Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lucky. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lucky. Pokaż wszystkie posty

piątek, 11 listopada 2022

Weronika Umińska "Tiary z Albanii" - patronat

 


 
Autor: Weronika Umińska
Wydawnictwo: Lucky
Data wydania: 19 września 2022
Liczba stron: 272
Cykl: Saga Rzymskich Jubilerów  tom 2 


[materiał reklamowy] barter z Wydawnictwem Lucky
 
 
 
 
Weronika Umińska zachwyciła mnie swoim debiutem, czyli "Klejnotem z Bizancjum", który przeniósł mnie do Włoch i na Sycylię wciągając w fascynujący świat jubilerów i tajemnic. Dokładnie rok później trzymam w dłoniach kontynuację - "Tiary z Albanii", której mam zaszczyt patronować. Chyba nie muszę pisać, że nie bez przyczyny...? :)

Ambra Azzurri, najmłodsza w rodzinie rzymskich jubilerów, wygrywa licytację w Nowym Jorku i staje się posiadaczką dwóch wspaniałych, platynowych tiar z diamentami. Wprawdzie firma Azzurrich używa tylko żółtego złota i nie używa diamentów, ale tiary tak zauroczyły dziewczynę, że musiała mieć je dla siebie... Dzięki informacjom Marca - dyrektora działu klejnotów oraz wspomnieniom swojej babci Svevy, Ambrze udaje się dotrzeć do pewnych informacji. Tiary pochodzą prawdopodobnie z Albanii i brakuje im najwyższego, centralnego klejnotu - hełmu Skanderbega - narodowego bohatera Albanii. Wizerunek kozy był klejnotem herbowym Zogów, czyli rodziny królewskiej.
Dlaczego tiary kupione przez młodą jubilerkę nie mają szczytowych klejnotów? I jak to możliwe, że są dodatkowe dwie, poza czterema o których wszyscy wiedzieli?

Ambra wraz z Piotrem i Giorgio (swoim kuzynem) udają się w podróż pełną niespodzianek. Zamierzają odkryć tajemnicę przepięknych tiar oraz ustalić, jaki los spotkał główki kozłów, które powinny je wieńczyć... 

Poprzez Sycylię i Wiedeń podążają do Albanii, bo to właśnie tam prowadzą tropy... Jednak Ambra z niepokojem odkrywa, że mężczyzna z którym wygrała licytację tiar, wciąż pojawia się tam, gdzie ona... Zaczyna ją to niepokoić... Kim on jest? Czemu ją śledzi? A może tak jej się tylko wydaje...?


Wspaniale było powrócić do śledzenia losów rodziny rzymskich jubilerów. Autorka ponownie zauroczyła mnie opisywaną historią. Odwiedziłam nie tylko nieznane mi miejsca, ale również poznałam ich historię. Zwłaszcza opowieść o Albanii, jej władcy Zogu, jego siostrach i podarowanych im tiarach a później wizja współczesna tego kraju zrobiły na mnie wrażenie... 
I jeszcze te chwile grozy w Albanii... Wyborna lektura!
 
Weronika Umińska zafundowała mi również intrygujące śledztwo, rodzinne spotkania, ciekawe opowieści oraz chwile grozy na albańskiej ziemi... Przepiękna powieść! Nie wiem tylko jak to się stało, bo tak szybko się skończyła... Tak, to jedyny minus tej książki, bo miałam ochotę na trzy razy tyle :) Mój apetyt rósł w miarę czytania i uważam, że zdecydowanie wychodzące spod pióra pisarki historie powinny być dłuższe.


Podsumowując - "Tiary z Albanii" to piękna i zagadkowa powieść obyczajowa, kryjąca tajemnice i sprytnie przemycająca informacje historyczne, kulturalne oraz te dotyczące tradycji w Europie. Autorka zabrała mnie w literacką podróż, pełną wątków i tematów, o których nie miałam pojęcia. Książka intryguje, smakuje (na końcu znajdziecie przepisy na potrawy, jakimi raczyli się bohaterowie), wciąga i pozostaje na długo. To historia o skomplikowanych losach ludzi i przedmiotów, którą gorąco Wam polecam! Jestem zauroczona




"Tiary z Albanii"




Książka przeczytana w ramach październikowych wyzwań: Pod hasłem, 52 książki




Za książkę dziękuję 
 
 


wtorek, 23 sierpnia 2022

"Tiary z Albanii" Weroniki Umińskiej - zapowiedź - patronat

W grudniu 2021 roku pisałam Wam o tym, że zauroczył mnie debiut Weroniki Umińskiej - "Klejnot z Bizancjum".
 
Dlatego bardzo ucieszyła mnie wiadomość, że historia rzymskich jubilerów będzie miała ciąg dalszy! "Tiary z Albanii" to drugi tom cyklu, który swoją premierę będzie miał już 19 września a Ejotkowe postrzeganie świata objęło ten tytuł patronatem medialnym :)
 
Jestem ciekawa, kto z Was czytał debiut autorki i ma w planie "Tiary z Albanii".
 
Na zachętę zostawiam Wam opis:
 
Ambra, dziedziczka jubilerskiej fortuny, kupuje na aukcji w Nowym Jorku platynowe tiary, które okazują się królewskimi klejnotami. Brakuje im jednak ważnego elementu – brylantu o bardzo charakterystycznym kształcie. Ambra przy pomocy babci Svevy podejmuje poszukiwania. Trop wiedzie do Albanii…

Trójka bohaterów wyrusza do Tirany.
Jaki związek z klejnotami ma żyjący w XV wieku albański bohater narodowy – Skanderbeg?
Kim jest tajemniczy rywal z licytacji kroczący ich śladem?
I jak skończy się wyprawa pełna niebezpieczeństw i nieoczekiwanych zwrotów akcji?

 

Dzięki uprzejmości autorki miałam okazję zobaczyć zdjęcia bohaterek tej powieści, czyli tiar :) Oto one:



niedziela, 27 marca 2022

Natalia Nowak-Lewandowska "Cień w lustrze"

 
 
 
Autor: Natalia Nowak-Lewandowska
Wydawnictwo: Lucky
Data wydania: październik 2021
Liczba stron: 306
 
 
 
 
 
W każdej rodzinie skrywane są tajemnice. Mniej lub bardziej bolesne czy wstydliwe. Nie do wszystkich jest łatwo się przyznać.

Powieść Natalii Nowak-Lewandowskiej opowiada właśnie taką historię - o tajemnicy, która niszczyła rodzinę Torańskich, choć osoba najbardziej winna, zupełnie nie widziała problemu. Już teraz na wstępie mogę napisać, że to trudny temat, ale wart tego, by sięgnąć po "Cień w lustrze".
 
 
Lidka Torańska od dziecka uwielbiała modę i ma to szczęście, że udało jej się spełnić swoje marzenie - jest konstruktorem odzieży. Już w technikum odzieżowym brała udziała w licznych imprezach zakrapianych alkoholem, później spotkania z koleżanką w pracy, po których wracała do domu w opłakanym stanie... Złe samopoczucie, wymioty, kiepski wygląd a nawet wzrok męża nie spowodowały, żeby dotarło do niej że pije za dużo.
Ba! Nie zrobiła tego nawet wiadomość, że jest w ciąży! 
Płaczące i marudzące dziecko stało się nawet powodem, że częściej zaczęła koić nerwy w "małpkach". Ale przecież z czasem były zbyt małe... Tylko to było w stanie uspokoić Lidkę i pozwolić przetrwać permanentne zmęczenie. W chwilach kryzysowych zastanawia się czy inne matki mają tak samo. Czy w taki sam sposób pokonują frustrację, zamknięcie i nieustanne bycie na "zawołanie" dziecka. Lidka wyraźnie nie czuje się spełniona, jakby rola matki nie była dla niej.

Tak, Torańska ma problem, choć sama uważa, że nad wszystkim panuje, co stara się innym i sobie udowodnić. Twierdzi, że każdy czasem potrzebuje się napić, więc i ona może. Nie słucha męża ani matki. Odtrąca córkę. Stała się mistrzynią makijażu kamuflującego! 
Wciąż znajduje się pośród ludzi, jednak nie ma wsparcia, bowiem nie chce rozmawiać o problemie. 
Nie chce by wyrzucono ją z pracy, ale wciąż przychodzi na kacu...
Nie chce być złą matką, ale nie ma cierpliwości do dziecka...
Na wielu polach sobie nie radzi...
Ma 26 lat i teoretycznie to o czym marzyła, ale nie jest szczęśliwa...


Bohaterka nieustannie wypierała fakty. Ignorowała sygnały, że powinna przestać pić. Alkohol zmieniał obraz postrzegania rzeczywistości, niestety na gorsze, ponieważ swoimi niepowodzeniami zaczęła obarczać innych, oskarżać, okłamywać...
Wódka była jej potrzebna do odreagowania ale stała się nałogiem...
I to jakże kreatywnym, wszak trzeba było się nieźle nagimnastykować, by nikt nie widział, nie wiedział...
 
Autorka niezwykle realistycznie opisała postać bohaterki-alkoholiczki. Kobiety, która nie potrafiła poradzić sobie z codziennością bez łyka czy dwóch wódki, co niestety szybko przerodziło się w "małpki" oraz butelki półlitrowe. Pomimo pomocy ze strony męża i matki wciąż coś stawało jej na drodze do szczęścia i radości. Coś denerwowało, wywoływało presję. Czytelnik ma możliwość poznać jej reakcje, emocje, myśli. To jak odbiera otoczenie i co ono myśli o niej.
 
Nowak-Lewandowska doskonale pokazała różnicę w postrzeganiu pijących kobiet i mężczyzn. Dlaczego Ci drudzy są odbierani bardziej pozytywnie?
Koniecznie przeczytajcie książkę!
 
 
 
Podsumowując - "Cień w lustrze" to spowiedź alkoholiczki. Niezmiernie wzruszająca opowieść, obok której nie da się przejść obojętnie... Bo przecież w naszym otoczeniu istnieją takie osoby... nawet jeśli nie bliskie...
Wielokrotnie czułam szok i niedowierzanie. Chwilami byłam zrozpaczona! I zastanawiałam się czy rodzina jej wybaczy... Czy bohaterka wyjdzie z nałogu... Jak myślicie? 
Książka jest dowodem na bezradność wobec szponów nałogu, pełna strachu, niepewności, wyrzutów sumienia, złości oraz porażek mniejszych i większych.
Historia na długo we mnie zostanie, polecam!
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach lutowych wyzwań: 52 książki
 
 
 
 
 
Za książkę dziękuję
  
 

 

poniedziałek, 27 grudnia 2021

Weronika Umińska "Klejnot z Bizancjum"

 
 
 
Autor: Weronika Umińska
Wydawnictwo: Lucky
Data wydania: 13 września 2021
Liczba stron: 368
 
 
 
 
 
 
Uwielbiam swoją intuicję! Podpowiadała mi, że "Klejnot z Bizancjum", czyli debiut autorstwa Weroniki Umińskiej to dobra powieść. Ciepły klimat Włoch i Sycylii, rodzinne tajemnice i świat jubilerów, z którym nie spotkałam się jeszcze w literaturze na taką skalę, jak w tej książce. 
 
 
Rok 2008
Kiedy poznawałam absolwentkę wydziału historii sztuki uniwersytetu w Rzymie nie zdawałam sobie sprawy, gdzie poprowadzi mnie los... Zresztą najmłodsza w rodzinie Azzurri - Ambra, która w dniu swoich dwudziestych piątych urodzin ma zaprezentować światu swoją pierwszą autorską kolekcję biżuterii, również nie.

Zanim jednak autorka pozwoli nam uczestniczyć w tym wydarzeniu, zabierze nas w przeszłość, gdzie poznamy życie babci Ambry - Svevy... 

Rok 1946
Rozczarowana postawą ojca w wielu kwestiach, młodziutka Sveva ucieka z rodzinnej Sycylii do Rzymu, gdzie podejmuje pracę i poznaje przystojnego żołnierza z Polski - Władysława. To dzięki niemu oraz właścicielkom Atelier Fontana przekonuje się, jak mogą wyglądać relacje z drugim człowiekiem, przyjacielem, pracownikiem...
To właśnie wtedy, właśnie tam los podarował jej pierwszą miłość... Niestety, szybko odebrał. Wraz z nadziejami, marzeniami i wiarą w innych ludzi.


Powieść jest niezwykłą podróżą, dzięki której poznajemy członków rodziny Azzurri, którzy od pokoleń tworzą niesamowitą biżuterię. Dopiero po upadku Konstantynopola (w 1453 roku) część rodziny przybyła do nowo utworzonej stolicy Włoch - Rzymu. 
Przyznam, że zupełnie nie spodziewałam się, jak potoczy się ta opowieść... Nie miałam pojęcia, że świat biżuterii, tajnych projektów czy wspaniałego naszyjnika tak mnie wciągnie. Choć bardzo pragnęłam odkryć zagadkę klejnotu należącego do ostatnich bizantyjskich cesarzy z dynastii Paleologów, którego losy nie były znane aż przez pięćset lat!

Zaskoczeniem było dla mnie również żonglowanie czasem akcji - teraźniejszość miesza się z przeszłością (kilka płaszczyzn czasowych), co jest zresztą niezbędne, by zrozumieć poszczególne wydarzenia i móc na końcu powiedzieć 'wow'. Sploty wydarzeń, zbiegi okoliczności, piękno Rzymu a w tle sytuacja społeczno-polityczna w Polsce, wpływająca na losy bohaterów w kilku pokoleniach. 

Autorka z wyczuciem skupiła się na poszczególnych problemach - nigdzie nie znalazłam zbędnych słów, opisów czy niepotrzebnych dyskusji. Sprawy dotyczące uczuć, związków, biżuterii czy tajemnic są doskonale wyważone, spójne i tak intrygujące, że nie sposób się oderwać od lektury. Zwłaszcza zaginiony klejnot, tajne archiwum czy listy od notariusza...
 
Debiutantka jest archeologiem i wielbicielką Włoch, co widać na każdej stronicy powieści, podeszła do opisywanych tematów z wiedzą i sercem. Pokazała cuda sztuki jubilerskiej, którym nie oprze się żadna kobieta, choć ceny są dla większości nie do przeskoczenia, to przecież marzyć można, prawda? Zwłaszcza, że niektóre istnieją lub istniały naprawdę!


Podsumowując - "Klejnot z Bizancjum" to świetny debiut, kierując się tytułem określiłabym go mianem perełki. Wypełniony historią, kamieniami szlachetnymi, splątanymi losami ludzi i uczuciami, które rodzą się nie pytając czy mogą, również w niesprzyjających czasach. To opowieść o poczuciu krzywdy, sycylijskiej mafii, wyzyskach pracowniczych, podziałach klasowych, rodzinnych tajemnicach i nieoczekiwanych zwrotach akcji. Przez tę powieść się płynie, podziwiając piękno i niestety... zbyt szybko przybijając do brzegu. Liczę, że autorka szybko uraczy mnie podobną ucztą literacką. Gorąco polecam!
 
 
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki
 
 
 
 
 
Za książkę dziękuję 



sobota, 6 listopada 2021

Joanna Tekieli "Moc krwi"

 
 
 
Autor: Joanna Tekieli
Wydawnictwo: Lucky
Data wydania: 18 października 2021
Liczba stron: 432
 
 
 
 
 
 
Dotychczas uwodziła powieściami obyczajowymi, które zachwycały nie tylko relacjami międzyludzkimi i były przepełnione emocjami, ale też pokazywały piękno otaczającej nas przyrody. Joanna Tekieli, bo o niej mowa, postanowiła jednak zaskoczyć czytelników i wydała... kryminał! Mocny i brutalny, z akcją osadzoną w Krakowie. Czy zachwyciła mnie podobnie jak w przypadku poprzednich książek?
 
 
 
Poszukuje mocy.
Ma misję.
Świadkowie twierdzą, że to diabeł! Lewitujący i postawny w czarnej pelerynie...
Morduje najczęściej młodych ludzi i wypija ich krew...
Krew ma moc!  

Sprawę seryjnego mordercy z Krakowa prowadzi komisarz Alicja Starska, której do pomocy przydzielono dobrze rokującego żółtodzioba - sierżanta Pawła Czerskiego. Nikt nie bierze na poważnie jego przypuszczeń, że sprawcą może być wampir! Między ofiarami nie ma związku, morderca jest nieuchwytny, nikt niczego nie zauważa, na miejscu nie zostawia żadnych śladów...

Bestia.
Dracula.
Strach padł na mieszkańców... Boją się wychodzić po zmroku, ale brak potencjalnych ofiar tylko rozjusza sprawcę, traci siły... Zmuszony znaleźć źródło mocy, może popełni błąd?

Tropy prowadzą policjantów do szpitala psychiatrycznego, domu dziecka czy Instytutu Archeologii, bowiem ważnym elementem układanki stają się wojownicy scytyjscy. Błądzenie we mgle to w tym śledztwie "pasja" Starskiej i Czerskiego. Często trafiają na ślepe zaułki lub mur milczenia. Jednak z czasem maleńkimi kroczkami zaczynają zbliżać się celu... Tylko czy im się uda go dosięgnąć skoro jest ruchomy i całkiem sprytny?


Wow! W kryminalnym gatunku Joanna Tekieli czuje się jak przysłowiowa ryba w wodzie! Ta książka jest po prostu świetna. Dodatkowy plus za napięcie, które wciąż się potęguje a jako mieszkanka Krakowa miałam ciarki na plecach i wracając do domu po zmroku, rozglądałam się na boki, czy pośród drzew czy ciemniejszych zakamarków między budynkami nie czai się Bestia... Dawno nie odczuwałam w taki sposób żadnej książki. 

Świetny, choć oczywiście nie do końca idealny, duet policyjny z każdym dniem coraz bardziej się zgrywa, by lepiej współpracować, ku chwale bezpieczeństwa obywateli. Choć oczywiście wpadki się zdarzają. Do tego gęsto ścielący się trup i inteligentny w swych działaniach przestępca, dostarczający mocnych scen z krwią i flakami. Równoważy to pojawiający się w książce humor czy opisy naszego pięknego Krakowa.
 
Żeby nie było zbyt lekko, w książce ukryło się kilka wątków dotyczących krzywdy ludzkiej. Z przerażeniem czytałam historie opisujące dramaty dzieci...
 
"Moc krwi" czyta się błyskawicznie, bowiem z niepokojem śledzimy poczynania coraz bardziej rozszalałego mordercy, miotających się policjantów, którym umykają ważne fakty a w "grę" zostają wciągnięci coraz bardziej niewinni... 


Zakończenie było zaskakujące i nie przyjmuję do wiadomości, że nie będzie dalszego ciągu! :)


Podsumowując - "Moc krwi" to kryminał mocno trzymający w napięciu, obnażający umysły dotknięte chorobą psychiczną, przemoc domową, tajemnice skrywane latami czy bezsilność. Strach miesza się z przerażeniem, panika rozsiewa się po całym mieście a poczucie władzy i winy przeplatają się w szalonym tańcu. Nie popełniajcie błędu i nie pozwalajcie tej książce zbyt długo czekać na swoją kolej! Polecam!





Książka przeczytana w ramach październikowych wyzwań: 52 książki
 
 


Za książkę dziękuję



środa, 31 marca 2021

Danuta Korolewicz "Rejs po miłość"

 
 
 
 
Autor: Danuta Korolewicz
Wydawnictwo: Lucky
Data wydania: 2020
Liczba stron: 368








Miłość to uczucie, które czasami obezwładnia. Które powoduje dziwną ślepotę, sprawia, że nie dostrzegamy tego, co najważniejsze i prawdziwe. Ale kiedy jesteśmy zakochani, stan ten wprawia nas w euforię i możemy przenosić góry!


Dwudziestoletnia Julita Ordon wyjeżdża z rodzinnego Gdańska do ukochanej Krynicy Morskiej, gdzie podejmuje pracę w pensjonacie Adama Gila. Nie przeszkadza jej, że mimo bogatych rodziców jest pomocą kuchenną - pensja ją zadowala a miłość do właściciela uskrzydla. Trudy zmian w kuchni wynagradzają jej chwile z ukochanym nad Bałtykiem.

Jest szczęśliwa, choć zaślepiona. Nie wierzy w plotki opowiadane przez kucharki, nie słucha rad i przestróg swojej szefowej... Trzy grosze wtrącone przez usłużną pseudo-przyjaciółkę Joannę sprawiają, że między Julitą a Adamem dochodzi do rozmowy, która wywołuje wściekłość Adama. Dopiero wtedy pokazał swoją prawdziwą twarz cynika, aroganta i podłego bawidamka, który boi się odpowiedzialności. Zrozpaczona dziewczyna wyrzuca go z domu a pragnąć ukojenia nieumyślnie doprowadza do pożaru. 

Poparzenia sprawiają, że jest w kiepskim stanie psychicznym. A kiedy dołączyć do tego odrzucenie, jakiego doświadczyła... Cóż, depresja czeka za rogiem. Czy będzie mogła liczyć na wsparcie? Kto najbardziej jej pomoże? Czy doceni fakt, że jej rodziców stać na medycynę estetyczną? I jaki rejs kryje się w tytule powieści? Sprawdzić musicie sami!


Jeśli poszukujecie powieści lekkiej i przyjemnej, w której nie brakuje życiowych problemów to sięgnijcie po ten tytuł. To świetne wprowadzenie do klimatów wakacyjnych.

Autorka pokazała że miłość jest ślepa, bowiem swojego partnera zawsze na początku wybielamy, wierzymy w każde słowo, stawiamy ponad wszystko i nie wierzymy plotkom na jego temat. Wytknęła na przykładzie męskiego bohatera, jak płeć brzydka podchodzi do tematu, który w przypadku Adama wywołał burzę w jego związku i spowodował tyle złego... 
 
W "Rejsie po miłość" jest też cała gama uczuć - od miłości do nienawiści; od euforii zakochania do nienawiści. Bohaterka utraciła chęć życia, nie miała celu, planu, radości ani ochoty na spotkania z koleżankami, martwiła ją skuteczność zaleconej terapii lekowej. Momentami raniła bliskich, nie potrafiąc pogodzić się ze swoim wyglądem. 

Co zatem sprawiło, że wybrała się w rejs? I jakie niespodzianki tam na nią czekały? Czy kiedyś odnajdzie miłość?

Powieść jest chwilami przewidywalna i banalna, ale doskonale nadaje się do czytania bez głębszego analizowania, do odprężenia i miłego spędzenia dwóch wieczorów. Minusem technicznym były dla mnie zbyt długie rozdziały. 


Podsumowując - "Rejs po miłość" jest historią o utracie radości życia, o rywalizacji, niepewności oraz zdeptanych uczuciach. Nie brakuje w niej strachu, napięcia, kłamstw, lęków czy koszmarów. Zawiedzione nadzieje przeplatają się ze złością, buntem i poczuciem winy a jeden z wniosków jest taki, że nie wszystkie bajki kończą się dobrze. Czy myśli bohaterki się odwrócą i zmieni zdanie? Lekka i słoneczna powieść, idealnie pasująca do coraz cieplejszego klimatu. Polecam




Książka przeczytana w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło, 52 książki

piątek, 29 listopada 2019

Eliza M. Domagała "Brakujące ogniwo"






Autor: Eliza M. Domagała
Wydawnictwo: Lucky
Data wydania: 2019
Liczba stron: 384






Kiedy w Polsce szaro, buro, zimno i ponuro, któż nie skusiłby się na - choćby literacką - podróż na Rodos... Podczas krakowskich targów książki do lektury swojej powieści zachęciła mnie osobiście Eliza Domagała, która akcję umieściła właśnie na tej greckiej wyspie, piętrząc tajemnice i zagadki sięgające do przeszłości.

Weronika jedzie do mieszkania ojca, by spędzić z nim jego urodziny. Jednak na miejscu czeka na nią nienaturalny wręcz porządek i liścik, w którym Aleksander informuje córkę, iż wyjechał, nie wie kiedy wróci, ma go nie szukać, nie martwić się i przesyła jej... całuski! Zmartwiona i wściekła, że ojciec jej nie uprzedził zaczyna myszkować w jego rzeczach. Odnajduje wskazówki, które naprowadzają Weronikę na możliwe miejsce pobytu ojca.

Lubiąca działać i podejmować szybkie decyzje dziewczyna bierze nagły urlop w pracy i leci na Rodos, gdzie mieszkają ludzie życzliwi, ale niezbyt zainteresowani problemami innych. Na szczęście trafia na kilkoro pomocnych i sympatycznych osób, które wesprą ją w poszukiwaniach.

Nie będzie to łatwe, bowiem na pierwszy plan wysuwa się sprawa budowy Kolosa Rodyjskiego oraz zamieszanie związane z przybyciem wielu ważnych osób na uroczystość wmurowania kamienia węgielnego. Posąg ma być napędzany energią słoneczną i stanowić centrum kulturalne. Tak często jak zebrania inżynierów i architektów odbywają się tajemnicze spotkania w podziemiach kościoła... To uczestnicy Zgromadzenia próbują zebrać wymaganą liczbę uczestników do przeprowadzenia pewnego rytuału... Pierwszy architekt myśli o chwale a Zgromadzenie o klątwie!

Cudownie było podążać wraz z Weroniką przez kolejne miasta greckiej wyspy, poznawać kulturę, zwyczaje, zabytki oraz mentalność mieszkańców. Najbardziej podobało mi się w Lindos oraz w stolicy wyspy (stolicą jest miasto Rodos), gdzie działo się najwięcej, mogłam "spróbować" tradycyjnych dań, "posłuchać" muzyki, poczuć klimat tamtejszych restauracji czy kawiarni, ale również "zwiedzić" posterunek policji. 

Autorka prowadzi czytelnika poprzez kolejne strony zagadek i niezwykłych wydarzeń a ich początek sięga aż do czasów starożytnych. To właśnie tam swoje źródło miały zdarzenia, których teraz obawiają się członkowie Zgromadzenia. Czy uda im się odwrócić bieg zdarzeń? Czy tym razem ochronią ludzkie życie?

W powieści obserwujemy wielu ciekawych bohaterów drugiego planu - każdy wnosi sobą ciekawą historię, z reguły z przeszłości. Są przewodnicy z Polski - Magda i Piotr, który jednocześnie angażuje się w pomoc Christosowi, przystojny Włoch Marco kręcący się wokół Werki, jest też sam Christos oraz właścicielka wytwórni ceramiki Nikoleta. Bardzo barwne postacie, które - poza jedną - stawiają przede wszystkim na szczerość, pomoc innym i pozytywne myślenie o przyszłości wyspy.

Eliza Domagała podarowała mi coś, co bardzo lubię, czyli książkę pełną tajemnic, walk dobra z złem, prób morderstwa i niespodziewanych ciąż. Jest rodzynek w postaci "czarnego charakteru" a na deser opowieści pojawia się rytuał. I to jest chyba jedyna rzecz, które mnie nieco rozczarowała - spodziewałam się czegoś bardziej spektakularnego. Niemniej skutki już mnie zaskoczyły! Nie spodziewałam się, że taki będzie finał walki tych ludzi o życie innych. Choć po zakończeniu lektury mam wrażenie, iż Domagała zostawiła sobie furtkę, by wrócić do tej historii.


"...jeśli widzisz dla siebie okazję na coś dobrego, 
to nie odwracaj od niej wzroku, bo to nieładnie."*


Podsumowując - "Brakujące ogniwo" to opowieść o przywiązaniu do bliskich, do tradycji oraz do pamięci o przodkach, którą powinniśmy pielęgnować i doceniać oraz przekazywać kolejnym pokoleniom. Historia o przeszłości, która niespodziewanie wgryza się w teraźniejszość; syndromie wiecznych chłopców; niedomówieniach, różnych rodzajach związków, powracających uczuciach i życiowych przełomach. Gorąco polecam Waszej uwadze literacką wyprawę na Rodos!





* E.M. Domagała "Brakujące ogniwo", Wyd. Lucky, Radom 2019, s. 35




Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki




Za książkę dziękuję




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...