Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szkoła. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szkoła. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 25 września 2022

Colleen Hoover "Slammed"

 
 
 
Tytuł oryginalny: Slammed
Tłumaczenie: Katarzyna Puścian
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania:  2022
Liczba stron: 288
 
 
 
 
 
 
Colleen Hoover potrafi pięknie pisać o miłości i różnych jej odcieniach. Choć znaczna część jej powieści jest skierowana do młodzieży. Starsi czytelnicy, jak ja, mogą dostrzegać infantylność czy naiwność bohaterów. Dziś opowiem Wam o "Slammed", która została wznowiona w nowej szacie a jest debiutem autorki.



Oto historia Layken Cohen oraz Willa Coopera. 
Osiemnastoletnia Lake, po nagłej śmierci ojca, musiała opuścić Teksas i wraz z matką i dziewięcioletnim bratem Kelem, przeprowadzić się do Michigan. Tutaj matka ma szansę na lepiej płatną pracę.
Jakie uczucia muszą targać dwójką dzieci, którym w ciągu sześciu miesięcy tak mocno zmienia się świat... Tracą ojca, muszą zmienić szkołę, a co za tym idzie również koleżanki i kolegów...
 
Los miał jednak dla nich prezent. Już w chwili, gdy podjechali na podjazd nowego domu Kel poznał Cauldera, chłopca z sąsiedztwa, z którym stanie się nierozłączny a Lake jego starszego brata - Willa. To było jak strzała Amora, od razu zaczęło między nimi iskrzyć a oni nie zamierzali z tym walczyć. Jednak już niebawem przekonają się, że zbyt szybko oddali się pocałunkom zamiast rozmowom i spotkanie na szkolnym korytarzu oznacza dla nich, że nie mogą być razem.
Jak potoczy ich relacja?
Jak zareaguje Layken, gdy pozna prawdę o przyczynie przeprowadzki?
 
 
Czy wiecie co to jest poetycki slam? Jak nie lubię poezji w powieściach, to w przypadku "Slammed" twórczość poetycka bardzo mi się podobała. To nie były nudne kawałki znudzonych ludzi, tylko pełne pasji i emocji opowieści o ich życiu. Bardzo ciekawy wątek!
 
To powieść ciekawa i intrygująca. Pokazująca, że dziewięciolatki mogą stworzyć trwałą, przyjacielską relację, ale im ludzie są starsi tym jest trudniej pokonać różne przeszkody. Autorka nie poskąpiła bohaterom trudności, pokazała jak żyje się dzieciakom w rodzinach zastępczych, co czują młodzi tracący nagle rodziców, albo Ci, którzy nagle odkrywają, że ich czas z bliskimi jest ograniczony z uwagi na chorobę.

Książkę czyta się szybko, bowiem akcja jest dynamiczna, wciąż pojawiają się problemy do rozwiązania, uczucia do wyjaśnienia, "dywaniki" u dyrekcji a także poważne tematy. Myślę, że książka spodoba się bardziej odbiorcom literatury "New Adult", ale nie mogę powiedzieć, żeby mi się nie podobało. Mocno wyczekiwałam na finał, by dowiedzieć się, jak to się skończyło... Pytanie tylko czy sięgać po dwa kolejne tomy... Czytaliście?


Podsumowując - "Slammed" to pod wieloma względami powieść kontrastowa - zmiana miejsca zamieszkania, otoczenia, przyjaciół oraz znacznie wcześniej padający śnieg. Hoover doskonale operuje słowem i uczuciami - rozgoryczenie, wściekłość, zaskoczenie, żal, załamanie, beznadzieja a do tego humor i nauka odpowiedzialności. Powieść uczy tego, by szukać równowagi między sercem a głową oraz by przesuwać granice, bo po to są.
 
 
 
"Slammed"
"Point of Retreat"
"This Girl"
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki



 
 

sobota, 13 sierpnia 2022

Marcel Moss "Nie wiesz dlaczego"

 
 
Autor: Marcel Moss
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 13 lipca 2022
Liczba stron: 320
Seria: Liceum Freuda  tom 4 






Miesiąc po premierze czwartego tomu serii 'Liceum Freuda' Marcela Mossa, chciałabym podzielić się z Wami moimi wrażeniami z lektury. Zanim wzięłam książkę do ręki, byłam bowiem mocno zaintrygowana - w jakim kierunku poszedł autor tym razem? Jaką tragedię wcisnął dzieciakom, które już tyle przeżyły i wciąż nie mogą pogodzić się z pewnymi wydarzeniami...



Początek z lekka mnie rozczarował, bowiem Moss powraca do przeszłości - do dnia zamachu na liceum. O dymie, hałasie, panice i rozmyślaniach, kto przeżył a kto jest ranny już przecież czytałam...
O tym, kim byli zamachowcy również... 
Później przenosimy się do Kariny, która odwiedza ojca w areszcie. To jego kara za urządzenie polowania na chłopców, którym chciał pomścić śmierć syna... Za to z transpłciowością dziecka chyba się nieco pogodził...
To już też było mi znane...
 
U Sary nadal walka z rakiem matki i jej huśtawkami nastroju a przede wszystkim strach, by choroba nie powróciła. Nastolatka stara się zgromadzić fundusze, by zabezpieczyć przyszłość ich obu. Jednak droga, którą obrała, wcale nie jest łatwa, opiera się bowiem na zasięgach, polubieniach, co sprawia że jej działalność w zespole tańca i social mediach staje się obsesją! Uzależnieniem! I otarciem o przestępstwo!

Nowy dyrektor liceum pragnie, by ich szkoła była najbardziej tolerancyjną szkołą w kraju i prosi trójkę uczniów o podjęcie się projektu dotyczącego równości, tolerancji i LGBT.
Wiki chyba najgorzej radzi sobie ze sobą i wyrzutami sumienia - uczęszcza na terapię, separuje się od przyjaciół, opuściła się w nauce... Na terapii grupowej poznaje Daniela, który próbuje się do niej zbliżyć...
 
Autor dopiero z czasem wyjawił główny wątek, o którym od początku jedynie wspominał. Otóż tuż przed zamachem Dagmara wsiadła do jakiegoś samochodu i odjechała. Uciekła? Została porwana? Jej przyjaciółki wraz z siostrą Dagi - Agnieszką, nie chcą biernie czekać aż policja coś zrobi i starają się na własną rękę poznać prawdę. 
 
Uwierzcie mi, będzie przerażająca. Zaskakująca. Szokująca. Niespodziewana. 
 
W żadnym momencie nie przypuszczałam nawet, że właśnie tak potoczą się losy tej dziewczyny. Na nic zdały się rozdziały z narracją Dagi, kiedy to czytelnik mógł sam pobawić się w detektywa. Nic więcej Wam nie zdradzę, koniecznie przeczytajcie ten tom. 
Zwłaszcza że w finale emocje nie opadają a rosną za sprawą... porwania!
 
Im więcej stron było za mną, tym mniej liczył się dla mnie początek, powtarzający to, co już znałam... Zostałam wciągnięta w wir nowych zdarzeń...

 
Podsumowując - "Nie wiesz dlaczego" to kolejne ekstremalne spotkanie z thrillerem psychologicznym Marcela Mossa. Dlaczego ekstremalne? Bowiem zupełnie nie można odgadnąć do czego zmierza autor, trudno rozszyfrować jego pomysły, zwroty akcji a niespodzianki spadające na czytelnika powodują coraz szerzej otwierane usta.  
Książka bardzo na czasie z uwagi na poruszony problem uzależnienia od mediów społecznościowych czy wykluczenia z grupy rówieśniczej. To historia o myślach samobójczych, samotności w tłumie, kłamstwach, przemocy, znęcaniu, zafascynowaniu kimś poznanych w internecie, gwałcie i narkotykach. Polecam!








Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki






Za książkę dziękuję



sobota, 30 lipca 2022

Agata Przybyłek "Pójdę za tobą wszędzie" / "Będą z tego kłopoty"

 
 
 
Autor: Agata Przybyłek
Wydawnictwo: IV Strona
Data wydania: 2020
Liczba stron: 400
Seria: Bądź przy mnie zawsze  tom 7
 
 
 
 
Po siódmy tom serii z domkami Agaty Przybyłek sięgnęłam dopiero teraz, jakoś umknął mi po premierze i czekał na półce do dogodny czas. W tej powieści potwierdza się fakt, że dwie kreski na teście ciążowym nie zawsze są radością.
 
Jedyną bliską Kai osobą jest Amelia, przyjaciółka z domu dziecka. To właśnie na jej weselu Kaja dość obficie zapijała smutki alkoholem, czego skutkiem był przypadkowy seks z przypadkowym facetem...  Nie wie nawet, jak miał na imię... A teraz okazało się, że jest w ciąży! Z małym dzieckiem w wynajmowanym pokoju? Tylko za co je utrzyma, koro właśnie straciła pracę?

Na szczęście ojciec dziecka staje na wysokości zadania i postanawia pomóc Kai. Jest wprawdzie w miesięcznym związku, ale po traumatycznych wydarzeniach z przeszłości nie zamierza mieć tego maleństwa na sumieniu. Z braku lepszych perspektyw dziewczyna przeprowadza się do Chojny, tuż przy niemieckiej granicy, gdzie swój dom i firmę ma Mariusz. Kaja początkowo nie czuje się dobrze w obcym miejscu, ale gdy podczas wizyty w bibliotece poznaje starszego pana, który opowiada jej historię swojej miłości do byłej więźniarki, rodzi się między nimi specyficzna więź. Okazuje się też, że pan Kazimierz jest dziadkiem Szymona, ogrodnika w domu Mariusza a wizyty Kai w domu mężczyzn stają się coraz częstsze.
Jak potoczy się ta opowieść?

Muszę przyznać, że ten tom mnie nie zachwycił. Nie przeżyłam podczas lektury większych emocji. Owszem, zainteresowała mnie przeszłość Mariusza (zresztą bardzo odpowiedzialnego, konsekwentnego i rozsądnego człowieka, którego postawa wielokrotnie mnie zaskakiwała), historia miłości Kazimierza i Wandy, losy związku Martyny z Mariuszem czy decyzje podejmowane przez Kaję. Ale obyło się bez porywów czy zrywów i zapewne szybko o tej części cyklu zapomnę. Niestety.


Podsumowując - "Pójdę za tobą wszędzie" to historia o samotnym macierzyństwie, miłości, przyjaźni i związkach. O dzieciach porzuconych, o utracie bliskich, odpowiedzialności, samotności, poczuciu bezpieczeństwa, przezwyciężaniu trudności, dążeniu do marzeń czy nowych szansach na szczęście. Nie zmuszam, ale zdecydujcie sami czy ta lektura jest dla Was


 
 
 
 
 

 
Autor: Agata Przybyłek
Wydawnictwo: IV Strona
Data wydania: 2021
Liczba stron: 400
Seria: Dłuższa przerwa  tom 1
 
 
 
 
"Będą z tego kłopoty" to pierwszy tom nowej serii Agaty Przybyłek. Nowej dla mnie, bowiem ukazały się już trzy tomy a ja dopiero zaczynam z nią przygodę :) Tym razem autorka zabiera czytelników w zupełnie nowe miejsce...
 
Samorządowa Szkoła Podstawowa nr 1 w Bielinkach. To właśnie tutaj pracują trzy przyjaciółki. Asia jest dyrektorką, Magda polonistką a Ela prowadzi "zerówkę". Żeby nie było zbyt lekko, na głowę bohaterek zostaje zrzucona "bomba", w postaci donosu do pani burmistrz!
Tak, zbliżają się kłopoty i zapewne kontrole, jak przewiduje Joanna. Tylko kto i dlaczego miałby na nie donosić?! Zwłaszcza, że zarzuty zdają się być absurdalne!

Ciało pedagogiczne w osobie trzech przyjaciółek zamierza podjąć walkę z donosicielem, tylko najpierw muszą - różnymi dostępnymi sposobami - ustalić kim on jest. W międzyczasie mierzą się ze wspomnianymi kontrolami oraz życiem prywatnym. 
Elżbieta nie ma swojej rodziny, ale zawsze marzyła o własnej firmie i uważa, że teraz nadszedł moment, by zaczął je realizować. Szkoda tylko, że zarówno matka i jak i bracia nie wyglądają na pragnących ją wesprzeć.
Joanna ma dar zjednywania ludzi, wychowuje siedemnastoletnią Kornelię, spotyka się z wdowcem Markiem, ojcem trójki dzieci. I jeszcze najważniejsze Asia zmaga się z ciotką Bożeną, która ma mieszkania dokładnie pod jej podłogą; wciąż ma arcyciekawe wizje końca świata i uwielbia rozmawiać o spiskach i aferach.
Zaś Magda jest niedawno upieczoną rozwódką, która wciąż wypłakuje oczy za mężem. Odszedł do innej a ona nie może się z tym pogodzić. Na szczęście nadal mają kontakt, głównie w sprawach dotyczących jedenastoletniej córki Lilki.


"Będą z tego kłopoty" to powieść bez dynamicznej akcji, za to z humorem. Ogromnie podobały mi się fragmenty z pomysłami cioteczki albo dzień z kontrolą Sanepidu w szkole. Zaintrygowała mnie propozycja pani burmistrz, która zmusiła jedną z bohaterek do poważnych przemyśleń - przyjaźń czy osobisty sukces?
 
 
Podsumowując - "Będą z tego kłopoty" to historia o mierzeniu się z rzeczywistością - służbową i prywatną, o dorosłej miłości, plusach posiadaniu kogoś, z kim można dzielić problemy. O propozycjach nie do odrzucenia, kupowaniu schronu i nietypowym swataniu. Ale przede wszystkim to książka o lojalności, szczerości, tęsknocie, dylematach i prawdziwej przyjaźni. Lekka i przyjemna lektura, typowo wakacyjna. Polecam!
 
 
 
"Będą z tego kłopoty"
"Kto jak nie ja!"
"I po co mi to było?"



 
Książki przeczytane w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło (P), Pod hasłem ("Pójdę z tobą wszędzie" - koło ratunkowe - płot), 52 książki

poniedziałek, 4 lipca 2022

Natasza Socha "Piętno" - przedpremierowo

 

 
 
Autor: Natasza Socha
Wydawnictwo: Purple Book
Data wydania: planowana na 13 lipca 2022
Liczba stron: 216
Seria: Grey Book
 
 


 
Seria Grey Book - w ramach której ukazała się m.in. książka "Piętno" - to kryminały, które mają około 230 stron. W zamierzeniu mają odpowiadać jednemu odcinkowi serialu telewizyjnego i dopiero całość, odpowie na wszystkie nurtujące czytelnika pytania.
 
 
 
 
 
Jest końcówka wakacji. Nauczycielka Anna Klawczuk rozmawia z pięcioletnią córeczką o niespodziankach, które dla siebie przygotowały po ponad trzech tygodniach, które dziewczynka spędziła u ojca w Londynie. Jednak matce i córce nie uda się już spotkać...
Rozbita srebrna corsa z martwą kobietą za kierownicą zostaje odnaleziona w rowie w miejscowości niedaleko Poznania. 
 
Na miejscu - z ramienia policji - pojawia się Florentyna i ocenia, że nie wygląda to na wypadek. Jej słowa o udziale osób trzecich potwierdza lekarz medycyny sądowej. Co ciekawe, denatka ma na ciele wiele nietypowych obrażeń... 
Kto mógł chcieć śmierci lubianej nauczycielki? Z kim mogła mieć zatarg? A może był ktoś kogo zwodziła, uwodziła lub raziła lekkim sposobem bycia i chciał ją ukarać?
 
Florentyna z każdą godziną ma zebranych coraz więcej detali na długiej liście wiodącej ku sukcesowi. Zapachy, wizje, wczucie się w jej sytuację. W samochodzie Anny odnajduje nietypowe przedmioty a pojawienie się kolejnych osób powiązanych z denatką oznacza tylko dużo wątków, które na chwilę obecną zupełnie się nie łączą. Wciąż zastanawia ją fakt, że rodzina Anny wygląda jak z żurnala, elegancko i nie tak, jakby opłakiwali jej śmierć...
 
 
Po raz drugi policjantka śledcza zrobiła na mnie wrażenie - jej infantylne zdrobnienia, umiejętność wyróżniania się strojem mimo krzywych spojrzeń, wyczuwanie tego, co dla innych jest niewyczuwalne... Jest świetna w swoim fachu, ale pod wieloma względami odpychająca. Zespół często ją krytykuje, ale wiedzą, że jest najlepsza.
W sprawie Anny potrafiła przebić się przez mur tajemnic i stwierdzić kto kłamie. A nie było to łatwe, gdyż osób, które w skrytości miały chęć ją skrzywdzić było wiele...
 
Natasza Socha w umiejętny sposób poprowadziła w drugim tomie serii prywatne wątki Florentyny. Opisała relacje z bratem policjantki - Kacprem, który mimo dziwactw czy braku umiejętności stworzenia związku jest dla siostry swoistym akumulatorem z pozytywną energią. Rozumie jej milczenie oraz brak zgody na dotąd niewyjaśnioną - jej zdaniem - śmierć męża.

Kto zabił Annę? Może Tobie uda się to odkryć, zanim Socha odkryje karty... Mnie się nie udało...
 

Podsumowując - "Piętno" to mini kryminał trzymający w napięciu i raczący czytelnika zwrotami akcji, ale przede wszystkim myleniem tropów i wieloma podejrzanymi. Książka aż kipi od zazdrości, oczerniania, odrzucenia, upokorzenia czy pogardy. Zaskakujący, poruszający wiele ważnych społecznie tematów, pełen bólu, rozpaczy, żalu, kłamstw i niemoralności. Polecam i czekam na kolejny tom!
 
 



 
Książka przeczytana w ramach czerwcowych wyzwań: 52 książki
 
 
 
 
 
Za książkę dziękuję  



 

wtorek, 28 czerwca 2022

Agnieszka Lingas-Łoniewska "Dziewczyna z ogrodu" / "Chłopak znikąd" / "Tych dwoje"

 
 
 
Autor: Agnieszka Lingas-Łoniewska
Wydawnictwo: JakBook
Data wydania: 1 czerwca 2022
Liczba stron: 224 / 212 / 200
Seria: Zbuntowani
 
 
 
Recenzja dotyczy całej serii, ale nie zdradzam w niej szczegółów, które mogłyby zepsuć lekturę tomów drugiego i trzeciego
 
 
 
 
Siedemnastoletnia Kamila Serenowicz chodzi do trzeciej klasy jednego z sopockich liceów. Ogromnie nie lubi swojego życia. Ojca nie znała, matka wychowuje ją sama i teoretycznie poświęciła karierę modelki dla córki, ale chciałaby by poszła w jej ślady, chciałaby układać jej przyszłość po swojemu.
Kamila się buntuje. Nie chce być kontrolowana. Szuka ukojenia w książkach, muzyce, kwiatach w ogrodzie oraz spotkaniach ze swoim przyjacielem Staszkiem, który jest równie odmienny w świecie rówieśników, co ona.

Wszystko zmienia się z chwilą, gdy będąc w ogrodzie dostrzega u sąsiadów prowadzących rodzinę zastępczą, nowego chłopaka. Wtedy jeszcze nie wie, że ten przystojny i wysportowany nastolatek to Kacper Małkowski - jej nowy kolega z klasy, do którego ślinią się wszystkie dziewczyny.
Jednak to na nią Kacper zwrócił uwagę. To z nią spędza czas.
 
Między młodymi zaczyna kiełkować uczucie, jednak będzie wystawione na wiele prób... W życiu obojga pojawi się bowiem przeszłość, która nie raz i nie dwa brutalnie wedrze się w codzienność. Bardzo często będą to problemy, z którymi nie potrafią sobie poradzić dorośli a co dopiero siedemnastolatkowie. 
Zwłaszcza, że z każdym dniem Kamila przekonuje się, jak wiele tajemnic kryje Kacper. Jak wiele jej nie powiedział. Z jak wieloma kłopotami musi mierzyć się sam. Jakie interesy robi? Czy jego rodzice na pewno nie żyją? Kim jest Karolinka? Dlaczego wciąż pomaga finansowo kuzynowi i wujowi? Dlaczego wciąż ucieka przed prawdą?


Teoretycznie seria 'Zbuntowani' to historia o młodych i dla młodych, ale poruszone w niej problemy zainteresują również dorosłych. Pierwsze pocałunki i pierwsze zbliżenia, próby gwałtu, przemyt, szantaże, porwania, przemoc i narkotyki. Śledzimy ich rozstania i powroty, nawiązywanie nowych przyjaźni i zrywanie tych toksycznych. Obserwujemy inność i trudne wybory.
 
Rodzice, którzy nie dostrzegają, że interesy stawiają ponad dobro dziecka i do jakich skutków to może prowadzić.
Rodzice, którzy za swój błąd muszą zapłacić wysoką cenę, włącznie z tym, że konsekwencje ich czynów poniosą ich dzieci.
Dzieci, które robią wszystko, nie zawsze legalnie, byle naprawić przeszłość i móc myśleć o przyszłości.
 
W tej trylogii nic nie jest pewne ani przewidywalne, dlatego z zainteresowaniem śledziłam perypetie bohaterów. Przejmowałam się wydarzeniami, w które byli uwikłani. Choć oczywiście chwilami dostrzegałam infantylność i po wielokroć powtarzane te same kwestie... Zdarzyły się też błędne imiona...
Plusem są krótkie rozdziały i duża czcionka.

Pierwszy tom był przede wszystkim perspektywą Kamili, drugi - Kacpra, w trzecim palmę pierwszeństwa dzierżyła już inna para bohaterów, ale nie zdradzę Wam niespodzianki, bowiem wyniknie ona dopiero w trakcie czytania początkowych części.
 
Seria była już kiedyś wydana pod pseudonimem Anka Sangusz. Czytaliście? Przyznaję, że o niej nawet nie słyszałam...


Podsumowując - trylogia 'Zbuntowani' to opowieść o miłości dziewczyny z ogrodu i chłopaka znikąd, wobec której los nie był łaskawy. Historia o kłamstwach, mrocznych tajemnicach, trudnych wyborach i ich konsekwencjach. O niełatwych relacjach z rodzicami, uzależnieniach, życiu na granicy prawa, zobowiązaniach, zazdrości, zranionej dumie, bólu i rozpaczy. Dużą rolę odgrywają determinacja, brak szczerości i koneksje a niecodzienne dążenie nastoletnich bohaterów do niezależności i wolności wynika z poważnych pobudek. Polecam!

 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło (L), 52 książki
 
 
 

wtorek, 26 kwietnia 2022

Karolina Hejmanowska "Miłość w rytmie punk rocka" - przedpremierowo - patronat

 
 
 
Autor: Karolina Hejmanowska
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: planowana na 11 maja 2022
Liczba stron: 874
 
 
 
 
 
 
 
Karolina Hejmanowska zadebiutowała powieścią "Adres w sercu", która była historią o młodzieży, miłości i subkulturach muzycznych. Dokładnie na tej samej półce można postawić "Miłość w rytmie punk rocka" gdzie już sam tytuł wskazuje, o czym chciała nam opowiedzieć młoda autorka. A do przekazania miała wiele, bowiem powieść ma ponad osiemset siedemdziesiąt stron.

 
Śląsk, lata 90.
W budynku katowickiej szkoły średniej mieści się zarówno liceum jak i szkoła zawodowa, gdzie na kierunku górnik kształcą się Adrian i Aleks - od przedszkola darzący się braterską miłością. Obaj jedynacy nie lubiący się uczyć, uwielbiający wagary, bowiem wybrali ten kierunek z braku lepszego pomysłu. Adrian jest członkiem zespołu muzycznego, z którym chciałby coś osiągnąć, zaś Aleks... to patologia. Kilka lat temu stracił matkę, o której śmierć obwinia go ojciec, obecnie alkoholik z ciężką ręką. Chłopak jest często głodny, pobity a niejednokrotnie również naćpany.
 
Swoje frustracje Aleks lubi wyładowywać na słabszych i bojących się go uczniach - niestety jego wybór padł na Julkę, córkę reżysera, która przeprowadziła się do Katowic z Warszawy. Ona również jest wychowywana tylko przez ojca, z tą różnicą, że on nie pije, ale liczą się dla niego pozycja, pieniądze i wygląd. Właściwie to trzyma córkę w złotej klatce i nie pozwala na rzeczy, których pragnie każda nastolatka. Dodatkowo sam chciałby znaleźć jej męża z wyższych sfer i bardzo długo nie będzie w stanie zrozumieć jakie tak naprawdę są jego wybory...

W trudnych chwilach Julia może liczyć na swoją przyjaciółkę Anitę, która ma umiejętność ratowania jej przed Aleksem... Tylko dlatego, że w dzieciństwie przyjaźniła się z Adrianem i Aleksem... Śmierć matki tego ostatniego wiele jednak zmieniła...

Jak można się domyślić zamożna, skromna, poukładana i wrażliwa córka reżysera ze swoją nieśmiałością i naiwnością idealnie pasuje na ofiarę dla zbuntowanego punkowca. Nie potrafi się mu postawić, nie jest w stanie bronić. Jak gorzkie pigułki przełyka słowa słyszane z ust tego wysokiego chłopaka... 
Wszystko zmienia się w chwili, gdy Aleks ratuje jej życie... Tamta chwila będzie bardzo mocno rzutowała na ich przyszłość, decyzje i wybory. Co wydarzy się w ich życiu? Czy ich relacja zmieni się na pozytywną? 


Możecie mi wierzyć, ale opisane przeze mnie wydarzenia to dopiero początek... Karolina Hejmanowska napisała powieść giganta, w której poznajemy naprawdę spory kawał historii życia bohaterów. Zostali oni nie tylko świetnie scharakteryzowani, ale i zmuszeni do odsłonięcia przed czytelnikiem swojej traumatycznej często przeszłości. Dzięki temu bardzo łatwo było poczuć sympatie i antypatie. O ile Julkę czy Anitę można szybko polubić (choć w przypadku Julii często denerwowało mnie jej wycofanie i strach o byle co), Adrian też w zasadzie jest bohaterem w większości nie sprawiający problemów, by można go potępiać za wybory, to już Aleks jest istnym kameleonem! Początkowo jest postacią typowo negatywną. Nie ma powodu, dla którego można go lubić, choć niewątpliwie fakt, że stracił matkę i jak traktował go ojciec może wywołać poczucie żalu. Jednak z czasem dostrzegamy jego dobre serce, ukryte głęboko przed światem i samym sobą. 
 
Życie jednak nie pozwoliło mu na bycie dobrym chłopcem. Powieść jest właściwie sinusoidą - grzeczny, ułożony, zakochany i tryskający dobrą energią kontra wściekły, nabuzowany, pijany i rozrabiający. 

Autorka nie pozwala na nudę, pomimo takiej objętości lektury - wciąż przeżywamy wzloty i upadki bohaterów, ich rozstania, powroty, tworzenie dystansu i ponowne ocieplenie relacji. Związki, zdrady, gwałt i próba samobójcza, pierwsze zbliżenia, bogaci kontra biedni oraz wiele traum, które nieoczekiwanie zmieniły całkowicie bieg tej opowieści, która nie jest słodką bajką dla lolitek ani piękną opowieścią o miłości bez granic... Często zaciskałam kciuki, zęby i pięści - ze złości, napięcia, stresu.
 
Jedynie chwilami miałam wrażenie, że Hejmanowska przesadziła z ilością wydarzeń, mogła odpuścić kilka wątków i podarować te pomysły innym postaciom, w kolejnej książce, bowiem "Miłość..." nic by na tym nie straciła a byłaby przystępniejszych rozmiarów :) Zwłaszcza, że przy takiej ilości zdarzeń, nie sposób na koniec pamiętać każdej sytuacji a jedynie zarys i wynikające z tego decyzje.

Przyznaję, że zarówno język, dialogi, jak i całokształt fabuły wypadają mocno na plus. Książka wciąga i nie pozwala o sobie zapomnieć. Pragnienie poznania dalszego ciągu jest ogromne, bowiem jak to w młodych głowach - wciąż pojawiają się nowe pomysły, które nie zawsze wychodzą na dobre... Wiele scen i wynikających z tego wydarzeń mnie zaskoczyło i zupełnie nie mogłam być pewna zakończenia... Ale tak, podobało mi się :)
 
 
 
Podsumowując - "Miłość w rytmie punk rocka" to pełna pasji, przyjaźni i miłości opowieść, która trzyma w napięciu i zaskakuje. To właśnie w tej historii znajdziecie pełen wachlarz uczuć - od pozytywnych poprzez obojętne aż do negatywnych. Strach, litość, odrzucenie, złość, zemsta i nienawiść, próba zrozumienia swoich błędów, zdrada, poronienia, potrzeba akceptacji, ojcowie nie potrafiący odnaleźć się w swojej roli, upokorzenie - to tylko kilka słów-haseł, jakimi mogę zachęcić Was do lektury tej książki. Jednak nie sposób opisać ją w tak krótkiej recenzji, by nie zdradzić Wam zbyt wiele psując tym samym niespodzianki autorki. Polecam!



 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki
 
 
 
 
 
Za książkę dziękuję
 

 

wtorek, 15 lutego 2022

Magdalena Witkiewicz "Drzewko szczęścia"


 
 
 
Autor: Magdalena Witkiewicz
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 27 października 2021
Liczba stron: 384
 
 
 
 
 
"Drzewko szczęścia" Magdaleny Witkiewicz jest powieścią, która rozpoczyna się i kończy świętami Bożego Narodzenia. Jednak zdecydowana jej większość to czas pomiędzy nimi, co sprawia, że lektura będzie idealna o każdej porze roku.
 
 
We wsi Pogodna mieszka Kornelia Trzpiot. Dziewięćdziesięcioletnia seniorka rodu podczas Wigilii ogłosiła, że nie umrze bez... herbu! Spanikowana rodzina rozpoczyna gorączkowy podział zadań, zastanawiając się jednocześnie o co chodzi z tym herbem. Tak nagle i w tym wieku?!

Babcia Trzpiot ma jednak niecny plan a herb jest tylko przykrywką. Zdała sobie bowiem sprawę, że może poszukiwania zjednoczą familię, która coraz bardziej się od siebie oddala. Jedna z córek od lat czeka na dobry moment, by wziąć rozwód. Wnuczka wraz z mężem wciąż pracują nie zauważając co robią ich dzieci i czy w ogóle są w domu a ich syn Marek, wcale nie jest zainteresowany znalezieniem sobie dziewczyny. W przeciwieństwie do Konrada, wnuka Kornelii, który miewa ich po kilka naraz! U jednej z bohaterek pojawia się też wątek zdrady sprzed lat i lęk o ojcostwo męża...

Wcale się zatem nie dziwię, że seniorka użyła pięści uderzając w stół - może to pobudzi rodzinę do działania.


Feeria barw doskonale odnosi się w tej powieści do bohaterów, których jest wielu i to jakże różnorodnych. Koniecznie muszę wspomnieć o małym Szymonie, który potrzebuje pomocy bo samotny ojciec nie zajmuje się dzieckiem należycie; jest i Marta, która w dzieciństwie była wyśmiewana i teraz tak szybko nie chce wybaczyć i zapomnieć tamtych słów. Zadziwiającą relacją z seniorką może pochwalić się ksiądz proboszcz Jan, który grywa z nią w karty i wysłuchuje tekstów o jeżach :) Nie mogę pominąć jeszcze Henry'ego Marii Campbell, który pojawia się na końcu każdego rozdziału i dopiero pod koniec dowiadujemy się kim jest... Choć ja zdecydowanie zbyt szybko się domyśliłam, ale i tak było ciekawie, ponieważ zaskoczyły mnie inne wątki! I na koniec wspomnę Wam o Felicji, do której wszyscy lubią się przytulać! Kim jest?
 
Czy Kornelia dostanie swój herb? Albo przynajmniej drzewko szczęścia, czyli genealogiczne? Czy uda jej się scalić rodzinę? Czy opuści ją strach, że po jej śmierci rodzina rozjedzie się po świecie? 
Po roku od rzuconego przez seniorkę wyzwania wszystko się wyjaśni.


Ta powieść to kolejny lek antydepresyjny Magdaleny Witkiewicz, który można stosować bez uzgodnienia z lekarzem czy farmaceutą, w dowolnych dawkach. Nie szkodzi zdrowiu! A wręcz przynosi ulgę, radość, poprawia nastrój i sprawia, że choć na chwilę zapominamy o problemach. Humor jest wyborny, ale i opisane problemy są niezmiernie życiowe i pokazują, jak psują się relacje rodzinne.
 
W powieści dużo się dzieje, czytelnik nie ma czasu na nudę, poza tym intryguje go jak rozwiną się poszczególne wątki. Tutaj każdy z bohaterów wnosi coś ciekawego a najczęściej śmiesznego w fabułę. U jednych są to zaloty z naleciałościami z przeszłości, u innych problemy z nowymi technologiami, niespodzianki podczas poszukiwań przodków czy znaczenie pieczątki używanej na plebanii. Tylko pamiętajcie, że wszystko co złe to "po dziadku Bolku"!
 
 
Podsumowując - "Drzewko szczęścia" to opowieść o samotności w tłumie, o tym że marzenia się spełniają a to co zbyt łatwo przychodzi, nie jest przez nas należycie szanowane. I choć dla niektórych pieniądze mogą wszystko, zwróćmy czasem uwagę na inne elementy naszego życia a przede wszystkim osoby, które są nam bliskie. To historia pełna emocji, odrzucenia, drwin, ale i wyzwań, wytrwałości czy tajemnic. Choć na pierwszym miejscu stawiam humor! Jest wyborny, nieograniczony i... Tę książkę po prostu trzeba przeczytać!

 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki
 
 

 
 
 
 

wtorek, 25 stycznia 2022

Agnieszka Olejnik "Nie jest za późno" - przedpremierowo


 
 
 
Autor: Agnieszka Olejnik
Wydawnictwo: Chilli Books / Znak
Data wydania: planowana na 26 stycznia 2022
Liczba stron: 384
 
 
 
 
 
 
Podobno na miłość nigdy nie jest za późno...
Podobno stara miłość nie rdzewieje...
Podobno...
 
W swojej najnowszej powieści "Nie jest za późno" Agnieszka Olejnik opowiedziała historię miłości licealistów, których dzieliło wszystko a połączyło coś ulotnego - uczucie. Nigdy nie byli tak szczęśliwi jak wtedy, ale niestety kilka słów sprawiło, że stanął między nimi mur.
 
Anika całkowicie niespodziewanie dla samej siebie zakochała się... Specjalnie zaczęła wychodzić z psem na spacery, by przypadkowo spotkać mieszkającego blisko glinianek Brunona. Czekała na to spotkanie wiele dni a gdy już zaczęli rozmawiać, okazało się że on ma dla niej tylko kwadrans. I to nie tylko dzisiaj...
Wiedzieli o sobie niewiele. Pochodzą z różnych światów, jednak rozkwita licealne uczucie - dziewczyny z bogatego domu, posiadającej wszystko o czym zamarzy i planującej studia i biednego chłopaka, który przeżył rodzinną tragedię a teraz nie myśli o studiach tylko o rehabilitacji matki.
 
Bohaterka jest rozdarta między pierwszą miłością a bogatymi przyjaciółkami, przed którymi wstydzi się uczucia. Dlatego wymyśla, że to zakład, bo zamierza sprawić, by chłopak przestał być prawiczkiem. Gdyby tylko wiedziała, że on się tego kiedyś dowie...
 
Gdy po latach Anika przyjeżdża do Nosiczyna na ślub jednej z przyjaciółek, wręcz marzy o tym, by go spotkać. By wyjaśnił jej, dlaczego ją rzucił, bo z nikim innym nie jest w stanie stworzyć związku i chciałaby, by byli razem. Jednak to nie takie proste...
 
Oboje mają połamane serca, ale i dumę, dlatego nie potrafią się dogadać, wysłuchać, zrozumieć...


Agnieszka Olejnik przyzwyczaiła mnie, że w jej książkach akcja wartko płynie, bohaterowie zaskakują... a w tym przypadku, owszem zaskakują, ale irytując. Bardzo denerwowało mnie ich zachowanie, nie potrafili bowiem ze sobą rozmawiać, zupełnie się nie znali, niewiele o sobie wiedzieli, cierpieli, ale nie wyjaśnili nieporozumienia. Zmarnowali wiele lat a jeszcze się wzajemnie dobijali słowami... To była istna zabawa w kotka i myszkę. A wracając do akcji - owszem, było ciekawie, ale bez większego szału, bez wow, dość jednostajnie było.

To bardzo życiowa książka. Porusza temat płytkiej przyjaźni, której prawdziwy brak wartości bohaterka odkrywa dopiero po latach; jest też przemoc domowa wynikająca z alkoholizmu, skutkiem której jest śmierć, okaleczenie oraz strach i przedwczesna dorosłość małego chłopca. Nie brakuje również zdrady, choroby, poszukiwania swojego celu w życiu czy rozpaczy po tym, co wnosiło w codzienność radość i szczęście a nagle się skończyło. 

Tym, co mi przeszkadzało w lekturze była narracja. O ile fakt, iż była naprzemienna był świetnym zabiegiem przy tak przedstawionej historii, to już powtarzanie wydarzeń a nawet dialogów mnie drażniło.
Może to nie mój target wiekowy bohaterów?
 
Co jest niewątpliwym plusem powieści to w nawiązaniu do tytułu udowodnienie tezy, że na miłość nigdy nie jest za późno. Tak, miłość finalnie jest tutaj na piediestale.
 
 
Podsumowując - "Nie jest za późno" to historia o miłości, pseudo przyjaźni, żalu, tęsknocie i potrzebie akceptacji wśród rówieśników. Opowieść pełna emocji, tragedii rodzinnych, nowych szans, pustki w życiu, ale nie brakuje tutaj humoru czy ironii. Podkreślona została prawda o tym, że każdy ma prawo do błędów, ale też że samotność nam, ludziom nie służy. Utrata miłości, gorycz porażki, wstyd czy rozczarowanie - też znajdziecie je na kartach książki. Sami zdecydujcie czy to lektura mogąca Was wciągnąć w maleńki wirek wydarzeń.
 
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki
 
 
 
 
 
Za książkę dziękuję
 

 

środa, 29 grudnia 2021

Krystyna Mirek "Złoty płatek śniegu"

 
 
 
 
Autor: Krystyna Mirek
Wydawnictwo: Luna
Data wydania: 10 listopada 2021
Liczba stron: 320
 
 
 
 
 
 
Jedna z niewielu powieści w klimacie świątecznym jakie przeczytałam w tym roku to "Złoty płatek śniegu" Krystyny Mirek. Czy zapachniało piernikami?
 
 
Do Jaworzynki zmierza stary samochód prowadzony przez studenta - Karola, który odwozi swoją ukochaną Julkę do domu rodzinnego po kursie w Krakowie. Młodzi mieli plany co do tego spotkania, dziewczyna chciała przedstawić rodzicom chłopaka, jednak od samego początku początku wszystko idzie nie tak... Julka jest pod ogromnym wpływem rodziców, wręcz się ich boi i nie wyraża nawet swojego zdania w żadnym temacie. Nie uważa ich za dobrych ludzi, ponieważ planują jej przyszłość i wybierają znajomych. Jednak ukrywana tajemnica zmusza ją do uległości... Musi wytrwać kilka tygodni do osiemnastych urodzin.

Dyrektor szkoły podstawowej w Jaworzynce to człowiek z sercem na dłoni. Lubiany i charyzmatyczny, przystojny i wesoły... Choć to jedynie pozorna radość, bowiem w jego życiu prywatnym jedynie tornada i huragany za sprawą kobiet! Jedna to matka ucznia, beznadziejnie do niego wzdychająca, choć on daje jej wyraźne sygnały, że nie jest zainteresowany. Druga to miłość od lat, będąca wobec niego w świątecznej opozycji a uczuciowo...? Do końca nie wiadomo, bo za obojgiem traumatyczne doświadczenia...

I jeszcze wątek przyjaciół. Jowita, Adam i Ignacy to przyjaciele z dzieciństwa, którzy dopiero w wieku nastoletnim, gdy zaczęły buzować hormony zauważyli, że ich relacja nie jest już tak sielankowa jak wcześniej. Stało się jasne, że dwa plus jeden nie jest przyjaźnią łatwą. Nawet nie przypuszczali jakie wynikną z niej problemy! 

Zbliża się jednak wielki bal, na którym mają pojawić się wszyscy nasi bohaterowie. Choć niekoniecznie we właściwych sobie rolach. Niekoniecznie z właściwymi osobami. Niekoniecznie w tym samym, szczytnym celu.

Czy Julce uda się postawić rodzicom? Jakie działania podejmie Karol, by wesprzeć dziewczynę? 
Czy Jowita wybierze wreszcie mężczyznę, z którym chce spędzić resztę życia? Jak zareaguje na wydarzenia w szkolnej toalecie?
A czy Adam z Ignacym zdobędą się na odwagę i wyjaśnią zatargi sprzed lat? Co z nich wyniknie? Czy przyjaźnie nimi pozostaną?
Jest jeszcze mały Kubuś... Czy jego plan się powiedzie?


Tak, przyznaję, że to bardzo oryginalna fabuła. Krystyna Mirek poruszyła znane każdemu problemy, ale ubrała je w niezmiernie oryginalne i ciekawe "szaty". 
Bo jak nazwać trzymanie dziecka pod kloszem i rządzenie jego wyborami? Wywyższanie się i oczekiwanie lepszego traktowania z powodu zamożności podczas, gdy ich dziecko głoduje?
Gdy tymczasem u obcych ludzi, choćby żyjących w biedzie, liczą się zupełnie inne kwestie, jest ciepło, rozmowa i pomoc?
Nieoczekiwanie odkrywamy, kto w tej historii jest naprawdę dorosły i patrzy na świat realnie, uznając uczucia i pragnienia innych.

Oczywiście nie wszystkich dorosłych dotyczy ten wątek. Niektórzy mają problemy z własnymi uczuciami. Robią podchody, nie stać ich na szczere rozmowy i właściwe wybory. Tylko czy decyzje zawsze będą właściwe i nikogo nie skrzywdzą?
 
 
Podsumowując - "Złoty płatek śniegu" to powieść głęboko zapadająca w serce o miłości, przyjaźni i trudnościach w podejmowaniu decyzji. Jest bezradność, żal, cierpienie i nierozwiązane sprawy. Są niespodzianki, huśtawka emocji, kłamstwa i tajemnice. Są bohaterowie, których lubi się od pierwszej chwili, do innych można się przekonać, wielokrotnie odczuwa się szok a finalnie można pozytywnie dać się zaskoczyć. Polecam!


 
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki
 
 
 
 
 
Za książkę dziękuję  



poniedziałek, 27 września 2021

Marcel Moss "Wszyscy muszą zginąć"


 
 
 
 
Autor: Marcel Moss
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 10 lutego 2021
Liczba stron: 352
Seria: Liceum Freuda  tom 2





Marcel Moss to autor, o którym jeszcze niedawno tylko słyszałam, że pisze dobre thrillery. W lipcu to się zmieniło - rozpoczęłam przygodę z jego twórczością od serii 'Liceum Freuda'. Pierwszy tom, czyli "Nie wiesz wszystkiego" bardzo mi się podobał. Jakie mam zdanie o drugim?
 

Na kilka dni przed Wigilią, salą gimnastyczną w prestiżowym warszawskim liceum, wstrząsa seria wybuchów granatnich. Zamiast klasowych spotkań i wolnego popołudnia, uczniowie i nauczyciele otrzymali szybką śmierć. Niektórzy zostali dobici lub zastrzeleni. Przeżyli nieliczni.
Na szkolnym korytarzu jeden z zamachowców - Błażej - przez przypadek spotyka swoją przyjaciółkę Kaję. A przecież miała nie przyjść! Strzela jej w ramię a sam popełnia samobójstwo... 
Dlaczego ją oszczędził? Co nim kierowało? Jak brzmiały ostatnie słowa jakie między nimi padły?

Media oskarżają Kaję o organizację zamachu i wtedy na dziewczynę wylewa się fala hejtu. Policja zadaje niewygodne pytania, koledzy którzy przeżyli odwracają się od niej a rodzice... Oni też nie są pewni roli swojej córki w tej tragedii. Do tego w sieci pojawiają się różne nagrania z dnia zamachu, ale i z poprzedzających go tygodni i miesięcy. Co ukrywa Kaja? Co łączyło ją z Błażejem, Krystkiem a co z Rafałem?
 

Podobnie jak w tomie pierwszym, tak samo i tutaj autor najpierw zrzuca na czytelnika "śmiercionośną bombę", w której giną niektórzy bohaterowie a dopiero potem pozwala - cofając się w czasie - poznać ich życie, pobudki nimi kierujące oraz prawdę o wydarzeniach przeplatając je z teraźniejszością. 

I tak docieramy do życia głównych postaci na trzynaście miesięcy przed zamachem i śledząc naprzemienną narrację Kai oraz Błażeja. Poznajemy ich myśli, przemyślenia, żal do rodziców o pewne sprawy, problem z rodzeństwem lub jego brakiem, stosunek do homoseksualizmu czy nacjonalizmu. 
 
Błażej całkowicie stracił głowę dla pewnej gry internetowej, całkowicie się od niej uzależnił, nie potrafił oddzielić rozgrywających się tam wydarzeń od realnego świata. W wirtualnym czuł się lepszy, mimo że w którym momencie przekroczył pewne granice i tracił przyjaciół - Kaję oraz Rafała. Czy to miało wpływ na podjęte przez niego decyzje i udział w zamachu?
 
Traumatyczne wydarzenia z przeszłości dwójki głównych bohaterów mają ogromny wpływ na ich dalsze postępowanie. Gdzie dają temu ujście? W czym się zatracają? Jak lokują uczucia? Wielokrotnie można być zaskoczonym! 
 
Autor nieźle myli tropy, w żadnym momencie nie można mieć pewności, że pomysły pojawiające się w głowie okażą się prawdą. Finalnie nie wszystko było dla mnie zaskoczeniem, ale i tak pewnych wyjaśnień nie potrafiłam pojąć. Jak to możliwe, że tak mnie zwiodło na manowce?


Podsumowując - "Wszyscy muszą zginąć" jest świetnym thrillerem, jednak mimo faktu, że nie brak zwrotów akcji, licznych zaskoczeń, tajemnic i kłamstw, bardziej podobał mi się tom pierwszy. Nie pozostaje mi nic innego jak zacząć czytać trzeci!
Jest to historia poruszająca ważne życiowe problemy - adopcję, poronienia, zdradę, odrzucenie, nierówne traktowanie swoich dzieci, zrozumienie swojego ciała i homoseksualizm, przemoc wobec słabszych czy wyrażających inne opinie. Jest też problem nastoletnich konfliktów, rozczarowań w sferze uczuć, dręczenie, ale i przebaczenie. Wielokrotnie byłam poruszona, oburzona czy zszokowana i dlatego bardzo Wam polecam serię!
 



 
 
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki
 
 
 
 
 
Za książkę dziękuję
 

 

niedziela, 25 lipca 2021

Marcel Moss "Nie wiesz wszystkiego"

 
 
 
Autor: Marcel Moss
Wydawnictwo: Filia
Liczba ston: 384
Seria: Liceum Freuda tom 1





Marcel Moss to pseudonim kogoś, kto ostatnio podbił polski rynek czytelniczy swoimi thrillerami. Niestety nie znam żadnego. Przepraszam, przeczytałam właśnie pierwszy tytuł z jego dorobku - to "Nie wiesz wszystkiego" rozpoczynający serię "Liceum Freuda". Czy mi się podobało? Zaraz się dowiecie...
 
 
Rankiem w ostatni czwartek września w elitarnym Liceum w Śródmieściu Warszawy gruchnęła wiadomość, że poprzedniego wieczoru dwoje uczniów popełniło samobójstwo skacząc z dachu opuszczonej hali. Ale jak to możliwe? Przecież oni się przecież prawie nie znali? Nie rozmawiali ze sobą... Co robili tam razem?
Wszyscy przypuszczają, że to wyrzutek społeczny i niedoszła samobójczyni Otylia, pociągnęła za sobą najpopularniejszego ucznia w szkole i zarazem kapitana drużyny siatkówki - Alana. 

Jednak najlepsza przyjaciółka Otylii - Marta - również społeczny wyrzutek - nie wierzy, że dziewczyna byłaby zdolna do nakłonienia do odebrania sobie życia. Postanawia odkryć prawdę...
Czy pomoże jej w tym ktoś, kto wysłał tajemniczą wiadomość?


Początkowo Moss nakreśla szkolne życie i panujące tam zasady wśród tworzących się grup uczniowskich. Jest podział na biednych i bogatych; pięknych i tych z kompleksami. 
 
W kolejnych rozdziałach czytelnik otrzymuje możliwość poznania bliżej poszczególnych bohaterów wydarzeń - uczniów liceum, ich rodziców oraz dwójki pracowników szkoły. Jaką rolę odegrali w historii dzieciaków i dlaczego nauczycielce tak bardzo zależy na poznaniu prawdy? Przecież nie była przyjaciółką Otylii ani Alana, jak Marta...
Autor odkrywa przed nami ich przeszłość, szczególnie na rok przed tragedią, zbliżając się czasowo ku tej chwili. 
To, co te dzieciaki odkrywają ze swojego życia wielokrotnie przeraża. A dorośli wcale nie są lepsi! 
Z każdym rozdziałem i kolejną narracją (bo jest ich wiele) poznajemy ich prawdziwe życie, traumy, problemy, jak to się stało, że są piękni czy bogaci a co chowają pod maskami.

Kiedy wszystkie fakty zaczynają się łączyć, tajemnice wyjaśniać szczęka powoli opada ku dołowi, by w finale spaść z hukiem nie pytając o zgodę! Nie spodziewałam się tego!

Planowałam Wam tutaj wspomnieć o kilku faktach z życia każdego z licealistów, jednak z czasem który minął od lektury stwierdziłam, że nie mogę zepsuć Wam czytania tej książki. Ja nie czytałam wcześniej żadnej konkretnej recenzji, zaledwie po kilka słów i dzięki temu thriller był genialną niespodzianką zamkniętą w pudełku z czerwoną kokardą a każda strona dostarczała niezwykłych emocji.


Podsumowując - "Nie wiesz wszystkiego" to bombowy thriller, który pozostanie we mnie na długo... O ile nie przyćmią go kolejne tomy tej serii, które już niebawem przeczytam :) To historia o przeżyciach wielu postaci, z krwi i kości, z problemami, odrzuceniem, bolesnymi wspomnieniami, marzeniami, poczuciem winy czy pragnieniem aprobaty. Nie brakuje również manipulacji, egoizmu, wyścigu szczurów, niezrozumienia czy social mediów, które nasilają kompleksy. Gorąco polecam!






Książka przeczytana w ramach wyzwania: 52 książki

środa, 9 czerwca 2021

Piotr Liana "Echo serca"

 
 
 
Autor: Piotr Liana
Wydawnictwo: Oficynka
Data wydania: wrzesień 2018
Liczba stron: 550
 
 
 
 
Thriller psychologiczny "Echo serca" Piotra Liany to dla mnie trochę jak powrót do przeszłości pod względem miejsca akcji. Autor zaprosił nas bowiem do Tarnowa a to miasto gdzie chodziłam do liceum, wcześniej wielokrotnie bywałam. Dlatego takie miejsca jak Park Strzelecki z Mauzoleum Bema, Burek, Falklandy, Krzyż, ulice Lwowska, Wałowa czy Szujskiego są mi znane. Wraz z bohaterami wędrowałam nimi w wyobraźni.


Na obrzeżach Tarnowa, w domku letniskowym w Krzyżu, zostaje znaleziona martwa nastoletnia dziewczyna. Okazuje się, że to Nina, córka znanego kardiologa Krzysztofa Roty. Policja wyklucza udział osób trzecich i twierdzi, że to było samobójstwo. 
 
W tym samym czasie lekarz zostaje obciążony śmiercią jednej z pacjentek, którą operował tego dnia - Anita Skowron umiera, jej córka straszy sądem a Rota wysłany na przymusowy urlop stara się dowieść, że nie popełnił błędu. Jest ktoś kto mu pomaga, ryzykując. Ale są też tacy, którzy robią wszystko, by mu zaszkodzić. Jak zakończy się ten wątek? Czy kardiolog odzyska stanowisko i honor?

Starszy aspirant Błażej Widełka i komisarz Iwona Suda zajmują się sprawą powieszonych nastolatków, bowiem Nina nie była ostatnia... Widełka nie wierzy, że to było samobójstwo. Co łączy kolejne zgony? Śmierć tych młodych ludzi staje się powodem nacisków, w sprawę angażują się media, politycy, jest też szeroko pojęta moralność a nawet... seksafera!


Całkiem wyborny thriller psychologiczny, były ciary, napięcie, mnóstwo zagadek i perfekcyjnie mylone tropy! Momentami (zwłaszcza na początku) dość pokręcona akcja, kolejne podrozdziały to czasami powrót do przeszłości i ciężko było się odnaleźć gdzie aktualnie się znajdujemy (przeszłość czy teraźniejszość). Jednak kiedy już zrozumiemy początkowe powiązania kto, kiedy i co się wydarzyło, to potem już nie można oderwać się od tej całkiem sporych rozmiarów książki. 
 
"Pobyt" w Tarnowie dobrze mi zrobił, odmłodził mentalnie, powróciły znajome ścieżki, choć trudno było po nich "kroczyć", gdy były pokryte śladami dla techników i kolejnymi martwymi ciałami. 
 
Bohaterowie bardzo konkretnie scharakteryzowani, zarówno Ci pozytywni jak i "czarne charaktery". A poza postaciami pierwszego planu są też intrygujący z planu drugiego i z tła - Daniela Stein, Dziennikarz, dyrektor szpitala, jedna z pielęgniarek czy też staruszek Antoni. I jeszcze duet policjantów! Dość wyjątkowy zwłaszcza z uwagi na zaangażowanie Sudy w sprawę.

Przyznaję, że w czasie czytania mózg pracował na wysokich obrotach. Wraz z doktorem Rotą próbowałam rozwikłać przyczynę śmierci pacjentki, chociaż żargon i terminy medyczne zupełnie nic mi nie mówiły to zdziwienie co do prawdy było.
Jednocześnie bardzo wciągnęłam się w poszukiwanie mordercy nastolatków - tutaj to dopiero autor wyprowadzał w przysłowiowe pole! Miałam wiele typów a na koniec i tak szok! Nie takiego finału się spodziewałam...
 
Jednym słowem akcja się rozwija, okoliczności zgonów i miejsca wybrane na śmierć są interesujące a czytelnik wciąż o niej rozmyśla i próbuje odgadnąć o co chodzi w aferze z licealistami. Czy Tobie się to uda? Sprawdź!
 
 
Podsumowując - "Echo serca" to przede wszystkim groźby, szantaże, podejrzane umowy, włamania,  wybaczenie, ale też okrutna rzeczywistość i demony przeszłości. Morderstwa czy też samobójstwa młodych ludzi poruszają najmocniej. Zemsta smakuje wybornie, przeszłość dobitnie uderza w tych, którzy pragną o niej zapomnieć. Jestem bardzo na tak i cieszę się, że na półce czeka inna książka Liany "Test tolerancji" - jest jej bardzo ciekawa.
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach majowych wyzwań: Pod hasłem, 52 książki
 
 
 
 
 
Za książkę dziękuję  



sobota, 29 maja 2021

Melisa Bel "Bezczelna" - przedpremierowo

 
 
 
 
Autor: Melisa Bel
Wydawnictwo: Melisa Bel
Data wydania: planowana na 8 czerwca 2021
Liczba stron: 354
Seria:  Odnaleźć siebie  tom 1 





Była bezczelna, bo los jej nie rozpieszczał czy może los jej nie rozpieszczał, bo była bezczelna?


Poznaj Kingę, uczennicę liceum muzycznego kochającą grę na skrzypcach. Jej życie nie jest ani radosne ani beztroskie a w domu czeka na nią Bestia. Bezczelność jest jej formą obrony, tarczą przed surowym wychowaniem przez konserwatywnych rodziców. W domu bita, w szkole pyskata, co sprawia że jest częstym gościem w gabinecie dyrektora. Jest buntowniczką o niecodziennym wyglądzie i z ekscentryczną paczką znajomych. 

W jej życiu jest kilku chłopaków. 
TEN, który kiedyś z nią był.
TEN, który się w niej podkochuje.
TEN, w którym podkochuje się ona.
TEN, który pojawia się później...
... ale sprawia, że jej serce szybciej bije a ciało czuje niesamowite przyciąganie i obezwładniające pragnienie. Marcel jest władczy, ale delikatny. Dominujący, ale troskliwy. Czuły, opiekuńczy, ale też pewny siebie i chwilami irytujący.
 
 
Myślałam, że Melisa Bel pójdzie z tym wątkiem dalej i opisze nam rozwijającą się relację tych dwojga. Coś ponad szokujące pocałunki, rosnące napięcie i długo wyczekiwane przez Kingę bezpieczeństwo w jego ramionach. Nie będę zdradzać Wam niespodzianki jaką przygotowała w części drugiej tej powieści, ale powiem jedno - byłam w szoku!

Ze szkolnego życia licealistów przenosi nas w czasie i właściwie w przestrzeni. Porzuca temat egzaminów poprawkowych, przemocy domowej, "osiemnastek" czy pierwszych miłości na rzecz... by się przekonać, musicie sięgnąć po"Bezczelną". Totalnie nie spodziewałam się ani wydarzeń ani tego, jak ułożyło się życie bohaterki a tym bardziej tego, czym się zajmuje. Owszem, czytelnik nie jest świadomy wielu zdarzeń, decyzji z okresu między obiema częściami, jednak to zapewne zabieg celowy, byśmy wyczekiwali drugiego tomu serii 'Odnaleźć siebie'. Ja czekam!

Myślałam, że będę w stanie napisać Wam, która z części podobała mi się bardziej, ale... nie jestem w stanie, są bowiem bardzo od siebie różne. Pierwsza była odmładzająca, z mnóstwem ciekawych, choć jednocześnie trudnych tematów, zaś druga najbardziej ujęła mnie kilkoma różnymi kategoriami, rodzajami i charakterystykami, które wielokrotnie mnie bawiły, choć są nad wyraz prawdziwe. By takie były autorka przeprowadziła nawet badania - specjalnie po to, by informacje zawarte w tej części powieści były wiarygodne.

A finał?! Typowy dla nie ostatniego tomu serii... Pozostaje czekać na ciąg dalszy :)



Podsumowując - "Bezczelna" to historia bardzo odmienna od dotychczasowych powieści autorki. Jest to opowieść o braku akceptacji, upokorzeniu, niepewności, nienawiści, stereotypach i krytyce. Dużym atutem książki są gwałtowne emocje bohaterów, konfrontacja z uczuciami, podejmowanie trudnych decyzji i cięte riposty. Autorka świetnie operuje humorem, ironią, pokazuje jak walczyć o swoje, cieszyć się z drobiazgów i że należy polubić swoje ciało i dbać o swoje poczucie kobiecości. Polecam!





Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki




Za książkę dziękuję Autorce

poniedziałek, 22 lutego 2021

Charlie Donlea "Dom samobójców"

 
 
Tytuł oryginalny: The Suicide House
Tłumaczenie: Adrian Napieralski
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 27 stycznia 2021
Liczba stron: 496
Seria: Rory Moore/Lane Phillips   tom 2
 
[książkę można czytać niezależnie od tomu 1; jest odrębną historią]
 
 
 Mroczna okładka, intrygujący opis i zapowiadane mrożące krew w żyłach morderstwo - tak, skusiłam się na drugą w swoim życiu książkę Charlie Donlea (wcześniej czytałam debiutancką "Dziewczynę z Summit Lake"). Czy lektura mnie pochłonęła? 


czerwiec 2019, stan Indiana
W opuszczonym domu nauczycielskim na terenie elitarnej szkoły średniej z internatem Westmont znaleziono ciała dwójki uczniów. Podobno uczestniczyli w grze Człowiek z lustra, pragnąc przeżyć przygodę i zyskać akceptację, bowiem tylko wybrani mogą brać w niej udział. Niestety, zabawa przerodziła się w rzeź... 
Nauczyciel podejrzewany o zabicie uczniów próbował popełnić samobójstwo, zaś sami uczestnicy wyzwania trwają w milczeniu i nie mówią całej prawdy...
 
lato 2020
W ciągu kilku miesięcy od tamtej tragedii, trójka ocalałych licealistów, popełnia samobójstwa... 
 
Do Peppermill przyjeżdża Marc Carter, który nagrywa kolejne podcasty zawierające informacje o tym, co odkrył dotychczas oraz dziennikarka Ryder Hillier, która mocno interesuje się morderstwami, ale służbowo zostaje od sprawy odsunięta. Niespodziewanie otrzymuje propozycje współpracy z innych źródeł. Lane Philips jako profiler i psycholog sądowy zostaje poproszony o pomoc w ustaleniu profilu sprawcy i wyjaśnieniu dlaczego dzieciaki popełniły samobójstwa. W Indianie pojawia się też Rory Moore, bohaterka, która zrobiła na mnie największe wrażenie - to niesamowita kobieta. Ma wprawdzie wiele dziwactw, ale jako rekonstruktorka sądowa zajmuje się sprawami nierozwiązanymi i jest w tym doskonała.

Kto z nich wniesie najwięcej do wyjaśnienia sprawy? Jakimi tropami będą podążać? Kto przypłaci to życiem? 
Jest bowiem ktoś, komu ich działania nie są na rękę... Kto pragnie, by wydarzenia z 13:3:5 na zawsze pozostały tajemnicą...
 



Początkowo trudno jest się rozeznać w fabule, bowiem otrzymujemy nie tylko wielu bohaterów w niezależnych od siebie wątkach, ale też jesteśmy przenoszeni w czasie i przestrzeni. Krótkie rozdziały utrudniają szybsze połączenie faktów, ale z czasem wszystko zacznie się zazębiać a rozmiar rozdziałów stanie się plusem. Choć jakiej by długości nie były, to od kiedy czytelnik wciągnie się w akcję, trudno jest książkę odłożyć.


Tytuł ten oceniam jako bardzo dobry thriller, trzymający w napięciu, dozujący stopniowo nowe informacje, sprawiający że krew płynie szybciej za sprawą zwrotów akcji i snutych podejrzeń co do prawdziwych wydarzeń w nauczycielskim domku. Jednak dwie rzeczy mocno mnie denerwowały - zbyt często powtarzane te same informacje oraz liczne błędy przepuszczone przez korektę (mężczyźni z żeńskimi formami czasowników a kobiety z męskimi, literówki, interpunkcja).

Jednak mimo to, nie należy odrzucać szansy poznania tej opowieści o wydarzeniach w kampusie Westmont. Całkowicie pochłonęła mnie historia morderstw oraz działania jakie rok później podejmuje kilka osób, by rozwiązać tę zagadkę. Są to bardzo ciekawe postacie, które nie tylko wyśmienicie znają się na swojej pracy, ale mają też umiejętność świetnego kojarzenia, dostrzegania detali a także mogą się pochwalić oryginalnymi pasjami. 

Gdy czytałam debiut autora to czułam się oszukana, bowiem informacje dzięki którym czytelnik mógł domyślić się finału, zostały przed nim ukryte. Tym razem Donlea nie popełnił tego błędu i zbierając maleńkie okruszki informacji, byłam w stanie wcześniej odgadnąć kto był sprawcą. Chociaż miałam kilka typów, to dość szybko jak na tak poprowadzoną fabułę, wytypowałam mordercę właściwie. Już dawno mnie tak nie ucieszyło odkrycie prawdy przed czasem!
 
Na dodatek długo nie byłam pewna czy mam rację a finał tej sprawy - mimo przypuszczeń - wywołał we mnie efekt "wow". Brawo!

A trzeba przyznać, że autor sprytnie ukrył osobę mordercy. Podrzucał fałszywe tropy (czasami było to jedno słowo!), kierował na boczne tory a fragmenty dziennika, które są odczytywane na sesjach tylko podsycają napięcie i tworzą obraz nieznanego psychopatycznego człowieka. Kto zabił tak wiele osób i dlaczego to zrobił?


 
Podsumowując - "Dom samobójców" to wyborna lektura, przy której poziom adrenaliny jest nieustannie podtrzymywany kolejnymi wydarzeniami, informacjami zdobywanymi przez głównych bohaterów oraz tajemniczym zaginięciem pewnego mężczyzny. Thriller opowiada nie tylko o morderstwach, samobójstwach, ale również o przemocy domowej, zemście, chorobach psychicznych, tchórzostwie, strachu i pragnieniu akceptacji. Autor poruszył również temat, jakim jest brak poszanowania godności czy prywatności, głupie szkolne żarty oraz ogrom strachu i dążenie do prawdy. Polecam!
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki
 
 
 
 
 
 
Za książkę dziękuję 
 

 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...