Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dom dziecka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dom dziecka. Pokaż wszystkie posty

sobota, 30 lipca 2022

Agata Przybyłek "Pójdę za tobą wszędzie" / "Będą z tego kłopoty"

 
 
 
Autor: Agata Przybyłek
Wydawnictwo: IV Strona
Data wydania: 2020
Liczba stron: 400
Seria: Bądź przy mnie zawsze  tom 7
 
 
 
 
Po siódmy tom serii z domkami Agaty Przybyłek sięgnęłam dopiero teraz, jakoś umknął mi po premierze i czekał na półce do dogodny czas. W tej powieści potwierdza się fakt, że dwie kreski na teście ciążowym nie zawsze są radością.
 
Jedyną bliską Kai osobą jest Amelia, przyjaciółka z domu dziecka. To właśnie na jej weselu Kaja dość obficie zapijała smutki alkoholem, czego skutkiem był przypadkowy seks z przypadkowym facetem...  Nie wie nawet, jak miał na imię... A teraz okazało się, że jest w ciąży! Z małym dzieckiem w wynajmowanym pokoju? Tylko za co je utrzyma, koro właśnie straciła pracę?

Na szczęście ojciec dziecka staje na wysokości zadania i postanawia pomóc Kai. Jest wprawdzie w miesięcznym związku, ale po traumatycznych wydarzeniach z przeszłości nie zamierza mieć tego maleństwa na sumieniu. Z braku lepszych perspektyw dziewczyna przeprowadza się do Chojny, tuż przy niemieckiej granicy, gdzie swój dom i firmę ma Mariusz. Kaja początkowo nie czuje się dobrze w obcym miejscu, ale gdy podczas wizyty w bibliotece poznaje starszego pana, który opowiada jej historię swojej miłości do byłej więźniarki, rodzi się między nimi specyficzna więź. Okazuje się też, że pan Kazimierz jest dziadkiem Szymona, ogrodnika w domu Mariusza a wizyty Kai w domu mężczyzn stają się coraz częstsze.
Jak potoczy się ta opowieść?

Muszę przyznać, że ten tom mnie nie zachwycił. Nie przeżyłam podczas lektury większych emocji. Owszem, zainteresowała mnie przeszłość Mariusza (zresztą bardzo odpowiedzialnego, konsekwentnego i rozsądnego człowieka, którego postawa wielokrotnie mnie zaskakiwała), historia miłości Kazimierza i Wandy, losy związku Martyny z Mariuszem czy decyzje podejmowane przez Kaję. Ale obyło się bez porywów czy zrywów i zapewne szybko o tej części cyklu zapomnę. Niestety.


Podsumowując - "Pójdę za tobą wszędzie" to historia o samotnym macierzyństwie, miłości, przyjaźni i związkach. O dzieciach porzuconych, o utracie bliskich, odpowiedzialności, samotności, poczuciu bezpieczeństwa, przezwyciężaniu trudności, dążeniu do marzeń czy nowych szansach na szczęście. Nie zmuszam, ale zdecydujcie sami czy ta lektura jest dla Was


 
 
 
 
 

 
Autor: Agata Przybyłek
Wydawnictwo: IV Strona
Data wydania: 2021
Liczba stron: 400
Seria: Dłuższa przerwa  tom 1
 
 
 
 
"Będą z tego kłopoty" to pierwszy tom nowej serii Agaty Przybyłek. Nowej dla mnie, bowiem ukazały się już trzy tomy a ja dopiero zaczynam z nią przygodę :) Tym razem autorka zabiera czytelników w zupełnie nowe miejsce...
 
Samorządowa Szkoła Podstawowa nr 1 w Bielinkach. To właśnie tutaj pracują trzy przyjaciółki. Asia jest dyrektorką, Magda polonistką a Ela prowadzi "zerówkę". Żeby nie było zbyt lekko, na głowę bohaterek zostaje zrzucona "bomba", w postaci donosu do pani burmistrz!
Tak, zbliżają się kłopoty i zapewne kontrole, jak przewiduje Joanna. Tylko kto i dlaczego miałby na nie donosić?! Zwłaszcza, że zarzuty zdają się być absurdalne!

Ciało pedagogiczne w osobie trzech przyjaciółek zamierza podjąć walkę z donosicielem, tylko najpierw muszą - różnymi dostępnymi sposobami - ustalić kim on jest. W międzyczasie mierzą się ze wspomnianymi kontrolami oraz życiem prywatnym. 
Elżbieta nie ma swojej rodziny, ale zawsze marzyła o własnej firmie i uważa, że teraz nadszedł moment, by zaczął je realizować. Szkoda tylko, że zarówno matka i jak i bracia nie wyglądają na pragnących ją wesprzeć.
Joanna ma dar zjednywania ludzi, wychowuje siedemnastoletnią Kornelię, spotyka się z wdowcem Markiem, ojcem trójki dzieci. I jeszcze najważniejsze Asia zmaga się z ciotką Bożeną, która ma mieszkania dokładnie pod jej podłogą; wciąż ma arcyciekawe wizje końca świata i uwielbia rozmawiać o spiskach i aferach.
Zaś Magda jest niedawno upieczoną rozwódką, która wciąż wypłakuje oczy za mężem. Odszedł do innej a ona nie może się z tym pogodzić. Na szczęście nadal mają kontakt, głównie w sprawach dotyczących jedenastoletniej córki Lilki.


"Będą z tego kłopoty" to powieść bez dynamicznej akcji, za to z humorem. Ogromnie podobały mi się fragmenty z pomysłami cioteczki albo dzień z kontrolą Sanepidu w szkole. Zaintrygowała mnie propozycja pani burmistrz, która zmusiła jedną z bohaterek do poważnych przemyśleń - przyjaźń czy osobisty sukces?
 
 
Podsumowując - "Będą z tego kłopoty" to historia o mierzeniu się z rzeczywistością - służbową i prywatną, o dorosłej miłości, plusach posiadaniu kogoś, z kim można dzielić problemy. O propozycjach nie do odrzucenia, kupowaniu schronu i nietypowym swataniu. Ale przede wszystkim to książka o lojalności, szczerości, tęsknocie, dylematach i prawdziwej przyjaźni. Lekka i przyjemna lektura, typowo wakacyjna. Polecam!
 
 
 
"Będą z tego kłopoty"
"Kto jak nie ja!"
"I po co mi to było?"



 
Książki przeczytane w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło (P), Pod hasłem ("Pójdę z tobą wszędzie" - koło ratunkowe - płot), 52 książki

sobota, 25 czerwca 2022

Natasza Socha "Przerwana kołysanka"


 
 
 
 
 
Autor: Natasza Socha
Wydawnictwo: Purple Book
Data wydania:  18 maja 2022
Liczba stron: 224
Seria: Grey Book
 
 


 
Seria Grey Book - w ramach której ukazała się m.in. książka "Przerwana kołysanka" - to krótkie kryminały, które mają mniej niż 230 stron. W zamierzeniu mają odpowiadać jednemu odcinkowi serialu telewizyjnego i dopiero całość, odpowie na wszystkie nurtujące czytelnika pytania.
 
 
Trzydziestosześcioletnia Karolina Markowska pracuje w branży komputerowej. Przeprowadziła się z Katowic do Poznania, ponieważ miała tam coś wyjaśnić. Po tym, co wydarzyło się w jej życiu, ograniczyła kontakty z ludźmi, stała się tajemnicza, nikt o niej nic nie wie. 
Niestety, Karolinie nie uda się rozprawić z demonami przeszłości - zostanie znaleziona martwa a lekarz sądowy twierdzi, że to uduszenie.

Teoria ta zgadza się z osądem Florentyny, policjantki śledczej, która od początku uważa, że to nie wygląda na samobójstwo. Poza standardowymi procedurami policyjnymi jak rozmowy z sąsiadami, analiza poziomu ich stresu, przeszukanie mieszkania czy prześwietlenie przeszłości denatki, policjantka kieruje się też swoimi przeczuciami i wizjami. Tak, wizjami! Choć wiele osób z nich szydzi to Florentyna wie, że urywki które pojawiają się w jej głowie, będą miały odzwierciedlenie w rzeczywistości.


Bardzo podobał mi się sposób prowadzenia śledztwa przez Florentynę. Natasza Socha nie tylko stworzyła oryginalną postać (o tym za chwilę), ale umiejętnie zwodziła czytelnika zwrotami akcji. Kiedy już myślałam, że wiem w jakim celu Karolina przyjechała do Poznania, bowiem dość szybko było to oczywiste, to z czasem okazało się, że sprawa nie jest tak prosta...
 
Zwłaszcza, że bohaterowie skrywają mnóstwo tajemnic... I coraz więcej osób miało motyw...

Takiej policjantki śledczej to jeszcze nie spotkałam! Florentyna nie jest nudną postacią. Nie tylko precyzyjnie łączy poszczególne elementy śledztwa w całość, ale też zmaga się z prywatną tragedią - trzy lata temu jej mąż Mikołaj zginął w wypadku samochodowym, jednak jej zdaniem to nie był wypadek i zamierza dotrzeć do prawdy.
To właśnie z powodu utraty miłości życia bohaterka przeżywa trudne chwile i zmusza się do normalności. Zawsze ma na sobie coś różowego i choć spotyka się to z ironicznymi uśmiechami czy komentarzami to puszcza to mimo uszu. Kolor ten jest jej antidotum na trudne chwile, co z kolei sprawia, że zupełnie nie wygląda na policjantkę. W pracy nie spoufala się, mówi do współpracowników ptaszyno czy robaczku. Jestem ogromnie ciekawa tej postaci w kolejnych tomach.


Podsumowując - "Przerwana kołysanka" to krótki, ale ciekawy kryminał, w którym wiele tajemnic czeka na wyjaśnienie do samego końca a kolor różowy ma odganiać czarne myśli. Autorka napisała o obsesji na punkcie posiadania dziecka, o przyjaciołach, którzy czasami okazują się najgorszymi wrogami, niepełnych rodzinach, czy zemście. To również historia o niepewności, desperacji, strachu, noszeniu masek oraz popełnianiu błędów; o tym że łzy oczyszczają a drugi człowiek potrzebny jest czasami po to, by po prostu pogadać. Polecam!
 
 



 
Książka przeczytana w ramach majowych wyzwań: 52 książki
 
 
 
 
 
Za książkę dziękuję  



 

czwartek, 12 maja 2022

Monika Dworak "Znikniesz bez śladu"

 
 
 
Autor: Monika Dworak
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: 27 kwietnia 2022
Liczba stron: 360
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Nie każda prawda zasługuje na to, aby ją poznać

"Znikniesz bez śladu" Moniki Dworak nie jest debiutem, ale nie znałam wcześniej jej twórczości.
Ależ to była niespodzianka! 



Wszystko zaczęło się od pewnego zdjęcia... 
Niespełna trzydziestoletni Jonatan Muszyński postanowił przeprowadzić się z Wrocławia do Warszawy i podjąć nową pracę. Miało mu to pomóc uporządkować życie i pozwolić "odejść" matce, która zmarła trzy lata wcześniej, jednak syn wciąż żyje wspomnieniami...
Zanim jednak wyjedzie musi uprzątnąć to, co należało kiedyś do Justyny Muszyńskiej - zdjęcia, dokumenty, nagrody, książki. Pomaga mu w tym przyjaciółka Lena i to właśnie ona znajduje zdjęcie, które zburzy dotychczasowe wyobrażenia Jonatana o tym, kim jest. Podda w wątpliwość jego tożsamość i zasieje mnóstwo pytań... Mężczyzna nie ma pewności, czy to, w co wierzył przez tyle lat, było prawdą... 

Jonatan - dzięki ogromnej pomocy Leny - zamierza odnaleźć odpowiedź na pytanie 'kim jest'. W tym celu wyrusza na Śląsk, skąd pochodziła Justyna. Z kim się spotka i co uda mu się ustalić? Do jakiej prawdy dotrze? Czy na pewno chciał ją znać?


Równolegle poznajemy Igę Łukasik, stażystkę "Dziennika Śląskiego", która bardzo chce zostać w redakcji na stałe, jednak chcąc tego dokonać, musi - według rady kolegi po fachu, świetnego dziennikarza śledczego Witolda Czerskiego - znaleźć sobie temat i napisać tekst. I nie może to być byle co! 
Iga po godzinach spędzonych w archiwum dociera do artykułów sprzed trzydziestu lat, które opisują dwa różne zaginięcia... Jednak zdaniem stażystki, zniknięcia szefa grupy przestępczej Sebastiana Zycha oraz nauczycielki plastyki Alicji Chojnackiej, są ze sobą powiązane. O pomoc w zdobyciu niektórych informacji prosi Olka, swojego kuzyna policjanta.
 
Iga, wpierana przez Witolda i Olka drąży temat zaginięć, nie mając początkowo pojęcia, że tamta sprawa ma związek z jej rodziną... Ale to tylko napędza ją do działania.


Dwoje młodych ludzi - Iga i Jonatan - pragnie dotrzeć do wydarzeń z 1989 roku. To, co wtedy miało miejsce zaważyło ich na losach. Nie bezpośrednio, ale przecież grzechy przodków i ich decyzje mają wpływ na kolejne pokolenia.
Każde z nich rozpoczęło poszukiwania od innej strony. Ale pytań bez odpowiedzi oboje napotykają mnóstwo... 
Czy, czy, czy...
Czy ich teorie się potwierdzą? 
Czy odnajdą wspólny punkt? 
Czy żyje ktoś, kto może opowiedzieć, co się wtedy wydarzyło?
Czy na pewno to, co odkryją okaże się prawdą?
 
 
Świetnie napisany thriller, który bardzo długo trzyma w napięciu. Autorka prowadzi fabułę dwutorowo - towarzyszymy w teraźniejszości dwójce głównych bohaterów, by momentami przeskakiwać do przeszłości i poznawać świat widziany oczami Alicji i Justyny (ale wszystko jest doskonale opisane i nie można się zgubić w czasoprzestrzeni). Naprzemienne śledzenie poszczególnych kroków Igi i Jonatana to jak układanie puzzli - dzięki maleńkim elementom tworzy się w głowie obraz całości... Naprawdę maleńkim a na dodatek wciąż dużo ich brakuje. 

Początkowo więcej działo się w wątku Muszyńskiego i to on wciągał mnie bardziej, jednak gdy u Igi dokonał się przełom i coraz więcej informacji zaczęło wychodzić na światło dzienne... Cóż, zaczęłam jeszcze szybciej czytać ten thriller! Nie mogłam doczekać się finału. Bo chociaż niektóre fakty odgadłam zanim zostały ujawnione, to nadal wiele pozostawało zagadką. Potrzebowałam też potwierdzenia swoich teorii....
 
Co myślę o finale? Z jednej strony domyśliłam się, że dojdzie do tego właśnie spotkania dwójki bohaterów z.... (nie zdradzę przecież :D) to jednak później czekała mnie jeszcze niespodzianka! I sama nie wiem czy jestem nią usatysfakcjonowana...
 
Dworak stworzyła thriller z elementami nieco amerykańskimi, mamy bowiem tajemnicze skrytki, testy DNA, sporo działań hakerskich, ale są też krety i teczki starych akt. Rozwiązania nie są oczywiste, sporo danych jest przed czytelnikiem ukrytych, więc nie mamy takich samych możliwości dedukcji jak bohaterowie. Nie otrzymałam mega emocji czy napięcia, ale bardzo mi się podobało i do reszty mnie wciągnęło!
 
 
Podsumowując - "Znikniesz bez śladu" to thriller pełen pytań, przypuszczeń i teorii, które wymagają sprawdzenia i nierzadko zderzenia się z zaskakującą prawdą. Bohaterowie udowodnili czym jest przyjaźń, miłość i lojalność oraz że niedomówienia, kłamstwa i błędne decyzje wiele kosztują, jednocześnie rzutując na kolejne pokolenia. I wprawdzie nadzieja umiera ostatnia, ale czy zawsze? Czy nie jest tak, że dla jednych życiowy sukces jest dramatem innych, niewinnych ludzi? A co z tęsknotą, żalem i bólem po stracie bliskich? 
Polecam!
 
 
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki
 
 
 

poniedziałek, 14 lutego 2022

Melisa Bel "Wilczy Lord" - przedpremierowo


 
Autor: Melisa Bel
Wydawnictwo: Melisa Bel
Data wydania: planowana na 25 lutego 2022 (premiera Legimi 14 lutego)
Liczba stron: 325
Seria: Niepokorni  tom 3
 
 
 
 
 
Londyn, rok 1819
 
Drogie Panie, Szanowni Panowie,
 
witam Was na dorocznym balu charytatywnym, z którego fundusze w całości zostaną przekazane na sierociniec świętej Barbary. Zarządczyni przytułku, panna Charlotte Summer przejęła obowiązki pani Smith, staruszki, która kiedyś zapewniła jej dom, ciepło i wsparcie, jakiego dziewczyna nie otrzymała od swoich rodziców. Jest jednak pewien problem - ogromne długi i brak możliwości spłaty wierzycieli. Jeśli los maluchów leży Państwu na sercu, zachęcam do przekazania datków oraz stałego wspierania sierocińca.


Tak właśnie mógłby zaczynać się list, pod którym podpisałby się każdy, kto dobrze życzy młodej pannie Summer i wspiera ją w działaniach na rzecz przytułku. 
Sytuacja jest na tyle trudna, że Charlotte przychodzi do głowy niezwykle śmiały pomysł - zwróci się o pomoc do lorda Jamesa Hamiltona, właściciela ekskluzywnego klubu rozrywki dla panów w Londynie! Tylko czy ten mroczny i bezwzględny, pozbawiony skrupułów mężczyzna zechce udzielić pomocy? 

Hamilton skorzystał z zaproszenia i przyjechał do sierocińca, poznał kilkoro dzieci próbujących zmiękczyć jego serce i zaskakując samego siebie postanowił się zgodzić... ale pod pewnym warunkiem, dogodnym oczywiście dla siebie. Lord jasno określa warunki układu, tylko jak Charlotte zareaguje na tą niestosowną propozycję? Czy będzie w stanie zjawiać się w klubie na życzenie Jamesa? 
Póki co zrobi wszystko, by móc pominąć tę drogę wsparcia przytułku...
Jednak pewnej nocy los postanowi pomieszać jej szyki...
 
 
Jeśli myślicie, że nasi bohaterowie - Charlotte i James - różnią się jak ogień i woda, to macie rację tylko po części.
On jest bogaty a ona biedna.
Oboje szybko musieli radzić sobie w życiu samodzielnie.
Różni ich jeszcze tylko płeć, bowiem...
...każde z nich ma dwie twarze, co świetnie pokazała Melisa Bel.
 
Hamilton jest eleganckim, przystojnym i dobrze ubranym mężczyzną, który nie stroni od hazardu, niebezpieczeństw, ma niezbyt dobrą opinię w Londynie i... zimne serce. Ta cecha u niektórych osób pomniejsza jego pozytywny odbiór, który już w pierwszej chwili zdobył za wygląd. To wyrachowany drapieżnik czyhający na ofiarę... Którą w "Wilczym Lordzie" jest młodziutka Charlotte, kiedyś wychowanka, obecnie zarządczyni sierocińca. Ubiera się skromnie, ma złote serce, jest szczera, odważna i niewinna; lęka się o los dzieci, nie swój. Jest zdeterminowana, by zapewnić im radosne, a przede wszystkim bez głodu i chłodu, dzieciństwo. Chciałaby również stać się iskierką, która zapoczątkuje zmiany w życiu Jamesa, wierzy bowiem, że drzemie w nim dobro. Czy jej zadziorność i niewyparzony język jej w tym pomogą?

Tak jak wspomniałam wcześniej, przewrotny los namieszał nieco w życiu bohaterów. Miejscem akcji stał się w większości klub Hamiltona, w którym swoją ukrytą naturę odkrywa nieśmiała Charlotte. Dotychczas rumieniąca się ze wstydu tylko na myśl o sprawach damsko-męskich, teraz dostrzega swoje pragnienia i fakt, że lord nie jest jej obojętny! Początkowo brakuje jej świadomości czego pragnie, jednak jest w dobrych rękach... Gdy się otworzy na zdarzenia ma szansę na przemianę i niesamowite doznania. Z niedostępnej cnotki w pełną ognia kochankę? Czy to możliwe?

Poruszając tematykę tego, co rozgrywa się między bohaterami należy napisać o scenach erotycznych w książce. Jest ich niewiele, ale Melisa Bel napisała je wyśmienicie! Namiętność, budzące się pożądanie, odkrywanie swojej zmysłowości a wszystko to opisane ze smakiem, wyczuciem i delikatnością. Czułam się jak uczestnik wydarzeń spoglądający na kochanków zza zasłony a nie jedynie czytelnik opowiedzianej erotycznej przygody. Widoczny jest ogień, radosne oczekiwanie i fantazja w sprawianiu sobie przyjemności, choć w przypadku kochanki to przecież jej pierwsze kroki w tej dziedzinie. 
 
Myśli bohaterów są przekazane żywiołowo i naturalnie. Ich pragnienia, bezsilność, nienawiść, zazdrość, niepewność czy strach odczuwałam równie mocno, jak oni.

Poza jakże przyciągającą erotyką muszę wspomnieć o dzieciach, bo to przecież one są zapalnikiem tej opowieści. Małe i bezbronne istoty, które zdają sobie sprawę, że opiekunka zrobi dla nich wszystko. Choć nie jadają tego, o czym marzą, starają się nie grymasić. Pomagają jak mogą. Zauroczyła mnie pięcioletnia Poppy, nie spodziewałam się jakie z niej ziółko! Doskonale bawiłam się podczas przedstawienia z udziałem dzieci a spotkania dorosłych wielokrotnie zmuszały do ironicznego uśmiechu, na myśl o tym jak wszyscy pozują na kogoś, kim nie są.
 
 
Podsumowując - "Wilczy Lord" to świetny romans historyczny, w którym nie brakuje biednych dzieci, dorosłych noszących maski, trudnej przeszłości i różnorodnych emocji. W tej książce spotyka się wiele przeciwieństw, są chwile napięcia, kiedy drżymy o życie bohaterów, jest namiętność i poszukiwanie celu w życiu. Żal i cierpienie mieszają się z bliskością a przeplatają z trudnością w pokazywaniu prawdziwego "ja". Autorka udowodniła tą historią, że uczucie to największy dar dla drugiego człowieka. Ten tom, choć zaczął się niepozornie, podoba mi się najbardziej z całego cyklu 'Niepokorni'. Gorąco Wam go polecam a ja z niecierpliwością czekam na kolejny!
 
 
 


 
 
"Wilczy Lord"
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki
 
 
 
Za książkę dziękuję Autorce

piątek, 31 grudnia 2021

Gabriela Gargaś "Dobrze, że jesteś"


 
 
 
Autor: Gabriela Gargaś
Wydawnictwo: IV Strona
Data wydania: 27 października 2021
Liczba stron: 336
 
 
 
 
 
Gabriela Gargaś potrafi swoimi książkami zaskoczyć. Nie inaczej było w przypadku "Dobrze, że jesteś", ponieważ myślałam, że to powieść o czymś zupełnie innym... Nie przypuszczałam, że pójdzie w takim kierunku!
 
 
Zoja i Borys zakochali się w sobie zupełnie przypadkowo, wręcz całkiem niechcący gdy ona podjęła się świątecznej pracy u niego. Dwie osoby z różnych biegunów. On - twardo stąpający po ziemi i pracoholik, który nie znosi klimatu Bożego Narodzenia. Ona to spontaniczna i unosząca się w obłokach wielbicielka świąt i zimy. Łączy ich to, że wychowywali się bez rodziców a teraz próbują się dotrzeć. Kochali się, ale jednocześnie kłócili, dlatego podjęli decyzję o rozstaniu. Miłość w ich przypadku nie wystarczyła... 
Mają się spotkać dwa lata po rozstaniu, na Moście Świętokrzyskim. Co im wtedy w duszy zagra?

Historię znajomości bohaterów poznajemy dzięki retrospekcji wydarzeń sprzed lat siedmiu, trzech, dwóch, roku... Dopiero z czasem dowiadujemy się o rozstaniach i powrotach; o alkoholizmie, domu dziecka, śmierci rodziców i uzależnieniu brata; rozumiemy kiedy które z nich czekało w umówionym miejscu i dlaczego się rozminęli... Kogo poznali na moście? I jak dzięki temu potoczyło się ich życie?
 
 
W połowie książki miałam na pewno dziwną minę - autorka mocno mnie zaskoczyła wydarzeniami, nie tak miał potoczyć się wątek Borysa i Zojki! Nie tak... Ale z drugiej strony byłoby przecież zbyt zwyczajnie...
Dzięki temu Gargaś mogła wprowadzić do fabuły dobrego ducha - Benedykta, bezdomnego, którego historia zaskakuje. Podobnie zresztą jak i innych ludzi ulicy. A mimo to, wciąż komuś pomagał...
 
Autorka napisała książkę o bezdomnych, choć zaczynała się zupełnie inaczej... O ludziach, którzy stracili domy i rodziny czasami przez przypadek, wypadek, w ułamku sekundy... Często jednak nie mają siły, by zawalczyć o siebie. 
Mimo ciosów, przeszkód i biedy z "menelskiego kręgu" wielokrotnie wypływają dobre rady. Nie ma przecież na świecie człowieka, który by nie cierpiał, nie miał złamanego serca czy nie został odrzucony.


Podsumowując - "Dobrze, że jesteś" to przejmująca opowieść o potrzebach człowieka, które zmieniają się z wiekiem; o miłości, która czasem przytłacza, trudnych wyborach, prozie życia, wyrzutach sumienia, pojednaniu i walce o wyjście z nałogu.
O przyjaźni, miłości, świadomości że się umiera, smutku, żalu, samotności i tęsknocie. Poruszyła mnie ta powieść, pokazując nie tylko przemijanie życia, ale też dając nadzieję, że zawsze można odnaleźć szczęście i odkupienie. Polecam!


 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki
 
 
 
 
 
 
 
 
 

środa, 1 grudnia 2021

Scarlett Cole "Śmiały podryw"

 
 
 
Tytuł oryginalny: The Purest Hook
Tłumaczenie: Danuta Górska
Wydawnictwo: Akurat
Data wydania: 2019
Liczba stron: 352
Seria: Tatuaże / Second Circle Tattoos   tom 3
 
 
 
 
 
Cykl 'Tatuaże' Scarlett Cole polubiłam od pierwszego tomu, bowiem kryją się tam historie, które chwytają za serce. Młodzi mężczyźni poznają urocze kobiety i z pozoru po prostu łączą się w pary zakochani po uszy. Prawda jest jednak inna. Jaka jest w tomie trzecim?
 
 
Pixie pracuje w studiu tatuażu u Trenta i Cujo, to oni uratowali jej życie siedem lat temu, dali pracę, karmili a Lia wynajęła jej pokój. Dzięki nim stanęła na nogi i zaczęła próbować zapomnieć o przeszłości, choć wcale nie jest to łatwe.

Fioletowe włosy i paznokcie sprawiają wrażenie, że to przebojowa i wyluzowana dwudziestotrzyletnia dziewczyna. Za taką uważa ją Dred, gwiazdor rocka, który wraz z Trentem sędziuje w reality show. Choć miewał dziewczyn na pęczki i żadnych relacji nie brał nigdy na poważnie to tym razem, sam czuje, że wpadł po uszy. Mimo że dzieli ich ogromna odległość chce bliżej poznać Pixie, spędzić z nią każdą wolną chwilę i muszę przyznać, że doskonale pomagały mu w tym pieniądze. 

I wszystko byłoby świetnie a przed młodymi roztaczałaby się świetlana przyszłość, gdyby nie... przeszłość, która obojgu mocno miesza w planach i marzeniach.

On miał matkę narkomankę, członków zespołu poznał w domu dziecka a teraz okazało się, że prawdopodobnie jest ojcem dziecka ćpunki! Przecież zawsze się zabezpieczał!
Ona uciekła z domu (a właściwie z przyczepy), w którym była krzywdzona przez ojczyma i faszerowana narkotykami. Teraz on powrócił... Szantażuje ją tym, że ma dowody iż kogoś zabiła!


Poprzednie tomy bardzo mi się podobały, jednak ten jest po prostu genialny! Choć wcześniej uważałam tak o pierwszym i drugim. Fabuła wciąż zaskakuje, dużo jest tajemnic, których rozwiązanie autorka dawkuje powoli i pragnie byśmy snuli domysły. Bohaterowie dbają o to, byśmy się nie nudzili. Jedni skrywają mroczne sekrety, inni walczą o swoje, są też tacy którzy kłamią i mataczą, co sprawia że akcja jest niezmiernie ciekawa.
 
Świetnie opisane emocje i przeżycia postaci, często czułam ich ból, strach, rozczarowanie czy rozpacz. Obserwowałam zmianę stylu życia pod wpływem pojawienia się dziecka czy wsparcie niezawodnych przyjaciół. W tle poznałam rządzący się swoimi prawami światek muzyczny

Autorka wielokrotnie pokazuje prawdziwe oblicza pewnych kręgów czy też zawodów. Pokazuje co robią Ci, którzy niskim kosztem pragną się wzbogacić żerując na krzywdzie innych. Jest też mnóstwo wspaniałych opisów seksu - delikatnego ale i całkiem namiętnego. 


Podsumowując - "Śmiały podryw" to tytuł idealnie oddający zachowanie głównego bohatera, walczącego o kobietę, która zawładnęła jego sercem. Czy mimo dzielącej ich odległości, obecnych błędów i traum z przeszłości będą w stanie stworzyć trwały związek? Gorąco polecam Wam historię, w której nie brakuje emocji, zwrotów akcji, namiętnych zbliżeń, narodzin i śmierci a przede wszystkim dążenia do szczęścia i prawdy. Super!
 
 
 
 
"Śmiały podryw"
"Granice zła"
 
 
 
Książka przeczytana w ramach listopadowych wyzwań: Abecadło z pieca spadło, Pod hasłem, 52 książki
 
 
 
 
 
Za książkę dziękuję 
 

 

sobota, 6 listopada 2021

Joanna Tekieli "Moc krwi"

 
 
 
Autor: Joanna Tekieli
Wydawnictwo: Lucky
Data wydania: 18 października 2021
Liczba stron: 432
 
 
 
 
 
 
Dotychczas uwodziła powieściami obyczajowymi, które zachwycały nie tylko relacjami międzyludzkimi i były przepełnione emocjami, ale też pokazywały piękno otaczającej nas przyrody. Joanna Tekieli, bo o niej mowa, postanowiła jednak zaskoczyć czytelników i wydała... kryminał! Mocny i brutalny, z akcją osadzoną w Krakowie. Czy zachwyciła mnie podobnie jak w przypadku poprzednich książek?
 
 
 
Poszukuje mocy.
Ma misję.
Świadkowie twierdzą, że to diabeł! Lewitujący i postawny w czarnej pelerynie...
Morduje najczęściej młodych ludzi i wypija ich krew...
Krew ma moc!  

Sprawę seryjnego mordercy z Krakowa prowadzi komisarz Alicja Starska, której do pomocy przydzielono dobrze rokującego żółtodzioba - sierżanta Pawła Czerskiego. Nikt nie bierze na poważnie jego przypuszczeń, że sprawcą może być wampir! Między ofiarami nie ma związku, morderca jest nieuchwytny, nikt niczego nie zauważa, na miejscu nie zostawia żadnych śladów...

Bestia.
Dracula.
Strach padł na mieszkańców... Boją się wychodzić po zmroku, ale brak potencjalnych ofiar tylko rozjusza sprawcę, traci siły... Zmuszony znaleźć źródło mocy, może popełni błąd?

Tropy prowadzą policjantów do szpitala psychiatrycznego, domu dziecka czy Instytutu Archeologii, bowiem ważnym elementem układanki stają się wojownicy scytyjscy. Błądzenie we mgle to w tym śledztwie "pasja" Starskiej i Czerskiego. Często trafiają na ślepe zaułki lub mur milczenia. Jednak z czasem maleńkimi kroczkami zaczynają zbliżać się celu... Tylko czy im się uda go dosięgnąć skoro jest ruchomy i całkiem sprytny?


Wow! W kryminalnym gatunku Joanna Tekieli czuje się jak przysłowiowa ryba w wodzie! Ta książka jest po prostu świetna. Dodatkowy plus za napięcie, które wciąż się potęguje a jako mieszkanka Krakowa miałam ciarki na plecach i wracając do domu po zmroku, rozglądałam się na boki, czy pośród drzew czy ciemniejszych zakamarków między budynkami nie czai się Bestia... Dawno nie odczuwałam w taki sposób żadnej książki. 

Świetny, choć oczywiście nie do końca idealny, duet policyjny z każdym dniem coraz bardziej się zgrywa, by lepiej współpracować, ku chwale bezpieczeństwa obywateli. Choć oczywiście wpadki się zdarzają. Do tego gęsto ścielący się trup i inteligentny w swych działaniach przestępca, dostarczający mocnych scen z krwią i flakami. Równoważy to pojawiający się w książce humor czy opisy naszego pięknego Krakowa.
 
Żeby nie było zbyt lekko, w książce ukryło się kilka wątków dotyczących krzywdy ludzkiej. Z przerażeniem czytałam historie opisujące dramaty dzieci...
 
"Moc krwi" czyta się błyskawicznie, bowiem z niepokojem śledzimy poczynania coraz bardziej rozszalałego mordercy, miotających się policjantów, którym umykają ważne fakty a w "grę" zostają wciągnięci coraz bardziej niewinni... 


Zakończenie było zaskakujące i nie przyjmuję do wiadomości, że nie będzie dalszego ciągu! :)


Podsumowując - "Moc krwi" to kryminał mocno trzymający w napięciu, obnażający umysły dotknięte chorobą psychiczną, przemoc domową, tajemnice skrywane latami czy bezsilność. Strach miesza się z przerażeniem, panika rozsiewa się po całym mieście a poczucie władzy i winy przeplatają się w szalonym tańcu. Nie popełniajcie błędu i nie pozwalajcie tej książce zbyt długo czekać na swoją kolej! Polecam!





Książka przeczytana w ramach październikowych wyzwań: 52 książki
 
 


Za książkę dziękuję



środa, 18 sierpnia 2021

Magdalena Wala "Zanim zrozumiem"

 
 
Autor: Magdalena Wala
Wydawnictwo: Pascal
Data wydania: maj 2021
Liczba stron: 384
Seria: Splątane losy  tom 2
 
 
 
 
 
 
 
 
Zakochana w wydarzeniach, tajemnicach i bohaterach "Zanim wybaczę" Magdaleny Wali, szybko sięgnęłam po drugi tom (tylko z opisaniem mi się zeszło...). I po jego lekturze stwierdzam, że chcę więcej!

Bo najpierw był przejmujący Prolog z poruszającymi losami małej dziewczynki...

Potem udałam się do Bielska-Białej, by poznać Kingę - kosmetyczkę, która ma dość ciekawe i różnorodne życie: prowadzi kanał na You Tubie o urodzie; były mąż wciąż szuka u niej pomocy mając problemy z ojcem; niepochlebne (choć nieprawdziwe) komentarze dotyczące jej pracy pojawiły się na stronie salonu a do tego wszystkiego list z kancelarii adwokackiej w Olsztynie.

Łącząc hejt, męczącego byłego i spadek Kinga wyjeżdża na Warmię, bo odetchnąć i sprawdzić jak to możliwe, że dostała spadek po ojcu, który przecież żyje... Zatrzymuje się w znanym nam już z pierwszego tomu pensjonacie Jesionowy Zakątek i zakochuje się nie tylko w kuchni Aleksa, ale też w lasach, jeziorach i spokoju. Przypadkowo odnajduje też Dwór Walddorf i poznaje fotografa z Niemiec.

 
Fabuła jest prowadzona dwutorowo. Głównym jej trzonem jest teraźniejszość i perypetie Kingi oraz Konrada, w tle słów kilka o Majce, Aleksie oraz Karolinie czy Sebastianie, ale wielokrotnie autorka przenosi czytelnika w przeszłość. Z jednej strony za sprawą opowieści Sebastiana o ojcu, z drugiej - Konrad snuje pełną tajemnic, zagadek i zawiłości historię dotyczącą przeszłości swojej rodziny i zdradza z jaką misją wysłała go do Polski babcia.
 
I chociaż Konrad nie końca wypełnił swoją misję to i tak pięknie się to w finale połączyło. 
 
Ależ to było ciekawe! Zapominałam o jedzeniu nie mogąc oderwać się od lektury! Całkowicie zatonęłam w tej historii, ponieważ autorka potrafi z lekkością wprowadzić człowieka w czytelniczy trans.
Miałam pewne podejrzenia co do czasów wojennych i osób występujących w tym dramacie. Jak się okazało, miałam wiele racji - bardzo mnie to ucieszyło a na koniec wzruszyło. Po drodze odczułam mnóstwo skrajnych emocji, choć więcej było smutku, bólu i współczucia niż radości.
 
Bo jak tu nie uronić łzy, gdy czyta się o krzywdzie dziecka? O pobytach w domu dziecka? O głodzie, tułaczce, obserwowaniu śmierci, gwałtów, o kradzieżach i oderwaniu od rodziców. O zdewastowanych domach, wypędzeniu, strachu i nieustannej dezorientacji - czy lepsi Niemcy czy Rosjanie...
 
 
 
Podsumowując - "Zanim zrozumiem" to cudowna powieść łącząca czasy współczesne i wojenne. Traktuje o rodzinach połączonych miłością opartą niekoniecznie na więzach krwi. O domach dziecka i  o nowych rodzinach dla tych dzieci, które dla jednych były wybawieniem, dla innych krzywdą. Mocno poruszająca historia o przyjaźni, miłości, bólu, zdradzie, samotności i rozczarowaniach. Znajdziecie tutaj również traumy z dzieciństwa, utratę bliskich, determinację i głód uczuć. Gorąco polecam!
 
 
 
 
"Zanim zrozumiem"
 
 

 
 
Książka przeczytana w ramach lipcowych wyzwań: Pod hasłem, 52 książki
 
 
 
 
 
Za książkę dziękuję
 
 

środa, 30 czerwca 2021

Agata Przybyłek "Gdybym cię nie spotkała"

 
 
 
Autor: Agata Przybyłek
Wydawnictwo: IV Strona
Data wydania: 28 października 2020
Liczba stron: 392
Seria: Bądź przy mnie zawsze  tom 8 , czyli seria z domkami :)
 
 
 
 
 
Uwielbiam...
...serię 'z domkami' Agaty Przybyłek, w której w większości tomy są oddzielnymi historiami i można czytać je niekoniecznie w kolejności wydawania. Ja sięgnęłam właśnie po tom ósmy, który zresztą przewrotnie do pory roku, przeniósł mnie do listopada i grudnia. Ale zupełnie mi to nie przeszkadzało, bowiem uczucia czy wartości przez cały rok powinny pozostawać niezmienne.
 
 
Zapraszam Was do pewnego mazowieckiego miasteczka, w którym mieszka i pracuje Sara. Kobieta ma dopiero dwadzieścia osiem lat a już potężny bagaż doświadczeń. Po traumatycznych doświadczeniach, została sama, z pustką, żalem i bólem. Na pocieszenie dostała psa, który umila jej popołudnia i wyciąga na spacery, żeby właścicielka nie oddawała się całkowicie pracy, tak mocno ją kocha. Pracuje w Gminnym Ośrodku Kultury, gdzie prowadzi zajęcia dla najmłodszych. Terapia zmieniła jej sposób myślenia i już jest w stanie to robić.

Sara - od jednej z matek swoich podopiecznych - dowiaduje się, że Zuzia, dziewczynka, która kiedyś przychodziła na jej zajęcia, jest poważnie chora i potrzebuje kilku milionów na leczenie za granicą. Postanawia wesprzeć rodzinę organizując licytację. Tak poznaje Daniela - lokalnego sportowca, który w trakcie kariery w stolicy nabawił się poważnej kontuzji i przyjechał odpocząć u rodziny. Nie jest pewien czy wróci do sportu i totalnie złości go fakt, gdy jest do tego mocno namawiany.
 
Zaczyna ich łączyć coś więcej niż pomoc chorej dziewczynce... Czy kobieta po przejściach i mężczyzna na życiowym rozdrożu będą potrafili się porozumieć? Czy mają szansę na odnalezienie nowego celu w życiu?


Koniecznie sięgnijcie po powieść Agaty Przybyłek. A jeśli przed lekturą nie czytaliście opisu (lepiej tego nie robić), to spodoba Wam się - tak jak i mnie - wątek drugiej bohaterki tej książki - Chany. Jej historia przenosi nas w czasie do II wojny światowej i relacji Niemców z Żydami. Chana nie bacząc na ryzyko prowadziła ochronkę dla dzieci i ratowała je przed pacyfikacją. Jako dyrektorka odpowiadała za te dzieci, musiała zapewniać im żywność, cerować skarpety, pocieszać i łagodzić konflikty. 
 
Co łączyło Chanę z Sarą? Tak jak pisałam powyżej - nie czytajcie opisu - będziecie musieli cierpliwie poczekać na odpowiedź, ale będzie tym fajniej ją poznać.
 
Bardzo poruszyło mnie życie Chany, nawet bardziej niż Sary, choć też lekko nie miała. 
Wybory, decyzje i mocne nerwy w rozmowach z Niemcami. Finału tego wątku zupełnie się nie spodziewałam. W przypadku Sary, domyślić było się łatwiej. 

 
Podsumowując - "Gdybym cię nie spotkała" to przepiękna powieść, która wielokrotnie porusza, wywołuje ogrom przeżyć i nie pozwala o sobie zapomnieć. Część dotycząca Sary, choć niesie ze sobą dziecięcą chorobę, płynącą wartkim strumieniem pomoc, traumę bohaterki oraz zakręt życiowy bohatera i tak oceniam na lżejszą emocjonalnie niż tę o walce o życie Chany. 
W tej powieści znajdziecie przeczucia, ważne wybory, konfrontację z przeszłością, kompleksy, ogrom miłości, wsparcia, nadziei i przebaczenia. Jest też dyskryminacja rasowa, służba innym, narażanie życia, rozstania, ból, żal i rozdroża. Gorąco polecam!
 
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło, 52 książki
 

sobota, 26 czerwca 2021

Magdalena Zimniak "Gra poza prawem"

 
 
 
Autor: Magdalena Zimniak
Wydawnictwo: Prozami
Data wydania: 2018
Liczba stron: 432
 
 
 
 
 
 
 
"Gra poza prawem" to moje drugie spotkanie z twórczością autorki. Zaintrygowała mnie ta mroczna okładka...
 
 
Dorota nie istnieje. 
Choć przecież żyje... Oddycha, je, czuje, mieszka obok lasu pod Sopotem i choć ma już dwadzieścia lat to nigdy nie opuściła domu. Nie ma też kontaktu ze światem zewnętrznym. Jak to możliwe?  
To babcia wymogła na mamie, że ukryją ją przed wszystkimi, przed światem... Pewnego do tego domu wchodzą włamywacze i wszystko totalnie się zmienia! Kończy się względny spokój mieszkających tam kobiet.

Ola ma dwadzieścia cztery lata i jest bibliotekarką. Wychowała się w domu dziecka i od tamtego czasu ma jednego prawdziwego przyjaciela, który zawsze jej pomaga i broni - Krzyśka. W swojej szefowej wyczuwa tajemnicę i bardzo chce ją odkryć, chociaż sama głęboko w sercu ukrywa swoją - nikt nie wie co tak naprawdę wydarzyło się w murach bidula...

Gdy dochodzi do spotkania Oli i Doroty świat trzęsie się w posadach - na jaw wychodzą tajemnice, nie tylko z odległej przeszłości a Beata znajduje trupa! Kto i jakie konsekwencje poniesie? A kto zapłaci najwyższą cenę? Kto jest mordercą?

Wielbicielki kryminałów - Beata i Dorota stają się bohaterkami mrocznego kryminału we własnym życiu...

Rozpoczyna się gra...
Dwoje młodych ludzi podejmuje się nieoficjalnego śledztwa... Do jakich informacji dotrą? Kto im pomoże? Komu mogą zaufać i go wtajemniczyć? A komu wyznają całą prawdę?


Włamania, gwałty, porwania, strach, przerażenie i ukrywanie zbrodni. Mur milczenia, trudne dzieciństwo, nieoczekiwane zwroty akcji. Spore emocje wzbudzają relacje matek i córek, nie zawsze łatwe, pozytywne, często posuwające się do rękoczynów i braku zaufania.
 
Prowadzone śledztwo jest niezmiernie dziwne a przez to intrygujące. Nikt nikogo nie zna, nic się nie wiąże, każdy ma swoje tajemnice i trudno jest ułożyć całość historii prowadzącej do zbrodni z maleńkich puzzli. Przyznaję, że trudno jest z wyprzedzeniem domyślić się kto zabił. W trakcie fabuły na jaw wychodzą choroby psychiczne czy romanse.
 
Chwilami akcja mocno abstrakcyjna, nie wszystkim wydarzeniom można wierzyć, iż są realne, zdarzają się nużące fragmenty, ale i tak uważam, że to doskonale napisana książka, która wciąga czytelnika w swój świat. 


Podsumowując - "Gra poza prawem" to thriller z próbą wyjaśnienia realnej zbrodni pełen wściekłości, przerażenia, plątaniny kłamstw, zawodów miłosnych oraz cynizmu. Dzięki naprzemiennej narracji szczegółowo poznajemy uczucia, emocje i myśli bohaterów, co prowadzi do odkrycia wielu tajemnic oraz przyczyn zemsty losu. Polecam!
 
 
 
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło, 52 książki

środa, 23 czerwca 2021

Magdalena Kordel "Zanim wyznasz mi miłość" - przedpremierowo

 
 
Autor: Magdalena Kordel
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: planowana na 30 czerwca 2021
Liczba stron: 352
 
 
 
Pełne nadziei wlewanej w serca, miłości oraz kordelowego humoru - takie są powieści Magdaleny Kordel, pisarki kochanej przez rzesze czytelniczek. Dzisiaj chciałabym Wam powiedzieć słów kilka o książce "Zanim wyznasz mi miłość", będącej początkiem przygody z nowym cyklem. 
 
 
Kiedy Ewelina ma kłopoty udaje się nad rzekę, by porozmyślać, jednak tego dnia ciszę przerywa hałas z pobliskich krzaków. Wyłania się z nich ubrudzona i przemoczona dziewczynka z zawiniątkiem z kurtki w rękach. Mała zdradziła, że nie ma łatwego życia rodzinnego, co poruszyło Eweliną, jednak nie miała zbyt wiele czasu na reakcję... Pojawił się bowiem mężczyzna, na widok którego dziewczynka uciekła pozostawiając jej kurtkę ze szczeniakami! 

Jasiek, bo to on pojawił się nad rzeką, pomaga w transporcie do weterynarza, jednak z kolejnych informacji wynika, że nie było to przypadkowe spotkanie... Że śledził Ewelinę, wie gdzie mieszka a po powrocie do siebie wciąż szuka nowych powodów, by się z nią spotkać. Twierdzi też, że nie chce jej oszukiwać, ale musi... Dlaczego? Co knuje?


W początkowej części powieści właściwie tylko wątki ze szczeniakami, tajemnicami małej dziewczynki i Jaśka mnie poruszyły. Poza nimi było tylko wiele rozmów między bohaterami, które niewiele wnosiły - dyskusje babci Adeli i Muszki o nietoperzu czy Warszawie z 1942 roku, przepychanki słowne Eweliny i jej przyjaciółek, wątek Adeli chodzącej po poradę do weterynarza czy historia zemsty komendanta na młodych mężczyznach, zwłaszcza z Wrocławia.
Choć fragmenty te bawiły to jednak nie było typowo kordelowo. Pomyślałam - niemożliwe! To musi być po coś... I było!
 
Nie dajcie się zwieść, bowiem treść tych rozmów będzie potrzebna w rozwikłaniu zagadek z dalszej części fabuły oraz (zapewne) w kolejnych tomach cyklu. Owszem autorka nie zostawia czytelników z milionem pytań na koniec, sporo prawdy odkrywa przed nami tuż w końcówce, ale i tak w finale ma dla nas bombę!
 
 
Dałam się ponieść wydarzeniom, pozwoliłam się przenieść do innego świata, do miejsca, gdzie nie ma moich problemów, są cudze, które przecież odczuwa się inaczej. Ale możecie mi wierzyć, równie mocno. Magda Kordel pokazała życie dziewczyny wychowanej w domu dziecka, poszukującej swoich korzeni; dziewczynki, którą opiekuje się babcia z kłopotami zdrowotnymi; mężczyzny pragnącego poukładać nową rzeczywistość, która mocno go zaskoczyła; kobiety, która uwikłała się w romans z żonatym; przyjaciółek związanych od wielu dekad pewną obietnicą i wspomnieniami z piekła - piekła wojny.

Nie brakuje odrzucenia, marzeń, dbałości o innych z pominięciem siebie. Jest też babcia Eweliny - Adela, która o pewnych okresach swojego życia nie lubi opowiadać (liczę, że poznam te tajemnice w kolejnym tomie), ale wnuczka zawsze może liczyć na jej pomoc, nawet gdy ma przyjąć pod swój dach całkiem sporą zgraję ludzi i zwierząt... Jakie zagadki kryje jej dom? A jakie jego, choćby tymczasowi, mieszkańcy?

Książka wielokrotnie wwierca się w serce i umysł czytelnika pokazując, że dobro drzemie w nas, tylko trzeba je wydobyć. To właściwie historia, która opisuje miłość przekazywaną dzieciom przez inne osoby niż rodzice, z różnych przyczyn. Jak trudne to dla nich zadanie...

O co chodzi z tymi szczeniakami, nietoperzem, ratowaniem czy może bardziej ocalaniem ludzi i zwierząt, zdjęciem wywołującym lawinę zdarzeń oraz śledztwem prowadzonym przez cywila? Musicie się przekonać sami i sięgnąć po kolejną opowieść wprost z Miasteczka napisaną przez autorkę z sercem na dłoni.


Powieść ma dla mnie szczególne znaczenie - zgodnie z obietnicą Magdy, którą kiedyś złożyła (nie tylko mnie), główna bohaterka otrzymała imię Ewelina :)
 
 
Podsumowując - "Zanim wyznasz mi miłość" to przepiękna opowieść o nadziei na lepsze jutro, o darze przyjaźni i miłości, która by mogła się rozlać wokoło potrzebuje spełnienia kilku warunków, skrzętnie przez siebie ukrytych. Historia o wyborach, wolności, zaginionych i nieżywych, podrzucaniu kukułczych jaj i wyciąganiu informacji a także samotności, zemście, błędach i obietnicach. Piękna, nieoczywista, otulająca serce kokonem pozytywnych emocji i pod przykrywką humoru ukrywająca wiele krzywd, prawd i rozgoryczeń. Gorąco polecam!
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki
 
 
 
 
 
Za książkę dziękuję 



poniedziałek, 31 maja 2021

Agnieszka Jeż "Szaniec"

 
 
 
Autor: Agnieszka Jeż
Wydawnictwo: Burda Książki (obecnie Słowne)
Data wydania: 2 września 2020
Liczba stron: 384
Seria: Wiera Jezierska tom 1
 
 
 
 
 
 
Agnieszka Jeż to pisarka kojarząca mi się głównie z powieściami obyczajowymi. Zdumiona sięgnęłam po kryminał, który wyszedł spod jej pióra, gotowa sprawdzić prawdziwość zdania z okładki "Zaskakujący debiut kryminalny". I wiecie co? To prawda! Zajrzyjmy zatem na Warmię i Mazury...
 
 
Komisarz Janusz Król wraz z młodszą o trzydzieści lat sierżant Wierą Jezierską udają się do hotelu Szaniec w Karolewie, gdzie odnaleziono ciało księdza. Na miejscu ze zdumieniem odkrywają, że uczestnicy specjalnego surwiwalowego turnusu znają tylko swoje imiona. Jest... to znaczy było ich ośmioro. Mieszkają w dość spartańskich warunkach mimo ogromnej kwoty jaką zapłacili za pobyt, bez dostępu do elektroniki wykonując zadania zlecone przez organizatorów. Okoliczności pozwalają przypuszczać, że nie była to naturalna śmierć, bowiem przy łóżku denata znaleziono kartkę z intrygującym zdaniem. Cóż... Wiera marzyła o morderstwie z morałem...
 
Przesłuchania niewiele wnoszą do śledztwa, góra naciska, przeszłość trupa wcale nie jawi się w jasnych barwach, nawet kiedy policja zaczęła grzebać głębiej... Zołzowata prokurator Maria Przyzwan jeszcze ich nakręca do poszukiwań nowych tropów... A wiodą one do wielu miejsc, pośród trudne przeżycia z życia sporej liczby osób, do domów dziecka, na plebanie, do kostnicy. Policyjny duet kilkukrotnie wraca do osobliwego hotelu, by potwierdzać lub zaprzeczać swoim tezom.
 
Jaki był motyw zabójstwa? Czy to była śmierć przypadkowa, w afekcie czy może przygotowywana latami? 


To ci historia! Przeczytałam ją ekspresowo, bowiem TA akcja, TE zwroty, przeczucia, poszlaki, brak dowodów i burze mózgów nie pozwalały mi odłożyć książki na dłużej niż kilka minut. I choć początkowo wszystko wskazuje, że wiadomo kto zabił, jest motyw i sposobność to... możecie mi wierzyć - to nie jest takie proste.
 
Dodatkowym plusem są krótkie rozdziały oraz brak zbędnych wtrąceń, informacji czy opisów. 

Śledztwo prowadzi świetny i naturalny duet policyjny. Kosoń jest inteligentny, bystry, ale jednocześnie małomówny i kiepsko się ubiera (tak, za tym faktem też ukrywa się dramat); podczas przepracowywania sprawy bawi się pudełkiem od zapałek. Zaś Jezierska jest pełna pasji i werwy; wszystko jej się chce, wszak pracuje w policji dopiero od dwóch lat. Marzy by zostawić za sobą trudną przeszłość, kiepskie dzieciństwo, które jednak nieustannie wciąż w nią uderza.

Autorka pokazała co się dzieje z psychiką osób, które miały czy mają problemy z przemocą - psychiczną, fizyczną. Ot, wiele tu ludzkich krzywd. A po drugiej stronie barykady stoją - nazwijmy ich - oficjele, przedstawiciele polityki czy kościoła, których nie interesuje prawda czy cierpienie innych.
 
 
Podsumowując - "Szaniec" to doskonały i wciągający kryminał z ciekawymi oraz trafnymi opisami postaci, zaskakującym finałem, ujęciem hierarchii na różnych polach, tematu lawiny zła czy żalu do losu. Nie brakuje tutaj poczucia krzywdy, które narasta, wątku zemsty. Gorąco polecam i sięgam niebawem po drugi tom, czyli "Odpłatę".




"Szaniec"
"Odpłata"
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki
 
 
 
 
 
Za książkę dziękuję   


obecnie

czwartek, 4 lutego 2021

Edyta Świętek "Ta sama rzeka"

 
 
 
Autor: Edyta Świętek
Wydawnictwo: Pascal
Data wydania: 13 stycznia 2021
Liczba stron: 384
 
 
 
 
Krakowską pisarkę Edytę Świętek wielu zna i chwali. Ja... no cóż, też znam, nawet osobiście :) Najnowsza książka autorki - "Ta sama rzeka" - to powieść o wielu traumatycznych przeżyciach, toksycznym związku oraz próba odpowiedzi na pytanie czy warto wchodzić dwa razy do tej samej rzeki...


Małgorzata od urodzenia miała "pod górkę", lata szkolne wcale nie okazały się być szczęśliwe... I tak aż do momentu, gdy w życiu Gosi pojawił się istny książę! Wykształcony, majętny, z perspektywami i mieszkaniem w Bochni. Nie zastanawiała się długo. Dała się porwać uczuciu, zaślepiona czułymi słówkami, kulturą i obietnicami świetlanej przyszłości, porzuciła Kraków i dopiero z czasem zaczęła "odzyskiwać wzrok" poznając prawdziwe oblicze Piotra.

Doświadczała przemocy psychicznej oraz fizycznej. Rozczarowana małżeństwem znosiła wszystkie upokorzenia dla synka, bowiem nie chcąc go stracić musiała czekać do jego osiemnastych urodzin. Piotr był apodyktycznym despotą, uwięził żonę groźbami, nie akceptował jej zdania, wciąż poniżał, obrażał, wyzywał, traktował jak własność i próbował uzależnić finansowo.
 
Jak długo Gosia będzie znosiła zachowania męża? Czy uda jej się uciec? Czy odnajdzie jeszcze swoje szczęście?
 
 
Edyta Świętek poruszyła tą powieścią we mnie wiele czułych strun - czytelniku, kobiecie, matce, żonie. Wielokrotnie odczuwałam ból, strach i gorycz wraz z bohaterami. Chwilami nie mogłam uwierzyć - choć to fikcja literacka - że ktoś mógłby tak krzywdzić innych ludzi, dorosłych czy dzieci. Zdarzały się momenty - niestety - kiedy miałam wrażenie, że czytam o swoim życiu.
 
Autorka nie tylko odniosła się do losów porzuconych dzieci, ich funkcjonowania w domu dziecka, ale też wieloletniej traumy, że przeniosą dalej niewłaściwe geny. Dorzuciła do tego wątek zdrady, poronienia, przemocy domowej, marzeń o szczęściu i miłości, ale również przyjaźni czy przewlekłej choroby. 
 
Historię Małgorzaty poznajemy w kilku płaszczyznach - nie tylko współcześnie, ale przenosimy się do lat 90. XX wieku czy początków XXI wieku, dzięki czemu nie wszystkie szczegóły, decyzje i reakcje są nam od początku znane. Zabieg ten spowodował, że napięcie rośnie a czytelnik pragnie odkrywać przyczyny znanych już skutków. Po lekturze retrospekcyjnych fragmentów łatwiej również zrozumieć co kierowało bohaterką w poszczególnych etapach życia.


 
Podsumowując - "Ta sama rzeka" to bardzo dobra powieść z wątkami społecznymi. Nie brakuje w niej wzruszeń, złości, nienawiści, oddania, poświęcenia, namiętności czy niespodzianek i tajemnic z przeszłości. To zupełnie inna opowieść niż znana seria autorki Spacer Aleją Róż, której pierwszy tom miałam okazję czytać. To współczesna opowieść o kobiecie, która znosi zniewagi dla dobra dziecka, która pragnie jeszcze kochać i być kochaną. To hołd oddany tym, którzy walczą. Którzy poświęcają się dla chorych bliskich. Dla tych, których nie warto określać mianem "człowiek".
Podobała mi się ta książka, poruszyła i wciągnęła - polecam!
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach styczniowych wyzwań: Pod hasłem, 52 książki
 
 
 
 
 
Za książkę dziękuję  



wtorek, 2 lutego 2021

Joanna Tekieli "Magiczne chwile w Pensjonacie Leśna Ostoja"

 
 
 
Autor: Joanna Tekieli
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: październik 2020
Liczba stron: 368
Seria: Pensjonat Leśna Ostoja tom 4
 
 
 
 
 
 
 
Serię Pensjonat Leśna Ostoja Joanny Tekieli pokochałam od pierwszego wejrzenia, od pierwszej strony, kartki, pierwszego tomu. Potem na szczęście były jeszcze dwa, ale mój głód nie został zaspokojony, dlatego tak bardzo ucieszyłam się, kiedy autorka ujawniła informację, że będzie bonus - świąteczne spotkanie z bohaterami. Jak przebiegło?
 
 
 Autorka mocno mnie zaskoczyła zawartością powieści, bowiem podzieliła ją na trzy części i cofnęła się w przeszłość. 
W pierwszej części zaglądamy do Drzewia w czasach, gdy w dworku Leśna Ostoja mieszkali państwo Drzewieccy z córką Emilką. Obserwujemy uczucie wybuchające między dziewczyną a Piotrkiem. To właśnie on po sześćdziesięciu latach wspomina tamte święta. Swoje opowieści po półwieczu snują też Leokadia i Marcelina Kwietniowa a my dzięki temu dowiadujemy się jak wyglądała ich młodość, pierwsze uczucia i małżeństwa. Bohaterowie zastanawiają się czy gdyby podjęli inne decyzje ich obecne święta wyglądałyby inaczej... 

Druga część opowiada o łańcuchu dobrych uczynków, który zapoczątkowali - nieświadomi tego faktu - nastoletni drzewieccy muszkieterowie. Jakie cuda wymyślali Igor, Dominik i Jakub, by zrobić dobre uczynki? I jaki to miało wpływ na mieszkańców? Na mnie ewidentnie podziałało to poprawą humoru!
W tej części poznajemy też nowych właścicieli Leśnej Ostoi, którzy w zaskakujący i nie do końca zaplanowany sposób uatrakcyjnili święta swymi chromowanymi pomysłami.

Ostatnia część to już czasy współczesne, czyli święta w Drzewiu, którego bohaterów (we właściwym wieku) znamy z trylogii. Rodzice Justyny przygotowują wieczerzę w pensjonacie, ale tylko dla rodziny i przyjaciół; Justyna wraz z Jakubem wpadli w istne przedświąteczne szaleństwo a ksiądz Igor ma sporo pracy w kościele przy przygotowaniu choinek i szopki. 
 
Jednak w sielankę wkrada się tajemnicza historia, odrobinę wręcz kryminalna! Zaginiona dziewczynka, rezolutna Zosia, marzenia o pięknych świętach, wzajemna pomoc i życzliwość. Nawet mężczyźni zachowują się jak ludzie!


To nie będzie poprawne stylistycznie, gramatycznie i w ogóle w żaden sposób, ale po prostu muszę to napisać - powieść podobała mi się bardzo, bardzo, bardzo!
Autorka nawet świąteczną aurą mnie zaczarowała, bowiem opisując święta z przeszłości podarowała czytelnikom mróz, śnieg a nawet śnieżne zamiecie a idąc ku teraźniejszości upadamy z wysokości do znanego nam okresu deszczu i szaroburego krajobrazu.

Malownicza okolica z dworkiem, puszczą i licznymi tajemnicami aż kusi, by pojechać tam chociaż na weekend. A kiedy jeszcze dodamy do tego magię śnieżnych i rodzinnych świąt, sympatię innych mieszkańców oraz niespodzianki od losu to nic tylko zazdrościć.
 
 
 
Podsumowując - "Magiczne chwile w Pensjonacie Leśna Ostoja" to książka obfitująca w ludzkie błędy, walkę o miłość, nieograniczoną i bezinteresowną przyjaźń oraz pomoc, pasje, marzenia i zawody miłosne. Bohaterowie nie zawsze dokonywali słusznych wyborów, czasami tracili to, co najcenniejsze. Niezwykle udany tom serii, pełen śmiechu i wzruszeń. Gorąco polecam!
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach styczniowych wyzwań: Pod hasłem, 52 książki
 
 
 
 
 
 
 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...