piątek, 22 stycznia 2016

Magdalena Kołosowska "Trawa bardziej zielona"




Autor: Magdalena Kołosowska
Wydawnictwo: Feeria
Data wydania: 14 stycznia 2016
Liczba stron: 312











Bo trawa to jest zwykle bardziej zielona u sąsiada, prawda? Zwykle to co mają inni wydaje nam się lepsze, piękniejsze, szczęśliwsze niż to, co mamy na swoim podwórku czy życiu. Widzimy to "bardziej" u innych a przecież wystarczy jeden czy dwa kroki i .... nie, nie będziemy na zieleńszym trawniku sąsiada, w dwóch krokach możemy zmienić nasze życie. Dokonać takich zmian, by to nasza trawa była BARDZIEJ zielona.


Maja wyszła za Jacka jeszcze podczas studiów. Oświadczył się jej podczas oblewania sesji a w rezultacie ich ślub stał się przedmiotem zakładu. W tydzień nie zdążyli, ale udało się załatwić szybką uroczystość w USC. Skończyła ochronę środowiska i to ona utrzymywała męża, bo ten z często zmienianych dorywczych prac nie był w stanie zapewnić mini rodzinie bytu. Maja (a właściwie to Maria, tylko wszyscy do niej Majka mówią) też nie może znaleźć swojego miejsca i najpierw stawia pierwsze kroki w spedycji (praca jej do gustu nie przypadła, ale poznała tam Monikę i do dziś są najlepszymi przyjaciółkami), zaś w drugim miejscu zatrudnienia odkrywa, że nie lubi bezpośredniego kontaktu z klientem (czego zrozumieć nie mogę, bo ja lubię). Jednak wielkim marzeniem Majki jest napisanie książki, a nawet książek. Pisała od zawsze, jednak okoliczności ślubu a później poglądy Jacka kazały jej odłożyć spełnienie marzeń do szuflady. Teraz Jacek wyjeżdża do Szwecji a ona zostaje z głową pełną zmartwień - jak ta rozłąka wpłynie na ich małżeństwo? By nie rozpamiętywała wyjazdu męża, przyjaciółka proponuje jej tygodniowy wyjazd na Mazury...

Monika jest jedyną i najlepszą przyjaciółką Mai. Poznały się w firmie spedycyjnej i choć to nie była praca dla Majki to mimo jej odejścia kontakty wciąż są częste i zażyłe. Monia uwielbia swoją pracę, jednak nie ma szczęścia w miłości. Wpatrzona w Piratów z Karaibów wzdycha do Johnny'ego Deppa i liczy, że tak przystojny i na zabój zakochany facet trafi jej się w rzeczywistości. Monia martwi się o tykający zegar biologiczny i marzy o wsparciu, czułości i bliskości (a któż nie marzy...).
Uważa, że obie z Mają potrzebują zmiany klimatu i dlatego wpada na pomysł z Mazurami. Jeszcze nie wie, jak bardzo ten wyjazd zmieni ich życie... Bowiem w pensjonacie pani Irenki dziewczyny poznają Kubę i Pawła, którzy motocyklami jeżdżą po kraju a w Harszu zatrzymali się na trzy dni. I jakby czuwał nad nimi mały Amorek, bowiem bez zbędnych przepychanek a z wzorową zgodnością odkryli, że między Moniką a Pawłem oraz Majką i Kubą iskrzy...

Niestety los bywa okrutny i przewrotny. Po jednym pięknym dniu szczęścia i czułości, dziewczyny odkrywają, że panowie wyjechali w nocy, bez słowa wyjaśnienia... Czyżby to była dla nich tylko chwila zapomnienia? Uspokojenie rozszalałych hormonów? Nie wiedzą skąd przyjechali, nie znają swoich nazwisk... Czy uda im się odnaleźć? Czy w ogóle będą mieli ochotę? Czy pani Irenka pomoże?

Dwa lata później (i wcale nie jest to epilog a zwykła część książki) okazuje się, że Jacek wcale nie zamierza wracać ze Szwecji, to znaczy wraca na dwa tygodnie, ale rewelacje jakie ma dla Majki skutecznie rozwieją jej wątpliwości dotyczące przyszłości.
Monika związała się z Danielem rok temu, wybierają się właśnie na wspólne zagraniczne wakacje, jednak dziewczyna wciąż unika poznania jego rodziny. Dlaczego? Bo po długim okresie spotkała kogoś, o kim przez dwa lata zapomnieć nie potrafiła... Czemu nie zakończy związku, w którym nie do końca jest szczęśliwa? Na co liczy? O kim myśli? Dlaczego podejmuje się trwania w chorych układach, które na dodatek sama wymyśliła?

A co przez ten dwa lata działo się w życiu Pawła i Kuby? Czy próbowali znaleźć Maję i Monikę? Czy ich myśli choć z rzadka wędrowały do wspólnie spędzonych chwil uniesienia na Mazurach? Czy dwaj kumple będą potrafili szczerze porozmawiać o uczuciach, kobietach i przyszłości? Jak w tej sytuacji odnajdzie się Paula? Przyznaję, że w książce jest wiele humoru, autoironii i tekstów Mai, które mnie bawiły ("mężowi przyszłość kończyła się w chwili, gdy szedł spać" czy "facet nie chwast, na polu nie rośnie"*), jednak najbardziej się śmiałam, kiedy czytałam o wyczynach Pauli.


Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki, ale przyznaję że bardzo udane, ponieważ lektura jest utrzymana w duchu lekkości, pozytywnego myślenia (mimo wszystko), ciepła i chęci zmian na lepsze. Powieść czytało mi się bardzo dobrze, ponieważ fabuła jest ciekawa, doskonale nakreśleni bohaterowie a problemy, które się pojawiają... to takie prawdziwe życie. Nie są to sytuacje naciągane na siłę, byle wpasowały się w ramy założone dla książki, ale brutalne i pełne zbiegów okoliczności czy rozczarowań życie. Z każdą kolejną kartką byłam coraz bardziej ciekawa jak rozwiną się wątki przyjaźni i miłości, bo również na tych płaszczyznach Kołosowska pokazała, że nie jest idealnie. Że nawet przyjaciele czasem zawodzą i nie mówią sobie wszystkiego obawiając się o wyśmianie, krytykę czy odrzucenie. Że Ci, którzy darzą się uczuciem, powinni o tym koniecznie porozmawiać, by wiedzieć na czym stoją a nie stwarzać barier, który wywołują tylko i wyłącznie cierpienie.

Były dwie rzeczy, które nieco mnie drażniły w książce. Przede wszystkim Maja, która często zbaczała z głównego tematu w swoich wypowiedziach a fakt, że w mailu właściciel wydawnictwa napisał "Szanowna Pani" wywołał u niej, niepotrzebny moim zdaniem stan euforyczny, który objawił się rozwodzeniem na cały akapit.
Druga rzecz to nieco pomieszane wydarzenia, trochę czasu minęło zanim odnalazłam się w chronologii: co było przed Mazurami a co dwa lata później a kiedy wracałam do czasów młodości bohaterów.

Bardzo fajnym zabiegiem, który zastosowała autorka jest napisanie tej książki z perspektywy całej czwórki głównych bohaterów co zostało oznaczone ich imieniem i to każde z nich we właściwym momencie staje się zarazem narratorem. Dzięki temu czytelnik ma doskonałą szansę na poznanie nie tylko ich młodości, ale również myśli, uczuć i rozważań dotyczących gnębiących ich aktualnie tematów. Kto skrywa jakie tajemnice? Jakie decyzje podejmą ostatecznie bohaterowie? Czy los będzie dla nich łaskawy i osiągną wymarzone szczęście? Czym ono jest dla każdego z tej czwórki?

Głównym celem powieści, przesłaniem wręcz, jest uzmysłowienie nam, że powinniśmy odrzucić utarte od wieków schematy, zerwać niepotrzebne więzi, uwolnić się od tego co nas ogranicza i z wolnym ciałem i duszą wyruszyć na poszukiwanie siebie, by spełniać swoje najskrytsze marzenia. Każdy z nas ma jakąś pasję, która jest dla niego całym życiem i nie powinniśmy z tego rezygnować, za żadne skarby! Mimo, że nie jest to takie łatwe... może jednak to nasza trawa będzie bardziej zielona...




* Kołosowska M., "Trawa bardziej zielona", Feeria 2015, s. 19 i 27


Książka przeczytana w ramach wyzwań: Gra w kolory II (pomost skąpany słońcem wygląda jak biały), Grunt to okładka, 52 książki


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję Pani Mai z


25 komentarzy:

  1. Zapowiada się całkiem nieźle. Lubię, gdy wydarzenia przedstawione są z kilku punktów widzenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, w tym przypadku bardzo fajnie jest znać punkt widzenia poszczególnych bohaterów :)

      Usuń
  2. Wydaje się bardzo ciekawa, jednakże zastanawiam się, czy przez podzielenie na czterech bohaterów, jest się w stanie ich bliżej poznać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Autorka o to zadbała :) tak, można świetnie poznać bohaterów, ponieważ są doskonale scharakteryzowani a podział na narracje tylko pomaga zrozumieć ich postępowanie

      Usuń
  3. Właśnie dzisiaj ją skończyłam. Zaczęłam wczoraj. Rzeczywiście bardzo lekko i przyjemnie się czyta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też przeczytałam szybciej niż wstępnie zakładałam :) Lekka i przyjemna lektura, choć nie brakowało mi chwil, gdy się denerwowałam... :D

      Usuń
  4. Kusi mnie od jakiegoś czasu, czeka w schowku na stronie księgarni (-: Nie wiem, kiedy zdobędę, bo po ubiegłorocznym szaleństwie postanowiłam trochę ograniczyć kupowanie książek )-;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wprawdzie jeszcze styczeń się nie skończył, ale więcej mi przybyło recenzyjnych niż kupiłam... a i tak kupiłam ebooki, taka cena była że żal nie brać. Poza tym odwyk dobrze mi idzie, potrafię mieć książkę w rękach i odłożyć na półkę :)
      Życzę Ci wytrwania.
      A książka mi się podobała :)

      Usuń
  5. Bardzo lubię, gdy historia ma kilku narratorów. Wtedy opowieść wydaje mi się pełniejsza. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jest pełniejsza :) Fajnie się uzupełnia

      Usuń
  6. Bardzo nie lubię, kiedy książkowe wydarzenia są tak pomieszane, że trzeba dość długo dochodzić, co, gdzie, kiedy i z kim... Na ten tytuł trafiam wszędzie, ale przyznam szczerze, że specjalnie mnie do niej nie ciągnie, ale możliwe, że któregoś dnia zmienię zdanie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pocieszę Cię, pomieszane są na początku zanim czytelnik się nie zorientuje co i jak, potem jest już z górki :) Fajna jest :)

      Usuń
  7. Przeczytałam ją w zaledwie kilka godzin i była miłą odskocznią od nauki ;) Czasami (szczególnie na początku) gubiłam się w chaotycznych wypowiedziach bohaterów, ale na szczęście później było tylko lepiej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jednego dnia nie miałam aż tyle czasu, ale dwa dni z nią spędziłam, naprawdę fajna lektura :)
      To właśnie o tym początku pisałam, gdy wspominałam o przeskakiwaniu Mai z tematu na temat i pomieszaniu chronologii. Ale potem było super :)

      Usuń
  8. Kiedyś trawę malowano na zielono :) Mimo tego zapętlenia, mam ochotę na powieść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz się trawniki rozwija :P Mimo zapętlenie warto, bo jest przyjemna i odprężająca :)

      Usuń
  9. Ewelutku, myślisz, że książka by mi się spodobała?
    Nawet jeśli moja trawa jest zieloniutka???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Madziu, to książka nie tylko dla tych, którzy mają kiepsko zielone trawniczki :D Hmmm...myślę, że początek by Cię usypiał albo denerwował, ale świetnie byś ją przeanalizowała do recenzji :)

      Usuń
    2. No, jak z "Receptą na miłość" dałam radę, to z tą też bym dała :)

      Usuń
    3. Myślę, że tak :) A ja z Receptą :D Czyli pożyczkowa wymianka?

      Usuń
  10. Sama nie wiem, może kiedyś, ale teraz jakoś mnie do niej nie ciągnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak będziesz potrzebowała bardzo lekkiej lektury to wtedy polecam, bo naprawdę fajnie mi się czytało, choć nie są to oceny rzędu "wybitna", ale BDB :)

      Usuń
  11. Uwielbiam takie książki i nie mam pojęcia, czemu się w końcu nie zdecydowałam na jej lekturę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jeszcze jest szansa? :) Mnie się podobało i nie żałuję czasu poświęconego na lekturę :)

      Usuń
  12. Już kilka razy się na nią natknęłam ale jeszcze nie zdecydowałam się.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Przeczytałaś/-łeś to co napisałam, napisz co o tym myślisz, będzie mi miło :)

Zastrzegam sobie prawo do usuwania komentarzy anonimowych, obraźliwych i spamu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...