środa, 10 maja 2017

Dziś czereśniowy dzień! - premiera najlepszej powieści Magdy Witkiewicz



To oczywiście moja opinia, ale liczę na to, że nie jestem w swoim zdaniu odosobniona.
Cudowna,
mądra,
ciepła,
pełna tajemnic,
rozterek i rad życiowych.

TUTAJ znajdziecie moją recenzję.


Jestem ogromnie ciekawa kto już przeczytał a kto ma w planach :)

wtorek, 9 maja 2017

Wyniki szybkiego konkursu

Drodzy Czytelnicy, Drogie Uczestniczki!

Szybki konkurs, szybkie wyniki :) W konkursie na stylizację okładkową otrzymałam 4 prace. Z każdą z nich wiąże się ciekawa - dla mnie - przygoda :)
Jedna fotka rozłożyła mnie na łopatki :P
Druga, musiała uzyskać zgodę, by mogła być brana pod uwagę :)
Trzecią odnalazłam w wiadomościach na FB, bo nie podałam gdzie umieszczać fotki - moja wina - sorki!
A czwartą mimo kilkudziesięciu sekund późniejszego otrzymania dopuszczam do konkursu, bowiem nie miałam wczoraj prądu i nie wiem na ile to może być tego wina...  Pytałam bieglejszego w tych sprawach, twierdzi, że może.

W każdym razie, z uwagi na małą frekwencję i że to właśnie Wam się chciało :) postanowiłam, że jeśli weźmiecie udział w moim urodzinowym konkursie to w razie remisu czy niepewnej mojej decyzji po pół punkcika dostaniecie.



To do rzeczy - jak Wam się podoba stylizacja zwyciężczyni?? :)



Recenzyjny egzemplarz książki otrzymuje Jagoda G!

Gratuluję i proszę o Twój adres na mojego maila.



A wszystkich zapraszam już tuż tuż na Wielki Urodzinowy! :)




poniedziałek, 8 maja 2017

Bogna Ziembicka "Wiosna w Różanach"




Autor: Bogna Ziembicka
Wydawnictwo: Jak
Data wydania: 2017
Liczba stron: całość 1 tomu w tym wydaniu - 608 (odliczyłam 310 na "Drogę...") - zostaje 298
Seria: Różany. Wydanie kompletne
tom 2, powieść "Wiosna w Różanach"







O tym, że długo zwlekałam z rozpoczęciem czytelniczej przygody z Różaną serią, już wiecie. Pierwszy tom - mimo dość nużącego początku - bardzo mi się podobał a opinie czytelników a przede wszystkim samej autorki wskazywały, że kolejne tomy są znacznie lepsze. Czy to prawda?
Przekonałam się na chwilę obecną o wartości tomu drugiego. Choć prawda jest taka, że serie powinno czytać się hurtowo, bo pisarze cierpią na chorobę zwaną "kulminacją finałową" :)

Po przeczytaniu zakończenia "Drogi do Różan" wszystko wskazywało na to, że przy "Wiośnie..." będę mogła się zrelaksować, czytając o rozwijającym się szczęściu Zosi w nowej rodzinie. Niania Zuzanna opowie mi kolejne historie ze swojej przeszłości na przemian z zachwycaniem się nowym członkiem rodziny... Tymczasem nie minęło pięćdziesiąt stron a moje serce zaczęło płakać... W najśmielszych snach nie przypuszczałam czym uraczy mnie autorka! Był taki fragment książki, który przeczytałam cztery razy! - Naprawdę. Nie mogłam bowiem uwierzyć w wydarzenia rozgrywające się przecież "tuż przed moim nosem". Pomyślałam wtedy - i co dalej? Jak Ziembicka poprowadzi akcję? Przecież do końca tomu daleko a potem jeszcze trzy kolejne.

Nie napiszę jakie tragedie zaserwowała autorka swoim bohaterom. Nie napiszę kto był zrozpaczony i przepełniony złością na cały świat i ludzi. Nie zdradzę, kto przez wiele dni był niedostępny dla przyjaciół. Sami musicie to przeżyć. Mnie te wydarzenia wiele kosztowały - to ogromne emocje - pomimo, że to przecież "tylko" postacie z powieści... Zżyłam się z nimi jednak już w "Drodze do Różan" i smutno mi bardzo, że nie będą mi w komplecie towarzyszyć aż do piątej części serii Różany.

Tym razem Ziembicka sporo miejsca poświęciła Mariannie oraz Erykowi. Wcześniej dość skrótowo opisała ich przeszłość oraz aktualne myśli, czyny i uczucia. Teraz zostało mi to wynagrodzone a dzięki większej liczbie szczegółów i dokładniejszej charakterystyce znacznie bardziej polubiłam tych bohaterów.
Marianna jest osobą, która zawsze wie co powiedzieć. A nawet jeśli nie wie to zgrabnie i z humorem wybrnie z najtrudniejszych sytuacji. Czytając fragmenty dotyczące tej bohaterki przekonałam się, że podczas czytania nie powinno się być głodnym (często jest mowa o pysznych potrawach), nie powinno się też jeść (grozi zakrztuszeniem podczas niekontrolowanych wybuchów śmiechu). Kibicowałam Mariannie zwłaszcza w sprawach uczuciowym - a w tej kwestii dzieje się naprawdę wiele.
Eryk jest w powieści romantyczną oraz artystyczną duszą i wreszcie mamy szansę poznać jego malarskie początki w Niemczech. Dowiemy się też co robił w kraju kwitnącej wiśni a także kto ma szansę zająć w jego sercu miejsce numer jeden. Mając godnych towarzyszy rozmów często prowadzi dyskusje o kulturze, literaturze i sztuce.

Przyzwyczajona do opowieści Zuzanny o swojej przeszłości liczyłam, że odkryje ona przede mną kolejne sekrety. Jednak czekało mnie rozczarowanie! Na szczęście mogłam otrzeć łzę, gdyż autorka zaplanowała tym razem inny sposób poznawania tajemnic niani Zosi - przeniosłam się w czasie do lat pięćdziesiątych czytając dzienniki bohaterki :) Dzięki tej lekturze oraz odkrytym powiązaniom rodziny Zosi z Lackowskimi i nie tylko... książka stała się dla mnie wręcz księgą tajemnic odnawialnych - na miejsce odkrytych pojawiają się nowe zagadki. Ale na szczęście ujawnianie przeszłości sprawiło, że wiele elementów układanki wskakuje na swoje miejsce. Dużym zaskoczeniem był dla mnie wątek chorwacki, ale jakże przyjemnie się go czytało :) A to przecież nie jedyny kraj jaki Ziembicka przybliżyła nam w książce.

Powiew świeżości wnoszą do powieści nie tylko egzotyczne miejsca, ale również nowi bohaterowie, którzy nie pozwalają się nudzić, gdyż są dość charakterystyczni i jakże różnorodni. To właśnie dzięki nim poznałam politycznie poprawną wersję bajki o Czerwonym Kapturku Jamesa Finna Garnera oraz bajkę o Czarnym Kapturku przeznaczoną tylko dla dorosłych. Jak w dobrej sensacji pojawiają się "czarne charaktery", które od pierwszych chwil nie wzbudzają sympatii - jednak swoim knuciem i szpiegowaniem podnoszą ciśnienie i przyspieszają przewracanie kartek.

Jestem godna podziwu dla autorki, bowiem nie skupiła się tylko na miłości i przyjaźni, ale poruszyła wiele relacji międzyludzkich jednocześnie pokazując czytelnikowi cały wachlarz wiedzy z przeróżnych tematów. Dowiedziałam się kto to jest bamber, jak tłoczy się oliwę, jakie piękno skrywa pewne arboretum, jak wyszukiwać informacje w sieci. Całkowite mistrzostwo pani Bogna osiągnęła jednak przy opisywaniu wszelakich gatunków roślin! Wręcz czułam ich smak, aromat, strukturę a czytając o chodzeniu boso po trawie po prostu czułam na stopach rosę... To było bajkowe uczucie!


Podsumowując - "Wiosna w Różanach" to godna kontynuacja pierwszego tomu serii - moim zdaniem, jest nawet lepsza! Więcej tu chwil dramatycznych, które wywołują u czytelnika ciarki i łzy wzruszenia a może nawet rozpaczy. Historia opisana przez Ziembicką pokazuje czym powinniśmy się kierować w życiu, by być szczęśliwymi. Że trzeba cieszyć się tym co mamy, nie czekając wciąż na coś, co przypuszczalnie nastąpi... lub nie, bo przecież wystarczy, że coś lub ktoś nieco zmieni bieg historii i już możemy być kimś innym i żyć inaczej. Ale czy lepiej?
Nie zabrakło niespodzianek, humoru, tajemnic oraz zwrotów akcji a dzięki mocnemu i zagadkowemu finałowi nie sposób długo czekać na lekturę kolejnej części.




poprzednie wydania:

 






"Droga do Różan"
"Wiosna w Różanach"
"Tylko dzięki miłości"
"Bądź przy mnie"
"Na zawsze Różany"


Książka przeczytana w ramach wyzwań: 12 u Wiedźmy, 52 książki



Za możliwość przeczytania książki
dziękuję

Do godziny 20-stej trwa szybki konkurs!



<-- oto nagroda


A wszystkie szczegóły --> TUTAJ


Zapraszam do udziału :)

sobota, 6 maja 2017

Krystyna Chołoniewska "Miejsca rzeczy zapomnianych"




Autor: Krystyna Chołoniewska
Ilustrator: Dobrosława Rurańska
Wydawnictwo: Adamada
Data wydania: luty 2017
Liczba stron: 128
Oprawa: twarda
Wiek odbiorcy: 10+








Wychowałam się na baśniach Andersena, braci Grimm czy też z 1001 nocy... Jak przystało na ten gatunek charakteryzowały się nieokreślonym miejscem i czasem akcji, nieustanną walką dobra ze złem (dobro zawsze zwyciężało), odrobiną magii a czasami obecnością fantastycznych stworzeń. Ale przez te trzydzieści (co z grubsza :P) lat wszystko poszło wielkimi krokami ku rozwojowi, ewaluowało, przeistoczyło się w coś innego, ciekawszego, bardziej nowatorskiego. Wciąż jestem pod wrażeniem nowinek technicznych, które zwłaszcza w ostatnim miesiącu pojawiły się w moim życiu.
Nie inaczej jest z baśniami... Wydawnictwo Adamada wydało w lutym baśnie współczesne o intrygującym tytule "Miejsca rzeczy zapomnianych.

Książka składa się z pięciu baśni i postaram się pokrótce o nich opowiedzieć, wspierając się na spostrzeżeniach własnych oraz sześcioletniej testerki-recenzentki.


Dziewczynka ze śniegu
Pewne małżeństwo bardzo pragnie zostać rodzicami, ale niestety... Spełnili wszystkie swoje marzenia z wyjątkiem tego jednego. Któregoś dnia w ich domu pojawia się Panna Rybka i twierdzi, że wygrali w konkursie (mimo, że w żadnym udziału nie brali) i może spełnić ich trzy małe życzenia. Jednak Maria i Antoni decydują zamienić się trzy małe na jedno duże życzenie - pragną zostać rodzicami. Czy Pannie Rybce to się uda? Jaka przyszłość czeka małżonków z wyjątkowym dzieckiem?

Już na pierwszy rzut oka widać podobieństwo tej baśni do klasycznej "O rybaku i złotej rybce". Jednak tu przeważa spojrzenie współczesne. Narratorem baśni jest... nowa sofa! To ona opowiada o Panu i Pani, rozmowach innych mebli - krzesła, stołu, szafy... To dzięki niej wiemy o intrygującej wizycie Panny Rybki i późniejszym zaskakującym finale.




Niezapominajki 1
Do domu przy ulicy Niezapominajki 1, który nie dość że jest stary to jeszcze zaniedbany próbują wejść Zuzia, Kuba i ich tata. Mają misję - dostarczyć panu Wilkowi list. Jednak nikt nie otworzył drzwi. Co robić? Z pomocą przyszedł im sąsiad z domu o numerze 2. Zaprosił gości do siebie i próbują wspólnie znaleźć rozwiązanie. Jednak nagle okazuje się, że Zuzia zaginęła! Bawiła się z bratem w ogrodzie, ale nigdzie jej nie ma... Jak to się mogło stać? Przecież jeszcze przed chwilą było słychać głosik tej małej gaduły :) Dziewczynka jest istnym "zadawaczem" pytań i nie zawsze czeka nawet na odpowiedź. Gdzie się podziała?

W tej baśni również mamy do czynienia z nietypowym narratorem - jest nim budynek mieszkalny numer dwa. To on obserwuje jak "jedynka" popada w ruinę. To właśnie on wie, że Zuzia kłamie w sprawie swojego zniknięcia. Tylko on zna prawdę... A jaka ona jest? Tego już nie zdradzę...



Obudź się!
Joasia leży w szpitalu i nie może jeszcze samodzielnie chodzić. Ale kiedy odwiedziła ją piękna pani i karzeł dała się namówić na spacer do parku i do wesołego miasteczka. W gabinecie luster dziewczynka bardzo się zdziwiła i nie dowierzała temu, co widziała. Przeszła też test zaglądania do okna pewnego dworu. Co z niego zrozumiała? O co tak naprawdę chodziło niespodziewanym gościom?

W finale Joasia miała zrozumieć, że powinna dostrzegać coś więcej niż tylko siebie. Teraz dopiero zrozumiesz kolejne wersy tej baśni.... Musisz tylko na nowo ją przenalizować.



Złote buciki
Kotka i kocur szukali na śmietniku jedzenia. Jednak zamiast niego znaleźli pudełko z dziurkami, które kryło złote buciki - Lewy i Prawy. Były to niezwykłej urody pantofelki, nie dość że bajkowe, to złote i jeszcze mówiące! Po wstępnej wymianie zdań, nasi bohaterowie zdołali dojść do porozumienia - koty przeniosły nowych znajomych do piwnicy, gdzie usłyszały ich historię.
Historię o szewcu w starym zakładzie, pani burmistrzowej, córce piekarza i małej Marysi. Dlaczego szewc podjął decyzję o stworzeniu tak pięknej pary butów? Dla kogo była przeznaczona? Czy dotarła do adresatki?

Baśń opowiada o biedzie i bogactwie, o chęci pomocy innym oraz niezwykle dobrym szewcu, który często pracuje za darmo. Uwagę dziecka zwraca na siebie jeden ze złotych bucików (choć w zasadzie oba są dość charakterne), który często powtarza słowo "zasadniczo".



Miejsca rzeczy zapomnianych

Kasia wraz z ciocią udaje się na przesłuchanie - ma zostać gwiazdą telewizji. Ciotka zadbała o nauczenie się tekstu oraz wizerunek, jednak gdy kobieta na chwilę opuściła dziewczynkę, Kasia znalazła się w innym świecie. Za regałem znalazła mnóstwo tajemniczych szufladek i sprzątaczkę, która wyjaśniła jej co się w nich kryje. Pod żadnym pozorem nie może do nich zaglądać! Znienacka dziewczynka znajduje się w samym środku toczącej się historii - czy też może baśni - o królu oraz córce młynarza, która przez zbytnią rozmowność własnego ojca jest zmuszona do przemiany słomy w złoto. Co i komu obieca, by zadanie zostało wykonane? Czy zostanie królową? I jak potoczą się losy Kasi?

Bardzo ciekawa bajka z drugim dnem. Pokazuje, że dzieci inaczej postrzegają świat, ludzi i problemy a my, dorośli powinniśmy czasami pójść ich śladem...




Zbiór baśni Krystyny Chołoniewskiej został wzbogacony czarnymi grafikami Dobrosławy Rurańskiej, które nie odwracają uwagi czytelnika od tekstu, jak ma to miejsce w przypadku wielobarwnych i wielkoformatowych ilustracji.
Autorka wyraźnie odrzuciła schematy i zaprasiła nas do poznania całej gamy bohaterów - domowe meble, dzieci, dorośli, karły, buty czy budynki. Wszyscy oni otrzymali szansę na opowiedzenie nam niezwykłych historii ze swojego punktu widzenia. Są one przepełnione mądrymi radami i wartościami, którymi powinniśmy się kierować w naszym życiu. Wspomniane przedmioty - tutaj ożywione - stają się doskonałymi przykładami na to, że każdy może odnaleźć szczęście, miłość, radość i spełnienie, tylko trzeba dobrze szukać. Czasami wymagana jest cierpliwość, podjęcie trudnych decyzji czy powiedzenie prawdy, ale postępujmy w zgodzie z sumieniem, wtedy szanse wzrosną.

Bardzo ważnym pytaniem jest to, jak się kończą baśnie Chołoniewskiej... Wszak zawsze zmierzając do końca książki coraz bardziej oczekujemy na finał! Zakończenia baśni są różne, najczęściej jednak niejednoznaczne i wręcz otwarte, byśmy sami mogli dopowiedzieć sobie co było dalej. Mojej sześciolatce nie do końca podobało się takie rozwiązanie, bowiem z jednej strony sama wymyślała potencjalne dalsze losy, ale z drugiej - wolała mieć pewność co stało się z bohaterami. Czyżby odziedziczyła uwielbienie do zakończeń zamkniętych po mnie? :)

Magiczny baśniowy świat w "Miejscach rzeczy zapomnianych" zauroczy czytelnika w każdym wieku. Choć poszczególne historie są dość długie i w przypadku czytelników młodszych niezbędne będzie rozłożenie czytania na raty. Niektóre teksty podobały się córce bardziej, inne mniej, ale z każdej opowieści wyniosła coś ważnego, mądrego i wartościowego. "To tylko bajka i wszystko dobrze się skończy" - takie słowa towarzyszyły bardziej emocjonalnym chwilom, gdy przytulała się do mojego ramienia podczas czytania. To była reakcja na nieustającą walkę dobra ze złem... Ale jak skończyła się w poszczególnych tekstach musicie już sprawdzić sami!
Warto sięgnąć po garść baśni współczesnych :)






Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki



Za możliwość przeczytania książki
dziękujemy Pani Ewie


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...