Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odrzucenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odrzucenie. Pokaż wszystkie posty

sobota, 27 marca 2021

Agata Przybyłek "Droga, którą przeszłam"

 
 
 
Autor: Agata Przybyłek
Wydawnictwo: IV Strona
Data wydania: 27 stycznia 2021
Liczba stron: 400
 
 
 
 
 
"Droga, którą przeszłam" to wyjątkowa powieść dla Agaty Przybyłek, trudna tematycznie a jednocześnie ważna. Jej napisanie zainspirowało pewne zdjęcie, jednak historia ta ukryta w szufladzie  czekała na wydanie kilka lat... Przeczytałam wiele tytułów autorki i wciąż sięgam po kolejne - co myślę o tej powieści?
 
Alicja i Dawid to młode małżeństwo - mają pracę, widoki na awans, wymarzone mieszkanie... Do pełni szczęścia brakuje im tylko dziecka. I wreszcie jest! Dwie kreski na teście, radość, lektura poradników, ale los ma dla nich inny plan... Zabiera im maleństwo i "zmusza" tym samym do smutku, żalu, bólu. Zanurzeni w rozpaczy postanawiają odmienić swoje życie, ukoić żałobę na łonie natury. Dlatego kupują stary nauczycielski dom tuż przy starym parku i skupić się na jego remoncie. Czy spokój, zieleń i nowe otoczenie sprawią, że znów będą marzyć i planować?

Historię Stefanii poznajemy od chwili, gdy była jeszcze w brzuchu mamy - nieświadome niczego maleństwo... Jej dramat rozpoczął się w dniu narodzin, matka nie potrafiła sobie poradzić z tym, że jej marzenie się nie spełniło i odtrąciła córkę. Dziewczynka, którą zajmował się ojciec i sąsiedzi, bardzo szybko zrozumiała, że matka jej nie kocha a na obcych ludzi może liczyć zawsze. Że nie ma co czekać na ciepło czy uwagę rodzicielki a jako siedmiolatka odczuła czym jest samotność. Kolejne lata nic nie zmieniały w relacji matka-córka. Stefka nadal napotykała na ścianę, lód, obojętność a nawet wrogość. 
 
 
Do czego zdolne jest dziecko pragnące otrzymać choć kawałek serca mamy? Byłam w szoku! Wy też będziecie. A zakończenie tego wątku po prostu wbiło mnie w fotel, choć chyba spodziewałam czegoś podobnego...

Czy "aniołkowa mama" będzie potrafiła pokonać strach, lęk i wyruszyć naprzeciw darom od losu z uśmiechem na twarzy? 
 
Finał powieści jest dość niepokojący i chyba cieszy mnie, że autorka na tym zakończyła tę historię. 


Książka jest dość nietypowo napisana. Bardzo długo trzeba czekać na wyjaśnienie powiązania między dwiema głównymi bohaterkami, których losy poznajemy w naprzemiennych rozdziałach. Początkowo zupełnie nie można domyślić się co je łączy. Dopiero wraz z pojawiającymi się detalami - pozornie bez związku - można połączyć fakty. Tym co łączy dwie kobiety są bezapelacyjnie ból, strata, niemożliwość przytulenia bliskiej osoby oraz nadzieja, że kiedyś będzie lepiej. 

Pozornie powieść niesie sobą duży ładunek emocjonalny, pokazuje przeżycia i myśli bohaterek, ale mimo że podczas lektury mocno przejęłam się traumatycznymi wydarzeniami z ich życia to książka nie do końca mnie satysfakcjonuje. I wcale nie chodzi mi o brak dynamicznej akcji, bo wydarzeń trzymających w napięciu jest tutaj sporo. 
 
Określiłabym książkę jako "twardą" i nijak nie jestem w stanie Wam wyjaśnić, dlaczego użyłam akurat tego słowa. Dla mnie nie jest to najlepszy tytuł autorki, choć książka podobała mi się. 
Oczywiście powieść jest warta uwagi, bowiem traktuje o ważnych problemach, trudach macierzyństwa, nadziei na nie, o depresjach poporodowych, poronieniach, które to tematy goszczą w wielu rodzinach. Zwraca wzrok społeczeństwa na te jednostki - dzieci i dorosłych - które wiele skrywają w sercach, potrzebują rozmowy, uwagi, wsparcia.


Podsumowując - "Droga, którą przeszłam" to historia kobiet, których los nie oszczędzał i w których nadal tli się niepokój, zemsta, zazdrość i ból. Doświadczyły złości, nienawiści, rozpaczy, wściekłości, strachu i niepewności. Wielokrotnie liczyły na nieprzewidywalność przyszłości, były niewidzialne, smutne i przyoblekały się w pancerze. To potrzebna tematycznie książka, dajcie jej szansę
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki
 
 
 
 

czwartek, 23 sierpnia 2018

David Baddiel "Magiczny kontroler"




Tytuł oryginalny: The Person Controller
Tłumaczenie: Agnieszka Kalus
Wydawnictwo: Lemoniada
Data wydania: 2017
Liczba stron: 384
Wiek odbiorcy: 12+











David Baddiel jest satyrykiem, pisarzem i gospodarzem programów radiowych oraz telewizyjnych. Jednak jak przekonałam się podczas lektury "Agencji Wynajmu Rodziców" doskonale odnajduje się w roli autora książek dla dzieci. Pisze z humorem, przewrotnością i chyba właśnie to przyciąga najmłodszych...


Fred i Ellie są bardzo do siebie podobnymi bliźniętami. Mają jedenaście lat, lubią te same rzeczy (tych samych nie lubią jak na przykład aktywność ruchowa) i chodzą do Szkoły Pod Lasem. Ich rodzice to niecodzienni i leniwi ludzie - ojciec jest mega grubasem wciąż myślącym o bekonie a matka uwielbia oglądać program telewizyjny 'Kasa na strychu', zaś na rękach kotkę Małgosię. Dlatego Fred i Ellie najchętniej zajmują grami wideo. Są w tym naprawdę nieźli. Znacznie gorzej radzą sobie z Morrisem i Islą Fawcettami - bliźniętami ze szkoły, którzy się nad nimi znęcają. Fred ma również problemy na boisku, wciąż nie może dostać się do drużyny. Aż do czasu...

...gdy Ellie udaje się odnaleźć w internecie nowy, wymarzony gamepad (co się stało z poprzednim nie zdradzę :)) a stary komputer w szkolnej pracowni komputerowej umożliwia im wirtualną rozmowę z Tajemniczym Człowiekiem. Od tego momentu życie bliźniąt ulega gwałtownej i diametralnej zmianie. Nawet nie przypuszczacie co się wydarzy, gdy po raz pierwszy uruchomią nowe urządzenie i odkryją, że nie da się tym gamepadem to po prostu grać. Do czego zdolny będzie ten sprzęt i jego użytkownicy?

David Baddiel już po raz drugi pokazał, że świetnie bawi się pisząc. Stworzeni przez niego bohaterowie są wyraziści, nietuzinkowi i są ekstremalnie różni. Opowieść satyryka niesie ze sobą wiele przesłań - czym kończy się brak ruchu i obżarstwo... Ważniejsze od dzieci jest oglądanie seriali... Kot ma większe prawa niż domownicy... Gry uzależniają i nie wspomagają ruchu na świeżym powietrzu, co utrudnia start w szkolnych drużynach sportowych... Świąteczne tradycje ważniejsze od życia sąsiadów... Pragnienie bycia ładniejszym, mądrzejszym, lepszym...

Życiowe wzloty i upadki, duża dawka dobrej zabawy i ukryte pośród stron mądrości to właśnie "Magiczny kontroler". Najważniejszą z nich jest ta, że trzeba wierzyć w siebie!
Pamiętajcie, że sporo z opisanych tam przygód to fikcja literacka i nie próbujcie jej sami! Jak zakończy się przygoda z nowym gamepadem i Tajemniczym Człowiekiem?




Podsumowując - "Magiczny kontroler" to książeczka dla dzieci i dorosłych, dla chłopców i dziewcząt. Każdy znajdzie w niej przesłanie, które odbierze osobiście. Przepełniona humorem, lekka i ciekawa opowieść o współczesnych problemach, okraszona zabawnymi ilustracjami. Jestem pewna, że nie będziecie się przy niej nudzić a większa czcionka zapewni komfort czytania najmłodszym.




Wszystkie ilustracje pochodzą z książki



Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki



Za możliwość przeczytania książki
dziękuję


wtorek, 3 lipca 2018

Karolina Wilczyńska "Performens"




Autor: Karolina Wilczyńska
Wydawnictwo: IV Strona
Data wydania: 2018
Liczba stron: 340











Karolina Wilczyńska zachwyciła mnie swoimi książkami - "Właśnie dziś, właśnie teraz", seria Rok na Kwiatowej a już Stacja Jagodno to mistrzostwo! Skorzystałam z ponownego wydania i sięgnęłam po debiut autorki. Jakie odczucia ma podczas lektury czytelnik, który zna tak wiele późniejszych publikacji?

Nadia jest kobietą sukcesu, która prowadzi przynoszącą zyski firmę. Ma rozległe kontakty, jest znana w środowisku. Jednak przychodzi w jej życiu moment, kiedy postanawia całkowicie zmienić wszystko to, co ją otacza. Chciałaby żyć szczerze, bo jej zdaniem w mieście jest tylko codzienna fikcja. We wsi Zabycie kupuje dom po Jędrzeju, zwany Rozstajami, gdyż leży przy skrzyżowaniu trzech dróg. Czy pomoże jej obrać tę właściwą ścieżkę życiową, by kroczyć ku przyszłości tak, jak sobie wymarzyła? Jak zostanie przyjęta w małej i jakże zamkniętej lokalnej społeczności? Czy nie zatęskni za miastem?

Niezwykle oryginalną bohaterkę stworzyła Wilczyńska. Nadia potrafi zjednywać sobie ludzi, ale jednocześnie jak nikt znajduje wrogów. Dlaczego mieszkańcy wsi tak bardzo jej nie lubią? Dlaczego ma problem nawet z zakupem chleba? Czy przyjaźń z nią jest niebezpieczna? Czy mężczyźni, którzy się do niej zbliżyli są szczerzy w swych uczuciach?

To działo się wcześniej... A co dopiero od chwili, gdy wprowadziła w życie swój pomysł i na łące stworzyła prawdziwy performens?! Jaki? Nie zdradzę.
Wzbudziła tym zainteresowanie całego kraju! A przecież nie o to chodziło... Szukała w Rozstajach spokoju, ale nie przewidziała konsekwencji swoich działań. Teraz rozumie, że podjęła złą decyzję wcielając pomysł w życie i musi poszukać innego rozwiązania problemu.

Nie twierdzę, że bohaterka stworzyła coś, co powinniśmy naśladować, ale przyznaję, że symbolika dzieła Nadii oraz opowieści, którymi próbowała wytłumaczyć ludziom istnienie tego miejsca, ogromnie mnie poruszyły. Jej dzieło upamiętnia "tych, co stracili nadzieję, wiarę, marzenia. Ostrzeżenie dla innych..." *  Jest to miejsce "dla tych, którzy są nieszczęśliwi, bo nie mieli odwagi albo sił, żeby realizować swoje marzenia. **

Powieść jest pełna żalu, samotności, niepewności, smutku i rozczarowania. Skumulowane złe emocje osiadły w Zabyciu, oczekując na odczarowanie. Czy mieszkańcy będą walczyć? Czy wezmą sobie do serca radę, że zawsze można zacząć od nowa?
Fabułę ubarwiają artyści, którzy jak kolorowe ptaki przybywają do gospodarstwa po Jędrzeju. Co ci  wędrowcy wniosą do życia Nadii? 

Wprawdzie nie jest to cudnie snująca się opowieść wprost z Jagodna, ale również piękna. Choć inna, to jednak wartościowa. Czytałam zaintrygowana i ciekawa, jak ta historia się zakończy. Znacznie bardziej skłaniająca do przemyśleń, refleksji i pokazująca jak bardzo ludzie wokół nas potrafią pałać nienawiścią, żądzą zemsty czy chorą zazdrością a nawet wyznawać miłość można nie do końca prawdziwie.


Podsumowując - "Performens" to bardzo oryginalna tematycznie książka (bo choć ucieczek bohaterek na wieś było sporo, to uwierzcie, że ta jest jedyna w swoim rodzaju), która pokazuje że niezależnie od wszystkiego powinniśmy żyć zgodnie z marzeniami. Choć czasem ścieżka prowadząca do celu jest kręta, długa i zarośnięta chwastami to warto pokonać przeszkody, byśmy prawdziwy cel wciąż mieli przed oczyma. Jest to historia o tym, że można umrzeć jeszcze przed śmiercią; o popełnianiu błędów, podnoszeniu się i walce o nowe jutro. O szukaniu siebie, wyborach, wybaczaniu, ale i wielu ludzkich obliczach.




* K. Wilczyńska, "Performens", Wyd. IV Strona, Poznań 2018, s. 209
** Tamże, s. 249




Książka przeczytana w ramach czerwcowych wyzwań: Grunt to okładka, Pod hasłem, 52 książki



Za możliwość przeczytania książki
dziękuję

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...