wtorek, 13 grudnia 2016

Natasza Socha "Biuro Przesyłek Niedoręczonych"



Autor: Natasza Socha
Wydawnictwo: Pascal
Data wydania: listopad 2016
Liczba stron: 304











Wprawdzie nie jestem czytelnikiem, który zna wszystkie powieści Nataszy Sochy (ale zamierzam to nadrobić), ale jeśli już czytał to jest zachwycony :) I styl, i szyk, i język, które do mnie przemawiają idealnie. Dlatego z ogromną przyjemnością przyjęłam pod swoje strzechy Sochę w świątecznym wydaniu, czyli pod postacią "Biura Przesyłek Niedoręczonych". Bo któż z nas nie miał w swoim życiu przygody z niedostarczoną przesyłką? Kto na własnej skórze nie odczuł rozczarowania, gdy oczekiwana paczka nie dotarła?

Miasteczko to bardzo senne miejsce, gdzie nikt się nie spieszy. To tutaj swojego miejsca na ziemi poszukuje dwudziestotrzyletnia Zuzanna. Wyjechała z rodzinnego miasta z powodu listu, którego nie wysłała na czas. Stchórzyła. A potem... Potem już było za późno...

Zuza dostaje pracę w Biurze Przesyłek Niedoręczonych, gdzie w związku ze zbliżającym się Bożym Narodzeniem, jest ogrom pracy. To tu trafiają te paczki i listy, które z uwagi na błędne czy niekompletne adresy nie dotarły do miejsca przeznaczenia. Co w nich można znaleźć? Jaki los czeka ich niezwykłą zawartość? Odpowiedzi czekają na Was w książce.

Uwagę Zuzanny zwracają dwa listy, które dotarły do Biura w połowie grudnia. Mają charakterystyczne koperty - błękitną z miniaturowymi gwiazdkami i seledynową z odciśniętym liściem paproci. Nie dają jej spokoju. Dziewczyna czuje, że zawierają coś bardzo wyjątkowego, ale przecież istnieje zapis w regulaminie, że nie wolno im otwierać listów...  Do tego, że złamanie zasad może czasem przynieść ludziom uśmiech przekonuje Zuzkę Mila - starsza pani z sąsiedniego biura, która hoduje zioła i nagina regulamin. Ale to dzięki niej jest szansa, że pewien mały chłopiec bardziej optymistycznie spojrzy w swoją przyszłość tuż przed operacją...
Dlatego właścicielka lotołapanki karłowatej (tak, bohaterka nie ma psa, kota czy chomika - autorka obdarowała ją bardziej oryginalnym zwierzątkiem) podejmuje decyzję i otwiera listy. Okazuje się, że dwoje zakochanym od pierwszego wejrzenia ludzi przez trzydzieści osiem lat - z bardzo błahego powodu zresztą - nie mogą się spotkać. A wysyłane listy nie mają szansy dotrzeć do adresata, gdyż nie znają swych dokładnych danych. Minęło tak wiele lat, ogromnie dużo wydarzyło się w ich życiu, ale uczucie nadal trwa. Czy istnieje siła, która może go jeszcze zniszczyć? Zuzka postanawia zająć się tą sprawą osobiście i doprowadzić do spotkania. Czy cel zostanie osiągnięty? Jakie przeszkody napotka po drodze?

Natasza Socha poruszyła w powieści nie tylko kwestię zaginionych uczuć i przesyłek. Nieco miejsca poświęciła przysłowiom i farmacji - a dokładniej poradom dotyczącym specyfików z zawartością chrzanu czy pigwy oraz mieszankom ziołowym na cerę. Ale i dobrego grzańca, który wraz z ciepłym kocem oraz aromatyczną kąpielą rozproszy śnieg i wiatr za oknem :)
Bardzo intrygującym wątkiem okazał się ten dotyczący pisarza, choć powinnam napisać chyba, że osobą wymagającą bez dwóch zdań, by tu o niej wspomnieć jest irytujący i cyniczny sąsiad Zuzy - niepełnosprawny Stanisław.

Cudowna opowieść o magii świąt oraz o ponadczasowej miłości, której zazdroszczę Tekli i Gasparowi. Święta to nie tylko pierniki, porządki czy "Last Christmas" Whamu (co jest zresztą dowodem na ich medialność), ale przede wszystkim dobre uczynki, którymi możemy sprawić komuś prawdziwą radość na ten czas. Doskonałym przykładem jest tutaj zarówno działalność Zuzanny w kwestii spotkania dwójki zakochanych, jak i bajka "Chłopiec i bursztynowa łza", którą pisarz stworzył specjalnie dla chorego Michasia. Jest przepiękna!

Przepełniona magią, humorem, radością i pięknymi uczuciami - taka jest powieść Nataszy Sochy "Biuro Przesyłek Niedoręczonych". Książka udowadnia, że dzieciństwo jest najlepszym okresem życia człowieka a prawdziwe uczucia, które do kogoś żywimy powinny zbliżać ludzi a nie oddalać. Doskonały styl, urzekająca fabuła i finał, który określiłabym podwójnie, ale dość sprzecznie - z jednej strony bowiem, był przewidywalny, z drugiej zaś (inny wątek) - zaskakujący. Jedno jest pewne - autorka pisze tak, jak ja uwielbiam czytać i zajmuje należne sobie miejsce w moim TOP ulubionych polskich pisarek.

Klimat Bożego Narodzenia wraz z dobrymi uczynkami i szczęściem bliźnich gwarantowany - zatem książka w dłoń! Polecam z całego serca :)





Książka przeczytana w ramach wyzwań: Cztery pory roku, Gra w kolory II, Grunt to okładka, Łów słów, Pod hasłem, 52 książki


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję Autorce oraz


29 komentarzy:

  1. Sporo dobrego już czytałam o tej książce i muszę powiedzieć, że chyba w końcu się na nią skuszę, choć to nie całkiem moje klimaty:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami można odczuć dużą przyjemność z czytania czegoś w innym klimacie (wszak i ja sięgnęłam po Huczmiranki, które mają elementy fantastyki i byłam zauroczona)

      Usuń
  2. Chyba się skuszę na tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To będą mile spędzone chwile :)

      Usuń
  3. Dobrze wiesz, jak Ci zazdroszczę tej książki!! Może pozwolę sobie na nią w przyszłym roku... A tymczasem będę kończyć "Dziecko last minute" Sochy i pocieszać się, że i na "Biuro..." nadejdzie czas. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, kochana, wiem :) Widzisz, ja za to mam Hormonię i Dziecko ale jeszcze nie czytałam, ale zamierzam mocno zmienić działalność w 2017 roku i wtedy przeczytam :)
      Podobno na wszystko przychodzi czas :)

      Usuń
  4. Rewelacyjna świąteczna powieść! Jestem świeżo po lekturze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest cudowna :) Czekam na Twoje wrażenia Wiolu :)

      Usuń
  5. Ja też jeszcze nie znam wszystkich powieści N. Sochy, ale myślę, że po lekturze tej książki szybko to zmienię, zwłaszcza że pozostałe już czekają na półce (-:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Robimy prywatne wyzwanie na 2017? Czytamy książki N.Sochy? :)

      Usuń
    2. Część chciałabym jeszcze w tym roku (-:

      Usuń
    3. Aaaa...to ja odpadam, w tym nie da rady.

      Usuń
    4. Ja też nie wiem, czy dam radę, zostało mi jeszcze kilka świątecznych do przeczytania(-:

      Usuń
    5. Ja się nie wyrywam nawet tylko patrzę realnie, ale mam 4, które są w planie na 2017: Maminsynek, Macocha, Hormonia, Dziecko... Tyle, że w planie zamierzam zmieścić jeszcze wiele innych...

      Usuń
  6. Tekla kojarzy mi się z bajką. Jakoś mi te imię nie pasuje tutaj, ale na książkę chętnie się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pająkiem... :) Jest o tym mowa w powieści :) Wyjaśnienie dziwnych imion, dlaczego rodzice nadali takie bohaterom też jest :)

      Usuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  8. Książce mówię zdecydowane "nie", ale okładka jest prześliczna :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Teraz mamy idealny czas na takie książki :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ależ ja chcę tę książkę przeczytać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż mogę napisać... miłej lektury, bo warto :)

      Usuń
  11. Skuszę się na tę książkę, z pewnością. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkowicie popieram taką decyzję

      Usuń
  12. Właśnie czegoś takigo potrzebuję!

    OdpowiedzUsuń
  13. Dla mnie to najlepsza jak dotąd książka autorki, nie wiem jak ona to robi, że za każdym razem zachwyca mnie bardziej ;)
    Przeczytałam to w dobrym momencie, mocno mnie wzięło ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam jeszcze małe porównanie, ale zamierzam poznać jeszcze kilka powieści autorki :)
      Tak, powieść jest idealna na TEN czas i udziela się człowiekowi klimat...

      Usuń

Przeczytałaś/-łeś to co napisałam, napisz co o tym myślisz, będzie mi miło :)

Zastrzegam sobie prawo do usuwania komentarzy anonimowych, obraźliwych i spamu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...