piątek, 3 maja 2013

Cesarina Vighy "Ostatnie lato"



Tytuł oryginału: L'ultima estate
Tłumaczenie: Lucyna Rodziewicz-Doktór
Wydawnictwo: M
Data wydania: 2011
Liczba stron: 164












Cesarina Vighy urodziła się w 1936 roku w Wenecji. Ukończyła studia filozoficzne na Uniwersytecie w Padwie, lecz większość życia mieszkała w Rzymie. Była poetką, żoną i matką. Kiedy dowiedziała się, że jest chora na stwardnienie zanikowe boczne postanowiła napisać swoje "świadectwo pogodzenia z losem", swoją autobiografię. To moje pierwsze spotkanie z tą autorką.

Kiedy zobaczyłam okładkę książki w ofercie Wydawnictwa M pomyślałam, że to zapewne jakaś lekka i przyjemna lektura. Obraz równo przystrzyżonego trawnika oraz kwiatów i altany w żaden sposób nie przygotowały mnie na to, co znajdę na kartach książki. Z reguły nie czytuję biografii, jednak dla dobrych autobiografii robię wyjatek. W przypadku "Ostatniego lata" nie żałuję.

Pani Amelia Z. jest chora. Kolejno odmawiają jej posłuszeństwa części ciała oraz zmysły. Zanim jednak choroba całkowicie odbierze jej ludzką godność postanawia rozliczyć się ze swoim życiem i spisuje to, co uważa w tych trudnych chwilach za ważne. Nie jest to rodzaj rachunku sumienia, nie jest to usprawiedliwienie się przed sobą, rodziną czy czytelnikiem. Autorka po prostu pokazuje nam, że czasem w życiu popełnia się błędy i dokonuje złych wyborów. Opowiada nam o despotycznym dziadku, swojej matce, która związała się z żonatym mężczyzną. Wspomina też ważne momenty swojego życia: stawanie się kobietą, szkołę katolicką, wojnę, romans z kobietą czy małżeństwo z młodszym mężczyzną. Są też opowieści o kotach, które kolejno znajdowały dom u Państwa Z. oraz o wędrówkach do kolejnych neurologów, którzy mieli postawić jej trafną diagnozę.

Autorka wszystkie opowiedziane wydarzenia okrasiła ironią i humorem w sposób wystarczający, by nie płakać czytając o jej trudnych życiowych sprawach czy chorobie, lecz by uśmiechać się widząc, że osoba pisząca ma do siebie dystans.

Jeśli ktoś szuka książki, w której osoba cierpiąca żyje tylko i wyłącznie strachem, że jej życie się zakończy, która użala się nad sobą i szuka pocieszenia to niech nie sięga po "Ostatnie lato". Jest to bowiem książka, w której znajdziemy kogoś, kto jest pogodzony z faktem, że jego kres jest bliski. Jest to powieść trudna, bowiem autorka korzysta z bogatego słownictwa, używa wielu porównań literackich a zdania są często wielokrotnie złożone.

Książka nawet w chwili zamknięcia końcowej okładki skłania do refleksji. Nie da się tak po prostu przejść obojętnie wobec problemu umierania. Każdy z nas chciałby mieć przecież lekką i szybką śmierć. Polecam wszystkim, którzy lubią czasem przeanalizować swoje życie.



Książkę przeczytałam w ramach wyzwań: Book z nami (1,1 cm), Debiuty pisarskie, W prezencie, Pod hasłem, Trójka e-pik, 52 książki



Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki 
dziękuję bardzo Pani Dorocie 



24 komentarze:

  1. Oj rzeczywiście, okładka może być myląca, też nie spodziewałabym się takiego potężnego ładunku emocji. Chętnie przeczytam!
    Pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. okładka chyba jest symbolem ładu i porządku jaki robi autorka/bohaterka przed śmiercią

      Usuń
  2. mnie też zmyliłaby okładka. aktualnie nie czuję się na siłach by czytać taki typ książek, choć nie powiem, bo lubię sięgać po biografie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to jest naprawdę trudna książka, ciężko się czyta bo nie ma wartkiej akcji, morderstwa czy błogiego klimatu wsi w obyczajówce. Trzeba mieć nastrój

      Usuń
  3. Fakt, że okładka może wywoływać inne skojarzenia. Mnie się skojarzyła z Latem w Jagódce Katarzyny Michalak: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/86450/lato-w-jagodce i nie wzbudziła mojego zainteresowania. Z Twojej recenzji wynika, że to wartościowa pozycja. Zakręcę się za nią :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kojarzę Lato w Jagódce, to chyba dlatego ta okładka nie spowodowała u mnie innego myślenia niż powinna... Mogę pożyczyć :)

      Usuń
  4. A mi ta okładka przypomina okładki książek D. Macomber, chociaż nie powiem z K. Michalak ma tu też pewne skojarzenie.
    Po Twojej recenzji widzę, że mądra, wartościowa i jakby nie było trudna książka. Prawdopodobnie sama niedługo po nią sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze odczytałaś recenzję :) wartościowa ale i trudna. Nie oceniłabym jej jako rewelacyjną ale dobrą, ale i tak nie żałuję czasu na jej przeczytanie

      Usuń
  5. ha, no gdy zobaczyłam okładkę, też mnie zmyliła.. a tu proszę czytam nagle o chorobie , śmierci... ciekawa może być ta książka..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czyli nie tylko mnie zmyliła okładka... ale jak widzę sporo osób :)
      jeśli się ma odpowiedni nastrój do tak trudnych tematów jakie są w niej opisane to polecam

      Usuń
  6. Podeszłam bardizej krytycznie do tej pozycji, mozen powiedzieć, ze podobała mi sie mniej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja nie jestem nią zachwycona, ale jest "dobra", sporo ważnych tematów tam poruszono. Każdy ma inny gust :)

      Usuń
  7. Czytałam, warta uwagi pozycja.

    OdpowiedzUsuń
  8. Okładka mi na panią Kasię Michalak pasuje i takie było moje pierwsze skojarzenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak większości :) ale tematyka zupełnie nie ta... sporo można przemyśleć czytając ją, trudny czasem ludzie mają los...

      Usuń

  9. Okładka rzeczywiście może wprowadzić w błąd. Tematyka trudna, ale dla mnie nie obca. Moja mama długo chorowała na SM i powoli umierała...Myślę, że kiedyś przeczytam tę książkę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. współczuję
      nie będzie to zatem dla Ciebie ksiażka szokująca

      Usuń
  10. Brzmi ciekawie...Z drugiej jednak strony wiem, że nie jest to książka dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czasem tak jest, że nie każdy może czytać każdą książkę

      Usuń
  11. Chętnie bym przeczytała.)

    OdpowiedzUsuń
  12. Również czytałam!
    A kiedy coś czytam, to mam zwyczaj to wszędzie ze sobą nosić. Co do "Kiedy zobaczyłam okładkę książki w ofercie Wydawnictwa M pomyślałam, że to zapewne jakaś lekka i przyjemna lektura" - gdy moi znajomi zobaczy okładkę to się spytali: co za romans teraz czytasz?

    To moje wrażenia: http://aleksandraczyta.blox.pl/2013/06/Pani-Z-odeszla.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. romans...dobre sobie... czyli wielu daje się złapać na sielankową okładkę
      pozdrawiam :)

      Usuń

Przeczytałaś/-łeś to co napisałam, napisz co o tym myślisz, będzie mi miło :)

Zastrzegam sobie prawo do usuwania komentarzy anonimowych, obraźliwych i spamu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...