Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Elipsa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Elipsa. Pokaż wszystkie posty

piątek, 7 czerwca 2013

Lilian Jackson Braun "Kot, który lubił Brahmsa"


Recenzja bierze udział w wakacyjnym konkursie dla syndykalistów





Tytuł oryginału: The Cat Who Played Brahms
Tłumaczenie: Anna Gren
Wydawnictwo: Elipsa
Data wydania: 2008
Liczba stron: 186
Seria: Kot który... tom 5





Lilian Jackson Braun to amerykańska pisarka, która przez trzydzieści lat pracowała jako redaktorka w Detroit Free Press. Nigdy nie ujawniała zbyt wielu informacji na swój temat, jednak myślę, że najlepszą wizytówką jest seria "Kot który...". Zresztą to dzięki niej stała się słynną pisarką.

Znany dziennikarz Jim Qwilleran przeżywa życiowy kryzys. Jest przemęczony pisząc wciąż o restauracjach i chce wyjechać na trzymiesięczny urlop. Jego przybrana ciotka Fanny ma domek letniskowy nad jeziorem w pobliżu Mooseville, niedaleko kanadyjskiej granicy. Dziennikarz chce tam odpocząć od miejskiego zgiełku i pobyć na łonie natury. Chce poczuć się zrelaksowany w miejscu, gdzie ludzie nie zamykają swoich domów i zostawiają kluczyki w stacyjkach samochodów. Pomocna w podjęciu ostatecznej decyzji okazuje się wiadomość, że właściciel domu, w którym Jim wynajmował luksusowy apartament postanowił go sprzedać. Meżczyzna kupił więc samochód, spakował najpotrzebniejsze rzeczy i wyruszył w czterystumilową podróż. Towarzystwa dotrzymywały mu jego ukochane koty: Koko i Yum Yum. 

Miasteczko Mooseville okazało się być bardzo specyficzne. Niby każdy każdemu ufał, jednak działo się tu coś dziwnego i panowała bardzo specyficzna atmosfera. Teoretycznie nie istniała tam przestępczość a jedynie zdarzały się incydenty. Do dobrego tonu należało chodzenie w czapce z daszkiem. Rządy sprawowała tak naprawdę apodyktyczna panna Klingenschoen, czyli ciotka Qwillerana. Prowadziła notes, w którym odnotowywała "haczyki" na mieszkańców, by potem - w odpowiednim momencie - użyć ich do osiągnięcia swoich celów. Trudno było się porozumieć z tą osiemdziesięciodziewięcioletnią kobietą, gdyż uwielbiała mówić i niełatwo było przerwać jej potok słów.

Dziennikarz nie zaznał jednak spokoju w domku letniskowym. Sporo zamieszania robiły jego koty, które akurat wtedy postanowiły nabyć nowe umiejętności. Dodatkowe atrakcje zapewniły mu również nocne kroki po dachu, połów ryb zakończony złowieniem ciała mężczyzny oraz tajemnicza kaseta. Czy Jimowi uda się odpocząć? Jak wiele zagadek kryje to małe miasteczko? Ile czasu zajmie Qwilleranowi wyjaśnienie tajemniczych wydarzeń? I jaką rolę w kryminalnej historii odegrają koty? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie w piątym tomie przygód Jima Qwillerana "Kot, który lubił Brahmsa". 

Książka pani Braun to lekki i przyjemny kryminalik na jeden wieczór. Czyta się go szybko, mimo dość drobnego druku. Jeśli ktoś jest fanem Agathy Christie to może czuć początkowo niedosyt, gdyż konkretna akcja kryminalna rozpoczyna się tutaj dopiero po kilkudziesięciu stronach. Jednak fabuła jest tak skonstruowana, że jak już poznamy początek nitki to pragniemy jak najszybciej dotrzeć do kłębka, czyli do rozwiązania tajemniczych zdarzeń.

Piąty tom przygód kota, który pomaga dziennikarzowi w śledztwach, był pierwszym przeczytanym przeze mnie z tej serii. Czy sięgnę po kolejne? Oczywiście, uważam bowiem, że książka dostarczyła mi to tego, czego się po niej spodziewałam, czyli ciekawej fabuły, intrygującej zagadki oraz zabawnych sytuacji. Polecam serdecznie.



Książka przeczytana w ramach wyzwań: Z literą w tle, Book z nami (1,1 cm), Czytamy kryminały, 52 książki
Baza recenzji Syndykatu ZwB

niedziela, 5 maja 2013

Joe Alex "Piekło jest we mnie"



Wydawnictwo: Elipsa
Data wydania: 2005
Liczba stron: 176
Seria: Joe Alex tom 7







Joe Alex to pisarz i detektyw, który w fascynujący sposób przeprowadza kolejne śledztwa z ramienia Scotland Yardu w serii książek wydanych przez Wydawnictwo Elipsa. Jest to również pseudonim literacki polskiego, bardzo znanego autora i tłumacza - Macieja Słomczyńskiego. Jego kryminały osiągnęły milionowe nakłady a ich popularność z biegiem lat wcale nie spada.

Młody pisarz, Joe Alex został zaproszony do Johannesburga przez Klub Południowoafrykańskich Miłośników Powieści Kryminalnej. Spędził w Afryce dwa tygodnie, podczas których wygłaszał odczyty, mówił o swoich książkach oraz planach, a przede wszystkim odebrał doroczną nagrodę od Klubu. Z radością jednak wszedł do hali odlotów lotniska Jan Smuts, by wrócić do Londynu.

Z typową dla siebie spostrzegawczością, mimo zmęczenia, studiował innych współoczekujących w hali lotniska i rejestrował szczegóły z ich wyglądu i zachowania. Jednak samolot pisarza, z powodu silnych burz na trasie przelotu, miał wystartować z godzinnym opóźnieniem, co wywołało niezadowolenie detektywa oraz jego rozważania dotyczące podróży statkiem. Sytuacja stała się zaś niezwykle sprzyjająca zawieraniu nowych znajomości, co uczynił Richard Knox, przedstawiciel handlowy jednej z kopalni diamentów. Mężczyzna nie usiadł wprawdzie przy tym samym stoliku co Joe, ale nawiązał rozmowę, która była pisarzowi bardzo nie na rękę. Marzył o odpoczynku po upalnym dniu oraz przyjęciu pożegnalnym a otaczała go atmosfera oczekiwania, poczekalnia lotniska oraz natarczywy grubas.

Na pokładzie samolotu, kiedy wreszcie pogoda pozwoliła na start, znalazło się w sumie osiem osób oraz czterech członków załogi. Były to bardzo zróżnicowane osoby: młoda dama w czerwonym stroju, bokser wraz ze swym trenerem, antropolog z czaszką w uścisku. W ostatniej chwili na pokład wszedł dziewiąty, spóźniony pasażer, który dwie godziny wcześniej opuścił zakład karny, a który wywołał w panu Knoxie trwogę. Niedługo po starcie pasażerowie zasnęli. Cztery godziny później okazuje się, że na pokładzie samolotu dokonano morderstwa. Wstępne oględziny zwłok przez Alexa definitywnie wykluczają samobójstwo.

O fakcie zostaje powiadomiony pierwszy pilot oraz drogą radiotelegrafu - lotnisko w Nairobi, gdzie miało odbyć się międzylądowanie. Joe Alex podejmuje, za zgodą kapitana, rozmowy ze wszystkimi podejrzanymi, bo w tym akurat przypadku nie ma przecież mowy, by morderca opuścił miejsce zbrodni. Czy samodzielne działania pisarza-detektywa dadzą pozytywny rezultat? Czy morderca zostanie wykryty w wyniku zadawanych pytań czy może przyzna się sam? Jaki był powód zbrodni? Kto był w oczach Alexa najbardziej podejrzany? Tego wszystkiego dowiecie się z lektury.

Książka jest początkowo dość nudna, nie ma specjalnej akcji, ale pojawiają się znaczące szczegóły, które potem, podczas wstępnego śledztwa detektywa, mają kolosalne znaczenie. Kiedy pojawia się ciało, akcja biegnie tak ekspresowo, że nie można przestać czytać, dynamika wydarzeń na to nie pozwala. Postacie od samego początku są przedstawione bardzo wyraziście a dedukcja Joe Alexa wprost zaskakuje dokładnością i pozwala czytelnikowi dotrzeć szybko do odkrycia prawdy. Zachęcam do przeczytania!



Książka przeczytana w ramach wyzwań: Z literą w tle, Trójka e-pik, W prezencie, Book z nami (1 cm), Z półki, Polacy nie gęsi..., 52 książki
Baza recenzji Syndykatu ZwB

środa, 3 października 2012

Joe Alex "Cichym ścigałam go lotem..."

Joe Alex to pseudonim Macieja Słomczyńskiego, autora kryminałów i sensacji. To moja druga książka tego autora. Kiedy czytałam poprzednią ("Śmierć mówi w moim imieniu") to myślałam, że nic nie może być równie ciekawe jak kryminały Agaty Christie. Teraz mogę powiedzieć śmiało: te książki są równie pasjonujące i do ostatniej chwili skrywają zagadki.

„Cichym ścigałam go lotem…” rozpoczyna się nie od momentu zbrodni, lecz od spotkania pisarza z Karoliną oraz Beniaminem Parkerem i jego żoną w nowo zakupionej – przez Joe Alexa - posiadłości za miastem. Spotkanie ma na celu odczytanie przez Alexa jego nowej książki, która dotyczy morderstwa popełnionego w sąsiednim domu.
Pewnego ranka w swoim gabinecie zostaje znaleziony martwy badacz przelotów ciem – Gordon Bedford. Wszystkie ślady początkowo wskazują na to, że było to samobójstwo. Jednak kiedy znaleziony zostaje drugi list pożegnalny i brak odcisków palców w miejscach, gdzie być powinny Joe zaczyna mieć wątpliwości.  Dochodzenie prowadzi w zasadzie pisarz a nie inspektor Parker, i jest tak pewny swoich teorii, że nie przesłuchuje nawet żony zmarłego. Stwierdza, że miejsce zbrodni oraz wyniki badań i informacje o podejrzanych dostarczyły mu już stosownej wiedzy.

Czytelnik od początku poznaje sekretny związek miłosny i snuje domysły czy to przypadkiem nie ktoś z zakochanych lub zdradzonych zabił. Potem wychodzą na jaw przewinienia brata ofiary – Cyrila oraz problemy pokojówki Agnes.
Szczerze przyznam, że to jeden z niewielu kryminałów, gdzie – już na początku książki - dobrze wytypowałam mordercę. Oczywiście bez pokrętnych wyjaśnień i dowodów, ale mi się udało. Serdecznie polecam


Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki, Z półki
Baza recenzji Syndykatu ZwB

niedziela, 2 września 2012

Joe Alex "Śmierć mówi w moim imieniu"

-->
Joe Alex to pseudonim Macieja Słomczyńskiego, z którego twórczością jeszcze nie miałam okazji się spotkać. Pisał z reguły kryminały i książki sensacyjne. W tych wydanych jako Joe Alex, jest on nie tylko autorem ale i postacią literacką – pisarzem i detektywem.
W „Śmierć mówi w moim imieniu” Joe Alex wraz ze swoim przyjacielem Beniaminem Parkerem oraz partnerką Karoliną udają się do teatru na sztukę „Krzesła”. Po spektaklu inspektor Scotland Yardu, Parker, zostaje ponownie wezwany do teatru by poprowadzić śledztwo w sprawie morderstwa. Jak to w dobrym kryminale, autor nie podaje czytelnikowi kto zabił, ale pozwala prowadzić dochodzenie wraz ze śledczym. Jak się okazuje, śledztwo prowadzi bardziej Alex niż Parker, ma nawet dwóch podejrzanych: mordercę „A” i mordercę „B”.
Ofiarą jest aktor Stefan Vincy, niezbyt lubiany wśród współpracowników. Wiele osób miało motyw, by go zabić, jednak w trakcie przesłuchań okazuje się, że wszyscy mają alibi a ten kto nie ma, nie miał sposobności by to zrobić.
Intryga wymyślona świetnie. Kiedy już wydedukowałam i przemyślałam kto jest zabójcą... i nawet prowadzący śledztwo myśleli tak samo – okazało się, że … Nie, nie... Nie mogę zdradzić zakończenia.
Podsumowując, myślałam na początku, że to kiepska książka, bo szybko podejrzewałam kto zabił. Porównując do ulubionej Agathy Christie chciałam tu napisać, że to „niebo a ziemia”, ale jednak nie mogę. To również genialny kryminał.

Książka przeczytana w ramach wyzwań 52 książki, Z półki
Wpis z tagiem: Baza recenzji Syndykatu ZwB

sobota, 7 lipca 2012

Gert Godeng "Czerwona strefa"

Z okładki: "Triumfalne i pełne nostalgii pożegnanie z Fredriciem Drum" - Kurt Hanssen, "Dagbladet".

Pozbawione głowy zwłoki reprezentanta norweskiego Funduszu na rzecz Ochrony Lasów Deszczowych zostają odnalezione w Tanjung na Nowej Gwinei. Wkrótce potem podobny los spotyka norweskiego śledczego, który zostaje wysłany na wyspę w celu wyjaśnienia sprawy. W konsekwencji zadanie to przypada Skarphedinowi Olsenowi.


W tej dziesiątej powieści o Fredricu Drum i Skarphedinie Olsenie koło się zamyka. Gert Nygardshaug stworzył imponującą serię kryminalną, którą w iście elegancki sposób kończy "Czerwoną strefą".


"Rozkosz połączona z nostalgią - tak czyta się ostatni kryminał Gerta Nygardshauga, którego bohaterami są Fredric Drum i Skarphedin Olsen, unikatowa para w norweskiej literaturze kryminalnej" - Jon H. Rydne, VG.


Moja opinia: Ciekawostki z tego tomu to fi występująca w muszli ślimaka i płatkach róży oraz złoty środek.
Super historia na koniec serii, choć szczerze mówiąc wcześniej się domyśliłam co to jest "Ty zielone migoczące - diabelstwo". Niesamowite jak pokręconą opowieść autor wymyślił, zakończenie jednak mnie nie usatysfakcjonowało... Do tego liczyłam na Posłowie... autor jednak nie rozjaśnił mi tego czego się nie domyśliłam...
Ale seria świetna!


Wyzwania: 52 książki, Z półki 

Gert Godeng "Matka wszystkich Huraganów"

Z okładki: Fredric Drum jedzie na zasłużone wakacje do Meksyku. Sielankę przerywa mu jednak, nie tak zupełnie niespodziewanie, jego wuj, detektyw Skarphedin Olsen, który dzwoni z wiadomością, że jeden z przyjaciół Fredrica, archeolog, zaginął w Meksyku. Skarphedin kontaktuje go z lokalną policją, ten zaś przy okazji poszukiwania przyjaciela zostaje wciągnięty w zakrojone na szeroką skalę polowanie na masowego mordercę, walkę polityczną oraz badania nad starym językiem pisanym Majów.

Moja opinia: Na początku książki autor wprowadza nas w klimat opisując dokładnie jak zbliża się i uderza huragan - straszny żywioł. Czytając miałam przyspieszony rytm serca. Spadające ciśnienie powietrza, zmieniający się kierunek i ludzie, którzy wiedzą co nadchodzi...
Oczywiście pojawia się też morderca, który zostawia bardzo pokrętne wskazówki, "chce" by go odnaleźć, ale tylko dzięki inspektorowi doktorowi Fredricowi Drum udaje się go zdemaskować. Udaje mu się również rozwikłać drugą sprawę. Wszystko to bez obecności wuja. Jedna z lepszych części tej serii.


Wyzwania: 52 książki, Z półki 

sobota, 23 czerwca 2012

Gert Godeng "Lilie z Jeruzalem"

Z okładki: W zaparkowanym na ulicy Oslo samochodzie wybucha bomba. Sprawa trafia w ręce detektywa Skarphedina Olsena, który równolegle pracuje nad inną sprawą: z mieszkania na Starym Mieście zniknął starszy pan, na podłodze została kałuża krwi i kilka zeszytów z notatkami dotyczącymi alchemii. Olsen szuka pomocy u swojego siostrzeńca, Fredrica Drum...

Moja opinia: Oprócz historii z 14-letnim Ahradem to tak do 50 strony się nudziłam. Jak już się akcja rozkręciła to chwilami nie mogłam nadążyć za rozbieganymi oczami, byleby szybciej i szybciej, dalej i do końca... Średnia i tak wychodzi niezła :) Całą książkę moje myśli i tak były z Ahradem, strasznie mi było pogodzić się z tym, że do niego strzelano... Cała historia dość niezwykła, Fredric i Sharpedin nieźle kombinowali, bardzo mi się to dochodzenie podobało. A wyniki nieoczekiwane, wszystkie moje pomysły okazały się być nietrafne. Polecam!



Wyzwania: 52 książki, Z półki 

czwartek, 14 czerwca 2012

Gert Godeng "Wilk z głową człowieka"

Z okładki: Fredric Drum, Skarphedin Olsen i dwaj jego koledzy z Centrali Policji Kryminalnej spędzają urlop w górskiej chacie. Szybko okazuje się, że nie jest to zwykły wypad na łono natury. Wokół nich zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Wędka Skarphedina eksploduje, ktoś ginie bez śladu.

Moja opinia: Pod koniec książki było napisane, że to cztery doby przebywali w górskiej chacie. Zdziwiłam się. Tyle się przecież wydarzyło, więc niemożliwe żeby w tak krótkim czasie... A jednak. Początkowo może się wydawać nieco nudnawa i niezrozumiała, ale z każdą stroną jest coraz więcej zagadek, tajemnic, niespodzianek. I to nie tylko w temacie owiec i wilków. A zakończenie - podejrzewałam nie tą osobę co trzeba... czyli dobrze napisana książka.



Wyzwania: 52 książki, Z półki 

niedziela, 10 czerwca 2012

Gert Godeng "Kodeks śmierci"

Z okładki: Fredric Drum, bohater powieści Gerta Nygardshauga, smakosz i wielbiciel dobrych win, udaje się tym razem do Włoch. Na zlecenie uniwersytetu w Rzymie ma odczytać stary grecki tekst. Nagle jednak okazuje się, że został wplątany w dramatyczną intrygę. Toczy się walka na śmierć i życie; ważną rolę odgrywają tu elementy filozofii antyku i średniowieczne przesądy, a niewidoczny, cyniczny morderca pozostawia ofiary bez zewnętrznych śladów przemocy.

Moja opinia: Od samego początku książki już zaczęły się tarapaty Fredrica. Opowieść fajna, zagadka ciekawa, wiele dziwnych zdarzeń, morderstwa długo niewyjaśnione i tajemnicze. Zakończenie zaskakujące, choć może ciut za bardzo udziwnione. Książka zawiera trochę romantyzmu - Genevieve, trochę muzyki i jak zawsze dreszczyk emocji i wino.



Wyzwania: 52 książki, Z półki 

Gert Godeng - "Laleczka"

Z okładki: W odległej górskiej dolinie dochodzi do sensacyjnego archeologicznego odkrycia. W torfowisku zostają przypadkowo znalezione dwie tak zwane mumie bagienne i kilka przedmiotów pokrytych tajemniczymi znakami. Znawca win i były kryptolog Fredric Drum przyjeżdża na miejsce, by wziąć udział w pracach archeologicznych. Niespodziewanie znajduje się w centrum dramatycznych wydarzeń, w których bardzo ważną rolę odegra pewna tajemnicza laleczka.
Pstrągi, zapierająca dech w piersiach natura, archeologia i mity oto elementy ekscytującej historii z Fredrikiem Drum w roli głównej.


Moja opinia: Archeologia, mumie bagienne, Eskimosi i magiczne laleczki, chory umysł z powodu chciwości, piękna dolina z jeziorami - tak w skrócie można opisać tą książkę. Bardzo ciekawa historia, której finału nie jest łatwo się domyślić. Główny bohater tradycyjnie odnosi liczne obrażenia, są zamachy na jego życie, ale na końcu znów jest górą. 



Wyzwania: 52 książki, Z półki 

Gert Godeng "Dzban Miodu"

Z okładki: Fredric Drum przybywa do St, Emilion, jednego z najbardziej znanych rejonów winiarskich we Francji, by kupić wino dla małej restauracji w Oslo, której jest współwłaścicielem. Zostaje wciągnięty w sprawę tajemniczego zniknięcia w ciągu ostatnich miesięcy siedmiorga mieszkańców miasteczka. Wiele wskazuje na to, że Fredric zostanie ósmą ofiarą.

Moja opinia: Pierwszy tom serii Krew i wino. I faktycznie książki te zawierają trochę nazw dobrych roczników :) krwi też. Poszczególne tomy rozgrywają się w różnych miejscach globu, a główny bohater pije wino i rozwiązuje zagadki kryminalne.
Napisana może nie tak lekko jak u Agaty Christie, ale ciekawa historia. Nieoczekiwane wyjaśnienie zagadki, tajemnicza Twarz i jej pobudki, szokujące powody zniknięć ludzi... Ciarki na plecach jak to sobie człowiek wyobrazi.





Wyzwania: 52 książki, Z półki 

piątek, 8 czerwca 2012

Gert Godeng "Trumna Numer 5"

Z okładki: Przez pół roku, które upłynęło od czasu brutalnego zamordowania jego żony i córki, Skarphedin Olsen uważał siebie za swojego własnego dziadka, Fredrica Drum. Olsen fantazjował o tajemniczych znakach i figurach, wielkich statuach, które zmieniają swoje położenie, starożytnych językach oraz fantastycznych smacznych sosach. Teraz zostaje "uleczony". Kiedy w zachodniej części Oslo pojawiają się nagle pozbawione głowy zwłoki, okazuje się, że uzdrowiony detektyw będzie miał okazję wykorzystać wszystkie swoje umiejętności. Wkrótce bowiem na światło dzienne wypłynie kolejne ciało z odciętą głową. A także Fredric Drum...

Moja opinia:  Generalnie to brakowało mi tutaj Fredrica Drum... nie do końca chyba zrozumiałam końcówkę poprzedniego tomu... albo autor specjalnie coś pokombinował... Okaże się może w kolejnych tomach - oby.
Rolę główną odgrywa policjant, który prowadzi sprawę morderstw, zna się na kuchni i odnosi liczne obrażenia, ucieka śmierci. Ale co dziwne dzwoni do kogoś, kto przecież zginął w poprzednim tomie...
Tom zawiera więcej szczegółów kryminalnych, mniej filozofowania i starych kultur czy języków niż dotychczas. Zaskakujące zakończenie i osoba sterująca wszystkim.




Wyzwania: 52 książki, Z półki 

Gert Godeng "Palec Kasandry"

Z okładki: Ogromny posąg przemieszcza się w cudowny sposób z Muzeum Narodowego w Oslo do domku w dolinie Lommedalen, pojawia się pewien średniowieczny biskup, komuna punków oddaje się kultowi tajemniczego posążka, a w Oslo odbywa się kongres iluzjonistów. Usiłując rozwikłać zagadkę śmierci przyjaciela, Fredric Drum znajdzie się w samym centrum pozornie absurdalnych wydarzeń.

Moja opinia:  Moim zdaniem jest to najsłabsza książka tej serii - z dotychczas przeczytanych. Jest w niej sporo filozoficznych wynurzeń, slang czapistów, fizyka i iluzjoniści. Wydarzenia toczą się wokół czterotonowego granitowego posągu króla Asurbanipala a Fredric Drum odnosi kolejne obrażenia i snuje kolejne teorie dotyczące morderstw. Zakończenie proste i ciekawe.




Wyzwania: 52 książki, Z półki

poniedziałek, 4 czerwca 2012

Gert Godeng "Dziewiąty Pierwiastek"

Z okładki: Fredric Drum przebywa w Egipcie. Pozornie zupełnie bez przyczyny zostaje uwikłany w zagadkę, która doprowadza go niemalże na skraj szaleństwa. W grę wchodzą śmierć i życie, historia antyczna, Piramida Cheopsa, mumie i niewyjaśnione morderstwa. Klasyczny kryminał w stylu Nygardshauga porusza takie kwestie jak mistyczne doznania czy wiedza ezoteryczna.
Napięcie aż do ostatniej strony gwarantowane.


Moja opinia: Najlepsza z dotychczas przeczytanych czterech książek z tej serii! Super  się czyta. Może dlatego, że byłam w Egipcie, w Kairze, pod piramidami, na bazarze i widziałam Miasto Umarłych. Czytając oczami wyobraźni przenosiłam się ponownie w tamte miejsca. Akcja bardzo szybka, ciekawie ułożona intrygująca zagadka z typowym dla autora niesamowitym zakończeniem. Polecam!




Wyzwania: 52 książki, Z półki
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...