wtorek, 30 grudnia 2014

Elżbieta Wardęszkiewicz "Klucz" - przedpremierowo!




Autor: Elżbieta Wardęszkiewicz
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: styczeń 2015
Liczba stron: 426











Elżbieta Wardęszkiewicz ukończyła liceum w Lublinie a po studiach medycznych rozpoczęła pracę w zawodzie. Uwielbia grę na fortepianie a zwłaszcza możliwość interpretacji dzieł wielkich mistrzów: Bacha, Chopina, Schumann'a czy Beethoven'a. Wspiera twórczość literacką swojego męża organizując i inspirując recitale i wieczory autorskie. Natomiast fakt, iż lubi podróżować, podobnie jak wykształcenie, jest znacząco widoczny w powieści.
"Klucz" jest jej debiutem. Czy udanym i godnym polecenia? Postaram się ująć plusy i minusy w swojej recenzji.

Melania Molska jest córką człowieka, który przeżył traumę obozu koncentracyjnego. Ojciec wykorzystując to, że żona Jolanta tłumaczy właśnie tym piekłem jego zachowanie, znęcał się nad nimi obiema. Mela od najmłodszych lat była bita, poniżana, poniewierana wręcz i zaganiana do pracy w domu. Za wiele rzeczy była karana, nieważne czy słusznie czy też nie. Dla ojca zawsze najważniejsze było jego zdanie i należało się z nim zgadzać oraz schodzić mu z drogi. Niezależnie od okoliczności uważał, że córka jest nieznośna, niegrzeczna i krnąbrna a jedynie kary mogą wpłynąć na poprawę jej zachowania. Jednak Mela nie chciała poddać się woli i rozporządzeniom ojca, wolała najpierw dobrze się bawić, by potem otrzymać nieuniknione kary. Czy tak trudne doświadczenia życiowe mogły zniszczyć przyszłość Melanii? Osiągnęła w życiu coś ważnego zasługując tym samym na pochwałę ojca?

[Uwaga akapit-spojler] Melania nie miała łatwego życia. Musiała poradzić sobie z ojcem-despotą, z matką, która poddawała się woli ojca i nie potrafiła obronić własnej pociechy. Ale czy w tamtych czasach miała inne wyjście?
Dziewczynka miała słabą psychikę, co znacząco wpłynęło na jej życie. Pierwszą ciążę usunęła, potem urodziła Jolę, by za trzecim razem poznać inny możliwy scenariusz - utratę synka. Mimo wczesnego macierzyństwa ukończyła medycynę, dostała dobrą pracę, podjęła się nawet robienia doktoratu. Jeśli jednak chodzi o mężczyzn to niestety, trafiła "z deszczu pod rynnę", bowiem po trudnym charakterze ojca trafił jej się kolejny - tym razem męża Waldemara. Co Mela uczyni w tej kwestii? Czy będzie znów przechodziła przez piekło? Kobieta próbuje ucieczki na studia do Krakowa, wypraw zagranicznych, jednak zawsze - jak magnes - przyciąga kłopoty. Ale tego nie da się opowiedzieć! To trzeba przeczytać! [Koniec akapitu-spojlera]

Elżbieta Wardęszkiewicz podjęła się naprawdę trudnego zadania pisząc tak zróżnicowaną powieść, a do tego sporo ryzykowała, bo przecież to jej pierwsza książka. A często ona decyduje o postrzeganiu twórcy. Jednak widać, że autorka ma dar i włożyła w książkę całe serce. Każdą stworzoną przez siebie postać scharakteryzowała z zegarmistrzowską precyzją, by obraz bohatera był dla czytelnika jasny i konkretny. W powieści zostało podjętych wiele problemów społecznych i politycznych. Poznajemy przemoc w rodzinie, kłopoty bohaterki z wychowaniem córki, liczne problemy zdrowotne, a także warunki życia w kraju przed ogłoszeniem stanu wojennego, w jego trakcie i po nim. Jak Polacy radzili sobie na przestrzeni lat z zakupami, kartkami na żywność, talonami na samochody? Autorka stworzyła bohaterkę szczególną, która od dzieciństwa miała "pod górkę" a z biegiem czasu starała się ułożyć sobie życie. Jednak to jedna z bardziej pechowych bohaterek o jakich miałam okazję czytać. Wciąż wpadała w nowe kłopoty, jak nie zdrowotne to damsko-męskie, jak nie mieszkaniowe to podkładano jej "świnię" w pracy. Czy i z jakim skutkiem dawała sobie z nimi radę?

Genialny debiut! Muszę przyznać się do czegoś - kiedy otrzymałam listę propozycji książek do recenzji od wydawnictwa, to właśnie "Klucz" skusił mnie najbardziej. I mimo skąpego opisu i okładki zdecydowałam się ją przeczytać. Jednak gdy otrzymałam powieść, zobaczyłam jak jest obszerna, miałam chwilę zwątpienia. Bałam się co znajdę w środku, bo przecież opisanie historii bitego i pognębionego dziecka może zająć dwieście stron, ale co będzie później... Na szczęście moja intuicja co do wyboru lektury mnie nie zawiodła! To książka, którą czytałam w każdej wolnej chwili, którą wręcz pochłaniałam nie mogąc doczekać się ciągu dalszego. Jeśli macie ochotę na ciekawą lekturę, w której znajdziecie trochę ludzkiej tragedii, próbę dojścia do czegoś w życiu po trudnym dzieciństwie, świetne studium osobowości ludzkich czy wreszcie nieco zagranicznego piękna w postaci licznych podróży.

Oprócz licznych zachwytów, na które zresztą powieść zasługuje, muszę też wyrazić swoje niezadowolenie w trzech kwestiach. Pierwsza to nierealność otoczenia rodziny Molskich czy nauczycieli w szkole, którzy nie zwracali uwagi na obrażenia Meli. Fakt, były to inne czasy (współczesne podejście jest już dość wyczulone na krzywdę dzieci), ale mimo to znieczulica bardzo mnie denerwowała. Podobnie w kwestii macierzyństwa Melanii, która zamiast porządnie zająć się dzieckiem, chętnie oddawała córkę pod opiekę innym lub wysyłała na kolonie a sama wybierała się na zagraniczne wycieczki, czasem dość długie. Czy tak powinna postępować matka? Zaś trzeci minus jaki postawiłabym lekturze to wątki czy sceny, które czasem pozostawały bez zakończenia. Niektóre miały później ciąg dalszy, co w następstwie zdarzeń pozwalało przypuszczać co wydarzyło się kilkanaście stron wcześniej, jednak czasem miałam wrażenie, że o czymś zapomniano. Mimo tych uwag, powieść zasługuje na świetną ocenę.

Autorka zakończyła powieść w sposób otwarty, czyli sugerujący, że powstanie ciąg dalszy. Ogromnie by mnie to ucieszyło, ponieważ wciągnęłam się w poznawanie kolejnych losów Melanii, jej córki, rodziców i mężczyzn pojawiających się w jej życiu. Zatem i dla Was i dla siebie mam dobrą wiadomość: w "Kluczu" widnieje informacja, iż drugi tom opowiadający historię Meli będzie nosił tytuł "bez czci i bez wiary". Już nie mogę się doczekać a Wam gorąco polecam niniejszą powieść.




Książka została przeczytana w ramach wyzwań: Czytam opasłe tomiska, 52 książki


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki
dziękuję bardzo Pani Dorocie 
z Wydawnictwa Novae Res


sobota, 27 grudnia 2014

Jonathan Holt "Carnivia. Herezja"



Tytuł oryginału: The Abduction
Tłumaczenie: Piotr W. Cholewa
Wydawnictwo: Muza/Akurat
Data wydania: 19 listopada 2014
Liczba stron: 432
Seria: Carnivia tom 2










O moim zauroczeniu Wenecją mieliście już okazję czytać, kiedy to rok temu recenzowałam pierwszy tom serii "Carnivia. Bluźnierstwo". Wspominałam wtedy co podobało mi się w mieście, które jeszcze w czasach licealnych miałam okazję odwiedzić. Opowiedziałam też czym jest Carnivia, kto ją stworzył (Daniele Barbo) i jak dokładne jest to odwzorowanie rzeczywistości. Już wtedy zainteresował mnie ten wirtualny świat, gdyż nie spotkałam się jeszcze z książką, gdzie w tak idealny sposób byłaby powiązana fabuła z realnego życia z tym, nazwijmy to, mniej realnym. Pierwszy tom serii na długo pozostał w moich myślach, do tego stopnia, że nie widząc zapowiedzi tomu drugiego pisałam maile z zapytaniami. Dostałam też list z zaproszeniem do przeczytania lektury, ale... nie trzeba było mnie szczególnie zachęcać... Ja nie mogłam się doczekać "Herezji"! Czy było warto?

Pułkownik karabinierów Aldo Piola zostaje zbudzony wczesnym rankiem. Wprawdzie na sofie na śpi się najlepiej, ale lepiej spać źle, ale dłużej niż do wpół do piątej rano... Jednak Piola sam sobie winien spania na sofie - żona wyrzuciła go z sypialni, gdy dowiedziała się (w pierwszym tomie trylogii), że mąż miała romans z kapitan Kat Tapo. Teraz sprawa wymaga szybkiego stawienia się na miejscu przestępstwa a nie rozpamiętywaniu przeszłości.
Na terenie budowanej właśnie amerykańskiej bazy wojskowej Dal Molin, protestujący tam ludzie odnajdują szkielet ludzki. Jednak ponad wszelką wątpliwość nie jest on ani średniowieczny ani współczesny. W którym miejscu historii należy szukać kogo, kto zaginął? Czyjego ciała nie odnaleziono lub nie chciano odnaleźć? Sprawa komplikuje się kiedy giną osoby próbujące ustalić dane osobowe szkieletu i jego losy.

W tym samym czasie z pewnego dość nietypowego klubu nocnego zostaje porwana Mia Elston, córka amerykańskiego majora. Początkowo przypuszcza się, że nastolatka uciekła z chłopakiem, przeciwstawiając się zasadom ojca i wymuszonym ślubom czystości. Jednak prawda jest przytłaczająco brutalna. Ja miałam ciarki na plecach i marzyłam, kiedy rozdziały z Mią w roli głównej się skończą. Dlaczego? Dziewczyna jest przetrzymywana w nieznanym miejscu i jak twierdzą porywacze - według wytycznych CIA nie jest torturowana... Jaka jest prawda? I skąd wiadomo co się dzieje z dziewczyną? Porywacze wykorzystali Carnivię i w ten sposób udostępniają filmy, które w oszałamiającym tempie nabijają licznik odwiedzin portalu. Czy Daniele złamie dane sobie słowo i zacznie współpracę z władzami? Czy pozwoli wyłączyć Carnivię?
Porywacze Mii potrafią zhakować też inne serwisy czy strony i w ten sposób kontaktować się ze światem. Jak zakończy się ta historia? Jakie emocje targają rodzicami Mii? Czy są w stanie pomóc córce? Sprawę odnalezienia dziewczyny prowadzi Katerina Tapo, która tym samym wreszcie otrzymuje poważną sprawę. Po historii z pułkownikiem była bowiem szykanowana przez kolegów a jej priorytetami były kradzieże wśród turystów.

W śledztwie pomaga również Holly Bolland, amerykańska podporucznik, która nawiązała przyjaźń zarówno z Kat jak i Daniele. Ale jak to bywa w życiu i literaturze, nie zawsze relacje te są takie jakie byśmy chcieli... A Holly nie byłaby sobą, gdyby nie wpadła w nowe tarapaty...

Autor zaproponował w "Herezji" kilka wątków i muszę przyznać, że bardzo zgrabnie je ze sobą połączył. Tylko niektórych powiązań czytelnik jest w stanie się domyślić, ale i tak niezbyt szybko. Te, które wyjdą na jaw później będą szokiem, niedowierzaniem i zaskoczeniem. Choć niektóre wydarzenia wstrząsną wrażliwymi to naprawdę warto zagłębić się w obie Wenecje.
Warto przeżyć trudny czas z Mią, poznać jej myśli, uczucia, emocje i starania o wolność. Trwać przy niej w najgorszych momentach, przeżywać i czekać na zakończenie tej historii.
Warto również poznać nieco przeszłości podczas badań szkieletu, tajnych rozmów, spotkań i wyjaśnienia kim był ten człowiek, gdzie i dlaczego zginął. Jednak czy wszyscy mówią prawdę?
Jest też trzeci wątek, o którym do tej pory nie wspomniałam - wątek watykański. Martino Santini, młody kleryk z watykańskiej służby informacyjnej postanowił w ciekawy sposób docierać do wiernych: prowadził papieżowi stronę na Facebooku, Twitterze, prowadził również swój blog. Ale jego największą inicjatywą była chęć odtajnienia akt. Tylko czy w praktyce i w świetle odnalezionych przez mnichów dokumentów, podpisanych przez Giovanniego Battistę Montiniego, późniejszego papieża Pawła VI, jest to dobrym posunięciem?

Po świetnym i intrygującym debiucie jakim była "Carnivia. Bluźnierstwo" przyznaję, że sięgnięcie po drugi tom trylogii Jonathana Holt'a było doskonałym posunięciem. Autor przedstawił wiele wydarzeń, akcja pędzi w niesamowitym tempie, które gołym okiem jest niedostrzegalne, jednak jest to dobrze widoczne, jeśli spojrzymy na fakt, ile zdarzeń zostało zawarte jednego dnia akcji (to właśnie na dni książka została podzielona i dopiero w ramach dni są numerowane podrozdziały). Właściwie akcja rozgrywa się w ciągu sześciu dni, późniejsze wydarzenia autor określa jedynie mianem "tydzień drugi". Mimo tak rozległych zdarzeń są one dobrze dopasowane, zgrane i trzymające w napięciu. Wprawdzie pojawiają się nieliczne randki i wyznania miłosne, ale stanowią jedynie delikatną odskocznię od wydarzeń głównych. Poznajemy między innymi powód konfliktu między Holly i Kat oraz skutki ponownej współpracy Kat i Aldo. Kilka chwil Holt poświęcił też dla Holly i Daniele, tylko czy przeżycia obojga pozwolą im na coś więcej niż tylko analiza trudnych wzorów i wspólne kolacje?

Jak dla mnie jest to naprawdę przyjemna lektura na chłodne wieczory a styl autora sprawia, że czytałam z ogromną ciekawością. Może i mogłabym przyczepić się do kilku drobiazgów, które mi przeszkadzały, drażniły albo dawały poczucie zagubienia czy niezrozumienia, ale nie warto. I tak uważam lekturę za godną polecenia. Ja już czekam na tom trzeci, a Wy?



"Carnivia. Bluźnierstwo"
"Carnivia. Herezja"
"Carnivia. Rozgrzeszenie"




Książka została przeczytana w ramach wyzwań: Z literą w tle, Czytam opasłe tomiska, 52 książki


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki
dziękuję bardzo Wydawnictwu MUZA / Akurat
 

oraz Pani Annie z 

piątek, 26 grudnia 2014

Indywidualne wyzwanie czytelnicze #7

Cyrysia w błyskawicznym tempie zakończyła sukcesem swoje zadanie.
Magdalenardo tak się rozpędziła, że zamiast jednej książki przeczytała całą trylogię.
Bardzo się cieszę dziewczyny!!! :)

Jesteście już zatem w sumie siedmioma osobami, które postawiłam niejako pod ścianą, ale podołaliście! Na dodatek szybko i z zadowoleniem.
Ale w wyzwaniu pojawił się zastój. Nikt aktualnie nie walczy :(

Czas to zmienić! Dlatego zapraszam kolejną osobę do zabawy:




Na czym polega wyzwanie?

Wyzwana: AnnRK
Cel: przeczytać dowolną książkę Magdaleny Witkiewicz
Termin: 5 lutego 2015 roku

Rozliczenie: pochwal się linkiem do swoich wrażeń - powodzenia!




# # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # #

A przy okazji bytności na "antenie" chciałabym przekazać miłą informację - to 500 opublikowany post! :)  Dziękuję :)

# # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # #


Zachęcam też do wzięcia udziału w dyskusji o pomysłach na 2015 rok - kto jeszcze nie miał chwilki czasu - TUTAJ

środa, 24 grudnia 2014

Świątecznie i pachnąco



Zdrowia, szczęścia, pomyślności
I niech dobro wśród Was gości
I niech Boga wielka moc
Na Was spłynie w świętą noc!







To tekst, który w przedświątecznym przedstawieniu mówiła moja córa, dlatego postanowiłam w tym roku nim złożyć Wam życzenia.

Wszystkiego naj, kochani!

wtorek, 23 grudnia 2014

Nie jeden tom a trzy - brawa dla magdalenardo!

Szósta i ostatnia (w tym roku), która ukończyła wymyślone przeze mnie Indywidualne wyzwanie czytelnicze.
Miło jest mi obwieścić, że kolejne "ofiary" przygotowane do publikacji :P Strzeżcie się!
A tak na serio to cieszę się, że cała szóstka jest zadowolona. Liczę, że z kolejnymi uczestnikami będzie tak samo :)




Ale przejdźmy do gratulacji, bowiem magdalenardo tak się rozpędziła w czytaniu, że jak już zaczęła tom pierwszy to skończyła... trzeci :) Miała za zadanie przeczytać książkę Kasi Michalak. Przeczytała Sklepiki z Niespodzianką.

A oto linki do recenzji Magdy:
Bogusia
Adela
Lidka

Gratulacje! :)

niedziela, 21 grudnia 2014

Pomysły na 2015 rok - macie?

źródło: Internet
Rok 2015 zbliża się wielkimi krokami. Najbardziej dociera do mnie ile dni jest do końca roku, kiedy jadę krakowskim tramwajem... To taki mądry pojazd, że wyświetla kto ma danego dnia  imieniny, datę i godzinę oraz właśnie informację, który mamy dzień roku...

W związku z tym mam do Was pytanie i prośbę zarazem. Bowiem wiecie jak prowadzę bloga. Co u mnie można znaleźć, czego u mnie nie ma. Sama pewnych rzeczy jestem świadoma, część mogłabym zmienić czy wprowadzić jeśli byłyby ku temu jakieś sensowne propozycje i potrzeby :)
Wiecie, że mam już 3 autorskie wyzwania - Pod hasłem, Czytelnicze marzenia Ejotka i Indywidualne wyzwanie czytelnicze. I wszystkie na rok przyszły zostają. Macie może jakieś uwagi czy spostrzeżenia w ich kwestii? Chętnie poczytam co myślicie :)

Publikuję również stosiki, sama uwielbiam je u innych... Ostatnio popełniłam też coś kulinarnego - chcecie czasem jakieś moje przepisy?

Zaprzestałam publikacji kwiatków z książek, ale raczej do nich nie wrócę, mimo że to fajny temat, ale wrogowie tego tematu czuwają :P

Czas nie jest rozciągliwy dlatego czasem pojawia się konkurs, czasem post inny niż książkowy, czasem okołoksiążkowy, jednak w większości są to recenzje. Może w tej materii macie jakieś uwagi czy życzenia?

Czego brakuje Wam u mnie? Co chcielibyście znaleźć? Dzielnie przeczytam wszystkie uwagi, liczę że się rozpiszecie :) To dla mnie ważne. A blog jest przecież również dla Was, by chętnie się tutaj zaglądało...

piątek, 19 grudnia 2014

Ross W. Greene "Trudne emocje u dzieci"



Podtytuł: Jak wspólnie rozwiązywać problemy w domu i w szkole
Tłumaczenie: Michał Konewka
Wydawnictwo: Edgard
Data wydania: październik 2014
Liczba stron: 216
Seria: Samo sedno









Doktor Ross W. Greene ma bogate doświadczenie w dziedzinie psychologii i psychiatrii: przez dwadzieścia lat był profesorem na Wydziale Psychiatrii w Harvard Medical School a obecnie jest adiunktem na Wydziale Psychologii Virginia Tech. Na świecie jest wykorzystywanych bardzo wiele metod rozwiązywania problemów z trudnymi dziećmi, w tym autorska metoda dr Greene'a - poprzez współdziałanie. I to właśnie jej poświęcona jest niniejsza publikacja.

Książka, z którą miałam okazję się zapoznać, została opublikowana po raz pierwszy w 1998 roku. Przetłumaczono ją na wiele języków, zawarte w niej pomysły przetestowano w szkołach, schroniskach czy rodzinach. Wszystkie zebrane od tamtego czasu wskazówki autor brał sobie do serca i kolejne wersje ubogacał w potrzebne zmiany. Czym i dla kogo jest ta książka?
Jest to poradnik mający pomóc w opanowaniu wychowania trudnych dzieci, ma zatem służyć rodzicon i nauczycielom.

Co w nim znajdziemy? Na pewno nie suche fakty i wymądrzanie się autora, mające na celu udowodnienie nam, że to, iż nasze dzieci zachowują się niewłaściwie jest naszym błędem wychowawczym! NIE!
Od pierwszego rozdziału poznajemy pewną rodzinę: Debbie i Kevin mają dwoje dzieci jedenastoletnią Jennifer oraz siedmioletniego Riley'a. Cała rodzina jest wręcz zastraszona przez Jennifer. Dziewczynka jest wybuchowa i zdając sobie sprawę z fizycznej i werbalnej przemocy jaką ma nad rodziną, chętnie z niej korzysta. Matka i brat wyraźnie się jej boją, ojciec nie ma na nią wpływu, koleżanki nie chcą nawiązać kontaktu a całość wpływa negatywnie na relacje małżeńskie rodziców. Autor publikując kolejne scenki z życia tej rodziny dokładnie je analizuje, radzi co powinno zmienić się w komunikacji tej rodziny, po czym przedstawia ciąg dalszy ich historii.

Jaką radę ma Greene dla rodziny Jennifer - najważniejsze jest zrozumienie przyczyn zachowania nastolatki. Nie skutków a przyczyn. Następnie skupiamy się na tym, kiedy wybuchy złości mają miejsce. Doskonałą metodą, by zrozumieć postępowanie swojego dziecka jest też wypisanie wszystkich trudności jakie tylko przyjdą nam głowy a które go dotyczą. Jak się wtedy okaże nierozwiązane problemy tylko się kumulują, dziecko brnie w swoje racje a opiekunowie są coraz bardziej bezradni i poszukują win nie tak, gdzie powinni.
Autor nie skupia się jedynie na Jennifer. Są też inne dzieci-przykłady i ich problemy np. Frankie (problemy w szkole), Zach (czy aby na pewno autyzm?), Mitchell (problemy emocjonalne, próba samobójcza), Ana (nadwrażliwość).
Analizując konkretne przykłady dr Greene zadaje wiele pytań, na które udziela szczegółowych odpowiedzi. Ale nadal nie wiemy jak postępować... I tu autor spieszy z pomocą i wyróżnia aż trzy plany działania: A, B i C. Plan A jest działaniem jednostronnym, kiedy dziecko nie chce współpracować to dorosły narzuca swoją wolę. Plan B jest wspólnym rozwiązywaniem problemów a plan C tymczasowym odłożeniem nierozwiązanego problemu na bok. Najlepiej jest oczywiście postępować według planu B, ale jak pokazują przykłady z książki, czasami lepiej, choćby na jakiś czas i w określonych sytuacjach jest zastosować plany A lub C. Po szczegóły odsyłam Was już do lektury.

Książka z serii Samo Sedno trafia naprawdę w samo sedno rodzicielskich problemów z emocjami u pociech w różnym wieku. Znalazłam w niej nie tylko suche fakty i "genialne" porady, które nie mają nic wspólnego z rzeczywistością, ale przede wszystkim wnikliwą analizę problemów oraz sytuacje w jakich mogą znaleźć się rodzice i nauczyciele. Są konkretne rodziny, na podstawie których poznajemy możliwe sposoby działania, pomoc w przeprowadzeniu rozmów i rozwiązania trudnych sytuacji. Myślę, że to lektura mogąca pomóc wielu osobom w innym postrzeganiu emocji swojego dziecka i radzeniu sobie z nimi.
Publikacja nie nudzi, nie nakazuje, ale faktycznie radzi i stara się pomóc. Jest świetną odpowiedzią na współczesne problemy wychowawcze. A ja naprawdę z zapartym tchem śledziłam losy Jennifer i jej rodziców, którzy walczyli o córkę (zwłaszcza matka) i lepsze z nią kontakty. Zachęcam do zapoznania się z tą pozycją wydawniczą.



Książka została przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki 
dziękuję bardzo Pani Iwonie z AiM Media 
oraz Wydawnictwu Edgard

wtorek, 16 grudnia 2014

Izabela Sowa "Cierpkość wiśni"




Autor: Izabela Sowa
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2002
Liczba stron: 216
Seria: owocowa








Izabela Sowa to urodzona w 1969 roku w Stalowej Woli polska pisarka. Jest doktorem psychologii i mieszka w Krakowie. Na rynku wydawniczym dała się poznać jako autorka trylogii owocowej: "Smak świeżych malin", "Cierpkość wiśni", "Herbatniki z jagodami". W sumie ma na koncie trzynaście dzieł, z których miałam okazję - do tej pory - poznać "Ściankę działową". Niestety nie było to udane spotkanie. Tym razem postanowiłam sprawdzić ten smacznie brzmiący tytuł, dając jeszcze jedną szansę autorce a równocześnie zaliczając hasło w moim wyzwaniu "Pod hasłem". Czy autorka wykorzystała daną jej drugą szansę?

Narratorką a zarazem główną bohaterką książki jest Wisława, zwana Wiśnią. Swoje imię zawdzięcza Szymborskiej a wybór drogi życiowej - rodzicom. Zwłaszcza ojciec dość skutecznie wpływa na jej decyzje i dlatego to na wybrany przez niego kierunek studiów dziewczyna zdecydowała się pójść. Jednak czy była to dobra decyzja? Wiśnia nie ma co do tego pewności, ale silna więź z rodzicielami i niechęć do sprawienia im zawodu przeważyła. Tyle tylko, że kierunek nie okazuje się być w praktyce tym wymarzonym... Poznana przypadkowo na Plantach dziewczyna - Milena - wymyśla genialny plan: sama nie będąc zadowolona ze swojego kierunku proponuje zamianę. Studentki podejmują więc działania zmierzające do formalnych przenosin - wizyty w sekretariacie czy dziekanacie, dokumenty, zgody, podpisy.

Wiśnia na nowym kierunku studiów radzi sobie nie najgorzej, "wpada w oko" jednemu z asystentów a z Mileną spędza każdą wolną chwilę. Pomaga jej znaleźć nową stancję, poznaje Trawkę - dotychczasowego współlokatora Mileny, a potem kolejnych studentów mieszkających na tej samej stancji. Miesiące mijają a Wiśnia nadal nie potrafi wyznać rodzicom swojej decyzji dotyczącej studiów a kiedy sprawa wychodzi na jaw - wyprowadza się. Wtedy to jeszcze bardziej poznaje co to znaczy być studentem. Jak sobie poradzi? Gdzie zamieszka? Czy Daniel okaże się być tym jedynym? Jak dziewczyna poradzi sobie z ogromnym rozłamem w jej rodzinie?

Powieść może spokojnie zostać przeczytana samodzielnie, bez znajomości pierwszego tomu. Uważam, że czytelnik nic na tym nie traci, poznaje po prostu historię młodych ludzi na studiach, nie znając ich wcześniejszego życia. Jakie plusy i minusy widzę w tej lekturze? Na początek może napiszę o minusach. Tak naprawdę to książka jest - dla mnie - z gatunku tych książek, gdzie czytając na nic nie czekam. Nie znalazłam tu żadnego wątku, który sprawiałby, iż nie mogłabym przestać myśleć o książce robiąc coś innego niż czytanie. Nie czułam napięcia, które zwykle towarzyszy mi przy pochłanianiu interesujących powieści. Może jestem na "Cierpkość wiśni" za stara?

Nie mogę jednak nie wspomnieć o plusach, przecież może kogoś lektura zainteresuje po mojej recenzji. Autorka świetnie opisała studenckie życie z jego blaskami i cieniami, z problemami jakimi musi się borykać student. Przedstawiła niebezpieczeństwa jakie czyhają na młode dziewczyny, które wyrwane spod opieki rodziców, doznają nagle wolności i ogromu emocji. Są też trudne relacja rodzic-dziecko i różne wariacje jakie mogą w tej relacji wystąpić od ogromu zrozumienia, do konfliktów i odwrócenia się.
Czytelnik może też sporo dowiedzieć się o pracy w pogotowiu, pacjentach karetek pogotowia, a także o katastrofalnych skutkach kobiety zamkniętej w domu, by była tylko i jedynie "kurą domową". Niezwykle wnikliwie poznajemy też wpływ psychologiczny na drugiego człowieka oraz ilość czasu jaką można spędzić pod biurkiem grzebiąc przy stacji komputera.
Sporym plusem są uczucia, które w sposób szczególny przedstawiła autorka: miłość, przyjaźń - jak ważne są w naszym życiu i jak są cenne. Zatem pielęgnujmy je.




Książka została przeczytana w ramach wyzwań: Czytam opasłe tomiska, Pod hasłem, 52 książki

sobota, 13 grudnia 2014

Krzysztof Ziemiec "Rozmowy z dystansu"




Autor: Krzysztof Ziemiec
Wydawnictwo: M
Data wydania: wrzesień 2014
Liczba stron: 108











Krzysztof Ziemiec urodził się w 1967 roku w Warszawie. Już od dziecka marzył o pracy w radiu. Spełnieniem jego marzeń był III Program Polskiego Radia, który wykształcił w nim instynkty dobrego dziennikarza, ale i dał podstawy do późniejszej pracy w telewizji. Praca przed kamerą okazała się ciekawsza dla Ziemca, dlatego znamy go bardziej jako prowadzącego Wiadomości TVP. Pracował też w TVN24, TVP1, TVP2, TV Puls, Canal +, TVP Info, gdzie prowadził programy informacyjne i publicystyczne. Krzysztof Ziemiec jest laureatem Wiktora za rok 2011 w kategorii prezenter TV, a także dwukrotnym laureatem Telekamery: w 2011 w kategorii informacja–osobowość i w 2012 w kategorii prezenter informacji. W 2012 roku odebrał Order Ecce Homo, który przyznawany jest osobom, które swą działalnością dowodzą prawdziwości słów: "człowiek to brzmi dumnie".

Książka, którą miałam okazję przeczytać jest zbiorem wywiadów przeprowadzonych przez dziennikarza z szesnastoma osobami. Są wśród nich między innymi: Marian Krzaklewski, Jarosław Kaczyński, Hanna Suchocka, Paweł Kukiz, Ewa Błasik, Norman Davies, Anna Dymna, Leszek Balcerowicz czy Kardynał Stanisław Dziwisz. Dzięki zróżnicowaniu rozmówców również tematy, które poruszał Ziemiec nie są tylko i wyłącznie polityczne. O czym mogłam więc przeczytać? Politycznie: sytuacja w Polsce i na Ukrainie, o Rosji, Putinie, Unii Europejskiej, konsekwencje Okrągłego Stołu, stan wojenny,
Tematy pozapolityczne, które zostały poruszone: pomoc innym, Boże Narodzenie, patriotyzm, ustalenia w sprawie katastrofy smoleńskiej, szanowanie ostatniej woli, papież Franciszek, kanonizacja Jana Pawła II i jego nauczanie, relacje Kościół-Państwo oraz tajemnica prowadzenia swojego biznesu.

W swoich wywiadach autor poruszał po kilka różnych zagadnień z każdym rozmówcą. Niektóre z nich dotyczyły aktualnej sytuacji w Polsce czy poza nią, przyszłości jak nas czeka i prognoz konkretnych osób, jednak zdarzają się również momenty, w których goście Ziemca powracają do przeszłości, bo przecież to ona ma wpływ na obecny kształt kraju i wydarzeń między innymi Okrągły Stół czy stan wojenny.

Książka jest świetnym kompendium tematycznym, w którym każdy znajdzie coś dla siebie. Jeśli szukacie rozmów typowo politycznych zachęcam do zapoznania się z wywiadami zwłaszcza z J. Kaczyńskim, A. D. Rotfeldem czy ks. T. Isakowiczem-Zaleskim. Natomiast jeżeli chcecie od polityki odpocząć przeczytajcie wzruszające słowa A. Dymnej, która opowiada o podopiecznych i fundacji "Mimo Wszystko". Ciekawą rozmową była dla mnie ta z E. Błasik, wdową po generale Andrzeju Błasiku, który zginął w Smoleńsku a ustalenia poczynione po katastrofie, plamiły jego honor. Zaś profesor Stanisław Grygiel, przyjaciel Jana Pawła II opowiada sporo o czasach Karola Wojtyły oraz o tym, co wniosło w nasze życie nauczanie papieża.

"Rozmowy z dystansu" są lekturą publicystyczną, nie obyczajową czy kryminalną. Dlatego trzeba odpowiednio podejść do tej lektury. Byłam ciekawa, jak Krzysztof Ziemiec, dziennikarz konkretny, rzetelny i poważny podejdzie do tematów, jak zada pytania i w jakim stopniu będą one trudne dla odpowiadających. Ziemiec nie zajmuje się przecież plotkami towarzyskimi... Nie przeprowadził rozmów jedynie z politykami czynnie biorącymi udział w tworzeniu Polski. Dobrał swoich rozmówców tak, byśmy my, czytający książkę mieli możliwość porównawczą. Jak dla mnie, miła odskocznia od czytanej codziennie literatury pięknej.






Książka przeczytana w ramach wyzwań: Grunt to okładka, 52 książki



Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki 
dziękuję bardzo Wydawnictwu M
 

czwartek, 11 grudnia 2014

Analiza ankiety, czyli losy Pod hasłem w 2015 roku


Do wczoraj mogliście głosować w ankiecie widocznej na moim blogu. W Waszych rękach (i myszkach) już po raz drugi spoczywały losy wyzwania.

W chwili kiedy podsumuję grudzień 2014 r. będzie to pełne dwa lata działania Pod hasłem - bardzo Wam wszystkim dziękuję za wspólną zabawę! :) Za czytanie według moich pokręconych pomysłów. Mam więcej :D   

Przydadzą się (te pomysły), ponieważ wynikiem 92% głosów na TAK Pod hasłem będzie obecne w naszym życiu w 2015 roku!!!
Dla ścisłości - głosów oddaliście 50.

Dziękuję za chęć dalszego czytania i zapraszam do zabawy. Tych, którzy już czytali w ubiegłym roku i obecnym oraz tych, którzy jeszcze się wahają czy zacząć. Teraz będzie dobry moment - Nowy Rok, nowa edycja! :) Zachęcam



P.S. Czy ktoś potrafi zmienić w mi rok w banerze na 2015? :) Mnie to niestety nie wychodzi ładnie. Rok temu pomogła Magda (z bloga 2przystanek), ale nie wiem czy się tu jeszcze pojawia.

wtorek, 9 grudnia 2014

Ejotkowe postrzeganie świata obejmuje patronat




Kto z Was wprawne oko ma?
Zapalniczkę już zapewne zna.
W lewej bloga bocznej szpalcie
Bo ktoś czeka na poparcie
Pomożemy wydać książkę?
Ejotkowe postrzeganie świata - patronem!





A teraz już na poważnie. Prozą. Choć ten wierszyk to też serio. Z lewej strony bloga pojawiła się w niedzielę Zapalniczka, która zapowiada książkę o roboczym tytule "Piromani".
Mój blog i ja zgodziliśmy się zostać patronem tego dzieła. Miałam okazję przeczytać fragmenty książki i uważam, że zapowiada się naprawdę ciekawie.

Dlaczego o tym piszę? Wiecie jak to wygląda w obecnym świecie młody i nieznany autor sam musi uzbierać trochę kasy, by móc wydać debiutancką powieść. Jak wiecie lubię polskie powieści, lubię polskich autorów i debiuty też. Dlatego postanowiłam pomóc Emilii, bo tak ma na imię autorka.

Co dwudziestodwuletnia Emilia napisała mi o sobie?
Nazywam się Emilia Teofila Nowak i mieszkam w Poznaniu, ale pochodzę z Nowego Tomyśla. Uczę się na UAM. Jednocześnie pracuję też w wydawnictwie oraz próbuję swoich sił w marketingu. Od lat zajmuję się blogowaniem i tworzeniem opowiadań. Pisałam eseje do coraz słynniejszego czasopisma "Proliteracja". Aktualnie dużo czasu poświęcam blogowi Fabryka Dygresji, traktującego o sprawach literackich, kulturalnych oraz psychologiczno-społecznych.

Jak zaczęła się przygoda Emilii z książkami?
Emilia
Zaczęłam czytać w wieku trzech lat i myślę, że w niedługi czas później, choć pamięć może mnie zawodzić, tworzyłam krótkie historyjki. Pisałam pamiętniki, fan fiction, rozmaite opowiadania, nawet wiersze. Trochę osób kojarzy mnie jeszcze z bloga "Kompania Ocenowa", gdzie pisałam recenzje innych blogowych opowiadań pod pseudonimem Neifile lub fanfiction "This Could Be Heaven" osadzonego w uniwersum "Bleach".

Jak, kiedy i dlaczego powstali "Piromani"?
"Piromanów" zaczęłam pisać na początku bieżącego roku. I to pierwsza powieść, jaką skończyłam. Inspirowały mnie niezbyt kolorowe wydarzenia ostatniego czasu, jakie działy się w życiu moim oraz moich przyjaciół. Utwór napisałam w ekspresowym tempie, żyjąc praktycznie tylko dla tej powieści, bo jej pisanie stanowiło swoistą terapię. Niewiele jadłam i niewiele spałam, przez około miesiąc spotykałam się tak naprwdę tylko z trójką ludzi, którzy niesamowicie wspierali mnie w przedsięwzięciu. Żadne z nas tak naprawdę nie wiedziało, jak to się skończy.

Ponieważ moim znajomym spodobała się powieść, wysłałam ją do innych,
bardziej znających się w temacie literatury osób, które z aprobatą wyraziły się o "Piromanach". Jedna z nich powiedziała mi nawet, że książka może pomóc wielu ludziom, a że czyta się super, to byłabym skończoną egoistką, gdybym trzymała tekst w szufladzie.

Jestem studentką, a wypłata ledwo starcza mi na utrzymanie się, dlatego szukam innych dróg znalezienia pieniędzy na opublikowanie powieści. Wiele
jeden z próbnych projektów okładki
osób uważa, że jeśli książka jest dobra, to powinna się sama obronić i obowiązkiem wydawnictwa jest całkowite sfinansowanie takiego dzieła. Nic bardziej mylnego. Obecny rynek nie jest życzliwy debiutantom. Jeśli nie ma się kontaktów czy czegoś, co raczej uderza w gusta przeciętnego czytelnika (czyli takiego, którego głównie interesuje rozrywka w postaci łzawej miłostki lub kompletnej rozpierduchy, a przy okazji nie bardzo chce męczyć się czytaniem długich zdań), albo jeszcze wyrobionego nazwiska, to nie ma opcji, żeby opublikować w tym momencie książkę bez wkładu własnego. To taki mój osobisty apel, bo wiem, że debiutanci, wydający swoje dzieła za własne pieniądze, nie są zbyt dobrze traktowani przez środowisko.

Przy okazji nie mówię, że "Piromani" są dobrą książką. Mnie się podobają, innym też, na pewno znajdą się hejterzy. To, co wiem na pewno, to to, że czyta się szybko, można się pośmiać i popłakać, a przy okazji zrozumieć parę rzeczy i otworzyć się na problemy innych ludzi. 


A o czym w ogóle jest ta ksiażka?
Co się dzieje w książce i kto się tam dzieje?
Lidka boryka się z napisaniem powieści, trudną sytuacją na studiach i pokręconym życiem uczuciowym, co powoli doprowadza ją do szaleństwa. Czesław w końcu przyznaje się do bycia gejem, z czym nie może się pogodzić, bo w głębi serca kryje niezwykle mroczną tajemnicę. Ekscentryczna Szoszana zakochuje się w niewłaściwym mężczyźnie, Piernik uczy się funkcjonować w nowym akademickim otoczeniu, a Judyta stawia swoje pierwsze kroki na wyspie Honsiu. Wszystko to dzieje się w hipstersko-blokerskim Poznaniu, na granicy snu i jawy, podczas gdy za wschodnią granicą trwa walka Ukrainy o demokrację...

To jest powieść współczesna. O Polsce. O studentach. Znajdziesz tam i aspekty komediowe, i dramatyczne, i psychiczne, i bójki w starych kamienicach też. I seks, i krew, i pot, i łzy...


- - - - - - - - - - -
Co sądzicie o projekcie? Pomożecie go rozreklamować na Waszych profilach FB, blogach i gdzie się da? Każda informacja, każda złotówka mogą pomóc! :)
Mamy czas do 25 stycznia!

Sporo informacji możecie znaleźć na FB Piromanów, portalu Polakpotrafi.pl oraz blogu Emilii.

poniedziałek, 8 grudnia 2014

Najszybsza uczestniczka wyzwania - cyrysia

Jeszcze nie zdążyłam wpisać cyrysi na podstronkę z Indywidualnym wyzwaniem czytelniczym a tu już dostałam (wczoraj) link do recenzji - wykonanie zadania! To najszybsze zaliczenie :D
Oczywiście czas się nie liczy, ale nie mogę tego nie napisać :)





Zadaniem cyrysi było przeczytanie książki Agathy Christie. Cieszy mnie, że piąta już osoba, która została niejako "zmuszona" przeze mnie do czytania, jest zadowolona z lektury i zamierza sięgnąć po kolejne :)
Cyrysiu - raz jeszcze gratuluję! I dziękuję za wzięcie udziału [bo musicie wiedzieć, iż cyrysia z reguły w wyzwaniach udziału nie bierze]
A tutaj możecie poczytać o wyborze cyrysi: "Dom przestępców"

Teraz pozostało nam trzymanie kciuków za #5, czyli magdalenardo :)
#7 pojawi się zapewne po Nowym Roku, ale ... wiecie jak to ze mną jest :P

niedziela, 7 grudnia 2014

Jayne Amelia Larson "Woziłam arabskie księżniczki. (...)"




Pełny tytuł: Woziłam arabskie księżniczki. Opowieść szoferki o najbogatszych księżniczkach świata (oraz ich służących, nianiach i jednym królewskim fryzjerze)
Tytuł oryginalny: Driving the Saudis. (A Chauffer's Tale of the World's Richest Princesses (and their servants, nannies and one royal hairdresser)
Tłumaczenie: Dorota Malina
Wydawnictwo: Znak literanova
Data wydania: czerwiec 2014
Liczba stron: 304



Jayne Amelia Larson miała swoje wielkie marzenia: chciała być gwiazdą Hollywood. Była już aktorką teatralną i filmową, pisała scenariusze, dubbingowała, zajmowała się scenopisami i produkcją. Jednak największym marzeniem Jayne było to, żeby stać się sławną aktorką, która może przeobrażać się dla milionów, może być kim zechce. Wiadomo, nie wszystkie nasze marzenia się spełniają, a żyć z czegoś trzeba.

Jak to się stało, że ta ambitna kobieta została szoferem? Otóż pomógł przypadek - nie chciała wracać pijana do domu po pewnym przyjęciu i wraz z przyjaciółką pojechała limuzyną. Po miłej pogawędce z szoferem Tyronem, Jayne podjęła decyzję - tymczasowo może zająć się taką pracą i wozić bogaczy po Los Angeles a kiedy trochę podreperuje budżet, zacznie starania o spełnienie marzeń.

Po kilku miesiącach bycia szoferem, bohaterka nie była jednak zadowolona z tej pracy. Dziwni ludzie z ogromnie zaskakującymi pomysłami a do tego mnożące się problemy, jak choćby ze znalezieniem wieczorem czystej toalety. Ale los miał dla niej niespodziankę - wszyscy w branży mówili o przyjeździe rodziny królewskiej z Arabii Saudyjskiej. Kiedy udało jej się pozytywnie przejść wszystkie etapy rozmów kwalifikacyjnych, mogła powiedzieć o sobie, że przez najbliższe siedem tygodni będzie woziła arabskie księżniczki. Już na lotnisku Jayne doznała szoku! Poszukiwała kobiet ubranych w typowe stroje, zakrywające całe ciało, a tymczasem okazało się, że owszem przyleciały i takie, ale... są to służące i nianie. A księżniczki jak motyle wydobyte z kokonów, przeobraziły się na pokładzie samolotu i na amerykańskiej ziemi będą stąpać w szpilkach i mini spódniczkach. Kolejnym wstrząsem był fakt, że Saudyjczycy przywieźli ze sobą ogromną ilość gotówki: podobno dwadzieścia milionów dolarów, a także wyposażenie niemal całego pałacu. Dla herbacianego serwisu został wynajęty w hotelu cały pokój. A jeśli policzyć członków rodziny królewskiej i cały sztab ludzi, którzy się nimi zajmują: lekarze, nianie, służące, sekretarki, nauczyciele, trenerzy, kucharze, masażyści i fryzjer to naprawdę wyprawa do Beverly Hills była istną pielgrzymką. Jednak z kosztami nikt się tutaj nie liczył. W sklepach zakupy były istnym szaleństwem, nikt nie oczekiwał reszty, wszystko kupowano wręcz hurtowo, szoferów wykorzystywano niemal dwadzieścia cztery godziny na dobę. Każda zachcianka Saudyjczyków była jak rozkaz, bowiem za drobnostkę można było pracę stracić. A chodziły słuchy o świetnej premii na koniec pobytu zacnych gości. Któż by się nie skusił?

Jayne napisała bardzo ciekawą autobiografię. Wprawdzie wplotła w nią nieco fikcji, zmieniła imiona i chronologię wydarzeń, ale wszystko po to, by lekturę czytała się przyjemniej. Sama stwierdziła, że gdyby chciała opisać totalnie wszystkie osoby, których cechy wykorzystała w książce, byłby to niezły tłum, stąd kondensacja osób i zdarzeń. Książkę czytało mi się naprawdę przyjemnie i płynnie.
Między innymi ze względu na tematykę - świat szoferów w Ameryce oraz kobiet o różnych pozycjach z krajów arabskich nie były mi dotychczas zbyt dobrze znane. Autorka dzięki wykorzystaniu humoru, ironii, samokrytyki oraz wyobraźni wciągnęła mnie zupełnie w swój świat na przestrzeni siedmiu tygodni. Nie miałam czasu się nudzić, podobnie jak ona - jedyna kobieta-szofer saudyjskich księżniczek.
Przezabawne było dla mnie poznawanie kolejnych dni z życia kogoś, kto dostał kilka tygodni życia w nowoczesnym kraju. A czas ten był skrupulatnie wykorzystywany w zależności od wieku i pozycji społecznej. Starsze wiekiem księżniczki poddawały się zabiegom upiększającym, młodsze zakupom na miarę gwiazd Hollywood, natomiast służącym wystarczał sklep "Wszystko za 99 centów". Jakże różnie pojmowane jest szczęście...

Książka znacznie przybliżyła mi relacje damsko-męskie w Arabii Saudyjskiej, zasady noszenia hidżabów oraz traktowania podwładnych. Niejednokrotnie śmiałam się czytając lekturę, były też chwile, że łzy stawały mi w oczach lub wzbierała złość. Jednak uważam, że jest to tytuł, który warto zapamiętać, by móc sięgnąć we właściwym momencie - gdy najdzie nas chęć poznania obcej kultury. Zaś lekki język sprawi, że będzie to mile spędzony czas.



Książka została przeczytana w ramach wyzwań: Z literą w tle, 52 książki


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki
dziękuję bardzo Pani Małgosi




czwartek, 4 grudnia 2014

Indywidualne wyzwanie czytelnicze #6

Póki to co robię ma sens, zamierzam nadal zachęcać Was do czytania tego, co dotąd umykało pomiędzy innymi ciekawymi lekturami.
Dotąd za nami 4 ukończone z sukcesem edycje. Piąta w trakcie (kciuki trzymamy za magdalenardo) a dziś zapraszam do zabawy kolejną osobę. Mając cichą nadzieję, że będziesz zadowolona z lektury :)





Na czym polega wyzwanie?

Wyzwana: cyrysia
Cel: przeczytać dowolną książkę Agathy Christie
Termin: 22 stycznia 2015 roku

Rozliczenie: pochwal się linkiem do swoich wrażeń - powodzenia!


środa, 3 grudnia 2014

"Trudne emocje u dzieci. Jak wspólnie rozwiązywać problemy w domu i w szkole" - zapowiedź

Jesteś rodzicem? Jesteś nauczycielem? To jest książka dla Ciebie.


Premiera miała miejsce w listopadzie 2014 roku. Wydawca: Edgard

Coś o autorze:
Autor dr Ross W. Greene ma ponad 20 lat doświadczenia w pracy na wydziale psychiatrii w amerykańskiej szkole medycznej Uniwersytetu Harvarda. Praktyka i badania naukowe pozwoliły mu opracować rewolucyjną metodę rozwiązywania problemów z dziećmi poprzez współdziałanie. Zakłada ona pełne szacunku i empatii podejście do dziecka, zrozumienie przyczyn jego niepożądanych i trudnych dla otoczenia zachowań oraz aktywną współpracę przy rozwiązywaniu problemów.  Tysiące rozmów z rodzicami tzw. trudnych dzieci doprowadziły autora do przewartościowania tradycyjnych metod wychowawczych, takich jak kary i nagrody, zakazy i nakazy. Dotychczas obowiązującą perspektywę "dziecko jest grzeczne, jeśli chce" zastąpił nowym podejściem "dziecko jest grzeczne, jeśli potrafi".


O samej książce:
Metoda wypróbowana przez 500 000 rodziców!
Twoje dziecko bywa nieposłuszne i zbuntowane, manipuluje innymi, domaga się wyłącznej uwagi? Jesteś zmęczony ciągłym testowaniem granic, dąsami oraz krzykiem i agresją? Odłóż na bok kary, nagrody i zakazy - naucz dziecko samodzielnego rozwiązywania problemów i radzenia sobie z emocjami.
Poznaj metodę rozwiązywania problemów poprzez współdziałanie, sprawdzoną w wielu rodzinach i szkołach na świecie. Współpracując z dzieckiem, nauczysz je umiejętności, których najbardziej mu brakuje: dostosowywania się, tolerowania frustracji i rozwiązywania problemów. Dziecko nie zachowuje się źle celowo, ono po prostu nie zna innego sposobu i potrzebuje twojej pomocy, aby nauczyć się reagować inaczej. Z tą książką nauczysz je pozytywnie reagować na codzienne sytuacje i wzmocnisz jego pewność siebie.
Bestseller dla rodziców dzieci w każdym wieku!
Dlaczego książka trafia w SAMO SEDNO?
- zawiera przydatny w pracy z dzieckiem formularz analizy trudności i nierozwiązanych problemów oraz konkretny plan działania wraz ze wskazówkami
- kładzie nacisk na faktyczne przyczyny niepożądanych zachowań u dziecka, a nie skupia się tylko na objawach
- pokazuje na przykładach wybranych rodzin, jak zastosować metodę działania w praktyce
- uczy, jak przewidywać wybuchy agresji i skutecznie im przeciwdziałać



Ja już zdecydowałam się na egzemplarz recenzyjny! Wszak mam w domu czterolatkę :) Może się przydać... Co sądzicie o takiej publikacji?

poniedziałek, 1 grudnia 2014

Podsumowanie listopada i hasło na grudzień 2014 - Pod hasłem

Brrrr..... ale zimno! Choć to nie prawdziwa zima jeszcze - przynajmniej nie w Krakowie, ponieważ nie ma śniegu i mróz niewielki - to jednak marznę :(
Pocieszam się tym, że dokładnie 4 lata temu tegoż 1 grudnia było mnóstwo śniegu i mega mróz, znaczy nie jest najgorzej. A czemu tak doskonale pamiętam? Dokładnie 4 lata temu urodziła się moja córa :)
Jesteśmy więc po prezentowym weekendzie :)

Ale zostawiając prywatę na boku: nowy miesiąc, nowe hasło - muszę przyznać - dość trudne. Ale wierzę, że choć kilka osób znajdzie pasujące lektury. Obiecuję, że w styczniu hasło będzie łatwiejsze - bo wg ankiety wszystko wskazuje na to, że będziemy się nadal razem bawić w czytanie "podhasłowe" :)

Chcę zwrócić Waszą uwagę na fakt, że po raz pierwszy odkąd prowadzę wyzwanie, a właśnie kończymy drugi rok!, ilością przeczytanych książek wygrała literatura polska!

I jeszcze jedno - dwie osoby przesłały mi książki tylko na nieszczęścia. Nie otrzymałam szczęścia - jeśli jeszcze doślecie to dopiszę Wam całość, ponieważ sobie zapisałam tamte linki.





Zapraszam na kilka słów podsumowania miesiąca listopada, kiedy to hasło brzmiało: szczęście + nieszczęście.


Wyzwanie ukończyło 20 osób. Przeczytaliśmy w sumie 86 książek


Statystycznie:
  • lit. polska - 47, lit. zagraniczna - 39 - po raz pierwszy wygrywa polska!
  • najwięcej książek wyzwaniowych w listopadzie przeczytała - pasjonatka książek - 9! Gratuluję :)
  • Drugie miejsce na podium z 6 lekturami zajęły: Plichcia, Elżbieta Noga, martucha180 - Wam również gratuluję


Wiki
1. Białe kruki  Christer Mjåset
2. Porwana Róża Lewanowicz
3. Polskie morderczynie  Katarzyna Bonda
4. Taka zabawna historia Krzysztof Kowalewski, Juliusz Ćwieluch
5. Ofiara Pierre Lemaitre

Plichcia
1. Spełnione życzenia  Erica Spindler
2. Martwe jezioro  Olga Rudnicka
3. Zło, które żyje pod słońcem  Agatha Christie
4. Zagubiona przeszłość  Jodi Picoult
5. Rendez-vous ze śmiercią Agatha Christie
6. Alibi na szczęście Anna Ficner-Ogonowska

Elżbieta Noga 
1. Rozmowy z Dalajlamą o życiu, szczęściu i przemijaniu Rajiv Mehrotra
2. Przekleństwo tronu Piastów  Andrzej Zieliński
3. Cukiernia pod Amorem. Zajezierscy  Małgorzata Gutowska-Adamczyk
4. Cukiernia pod Ammorem. Cieślakowie  Małgorzata Gutowska-Adamczyk
5. Cukieria pod Amorem. Hryciowie  Małgorzata Gutowska-Adamczyk
6. Kurs szczęścia  Beata Pawlikowska

Gosia B
1. Zaginiona dziewczyna  Gillian Flynn
2. Idealne życie  Katarzyna Kołczewska
3. Anioł Śmierci   Lucía Puenzo
4. Stojąc w cudzym grobie  Ian Rankin

pasjonatka książek
1. "Miłość o smaku cannoli" Jennifer Probst
2. "Koniec świata" Izabella Frączyk
3. "Idealne życie"  Katarzyna Kołczewska
4. "Jesteś tylko mój"  Joanna Sykat
5. "Gdzie jesteś, Jimmy?"  Caroline Leavitt
6. "Brudny świat"  Agnieszka Lingas-Łoniewska
7. "Ogród Kamili" Katarzyna Michalak
8. "Zacisze Gosi"  Katarzyna Michalak
9. "Przystań Julii"  Katarzyna Michalak
 
Marjory
1. Cukiernia Pod Amorem: Tom 1: Zajezierscy  Gutowska-Adamczyk Małgorzata
2. Cukiernia Pod Amorem: Tom 2: Cieślakowie Gutowska-Adamczyk Małgorzata
3. Cukiernia Pod Amorem: Tom 3: Hryciowie Gutowska-Adamczyk Małgorzata
4. Przedpiekle  Zapolska Gabriela

Pani_Wu
1. Małgorzata idzie na wojnę  Wojciech Lubawski, Tomasz Natkaniec
2. Prowincja pełna marzeń  Katarzyna Enerlich

Sylwuch
1. List z powstania  Anna Klejzerowicz
2. Dla Ciebie wszystko   Katarzyna Michalak
3. Chorowitek  Agnieszka Kaluga
4. Sama. Listy z piwnicy Grzegorz Kasdepke
5. Dziennik znaleziony w błękicie Marek Susdorf

monweg 
1. Przystań Julii  Katarzyna Michalak
2. Morderstwo w Orient Expressie  Agatha Christie
3. Skazaniec. Z bestią w sercu  Krzysztof Spadło

Klaudyna Maciąg
1. Literaci w przedwojennej Polsce. Pasje, nałogi, romanse  Remigiusz Piotrowski
2. Jak napisać, przepisać i z sukcesem obronić pracę dyplomową? Alicja Kaszyńska
3. Masters of Sex  Thomas Maier
4. W śnieżną noc. Świąteczne opowiadania o miłości  Lauren Myracle, Maureen Johnson, John Green

Melania
1. Szczęście pachnie bzem  Aleksandra Tyl
2. Całe zdanie nieboszczyka  Joanna Chmielewska

Lina
1. Zaginieni  Jane Casey
2. Ekologiczna zemsta  Małgorzata J. Kursa
3. Bezludny raj  Ana María Matute

Aine
1. Na spokojnych wodach  Viveca Sten
2. Księga rzeczy utraconych  John Connolly
3. Fartowny pech Olga Rudnicka
4. Szczęście pachnące wanilią Magdalena Witkiewicz

martucha180
1. Carnivia. Bluźnierstwo Jonathan Holt
2. Carnivia. Herezja Jonathan Holt
3. Zabójczy wirus Kava Alex
4. Chce się żyć Pieprzyca Maciej
5. Prezent na święta Mitchard Jacquelyn
6. Lista marzeń Lori Nelson Spielman

sygin09
1. Wierny przyjaciel  Kjell Ola Dahl
2. Niechciani  Yrsa Sigurdardóttir

vicky222
1. Kryminał tango  K.S. Rutkowski
2. Żyj tak, jak chcesz  Elżbieta Bogusławska-Przybysz
3. Uległa i posłuszna Shirlee Busbee
4. Angelina Jolie Portret supergwiazdy  Rhona Mercer

magdalenardo
1. Tajemnica śnieżnego potwora Thomas Brezina
2. Wymarzony dom Magdalena Kordel
3. Jeżynka nie chce się bawić Liliana Fabisińska
4. Hello Kitty i przyjaciele. Klub przyjaciół

kwiatusia
1. Bezmyślna S.C. Stephens
2. Narodziny zła Dawid Waszak
3. Zapomniane dziecko Cathy Glass
4. Swobodna S.C. Stephens

Joana
1. Krajobraz miłości Sally Beauman
2. Gwiazd naszych wina John Green
3. "Malownicze. Wymarzony dom" Magdalena Kordel
4. "Stulecie Winnych" Ałbena Grabowska - Grzyb
5. "Ukryte skarby" Nora Roberts


Na moje lektury pasujące do wyzwania złożyły się:
  1. Cudownie ocalona Bakari Bahia
  2. Przystań Julii Michalak Katarzyna
  3. Wesele Ptasińska Paulina
  4. Grobowiec z ciszy  Alsterdal Tove
........

Wszystkim, którzy czytali książki według podanego w listopadzie hasła - dziękuję. Czekam oczywiście na linki do książek, które nie doczekały się jeszcze opinii. Gdyby były jakieś braki lub błędy proszę o komentarz w tej sprawie :D


Proszę o wpisywanie w komentarzu, oprócz linka, tytułu i autora książki (w tej kolejności) - znacznie ułatwi mi to tworzenie podsumowania. Dziękuję :)

Zapraszam serdecznie nowe osoby do przyłączenia się do nas. Udział w każdym miesiącu nie jest obowiązkowy. Proszę też o podmianę linku pod banerem na aktualny - kierujący do tego posta.

ZASADY WYZWANIA:
  • start wyzwania: 1 stycznia 2013r.; termin zakończenia: 31 grudnia 2014r.
  • w wyzwaniu może wziąć udział każda osoba, niekoniecznie posiadająca bloga
  • do wyzwania można przystąpić w dowolnym momencie
  • wyzwanie z każdym nowym HASŁEM trwa miesiąc kalendarzowy
  • wyzwanie polega na przeczytaniu przynajmniej JEDNEJ, dowolnej książki miesięcznie, która będzie zgodna z podanym przeze mnie HASŁEM
  • na swoim blogu zamieszczamy recenzję przeczytanej książki, lub chociaż krótką notatkę, a pod tym postem podajemy link do niej. Na dole recenzji proszę o umieszczenie informacji, że książka została przeczytana w ramach tego wyzwania. Można też zamieścić baner.
  • Osoby, które nie posiadają bloga, zostawiają w komentarzu informację co przeczytały lub przesłać do mnie recenzję to opublikuję na moim blogu wraz z podpisem autora (nie jest to konieczne, tylko gdyby ktoś miał ochotę)
  • Za miesiąc zamieszczę podsumowanie z Waszymi osiągnięciami czytelniczymi oraz podam nowe HASŁO.

Hasło na grudzień:

Stoliczku, nakryj się



Wyjaśnienie: 
Grudzień będzie smakowity. W tytule musi znaleźć się jakiś posiłek czy produkt, który da się zjeść lub wypić. Czyli zaliczam warzywa, owoce, gotowe posiłki, słodycze. Ale nie zaliczę np. konia czy psa, bo standardowo ich nie jadamy, prawda?


Przykładowe tytuły ku pomocy (takie które są ok):
"Czekolada", "Zupa z granatów", "Przepiórki w płatkach róży", "Cierpkość wiśni", "Rok w Poziomce", "Dzban miodu", "Jeżynowa zima", "Lato w Jagódce".

Zaliczę też, jeśli w tytule znajdziecie stoły, krzesła, ławy, obrusy lub wazony czy kwiaty (jako słowo kwiat lub konkretna nazwa np. róż czy fiołek) do dekoracji stolika, który ma się nakryć :) A także nazwy posiłków np. obiad, śniadanie, podwieczorek czy kolacja. Zaliczę słowa typu: gryzienie, połykanie oraz smak i aromat, bo są związanie z posiłkiem nieodmiennie. To tak, by było łatwiej :)

Ale już pięknego otoczenia, romantyzmu czy ludzi itp. nie zaliczam.

Nie zaliczam typowych książek kucharskich!

POWODZENIA! :)





Proszę o wpisywanie w komentarzu, oprócz linka, tytułu i autora książki (w tej kolejności) - znacznie ułatwi mi to tworzenie podsumowania. Dziękuję :) 



niedziela, 30 listopada 2014

Tove Alsterdal "Grobowiec z ciszy"




Tytuł oryginalny: I tystnaden begravd
Tłumaczenie: Mariusz Kalinowski
Wydawnictwo: Akurat
Data wydania: wrzesień 2014
Liczba stron: 496










Tove Alsterdal jest uważana za najlepszą szwedzką autorkę kryminałów. Urodziła się w 1960 roku w Malmö, pracowała jako dziennikarka, dramatopisarka i autorka scenariuszy filmowych. Alsterdal mieszka w Sztokholmie i to właśnie tam osadziła część akcji książki "Grobowiec w ciszy". Autorka zadebiutowała powieścią "Kobiety na plaży" i jeśli jest tak dobra jak drugie dzieło to ja już dziś deklaruję poszukiwania tej lektury. Obie książki stały się w Szwecji bestsellerami, więc chyba warto.

Katrine od ośmiu lat mieszkała w Londynie i pracowała jako dziennikarka radiowa. Tworzyła tam związek z Alaisterem, jednak czy szczęśliwy...? I potem jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki traci pracę oraz otrzymuje informację, że musi wracać do Sztokholmu, gdyż jej matka jest ciężko chora. Kiedy Katrine dociera do mieszkania matki doznaje szoku... Smród, brud i ukrywanie choroby powodowane wstydem - to właśnie wynik tego, że matka była sama a syn mieszkający zaledwie trzy kilometry dalej nie interesował się nią tak, jak powinien. Teraz Katrine musi nadrobić ten czas, podczas którego była tak daleko od domu i nie mogła poświęcić rodzicielce tyle, ile by chciała.

Kobieta porządkując pocztę chorej napotyka na korespondencję z Centrum Maklerskiego, z którego jasno wynika, że Ingrid Hedstrand ma posesję w Kivikangas, małej wiosce na północy kraju, tuż przy granicy z Finlandią. Katrine zupełnie nie wie co myśleć o sytuacji. Matka nigdy nie mówiła, że jest właścicielką czegokolwiek w miejscu gdzie się urodziła. Nie chciała nawet snuć opowieści z przeszłości, nie lubiła wspominać, pomijała wiele kwestii ze swojego dzieciństwa. Dlaczego? Wiele pytań rodzi się w głowie dociekliwej dziennikarki. Przede wszystkim zastanawiający jest fakt, iż anonimowa osoba chętna do zakupu domu oferuje za niego ogromną kwotę. Musiałby to być pałac, by był wart tej ceny. Czy matka, która została umieszczona na oddziale geriatrycznym szpitala z objawami demencji, będzie chciała udzielić córce jakichkolwiek informacji? Brat Katrine jest bardzo łasy na pieniądze i bez zastrzeżeń chce pozbyć się posesji, której nawet na oczy nie widział. Jednak bohaterka ma na ten temat inne zdanie... Udaje się więc na koło podbiegunowe, by zobaczyć na własne oczy historię swojej rodziny,  przeszłość dotyczącą matki. Co uda jej się odnaleźć? Jaki wpływ na jej poszukiwania będzie miało morderstwo, które poprzedziło jej przyjazd a dotyczyło sąsiada? Czego dowie się o swojej rodzinie? Gdzie zaprowadzi ją trop odnaleziony w Kivikangas? Jakie tajemnice ukryła przed nią matka? Na ile uda jej się rozwikłać wszystkie zagadki i odnaleźć odpowiedzi i spokój? Zwłaszcza, że będzie musiała zmierzyć się z biurokracją rosyjską, wspomnieniami kogoś, kto z Rosji powrócił, plotkami we wsi, kolejną śmiercią oraz licznymi strachami i całą gamą emocji. Zagrożone jest nawet jej życie!

Uwielbiam takie książki, które kryją w sobie tak wiele zagadek i tajemnic. Od pierwszych kart lektury pojawia się bowiem pytanie, kto zabił niedoszłego olimpijczyka - Larsa-Erkkiego Svanberga? Kto jest ojcem Ingrid, czyli dziadkiem bohaterki? Jakie są jego losy? Co wspólnego ma historia Katrine ze śmiercią jednego z rosyjskich bossów mafii? Co odkryje w Rosji, która nie do końca zechce odkrywać swoją przeszłość?
Śmiało mogę powiedzieć, że autorka genialnie połączyła kryminał z sagą rodzinną oraz powieścią detektywistyczną. Każdy, kto lubi takie historie zanurzy się wprost w kolejnych rozdziałach, przeniesie do Skandynawii i Rosji obecnej i tej w przeszłości. Oprócz tajemnic rodzinnych i kryminalnych, mamy też okazję poznać trochę historii i powiązań między Rosją, Szwecją i Finlandią. Muszę przyznać, że sporo było momentów, które wręcz burzyły mi krew w żyłach, jeśli chodzi o traktowanie ludzi przez innych ludzi.

Może i książka nie jest idealna, bowiem znajduję pewne minusy, jednak uważam, że zasługuje na miano świetnej. Co mi się nie podobało? Nie lubię zagranicznej literatury, w której napotykam na nieprzetłumaczoną treść. Niestety, w przypadku "Grobowca z ciszy" są to całe zdania w językach obcych dla mnie i jak sądzę dla wielu innych, zwykłych czytelników. O ile jeszcze język angielski znam na tyle, że sobie poradziłam, to niestety języków skandynawskich ani rosyjskiego nie znam. Drugą kwestią, której mogłabym coś zarzucić jest fakt, że nie wszystkie wątki zostały do końca wyjaśnione, zakończone. Rozumiem, że nie zawsze autor kończy myśli, czasami przecież pozostawia otwarte zakończenia, jednak tutaj pojawiły się wydarzenia, na które - przynajmniej moim zdaniem - został nałożony pewien nacisk sugerujący, że to ważne i zostanie wykorzystane w późniejszej fabule.

Za wyjątkiem opisanych powyżej denerwujących mnie rzeczy, mogę z czystym sumieniem polecić Wam książkę wprost ze Szwecji. Ja nie mogłam doczekać się końca, wciąż przedłużałam czytanie "o jeden rozdział" i marzyłam, by poznać kolejne wydarzenia. To chyba oznacza, że mi się podobało i wciągało?! Jeśli lubicie taką właśnie literaturę - sięgnijcie koniecznie.



Książka przeczytana w ramach wyzwań: Czytam opasłe tomiska, Grunt to okładka, Pod hasłem, 52 książki
Baza recenzji Syndykatu ZwB






Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki

dziękuję bardzo Panu Rafałowi



 


oraz Wydawnictwu:

piątek, 28 listopada 2014

Listopadowa bieda - stosiczątko

Po bogactwie października, czyli głównie żniwie na Targach Książki w Krakowie, obiecałam sobie poluzowanie zapędów nabywczych w listopadzie. I udało się :)


Stos wygląda tak, ale dwie górne książki dotarły do mnie na końcu października:



Od góry:
  1. "Latarnik" - prenumerata Czarnej Serii
  2. jw.
  3. "Przystań Julii" - wygrana na blogu autorki :) recenzja
  4. "Przebudzenie" - prezent pożegnalny od współpracowników

Co myślicie o tych tytułach?

Zatem listopad to 2 książki i to na dodatek nie kupione przeze mnie :) Czeka jeszcze realizacja awizo, które dziś zastałam w skrzynce, ale to zapewne ciąg dalszy Czarnej Serii...
W grudniu stos będzie na bank większy: będą recenzyjne nowości na koniec roku, będą zakupy własne i jak sądzę prezenty... Wszak Mikołajkowe i podchoinkowe okazje się zbliżają. Skusiłam się też na ofertę Czarnego Piątku, ale wynik to już będzie w grudniu. Na swoje usprawiedliwienie mam to, że 2 z tych książek będą nie dla mnie - to prezenty. Usprawiedliwione? :D

czwartek, 27 listopada 2014

Śpieszmy się kochać ludzi... - wspomnienie Stanisława Mikulskiego

Stanisław Mikulski - choć przypuszczalnie nikomu przedstawiać nie muszę...




+ + + + + + + + + + + + + + + + + + + + + ++ + + + + + + + + + + + + +




To było rok temu, w 2013 roku, podczas Targów Książki w Krakowie... Miałam okazję spotkać, porozmawiać, uścisnąć dłoń, zobaczyć jego uśmiech "na żywo" siedząc obok...

A dziś już go nie ma, odszedł...

Świetny aktor, niezapomniany Hans Kloss [*]
Zszokowała mnie wiadomość dnia dzisiejszego... niby nikt bliski, nie rodzina a jednak...




środa, 26 listopada 2014

Paulina Ptasińska "Wesele"



Autor: Paulina Ptasińska
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 2013
Liczba stron: 338













Paulina Ptasińska to kolejna młoda autorka nurtu powieści obyczajowych w Polsce. Już wkrótce będzie można o niej napisać, że jest matką dwójki dzieci - i to pod względem ludzkim jak i literackim. "Wesele" jest jej debiutancką powieścią, a także moim pierwszym spotkaniem z twórczością autorki. Jakie są moje wrażenia po lekturze i czy warto sięgnąć po wydaną w październiku, drugą książkę Ptasińskiej "W cieniu fleszy"? 

Myślę, że nie rozminę się z prawdą pisząc, iż spory odsetek młodych dziewcząt rozmyśla o dniu swojego ślubu. Marzą o sukniach, fryzurach, limuzynach a przede wszystkim o "księciu z bajki". Na ile te marzenia się spełniają nie wiadomo, gdyż każda z nich ma inne wyobrażenie o tym, czym jest idealny dzień ślubu. I to właśnie tej tematyce autorka poświęciła swoją pierwszą książkę i zgodnie z tytułem, punktem kulminacyjnym jest właśnie wesele.

Bohaterkami powieści są Anna, Alicja i Karolina, trzy siostry Nowak, których rodzinny dom znajduje się w jednej z podkrakowskich wsi - jadąc zakopianką - choć życie rzuciło każdą w inne miejsce. Najstarszą z nich jest Anna, która mieszka wraz z mężem Markiem "na swoim", jednak boryka się z problemem pracoholizmu męża oraz brakiem posiadania dziecka. Upragniona ciąża jest powodem wielu konfliktów między małżonkami co rzutuje z kolei na zamartwianie się tą sytuacją przez pozostałych członków rodziny. Alicja, z wykształcenia prawnik, jednak zamiast pracy w kancelarii i brania kolejnych spraw, prowadzi zajęcia ze studentami w zastępstwie szefa często wyjeżdżającego za granicę. Jej ulubionym i niezastąpionym strojem są nudne i szare, ewentualnie czarne, kostiumy. Życie przecieka Alicji przez palce i nawet w sprawach sercowych nie ma szczęścia. Zainteresowany jej osobą Mateusz, sąsiad, jest dla niej jedynie dobrym kumplem, choć mama Alicji - Małgorzata usilnie próbuje ich zeswatać.

Życie całej rodziny ulega diametralnej zmianie, choć nie wszystkie wyjdą od razu na światło dzienne, w chwili gdy do Polski przyleci najmłodsza córka państwa Nowaków - Karolina. Dziewczyna opuści Nowy Jork, gdzie studiowała, by poczynić przygotowania do swojego wielkiego dnia - ślubu. W Stanach Zjednoczonych poznała bowiem Maćka, który pochodzi z Polski, a dokładniej to nawet z miejscowości położonej po przeciwnej stronie Krakowa niż wieś Karoliny. Karola jest szaloną i radosną dziewczyną a jej entuzjazm i euforia udzielają się wszystkim domownikom. Najlepszym sposobem na poprawę humoru są przecież zakupy, więc korzystając z okazji, że zbliża się Boże Narodzenie przyszła panna młoda rozpoczyna zakupowe szaleństwo. Potem następują kolejne punkty przygotowań ślubnych jak wybór sukni dla Karoliny i druhen, próbne makijaże i fryzury, wybór kapeli, lokalu i menu. Wszystkie problemowe kwestie pomagają rozstrzygać przyszły pan młody oraz siostry panny młodej. Swoje zdanie wtrącają też matki państwa młodych oraz babcia Karoliny - Maria. Zresztą postać babci została nakreślona bardzo humorystycznie - starsza pani uwielbia mieć swoje i do tego ostatnie zdanie, nie znosi sprzeciwu, zwłaszcza ze strony wnuczek, domaga się prawnucząt i uwielbia napoleony!

Zastanawiacie się teraz zapewne, gdzie w powieści znalazłam coś ciekawego, skoro to taka zwykła historia rodzinna z trzema siostrami w rolach głównych? Otóż nie wspomniałam Wam jeszcze o pewnym przystojnym i bajecznie bogatym mężczyźnie, który pojawił się w rodzinie Nowaków niejako za sprawą swojego brata... Wiktor Cold jest bowiem bratem pana młodego, czyli Maćka. I już w chwili, gdy pojawił się po raz pierwszy w drzwiach domu Nowaków wywołał u Alicji wzburzenie, zdenerwowanie i antypatię. Dlaczego? Tego musicie dowiedzieć się już z lektury. Jedno jest pewne - nie jest to bohater, który zaczaruje swoim sposobem bycia wszystkie czytelniczki. Jedynie okrutnie namiesza w życiu rodziny Nowaków, na jaw wyjdą też ważne fakty z jego przeszłości oraz powody dla których nie chciał dopuścić do zaręczyn i ślubu swojego brata. Co wyniknie ze znajomości Wiktora i Alicji? Jak dogadają się, by dobrze spełnić powierzone podczas ślubu role? Jakie jeszcze niespodzianki przygotowała dla nas Paulina Ptasińska? Przeczytajcie.

Książka jest kolejną miłą polską obyczajówką, którą czytało mi się bardzo dobrze. Od dawna powtarzam, że lubię poznawać twórczość nieznanych mi wcześniej autorów i uważam, że kolejna próba zakończyła się sukcesem. Na pewno będę chciała sięgnąć po drugą powieść autorki licząc na dobrą zabawę podczas czytania. "Wesele" to niby prozaiczna opowieść o życiu polskiej rodziny, ale napisana w sposób lekki i humorystyczny z dodatkiem trudnych problemów, które spotykamy codziennie na swojej życiowej drodze. Autorka bardzo konkretnie scharakteryzowała bohaterów, dzięki czemu mamy cały wachlarz różnorodnych postaci. Pojawia się temat miłości, przyjaźni, wykorzystywania w pracy, pieniędzy, kłamstw, jest i wypadek samochodowy, ciąża, a także niespodzianka na samym końcu powieści.

Plusem tej lektury jest dla mnie miejsce, w którym autorka osadziła historię a mianowicie Kraków i okolice. Miło było poczytać o salonach mody ślubnej i zgadywać czy to te same, które kilka lat temu miałam okazję odwiedzić osobiście. Razem z bohaterkami "robiłam" też zakupy w Bonarce. Nie brakuje też wątku paryskiego, więc z radością choć przez chwilę mogłam chłonąć klimat tego pięknego miasta. Minusy? Dla mnie osobiście są dwa: pierwsze dwie strony to pomieszanie imion bohaterów, jest ich tam zbyt wiele naraz i do tego tak opisane, że zupełnie się pogubiłam. Na szczęście potem udało mi się odnaleźć w koligacjach rodzinnych. Drugi minus to nazywanie przez całą książkę rodziców Alicji imionami. Jakoś nie mogłam sobie wbić do głowy, że Małgorzata i Artur to Państwo Nowak, brzmiało to dla mnie jakoś tak nowocześnie, jakby byli rodzeństwem czy znajomymi a nie rodzicami. Pomimo to, książkę mogę śmiało polecić dla odprężenia na jesienne wieczory. Chwilami jest to tak piękna historia, że wręcz nazwałabym ją bajką, by zaraz potem sprowadzić na ziemię emocjami wywołanymi przez niektórych bohaterów. Polecam!



Książka została przeczytana w ramach wyzwań: Grunt to okładka, Pod hasłem, 52 książki


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki
dziękuję bardzo Pani Dorocie
z Wydawnictwa


niedziela, 23 listopada 2014

"Kulinarna jesień" bis, czyli wyniki konkursu!

Wszystkim biorącym udział w moim jesiennym konkursie serdecznie dziękuję! Wasze przepisy wywoływały cieknącą ślinkę i mnie i u męża. Wyniki miałam opublikować zaraz po zakończeniu konkursu, ale nie sądziłam, że wybór będzie tak trudny! Niektóre z przepisów, mimo iż świetne, nie trafiły w nasz gust (smakowo), kilka na bank wypróbuję w najbliższym czasie to zdam Wam relację słowno-zdjęciową.




Uwierzcie, najchętniej nagród przyznałabym kilka, ale mam tylko jedną "Jeżynową zimę"....
i trafia ona do ....................... Justyny i jej przepisu na Oponki serowe


Serdecznie gratuluję i czekam na maila (w zakładce Współpraca) z adresem do wysyłki.



* * *

A skoro jestem już temacie kulinarnym to muszę się przyznać, że wczoraj popełniłam fajny obiad :) Od dawna chodził za mną filet z kurczaka z pomidorami... Nie bardzo miałam sprecyzowany pomysł co dokładnie zrobić, żeby to pyszne wyszło. Jeszcze 10 lat temu skorzystałabym z książki kucharskiej, ale w dobie Internetu i blogów kulinarnych napotkałam na cudny przepis na TYM blogu (wcześniej nie miałam tam jeszcze okazji być) i po małych modyfikacjach wyszło mi przepyszne, niemal włoskie danie :) To znaczy sos był jakby prosto z Włoch, cały czas o nim myślę i już "straszę" męża, że za tydzień to jemy. Na szczęście nie protestuje :)

SOS

A tu już z dodanym mięsem

Sos składa się z pomidorów z puszki (1 puszka), do tego cebula, czosnek (2 ząbki), bazylia, tymianek, oregano (te 3 zioła po 1/2 łyżeczki), sól, pieprz, cukier (1-2 łyżeczki), koncentrat pomidorowy (1 łyżeczka). W przepisie były całe filety (1 duży podwójny), ale dla szybszego zrobienia często robię w kostkę (więcej czasu na inne przyjemności).
 

Jesień chyba sprzyja kulinarnym eksperymentom. Zamiast tyle siedzieć na słoneczku siedzimy w domu i jemy... A żeby zjeść trzeba ugotować. Stąd wiem, że skuszę się kilkoma Waszymi przepisami.


Też tak macie? Skusiłam Was moim daniem?
Szkoda, że na zdjęciach nie widać aromatu ani smaku....mhmmm....


EDIT: Piszecie, że macie ochotę na to danie, więc pomogę trochę :) Dopisałam już ilości składników - oczywiście można dać wg swojego smaku.
Najpierw na oleju podsmażyłam mięso (żeby było miękkie i potem wraz z sosem krócej się dusiło), odłożyłam na talerz. Na tej samej patelni potem robimy sos: najpierw cebula i czosnek, potem pomidory (można zblendować jak chce się mieć bardziej jednolity sos, ja dałam całe z puszki, były jedynie bez skórek), następnie zioła i przyprawy do smaku oraz koncentrat. Wszystko to ok. 10-15 minut trzymamy na ogniu, żeby sos zgęstniał i nabrał smaku. Potem do sosu dodajemy mięso na kilka minut.
Smacznego! 

sobota, 22 listopada 2014

Katarzyna Michalak "Przystań Julii"




Autor: Katarzyna Michalak
Wydawnictwo: Znak literanova
Data wydania: listopad 2014
Liczba stron: 356
Seria: kwiatowa tom 3










Życiorysu autorki przybliżać Wam nie będę, gdyż w Internecie znajdziecie wiele informacji jej dotyczących. Kasia Michalak skradła moje serce kilka lat temu książką "Rok w Poziomce" i to od niej zaczęła się moja przygoda z twórczością tej polskiej pisarki. "Przystań Julii" jest moją piętnastą przeczytaną powieścią z licznej gromadki opublikowanej przez autorkę. Pani Kasia napisała już typowe babskie obyczajówki, powieści z tematami życiowo trudnymi, erotyki oraz fantastykę. Niniejsza książka jest trzecim i jednocześnie ostatnim tomem Serii Kwiatowej. To właśnie z tego powodu, nie sięgnęłam po książkę w chwili, gdy do mnie przybyła... Choć bardzo mnie do niej ciągnęło to bałam się... rozstania z Milanówkiem i bohaterkami z ulicy Leśnych Dzwonków. Nie chciałam, by przygoda w świecie Kamili się skończyła. Ale w końcu ciekawość zwyciężyła!
Jeśli nie czytaliście dwóch poprzednich tomów tej serii nie psujcie sobie dobrej zabawy i nie czytajcie dalszego ciągu tej recenzji. Ale decyzja jest Wasza.

Julia Stern, jak pamiętamy z poprzedniego tomu, zamieszkała w wilii należącej wcześniej do Janki. Jednak w wyniku rozwodu, odtrącenia przez córkę i wreszcie odebrania jej przez byłego męża nawet możliwości zajmowania tego domu, musiała szukać innego miejsca na Ziemi. Udała się więc na Podkarpacie, gdzie ciocia Dorota pozostawiła jej malutki domek we wsi otoczonej lasami. Julia jeszcze przed dotarciem do celu zdążyła poznać jednego ze swoich sąsiadów - Grzegorza Bogdańskiego. Pomógł jej dotrzeć do "Chatki Dorotki" - jak miejscowi nazywali domek jej cioci - rozpalić w piecu a nawet rozrysował plan jak dojechać do jego domu. Julia nie skorzystała z propozycji noclegu w pensjonacie Grzegorza, wolała pozostać ze swoją kotką Bezą u siebie. Bo przecież ten dom jest tylko jej i nikt nie ma prawa go jej odebrać! Aby mieć z czego żyć Julia rozmyśla nad wznowieniem działalności swojego internetowego sklepiku z rękodziełem. To chyba wynik pięknych widoków za oknem oraz rześkiego, czystego górskiego powietrza. Czy częste pobudki spowodowane podkładaniem do pieca nie odstraszą Julii i od tego miejsca? Czy znajdzie tutaj potrzebny spokój duszy? A może odnajdzie miłość, tak potrzebną jej do szczęścia? Kobieta przed czterdziestką też może jeszcze kochać! By nie zdradzać zbyt wielu szczegółów, napiszę tylko że w życiu Julii - zawodowym i osobistym - zajdą spore zmiany. Pojawi się kolejny - po Grześku - mężczyzna a swoje łapki maczała w tym Beza :) Co z tego wyniknie?

Jak przystało na tytułową bohaterkę, to Julia i jej historia wysuwa się w tym tomie na pierwszy plan. Jednak z zapartym tchem oczekiwałam nowych wieści dotyczących starych bohaterów: Kamili, Łukasza i Gosi. Jak będzie wyglądało ich życie po tak dotkliwej stracie jaką było odejście Jakuba? Zwłaszcza, że na jaw wychodzą niejasne przesłanki o tym, że to nie był zwykły wypadek. Łukasz przypuszcza, że to było morderstwo? Dlaczego tak uważa? Czy ma rację? Tajemnicza przesyłka otrzymana od fałszywego kuriera jeszcze bardziej utwierdza go w przekonaniu, że musi dociec prawdy a przede wszystkim zlokalizować HV475.
Dziwne zachowanie Łukasza, jego milczenie, znikanie i tajemnice bardzo źle wpływały na Kamilę, która pomna na wypadki z przeszłości podwójnie martwiła się o ukochanego. Łukasz milczeniem dbał o jej bezpieczeństwo czego ona nie była świadoma. Zajmowała się domem, ogrodem i ciężarną Gosią. Te dwie kobiety połączyła wspólna tragedia i razem starały się podtrzymywać na duchu. Czy lepiej by było, gdyby Łukasz uprzedził je o grożącym niebezpieczeństwie?
Łukasz próbował ogarnąć obowiązki we wszystkich polskich i zagranicznych firmach Kilińskiego, by nie zaprzepaścić wielu lat ciężkiej pracy przyjaciela. Do tego starał się odkrywać kolejne niespodzianki pozostawione mu i zaszyfrowane przez Jakuba. Czy uda mu się wyścig z czasem i z tymi, którzy przesłali anonimowy list? Jaką decyzję podejmie na końcu drogi? Czy je życie będzie dla niego ważniejsze - jednej osoby czy wielu milionów na całym świecie? Czy posłucha wskazówek pozostawionych przez Kilińskiego?

Powieść czytałam z ogromną ekscytacją. Po pierwsze dlatego, że uwielbiam książki autorki. Po drugie - bo pokochałam bohaterów trylogii kwiatowej. Po trzecie, ponieważ Michalak z "Przystani Julii" uczyniła powieść nie tylko obyczajową, ale i sensacyjną wręcz. Są bowiem groźby nieznanych sprawców i zazdrosnych kobiet, karne występki bohaterów, areszt, podsłuchy i ekshumacje. A Łukasz chyba nie byłby sobą, gdyby nie dostarczył czytelniczkom emocji związanych ze swoim kolejnym pobytem w szpitalu. Co stało się tym razem? Musicie koniecznie sięgnąć po lekturę!

Żeby z mojej recenzji nie wynikało, że w książce dzieją się same złe rzeczy muszę wspomnieć o pozytywnych i szczęśliwych zdarzeniach. Autorka postawiła bowiem na uświadomienie nam, że miłość, przyjaźń i pomoc są obok nas. Wystarczy tylko poprosić, czasem przeprosić i wszystko może się jeszcze ułożyć. Wie o tym Kamila, która od wielu lat doświadczała kolejnych strat i nieszczęść, aż do czasu.... Teraz wydaje się, że jej świat wreszcie będzie spokojny i ustabilizowany. Wie również Gosia, którą los okrutnie potraktował odbierając rodziców, dziecko, a po latach samotnego egzystowania kolejną otrzymaną od losu miłość. Jednak i w jej przypadku los podeśle promyczek słonka. Zaś co do Julii - tak jak pisałam, gdyby nie nieoceniona pomoc kotki, mieszkałaby już zawsze sama w "Chatce Dorotki" i zajmowała szyciem do sklepiku "Przystań Julii", a tak....

Radość z czytania tej świetnej powieści dawkowałam sobie przez dwa wieczory. Śmiejąc się i płacząc na przemian. Trzymając kciuki za powodzenie misji Łukasza. Polubiłam tych bohaterów jakby byli moimi sąsiadami - szkoda, że nie są. Będzie mi ich brakowało, choć ostatnie słowa autorki dają maleńką nadzieję, że może gdzieś, kiedyś...
Nie będę Wam pisać o języku, humorze, adrenalinie i emocjach. To wszystko jest w odpowiedniej ilości i jakości oraz daje czytelnikowi chwile idealnego zagłębienia się w dobrą polską literaturę. Zatem jeśli lubicie książki autorki, czytaliście poprzednie tomy to koniecznie sięgnijcie po wisienkę na torcie, jaką jest ta powieść! Mnie pozostaje przeczytanie innych pozycji Kasi Michalak.





Książka została przeczytana w ramach wyzwań: Grunt to okładka, Czytam opasłe tomiska, Pod hasłem, Czytelnicze marzenia 2014, 52 książki

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...