Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gra. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gra. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 27 września 2021

Marcel Moss "Wszyscy muszą zginąć"


 
 
 
 
Autor: Marcel Moss
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 10 lutego 2021
Liczba stron: 352
Seria: Liceum Freuda  tom 2





Marcel Moss to autor, o którym jeszcze niedawno tylko słyszałam, że pisze dobre thrillery. W lipcu to się zmieniło - rozpoczęłam przygodę z jego twórczością od serii 'Liceum Freuda'. Pierwszy tom, czyli "Nie wiesz wszystkiego" bardzo mi się podobał. Jakie mam zdanie o drugim?
 

Na kilka dni przed Wigilią, salą gimnastyczną w prestiżowym warszawskim liceum, wstrząsa seria wybuchów granatnich. Zamiast klasowych spotkań i wolnego popołudnia, uczniowie i nauczyciele otrzymali szybką śmierć. Niektórzy zostali dobici lub zastrzeleni. Przeżyli nieliczni.
Na szkolnym korytarzu jeden z zamachowców - Błażej - przez przypadek spotyka swoją przyjaciółkę Kaję. A przecież miała nie przyjść! Strzela jej w ramię a sam popełnia samobójstwo... 
Dlaczego ją oszczędził? Co nim kierowało? Jak brzmiały ostatnie słowa jakie między nimi padły?

Media oskarżają Kaję o organizację zamachu i wtedy na dziewczynę wylewa się fala hejtu. Policja zadaje niewygodne pytania, koledzy którzy przeżyli odwracają się od niej a rodzice... Oni też nie są pewni roli swojej córki w tej tragedii. Do tego w sieci pojawiają się różne nagrania z dnia zamachu, ale i z poprzedzających go tygodni i miesięcy. Co ukrywa Kaja? Co łączyło ją z Błażejem, Krystkiem a co z Rafałem?
 

Podobnie jak w tomie pierwszym, tak samo i tutaj autor najpierw zrzuca na czytelnika "śmiercionośną bombę", w której giną niektórzy bohaterowie a dopiero potem pozwala - cofając się w czasie - poznać ich życie, pobudki nimi kierujące oraz prawdę o wydarzeniach przeplatając je z teraźniejszością. 

I tak docieramy do życia głównych postaci na trzynaście miesięcy przed zamachem i śledząc naprzemienną narrację Kai oraz Błażeja. Poznajemy ich myśli, przemyślenia, żal do rodziców o pewne sprawy, problem z rodzeństwem lub jego brakiem, stosunek do homoseksualizmu czy nacjonalizmu. 
 
Błażej całkowicie stracił głowę dla pewnej gry internetowej, całkowicie się od niej uzależnił, nie potrafił oddzielić rozgrywających się tam wydarzeń od realnego świata. W wirtualnym czuł się lepszy, mimo że w którym momencie przekroczył pewne granice i tracił przyjaciół - Kaję oraz Rafała. Czy to miało wpływ na podjęte przez niego decyzje i udział w zamachu?
 
Traumatyczne wydarzenia z przeszłości dwójki głównych bohaterów mają ogromny wpływ na ich dalsze postępowanie. Gdzie dają temu ujście? W czym się zatracają? Jak lokują uczucia? Wielokrotnie można być zaskoczonym! 
 
Autor nieźle myli tropy, w żadnym momencie nie można mieć pewności, że pomysły pojawiające się w głowie okażą się prawdą. Finalnie nie wszystko było dla mnie zaskoczeniem, ale i tak pewnych wyjaśnień nie potrafiłam pojąć. Jak to możliwe, że tak mnie zwiodło na manowce?


Podsumowując - "Wszyscy muszą zginąć" jest świetnym thrillerem, jednak mimo faktu, że nie brak zwrotów akcji, licznych zaskoczeń, tajemnic i kłamstw, bardziej podobał mi się tom pierwszy. Nie pozostaje mi nic innego jak zacząć czytać trzeci!
Jest to historia poruszająca ważne życiowe problemy - adopcję, poronienia, zdradę, odrzucenie, nierówne traktowanie swoich dzieci, zrozumienie swojego ciała i homoseksualizm, przemoc wobec słabszych czy wyrażających inne opinie. Jest też problem nastoletnich konfliktów, rozczarowań w sferze uczuć, dręczenie, ale i przebaczenie. Wielokrotnie byłam poruszona, oburzona czy zszokowana i dlatego bardzo Wam polecam serię!
 



 
 
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki
 
 
 
 
 
Za książkę dziękuję
 

 

piątek, 3 września 2021

Jolanta Wrońska "Fanaberie"


 
 
Autor: Jolanta Wrońska
Wydawnictwo: Świat Książki
Data wydania: 2012
Liczba stron: 304
 
 
 
 
Wiele lat książka ta przeleżała na moim regale, przemieszczała się między rzędami i półkami i mimo "smacznej" okładki wciąż coś stawało mi na drodze, by po nią sięgnąć. Wyzwanie Abecadło z pieca spadło u monweg zmobilizowało mnie, by przeczytać "Fanaberie". Czy żałuję?
 
 
Klara wzburzona uciekła z mieszkania Marka, ponieważ zrozumiała, że przespał się z nią dla zachcianki. Ze stanu niemal transowego wybudza ją zatrzymanie przez policję. Niedokładnie wie, gdzie jest jej cel podróży, zmienia go w trakcie. Dzieciom dopiero po długim czasie daje znać, że żyje a wróci, gdy ochłonie. 
Na szczęście dwójka starszych jest na tyle "dorosłych", że poradzą sobie bez matki i zaopiekują dziewięcioletnią Matyldą. 
 
Ciekawe? NIE!
Wiadomo kim jest Klara, Marek, czym jest sieć franczyzowa "Fanaberie" albo jak Jonatan znalazł się w rodzinie, bo nie jest synem Klary? Też NIE!
Wspomnienia bohaterki o rozwodzie, dziadkach, wczesnym macierzyństwie, dziwnych relacjach z rodzicami... Wszystko jest tak poplątane i nie wiadomo jak to ugryźć...
 
 
Dlaczego więc czytałam dalej? Intuicja podpowiadała mi, że warto. I... nie pomyliła się! :) WARTO sięgnąć po ten tytuł dla wydarzeń, które nastąpią później.
 
 
Z czasem dowiadujemy się bowiem, że Klara ma problemy z płynnością, bowiem zainwestowała w inny biznes a akcje jej firmy chce przejąć nie do końca uczciwy Arnold Lejman. Dochodzi do próby porwania jednego z jej dzieci, poznajemy historię adopcji chłopca; doświadczamy licznych zwrotów akcji oraz poszukujemy kreta. 
A już pomysł na grę w giełdę i akcja dzieciaków, by ratować matkę - BOMBA!
 
Więcej napisać nie mogę, bo cała zabawa tkwi w poznawaniu fabuły i naturalnej reakcji na wydarzenia.
 
 
Podsumowując - "Fanaberie" to ciężki i nudnawy początek, co moim zdaniem wynika z twardego języka, zwrotów śląskich, jednak powieść przekształca się stopniowo w powieść sensacyjną! Nie brakuje napięcia, trupów, zaskoczeń, zaś złagodzeniem tych wydarzeń jest miłość: pierwsza i ta dojrzała, prawdziwa przyjaźń i wzruszające dziecięce decyzje. Książka obfituje w pasje, świetne pomysły młodzieży, zaskoczenia oraz momenty do śmiechu i łez. Mimo początku, nie żałuję - polecam!  
 
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach sierpniowych wyzwań: Abecadło z pieca spadło, 52 książki

poniedziałek, 9 września 2013

Małgorzata Lutowska "Skarby drzewa"




Autor: Małgorzata Lutowska
Wydawnictwo: Poligrafia AD REM
Data wydania: listopad 2009
Liczba stron: 207











Małgorzata Lutowska to urodzona w Cieplicach przewodniczka sudecka, ale pracowała również jako nauczycielka języka niemieckiego. Kolejna książka w dorobku literackim Pani Małgorzaty "Skarby drzewa" to książka adresowana głównie do młodzieży, lecz śmiało mogę polecić ją dorosłym odbiorcom, którzy nie zawiodą się na przygodach jakie przeżywają młodzi bohaterowie. Powieść jest elementem projektu "Moja Mała Ojczyzna", którego celem jest wzbudzenie wśród młodzieży ponadgimnazjalnej potrzeby na poznanie miejsc, które ich otaczają.

Kuba przyjechał z Opola do cioci Agaty i wujka Zbyszka oraz swoich kuzynów Darii i Marcela. Mieli wspólnie wybrać się na górskie wędrówki, jednak mimo tego, że ciocia Agata miała na lipiec obiecany urlop, musiała dokończyć projekt. W oczekiwaniu na upragnione wycieczki chłopcy wypełniali sobie czas wirtualnymi grami na komputerze. Żaden z gimnazjalistów nie chciał poświęcić czasu młodszej od nich Darii, przez co dziewczynka stała się złośliwa i po kolejnym konflikcie pilnowała czasu, wyznaczonego im przez tatę. Pół godziny upływało o 21:14, jednak na kilka sekund wcześniej chłopcom udało się zakończyć piąty poziom gry. Wywołało to oczywiście falę euforii. Kiedy wybiła 21:14 Daria wcisnęła przypadkową kombinację klawiszy na komputerze, by wyłączyć grę bratu i kuzynowi, jednak efekt tego co się stało wprawił młodzież w zdumienie. Na ekranie pojawił się bowiem tekst zapraszający ich do właściwego finału gry, który ma odbyć się w rzeczywistości a nie wirtualnie. Etap ten nazywa się "Trees jewels", czyli "Skarby drzewa" a jego celem jest odnalezienie Książęcej Szkatuły! By mieć szansę na odnalezienie skarbu, należy odszukać we wskazanych miejscach wskazówek i odpowiedzi wpisać jako hasło. Jeśli będzie ono poprawne, to o 21:14 jutrzejszego wieczoru ukaże się następna dokumentacja i nowe podpowiedzi, gdzie szukać słów niezbędnych do przejścia do kolejnego etapu gry.

Zafascynowana trójka młodych ludzi postanowiła przystąpić do tej niespodziewanej gry terenowej. Po przejściu wstępnej weryfikacji na ekranie ich komputera pojawił się film, a głos narratora przeniósł ich do przeszłości. Na koniec projekcji pojawiły się też wskazówki, niezbędne do uzyskania hasła. Na następny dzień Kuba wraz z kuzynostwem zaplanowali wycieczkę terenową. Postanowili walczyć z zagadkami, bo bardzo chcieli odnaleźć szkatułę. Płynęły z tych wypraw same korzyści: czas spędzali na świeżym powietrzu, poznawali historię i zabytki miasta, nauczyli się rozmawiać z ludźmi, którzy mogli pomóc w zdobywaniu potrzebnych informacji. Bo nie zawsze Internet potrafił odpowiedzieć na wszystkie zadane przez nich pytania. Często, by uzyskać kolejny człon hasła, dzieciaki musiały posiłkować też wiedzą rodziców Darii i Marcela, którzy ze zdziwieniem odpowiadali na pytania. Najlepszym jednak sposobem zdobywania informacji była osobista wizyta we właściwym miejscu, potem ewentualnie potwierdzenie zdobytych wskazówek w Internecie. O ileż to mniej czasochłonne niż przeglądanie książek czy przewodników.

O etapach internetowej gry ani o kolejnych hasłach rozpisywać się nie będę, żeby nie psuć Wam świetnej zabawy podczas czytania książki. Każdy rozdział dostarcza czytelnikowi ogromnej dawki emocji, spowodowanych zarówno przez filmy przenoszące nas w przeszłość, jak i drużynę Gangstera i Hipisa, czyli przeciwników naszej dzielnej trójki. A jeśli dodać do tego jeszcze napięcie wywołane stresem, czy odnalezione wskazówki zostaną o 21:14 zaakceptowane, to tworzy nam się naprawdę niezwykły dreszczowiec.

Powieść wymaga od czytelnika nieco uwagi potrzebnej do kojarzenia faktów oraz do zapamiętywania szczegółów. Autorka ze szwajcarską precyzją opisała wiele zabytków Jeleniej Góry a opowieściami o losach Książęcej Szkatuły dała podstawy do wyobrażenia sobie życia ludzi w poprzednich wiekach. Myślę, że niejedno polskie miasto chciałoby mieć w swoim dorobku takie dzieło literackie. Jest to bowiem doskonały sposób na przybliżenie czytelnikowi miejsca gdzie mieszka, w sposób bardzo oryginalny i ciekawy. Zwłaszcza, że znajdziemy w książce liczne fotografie i szkice wspominanych miejsc.

Wszystkie zamieszczone w książce fragmenty tekstu, które są narracją filmów zostały wydrukowane inną czcionką, by móc łatwiej je odnaleźć. Na końcu powieści zaś, dołączono płytę CD, na której te historyczne opowieści czytane są przez uczniów.

Czytając "Skarby drzewa" czułam się jak detektyw, tropiący przygodę i analizujący ślady. Nieodzownym w takich przypadkach są też sytuacje trudne, na które napotykają poszukiwacze - na przykład zamknięty dostęp do danego miejsca, czy brak elementu, który zaginął podczas historycznych zawirowań. Jednak książka Małgorzaty Lutowskiej dała mi niesamowitą dawkę wrażeń i pozostaje mi tylko ją polecać.

Pozostaje jeszcze odpowiedź na pytanie - jak zakończą się te poszukiwania... Tego już nie zdradzę. Powiem tylko, że nie takiego finału się spodziewałam i to podwójnie. Ponieważ kiedy już myślałam, że to koniec, okazało się, że autorka ma jeszcze coś w zanadrzu. Naprawdę niesamowicie przemyślana końcówka! A książeczka wyglądała tak niepozornie...



Książkę przeczytałam w ramach wyzwań: Trójka e-pik, Wyzwanie miejskie,  Book z nami (1,1 cm), Polacy nie gęsi..., 52 książki




Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki 
dziękuję bardzo 
Pani Magdalenie z Wydawnictwa "AD REM"


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...