Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cameron Bruce W.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cameron Bruce W.. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 26 kwietnia 2021

W. Bruce Cameron "O psie, który dał słowo"

 

 
 
 
Tytuł oryginalny: A dog’s promise
Tłumaczenie: Edyta Świerczyńska
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: 10 marca 2021
Liczba stron: 472
Seria: Był sobie pies  tom 4
 
 
 
 
 
Uwielbiam powieści Bruce'a Camerona z pieskami w rolach głównych. W najnowszej książce spotykamy Baileya, znanego nam już z poprzednich części tej serii. Pies ten odradzał się kilkukrotnie w różnych wcieleniach, pamiętając je. Jednak kiedy finalnie trafił do oazy spokoju, nieba czy też raju spotkał tam ludzi, których kochał najbardziej - Ethana oraz CJ. Mają oni do niego prośbę, by wrócił i spełnił obietnicę. To ma być szczególna misja - nie będzie nikogo ani niczego pamiętał.

Jak przystało na grzecznego pieska Bailey zgadza się i obserwujemy jego szczeniackie życie. To właśnie psi bohater jest narratorem. Jego oczami i zmysłami poznajemy kolejne dni, kiedy trafia do schroniska taty Sama i Avy, poznaje swoją miłość - suczkę Lacey a potem trafia do rodziny i zostaje Cooperem. Początkowo nie rozumie komend, które wydaje mu chłopiec o imieniu Burke, który jeździ na wózku inwalidzkim. Jednak z czasem uczy się coraz trudniejszych poleceń i próbuje po swojemu zrozumieć relacje łączące Babcię, Tatę Chase'a oraz jego synów Granta i Burke'a. Chłopcy są do siebie wrogo nastawieni - nie dość, że wychowali się bez matki (bo ich zostawiła) to jeszcze Grant jest zły na młodszego brata o niepełnosprawność. 
 
Jaką rolę w ich życiu odegra Cooper? Czy odejdzie i odrodzi się ponownie? Jakie misje na niego czekają? Odpowiedzi znajdziecie w książce - gwarantuję Wam, że niespodzianek i zaskoczeń nie zabraknie.


Z wypiekami na twarzy obserwowałam skomplikowaną więź braterską, związki i rozstania bohaterów, nowe miłości, demony przeszłości, sposoby na wpasowanie się do grona rówieśników czy niezwykłe decyzje. Chyba mogę Wam zdradzić, że we wcieleniu Cooper'a pies nie ukończył misji i powrócił a wraz z nim wielokrotnie Ci sami bohaterowie (choć wciąż starsi), których relacje nieustannie się zmieniały. On sam wciąż szukał tropu ukochanej Lacey... i próbował pojąć, dlaczego psy wiedzą, że po zmianie wcielenia po prostu zmieniły wygląd a ludziom trudno jest zrozumieć, że to ich ukochany pies.

W tle przygód psa i rodziny, do której trafił, obserwujemy "walkę" człowieka z naturą oraz rozrastanie się zrobotyzowanych farm; pojawia się wątek walk zwierząt, próby linczu czy samochodów kierowanych przez drona.

Jak zawsze u Camerona jest konkretnie, bez zbędnych opisów a świat widziany oczami psa i formułowane przez niego myśli często rozbawiają. Autor podarował nam żonglerkę słowną, chwile napięcia, radości, ale i smutku. Pies często nie rozumie co robią ludzie, w jakim celu i czy to ma sens - przecież pies ma inne priorytety, choć jednym z nich jest towarzyszenie, pomaganie i kochanie człowieka.


Podsumowując - "O psie, który dał słowo" to powieść pisana od serca, ku pokrzepieniu serc czytelników, zwłaszcza tych, którzy maja i/lub kochają czworonożnych przyjaciół. Historia pełna humoru, ironii, ale też poczucia winy, bezsilności, strachu i uporu. W opowieści o psie, który wykonuje specjalne misje nauczymy się, że trzeba być pewnym tego, co się chce; walczyć o marzenia, miłość a czasami to co nieosiągalne, stanie się realne. Gorąco polecam!
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki
 
 
 
 
 

czwartek, 31 grudnia 2020

Bruce W. Cameron "Był sobie pies" i "Był sobie pies 2"


 
 
Tytuł oryginalny: A Dog's Purpose / A Dog's Journey
Tłumaczenie: Edyta Świerczyńska
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: 2017, 2019
Liczba stron: 392 / 408
Seria: Był sobie pies tom 1 i 2




Bruce W. Cameron kojarzy mi się głównie z książkami o psich przyjaciołach. Zresztą mojej córce również - jakiś czas temu czytałyśmy "Był sobie szczeniak. Ellie" i psu babci nadała takie imię :) Tym razem sięgnęłam po dylogię 'Był sobie pies' - jak ją oceniam?

Jeśli ktoś czytał "Był sobie pies" to koniecznie powinien sięgnąć po drugą część, bowiem jest to ścisła kontynuacja, ale ja nie zdradzę żadnych istotnych szczegółów z żadnej z nich.

Książki opowiadają o więzi, jaka tworzy się między psem a jego właścicielem - człowiekiem, który traktuje i kocha psa tak, jak on na to zasługuje. Tak, jak czworonóg kocha człowieka. Bezwarunkowo i na zawsze.

Najpierw urodził się jako Toby, poznał smak wolności, ale i niewoli. Swoim psim rozumkiem musiał zrozumieć co to sterylizacja i walka o swoje w większej gromadzie psów. Niestety jego życie nie było zbyt długie...
Odrodził się u nowej Mamy i po kilku przygodach trafił do małego chłopca - Ethana, który nadał mu imię Bailey. Ta dwójka wielokrotnie mnie rozczulała, między nimi panowała prawdziwa miłość. Czuł to i człowiek i pies. Niestety nikt nie żyje wiecznie.
Dlatego później nasz psi bohater odrodził się jako suczka Ellie, owczarek który ratował i odnajdywał ludzi. Potem powrócił jako Koleżka i swój smutny los przemienił w pełnię szczęścia. To jednak nie koniec... Były też inne wcielenia. Molly, Max, Toby...
Pełne zróżnicowanie ras, wielkości, warunków narodzin...
 
Za każdym razem uczył się czegoś nowego, co przydawało mu się w późniejszych wcieleniach, bowiem wszystko pamiętał - ludzi, wydarzenia, zapachy, miejsca. Próbował też zrozumieć co jest w danym odrodzeniu jego psim sensem życia - kogo ma kochać, kogo ratować, kogo chronić. Autor pokazał świat widziany i odczuwany przez psa - zapachy, rozumienie zachowań ludzi, towarzyszenie i służenie im a przede wszystkim czekanie na ich decyzje.

Psi bohater pokazuje nam życie wielu rodzin, ich stosunek do zwierząt i do samych siebie. Jest miłość, przyjaźń, nienawiść, złość, rozstania i powroty, nastoletni bunt, śluby, pogrzeby, narodziny... Tak naprawdę to kawałek doskonałej powieści obyczajowej, z porządną fabułą, tyle tylko że wrażliwość czytelnika skupia się wokół psiaków, których jest tutaj niemało.

Cała gama emocji przepływa przez te książki - wielokrotnie miałam łzy w oczach - ze smutku lub radości. Kolejne psiaki kradły moje serce, niezależnie od rasy czy płci. Najbardziej podobały mi się losy Bailey'ego, Ellie oraz Molly, choć historię Ellie znałam już z odrębnej książki, która była obszerniejsza, tutaj nie podano wszystkich wydarzeń.


Podsumowując - "Był sobie pies" i "Był sobie pies 2" to wyśmienite powieści z czworonogami w roli głównej. Emocjonujące, intrygujące, pełne zwrotów akcji, chwil szczęśliwych i smutnych - po prostu realistyczne. To historie z przesłaniem, które pokazują ciepło w relacjach oraz misję, z którą każda istota przychodzi na świat. W obu książkach pojawiło się wielu bohaterów ludzkich, zwierzęcych, ale najważniejsza jest psia wierność, miłość i oddanie. Gorąco polecam!







Książki przeczytane w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło, 52 książki

niedziela, 8 lipca 2018

W. Bruce Cameron "Był sobie szczeniak. Ellie"




Tytuł oryginalny: Ellie's Story
Tłumaczenie: Edyta Świerczyńska
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: maj 2018
Liczba stron: 224










Najpierw "Był sobie pies", potem życzyliśmy "Psiego najlepszego" a teraz przyszła pora w twórczości W. Bruce Camerona na szczeniaki! Książka jest skierowana do młodych czytelników, ale czy dorośli oprą się urokowi psiego świata i mokrych nosków?

"Był sobie szczeniak. Ellie" to świat opisany z perspektywy małej, puchatej suczki. Ellie jest owczarkiem niemieckim, jednym z ośmiorga maluchów i poznaje otaczającą rzeczywistość: odkrywa nowe rzeczy, zapachy a także hierarchię psiego i ludzkiego świata. Pewnego dnia suczka została poddana testom, które upewniły Jacoba, że to właśnie ją wybierze spośród gromadki szczeniaków.

Potem na Ellie czekał nowy dom, nowe zwyczaje, tęsknota z rodzeństwem, ale przede wszystkim Praca. Tajemniczo brzmiąco słowo staje się z czasem ulubionym hasłem wykrzykiwanym przez Jacoba. Suczka stara się wykonywać swe obowiązki jak najlepiej, z czasem musi się domyślać czego pragnie i oczekuje człowiek, co go cieszy. Najpierw było jednak szkolenie, testy, liczne sprawdziany, pokonywanie lęku przed wodą czy ciemnym tunelem. Zabawa w 'szukaj Wally'ego' stała się pretekstem do wielkiego projektu - Ellie została psem-ratownikiem!

Cudowna powieść! Najpierw słodki i nieporadny świat szczeniaków, które poznają otoczenie, później bardzo ciekawy proces nauki szukania różnych osób. Choć czasem z zewnątrz wygląda to dość zabawnie. Co o tym myśli pies? Jak z poszukiwaniem ludzi poradzi sobie Ellie? Jakie czekają na nią zadania? Jak pachnie smutek? Dowiecie się z tej książki

W. Bruce Cameron potrafi w niezwykły sposób opowiedzieć o psim życiu, odczuciach zwierzaka w trudnych chwilach, podczas pracy dla jednostki ratowniczej K9, w czasie ćwiczeń czy też w sytuacji, gdy konieczna jest zmiana współpracującego z psem człowieka.

Książka jest idealna do samodzielnego czytania nawet dla Siedmio- czy Ośmiolatków. Kilka rycin pokazuje jak wygląda Ellie a niewielkich rozmiarów książeczka w połączeniu z większą czcionką i ciekawymi przygodami wciąga i zanim się obejrzycie... dobrniecie do końca.


Podsumowując - "Był sobie szczeniak. Ellie" to książka pokazująca więź oraz współpracę psa i człowieka. Kipiąca emocjami historia, która opowiada o walce, systematyczności oraz o tym, jak ważne jest by w dążeniu do celu włożyć więcej wysiłku i nie poddawać się. Niezwykle wzruszająca oraz pełna napięcia opowieść o dzielnym psie-ratowniku. Polecam rodzicom i ich pociechom






Książka przeczytana w ramach wyzwań: Grunt to okładka, Pod hasłem, 52 książki



Za możliwość przeczytania książki
dziękuję


poniedziałek, 20 listopada 2017

W. Bruce Cameron "Psiego najlepszego"






Tytuł oryginalny: The Dogs of Christmas
Tłumaczenie: Edyta Świerczyńska
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: 9 listopada 2017
Liczba stron: 296









Czasami żyjemy z dnia na dzień rozpamiętując przeszłość i starając się czerpać radość z każdej chwili. Jednak wystarczy iskra, moment, rozbłysk czy wydarzenie, które mimo naszej początkowej niechęci zmieniają nasze podejście do tego, co jeszcze nas czeka.

Zajrzymy do małego miasteczka Evergreen, położonego za zachód od Denver, u stóp Gór Skalistych. W domu na zboczu mieszka dwudziestoośmioletni Josh Michaels, którego życie w ciągu najbliższych trzech miesięcy ma się diametralnie zmienić. Oczywiście on nie ma o tym pojęcia a początkowo jest nawet oburzony i zły... Ale może po kolei.

Pierwszego października w domu Josh'a dzwoni telefon. To sąsiad - Ryan - z prośbą o zaopiekowanie się psem swojej byłej dziewczyny - Luzakiem, bowiem on musi polecieć do Francji, ratować brata. Josh jest przeciwny, nie doszedł do siebie po odejściu Amandy, nigdy nie miał psa i nie ma pojęcia jak się to stworzenie 'obsługuje'. Niespodziewanie okazuje się, że Luzak to Lucy i na dodatek oczekuje szczeniąt! Josh nie ma szans, bowiem Ryan ucieka a psia mordka rozmiękcza serce... Jak mężczyzna sobie poradzi? Wszak jego wiedza o psach ogranicza się jedynie do tego, że jak głaskasz to merda ogonem :)

Na szczęście doskonałą pomoc znajduje w osobie Kerri, pracownicy pobliskiego schroniska. Ta znajomość rozświetla mu znacząco tematykę nie tylko świata zwierząt, ale i ludzi. A z każdym dniem jego uporządkowane, choć samotne dotychczas życie, ulega gwałtownym zmianom... Dom przemienia się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki a życie... Josh nie może pogodzić się z tym, że nie wszystko w jego przeszłości było pozytywne. Rozpacza nad rozstaniami, stworzył istne muzeum z ołtarzykiem swojej byłej dziewczyny co nie przysparza mu nowych znajomości czy sympatii.

Każdy kolejny dzień w domu na stoku dostarczył mi nowych wrażeń. Miałam szansę poznać bohatera z wielu stron - jego zachowanie wobec rodziny, znajomych, obcych oraz zwierząt. Jego początkowy lęk, strach i panika pod wpływem psich oczu przemieniły się w opiekuńczość. Dzięki Lucy przestał być samotny a oblodzony karton spowodował niezłe zamieszanie.

Powieść Bruce'a Camerona to lektura przepełniona szczęściem, tęsknotą, próbą odcięcia się od przeszłości oraz tego, co złe. Jest doskonałym dowodem na to, że życie staje się lepsze kiedy ma się psa. Przeżywamy wtedy bardziej wartościowe chwile i lepiej czerpiemy pozytywy z każdego dnia. To właśnie czworonożni przyjaciele przekazują nam istotną naukę, że powinniśmy cieszyć się tym co mamy a kiedy trzeba - powinniśmy iść dalej...


Arika

Podczas lektury wciąż miałam przed oczami suczkę Arikę, która chodzi już po łąkach w innym świecie... Ale kiedy mieszkałam u rodziców była cudownym przyjacielem, opiekunką świnki morskiej, matką trzech miotów szczeniąt. Była z nami przez wiele lat i to ja bardziej przeżywałam oddawanie jej szczeniąt niż ona sama... Może dlatego lepiej odczuwałam historię Lucy... Może dlatego bardziej przeżyłam tę opowieść... Wzruszałam się, złościłam, rozczulałam i śmiałam. Fantastyczna!




"Bo towarzyszenie nam, ludziom, to sens życia psów (...)" *


Podsumowując -"Psiego najlepszego" to cudowna opowieść o ratowaniu Bożego Narodzenia, miłości człowieka do psa i psa do człowieka oraz konieczności i umiejętności pożegnania się z przeszłością. Piękna, pełna wzruszeń historia suczki, która odmieniła życie wielu ludzi. Ale też książka o mężczyźnie, który szukał sensu życia, tylko potrzebował kogoś, kto mu go wskaże.



* W. Bruce Cameron, "Psiego najlepszego", Wyd. Kobiece, Białystok 2017, s. 245



Szczenięta Ariki - miot I

A ta gromadka to miot III

Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, Wspomnienia z wakacji, 52 książki



Za możliwość przeczytania książki
dziękuję
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...