poniedziałek, 20 lutego 2017

Agata Przybyłek "Kobiety wzdychają częściej"




Autor: Agata Przybyłek
Wydawnictwo: Czwarta strona
Data wydania: styczeń 2017
Liczba stron: 404
Seria: Takie rzeczy tylko z mężem tom 2



Pierwszego tomu nie czytałam, ale nie odczułam braku wiedzy podczas lektury tej powieści





Kto mnie zna ten wie, że jestem blondynką. Kiedy wybierałam do recenzji niniejszy tytuł wykazałam się ogromną przynależnością do tegoż "gatunku", bowiem dopiero biorąc książkę do ręki odkryłam, że... to drugi tom serii! A naprawdę rzadko mi się to zdarza. Ale nie należy się tym zrażać - pomyślałam i zabrałam się za lekturę, która miała być wyśmienitym lekiem na chandrę.

Zuza leżała na asfalcie i tak do końca nie była pewna czy żyje. W głowie kołatała jej myśl, że została przejechana przez żądną zemsty sklepową (Ale dlaczego ktoś chciałby zabijać nauczycielkę?). Pamiętała pisk, huk, klakson i nic więcej...  Ale jeśli ta baba jej nie zabiła, to ona to zrobi! Ot, co. Na szczęście życie Zuzki uratował bohatersko Teodor i teraz oboje leżą w szpitalu - poobijani, połamani i z niewyjaśnionymi sprawami z przeszłości. Bowiem byli kiedyś razem, byli parą i to nawet zaręczoną, ale Teodor zostawił Zuzannę z pierścionkiem zaręczynowym i zniknął z jej życia bez słowa. A teraz ratuje jej życie.... no komedia! Żeby tego było mało wdzięczny za uratowanie żony Ludwik przywozi go do ich domu, bo przecież sam sobie chłop nie poradzi w tym stanie. Tyle, że mąż nie wie kim Teodor był kiedyś dla Zuzanny.

No dobrze, myślicie teraz że jest ciekawie? Pod jednym dachem mieszka Zuzanna z mężem, czteroletnim synkiem Marcelem i byłym narzeczonym. Niezły cyrk, prawda? Ale to nie wszystko! Już zanim zamieszkał tu Teodor dom był pełen ludzi - jeden z pokoi zajmuje siostrzenica Ludwika - Kasia, bowiem jej matka nie bierze jej pod uwagę w swych życiowych planach a od kilku tygodni kolejny pokój zajmuje Marek - przystojny i pociągający wuefista. Jego obecność nie pozostaje obojętna Zuzie, która potrzebuje czułości, przytulania i szeptania czułych słówek a niestety mąż jej tego nie daje. Czuje się przez niego zaniedbywana, bo Ludwik woli nocne szukanie skarbów na starych lotniskach niż bliskość czy ciarki z niej wynikające. Jak będą się układały relacje bohaterki z trójką mężczyzn pod swoim dachem? Mąż to wprawdzie mąż, ale relacje się ochłodziły a tuż obok czeka były narzeczony rozumiejący ją bez słów oraz uwodzicielski wuefista... Tak więc marzenie biegną ku komuś innemu niż Ludwik... Czy Zuza podejmie decyzję kto da jej prawdziwe szczęście? Wszak wybór jest ogromny... Tylko czy warto sięgać po zakazany owoc?

Jakby tego było mało do Jaszczurek przybywa ekipa telewizyjna, która ma nakręcić film o wypadku Zuzanny. Niby to tylko trzy osoby, ale zamieszanie takie jakby nagrywali wielki filmowy hit! Wyniknie z tego wiele ciekawych (zależy jak dla kogo) sytuacji, bowiem to dość nietypowa ekipa, zwłaszcza osoba reżysera nie pozwala się nudzić. Trudno nadążyć za jego wizjami filmowymi i życiowymi.

W powieści nie brakuje ciekawych postaci. Pikanterii co rusz dorzuca matka Zuzy, która jeśli nie ubolewa nad faktem, że jej córka umiera to... sama szykuje się na tamten świat. Czy to wynik spadków cukru? A może zwyczajnie starsza pani się nudzi i brakuje jej rozrywki? Bo któż to widział, by życzyć sobie ekologiczną urnę na prochy z nasionkiem, by wyrosło potem z tego drzewo?
Jest też sąsiad - pan Kazio, który chce robić karierę w wielkim świecie i szuka pomocy u Zuzki. Na kartach książki "spotkałam" też swoją... teściową! Ot, przypadek wprawdzie, ale została wymieniona z imienia i nazwiska :) Dorzucając do tego głębokie przemyślenia miśkowatego kamerzysty i bardzo oryginalne śniadanie przyniesione do łóżka przez psa mamy istny róg obfitości zdarzeń niezwykłych. A to przecież jeszcze nie wszyscy...

Powieść, która bawi, śmieszy i rozkłada na łopatki. Choć prawda jest taka, że nie czytałam jej całkowicie poważnie. Myślę, że zachowanie bohaterki w stosunku do mężczyzn w domu, gdzie znajduje się jej kilkuletni synek nie do końca jest dobrym wzorcem. Z jednej strony stara się pomagać innym, rozwiązywać problemy rodziny i przyjaciół, ale nie radzi sobie z własnymi. Nie potrafi wyplątać się z sytuacji, w której sama nie wie czy czuje się dobrze. Z jednej strony chwile uniesienia się cudowne, ale zaraz potem przychodzi refleksja i poczucie winy.

Owszem, przygody Zuzki są zabawne i powodują nie tylko uśmiech czy chichotanie, ale i trzymanie kciuków. Podczas czytania nie sposób nie reagować na komizm sytuacyjny czy cudowne dialogi. Pomysłowość bohaterów przekracza wszelkie granice i dlatego nawet niespieszna akcja jest tutaj mniej ważna. Bo czasami inne atuty książki są istotniejsze niż wydarzenia następujące tuż po sobie jak lawiny górskie. Tutaj niewiele się dzieje, ale samo zachowanie i rozmowy bohaterów wynagradzają te braki.

Niewątpliwymi plusami powieści są lekkość, dbałość o dobry nastrój czytelnika i brak zbędnych opisów. Książkę czyta się przyjemnie, radośnie i z nadzieją, że każdy problem można rozwiązać. Autorka pokazała, że życie nauczycielki podczas wakacji wcale nie wieje nudą a nawet mając złamaną rękę można prowadzić dom pełen ludzi, wychowywać dziecko, zajmować się wciąż umierającą matką, siostrą i jej trójką dzieci a także ekipą filmową.

"Kobiety wzdychają częściej" da również odpowiedź na pytanie czy warto ratować swoje walące się małżeństwo czy może raczej w krytycznym momencie należy rzucić się ramiona kogoś innego. Choć to oczywiście nie jest recepta na każdy związek...

Czy sięgnę po tom pierwszy tej serii nie wiem, ale na pewno będę oczekiwać na tom trzeci, bowiem zakończenie powieści wbiło mnie w fotel i sprawiło, że poziom mojego zaintrygowania wzniósł się na bardzo niebezpieczną wysokość zapalając czerwoną lampkę. Zresztą widać, że autorka zaskoczyła nawet swoją bohaterkę :)






Książkę przeczytałam w ramach wyzwań: Grunt to okładka, Pod hasłem, 52 książki


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję Panu Piotrowi


sobota, 18 lutego 2017

Krystyna Mirek "Tajemnica zamku"




Autor: Krystyna Mirek
Tytuł: Tajemnica zamku
Wydawnictwo: Edipresse
Data wydania: 15 lutego 2017
Liczba stron: 356
Seria: Saga rodu Cantendorfów tom 1








Krystyna Mirek jest jedną z moich ulubionych polskich autorek. Przeczytałam już sporą część jej twórczości i mogę śmiało napisać, że jest to idealnie to, czego oczekuję od dobrej powieści. Książki Pani Krystyny są ciepłe, rodzinne i przepełnione nadzieją na lepsze życie, już jutro. Dlatego czułam ogromną ekscytację i zaintrygowanie w chwili, gdy dowiedziałam się o nowej serii - na dodatek jakże kuszącej okładką! Wiedziałam, że po prostu muszę ją przeczytać - czy Saga rodu Cantendorfów skradła moje serce?


W hrabstwie Cantendorf na północy Anglii z ust do ust niesie się wieść o śmierci młodej hrabiny, czwartej żony hrabiego Aleksandra. Nikt nie zna prawdziwego powodu zgonu, ale według krążących plotek została zamęczona w łóżku! Strach padł na rodziny, które mają jeszcze córki na wydaniu. Lord Metcalf podejmuje decyzję, że ich jedynaczka Emilia wyjedzie do rodziny, byle nie zostać kolejną panią na zamku. A niby to takie wyróżnienie... Pozycja, bogactwo, szacunek... Tak, ale nie tych okolicznościach!
Wprawdzie hrabia jest właścicielem nie tylko zamku, ale również domu w Londynie, wielu wsi, lasów czy łąk, dzięki czemu jest bogaty i wpływowy, ale odstrasza ludzi od siebie tym, że nie liczy się z opinią innych i zachowuje jakby był nietykalny. No tak, pieniądze dają władzę pod wieloma względami... Ale szczęście już niekoniecznie... Aleksander miał wprawdzie cztery żony, ale wciąż nie doczekał się dziedzica a przecież ma już trzydzieści osiem lat. Jednak od najmłodszych lat jego życie nie było łatwe, tak naprawdę wychowały go trzy ciotki i prawnicy a sztuki miłości nauczył się w domach publicznych. Hrabia marzy o kobiecie, która zapełni pustkę w sercu i na zamku, którą będzie mógł obdarzyć prawdziwą miłością i dzielić z nią codzienne życie. Tylko czy to jest możliwe, kiedy niektóre panny się go boją, zwłaszcza gdy zaczynają snuć przypuszczenia co może skrywać tajemnicza czarna rękawica...


Równolegle poznajemy rodzinę Miltonów, której grozi bankructwo. Do tej pory ojciec Kate i Amelii radził sobie doskonale z gospodarstwem, ale kilka niezbyt udanych interesów spowodowało, że stoją nad przepaścią... Pozbyli się większości służby, między małżonkami panuje lodowata atmosfera, zdają sobie również sprawę, że planowane małżeństwo starszej córki może w tej sytuacji nie dojść do skutku. Miltonowie chwytają się ostatniej szansy na uratowanie dzierżawionego gospodarstwa - muszą poprosić hrabiego o pożyczkę albo umorzenie długu. Powstaje więc ryzykowny plan, który nie do końca jest sprawiedliwy czy uczciwy wobec córek, ale rodzina nie ma wyjścia. Miltonowie nie wiedzą jednak, że realizacja niekoniecznie przebiegnie po ich myśli a miłość pojawi się niespodziewanie nie tam, gdzie jej oczekiwano.

Ta powieść to feeria postaci, wielobarwnych, ciekawych, czasami tajemniczych czy siejących postrach.
Siostry Milton to istne sprzeczności. Amelia ma dwadzieścia lat, jest pracowita, ułożona, dobra, życzliwa i romantyczna. Rok młodsza Kate jest typowym niepokornym dzieckiem, wciąż temperowana i upominana, wielbi wolność i samodzielne decydowanie o sobie. Jej rude włosy idealnie oddają ognisty charakter.
Lady Isabelle Adler od lat mieszka w zamku hrabiego, właściwie w statusie kochanki, gdyż w Londynie pozostawiła męża. Prawdą jest jednak, że liczy na małżeństwo z Aleksandrem, ale kolejne żony jej w tym przeszkadzają. Musi znosić obecność trzech starszych ciotek hrabiego oraz gospodyni, której wrogie nastawienie jest aż nazbyt widoczne. Wyobraźcie sobie zatem sytuacje (czasami nawet zabawne) do jakich dochodzi, gdy te pięć kobiet się spotka - są walki na gesty, przepychanki słowne i złośliwości.

Tajemnice, zagadki, niespodzianki to bardzo ważne elementy tej książki. Nie ma chyba bohatera, który by czegoś nie skrywał! Klementyna Hammond (gospodyni hrabiego) ukrywa tajemnicę - chyba dużego kalibru - bowiem jest mowa o tym, iż jej bardzo ciąży, ale przez wiele lat jej nikomu nie zdradziła. Sumienie kobiety jest obarczone pewną winą... Jaką? Tego autorka nie zdradziła w pierwszym tomie.
Zagadki skrywane na zamku "śpią" w ukryciu, jednak pojawiające się tutaj kobiety (kolejne hrabiny) przypadkiem odkrywają prawdę, zaś te które pragną poznać ją najmocniej, nie potrafią odnaleźć wskazówek. Ależ jestem ciekawa co takiego skrywa zamek Aleksandra!

Najczęściej pojawiającym się podczas lektury pytaniem jest - jak i dlaczego zginęły kolejne hrabiny? Zwłaszcza, że w wypowiedziach wielu bohaterów pojawiają się tajemnicze słowa o krwi na rękach, wyręczaniu się kimś kto nie pozostawia śladów... Ostatniego słowa nie powiedziała też wiedźma Alice, która poszukuje czegoś na zamku Cantendorfów, tylko potrzebuje kogoś, kto jej w tym fizycznie pomoże...

"Tajemnica zamku" to inne oblicze Krystyny Mirek. Znana pisarka sięgnęła tym razem po historię usytuowaną w XIX wieku - w czasach, które wymagają posłuszeństwa wobec mężczyzn, nawet jeśli serce czy sumienie mają inne zdanie; pominięte przy rozdziale urody panny mają problemy z zamążpójściem jeśli nie mają wsparcia w wielkości posagu czy pozycji społecznej a samotny spacer może mieć poważne konsekwencje, rzutujące również na ich przyszłość. Mężatki wcale nie mają łatwiej, bowiem muszą borykać się z chłodem i pustką w sypialni oraz radzić sobie na wielu płaszczyznach (w domu, z dziećmi, na balach czy spotkaniach towarzyskich), pomimo trudności natury finansowej.

Byłam ogromnie ciekawa jak Mirek poradzi sobie z fabułą osadzoną w innym czasie niż współczesność. Jaką stworzy kreację bohaterów, jak pokieruje ich życiem, jakimi wartościami obdarzy. Intrygowało mnie też wyjście autorki poza gatunek powieści obyczajowej, bowiem Saga rodu Cantendorfów nie jest zwykłą powieścią. Przede wszystkim jest to romans, ale z uwagi na śmierć hrabin znajdziemy tu wątek kryminalny; wiedźma Alice doda zaś szczyptę fantastyki. Akcja biegnie dość spokojnie, ale nie oznacza to wcale, że jest nudno! Wciąż pojawiają się nowe postacie, które wprowadzą do fabuły powiew świeżości oraz nowe zagadki. Szkoda, że żadna się jeszcze nie wyjaśniła, ale to tylko pobudza mój apetyt na kolejne tomy tej smakowitej opowieści.


Doskonale oddany urok epoki, walka o uwagę hrabiego, rudy i niepokorny "kociak", nauczka dla niewiernych, "czarne charaktery" oraz niespodzianki, których nie brakuje w kolejnych rozdziałach - to skrótowy opis "Tajemnicy zamku", cudownej i klimatycznej powieści rodem z wiktoriańskiej Anglii. Ja jestem zakochana, choć jednocześnie oczekuję jeszcze większego napięcia oraz rozwikłania choć fragmentu jednej z tajemnic w drugim tomie.
Polecam wielbicielom XIX wieku oraz fanom pióra autorki.




"Tajemnica zamku"
"Cena szczęścia"
"Prawdziwa miłość"



Książka przeczytana w ramach wyzwań: 12 u Wiedźmy, Grunt to okładka, 52 książki



Za możliwość przeczytania książki
dziękuję


piątek, 17 lutego 2017

Indywidualne wyzwanie znów uszczęśliwiło!

Dopiero informowałam Was o sukcesie Sylwii w "walce" z poznawaniem twórczości Magdy Kordel a dziś mam znów radosną nowinę!
Epilog - zaczytana Joana również ukończyła swoją misję w terminie :)





Asia miała za zadanie przeczytać dowolną książkę Agnieszki Krawczyk - mamy podobny gust i byłam przekonana, że będzie zadowolona z lektury. Czy miałam rację?
Najlepiej zacytuję Wam komentarz Asi, kiedy zgłaszała link do recenzji powieści "Siostry":

Ewelinko - melduję wykonanie zadania :-) i zgłaszam czerpanie z tego powodu OGROMNEJ przyjemności :-)
Dziękuję - nie znamy się osobiście a Ty mi wyznaczyłaś książkę wręcz IDEALNĄ dla mnie :-) Dziękuję bardzo!!!
No i polecam się na przyszłość


Bardzo mnie to cieszy! To miód na moje serce i motywacja do działań :) Gratuluję Ci ogromnie zaliczenia wyzwania i jak rozumiem, teraz na Twoim blogu będą się pojawiać recenzje kolejnych powieści autorki? :) [później polecam serię Magiczne miejsce :)]

czwartek, 16 lutego 2017

Gabriela Gargaś "W plątaninie uczuć"




Autor: Gabriela Gargaś
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: styczeń 2017
Liczba stron: 416










Twórczość Gabrieli Gargaś nie jest mi obca (choć długo nie mogłam się zacząć tej przygody). Miałam przyjemność poznać już "Pośród żółtych płatków róż", "Tylko Ty" oraz "A między nami wspomnienia". Przyznaję szczerze, że dwie ostatnie zrobiły na mnie duże wrażenie. Wprawdzie nie znam jeszcze wszystkich napisanych przez autorkę książek, ale bilans naszych spotkań wyszedł bardzo na plus. Czy lektura "W plątaninie uczuć" nie popsuje naszych stosunków?

Przyjaźń jest niezmiernie ważna w naszym życiu. Rzekłabym nawet, że ta prawdziwa jest ważniejsza od miłości. Wiedzą o tym również bohaterki - Dorota, Hanna i Kalina. Są już po trzydziestce, ale ich przyjaźń nadal trwa i mogą na siebie liczyć w każdej sytuacji - poświęcają czas, zarywają noce, pocieszają się, płaczą i śmieją wspólnie. Częste spotkania lub choćby telefony dają im poczucie więzi, wsparcie i podnoszą na duchu. Ale i tak więcej radości daje im wspominanie przeszłości niż rozmowy o teraźniejszości, która już nie jest taka kolorowa... Wielokrotnie każda z nich chciałaby się zamienić "na życia" z przyjaciółką, bo wydaje jej się, że tamta ma lepiej, jest szczęśliwsza i spełnia swoje marzenia. Kobiety dochodzą do wniosku, że żaden mężczyzna, nawet taki najlepszy, nie jest w stanie zrozumieć ich tak dobrze, jak one siebie nawzajem.

Dorota jest żoną i matką. Z uwagi na wychowanie synów stała się kurą domową. To mąż dba o to, by niczego im nie brakowało... Pieniędzy mają pod dostatkiem, ale Dorota czuje, że szczęście wcale się z tego powodu nie rozrosło. Wciąż chodząca w dresie, nieuczesana, nieumalowana i zmęczona kobieta odczuwa frustrację. Jest niespełniona, znudzona i rozgoryczona. Mąż nie rozumie jej zmęczenia, przecież ona w domu NIC nie robi! Dlatego każdy jego powrót z pracy kończy się kłótnią... dlatego wraca coraz później, tylko czy aby na pewno siedzi "po godzinach"? Dorota musi sobie poradzić nie tylko z domem, dziećmi i wrogo nastawioną do niej teściową, ale i romansem męża - czy wybaczy?

Hanna miała w życiu wielką miłość - Marcina, jednak straciła go... Wcześnie zmarła jej matka... Utraciła też - na wiele lat - kontakt z siostrą. Dlaczego? Czy w ogóle jest coś, co może na nowo odbudować ich relacje? Potem było kilka miłośnych przygód, ale nie miały wielkiego znaczenia... Hania jest piękną kobietą, robi karierę w międzynarodowej korporacji i kiedy w końcu uda jej się prawdziwie zakochać.... los spłata jej figla.

Kalina jest "solą w oku" rodziny, bowiem wbrew woli ojca otworzyła butik z ekskluzywną odzieżą a na dodatek od dziecięciu lat żyje ze swoim partnerem - Piotrem - bez ślubu. Pragnie ślubu i normalnej rodziny, jednak przypadkiem w markecie spotyka Krzysztofa - miłość sprzed lat... Rozdarte serce i rozum nie będą zbyt pomocne w wyborze, gdyż z jednej strony widzi wady partnera, które coraz bardziej jej przeszkadzają w codziennym życiu - z drugiej zaś idealizuje dawną miłość - bo przecież on w tej sytuacji byłby lepszy, romantyczniejszy... Tylko czy na pewno? Wybór musi właściwy, odwrotu nie będzie. Jaką decyzję podejmie Kalina?


"W miłości (...) trzeba mieć pewność, że na tę drugą osobę możesz liczyć i bezgranicznie jej ufać. (...) Miłość to nie poezja ani kwiaty, nie czułe słówka, to coś więcej." *

Autorka przedstawiła w powieści trzy, jakże różne osobowości. Każda z bohaterek ma inne życie, inne problemy, inne marzenia. Jednak wszystkie chcą być kochane, zauważane, piękne i doceniane. Gargaś zwróciła uwagę na fakt, jak czuje się kobieta zamknięta w domu, z ogromem obowiązków, bez czasu dla siebie - jest szczęśliwa z uwagi na dzieci, ale czy to wystarczy, by była spełniona? Jest też bohaterka-karierowiczka oraz żyjąca w wolnym związku - bardzo życiowe to postacie. Nie brakuje też charakternej teściowej, na którą można sobie ponarzekać, bo wtrąca się do wszystkiego i krytykuje. Jest młoda, piękna i ponętna kochanka, która stanowi odskocznię od zrzędliwej żony i daje kochankowi poczucie względnej wolności oraz cały wachlarz mężczyzn - jednych można polubić, innych nie.
Koniecznie muszę wspomnieć o pewnym starszym małżeństwie, u którego Wigilię spędziła Hanka. Pani Janina, pomimo choroby męża jest zawsze uśmiechnięta, ponieważ tak się przyjemniej żyje. Jest pełna mądrości życiowej i uważa, że owszem zmieniły się czasy - od chwili, gdy ona była młoda - ale przecież problemy pozostały takie same.

Jak przystało na dobrą powieść obyczajową w fabule nie zabrakło uzdrawiającej mocy pobytu na wsi - tym razem są to Kaszuby. To tam można znaleźć ukojenie, odpoczynek i podjąć ważne decyzje mające zaważyć na całym życiu, które mamy przecież tylko jedno. Trzeba je doceniać, gdyż jest kruche i ulotne. Czasem wystarczy jedna sekunda lub jedna diagnoza i możemy je utracić. Autorka, by pokazać czytelnikowi co może stracić, pozbawiła zdrowia jedną z postaci - przyznaję, że bardzo długo nie domyślałam się na kogo padnie... Całkowicie zaskoczyła mnie wiadomość, że to... Nie, tego Wam nie zdradzę - musicie sami sięgnąć po książkę :)

Gabriela Gargaś napisała niezwykle zapadającą w pamięć historię. Traktuje o prawdziwym życiu i realnych problemach: prawdziwej przyjaźni, zdradach, chorobach, decyzji: urodzić czy też nie... Poruszony jest problem porzucania zwierząt, zatajania prawdy oraz samotności. Każdy z nas się jej boi, choć bywa pod różnymi postaciami.

"Najgorszym rodzajem samotności jest samotność przeżywana we dwoje." **

"W plątaninie uczuć" autorka wita czytelnika szarą, twardą i trudną rzeczywistością. Nie ma lukru, nie ma upiększeń ani idealizowania. Oprócz zalet, piękna, powodzenia, narodzin i miłości jest ta ciemniejsza strona życia, o której nie lubimy myśleć ani mówić - wady, problemy, kłamstwa czy choroby.

To bardzo poruszająca i prawdziwa opowieść, która wciąga, zaskakuje, ale i wzrusza. Można przeżyć tutaj cały wachlarz emocji - skrajnych - od śmiechu do łez. Mnie oczy zaczęły się "pocić" około trzechsetnej strony i już do końca książki potrzebowałam chusteczek. Powieść nie tylko opisuje historię trzech przyjaciółek i ich rodzin, ale zawiera mądre rady, z których możemy skorzystać. Skłania też do refleksji i udowadnia, że wszystko dzieje się po coś. Z każdej, nawet najgorszej i najsmutniejszej chwili - można wyciągnąć radosny promyk nadziei na lepsze jutro. Mimo, że bardzo łatwo się pogubić w plątaninie uczuć...





* G. Gargaś, "W plątaninie uczuć", Wyd. Filia, Poznań 2017, s. 320
** Tamże, s. 227




Książka przeczytana w ramach wyzwań: Grunt to okładka, 52 książki


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję



środa, 15 lutego 2017

Dziś premiera "Tajemnicy zamku" Krystyny Mirek!





Dziś premiera pierwszego tomu nowej serii znanej nam pisarki Krystyny Mirek!

Jestem już po lekturze i przyznaję - to nowa twarz Pani Krystyny... pełna tajemnic i zagadek powieść wciąga i intryguje.

Moje wrażenia poznacie niebawem - polecam!
Jak dobrze, że na kolejny tom nie trzeba czekać rok czy dwa...








# # # # #

Zapraszam Was na bloga Iwony - znajdziecie tam wczorajszy post Walentynkowy z moją wypowiedzią :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...