poniedziałek, 23 października 2017

Magda Stachula "Trzecia"




Autor: Magda Stachula
Wydawnictwo: Znak literanova
Data wydania: 2017
Liczba stron: 368











Magda Stachula to autorka mieszkająca w Krakowie, która zadebiutowała powieścią "Idealna". Nie miałam okazji czytać tej książki, ale los podsunął mi kolejną... - "Trzecia" mocno zaintrygowała mnie opisem... Czy to kryminał (lub może thriller) pasujący do moich upodobań czytelniczych?


Główna bohaterka numer 1
Mam na imię Eliza. Jestem dwudziestosiedmioletnią psychoterapeutką z Krakowa. Prowadzę zajęcia indywidualne oraz grupowe, uwielbiam odreagowywać stres na basenie a moim zainteresowaniem cieszy się wszystko to, co rosyjskie. Miałam okazję spędzić kiedyś pół roku w Moskwie. Aktualnie jestem sama, niedawno zostawiłam zdrajcę w szufladzie z naklejką 'przeszłość'. Mam brata Daniela (który jest zawodowym hokeistą), kiepskie relacje z matką, koszmarne sny oraz przeświadczenie, że ktoś mnie śledzi... A może to historia sprzed lat nie daje mi spokoju?


Główna bohaterka numer 2
Dzień dobry Państwu, jestem dojrzałą właścicielką firmy z Warszawy a na imię mi Lilianna. Właśnie świętowałam drugą rocznicę... rozwodu. To ja byłam winna, bowiem zakochałam się młodszym mężczyźnie. Było nam ze sobą dobrze, aż do chwili, gdy on zaczął nagle wyjeżdżać, potajemnie wychodzić i spóźniać się... A potem... Nie potrafię o tym mówić... Od dwóch lat szaleję z rozpaczy! Sama nie wiem czy chciałabym zemścić się na nim, że mnie zostawił bez słowa czy też po prostu pragnę jego bliskości... Aż pewnego dnia los pomaga mi odwrócić codzienność.


Jest też ON.... 
Anton - młody, przystojny i przyciągający damskie spojrzenia muzyk. Gitarzysta dorabia w klubach, choć przecież nie jest w stanie utrzymać się tylko z tych pieniędzy... Co zatem ukrywa?


A kim jest człowiek, który dzięki współczesnym technologiom stworzył wyjątkową listę...?? Eliza jest na niej trzecia... Trzecia gdzie? Trzecia do czego?


Co tak naprawdę łączy tych bohaterów? Z pozoru nic...
W jaki sposób ich losy zostały splecione misternie utkanymi wydarzeniami? Moje pierwsze teorie prowadzą donikąd...


Magda Stachula bardzo powoli wprowadza czytelnika w świat głównych postaci tego - chciałam napisać - dramatu. Początkowo życie tej trójki biegnie dość spokojnie, choć oczywiście zaczynają pojawiać się zagadki, tajemnice i niedopowiedzenia. Z coraz wyższym poziomem adrenaliny zaczynamy śledzić kolejne wydarzenia, dostrzegamy błyski aparatu, szaleńcze ucieczki ulicami Krakowa, zastawiane pułapki. Współodczuwałam strach prześladowanej, ale jednocześnie zastanawiałam się, czy ja w takiej sytuacji byłabym równie naiwna i dała się podejść... Wszak dopiero co była śledzona!!! Dlaczego po kilkunastu dniach znajomości zamieszkała z facetem? Dlaczego pomimo wątpliwości i niepokoju parła w swych postanowieniach do przodu? Dlaczego tak długo ukrywała ważne i niepokojące sygnały napierające z każdej strony? Czy wszystko co się wokół niej działo, było dziełem jednej osoby? A może przypadku lub pomyłki? Zbyt wiele tych 'dlaczego'...


Każda strona tej książki niesie zagadki i niepokój, który odczuwają nie tylko bohaterowie. Kiedy zaczynamy poznawać ich tajemnice, świat wymyślony przez autorkę zaczyna nabierać zupełnie innych kolorów... Już nie jest czarno-biały a mieni się wszystkimi możliwymi barwami... tragedii... Wielokrotnie 'krzyczałam' podczas lektury słowo "nie" chcąc obronić bohatera przed krzywdą a siebie przed brutalną prawdą. Tak, dobrze to ujęłam - chodzi bowiem o fakty, które doprowadziły mnie na skraj urwiska, jeśli mogę tak określić stan szoku w jakim się znalazłam kiedy na jaw wyszło prawdziwe 'ja' bohaterki...

Były takie momenty, kiedy zachowanie Elizy ogromnie denerwowało. Czy to bohaterka na pewno jest pełnoletnia? Jej decyzje, zachowanie w pracy i w stosunku do innych osób nierzadko nie pokazywały że jest psychoterapeutką... Co ją omamiało?? A może to tajemnice krępowały jej osobowość w dorosły życiu?

Krótkie rozdziały tej książki sprawiają, że stron przy naszej lewej ręce przybywa bardzo szybko - czyta się naprawdę przyjemnie i emocjonująco. Nie do końca zamknięte zakończenie daje nadzieję, na poznanie dalszych losów Elizy, Lilianny i Antona.

"Trzecia" to powieść podzielona na trzy narracje, dzięki czemu poznajemy życie Elizy, Lilianny i Antona z ich własnej perspektywy. Poprowadzą nas przez nierzadko trudne dzieciństwo, osiągane sukcesy czy porażki, popełniane błędy, pracę i czas wolny. Tylko czy we wszystko możemy im tak po prostu uwierzyć? Czy każde słowo jest prawdą?
Zastraszona, zmanipulowana i oszukiwana Eliza, dominująca choć cierpiąca i pragnąca walczyć o 'swoje' Lilianna oraz noszący w sobie tajemnicę ciężkiego kalibru, uwodzicielski muzyk, któremu świat zawalił się już dwa razy - towarzystwo doborowe, prawda?

A na deser pewna internetowa aplikacja... Czy aby na pewno niosąca same pozytywy?


Podsumowując - "Trzecia" to bardzo dobra przedstawicielka gatunku 'z dreszczykiem', gdzie nie brak gangsterów, mylenia tropów, tajemnic oraz gry w podchody. Książka trzyma w napięciu, zaskakuje, nadaje sercu szybsze tempo pompowania krwi a z detektywistycznych zdolności jakie u siebie chcemy dostrzegać, robi sieczkę... Thriller psychologiczny doskonale wkręcający w swą historię nieopierzonego czytelnika co tylko dodaje lekturze smaku - polecam.






Książka przeczytana w ramach wyzwań: Grunt to okładka, Wspomnienia z wakacji, 52 książki


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję


sobota, 21 października 2017

Katarzyna Berenika Miszczuk "Obsesja"




Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 27 września 2017
Liczba stron: 400












Rynek wydawniczy wciąż kusi nowymi tytułami, jednak mimo ogromnych chęci, nie sposób poznać wszystkich autorów, których się pragnie. Mimo, że często czytam literaturę polską, dotychczas nie miałam okazji poznać twórczości Katarzyny Bereniki Miszczuk... Widać, czekałam na właściwą dla mnie książkę... Tak, to moje pierwsze spotkanie z piórem autorki. Czy będą kolejne?


Warszawa, Szpital Wschodni
Joanna Skoczek ma dwadzieścia dziewięć lat i jest rezydentką na psychiatrii. Tak do końca to sama nie wie, dlaczego wybrała akurat tą specjalizację, zamiast - na przykład - chirurgii. Często w praktyce okazuje się, że kiepski z niej lekarz tejże specjalności, bowiem nie potrafi rozgryźć zachowań ludzi. Do stolicy wróciła pół roku temu i próbuje żyć na nowo. Przeszłość niby jej bardzo nie pokiereszowała, ale pragnie teraz być sama. Choć jak wiadomo, los potrafi być nieźle złośliwy i w chwili, gdy tego najmniej pragniemy, stawia na naszej drodze gromadkę wdzięczących się facetów. Tak właśnie było z Aśką...

Jeden z tajemniczych wielbicieli podrzucał jej nawet liściki do pracowniczej szafki, co lekarka początkowo uznała za żart a potem i tak zbagatelizowała. Tylko czy słusznie? Co musiało się wydarzyć, że do akcji wkroczyła policja? Ujmę to w zagadkowy sposób - trzymający się przepisów pracownik firmy odbierającej ze szpitala odpady do utylizacji. A potem zrobiło się jeszcze ciekawiej i bardziej niepokojąco, kiedy Joannie zaczęło przybywać wrogów...

Mroczne szpitalne korytarze szpitala kryją wiele... Potajemne schadzki, szepty z groźbami, wypalone w ciemnym korytarzu zabronione papierosy i wszystko to w przerażających podziemiach placówki zdrowotnej. Joanna wielokrotnie samotnie wędrowała korytarzami piwnic, gdyż to właśnie tam znajdowała się szatnia, windy oraz możliwość przejścia do innych części szpitala. Napotykała wtedy na wrogie czy natrętne spojrzenia, ale nie była do końca świadoma dlaczego i komu zawiniła. Jak potoczy się akcja? Czy Aśka jest bezpieczna? Kim jest tajemniczy wielbiciel? Kto ma obsesję na punkcie doktor Skoczek? Ile kobiet zginie oraz co łączy ofiary? Czy to powrót seryjnego mordercy czy może naśladowca?

Pytań, które pojawiają się podczas lektury jest wiele i wciąż mnożą się i mnożą... Odpowiedzi nie zawsze satysfakcjonują (co jest zdecydowanym plusem książki), ponieważ Miszczuk tak poprowadziła akcję, iż czytelnik wielokrotnie gubi tropy a podsuwani mu podejrzani wciąż się zmieniają... Kiedy już myślałam, że wiem kto jest mordercą zaraz pojawiały się fakty, które temu przeczyły i moja uwaga była kierowana w inną stronę. A już finał to mistrzostwo, bowiem takiego rozwiązania się nie spodziewałam!

Poprzez kolejne stronice powieści przesuwają się niezwykli bohaterowie - lekarze, pielęgniarki, pacjenci, pracownicy szpitala oraz policji... Niektórzy są dla siebie zupełnie obcy, inni głośno wyrażają długoletnią znajomość, zaś ostatnia grupa to postacie, które wciąż coś ukrywają... Każdy znajdzie sympatię i "czarny charakter", bowiem Miszczuk zadbała o pełen przekrój kobiet i mężczyzn. Wszyscy zostali doskonale scharakteryzowani w sferze wyglądu oraz cech charakteru.

Joanna uwielbia chodzić w butach na wysokich obcasach, co w szpitalu nie zawsze jest możliwe a stukot potęguje uczucie strachu w piwnicach szpitala. Ulubieńcem lekarki jest kot, dość wyjątkowy pod wieloma względami a bohaterka będąc jednocześnie narratorką, pozwala nam poznać wszystkie momenty tej historii z pierwszej ręki. Jest to plus również z perspektywy pokazania pracy szpitalnych oddziałów, zwłaszcza psychiatrii i szczerze mówiąc, miewałam przeświadczenie, że nie każdy pracownik działa tam kompetentnie...

Kryminał ten czyta się bardzo szybko, nawet poświęcając czas - jak ja - na analizę szczegółów, by móc samodzielnie rozwikłać zagadkę. Tym razem jednak nie miałam szans z pokręconym pomysłem twórczyni, ale to dobrze - radość była tym większa z niespodzianki.
W stopce autorskiej na skrzydełku książki jest informacja o tym, że to pierwsza część nowego cyklu powieści... To dobrze, bowiem finał był ogromnie szybki i nie dał mi pełni radości, ale liczę, że to celowe działanie właśnie z uwagi na planowane kolejne tomy oparte na tej historii.


Od trzech lat zwracam na pewną tematykę większą uwagę niż wcześniej - autorka umieściła w książce bohatera chorego na cukrzycę typu 1 - dziękuję za zwiększanie świadomości dotyczącej tej choroby.


Podsumowując - "Obsesja" to dobry kryminał choć można go określić zapewne mianem thrillera medycznego z uwagi na miejsce akcji), w którym nie brakuje trupów, pogmatwanych związków między bohaterami, chrapiącego Kołtuna jako leku na smutki oraz plotek dostarczających wiedzy na różnorodne tematy. Finał sprawia, że czytelnik zawiesza się na chwilę i próbując zamknąć buzię ze zdziwienia analizuje całą historię raz jeszcze... To było udane - i pomimo nieboszczyków dość humorystyczne - pierwsze spotkanie z twórczością Miszczuk.




Książka przeczytana w ramach wyzwań: Grunt to okładka, Wspomnienia z wakacji, 52 książki



Za możliwość przeczytania książki
dziękuję

czwartek, 19 października 2017

Natasza Socha "Apteka marzeń"




Autor: Natasza Socha
Wydawnictwo: Pascal
Data wydania: 13 września 2017
Liczba stron: 400












Najpierw długo nie mogłam zabrać się za twórczość Nataszy Sochy, ale kiedy to już nastąpiło, pisarka dołączyła do grona tych, których książki biorę w ciemno... Dlatego nie wiedziałam, co czeka mnie kiedy sięgnę po "Aptekę marzeń". Nie miałam zielonego pojęcia o czym jest książka i sądziłam, że dziś, jak zawsze przeczytacie po prostu recenzję...

Niestety, nie jestem w stanie...

Nie potrafię...

O fabule
Magda jest żoną Aleksandra, dyrygenta. Mają dwójkę dzieci i żyją jak każda rodzina. Jednak niespełna dwuletnia Ola robi się coraz bardziej apatyczna, marudna i zmęczona. Wszystko ją boli.
Piątego maja 2004 roku w ich życiu pojawiła się straszna diagnoza - neuroblastoma. Skończyła się beztroska a zaczęło życie w dwóch światach - domowym i szpitalnym. Normalne życie przestało istnieć a pojawiły się w nim ból, strach, panika, lęk a przede wszystkim wściekłość i bezsilność zarazem.

Magdalena robi wszystko, by walczyć o córkę. By nie poddać się chorobie, która nie czuje respektu przed kolejnymi chemiami... Powraca... Modli się, odczynia uroki nietypowymi portretami Oli, zachęca mózg do optymizmu jednocześnie tęskniąc za leniwymi porankami w domu.


Karolina ma czternaście lat i nie zdaje sobie sprawy, że jej przyszłość tak radykalnie się zmieni. Najpierw w jej codzienność wkradnie się (pół)brat, później pierwszy biustonosz a potem... chłoniak, którego dziewczyna nazywa Świniakiem. Początkowo to ona musi pocieszać matkę i uważa, że dorośli odstawiają w tej kwestii niezły cyrk, gdyż tracą wiarę, którą dzieci niewątpliwie posiadają większą. Nie powinny przecież oglądać załamanego rodzica...

Dziewczyna nie potrafi po prostu leżeć w łóżku, choruje w biegu, w podróży - znalazła bowiem ogromnie nietypowy, ale jakże fantastyczny sposób na pomoc innym chorym dzieciom.



"Nie lubię poczucia bezradności. Zwłaszcza wobec dziecka, które najwyraźniej czeka, aż rozwiążę jego małe dylematy i znajdę sposób by znowu chciało mu się śmiać." *



O emocjach i łzach
"Apteka marzeń" to książka o matkach i córkach (choć chorych chłopców również poznamy), o tragedii, wyroku, walce, ale i łzach. O niezrozumieniu i ciągłych pytaniach: 'gdzie jest Bóg'. Powieść pokazuje, że przy dzieciach matkom nie wolno płakać, muszą być silne, by móc tą siłę przekazać.


"Płacząca matka boli bardziej niż dożylne wkłucie" **


Lektura ta dostarczy Wam więcej emocji i łez niż niejeden dramatyczny czy romantyczny film. Płakałam, wcale się z tym nie kryjąc, bo zwyczajnie fabuła brała górę nad otaczającym mnie światem. Łzy ciekły mi nawet wtedy, gdy czytałam o kubku z imieniem, różowym domku czy magii sweterka z jednorożcem. 


O tej powieści Nataszy Sochy nie da się normalnie napisać... Bo nikt nie potrafi rozsądnie opisać książki, w której chorym dzieciom łysieją główki a one i tak uśmiechają się częściej niż krzywią z bólu. Bynajmniej ja nie potrafię, wybaczcie...
Może to dlatego, że sama mam chore dziecko... może nie na nowotwór, ale na przewlekłą chorobę... Może dlatego, że sama choruję i leki zażywane kilka lat temu nazywane były 'chemią w tabletkach'? Żywiłam się wtedy kisielem - dlatego doskonale rozumiem Karolinę, której organizm chwilami tylko taki pokarm przyswajał...


"Do wszystkich kobiet mających dylemat, czy lepsza jest na piance od kawy rozetka, czy może serduszko. Do wszystkich ludzi, których denerwuje padający deszcz, zbyt głośno szeleszcząca gazeta czy też spóźniający się tramwaj. Do tych, którzy kłócą się o nic. Lub o włosy kota na poduszce. O smak rosołu.
Raz jeden przejdźcie się korytarzem szpitala onkologicznego. Oddział dziecięcy.
Raz jeden..." ***



O marzeniach i prawdzie
Szpitalne matki w 'zbrojach', niezwykłe pielęgniarki i siostry oddziałowe, surowi, ale konkretni i piekielnie silni lekarze. A przede wszystkim kilkuletnie i kilkunastoletnie dzieci, które przyjmują wszystko z pokorą, szukają radości w detalach i marzą...
A może ktoś te marzenia jeszcze spełni...

Powieść jest ogromnie trudną lekturą, myślę że zwłaszcza dla matek. Włoski stały mi dęba na karku i nie tylko, gdy czytałam o przybywających gramach nadziei, spontanicznym uleganiu chwili czy szczęściu, które daje zwykłe kopanie pod stołem. Niezwykłe było to, jak spontanicznie i całym sercem ludzie jednoczyli się, by zrobić coś dobrego dla małych pacjentów.

Książka ta otwiera oczy na tematykę raka, cierpienie oraz potrzeby dzieci i ich matek (które często nie czują smaków, zapachów czy wrzątku na skórze, ale wciąż zaciskają kciuki), dawców szpiku a przede wszystkim udowadnia, że nowotwór nie jest zaraźliwy!!!
A może właśnie Ty lub Ty podarujesz komuś życie?

Powieść rozłożyła mnie na łopatki. Sprawiła, że rozpadłam się na kawałki i teraz muszę składać swoje serce i duszę na nowo. Rozczuliła, zszokowała, pokazała jak trudne wybory życiowe muszą podejmować inni... Nie tylko ja...
Nie wiem jaką książkę powinnam przeczytać teraz... Mam czytelniczego kaca i wydaje mi się, że żadna nie wyda mi się godna uwagi...


Podsumowując - "Apteka marzeń" to lektura obowiązkowa dla matek, córek, ojców czy mężów, ale i babć, dziadków, sąsiadek oraz przyjaciółek. Dla każdego. Bo każdy może uratować życie innym, bo to przecież nic nie kosztuje... I jak zaznaczono w książce - nie boli bardziej niż rozwód!


P.S. Natasza, dziękuję Ci za bohaterkę-Ewelinę i za to, że dałaś radę napisać TAKĄ książkę!




* N. Socha, "Apteka marzeń", Wyd. Pascal, Bielsko-Biała 2017, s. 11
** Tamże, s. 321
*** Tamże, s. 80



Książka przeczytana w ramach wyzwań: Wspomnienia z wakacji, Zatytułuj się, 52 książki


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję


wtorek, 17 października 2017

Scarlett Cole "Najtwardsza stal"




Tytuł oryginalny: The Strongest Steel
Tłumaczenie: Ewa Skórska
Wydawnictwo: Akurat
Data wydania: 20 września 2017
Liczba stron: 352
Seria: Tatuaże tom 1











Jakie jest pierwsze wrażenie kogoś, kto bierze do rąk książkę gdzie z okładki patrzy umięśniony i wytatuowany przystojniak? W takich właśnie przypadkach, wielu pomyśli, że treść nie jest godna uwagi, bo cóż może kryć TAKA okładka...? W takiej chwili polecam opis powieści, która bynajmniej mnie - skusiła. Czy intuicja nadal działa czy może żałuję czasu z pierwszym tomem serii Tatuaże?

Maj w Miami sprawia, że ludzie otwierają się na świat, chodzą na plażę, do barów czy też w inny sposób cieszą się doborowym towarzystwem. Ale nie Harper Connelly... Ta dwudziestosiedmioletnia kobieta, kiedy tylko skończy przyjmować zamówienia w kafejce, gdzie pracuje, zaszywa się w małym mieszkanku i miotłą ucisza zbyt głośnego sąsiada z góry. Od czterech lat nie może znieść dotyku innych a żyjąc w ciągłym strachu nie widziała się nawet z rodzicami. Jej sekret zna jedynie Drea, koleżanka z pracy. Na ile dopuszczenie jej do tajemnicy, pomoże Harper w normalności zwłaszcza, że jej świat już niebawem ma znów runąć w posadach?

Trent Andrews prowadzi własne studio tatuażu. Ale nie zawsze był grzecznym chłopcem... Zmarnowaną młodość uratował mu człowiek, który nie był pewien czy uda mu się jednocześnie podarować Trentowi porządną przyszłość. Aktualnie nie w środowisku osoby, która nie uznawałaby Andrews'a za mistrza. Zresztą sam nieskromnie zdaje sobie sprawę, że jest dobry w swoim fachu. Pewnej nocy do studia przychodzi przestraszona, choć piękna dziewczyna. Trent rozpoznaje w niej osobę, która spodobała mu się niedawno na ulicy - już wtedy zwrócił uwagę na jej ciało, włosy i skórę. Teraz Harper prosi "boga tatuażu" o ocenę, czy uda mu się zasłonić jej plecy obrazem, który ma jej pomóc w pogodzeniu się z przeszłością. Tylko czy odważy się pokazać mu namacalny dowód tragedii sprzed czterech lat?

Podczas kolejnych spotkań między tą dwójką rodzi się nić porozumienia... Ale przeszłość wciąż atakuje, nie pozwalając im żyć po swojemu... Nie zezwalając Harper na nowe życie... Nie godząc się, na zapomnienie... Dlaczego kolejne niepokojące wydarzenia nie zostały od razu zgłoszone na policję? Dlaczego Harper boi się opowiedzieć Trentowi całą prawdę? Czy zahukana i pozbawiona marzeń dziewczyna ma szansę na ułożenie sobie życia z tym silnym i szczerym tatuażystą? Tego musicie dowiedzieć się sami...


Powieść Scarlett Cole jest historią młodej kobiety, która została skrzywdzona przez swojego faceta i jeszcze długo nosić w sobie będzie piętno tamtych wydarzeń. Nathan nie tylko zadał jej ból w sensie fizycznym, ale również pokazał, że w starciu bezpośrednim ona przegrywa - odwrócił się od niej brat a pomocy odmówiła policja! Wątek przemocy zawsze jest trudny i emocjonujący, zaś w tym wypadku wciąż zaskakiwał nowymi łamigłówkami a chwile, gdy Harper opisywała to, co ją spotkało wspominam z bólem. Z ogromną nerwowością przewracałam kolejne strony chcąc przekonać się czy dojdzie do spotkania bezpośredniego ofiary z katem...

W zalewającej rynek fali powieści obyczajowych trudno jest autorom znaleźć coś, co odróżni ich książkę od innych. Wątek, temat, tajemnica czy może zajęcie głównego bohatera... Scarlett Cole udało się to wyśmienicie - podarowała mi nie tylko gorące i przepełnione uczuciami Miami, ale też ciekawych bohaterów z trudną przeszłością a przede wszystkim historię opartą na tematyce tatuażu. Niezwykłym, mogę śmiało nazwać również zabieg, wprowadzenia do książki licznych odniesień do Dantego i jego "Boskiej komedii" - w jakim celu? Tego nie zdradzę :)

Są tylko trzy rzeczy, które mogłabym wytknąć w ramach 'czepiania się'. Pierwsza to wrażenie, które odnosiłam, iż nie każdy wątek został dokończony. Czasami czułam, że akapit czy fragment nie kończy się według planu, że czegoś zabrakło. Drugi - dotyczy samych bohaterów a dokładniej Trenta - jego osobowość i zachowanie autorka sprowadziła do czasu obecnego, opisując jaki jest, jak strasznie słodki stał się w odniesieniu do Harper (w tym temacie zabrakło mi historii Reid'a)... Jedynie wspomniała o incydencie z przeszłości i o stworzeniu studia. A ja chętnie poznałabym szerszą perspektywę.

Jednak pomimo wytkniętych minusików, uważam że to bardzo dobra książka, odprężająca, przenosząca w ciepłe promienie amerykańskiego słońca a zarazem pokazująca jak ciężko jest komuś zaufać i pogodzić się z krzywdami. Czyta się ją szybko i przyjemnie, pomimo smutku rozlewającego się w sercu podczas opisu życia Harper sprzed kilku lat. Powieść udowadnia, jak ważna w życiu jest przyjaźń - ta od przedszkola lub zawarta później, ale równie trwała. Mamy okazję doświadczyć wraz z bohaterami sytuacji, gdy to najbliżsi zawodzą nasze zaufanie i pociechy i wsparcia musimy szukać u obcych.
Dzięki rozdziałom z naprzemienną perspektywą Harper i Trenta, czytelnik może lepiej zrozumieć ich decyzje oraz poznać myśli, które akurat w tej powieści mają często większe znaczenie i przekaz niż słowa... Te bowiem nie zawsze mają odwagę paść z ust bohaterów...


Podsumowując - "Najtwardsza stal" to opowieść o tym, jak palec wsunięty w szlufkę dżinsów może rzucić na kolana a zwykłe przytulenie staje się przełomowe w życiu skrzywdzonego człowieka. Historia wtopiona w świat tatuażystów opowiada o sile, walce i determinacji, by pomimo bólu stanąć do walki z demonami a marzenia odłożyć na półkę, tylko na chwilę... Zawsze można do nich wrócić później. Polecam jako lekką i pomimo krzywd bohaterki, przyjemną lekturę.





Książka przeczytana w ramach wyzwań: Wspomnienia z wakacji, 52 książki


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję


Atak spamera! - małe utrudnienie

Kochani,
od kilku dni na blogu rozpanoszył się spamer ukrywający się pod ksywką 'Blogger'.
Zalewa to moją skrzynkę, denerwuje i sprawia że tracę czas usuwając te wpisy.

Dlatego na jakiś czas muszę włączyć weryfikację. Przepraszam za utrudnienia, ale chcę pozbyć się nieproszonego gościa...
Sama nie wiem czy lepsza obrazkowa czy moderowanie komentarzy...  Zobaczymy.

Liczę, że nie przestaniecie komentować w tym czasie, wszak niebawem pojawią się ciekawe recenzje :)


EDIT - godz. 12:14
Weryfikacja obrazkowo nic nie dała... Co oznacza, że to człowiek a nie maszyna, dlatego komentarze pojawiają rzadko jak na spamy a nie po kilkanaście w kilka minut...

Dlatego wyłączyłam obrazki, skoro to nie pomaga... Trudno.. W takim razie ustawiłam moderację komentarzy - proszę o cierpliwość, skoro sama będę musiała je wszystkie puścić :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...