niedziela, 28 sierpnia 2016

Acja "Mój Empik", czyli kultura w dwie minuty

W ostatnich dniach sierpnia w sondzie ulicznej zapytano Polaków o kulturę – o ich preferencje i zainteresowania. Nikt nie podejrzewał, co może zdarzyć się w ciągu dwóch minut. W ekspresowym tempie w centrum miasta wyrastały spersonalizowane oazy relaksu spełniające kulturalne marzenia. W ten sposób promowano nowy program lojalnościowy – Mój Empik (to nowy program, który zajął miejsce starego zbierania punktów).
 
 


Jedna dziennikarka, dwie lokalizacje, kilkudziesięciu szczęśliwców i kilkaset książek, filmów i płyt. Liczyły się tempo, intuicja i koordynacja. W jednej chwili Justyna Dżbik-Kluge zagadywała nieświadomego spacerowicza i pytała o kulturalne preferencje, a w kolejnej, za jego plecami ekipa techniczna aranżowała niezwykłą kulturalną przestrzeń. Na ruchliwym chodniku nagle pojawiał się regał zapełniony ulubionymi książkami, płytami i filmami danej osoby. Obok niego stawał domowy fotel i stolik. Z przenośnego odtwarzacza zaczynała płynąć muzyka ukochanych wykonawców. 

 
Ekipa ukryta w busie dzięki przekazowi na żywo był w stanie w ciągu dwóch minut wybrać spośród kilkuset kulturalnych produktów wskazywane przez przechodniów jako ich ulubione. Następnie w ciągu kilkunastu sekund musiał je niepostrzeżenie umieścić za ich plecami. Ukrytym kamerom pozostawało rejestrować zaskoczenie i radość „ankietowanych”. 
 
 
 
Oto filmik z akcji

 
Akcja obrazuje sposób działania programu Mój Empik największej sieci dystrybuującej dobra kulturalne w Polsce. To nie tylko specjalne promocje i rabaty dostępne dla wszystkich posiadaczy karty, ale przede wszystkim spersonalizowana oferta – nowo uruchomiony program będzie zapamiętywać kulturalne preferencje i dostarczy „uszyte na miarę” promocje, zaproszenia i informacje. Jeśli na przykład ktoś często sięga po reportaże, to jako pierwszy dowie się o premierach tej kategorii, dostanie rabat na książki tego gatunku i zaproszenia na spotkania z ulubionymi autorami. Nie ma konieczności noszenia przy sobie karty plastikowej, ponieważ program jest kompatybilny z aplikacją mobilną i przy kasie można okazać kod widoczny na ekranie smartfona. Skończy się też problem gromadzenia paragonów – zwrotu bądź wymiany produktów będzie można dokonać na podstawie historii zakupów zarejestrowanej na karcie. Co ważne, jeśli przystępując do programu pokażemy kasjerowi kartę z poprzedniego systemu lojalnościowego, zakupy zachowają ciągłość i szybciej zostaną dopasowane do nas osobiste propozycje. W ciągu pierwszych 4 dni w nowym programie lojalnościowym Empiku zarejestrowało się już 60 tysięcy osób.



A Ty masz już swoją kartę?

sobota, 27 sierpnia 2016

Hanna Cygler "Grecka mozaika"




Autor: Hanna Cygler
Wydawnictwo: Rebis
Data wydania: 2014
Liczba stron: 352










Dotychczas miałam okazję poznać jedną książkę, która wyszła spod pióra Hanny Cygler - "Kolor bursztynu". Powieść mi się podobała, jednak jest tyle świetnych pozycji na rynku wydawniczym, że nie wystarcza mi dla wszystkich czasu (by móc wcześniej poznać inne tytuły) a szkoda, bo warto sięgać po kolejne powieści autorki. Dlaczego? Odpowiedź już za chwilę.

Zabieram Was w podróż w czasie i przestrzeni... Zaczniemy od Korfu, górzystej greckiej wyspy w roku 2010. To właśnie wtedy na wyspie pojawia się trzydziestoczteroletnia Nina i rozpoczyna pracę w hotelu. Jej matka zmarła dwadzieścia lat temu a ciotka w ubiegłym roku zdradziła, że pewien Grek może być jej ojcem. Dlatego swój strach i niepewność młoda kobieta chce pokonać u źródła, chce poznać tego mężczyznę i przekonać się czy ciotka miała rację. To nie będzie łatwa misja, ale Nina wie, że po prostu musi to zrobić... Musi zaryzykować. Ojca nigdy nie miała i nawet jeśli nie znajdzie to przecież żadna strata.
Jannis Kassalis żył sobie spokojnie w ekskluzywnej rezydencji, utrzymywał kontakt z dziećmi i miał dbać o zdrowie... Aż tu nagle jego ciszę i monotonię burzy młoda Polka, która twierdzi, że jest jego córką. Czy tak będzie w rzeczywistości?

Kolejne dni i spotkania tej dwójki sprawiają, że tworzy się między nimi szczególna więź. Nieufność i zagubienie odchodzą w niepamięć a Jannis rozpoczyna opowieść swojego życia. To właśnie będą kolejne etapy naszej podróży - odwiedzimy Grecję, Kraków, Gdańsk, Bieszczady a także Londyn i Nowy Jork. Będą lata pięćdziesiąte, siedemdziesiąte oraz współczesność. Jannis sięgnie w swej historii jeszcze do czasów kiedy jego matka była młodą dziewczyną z głową pełną marzeń a serce drgało w miłosnym uniesieniu. Opowie o Ismenie, Ralphie, Jorgosie - co ich łączyło, co dzieliło, jak los i wojna w Grecji pokierowały ich życiem. Poznamy wrogość Jorgosa względem syna - Nastka - i inne jego tajemnice, które stopniowo będą wychodziły na jaw. Cieszę się, że choć fragmentarycznie udało mi odgadnąć powód tej niechęci ojca do syna. Jakie wydarzenia miały największy wpływ na życie Ismeny? Dlaczego podejmowała takie a nie inne decyzje? Kilkanaście lat później wcale nie łatwiejsze przeszkody czekały na ścieżce Jannisa... Jak wiele ten chłopak przeszedł, ile stracił, z czego musiał zrezygnować dobrowolnie a z czego pod przymusem...?

Powieść ta to naprawdę ogromne bogactwo wrażeń literackich. Wydarzenia, bohaterowie, decyzje, uczucia, wybory, wojny i ustroje polityczne - wszystko to składa się na wyśmienitą ocenę tej książki. Jak w każdej dobrej lekturze są tutaj postacie dobre i "czarne charaktery"; są wzloty i upadki, jest miłość, ale też zazdrość i nienawiść; jest też nowe życie i śmierć. Niektórych bohaterów bardzo polubiłam i poznając ich kolejne losy mocno trzymałam kciuki... Inni zaś sprawiali, że złościłam się, iż wszystko psują... 

Autorka doskonale poradziła sobie w tych wędrówkach w czasoprzestrzeni, przenosząc nas pomiędzy Grecją (w czasie wojny i już po niej) a Polską (komunistyczną i nie tylko), opisując losy kolejnych pokoleń rodziny Kassalisów. Idealnie połączyła świat prawdziwych wydarzeń z fikcją literacką a liczne tajemnice tylko podnoszą wartość lektury, bo przecież każdy czytelnik chce jak najszybciej je wyjaśnić i poznać wyjaśnienie.

Podsumowując, "Grecka mozaika" jest mieszanką dramatycznych zdarzeń, powiązań rodzinnych oraz utraconych chwil szczęścia, czyli dokładnie jak mówi tytuł to mozaika, którą Grek urodzony w Polsce systematyzuje w swojej opowieści. Bo niezależnie od wyniku badań DNA Nina i Jannis zyskali coś ważnego. Co to takiego? Tego już musicie poszukać sami w tej powieści. Ja polecam z całego serca i to nie tylko z powodu cudownej okładki!





Książka przeczytana w ramach wyzwań: Cztery pory roku, Gra w kolory II, Pod hasłem, 52 książki

piątek, 26 sierpnia 2016

Okładka dla Pana Przypadka - tom 5

Jako Członek Szacownego Jury, które zajmuje się sprawą Jacka Getnera i bohatera jego książek Pana Przypadka zapraszam serdecznie na głosowanie. Niemal każdy bloger może zasiąść za stołem prezydialnym wraz ze mną i podjąć decyzję, która okładka powinna zdobić kolejny tom przygód sympatycznego detektywa.

Zasady głosowania znajdują się TUTAJ

Wszystkie 5 finałowych projektów możecie zobaczyć TUTAJ


A oto moje głosy:

PROJEKT NR 1 - 1 punkt







PROJEKT NR 4 - 3 punkty


PROJEKT NR 5 - 2 punkty



Zanim poznamy zwycięzcę (a później samą książkę) zapraszam Was do zapoznania się z moją recenzją dotychczas wydanych czterech tomów TUTAJ

czwartek, 25 sierpnia 2016

Agnieszka Lingas-Łoniewska "Zakręty losu. Nowe pokolenie" - zapowiedź + okładka #1

Kochani czytelnicy,
przybywam dziś do Was z radosną nowiną! Wczoraj do druku wyruszyła najnowsza część Zakrętów losu Agnieszki Lingas-Łoniewskiej!

Autorka na swoim FB pokazała okładkę, zatem chciałabym "podać dalej", zwłaszcza że kiedy wpatrzycie się bliżej... po prawej to dojrzycie moją rekomendację :)
Dziękuję, to dla mnie zaszczyt :)















Uwielbiam braci Borowskich a emocje, które towarzyszyły mi podczas lektury Nowego pokolenia, zwłaszcza po stronie dwusetnej... nie liczyły się żadne moje potrzeby, tylko by poznać koniec :D

To cudowna historia, którą będziecie mogli poznać w październiku, bo wtedy przewidziana jest premiera. Moja recenzja ukaże się we wrześniu a tymczasem zachęcam do zapoznania się z ejotkowymi recenzjami trylogii:
"Zakręty losu"
"Zakręty losu. Braterstwo krwi"
"Zakręty losu. Historia Lukasa"


Kto czeka z niecierpliwością na Nowe pokolenie? :)
Wszyscy, którzy uwielbiają klimaty sensacyjne, mafijne ale i miłość pokonującą przeszkody powinni koniecznie poznać Zakręty losu, zwłaszcza że zdążą poznać trylogię do października...

wtorek, 23 sierpnia 2016

Natasza Socha "Rosół z kury domowej"




Autor: Natasza Socha
Wydawnictwo: Pascal
Data wydania: 2015
Liczba stron: 304










Twórczość autorki, jakże zachwalana, była mi znana do tej pory jedynie z "Awarii małżeńskiej", którą napisała wspólnie z Magdaleną Witkiewicz. Długo mi zajęło zanim sięgnęłam po coś, co stworzyła sama. I do jakich doszłam wniosków? O tym już za chwil parę...

Wiktoria ma dwadzieścia siedem lat i jest żoną Tymona. Spędzili razem już kilkanaście lat a ona została - mimo świetnego wykształcenia - sprowadzona do roli służącej. Ma dbać o męża, dom i ogród i nic ponadto. Ach, przepraszam zapomniałam o nowinkach, w które zostaje zaopatrzony dom, by jej się lepiej dogadzało mężowi - samogotujące garnki, ściereczki i inne wynalazki. Tak naprawdę to bohaterka sama nie wie czy jest szczęśliwa mając takie życie, ale nie ma czasu na zastanawianie się nad tym... Dopiero wiadomość, która spada na nią jak tajfun wywołuje otrzeźwienie - Tymon ma inną!

O szczegółach technicznych tego co było potem nie będę pisać... Po pewnym czasie Wiktoria wyjeżdża do Niemiec, do ciotki i tam spotyka trzy inne kobiety, stłamszone, poniżone, poniewierane i wyzyskiwane przez mężów. Każdą z nich poznała w inny sposób, każda ma inne problemy, inną historię, ale każda z nich jest nieszczęśliwą kurą domową.

"Ukurzenie to proces przemiany normalnej kobiety w domowe ptactwo. Proces celowy, ale na szczęście odwracalny." *

Mara, Judith, Lea - trzy istnienia, których jedynym celem są obowiązki domowe - dom, dzieci, mężowie, pranie, sprzątanie i zakupy. A Wiktoria zdaje sobie sprawę, że dla zdrowia psychicznego konieczne jest posiadanie również własnego hobby i chwil tylko dla siebie, choćby od czasu do czasu. Zaczyna to uzmysławiać nowym przyjaciółkom i chce przekonać je do swojego pomysłu - będą gotować topless, jedynie w weneckich maskach a swoje poczynania nagrają i filmiki umieszczą w Internecie... Jak na ten pomysł zareagują Niemki? Czy się odważą i przełamią strach? Jak pójdą im pierwsze próby z gotowaniem tytułowego rosołu? Czy będzie ciąg dalszy? Czy akcja ta pozwoli im na wyjście z "cienia mężów"? Czy odzyskają wiarę w siebie i swoją atrakcyjność? Wszak do realizacji tego pomysłu potrzeba akceptacji swojego ciała i zrozumienia faktu, że nie musimy być doskonałe.

Jeśli ktoś ma potrzebę przeczytania książki na poprawę humoru lub na podniesienie swojej wartości to jest to książka idealna. Już sama okładka z autorką w weneckiej masce i kurą w ramionach przyciąga wzrok a treść... jest niebanalna (choć początkowo wydaje się być typowa) i niezwykła. Opisuje jakże częsty problem kobiet - nie tylko przecież polskich - czyli całkowite podporządkowanie życia mężowi, który stwierdzi, iż żona nic przecież nie robi, tylko siedzi w domu! Bardzo podobał mi się krok Lei, to co zrobiła udowodniło, że wszystko wokół ma lśnić a mąż i tak nie zwróci uwagi na sprawczynię, na żonę... Z czasem staje się ona meblem, elementem wyposażenia... Zresztą to chyba najbardziej wyrazista postać pośród przyjaciółek. Dyskusje Lei o organach czy wycena obowiązków domowych były dla mnie szokujące, ale i pokazały jak bardzo można być nieszczęśliwym. To właśnie w jej życiu zaszły najbardziej widoczne zmiany spowodowane gotowaniem na ekranie, choćby odrzucenie seksu "podkołdernego"..
Nasze równouprawnienie jest tylko teorią drogie panie i jeśli same nic z tym nie zrobimy to będziemy tkwić w związkach takich, jak małżeństwa bohaterek "Rosołu...".

Kaliber ważnych spraw Natasza Socha ubarwiła humorem, który sprawiał że wciąż chichotałam... Nadal mam w głowie życzenia, jakie ciotka Klara składała na Boże Narodzenie swojej siostrze, matce Wiktorii; czy też teksty o urodzeniu kozy lub wymiksowaniu koguta. Dawka dobrego humoru jest w książce ogromna i sprawia, że czytelnik odpływa w krainę radości i wolności, patrzy na problemy w nieco łagodniejszy sposób, przestaje umniejszać swoją osobę i swoje zasługi. Dzięki tej lekturze mamy szansę spojrzeć inaczej na swoje życie, może jest nam potrzebna lekcja jaką przeszła Wiktoria w saunie?

Powieść pokazuje nie tylko problemy domowe kobiet, ich frustracje łóżkowe, małżeńskie gwałty, wszelkie aspekty podcięcia im skrzydeł... Jest też stawanie na nogi, podnoszenie się po upadku i walka o swoje "ja", o marzenia, o spełnianie się i o szeroko pojęte szczęście. Jest i namiętność, afrodyzjaki i wywabianie plam :P
Jak wyglądała droga bohaterek, ich przemiana? Czy było łatwo? Której z nich się udało osiągnąć zamierzony cel? Koniecznie przeczytajcie powieść Sochy i nie bądźcie takimi typowymi kurami!

Podsumowując, "Rosół z kury domowej" to lektura lekka, przyjemna i odprężająca. Można ją zareklamować jako "lek" z dużą zawartością procentową humoru, ale i morałów. Socha dała nam kilka różnych przepisów na szczęście i starała się podnieść na duchu uzmysławiając naszą kobiecą wartość. Czy skorzystamy zależy już tylko od nas, ale warto choć spróbować, prawda?






* N. Socha, "Rosół z kury domowej", Wyd. Pascal, Bielsko Biała 2015, s. 95



Książka przeczytana w ramach wyzwań: Gra w kolory II, Grunt to okładka, Łów słów, 52 książki
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...