niedziela, 31 maja 2020

Natasza Socha "(Nie) młodość"







Autor: Natasza Socha
Wydawnictwo: Edipresse Książki
Data wydania: 2019
Liczba stron: 304





"(Nie) młodość" Nataszy Sochy to kolejna powieść autorki skupiająca się na przeciwnościach - tym razem w szranki stają młodość i starość. Ich przywileje, obowiązki, radości, smutki... Czy w każdym wieku można być szczęśliwym i potrzebnym?


Klarysa ma siedemdziesiąt cztery lata, z zastrzeżeniem, że czuje się na co najmniej trzydzieści mniej. Twierdzi, że starość przyszła do niej znienacka i narzuciła sukienkę ze zmarszczkami. Z chwilą, gdy Maciek - wnuk z którym mieszkała - otrzymuje stypendium w Londynie, Klarysa z bólem serca zgadza się zamieszkać w prywatnym domu opieki - Hebe. Nie chce mieszkać z synem a początki jej demencji stają się coraz bardziej dokuczające. Kobieta marzy, by jeszcze kiedyś zatańczyć tango, nie chce czuć się jak staruszka w szarych ubraniach, która już tylko czeka na śmierć.

Marta ma trzydzieści jeden lat i teoretycznie życie przed sobą. Jednak wspólniczka w zakładzie kosmetycznym ją oszukała i Marta została z niczym. Świat się jej zawalił, bo nie chce wrócić na garnuszek rodziców a poszukiwanie odpowiedniej pracy wcale nie jest łatwe. Z wypiekami na twarzy staje się ekspertką w sklepie z gadżetami erotycznymi na pół etatu a drugie pół będzie spędzała ze staruszkami w Hebe. Czy utrzyma tę pracę skoro nie lubi starości?


"Kradła wspomnienia, zamazywała obrazy z przeszłości, chowała nazwy i imiona, ukrywała wydarzenia, które były (...) ważne." *
[o demencji]


W Hebe krzyżują się ścieżki Klarysy, Marty i Benedykta - nauczyciela tańca. Klarysa tłumaczy negatywnie nastawionej Marcie, że starsi ludzie nie są gorsi, że potrzebują nie tylko kredek, ale też tańca, kursu gotowania czy klubu książki. Janina z kolei udowadnia Marcie, że w 'tym' wieku też można mieć super umiejętności. Liczne rozmowy z Klarysą sprawiają, że młoda kobieta coraz bardziej rozumie swoich podopiecznych i nawiązuje z nimi szczególne więzi.

Benedykt pragnie leczyć tańcem. Twierdzi, że taniec stymuluje mózg, pobudza wydzielanie endorfin, które wywołują u nas szczęście. Jego zadaniem jest spowodowanie, by mieszkańcy Hebe wytańczyli to, co ich boli, nie chodzi o nauczenie się układów.


Powieść jest nie tylko pięknym hołdem dla osób starszych, rodziców, dziadków, ale również dowodem na to, jak bardzo demencja i podobne jej choroby sprawiają, że już po minucie człowiek nie pamięta podstawowych rzeczy. Autorka pokazała, że starością nie można się zarazić i że jest ona stanem umysłu, bo w wielu przypadkach ciało jeszcze wiele może.

Natasza Socha opowiedziała nam kilka historii, każdy bohater ma inną. Każdy chciałby się czymś wyróżniać. Każdy próbuje po swojemu wpasować się w nową rzeczywistość, współmieszkańców, wspólne posiłki i zmieszczenie swojego dobytku w jednym pokoju. W książce pada wiele mądrych stwierdzeń - by młodzi nie decydowali za starszych i nie odbierali im możliwości ubierania się w kolorowe i nieworkowate ubrania. Ludzie starsi mogą z kolei służyć nam swoimi radami, podzielić się pomysłami, obyśmy tylko zechcieli ich posłuchać.

Dzięki naprzemiennej narracji Klarysy i Marty poznajemy grzechy młodości i starości z ich perspektywy. Co myślą o przywilejach swojego wieku, co przeszkadza im w wieku tej drugiej osoby. Czy możliwe jest życie w przyjaźni, bez pretensji, bez uprzedzeń? Przekonajcie się ile niespodzianek czeka na Was w tej książce, do tej podróży w czasie między młodością a starością, nie jest potrzebny bilet.


"Starsi ludzie są trochę jak przywiędłe kwiaty i naszym zadaniem jest wyczarować z nich 
jeszcze odrobinę zapachu." **


Podsumowując - "(Nie) młodość" to opowieść o starości, której nie da się ukryć. O młodości, która nie zawsze akceptuje starość. O bezrobociu, samotności, oszustwie, przyjaźni, motywacji do życia, wizualizowaniu siebie, spotkaniach po latach oraz o utracie złudzeń. A przede wszystkim o tym, że nie każdy z nas czuje się na tyle lat, ile pokazuje nasz PESEL. Ludzie starsi też miewają pasje, marzenia, chcą wychodzić do kina, kawiarni, na spacer czy raz jeszcze zatańczyć, tak prawdziwie poczuć się gwiazdą parkietu. Polecam!



* N. Socha, "(Nie) młodość", Edipresse Książki, Warszawa 2019, s. 15-16
** Tamże, s. 138




Książka przeczytana w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło, Wyzwanie LC, 52 książki





Za książkę dziękuję


sobota, 30 maja 2020

Co robić w deszczową pogodę? Zgłosić się do konkursu :)

Paskudna weekendowa pogoda... Nie wiem jak u Was, ale w Krakowie wciąż leje...

Jeśli zastanawiacie się co robić w taką pogodę to mam dla Was propozycję - weźcie udział w konkursie, w którym do wygrania romans historyczny "Diabelski Hrabia" Melisy Bel.

Wszystkie szczegóły znajdziecie TUTAJ

Przypominam, że wygrać można u mnie aż 3 książki! Jedna na blogu, jedna na FB i jedna na Instagramie. Zachęcam do udziału - zgłoszeń nie powielamy!

Każda książka jest z dedykacją autorki, zakładką oraz uroczym ubrankiem - wszystkie widoczne na zdjęciu poniżej.


piątek, 29 maja 2020

Agata Sawicka "Niespokojne serca"






Autor: Agata Sawicka
Wydawnictwo: Dragon
Data wydania: 12 lutego 2020
Liczba stron: 400
Seria: Dwór w Zaleszycach tom 1




Intrygujące zdanie z pełnej kwiatów okładki a w tle dwór, którego ciekawą historię zapragnęłam poznać. Oto pierwszy tom serii 'Dwór w Zaleszycach' Agaty Sawickiej. Czy to książka dla mnie?


"Niespokojne serca" to opowieść o trzech kobietach, których losy w pewien sposób połączył zaleszycki dwór. Każda z nich w młodym wieku doświadczyła niespełnionej miłości, każda walczyła o godne życie, chciała spełniać swoje marzenia i iść przez życie z poczuciem własnej wartości. Choć żyły w różnym czasie, to głowa pełna pragnień i romantycznych historii prowadziła je ku przyszłości.


2017
Julianna ukończyła właśnie pierwszy rok studiów na kierunku historia - choć to jej słodka tajemnica, bowiem zgodnie z życzeniem rodziców (prawnik i sędzina) studiowała również prawo. Pasja wygrała jednak z przymusem i z kierunku prawniczego została wyrzucona. Nienawidziła nauki, która miała - według ojca - zapewnić jej przyszłość i pieniądze na dostatnie życie.
Tego samego dnia rozczarował ją nawet chłopak - Marcin - wzorowy student prawa, dlatego zerwała z nim a późniejsza awantura w domu spowodowała, że dziewczyna postanowiła wyjechać. Spakowała walizkę, zabrała dwieście sześćdziesiąt złotych i wyruszyła w nieznane.

Po wielu perypetiach trafiła do małej, małopolskiej wioski niedaleko Zaleszyc, gdzie przemiła gospodyni stała się jej bliższa niż rodzina. Nie zdradzę Wam co wydarzyło się w życiu Julianny, ale czuła się wreszcie szczęśliwa. Wiatr we włosach, przyroda, sympatyczni ludzie i wolność, której tak bardzo brakowało jej w Warszawie. A kiedy dodać do tego dwór przyciągający dziewczynę jak magnes, przystojnego mężczyznę na horyzoncie (który nie jest tym, za kogo się podaje) i tajemniczy pamiętnik, mam nadzieję, że pominiecie pozostałe akapity mojej recenzji i sięgnięcie po lekturę.


1964
Danusia bardzo szybko została półsierotą. By pomóc ojcu i macosze pracowała we dworze, gdzie na szkolenie przyjechali radzieccy żołnierze. Jeden z nich, upodobał sobie dziewczynę i wciąż robi wszystko, by chociaż na nią spojrzeć.


1938
Emilia w 1946 rok spisała swoje wspomnienia z czasu, gdy po raz pierwszy prawdziwie się zakochała. Biedna i niewykształcona dziewczyna oczarowała Karolinę Zaleszycką i dostała pracę we dworze, gdzie ne tylko sprzątała czy pomagała w kuchni. Niestety jej miłość została wystawiona na próbę, najpierw przez różnice społeczne a potem wojnę...

"Pamiętaj (...), rób to, co kochasz, idź swoją drogą, życie jest za krótkie i zbyt cenne, 
żeby wszystkich zadowolić." *


To właśnie losy tych kobiet stały się fabułą książki Agaty Sawickiej. O Danusi i jej historii nie wiemy zbyt wiele, dalsze losy Emilki również nie są nam znane - wnioskuję, że trzeba poczekać na drugi tom, gdzie otrzymamy odpowiedzi na dręczące pytania. Główną postacią jest Julianna, dziewczyna dostrzegająca wszędzie dobro i piękno, zachwycająca się drobnostkami, która przekonała się, że nie warto podsłuchiwać cudzych rozmów.

Autorka postawiła w swojej książce na wiele kontrastów - jest bieda z bogactwem, uczucie rodzące się między ludźmi różnych narodowości, czy między należącymi do różnych warstw społecznych. Są ludzie myślący o przyszłości poważnie, pragnący pracować czy uczyć się dla siebie oraz tacy, którzy wolą się bawić.

Na drodze swoich bohaterek, kobiet - a właściwie młodych dziewcząt - wiedzących czego chcą, dążących do wyznaczonych sobie celów, biegnących za marzeniami Agata Sawicka postawiła kilku mężczyzn, bardzo charakternych, z reguły przystojnych i mądrych. Za ich przyczyną sporo się dzieje, określiłabym to nawet jako dodatek sensacyjny do obyczajowego trzonu. Chwilami jest niebezpiecznie, zabawnie, romantycznie oraz wzniośle. Nie brakuje dobrych rad, życiowych mądrości, pomyłek oraz zagrożenia życia.

Nigdy nie lubiłam opisów w książkach, jednak Sawicka sprawiła, że nawet nie wiem, kiedy czytałam poszczególne opisy lasu, chatki, dworu, drewnianego kościółka czy łąki - są one rzeczywiste i pobudzające wyobraźnię, ale nie nudne.

Stary zaleszycki dwór jest świadkiem wydarzeń, które minęły. Przez kolejne lata skupiał wokół siebie ludzi, ich emocje, uczucia, rozterki. Jeśli macie ochotę poznać jego tajemnice - zapraszam do sięgnięcia po powieść Agaty Sawickiej.


"W miłości nie chodzi o własne szczęście, ale o szczęście drugiej osoby. I można kłócić się i kłócić do woli, ale nigdy nie wolno zapomnieć o tym, żeby umieć się potem przeprosić i pogodzić." **


Podsumowując - "Niespokojne serca" to przepiękna powieść o własnych wyborach, pasjach, marzeniach, przyjaźni i miłości, która potrafi wiele. O żalu, tęsknocie, apodyktycznych rodzicach, znienawidzonych ścieżkach oraz o ucieczce, dzięki której można odnaleźć siebie. Historia ta pokazuje walkę, przemijanie i fakt, że mamy tylko jedno życie, dlatego powinniśmy przeżyć go tak, by być szczęśliwym. Gorąco polecam!




* A. Sawicka, "Niespokojne serca", Wyd. Dragon, Bielsko-Biała 2020, s. 11
** Tamże, s. 165




Książka przeczytana w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło, Wyzwanie LC, 52 książki




Za książkę dziękuję


środa, 27 maja 2020

Natasza Socha "(Nie) piękność"






Autor: Natasza Socha
Wydawnictwo: Edipresse Książki
Data wydania: 2019
Liczba stron: 304
Seria: (Nie)





Piękno to kwestia niezwykle sporna na całym świecie, bo każdy ma inne oczekiwania czy gusta, o których się przecież nie dyskutuje. Niektórzy nie wyobrażają sobie życia bez luster, inni wręcz ich unikają. Są tacy, którzy mnóstwo codziennego czasu poświęcają na zabiegi pielęgnacyjne czy wręcz chirurgiczne, inni nie słyszeli nigdy ich nazw. Którym w życiu jest lepiej?

Nasturcja i Paulina mieszkają w tej samej starej kamienicy, która dzięki swemu kształtowi, pozwala by kobiety podglądały siebie nawzajem. Są od siebie totalnie różne.
Nasturcja uważa się za brzydką, nie znajduje w swojej osobie nic pozytywnego, nawet jej praca pozwala ukrywać się przed światem. Jako ghostwriter potrzebuje do szczęścia jedynie laptopa a że ma dobre "pióro", to bez problemu zarabia na swoje skromne potrzeby. Nie ma w domu żadnego lustra, wystarczy że kiedy już musi wyjść, we wzroku mijanych ludzi "widzi" siebie. Nie chce mieć dzieci, by nie przekazać im beznadziejnych genów, nie lubi rozmawiać o schematach i stereotypach a wizyty w rodzinnym domu, zawsze powodują frustrację. Wciąż podziwia piękną Paulinę.

Pewnego dnia Nasturcja i Paulina spotykają się i choć nie można określić tamtej chwili jako wymiany grzeczności, to zaczynają się częściej widywać. Paulina uważa, że sąsiadka nie jest brzydka a jedynie poszarzała, zaniedbana, ale jednocześnie naturalna i nie trzeba przy niej udawać. Ona wciąż musi coś w siebie wcierać, poprawiać, naklejać, smarować, pryskać czy maskować. Jest tym niezmiernie zmęczona, ale nie potrafi inaczej, tak została wychowana.

Z czasem w życie pań wkracza dwóch jakże różnych panów: Karol Jermalonek zwany szczurołapem, który robi portfele ze skórek od pieczarek, zna legendę o uprowadzonych dzieciach, gra na drumli i potrafi ugotować erotyczną zupę z zielonego groszku oraz Michał Górecki, przystojny i dobrze sytuowany pracownik promocji. Cztery obce sobie osoby zaczynają się coraz lepiej rozumieć, czują się razem swobodnie, rozmawiają o pięknie, samotności oraz analizują różne przypadki brzydoty. Radość sprawia im bycie razem, tematy absurdalne oraz przeprowadzanie ciekawych eksperymentów. Ich wnioski każdy z nas zna, ale czy bazujemy na nich w swoim życiu?


"Piękno ujawni się dopiero wtedy, gdy będziesz szczęśliwa."*
 

Natasza Socha znów popełniła niezwykle nietypową, ale jednocześnie ciekawą i intrygującą powieść z serii 'Nie', tym razem o pięknie. Wszyscy wiemy, że ludzi oceniamy po wyglądzie i pierwszym wrażeniu...

Że piękni mają łatwiej. Że są szybciej dostrzegani, łatwiej odpuszcza im się błędy, sympatyczniej się z nimi rozmawia, tylko czy zawsze? Na przykładzie bohaterów tej powieści widzimy, że kiedy spotkały się dwie piękne osoby przeciwnych płci, to nie miały o czym rozmawiać. Bycie pięknym staje się obsesją a uroda jest teoretycznie atutem, ale po tyłku obrywa się przecież tak samo...

Tym brzydkim postaciom, nawet milczenie wychodziło przyjemniej. Brzydcy nie są wysłuchiwani, nikt nie zwraca na nich uwagi, odwraca wzrok. Taki człowiek wciąż próbuje udowodnić swoją wartość, choćby nie wiem jak rozległą wiedzę posiadał.

Dlaczego tak jest? Czy nie potrafimy dostrzegać wewnętrznego piękna? Prawdziwej wartości człowieka? Historia Nasturcji i Pauliny pokazała wiele prawd o ludzkim zachowaniu. Autorka tak poprowadziła fabułę, wplotła do niej bohaterów drugiego planu, którzy podkręcili akcję i uwypuklili to, co chciała uzyskać. Bardzo podobał mi się projekt 'piękno', który wraz z eksperymentem z Tadeuszem, puzzlami oraz cmentarzem sprawiał coraz większe zaintrygowanie dalszym ciągiem. Natasza sporo napisała o internetowych znajomościach czy pracy jaką wykonuje ghost - może kiedyś wyda powieść, której tworzeniem zajmowała się Nasturcja?


"Uroda nie jest synonimem szczęścia. (...) Ale determinuje większość naszego życia."**
 

Podsumowując - "(Nie) piękność" to ciekawa opowieść o pięknie i zaniedbaniu, o tym że każdy z nas, choćby uważał się niezbyt urodziwego, ma inne atuty, którymi powinien chwalić się w życiu. Jest to historia owinięta wokół sensu życia, marzeń, codziennych obowiązków oraz potrzebie bliskości drugiego człowieka. O samotności, spontaniczności, przytłaczających problemach, kocie Psie i o tym, żebyśmy spojrzeli w głąb drugiego człowieka i dostrzegli w nim coś więcej, niż zewnętrzna powłoka. Bo nawet jeśli nie podobają nam się piegi, nos, worki pod oczami czy krzywy uśmiech to przecież może właśnie w tym człowieku, czeka na nas oparcie, dobre słowo, bliskość każdego dnia i wspólne milczenie, gdy siedzimy przy stole. Gorąco polecam Wam tę powieść!




* N. Socha, "(Nie)piękność", Edipresse Książki, Warszawa 2019, s. 104
** Tamże, s. 149





Książka przeczytana w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło, Wyzwanie LC, 52 książki




Za książkę dziękuję


poniedziałek, 25 maja 2020

Anna Dąbrowska "Nauczyciel tańca. Rewolta"






Autor: Anna Dąbrowska
Wydawnictwo: Lira
Data wydania: 2019
Liczba stron: 336
Seria: Nauczyciel tańca  tom 2





Anna Dąbrowska to młoda pisarka, z której twórczością jestem bardzo związana od chwili debiutu. Bardzo lubię styl i pomysłowość Ani, jej oryginalną fabułę a przede wszystkim to, że nigdy nie można być pewnym zakończenia.

Gdy recenzowałam pierwszy tom cyklu o nauczycielu tańca, swoje wrażenia zakończyłam słowami: Może jeszcze jakieś sekrety kryją się w "szafie"? Nie wiedziałam wtedy, jak wiele prawdy kryje się w tym zdaniu... Od tamtych wydarzeń minęło sześć lat. Kaja i Dominik są małżeństwem, Sara jest już dorosła a radosne szczebiotanie do ich domu wnosi pięcioletnia Bianka.

On prowadzi swoją wymarzoną szkołę tańca.
Ona spełnia się w fotografii.
On zatraca się w swojej pasji, zapominają o wspieraniu żony, choćby w odbiorze córki z przedszkola.
Ona - zmęczona nadmiarem obowiązków, staje się coraz bardziej drażliwa i zazdrosna.

Niestety jak to w życiu, szczęście i sielanka nie trwa wiecznie. Dominik próbuje wnieść powiew świeżości do swojej szkoły zatrudniając seksowną i bezpruderyjną instruktorkę tańca, o której nie mówi żonie. Oliwy do ognia dolewa fakt, że pojawia się też kobieta z jego przeszłości, racząca go niespodziewanymi informacjami siejąc nimi jego stres i zagubienie. Jakby rodzinie Antas nie wystarczało, że koło Kai wciąż kręci się Artur, biologiczny ojciec Sary...

Przeszłość coraz częściej goszcząca w ich życiu sprawia, że między Kają a Dominikiem dochodzi do spięć, kłamstw, niezrozumienia i ciszy... Dominik musi wybierać między żoną, rodziną a tańcem i swoją taneczną grupą. Przed Kają zaś trudny wybór - Dominik czy Artur, który jest zawsze blisko, gdy kobieta jest w potrzebie lub tarapatach. Czy małżonkom pozostała jeszcze miłość? Czy ten związek, mimo tylu burz, jest w stanie przetrwać? Czy jeszcze sobie ufają?


Ania Dąbrowska jak zawsze zafundowała mi rollercoaster emocji - od łez wzruszenia, smutku i złości aż do uśmiechu. Poprzez historie poszczególnych postaci pokazała wiele problemów, ludzkich tragedii, straty jednych bliskich, odzyskania innych. Skupiła się na szczęściu rodzinnym, zaufaniu, ale też na jego braku, na potrzebie porozumiewania się, by dawało to nadzieję na bliskość i lepsze jutro. W dość trudnych okolicznościach przekazała czytelnikom list Marioli Jemioły, który otworzył oczy i serca, wyjaśnił i dał szansę na odkupienie win. Czy bohaterowie skorzystali z tej szansy?

Tradycyjnie już nie byłam pewna, jaki będzie finał, bo po wybojach jakimi obdarowała swoich bohaterów, nie było pewne komu można ufać, kto mówi prawdę, kto komu da nauczkę a kto będzie musiał zrezygnować z zemsty. Podczas lektury nie można się nudzić (zaskoczyły mnie wyznania jednej z bohaterek dotyczących dodatkowego zarobku), zawsze coś się dzieje, każda postać wnosi swoje zdanie, dzięki czemu otrzymujemy wciągającą na kilka godzin powieść z tańcem w tle. A może nie tylko w tle...?

Autorka podarowała nam wciągającą historię o nieustępliwości, błędach, gniewie i cierpieniu; o miłości, która ma różne kolory, ale wymaga pielęgnacji; o pożądaniu, potrzebie niezależności, utracie zaufania i tajemnicach dodających smaku. Zwróciła uwagę na to, że kompromisy są trudne a ważnych rzeczy nie należy odkładać na bok czy na później.


Podsumowując - "Nauczyciel tańca. Rewolta" to niezwykła i pełna emocji powieść o tańcu, wzruszających obietnicach oraz miłości ponad wszystko. To historia bohaterów, którzy nie chcą odpuścić i ponad wszystko zamierzają walczyć o swoje racje, do końca, mimo konsekwencji. Bo życie to walka, bo rewolta to bunt, bo nigdy nie wiemy kiedy ktoś, kogo uważamy za bliskiego, wbije nam nóż w plecy. Gorąco Wam polecam drugi tom tego cyklu!




"Nauczyciel tańca"
"Nauczyciel tańca. Rewolta"




Książka przeczytana w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło, 52 książki





Za książkę dziękuję

sobota, 23 maja 2020

Elżbieta Pragłowska "Obóz jeździecki dla dorosłych"






Autor: Elżbieta Pragłowska
Wydawnictwo: Borgis
Data wydania: 6 maja 2020
Liczba stron: 152



Życie nieustannie nas zaskakuje, zwłaszcza w chwilach, gdy się tego najmniej spodziewamy. Chcemy dążyć do szczęścia, kochać i być kochanymi, spełniać marzenia i każdego ranka mieć nadzieję, że dzień może stać się tym najpiękniejszym.

Julka skończyła romanistykę, uwielbia konną jazdę, nie lubi prowadzenia domu ani szybkiego, porannego seksu i mimo, że kilka miesięcy temu wyszła za mąż za Michała, to już myśli o osobnych sypialniach. Dlaczego? Może dlatego, że małżeństwo było potrzebne do uregulowania sytuacji majątkowej, niż skutkiem motyli w jej brzuchu.

Zanim rozpocznie pracę, postanowiła pojechać na wymarzony obóz jeździecki dla dorosłych, organizowany na Mazurach. Z przystanku odbiera ją Marek, instruktor, weterynarz i kierownik obozu zarazem. Między nimi od pierwszej chwili iskrzy i choć za przystojnym brunetem wodzą wzrokiem wszystkie kursantki, to jego uwagę przyciąga właśnie Julka. Porównania z Michałem wypadają na jego niekorzyść a dziewczyna coraz bardziej się zakochuje. Choć rozum podszeptuje, że ma męża to serce już czwartego dnia obozu wyznaje kierownikowi miłość. Zaczyna rozumieć, że nie kocha Michała. Czy Marka i Julkę coś połączy? Jak zakończy się ta historia?

"Życie jest kruche, nie wiadomo, ile nam go zostało." *


Książkę Elżbiety Pragłowskiej określiłabym mianem mini powieści lub rozbudowanego opowiadania. Szkoda, bo tematyka ma potencjał i śmiało można było zrobić pełnowymiarową powieść. Skupmy się jednak na tym, co mamy zaczynając od ociekającej zmysłowością okładki, której klimatu dodają konie na tle zachodu słońca.

Jeśli chodzi o treść to opowieść kryje wiele ludzkich historii, kobiety ze szpitala, Julki, Marka, członków obozu, którzy teoretycznie przyjechali uczyć się jeździć, jednak uczestniczki wciąż zerkają na pociągającego szefa a męska część obozowiczów stara się zaliczyć się szybki numerek z chętnymi dziewczynami. W książce dostajemy zatem trochę konnej jazdy i związanych z nią pojęć, sporo zbliżeń oraz lejący się wieczorami alkohol, który pomaga młodym ludziom w utrzymaniu radosnej atmosfery.

Pomyślicie pewnie, że jest nudno i nic nie ma szans Was zaskoczyć... Nic bardziej mylnego! Sama dałam się wpuścić w maliny, dlatego tym większe było moje zdziwienie, im bardziej zbliżałam się do finału lektury, zastanawiając się jednocześnie, jak rodzące się uczucie wpłynie na decyzje Julki i Marka. Wszak ona ma męża! Akcja rozkręciła się od wątku z upadkiem i wszystko, co działo się później było coraz bardziej intrygujące. A takiego rozwiązania sprawy z Michałem się nie spodziewałam - super niespodzianka od autorki! Dzięki temu Julka zrozumiała, dlaczego jej małżeństwo nie było takie, jakiego oczekiwała.

Książka jest podzielona na kolejne dni opowieści, ma dość dużą czcionkę, z uwagi na rozmiar czyta się naprawdę szybko. Zarzuciłabym jej brak słowniczka z pojęciami dotyczącymi jeździectwa, bo o ile podstawowe określenia raczej każdy zna, o tyle nieznajomość tych bardziej branżowych powodowała lekki dyskomfort w rozumieniu niektórych wypowiedzi bohaterów.


Podsumowując - "Obóz jeździecki dla dorosłych" to krótka historia dedykowana dorosłym, w której poznajemy ludzkie charaktery, egoizm w dochodzeniu do spełnienia oraz miłość od pierwszego wejrzenia. To opowieść o pasji, wolności, pożądaniu, znoszeniu niewygód w imię szczęścia, kłamstwach, plotkach i niełatwych decyzjach. Fajna odskocznia od grubych tomów!





* E. Pragłowska, "Obóz jeździecki dla dorosłych", Wyd. Borgis, Warszawa 2020, s. 134





Książka przeczytana w ramach wyzwań: Wyzwanie LC, 52 książki





Za książkę dziękuję


piątek, 22 maja 2020

Dziś 8 urodziny bloga :)

22 maja 2020 roku, to dzień 8 urodzin bloga Ejotkowe postrzeganie świata

Dlatego dziękuję wszystkim bardzo serdecznie za ten wspólny czas:

- czytelnikom, za to że jesteście
- blogerom, że wspieramy się wzajemnie, podtrzymujemy czytelniczą pasję, informujemy o nowościach, konkursach, promocjach
- Autorom, że piszecie cudowne książki dając tym samym rozrywkę, nadzieję zwłaszcza w trudnych czasach; odstresowanie, podróże literackie; cudowne okładki wielokrotnie kryją wyśmienitą treść
- Wydawcom, że obdarzacie mnie nieustannie zaufaniem, przesyłacie książki które wielokrotnie ratują przed szponami rzeczywistości; wyróżniacie pozwalając patronować książkom czy umieszczacie na nich rekomendacje; zaskakujecie niespodziankami


Nie, to nie pożegnanie, ale zakładając bloga nie sądziłam, że tak długo zagoszczę w tej sferze, dlatego muszę podziękować wszystkim, którzy przyczyniają się nieustannie do mojej działalności :) Dobrze mi tutaj :) Wciąż poznaję przemiłych ludzi wśród czytelników bloga, wśród tych, którzy kochają książki, wśród przedstawicieli Wydawnictw - właściciele, pracownicy, PR-owcy - jesteście SUPER!


Patrycja gra Sto lat dla bloga :)    [Z gry na flecie dostaje bardzo dobre i celujące oceny :D]



Nie będzie dzisiaj żadnych statystyk, liczby kręcą się dzięki Wam a ja niezależnie od nich nadal będę polecać Wam super pozycje do czytania!

Pewnie wielu z Was wyczekiwało na wielki urodzinowy konkurs z mnóstwem nagród - niestety, z uwagi na pandemię konkursu nie organizuję - to zbyt dużo przechodzących z rąk do rąk nagród, kopert...
Ale to nie znaczy, że zostawiam Wam z niczym, że nie świętujemy... Niedawno zakończyły się u mnie dwa konkursy, obecnie trwa kolejny patronacki - można wygrać "Diabelskiego Hrabiego" na każdym z moich mediów po 1 egzemplarzu - serdecznie zapraszam do udziału - dajcie Hrabiemu dom :)

W niedalekiej przyszłości pojawią się kolejne konkursy patronackie - wypatrujcie :)




W ramach świętowania upiekłam dziś ciasto bananowe - polecam! :) Częstujcie się



czwartek, 21 maja 2020

KONKURS - wygraj swojego "Diabelskiego Hrabiego"

Kochani,

dziś pora na konkurs z powieścią, której patronuję - premiera miała miejsce 10 maja a chodzi oczywiście o "Diabelskiego Hrabiego" Melisy Bel.

Z przyjemnością mogę Wam rozdać aż 3 egzemplarze! Jeden rozdam na blogu, drugi na FB a trzeci na Instagramie. Proszę nie dublować zgłoszeń - będą usuwane (jest to odnotowane w pkt 5 regulaminu).

Moją recenzję - która może zachęci Was do udziału w konkursie - znajdziecie tutaj -> LINK

Jednocześnie już teraz zachęcam wszystkich do czytania hrabiego, bowiem przygotowałam niespodziankę - będzie potrzebna znajomość treści! Ale to za jakiś czas, żebyście zdążyli przeczytać :)


BANER:



ZASADY:

  1. Organizatorką konkursu jest właścicielka bloga Ejotkowe postrzeganie świata, czyli ja - ejotek a nagrody ufundowała Autorka Melisa Bel 
  2. Oświadczam, że nie odnoszę żadnych korzyści materialnych wynikających z organizacji konkursu
  3. Nagrody konkursowe wysyłam ja; koszt wysyłki pokrywa zwycięzca (sam wybiera rodzaj przesyłki z poczty, na własne ryzyko)
  4. Nagrodami w konkursie trzy egzemplarze książki "Diabelski Hrabia" Melisy Bel. Oprócz książki, zwycięzcy otrzymają do niej Diabelską zakładkę oraz wybrane przez siebie ubranko (wybieramy ze zdjęcia znajdującego się na banerze - kto pierwszy ten lepszy)
  5. Konkurs jest przeprowadzany jednocześnie na blogu, FB i Instagramie - proszę o zgłoszenie tylko raz - zgłoszenia w kilku miejscach powodują dyskwalifikację, nie zwiększają szans - w każdym medium rozdam jedną książkę
  6. Konkurs rozpoczyna się 21.05.2020 r. a kończy 31.05.2020 r. o godz. 23:59  
  7. Wyniki ogłoszę w ciągu 7 dni.
  8. Jeśli zwycięzcy w ciągu 3 dni od dnia publikacji posta z ogłoszeniem wyników nie podadzą adresu do wysyłki nagrody, nastąpi ponowne rozstrzygnięcie
  9. W konkursie mogą wziąć udział tylko osoby zamieszkałe na terenie Polski (lub z polskim adresem korespondencyjnym).
  10. Dane osobowe są przechowywane i przetwarzane tylko na potrzeby konkursu
  11. Co zrobić by wygrać ? 
  • obserwuj bloga - nieobowiązkowe, ale mile widziane
  • obserwuj profil autorki na FB oraz/lub Instagramie
  • umieść na swoim blogu podlinkowany do tej notki baner (powyżej), można też umieścić informację na FB, Instagramie czy w innym miejscu
  • w przypadku osób chętnych do udziału a nie posiadających bloga, FB czy innych kanałów proszę o takową informację oraz podpisanie się przynajmniej imieniem 
  • podaj swój e-mail - nieobowiązkowe, ale wtedy musicie śledzić post z wynikami, gdyż nie będę miała jak poinformować o wygranej
  • Zadanie konkursowe: Jesteś pisarzem. W Twojej książce głównym bohaterem jest Hrabia - jakie imię i nazwisko najlepiej do tego tytułu pasuje? [wymyśl swoją propozycję]


Powodzenia!

środa, 20 maja 2020

Agnieszka Olejnik "Tyle nowych dróg"






Autor: Agnieszka Olejnik
Wydawnictwo: Silver
Data wydania: 11 maja 2020
Liczba stron: 376







Agnieszka Olejnik jest jedną z moich ulubionych polskich pisarek. Pisze lekko, przyjemnie, z odrobiną humoru, ale jednocześnie wkłada w każdą historię życiową mądrość. "Tyle nowych dróg" to pierwsza powieść autorki wydana przez Oficynę Wydawniczą Silver stawiającą na książki, w których bohaterki pokazują, że w każdym wieku można liczyć na szczęście i cieszyć się życiem.


"Trzeba kochać właśnie codzienność, bo to ona jest naszym życiem!" *
 

Maria jest kobietą dojrzałą, która przez lata nie dostrzega, że żyje w toksycznym małżeństwie. Tak naprawdę nie jest kobietą na prawach żony, tylko kucharką, sprzątaczką, praczką i spełnia każde życzenie bądź żądanie męża. W jego obecności czuje się skrępowana, niespokojna; nie może wyjść do kina, na zakupy czy spacer. Ubiera się w szarości, nie może założyć sukienki a pieniądze na zakupy Rafał jej wydziela i kontroluje czy nic się w domu nie marnuje.

Życie Marii zmienia się z chwilą, gdy do Polski przylatuje jej starsza siostra Anna. Sama właśnie podjęła kilka ważnych decyzji, w których utwierdziła ją pewna tajemnica. To dzięki siostrze Marysia podejmuje swoje i przekonuje się czy w jej wieku możliwe są drastyczne zmiany. Jakie kroki podjęła, by docenić lata, które jej zostały? Dotychczas uwięziona jak ptak w klatce - czy będzie potrafiła rozprostować skrzydła i odlecieć?

Poznajemy również trzydziestolatkę Laurę, która po rozwodzie stała się nijaka a życie ją nudzi. Sama ze sobą również się nudzi. Za radą przyjaciółki udaje się do terapeuty, który zaleca jej kąpiele leśne, dokarmianie dobrych bakterii zieleniną oraz zapisywanie mantr.

Ścieżki Laury, Marii oraz pewnej małej dziewczynki krzyżują się w Cudach Wiankach - czy ich historie zakończą się szczęśliwie? 


"...kluczem do odnalezienia sensu życia jest bycie potrzebnym."**


Autorka wyśmienicie wpisała się w założenie Silvera, by stworzyć opowieść o bohaterkach, które pragną dla siebie lepszego jutra. Maria małymi krokami próbuje oddalić się od dotychczasowego życia a na swojej drodze spotyka wielu cudownych ludzi. Zdobyte doświadczenia, rady innych, otaczająca ją sympatia i wsparcie, a do tego cudowny klimat domu przy Lipowej i herbaciarni oraz gromadka kociaków - wszystko to sprawia, że w życiu emerytki pojawiają się radośnie igrające promienie słońca. Jesienne słońce w jesieni życia...

Agnieszka Olejnik całkowicie wciągnęła mnie w fabułę i z niecierpliwością przewracałam kolejne strony. Teoretycznie już na początku powieści dowiadujemy się co zrobiła Maria, ale dopiero z czasem odkrywamy co nawarstwiało się latami i doprowadziło ją do tego kroku. Później poznajemy historie innych bohaterek, próby pokonania traum z przeszłości, naprawienia błędów, odkupienia win, wzajemne motywowanie się oraz ciekawe spędzanie czasu.

Bardzo emocjonalna książka, niosąca i smutek i radość. Pokazująca różne oblicza ludzkie, inspirująca do zmian, napisana lekkim stylem, z ciepłem właściwym Agnieszce Olejnik, która potrafi czytelnika zaczarować językiem, historią, problemami, jednocześnie dając nadzieję. 


"Bo wiesz, nie chodzi o to, ile będzie lat w tym życiu, tylko raczej - 
ile będzie życia w tych latach."***


Podsumowując - "Tyle nowych dróg" to powieść o prozie życia, ucieczce, odwadze, cennych doświadczeniach, tęsknocie za dzieciństwem oraz życiowych wyborach. Piękna, głęboka i mądra historia o zdradzie, samotnym tacierzyństwie, różnych odcieniach samotności, goryczy gromadzonej latami, poczuciu winy, depresji oraz szukaniu zagubionego sensu życia.
Książka jest dowodem na to, że marzenia same się nie spełniają, trzeba je spełniać; zrobić ten pierwszy krok i szukać swego szczęścia, samo nas nie znajdzie. Świetna! Polecam





* A. Olejnik, "Tyle nowych dróg", Silver, Warszawa 2020, s. 16
** Tamże, s. 226
*** Tamże, s. 166




Książka przeczytana w ramach wyzwań: Wyzwanie LC, 52 książki




Za książkę dziękuję


poniedziałek, 18 maja 2020

Astrid Lindgren "Ronja, córka zbójnika"






Tytuł oryginalny: Ronja Rövardotter
Tłumaczenie: Anna Węgleńska
Ilustracje: Katsuya Kondō
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data wydania: styczeń 2020
Liczba stron: 288
Oprawa: twarda
Wiek odbiorcy: 6-10




Astrid Lindgren już zawsze będzie mi się kojarzyła z "Dziećmi z Bullerbyn", którą to książeczkę uwielbiam od dzieciństwa. Jak się okazuje jej książki kochają czytelnicy na całym świecie, tylko czy mają świadomość, jak wiele tytułów jeszcze nie znają? Historia o córce zbójnika powstała, gdy ja byłam niemowlęciem - jak podobała mi się moja równolatka w nowoczesnym wydaniu?


Pewnej nocy nad Lasem Mattisa przetaczała się straszliwa burza. To właśnie wtedy piorun rozłupał zbójecki zamek na Górze Mattisa na dwie części (co będzie miało duże znaczenie w dalszej części opowieści) a dwóm zbójeckim hersztom - w konkurujących ze sobą bandach - narodziły się dzieci: Ronja u Mattisa oraz Birk, syn Borki. Dzieciaki poznały się nad Diabelską Czeluścią a z czasem narodziła się między nimi sympatia. Muszą się z nią ukrywać, bo ich ojcowie nie byliby z tej przyjaźni zadowoleni.

Kiedy Ronja była mała uważała zamek za cały świat, musiała sporo poczekać, by poznać piękno lasu, przyrodę, ale i spotkać niebezpieczeństwa, przed którymi przestrzegał ją ojciec. Bardzo długo nie rozumiała na czym polega bycie rozbójnikiem i skąd biorą się wszystkie te rzeczy, które Mattis z kumplami przywozi do zamku.

Każdy dzień przynosi jej nowe przygody i z czasem dziewczynka dowiaduje się kim są Szaruchy, Mgłowce, Wietrzydła czy Pupiszonki (najzabawniejsze ze stworzeń). W wyniku konfliktu między hersztami, dzieciaki przeprowadzają się do lasu, gdzie muszą przetrwać wśród różnych niebezpieczeństw.

"Maluśki, ślicny Pupisonek! Sypła mu ziemi do ocków, cemu una tak lobi?"*
[słowa Pupiszonka]


Autorka świetnie uwypukliła pory roku, są bardzo mocno różnorodne i pokazują jak ludzie żyjący w trudnych warunkach muszą się do nich dostosować i przygotować. Pokazała też konflikty między dorosłymi oraz bohaterstwo i odwagę dzieci. Ich wzajemną pomoc, radzenie sobie w ekstremalnych sytuacjach, zbratanie się z przyrodą, zwierzętami a także rozdarcie wewnętrzne, kiedy musiały podjąć ważne decyzje. To dzieci szybciej rozumiały rzeczywistość, zasady panujące w świecie ich ojców i pomagały sobie w tajemnicy. Martwiły się nieporozumieniami między dorosłymi i po swojemu chciały łagodzić spory.

Niewielki format, duża czcionka, kolorowe ilustracje a przede wszystkim bogata, ciekawa treść obfitująca w przygody, wielokrotnie trzymająca w napięciu i przekazująca wiele wartości.


Podsumowując - "Ronja, córka zbójnika" to świetna pozycja dla dzieci kończących przedszkole i będących w początkowych klasach szkoły podstawowej. Jest to piękna i wciągająca opowieść o świecie rozbójników i niepogodzonych z tym dzieci. Pełna samotności, smutku, wściekłości, uczciwości, bezradności oraz oszust dla dobra sprawy historia, która spodoba się i młodszym i starszym. Jestem pewna, że nie spodziewacie się, co przygotowała Astrid Lindgren dla swoich małych bohaterów. Polecam!


mała Ronja


Ronja i Birk nad Diabelską Czeluścią



Ronja i Birk

rodzina Ronji

Wszystkie ilustracje pochodzą z książeczki




* A. Lingren, "Ronja, córka zbójnika", Wyd. Nasza Księgarnia, Warszawa 2020, s. 88





Książka przeczytana w ramach wyzwań: Wyzwanie LC, 52 książki





Za książkę dziękuję


sobota, 16 maja 2020

Max Czornyj "Zjawa" - przedpremierowo




Autor: Max Czornyj
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 
planowana na 20 maja 2020
Liczba stron: 424
Seria: Komisarz Eryk Deryło  tom 6








Książki Maxa Czornyja recenzuję dość często i nie będę już przedstawiać osoby autora. Ucieszyło mnie bardzo, iż mogę powrócić do serii o komisarzu Deryło i niniejszym mogę Was zachęcić do sięgnięcia po tom szósty! Ależ się dzieje...


Po pełnej napięcia akcji w końcówce poprzedniego tomu, komisarz Eryk Deryło od tygodnia leży sparaliżowany w śpiączce, doświadczając koszmarnych wizji z Ewą w roli głównej. Żona "mówi" mu, że obudzi się dopiero wtedy, gdy odkryje, kto ją zamordował. Czy to naprawdę było morderstwo? Czy komisarz przeżyje? Pierwsza dowie się zapewne Tamara Haler, która wciąż odwiedza swojego przełożonego lub dzwoni, by zapytać o jego stan.

Jednak przestępcy nie czekają na wyzdrowienie Eryka. Szalony i sadystyczny morderca czyha na mieszkańców Lublina - jakim kluczem się kieruje? Co łączy ofiary?
Tamara Haler wraz z Andrzejem Brzeskim, sami poprowadzą sprawę człowieka, który kazał nazywać się "Fotografem". Swoje ofiary utrwala bowiem polaroidem i najczęściej wysyła zdjęcia policji z zagadkowymi znakami, symbolami lub cyframi. Jest okrutny, brutalny, bezlitosny, sprytny i nieuchwytny ponieważ nie zostawia śladów a opis jego zbrodni jest po prostu makabryczny. Morderca jest potworem bez uczuć, który swoją "działalność" rozpoczął od maleńkiego, bezbronnego dziecka... To, co z nim zrobił sprawiało, że wielokrotnie miałam przyspieszony oddech, przy późniejszych - wcale nie było lepiej.

W pewnym momencie morderca przyspiesza, komplikuje, bawi się policjantami i sprawia mu to dodatkową radość. Co kryje jego umysł? Dlaczego morduje i jeszcze wysyła zdjęcia do policjantów czy mediów?


Max Czornyj z każdym tomem rozkręca się coraz bardziej w kwestii wymyślania tortur i sposobów zbrodni. W "Zjawie" zaszokował mnie już pierwszym morderstwem - to był wręcz dramat dla mnie, jako kobiety i matki. Autor potrafi nawet do spokojnej sceny - oczywiście z pozoru - wprowadzić maksymalną ilość napięcia i porządnie podnieść poziom adrenaliny. Niby nic się nie dzieje, ale jednak detale robią swoje. Czornyj tak kluczy, miesza, wydziela informacje i dokłada śladów, że ciężko jest mieć swoje podejrzenia a na koniec okazuje się, że czytelnik nie jest w stanie odkryć, kto jest mordercą. Co zresztą w finałowej scenie sprawia, że znów nie wiadomo jak skończy się ta część. Kto przeżyje? Kto zginie? Które tajemnice się wyjaśnią a z jakimi pozostawi nas autor?

"Zjawa" to mrożący krew w żyłach kryminał, w którym każdy rozdział kończy się zawieszeniem i jednocześnie zapowiedzią, że najgorsze jeszcze przed nami. Wygląd ofiar szokuje nawet doświadczonych śledczych oraz patologa. Przerażające sceny zbrodni mieszają się z ogromną wiedzą Tamary na różne tematy, dzięki którym policjanci szybko łączą pewne fakty, ale nie daje im to potrzebnej przewagi nad zbrodniarzem. Dzięki naprzemiennej akcji śledzimy zarówno działania policji jak i mordercy.


Podsumowując - "Zjawa" to historia o maskowaniu emocji, uczuciach matki, bezradności, strachu, rozpaczy, lęku czy uldze. O świadomości, że śmierć jest tuż tuż a ofiara nic nie może zrobić, by się uratować. Mocna, wciągająca lektura, w której nie brakuje też analizy mowy ciała czy symboli. A kiedy dodać do tego wątek szpitala psychiatrycznego czy serafinów otrzymujemy książkę wyśmienitą. Tylko może nie zaczynajcie jej czytać przed snem, chyba że macie mocne nerwy a obrazy z czytanych historii nie pojawiają się w Waszych snach... Świetna! Wyśmienita!



"Grzech"
"Ofiara"
"Pokuta"
"Trauma"
"Klątwa"
"Zjawa"





Książka przeczytana w ramach wyzwań: Wyzwanie LC, 52 książki




Za książkę dziękuję



piątek, 15 maja 2020

Ruszyła przedsprzedaż powieści "Zatrute serca" Angeliki Ślusarczyk - zapowiedź - patronat


Miło mi poinformować, że wczoraj ruszyła przedsprzedaż powieści, którą objęłam patronatem medialnym! :)

To już druga książka młodziutkiej Angeliki Ślusarczyk. Zostanie wydana przez Wydawnictwo WasPos.

Możecie ją zamówić do 19 maja - wraz z autografem - poprzez prywatną wiadomość na FB lub pisząc do autorki maila:
angelikawioletta.slusarczyk@gmail.com

Cena książki to 24zł + kwota wysyłki 14zł, bez względu na ilość

Premiera już 16 lipca!




czwartek, 14 maja 2020

Iwona Banach "Niedaleko pada trup od denata"






Autor: Iwona Banach
Wydawnictwo: Dragon
Data wydania: 2019
Liczba stron: 320





Sięgając po książkę Iwony Banach "Niedaleko pada trup od denata" liczyłam na dobrą lekturę, wszak to komedia kryminalna. Miałam już styczność z tym gatunkiem, zatem wiedziałam czego się spodziewać. Czy był to miło spędzony czas?

W niewielkim miasteczku dochodzi do próby uduszenia pisarza, podczas spotkania autorskiego w bibliotece publicznej. Staje się to początkiem tragicznych i niewytłumaczalnych zdarzeń w tej okolicy. Niedługo później znalezione zostają dwa trupy i nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie byli oni tej samej profesji co niedoszły uduszony. Dlaczego ktoś wziął na celownik właśnie pisarzy?

Sprawę próbuje rozwiązać miejscowa policja w osobie Mikołaja, któremu serce szybciej bije na widok Magdy, siostrzenicy lokalnej wariatki Emilii. Bliźniacza siostra Emilii - Amelia - zesłała tutaj córkę, by przemyślała zerwanie z Pawłem - dziennikarzem, którego niedoszła teściowa wręcz uwielbiała. A co obie panie mają wspólnego ze śledztwem? Otóż niecny plan Amelii zakłada odzyskanie przez Pawła jej córki i dlatego wysyła go do tamtejszego pensjonatu, nie wiedząc, że znajdzie się on w samym środku afer. Tylko czy Magda ponownie go zechce?

Zaś Emilia to zupełnie inna bajka - jeden z trupów zostaje znaleziony w jej kuchni a ona sama będzie wciąż nachodzona przez lokalnych złodziejaszków, bo przecież jej posesja skrywa wiele skarbów. W dość nietypowy sposób przygotowuje się na koniec świata. Kiedy dodamy do tego trzy pogromczynie demonów - z certyfikatami!, jest też samotna matka, zielony sernik, skradające się pomidory, problem alkoholowy oraz grzybki halucynogenne. 


Owszem, książka zawiera wiele scen humoru sytuacyjnego, ale niestety - autorka nie przekonała mnie do swojej wersji komedii kryminalnej. Nie jest to pierwsza autorka, której komedia kryminalna, nie dostarcza mi zabawy, na jaką liczy się sięgając po ten gatunek. Właściwie to przez pięć wieczorów próbowałam powieść 'zmęczyć' i prawdę powiedziawszy marzyłam, by sięgnąć po coś innego. Widocznie to nie moja bajka, wszak nie każdy pisarz każdemu czytelnikowi 'leży'.  Drażniły mnie szczegóły, które wielokrotnie nie wnosiły nic do sprawy, czasami było zbyt zawile, bo nie potrafiłam sobie zwizualizować czytanych opisów. Jeśli jednak lubicie gatunek to przeczytajcie, bo nie każdy ma tak jak ja.





Podsumowując - "Niedaleko pada trup od denata" to nie tylko poszukiwanie morderców czy demonów w ujęciu humorystycznym, ale również próba odzyskania partnera, walka o marzenia i nową miłość, samotne macierzyństwo, knucie i kombinowanie. Nie brakuje teorii spiskowych, obłędu ślubno-babcięcego, chaosu informacyjnego, tajemnic z przeszłości oraz kotów z własną sypialnią czy kozy z problemami psychicznymi. Ale jest to również książka o tym, co jest cenniejsze niż złoto.





Książka przeczytana w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło, Wyzwanie LC, 52 książki




Za książkę dziękuję


niedziela, 10 maja 2020

10.05.2020 - dziś premiera "Diabelskiego Hrabiego" Melisy Bel





Moje patronackie dziecko - romans historyczny "Diabelski Hrabia" ma dziś swoje święto! PREMIERĘ!!!










Autorka nie tylko podarowała nam ciekawą historię, ale również niebanalne ubranka - czyż nie wyglądają elegancko? Jak dama i dżentelmen na popołudniowej herbatce :)



Powyższe egzemplarze będą do wygrania w moim konkursie, w drugiej połowie maja - już teraz zachęcam do udziału :)









Moją recenzję znajdziecie TUTAJ















Zachęcam również do zakupu tej powieści, m.in. na stronie autorki i wnikliwego czytania - nie zwlekajcie - wiedza przyda Wam się przygotowywanej przeze mnie niespodzianki z super nagrodą! :)

sobota, 9 maja 2020

Karolina Wilczyńska "Rachunek za szczęście, czyli caffe latte"






Autor: Karolina Wilczyńska
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 2019
Liczba stron: 320
Seria: Kawiarenka za rogiem  tom 3




Urokliwa historia niezbyt smukłej Miłki, która dowiedziawszy się, że jest adoptowana uciekła z rodzinnego domu w Busku-Zdrój do Kielc, gdzie próbuje ułożyć sobie życie. Mimo początkowych trudności wszystko zaczyna mieć sens - znajduje pracę, miłość i życzliwych jej ludzi. Bohaterka nie zdaje sobie sprawy jakie zmiany wniesie w jej rzeczywistość siostra Wiktoria, która pojawiła się nagle i nie jest szczera. Co wydarzyło się w trzecim tomie serii 'Kawiarenka za rogiem'?


Karolina Wilczyńska rozpoczyna akcję w ciągłości do zakończenia tomu drugiego. Miłka odbiera Wiki ze szpitala, martwiąc się, że Tymon nadal nie wrócił ani nie zadzwonił po ich kłótni. Dziewczyna nie wie co robić, jak poradzi sobie finansowo, ponieważ w kawiarence niewielki ruch a dodatkowo pojawiają się wierzyciele - okazuje się, że Tymon nie płacił czynszów ani za lokal ani za apartament. Miłka nie wie też za co zorganizuje przyjęcie urodzinowe pana Bohdana... Nie wspominając, że nadal nie ma kurtki a i Wiki musi dobrze się odżywiać, by dziecko było zdrowe.

Miłka czuje się oszukana. Nagle stanęła na rozdrożu, nie wie co dalej, jakie decyzje powinna podjąć. Czy walczyć o kawiarnię? Bardziej martwi się chorym kotem, niż odejściem Pauli. Myśli o Remku, Wiki, Pani Annie... Jak zawsze pomaga innym, bardziej dba o ludzi czy zwierzęta wokół, niż o siebie. Wciąż ma więcej pytań niż odpowiedzi - czy będzie zadowolona, gdy je otrzyma?


Doskonały finał serii! Początkowo akcja nie wskazuje na to, jak wiele niespodzianek i zaskoczeń kryje. Nic nie jest pewne, wszystko jest tajemnicze, nieoczywiste, każdego dnia do Miłki powraca dobro, które wcześniej rozdała innym. Dzięki temu teraz zaczyna widzieć nadzieję na lepsze jutro, poznaje odpowiedzi i najważniejsze - prawdę w sprawie Tymona. Odnajduje życiową odskocznię od stresu i problemów, która pozwala również dostrzec w lustrze zgrabną i piękną kobietę. Każdy dzień dostarcza nowych zaskoczeń a końcowe odkrycie kart - bomba! Świetnie się to czyta, z zapartym tchem i uśmiechem na ustach.

Bardzo lubię powieści, które dają nadzieję, rozgrzewają jak owocowa herbata, smakują jak domowe ciasto i pokazują, jak wielu sympatycznych i życzliwych ludzi mamy wokół, trzeba tylko umiejętnie skorzystać z ich rad oraz głosu swego serca. W tej powieści nie wszystko jest oczywiste, kilku rozwiązań nie można się rozmyślić, ale to daje jeszcze większą przyjemność z czytania. Historia Anny, tajemnica Wery, sekret Remka, pomysł Wiki - wszystko to sprawia, że opowieść czyta się z ogromną radością i napięciem.

Karolina Wilczyńska napisała cudowną serię! Uzmysłowiła nią, że należy wierzyć we własne siły, dzielić problemy z bliskimi, nie zamykać się na świat i ludzi oraz cieszyć się z niewielkich sukcesów. Książka pokazuje, że prawdziwa przyjaźń trwa latami; lepiej żałować, że się nie udało, niż żałować, że nawet nie spróbowaliśmy oraz iż życie jest nieprzewidywalne.

Jestem zaczarowana...


Podsumowując - "Rachunek za szczęście, czyli caffe latte" to idealne zakończenie serii - jest zaskakująco, zagadkowo i ogromnie emocjonalnie. Znajdziemy tutaj zbiegi okoliczności, wybaczenie, odzyskaną przyjaźń, niepewność, miłość, intrygi, kłamstwa, ale również żal, smutek i masę problemów. Jest też morał, że walka z przeciwnościami losu daje siłę i satysfakcję, wzmacnia nas i uodparnia na dalsze problemy. Gorąco polecam, myślę że ta seria na długo pozostanie w mojej pamięci.





"Życie na zamówienie, czyli espresso z cukrem"
"Miłość według przepisu, czyli słodko-gorzkie cappuccino"
"Rachunek za szczęście, czyli caffe latte"





Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, Wyzwanie LC, 52 książki






Za książkę dziękuję



środa, 6 maja 2020

Alicja Sinicka "Winna"







Autor: Alicja Sinicka
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: 2019
Liczba stron: 416




Twórczość Alicji Sinickiej jest mi znana od stycznia tego roku dzięki thrillerowi "Stażystka", który ogromnie mi się podobał. Dlatego w oczekiwaniu na najnowszą "Obserwatorkę" postanowiłam sięgnąć po wydaną w 2019 roku "Winną". Czy zauroczyła mnie podobnie jak książka, którą już poznałam?


Wendy Palmer zerwała właśnie roczny związek z Warrenem Davisem, gdyż wyznał jej zdradę. Jednak nie jest w stanie odciąć się od niego całkowicie, ponieważ Warren jest dyrektorem kreatywnym w sieci restauracji jej ojca. To tym bardziej boli, ponieważ ona wciąż kocha, tęskni i nie może o nim zapomnieć.

Wendy jest doktorantką psychologii na Uniwersytecie Kalifornijskim, gdzie współpracuje ze swoją przyjaciółką Emmą. Gdy w jej życiu pojawia się Jim - kapitan piechoty morskiej, Wendy staje się potulna i jak zahipnotyzowana wciąż za nim podąża. Mężczyzna daje jej bezpieczeństwo, zabiera na spacery, na kawę; ich bliskość staje się czymś szczególnym dla obojga, jednak... Wendy jest rozdarta między dwoma facetami, między dwiema rzeczywistościami...

Równolegle z problemami sercowymi Wendy, poznajemy demony z jej przeszłości. Wciąż skarży się na relacje z ojcem, które diametralnie pogorszyły się dziewięć lat temu, gdy uznał ją winną wypadku, w którym zginął Ethan, jej młodszy brat. Żadne z nich nie zdaje sobie sprawy, jak bardzo mylą się co do tego, kto jest winny...


Aż do wątku z bezą, akcja powieści po prostu się toczy - spotkania z Jimem, Emmą, rodziną, trochę pracy, rozterek - dopiero z chwilą, gdy ubijanie białek się nie udaje, Alicja Sinicka włączyła dopalacze! Dopiero od tej chwili dowiadujemy się, w jaką pułapkę - zapowiadaną w opisie na okładce - wpadła Wendy. Byłam zszokowana, że dwie doktorantki psychologii nie odszyfrowały prawdziwego "ja" uroczego kapitana. Z narastającym napięciem, strachem i przejęciem, w ekspresowym tempie przeczytałam ostatnie sto stron, nie byłam w stanie odłożyć książki i nie miałam żadnego pomysłu ani podejrzeń, jak autorka postanowi zakończyć historię Wendy i jej rodziny. Naprawdę drżałam!

Zapytacie czy ponoszących ciśnienie wydarzeń nie można było przewidzieć? Czy nie było znaków, dziwnych zachowań, podejrzanych rozmów czy zaskakujących spotkań? Czy ani bohaterka ani czytelnik nie mogli snuć przypuszczeń komu tak naprawdę można w tej powieści zaufać? Otóż były, niejasności, nierozwiązane kwestie, niewyjaśnione zdarzenia, ale żadne nie niepokoiły na tyle, by móc odkryć prawdę przed finałem. Nic nie jest takie, jakie się wydawało...

Czy "Winna" przebiła w moim odczuciu "Stażystkę"? Nie! Gdybym przeczytała historię Wendy wcześniej, uznałabym że jest świetna; ale zbyt długo nużył mnie początek (pomimo obietnicy okładkowej, że wciąga od pierwszej strony), później też nie było fajerwerków, trzeba na nie sporo poczekać. Dlatego z uwagi na fakt, że sięgnęłam po "Winną" dopiero po perypetiach Klaudii to właśnie historia z Oławy a nie San Francisco skradła moje serce. Niemniej dla ostatnich stu stron warto sięgnąć po opowieść o Wendy, tylko polecam Wam zwracać większą uwagę na dziwne detale.

To powieść z dreszczykiem, której akcja skupia się na bohaterce spragnionej miłości i potrzebie akceptacji. To dlatego tak bardzo ulega wpływom mężczyzn - zarówno manipulantów jak i kłamców. Wciąż powraca do demonów z przeszłości i nie potrafi o nich zapomnieć, widzi je choćby w osobie ojca czy rękawicy z piłką w rodzinnym domu. Czuje się winna w wielu sytuacjach, w żaden sposób nie potrafi ukoić poczucia winy. Bohaterka jest przykładem na to, że człowiek zmienia się pod wpływem życiowych doświadczeń. Bo jak nie poddać się śmierci brata, depresji matki i obwinianiu ojca? Ile może znieść szesnastoletnia dziewczyna?



Podsumowując - "Winna" to historia o poczuciu winy, odwadze, determinacji, wyrzutach sumienia, cierpieniu, odtrąceniu, chciwości i prawdzie. Opowieść będąca dowodem na to, że w życiu nie można być niczego pewnym - ktoś nam bliski nagle straci życie (i nie dotyczy to tylko Wendy w tej powieści) a ktoś inny okaże się potworem. Polecam Waszej uwadze.





Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki




Za książkę dziękuję




wtorek, 5 maja 2020

Podsumowanie mojego czytelnictwa - kwiecień 2020




Hej moliki książkowe :)
Jak tam Wasze kwarantannowe czytelnictwo?
Czytacie więcej czy mniej?

U mnie w kwietniu niby tylko 8 pozycji, ale były dość grube i wynik ponad 3 tysięcy stron uważam za świetny, biorąc pod uwagę absorbującą 9-latkę, jej chorobę i nauczanie.



Liczba przeczytanych książek:   8
Liczba przeczytanych stron:   3 036

Co w przeliczeniu na dni daje 101 stron dziennie.
Liczba stron przeczytanych w 2020: 12 596
E-booki w 2020: 5



W ramach wyzwań:

Abecadło z pieca spadło - 2
Mini Czelendż 5 - 1
Pod hasłem - 2
Wyzwanie LC - 2
Zatytułuj się 3 - 0
 
52 książki  - 8
Dla dzieci  - 0
E-booki - 2





Przeczytałam w tym miesiącu:    

"Ocalić życie" Zofia Ossowska - bardzo poruszająca historia ludzi, którzy musieli wybierać kto przeżyje trudny, wojenny czas. Niezwykła powieść o bohaterstwie i poświęceniu, poszukiwaniu prawdy o sobie i swojej przeszłości, przegrywaniu z nałogiem, błędach, ale i życiowej przemianie. Wyborna i niezmiernie emocjonalna opowieść o poczuciu winy, bolesnych wspomnieniach, przebaczeniu, nierozwiązanych sprawach, nieustępliwości, zagubieniu się w trudnej rzeczywistości oraz dorastaniu ze świadomością adopcji. Bohaterowie musieli stawić czoła przeszłości, pogodzić się z błędami i decyzjami innych a dzięki determinacji i wewnętrznej sile potrafią dążyć do celu, choćby był daleko.

"To będą piękna święta" Karolina Wilczyńska - powieść jest wisienką na torcie serii 'Stacja Jagodno'. Spotkacie tutaj demony przeszłości, dowiecie się że miłości nie można kupić, zobaczycie jak można zagłuszać wyrzuty sumienia. Poznacie świat alkoholizmu, pracoholizmu, strach dzieci, złamane serca oraz ucieczkę przed przeszłością. To opowieść o wybieraniu samotności, by nie zostać zranionym, o naprawianiu błędów, marzeniach, determinacji w dążeniu do celu, chwilach radości, ale i smutku. Dla wielbicieli powieści obyczajowych oraz tych, którzy cenią "pióro" Karoliny Wilczyńskiej!

"Diabelski Hrabia" Melisa Bel - powieść o intensywnej namiętności, pożądaniu, wdzięczności, dumie i poniżeniu. O trudnych relacjach rodzinnych, braku wybaczenia innym a przede wszystkim sobie. O ratowaniu słabszych, przyjaźni i próbach swatania, o głupocie, nadmuchanym honorze, zazdrości oraz demonach przeszłości. Idealnie wpasowująca się w gatunek romansu historycznego książka, która traktuje o bólu, odrzuceniu, żalu a przede wszystkim o wszechmocnej miłości. Gorąco Wam polecam lekturę!

"Ślepiec" Max Czornyj - lekki i dobrze czytający się kryminał z dość krwawymi morderstwami, zaskakującą akcją i ślepymi zaułkami. To historia przepełniona emocjami, nie brakuje w niej lęku, żalu, bezsilności, rozczarowania czy naiwności. Bohaterowie nie szczędzą nam wściekłości, rozpaczy, niedopowiedzeń a my śledzimy z zapartym tchem ich oszustwa, podstępy i postępy, poznajemy ich podejrzenia i dowiadujemy się, że czasami jedno wypowiedziane przez kogoś słowo lub zdanie ma ogromne znaczenie. Polecam!

"Tajemnica Black Rabbit Hall" Eve Chase - powieść o plusach i minusach posiadania rodzeństwa a przede wszystkim o więzi między bliźniętami, kłamstwach, rozpaczy, niezależności, poczuciu winy, strachu, pierwszych zauroczeniach, stosunkach przyrodniego rodzeństwa. O śmierci ukochanej Mamy, rządach macochy oraz obojętności ojca. Historia przepełniona tęsknotą, miłością, brakiem stabilizacji oraz domostwem pełnym zagadek, sekretów i porzuconych w pośpiechu przedmiotów należących do poprzednich mieszkańców, które pokryte kurzem nadal noszą w sobie chwile pełne radości i życia.

"Grób" Max Czornyj - kryminał dla osób o mocnych nerwach, którym nie straszne brutalne opisy tortur i krzywd. W tej książce prym wiodą narkotyki, samotność i wyrzuty sumienia a także zbiegi okoliczności, determinacja w ujęciu sprawcy oraz nadzieja na odzyskanie wolności. Autor pokazał kiedy najbardziej ludzie doceniają życie i odczuwają potrzebę drugiego człowieka; że nie każdemu możemy ufać, bo najbardziej prawi czy spokojni potrafią być złymi do szpiku kości. Gorąco polecam!

"Facet z pocztówki" Elżbieta Ceglarek - ciekawa i godna polecenia powieść z nutką sensacyjną, w której można poćwiczyć bycie detektywem. Jest to historia pełna niepokoju, niepewności, łez, rozpaczy i tęsknoty. O odwadze, nowych szansach, podejmowaniu życiowego ryzyka czy pielęgnowaniu przedmiotów po zmarłym oraz pamięci po nim. Prawda, fikcja i kłamstwa nieustannie mieszają się ze sobą sprawiając, że z każdym kolejnym rozdziałem zmierzałam ku końcowi coraz szybciej. Polecam!

"Kratki się pani odbiły" Jacek Galiński - komedia kryminalna z akcją za więziennymi murami. Ambitna i kreatywna starsza pani pokazuje nam swoje postrzeganie jakże odmiennego świata, w którym panuje szczególna hierarchia, rozmawia się o marzeniach, ale i o życiu na zewnątrz czy o przeszłości, gdzie o godność trzeba walczyć a czasami i o innych. Historia, która pokazuje, że powinniśmy doceniać to, co mamy oraz wykorzystywać możliwości, by spełniać marzenia.




Filmy (Netlix i HBO GO):

"Krzyżówkowe zagadki: Przeklęty klejnot" (2019) - 5/6
serial 'Dom z papieru' (2017) - część 1, część 2, część 3

niedziela, 3 maja 2020

Minimalistyczne stosikowo kwietnia



To niezwykły kwietniowy post stosikowy.

Niewiele brakowało a byłby to post stosikowy bez stosika, gdyż Hrabia się zagubił... Na szczęście dotarł, zatem jedna książka na plusie w kwietniu! Tego jeszcze u mnie nie było :D









<- w ubranku





i bez ubranka ->











Poza tym w kwietniu przybyła do mnie przesyłka od Różowej Fabryki, która z uwagi na sytuację się przebranżowiła i szyje maseczki :)




Przy okazji kupiłam też coś książkowego :) Przecież i tak płacę za przesyłkę, prawda że wybaczone? :)




Oprócz książki i notatnika zmieszczą się w etui też zakładki, telefon czy długopisy i nie trzeba będzie szukać tego wszystkiego po całym plecaku! :)



A jak wygląda Wasze stosikowo kwietnia? Jakie tytuły do Was przybyły?

sobota, 2 maja 2020

Jacek Galiński "Kratki się pani odbiły"






Autor: Jacek Galiński
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 25 marca 2020
Liczba stron: 314
Seria: Zofia Wilkońska tom 3




Przedsiębiorcza i rezolutna emerytka Zofia Wilkońska doczekała się trzeciego tomu przygód. Tym razem trzeba się przygotować na niebywałe przekręty i jedyny w swoim rodzaju przypadek, kiedy to służba więzienna ma dosyć więźnia a nie odwrotnie.

Więzienie na Grochowie jawi się Zosi jako wyśmienity i luksusowy hotel - jedzenie dadzą, rachunków nie trzeba płacić, jest z kim porozmawiać i gdzie pospacerować, dostała w przydziale koc, zieloną plastikową zastawę i całkiem wygodne łóżko. Z czasem zawrze nowe przyjaźnie a że przy okazji wplącze się w afery z adwokatem, prokuratorem, księdzem, Oddziałową, lekarzem i innymi więźniarkami... Cóż, nie byłaby przecież sobą, gdyby grzecznie siedziała w celi! 


Prawda jest taka, że Wilkońska wciąż utrzymuje swoją niewinność i liczy na sprawiedliwy wyrok. Tylko czy po tylu przygodach będzie miała na to szansę? Czy w ogóle dożyje do procesu? Czy doceni jak wielką przysługę zrobiły jej... majtki? W każdym razie udało jej się odkryć, co należy zrobić, by osiągnąć wymarzony cel jakim jest więzienna "jedynka", czyli izolatka.


Bardzo ciekawie przedstawiają się losy staruszki za kratami. Bohaterka wie, jak sprawić by nikt wokół niej się nie nudził. Szkoda tylko, że autor dorzucił kilka niepotrzebnych wątków czy dziwnych dialogów, które nie tylko nic nie wnoszą do fabuły, ale również wybijają z rytmu czytania - jak na przykład scena z Kulką przed końcem lektury. Delikatnie absurdalny jest też wątek wyjścia z celi wraz z Mariolką, ot tak. Nie wierzę, nawet w książce, bo to przecież komedia kryminalna a nie fantastyka.

Mariolka, Wielka Jolka i Flaszka, czyli współlokatorki Zofii to niezwykle barwne postacie, które autor obdarzył oryginalnymi cechami czy zachowaniami. Ich historie pokazują, że w życiu bywa różnie, czasami nie zdajemy sobie sprawy jak bardzo przeszłość odbije się na przyszłości. Jak bardzo traumy ukształtują nasze zachowania, wybory i podejmowane decyzje.

Generalnie to szybka i lekka lektura, która owszem, odciągnie nasze myśli od koronawirusa, pracy zdalnej czy zdalnego nauczania, ale dostrzeżemy wiele drobiazgów psujących całość. Owszem uśmiech wielokrotnie gościł na mojej twarzy, ale śmiać nie było się z czego. Żałuję, bo kochałam tę bohaterkę po lekturze dwóch poprzednich tomów a teraz mój poziom zachwytu nieco zmalał.


Podsumowując - "Kratki się pan odbiły" to komedia kryminalna z akcją za więziennymi murami. Ambitna i kreatywna starsza pani pokazuje nam swoje postrzeganie jakże odmiennego świata, w którym panuje szczególna hierarchia, rozmawia się o marzeniach, ale i o życiu na zewnątrz czy o przeszłości, gdzie o godność trzeba walczyć a czasami i o innych. Historia, która pokazuje, że powinniśmy doceniać to, co mamy oraz wykorzystywać możliwości, by spełniać marzenia.




"Kółko się pani urwało"
"Komórki się pani pomyliły"
"Kratki się pani odbiły"




Książka przeczytana w ramach kwietniowych wyzwań: 52 książki




Za książkę dziękuję



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...