Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bałkany. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bałkany. Pokaż wszystkie posty

środa, 20 września 2017

Agnieszka Walczak-Chojecka "Nie czas na pożegnanie" - recenzja premierowa




Autor: Agnieszka Walczak-Chojecka
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 20 września 2017
Liczba stron: 384
Seria: Saga Bałkańska tom 3


Książkę koniecznie polecam czytać we właściwej chronologii tomów tej sagi






I to już niestety koniec... Zżyłam się z bohaterami Sagi Bałkańskiej Agnieszki Walczak-Chojeckiej, chłonęłam smaki, zapachy, kibicowałam bohaterom... Wraz z nimi przeżywałam wzloty i upadki, smutki i radości oraz tragizm wojny czy powodzi - dwie jakże skrajne katastrofy zbierające śmiertelne żniwo. Jednak przyszła pora na trzeci tom... Myślę, że to chyba zawsze najtrudniejsze zadanie dla pisarza, by w sposób przynajmniej dobry zwieńczyć swe kilkumiesięczne lub kilkuletnie dzieło. Czy Walczak-Chojecka sobie z tym poradziła? A może to jeszcze nie koniec patrząc na finałową scenę... :)


Tom drugi pozostawiał czytelnika w ogromnym zawieszeniu, bowiem w finale Jasmina odkryła, iż jej ukochany Dragan żyje... Nie była zupełnie na to przygotowana - nie tutaj, nie teraz, nie w taki sposób... Ale los miewa inne plany niż sami sobie zaplanujemy. Jednak po niespokojnej nocy w hotelu młoda Chorwatka zostawia śpiącą Katarzynę i sama udaje się do ośrodka "Powrót"... Tu czeka ją przykra niespodzianka - nie będzie miała szansy pokonania amnezji Dragana małymi kroczkami pozwalając mu na przypominanie sobie przeszłości, bowiem chłopak zniknął! Nikt nie wie gdzie jest i obie kobiety wpadają w panikę... Dopiero co odnalazły go po tak długim okresie niepewności, bólu i łez. Wszak myślały, że nie żyje... Mają pretensje do Olji, że ukrywała przed nimi prawdę. Czy i tym razem dziewczyna ma coś wspólnego ze zniknięciem Dragana? Czy nie czuje wyrzutów sumienia i nadal knuje intrygi czy może chłopak sam uciekł nie chcąc zderzyć się z przeszłością i nowymi dla niego twarzami?

Nie zdradzę Wam zbyt wiele... Może tylko tyle, że przez pewien czas Dragan przebywał w szpitalu na Banovom Brdu, gdzie spotkał kogoś z przeszłości, kogo wolałby nie oglądać już nigdy w życiu. Sama nie wiem czy to dla niego lepiej, że nie pamiętał tej osoby...?! Najgorsze jest to, że pobyt w tym miejscu miał być ucieczką a stał się "narzędziem" wpakowania go w znacznie gorsze tarapaty życiowe. Nie wiedzieć czemu i komu tak bardzo zawinił, że ostatecznie stał się ofiarą nienawiści i z każdej strony spadały na niego złe wiadomości. Czy Dragan ma jeszcze szansę na szczęście?
Czy dwie kochające kobiety (Jasmina i Katarzyna) zdołają go jeszcze odnaleźć?
Żadna z nich nie ustaje w poszukiwaniach i sprawdzaniu wszelkich możliwych śladów i miejsc, gdzie mógłby przebywać młody Serb. Często czeka ich zawód, rozczarowanie i przykre sytuacje, jednak za wszelką cenę pragną uściskać bliską osobę - każdy by walczył, prawda?

Pomiędzy kolejnymi podróżami Katarzyna przebywa głównie u matki w Dusznikach, gdzie spotyka się z dawną miłością, zaś Jasmina pilnie przepracowuje swój smutek w teatrze pantomimy u Henryka Tomaszewskiego jednocześnie skupiając się na wychowywaniu syna. Jej krwawiące serce nie potrafi zawalczyć z rozumem o ścieżkę przyszłości i wciąż rani Tarika, nie potrafiąc dać mu ostatecznej odpowiedzi. Czy marzenie młodego weterynarza się spełni?

Mimo iż wojna się skończyła nadal wyją syreny alarmowe, słychać strzały a po niebie przetacza się hałas przelatujących bombowców. Mieszkańcy Bałkanów nadal nie mogą spać spokojnie a i dnie nie pozwalają na normalne życie. Ile jeszcze osób musi zginąć, by mógł zapanować prawdziwy pokój?


Książka była dla mnie ogromną niespodzianką - co autorka przygotowała na koniec tomu? Dzieje się dużo, czasu na nudę nie ma w ogóle a kolejne strony umykają spod palców szybciej niż można zdążyć pomyśleć o tym, by je przewrócić... Nazwałabym powieść wręcz rollercoasterem, gdyż wydarzenia następują po sobie z prędkością światła i dbają o wysoki poziom adrenaliny czytelnika. Dodatkowo nie ma szans, by domyślić się co czeka w kolejnych rozdziałach... Przyznaję, że zupełnie nie wiedziałam, w jakim kierunku poszły myśli Agnieszki Walczak-Chojeckiej... Zwłaszcza, że los bohaterów zmieniał się jakby wiejący wiatr odwracał wciąż ich przyszłość a nie tylko poruszał flagami.

Niezdecydowana Jasmina, zagubiona Katarzyna, wredna Olja, mądry życiowo Tomaszewski czy też wpadający w kolejne tarapaty Dragan - wszyscy muszą zmierzyć się z prozą życia przygotowaną przez Matkę-Autorkę, która nie pozwala im na chwilę wytchnienia :) Miejsce akcji wciąż się zmienia - Belgrad, Nowy Sad, Sarajewo, Kosowo, Czarnogóra, Duszniki-Zdrój, Wrocław oraz Kobierzyce - dostarczając nam czarujących opisów, zaskakujących decyzji oraz trudnych wyborów, ale nie powodując zagubienia.

Podczas lektury każdy czytelnik czeka zawsze na finał - czy będzie to zakończenie otwarte czy może zamknięte... Walczak-Chojecka zafundowała nam to pierwsze pozwalając, byśmy snuli domysły, rozważali różne rozwiązania i dopisując swój własny epilog. Ogólnie jestem zwolenniczką innych "ostatnich zdań", ale przyznaję - w tym przypadku to bardzo dobre zakończenie. A może to znak, iż w nasze ręce trafi tom czwarty?

Niewątpliwie na plus jest tło historyczno-społeczne, w które autorka doskonale wpisała losy swoich - w większości - fikcyjnych bohaterów. Pani Agnieszka nie skupiła się wyłącznie na suchym podaniu dat na początku rozdziałów, ale przybliżyła czym się tamte czasy charakteryzowały - pojawienie się telefonów komórkowych i skutki tej nowinki technologicznej; modne seriale czy muzyka, pielgrzymka Jana Pawła II do Polski. Byłam zaskoczona, iż w fabule ważne miejsce zajęły bardzo traumatyczne dla wielu Polaków wydarzenia z 1997 roku - sama przeżyłam wtedy trudne chwile w swoich rodzinnych stronach, choć byłe one odmienne od tych powieściowych. Książka została wzbogacona poezją co w połączeniu z lekkością pióra autorki zapewnia niezwykłą literacką podróż.



Podsumowując - trzeci tom Sagi Bałkańskiej dostarcza czytelnikowi mnóstwo sprzecznych emocji, zaskakuje wydarzeniami, intryguje, wzrusza i nie pozwala na spokojny sen. Powieść traktuje o zatracaniu się w byciu rodzicem a dla równowagi chwil grozy otrzymujemy rozczulającą gromadkę dzieci. To wyśmienita i wciągająca seria o bratobójczym konflikcie, skupiająca się na losach bohaterów różnych nacji - gorąco polecam!







"Nie czas na miłość"
"Nie czas na zapomnienie"
"Nie czas na pożegnanie"


Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję Autorce oraz



sobota, 29 kwietnia 2017

Agnieszka Walczak-Chojecka "Nie czas na zapomnienie"




Autor: Agnieszka Walczak-Chojecka
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: luty 2017
Liczba stron: 384
Seria: Saga bałkańska tom 2



Polecam czytanie tej książki dopiero po lekturze tomu pierwszego tej sagi




Wojna. To bardzo trudny i bolesny temat. Nie da się o niej spokojnie mówić, pisać czy czytać. A co dopiero żyć w kraju objętym działaniami zbrojnymi. W ostatnich dniach przeżyłam literacko dwie wojny - II światową i bałkańską. Żal serce ściska kiedy pomyślę ilu ludzi zginęło, ile łez zostało wylanych po ich stracie. Ile dzieci zostało osieroconych, ilu rodziców straciło dzieci. Musieli zabijać, bo im kazano. Musieli, by sami mogli przeżyć.


lata 90. XX wieku
Bałkany
Świat odgrodził się murem obojętności od bratobójczej walki. Wszelkie próby złagodzenia konfliktu kończą się fiaskiem. A w Alei Snajperów wciąż giną ludzie... Ataki w Bośni i Hercegowinie prowadzone są z większym  entuzjazmem w miejscach, gdzie gromadzą się ludzie jak parki, teatry czy bazary, bo przecież liczba ofiar jest wtedy większa.
Jasmina powoli dochodzi do siebie po traumie jaką przeżyła w domu Ivana, jednak jeszcze długo pod zamkniętymi powiekami będzie się pojawiał wizerunek jego twarzy. Dziewczyna jednak wciąż myśli o ukochanym Draganie wierząc, że chłopak żyje. Nie ustaje też w poszukiwaniu ojca. Dlatego postanawia opuścić matkę i rodzinny dom, by wyruszyć jego tropem. Dzięki pomocy dobrych ludzi udaje jej się wydostać z Sarajewa, ale czy dotrze do upragnionego celu? W drodze czekają na nią liczne niespodzianki, duchy przeszłości będą ją prześladować a wraz z pewnym Bośniakiem będzie musiała uciekać przed zastraszającymi go bandytami. Może w tej uciecze tkwił głębszy sens? Widać los chciał, by usłyszała ważne słowa przepowiedni ciotki.



Polska
Katarzyna jest zmęczona i załamana. Życie na żadnym polu nie układa się po jej myśli. Edward wciąż bierze nadgodziny lub wyjeżdża w delegacje i kobieta zaczyna go podejrzewać o romans. Przypuszczenia nabierają mocy, gdy małżonkowie coraz bardziej się od siebie oddalają, żyją obok siebie oraz zapominają o wspólnych chwilach we dwoje, które przez wiele lat były ich rytuałem. Zaś godziny spędzane w pustym mieszkaniu tylko potęgują rozpaczliwe myśli dotyczące braku informacji o Draganie. Czy jej syn jeszcze żyje? Co się z nim dzieje? Gdzie jest i dlaczego się do niej nie odzywa? Kaśka też ucieka w pracę, by zająć czymś ręce i umysł. Tylko czy jako matka nie powinna podjąć bardziej radykalnych kroków, by uzyskać jakiekolwiek informacje o losie Dragana?


Drugi tom sagi bałkańskiej Agnieszki Walczak-Chojeckiej ponownie zabrał mnie w świat, gdzie rozlew krwi stał się codziennością. Pokazał okrucieństwo wojny, bezduszność, walkę o każdy dzień i nadzieję na wolność. Powróciłam do Sarajewa i do znanych mi już bohaterów, by znów zaciskać kciuki o ich przetrwanie. Komu autorka pozwoliła przeżyć a kto musiał zostać przeze mnie opłakany?
 
Bardzo urzekła mnie postawa Jasminy, która pomimo traumatycznych przeżyć bardziej dba o los bliskich sobie osób. Napaść, szpital, ucieczka, nieudana próba odnalezienia ojca aż wreszcie podsłuchane oskarżenia przeciwko niej... Mimo to, wciąż myśli o Draganie i wierzy w miłość, która na powrót pozwoli im być razem. To daje jej siłę, zwłaszcza że ma teraz kogo kochać...

W książce nie brakuje irytujących postaci, "czarnych charakterów", bandytów czy oszustów. Są też bohaterowie, którzy nie mówią całej prawdy, dzięki czemu powieść jawi nam się jako intrygująca i zaskakująca. W życiu nie uwierzycie jakie niespodzianki przygotowała autorka dla wykreowanych przez siebie postaci. Kilka sytuacji przewidziałam, ale inne bardzo długo były zagadkami z niespodziewanym finałem :)

Bardzo podobały mi się opisy zmieniających się za oknem krajobrazów, zwłaszcza wschód słońca na Hvarze, który okazał się pewną metaforą. Do myślenia zmuszały również niezwykłe wizje ciotki Jasminy - Drazenki. Powieść oprócz samego zabijania, walki o żywność i przetrwanie, doskonale zwraca uwagę na motyw czekania - Ci, którym udało się uciec z Sarajewa obiecywali swoim drugim połówkom, że będą myśleć, kochać i czekać. Jednak nie zawsze obietnica złożona ukochanej osobie była wiążąca - jeden z bohaterów miał okazję się o tym przekonać, niestety.

Walczak-Chojecka bardzo umiejętnie ułożyła z puzzli tę opowieść. Dlaczego z puzzli? Bowiem niektóre elementy z pozoru do siebie nie pasowały, wydawały się zbędne i tylko opóźniające drogę do emocjonującego finału. Jednak z każdą kolejną stroną przekonywałam się, że tu każdy z puzzli jest ważny, bo tylko dzięki wszystkim wyłoni się całkowity obraz drugiej części tej historii. Autorka uwielbia podsuwać czytelnikowi zawoalowane informacje, które mogą naprowadzić na rozwiązanie wątków, lubi kluczyć, zbaczać z drogi i wprowadzać w ślepe uliczki. To same zalety tej powieści, bowiem dzięki temu nijak nie można się spodziewać co zdarzy się za chwilę. Kiedy myślisz, że już-już "dogoniłaś króliczka", okazuje się magik Agnieszka wyciągnęła z rękawa nową niespodziankę. Pamiętajcie też podczas lektury, że nie wszystko jest takie, na jakie wygląda a tak jak w prawdziwym życiu, zdarzają się odcienie szarości a nie tylko biel i czerń.

"Nie czas na zapomnienie" zabiera do świata wojny, bólu i cierpienia, ale również pokazuje, że warto wierzyć i czekać. Warto prawdziwie kochać i z radością tlącą się - choćby na dnie serca - wypatrywać lepszego jutra. Autorka w lekki sposób opisała trudny czas, okraszając książkę poezją, piosenkami i sztuką, pozostawiając jednocześnie czytelnikowi czas na refleksję. Z ogromną radością i niecierpliwością oczekuję na następny tom tej sagi. 




"Nie czas na miłość"
"Nie czas na zapomnienie"
"Nie czas na pożegnanie"


Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję Autorce

piątek, 17 marca 2017

Joanna Stovrag "Chwila na miłość"





Autor: Joanna Stovrag
Wydawnictwo: Replika
Data wydania: 14 lutego 2017
Liczba stron: 368




O moich wrażeniach dotyczących historii niezwykłej miłości Joanny mieliście już okazję czytać TUTAJ.

Nie, nie będę tu czynić żadnych porównań. To nie będzie też typowa recenzja. Ale nie mogę nie napisać o wydaniu drugim, wzbogaconym. Miałam przyjemność objąć patronatem i rekomendować książkę. Mój egzemplarz jest dodatkowo cenny - uzyskałam osobisty wpis autorki! Piękna dedykacja, oryginalna pieczątka - dziękuję :)

Ale postanowiłam Wam napisać kilka słów na ten temat drugiego spotkania z tą opowieścią. Co się zmieniło? Jak odebrałam fakty, które już znałam?
Szczerze mówiąc to nie potrafię Wam napisać szczegółowo, które konkretnie fragmenty zmieniła p. Joanna. Co wykasowała, co dopisała, co edytowała. Na pewno - jak każdy - lekturę rozpoczęłam od końca, czyli od zdjęć :) Jest ich sporo - duży plus :)
Lecz poza tym... Nie wiem. Dlaczego? Historia wciągnęła mnie tak bardzo, że zwyczajnie nie wiem... Może coś wydało mi się nieznane, ale przecież za każdym razem, gdy czytamy coś ponownie (lub oglądamy) naszą uwagę zwracają inne detale...

Rzadko czytuję książkę drugi raz. Tym razem ponownie zagłębiałam się w świat zafascynowania bohaterki - Joanny - Bałkanami, z wypiekami na twarzy. Znów udałam się z młodą dziewczyną do Sarajewa, by tam podczas stypendium naukowego poznać historię, zwyczaje i język. Wraz z nią zwiedzałam miasto, spotykałam ludzi. Przeżywałam też chwilę, gdy pojawił się błysk - miłość, która jeszcze wtedy nie przypuszczała, co ją czeka... Wraz z Joanną drżałam o życie Seja, próbowałam każdej możliwej ścieżki kontaktu z nim. Szukałam różnych znajomości, form pomocy, pakowałam kolejne paczki, starałam się z mozołem uzyskać połączenie z oblężonym miastem. Znów cierpiałam, denerwowałam się, kibicowałam. Ileż sił ją to kosztowało...

Każdy ślub autorki (było ich przecież więcej niż jeden :)),
każda tragiczna wiadomość o czyjejś śmierci,
każdy ślad po kuli,
każda wzmianka o tym co ludzie jedli, jak żyli, jak starali się to przetrwać,
każdy ocalały...
Wszystko to wywoływało we mnie emocje. Chwilami skrajne, bo od uśmiechu aż po łzy. Choć zapewne dziwicie się teraz, gdzie w tej wojennej zawierusze miejsce na śmiech...

Jakie to szczęście, że znam finał. Że wiem jak potoczyły się losy bohaterów. Nie musiałam obgryzać paznokci, pić hektolitrów kawy, której nie lubię przecież... Z pozornym tylko spokojem zmierzałam do końca, nie drżąc co się wydarzy.
Z każdej kartki płyną słowa, które już na spokojnie, po śmierci Waldemara Milewicza (który nakręcił film o tej bałkańskiej miłości), spisała Joanna.
Jest w nich miłość,
                                  emocje,
                                               strach,
                                                           złość,
                                                                     żal,
                                                                           radość
                                                                                      i euforia.
Więcej się już nie da zawrzeć w "Chwili na miłość"!  Serio!


Wzruszenie, nerwy i podziw - to chyba trzy słowa, którymi mogę opisać swoje wrażenia po ponownym przeczytaniu książki. Choć prawda jest taka, że trudno jest opisać to, co czułam. Najlepiej zwyczajnie sami sięgnijcie i poznajcie historię miłości, której ja mogę tylko pozazdrościć.




Książka przeczytana w ramach wyzwań: Grunt to okładka, 52 książki




Za możliwość przeczytania książki 
dziękuję Autorce i


poniedziałek, 4 lipca 2016

Agnieszka Walczak-Chojecka "Nie czas na miłość"




Autor: Agnieszka Walczak-Chojecka
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 8 czerwca 2016
Liczba stron:400
Seria: Saga bałkańska tom 1









Każdy konflikt zbrojny sprawia, że ludzie walczą przeciw sobie, strzelają do tych, którzy dotychczas byli ich sąsiadami i nie zwracali wtedy uwagi na to, że pochodzą z różnych nacji. Teraz muszą żyć w piwnicach, pełni strachu o życie swoje i najbliższych, o to czy wystarczy im jedzenia, czy dotrwają do końca tych trudnych czasów. Zwaśnione strony często muszą podejmować bardzo trudne decyzje, niejednokrotnie kładą na szali dwie jednakowo ważne kwestie i wiedzą, że każdy wybór nie będzie dobry.

Właśnie w takiej wojennej rzeczywistości lat dziewięćdziesiątych XX wieku, muszą odnaleźć się młodzi ludzie, których wcześniej łączyła przyjaźń i miłość. Czy te więzi przetrwają? Czy nie poróżnią ich wyznania i narodowość?
Jasmina jest chorwacką katoliczką. Ma dwadzieścia cztery lata i jest piękną, kruchą dziewczyną, z marzeniami o byciu aktorką. Jej wielką miłością jest Dragan, najstarszy spośród trzech braci, pół Serb i pół Polak, którego wychowała przybrana matka, bowiem jego biologiczna zostawiła go w Sarajewie kiedy miał 1,5 roku. Teraz, w obliczu wojny Katarzyna próbuje ściągnąć syna do Polski, jednak nie jest to łatwe... A i on sam nie jest chętny... Dlatego kobieta posuwa się do emocjonalnych zagrań, by dopiąć swego. Czy plan się powiedzie?

Jasmina i Dragan muszą stawić czoła niebezpieczeństwu, które czyha na nich z każdej strony... W alei snajperów można dostać "kulkę", ojciec dziewczyny wciąż zabrania młodym spotkań i zastrasza chłopaka; śmierć panoszy się pośród rodziny i znajomych a los niektórych jest nieznany... Przyjaciele stają po przeciwnych stronach barykady, potrafią zadenuncjować niewinnych, byle dopiąć swego (Marijana była podła i wyrachowana w stosunku do Jasminy) i nie można już nikomu ufać. Do tej pory wspierali się, pomagali... Wprawdzie niektórzy nadal nie zwracają uwagi w kim płynie jaka krew, ale niektórzy postawili z tego powodu "mur niechęci".

Ucieczką dla Jasminy i Dragana staje się teatr, w którym mają wystawić "Romea i Julię", idealnie dopasowaną historię do panujących w ich kraju warunków. Praca nad sztuką jest dla nich odskocznią do świata, gdzie nie ma wojny, gdzie nie liczy się narodowość sąsiada, gdzie nie słychać strzałów czy płaczu po stracie bliskich a krew jest jedynie rekwizytem.

Ciężkie czasy sarajewianom udaje się przeżyć dzięki ulotnym chwilom kiedy w trakcie opowieści powracają do pięknych chwil z przeszłości, próbują żartować, uciekają w świat literatury a o ich żołądki choćby w minimalnym stopniu dba ONZ przesyłając dary.  Wstrząsnęły mną historie, gdy ginęły dzieci... Przecież te niewinne istoty niczemu nie zawiniły... A już najwięcej emocji dostarczył mi wątek małej Merjem, która wsiadła do pociągu zbyt szybko...

Autorka po raz kolejny stanęła na wysokości zadania i sprawiła, że całkowicie oddałam się poznawanej historii! Zanurzyłam się w świecie Bośni, czułam zapachy, smaki i strach jakie towarzyszyły mieszkańcom Sarajewa. Usiłowałam przekonywać Katarzynę do zmianę decyzji i powiedzenia prawdy synowi... To opowieść, która autentycznie przenika przez duszę, serce i umysł czytelnika. Niezależnie od tego czy Agnieszka Walczak-Chojecka zabiera mnie do Włoch ("Włoska symfonia"), Tajlandii ("Dziewczyna z Ajutthai") czy na Bałkany to każdy kraj przybliża w taki sposób, że całą sobą czuję, że tam jestem. Jest to kolejna genialnie dopracowana powieść, widać ogrom włożonej pracy, przestudiowanych materiałów a i przeszłość autorki ma tutaj znaczenie (którego zresztą się nie spodziewałam).

"Nie czas na miłość" to opowieść o tym, że wojna nie jeden raz potrafiła stanąć na drodze miłości i to nie tylko między dwojgiem ludzi, ale i potrafiła zniszczyć relacje łączące rodziców z dziećmi. Jakże wspaniale została wpasowana w obraz wojenny twórczość Szekspira, którego to sztuka "Romeo i Julia" została wystawiona na deskach teatru, by dawała nadzieję. Nadzieję na zakończenie wojny między narodami oraz między ojcem Jasminy a jej miłością.

"Najwięcej przeszkód mieszka w naszej głowie, więc rozwiązań szukaj w sercu" *


To najbardziej bogata historycznie powieść autorki, w której zmierzyła się z ukazaniem czytelnikowi obiektywnego obrazu tamtejszej rzeczywistości i sami możemy zdecydować kto miał rację. Czy w ogóle była jakaś racja... Jednak liczne fakty, którymi posłużyła się Walczak-Chojecka nie są nudnymi danymi. Wszystko to co chciała nam przekazać zostało doskonale wplecione w opowieść, bohaterowie posłużyli za aktorów spektaklu wojennego, którzy kłamią, kombinują, strzelają, posługują się przekupstwem i szantażem. Jest nawet konkurs piękności, z ukrytymi przesłaniami.

Miłość i wojna to główne wątki pierwszego tomu Sagi Bałkańskiej, który był dla mnie doskonałą lekturą. Szkoda, że tak szybko dotarłam do ostatniej strony i teraz męczy mnie oczekiwanie na dalszy ciąg, bowiem końcówka... ech, Pani Agnieszko! Zakończyć w takiej chwili? Jedno mogę Wam obiecać - podczas czytania powieści przekonacie się czy w trakcie wojny jest czas na miłość, ale przeżyjecie też wiele innych, równie ciekawych momentów. "Nie czas na miłość" - nie czas na nudę!

Podsumowując ogromnie zachęcam do odbycia literackiej podróży na Bałkany, gdzie przeżyjecie wzruszenie, żal, smutek, rozpacz, strach. Zostaniecie wystawieni na próbę, będziecie targani silnymi emocjami; będą czas na Wasze refleksje i gniew, a także na zadumę nad tym co i kiedy jest dla nas najważniejsze.






* "Nie czas na miłość" Walczak-Chojecka Agnieszka, Poznań 2016; Wydawnictwo Filia, str. 211



"Nie czas na miłość"
"Nie czas na zapomnienie"
"Nie czas na pożegnanie"


Książka przeczytana w ramach wyzwań: Grunt to okładka, Pod hasłem, 52 książki


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję Autorce oraz
Pani Oldze z


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...