poniedziałek, 31 grudnia 2012

Podsumowanie roku oraz stosiki - uwaga megadługi post

źródło
Witajcie w ostatni dzień grudnia roku 2012!

Nigdy dotąd na moim blogu nie pojawiały się żadne podsumowania miesięcy - myślicie, że powinnam to zmienić w Nowym Roku?

Postanowiłam jednak podsumować ten rok. Czytelniczo. I blogowo.

Przeczytałam 68 książek. Sporo z nich okazało się perełkami i wciągnęły mnie do reszty.
Wzięłam udział w 9 wyzwaniach czytelniczych. Z różnym skutkiem, ale i tak jestem z siebie dumna.
Poznałam akcję Włóczykijka, wielu ciekawych blogerów oraz nowych autorów.
Blog obserwuje 40 osób za co serdecznie dziękuję :)
Licznik wyświetleń pokazuje liczbę 4550 - ależ się cieszę i dziękuję, że chcecie mnie czytać.

* * *


A oto mój grudniowy stosik. Zdjęcie robione w pierwszy dzień świąt.

Od dołu:
J. K. Rowling "Trafny wybór" - wygrana w konkursie zinamon.pl
M. Musierowicz "McDusia" - j.w.
E. Giffin "Pewnego dnia" - j.w.
Najgroźniejsi dyktatorzy w historii - zakup w selkar.pl (Mikołaje, w osobach moich rodziców, ofiarowali finanse, a ja wiedząc o tym wcześniej skorzystałam z dnia darmowej dostawy 3.12.2012)
K. Michalak "Wiśniowy dworek" - j.w.
K. Michalak "Poczekajka" - j.w.
K. Michalak "Gra o Ferrin" - j.w.
J. Winterson "Nie tylko pomarańcze" - j.w.
A. Sebold "Szczęściara" - j.w.
A. Philps, J. Lahutsky "Porzucony" - j.w.
"Pejzaż świąteczny" - zbiorek opowiadań blogerek Magdaleny Kordel, kupiłam u Autorki
B. Pawlikowska "Blondynka w Meksyku" - wygrana w konkursie u magdalenardo
B. Pawlikowska "Blondynka w Indiach" - j.w.

A propos wygranej u magdalenardo - losy paczuszki od niej:








Najpierw odleżała swoje pod choinką - takie było zastrzeżenie Magdy. Paczka miała leżakować z innymi prezentami, a zostać otworzona w Wigilię.
To ta paczka po prawej, w niebieskim papierze.









A oto co ukazało się moim oczom po rozdarciu papieru, oprócz książek oczywiście:
- herbaty owocowe (skąd wiedziałaś że uwielbiam? :)
- kalendarz na 2013 rok (mieści się w torebce)
- słodkości
- ręcznie robiona kartka świąteczna

Śliczności po prostu - Magda bardzo dziękuję! :)



* * *

W ramach grudniowego sprzątania półek z książkami - Miłośniczka Książek (dziękuję za szybką transakcję :)) postanowiła kilkanaście z nich sprzedać lub wymienić. Gdyby nie to, że milionów nie zarabiam ani w totka nie wygrałam, kupiłabym wszystkie. A już na pewno większość. Jednak wybrałam do zakupu dwie, które zasiliły moją biblioteczkę w grudniu, zainspirowana przeczytaną niedawno książką tego samego autora. O nich mowa:




Pytanie problemowe brzmi:
od której zacząć? hihi









* * *



29 grudnia będąc w Biedronce nie przeszłam obojętnie obok półki z książkami za 4,99zł. Może to nie mega hicior ani szczyt czytelniczy, ale myślę, że mi się spodoba.
No i do jednego wyzwania mi się niedługo przyda.






 
* * *


 A to już zakup w Matrasie 30 grudnia. Jak zobaczyłam te ceny o 25% niższe.... za te dwie książki zapłaciłam 20zł razem!
Koniec zakupów w tym roku!






* * * 

źródło



W Nowym Roku 2013 życzę Wam prosto z serca wszystkiego co najlepsze: to o czym marzysz by się spełniło a to co kochasz, by Twoje było.






* * *

Przypominam, że jeszcze tylko do 4 stycznia trwa Ejotkowy konkurs


P.S. już jutro o 8:30 rano start Wyzwania "Pod hasłem" - zapraszam! :)


niedziela, 30 grudnia 2012

Maria Ulatowska "Sosnowe dziedzictwo"

Maria Ulatowska to polska autorka, która dopiero na emeryturze znalazła czas na spełnienie swojego marzenia o napisaniu książki. Wcześniej całym jej życiem była rodzina i prawo dewizowe. "Sosnowe dziedzictwo" jest jej debiutem literackim.

Akcja książki rozpoczyna się w czerwcu 2009 roku, kiedy to Anna Towiańska przyjeżdża na Kujawy, do Towian. Czeka tam na nią jej dziedzictwo - piętrowy dwór szlachecki otoczony sosnami, z jeziorem i ogromem nowych znajomości. Ledwie Aneczka dotarła do Sosnówki z mecenasem Antonim Witkowskim a już znalazła się życzliwa starsza pani chętna do pomocy w sprzątaniu dworu - Irena Malinka.
Oglądając zrujnowany budynek Anna znajduje psa, który wymaga pomocy weterynarza. Znajda okazuje się być suczką i dostaje od nowej właścicielki imię Szyszka. A dzięki konieczności wizyty w lecznicy spotyka sympatycznego Grzegorza Skalskiego.
Bohaterka poznaje w Towianach również przemiłego parkingowego Dyzia i ekipę remontowo-budowlaną panów Koniecznych z Jackiem na czele.

Autorka przeplata wydarzenia z Towian historią przodków Anny Towiańskiej. Te rozdziały książki nie są już tak optymistyczne ani obfitujące w sielankowe codzienne życie. Jest to bowiem czas powstania warszawskiego - sierpień 1944 roku. Czas, gdy życie ludzkie nie było dla Niemców istotne. Gdy Polacy nie znali dnia ani godziny, kiedy zostaną wygnani z domu i zginą. Taki los spotkał bowiem przodków Anny.

Maria Ulatowska doskonale opisała panujące wtedy nastroje. Jako czytelnik czułam, jakbym była tam wtedy. Razem z bohaterami biegłam ulicami Warszawy, razem z dwunastoletnią Wiesią odkrywałam osierocone, płaczące niemowlę, razem z  bohaterami okrywałam kolejne tajemnice rodziny i płakałam, gdy umierali lub ginęli.

Byście i Wy mogli sami przeżyć po swojemu tą historię oraz odkryć jej tajemnice nie zdradzę więcej szczegółów z fabuły. Gdybym miała ocenić tą książkę, to dałabym jej maksymalną ilość punktów. Może i jestem nieobiektywna, gdyż uwielbiam powieści obyczajowe, ale ta książka mnie zauroczyła. Od dawna chciałam ją przeczytać i cieszę się, że mi się to udało jeszcze w tym roku. Gorąco zachęcam do jej przeczytania i kończę, gdyż czeka na mnie "Pensjonat Sosnówka", czyli kontunuacja "Sosnowego dziedzictwa".


Książkę przeczytałam w ramach wyzwań: Polacy nie gęsi, Debiuty pisarskie, 52 książki

oraz dzięki akcji Włóczykijka



czwartek, 27 grudnia 2012

Freeman Wills Crofts "Tajemnica Hog's Back"

Czasem powieść detektywistyczna rozpoczyna się od znalezienia ciała. Jednak w przypadku "Tajemnicy Hog's Back" trzeba przeczytać sporą część książki, by w ogóle uprzytomnić sobie, że tu miało miejsce morderstwo.

Autor opowiada historię sielankowego życia małżeństwa Julii i Jamesa Earle'ów, którzy mieszkają sobie w typowo angielskim piętrowym domku w hrabstwie Surrey. W odwiedziny przyjeżdża do nich siostra Julii - Marjorie oraz ich przyjaciółka Urszula. Czas upływa kobietom bardzo miło: opalają się, spacerują, czytają, odwiedzają dawno nie widzianych znajomych.

Jednak pewnego niedzielnego wieczoru w St. Kilda dochodzi do nietypowego zniknięcia. James Earle, który czytał w fotelu gazetę w porannych pantoflach, znika bez śladu. Czyżby wyszedł z domu, w październiku, bez płaszcza i kapelusza? Wszystko na to wskazuje, nie ma bowiem śladów zbrodni, nie ma ciała, nie ma świadków a wszyscy ewentualni podejrzani mają alibi.

Prowadzący tą sprawę Joseph French, inspektor Scotland Yardu analizuje wszystkie fakty, szuka wskazówek, zdobywa informacje potwierdzające lub zaprzeczające jego teoriom. Kiedy udaje mu się ustalić, że małżeństwo szanowanego doktora nie było udane a do jego żony zalecał się sąsiad Reggie Slade zaczyna podejrzewać ich o morderstwo. Jednak przeczy temu fakt, że James był widziany w Londynie z piękną kobietą, twierdząc, iż był wtedy na polu golfowym. Gdy French natrafia na trop tajemniczej kobiety - pielęgniarki Heleny Nankivel - okazuje się, że ona również zniknęła. To z kolei przemawia za ucieczką pary kochanków.

Nie wiadomo do jakich wniosków doszedłby w rezultacie inspektor French, bowiem w St. Kilda znika ktoś jeszcze...

Może nie jest to książka w stylu Agathy Christie, barwna czy z fajerwerkami, ale czyta się ją z zapartym tchem, by wraz z prowadzącym śledztwo odkrywać nowe jego elementy. Zgadzam się z tym, że Freeman Wills Crofts skupił się przede wszystkim na faktach, postacie przedstawił bardzo prosto, bez zbędnego rozpisywania się. Jednak jak się sami przekonacie, czytając ten świetnie napisany kryminał, jego kunszt pisarski widoczny w analizie alibi mieszkańców Hog's Back jest niesamowity. Nawet ja, znawczyni wielu kryminałów i pokrętnych toków myślenia nie byłam w stanie rozpracować choćby ułamka jego teorii.

Gwarantuję dobrze spożytkowany czas podczas czytania "Tajemnicy Hog's Back".


Książka przeczytana w ramach wyzwań: Z literą w tle, Trójka e-pik (grudzień), 52 książki
Baza recenzji Syndykatu ZwB 



Książka znalazła się na mojej półce dzięki akcji "Drugie życie książki" - zdobyłam ją podczas Targów Książki w Krakowie, oddając na wymianę swoje egzemplarze.

wtorek, 25 grudnia 2012

Aneta Cierechowicz "Skarby hrabiego"

"Skarby hrabiego" to współczesna opowieść dla młodzieży. Kiedy po nią sięgałam, sądziłam że to bardziej książka dla dorosłych, jednak myślę, iż czytelnik w każdym wieku może być zadowolony z tej lektury.

W grudniu 1939 roku w podpoznańskim Kobylepolu hrabia Mycielski wraz z woźnicą Kajetanem ukryli pod ziemią "skarb".
Wiele lat później, w roku 2000, pewna trzynastoletnia dziewczynka - Kryśka, podsłuchała na przystanku rozmowę dwóch starszych panów. Wynikało z niej, że w okolicach poznańskiej Malty ukryty jest skarb. Informacja bardzo ją zaciekawiła. Los postanowił sprzyjać nastolatce i dopomóc jej w przeżyciu przygody. Krystyna obiecała zająć się w weekend dziećmi swej - mieszkającej w Kobylepolu - kuzynki Heleny: ośmioletnim Adasiem oraz dwuletnim Gabrielem, ponieważ Państwo Stokrotkiewiczowie postanowili wyjechać. Dziewczynka zaprosiła do poszukiwań swoje trzynastoletnie koleżanki oraz znajomych z klasy maturalnej, na miejscu pojawiła się również jedna z nauczycielek. Pod pretekstem pikniku, na polanie przy ulicy arcybiskupa Walerego Dymka, zaczęli kopać. Czy udało im się dostać do zasypanych pomieszczeń w ruinach dawnego pałacu? Owszem. Poszukiwacze dotarli do podziemnych korytarzy, jednak chęć odnalezienia skarbu, została zepchnięta przez nich na drugi tor. Ważniejszą stała się potrzeba przetrwania. Ale szczegółów nie zdradzę - odsyłam po nie do książki.

"Skarb hrabiego" to opowieść nie tylko o szukaniu skarbu. To przede wszystkim historia o utrwalaniu przyjaźni i wzajemnym zaufaniu, a także ... rodzącej się miłości. Nie brak tu sytuacji, w których młodzi ludzie mogli liczyć tylko na siebie nawzajem, musieli sobie pomagać i się wspierać. Stanowili grupę przyjaciół a chcąc wydostać się z trudnego położenia musieli odłożyć na bok antypatie i działać wspólnie.

Czy dzieciakom uda się wyjść cało z opresji? Czy odnajdą tytułowy skarb? I za jakie uczucia będę wdzięczni losowi? Serdecznie zapraszam do przeczytania książki Anety Cierechowicz.


Książkę przeczytałam w ramach wyzwań: Z literą w tle, Polacy nie gęsi..., 52 książki

poniedziałek, 24 grudnia 2012

Michael Connelly "Punkt widokowy"

Czy mieliście czasami tak, że kupiliście książkę za 10 złotych i nie spodziewaliście się po niej zbyt wiele? Liczyliście na miłe chwile, ale bez większych emocji czy bez dużej dawki wrażeń? Ale książka pozytywnie Was zaskoczyła? Ja mam tak z "Punktem widokowym". Wygląda niepozornie, cena nie obiecuje "złotych gór", a jednak... wpadłam jak śliwka w kompot... (porównanie spowodowane chyba przededniem Wigilii).

Akcja książki rozpoczyna się o północy, kiedy to w domu Hieronymusa Boscha dzwoni telefon. Pięćdziesięciosześcioletni detektyw ze specjalnej sekcji zabójstw otrzymuje od swojego szefa informację, że w pobliżu jego domu znaleziono ciało mężczyzny. Harry dzwoni po swojego nowego, trzydziestoletniego partnera, Ignacio Ferrasa i udaje się na miejsce zbrodni.
Punkt widokowy nad zaporą Mulholland odkrywa przed policjantami i agentami FBI zwłoki czterdziestodwuletniego fizyka medycznego Stanleya Kenta. Denat otrzymał dwie kule w tył głowy a na palcach dłoni miał dawkomierze pierścionkowe TLD, które mierzą dawkę promieniowania materiałów radioaktywnych. Bagażnik jego samochodu był pusty, jednak ślady wskazywały, iż Kent przewoził coś bardzo ciężkiego.

Gdy Bosch, wraz z agentką specjalną Rachel Walling z wydziału wywiadu taktycznego FBI, udają się do domu Kenta odnajdują tam jego żonę - nagą i skrępowaną. Okazuje się, że mordercy szantażowali Stanleya Kenta wysyłając mu mailem zdjęcie żony i żadając jak największej ilości radioaktywnego cezu.

W toku śledztwa udało się odnaleźć świadka morderstwa, a także odpowiedzieć na pytania: kto zabił, dlaczego i czy faktycznie sprawa jest taka prosta, na jaką wyglądała na początku.

Spotkałam się z opiniami, że jest to książka przewidywalna, krótka i nie dostarcza wrażeń. Nie mogę się z tym zgodzić, że jest przewidywalna. Dość trudno było mi się domyślić kto stoi za zabójstwem doktora Kenta. Że jest to książka krótka - to prawda, jednak obfituje w szybką akcję, wiele zwrotów akcji, doskonale prowadzone śledztwo. Ja nie mogłam się oderwać, póki nie poznałam prawdy. Polecam!


Książkę przeczytałam w ramach wyzwań: Z literą w tle, Trójka e-pik (grudzień), 52 książki
Baza recenzji Syndykatu ZwB 

niedziela, 23 grudnia 2012

Zwiastujmy dobrą nowinę

Kochani!

Z okazji nadchodzących wielkimi krokami Świąt Bożego Narodzenia, życzę Wam ciepła rodzinnego ogniska, wielu cudownych chwil spędzonych z tymi, których kochacie. Aby te Święta były dla Was czasem wyjątkowym.

 Życzę Wam zdrowia i radości, a także oczekiwanych przez Was prezentów (głównie książkowych:) )


stroik z Wigilii w 2007 roku


środa, 19 grudnia 2012

Agatha Christie "N czy M?"

Królowa kryminału - Agatha Christie - stworzyła w swoim życiu ponad 90 powieści. Dotychczas znałam jedynie te, w których zagadki rozwiązywali Hercules Poirot lub panna Jane Marple. W jednej z recenzji znalezionych w blogosferze zainteresował mnie fakt, iż w pięciu książkach Christie rolę pierwszych skrzypiec gra para detektywów - amatorów: Tomasz i Tuppence Beresford. Postanowiłam sprawdzić czy polubię ten niebanalny małżeński duet.

"N czy M?" jest trzecią z kolei książką z Beresfordami a jej akcja toczy się podczas II wojny światowej. Detektywi-amatorzy mają trudności ze znalezieniem pracy i zazdroszczą swoim dzieciom, dorosłym już bliźniętom, działań dla ojczyzny. 
Pewnego dnia w ich domu zjawił się przyjaciel lorda Easthamptona - pan Grant. Miał dla Tomasza propozycję pracy - oficjalnie miała to być nudna papierkowa robota w oddziale ministerstwa w Szkocji. Jednak po tajemniczym wyjściu z domu pani Beresford (czy oby na pewno?), Grant ujawnił, iż tak naprawdę chodzi o zupełnie inną pracę. Tomasz miałby udać się do pensjonatu Sans Souci w Leahampton, na południowym wybrzeżu Anglii i zdemaskować członka niemieckiego wywiadu - pana N lub panią M.

W pensjonacie pani Perenna mieszka kilka zupełnie różnych, z pozoru niepasujących do profilu szpiega, osób: stara panna, młoda matka z dwuletnią córeczką, doskonała obserwatorka, niemiecki uciekinier czy narzekające małżeństwo. Wśród nich ma być szpieg? Państwu Beresford nie będzie łatwo dotrzeć do prawdy. Napisałam Państwo a nie Pan? Tak, tak. To nie pomyłka. Sprytna Tuppence też zamieszkała w Sans Souci, w dodatku bez wiedzy męża. Ale jak jej się to udało dowiecie się z lektury "N czy M?".

Książka zawiera wątek wojny oraz pokazuje jak trudno w takim czasie znaleźć ludzi mówiących prawdę. Jak oceniać ludzi, by nie znaleźć się w śmiertelnej pułapce spowodowanej zawiedzionym zaufaniem.
Autorka świetnie opisała tą historię. Kiedy ja, czytelnik znający jej literaturę i tok myślenia, byłam już tuż tuż wyjaśnienia zagadki, Christie zaskakiwała mnie nowym wydarzeniem czy nową postacią, czyniąc tym samym zamęt w mojej teorii mającej zdemaskować szpiega. Książka warta jest Twojego wieczoru! Bo jak przystało na Królową, w powieści nie brakuje tajnych haseł, włamań, podsłuchiwania, tajemniczych zniknięć czy pułapek.

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań: Na tropie Agathy, Z literą w tle, Trójka e-pik (grudzień), 52 książki

niedziela, 16 grudnia 2012

Wieści prosto z frontu - wygrałam :)

Cieszę się jak dziecko :) naprawdę! Do wczoraj trwał konkurs u magdalenardo. Zadanie polegało na zareklamowaniu miejsca - poleciłam Gród na Górze Birów. I wygrałam dwie książki Beaty Pawlikowskiej :) Wyniki możecie zobaczyć  TUTAJ a sam konkurs i moja praca TUTAJ.



Moja radość jest tym większa, że zawsze bałam się kupić tego typu książki... nie mam na półce ani Cejrowskiego ani Pawlikowskiej ani Wojciechowskiej... zawsze się bałam, że takie książki rzucę w kąt... a teraz się cieszę, że wreszcie poznam literturę typowo podróżniczą, bo programy telewizyjne tych osób oglądałam nieraz.


piątek, 14 grudnia 2012

Jerry Cotton "Boss z bagien"

"Boss z bagien" to książka wygrana w urodzinowym konkursie ZwB. Jest to tom 20 serii Super kryminał.

Książka rozpoczyna się od tego, co w kryminałach jest elementem obowiązkowym - zwłok. Podczas wykopalisk archeologicznych na pograniczu stanów New Jork i New Jersey znaleziono szczątki ludzkie. Początkowo są one powodem do radości dla archeologów, gdyż poszukują oni śladów plemienia Algonkinów. Jednak na podstawie śladów dentystycznych oraz numeru protezy stawu biodrowego, ponad wszelką wątpliwość policjanci stwierdzają, iż to szczątki zaginionego 10 lat wcześniej szefa mafii.

Zanim jednak pojawią się agenci, chcący wyjaśnić sprawę zabójstwa sprzed lat, do akcji wkroczy siwowłosy, tajemniczy kierowca Forda Maverick'a. Jest to człowiek, który likwiduje niewygodnych świadków oraz ucisza informatorów. Siwowłosy jest profesjonalistą, przygotowanym na różne okoliczności, posiada kilka rodzajów broni oraz "zapasowy" samochód. Działa on szybciej niż agenci Jerry Cotton i Phil Decker, którzy próbują rozwikłać zagadkę śmierci mafijnego bossa. Agenci chcąc dotrzeć do prawdy, muszą zrozumieć reguły rządzące w świecie mafii narokotykowej. Komu zależało na śmierci Tony'ego Damiani? Czy jego żona też została zamordowana? Jaką rolę w całej sprawie odegrała choroba Doreen, siostry płatnego mordercy Toma Buscelli?

By uzyskać odpowiedzi na te pytania zapraszam do lektury. Książkę czyta się szybko, gdyż ma niecałe 200 stron. Jednak mnogość podobnych do siebie nazwisk oraz dość skomplikowane powiązania sprawiają, iż lepiej jest przeczytać "Bossa z bagien" od razu w całości. Ja czytałam po małych fragmentach i muszę przyznać, że przy powrocie do lektury musiałam nieźle główkować, kto kim był i jakie mieli relacje.


Książkę przeczytałam w ramach wyzwań: Z literą w tle, Trójka e-pik (grudzień), 52 książki
Baza recenzji Syndykatu ZwB 

poniedziałek, 10 grudnia 2012

Agata Kołakowska "Siódmy rok"

"Siódmy rok" to trzecia książka młodej polskiej pisarki Agaty Kołakowskiej. Nie znałam dotychczas jej twórczości i swoje pierwsze z nią spotkanie, uważam za bardzo udane.

Eliza i Adam to małżeństwo z siedmioletnim stażem. Teoretycznie wszystko jest w porządku, oboje mają pracę, własny samochód, nie spłacają kredytu. Żadne z nich nie ma romansu, jednak nie są w tym małżeństwie szczęśliwi. Ona prowadzi swój sklep z rękodziełem i luksusowymi prezentami - "Komodę". On też ma sklep, ale ze sprzętem wodnym. Ona uwielbia wieczory w domu, z książką lub dobrym filmem, spokój i poukładane plany na przyszłość. On jest niespokojnym duchem, kocha życie w biegu, częste podróże, sport, rzadko bywa w domu.

W tym, na pozór normalnym, małżeństwie Państwa Jaśniewskich dochodzi w końcu do rozwodu. Jest to pokojowy rozwód, za zgodą obojga przyjaciół, bowiem to przyjaźń jest tym, co łączyło ich w związku najbardziej. Decyzja jest gruntownie przemyślana, Adam zabiera samochód i wyprowadza się a Eliza ... Jej życie zmienia się za sprawą aktówki, pozostawionej w "Komodzie" przez jednego z klientów. Właścicielem okazał się lekarz, który odegra w życiu bohaterki dużą rolę, głównie z powodu propozycji pracy. Czy to jego zobaczy w liniach papilarnych wróżka?

Pikanterii, tej ciekawej historii o przyjaźni i miłości, dodaje pewna rywalizacja pomiędzy byłymi małżonkami. Podczas świętowania rozwodu, dochodzi bowiem między nimi, do nietypowego zakładu: które z nich celniej wytypuje partnera dla byłego współmażonka.

Książka jest opowieścią o życiu. O godzeniu wzajemnych pasji, umiejętności rozmawiania i czerpania z życia rzeczy małych, lecz cennych podwójnie. Powieść obfituje w wątki romantyczne, dramatyczne oraz humorystyczne. Autorka napisała piękną opowieść dla każdego z nas, nie tylko dla kobiet, choć to pewnie my stanowimy większe grono czytelników "Siódmego roku". Warto oddać się przemiłej i wciągającej lekturze, jednocześnie czerpiąc z niej wiedzę o tym, że czasem nie dostrzegamy tego, co najbliżej nas.


"Siódmy  rok" przeczytałam w ramach akcji Włóczykijka

Książka przeczytana w ramach wyzwań: Trójka e-pik (grudzień), Polacy nie gęsi..., 52 książki

sobota, 8 grudnia 2012

Wszyscy się chwalą zatem i ja to uczynię nieskromnie :)


3 grudnia otrzymałam "Siódmy rok" Agaty Kołakowskiej wraz z umilaczami. Tym razem książka nie przybyła do mnie pocztą, lecz KTRYA przekazała mi ją osobiście - dzięki za lekturę i miłe spotkanie :)


Zanim pojawi się recenzja aktualnie czytanej pozycji, czyli właśnie Włóczykijkowego "Siódmego roku" postanowiłam Wam się pochwalić.






Ale zanim stanę się chwalipiętą przypomnę o dwóch rzeczach: do 4 stycznia trwa mój pierwszy konkurs, o którym TUTAJ. Serdecznie zapraszam do udziału, wystarczy kilka zdań!






 A od Nowego Roku startuje autorskie Wyzwanie czytelnicze "Pod hasłem". Już teraz zapraszam do zapoznania się z zapowiedzią.








W listopadzie nie publikowałam żadnego stosu książkowego, bo i takowego nie było. Otrzymałam wtedy tylko jedną książkę - wygraną na blogu autorki Magdaleny Kordel - "Okno z widokiem". Wygrana cieszy tym bardziej, że jest z dedykacją :) Dziękuję :)









Grudzień dopiero się zaczął a ja jestem już szczęśliwą posiadaczką "Schodząc ze ścieżki" Tomasza Jamrozińskiego - książkę otrzymałam od Oficynki (dziękuję serdecznie). A wszystko to za sprawą Sil, blogerki organizującej Konkursowo 13. Zostałam wyróżniona za posty :) Dzięki :)






A to nie koniec mojego uśmiechu. Brałam udział w konkursie "Znajdź list od Mikołaja i wygraj czytnik ebooków!" Był to konkurs organizowany przez lubimyczytac.pl oraz zinamon.pl Wprawdzie nie wygrałam czytnika, ale moja praca została jedną z trzech wyróżnionych i dotrą do mnie 3 książki :) cudnie!

Chcecie przeczytać moją pracę? Oto ona:

Drogi Święty Mikołaju,
chcesz bym czuła się jak w raju?
Jaka książka w mych marzeniach?
O miłości, o cierpieniach.
„Trafny wybór” Rowlingowej,
I McDusia Musierowiczowej.
Pierwszej - znam już tomów siedem
Czarodzieja, co ze złem walczył - sam jeden.
Teraz szansę mam ogromną poznać los
Barry'ego, który śmiercią swą wywoła chaos.
Czarny humor, małe miasto
chyba intryg będzie ze sto.
Ale z drugiej strony kusi,
by poczytać o McDusi.
Borejkowie podczas świąt
Znajdę u nich przyjazny kąt?
Nie myśl długo Mikołaju,
wybór prosty przecież jest.
Jam z Krakowa jest czytelnik
ślę Ci Mickiewicza nieśmiertelnik
oraz Smoka wizerunek
byś mi wysłał podarunek
Dozgonny będziesz miał mój szacunek!

czwartek, 6 grudnia 2012

Wyzwanie czytelnicze na 2013 rok - zapowiedź

Drodzy Czytelnicy! Blogerzy i nie tylko.

Założyłam blog w maju 2012 roku. Niedługo potem polubiłam wyzwania czytelnicze, których w świecie blogerskim nie brakuje. W kilku z nich biorę czynny udział. Dlatego teraz postanowiłam pomyśleć o własnym wyzwaniu.

Zapraszam Was do przyłączenia się do mojego autorskiego wyzwania czytelniczego "Pod hasłem".

BANER:

ZASADY WYZWANIA:
  • start wyzwania: 1 stycznia 2013 r.; przypuszczalny termin zakończenia: 31 grudnia 2013 r.
  • w wyzwaniu może wziąć udział każda osoba, niekoniecznie posiadająca bloga
  • do wyzwania można przystąpić w dowolnym momencie
  • wyzwanie z każdym nowym HASŁEM trwa miesiąc kalendarzowy
  • wyzwanie polega na przeczytaniu przynajmniej JEDNEJ, dowolnej książki miesięcznie, która będzie zgodna z podanym przeze mnie HASŁEM
  • na swoim blogu zamieszczamy recenzję przeczytanej książki, lub chociaż krótką notatkę a pod postami, które rozpoczynają kolejne miesiące, podajemy link do niej. Na dole recenzji proszę o umieszczenie informacji, że książka została przeczytana w ramach tego wyzwania. Można też zamieścić baner.
  • Osoby, które nie posiadają bloga, zostawiają w komentarzu informację co przeczytały lub przesłać do mnie recenzję to opublikuję na moim blogu wraz z podpisem autora (nie jest to konieczne, tylko gdyby ktoś miał ochotę)
  • Co miesiąc będę zamieszczać podsumowanie z Waszymi osiągnięciami czytelniczymi oraz podawać nowe HASŁO.
 Serdecznie zapraszam do podjęcia wyzwania. Będzie mi bardzo miło poznawać z Wami nowe książki i ciekawych autorów. Liczę na Was :)


środa, 5 grudnia 2012

John Grisham "Ominąć święta"

"Ominąć święta" to nietypowa książka pisarstwa amerykańskiego pisarza Johna Grishama. Nietypowa, gdyż z reguły pisywał on thillery prawnicze i kryminały. Tutaj jednak nie spotkamy prawnika, sędziego czy sprawy o zabójstwo. Przy tej książce odprężyłam się, poznałam amerykańskie przygotowania do Świąt Bożego Narodzenia oraz poczułam, że... święta tuż tuż.

Państwo Nora i Luter Krank żegnają się na lotnisku ze swoją jedyną, dwudziestotrzyletnią córką - Blair, która jako ochotniczka Korpusu Pokoju chce uczyć peruwiańskie dzieci czytania i pisania. Jej zamiarem jest pozostanie w Peru przez najbliższy rok.
Po powrocie do domu Krankowie zgodnie stwierdzili, że święta bez Blair nie będą takie same jak dawniej. Wtedy Luter, księgowy, sporządza bilans zeszłorocznych wydatków świątecznych. Wynik go przeraża - 6100 dolarów na niepotrzebne prezenty, obowiązkowe przyjęcia, miliony świątecznych ozdób oraz datki, kalendarze, choinki, keksy, które koniecznie "trzeba" kupić.
Pewnego poranka, idąc do biura, Luter mija biuro podróży i doznaje olśnienia. Postanawia zbojkotować święta w tym roku. Musi tylko przekonać Norę do swojego pomysłu - rejsu na Karaiby. Małżeństwo rozpoczyna nawet seanse w solarium, by nie świecić bladością podczas urlopu. Krankowie dzielnie odpierają ataki sąsiadów dotyczące braku Śniegurka na dachu, a także nie przejmują się tym, że trzeba kupić kartki świąteczne czy prezenty. Myślą o słońcu, ciepłych wodach i wolności od wydatków świątecznych.
Dni do wyjazdu upływają coraz szybciej. Nora i Luter powoli rozpoczynają pakowanie i wtedy... dzwoni telefon...

Czy będzie łatwo ominąć święta mieszkając na Hamlock Street, której mieszkańcy uwielbiają przystrajać ulicę w ozdoby świąteczne, zdobywając przy tym nagrody? Co zmieni w ich życiu telefon dzwoniący w przeddzień wyjazdu? Serdecznie zachęcam do lektury, która napisana jest z humorem, wręcz satyrycznie w odniesieniu do przedświątecznych zachowań Amerykanów. 


Książka przeczytana w ramach wyzwań: Trójka e-pik (grudzień), Z półki, 52 książki

niedziela, 2 grudnia 2012

Pierwszy konkurs u Ejotka!

Z okazji niedawnych mini-urodzin blogu (pół roczku) i Mikołaja (przecież wszyscy w niego wierzymy, prawda?) postanowiłam zorganizować konkurs.
Zresztą niedługo blogowi stuknie 3333 wyświetleń :)

Nagrodą będzie książka - "Fotografia" Penelope Lively. Książki nie będę polecać, ponieważ nie udało mi się jej przeczytać. Nie czuję tej tajemnicy i dlatego chętnie przekażę ją komuś, kto z chęcią odda się lekturze.

O książce:    /źródło lubimyczytac.pl/
Glyn Peters, autor popularnego programu telewizyjnego i szanowany wykładowca, przegląda starą szafę. Odkrywa fotografię, której nie zna. Jego nieżyjąca żona trzyma na niej dłoń jakiegoś mężczyzny. Peters szuka odpowiedzi na rodzące się pytania. On i jego znajomi zauważają, że obraz pięknej młodej kobiety, którą jak się zdawało znali, ulega metamorfozom, odsłaniając coraz bardziej niezwykłą i mroczną tajemnicę.

BANER:


 ZASADY:
  1. Organizatorką konkursu jest osoba prywatna, czyli ja, a książka pochodzi z mojej półki.
  2. Konkurs rozpoczyna się 02.12.2012 r. a kończy 04.01.2013 r. o godz. 23:59
  3. Wyniki ogłoszę w ciągu 3 dni.
  4. Zwycięzca zostanie poinformowany drogą mailową, będę czekać 3 dni na adres do wysyłki, w przeciwnym wypadku będzie druga tura wyboru zwycięzcy.
  5. W konkursie mogą wziąć udział tylko osoby zamieszkałe na terenie Polski.
  6. Zwycięzcę wybiorę ja, organizatorka konkursu, od wyboru nie będzie możliwości reklamacji, będzie on subiektywny.
  7. Co zrobić by wygrać? 
  • wpisz w komentarzu "zgłaszam się"
  • podaj adres e-mail
  • jeśli zechcesz obserwować bloga - będzie mi miło, ale nie jest to wymagane
  • umieść na swoim blogu podlinkowany do tej notki baner i napisz gdzie będzie się znajdował; osoby nieposiadające bloga też mogą wziąć udział w konkursie
  • ZADANIE KONKURSOWE: Uwielbiam kryminały, thillery, książki detektywistyczne. Napisz autorski fragment, na tyle ciekawy, bym chciała sięgnąć po całą książkę Twojego autorstwa. 

W przypadku świetnej twórczości przewidywana jest dodatkowa nagroda-niespodzianka.

Życzę wszystkim powodzenia i weny twórczej! :) 

P.S. jeśli ktoś prześle mi mailem licznik złapany na liczbie 3333 wyświetleń to też postaram się o jakąś fajną książeczkę :)

 

Milan Kundera "Żart"

Milan Kundera to czeski oraz - z powodu emigracji - również francuski pisarz. Jego najbardziej znanym dziełem jest "Nieznośna lekkość bytu".
Moje pierwsze spotkanie z tym autorem rozpoczęłam od jego debiutanckiego utworu "Żart".

Książka ta jest uznana za satyrę na życie w komunistycznej Czechosłowacji. Dodałabym jeszcze, że to satyra na człowieka, pokazanie jak bardzo nasze życie może się zmienić w ułamku sekundy i jak jesteśmy wobec pewnych zmian bezsilni.
Autor opisał w "Żarcie" to, jak wygląda życie człowieka, który należy do partii. Ludwik to zakochany w Małgorzacie żartowniś. Kiedy ona wyjeżdża na szkolenie, on pisze do niej kartkę pocztową. Nie zdaje sobie przy tym sprawy, iż przeczyta ją wiele osób a niezrozumienie jego żartu spowoduje usunięcie go z partii. Kolejne zdarzenia będą następowały po sobie jak efekt domina.

Szczerze mówiąc początek książki był ogromnie trudny. Ciężki jak dla mnie język Kundery, do tego kiepska akcja i tło polityczne, że czytanie mnie męczyło. Chęci do dalszego czytania nie dodawał fakt, że w każdym rozdziale inny bohater jest narratorem. A zakończenie - trochę takie jakby sztukowane.
Milan Kundera - po tej lekturze - nie będzie chyba należał do moich ulubionych pisarzy - niestety.

Za wypożyczenie książki z Kolekcji Gazety Wyborczej XX wiek, tom 32 dziękuję Weronice S.

Książka przeczytana w ramach wyzwań: Trójka e-pik (listopad), 52 książki

sobota, 1 grudnia 2012

Sto lat! Sto lat!

Główka pełna pomysłów
Dwa lata temu, dokładnie o 8:03 rozległ się płacz dziecka. To był najpiękniejszy moment mojego życia - narodziła się moja córka - Patrycja.
Przez dwa lata swojego życia wypełniała moje dni łzami i uśmiechem. Dopóki dziecko nie nauczy się mówić, ten uśmiech motywuje do podejmowania codziennych obowiązków.
Potem pojawia się ból związany z ząbkowaniem oraz najpiękniejsze słowo na świecie: MAMA.
Z każdym kolejnym dniem miłość do tej małej istotki jest coraz większa. Dziecko więcej potrafi robić, mówić... Jakie to piękne chwile, gdy wracam z pracy a córcia wpycha mi się na kolana, przytula i chce by jej czytać bajki. Albo gdy wtulona we mnie wypija wieczorną porcję mleka i daje buziaka "na dobranoc". Dziękuję Ci, że jesteś. Kocham Cię, córeczko!

wtorek, 27 listopada 2012

Ray Bradbury "Kroniki marsjańskie"

Czy można rozpocząć recenzję książki science fiction od stwierdzenia, że: nie lubię książek tego typu? Nie wiem, ale niniejszym rozpoczynam.
Jakoś nie przemawiają do mnie pozycje z tego gatunku. Wolę czytać o ludziach z krwi i kości, wolę książki, w których jest konkretna sinusoida akcji.

"Kroniki marsjańskie" to zbiór opowiadań o Marsie i Marsjanach. Autor opisuje kilka wypraw z planety Ziemi na planetę Mars i przyjęcie ludzi przez tamtejszych mieszkańców...
A jak wyobrażacie sobie Marsjan? Nie, nie, oni nie są zielonymi ludzikami z trąbkami zamiast uszu. Marsjanie mają żółte oczy, brązową skórę oraz po sześć palców u każdej dłoni. Przynajmniej tak wyglądają według opisu Ray'a Bradbury.

Na Marsie panują podobne warunki do ziemskich i dlatego nawet my - Ziemianie - możemy tam normalnie żyć. Powietrze jest bardziej rozrzedzone, ale mieszkańcy planety Mars również hodują geranium, mają ołowiane szybki w oknach domków oraz wernady z huśtawkami. A wieczorami słychać grę na pianinie.

Jakie były przygody tych, którzy kolejnymi wyprawami udawali się na Marsa? Członkowie jednej z wypraw zostali uznani za chorych psychicznie, gdy próbowali wyjaśnić, iż przylecieli rakietą z Ziemi. Kolejna ekspedycja spotkała się z - pozornie - sympatycznym przyjęciem, zostali bowiem zaproszeni do swoich rodzinnych domów przez dziadków, rodziców czy rodzeństwo, którzy zmarli wiele lat wcześniej na Ziemi. Jednak okazało się, że był to podstęp - to Marsjanie zmienili swoją powierzchowność, by zgładzić Ziemian.
Następne opowiadania zawierają przede wszystkim opis grupowych lotów na Marsa, często na zawsze. Bardzo ciekawy jest rozdział  dotyczący wyprawy Murzynów na czwartą planetę.

Jeśli ktoś lubi tego typu książki, ta pozycja spełni jego oczekiwania. Jednak wszystkim tym, którzy nie darzą sympatią science fiction - odradzam.

"Kroniki marsjańskie" z Kolekcji Gazety Wyborczej - XX wiek tom 20, z myślą o science fiction do wyzwania, pożyczyła mi Weronika S. - dzięki :)

Książka przeczytana w ramach wyzwań: Trójka e-pik (listopad), 52 książki

poniedziałek, 26 listopada 2012

Joan Lovery Nixon "Panna detektyw"

"Panna detektyw" to książka z cyklu "Przygody i tajemnice"  Wydawnictwa C&T. We wrześniu miałam okazję czytać "Potrzebna atrakcyjna mama" Caroline Plaisted z tej samej serii.

Główną bohaterką, a zarazem narratorką, jest nastoletnia Jennifer Jakes, córka słynnej pisarki kryminałów - Madeline. Jenny często musi pełnić rolę nieoficjalnego rzecznika prasowego swojej mamy oraz jej menadżera, gdyż pani Jakes żyje często w świecie wymyślonym przez siebie w powieściach.

Obie panie Jakes zostały zaproszone do znanego w San Antonio hotelu. Celem wyjazdu było huczne przyjęcie wydane przez Arnolda Harmony'ego - kuzyna Madeline - z okazji jego osiemdziesiątych ósmych urodzin. Po uroczystej kolacji miała zostać odczytana zmieniona wersja jego testamentu. Starszy pan z dozą złośliwości i przekory zorganizował odczyt, chciał bowiem widzieć miny swojej rodziny i współpracowników, gdy poznają treść dokumentu. Po swojej śmierci nie miałby przecież takiej możliwości.

Niestety, prawnik rodziny nie zdołał odczytać testamentu Arnolda. Do sali, gdzie wszyscy oczekiwali na jubilata, wbiegł bowiem jego służący i oznajmił, że pan Harmony został zamordowany. Który? Dziadek, syn czy wnuk? Tego nie zdradzę.

Śledztwo w tej sprawie prowadzi sierżant Sam Donovan z wydziału zabójstw miejscowej policji. Genialną współpracowniczką okazuje się być Madeline Jakes, choć chyba bardziej błyskotliwe pytania i przemyślenia padają z ust Jenny. Nieocenioną pomoc, prowadzący dochodzenie, mają w osobie Carlosa - bagażowego z hotelu, który zaprzyjaźnia się z nastolatką i jej mamą.

W książce nie brakuje zaskakujących zdarzeń, zwrotów akcji, tajemniczych postaci, cyjanku czy pościgów. Są też próby uciszenia niewygodnych śledczych - wymarzony kryminał.

Przyznam szczerze, że książka mimo, iż przeznaczona jest dla młodzieży trzymała mnie w napięciu jak prawdziwy, "dorosły" kryminał. Nie odgadłam zbyt szybko kto zabił ani dlaczego. Książka jest napisana bardzo przystępnie, a dokładne pytania i podpowiedzi Jenny sprawiają, że wiele szczegółów śledztwa jest przedstawiona czytelnikowi wprost a nie zawoalowana.
Jest to lekka i przyjemna lektura, którą czyta się szybko z dwóch powodów: jest niezbyt gruba a przede wszystkim akcja toczy się szybko, bez zbędnych opisów czy dialogów.

Książka przeczytana w ramach wyzwań: Z literą w tle, 52 książki

piątek, 23 listopada 2012

Malutki pościk - malutka rocznica

Mój tort weselny
Wczoraj mój blog obchodził malutką rocznicę - pół roku istnienia w blogosferze.
Niestety wczoraj nie mogłam nic napisać - nie miałam dostępu do internetu, a że to pół roku to obliczyłam właśnie wczoraj.

Z tej okazji chciałabym podziękować wszystkim, którzy do mnie zaglądają. Regularnie lub tylko czasem. Tym, którzy zostawiają komentarze, obserwują (już 22 osoby :) Blog ma ponad 3 tysiące wyświetleń. Nie mogę się doczekać, gdy na liczniku pojawi się piękna liczba 3333 :)

Myślę też o konkursie, w końcu przez pół roku nic takiego u mnie się nie pojawiło, ale ostatnio moje myślenie jest kiepskie - skupiam się na chorobach mojej córci... :(

środa, 21 listopada 2012

Agatha Christie "Godzina zero"

Postaci pisarki - Agathy Christie - nie trzeba miłośnikom literatury kryminalnej przedstawiać.  Napiszę jednak dwie ciekawostki, które zostały wydrukowane na okładce "Godziny zero". "Tylko Biblia i dzieła Szekspira osiągnęły większe nakłady niż jej książki. Napisała 78 powieści kryminalnych, 19 sztuk teatralnych i 6 książek podpisanych pseudonimem Mary Westmacott."

Co oznacza tytuł "Godzina zero"? Nadkomisarz Battle, który prowadzi śledztwo w niniejszej książce wyjaśnia, że jest to moment popełnienia morderstwa. Jednak - według niego - błędem jest, iż relacje dotyczące zabójstw lub książki zaczynają się w momencie ich popełnienia. "Morderstwo jest kulminacją rozmaitych okoliczności, które splatają się w określonym momencie i w określonym punkcie."

Autorka napisała "Godzinę zero" właśnie według tej zasady, czyli nie rozpoczęła książki od morderstwa. Najpierw zostały przedstawione sylwetki wszystkich bohaterów.
W szpitalnej atmosferze poznajemy historię nieudanej próby samobójczej Angusa MacWhirter'a, w którego chęć do życia próbuje tchnąć rudowłosa pielęgniarka. Mówi do pacjenta ważne słowa: "Gdzieś może wystarczyć sama pana obecność, nawet nie jakieś czyny, po prostu obecność w określonym miejscu i określonym czasie."
Kolejny podrozdział opisuje mordercę i jego planowanie zbrodni, jednak bez wskazania kto nim jest, zaś już w następnym podrozdziale czytelnik zaznajamia się ze sposobami działania nadkomisarza Battle. Tym razem występuje on jako ojciec i wyjaśnia sprawę kradzieży w internacie córki - Sylvii, do których dziewczyna się przyznała.
Pisarka przedstawia również młodego sportowca, Nevile'a Strange'a oraz jego piękną żonę Kay, którzy wiodą pozornie szczęśliwe życie, bez kłopotów i zmartwień. Poznajemy ich w momencie, gdy dyskutują na temat wyjazdu do Gull's Point, gdzie mieszka lady Camilli Tresilian, która wraz z nieżyjącym już mężem wychowała Nevile'a.
Również w domu pani Camilli przyjazd państwa Strange jest ważnym tematem dyskusji. Ponadsiedemdziesięcioletnia dama zastanawia się, wraz ze swoją daleką krewną - Mary Aldin, dlaczego w tym samym terminie co państwo Strange, odwiedzi ich również pierwsza żona Nevile'a - Audrey.
Udział w dramacie biorą również Ted Latimer, Thomas Royde oraz pan Treves, osoby nie mniej barwne i tajemnicze od pozostałych.

Jak będzie przebiegało spotkanie w gościnie u lady Tresilian? Czyja śmierć została misternie zaplanowana? Kto zabił? Odpowiedzi na te pytania czekają w "Godzinie zero".


Książka przeczytana w ramach wyzwań: Trójka e-pik (listopad), Na tropie Agathy, 52 książki
Wpis z tagiem: Baza recenzji Syndykatu ZwB

piątek, 16 listopada 2012

Magdalena Witkiewicz "Panny roztropne"

"Panny roztropne" to kontynuacja debiutanckiej powieści "Milaczek" Magdaleny Witkiewicz.
UWAGA: kto nie czytał "Milaczka" niech nie psuje sobie niespodzianki i nie czyta tej recenzji.

W książce tej autorka opisuje sielankowe małżeńskie pożycie ciotki Milenki - pani Zosi i jej męża Stasia. Pan Stanisław ma nie lada problem z agencją towarzyską, a jego wrodzona skromność tylko utrudnia szybkie i konkretne rozwiązanie sprawy.
Milenka nadal szuka swojej drugiej połowy, przeżywając rozczarowania, zawody, ukradkowe pocałunki i powódź w łazience...
Autorka przedstawia nam w tej opowieści nową bohaterkę, medalistkę olimpijską - Aleksandrę Pieczkę, która ucieka do Gdańska po miłosnych problemach. Chce na nowo ułożyć sobie życie, znaleźć pracę, odpocząć. Ola nawet się nie domyśla co przygotowało dla niej życie i jaką rolę odegra w nim kapliczka.
Niewątpliwie największym urokiem osobistym charakteryzuje się Bachor - najmłodsza panna roztropna. To co ośmiolatka potrafi wymyślić, zrobić, wydedukować czy wymodlić... niejeden dorosły nie doszedłby do takich wniosków.

Ale więcej nie zdradzę - zachęcam do przeczytania tej lekkiej i z humorem napisanej książki. Czyta się szybko, jedynie początkowo można się pogubić w sporej ilości bohaterów. Zakończenie przyjemne, na takie liczyłam, jednak zbyt mało - moim zdaniem - zostało powiedziane o finałowych zdarzeniach.


Po książkę sięgnęłam dzięki akcji Włóczykijka.

Książka przeczytana w ramach wyzwań: Polacy nie gęsi..., Trójka e-pik (luty), 52 książki

sobota, 10 listopada 2012

Liebster Blog

8 listopada mój blog dostał wyróżnienie od natanny, a dzień później od Melanii. Dziękuję dziewczyny :) Bardzo się cieszę, gdyż mój blog jeszcze nie dostał żadnego wyróżnienia i nie brał udziału w żadnej tego typu zabawie. Ma też chyba najmniej obserwatorów spośród czytelniczych blogów.


„Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów więc daje możliwość ich rozpowszechnienia."
Zabawa polega na odpowiedzeniu na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.

Pytania od natanna:

1.Czy dużo czasu spędzasz w internecie?
Różnie, zależy czy mam coś więcej do zrobienia/poczytania czy mniej. I jak bardzo pasjonującą książkę akurat czytam.

2.Jakie strony w internecie najbardziej lubisz przeglądać.
Blog swój, blogi obserwowane, LC, wiadomości na Onecie, księgarnie / wydawnictwa

3.Jakimi pobudkami kierowałaś się zakładając blog czytelniczy?
Chciałam polecić innym czytającym ciekawe książki. Ponadto mogę na blogu uzewnętrznić swoje myśli i odczucia, a także poznać dzięki prowadzeniu go nowych autorów i nowe tytuły warte przeczytania.

4.Czy często marzysz, a jeżeli tak to o czym?
Marzę codziennie... od prostych marzeń np. o zjedzeniu czegoś czego nie mam pod ręką, poprzez przyziemne marzenia o zdrowiu, aż do marzeń o wygranej wycieczce do Australii :)

5.Jaka literatura najbardziej do Ciebie przemawia?
Kobieca, obyczajowa oraz z dziedziny kryminału/sensacji/thilleru

6.Jaka książka w/g Ciebie powinna mieć inne zakończenie?
"O psie, który jeździł koleją" - jak byłam dzieckiem to rodzice robili wiele, żebym nie znała prawdziwego zakończenia - i dobrze, bo do tej pory nie potrafię się z nim pogodzić. A z czytanych bardziej współcześnie to "List w butelce" Sparksa - ryczałam jak bóbr, bo liczyłam na inne zakończenie.

7.Jakiego pisarza/pisarkę  cenisz najbardziej i dlaczego?
Nie potrafię odpowiedzieć jednoznacznie. Wielu pisarzy lubię i cenię. Za ich piękne książki, które uczą, wciągają i dzięki nim choć na chwilę zapominamy o problemach codzienności.

8.Czyje książki nigdy by Cię nie zainteresowały?
Nie lubię biografii i typowych publikacji  historycznych, więc kogokolwiek by nie były to nie przeczytam... no chyba, że bardzo ciekawa biografia

9.Co Cię pobudza do działania?
Uśmiech mojej córci :) a od innych dobre słowo

10.Czy lubisz miejsce, w którym mieszkasz?
Nigdy nie jest idealnie, kredytu nie mam, do pracy 10 minut tramwajem... chyba nie jest źle :)
 
11.Czym jest dla Ciebie rodzina?
Sensem życia


Pytania od Melanii: 

1. Kakao czy herbata?
Bezsprzecznie herbata :) najlepiej owocowa
To chyba tylko w "Trzynastej opowieści" Diane Setterfield główna bohaterka lubi kakao w połączeniu z dobrą książką :) 

2. Radio czy telewizja?
W pracy radio, w domu telewizja. I to tylko wtedy gdy córa śpi.
  
3. Jaką umiejętność chciałabyś nabyć?
Chciałabym umieć szybciej czytać :) i szybko uczyć się języków obcych

4. Co jest Twoim ulubionym daniem?
Barszcz czerwony pod wszystkimi postaciami: zabielany, z jajkiem, ziemniakami, krokietem a przede wszystkim z uszkami :)  

5. Czy istnieje książka, która zmieniła Twoje spojrzenie na życie? 
Hmmm... Spojrzenia na życie nie zmieniła chyba żadna, jednak wiele książek zmusiło do przemyśleń.

6. Biblioteka czy księgarnia?
Zdecydowanie księgarnia, uwielbiam mieć książki na własność. Choć gdy chcę przeczytać coś, czego nie muszę mieć to idę do biblioteki. Albo jak nie mam zbyt wiele pieniędzy.

7. Ulubiona książka ze świętami Bożego Narodzenia w tle?
Nie wiem czy ulubiona, ale najbardziej zapadła mi w pamięć: "Opowieść wigilijna" Dickens'a. Podczas każdych świąt myślę o głównym bohaterze.

8. Ulubiony literacki bohater?
Hmmm... Nie potrafię wybrać, wielu jest bohaterów literackich, których lubię m.in. Ania Shirley, Joe Alex, Ewa z serii owocowej Kasi Michalak, Herkules Poirot....

9. Najgrubsza książka, jaką przeczytałaś?
"Harry Potter i Zakon Feniksa" 959 stron :) dopiero teraz zdałam sobie z tego sprawę... Drugie miejsce też Harry Poterr, a potem plasuje się Hakan Nesser "Człowiek bez psa"

10. Twoja wymarzona praca?
Chciałabym być korektorem literówek... nie znoszę jak są w książkach (a są niestety), w podpisach osób w tv, na ulotkach. Denerwuje mnie to strasznie.  

11. Kim chciałaś zostać gdy byłaś mała?
Jak chodziłam do przedszkola to chciałam być sprzątaczką hihi potem ekspedientką, a jeszcze później nauczycielem. Żadne się nie spełniło - chyba się cieszę.


Moje pytania:
  1. Gdybyś miał/-a możliwość zabrać ze sobą na bezludną wyspę 5 przedmiotów - co by to było?
  2. Czy bierzesz udział w wyzwaniach czytelniczych? Uzasadnij odpowiedź
  3. Wolisz wakacje w górach czy nad morzem?
  4. Wymień 3 cechy prawdziwego przyjaciela
  5. Który autor, mimo pozytywnych opinii znajomych/rodziny/blogosfery nie spełnił Twoich oczekiwań?
  6. Która książka - Twoim zdaniem - powinna mieć ciąg dalszy?
  7. Czym kierujesz się wybierając książkę do czytania na wieczór?
  8. Która książka, z dotychczas przeczytanych, najbardziej zapisała się w Twojej pamięci i dlaczego.
  9. Po co sięgniesz gdy masz ochotę na coś słodkiego?
  10. Do czytania książek, z którego gatunku literackiego żadna siła Cię nie zmusi?
  11. Poleć mi jakiś fajny tytuł do sprawienia sobie "pod choinkę" :)

Do zabawy zapraszam:
  1. alison2
  2. Agata Adelajda
  3. jenah
  4. Kasia
  5. magdalenardo
  6. ANNA
  7. AnnRK
  8. binola
  9. viv
  10. przeczytajka
  11. madziatko (odpowiedzi możesz wkleić w komentarzu :)

Będzie mi bardzo miło jeśli odpowiecie na moje pytania :)

czwartek, 8 listopada 2012

Magdalena Witkiewicz "Milaczek"

"Milaczek" to debiutancka powieść gdańskiej pisarki - Magdaleny Witkiewicz. To moje drugie spotkanie z jej twórczością - dzięki akcji Włóczykijka czytałam już "Opowieść niewiernej" a teraz przybyły do mnie "Milaczek" i "Panny roztropne".

Bohaterką książki jest dwudziestosześcioletnia puszysta analityczka z Trójmiasta - Milena, czyli Milaczek. Mila jest właścicielką szerokiej - rozmiarowo - gamy ubrań: od rozmiaru 38 do 46. Jej codziennym rytuałem jest ważenie się, najlepiej ze wsparciem o szafę, bo wtedy waga pokazuje mniej . Milena wciąż poszukuje drugiej połówki jabłka,by mieć dla kogo chodzić do fryzjera, zakładać stringi czy poddawać się kolejnym zabiegom upiększającym.
Jej ciocia - bogata wdowa - Zofia Kruk postanawia umówić siostrzenicę na randkę w ciemno ze swoim dentystą. Co wyniknie z tej znajomości? Czy Milaczek spodoba się Dentyście? I czy czterdziestoletni Mariusz Rubik zakocha się w dziewczynie?
Autorka opisuje również siedmioletniego Bachora, prowadzącego zeszyt z kolumnami "baba halo" i "baba nie halo". Zuzia bardzo przejmuje się losem innych: dokarmia arystokratycznego psa - Parysa Antonio, pomaga emerytce, by jej na chleb nie zabrakło, dba też o towarzyszki życia swojego taty.

Czytałam opinie, że "Milaczek" jest zupełnie innym dziełem literackim niż "Opowieść niewiernej". I muszę się z tym zgodzić, gdyż debiutancka powieść Magdaleny Witkiewicz jest napisana z dużą dawką humoru. Widać w niej lekkie pióro pisarki, a fakt, iż książka nie zawiera zbędnych opisów sprawia, że po męczącym dniu mamy ochotę zatopić się w lekturze.
Polecam "Milaczka" wszystkim tym, którzy chcą powieści konkretnej i życiowej. Zwłaszcza, że istnieje ciąg dalszy, czyli "Panny roztropne".


Po książkę sięgnęłam dzięki akcji Włóczykijka.

Książka przeczytana w ramach wyzwań: Polacy nie gęsi..., Debiuty pisarskie, 52 książki

niedziela, 4 listopada 2012

Clive Cussler "Afera Śródziemnomorska"

Clive Cussler to pisarz amerykański, autor powieści przygodowo-sensacyjnych, które kolejno stawały się bestsellerami.
"Afera Śródziemnomorska" to pierwsza jego książka, opublikowana w 1973 roku. Jest to widoczne w stylu napisania książki oraz w użytym słownictwie.

Książka rozpoczyna się od ataku żółtego Albatrosa - niemieckiego myśliwca z czasów I wojny światowej - na amerykańską bazę lotniczą na greckiej wyspie Tasos. Sygnał SOS odbiera, przelatujący akurat na Morzem Śródziemnym, Major Dirk Pitt wraz ze swoim przyjacielem Alem Giordino. Atak albatrosa zostaje odparty, jednak staje się początkiem przygód dzielnego majora. Jego postawa, przygody i pomysły przywodzą mi na myśl Jamesa Bonda, tyle że z uboższym zapleczem technicznym.
Dirk Pitt został oddelegowany do Grecji, by wyjaśnić serię tejmniczych wypadków na statku badawczym NUMA "Pierwszym Podejściu". Tam gdzie pojawia się dzielny bohater, nie brakuje również pięknej kobiety. Na plaży Dirk poznaje Teri, za której przyczyną, bohater wpada w ogromne tarapaty, ale i dzięki której, rozwikła tajemnicę jej wuja - Bruna von Till'a. Niesamowitą zresztą.

Autor podarował czytelnikowi wiele ciekawych wątków, zwrotów akcji oraz pokrętną fabułę. Publikacja trafia w mój gust czytelniczy, jednak minusy utrudniały przyjemne czytanie: nudny początek książki oraz ogromna ilość tekstu na stronie (maleńkie wszystkie cztery marginesy).


Książka przeczytana przeze mnie jeszcze w październiku, jednak z powodu braku czasu recenzja z opóźnieniem - doba jest za krótka...

Książka przeczytana w ramach wyzwań: Trójka e-pik (październik), Z półki, 52 książki

Wpis z tagiem: Baza recenzji Syndykatu ZwB

czwartek, 1 listopada 2012

Listopad

Jako, że na kalendarzu data 1.11.2012 pora chyba na nowego posta... choćby krótkiego.

Chciałabym zaprosić Was do zakładki "Wyzwania czytelnicze 2012", gdyż uaktualniłam wyzwania, które w listopadzie mają dla nas nowe zadania. W tym miesiącu czekają nowe Litery, nowe Tematy, nowe Lektury.
Chwalę się też tymi, które już udało mi się uwieńczyć sukcesem :)


* * *



Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą zostaną po nich buty i telefon głuchy...


ks. J. Twardowski

wtorek, 30 października 2012

I jeszcze kilka książek października

Targi już opisane, to teraz jeszcze o tych książkach, które pojawiły się w moim życiu w październiku.



 
W piątek odebrałam z poczty awizo - przesyłka okazała się być książkami z Włóczykijki :) Są to dwie powieści Magdaleny Witkiewicz "Milaczek" i "Panny roztropne". Lada chwila zaczynam czytać :)




 


Stosik malutki, pozatargowy.
Pierwszą od góry zakupiłam w promocji Biedronki - wszędzie pisało się o niej, że warto przeczytać i postanowiłam się przekonać na własne oczy.
Pozostałe dwie - mąż znalazł na ulicy i przygarnął... to nic, że to tylko pojedyncze tomy...






A dziś w skrzynce na listy znalazłam list od Zbrodni w Bibliotece - książkę wygraną w konkursie "5 lat ZwB". Kolejny fajny kryminał do kolekcji :) Dziękuję


niedziela, 28 października 2012

16 Targi Książki w Krakowie


Cały Kraków, cała Małopolska... ba cały kraj - czekał na te dni: cztery dni października to święto książek w Krakowie. Już od wielu lat, to właśnie podczas tych targów, można zakupić ksiązki w okazyjnych cenach, porozmawiać z autorami i wydawcami, ale również chłonąć atmosferę miliona (pewnie tyle było, prawda?) książek w jednym miejscu :)

Osobiście na targach spędziłam niewiele czasu w tym roku, nie ze wszystkimi autorami, z którymi chciałam, udało mi się spotkać (Magdalena Kordel, Magdalena Witkiewicz), jednak i tak spędziłam ten czas najlepiej jak umiałam. Na szczęście wiele autografów miałam już z lat ubiegłych, więc kilka kolejek mogłam sobie odpuścić (Wojciech Cejrowski, Ewa Wachowicz, Martyna Wojciechowska).


Ale do rzeczy :)


Podczas targów udało mi się dokonać wymiany czterech książek w ramach akcji

Zdobycze:




* * *

Udało mi się spotkać z autorkami, których książki już posiadałam, uzyskać autografy i zamienić kilka słów:




Sasza Hady i Małgorzata Gutowska - Adamczyk










* * *

Wiedziałam, że będzie tak, iż przed zakupami całkowicie się nie wzbronię... Ograniczyłam je do minimum i mój zakupowy stosik wygląda tak:



Rozdział I "Mistrza" Kasi Michalak jest oczywiście darmowy :) Dziękuję




Anna Szepielak













Kasia Michalak

Nie umiałam się zdecydować, którą ze swoich książek zabrać po autograf, więc ... zakupiłam "Nadzieję"




Udało się zrobić fotkę z p. Kasią oraz zamienić kilka słów. Autorka to bardzo sympatyczna osoba. Podczas spotkania z nią, poznałam również p. Kasię Enerlich, będącą tam na chwilę towarzysko. To w jej aparacie mamy wspólną fotkę - mój odmówił posłuszeństwa.





Na stoisku Harlequina/Miry spotkała mnie miła niespodzianka. Zainteresowałam się romasami historycznymi, których ciekawe recenzje czytałam wielokrotnie na blogu Miłośniczki Książek. Wtedy jedna z przedstawicielek wydawnictwa poleciła mi jedną z książek, zgodziłam się na jej wybór, podchodzę do kasy... a drugą książkę (obie widoczne w stosiku) dostałam gratis! :) Z uśmichem odpowiedziałam, że recenzje na moim blogu też będą gratis. Nie mogę się doczekać lektury.

* * *

Przez dwa dni targów nie omijałam stoisk dziecięcych. Oto wynik zakupów dla mojej córy. Jest tam też płyta do nauki angielskiego - prezent od Ewy (dzięki), którą spotkałam na targach, jako przedstawiciela wystawcy. A jest to moja koleżanka z roku, studiowałyśmy razem (pozdrawiam :)


* * *

Mój plecak przyniósł do domu również sporo katalogów, ulotek, kart rabatowych i zakładek od samych autorów :)


A sporo autografów mam w swoim notesie. Niestety aż tylu książek kupować nie jestem w stanie... Miłe słowo zamieniłam i podpis uzyskałam m.in. od Marii Czubaszek, Artura Andrusa, "Nergala", Agaty Tuszyńskiej, Kasi Enerlich, Michała Rusinka, Marii Ulatowskiej. 

Ufff... było super. Szkoda, że następne targi dopiero za rok...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...