Pokazywanie postów oznaczonych etykietą studia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą studia. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 20 listopada 2022

Karolina Wilczyńska "Koronkowa suknia"

 
 
Autor: Karolina Wilczyńska
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 19 maja 2021
Liczba stron: 328
Seria: Na nową drogę życia  tom 2



[materiał reklamowy] barter z Wydawnictwem Filia



 
Romantyczno-obyczajowe oblicze Karoliny Wilczyńskiej poznałam w lutym 2021 roku sięgając po powieść "Pierwsze wesele", rozpoczynającą trylogię 'Na nową drogę życia'. Powiem Wam, że zupełnie się wtedy nie spodziewałam, w jakim kierunku pójdzie fabuła, ale ogromnie mi się spodobało. 
 

W drugim tomie cyklu, czyli "Koronkowej sukni" poznajemy Izę. Dziewczyna ma dwadzieścia jeden lat, studiuje i właśnie zrozumiała czym w praktyce jest abstrakcja - to dwie kreski na teście ciążowym! Dopiero teraz przypomina sobie chwilę zapomnienia w lesie i choć wie, kto jest ojcem dziecka, to zdaje sobie sprawę, że będą problemy... Dlaczego?
Matka Izy - Wanda - domyśliła się odmiennego stanu córki i nalega na ślub z Arturem, dobrze ubranym, przystojnym i bogatym synem znajomych. Zamierza zająć się organizacją ceremonii w jak najszybszym czasie...
 
W tym samym czasie poznajemy Bartka, jego siostrę Julkę i rodziców. To niezbyt bogata rodzina i dlatego chłopak dorabia w pubie. Jego rodzice szybko dostrzegają, że coś jest nie tak, bowiem syn dziwnie się zachowuje. Okazuje się, że dziewczyna z nim zerwała i nawet nie chciała wyjaśnić dlaczego... A on tak ją kocha! Trudno mu pogodzić się z jej decyzją... Postanawia walczyć
 
Zaglądamy również do Tosi Steckiej, która wieczorami nadal wspomina Oskara. Mimo tego, że ją oszukał, nie potrafi zapomnieć... Choć zdaje sobie sprawę, że była naiwna... 
Dokładnie śledzi konkurencję, by przygotować się do prowadzenia swojej wymarzonej firmy, zajmującej się organizacją ślubów i wesel. Zbiera wszystkich potrzebnych partnerów i... nagle pojawia się pierwsza klientka!
Z powodu naglących okoliczności szybkiego terminu poszukuje Wanda. Dzięki podpisanym przez Tosię umowom, jest ona w stanie zagwarantować obsługę w dogodnym czasie. Choć kiedy już pozna pannę młodą okaże się, że nie jest ona szczęśliwa w obliczu organizowanego ślubu...

Jak agencja ślubna 'Na nową drogę życia' poradzi sobie z pierwszym zleceniem? 


Bardzo podobała mi się historia Izy, Bartka i Artura. Karolina Wilczyńska postawiła przed młodymi bohaterami wiele trudnych życiowych wyborów, zmusiła do odpowiedzialności, ale jednocześnie ubarwiła ich perypetie tajemnicami. 
Bo nie zawsze łatwo jest wyznać prawdę... 
Nie zawsze wybór między miłością a komfortem życia jest prosty...
Czy uda się zamienić smutek i obojętność w radość, energię i błysk w oczach?
 
Pojawiają się też tajemnice z przeszłości, które dotyczą poprzedniego pokolenia. Los czasami bywa przewrotny... 
Poza znanymi mi już z pierwszego tomu ciekawymi bohaterami, czyli ojcem Tosi Ryszardem, jego żoną - Hanią, starszą siostrą Tosi - Łucją, pojawiło się kilka nowych. Wcześniej wspomniałam o uczestnikach afery ciążowo-ślubnej, jednak koniecznie muszę napisać Wam o Kamie i Siergieju. Kama pojawiła się na drodze Tosi i pomogła jej w sprawach marketingu, stworzyła stronę internetową oraz poprowadziła media społecznościowe. Jednak czy tylko tyle...?
Zaś Siergiej okazał się być nie tylko świetnym specjalistą od remontu, ale też prawą ręką Tosi. Bardzo go polubiłam i szczerze mówiąc, liczyłam, że coś połączy tych dwoje...


Podsumowując - "Koronkowa suknia" jest świetną, lekką historią, z odrobiną tajemnic, humoru, ale i poważnych życiowych dylematów. Towarzyszymy bohaterom w różnych sytuacjach - podczas rozczarowań, bólu, ulgi, gdy cierpią, ale i mają nadzieję. W chwilach podejmowania trudnych decyzji mających wpływ na resztę ich życia. Gdy walczą o swoją miłość za cenę postawienia się rodzicom, gdyż nie zawsze mają w nich wsparcie. Uwielbiam takie powieści, gorąco polecam!




"Koronkowa suknia"
"Rozdarty welon"




Książka przeczytana w ramach październikowych wyzwań: Abecadło z pieca spadło (W), 52 książki




Za książkę dziękuję



niedziela, 29 maja 2022

Krystyna Mirek "Cienie zła"

 
 
 
Autor: Krystyna Mirek
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 23 marca 2022
Liczba stron: 352
Seria: Blizny przeszłości  tom 3
 
 
 
Obowiązkowo czytajcie we właściwej kolejności tomów! 
 
 
 
 
 
Trylogia kryminalna Krystyny Mirek dobiegła końca. Wyjaśniły się już wszystkie tajemnice z przeszłości, choć ich cienie będą majaczyły nad bohaterami jeszcze długo...
 
 
Majka poznała prawdę o śmierci ojca. Remontuje mieszkanie, by pozbyć się z niego duchów przeszłości a podskórnie wyczuwa lęk... Wszak burmistrz Karboski jest w areszcie, jednak jej zdaniem ta sytuacja nie potrwa długo, on na bank coś knuje! Zapewne zrzuci całą winę na jej ojca...
Podobne uczucia targają żoną burmistrza - Janka cieszy się spokojem w domu i radosnymi chwilami z młodszym synem. Próbuje odzyskać swoje życie sprzed lat. Ale ma również złe przeczucia... Od lat zna męża i nie wierzy, że on tak po prostu się podda.  
W Borkach panuje zmowa milczenia a kilka osób dostaje tajemniczego SMSa o treści "Wkrótce". Kto go wysłał? Co wydarzy się wkrótce?
 
Burmistrz nie zamierza zdradzić miejsca ukrycia zwłok. Nie zdaje sobie sprawy, że nawet adwokat nie mówi całej prawdy. Karboski ujż planuje co zrobi Majce kiedy wyjdzie na wolność i liczy, że jego ludzie wiedzą, co mają mówić.

U Rudników wszyscy pracują, nawet matka Jarka znalazła dorywcze zajęcie. Starają się odmienić losy rodziny. Czy im się uda? Czy Jarek wytrwa w trzeźwości i się nie złamie? Ludzie robią nawet zakłady! Zaś Michał dzielnie stara się nadrabiać zaległości na swojej wymarzonej medycynie. Czy wystarczy mu motywacji? Czy uczucie do Majki wygasło?


Trzecia część cyklu przestała być już tak mocno kryminalna i poszła bardziej w stronę obyczajówki. Już niewiele było do wyjaśnienia, choć zdarzają się momenty, które stresują, bowiem nie wiadomo jak potoczy się los bohaterów. Niemniej jednak moim ulubionym będzie tom drugi! 
Mam nadzieję, że to nie ostatnia próba autorki w mocniejszych gatunkach i że uraczy nas jeszcze nimi w przyszłości.

Ogromnym plusem jest to, że Mirek o nikim na koniec nie zapomniała. Nie musiałam się domyślać jak potoczyły się losy poszczególnych postaci albo że ten czy inny wątek zawisł w próżni i czytelnik sam musi dośpiewać sobie happy (lub nie) end.

Bohaterowie wielokrotnie dochodzą do wniosku, że życie nie zawsze sprawiedliwie rozdaje karty. 
Że Ci, którzy powinni wspierać - ranią.
A rodzinne sekrety ciążą latami.


Podsumowując - "Cienie zła" to świetne zwieńczenie bardzo dobrej kryminalnej serii. Wciągająca, intrygująca, przepełniona gniewem, wściekłością i strachem, ale i nadziejami czy uczuciami historia, którą czyta się niezmiernie szybko, bowiem zakończenie nie jest pewne i każdy jest go ciekaw. To również opowieść o ryzyku, nowych szansach, zrezygnowaniu i rozczarowaniu. Gorąco polecam!





"Cienie zła"
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki
 
 
 
 
 
Za książkę dziękuję
 
 

 

sobota, 12 marca 2022

Zuza Kordel "Najlepsze przed nami"

 
 
 
Autor: Zuza Kordel
Wydawnictwo: Chilli Books
Data wydania: 2021
Liczba stron: 382
 
 
 
 
 
 
Uwielbiam książki Magdaleny Kordel i nie mogłam się oprzeć, by nie poznać debiutanckiej powieści jej córki - Zuzy - "Najlepsze przed nami". Zwłaszcza, że młoda autorka zapowiada, że nie poprzestanie na jednej książce.
 
 
Aniela studiuje prawo w Warszawie, jednak w rodzinnym domu czuje się obco. Nikt nie ma dla niej czasu, dla rodziców najważniejsze są pieniądze. Są bogaci a mimo to przywłaszczają sobie finanse fundacji, zepsuci życiem w kłamstwie i obłudzie. Dlatego dziewczyna pakuje swoje rzeczy, wsiada do ukochanej czerwonej mazdy i ucieka do Krakowa, do babci Marysi. To tutaj zamierza pracować, studiować i zrealizować swoje marzenia, choć pewne informacje musi zachować dla siebie. I jeszcze stoczyć bój z matką o udział w balu fundacji...
 
Łukasz czuje się szczęśliwy, gdy siedzi w swoim czarnym Nissanie a przed sobą ma pustą drogę. Uwielbia szybką jazdę i adrenalinę. Często ściga się z najlepszym kumplem Kubą, który walczył o niego, gdy wpadł w nałóg. Dlaczego brał narkotyki? Co się wydarzyło? 
Ponadto Łukasz czuje, że coś jest nie tak z siostrą Kuby, nikt nie potrafi jej pomóc...  


A w powietrzu czuć krążące iskierki miłości...
 
Każdy z młodych bohaterów ma swoje sekrety i tajemnice. Traumy i pasje. Które ich łączą a które dzielą? W których momentach zechcą się nimi podzielić a co zachowają dla siebie? Czy każde kłamstwo jest złe?
Sprawdźcie! 
 
 
Po kuszącym prologu otrzymałam piękne i dojrzałe słownictwo, wciągającą fabułę, naprzemienne śledzenie losów głównych bohaterów: Anieli i Łukasza oraz przeskakiwanie między teraźniejszością i przeszłością. Oto cechy powieści idealnej dla mnie.
Oczywiście kilka drobiazgów widziałabym inaczej (jak na przykład zbyt krótkie fragmenty po których następuje przeskok do innego wątku czy momentami zbyt wielki chaos), ale nie brakuje też plusów, a mocnym elementem są zwłaszcza tajemnice, retrospekcje i zawieszenia tematów w fabule.

Autorka poruszyła wiele ważnych oraz trudnych tematów. Są skomplikowane relacje rodzinne, samotność, niezrozumienie przez rodziców, ucieczka od nich; próba wyjścia z nałogu, walka z problemami psychicznymi oraz depresją. Z drugiej strony zaś wartościowa przyjaźń, która stawia pomoc tej drugiej osobie wyżej, niż własne sprawy. Jest zazdrość, zemsta i ryzykowanie życiem. Skandale, adrenalina a wszystko to oparte na znaczącym wątku z szybką jazdą samochodami.

W książce znajduje się kilka podobieństw między twórczością mamy i córki - Magdy i Zuzy, które powodują, że napięcie rośnie!
A na końcu znajdziecie przedsmak tego, co nas czeka i dowód na to, że Zuza jak obiecała, tak zrobi, czyli... fragment nowej powieści! Brzmi intrygująco


Podsumowując - "Najlepsze przed nami" to bardzo dobry debiut Zuzy Kordel, dający nadzieję na kolejne udane historie. Opowieść o prawdziwej przyjaźni, odwadze, przeznaczeniu, wpieraniu w trudnych chwilach, składaniu życia na nowo, ale również o złych decyzjach i niebezpiecznym rozładowaniu negatywnych emocji. Nie brakuje elementów napięcia, walki o siebie i własne marzenia, lawiny kłamstw oraz dążenia do celu. Wyśmienita powieść o rodzącym się uczuciu oraz o chorobie, która odbiera miłość i poczucie własnej godności. Polecam!


 
 
 
Książka przeczytana w ramach lutowych wyzwań: Abecadło z pieca spadło (K), Pod hasłem, 52 książki
 
 
 
 
 
Za książkę dziękuję 
 

wtorek, 25 stycznia 2022

Agnieszka Olejnik "Nie jest za późno" - przedpremierowo


 
 
 
Autor: Agnieszka Olejnik
Wydawnictwo: Chilli Books / Znak
Data wydania: planowana na 26 stycznia 2022
Liczba stron: 384
 
 
 
 
 
 
Podobno na miłość nigdy nie jest za późno...
Podobno stara miłość nie rdzewieje...
Podobno...
 
W swojej najnowszej powieści "Nie jest za późno" Agnieszka Olejnik opowiedziała historię miłości licealistów, których dzieliło wszystko a połączyło coś ulotnego - uczucie. Nigdy nie byli tak szczęśliwi jak wtedy, ale niestety kilka słów sprawiło, że stanął między nimi mur.
 
Anika całkowicie niespodziewanie dla samej siebie zakochała się... Specjalnie zaczęła wychodzić z psem na spacery, by przypadkowo spotkać mieszkającego blisko glinianek Brunona. Czekała na to spotkanie wiele dni a gdy już zaczęli rozmawiać, okazało się że on ma dla niej tylko kwadrans. I to nie tylko dzisiaj...
Wiedzieli o sobie niewiele. Pochodzą z różnych światów, jednak rozkwita licealne uczucie - dziewczyny z bogatego domu, posiadającej wszystko o czym zamarzy i planującej studia i biednego chłopaka, który przeżył rodzinną tragedię a teraz nie myśli o studiach tylko o rehabilitacji matki.
 
Bohaterka jest rozdarta między pierwszą miłością a bogatymi przyjaciółkami, przed którymi wstydzi się uczucia. Dlatego wymyśla, że to zakład, bo zamierza sprawić, by chłopak przestał być prawiczkiem. Gdyby tylko wiedziała, że on się tego kiedyś dowie...
 
Gdy po latach Anika przyjeżdża do Nosiczyna na ślub jednej z przyjaciółek, wręcz marzy o tym, by go spotkać. By wyjaśnił jej, dlaczego ją rzucił, bo z nikim innym nie jest w stanie stworzyć związku i chciałaby, by byli razem. Jednak to nie takie proste...
 
Oboje mają połamane serca, ale i dumę, dlatego nie potrafią się dogadać, wysłuchać, zrozumieć...


Agnieszka Olejnik przyzwyczaiła mnie, że w jej książkach akcja wartko płynie, bohaterowie zaskakują... a w tym przypadku, owszem zaskakują, ale irytując. Bardzo denerwowało mnie ich zachowanie, nie potrafili bowiem ze sobą rozmawiać, zupełnie się nie znali, niewiele o sobie wiedzieli, cierpieli, ale nie wyjaśnili nieporozumienia. Zmarnowali wiele lat a jeszcze się wzajemnie dobijali słowami... To była istna zabawa w kotka i myszkę. A wracając do akcji - owszem, było ciekawie, ale bez większego szału, bez wow, dość jednostajnie było.

To bardzo życiowa książka. Porusza temat płytkiej przyjaźni, której prawdziwy brak wartości bohaterka odkrywa dopiero po latach; jest też przemoc domowa wynikająca z alkoholizmu, skutkiem której jest śmierć, okaleczenie oraz strach i przedwczesna dorosłość małego chłopca. Nie brakuje również zdrady, choroby, poszukiwania swojego celu w życiu czy rozpaczy po tym, co wnosiło w codzienność radość i szczęście a nagle się skończyło. 

Tym, co mi przeszkadzało w lekturze była narracja. O ile fakt, iż była naprzemienna był świetnym zabiegiem przy tak przedstawionej historii, to już powtarzanie wydarzeń a nawet dialogów mnie drażniło.
Może to nie mój target wiekowy bohaterów?
 
Co jest niewątpliwym plusem powieści to w nawiązaniu do tytułu udowodnienie tezy, że na miłość nigdy nie jest za późno. Tak, miłość finalnie jest tutaj na piediestale.
 
 
Podsumowując - "Nie jest za późno" to historia o miłości, pseudo przyjaźni, żalu, tęsknocie i potrzebie akceptacji wśród rówieśników. Opowieść pełna emocji, tragedii rodzinnych, nowych szans, pustki w życiu, ale nie brakuje tutaj humoru czy ironii. Podkreślona została prawda o tym, że każdy ma prawo do błędów, ale też że samotność nam, ludziom nie służy. Utrata miłości, gorycz porażki, wstyd czy rozczarowanie - też znajdziecie je na kartach książki. Sami zdecydujcie czy to lektura mogąca Was wciągnąć w maleńki wirek wydarzeń.
 
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki
 
 
 
 
 
Za książkę dziękuję
 

 

piątek, 24 września 2021

Stefan Darda "Dom na Wyrębach" // Danuta Noszczyńska "Harpia"


 
 
Autor: Stefan Darda
Wydawnictwo: Videograf
Data wydania: 2017
Liczba stron: 336
Seria: Dom na Wyrębach tom 1




Agnieszka twierdziła, że mimo iż nie lubię powieści z elementami paranormalnymi to seria Stefana Dardy 'Dom na Wyrębach' powinna mi się podobać, skoro dobrze oceniłam duet autora z Magdaleną Witkiewicz w 'Cymanowskim Młynie'. Posłuchałam Agi, pożyczyłam od niej serię i jestem już po lekturze pierwszego tomu. Czy było warto?
 
Życie czterdziestoletniego Marka Leśniewskiego legło w gruzach w chwili, gdy koleżanka żony nakryła go z kochanką. Doktor prawa opuścił Wrocław i kupił stary dom w Wyrębach w lubelskim. Nie są to dla niego obce strony, ponieważ studiował w Lublinie i tam też mieszka Hubert - kumpel, który wielokrotnie mu pomoże, zostanie też wciągnięty w przeżycia Marka. 

Na totalnym odludziu, gdzie osiedlił się bohater, mieszka tylko jeden człowiek - Jaszczuk - o którym chodzą po wsi plotki - podobno zabił młodą dziewczynę. Marka intryguje, że w domu sąsiada każdej nocy pali się świeca. Nie jest zbyt towarzyski ani sympatyczny i pewnie Leśniewskiemu by to nie przeszkadzało, gdyby w jego życiu nie zaczęły dziać się różne dziwne rzeczy... Przestawione pudła w zamkniętym domu, widok kobiety w bieli za oknem, zgubienie się w lesie...

Co jest przyczyną zdarzeń? Jakie tajemnice skrywa Jaszczuk? Czy zakup domu na wsi to dobry pomysł? 

Szczerze mówiąc nie określiłabym tej książki horrorem, ponieważ nie było aż tak strasznie, choć oczywiście dreszczyku emocji czy niepokoju nie brakowało. Czytelnik bardzo długo jest utrzymywany w niepewności co do przeszłości i przyszłości bohaterów. Jak to się stało, że Jaszczuk porzucił swoje życie a teraz unika ludzi, uśmiechu a Leśniewski martwi się i to, co go czeka w tym domu. Kim jest dama w bieli i czego chce...? Czy bohaterom uda się wyjść cało z tej opresji?

Okropnie nudziły mnie w tej książce opisy, zbędne powtarzanie pewnych rzeczy kilkukrotnie; każda czynność bohatera została skrupulatnie odnotowana (wszak to on był narratorem) co sprawiło, że jeszcze bardziej wiało nudą. Gdyby wyciąć pewne fragmenty i skupić się na podniesieniu napięcia byłabym zachwycona. Całość ratują listy jakie bohaterowie czytają oraz opowieść Czesława. Nie na wszystkie detale byłam gotowa a finał... - nie takiego się spodziewałam! Pełne zaskoczenie :)
 
Generalnie książka na plus, cieszę się że kolejne tomy czekają na półce. Jest to opowieść o zawiedzionej miłości, zdradzie, zemście, samotności i strachu. Niewątpliwie na plus muszę odnotować wątek z fotografowaniem ptaków oraz ciekawe epilogi po każdej części.


 
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki
 
 
 
 
 
 

 
Autor: Danuta Noszczyńska
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2014
Liczba stron: 336
 
 
 
 
 
Tyle lat stało na mojej półce wyglądając zupełnie nieintrygująco... A szkoda, bo naprawdę fajnie się ją czytało. Dlaczego? Bo to historia z zaskakującą miłością i tajemnicami sprzed lat. Tak jak lubię.
 
Adela prowadzi galerię staroci "Strych". Właśnie rzuciła Grześka, bo nie potrafi żyć z kimś, kto ją ogranicza. Nie znosi też bukietów ani wyznań, nie lubi tracić kontroli a po wielu nieudanych związkach postanawia unikać miłości.

Jednak los jest przewrotny i stawia na drodze bohaterki kolejnych panów - Armanda oraz ratującego ją przed nim mrocznego gościa hotelowego; potem pojawiają się podejrzani mężczyźni odwiedzający galerię i sąsiednie lokale; specyficzny policjant Czesław Król, żul nagabujący ją wyskakując z krzaków... i pewnie jeszcze ktoś by się znalazł...
Do wyboru do koloru, szkoda, że wielu z nich sieje w życiu Adeli zamęt. Jedni chcą coś ukraść z galerii, inni są dość namolni a jeden mimo że się nie znają... namiętnie ją całuje! Czy to miłość, od której tak ucieka, przyszła nieoczekiwanie?

Z czasem okazuje się, że jej galeria i ona sama znajdą się w istnym oku cyklonu! Będą akcje policyjne, aresztowania, przekręty i sporo osób z otoczenia Adeli okaże się być kimś innym, niż się wydawało. I dopiero pod koniec poznamy poprzednich facetów właścicielki "Strychu", jej tajemnicę dotyczącą utraty kamienicy a finał... - takie lubię! 

Świetna obyczajówka oparta na ciekawych i oryginalnych wydarzeniach, uwierzcie na słowo, bo o wielu wątkach oraz ciekawych bohaterach nie wspomniałam. Jest sensacyjnie, śmiesznie, ale i wzruszająco. Bohaterów polubimy, ale nie wszystkich. Za niektórych przyjdzie nam ściskać kciuki, by przeżyli. I może tylko chwilami miałam żal do Adeli, że tyle pije zamiast myśleć o kolejnych krokach. Cóż, często natykam się na takie lektury, gdzie zapija się wszystko, głównie winem.


Podsumowując - "Harpia" to niepozorna powieść, która wcale nie kusi swoim wyglądem czy opisem, ale warto po nią sięgnąć. Nietuzinkowa, pełna trudnych wyborów, magii przedmiotów, humoru oraz oryginalnych bohaterów. Nie brakuje rozczarowań, wsparcia a także rodzinnych potyczek czy policyjnych działań. Wątek rodzącego się uczucia i zaginionego skarbu to dla mnie hity. Polecam!
 
 
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło, Pod hasłem, 52 książki
 

wtorek, 6 lipca 2021

Agnieszka Lingas-Łoniewska "Przyjdę, gdy zaśniesz"


 
 
 
 
Autor: Agnieszka Lingas-Łoniewska
Wydawnictwo: Słowne Mroczne (dawniej Burda Media)
Data wydania: 19 maja 2021
Liczba stron: 328
 
 
 
 
 
 
Dilerka Emocji w kolejnym hipnotyzującym thrillerze, po którym trudno zasnąć - "Przyjdę, gdy zaśniesz", czyli Agnieszka Lingas-Łoniewska znów podnosi ciśnienie!


Iga jest osobą spokojną i zamkniętą w sobie. Ma dwadzieścia jeden lat i studiuje na drugim roku filologii polskiej. Mieszka wraz z przyjaciółką Marysią w mieszkaniu po babci.
Gdy miała dwa latka straciła matkę, jednak ojciec ożenił się powtórnie i cztery lata później urodził się Sławek. Obecnie brat ma piętnaście lat i są z nim problemy wychowawcze. Chłopak nie wsparcia ze strony rodziców, bo wciąż ich nie ma; każde z nich jest zajęte swoim życiem i nie kontroluje syna.  

W miarę poukładane życie Igi zaczyna się komplikować w chwili, gdy podczas wizyty z koleżankami z roku w klubie, dziewczynie ginie torebka... Wprawdzie się odnajduje, ale dalsze zdarzenia nie dość, że się nawarstwiają to jeszcze mnożą kolejne tragedie. Rodzina Igi zostaje poddana wielu bolesnym próbom. Czy będą mieli szansę wyjść z nich zwycięsko? Czy dziewczyna będzie w stanie pomóc bratu odnaleźć się w trudnej sytuacji? Dlaczego Sławek wciąż powtarza jej, że nie zna prawdy o ich rodzinie? Jaka ona jest?

Traumatyczne chwile pomaga Idze przejść Szczepan Stawski, nowy nauczyciel Sławka. Pojawił się w życiu rodzeństwa, wspierał, pocieszał i rozkochał studentkę w sobie...

Jaka jest prawda o rodzinie Igi? Dlaczego Sławek jest tak bardzo rozżalony? Jakie tragedie czekają na te dzieciaki? Dlaczego tak tytułowa groźba o śnie jest takim koszmarem?

Koniecznie sięgnijcie po ten thriller!


Wprawdzie to Iga była najbardziej obciążona wydarzeniami, najmocniej przeżywała wydarzenia, z beztroskiej studentki szybko musiała wejść w życie pełne poważnych problemów, ale i tak uważam, że to postać irytująca i mocno naiwna! Zbyt szybko ufała obcym, udostępniała swoje dane, wpuszczała do bezpiecznego świata.
 
Autorka podnosiła napięcie fragmentami (pisane kursywą) zamieszczonymi po każdym rozdziale, które są narracją "czarnego charakteru", który przyznaje, że od lat przygotowywał się do swojej życiowej misji, do tego, co chciał zrobić. Jest cierpliwy, skrupulatny, nie ma uczuć ani emocji. Zaplanował karę dla tych, którzy go zawiedli a 'one' płaciły za grzechy tej, która mu się wymknęła... Kim jest i jaką rolę odegra w tej historii? Na czym polega jego plan?

Uwielbiam takie thrillery, w których wydarzenia mnie zaskakują, bohaterowie mają dwie twarze czy ukrywają prawdę a ja chociaż domyślam się pewnych rzeczy (czasami z powodzeniem) i tak potrzebuję poduszki, by szczęka uderzając o podłogę nie pozbawiła mnie zębów. Tak, właśnie za takie momenty najbardziej kocham literaturę mocniejszą niż obyczajowa a w tej książce właśnie tak było. 
 
Musiałam się nieźle nagimnastykować, by składać w całość układankę stworzoną przez Lingas-Łoniewską, która myliła tropy, podsuwała nowych potencjalnych sprawców, plotki, manipulacje czy insynuacje...


Podsumowując - "Przyjdę, gdy zaśniesz" to wyborny thriller, w którym emocje rosną, niełatwo jest odkryć osobę sprawcy całego zła a przemoc fizyczna i psychiczna wychyla się z każdego kąta. Książkę czyta się w napięciu i stresie, bowiem czekają tam na czytelnika nie tylko gwałty, tajemnicze śmierci czy nieustanne zagrożenie, ale też lęk o los niewinnych. Ta historia to huśtawka nastojów, strach, niepokój, problemy z zaufaniem, złość i samotność. Jeśli lubicie thrillery to koniecznie musicie sięgnąć po ten!




 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki
 
 
 
 
 
 

wtorek, 15 czerwca 2021

Daria Skiba "Pokaż mi swój świat"

 
 
 
Autor: Daria Skiba
Wydawnictwo: Videograf
Data wydania: 11 maja 2021
Liczba stron: 304
 
 
 
 
 
Powieści Darii Skiby - młodej pisarki mieszkającej w Irlandii - znam i polecam. Z radością sięgnęłam po jej najnowszy tytuł "Pokaż mi swój świat". Czy zawarte w niej emocje dotarły do mojego umysłu i serca?
 
Justyna ma dwadzieścia jeden lat i studiuje psychologię, która jest jednocześnie jej pasją. Jeden z wykładowców odwołuje egzamin na koniec roku, ale zamiast niego studenci mają przygotować projekt noszący tajemniczy tytuł "Pokaż mi swój świat". Dziewczyna nie zdaje sobie sprawy, jak bardzo zaangażowanie w niego zmieni jej życie.
 
W swojej ulubionej kawiarni 'Marianna', dziewczyna spotyka chłopaka dekorującego tort. Jego wypieki bardzo jej smakują a serce... cóż, zaczyna wyrywać się do nieznajomego. Między Justyną a Rafałem szybko zaiskrzyło, jednak trudno im podjąć rozmowę - przemawia przez nich zaskoczenie, tajemnice oraz nieśmiałość. Czy istnieje szansa, że między nimi może narodzić się poważniejsze uczucie?
 
Wprawdzie Justyna nie jest jeszcze wykwalifikowanym psychologiem, ale z prośbą o pomoc zwraca się do niej Krystyna Barwińska - babcia sześcioletniej Martynki. Dziewczynka w wyniku wypadku straciła matkę i wzrok; taty również nie ma w jej życiu a mała nie chce współpracować ze specjalistami. Czy studentce uda się nawiązać z nią kontakt, rozwiać nieufność, sprawić że będzie czuła się bezpieczna i wywołać u niej uśmiech?
 
Czy Justyna pokaże Martynce i Rafałowi swój świat czy może oni pokażą jej swój? Jakie rewolucje wywołają?


Piękna i teoretycznie lekka powieść, która niesie sobą wiele przesłań i morałów. Autorka świetnie scharakteryzowała swoich bohaterów.
Justyna jest zapaloną wielbicielką psychologii, uwielbia pomagać innym, pilnie się uczy, jest cicha, spokojna, obowiązkowa i szczera. Chwilami była zbyt grzeczna a nawet nie wierząca w siebie. Z każdą sprawą może zwrócić się do mamy lub przyjaciółki Eweliny.
 
Rafał kocha cukiernictwo, od jakiegoś czasu ma kaca alkoholowego i moralnego. Jego najlepszy kumpel Bartek próbuje postawić go do pionu, ale jest to trudne, bowiem Rafał określa się mianem drania, brzydzi się siebie. Chciałby naprawić błędy z przeszłości, które strzaskały mu serce, ma ogromne wyrzuty sumienia a matka ma do niego żal. Co takiego wydarzyło się w jego życiu?

Relacje między Justyną a nowymi postaciami w jej codzienności poznajemy powoli. Podobnie sytuacja ma się z przeszłością Rafała - autorka delikatnie odkrywa przed  czytelnikami puzzle. Tak naprawdę niektórych rzeczy czy sytuacji można się domyślić, ale nie wszystkich. A los-figlarz do samego końca trzyma w kieszeni finał, którego nie możemy być pewni do ostatnich wersów.
 
Daria Skiba pokazała mi niezmiernie ciekawy świat, sytuacje, którą mieć miejsce w życiu każdego człowieka. Jednak na podstawie swoich bohaterów udowodniła, że każdy poradzi sobie z nimi inaczej. Bo jak cieszyć się kolejnym dniem niosąc w sercu ciężar jakim jest utrata wzroku, życie bez rodziców dla małej dziewczynki lub chowanie w głębi siebie tajemnic (Rafał) i zatracanie się w bólu z krzywdą dla innych.

Negatywnie zaskoczyło mnie tylko jedno - przejście na wyższy poziom w relacjach między Justyną i Rafałem. Bowiem najpierw było tak sobie, niewiele się działo, niemal żadnych większych uniesień aż tu nagle seks i wyznanie...

Po lekturze tej książki nabrałam ogromną ochotę na wizytę w kawiarni. Na dobre ciacho i pyszną owocową herbatkę, zwłaszcza że w pandemii nie korzystałam z chwil, gdy te miejsca były otwarte.


Podsumowując - "Pokaż mi swój świat" jest powieścią poruszającą i dającą nadzieję. Książka pokazuje, że zawsze ponosimy konsekwencje naszych czynów; że gonimy za lepszym czy nowszym nie dostrzegając tego, co najważniejsze i że życie jest pełne ostrych zakrętów. Jest to historia o dziecięcych marzeniach, utracie szacunku do siebie, fundamentach związku, trudnych pytaniach oraz wybaczeniu i sensie życia. Wyborna, choć niepozorna; wzruszająca i zaskakująca - gorąco polecam!
 



 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki
 
 
 
 
Za książkę dziękuję Autorce oraz
 

 

piątek, 27 listopada 2020

Katarzyna Enerlich "Czas w dom zaklęty"

 
 
 
 
Autor: Katarzyna Enerlich
Wydawnictwo: MG
Data wydania: 2010
Liczba stron: 208
 
 
 
 
 
"Czas w dom zaklęty" to moje pierwsze spotkanie z twórczością Katarzyny Enerlich. Prawdę powiedziawszy, to od lat bałam się, że nie poczuję tego, co autorka chce przekazać w swoich książkach. Joga, przyroda, zioła... Nie wróżyło to dla mnie nic dobrego, ale zaintrygowała mnie rodzinna tajemnica i toksyczne relacje z sąsiadką. Czy książka trafiła w mój gust?
 
Kiedy Krystyna, matka Ruty, kupiła część domu w mazurskim miasteczku u stóp krzyżackiego zamku, tuż przy lesie ich życie miało się zmienić. Dom miał stać się azylem, twierdzą, miejscem spokojnym i pełnym miłości a stał się przekleństwem - ten jeden raz Krystynę zawiodła intuicja. 
Sąsiadka z parteru - Serafina - pod każdym możliwym względem, że ich codzienność przemieniała w piekło. Z jej winy Ruta straciła matkę, dziecko i ukochanego. Po jednej z tych tragedii odkryła na strychu coś, co pozwoliło jej zrzucić winę na przeszłość i historię domu, ale nie zmniejszyła ona bólu i żalu ani nie pomniejszyła innych strat.
 
Teraz z Rutą kontaktuje się jeden z synów Serafiny prosząc, by pojawiła się w domu opieki, bowiem matka umiera i chce ją prosić o wybaczenie. Nie może bez niego odejść. Czy Ruta znajdzie w sobie siłę, by spotkać się ze staruszką a tym bardziej, by jej przebaczyć lata upokorzeń, nienawiści i złośliwości? Czy będzie do tego zdolna, gdy dowie się za ile śmierci Serafina jest współodpowiedzialna? A przede wszystkim co było powodem zachowania sąsiadki?


Katarzyna Enerlich opisała historie kilku bohaterów, nie tylko Ruty i jej matki, ale również Marka, Ziutka, Fridy czy Petry. Poznajemy naprzemiennie teraźniejszość i przeszłość Ruty, która opowiada o swoich losach, o życiu w mieście, przeprowadzce, marzeniach o malowaniu, miłości, wymarzonych studiach, przyjaźniach, klęskach i porażkach, wizytach policji oraz wezwaniach do sądu. 
 
Z przykrością czytałam o tym, jak sąsiadka zniszczyła Rucie życie. Liczne upokorzenia jakie serwowała Krystynie i jej córce, zupełnie nie pasowały do kobiety tak bardzo religijnej... Interesujące były również wątki pamiętnika Fridy oraz tajemnicy Marka. Wątki opisane w książce były bardzo ciekawe i oryginalne, ale zabrakło mi lekkości. Nie wiem dlaczego, ale tak cienką powieść (i to jeszcze z całostronicowymi ilustracjami) czytałam kilka dni, ponieważ zupełnie nie mogłam odnaleźć się w stylu autorki.


Podsumowując - "Czas w dom zaklęty" to smutna opowieść o nienawiści, niespełnionej miłości, utracie bliskich, walce o szczęście i marzenia, o dramatach za zamkniętymi drzwiami oraz żebraniu o wybaczenie. Książka jest przepełniona bólem, krzywdami, sprawami z przeszłości oraz niespodziankami. Polecam Waszej uwadze

 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło, 52 książki

wtorek, 27 października 2020

Charlie Donlea "Dziewczyna z Summit Lake"

 
 
 
Tytuł oryginalny: Summit Lake
Tłumaczenie: Anna Rogulska
Wydawnictwo: Filia Mroczna Strona
Data wydania: 2016
Liczba stron: 416
 
 
 
 
 
Kryminał debiutanta Charlie Donlea "Dziewczyna z Summit Lake" już od kilku lat stał na mojej półce. Autor opowiedział historię, której trzon tragicznych wydarzeń rozegrał się nad pięknym jeziorem w Błękitnym Paśmie Appalachów. W małym miasteczku jeszcze długo straszyć będą cienie...
 
 
Piętnastego lutego 2013 roku w jednym z domków na palach znaleziono ciało brutalnie pobitej Bekki Eckersley. Następnego ranka dziewczyna umiera w szpitalu, zabierając ze sobą wiedzę o tym, kto ją pobił, zgwałcił i niemal zamordował. Nikt nic nie widział, nikt nic nie wie. Lokalna policja została odsunięta od sprawy a swoje teorie o przypadkowym sprawcy snuje teraz policja stanowa. 

Dziennikarskie śledztwo na miejscu w Summit Lake będzie prowadziła Kelsey Castle z czasopisma "Events". Własne traumatyczne wydarzenia w sposób szczególny przybliżą kobietę do historii studentki. Kelsey bardzo szybko przekonuje się, kto w tym obcym miejscu jej sprzyja, kogo należy unikać a przede wszystkim odkrywa, jak wiele tajemnic skrywała Becca. Nawet przed rodzicami. Z chwilą, gdy do świadomości dziennikarki docierają kolejne strzępy życia młodej dziewczyny, zaczyna rozumieć komu i dlaczego może zależeć na nierozwiązaniu sprawy. 
 
Nie patrząc na konsekwencje, często działając na granicy prawa lub je łamiąc, mając wsparcie kilku mieszkańców, Kelsey wciąż dąży do prawdy. Czy osiągnie sukces i pozna osobę mordercy? Czy zdąży zanim przeszkodzi jej policja?


To bardzo wciągający debiut. Autor umiejętnie prowadzi akcję, pokazując nam naprzemiennie działania Kelsey w Summit oraz przeszłość nieżyjącej już dziewczyny. Kolejne rozdziały przybliżają nas do tragedii, pozwalając poznać bliżej osoby z jej otoczenia, uzmysławiają jak, tak naprawdę, wyglądała jej codzienność. Obserwujemy studenckie życie Bekki, chwile spędzane z trójką przyjaciół, wspólne wyjścia, rozmowy, wybryk chłopców dotyczący kradzieży pytań egzaminacyjnych oraz zawirowania uczuciowe. 

Charlie Donlea tak sprytnie pokierował swoimi słowami, że czytelnik nie ma szans odgadnąć prawdy.  Przemilczał pewne fakty, zataił ważne informacje, które doprowadziłby do osoby mordercy niewątpliwie każdego, kto sięgnąłby po lekturę. Tylko czy wtedy nie byłoby zbyt łatwo? Zaś dzięki tej niespodziance, czytelnik wciąż jest zaskakiwany, bo choć właściwie typuje sprawcę, to później jest skutecznie od tego pomysłu odseparowany. Przedstawia mu się typy zastępcze, do których się przekonujemy i coraz mocniej zaczynamy wierzyć, że śmierci dziewczynie mogło życzyć więcej osób. 

Zupełnie nie przeszkadzało mi podczas czytania, że to dziennikarka dąży do prawdy a nie policja. Że policja stanowa stara się tylko zacierać ślady, przeszkadzać w wyjawieniu prawdy. Dla dziennikarki to był od razu sygnał, że coś to śmierdzi, ktoś próbuje zacierać ślady. Dlaczego nawet sekcja była tajna? 


Podsumowując - "Dziewczyna z Summit Lake" to naprawdę mocna debiutancka historia, z licznymi zwrotami akcji i świetnym finałem, dlatego przymykam oko na drobne niedociągnięcia. W trakcie lektury uważałam, że część dotycząca życia studenckiego jest zbyt rozbudowana, ale z czasem zaczęłam rozumieć, że wszystko miało ważną do spełnienia funkcję - zarówno zdarzenia, jak i postacie. Jest to kryminał, który dzięki retrospekcji odsłania przed nami szczegóły zdarzeń, które choć początkowo błahe, stają się zaczątkiem ważnych wniosków. To opowieść o miłości, przyjaźni, poczuciu straty a także manipulacjach, tajemnicach i odkrywaniu prawdy. Polecam!
 
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło, Mini Czelendż, Pod hasłem, 52 książki

wtorek, 20 października 2020

Paulina Wiśniewska "Kiedy jak nie dziś"

 
 
 
Autor: Paulina Wiśniewska
Wydawnictwo: Filia
Data wydania:  23 września 2020
Liczba stron: 384
Seria: Cztery pory uczuć  tom 1
 
 
 
 
 
 
"Kiedy jak nie dziś" to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki. Patrząc na okładkę a nawet rozpoczynając lekturę, nie miałam świadomości co kryje w sobie ta powieść. Wydawało się, że będzie schematycznie oraz sielankowo, że to lekka i radosna obyczajówka... Nic bardziej mylnego! Uroniłam nawet kilka łez...
 
Klara jest studentką medycyny i już nie może doczekać się ostatniego egzaminu, po którym wolna i szczęśliwa będzie mogła wyjechać na wakacje do ojca. To właśnie u niego, pośród łąk, pól i lasów tak naprawdę odpoczywa, chłonąc piękno przyrody, umacniając więzi ze zwierzętami i rozkoszując się słońcem.
 
Jej rodzice rozwiedli się bardzo dawno temu. Klara pozostała z mamą w Szczecinie a ojciec ponownie się ożenił i osiadł w Kaliszu Pomorskim. Dziewczyna bardzo lubi jego nową żonę a jedynie z - o cztery lata młodszą - przyrodnią siostrą nie może się porozumieć. Czy pojawi się szansa na ocieplenie ich stosunków?

Wypoczynek Klary oraz miło spędzane chwile z poznanym na początku pobytu Maćkiem, burzy jednak nadejście pewnego listu... Początkowo jego treść zostaje przed Klarą ukryta, ale gdy prawda wychodzi na jaw niektórym jest niezmiernie trudno. Wtedy przychodzi jeszcze gorsza wiadomość... i niewiele lekkości czy przyjemności jakie niesie ze sobą lato, może być nadal udziałem bohaterów. Życie to przecież wiele bólu, łez, cierpienia i trudnych decyzji. Czy ta patchworkowa rodzina będzie miała w sobie oparcie w obliczu nadchodzących wydarzeń?


Losy Klary i jej rodziców to nie jedyne wątki w książce. Za serce chwyta historia małego Kacperka, londyńska trauma Julki, tragiczne wydarzenia w rodzinie Maćka, kolejny zaskakujący list w domu Marka i Emilii, śledzimy również miłość, która tak naprawdę nie zakończyła się dwadzieścia lat temu...
 
Autorka wielokrotnie mnie zaskoczyła, jej pomysły oraz naprzemienna narracja wielu bohaterów sprawiły, że pochłaniałam powieść błyskawicznie. Jest to lektura idealna na deszczowe dni dla wielbicieli polskich powieści obyczajowych. Nie jest przewidywalna, bo choć finału wielu wątków można się domyślać, to w najmniej spodziewanym momencie autorka jednym zdaniem odwracała losy bohaterów.

Powieść porusza wiele ważnych tematów. Jest tutaj nie tylko walka z chorobą czy alkoholizmem, ale również fakt, że nie lubimy rozmawiać o sprawach trudnych. Powinniśmy doceniać drobiazgi i chwile spędzane z bliskimi. Książka uzmysławia też, że udawanie kogoś innego nie popłaca oraz że wszystko jest po coś.


Podsumowując - "Kiedy jak nie dziś" to ciekawa i pełna wzruszeń historia o tajemnicach, patchworkowej rodzinie, nierdzewiejącej miłości, ale również samotności, alkoholizmie, aborcji, wyrzutach sumienia i wybaczeniu. W książce nie brakuje rodzącego się uczucia, czy dowodu na to, że istnieją silniejsze więzi, niż te krwi. Pozornie lekka, przeradza się w opowieść o bólu, cierpieniu, skłania do przemyśleń, ale daje też nadzieję. Polecam!



 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki
 
 
 
 
 
Za książkę dziękuję 



poniedziałek, 5 października 2020

Agata Sawicka "Niebo po burzy" [patronat]

 
 
 
Autor: Agata Sawicka
Wydawnictwo: Dragon
Data wydania: 30 września 2020
Liczba stron: 320
Seria: Dwór w Zaleszycach  tom 3
 
 
 
 
 
Wreszcie jest - ogromnie wyczekiwany trzeci tom serii 'Dwór w Zaleszycach' Agaty Sawickiej, który nosi tytuł "Niebo po burzy". Cudowna trylogia, której miałam zaszczyt patronować - polecam ją wszystkim wielbicielom polskich powieści obyczajowych.
 
Zdopingowana przez Juliannę i Daniela, choć mocno zestresowana babcia Nusia wyrusza do Wrocławia na spotkanie ze swoją wielką miłością - Griszą. Mimo upływu kilku dziesięcioleci ich miłość przetrwała i teraz nie zamierzają stracić już ani sekundy trwając w samotności. Zdając sobie sprawę ze swego wieku, wykorzystują każdą chwilę, by być razem. Rozstają się w naprawdę koniecznych chwilach a blask bijący z ich oczu widoczny jest z daleka. Rozmawiają, spacerują, grzeją się na zapiecku rozwiązując krzyżówki i popijając gorącą czekoladę.

W ich spokojne życie we dwoje wdziera się pewnego dnia Julianna, która po raz drugi w swoim życiu ucieka z rodzinnego domu, szukając w Bieluniu pocieszenia i ukojenia. Została bowiem sama z licznymi problemami - Daniel wyjechał na kilkumiesięczne szkolenie do Stanów Zjednoczonych a ona nie chcąc niszczyć jego marzeń, przemilczała że oczekuje ich dziecka. To z kolei pociągnęło za sobą kłótnię z rodzicami a propozycja ojca wydała się dziewczynie nie do przyjęcia. Dlatego znów uciekła... 
 
Nie sądziła jednak, jak bardzo najbliższe miesiące będą pełne niespodzianek. Do drzwi zapukał bowiem Arkadiusz, odważny i sympatyczny chłopak z Lublina, poszukujący w Bieluniu śladów swojego pradziadka oraz pamiątki po nim. Juliannę zaintryguje nie tylko osoba Arka, ale również tajemnica z przeszłości, która wiąże się ze szczególnym dla niej miejscem w tych stronach. Czy młodym uda się rozwiązać zagadkę pradziadka? Czy odnajdą to, co ukrył dla prababci? 


Z niecierpliwością czekałam na tę powieść, chcąc poznać dalsze losy miłości dwóch par: Nusi i Griszy oraz Julianny i Daniela. Autorka podarowała nam wiele niespodzianek i zawirowań w ich związkach, choć przecież gdyby nie to, byłoby zwyczajnie nudno. Sawicka pokazała jak ważna jest rozmowa - zabrakło jej ze strony Griszy, który ukrywał bardzo ważną rzecz przed Nusią. Podobnie w przypadku Julianny, która nie zdobyła się na powiedzenie prawdy przed wyjazdem Daniela a nawet później, podczas rozmów telefonicznych.
 
Dodatkowo w książce pojawił się całkowicie niespodziewanie nowy wątek dotyczący kolejnej pary, która kiedyś darzyła się uczuciem. Chodzi o Edwarda i Lenę, których historię poznajemy z listów i zapisków mężczyzny. Najciekawsze jest to, że czytelnicy mieli już okazję "poznać" Edka w jednym z poprzednich tomów. Pamiętacie w jakich okolicznościach? Wnikliwi szybko skojarzą jego postać. Opowieść o relacjach Leny i Edka była mocno poruszająca i burzliwa.
 
Agata Sawicka opisała wiele życiowych zawirowań i burz, niestety nie po każdej pojawiła się tęcza, czasami ciemne chmury nadal zasnuwały niebo i nie dochodziło do happy endu. Autorka zwróciła naszą uwagę na to, że każdy ma prawo do własnych wyborów oraz że czasami postępujemy tak, jak uważamy za słuszne, ale często mamy później wątpliwości. Poparła znaną już tezę o tym, że związki powinno się pielęgnować codziennie a nie na odległość oraz abyśmy nie uszczęśliwiali nikogo na siłę.
 
Bardzo ucieszyło mnie, że autorka napisała epilog - domyślanie się to jedno, ale fajnie jest przeczytać czarno na białym co wydarzyło się u bohaterów po latach. W tym przypadku to słodko-gorzkie pożegnanie z serią. Szkoda... Polubiłam bohaterów i wplecioną w fabułę - poprzez listy czy pamiętniki - ich przeszłość. Tylko jedna sprawa mnie rozczarowała, liczyłam bowiem, że w finałowym tomie również i to wyjdzie na jaw - tożsamość Mirosława i jego związek z Zaleszycami. Jednak zostało to zupełnie pominięte... Czy to ja nie miałam racji analizując poprzednie tomy czy może autorka celowo nie poruszyła tego wątku? Cóż, w moim odczuciu wyjaśnienie tego tematu dopełniłoby całości.
 
 
 
Podsumowując - "Niebo po burzy" to wyśmienite zakończenie serii, obfitujące w wydarzenia smutne i wesołe, rozczulające i poruszające. Powieść jest przepełniona miłością, tęsknotą, bólem i rozpaczą, próbami naprawiania niewłaściwych decyzji a także współczuciem, zrozumieniem oraz przeznaczeniem. Mamy możliwość obserwowania odrzuconej miłości, ran w sercu, wiary w przyszłość, poczucia winy czy trudnych wyborów. Polecam gorąco trylogię 'Dwór w Zaleszycach', którą "Niebo po burzy" godnie kończy.
 
 
 
 
"Niebo po burzy"


 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki
 
 
 
 
 
Za książkę dziękuję
 

 

poniedziałek, 13 lipca 2020

Angelika Ślusarczyk "Zatrute serca" - przedpremierowo - patronat






Autor: Angelika Ślusarczyk
Wydawnictwo: WasPos
Data wydania: planowana na 16 lipca 2020
Liczba stron: 350





Angelika Ślusarczyk to młoda blogerka, która z chwilą wydania "Zatrutych serc" stanie się jednocześnie pisarką z dwiema wydanymi powieściami na koncie. Po udanym debiucie "Naucz się beze mnie żyć" postanowiła iść dalej za swym marzeniem i pisać a ja wiedziałam, że muszę przeczytać to, co powstanie. Czy "Zatrute serca" nie poddały się klątwie drugiej książki?

Wciąż śnią się jej koszmary a kiedy się budzi, musi stawić czoło nowym wyzwaniom.
Klara jest zdolną studentką ostatniego roku kosmetologii, która dorabia sobie we wrocławskiej Kuźni Smaków jako kelnerka. Wciąż odrzuca zaloty Tomka, uporczywie próbującego zaprosić ją na randkę, jednak z jej strony to tylko przyjaźń. Dziewczyna wcześnie straciła matkę i nie potrafi jej wybaczyć, że zostawiła ludzi, których kochała tylko dla kaprysu. Ją i ojca.

Teraz musi stawiać czoła Katarzynie, najnowszej partnerce ojca, która ją wykorzystuje, zastrasza, wysługuje się nią, jednocześnie uzmysławiając, że Bogdan uwierzy jej a nie smarkuli. Klara musi sprzątać cały dom oraz każde brudne naczynie pozostawione przez macochę. Dlatego gdy tylko miała okazję, zarzuciła ojcu, iż się zmienił, dał się zmanipulować a teraz stał się rogaczem. Czy mężczyzna uwierzy córce?

Pewnego dnia w życiu studentki pojawił się chłopak z piwnymi oczami w zielone plamki. Straciła dla niego głowę a serce zaczęło wybijać magiczny rytm i choć go nie znała, nieznana siła wciąż pchała ją na bulwary nad Odrą, tam gdzie najczęściej go widywała. On nie pozostał jej dłużny - specjalnie czekał na dziewczynę po pracy, gdyż czuł że jest wyjątkowa i to właśnie dla niej może odmienić swoje życie. Jego przeszłość jest tematem zakazanym, woli myśleć o Klarze, która daje mu nadzieję na lepszą przyszłość. Tylko czy będzie potrafił wyrwać się z łap złych ludzi?

Jest jeszcze jeden wątek, o którym muszę wspomnieć - wieloletnia, ale utracona przyjaźń. Klara i Marcel przez długi czas utrzymywali kontakt przez jeden z komunikatorów. Jednak pewnego dnia chłopakowi zmieniły się priorytety, wyjechał i zaprzestał pisania wiadomości do niej. Załamała się, nie potrafiła uwierzyć w to, że przestała być dla niego ważna. Straciła do niego zaufanie, bo czas ciszy "wybudował" między nimi mur. Teraz Marcel znów pojawia się w jej życiu, czy będą w stanie przywrócić swoje relacje, skoro przyjaźń jest jak roślina, którą trzeba pielęgnować a oni to zaniedbali?


Początkowo akcja książki wskazuje, że będzie to słodziutki romansik w wersji New Adult. Jednak nic bardziej mylnego!  Autorka ogromnie mnie zaskoczyła tym, w jakim kierunku poprowadziła wątki powieści. Właściwie wokół Klary dostrzegłam cztery wątki - jej relacje z ojcem i macochą; historia z narzucającym się Tomkiem, ponowne pojawienie się w jej życiu Marcela poprzez jego dziewczynę Anię oraz pierwsza prawdziwa miłość - Łukasz. Jedna krucha istota, na którą w jednym czasie spada tak wiele zdarzeń, problemów, rozterek. Konieczność stoczenia walk na wielu frontach sprawia, że z dnia na dzień staje się coraz silniejsza. Jednak chwilami emocje biorą górę i bohaterka nie wytrzymuje napięcia, musi odreagować. Na szczęście ma gdzie - dzięki testamentowi wyjeżdża w miejsce, które powinno dać jej siłę a obecność i wsparcie ukochanego dodają skrzydeł do dalszej walki.

Niestety ani Klara, ani ja, ani żadna inna osoba nie spodziewa się tego, co autorka przygotowała na finiszu. Poznajemy tak naprawdę losy trzech par, zmagamy się z ich problemami, złościmy, życzymy, współczujemy i cieszymy wraz z nimi. Liczymy, że los najpierw zawiruje ich życiem ale pozwoli na odrobinę magii w szarej codzienności. Jego przewrotność poznacie wielokrotnie, przygotujcie się na silne emocje i wiele zaskoczeń. Uwierzcie, musiałam niektóre fragmenty czytać dwukrotnie nie wierząc, że to naprawdę tak a nie inaczej zostało napisane.

Angelika Ślusarczyk bezapelacyjnie nie pozwoliła na klątwę drugiej powieści, widać że rozwinęła swój pisarski warsztat, stworzyła barwniejszych bohaterów, bardziej skupiła się na emocjach i nie pozwoliła, by ich życie było nudne. Zwłaszcza, że nie są to postacie jednoznacznie pozytywne czy negatywne (choć w tej kategorii znalazłabym wyjątek :)), to zwyczajni ludzie posiadający wady i zalety, podejmujący dobre i złe decyzje, dążący do spełniania swoich marzeń. Dzięki naprzemiennej narracji czytelnik ma szansę poznać różne punkty widzenia nakreślonych bohaterów, którzy mają zatrute serca, przez popełnione błędy, zaniedbania, winy.

To mocno wstrząsająca czytelnikiem opowieść o tym, że każdy z nas kiedyś zranił albo został zraniony. O tym, że nie ma osoby, która żyłaby pełnią szczęścia, bo zawsze na drodze stanie przeszkoda, przez którą zmuszeni będziemy wylać łzy bólu, smutku czy cierpienia. Historia łatwa w odbiorze i bardzo realistyczna, ale jednocześnie nieprzewidywalna, poruszająca serce, wywołująca współczucie, otwierająca oczy na to, co dzieje się wokół nas oraz na uczucia, których kwitnienia nie powinniśmy niszczyć.  

W książce denerwowała mnie chyba tylko jedna rzecz - powtarzanie wydarzeń. I nie chodzi mi tutaj o perspektywę innego bohatera, ale o przeżywanie tego samego z punktu widzenia Klary a potem czytanie tego samego raz jeszcze, gdy opisywała wszystko Ani. 



Podsumowując - "Zatrute serca" to opowieść pełna szoków, sinusoid i tragizmów, łez, niedowierzania i rozpaczy. To książka o naprawianiu błędów, wychodzeniu ze skorupy, wyrzutach sumienia oraz utracie przyjaciela. Powieść pełna wartości, złych wyborów, negatywnych emocjach, sentymentach oraz potrzebie doceniania tego, co mamy. O tym, że czasami sekunda niewłaściwie wykorzystana, źle podjęta decyzja i nasza przyszłość zmienia się diametralnie a ból ukoić trudno. Szkoda, że to się tak skończyło... Gorąco polecam Wam tę zaskakującą powieść!




Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki




Za książkę dziękuję


piątek, 29 maja 2020

Agata Sawicka "Niespokojne serca"






Autor: Agata Sawicka
Wydawnictwo: Dragon
Data wydania: 12 lutego 2020
Liczba stron: 400
Seria: Dwór w Zaleszycach tom 1




Intrygujące zdanie z pełnej kwiatów okładki a w tle dwór, którego ciekawą historię zapragnęłam poznać. Oto pierwszy tom serii 'Dwór w Zaleszycach' Agaty Sawickiej. Czy to książka dla mnie?


"Niespokojne serca" to opowieść o trzech kobietach, których losy w pewien sposób połączył zaleszycki dwór. Każda z nich w młodym wieku doświadczyła niespełnionej miłości, każda walczyła o godne życie, chciała spełniać swoje marzenia i iść przez życie z poczuciem własnej wartości. Choć żyły w różnym czasie, to głowa pełna pragnień i romantycznych historii prowadziła je ku przyszłości.


2017
Julianna ukończyła właśnie pierwszy rok studiów na kierunku historia - choć to jej słodka tajemnica, bowiem zgodnie z życzeniem rodziców (prawnik i sędzina) studiowała również prawo. Pasja wygrała jednak z przymusem i z kierunku prawniczego została wyrzucona. Nienawidziła nauki, która miała - według ojca - zapewnić jej przyszłość i pieniądze na dostatnie życie.
Tego samego dnia rozczarował ją nawet chłopak - Marcin - wzorowy student prawa, dlatego zerwała z nim a późniejsza awantura w domu spowodowała, że dziewczyna postanowiła wyjechać. Spakowała walizkę, zabrała dwieście sześćdziesiąt złotych i wyruszyła w nieznane.

Po wielu perypetiach trafiła do małej, małopolskiej wioski niedaleko Zaleszyc, gdzie przemiła gospodyni stała się jej bliższa niż rodzina. Nie zdradzę Wam co wydarzyło się w życiu Julianny, ale czuła się wreszcie szczęśliwa. Wiatr we włosach, przyroda, sympatyczni ludzie i wolność, której tak bardzo brakowało jej w Warszawie. A kiedy dodać do tego dwór przyciągający dziewczynę jak magnes, przystojnego mężczyznę na horyzoncie (który nie jest tym, za kogo się podaje) i tajemniczy pamiętnik, mam nadzieję, że pominiecie pozostałe akapity mojej recenzji i sięgnięcie po lekturę.


1964
Danusia bardzo szybko została półsierotą. By pomóc ojcu i macosze pracowała we dworze, gdzie na szkolenie przyjechali radzieccy żołnierze. Jeden z nich, upodobał sobie dziewczynę i wciąż robi wszystko, by chociaż na nią spojrzeć.


1938
Emilia w 1946 rok spisała swoje wspomnienia z czasu, gdy po raz pierwszy prawdziwie się zakochała. Biedna i niewykształcona dziewczyna oczarowała Karolinę Zaleszycką i dostała pracę we dworze, gdzie ne tylko sprzątała czy pomagała w kuchni. Niestety jej miłość została wystawiona na próbę, najpierw przez różnice społeczne a potem wojnę...

"Pamiętaj (...), rób to, co kochasz, idź swoją drogą, życie jest za krótkie i zbyt cenne, 
żeby wszystkich zadowolić." *


To właśnie losy tych kobiet stały się fabułą książki Agaty Sawickiej. O Danusi i jej historii nie wiemy zbyt wiele, dalsze losy Emilki również nie są nam znane - wnioskuję, że trzeba poczekać na drugi tom, gdzie otrzymamy odpowiedzi na dręczące pytania. Główną postacią jest Julianna, dziewczyna dostrzegająca wszędzie dobro i piękno, zachwycająca się drobnostkami, która przekonała się, że nie warto podsłuchiwać cudzych rozmów.

Autorka postawiła w swojej książce na wiele kontrastów - jest bieda z bogactwem, uczucie rodzące się między ludźmi różnych narodowości, czy między należącymi do różnych warstw społecznych. Są ludzie myślący o przyszłości poważnie, pragnący pracować czy uczyć się dla siebie oraz tacy, którzy wolą się bawić.

Na drodze swoich bohaterek, kobiet - a właściwie młodych dziewcząt - wiedzących czego chcą, dążących do wyznaczonych sobie celów, biegnących za marzeniami Agata Sawicka postawiła kilku mężczyzn, bardzo charakternych, z reguły przystojnych i mądrych. Za ich przyczyną sporo się dzieje, określiłabym to nawet jako dodatek sensacyjny do obyczajowego trzonu. Chwilami jest niebezpiecznie, zabawnie, romantycznie oraz wzniośle. Nie brakuje dobrych rad, życiowych mądrości, pomyłek oraz zagrożenia życia.

Nigdy nie lubiłam opisów w książkach, jednak Sawicka sprawiła, że nawet nie wiem, kiedy czytałam poszczególne opisy lasu, chatki, dworu, drewnianego kościółka czy łąki - są one rzeczywiste i pobudzające wyobraźnię, ale nie nudne.

Stary zaleszycki dwór jest świadkiem wydarzeń, które minęły. Przez kolejne lata skupiał wokół siebie ludzi, ich emocje, uczucia, rozterki. Jeśli macie ochotę poznać jego tajemnice - zapraszam do sięgnięcia po powieść Agaty Sawickiej.


"W miłości nie chodzi o własne szczęście, ale o szczęście drugiej osoby. I można kłócić się i kłócić do woli, ale nigdy nie wolno zapomnieć o tym, żeby umieć się potem przeprosić i pogodzić." **


Podsumowując - "Niespokojne serca" to przepiękna powieść o własnych wyborach, pasjach, marzeniach, przyjaźni i miłości, która potrafi wiele. O żalu, tęsknocie, apodyktycznych rodzicach, znienawidzonych ścieżkach oraz o ucieczce, dzięki której można odnaleźć siebie. Historia ta pokazuje walkę, przemijanie i fakt, że mamy tylko jedno życie, dlatego powinniśmy przeżyć go tak, by być szczęśliwym. Gorąco polecam!




* A. Sawicka, "Niespokojne serca", Wyd. Dragon, Bielsko-Biała 2020, s. 11
** Tamże, s. 165




Książka przeczytana w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło, Wyzwanie LC, 52 książki




Za książkę dziękuję


piątek, 24 stycznia 2020

Renata Kosin "Słowiański amulet" - przedpremierowo






Autor: Renata Kosin
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: planowana na 29 stycznia 2020
Liczba stron: 400
Seria: Siostry Jutrzenki tom 2





Renata Kosin to pisarka, która przenosi czytelnika na Podlasie, w świat tajemnic z przeszłości, rodzinnych sekretów a wszystko to okrasi odrobiną magii. W serii Siostry Jutrzenki poznajemy losy rodu Śmiałowskich - naprzemiennie w latach dwudziestych oraz dziewięćdziesiątych XX wieku.

Przytulisko / Boguduchy, lata dwudzieste
Witold i Arachna już ponad czterdzieści lat są razem. Mąż doskonale wie, kiedy jego ukochana się martwi, gdyż spogląda tęsknie za okno i jak w amoku pilnuje, by nić tworzona na kołowrotku się nie przerwała. Za każdym razem niepokoi ją los rodziny i stara się jak może, by zapobiec śmierci, pożarowi, wypadkowi czy innym nieszczęściom. Ale nie zawsze jej się udaje... Bratowej Witolda - Heleny - nie można było uratować - zmarła, będąc u córki Marcjanny w Petersburgu. Arachna jednak nadal walczy - by ochronić Michała, pragnącego bronić ojczyzny; by ocalał ktoś z pożaru w Boguduchach... Podczas obrony Łomży, jedna z nici się zerwała... Kto wtedy cierpiał najbardziej?

Kolejne lata przynoszą Śmiałowskim nowe niespodzianki - powroty na łono rodziny, tęsknotę za nieobecnymi, tajemnicze zachowania bohaterów (co ukrywają?), miłość w każdym wieku, śmierć najbliższych czy aresztowania a w tle wydarzenia polityczno-społeczne z zamachem na prezydenta Gabriela Narutowicza włącznie.



Bujany, lata dziewięćdziesiąte
Minął już niemal rok od śmierci dziadka Michaliny - Antoniego. Dziewczyna nadal bardzo przeżywa, że ukochany człowiek, już nie wyjaśni jej żadnych zagadek rodzinnych a ona ma tyle pytań! Na szczęście niektórych odpowiedzi udzielił młodej badaczce przeszłości wujek Witold, choć tajemnica, którą jej wyznał rodzi nowe pytania... 

Wprawdzie Antoni już dawno wszystko podzielił między członków rodziny, ale gdy babcia Aniela odczytała po jego śmierci list, wśród zebranych wywołał on szok. Dwie dekady temu, ktoś zostawił Antoniemu coś cennego a on to ukrył. Gdzie? Odpowiedź zna podobno tylko osoba, która miała wtedy zaledwie dziewięć lat. Jak rozwinie i zakończy się ten wątek?

Michalina odkrywa jak trudne jest wybieranie przyszłości dla siebie, nie czuje się gotowa na dorosłość, przyjemność sprawiają jej dalsze eksploracje genealogii rodziny. Wciąż stara się dowiedzieć tego, co nie zostało zapisane, odkrywa kolejnych potomków członków rodziny rozsianej po świecie a prywatnie rozmyśla nad sensem swojego związku z Łukaszem.


Gdyby na okładce tej powieści nie znajdowało się nazwisko autorki, odgadłabym je bez problemu - i to pomijając fakt, że znam bohaterów z poprzedniego tomu. Renata Kosin pisze bardzo charakterystycznie - poza naprzemiennym miejscem i czasem akcji, podarowała nam Arachnę, która wierzy w nieco inne moce, niż chociażby jej mąż pokładający wiarę w Bogu. Ufa ona Siostrom Jutrzenki oraz swojej przędzy ściskając w dłoni wisior. Autorka doskonale opisała czasy, w których przyszło żyć jej bohaterom: zamach na Narutowicza, przewrót majowy, zmiany kursów walut czy pojawiające się na wsiach i ulicach miast coraz lepsze marki samochodów.

Kosin jak zawsze namalowała piękny obraz polskiej wsi na Podlasiu, pokazała nam tradycje, radości, smutki czy idee. Jej język jak zawsze charakteryzuje się prostotą, lekkością, skupia naszą uwagę na wydarzeniach i decyzjach bohaterów, pomijając zbędne opisy. Powieść dostarcza wielu emocji, zmusza wręcz do kibicowania, niesie niespodzianki i tajemnice, bo choć teoretycznie przed czytelnikiem odsłaniane są prawdy, to w ich miejsce pojawiają się nowe. Autorka zaskakuje tym, co rzetelnie przygotowała, by każda strona była dla czytelników istną ucztą. Podczas lektury dostrzegamy nie tylko samą zawartość, ale również ogrom pracy włożony przez pisarkę w jej przygotowanie.

Uwielbiam takie historie, gdy mogę równolegle z bohaterami odkrywać to, co zostało ukryte przez przodków a właściwie autorkę. Pojawiające się w fabule listy, pamiętniki, nieznani członkowie rodziny, niespodziewane wieści i dochodzenie do zaskakujących wniosków - gorąco polecam Wam tę książkę.


Podsumowując - "Słowiański amulet" to powieść o tajemnicach, ukrytych na kolejnych kartach dziejów rodziny, które młoda dziewczyna stara się odkryć. Nie brakuje w niej demonów przeszłości, nierozstrzygniętych sporów, związków na odległość, tęsknoty, rozpaczy, strachu i bólu. Bardzo intrygująca i zaskakująca historia o wybaczeniu, przemijaniu, wyrastaniu z dziecięcej beztroski, wyrzutach sumienia czy wadach narodowych. Jeśli jesteście fanami tego typu książek, gwarantuję Wam wybornie spędzony czas. Szkoda, że ta historia już za mną...




Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki




Za książkę dziękuję




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...