piątek, 14 października 2022
Adrian Bednarek "Córeczki"
sobota, 11 czerwca 2022
Wywiad z Karoliną Hejmanowską, autorką "Miłość w rytmie punk rocka" - wywiad #24
Karolina Hejmanowska urodziła się w 1992 roku. Mieszka na Śląsku. Interesuje się historią (okresem II wojny światowej oraz historią PRL-u), psychologią oraz tematyką uzależnień. Zadebiutowała w sierpniu 2020 roku powieścią "Adres w sercu", zaś 11 maja 2022 została wydana już trzecia jej powieść - "Miłość w rytmie punk rocka". Klikając w niniejszy link zostaniecie przekierowani do moich recenzji książek Karoliny, zaś ona sama opowie Wam o swojej przygodzie z pisaniem.
Karolina Hejmanowska: Tak, w tej kwestii nie jestem wyjątkiem. Moja przygoda z pisaniem pamiętnika rozpoczęła się dawno temu, w 2003 roku, byłam wtedy jedenastoletnią dziewczynką. Pierwszy wpis dotyczył wakacji w Szczawnicy. Spędziłam ten czas z dziadkami i z mamą. Ostatni wpis powstał, jeśli dobrze pamiętam, w 2017 roku. Jak widać, zapiski prowadziłam od dzieciństwa aż do dorosłości. Ostatni wpis dotyczył mojej malutkiej córeczki.
ejotek: W którym momencie nastąpił zatem przełom – zakiełkował pomysł, by napisać pierwszą książkę?
KH: Może Cię zaskoczę, ale nigdy nie marzyłam o napisaniu
książki. Nawet przez myśl mi to nie przeszło. Prowadziłam bloga muzycznego,
zamieszczałam tam nowinki ze świata rocka i metalu, dodatkowo tworzyłam
recenzje albumów muzycznych, których słucham obecnie, jak i tych, których
namiętnie słuchałam w dzieciństwie, a do których, z racji sentymentu, z chęcią
powracam. Jednak nadszedł dzień, w którym wszystko się zmieniło. Blog muzyczny
przestał mi wystarczać, problem w tym, że nie wiedziałam, co powinnam dalej z
tym zrobić. To był rok 2018; pewnego razu odwiedziła mnie koleżanka, taki sam
mól książkowy jak ja, ale tamtego dnia podzieliła się ze mną informacją, która
kompletnie zwaliła mnie z nóg. „Napisałam książkę” – wyznała. Po chwili ciszy
udało mi się wypowiedzieć tylko dwa słowa: że co? [śmiech]. Nie miałam pojęcia,
że pisze, a w tamtym okresie widywałyśmy się często, więc tym bardziej było to
dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Zaczęła mnie namawiać, bym zrobiła to samo.
Wyśmiałam ją. Ja i pisanie książek? To już zupełnie inna forma, to coś dużo
bardziej skomplikowanego niż tworzenie krótkich informacji o nowinkach
muzycznych lub dzieleniem się wrażeniami i opiniami dotyczącymi albumów
muzycznych. Nie wierzyłam w siebie, nawet nie chciałam o tym słyszeć, ale
koleżanka była uparta. Za każdym razem, przy okazji kolejnych spotkań pytała
mnie, co zrobiłam w sprawie książki, jak mi idzie praca. Ale ja szłam w
zaparte: nie potrafię, nie dam rady, nie podołam, to nie dla mnie. Twierdziłam,
że nawet nie wiem, jak zacząć. „Ja zaczęłam od parującej kawy w kubku” –
odpowiedziała [śmiech]. Z jednej strony bawiły mnie jej próby namawiania mnie
do pisania, z drugiej irytowały. Nastał listopad. I wtedy coś się zmieniło.
Postanowiłam jednak spróbować coś napisać. A jak już spróbowałam… poszło z
górki. Na brak weny nie mogłam narzekać. Pracę nad „Adresem w sercu”
rozpoczęłam w połowie listopada 2018 roku, a zakończyłam w maju 2019 roku.
ejotek: A kiedy już napisałaś „Adres w sercu”, co było dalej? Najpierw wysłałaś do wydawnictw czy może ktoś był testerem?
KH: Jedna z bliskich mi osób przeczytała tę historię, zresztą sama ją o to poprosiłam. To był mój pierwszy czytelnik. Chciałam sprawdzić, jaka będzie reakcja, jakie będą wrażenia, jak odbierze tę historię. Czy to, co stworzyłam jest w ogóle warte uwagi. Mimo, że to osoba bliska, wiedziałam, że mogę liczyć na szczerość. A jakby tego było mało, ta osoba w ogóle nie czyta książek. Niezłego kandydata sobie wybrałam, co? [śmiech]. Dodam, że to odbywało się w taki sposób, że wysyłałam fragmenty tekstu na maila tej osoby, ponieważ zdawałam sobie sprawę, że „nie udźwignie” większej ilości tekstu. Jeszcze w trakcie tworzenia „Adresu…” wysyłałam maile z tekstem. Codziennie po trochu. I codziennie otrzymywałam wiadomości zwrotne. Co w nich było? Wrażenia, odczucia tej osoby. Wielką radość sprawiały mi wiadomości typu: „coś ty tu napisała, jak mogłaś, jestem zły, bo…” – rozumiesz? Nastąpiło uaktywnienie się emocji. A o to w książkach chodzi. Mają one być, ponieważ on dowodzą temu, że powieść nie jest nudna. Kiedyś nawet ta osoba przyznała, że pewne sceny poruszyły ją do tego stopnia, że czuła łzy pod powiekami. Dla mnie nie mogło być lepiej. Mężczyzna, który nie czyta, przeżywa istny wachlarz emocjonalny, a jest to spowodowane moją pierwszą książką. A te łzy to autentyk, kiedyś nawet byłam świadkiem, jak o tym komuś opowiadał nie wiedząc, że byłam świadkiem tej rozmowy. Gorąco mnie zachęcał do próby wydania tej książki i gdyby nie on, z pewnością bym tego nie zrobiła. Mimo jego świetnego przyjęcia, nie potrafiłam zrobić tego kroku, ale on zachęcał i zachęcał… Zwróć uwagę, że tak samo było z napisaniem książki: gdyby nie zachęta koleżanki, wręcz uparte namawianie mnie do tego, nic by z tego nie było. Niestety mam naturę pesymistki i takie wsparcie od bliskich jest w moim przypadku na wagę złota.
Jeśli chodzi o poszukiwanie wydawcy, wyglądało to następująco: z racji tego, iż debiutantowi jest z reguły trudniej zainteresować potencjalnych wydawców, moja koleżanka (ta sama, która napisała książkę), poleciła, bym skontaktowała się z Poligrafem. Wydanie u nich wygląda w taki sposób: płacisz – oni zajmują się drukiem oraz dystrybucją. Szkoda tylko, że nie zajmują się także sprawami związanymi z promocją, przez to informacja o moim debiucie nie zaistniała w świadomości masowego odbiorcy. Sama musiałam zająć się promocją: powysyłałam kilka egzemplarzy do blogerek (zresztą tak się poznałyśmy 😉), podano informację o książce w Punkowym Radiu Underground i… właściwie to tyle. Dodam, że wcześniej Poligraf zorganizował konkurs na książkę wartą wydania, a główną nagrodą było wydanie książki za darmo. Nie wygrałam, ale otrzymałam wyróżnienie, co także bardzo mnie ucieszyło, szczerze mówiąc, nie spodziewałam się tego. Co prawda dzięki wyróżnieniu stworzono dla mnie darmowy baner reklamowy (jest opcja zamówienia go sobie, ale także za tego typu działania normalnie trzeba u nich zapłacić), ale właściwie co to zmieniło? Nic. Nie było odpowiedniej promocji, nad czym ubolewam, bo jestem bardzo zadowolona z tej historii. Ale zanim doszło do wydania, nie byłam w posiadaniu wystarczającej ilości pieniędzy i wtedy stwierdziłam, że porozsyłam tekst do tradycyjnych wydawców. I wiesz co? Pieniądze w końcu udało mi się zdobyć, podpisałam umowę z Poligrafem, a dzień później skontaktował się z mną mój obecny wydawca, czyli Novae Res, bo byli zainteresowani wydaniem „Adresu w sercu”. Szok przeplatał się ze złością i niedowierzaniem. Takie emocje się we mnie kłębiły. Oczywiście byłam zła na siebie za to, że nie poczekałam. Ale skąd miałam wiedzieć? Emocje w końcu opadły. W styczniu 2021 roku, gdy szukałam wydawcy dla „Miłości w rytmie punk rocka”, przypomniałam sobie tę sytuację z Novae Res. Napisałam do nich. Co ciekawe i zaskakujące zarazem, pamiętali tę sytuację z „Adresem w sercu”! Stwierdzili, że z chęcią zapoznają się z moją kolejną książką, poprosili o kilka tygodni cierpliwości. Ależ mi się ten czas dłużył! Jaka była odpowiedź, tego wyjawiać nie muszę. 😉ejotek: Dlaczego spośród tylu możliwości wybrałaś na czas akcji swoich książek akurat lata 90.? Wszak wtedy byłaś małą dziewczynką…
KH: Bardzo lubię muzykę lat 90., chciałam, by moi bohaterowie byli ludźmi z kręgu subkultur. Oprócz tego, chciałam cofnąć się do czasów, gdzie młodzi ludzie nie siedzieli z nosem w smartfonach, nie korzystali z sieci internetowej, by spędzali czas aktywnie. Wehikuł czasu nie istnieje, więc chociażby w taki sposób, za pomocą mojej wyobraźni, chciałam się cofnąć do tamtych czasów. Ostatnia dekada XX wieku funkcjonuje w kręgu moich zainteresowań i nie chodzi mi tylko o muzykę. Polecam pozycję „Jak budowaliśmy kapitalizm. Pierwsze dziesięciolecie”. Lata 90. w pigułce, czyli: polityka, szkolnictwo, muzyka, seriale… oraz takie „kwiatki”, jak: „W Łodzi zorganizowano konkurs na największy nonsens. Konkurencja była duża. Typowano np. uchwałę tamtejszej Rady Miejskiej w sprawie opłat za przewozy promowe, choć w Łodzi żaden prom nie kursował, postawienie słupa na środku jezdni czy parking z zakazem parkowania”. [śmiech]ejotek: Twoje dwie pasje to literatura i muzyka. Czy pisząc lub czytając jednocześnie słuchasz?
KH: Podczas pisania sprzyja mi cisza. Może zaledwie kilka
razy zdarzyło się, że założyłam słuchawki na uszy i włączałam muzykę punkową. Z
reguły zasiadając do pisania, muszę mieć ciszę. Tak samo z czytaniem. Gdy
czytam, nie słucham muzyki. Rozprasza mnie.
ejotek: Nie fascynuję się aż tak muzyką tamtego okresu tak jak Ty. Czy nie bałaś się, że inni mogą być znudzeni takim naciskiem na dzielenie się szczegółami w powieściach?
KH: Nie. W ogóle takie myśli
nie przeszły mi przez głowę. Napisałam książkę tak, jak ją czułam, a jeśli przy
okazji się komuś spodoba, to będzie mi bardzo miło. 😊
ejotek: Podobnie jak debiut, tak i „Miłość w rytmie punk rocka” skupia się na młodych ludziach, używkach, przyjaźni i miłości. Nie brak im problemów… Na ile sama wiesz, jak potoczą się ich losy? A może to oni zmieniają nieco Twoje plany względem ich życia podczas rozwoju akcji?
KH: Generalnie rzadko zmieniam plany pod względem akcji. Pomysły na dane sytuacje przychodzą mi do głowy na długo przed przeniesieniem je na… papier, chciałoby się rzec, ale korzystam wyłącznie z laptopa. 😉 Bywa też i tak, że pomysł pojawia się w trakcie tworzenia, na bieżąco. Bardzo rzadko „wyrzucam” dany pomysł lub zmieniam.
ejotek: Który z bohaterów „Miłości…” był Twoim ulubionym?
KH: To proste pytanie, ale tylko z pozoru. Nie mam pojęcia. Większość moich bohaterów darzę sympatią, jestem z nimi bardzo związana. Uwielbiam Julkę, jest urocza, cicha, nieśmiała i uczuciowa, ale lubię także Aleksa, którego styl ubioru zdaje się mówić „jestem niegrzecznym chłopcem” [śmiech], zresztą jego postawa do otaczającego świata także, ale przecież gdzieś głęboko w środku nie różni się od Julki. Jest dobry, wrażliwy, uczuciowy. Potrafi kochać całym sobą, czemu zresztą on sam się dziwi. W tym miejscu „oddajmy” głos samemu Aleksowi: „Nigdy nie posądziłbym siebie o to, że jestem w stanie wykrzesać z siebie takie pokłady uczuć”.
ejotek: Jak wyglądał proces tworzenia takich grubasków?
Wszak trzeba bardzo dokładnie pilnować wieku bohaterów, ich pasji czy innych
detali. Tworzysz tablicę z informacjami?
KH: Niczego nie zapisuję na boku. Wszystko mam w głowie.
Jedyne, co robię przed otwarciem pliku z tekstem, to otwarcie strony z
kalendarzem z przeszłych lat. Jak sama wiesz, jedno z miejsc akcji to szkoła.
Musiałam dokładnie sprawdzać taki kalendarz, by wiedzieć, którego dnia wypadają
dni nauki szkolnej, a kiedy dni wolne. Pisząc o zakończeniu roku szkolnego
1993/1994, szukałam informacji w sieci, którego dnia on wypadł. Dat i godzin w
książce jest mnóstwo, dlatego możliwość wglądu do takiego wirtualnego
kalendarza to sprawa priorytetowa.
KH: Szczerze? Są momenty, w których trudno mi uwierzyć,
że wydałam już trzy książki. Inną kwestią jest to, że „Miłość w rytmie punk
rocka”, czyli moja najnowsza powieść, jest promowana, obecny wydawca mi to
zapewnił, więc jest to dla mnie absolutna nowość, co chwilę docierają do mnie
informacje od blogerek, które nabyły książkę, by następnie napisać to, co o niej
myślą. Tych osób jest coraz więcej, mój debiut nie mógł liczyć na takie
zainteresowanie, ponieważ – jak już wcześniej wspomniałam – nie był promowany.
I chociażby ten wywiad, którego Ci w tej chwili udzielam także jest dowodem na
jakąś promocję. W tym kontekście to wszystko jest dla mnie nowością.
ejotek: A jakie masz plany na przyszłość? Kolejna książka?
KH: Owszem. Od wielu miesięcy pracuję nad kolejną historią. Zdradzę, że porzucam lata 90., czas akcji będzie nieco inny.
ejotek: Bardzo dziękuję za rozmowę i życzę sukcesów!
KH: Ja również. 😊 Dziękuję. 😊
Zdjęcia z archiwum autorki
środa, 11 maja 2022
"Miłość w rytmie punk rocka" Karoliny Hejmanowskiej - dziś premiera! - patronat
wtorek, 26 kwietnia 2022
Karolina Hejmanowska "Miłość w rytmie punk rocka" - przedpremierowo - patronat
środa, 27 października 2021
Anna Dąbrowska "Nasza melodia"
czwartek, 19 listopada 2020
Anna Dąbrowska "Czas na ciszę"
sobota, 26 września 2020
Agnieszka Lingas-Łoniewska "Wybaczenie"
Jako bardzo przyjemny bonus otrzymujemy też nieco więcej Lukasa, niż w poprzednim tomie. Jego działalność to z kolei przykład odkupienia win.
środa, 22 lipca 2020
Anna Dąbrowska "W deszczu" - przedpremierowo
Autor: Anna Dąbrowska
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: planowana na 24 lipca 2020
Liczba stron: 342
Cykl: Płomienie tom 2
Anna Dąbrowska-pisarka czuje chyba więź z Anną Dąbrowską-piosenkarką, ponieważ często w jej powieściach pojawia się motyw muzyki. Niezmiernie klimatyczna okładka wskazuje, że tym razem bohater lub bohaterka zabierze nas w świat gry na perkusji. A jaka fabuła czeka nas poza nią? I przede wszystkim jaki będzie finał u "Mistrzyni Niepewnych Zakończeń"?
Aleksander Jabłoński po rozpadzie zespołu, w którym grał na perkusji wraca do Polski. Nie żal mu pozostawionej w Szwecji 'przyjaciółki', wraca do domu nad jeziorem, gdzie drzemią jego demony z dzieciństwa. Chce się z nimi zmierzyć i spróbować zbudować swoją przyszłość, wszak ma dopiero dwadzieścia pięć lat. Zarobione w Szwecji pieniądze chce przeznaczyć na otworzenie swojego biznesu. Choć nie jest pewny własnych emocji, wraca do rodzinnego domu, gdzie Borys (jego ojciec) mieszka z nową rodziną - Katarzyną oraz małym Maksem.
Wspomnienia czy może raczej demony uderzają w Aleksandra ze zdwojoną siłą. Przypomina sobie, że jako ośmiolatek musiał pożegnać się z przyjacielem Jasiem, musiał też zmierzyć się z kłótniami rodziców oraz płaczem mamy, która w dniu jego dziewiątych urodzin spadła schodów. Nie rozumiał dlaczego rodzice krzyczą, ani co tak naprawdę się stało... Dopiero z czasem pojął, czego był świadkiem. Jego dzieciństwo było naznaczone mnóstwem obowiązków, łącznie ze sprzątaniem po wiecznie pijanym ojcu, który zmienił życie syna w piekło.
Na szczęście miał swoją muzykę.
Swoją perkusję.
Swój świat.
I swoje marzenia.
To dzięki nim budził się każdego ranka.
Dzięki nim ćwiczył wiele godzin.
Wiedział, że to jego przyszłość i warto o nią walczyć. Powalczyć musi również o rozwikłanie zagadki sprzed dziesięciu lat, kiedy to zniknęła Kayla, dziewczyna z sąsiedztwa, która była jego pierwszą i jedyną prawdziwą miłością. Jaka prawda stanie się jego udziałem w każdej z nierozwikłanych spraw? Czy po wyjaśnieniu wszystkiego będzie mógł zacząć wszystko od nowa?
W życiu Aleksandra bardzo ważną rolę odgrywa nie tylko muzyka, ale również deszcz.
W deszczu pochował Mamę.
W deszczu poznał Kaylę.
W deszczu się zakochał.
W deszczu ją pocałował.
Aleks nie boi się deszczu, dużo bardziej niewypowiedzianych słów, sekretów i tego, co zostało przed nim na lata owiane tajemnicą. Boi się niepewnej przyszłości, boi się tego co ukrywają Łuczakowie, boi się prawdy o swoim ojcu.
Anna Dąbrowska stworzyła historię z kilkoma płaszczyznami czasowymi, które opowiadają historię Aleksandra. Opowieść nie jest chronologiczna, co sprawia że nie zawsze znamy przyczynę lub skutek decyzji bohaterów. Książka zaczyna się bowiem od pytań i niewiadomych a tak naprawdę od środka, czyli od pobytu Alka w Szwecji. Dopiero później autorka pozwala nam naprzemiennie poznawać jego przeszłość oraz walkę o przyszłość. A żeby napięcie rosło, Dąbrowska dawkuje nam informacje dotyczące przeszłości - są to właściwie strzępy.
Początkowo akcja skupia się na Aleksie i przyznaję, że kiedy była mowa o szczegółach gry na perkusji, pojawiały się pozycje, techniki czy specjalistyczne słownictwo czułam się znużona (i to dla mnie jedyny minus tej książki), jednak gdy wątek Kayli jest coraz częstszy i szerszy a na jaw zaczynają wychodzić wszelakie sekrety nie mogłam się oderwać od lektury.
Moim zdaniem styl autorki zmienił się nieco względem poprzednich książek, jest bardziej dojrzały, poważny, konkretny, bez zbędnych słów kieruje nas na ścieżki, którymi podążali wcześniej bohaterowie. Ania wie jak zbudować klimat w scenach zbliżeń, wie jak poruszyć sercem, gdy komuś dzieje się krzywda, wie jak zaintrygować a nawet jak 'wywieźć w pole' z przypuszczeniami a tym bardziej nie pozwala odgadnąć, jak zakończy się to opowieść. Jednym słowem - "W deszczu" jest pełne emocji.
Podsumowując - "W deszczu" to poruszająca historia o walce - o siebie i o marzenia. O zniszczonym życiu, alkoholizmie, postrzępionym sercu, błędach i traumie. Opowieść o życiu chłopca, na którego zbyt wcześnie spadły obowiązki; który przeżył tak wiele a nie zabrakło mu chęci, by stać się kimś. Jest to książka o ucieczce od wspomnień, kłamstw, demonów, o ciężkiej pracy, wytrwałości, utraconym szczęściu oraz plusach i minusach sławy. Nie sposób pominąć sens życia, dylematy czy rany z przeszłości oraz utratę życiowego celu. Tej powieści nie da się szybko zapomnieć - gorąco polecam!
* 14%
** 68%
*** 69%
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, Wyzwanie LC (psy), 52 książki
wtorek, 17 marca 2020
"Odlecimy stąd" Anny Dąbrowskiej - premiera już dziś!
Dziś nie będzie recenzjiDziś nie będzie żadnych podsumowań
Dziś jest premiera najnowszej książki Anny Dąbrowskiej "Odlecimy stąd"!
Zapamiętajcie ten dzień - 17 marca 2020 - zachęcam Was do zapoznania się z pierwszym tomem cyklu 'Płomienie' wydanym przez Wydawnictwo Novae Res.
Oficjalny opis:
Dziewiętnastoletnia Delfina nie jest typową nastolatką. Pracuje w warsztacie swojego dziadka, nie ma przyjaciół, a jej największą pasją jest muzyka. W dzieciństwie porzucona przez matkę, dziewczyna uparcie pielęgnuje w sercu strach przed odrzuceniem i nie zamierza nawiązywać bliższych relacji z ludźmi. Wszystko zmieni się, gdy do jej małego, zamkniętego świata wkroczy poznany przypadkiem były gitarzysta popularnego zespołu. Wkrótce okaże się, że początkowa niechęć do mężczyzny przerodzi się w fascynację, a Delfina, wbrew swoim zasadom, zacznie się przed nim otwierać...
Czy tych dwoje życiowych outsiderów, których dzieli absolutnie wszystko, począwszy od różnicy wieku, a skończywszy na… jego żonie i dziecku, będzie w stanie pokonać swoje lęki i dać sobie szansę na prawdziwe uczucie?
Zaintrygowani?
Moją recenzję znajdziecie pod tym linkiem TUTAJ
Ktoś już czytał? [Jak wrażenia?]
Ktoś zamierza? [Kiedy zakup?]
Ktoś ustawił się w kolejce w bibliotece? [Zasugerowaliście zakup tego tytułu?]












