Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niepłodność. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niepłodność. Pokaż wszystkie posty

sobota, 30 czerwca 2018

Magda Stachula "Idealna"




Autor: Magda Stachula
Wydawnictwo: Znak literanova
Data wydania: 2016
Liczba stron: 384












W październiku 2017 roku lekturą "Trzeciej" rozpoczęła się moja przygoda z twórczością Magdy Stachuli. Książka bardzo mi się podobała i miałam pewność, że to nie jest jedyne spotkanie. Na półce stał debiut autorki - "Idealna" - tylko czy pierwsza wydana książka pisarki mnie nie rozczaruje?

Anita i Adam to zwyczajne małżeństwo mieszkające w Krakowie. Każde ma dobrą pracę a popołudnia umila im mruczenie kotki Pozytywki. Jednak dwuletnie starania o dziecko nie przynoszą rezultatów i para zaczyna się kłócić. Anita jest sfrustrowana, wszystko jej przeszkadza, zmusza Adama do życia zgodnie z cyklem. Mąż chwilami nie poznaje swojej żony, która dotychczas była zabawna, atrakcyjna... Idealna. By mieć choć dwie godziny porannego spokoju nie powiedział jej nawet o awansie w pracy, by móc posiedzieć przy kawie gdzieś na mieście.

"Z poczęciem, miłością i szczęściem jest zupełnie tak jak z kotami - przychodzą do ciebie, gdy nie zwracasz na nie uwagi." *

Oprócz pragnienia posiadania dziecka Anita zaczyna się dziwnie zachowywać a w szafie oraz torebce znajduje przedmioty, których nie kupowała... Czy to paranoja?

Dla równowagi psychicznej Anita spędza sporo czasu na podglądaniu ludzi przez kamery internetowe. Najbardziej lubi 'jeździć' tramwajem po Pradze, podziwiać piękne zaułki tego miasta oraz dwójkę młodych ludzi, którzy pojawiają się na przystanku w określone dni. Co wyniknie z tych obserwacji?

Równolegle poznajemy dwie inne postacie. Eryk zajmuje się ogólnie pojętą sztuką, zaś Marta pała ogromną zemstą do Anity i od lat w jej głowie rodził się plan, który teraz powoli i z precyzją wprowadza w życie. Wciąż wspomina o fatalnym dniu i własnym bólu... Co się wydarzyło? Jak bardzo trzeba być zranionym, by posunąć się do takich czynów? A może to dwulicowość lub choroba?

"Mam wrażenie, że działamy na siebie jak dwa magnesy, w zależności od ustawienia biegunów albo się przyciągamy, albo silnie odpychamy. Nie wiem tylko, od czego uzależnione jest rozmieszczenie plusów i minusów naszych wzajemnych relacji." **


Magda Stachula zwróciła w swojej debiutanckiej książki uwagę na problem, z którym boryka się wiele par - niepłodność. Ich starania, nerwy, podporządkowanie się temperaturze, owulacji, badaniom, diecie nie zawsze daje pozytywne rezultaty. Czasem taka walka trwa latami i tylko pobudza ludzi do kłótni oraz pokazuje obce osoby w jaśniejszym świetle. I tutaj pojawia się kolejny problem - romans... Pomimo, że kochamy naszą drugą połówkę to w obliczu trudnych chwil zaczynamy doceniać spokój i atrakcyjność innych. Kontrast jest zauważalny bardzo szybko a jak wiadomo z takiej matni trudno się później wyplątać.

W "Idealnej" nic nie jest takie, jak się wydaje... Wiele spraw zostało ukrytych, zawoalowanych, pogmatwanych. Czasami trzeba pobawić się w detektywa, innym razem w rasowego szpiega, zdarzają się też sytuacje, gdy pozostaje ułożyć puzzle. Niespodzianki czekają, by je odkryć.
Byłam dopiero w połowie lektury, kiedy zdałam sobie sprawę, że tak dużo już się wydarzyło a emocje mocno buzowały, gdyż nie mogłam doczekać się finału. Chciałam poznać przyczynę, dla której Marta tak bardzo pragnęła zemsty. Nakręcała mnie myśl, czy jej się uda... Oby nie! Tak bardzo było mi żal zagrożonej niewinności i perfidnego planu, w którym zabrakło błędów... Czy na pewno?



Podsumowując - "Idealna" to wyśmienita porcja mocnych wrażeń, traktująca o zdradzie, poniżeniu, uciekaniu, kłamstwach, romansowaniu, przełamywaniu lęków oraz dążeniu do bycia rodzicem. Doskonały thriller psychologiczny, w którym napięcie jest umiejętnie dawkowane, emocje wzrastają z każdą stroną a żołądek zaciska się w supeł ze zdenerwowania. Do ostatnich chwil nie miałam pewności jak zakończy się ta historia... W tym przypadku debiut przewyższa drugą w kolejności "Trzecią". Polecam!



* M. Stachula, "Idealna", Wyd. Znak literanova, Kraków 2016, s. 97
** Tamże, s. 162



Książka przeczytana w ramach wyzwań: Grunt to okładka, Pod hasłem, 52 książki



Za możliwość przeczytania książki
dziękuję


wtorek, 8 września 2015

Liliana Fabisińska "Śnieżynki"




Autor: Liliana Fabisińska
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 2 września 2015
Liczba stron: 376












Mały cud. Wyczekiwany czasem latami, z miłością, z utęsknieniem wyglądane dwie kreski na teście. Dziecko. Nie zawsze chce pojawić się u tych, którzy go pragną, ponad wszystko. A co jeśli naturalne metody zawodzą? Owszem, medycyna zna wiele sposobów, by pomóc w posiadaniu potomstwa, ale ... No właśnie, jednak nie wszyscy chcą z nich skorzystać.

Dagmara i Igor to małżeństwo tuż po trzydziestce, które ma wszystko. Gustowny apartament, świetne samochody, częsty i namiętny seks. On pomaga w przejęciach upadających firm, ona zaś gra w orkiestrze i robi światową karierę. O dziecku dotąd nie myśleli, było im dobrze we dwoje, bez zobowiązań, pieluch i płaczu małego człowieka. Jednak w idealnie poukładanym planie koncertowym Dagi, pojawia się luka i kobieta chcę ją wypełnić dzieckiem. Bo przecież wystarczy odstawić tabletki i pyk... wyrobi się z ciążą i porodem przed kolejnym wielkim turnee. Ale czy na pewno? Na drodze Dagi i Igora stają bowiem problemy. Okazuje się, że konieczna jest wizyta w klinice leczenia bezpłodności. Pieniądze w ich przypadku nie mają znaczenia, czy zatem uda się urodzić córeczkę, o której marzy Daga? Czy wystarczy mieć kasę i dobrze ułożony grafik?

W staraniach o dziecko, wspiera ich drugie małżeństwo - Monika i Mateusz, który kiedyś, w czasach szkolnych był przez Igora nazywany Frędzlem. Mężczyźni spotykają się pewnego dnia przypadkowo w klinice, potem upijają do nieprzytomności, co skutkuje wspólnie obchodzonymi urodzinami Mateusza i zacieśnieniem relacji obu małżeństw. To wtedy złożą pewną obietnicę, która ma postawić pod znakiem zapytania przyjaźń tej czwórki. Czy kiedy nadejdzie odpowiedni czas, będą chcieli o niej pamiętać? Do czego ona doprowadzi życie tych ludzi?

Dlaczego Monika i Mateusz Matczakowie postanowili wspierać niemal obcych ludzi? Ponieważ doskonale ich rozumieją, sami bowiem od dziesięciu lat starają się o dziecko. On, dyrektor szkoły. Ona, pracownik Urzędu Gminy marząca o gromadce maluchów; oboje bardzo religijni czterdziestolatkowie. Gnieżdżą się małym mieszkanku, żyjąc w ogromnej biedzie, bowiem wszystkie pieniądze przeznaczają na spłatę kredytu i kolejne badania Moniki. Z Mateuszem sprawa jest trudniejsza, bowiem jego brat jest księdzem a wuj biskupem. Jak Frędzel ma oddać nasienie do badania? To grzech! Inseminacja, in vitro? Odpada! On ma przekonania, nie można bawić się w Boga. A do tego ogromne sumy potrzebne na kolejne próby... Do jakich wniosków dojdzie Mateusz? Czy Monice uda się przekonać męża? Co na to brat, wuj i matka Matczaka?

Ogromna chęć posiadania dziecka kontra przekonania religijne. Jak pogodzić te dwie sprawy? Co wygra w tej walce? Czy Monika ma szanse na spełnienie marzeń i szczęście? Tylko pod warunkiem, że Mateusz zdobędzie pieniądze i odwagę na przeciwstawienie się rodzinie i własnym poglądom.
Zaś Dagmara z Igorem odkryją wreszcie tajemnice ze swojej przeszłości. Ich wyniki badań wskażą jednoznacznie, że w drzewie genealogicznym każdego z nich drzemią demony. Czy z tego powodu zdecydują się na in vitro? Czy to w ogóle będzie możliwe? Na jaki stres są narażona obie pary w związku z chęcią bycia rodzicami? Czy pamiętają o złożonej obietnicy?

Wielkie ukłony dla Liliany Fabisińskiej. Czytałam już jej "Córeczkę" i myślałam, że nie może już być lepiej. Uwierzcie, może! "Śnieżynki" to kolejna powieść autorki z minimalistycznym tytułem i jedynie symboliczną, jakże optymistyczną okładką. Ale treść to już istny majstersztyk. Nie dość, że powieść jest napisana prostym, aczkolwiek pięknym językiem, to jeszcze porusza trudny temat związany z kolejnymi etapami dążeń do posiadania potomstwa, od badań, poprzez inseminacje aż do in vitro i tematu zamrażania zarodków. A przecież kościół zakazuje wszystkich tych rzeczy. Co wybrać? Na czyją korzyść przeważy szala, podczas gdy małżonkowie mają odmienne poglądy albo jedno z nich potrafi nagiąć wiarę do swoich potrzeb a drugie nie (czy w ogóle da się nagiąć wiarę?)? Czy w takiej sprawie można pójść na kompromis? Co ludzie są w stanie zrobić, by walczyć o swoje racje, szczęście i marzenia? Co mogą poświęcić? Lub kogo...

Autorka napisała powieść z ogromną dawką emocji, zmuszającą do przemyśleń i refleksji. Nikt, kto nie przeżył tego na własnej skórze, nie jest chyba w stanie stwierdzić, kto ma rację. Jak ja bym postąpiła na miejscu Moniki czy Dagmary? Niby sprawa jest prosta, ale czy faktycznie? Poruszone w książce zagadnienia są bardzo kontrowersyjne. Dwa jakże różne małżeństwa, każde z innymi problemami, ale tak samo dążące do tego samego celu - dziecka. Czy komuś uda się począć maluszka? Jeśli tak, to komu?

Jeśli myślicie, że książka kończy się radosnymi spotkaniami obu małżeństw na placu zabaw z gromadką dzieci, to jesteście w błędzie. Jest to historia bardzo życiowa i brutalna. Zakończenie mnie ...hmmm... zaskoczyło - to mało powiedziane. Ono wręcz wywołało we mnie złość, pewnie w zakamarkach mojej podświadomości czaiło się inne, lepsze, szczęśliwsze. Ale przecież życie tak słodko nie wygląda. Autorka zdradza, że ma w głowie pomysł na ciąg dalszy tej opowieści - bardzo chciałabym go poznać. Po takim zakończeniu? Pani Liliano - koniecznie.

"Śnieżynki" pokazują, jak - tak naprawdę - wygląda proces leczenia niepłodności (ale nie ma tu przesady w medycznych terminach). Jakie uczucia targają wtedy ludźmi: od bezsilności, poprzez wściekłość, okłamywanie rodziny i bliskich aż do potępienia własnych siebie, własnych ciał, za brak chęci współpracy w jakże ważnej sprawie. Czy mamy prawo oskarżać i wytykać palcami takich ludzi, którzy zdecydowali się na in vitro? Każdy musi sam odpowiedzieć na to pytanie. Ale myślę, że zapytać o odpowiedź trzeba nie tylko umysł czy duszę, ale i serce. Koniecznie przeczytajcie "Śnieżynki", bo na pewno Was poruszą, na wiele sposobów.





Książka przeczytana w ramach wyzwań: Grunt to okładka, Czytelnicze marzenia 2015, 52 książki


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję Pani Oldze z


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...