czwartek, 30 listopada 2017

Karolina Wilczyńska "Po nitce do szczęścia"




Autor: Karolina Wilczyńska
Wydawnictwo: IV Strona
Data wydania: 2016
Liczba stron: 320
Seria: Stacja Jagodno tom 3










Jak w piosence Anny Jantar - najtrudniejszy pierwszy krok... Tak było ze mną i Jagodnem. Wszyscy chwalili serię Karoliny Wilczyńskiej a ja w dziwny i niewyjaśniony sposób nie mogłam rozpocząć przygody. To był błąd. Przepraszam, że tak długo opierałam się Waszym 'koniecznie musisz przeczytać'! Teraz śmiało mogę napisać tym, którzy jeszcze nie znają tej serii - to idealna lektura dla wielbicieli polskich obyczajówek!

W końcówce drugiego tomu, czytelnicy otrzymali wreszcie odpowiedź na długo zawieszone w próżni pytanie - jaką tajemnicę skrywa Ewa. Kiedy wyznała ciążące jej na sumieniu i sercu przewiny, jej stosunek do Tamary, Marysi i Róży znacząco się poprawił, co możemy obserwować w niniejszej części. Sama też zrozumiała, że niepotrzebnie chowała urazy i separowała się od przeszłości, bowiem Ci którzy ją wtedy kochali... kochają nadal. Od tamtej magicznej chwili w sadzie Ewa stała się milsza, cieplejsza i zaczęła mówić o uczuciach. Tylko czy na pewno to była jedyna tajemnica skrywana przez panią doktor od lat?

Z niezapowiedzianą wizytą do Borowej udaje się koleżanka z pracy Tamary - Marzena. Chce na spokojnej wsi wyleczyć się z wisielczego humoru. Podczas wędrówki ze stacji los zesłał jej czterdziestoletniego londyńczyka - Johna, który zapytał o drogę do dworku kuzynek - hrabianek Leszczyńskich. Jankowi bardzo podoba się w Polsce, między Marzeną a nim nawiązuje się nić porozumienia, choć bardziej to nić złośliwości i przekomarzań, bowiem on jest typowym angielskim dżentelmenem a ona na damę zupełnie się nie nadaje. Ale może kto się czubi ten się lubi?


"Nie dla każdego lepsze życie oznacza więcej pieniędzy. I nie każdy chce żyć według pomysłu innych..." *


Las i zalew w Borowej mają niezwykłą moc przyciągania do siebie zapłakanych kobiet z problemami... Kiedyś swoje żale i frustracje wylewała tutaj Tamara, teraz zaś spotkała zapłakaną Małgorzatę Kamińską - żonę wójta. Kobieta boi się otworzyć, jest jej ciężko, jej wewnętrzna siła walczy ze słabościami i Tamara czuje, że potrzeba czasu... Wierzy w to, że Małgorzata dojrzeje do podzielenia się tym, co ją uwiera... Sprowadzona do roli gospodyni kobieta pragnie móc decydować choćby o drobiazgach i odzyskać wiarę w siebie. A to dopiero początek tej historii i możecie mi wierzyć, że wójtowa sporo namiesza w życiu bohaterów.

Karolina Wilczyńska zauroczyła mnie tą serią, w której pośród miejskiego zgiełku rozgrywają się dramaty, które bohaterowie próbują rozstrzygać wśród zapachu lasu i szumu fal zalewu gminy Jagodno. A przecież na wsi też nie jest nudno bowiem autorka nie tylko podsuwa nam sielskie picie kompotu w sadzie czy pieczenie babeczek. Poznajemy nowych bohaterów, którzy przywołują demony przeszłości. Znane nam już postacie dostarczają tajemnic, szantaży, omdleń i zaskakujących decyzji. Ojciec Łukasza zasieje ziarno niepewności, zaś Leszek będzie próbował wymusić to i owo.

Wiele spraw mnie zaskoczyło, niektóre problemy wzbudzały żal czy smutek. Wraz z bohaterkami o ogromnych sercach pragnęłam wspierać tych, którzy tego potrzebowali. Tradycją staje się fakt, iż Wilczyńska w każdym tomie przekazuje czytelnikom w darze tajemnicę, która niewątpliwie staje się hitem. Umiejscowiona pod koniec tomu historia, jest zawsze niezwykle zaskakująca i wzruszająca. Tak było i tym razem... Choć patrząc przez pryzmat informacji z tego i poprzednich tomów, które jako malutkie - ale jakże intrygujące - wtrącenia pozwalały przypuszczać, iż to hrabianki będą królowały tym razem w dziedzinie skrywania sekretów. Takiego obrotu spraw się nie spodziewałam...


"...lepiej cieszyć się z dobrej teraźniejszości niż wyobrażać sobie niedobrą przyszłość" **


Sentymentalne dla mnie spacery po Kielcach, sielskość Borowej, zróżnicowane i ogromnie 'charakterne' postacie oraz liczne mądre przesłania, które nam przekazują nam - to wszystko składa się na magiczną powieść. Uzmysławiają jak ważna jest miłość, przyjaźń czy akceptacja drugiego człowieka takiego, jakim jest. Kierują naszą uwagę na to, iż powinniśmy się cieszyć, że widzimy naszych bliskich a będąc z nimi nie jesteśmy sami czy samotni. Oczywiście nie brakuje przeciwstawnych bohaterów, którzy są zarozumiali, samolubni i niewdzięczni. Nieustanna walka dobra ze złem nie ominęła tej powieści a dzięki temu lektura jest bardziej wiarygodna i życiowa.

Cudowna rzeczywistość, niezwykły klimat, świetni bohaterowie, humor, ale i strach o bliskich czy nadchodzące dni. W tej książce zakochają się wszyscy wielbiciele obyczajówek. Postacie drugiego dotąd planu wysforowały się do przodu i to ich historie pochłaniają nas najbardziej. Autorka zasiała w czytelnikach ziarno niepewności i oczekiwania rozpoczynając nowe wątki, wprowadzając nowe postacie a przede wszystkim sygnalizując, iż dopiero w następnych tomach możemy spodziewać się odkrycia tajemnic.


Podsumowując - jest to niezwykła i ciepła powieść o relacjach i tajemnicach rodzinnych, o zaufaniu, normalności i ciepłym posiłku, który zawsze się dla gościa znajdzie. O beztrosce młodych ludzi, rozmarzeniu w oczach, asach w rękawie a przede wszystkim o porządkach we włóczkowych kłębkach, które jednocześnie można odnieść do rozwiązywania życiowych problemów. Gorąco polecam Wam wizytę w małym, białym domku, gdzie każdy otrzyma wsparcie, pomocną dłoń i otrzyma radę o ogromnej mocy - najważniejsze to być sobą!




* K. Wilczyńska, "Po nitce do szczęścia", Wyd. IV Strona, Poznań 2016, s. 94
** Tamże, s. 220




"Zaplątana miłość"
"Marzenia szyte na miarę"
"Po nitce do szczęścia"
"Serce z bibuły"
"Życie jak malowane"
"Dom pełen słońca"



Książka przeczytana w ramach wyzwań: Grunt to okładka, Pod hasłem, Wspomnienia z wakacji, 52 książki


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję

środa, 29 listopada 2017

Mam problem z Bloggerem... Wy też?

Kochani,
od wczoraj po wejściu w Projekt, nie wyświetla mi się po lewej menu w którym był dostęp do Układu i Stron bloga...

Również w posty, które przygotowuję do publikacji wchodzę po kombinowaniu, ale wyświetlają mi się tylko posty z podziałem na opublikowane i nie-...

Nie mogę dodać Waszych linków do Zatytułuj się ani Mini Czelendżu...

Wy też tak macie?
Ktoś wie w czym problem?

Ratunku! :)

wtorek, 28 listopada 2017

Max Czornyj "Grzech"





Autor: Max Czornyj
Wydawnictwo: Filia Mroczna Strona
Data wydania: październik 2017
Liczba stron: 400
Seria: Komisarz Eryk Deryło tom 1










Jeszcze na długo przed premierą "Grzechu", w mediach społecznościowych zrobiło się głośno. Wiele osób było zaintrygowanych debiutancką książką adwokata - Maxa Czornyja. Przyznaję, że ja też czułam, iż muszę poznać ten kryminał, polecany na okładce przez Katarzynę Puzyńską. A może to bardziej thriller?

W pozornie spokojnym Lublinie dochodzi do serii porwań kobiet i brutalnych - a wręcz rytualnych - morderstw. Po odnalezieniu pierwszej ofiary policja nie jest świadoma tego, że to będzie jak błądzenie we mgle... Nie wiedzą, że to nie jedyna ofiara... Nie wiedzą, że to delikatny początek... Nie wiedzą, że nieustannie krok przed nimi będzie psychopatyczny morderca, który od dawna miał przygotowany plan i teraz tylko działa według niego z ogromną brutalnością traktując porwane kobiety. Nawet policyjny profiler Miłosz Tracz ma problem, by rozgryźć sprawcę.

Śledztwo prowadzi komisarz Eryk Deryło, człowiek potężnej postury i z wybuchowym charakterem, który chwile stresu łagodzi... robiąc origami. Czy mężczyzna z prawie trzydziestoletnim stażem poradzi sobie z tą sprawą? Ma zespół świetnych ludzi, którzy są pomocni, myślą racjonalnie i może tylko czasami niepotrzebnie panikują w godzinach nocnych. Czy tajemniczy list, który otrzymał mąż jednej z porwanych pomoże w śledztwie? Czy policji uda się odnaleźć wspólny mianownik wszystkich porwanych kobiet? Wszak nie jest to łatwe... A może zespół śledczych zwyczajnie za mało się stara?

Tak, to chyba jedyna rysa, którą dostrzegłam w tej książce - teoretycznie świetni policjanci, którzy szczegółowo doszukują się motywów, śladów, świadków i teorii mogących naprowadzić ich na trop psychopaty... Jednak biorąc pod uwagę, iż planowane są kolejne tomy serii, myślę że Max Czornyj powinien dorzucić im "jedną gwiazdkę" sprytu i przebojowości więcej, bowiem chwilami miałam wrażenie, że działają za wolno i nie wykorzystują wszystkich możliwości. A sam proces prowadzenia śledztwa w mojej ocenie powinien być znacznie szerszy i szczegółowo pokazany czytelnikowi. Za mało policji w policji. Za mało działań podejmowanych przez samego komisarza. Za mało pracy profilera, który powinien przedstawiać wciąż nowe teorie.

Z przesympatycznych sierżantów czy aspirantów z głowami na karku, patologa, profilera, żon, mężów, komisarza i podejrzanych powstała naprawdę ciekawa historia. Nieuchwytny sprawca swoimi działaniami pozostawiał śledczym mnóstwo retorycznych i technicznych pytań. Ich kolejne koncepcje wciąż się rozmywały i trudno było określić prawdziwe motywy tych zbrodni. Morderca sprawiał, że kluczyli nie wiedząc, czy trop wiodący poprzez tematykę religijną jest prawdziwy. Pentagramy, różańce, egzorcyzmy a pomiędzy tym dziwne miejsca porzucania zwłok... Co w tej sprawie ma znaczenie? Czym się kierować? Na czym należy się skupić?

Bardzo poprawny i miły w odbiorze język oraz lekki - pomimo trudnych momentów w śledztwie - styl, sprawiają że książkę czyta się wyjątkowo szybko (i to raczej nie jest zasługa faktu, że akcja została ograniczona do tygodnia)... zwłaszcza, że czytelnik pragnie jak najszybciej poznać odpowiedzi na męczące pytanie - kto zabił? Niestety autor nie podsunął zbyt wiele szczegółów, które pomogłyby w szybszym wytypowaniu sprawcy... Musiałam denerwować się bardzo długo... Na pocieszenie dodam, że Czornyj potrafi zainteresować, zaintrygować, pobudzić w nas całe morze emocji, wprowadzając jednocześnie nutkę humoru oraz ironii.

Na trudną, brutalną i nieco krwawą rzeczywistość tej lektury przygotowuje już sama okładka, która wywołuje ciarki a podobieństwo do "Cięcia" (autor - Veit Etzhold), tylko utwierdzało mnie w przekonaniu, że "Grzech" może być równie niesamowity. I był! Akcja z każdym kolejnym rozdziałem rozpędza się, zbierając po drodze żniwo ciał a po mistrzowsku zakończone rozdziały sprawiają, że nie można ot, tak odłożyć czytania... Konkretne i wyraziste a jednocześnie treściwe, lecz nie nastawione na sztuczność dialogi, liczne niespodzianki na drodze śledczych a także wyśmienite dochodzenie do prawdy! Finał godny najlepszych...

Nie na wszystkie pytania uzyskałam odpowiedzi, jak na przykład w jaki sposób kolejne kobiety znalazły się w 'rękach mordercy'. Wnioskuję jednak, że w niektórych sprawach zamierzeniem Czornyja było to, że mamy sami sobie snuć domysły.
Bardzo ucieszyło mnie to, że autor dał czytelnikowi możliwość zajrzenia za kulisy, czyli pokazał akcję po stronie zabójcy i ostatnie chwile jego ofiar. Przerażone spojrzenia, ból, smród i panikę oraz zanikającą nadzieję...


Podsumowując -  Max Czornyj z przytupem wkroczył na rynek wydawniczy, pokazując że półka przeznaczona dla kryminałów i thrillerów pomieści również grzbiety sygnowane jego nazwiskiem. Debiutancki  "Grzech" nie jest może ideałem, ale wszelkie drobne niedociągnięcia można poprawić, bowiem widać, że autor posiada potencjał, pomysł i lekkie pióro. Doskonały zbrodniczy i tajemniczy klimat, stopniowane napięcie, z umiarem dawkowane fakty, mnogość emocji i trochę brutalnych opisów w gratisie - taka jest ta książka, którą przeczytałam z ciekawością. Wyczekuję już kolejnego tomu wierząc, że będzie jeszcze bardziej na 'Maxa'! Czym zaskoczy nas autor w "Ofierze"?





Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, Wspomnienia z wakacji, 52 książki



Książkę otrzymałam od Autora i Wydawnictwa Filia 
podczas KTK 2017 w ramach akcji rozdawania 50 egzemplarzy książki czytelnikom
Dziękuję :)

niedziela, 26 listopada 2017

Natasza Socha "Zula w szkole czarownic"






Autor: Natasza Socha
Ilustrator: Agnieszka Antoniewicz
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data wydania: 13 września 2017
Liczba stron: 208
Wiek odbiorcy: 6-10
Seria: Czarodziejka Zula tom 2






Natasza Socha zaczarowała mnie kilkoma swoimi powieściami, ale doskonale odnalazła się również w literaturze skierowanej do młodszych odbiorców. Seria Czarodziejka Zula, którą wydaje Nasza Księgarnia jest wyśmienitą wisienką na twórczości pisarki. Sama jestem zachwycona tymi książeczkami.

Zula

"Zula w szkole czarownic" to drugi tom przygód dziewięcioletniej dziewczynki, która odkryła w sobie magiczne zdolności. Oczywiście korzystała z nich z zachwytem i radością, choć przecież nie zawsze jej próby kończyły się dobrze... Jeśli nie czytaliście poprzedniej części, nie martwcie się, bowiem autorka przypomniała czytelnikowi, skąd Zula wzięła się u ciotek, gdzie są jej rodzice oraz jak mają na imię jej dwu- i czworonożni przyjaciele.

Wielkim wydarzeniem w życiu kilkulatki jest zaproszenie od babci, która mieszka na jednej z wysp na Oceanie Indyjskim. Problematyczna staje się jedynie zgoda Anieli, matki Zuli, na wyjazd dziewczynki, bowiem jej babcią jest Wielka Czarownica Liliana a pobyt nie jest związany z pieleniem grządek czy karmieniem kota a nauką w nieformalnej szkole magii!. Ale ciotki i w tej kwestii sobie poradziły, dzięki czemu Zula powietrzną lektyką udaje się na trzy tygodnie do babci.


ciotki Zuli
Wydarzenia, które miały miejsce w szkole magii są intrygujące, pachną przygodą i zainteresują
każdego małego czytelnika. Nie brakuje skojarzeń z innymi magicznymi książkami, bowiem mamy okazję zapoznać się z ziołami, lataniem oraz znikaniem. Jedyną różnicą jest fakt, iż w szkole Liliany nie ma złych postaci. Bohaterka poznała w nowym miejscu wiele ciekawych osób - wyjątkowe nauczycielki oraz inne uczennice a z jedną z nich - Matyldą, połączyła Zulę przyjaźń.
Bliższa relacja dziewczynek przyczyniła się do ważnego wydarzenia, które nieźle trzymało w napięciu w trakcie lektury...

Zula jest dziewczynką z wyobraźnią, fantazją i z humorem kroczy nawet poprzez problematyczne chwile swojego życia. Kiedy tylko mogą, wspierają ją Pazur i Filip albo Kajtek z Maksem. Niezawodne ciotki Hela i Mela starają się mądrze kierować siostrzenicą, by rozwijała swoje zdolności i poszerzała wiedzę, ale by jednocześnie nie zrobiła krzywdy sobie lub innym. Magiczne ciotki miały w tej książeczce dodatkowe zadanie specjalne, które dotyczyło Poziomkowej Polany. Ale nic więcej Wam nie zdradzę... Przeczytajcie sami :)

Zula z Matyldą

Ogromnie ciekawą treść dopełniają świetne ilustracje Agnieszki Antoniewicz - niby zwykła kreska, która tylko wybiórczo ma pomarańczowe wypełnienie (pierwszy tom był w barwie żółtej, teraz króluje pomarańcz, jaki będzie trzeci tom?), ale doskonale odzwierciedla wydarzenia. Każdy szczegół, który mógłby wzbudzić zainteresowanie dziecka czy wyzwolić u niego pytania został pokazany na rysunku, na przykład pierścień Liliany czy wizja pomnika burmistrza. Czcionka jest dostosowana do samodzielnego czytania już przez Siedmiolatki a rozdziały mają długość odpowiednią na jedno 'posiedzenie' nawet dla dzieci niecierpliwych.



Podsumowując - "Zula w szkole czarownic" to pełna magii opowieść o dziewczynce, która ponad swoje pragnienia przedkładała dobro innych. Książeczka epatuje wiedzą o ziołach, rozlicznych odcieniach zieleni oraz medytacji, która uwalnia od niepotrzebnych myśli. Jej ogromnym atutem jest położenie nacisku na wartość przyjaźni a zakończenie... jak w serii dla dorosłych, podnosi poziom zaintrygowania w oczekiwaniu na kolejny tom. Już nie mogę się doczekać!



"Zula i porwanie Kropka"
"Zula w szkole czarownic"



Książka przeczytana w ramach wyzwań: Grunt to okładka, Pod hasłem, Wspomnienia z wakacji, 52 książki  




Za możliwość przeczytania książki
dziękujemy


piątek, 24 listopada 2017

Alice Feeney "Czasami kłamię"




Tytuł oryginalny: Sometimes I Lie
Tłumaczenie: Agnieszka Walulik
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 23 października 2017
Liczba stron: 352










Sporo debiutów znalazło się na mojej listopadowej liście czytelniczej a sięgając po każdy kolejny jestem ogromnie ciekawa, jak dany autor poradził sobie z wyjściem do czytelnika, opuszczając swą bezpieczną przystań, czyli szufladę. Tym razem zagłębiłam się w thriller psychologiczny, którego akcja osadzona została w Wielkiej Brytanii.

Boże Narodzenie, 2016
Amber Reynolds ma trzydzieści pięć lat i leży, okryta jedynie prześcieradłem, pod szpitalnym respiratorem. Jest w śpiączce, choć my, czytelnicy, poznajemy jej myśli. Niezdolna wykonać żadnego ruchu, bez możliwości powiedzenia bliskim, że tutaj jest, że słyszy, że czuje... Jest tylko bierną uczestniczką ich rozmów, które nie do końca wyjaśniają jej co się stało, by mogła przypomnieć sobie brakujące elementy układanki... Nadal nie pamięta jak to się stało, że jechała samochodem. Wie na pewno, że go nie prowadziła... Tylko kto jechał z nią? Co robiła na miejscu zdarzenia dziewczynka w różowym szlafroku? Dlaczego odnosi wrażenie, że jej mąż ma z tym coś wspólnego?

Z czeluści wspomnień zaczyna wyłaniać się głos, który Amber początkowo uznaje za przyczynę swojej tragedii, choć nie potrafi wyjaśnić dlaczego. A kiedy następuje ta chwila i ona już WIE... nie może zbyt wiele zrobić, gdyż się boi...

W szpitalnym pokoju Amber pojawiają się różne osoby - Claire, Paul, Edward, rodzice... Czy mają dobre zamiary? Czy na pewno każde z nich przychodzi tutaj po to, by towarzyszyć jej w odzyskiwaniu zdrowia? Czy Amber przypomni sobie przeszłość...

1. Jestem w śpiączce
2. Mój mąż już mnie nie kocha
3. Czasami kłamię

Tylko czy we wszystko co bohaterka mówi, można wierzyć biorąc pod uwagę te trzy wypowiedziane przez nią zdania? Zwłaszcza ostatnie skłania do bycia ostrożnym...


WTEDY / TERAZ / PRZEDTEM


Korzenie aktualnych wydarzeń, tragedii czy pytań bez odpowiedzi znajdują się w przeszłości.
Poznamy ją dzięki dwóm pozostałym płaszczyznom czasowym stworzonym przez Alice Feeney. To właśnie w roku 1991 i 1992, dzięki fragmentom pamiętnika pewnej dziewczynki, dostrzeżemy przyczyny. Miałam ciarki na plecach, kiedy czytałam słowa dziesięciolatki...
Cegiełkę z brakującymi elementami tej historii odnajdziemy również w trzeciej płaszczyźnie, która przenosi nas do tygodnia z życia Amber, który poprzedza ten wypadek.


Ten thriller jest jak puzzle, gdzie fragment po fragmencie powstaje cała historia. Z drobnych faktów, układasz, drogi czytelniku opowieść o Amber... A kiedy myślisz, że już wszystko wiesz... PYK... nagle otrzymujesz kilka nowych słów, które zmieniają Twoje myślenie, odrzucają dotychczasowe teorie i dedukcję musisz rozpocząć od początku... Tylko czy to będzie już ostatni zwrot akcji...? Przekopanie się przez poszczególne warstwy fabuły i dotarcie do ważnych informacji, nie gwarantuje szybkiego sukcesu. Niby można wtedy ustalić co i skąd wynika, ale czy to doprowadzi nas do prawdy?

Książka jest intelektualną pułapką, w którą złapie się prawdopodobnie każdy. Na deser zaś otrzyma plątaninę uczuć - głównie miłości, zazdrości i nienawiści. Matka, która stawia jedno dziecko przed drugie... Siostra twierdząca, iż ta druga odbiera jej tych, których kocha... Córka, krytykująca rodziców i tworząca dystans... To tylko ułamek tego, co kryje ten psychologiczny potwór... przepraszam, thriller :)


Podsumowując - "Czasami kłamię" to dowód na to, że powinniśmy pamiętać o tym co mamy a nie co straciliśmy, zaś z każdej sytuacji można znaleźć bezkonfliktowe wyjście. Jednocześnie jest to książka, która w każdym wydarzeniu nakazuje szukać drugiego dna, prawdziwych przyczyn ludzkich zachowań i udowadnia, że nie wszystko jest tylko czarne lub białe. I choć niektórych faktów się domyśliłam, to z niepokojem śledziłam kolejne rozdziały, bo przecież w tak zawiłych pomysłach autorki mogłam się mylić... Bohaterka czasami kłamała a ja czasami odgadłam prawdę... Wyborna uczta dla wielbicieli książek nieoczywistych.






Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, Wspomnienia z wakacji, 52 książki


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję


środa, 22 listopada 2017

Sheena Kamal "Nieobecna"






Tytuł oryginalny: The Lost Ones
Tłumaczenie: Jakub Sosnowski
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Data wydania: 11 października 2017
Liczba stron: 352








Sheena Kamal urodziła się na Karaibach, zaś jako dziecko wyemigrowała do Kanady, gdzie obecnie mieszka. "Nieobecna" jest jej debiutem, który skusił mnie swoim opisem. Ale czy każdy obiecujący tekst z okładki potwierdzony zostaje cudowną fabułą? Zapraszam na moje wrażenia.

Nora jest alkoholiczką po odwyku, kobietą-widmo, szarym człowiekiem, który nie chce rzucać się w oczy. Unika dużych skupisk ludzi, nie wyróżnia się z tłumu, nie ma znajomych czy przyjaciół. Utrzymuje relacje jedynie z trzema żywymi istotami: wierną znajdą - suczką Sapką oraz swoimi pracodawcami. Leo i Seb dali jej pracę w swoim biurze detektywistycznym i są zadowoleni ze swojej decyzji, bowiem Nora jest w tej dziedzinie doskonała - potrafi bezbłędnie wyczuć, gdy ktoś kłamie lub próbuje coś ukryć. Zajmuje się też odnajdywaniem ludzi oraz wyszukiwaniem informacji. Mieszka w piwnicy pod biurem, oczywiście w tajemnicy przed szefami.

Jej z pozoru ciche, spokojne i poukładane na nowo życie burzy telefon, a drżący głos po drugiej stronie prosi o spotkanie. W normalnych okolicznościach kobieta nie podjęłaby się takiego zlecenia. Nie pozwoliłaby na żadne osobiste kontakty... Ale to wyjątkowa sytuacja... Zaginęła piętnastolatka, którą zaraz po urodzeniu Nora oddała do adopcji... Dlaczego to zrobiła? Czy to z wyrachowania pozbyła się własnego dziecka, by móc żyć jak kot i chadzać własnymi ścieżkami? Co wydarzyło się przed laty? Czy Nora pomoże Lynn i Everettowi odnaleźć córkę? Czy Bonnie żyje?


Nora nie funkcjonuje w społeczeństwie jak normalny i zwyczajny człowiek. Ukształtowała ją domieszka indiańskiej krwi, rodziny zastępcze, trzy nawroty choroby alkoholowej oraz traumatyczne wydarzenia sprzed piętnastu lat. To właśnie tam, w opowieści o wydarzeniach z przeszłości, szukajcie zrozumienia dla jej zachowania i postawy. Może to nie była najlepsza decyzja, może mogła podjąć inną, ale czy po takim dramacie byłaby skłonna kochać to dziecko i uśmiechać się do niego każdego dnia? Dziennikarz, któremu opowiedziała to, co jej się przydarzyło, był głęboko wstrząśnięty... Teraz jednak los daje jej szansę, by uratować córce życie. Kobieta dociera do faktów, których nie potrafi ze sobą powiązać. Jednak to właśnie ta łamigłówka przekonuje ją, że to nie jest zwykła ucieczka zbuntowanej nastolatki... 

Tropy prowadzą do coraz to nowych miejsc oraz osób, które przywołują w pamięci nory wydarzenia, o których wolałaby nigdy już nie pamiętać. Kamal stworzyła historię, w której nie brak dziwnych zbiegów okoliczności, pościgów, niespodzianek, a także tabunów ludzi, którzy poszukują Bonnie. Dlaczego nastolatka jest tak cenna? Tutaj nic nie jest jasne ani oczywiste. Nie wiadomo kto jest kim, kto kogo śledzi, komu można ufać...

Na drodze bohaterki staje wiele postaci - ochroniarze, lekarze, dziennikarze, nastolatki oraz właściciel głosu, który sprawia, że włoski na jej ciele 'stają dęba' a skóra cierpnie... Swoją postawą ogromnie zaskoczyła mnie siostra Nory - Lorelei. Czyż osoba walcząca o ochronę środowiska naturalnego nie powinna mieć więcej serca dla własnej siostry?

Powieść jest podzielona na pięć części, które stanowią jakby poszczególne etapy poszukiwań Bonnie. Ostatnio narzekałam na książkę ze zbyt długimi rozdziałami, a dziś odwrotnie - rozdziały są chwilami tak krótkie, że strasznie szatkują opowiadaną historię i utrudniają wdrażanie się w kolejne wydarzenia.

To dość przeciętny debiut. Początkowo byłam przekonana, że po zakończeniu lektury będę zachwycona, bowiem opowieść o Norze, jej przeszłości i zaginionej córce nabierała tempa. Z każdą stroną otrzymywałam nowe elementy układanki, pojawiały się ciekawe postacie, które wiele wnosiły, choć nie do końca było to oczywiste - idealny materiał dla czytelnika-detektywa. Ogromny potencjał spadł - w pewnym momencie - niestety, jakby po schodach piwnicznych... na łeb na szyję... Sama nie wiem co poszło nie tak, ale książka zaczęła być mniej intrygująca, nie na wszystkie pytania otrzymałam odpowiedź, zabrakło mi czegoś ulotnego, co dodałoby lekturze blasku czy adrenaliny ale w bardziej realnym rozumieniu, bowiem bohaterka stała się kobietą-ideałem, której żaden strzał czy katastrofa się nie imają... Nawet Bond bywał ranny...



Podsumowując - "Nieobecna" to kryminał, który charakteryzuje się oryginalnością fabuły oraz rozlicznymi tajemnicami. Opowieść o miłości rodzicielskiej wystawionej na próbę przez okrutny los i ludzi. Nie jest to wyśmienity debiut skłaniający do rozważań typowych dla książek przepełnionych grozą śmierci, ale bardziej studium psychiki ludzkiej, która została zwichrowana i próbuje się ustabilizować. Pomimo minusów, warto ją poznać, bo może Tobie spodoba się bardziej...? Wszak pomysł jest niezmiernie oryginalny.





Książka przeczytana w ramach wyzwań: Wspomnienia z wakacji, 52 książki



Za możliwość przeczytania książki
dziękuję

poniedziałek, 20 listopada 2017

W. Bruce Cameron "Psiego najlepszego"






Tytuł oryginalny: The Dogs of Christmas
Tłumaczenie: Edyta Świerczyńska
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: 9 listopada 2017
Liczba stron: 296









Czasami żyjemy z dnia na dzień rozpamiętując przeszłość i starając się czerpać radość z każdej chwili. Jednak wystarczy iskra, moment, rozbłysk czy wydarzenie, które mimo naszej początkowej niechęci zmieniają nasze podejście do tego, co jeszcze nas czeka.

Zajrzymy do małego miasteczka Evergreen, położonego za zachód od Denver, u stóp Gór Skalistych. W domu na zboczu mieszka dwudziestoośmioletni Josh Michaels, którego życie w ciągu najbliższych trzech miesięcy ma się diametralnie zmienić. Oczywiście on nie ma o tym pojęcia a początkowo jest nawet oburzony i zły... Ale może po kolei.

Pierwszego października w domu Josh'a dzwoni telefon. To sąsiad - Ryan - z prośbą o zaopiekowanie się psem swojej byłej dziewczyny - Luzakiem, bowiem on musi polecieć do Francji, ratować brata. Josh jest przeciwny, nie doszedł do siebie po odejściu Amandy, nigdy nie miał psa i nie ma pojęcia jak się to stworzenie 'obsługuje'. Niespodziewanie okazuje się, że Luzak to Lucy i na dodatek oczekuje szczeniąt! Josh nie ma szans, bowiem Ryan ucieka a psia mordka rozmiękcza serce... Jak mężczyzna sobie poradzi? Wszak jego wiedza o psach ogranicza się jedynie do tego, że jak głaskasz to merda ogonem :)

Na szczęście doskonałą pomoc znajduje w osobie Kerri, pracownicy pobliskiego schroniska. Ta znajomość rozświetla mu znacząco tematykę nie tylko świata zwierząt, ale i ludzi. A z każdym dniem jego uporządkowane, choć samotne dotychczas życie, ulega gwałtownym zmianom... Dom przemienia się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki a życie... Josh nie może pogodzić się z tym, że nie wszystko w jego przeszłości było pozytywne. Rozpacza nad rozstaniami, stworzył istne muzeum z ołtarzykiem swojej byłej dziewczyny co nie przysparza mu nowych znajomości czy sympatii.

Każdy kolejny dzień w domu na stoku dostarczył mi nowych wrażeń. Miałam szansę poznać bohatera z wielu stron - jego zachowanie wobec rodziny, znajomych, obcych oraz zwierząt. Jego początkowy lęk, strach i panika pod wpływem psich oczu przemieniły się w opiekuńczość. Dzięki Lucy przestał być samotny a oblodzony karton spowodował niezłe zamieszanie.

Powieść Bruce'a Camerona to lektura przepełniona szczęściem, tęsknotą, próbą odcięcia się od przeszłości oraz tego, co złe. Jest doskonałym dowodem na to, że życie staje się lepsze kiedy ma się psa. Przeżywamy wtedy bardziej wartościowe chwile i lepiej czerpiemy pozytywy z każdego dnia. To właśnie czworonożni przyjaciele przekazują nam istotną naukę, że powinniśmy cieszyć się tym co mamy a kiedy trzeba - powinniśmy iść dalej...


Arika

Podczas lektury wciąż miałam przed oczami suczkę Arikę, która chodzi już po łąkach w innym świecie... Ale kiedy mieszkałam u rodziców była cudownym przyjacielem, opiekunką świnki morskiej, matką trzech miotów szczeniąt. Była z nami przez wiele lat i to ja bardziej przeżywałam oddawanie jej szczeniąt niż ona sama... Może dlatego lepiej odczuwałam historię Lucy... Może dlatego bardziej przeżyłam tę opowieść... Wzruszałam się, złościłam, rozczulałam i śmiałam. Fantastyczna!




"Bo towarzyszenie nam, ludziom, to sens życia psów (...)" *


Podsumowując -"Psiego najlepszego" to cudowna opowieść o ratowaniu Bożego Narodzenia, miłości człowieka do psa i psa do człowieka oraz konieczności i umiejętności pożegnania się z przeszłością. Piękna, pełna wzruszeń historia suczki, która odmieniła życie wielu ludzi. Ale też książka o mężczyźnie, który szukał sensu życia, tylko potrzebował kogoś, kto mu go wskaże.



* W. Bruce Cameron, "Psiego najlepszego", Wyd. Kobiece, Białystok 2017, s. 245



Szczenięta Ariki - miot I

A ta gromadka to miot III

Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, Wspomnienia z wakacji, 52 książki



Za możliwość przeczytania książki
dziękuję

sobota, 18 listopada 2017

Karin Slaughter "Dobra córka"




Tytuł oryginalny: The Good Daughter
Tłumaczenie: Dorota Stadnik
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Data wydania: 11 października 2017
Liczba stron: 560










Wiele razy miałam okazję czytać pozytywne oceny dotyczące książek Karin Slaughter, jednak dotychczas nie miałam szansy, by osobiście to sprawdzić. Jednak "Dobra córka" skusiła mnie swym opisem i pomyślałam, że tak, to będzie mój pierwszy - oby udany - raz... Czy tak się stało?


Pikeville, północna Georgia; rok 1989
Nastoletnie siostry Quinn, Charlotte oraz Samantha trenują bieg sztafetowy wraz ze swoją matką, którą nazywają Gamma. To z powodu szerokiego zakresu jej wiedzy, bo tak naprawdę ma na imię Harriet. Jej męża - Russella, zwanego Rusty, nigdy nie ma w domu, wciąż pracuje. A jako adwokat potępionych ma pełne ręce roboty - reprezentuje członków gangów motocyklowych i narkotykowych, morderców dzieci... Czy jest za to lubiany w małym społeczeństwie miasteczka? Chyba nie, skoro im dom spłonął a tymczasowe lokum, jakim jest stara farma z 'duchem' dawnego właściciela, nie przyniesie rodzinie szczęścia...

Pewnego marcowego dnia, Sam i Charlie uprosiły matkę, by odpuściła im część treningu. Dlaczego Gamma nie przeczuwała, że nie powinna była tego robić? Wtedy nie byłoby ich w domu, gdy dwóch uzbrojonych mężczyzn pojawiło się za kuchennymi drzwiami... Charlie myślała, że to tata i... otworzyła - czego zresztą nie może wybaczyć sobie przez kolejne lata.

Ten dzień miał całkowicie zmienić członków rodziny Quinn... Na oczach nieletnich córek ginie ich matka a one same zostają przez napastników wyprowadzone do lasu... Co tak naprawdę się wtedy wydarzyło? Żadna z nich nigdy nie zdradziła prawdy... Zostały wtedy okrutnie poranione fizycznie i psychicznie, ich relacje uległy znacznemu pogorszeniu. Siostry nie są sobie bliskie, nie zwierzają się z problemów. I niestety nie jest to spowodowane tylko i wyłącznie oddaleniem poprzez miejsce zamieszkania, gdyż po wyjściu ze szpitala Samantha wyprowadziła się do Nowego Jorku. Musiała oddalić się od miejsca, gdzie rozegrała się tragedia... Musiała odciąć się, żyć po swojemu i nie być obiektem wytykanym palcami.


Pikeville, północna Georgia; 28 lat później
Charlie przeżywa trudny czas... Oddaliła się z mężem, zdradziła go i zupełnie nie potrafi poradzić sobie z tym, że Ben wyprowadził się z domu... Dlaczego to zrobił? Czy między nimi jest jeszcze szansa na porozumienie?

Będąc w miejscowej szkole Charlotte jest świadkiem strzelaniny. Zupełnie nie myśląc co robi, biegnie w kierunku skąd padają... Na jej rękach umiera mała dziewczynka a zabójczynią okazuje się Kelly Wilson, ubrana na czarno osiemnastolatka. Na szkolnym korytarzu mają miejsce kolejne tragiczne wydarzenia, mniej lub bardziej krwawe, których wydźwięk okaże się niespodzianką. Obrońcą Kelly prawdopodobnie będzie adwokat spraw beznadziejnych, czyli Rusty. Jednak sprawy coraz bardziej się komplikują. Pojawiają się tajemnice, dziwne zeznania, waleczny prokurator i nożownik, który ponownie zmienia bieg fabuły czyniąc ją coraz ciekawszą.

Od samego początku tej sprawy przypuszczałam, że proces Kelly będzie ciekawym wydarzeniem. Samo zbieranie dowód, poszlak i rozmowy z oskarżoną dostarczyły mi przekonania, że coś jest nie tak... Że ta dziewczyna tego nie zrobiła... Że ta sprawa ma drugie dno... Że prawda jest inna, niż to co widać na pierwszy rzut oka... I że łączy się z wydarzeniami sprzed lat... Czy miałam rację?


"Dobra córka" to opowieść o dwóch siostrach, które zostały niejako zmuszone do życia z daleka od siebie, ponieważ gdy są razem wspomnienia o tragedii nie pozwalają im normalnie żyć. Charlie jako adwokat jest konkretna i pewna siebie, jednak po pracy staje się na powrót zagubiona w problemach, rozpamiętująca przeszłość... Boli ją samotność i nie wyobraża sobie takiego życia, bez Bena. Z kolei Sam jako ambitna rekonwalescentka, powróciła do wystarczającej sprawności, by móc pracować i opiekować się kotem. Jest ambitna, wytrwała w codziennym chodzeniu na basen, co pomaga jej w rozluźnianiu mięśni. Łatwo nie było, ponieważ częste napady agresji, złości i szału utrudniały jej kontakty z otoczeniem. Ponad dwadzieścia lat nie widziała się z ojcem a teraz jeden mail od męża siostry ma zmienić jej życie...

Książka jest pełna niespodzianek, zwrotów akcji a Sam w nowej roli radzi sobie doskonale, w sądzie jest wręcz fenomenalna! Pomimo faktu, iż Slaughter opisała wiele tragicznych wydarzeń to na kartach thrillera nie brakuje humoru. Są tajemnicze listy z więzienia, rozbrajające równania i pytania Gammy a także nie do końca dla mnie zrozumiałe decyzje Rusty'ego...

Autorka sporo uwagi poświęciła relacjom kilku małżeństw - początkowo mocny i trwały związek Bena i Charlie, cudowną choć nie wystawioną na pokaz miłość Gammy i Rusty'ego czy niezwykłe przywiązanie Sam do męża. Na ich przykładzie pokazała, że wszelakie żale i błahostki będą się nawarstwiać, jeśli ich nie wyjaśnimy. Powinniśmy też cieszyć się codziennym szczęściem, bowiem nigdy nie wiadomo, kiedy zostanie nam odebrane. A co do pragnień... zmieńmy nieco kierunek, gdyż zwykle marzymy o tym, czego mieć nie możemy...


Minusem thrillera są dla mnie dwie rzeczy - ogromnie długie rozdziały oraz zbytnia szczegółowość tematów pobocznych. Zupełnie w tej książce nie była mi potrzebna wiedza dotycząca garbników w winie czy mięśni, które są niezbędne podczas biegu. Ja rozumiem, że często w książkach w ramach poszerzenia wiedzy czy ciekawostek raczy się czytelnika takimi smaczkami, jednak tym razem tylko mi to przeszkadzało w odbiorze.

Co do języka i sposobu poprowadzenia tej historii nie mam żadnych uwag - jest ciekawie, intrygująco a zaskoczenia czekają niemal w każdym rozdziale. Trzykrotnie w książce zostaje nam przedstawiony fragment dotyczący wydarzeń w lesie... Dlaczego aż trzy razy mamy czytać to samo? O tym musicie przekonać się osobiście!


Podsumowując - "Dobra córka" to książka o drugim dnie, tajemnicach odłożonych na półkę czy ukrytych w pudełku oraz oczyszczeniu poprzez wyznanie prawdy. Ale również o tym, jak ważne jest by mieć w życiu swojego 'kota' oraz być dla kogoś użytecznym. Niezwykle interesująca i zawiła fabuła wciąga czytelnika w swą sieć i nie wypuści aż poznamy jej zakończenie. Tylko co wspólnego z całym tym bagnem ma jednorożec??
To było naprawdę świetne pierwsze spotkanie z twórczością Slaughter i nie zamierzam na tym zakończyć naszej znajomości.




Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, Wspomnienia z wakacji, 52 książki


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję


czwartek, 16 listopada 2017

Susie Morgenstern "Różowa walizka"




Tytuł oryginalny: La valise rose
Tłumaczenie: Iwona Janczy
Ilustrator: Serge Bloch
Wydawnictwo: Adamada
Data wydania: sierpień 2017
Liczba stron: 32
Oprawa: twarda
Wiek odbiorcy: 6+







Kiedy spodziewamy się dziecka to z reguły chcemy znać jego płeć, by móc kupić ubranka - i nie tylko - we "właściwym" kolorze. Od jakiegoś czasu funkcjonuje bowiem teoria o tym, że dziewczynki powinny występować w 'towarzystwie' we wszelkich odcieniach różu, zaś chłopcy w błękitach. A przecież kiedyś było odwrotnie? Kto zdecydował o tym, że właśnie tak ma być? I dlaczego tak trudno zakupić ubranka w kolorach neutralnych?

Podobne 'zasady' panują też w świecie zabawek czy zawodów. Małe dziewczynki nie są raczej obdarowywane samochodami a chłopcy lalkami czy wózkami dla nich. Choć podczas zabaw podwórkowych czy sąsiedzkich dzieci chcą spróbować atrybutów płci przeciwnej. Czy powinniśmy to krytykować? Wytykać? Odbierać zabawkę? Moja Siedmiolatka parę lat temu zażyczyła sobie od dziadka w prezencie... ciężarówkę! I nadal jest to niezbędny element wielu zabaw.


Po tak obrazowym wprowadzeniu, myślę że mogę przejść do opowiedzenia Wam historii Beniamina - dzidziusia, na którego przez długi czas czekała cała rodzina. Dlatego kiedy tylko pojawił się na świecie, pospieszono z prezentami - standardowe pluszaki, śpioszki czy mebelki a nawet koń na biegunach nie były jednak niczym wyjątkowym... Sami przyznajcie, że nie wyróżniały się spośród typowych gadżetów okołodzidziusiowych. Wszyscy jednak szeroko otworzyli oczy - i nie tylko - gdy przed Beniem stanęła babcia. Jej podarunek nie został nawet opakowany! Jednak najbardziej szokujące było to, że dla swojego wnuka miała... pustą, wściekle różową walizkę!! Po co niemowlakowi walizka? A w dodatku w niepasującym do chłopca kolorze??

Rodzina była w szoku a Benio szczęśliwy na swój dziecięcy sposób... Walizka stała się jego najlepszym przyjacielem, celem do którego zmierzał podczas nauki chodzenia, była towarzyszem rozmów i zabaw... Jednak jej najciekawsze zastosowanie miało miejsce wtedy, gdy Benia pilnowała babcia...

...kładła go bowiem w walizce... do snu.


Beniamin dorastał, stawał się kilkulatkiem, nastolatkiem, dorosłym człowiekiem... Czy porzucił prezent od babci? Czy zapomniał o swojej walizce? A może przetrwała te lata i towarzyszyła mu nadal? O tym koniecznie musicie przekonać się sami, czytając książeczkę o cudnie brzmiącym tytule "Różowa walizka".

Benio idzie do szkoły


Waszą uwagę zwrócą niewątpliwie ilustracje, które stworzył Serge Bloch - prosta i jakby od niechcenia narysowana kreska, zaś pola które stworzyła nie zostały nawet starannie wypełnione. Różnorodność faktur, pastelowe kolory i jeden wyróżniający się element - mocno różowa walizka! 

Mojej Siedmiolatce bardzo podobały się te ascetyczne ilustracje, ponieważ doskonale odzwierciedlają treść a fakt, iż nie są przesycone szczegółami podnosi ich atrakcyjność. Czcionka może nie jest bardzo duża, ale dla wieku odbiorcy idealna, by mógł czytać samodzielnie, zwłaszcza, iż na każdej stronie jest stosunkowo mało tekstu. Całości dopełnia sama historia małego chłopca, który otrzymał nietypowy prezent. Prezent, który stał się kością niezgody pomiędzy rodzicami, gdyż mama Benia nie mogła zrozumieć, co teściowa miała na myśli przynosząc jej synowi taki dar.

Książeczka jest doskonałym pomysłem, by na jej przykładzie omówić z dzieckiem temat tolerancji. Bowiem każdy z nas jest inny, każdy ma inne zainteresowania, inne przyzwyczajenia, lubi inne kolory, potrawy czy muzykę i nie należy go za to potępiać. Od maleńkiego trzeba dziecko uczyć akceptowania tej 'inności', bo przecież odmienność nie jest niczym złym. Jest to jedynie przejaw tego, że ludzie różnią się od siebie i mają do tego prawo. Dlaczego niby nie wolno chłopcom bawić się lalkami a dziewczynkom koparkami? Dlaczego musimy ubierać nasze dzieci według wytyczonych różów i błękitów? Ani zabawki ani kolory nie są zapisane w konstytucji, nie musimy trzymać się ich na sztywno, bo przecież zainteresowanie dziecka czymś, czego nie ma na co dzień w domu nie jest objawem choroby! Postarajmy się to zrozumieć, my dorośli a potem nauczmy tego nasze dzieci :)


Podsumowując, wesprę się nieco opisem z okładki tej książeczki - jest to przewrotna historia małego chłopca, który otrzymał karygodny i wręcz oburzający (dla innych) prezent od swojej babci, ale dzięki temu każdy z nas może powtórzyć sobie wiadomości dotyczące tolerancji i stereotypów. Bo czyż radość dziecka nie jest ważniejsza? Gorąco wam polecam tą przekorną lekturę, bo humor, radość i szczęście bije z niej tak duże, że można się zarazić :) Ale i niezwykła mądrość...




Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki


Za możliwość przeczytania książki 
dziękujemy

środa, 15 listopada 2017

Instrukcja obsługi... czytania książek Małeckiego i Woźniaka

W relacji z krakowskich Targów Książki a dokładniej z niedzieli, pisałam Wam o sekrecie... Podczas ogromnie sympatycznej rozmowy z Robertem Małeckim i Marcelem Woźniakiem dowiedziałam się czegoś... Na dodatek uzyskałam zgodę na podzielenie się tym z Wami... Choć przyznaję, miałam też myśl o tym, że panowie mnie... wkręcają :)
Ale nie...

To najprawdziwsza prawda, że posiadłam wiedzę - a dokładniej klucz - jak najlepiej czytać książki Woźniaka i Małeckiego...



Cykl 'Marek Bener'




Cykl 'Leon Brodzki'

I właśnie tak jak przedstawiłam powinniśmy je czytać, czyli najpierw dwa tomy Małeckiego a potem dwa tomy Woźniaka - podobno ma to ukryty sens :) Późnej należy przystąpić dopiero do lektury tomów trzecich, które jeszcze nie zostały wydane.

Oczywiście kolejność ta nie jest koniecznością. Autorzy nie spojlerują fabuł i jak najbardziej można skupić się na dowolnej serii, jednak chronologicznie wygląda to tak, że powieści Małeckiego toczą się w latach 2013 i 2016 a kilka dni później rozpoczyna się akcja powieści Woźniaka.


Ja czuję się przekonana i właśnie w takiej kolejności zamierzam czytać powyższe książki... A co Wy myślicie? Skorzystacie z rady czy jednak wybierzecie inną drogę czytania?

A kto już czytał te tytuły? Podzielcie się wrażeniami :)

wtorek, 14 listopada 2017

CZYTAJ.PL znów za darmo!

 
W listopadzie w całej Polsce pojawiło się 7 tysięcy darmowych wypożyczalni e-booków. 
 
Znajdziemy je m.in. na przystankach autobusowych, w restauracjach i w szkołach. 
 
Czytaj PL – jedna z  największych na świecie akcji promujących czytelnictwo i jedyna taka w Polsce opanuje blisko 500 miast i mniejszych miejscowości na terenie całego kraju. 
 
Swoim zasięgiem wielokrotnie przebije poprzednie edycje i po raz pierwszy na taką skalę wykroczy poza granice kraju. Do wypożyczenia dostępne będą same bestsellery m.in. „Sekretne życie drzew” oraz „Shantaram”.


Wydawcy: Znak Horyzont, Wydawnictwo Literackie, Wydawnictwo Marginesy, Wydawnictwo Karakter, SQN, Smak Słowa, Zysk, Wydawnictwo Czarna Owca, Otwarte, Insignis Media, Znak Emotikon


Czytaj PL (www.czytajPL.pl) do tej pory było organizowane w niespotykanej w Polsce i na świecie skali, a w tym roku zasięg akcji będzie wielokrotnie większy. 
 
 
Miasta partnerskie: Kraków, Poznań, Łódź, Wrocław, Gdańsk, Katowice, Lublin, Toruń, Częstochowa, Opole, Gdynia, Rzeszów 
 
 
Pozostałe miasta biorące udział w akcji: Warszawa, Białystok, Bydgoszcz, Bytom, Chorzów, Mysłowice, Rybnik, Sosnowiec, Szczecin, Tychy
 
 
Akcja obejmie ponad 30 miast i dodatkowe 450, w których znajdują się szkoły biorące udział w akcji. Spośród  5000 zgłoszeń uczniów organizatorzy wyłonili 1000 Ambasadorów. Na ponad siedmiu tysiącach nośników pojawią się darmowe wypożyczalnie e-booków i audiobooków. Udostępnione zostaną kody QR do 12 bestsellerów, w tym 5 absolutnych nowości z 2017 roku. 
 
 
Wszystko to będzie  możliwe dzięki jednemu kodowi i jednej aplikacji. 
 
 
Zeszłoroczna edycja  zachęciła do czytania tysiące osób. W tym roku przekona ich jeszcze więcej. Akcja organizowana jest już po raz piąty przez Krakowskie Biuro Festiwalowe, operatora programu Kraków Miasto Literatury UNESCO oraz platformę e-bookową Woblink.com.
 
 
Miasta Literatury UNESCO biorące udział w akcji: Barcelona, Dublin, Dunedin, Edynburg, Lwów, Norwich, Nottingham, Praga, Reykjavik, Dundee
 

Wśród bestsellerowych książek każdy znajdzie coś dla siebie.

1. Wojciech Drewniak „Historia bez cenzury 2”
2. Krzysztof Piskorski „Czterdzieści i cztery”
3. Gregory David Roberts „Shantaram”
4. Filip Springer „Miasto Archipelag. Polska mniejszych miast”
5. Anna Kamińska „Wanda”
6. Jakub Małecki „Ślady”
7. Dan Ariely „Szczera prawda o nieuczciwości”
8. Elżbieta Cherezińska „Korona śniegu i krwi”
9. Camilla Lackberg „Księżniczka z lodu”
10. Peter Wohlleben „Sekretne życie drzew”
11. Jon Ronson „#WstydźSię!”
12. Marek Kamiński „Marek i czaszka jaguara”



Do organizowanej z inicjatywy Instytutu Książki, pilotażowej odsłony akcji “Upoluj swoją książkę” zgłosiło się aż 1000 szkół ponadpodstawowych z całego kraju. Umożliwi ona wypożyczenie książki na 5 minutowej przerwie wprost z korytarza. Wystarczy smartfon i aplikacja. Na uczniów czekają również konkursy z atrakcyjnymi nagrodami. Ale to nie wszystko. W 200 restauracjach w ramach akcji „Czytaj PL na przystawkę” goście wypożyczą książki nie odchodząc od stolika, dzięki specjalnym nakładkom na menu.


Aby skorzystać z darmowych wypożyczalni e-booków i audiobooków, należy pobrać aplikację Woblink ze sklepu App Store lub Google Play i przejść do zakładki Czytaj PL. Wystarczy jeden kod. Do całej kolekcji każdy może też zaprosić aż 5 znajomych. Czytaj PL trwa od 2 do 30 listopada. Lokalizator darmowych wypożyczalni e-booków można znaleźć na stronie www.czytajPL.pl


Oto link do najnowszego spotu akcji CZYTAJ.PL: TUTAJ




Skusiliście się już na jakiś tytuł? :)



poniedziałek, 13 listopada 2017

Indywidualne wyzwanie czytelnicze #49

To dzień hurtowy, sprawdź w innym poście czy nie zostałaś wyzwana :)




Na czym polega wyzwanie?

Wyzwana: pasjonatka książek
Cel: przeczytać dowolną książkę Colleen Hoover
Termin: 12 marca 2018 roku

Rozliczenie: pochwal się linkiem do swoich wrażeń - powodzenia!

Indywidualne wyzwanie czytelnicze #48

To dzień hurtowy, sprawdź w innym poście czy nie zostałaś wyzwana :)





Na czym polega wyzwanie?

Wyzwana: magdalenardo
Cel: przeczytać dowolną książkę Sabiny Waszut
Termin: 12 marca 2018 roku

Rozliczenie: pochwal się linkiem do swoich wrażeń - powodzenia!

Indywidualne wyzwanie czytelnicze #47

To dzień hurtowy, sprawdź w innym poście czy nie zostałaś wyzwana :)




Na czym polega wyzwanie?

Wyzwana: Księgozbiór Kasiny
Cel: przeczytać dowolną książkę Krystyny Mirek
Termin: 12 marca 2018 roku

Rozliczenie: pochwal się linkiem do swoich wrażeń - powodzenia!

Indywidualne wyzwanie czytelnicze #46

To dzień hurtowy, sprawdź w innym poście czy nie zostałaś wyzwana :)




Na czym polega wyzwanie?

Wyzwana: martucha180
Cel: przeczytać dowolną książkę Mii Sheridan
Termin: 12 marca 2018 roku

Rozliczenie: pochwal się linkiem do swoich wrażeń - powodzenia!

Indywidualne wyzwanie czytelnicze #45

To dzień hurtowy, sprawdź w innym poście czy nie zostałaś wyzwana :)





Na czym polega wyzwanie?

Wyzwana: Tylko magia słowa
Cel: przeczytać dowolną książkę Agnieszki Krawczyk
Termin: 12 marca 2018 roku

Rozliczenie: pochwal się linkiem do swoich wrażeń - powodzenia!

Indywidualne wyzwanie czytelnicze #44

To dzień hurtowy, sprawdź w innym poście czy nie zostałaś wyzwana :)




Na czym polega wyzwanie?

Wyzwana: Chabrowa
Cel: przeczytać pierwszy tom serii Stacji Jagodno Karoliny Wilczyńskiej
Termin: 12 marca 2018 roku

Rozliczenie: pochwal się linkiem do swoich wrażeń - powodzenia!

Indywidualne wyzwanie czytelnicze #43

To dzień hurtowy, sprawdź w innym poście czy nie zostałaś wyzwana :)





Na czym polega wyzwanie?

Wyzwana: Sylwia
Cel: przeczytać dowolną książkę Doroty Gąsiorowskiej
Termin: 12 marca 2018 roku

Rozliczenie: pochwal się linkiem do swoich wrażeń - powodzenia!

Indywidualne wyzwanie czytelnicze #42

To dzień hurtowy, sprawdź w innym poście czy nie zostałaś wyzwana :)



Na czym polega wyzwanie?

Wyzwana: Paulina Sarnecka
Cel: przeczytać pierwszy tom serii Czary codzienności lub serii Magiczne miejsce Agnieszki Krawczyk
Termin: 12 marca 2018 roku

Rozliczenie: pochwal się linkiem do swoich wrażeń - powodzenia!

Indywidualne wyzwanie czytelnicze #41

To dzień hurtowy, sprawdź w innym poście czy nie zostałaś wyzwana :)




Na czym polega wyzwanie?

Wyzwana: Monika Wilczyńska
Cel: przeczytać pierwszy tom sagi "Kobiety z ulicy Grodzkiej" Lucyny Olejniczak
Termin: 12 marca 2018 roku

Rozliczenie: pochwal się linkiem do swoich wrażeń - powodzenia!

Indywidualne wyzwanie czytelnicze #40

To dzień hurtowy, sprawdź w innym poście czy nie zostałaś wyzwana :)





Na czym polega wyzwanie?

Wyzwana: Epilog- zaczytana Joana
Cel: przeczytać dowolną książkę Gabrieli Gargaś
Termin: 12 marca 2018 roku

Rozliczenie: pochwal się linkiem do swoich wrażeń - powodzenia!

Indywidualne wyzwanie czytelnicze #39

Czy trzynasty dzień listopada będzie dla Was szczęśliwy? :)

We wrześniu minął termin hurtowo ogłoszonego w maju Indywidualnego wyzwania - niektórzy ukończyli z sukcesem, inni nie... Ale i tak była zabawa :)

Dlatego postanowiłam ustanowić 13.11 dniem kolejnego hurtowego wyzwania - co myślicie? :)

Liczę, że każdy z publikowanych dziś co godzinę postów spotka się z pozytywną odpowiedzią wyzwanego :)

Zatem ruszamy!





Na czym polega wyzwanie?

Wyzwana: Czarne Espresso
Cel: przeczytać dowolną książkę Renaty Kosin
Termin: 12 marca 2018 roku

Rozliczenie: pochwal się linkiem do swoich wrażeń - powodzenia!

sobota, 11 listopada 2017

Nicholas Sparks "We dwoje"




Tytuł oryginalny: Two by two
Tłumaczenie: Anna Dobrzańska
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: wrzesień 2017
Liczba stron: 544











Niezwykłość okładki z ojcem i córką w motylich skrzydłach sprawia, że kolejna powieść z męskim spojrzeniem na zwyczajne życie kusi, by po nią sięgnąć. Na czym skupił się tym razem Nicholas Sparks, człowiek ogromnie kontaktowy, spontaniczny i uśmiechnięty?

Russell Green ma trzydzieści dwa lata, żonę, córkę, dom i pracę. Niedaleko mieszkają jego rodzice i siostra, z którymi utrzymuje bliski kontakt. Jednak jego życie tak naprawdę wcale nie jest różowe... Kiedy zwalnia się z pracy i otwiera swoją firmę, żona w którą jest ogromnie zapatrzony, nie rozumie konieczności ograniczenia wydatków. Nadal lekką ręką korzysta ze wspólnej karty kredytowej, co wywołuje nawarstwiający się konflikt między małżonkami. W pewnym momencie Vivian informuje go, że dostała pracę, co przecież znacznie poprawi kondycję ich budżetu, gdyż jego agencja reklamowa nie przynosi zysków. Dlaczego tak trudno zdobyć klientów? Gdyby wtedy wiedział jak to się skończy, czy nie zrezygnowałby z dotychczasowej pracy? W przeciągu kilku tygodni życie rodziny Greenów stanęło na głowie. Russ najpierw stracił pewne źródło dochodów a później również żonę. Został sam z kilkuletnią London i musiał nauczyć się być mamą i tatą w jednym. Ogarniać dom, zakupy, pracę, szkołę i zajęcia dodatkowe córki. Na szczęście mógł liczyć na wsparcie bliskich oraz swojej przyjaciółki Emily.

W codziennej bieganinie Russell zaczyna odczuwać, że pracuje dla London zamiast spędzać z nią czas. Mechanicznie i z zegarkiem na ręku wykonuje kolejne punkty programu dnia zatracając się w tym całkowicie. Zapewnia córce coraz to nowe atrakcje, które wplatane pomiędzy zajęcia dodatkowe powodują u niego ogromne zmęczenie. Czyżby był gorszy od żony, skoro nie potrafi wszystkiego objąć na spokojnie i nie padać wieczorem na twarz?

Małżeństwo Vivian i Russela zostało wystawione na ogromną próbę - finansową, odległościową, uczuciową... Wkradają się tajemnice, pretensje a napięta atmosfera staje się normą. Dzięki pracy Vivian, Russ ma szansę lepiej poznać swoją córkę i spędzać z nią więcej czasu niż dawniej. Tylko czy pierwotny sens podjęcia zatrudnienia przez jego żonę okaże się prawdą? Czy na tym miało polegać ich nowe życie?


Kolejna powieść Sparksa jest spojrzeniem na życie pewnej rodziny oczami męskiego bohatera. Narrator jest Russellem, Russell jest narratorem - jakże rzadko spotykany model, bo najczęściej to kobiety pokazują nam siebie. Tym bardziej cieszy możliwość obejrzenia tej historii z perspektywy faceta - męża i ojca, syna, brata i przyjaciela. Green jest bardzo oddany rodzinie, stara się zadowolić swoje kobiety, dostarczając pieniądze na spełnianie marzeń. Tylko czy zrozumie kiedy została przekroczona granica? Kiedy powinien oczekiwać czegoś w zamian? Albo chociaż wsparcia... Jego problem polega na tym, że zawsze zgadzał się z Vivian, ulegał jej, gdy czegoś chciała i wymuszała to złością. Czy tędy prowadzi droga do polepszenia stosunków?

Powieść "We dwoje" jest swobodnie i spokojnie płynącą opowieścią z milionem ważnych spraw i problemów do rozwikłania. Z pozoru błaha i początkowo zwyczajna historia z biegiem stron przeistacza się w encyklopedię życiowych trudności i spraw "nie do rozwiązania", które z wielu stron naraz potrafią człowieka przytłoczyć. Jak zachowujemy się w obliczu choroby bliskich? Jak radzi sobie dziecko w sytuacji, kiedy jego świat trzęsie się w posadach, gdy nie rozumie trudnego świata dorosłych? Czy rodzice zawsze w stosunku do dziecka powinni być wyrozumiali i akceptować jego wybory? Choćby mieli się z nimi nie zgadzać? Nawet jeśli chodzi o odmienną orientację płciową?

Rozdziały książki rozpoczynają się tekstem napisanym kursywą, dzięki czemu poznajemy wydarzenia z przeszłości Russela. Bohater daje się poznać jako dobry syn, brat czy przyjaciel, dbający o innych, choć nie unikający problemów. Często na własne życzenie...

Każdy bohater został przez Sparksa doskonale scharakteryzowany, co wcale nie oznacza, że z miejsca będziesz do wszystkich pałał sympatią, Drogi Czytelniku... Szczerze mówiąc, to patrząc na moje własne przeżycia jestem wręcz pewna, że znienawidzisz tą czy ową postać... Nie martw się - to zrozumiałe... Mnie też to ogromnie drażniło zachowanie niektórych bohaterów. Takie życie... To niby tylko książka, z pozoru fikcja literacka, ale zauważ, ile w tej opowieści prawdy o ludziach i życiu... W sumie to nawet nie określiłabym tego braku sympatii jako minus, bo przecież nie zawsze jest różowo czy cukierkowo, prawda? Autor spory nacisk położył na relacje ojca z córką i to chyba ta mała dziewczynka, tańcząca w motylich skrzydłach skradła moje serce...


Podsumowując - "We dwoje" to powieść o rozstaniach, powrotach, miłości, poświęceniu i utracie. Niezwykłe świadectwo mężczyzny, który wbrew losowi, przeciwnościom i wrogim spojrzeniom każdego dnia podejmuje walkę o szczęśliwy dzień dla kilkuletniej córki. Najnowsza książka Sparksa pokazuje, że klęski można przezwyciężyć dzięki bliskim a ze zmianami trzeba się pogodzić i żyć na nowo, dążąc do upragnionego celu.




Książka przeczytana w ramach wyzwań: Wspomnienia z wakacji, 52 książki


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję
http://virtualo.pl/

czwartek, 9 listopada 2017

Agnieszka Lingas-Łoniewska "W szponach szaleństwa"




Autor: Agnieszka Lingas-Łoniewska
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 25 października 2017
Liczba stron: 292













To prawda, że nie przeczytałam jeszcze wszystkich książek Agnieszki Lingas-Łoniewskiej... ale starsze zamierzam uzupełniać a z aktualnie wydawanymi jestem na bieżąco. Dlatego nie dziwi fakt, iż musiałam sięgnąć po "W szponach szaleństwa", który to thriller kusi już samą mroczną okładką. Co tym razem zaserwowała 'dilerka emocji'?


Komisarz Ewa Barska od dwunastu lat pracuje w Komendzie Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu. Jest kobietą energiczną, porywczą, ale jednocześnie konkretną i obowiązkową. Koledzy z pracy określają ją 'babą z jajami', gdyż potrafi stawić czoło trudnym sytuacjom czy makabrycznym widokom. Ale kiedy w okolicy mostu Uniwersyteckiego zostają odnalezione zwłoki studentki, nawet twardzielka Barska nie przypuszcza jak bardzo zmieni się jej życie... Bowiem to nie jest zwykłe morderstwo... I nie jedyne...

Przed kilkuosobową sekcją Ewy stoi trudne zadanie - odnaleźć trop prowadzący do psychopatycznego mordercy, bo po tym jak okalecza ofiary nie można nazwać go inaczej. Zwłaszcza, że giną kolejne spokojne i ambitne studentki Wydziału Historycznego Uniwersytetu Wrocławskiego. Dlaczego akurat one? Co je łączy? Jaki klucz zastosują policjanci, by dotrzeć do prawdy?


Na pierwszy plan książki autorka wysunęła Ewę Barską, dzielną i piękną trzydziestodwuletnią policjantkę z warkoczem, która przyciąga do siebie mężczyzn, choć nie za bardzo chce się z nimi wiązać na stałe. Jej związek z doktorem Tomaszem zawisł w próżni a teraz jej ciało i umysł wariują, kiedy w pobliżu pojawia się uczelniany wykładowca - Mateusz Herz. Coś niewątpliwie wisi w powietrzu... Czy to coś poważnego?

Bardzo szybko w tekście "poznajemy" prawdopodobnych winnych - mamy szansę podsłuchać ich myśli i rozmowy, zaś wszystko wskazuje na to, że jest ich dwóch. Okazuje się, że komuś służą, coś pielęgnują, mają kogoś nie zawieść i próbują wytypować kolejną ofiarę. Czy to seryjni mordercy? A może celowy zabieg autorki? Czy to byłoby tak proste?


"W szponach szaleństwa" to bardzo oryginalny pod względem pomysłu thriller, w którym mamy do czynienia z pokręconymi umysłami, niecierpliwymi wargami, różnego rodzaju żądzami czy drapieżnością w uczuciach. Czytelnik ma szansę przekonać się czym jest zaślepienie oraz jak rozpoznać uczucie, które potrafi zawładnąć nami całkowicie i dogłębnie - miłość z nutą rozpaczy.

Akcja powoli się rozkręca dostarczając nam szczegółów potrzebnych do wyobrażenia sobie całościowo - rozgrywającej się teraz i w przeszłości - tragedii, bowiem trop wiedzie do małej wioski i wydarzeń sprzed dwudziestu lat. Co wspólnego z wrocławskimi morderstwami ma bogini Atena oraz pierwiastek mądrości?


Ten widok...
Ta wizja...
Ten strach...
Ta idea...
Te przypuszczenia... 
Ta krew...
... jeszcze długo będą w mojej głowie...
Podobnie jak całe to szaleństwo!


Książkę czyta się szybko, strony jakby umykały same prowadząc nas do rozwiązania. Choć prawdę mówiąc to po części sama domyśliłam się kilku ważnych faktów i połączyłam je w spójną całość, jednocześnie typując mordercę... Jednocześnie złoszcząc się, że i tak autorka nieco pomieszała moje rozumowanie... Ale pomimo sztampowego związku policjantki z .... (nie ujawnię, bo byłby to zbyt duży spojler) uważam ten tytuł za ciekawą lekturę a i kilka zaskoczeń mi się przydarzyło. Domorośli detektywi w powieści i ja wraz z nimi na tropie... :) Ile razy zostaniemy wyprowadzeni w pole? Który ślad okaże się błędny? Czy dobrze odgadniemy motyw sprawcy? Czy nie zmylą nas zmienne narracje?



Podsumowując - najnowsza książka Agnieszki Lingas-Łoniewskiej "W szponach szaleństwa" to historia pokręcona i okrutna, w której do samego końca nie można być pewnym prawdy. Znajdziemy tutaj miłość, nienawiść, okrucieństwo i żal. Ale autorka serwuje tych emocji więcej... i więcej... Jest ból, pragnienie, strach, ale i przyjaźń, dzięki prawdziwości której można kogoś ocalić. Z uwagi na oryginalną tematykę jest to niewątpliwie książka godna uwagi. Polecam, ale... raczej nie zaczynajcie jej wieczorem :)




Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, Wspomnienia z wakacji, 52 książki


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...