Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Amber. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Amber. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 31 stycznia 2023

Dominika Fal "Zbyt bezczelny" / Katherine Faulkner "Greenwich Park" / Sebastian Fitzek "Pacjent"

Wszystkie opisane niżej książki przesłuchałam dzięki Legimi. Choć "Pacjenta" mam w wersji papierowej na półce :)


 
 

Autor: Dominika Fal
Wydawnictwo: NieZwykłe
Data wydania: 14 września 2022
Liczba stron: 290
 
 
 
 
Impulsywny, arogancki, bezczelny i oczywiście MEGA przystojny - to Russel D'etorre, specjalista od spraw wizerunku w firmie pewnego bogacza. Gdy miał trzydzieści lat przespał się z osiemnastoletnią córką tego klienta - Tianą. Niestety, zostali przyłapani na gorącym uczynku... 

Pięć lat później Tiana i Russel spotykają się na pogrzebie jej ojca. I znowu ogień zaczyna płonąć między tą dwójką a uczucia wymykają się spod kontroli. 

"Zbyt bezczelny" to taka amerykańska bajka; on - piękny, ona - piękna a ich seks - nieziemski. Zresztą najkrócej określiłabym ten tytuł tak: fabuła taka sobie, ale sceny niezłe :P
 
Narracja przenosząca czytelnika między teraźniejszością a przeszłością sprawia, że staje się on stopniowo świadomy, jak para głównych bohaterów się poznała, gdzie Tiana była przez te lata oraz jak rozwijała się ich relacja.
Dojrzała i bezpośrednia bohaterka poza namiętnym seksem musi się też zmierzyć z bratem, który chce ją pozbawić udziałów w firmie oraz z prawdą, którą ma jej do przekazania matka...

Zastanawiam się czy autorka lubi długowłosych mężczyzn, bowiem w fabule spotykamy paru takich - mają nawet kucyki!

Spotkanie po latach, duża różnica wieku, romans biurowy, sekrety i ogień namiętności i pożądania! Poza tym otrzymacie też bezczelnego i diablicę oraz wątek romantyczny - lekka historia na jeden wieczór.
 
 
 
 
 
 


Tytuł oryginalny: Greenwich Park
Tłumaczenie: Anna Rajca-Salata
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 19 maja 2021
Liczba stron: 384
 


Zapraszam Was do Londynu, gdzie w jednym z domów w bogatej dzielnicy mieszkają Helen i Daniel, małżeństwo oczekujące dziecka. Cztery poprzednie ciąże pary zakończyły się niestety poronieniami.

Na zajęciach w szkole rodzenia Helen poznaje Rachel, która przychodzi sama. Kobieta zachowuje się dziwnie, namawia Helen do picia wina, kłamie, dotyka brzucha Helen bez pytania, wypytuje też o jej członków rodziny.
 
W niedalekiej odległości od Helen i Daniela mieszka jej brat Rory z żoną Serene, która ma termin porodu w tym samym miesiącu co Helen. W ich domu główna bohaterka znajduje tajemniczy list do Rory'ego. 
Później wydarzenia następują po sobie lawinowo - Rachel myszkuje po domu Helen, ginie laptop Daniela, do domu często dzwonią telemarketerzy w sprawie kredytu hipotecznego co mocno zastanawia Helen...

Wydarzenia pozornie nie mają większego znaczenia, ot, zwykłe życie...(co momentami trochę mnie nużyło w tej książce i czekałam na "wow"). Jednak możecie mi wierzyć, że wszystkie detale są ważne a w chwili, gdy jedna z osób znika i pojawia się policja... Wtedy napięcie zdecydowanie rośnie a gdy poznajemy prawdę... No tak, pewnych rzeczy się domyśliłam, były właściwie bardzo szybko do odgadnięcia, ale reszta - to było zaskoczenie! (zdrady, kłamstwa, morderstwa i gwałt) 
Czyli ogólnie mogę podnieść temu thrillerowi ocenę.







Tytuł oryginalny: Der Insasse
Tłumaczenie: Krzysztof Żak
Wydawnictwo: Amber
Data wydania: 2019
Liczba stron: 320
 
 
 
Niniejszym udało mi się poznać twórczość mistrza thrillera psychologicznego z Niemiec - Sebastiana Fitzka. Czy potwierdzam o co to "wow" z jego książkami?
 
Żeby zdobyć prawdę, trzeba stracić rozum 

Kiedy zaginął, miał sześć lat. Minął rok, w czasie którego rodzice Maksa się rozstali. Jednak Till, ojciec chłopca nie potrafi już bezczynnie cierpieć. Chciałby chociaż pochować swojego syna... Wpada na szalony pomysł, jak dowiedzieć się, gdzie jest jego ciało. Przy pomocy szwagra dostaje  się do kliniki psychiatrycznej, w której trzymają Bestię od inkubatora. A to główny podejrzany o porwanie Maksa... Wcześniej były inne dzieci...

Czy Till spotka winnego? Czy pozna prawdę? Co będzie musiał znieść w klinice udając zwykłego pacjenta?

Muszę przyznać, że fabuła mnie zaskoczyła i to wielokrotnie. Trudno mi określić czy to najlepsza czy też nie książka autora, bo nie znam innych, ale niewątpliwie jest oryginalna. Kilka razy miałam ciarki, nieustannie towarzyszyło mi napięcie a finał... Tego się nie spodziewałam! Szczękę zbierałam z podłogi! I zadawałam sobie pytanie - jak to jest możliwe, że nic nie podejrzewałam... 
Polecam!



 
Książki przeczytane w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło (F), 52 książki
 

wtorek, 29 marca 2022

Ferenc Molnár "Chłopcy z Placu Broni" // Susan Isaacs "Kompromitacja"



 
 
Tytuł oryginalny: A Pál utcai fiúk
Tłumaczenie: Tadeusz Olszański
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data wydania: 2011
Liczba stron: 200
 
 
 
Pierwszy kontakt z tą książką miałam wiele lat temu i muszę przyznać, że nic nie pamiętałam. Teraz przypomnienie fabuły, ponieważ córka omawiała w szkole. 
Choć tak naprawdę to bardziej lektura dla chłopców.
 
Akcja tej powieści przygodowej rozgrywa się w 1889 roku w Budapeszcie, na Węgrzech.
 
To tam, między ulicami Pawła i Marii, między starymi kamienicami, znajdował się Plac Broni. Był on ważny dla dzieci, ponieważ uważały go za "swoje" miejsce, mogli tam puścić wodze fantazji i bawić się, jak tylko chcieli. To była ich twierdza, mała Ojczyzna, za którą byli gotowi oddać życie - jak Erno Nemeczek.
Tytułowi chłopcy bronili swojego placu przed Czerwonymi Koszulami, czyli chłopcami z sąsiedniej dzielnicy, którzy byli zdecydowanie silniejsi. 
 
Wydarzenia, które mamy okazję śledzić obejmują głównie czas przygotowań do ostatecznej bitwy między nimi, choć poznamy również jej przebieg oraz - niestety - finał. Autor szczegółowo opisał przeprowadzane zwiady, akcje mające wywołać reakcje czy relacje między bohaterami.


Odwaga, przyjaźń, rywalizacja, choroba, poświecenie, honor, solidarność - to słowa klucze, które określają tę książkę. Prawdą jest, że to trudna pozycja, ale jednocześnie uczy i wzrusza. Porusza ważną kwestię bohaterstwa oraz niechlubną - zdradę.
To bardzo wartościowa lektura i naprawdę warta przeczytania w piątej klasie.
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło (M), 52 książki 








Tytuł oryginalny: Compromising Positions
Tłumaczenie: Jolanta Bartosik
Wydawnictwo: Amber
Data wydania: 2008
Liczba stron: 280
Cykl: Judith Singer  tom 1
Seria: Diament
 
 
 
Nie będę owijać w przysłowiową bawełnę -książka nie zachwyciła mnie ani tytułem, ani okładką, ani opisem, ani tym bardziej niemiłym w dotyku papierem. Nazwisko autorki nie jest mi znane, choć określenie jej "amerykańską Joanną Chmielewską" może dać choćby nikłe pojęcie o jej twórczości. Sięgnęłam po nią tylko dlatego, by ukończyć wyzwanie Zatytułuj się, w którym brakuje mi do 100% tylko autora z nazwiskiem na "i". Czy warto było poświęcić tej książce czas, skoro Chmielewskiej nie czytuję? 

Mieszkanie w domku na przedmieściach musi być okropnie nudne... Bynajmniej nie dla Judith! Trzydziestoczteroletnia kobieta postanowiła - kosztem męża i dzieci - zająć się zagadką śmierci sąsiada. Chociaż nie znała zamordowanego dentysty to zamierza dowiedzieć się, kto go nienawidził tak bardzo, że pozbawił życia. Z czasem okazuje się, że lekarz wcale nie był człowiekiem o kryształowym życiorysie... Na dodatek całkowicie prywatne śledztwo kusi Judith jeszcze bardziej z uwagi na osobę seksownego porucznika, który będzie kierował dochodzeniem z ramienia policji!
 
Czy bohaterka pozna prawdę? A może szybciej odkryje ją policja? 

Według opinii redaktorów znanych czasopism amerykańskich, które umieszczono na tylnej okładce miało być tak, że humor kipi albo wręcz tryska; prześmiewcza powieść, zręczna satyra, zgrabna komedia z sensacyjnym suspensem... A co wyszło? 

Moim zdaniem nie do końca jest tak, jak widzieli to redaktorzy. Finał wprawdzie zaskoczył, ale nie powalił na kolana. Zwrotów akcji mi zabrakło w dążeniu do zakończenia, które może wtedy zyskałoby na znaczeniu, pomimo swojej nijakości. A bohaterowie? Nie było postaci, którą mogłabym obdarzyć sympatią. Judith zachowuje się jak nastolatka i poświęca dosłownie wszystko dla sprawy morderstwa i przystojnego policjanta, bo czy to nie za szybko, by po kilku dniach przysłonił jej rodzinę? Jej mąż też do świętych nie należy a dialogi są takie sobie. Ogólnie czytało się dość ciężko... Może dlatego że nie czytuję Chmielewskiej? A może po prostu Isaacs jednak pisze znacznie gorzej?

Zdecydujcie sami.


 
 
Na podstawie "Kompromitacji" powstał film z Susan Sarandon.
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Zatytułuj się, Pod hasłem, 52 książki

piątek, 25 czerwca 2021

John Altman "Gry szpiegów"

 
 
 
 
Tytuł oryginalny: A gathering of spies
Tłumaczenie: Wojciech Szypuła
Wydawnictwo: Amber
Data wydania: 2000
Liczba stron: 176





Oto jeden z dinozaurów w mojej biblioteczce - zaginiona na tyłach książka wydana w 2000 roku, którą kiedyś bardzo chciałam przeczytać. Debiutanckie "Gry szpiegów" Johna Altmana, mistrza thrillerów szpiegowskich zaliczonych do klasyki gatunku, odnalazłam dzięki generalnym porządkom. Co o niej myślę?

Akcja thrillera rozgrywa się w latach 1942-43, czyli w czasie II wojny światowej na terenie Stanów Zjednoczonych, Niemiec i Wielkiej Brytanii, choć Prolog cofa nas do roku 1933.

W angielskim Salisbury dochodzi do spotkania dwóch profesorów - Andrew Taylora oraz Harry'ego Winterbothama. Andrew ma dla przyjaciela propozycję, by wziął udział w tajnym projekcie, ale nie jest pewny czy może mu zdradzić wszystkie szczegóły. Chodzi o operację "Podwójny Agent" a kartą przetargową ma być żona Harry'ego.

Z Los Alamos w Nowym Meksyku ucieka żona jednego z pracujących tam naukowców, która przez 10 lat nie kontaktowała się z przełożonymi. Po prostu zniknęła. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że to niemiecki szpieg... Szpieg, który pragnie donieść o śmiertelnym zagrożeniu, czyli bombie atomowej. Jednak jej droga nie będzie łatwa, bowiem są ludzie pragnący przechwycić ją, zanim dotrze do punktu spotkania z U-bootem.

Na czym polega operacja "Podwójny Agent"? Do czego jest zdolny Harry, by odzyskać żonę? Na co jest gotowa Katarina w drodze do Fritza? Jaki będzie finał tej książki? 

Szczerze mówiąc to nie można przewidzieć jak zakończy się ten thriller. 
Komu uda się przeżyć?
Gdzie dostrzeżemy tajemnice?
Każdy prowadzi jakąś grę...
Grę o wysoką stawkę
Grę o losy wojny
Grę o życie


To książka z rodzaju tych, które czyta się powoli, akcja nie wciąga na maksa, choć jest ciekawa to rozkręca się w dość ślimaczym tempie. Byłam negatywnie zaskoczona wręcz nadludzkimi mocami Katariny, która w pojedynkę potrafiła pokonać wielu wyszkolonych żołnierzy czy agentów. Sporym minusem były wypowiedzi obcojęzyczne (angielskie i niemieckie), których nie przetłumaczono - czułam się nieco niedoinformowana.

Do fabuły autor wstawił znanych z historii bohaterów jak Himmler czy Hitler, jest również Ministerstwo Wojny czy Wilczy Szaniec. Trup ściele się gęsto, decyzje wielokrotnie zaskakują i nie wiadomo któremu agentowi można wierzyć. Akcja intryguje dopiero po pewnym czasie i wtedy czytelnik staje niewolnikiem lektury i nie odłoży, póki nie skończy.

Generalnie polecam!
 
 
 
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło, 52 książki
 

środa, 29 czerwca 2016

Danielle Steel "Powrót do domu"




Tytuł oryginalny: Going home
Tłumaczenie: Ludmiła Melchior-Yahil
Wydawnictwo: Amber
Data wydania: 2011
Liczba stron: 256









Danielle Steel napisała kilkadziesiąt powieści, które w wielu krajach robią wrażenie na czytelniczkach. Miałam okazję poznać również prywatne życie pisarki za sprawą książki "Światło moich oczu". Jej powieści są lekkimi opowieściami o miłości, przyjaźni, utraconych nadziejach i marzeniach o lepszym jutrze. "Powrót do domu" zwrócił moją uwagę jakiś czas temu, gdyż obiecywano, że to płaczliwa i piękna historia, dlatego chętnie pożyczyłam ją od Magdalenardo. Jak mi się podobało?

Gillian Forrester jest stylistką, dekoratorką i scenografką bardzo chwaloną w środowisku. Ma dwadzieścia osiem lat, pięcioletnią córkę i za sobą rozwód. Dlatego podejmuje decyzję o wynajęciu mieszkania w Nowym Jorku i wyjeździe do San Francisco. Ośmiomiesięczny pobyt w tym mieście daje bohaterce i jej córce szczęście. Kobieta ma pracę, sporo czasu spędza z Samanthą a pewnego dnia - w dość nietypowy i zupełnie bajkowy sposób - w jej życiu pojawia się również miłość. Jednak los nie przewidział dla niej spokoju i stabilizacji, bowiem jest to trudna i wymagająca miłość.

Zupełnie nie mogłam zrozumieć dlaczego Gill godzi się na takie traktowanie, dlaczego pozwala swojemu facetowi tak sobą poniewierać, dlaczego zgadza się na to, by u niego mieszkała młoda dziewczyna, dlaczego on znika kiedy ma na to ochotę a potem pojawia się zadowolony z siebie i twierdzi, że ją kocha. Nie pozwala jej na podejmowanie decyzji, chce by wszystko było tak, jak on chce. Sielankowy "wspólny" wypoczynek w Bolinas burzy scena zdrady... Jednak i wtedy następuje - ponownie zaskakująca dla mnie - scena wybaczenia. A kiedy po pewnym czasie okazuje się, że Gill jest w ciąży dostaje właściwie nakaz powrotu do Nowego Jorku. I ona potulna owieczka się na to zgadza. Niszczy szczęśliwe życie swoje i córeczki, które udało im się stworzyć na Zachodnim Wybrzeżu, pakuje walizki i wraca do Nowego Jorku, z którego nie tak dawno uciekała pełna złych wspomnień. Musi pokonać demony przeszłości, znaleźć pracę i zacząć żyć po nowemu. Kiedyś czuła się tu źle, była jak szara myszka, jednak teraz zamierza podbić to miasto. Czy jej się uda?

Jeśli mierzyć jakość książki poziomem irytacji czytelnika to jest ona genialna. Bohaterowie bowiem ogromnie działali mi na nerwy! Niezależnie od okoliczności nieodpowiedzialny i niechętny ograniczeniom Chris wciąż nakazujący swoją wolę kobiecie, którą rzekomo kochał. A już sytuacja kiedy wymusił na ciężarnej Gill, by umyła mu plecy a potem jeszcze klatkę piersiową a na dodatek by przyniosła mu szklankę mleka! Znienawidziłam tego gościa! Niech sobie służącą zatrudni...

To teraz krytyka Gillian. Tyle się mówi o fakcie, by będąc w ciąży nie pić alkoholu... jednak bohaterka zupełnie nie zwraca na to uwagi (choć to pewnie zarzut do autorki) - do pokoju hotelowego zamawia szampana, podczas lunchów czy kolacji pije wino, dosłownie przy każdej możliwej okazji pije coś z procentami. Do tego jest totalnie nieodpowiedzialna jako matka. Jej bystra pięciolatka zwraca uwagę na to, że mieszkają w hotelu a nie u siebie (wprawdzie czekają na wyprowadzkę najemców, ale nie musiały wybierać tak drogiego hotelu), kiedy mama ma nową sukienkę i że zamawiają pizzę do hotelu czy idą jeść do drogiego lokalu. A przecież Gill jest w ciąży, ma córkę i jest bez pracy! Wcześniej też nie zarabiała kokosów, by miała teraz mega oszczędności... Do tego zamiast poświęcić czas dziecku, zostawia je wciąż z opiekunką i często wychodzi na imprezy, randki... Spotyka się z różnymi mężczyznami, pojawia na okładkach prasy a córeczka zostaje odstawiona na boczny tor... A sama doskonale wiem jak wiele chwil z mamą potrzebuje takie dziecko...

Jak widać powieść wywołała we mnie całą gamę emocji. Nie twierdzę, że mi się nie podobała, oczywiście byłam bardzo ciekawa jak zakończy się historia Gillian (przyznaję, że nie spodziewałam się tego, co autorka dla niej zaplanowała), ale bohaterowie nadzwyczajnie podnosili mi poziom adrenaliny. Jednakże to, że czułam tak wielką irytację w stosunku do bohaterów, że w trakcie poszczególnych zdarzeń działali na mnie jak płachta na byka, skończyło się tym, że kiedy nadeszły prawdziwe chwile normalnie budzące we mnie wzruszenie, żal i współczucie, to tym razem odczułam jedynie smutek i ... nic więcej. Miałam przy niej płakać, jednak nie uroniłam ani jednej łzy...

Autorka poruszyła w książce dużo ważnych tematów: rozwód, samotne macierzyństwo, nieplanowana ciąża, choroba, śmierć, trudna miłość, problem ze znalezieniem pracy i wiele innych, ale nie będę wymieniać, by nie psuć Wam potencjalnej lektury (tajemniczo wspomniałam o tym również w poprzednim akapicie). Myślę, że jest to ważna książka, w pewien sposób wartościowa i pokazująca jak nie należy traktować bliskich osób, jak nie postępować w ciąży, jak walczyć o swoje i nie poddawać się. Ale ostrzegam przed wykreowanymi głównymi bohaterami, ta dwójka to świetny zamiennik kawy - idealnie podnosi ciśnienie.

Co jeszcze jest warte wspomnienia - godna pozazdroszczenia przyjaźń Gill i Peg. Na przyjaciółkę zawsze i wszędzie można liczyć, w każdej sytuacji wesprze a kiedy jest naprawdę ciężko, przemierzy cały kontynent, by przytulić i wysłuchać. Albo pomilczeć. I jeszcze jedno - czasami tragedia jednej osoby staje się początkiem szczęścia innej i trzeba sobie z tym poradzić...





Książka przeczytana w ramach wyzwań: Cztery pory roku, Grunt to okładka, Gra w kolory II, 52 książki

piątek, 23 sierpnia 2013

Hulk - na podstawie pamiętników Bruce'a Bannera



Tytuł oryginału: The Hulk. The Junior Novelization
Tłumaczenie: Andrzej Syrzycki
Wydawnictwo: Amber
Data wydania: 2003
Liczba stron: 111










Zapewne sporo spośród Was, czytających te słowa, miało w swoim życiu styczność z ogromnym zielonym stworem. Nie, w żadnym wypadku nie na ulicy czy w tramwaju, ale w literaturze czy telewizji. Mam tutaj na myśli monstrum, nazwane HULK. Kojarzycie? Powstały o nim filmy kinowe, komiksy, serial telewizyjny i animowany. Gdzie człowiek nie spojrzał, widział zielonego siłacza... Ale jak to się stało, że powstał taki stwór? Dzięki motywacji wyzwania "Od A do Z" sięgnęłam po książkę z gatunku fantastyki, bo tylko taką znalazłam na swojej półce na literę "H", więc co nieco Wam opowiem.

Książka to fragmenty pamiętnika napisanego przez Bruce'a Bannera. Był wychowywany przez przybraną matkę i w pewnym okresie czasu nosił nazwisko Krenzler. Poznajemy małego chłopca, którego dręczą koszmary nocne, gdzie jawią mu się w snach rodzice podnoszący głos, a Bruce bawi się pluszakami. Malec nie pamięta swoich rodziców. W klasie maturalnej koledzy go poniżają, dręczą i śmieją się z niego. W takich chwilach chłopak wpada w gniew i odkrywa, że zawsze wtedy gdy się złości dzieje się z nim coś niezwykłego. W jego umyśle pojawia się też myśl, że nie powinien się złościć, bo wydarzy się coś złego.

Bruce zdobywa wykształcenie, po studiach rozpoczyna pracę w laboratorium w Kalifornii jako obiecujący fizyk. Prowadzi on badania z zakresu przyspieszania rozwoju komórek, poznaje piękną i inteligentną kobietę, która pracuje w tym samym laboratorium. Elizabeth Ross zajmuje się badaniami z dziedziny nanotechnologii. Jednak czy ich wzajemna fascynacja będzie miała szansę przerodzić się w coś więcej?
Na pewno będzie to trudne, bowiem pewnego dnia podczas kolejnych prac nad promieniowaniem gamma Banner uległ napromieniowaniu. Wyzwoliło ono w nim to, co od dawna mężczyzna tylko podświadomie wyczuwał... w chwilach gniewu przeobrażał się w Hulka. Ogromny i bardzo silny stwór musi teraz chronić niewinnych a walczyć z tymi, którzy chcą go ujarzmić i zamknąć.
Jakiej prawdy o sobie dowie się Bruce? Skąd biorą się w nim te przemiany? Jakie jest ich źródło? Czy mężczyzna ma szansę na normalne życie? Jeśli chcecie poznać historię tego człowieka zapraszam do przeczytania książki.

Książeczkę czyta się szybko, ma niewiele ponad 100 stron. Jest napisana prostym i zrozumiałym językiem. Nawet opis prac laboratoryjnych nie jest zbyt trudny dla kogoś, kto się tym tematem nie interesuje. Ale mimo, że jest to fantastyka, historia mnie zainteresowała. Żałuję jedynie, że zawiera tam mało szczegółów z życia Bruce'a oraz przygód jakie przeżył Hulk, byłaby bardziej wciągająca... Póki co - taka sobie ciekawa książeczka.



Książkę przeczytałam w ramach wyzwań: Book z nami (0,8 cm), Od A do Z, Z półki, Pod hasłem, 52 książki

środa, 31 lipca 2013

John Altman "Gry szpiegów"

Recenzja bierze udział w wakacyjnym konkursie dla syndykalistów


Tytuł oryginału: A gathering of spies
Tłumaczenie: Wojciech Szypuła
Wydawnictwo: Amber
Data wydania: 2000
Liczba stron: 174
Seria: Biblioteka Dziennika






Zastanawialiście się kiedyś jak wygląda "inna" strona wojny? Nie ta, gdzie wydaje się rozkazy na polu walki. Nie ta, gdzie ratuje się ludzi w szpitalach polowych. I wreszcie nie ta, gdzie każdy zwykły obywatel martwi się tym czy przeżyje kolejne bombardowanie. Pisząc "inna strona wojny" mam na myśli działania krajów walczących, które są uzależnione od decyzji władzy, która z kolei posiłkuje się doniesieniami szpiegów. Książka Altmana uzmysłowiła mi jaką rolę odgrywają oni podczas działań wojennych.

Działająca w Anglii organizacja MI-5 zajmuje się przechwytywaniem szpiegów niemieckich i zmuszaniem ich do przejścia na stronę wroga. Nie każdy szpieg się na to zgadza, ale zawsze jakieś rozwiązanie udaje się znaleźć, choćby drastyczne. Programem prowadzonym przez MI-5 dowodzi profesor Andrew Taylor, który wcześniej był wykładowcą uniwersyteckim. W grudniu 1942 roku zleca on sprowadzenie do siebie swojego przyjaciela z dawnych lat, doskonałego szachistę, profesora literatury klasycznej - Harrisa Winterbotham'a. Harry ze względu na swoje poglądy polityczne, znajomość szyfrów oraz fakt, że od początku wojny nie miał kontaktu ze swoją żoną, przebywającą wtedy w Polsce, ma otrzymać od Taylora zadanie specjalne. Jakie? Czy zgodzi się na jego wykonanie? A może wiek lub tusza sprawią, że mu się nie uda? Rozwiązanie tej tajemnicy już w książce.

Równolegle akcja rozgrywa się również w Niemczech oraz Stanach Zjednoczonych. Hitler wraz ze swymi zaufanymi ludźmi przeprowadza liczne rozmowy dotyczące strategii wojennych, wysłuchuje raportów na temat działalności szpiegów oraz niesubordynacji niemieckich przywódców. Podjęte przez niego decyzje będą miały przecież ogromne znaczenie dla Europy oraz świata.
Zaś za oceanem swoją działalność szpiegowską ponawia pewna młoda kobieta. Jest ona najlepszą agentką Abwehry a przez wiele lat pozostawała w ukryciu. Teraz udało jej się odkryć wielką tajemnicę amerykańskiej nauki, która może sprawić, iż Niemcy bezapelacyjnie wygrają wojnę. Kobieta nie przebierając w środkach musi przekazać wiadomość do właściwych osób w Niemczech. Jednak po tak długim uśpieniu i z tyloma tropiącymi ją osobami nie będzie łatwo. Kim ona jest? Czemu za wszelką cenę chce dowieść swej świetności? Czy cel zostanie osiągnięty? A może brytyjskiemu agentowi i organizacji MI-5 uda się ją powstrzymać i pilnie strzeżona amerykańska tajemnica nie dotrze do Hitlera? Odpowiedzi znajdziecie w "Grach szpiegów".

Książka Johna Altmana okazała się być świetną lekturą. Już odpuszczę krytykę małej czcionki i kiepskich marginesów, po prostu ta seria tak ma. Autor stworzył świetny thriller szpiegowski z wartką akcją sprawiającą, że trudno oderwać się od lektury. Do samego końca nie wiadomo jak zakończą się losy głównych bohaterów. Jeżeli ktoś nie lubi książek ociekających krwią to niech sobie "Gry szpiegów" daruje - jest jej tu ogrom, często i szczegółowo są opisywane krwawe sytuacje. Altman świetnie wykreował bohaterów, a już postać kobiety-szpiega jest genialna. Mamy okazję poznać nie tylko jej działania, ale również liczne przemyślenia, które tłumaczą jej decyzje i kolejne kroki do osiągnięcia zamierzonego celu.

Jest to thriller mający w sobie wiele emocji, pokazujący różne aspekty wojny a także skrajne zachowania ludzi żyjących w stresie i napięciu. Autor nie skupił się na zbędnych opisach, lecz jedynie na konkretach dających czytelnikowi przyjemność z lektury. Ogromnie polecam!



Książkę przeczytałam w ramach wyzwań: Od A do Z, Debiuty pisarskie, Pod hasłem, Z półki, Book z nami (1,1 cm), 52 książki
Baza recenzji Syndykatu ZwB

sobota, 20 lipca 2013

Christopher Hyde "Fala"

Recenzja bierze udział w wakacyjnym konkursie dla syndykalistów



Tytuł oryginału: The wave
Tłumaczenie: Bartosz Skierkowski
Wydawnictwo: Amber
Data wydania: 2004
Liczba stron: 160
Seria: Biblioteka Dziennika nr 2







Christopher Hyde to kanadyjski pisarz o wszechstronnych zainteresowaniach: analityka rynkowa, redagowanie, dziennikarstwo telewizyjne, aż wreszcie pisarstwo. Jako dziennikarz zajmował się takimi tematami jak ochrona środowiska i nowoczesne technologie, jednak kiedy zaczął pisać, skupił się głównie na fikcji politycznej oraz thrillerach z wątkiem historycznym. Tworzy również pod pseudonimem Paul Christopher. "Fala" jest debiutem pisarza z 1979 roku.

Wyobraź sobie, że jesteś inżynierem geologiem i pracujesz w Biurze Kontroli i Bezpieczeństwa Środowiska Naturalnego jako Dyrektor regionalny. Do Twoich obowiązków należy nadzorowanie stanu wszystkich amerykańskich zapór na rzece Kolumbia. Nie jest Ci łatwo, bowiem Twoja praca zależy od działania zapór po kanadyjskiej stronie, ale informacji o tamtych niestety nie posiadasz. A przecież w zakresie Twoich obowiązków leży również zapewnienie bezpieczeństwa zakładom pracy położonym wzdłuż rzeki, że nie wspomnę o wielu istnieniach ludzkich. Czyż takie życie nie odciska śladu na człowieku? Czy taka praca nie wymaga wiele siły, zwłaszcza psychicznej? Zwłaszcza dla osoby, która jest w trakcie rozwodu, bo partnerka okazała się być osobą nieskorą do bycia żoną zwykłego urzędnika?

Taką osobą jest główny bohater książki - Jonathan Kane. Nie podoba mu się fakt, że w żaden sposób nie jest w stanie dowiedzieć się nic na temat stanu kanadyjskich zapór. A przecież to one mogą - w razie awarii - spowodować wielkie straty również po amerykańskiej stronie granicy. Od dawna przecież padało a Kanadyjczycy stworzyli zapory nie z betonu, ale z ziemi. Nie są tak trwałe! Nikt nie chciał - lub nie mógł - Jonathanowi pomóc w zdobyciu informacji. Dopiero Charlene Daly, dziennikarka i nowa partnerka inżyniera, postanowiła zaspokoić jego ciekawość i skontaktowała go z Halleranem, kanadyjskim dziennikarzem, który zajmuje się tematem zapór. Jonathan wybiera się do niego i lecą wspólnie w miejsca, które budzą ciekawość Kane'a. Okazuje się, że geolog miał rację - stok uległ pod powierzchnią wody erozji, która może doprowadzić do poważnego osunięcia. Po powrocie do domu Jonathan zostaje zaatakowany i traci przytomność. Kto i w jakim celu zrobił zamach na jego życie? Czy Kane'owi uda się uratować miliony ludzi przed ogromną katastrofą skoro on sam stał się celem polowania? Czy obecność dziennikarki pomoże głównemu bohaterowi w walce o wysłuchanie jego teorii i podjęcie działań? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie już w książce. 

Równolegle do akcji z tamami na rzece toczy się drugi wątek - ekologiczny. Grupa młodych ludzi prowadzi działania zmierzające do wtargnięcia do bazy nuklearnej. Ale czy cała trójka chce tego w tym samym celu? Czy to tylko pozory? Co się stanie jeśli im się nie uda? A może dotrą do swojego celu i zdobędą reaktor? Tylko co tak naprawdę będzie bardziej opłacalne...?

"Fala" to również tajemnicze spotkania, dziwne rozmowy, ucieczki, ranni i zabici. Ofiar jest sporo, ale tak naprawdę śledztwo nie ma się jak odbyć... Dlaczego? Nie zdradzę.
Jak czyta się książkę Hyde'a? Początkowo okropnie... małe literki, małe marginesy, a przez to dużo tekstu na stronie, co męczy trochę oczy. Akcja rozkręca się naprawdę powoli. Miałam kilka myśli o porzuceniu tej lektury. Ale teraz nie żałuję, że przetrwałam ten kryzysowy moment, ponieważ jak już się akcja rozkręciła to podniosło mi się ciśnienie... Były takie momenty, że musiałam na kilka sekund przerwać czytanie, żeby emocje opadły. Tak więc podsumowując - książka jest warta poznania, mimo że porusza trudne tematy i naukową wiedzę. Jeśli ktoś potrafi przetrwać trud grafiki i nudzący wstęp to niech sięgnie koniecznie.


Książka przeczytana w ramach wyzwań: Debiuty pisarskie, Trójka e-pik, Z literą w tle, Z półki, Book z nami ( 0,9 cm), Book trotter, 52 książki
Baza recenzji Syndykatu ZwB

czwartek, 18 lipca 2013

Sara Fawkes "Na każde jego żądanie" - recenzja gościnna



Tytuł oryginału: Anything He Wants
Tłumaczenie: Barbara Kwiatkowska
Wydawnictwo: Amber
Data wydania: 2012
Liczba stron: 320











Okładka kusi: 
1. miejsce na Amazonie w kategorii erotyka 
2. miejsce na Amazonie w kategorii erotyka: najbardziej oczekiwane książki Bestseller "New York Timesa" i "USA Today". 
Dodatkowo na okładce widnieje jeszcze jedna zachęta: Więcej akcji, więcej erotyki niż w "Pięćdziesięciu twarzach Greya". 

Greya nie czytałam, ale jego sukces znany jest chyba każdemu. "Na każde jego żądanie" jest moim drugim erotykiem i chyba śmiało mogę już przyznać, że nie jest to do końca gatunek, który mi podpasował. O czym zatem jest ten "rewelacyjny" erotyk? 

Młoda i niedoświadczona Lucy zaczyna pracę tymczasową w wielkiej korporacji. Praca biurowa nie jest jej wymarzonym zajęciem - Lucy bowiem miała zostać prawnikiem. Śmierć rodziców rzuciła cień na jej szczęście, plany, marzenia. Zmuszona do sprzedania swojego rodzinnego domu, przenosi się do Nowego Jorku i tam próbuje ułożyć sobie życie od nowa. Każdego dnia na korytarzu mija "nieznajomego" - mężczyznę, który jest ucieleśnieniem jej marzeń - seksowny, o obłędnych zielonych oczach, zawsze gustownie ubrany. Lucy codziennie w myślach układa sobie różne scenariusze z nieznajomym w roli głównej - niekoniecznie myśli te należą do tych "grzecznych". Pewnego dnia, kiedy to dziewczyna po raz kolejny "przypadkowo" wpada na niego w windzie - winda staje, a między nimi dochodzi do dość intymnej "konfrontacji". Zaraz potem akcja nabiera tempa - nieznajomy okazuje się Prezesem owej korporacji, a Lucy z pracownika biurowego awansuje na jego prywatną asystentkę, która ma być dostępna i "chętna" na każde jego żądanie. Praca asystentki może przynieść jej olbrzymie pieniądze, ale czy gra będzie warta świeczki? Jeremiah, bo tak nieznajomemu na imię - wciągnie ją nie tylko w wir namiętności i mrocznych fantazji erotycznych, ale i w międzynarodową grę szpiegostwa korporacyjnego... 

Muszę przyznać, że przeczytanie tej książki to było naprawdę wyzwanie. Napisana jest prostym językiem, którego prostota aż razi. Już na drugiej stronie rzucił mi się w oczy "babol" i co jakiś czas byłam zaskakiwana kolejnym kwiatuszkiem. Nawet mój mąż, z którego humanista jest taki, jaki ze mnie matematyk - śmiał się razem ze mną z każdej głupoty( bo tak to niestety trzeba nazwać), którą dane mi było odkryć (a kilka pewnie przeoczyłam). Połowa książki to opisy erotycznych ekscesów - ok, wiem że to erotyk, ale ilość seksu (w tym głównie brutalnego) po prostu mnie przytłoczyła. Niedawno czytałam inny erotyk i tam, choć seksu było dużo - czytałam go z dużo większą przyjemnością, bo oprócz seksu - była ciekawa treść. 

Postać Lucy jest po prostu tragiczna. Facet traktuje ją - nie oszukujmy się - jak Panią lekkich obyczajów (czego nie ukrywa - ich relacje są dla niego czysto "biznesowe"), a ona po 2 dniach gotowa jest wyznać mu miłość i żyć z nim do końca świata (a najlepiej o jeden dzień dłużej). Po kilku tygodniach gotowa jest niemal oddać za niego życie. Kiedy ktoś próbuje ją zabić - ta nie ma oporów żeby jeszcze tego samego dnia zostać skrępowaną na życzenie swojego "Pana" i oddać mu się na milion różnych sposobów (oczywiście czerpiąc z tego olbrzymią przyjemność). Nieważne, że ktoś czyha na ich życie - Pan każe - głupiutka Lucy wymazuje strach w kilka sekund i spełnia życzenie Pana. 

Książka słabiutka. Język zbyt prosty, słownictwo ubogie i wulgarne, niemal co chwilę powtarzane są te same słowa, opisy. Sceny erotyczne nie wywołały u mnie żadnych reakcji - spłynęły po mnie jak po kaczce. Oczekiwałam po książce (rzekomo lepszej od światowego bestsellera) zdecydowanie wyższego poziomu. Jedyny plus, to końcowe sceny akcji. Małe zamieszanie, zagadkowe porwanie, próby zabójstwa - tylko dzięki temu dobrnęłam jakoś do końca... 
 
 
Aneta Kęska


Książka przeczytana w ramach wyzwania "Pod hasłem"

wtorek, 23 kwietnia 2013

John Grisham "Malowany dom"



Tytuł oryginału: A Painted House
Tłumaczenie: Barbara Przybyłowska
Wydawnictwo: Amber
Data wydania: 2009
Liczba stron: 286
Seria: Klasyka sensacji










W ciągu ostatnich kilku miesięcy przeczytałam kilka książek Johna Grishama. Jedne lepsze, inne gorsze. "Malowany dom" nie jest standardową sensacją czy thillerem prawniczym, z których znany jest ten autor.

Książka przenosi czytelnika do stanu Arkansas, do lat 50. dwudziestego wieku. Głównym bohaterem, a zarazem narratorem powieści jest siedmioletni Luke Chandler. Rodzina chłopca utrzymuje się z hodowli bawełny i to właśnie od niej uzależnione są ich zarobki czy plan dnia.
Autor pokazuje nam jak zdobywa się chętnych do pracy: ludzi ze wzgórz oraz Meksykanów. Szczegółowo opisuje "rekrutację", obozowiska, pracę przy zbiorze bawełny. Siedmioletni Luke wraz z rodzicami i dziadkami również musi pracować w polu. Bowiem to od ilości zebranej bawełny zależy czy będzie ich stać na zakupowe spełnianie podstawowych potrzeb rodziny i marzeń  chłopca. Luke często wspomina pracowników z poprzedniego sezonu, wspomina o tym, na co chciałby wydać zarobione przy zbiorach pieniądze.
W domu Chandlerów każdego ranka i wieczora słucha się radia, z utęsknieniem wyczekując na wiadomości o powrocie żołnierzy z Korei, gdyż jednym z nich jest stryj chłopca.

Owszem, w książce pojawia się również tajemnica, jest wątek dramatyczny, ale ogólnie książka była dla mnie po prostu nudna. Mimo humoru oraz doskonałego pokazania emocji i relacji między bohaterami to zmęczyła mnie ta pozycja. Czułam "żar lejący się z nieba", który przy wręcz nieobecnej akcji tylko mnie zmęczył i odstraszył od tych książek Grishama, które nie są thillerami prawniczymi czy typowymi sensacjami.

Mnie osobiście powieść podobała się średnio, ale jeśli lubicie klimaty Steinbecka czy Salingera to sięgnijcie.


Książkę przeczytałam w ramach wyzwań: Z literą w tle, Trójka e-pik, Book z nami (1,7cm), Pochłaniam strony bo kocham tomy, Pod hasłem, Z półki, 52 książki

niedziela, 31 marca 2013

Khaled Hosseini "Chłopiec z latawcem"


Tytuł oryginału: The Kite Runner
Tłumaczenie: Jan Rybicki
Wydawnictwo: Amber
Data wydania: 2008
Liczba stron: 272







Khaled Hosseini to amerykański psycholog i pisarz pochodzenia afgańskiego. W 2003 roku została wydana jego debiutancka powieść "Chłopiec z latawcem". Książka została okrzyknięta światowym bestsellerem a sprzedano ją w ponad ośmiu milionach egzemplarzy. Powieść została przetłumaczona na 42 języki a Marc Forster zekranizował ją w 2007 roku.

Jest to książka o przyjaźni dwóch chłopców. Amir to syn wpływowego i bogatego Afgańczyka (Baby), a Hassan to syn Alego, który jest służącym w domu Baby. Dziadek Amira przygarnął Alego, gdy ten stracił rodziców, dlatego Baba tak bardzo przejmuje się losem Hazarów. Często woli złościć się na własnego syna niż odprawić służacego, z którym przez wiele lat zżył się jak z bratem.
Amir chodzi do szkoły, Hassan zaś prasuje mu ubranie, robi śniadanie i czeka na opady śniegu, gdyż wtedy szkoły są zamknięte i chłopcy mogą bawić się razem puszczając latawce. Zawody w puszczaniu latawców są bardzo ważnym elementem kulturowym Afganistanu. To nie tylko dziecięca zabawa, lecz krew płynąca z poranionych - szklanymi linkami latawców - dłoni. To całe rodziny siedzące na balkonach z kubkami ciepłej herbaty w dłoniach i kibicujące faworytom.

To właśnie po zakończeniu się najważniejszych w sezonie zawodów, zdarzyło się coś, co przez wiele długich lat powodowało u Amira wyrzuty sumienia. Muszę przyznać, że bardzo go znielubiłam w tamtym momencie. Mimo, że starałam się zrozumieć jego zachowanie pod kątem tego, jak oschle traktował go ojciec, i usprawiedliwić, lecz... nie potrafię, bo zachował się jak tchórz.

Hosseini zadebiutował bardzo trudną tematycznie lekturą. Z jednej strony poruszył temat przyjaźni. W przypadku Amira jest to przyjaźń bardzo ograniczona, w zasadzie to nawet przyjaźnią bym tej więzi nie nazwała. Chłopiec często naśmiewa się z niepiśmiennego Hassana, potrafi posunąć się kłamstwa i oszczerstwa, byle zyskać w oczach ojca. Hassan zaś broni Amira jak tylko może, robi wszystko by podnieść przyjaciela na duchu, by zachęcić go do pisania i do walki o latawiec. Jak przyjdzie mu za tę przyjaźń zapłacić?

Drugim trudnym wątkiem powieści jest sytuacja polityczna Afganistanu. Autor opisuje moment wejścia rosyjskich żołnierzy, zmiany w życiu zwykłych ludzi i rozwiązania, na które musieli się często godzić, by w miarę godnie żyć. Jak w tej sytuacji odnaleźli się nasi bohaterowie? Jakie życie ich czeka? Czy Amir odkupi swoją winę? Czy zapomni o historii sprzed lat?

Zachęcam do lektury "Chłopca z latawcem". Na mnie wywarła bardzo duże wrażenie.



Książka przeczytana w ramach wyzwań: Trójka e-pik, Od A do Z, Book z nami (1,3cm), Debiuty pisarskie, Pochłaniam strony bo kocham tomy, 52 książki

niedziela, 3 marca 2013

John Grisham "Czuwanie"



Tytuł oryginału: Bleachers
Tłumaczenie: Jan Kraśko
Wydawnictwo: Amber
Data wydania: 2009
Liczba stron: 126
Seria: Klasyka sensacji





Głównym bohaterem książki jest Neely Crenshaw, który po piętnastu latach wraca do rodzinnej Messiny. Kiedyś był gwiazdą drużyny futbolowej, a jego numer dziewiętnasty został zastrzeżony, by żaden inny zawodnik nie mógł takiego nosić. Jego karierę pokrzyżowała jednak kontuzja kolana.

Teraz Neely powrócił na tytułowe czuwanie. Było to spontaniczne spotkanie byłych graczy licealnej drużyny Spartan, z różnych roczników, na trybunach swojego stadionu. Wspominali, pili piwo i czekali. Czekali na śmierć swojego trenera - Eddiego Rake'a. Trener był od dawna ciężko chory i chwila ta była nieunikniona.

Neely swoim powrotem do Messiny, chce pogodzić się z kilkoma faktami z przeszłości. Jako zawodnik chce zrozumieć to, co stało się po pewnym meczu w szatni drużyny. Jako mężczyzna pragnie rozwiązać gryzący go problem dotyczący kobiety - Cameron. Była to jego wielką niespełniona miłość, która teraz jest już dla niego nieosiągalna. Neely obiecuje jej jednak, że będzie na nią czekał.

Czy polecę Wam "Czuwanie". Zdecydowanie nie. Nie takiej książki się po Grishamie spodziewałam. Dla mnie to totalna porażka. No chyba, że kochasz futbol... Owszem autor pokazuje miłość do sportu oraz trenera, który chce z młodych chłopców zrobić fantastycznych graczy. Jednak z drugiej strony pokazuje też nienawiść do tego samego trenera za sposób traktowania i mordercze treningi.
Kolejny minus książki to przypisy. Są zbyt obszerne i moim zdaniem mało kto przeczytał je wszystkie w całości.


Książkę przeczytałam w ramach wyzwań: Trójka e-pik, Od A do Z, Book z nami ( 1,2 cm), Pochłaniam strony bo kocham tomy, Z półki, 52 książki

poniedziałek, 11 lutego 2013

John Grisham "Bractwo"



Tytuł oryginału: The Brethren
Tłumaczenie: Jan Kraśko
Wydawnictwo: Amber
Data wydania: 2009
Liczba stron: 271
Seria: Klasyka sensacji tom 7





To moje kolejne spotkanie z twórczością Johna Grishama. Tym razem również się nie zawiodłam, dostałam to czego szukałam: akcji, napięcia i niespodzianek.

Książka jest początkowo prowadzona w dwóch odrębnych wątkach. Pierwszy z nich to codzienne życie trzech sędziów w federalnym więzieniu o złagodzonym rygorze. Joe Roy Spicer, Finn Yarber oraz Hatlee Beech zajmują się apelacjami innych więźniów, a także przeprowadzają rozprawy sądowe, podczas których rozstrzygają więzienne spory. Jako, że w zakładzie znajduje się dobrze wyposażona biblioteka, odbywają tam narady i wymyślają sposoby na łatwy zarobek. Ich pośrednikiem ze światem zewnętrznym oraz pomocnikiem w przeprowadzeniu chytrego planu jest ich adwokat - Trevor Carson. Bracia z Trumble, bo tak sędziowie byli nazywani, podając się za dwóch młodych ludzi z kliniki odwykowej, korespondowali a później szantażowali bogatych mężczyzn z odmienną seksualnością.

W prowadzonym równolegle drugim wątku poznajemy Aarona Lake'a, nieznanego nikomu kongresmena. Na jego przykładzie dowiadujemy się, że wystarczy znać odpowiednich ludzi, którzy mają pieniądze lub potrafią je dobrze i szybko zorganizować, a świat staje się inny. Aaron startuje bowiem w wyścigu o fotel prezydenta Stanów Zjednoczonych, a głosy wyborców zamierza zdobyć obietnicą podwojenia wydatków na zbrojenie kraju. Kiedy rozpoczyna się kampania Aaron staje się bardzo zajętym człowiekiem: samoloty, spotkania, debaty, konferencje, wiece. Wszystko skupia się na polityce, aż do czasu...

Książka nie jest grubą lekturą, lecz wartka akcja wystarczyła mi za trzy razy tyle stron. Kiedy dodamy do tego działania CIA, tajne konta na Bahamach, łapówki, awarię samolotu czy niespodziewany wybuch w ambasadzie w Kairze... nie można się nudzić. Polecam ogromnie!


Książkę przeczytałam w ramach wyzwań: Trójka e-pik, Od A do Z, Book z nami (1,7cm), Pochłaniam strony bo kocham tomy, Pod hasłem, Z półki, 52 książki

środa, 23 stycznia 2013

Jayne Ann Krentz "Białe kłamstwa"


Tytuł oryginału: White Lies
Tłumaczenie: Ewa Błaszczyk, Alicja Marcinkowska
Wydawnictwo: Amber
Data wydania: wrzesień 2009
Oprawa: miękka
Liczba stron: 224
Seria: Love & Story





 Jayne Ann Krentz to amerykańska pisarka, której dorobek literacki wynosi ponad 120 tytułów wydanych książek. Teraz zapewne każdy czytający te słowa zastanawia się jak to jest możliwe. Autorka nie jest aż tak znana, nikt nie zliczy aż tylu jej dzieł. Jednak sekret kryje się w siedmiu pseudonimach. Najbardziej znany czytelnikom to Amanda Quick, pod którym pisarka wydawała powieści historyczne.

Wyobraź sobie siebie, jako trzydziestoletnią kobietę, bez mężczyzny u boku oraz bez pracy. Dowiadujesz się nagle, że Twój ojciec jest znanym i bogatym człowiekiem w Kalifornii, a Ty masz siostrę. Dzięki swoim paranormalnym zdolnościom wyczuwasz, że grozi jej niebezpieczeństwo. Jednak by ratować siostrę musisz stawić czoła ojcu i jego żonie, lecz nie do końca masz na to ochotę.

Tak przedstawia się sytuacja głównej bohaterki "Białych kłamstw" - Clare Lancaster. Kobieta ma niezwykły dar - swoimi zmysłami wyczuwa, gdy ktoś kłamie. Wprawdzie nie zawsze jest to jej atutem w życiu, jednak Clare stara się "wykorzystywać" tę umiejętność tylko w dobrych intencjach.

Kiedy rozpoznaje swoją siostrę na zdjęciu w prasie, wyczuwa, że jest jej potrzebna. Wprawdzie udaje jej się uratować Elizabeth przed jej mężem, Bradem, który starał się jej wmówić, że jest psychicznie chora, jednak zostaje wplątana w morderstwo. Gdy Clare znajduje martwego Brada staje się jednocześnie jedną z podejrzanych.

Później wydarzenia nabierają tempa. Clare zostaje zaproszona do posiadłości swojego ojca, by otrzymać niezwykłą propozycję. Jej pojawienie się w domu Glazebrooków wywoła szereg złych zdarzeń i wybuchy niekontrolowanych emocji. Bohaterkę czeka niespodziewana kąpiel w basenie, zamachy na jej życie, a także rozwiązywanie zagadki z morderstwami w tle. Czy wspominałam już o tym, że to właśnie Clare znajdzie kolejne ciało?

Nie chcąc psuć fabuły, która jest niesamowicie intrygująca, z elementami miłości, oszustami, kojotami oraz zwrotami akcji, pozostaje mi zaprosić Was do lektury. Przy "Białych kłamstwach" można się odprężyć, ale tylko pod warunkiem, że nie będziemy starali się samodzielnie rozwikłać zagadki. Książka dostarcza nam chwil uniesień, gdy Clare poznaje wspólnika ojca  Jake'a Slatera. Pojawiają się też momenty grozy i tajemnice, czyli coś dla wielbicieli typowych thrillerów. Myślę, że jest to wszechstronna lektura, w której każdy znajdzie coś dla siebie. A że jest to thriller romantyczny to zakończenie jest niestety przewidywalne.



Książkę przeczytałam w ramach wyzwań: Z literą w tle, Book z nami (1,3cm), Z półki, 52 książki

środa, 5 grudnia 2012

John Grisham "Ominąć święta"

"Ominąć święta" to nietypowa książka pisarstwa amerykańskiego pisarza Johna Grishama. Nietypowa, gdyż z reguły pisywał on thillery prawnicze i kryminały. Tutaj jednak nie spotkamy prawnika, sędziego czy sprawy o zabójstwo. Przy tej książce odprężyłam się, poznałam amerykańskie przygotowania do Świąt Bożego Narodzenia oraz poczułam, że... święta tuż tuż.

Państwo Nora i Luter Krank żegnają się na lotnisku ze swoją jedyną, dwudziestotrzyletnią córką - Blair, która jako ochotniczka Korpusu Pokoju chce uczyć peruwiańskie dzieci czytania i pisania. Jej zamiarem jest pozostanie w Peru przez najbliższy rok.
Po powrocie do domu Krankowie zgodnie stwierdzili, że święta bez Blair nie będą takie same jak dawniej. Wtedy Luter, księgowy, sporządza bilans zeszłorocznych wydatków świątecznych. Wynik go przeraża - 6100 dolarów na niepotrzebne prezenty, obowiązkowe przyjęcia, miliony świątecznych ozdób oraz datki, kalendarze, choinki, keksy, które koniecznie "trzeba" kupić.
Pewnego poranka, idąc do biura, Luter mija biuro podróży i doznaje olśnienia. Postanawia zbojkotować święta w tym roku. Musi tylko przekonać Norę do swojego pomysłu - rejsu na Karaiby. Małżeństwo rozpoczyna nawet seanse w solarium, by nie świecić bladością podczas urlopu. Krankowie dzielnie odpierają ataki sąsiadów dotyczące braku Śniegurka na dachu, a także nie przejmują się tym, że trzeba kupić kartki świąteczne czy prezenty. Myślą o słońcu, ciepłych wodach i wolności od wydatków świątecznych.
Dni do wyjazdu upływają coraz szybciej. Nora i Luter powoli rozpoczynają pakowanie i wtedy... dzwoni telefon...

Czy będzie łatwo ominąć święta mieszkając na Hamlock Street, której mieszkańcy uwielbiają przystrajać ulicę w ozdoby świąteczne, zdobywając przy tym nagrody? Co zmieni w ich życiu telefon dzwoniący w przeddzień wyjazdu? Serdecznie zachęcam do lektury, która napisana jest z humorem, wręcz satyrycznie w odniesieniu do przedświątecznych zachowań Amerykanów. 


Książka przeczytana w ramach wyzwań: Trójka e-pik (grudzień), Z półki, 52 książki

niedziela, 4 listopada 2012

Clive Cussler "Afera Śródziemnomorska"

Clive Cussler to pisarz amerykański, autor powieści przygodowo-sensacyjnych, które kolejno stawały się bestsellerami.
"Afera Śródziemnomorska" to pierwsza jego książka, opublikowana w 1973 roku. Jest to widoczne w stylu napisania książki oraz w użytym słownictwie.

Książka rozpoczyna się od ataku żółtego Albatrosa - niemieckiego myśliwca z czasów I wojny światowej - na amerykańską bazę lotniczą na greckiej wyspie Tasos. Sygnał SOS odbiera, przelatujący akurat na Morzem Śródziemnym, Major Dirk Pitt wraz ze swoim przyjacielem Alem Giordino. Atak albatrosa zostaje odparty, jednak staje się początkiem przygód dzielnego majora. Jego postawa, przygody i pomysły przywodzą mi na myśl Jamesa Bonda, tyle że z uboższym zapleczem technicznym.
Dirk Pitt został oddelegowany do Grecji, by wyjaśnić serię tejmniczych wypadków na statku badawczym NUMA "Pierwszym Podejściu". Tam gdzie pojawia się dzielny bohater, nie brakuje również pięknej kobiety. Na plaży Dirk poznaje Teri, za której przyczyną, bohater wpada w ogromne tarapaty, ale i dzięki której, rozwikła tajemnicę jej wuja - Bruna von Till'a. Niesamowitą zresztą.

Autor podarował czytelnikowi wiele ciekawych wątków, zwrotów akcji oraz pokrętną fabułę. Publikacja trafia w mój gust czytelniczy, jednak minusy utrudniały przyjemne czytanie: nudny początek książki oraz ogromna ilość tekstu na stronie (maleńkie wszystkie cztery marginesy).


Książka przeczytana przeze mnie jeszcze w październiku, jednak z powodu braku czasu recenzja z opóźnieniem - doba jest za krótka...

Książka przeczytana w ramach wyzwań: Trójka e-pik (październik), Z półki, 52 książki

Wpis z tagiem: Baza recenzji Syndykatu ZwB

niedziela, 26 sierpnia 2012

Diane Setterfield "Trzynasta opowieść"


„Trzynastą opowieść” przeczytałam pod wpływem wyzwania Trójka e-pik i chyba tylko dzięki temu nie będzie ona widniała jako pozycja niedokończona. To już bowiem moje drugie podejście do tej książki. Kiedyś już zaczęłam ją czytać i po dotarciu do strony 27 odłożyłam ponownie na półkę. Byłam znudzona początkiem a papier ani czcionka też nie zachęcały do dalszego czytania. Jednak teraz wiem, że warto przebrnąć przez początkowe stronice, by potem zagłębić się w ciekawej opowieści, z wieloma barwnymi bohaterami, zwrotami akcji oraz niespodziewanym zakończeniem. To nie jest lekka lektura, słowa są tu wyważone i przemyślane. To moim zdaniem udany debiut Diane Setterfiield.
Główną bohaterką książki jest Margaret Lea, córka antykwariusza, biografka. Jej życie, już od urodzenia, nie jest łatwe z powodu zachowania matki. Jego powód odkrywa jako dziecięciolatka, czy jest jej z tym łatwiej...? Sama nie potrafi na to pytanie odpowiedzieć.
Wątkiem przewodnim „Trzynastej opowieści” jest – jak sam tytuł wskazuje – opowieść, która jest osadzona w realiach XIX-wiecznej Anglii z powozami, kapeluszami i rękawiczkami u dam. Ponad siedemdziesięcioletnia pisarka Vida Winter gości w swoim domu Margaret, by ta napisała prawdziwą historię jej życia. Margaret podejmując się tego zadania nie wiedziała, że tak naprawdę czeka ją prawdziwe śledztwo i jakie niespodziewane wyniki ono przyniesie. Starsza pani spotyka się codziennie z biografką w swojej bogato wyposażonej bibliotece i w miarę możliwości opowiada jej swoje dzieje. Kolejne spotkania są przerywane z powodu złego samopoczucia pisarki oraz skrywanej przez nią głęboko tajemnicy. Panna Winter opowiada o trudnym dzieciństwie bliźniaczek Adeline i Emmeline, ich matce, wuju, służbie, guwernantce Hester oraz o tym, jak nieznośne i pomysłowe to były dziewczynki. Los obdarzał ich wieloma tragediami, a największa z nich – pożar w Angelfield – odbiła się na życiu wielu osób. Margaret skrzętnie zapisuje słowa pisarki, starając się równocześnie dowiedzieć z innych źródeł czy mówi ona prawdę. Po słowach panny Winter dziewczyna wnioskuje, iż jest ona Adeline, bardziej złośliwą bliźniaczką. Czy ma rację?
Na tym poprzestanę, gdyż nie chciałabym zepsuć lektury innym, a każde kolejne zdanie mogłoby zdradzić niespodziewane zdarzenia i wyjaśnienia. Serdecznie polecam przeczytanie „Trzynastej opowieści”.

Ech, jak się rozmarzyłam myśląc o kubku kakao w fotelu biblioteki panny Winter z oczami w książce....

Książka przeczytana w ramach wyzwań: Trójka e-pik (sierpień), 52 książki, Z półki

sobota, 16 czerwca 2012

John Grisham "Wezwanie"

Z okładki: Profesor prawa Ray Atlee zostaje wezwany przez umierającego ojca. Legendarny sędzia chce przekazać swoją ostatnią wolę. Ale kiedy Ray przyjeżdża do domu, ojciec już nie żyje. Pozostawił testament, w którym podzielił mizerny majątek pomiędzy dwóch synów. Tylko dlaczego nie wspomniał ani słowem o trzech milionach dolarów w gotówce, które Ray znajduje w jego gabinecie...?

Moja opinia:  Czyta się szybko, akcja toczy się całkiem sprawnie, nie ma przydługiego wstępu. Autor ukazuje co z człowiekiem może zrobić duża forsa, jak bardzo można czuć się jak zaszczute zwierzątko. Zakończenie zaskakuje, spodziewałam się innego, inne wyjaśnienia kombinowałam, ale gdzieś w podświadomości czułam, że tak to mogło być... Jedna z pierwszych książek tego autora.




Wyzwania: 52 książki, Z półki 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...