Pokazywanie postów oznaczonych etykietą próba samobójcza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą próba samobójcza. Pokaż wszystkie posty

środa, 11 grudnia 2019

Agnieszka Olejnik "Mów szeptem"





Autor: Agnieszka Olejnik
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: styczeń 2019
Liczba stron: 322





Znam i cenię sobie twórczość Agnieszki Olejnik, dlatego kiedy podczas krakowskich targów książki osobiście zachęciła mnie do lektury "Mów szeptem", nie wahałam się. Czy było warto sięgnąć po tak sprzecznie brzmiący tytuł?

Poznali się w liceum, choć początkowo to nie było typowe 'znamy się'.

ONA 
Magda przyjechała do Stawów z zagranicy. Nie jest zbyt rozmowna, angielski zna lepiej niż nauczyciel, zdecydowanie wyróżnia się ubiorem, ale jednocześnie zachowuje dystans w stosunku do innych. Mieszka sama, choć ciotka dba finansowo o jej podstawowe potrzeby. Na resztę musi zarobić samodzielnie i dlatego rozwiesza ogłoszenia o udzielaniu korepetycji z języka angielskiego. Nie ma pojęcia, że stanie się to powodem powrotu do koszmaru, o którym stara się zapomnieć od lat...

ON
Wit Malczyk jest przez rówieśników nazywany 'Przypałem'. Jego rodzice zginęli w wypadku, zajmuje się nim tylko babcia-alkoholiczka a chłopak wciąż korzysta z pomocy pani psycholog Beaty Kremczuk. Wit jest nad wyraz mądry, jednak zachowuje się dziwnie, czego inni nie rozumieją, bo jak można słyszeć kolory czy widzieć barwę słów? Malczyk ma również ponadprzeciętną pamięć - nie potrafi zapominać, wszystko czego się dowiedział, zostaje w jego głowie. W ramach terapii pisze listy do matki w specjalnym zeszycie i często wspomina, jak mama przygotowywała go do samodzielnego życia w społeczeństwie.

"W wielu sprawach postąpiłoby się inaczej, 
gdyby człowiek mógł znać choćby najbliższą przyszłość." *


Oboje potrzebują rozmowy. Oboje zostali doświadczeni przez los, choć każde w inny sposób. Witek od początku zwraca uwagę na Magdę, później zaczyna za nią chodzić a w rezultacie poznaje jej adres oraz codzienne zwyczaje. Pewnego dnia zdobył się na odwagę i zadzwonił... Nie miał złych zamiarów, pragnął tylko ją słyszeć. Z czasem między dwojgiem młodych ludzi nawiązuje się nić porozumienia, którą przerywają tragiczne wydarzenia. W ich życie wkracza trup, policja, ucieczka i serca przepełniają się żalem.

Czy naprawdę mają coś wspólnego z morderstwem? Dlaczego nie chcą odpowiadać na pytania? A może znają sprawcę i się boją? Tkwiące w każdym z nich traumatyczne przeżycia nie pozwalają się otworzyć ani przed policją, ani przed Beatą Kremczuk. Dopiero kiedy zaczniemy poznawać historie obojga, zrozumiemy, że naprawdę trudno im się odnaleźć w tej sytuacji.

"Byle przez chwilę czuć, że człowiek nie jest całkiem sam na świecie." **

Totalnie rozwaliły mnie listy pisane przez Magdę, każda kolejna strona opisująca jej dzieciństwo sprawiała, że miałam ochotę wyć z bólu i rozpaczy. Jak ja jej współczułam! 
A do tego zderzenie z zachowaniem Witka, który nie potrafił pomóc dziewczynie tak, jakby tego pragnął. Żyjący poza schematami, z wysokim ilorazem inteligencji, ale również i cechami autyzmu, z fotograficzną pamięcią i talentem plastycznym, zagubiony pośród pędzącej codzienności a dla uspokojenia recytujący wiersze. Czy dwójka tak różnych bohaterów może być choćby przyjaciółmi? Czy uda im się być razem i wspólnie odegnać demony oraz samotność?

Agnieszka Olejnik rozwaliła mnie tą książką! Pokazała w niej tak wiele emocji i to na wysokim poziomie odczuwania, że zbiła mnie z pantałyku. Było wiele scen, podczas których nie potrafiłam powstrzymać łez czy wzburzenia.
Bo jak zareagować na fakt, iż komuś dzieje się krzywda i nie uzyskuje od nikogo pomocy, bo jest niezauważalny? Dlaczego boimy się odmienności? Przecież nie wszystko co inne, jest złe! Nie bójmy się prosić o pomoc. Nie uciekajmy do własnych muszelek jak ślimaki, tylko rozmawiajmy. Zróbmy wszystko co w naszej mocy, by być bliżej tych, których kochamy.

"Jest tak samo wyobcowany jak ja, tylko ma mniej odwagi, by z inności uczynić swoją tarczę. 
Albo może nigdy nie wpadł na taki pomysł." ***

Powieść czyta się bardzo szybko, bowiem czytelnika intryguje, jak potoczą się losy Magdy i Wita, jednak chyba nie można przeczytać jej jednego dnia - bynajmniej ja musiałam dawkować sobie dzienną porcję stron - odczuwanie liter tu wydrukowanych było zbyt silne; choć to chyba nie litery same w sobie a ich znaczenie. 
A czy odkryłam prawdę i odgadłam kto zabił Karola Filipiuka? Nie zdradzę, ale od początku nie wierzyłam w winę Magdy, choć pojawiały się chwile zwątpienia... Pomysłów i hipotez miałam wiele a finalnie miałam jedynie pewność kto tego nie zrobił.


"Mów szeptem, jeśli mówisz o miłości." ****


Podsumowując - "Mów szeptem" to wstrząsająca historia o młodych ludziach, którzy jeszcze dobrze nie wkroczyli w dorosłość, a już musieli zmierzyć się z całym wachlarzem problemów. Jest to bardzo poruszająca opowieść o odmienności, szczerości, ucieczce, brutalnym świecie licealistów a przede wszystkim o krzywdzie, jaką wyrządzono dzieciom, a które po latach muszą się zmagać z jej skutkami. Polecam Wam tę wyjątkową powieść.





* A. Olejnik "Mów szeptem", Wyd. Kobiece, Białystok 2019, s. 210
** Tamże, s. 275
*** Tamże, s. 284
**** Tamże, s. 320





Książka przeczytana w ramach wyzwań: Wyzwanie LC, Zatytułuj się 3, 52 książki





Za książkę dziękuję


niedziela, 6 października 2019

Agnieszka Krawczyk "Róża wiatrów"






Autor: Agnieszka Krawczyk
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 4 września 2019
Liczba stron: 480
Seria: Przylądek Wichrów tom 2







"Róża wiatrów zawsze kieruje do przyjaznego portu, wystarczy mieć ją w sercu. Trzeba chcieć."*

Tylko czy bohaterowie dylogii osadzonej w nadmorskich Dębkach będą chcieli? Wszak autorka pozostawiła niejednego z nich w sporych tarapatach...
Powieści Agnieszki Krawczyk kocham miłością ogromną od chwili, gdy poznałam serię 'Magiczne miejsce' a potem czytałam już każdą wydaną. To historie szczególnie chwytające za serce z szeregiem pozytywnych, choć nie zawsze krystalicznych bohaterów. Co u nich słychać?

Do Dębek powracamy w lutym, kiedy jest dość cicho i spokojnie, bowiem do sezonu daleko, studenci porozjeżdżali się do dużych miast na zajęcia a znane nam postacie jeszcze się tutaj nie pojawiły.
Matylda przyjedzie do dworu w Drozdowie, jak tylko przygotuje się do wystawy w Łodzi; Łukasz biega między sprawami uczelni, łodzi i domu, zatracając jednocześnie to, co jeszcze do niedawna było dla niego najważniejsze. Dodatkowo uczucia między tym dwojgiem zaczynają trzeszczeć, wkrada się zazdrość, tajemnice, 'ta druga' oraz niedomówienia. Czy ten związek przetrwa tegoroczne sztormy?
Jednocześnie oboje wyczekują informacji w sprawie mamy Oli, z którą się kontaktowali, ale kobieta nadal milczy.

"Są sprawy, które wymykają się naszemu rozumieniu i ścieżki, które wybieramy, nawet nie zastanawiając się, czy czynimy dobrze, czy nie zbłądzimy."**

Najwięcej dzieje się w Drozdowie, gdyż dworem chwilowo zarządza Irmina, Anita jest bowiem na leczeniu. Nad przyszłością tego miejsca zawisły jednak ciemne chmury, ponieważ ojciec Irminy popadł w konflikt z prawem co pociąga za sobą problemy finansowe dworu. A gdzie łatwy łup tam pojawiają się - pragnący pomóc - ludzie o dobrych sercach oraz drapieżniki, hieny pragnące rozszarpać ofiarę. Których będzie więcej? Czy ostatecznie, po wielu zawirowaniach wygrają Ci pierwsi czy drudzy?

Agnieszka Krawczyk tradycyjnie już w każdym kolejnym tomie swoich serii wprowadza nowe postacie, które wnoszą powiew świeżości oraz często tragiczne, traumatyczne i zagadkowe historie. Pierwszą z nich jest pani Linton, która przyjeżdża do Drozdowa od pół roku na kilka dni i spędza je na wycieczkach po okolicy. Co skrywa tajemnicza kobieta?
Jeszcze większą zagadką jest Hugo Reimerbach, który obrał sobie dość szczególny i zaskakujący cel pojawiając się we dworze. Liczył na anonimowość, ale dość szybko został zdemaskowany i zaczęły pojawiać się spekulacje dotyczące jego przeszłości i przyjazdu do Polski. Z czasem poznajemy jego sekrety oraz obserwujemy zaskakujące zainteresowanie Konrada Hugonem oraz pani Linton Konradem. Co z tego wszystkiego wyniknie? Kto i co ukrywa?

"Póki się żyje, jest nadzieja, żeby sobie wybaczyć. 
Oby udało się znaleźć to wybaczenie u innych." ***

Na jaw wychodzi również skrywana od wielu lat tajemnica latarnika Orłowskiego a kiedy poszczególne wątki zaczynają się wyjaśniać, robi się dość interesująco i emocjonująco. Autorka poprzez historie swoich bohaterów pokazuje nam, że najważniejsza jest rodzina, prawda oraz dawanie nowej szansy. Opisuje wraki nie tylko statków, ale i ludzi. Kolejna przepiękna powieść Agnieszki Krawczyk, która pokazuje zwykłe życie, problemy, ale niesie też zagadki i mroczne sekrety z przeszłości. Nieporozumienia i żale mieszają się z dobrymi uczynkami a kontakt z przyrodą dobrze działa na problemy. Szkoda jedynie, że do książki nie dołączono zdjęć prac Matyldy czy szklarni Anity, bowiem ich opis powodował intensywną pracę wyobraźni.

"Czasami zaskakuje nas sposób, w jaki spełniają się nasze marzenia, a także tempo, 
w jakim się to dzieje (...)" ****


Podsumowując - "Róża wiatrów" to przepiękna nadmorska opowieść o realizacji marzeń, nietrafionych interesach, woli walki, znakach od losu oraz bezinteresownej pomocy. Znajdziemy w tej książce również emocje związane z utratą dziecka czy nieszczęśliwą miłością, ale również zmarnowane szanse, duchowe odrodzenie, próby wybaczania krzywd, liczne tajemnice i wzruszenia. Historia o tym, że czasami trzeba odpokutować zło, o walce z nałogiem czy samym sobą, wrażliwości na piękno oraz nawarstwiających się przemilczeniach. Gorąco polecam Wam drugą wizytę na Przylądku Wichrów.




* A. Krawczyk, "Róża Wiatrów", Filia, Poznań 2019, s. 461
** Tamże, s. 324
*** Tamże, s. 388
**** Tamże, s. 458




Książka przeczytana w ramach wrześniowych wyzwań: Pod hasłem, 52 książki





Za książkę dziękuję



niedziela, 15 września 2019

Renata Kosin "Nić Arachny"





Autor: Renata Kosin
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 4 września 2019
Liczba stron: 544
Seria: Siostry Jutrzenki tom 1




Renata Kosin jest autorką kilku znanych książek, w których zaprasza nas na Podlasie i częstuje opowieściami z historią w tle. Podczas jednej lektury mamy zapewnioną podróż w czasie, wątek genealogiczny oraz tajemnice rodzinne. Czy najnowsza powieść "Nić Arachny" mnie oczarowała?

"...nie wszystkie wspomnienia i pamiątki należy pielęgnować. Niektóre powinien przykryć kurz, i to jak najgrubiej." *

Przytulisko, wieś na Podlasiu
Siedmioletnia Michalina często bywa u dziadków i uwielbia myszkować po strychu, gdzie wciąż znajduje nowe skarby: orzechy, zboża, zioła czy wyszczerbione naczynia. Niezmiernie fascynuje ją kołowrotek, jednak wie że babcia nie pozwala go dotykać. Pięć lat później, próbując uratować spod podłogi na poddaszu kocięta, Miśka znajduje brulion dziadka Antoniego, ukryty podczas stanu wojennego.
Poznając jego treść, dziewczynka całkowicie wnika w przeszłość swojej rodziny i stara się rozwiązać zagadki, na które nikt do tej pory nie poznał odpowiedzi. Pomagają jej w tym opowieści członków rodziny, jednak do pewnych wydarzeń nie potrafią dodać nic ponad to, co Antoni zapisał w dzienniku. To co we współczesnej Miśce historii jest dla bohaterów i czytelników niewiadomą, wyjaśniają rozdziały z akcją w przeszłości.


Boguduchy, Przytulisko, Bujany
Naprzemiennie z losami Michaliny poznajemy narrację osadzoną około sto lat wcześniej, kiedy to w podlaskich dworach rządy sprawowali ich przodkowie. Poznajemy konfliktowego Witolda, który nie chce pogodzić się z wybraną mu przez brata - Jędrzeja - narzeczoną, zwłaszcza gdy podczas upadku w lesie poznaje istnego anioła. Los jednak płata mu figle i jego droga do miłości nie będzie prosta ani równa. Mężczyzna nie wie nawet, że jego wybranka ma na imię Arachna.
Wypowiedzi prządki, jej zachowanie oraz przeszłość stanowią ogromną zagadkę, zmuszają do wysiłku, bo odgadnąć skąd pochodzi i jaką misję ma do spełnienia. Witold nie poddaje się jednak w walce o swoje szczęście, podobnie jak Jędrzej, ale w próbach zeswatania brata z upatrzoną wcześniej wybranką. Tylko jaka będzie cena bycia upartym?

"Miłość prawie zawsze przychodzi bez zapowiedzi. I często zauważa się ją, dopiero gdy rozgości się w sercu na dobre i nie da się z niego wyrzucić." **

Fabuła częstuje nas próbami samobójczymi, tajemniczymi amuletami, młodymi gniewnymi, próbującymi przeciwstawić się woli rodziców na różnych polach, są rytuały zaplecin, problemy sercowe, porównania kobiet miastowych z wiejskimi oraz społeczne trudności podczas stanu wojennego i późniejszych lat osiemdziesiątych do 1989 roku.

Renata Kosin jest pisarką specyficznych książek. Usytuowane na Podlasiu opowieści to wyjątkowe połączenie współczesności i przeszłości, przepełnione symbolami, magią, zielarstwem, przeczuciami i pewną nieuchwytną nitką, która łączy czytelnika z każdą stroną. "Nić Arachny" hipnotyzuje, wciąga, ponagla by poznawać kolejne rozdziały. Zadziwiający był dla mnie sposób na stworzenie właściwej dla rodziców płci dziecka a zachwycająca historia pierścienia ze szmaragdem.

"...gdy człowiek nie widzi dla siebie innego ratunku, jest w stanie uwierzyć we wszystko. Nawet w czarodziejską moc pierścionka lub innego przedmiotu." ***

Autorka stworzyła niesamowitą historię, pełną wydarzeń, całego wachlarzu bohaterów skrywających sekrety, zakochujących się, walczących, cierpiących. Powieść pokazuje jak ważna jest tradycja, zwraca uwagę na niewypowiedziane żale, pokazuje brak zrozumienia, żal, złość i bój o bliskich. Nie zabrakło honoru, zaciętości, mocy nastoletniej wyobraźni oraz szlacheckiej dumy. Emocji nie brakuje i dlatego stwierdzam, że to bardzo udana książka.

Powieść ma w moim odczuciu tylko jeden minus - czcionkę nieco mniejszą niż zwykle w tym wydawnictwie, co podczas wieczornego czytania szybciej męczy wzrok. Ale liczy się zawartość, zatem nie mogę się już doczekać drugiego tomu. Czy będzie to opowieść o linii Walerego? Zobaczymy.


Podsumowując - "Nić Arachny" to saga szlacheckiego rodu Śmiałowskich, w której wątki poszczególnych pokoleń splatają się. Udowadniają jednocześnie, że każdy powinien znać swoje korzenie, bowiem niektóre wydarzenia lubią przytrafiać się ponownie i można dzięki temu uniknąć błędów. Historia wielowątkowa, intrygująca, z tajemnicami i skandalami, przeplatana narodzinami, pogrzebami oraz ślubami. Gorąco polecam!



* R. Kosin, "Nić Arachny", Wyd. Filia, Poznań 2019, s. 28
** Tamże, s. 250
*** Tamże, s. 276




Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki



Za książkę dziękuję


czwartek, 8 marca 2018

Dominika Smoleń "Bieg do gwiazd"




Autor: Dominika Smoleń
Wydawnictwo: Szara Godzina
Data wydania: luty 2018
Liczba stron: 320











Moja córka miała trzy latka i dwa miesiące kiedy usłyszeliśmy, że choruje na cukrzycę typu pierwszego. Ona była malutka, nie wszystko rozumiała... Ja za to przeżywałam za nas dwie. Nasza codzienność miała się od tamtej chwili zmienić - musiała podporządkować się 'cukierkowemu' życiu dziecka. W lutym minęło już cztery lata... Przeczytałam w tym czasie wiele publikacji naukowych, instrukcji obsługi i informacji przydatnych w żywieniu córki. Jednak kiedy usłyszałam o "Biegu do gwiazd" pomyślałam, że koniecznie muszę poznać powieść, wreszcie powieść z cukrzycową bohaterką. Co czuję po tej lekturze?

Adrianna Jabłońska zachorowała na cukrzycę, gdy miała siedem lat. Spotkała się z szyderstwami, kpinami i głupimi żartami rówieśników a jej plany przestały mieć znaczenie. Dziewczynka poczuła, że ta choroba to tylko kolejne ograniczenia i kara... Tylko za co? Wielokrotnie próbowała popełnić samobójstwo! Nie miała rodziny, która by ją wspierała? Dobre pytanie... Teoretycznie miała siostrę, rodziców i babcię, ale tylko u tej ostatniej mogła liczyć na wsparcie. Rodzice nie chcieli nauczyć się tej choroby swojego dziecka, nie chcieli zrozumieć - ale dlaczego? Ada nie wie dlaczego została odtrącona.

"...w pokonywaniu choroby liczą się podobno nawet najmniejsze kroczki..." *

Teraz ma lat dziewiętnaście i już wie, że toczyła samotną walkę z cukrzycą a jedyną dającą poczucie bezpieczeństwa czynnością jest czytanie książek. Obecnie przebywa w szpitalu psychiatrycznym (po kolejnej próbie samobójczej) i sama nie jest pewna czy cieszy się, że lada dzień z niego wyjdzie. W rodzinnym domu czeka na nią smutna wiadomość - jej ukochana babcia nie żyje... Jednak przeczuwała chyba swoje odejście, gdyż napisała do Ady list, w którym poprosiła wnuczkę o to, by przez trzydzieści dni starała się żyć jak szczęśliwa i normalna nastolatka. 

Ta książka jest opowieścią o tych właśnie trzydziestu dniach. Czy Ada wytrwa w postanowieniu i przynajmniej postara się naprawdę żyć? Co wydarzy się w chwili, gdy minie ten obiecany babci czas? Z zapartym tchem odliczałam wraz z bohaterką i zastanawiałam się jaką decyzję podejmie... Czy wykorzysta listy pożegnalne, które napisała w tym czasie? Czy postanowi odejść? A może jednak będzie pragnęła szczęścia i odnajdzie bliskie sercu osoby? Czy zmieni się postawa rodziców, która tak bardzo mnie szokowała? Finał powalił mnie na kolana... Jeszcze nie udało mi się podnieść...

"...los bywa okrutny, a śmierć zbiera swoje żniwo, kiedy najmniej się tego spodziewamy. Nasze życie jest kruche. więc musimy walczyć o swoje szczęście, kiedy tylko mamy do tego okazję. 
Nie należy przejmować się upadkami, pokonywać choroby i wierzyć w to, 
że jutro będzie lepiej."  **

Dominika Smoleń, jako pisarka z cukrzycą doskonale wiedziała o czym pisze... Pokazała nie tylko zwykłą codzienność czy problemy nastolatki oraz jej rówieśników - zakochania, nieplanowane niespodzianki, randki, prywatne tragedie młodych ludzi. Napisała przede wszystkim o trudach życia z cukrzycą, czynnościach które tak doskonale znam a dotyczą mierzenia cukru, wymiany wkłucia, obsługi pompy insulinowej, hipoglikemii i hiperglikemii, bolusów złożonych na pizzę, korekt lub szybkich reakcji na niski cukier. Z tym mierzy się bohaterka, z tym mierzy się moja córka.

Dla autorki to bardzo osobista powieść. Dla mnie również. Nie wyobrażam sobie jak mogłabym odrzucić własne dziecko, tym bardziej w chwili, gdy najbardziej mnie potrzebuje - gdy podejmuje walkę z tak nierównym przeciwnikiem, jakim jest cukrzyca. Oczywiście nie przeczę, że bywam zła, bezsilna, zmęczona... Że ta choroba odebrała mi wiele z życia, które planowałam jeszcze pięć lat temu. Ale nie potrafiłabym postępować tak, jak rodzice Adrianny. Przy swoim małym szczęściu muszę dawać radę i wpierać najlepiej jak umiem, by czuła matczyną miłość a nie piętno cukrzycy.


"Cukrzyca odebrała mi wiele. Odebrała mi też Ciebie. Twój uśmiech. Twoją czułość. 
Twoją uwagę. Kiedyś byłam dla Ciebie wszystkim, ale od wielu lat jestem kimś 
nic nieznaczącym." ***


Podsumowując - "Bieg do gwiazd" to bardzo brutalna i szczera powieść o życiu z cukrzycą, w którym tak ważne jest wsparcie rodziny i przyjaciół. Niezwykle trudna w odbiorze - z uwagi na emocjonalne podejście - historia dziewczynki opuszczonej zwłaszcza przez matkę. Jest to lektura wartościowa i skłaniająca do refleksji, którą powinien przeczytać każdy. By zrozumieć, że osoby chore na cukrzycę nie zarażają, nie są też kosmitami. Potrzebują jedynie wsparcia, akceptacji i czasami szybkiego podania soku.



* D. Smoleń, "Bieg do gwiazd", Wyd. Szara Godzina, Katowice 2018, s. 68
** Tamże,  s. 302
*** Tamże,  s. 261



Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki



Za możliwość przeczytania książki
dziękuję


poniedziałek, 13 lipca 2015

Agnieszka Turzyniecka "Dziewczynka z balonikami"




Autor: Agnieszka Turzyniecka
Wydawnictwo: Szara Godzina
Data wydania: 2014
Liczba stron: 176











Często w życiu codziennym słyszy się stwierdzenie - "mam depresję". Jednak jak sądzę, jest to tylko potoczne powiedzenie, że mamy zły nastrój czy liczne problemy. Nie twierdzę, że nie. Ale czy tak naprawdę wiemy, czym jest depresja? Moje pierwsze spotkanie z chorobą afektywną dwubiegunową, czyli psychozą maniakalno-depresyjną miało miejsce w kwietniu tego roku,   kiedy to przeczytałam autobiografię Danielle Steel "Światło moich oczu". Autorka opowiedziała tam o życiu swojego syna właśnie z tą chorobą. Dziś przedstawię Wam kolejną pozycję na rynku wydawniczym, która porusza ten trudny temat.

Marlena Serafin już od najmłodszych lat miała problemy ze swoją psychiką. Jednak nie były one ani właściwie zdiagnozowane ani leczone. Z czasem jej stan zdrowia był tylko gorszy, kolejne nawroty choroby coraz bardziej natarczywe a myśli stawały się samobójcze. Na rodzinę Marlena nie miała co liczyć. Matka (choć tak naprawdę nie zasłużyła na to miano) zamiast wspierać swoje dzieci sprawiła, że każde z czwórki rodzeństwa odeszło z domu. Marlena nie mogła na nich liczyć. Jedynie na ojca, ale nie na wiele się to zdało. Nie uchroniło jej to przed problemami i pogłębiającą się depresją. Ojciec nie miał siły przebicia, to matka rządziła i rzucała jadem a dokładniej słowami, które raniły córkę: jest głupia i za gruba. Wypominała też nieukończone studia. Która matka tak mówi do własnego dziecka??

Marlenę - Polkę zamieszkałą w Niemczech - poznajemy, kiedy swoje kroki kieruje do szpitala psychiatrycznego. Dostała skierowanie od lekarza rodzinnego, jednak liczy że wystarczą leki. Dostanie je i będzie mogła wrócić do domu. Jednak po rozmowie z lekarzem zostaje umieszczona na oddziale z najlżejszymi przypadkami. Sytuacja komplikuje się, kiedy dziewczyna postanawia targnąć się na życie. Udaje się ją uratować, ale trafia do najgorszego miejsca w całym szpitalu - akwarium.

Przez cały pobyt w szpitalu pacjentka opowiada swoją historię. Poznajemy relacje rodzinne od czasów dzieciństwa, czas szkoły, potem wyjazd, praca, kiepskie szczęście do mężczyzn. Zaś opowieść zza szpitalnych murów dotyczy innych pacjentów, sposobu leczenia, reakcji na otaczający świat, rozmów z lekarzami oraz planów na przyszłość. Historia relacjonowana przez Marlenę jest ogromnie rzeczywista, realna i przedstawiona w pierwszej osobie, nie z obserwacji innych osób.

Choroba dwubiegunowa, jak pisałam już w przypadku książki Steel, jest chorobą śmiertelną. Wprawdzie to nie tak jak z rakiem, ale w przypadku depresji to pacjent może w każdej chwili zwątpienia czy gorszego samopoczucia targnąć się na życie. A przecież sposobów jest wiele. Jedynie nieliczne przypadki wychodzą ze szpitala i są w stanie żyć - oczywiście nieustannie połykając tabletki - w miarę normalnie. Trzeba jednak silnej woli i pomocy ze strony innych, by nie powrócić już do szpitalnego koszmaru wiązania pasami i obecności pielęgniarki podczas czynności fizjologicznych.

Książka jest świetnym przykładem na to, jak nie powinno się żyć. Jak nie powinno traktować się bliskich, którzy popadają w stany depresyjne. Książka jest niejako formą pomocy ludziom, którzy mogą w niej dojrzeć promyk światła i nadziei. Na lepsze jutro. Na spełnienie marzeń (Marlena marzyła o pisaniu książek). Na nieudaną próbę samobójczą, która może tylko zaszkodzić zdrowiu. Pokazuje również co może być powodem, że ktoś popadnie w taki stan i zacznie mieć problemy zdrowotne: utrata pracy czy ukochanego, silny stres lub złe emocje. Jedni wtedy płaczą a innym to nie wystarczy do wyrzucenia z siebie nagromadzonego smutku i złości.

Krótka powieść, krótkie rozdziały a jaka bogata treść. Może ktoś pomyśli, że jest nudna albo przytłacza czytelnika swoją tematyką, ale nie ma racji. Szybko czyta się o problemach, które tylko doskonale obrazują jak wygląda życie z depresją. I to z pierwszej ręki bohatera-narratora. Po lekturze książki nie jestem w stanie nikogo wyleczyć, nie mam wiedzy lekarskiej (mimo nazw leków podanych w powieści), ale mam ogólne pojęcie co to jest depresja, jak ją rozpoznać i jak udzielić podstawowej pomocy, czyli wsparcia.




Książka przeczytana w ramach wyzwań: Z literą w tle, Grunt to okładka, Pod hasłem, 52 książki
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...