Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Perr M.M.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Perr M.M.. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 3 października 2023

M.M. Perr "Wszystkie winy mojej matki"

 
 
Autor: M.M. Perr
Wydawnictwo: Prozami
Data wydania: 17.08.2023
Liczba stron: 360
 
 
[materiał reklamowy] barter Wyd. Prozami
 
 
 
 
 
M.M. Perr, czyli pisząca pod tym pseudonimem osoba bardzo długo pozostawała w ukryciu. Nie była znana nawet płeć kogoś, kto pisał kolejne tomy kryminalnej serii z Podkomisarzem Robertem Lwem. Później okazało się, że to kobieta a teraz została wydana najnowsza książka, zupełnie odrębna historia. Co o niej myślę?
 
Krakowska artystka Wielka Zu znalazła się niespodziewanie w szpitalu. Sześćdziesięciopięcioletnia kobieta nie wie co się stało, ma jednak bardzo poranione ręce.
Z Gdańska, po 10 latach nieobecności w rodzinnym domu przyjeżdża jej córka, Gabriela zawiadomiona przez Pię, siostrę matki. Dom stanowi dla niej ogromną zagadkę, bowiem wygląda jakby od dawna nikt w nim nie mieszkał, w zlewie zdechły kot, wszędzie kurz i zniszczone podłogi... Przy łóżku matki, ciotka, która broni dostępu do starszej siostry z każdym dniem coraz bardziej. Posuwa się nawet do kłamstw... Dlaczego?

Gabriela wychowywała się w artystycznym domu, w którym często odbywały się przyjęcia a goście w pięknych strojach sprawiali, że jej matka czuła się szczęśliwa. Gabi też tak czuła, ale tylko do dziesiątych urodzin, bowiem to mniej więcej wtedy zniknął Stanisław, jej ukochany ojciec. Wtedy była dzieckiem i tak naprawdę jej przyjacielem był niepełnosprawny brat bliźniak matki - Miecio, dlatego nie miała wiedzy o tym czy matka zgłosiła zaginięcie męża. Wyjechał? Zmarł? Gabriela nie zna prawdy aż do dziś. 

W chwili gdy kobieta podejmuje decyzję o remoncie domu, rozpoczynają dziać się niespodziewane rzeczy... Okazuje się, że jej bliscy wiedzą o rodzinnych tajemnicach więcej, niż mówią i z całych sił bronią jej dostępu do ich rozwikłania. Tylko czy Gabrysię to powstrzyma przed drążeniem? Co znajdzie w garderobie ojca?


"Wszystkie winy mojej matki" to powieść obyczajowa, choć z elementami kryminału, jakże inna od dotychczas napisanych przez M.M. Perr. Autorka pokazuje czytelnikowi ile zagadek i sekretów może tkwić w rodzinie. Jak bardzo tematy nieporuszane stanowią mur dla przyszłych pokoleń w odkrywaniu swojej tożsamości, swojego ja, swoich marzeń. Jak bardzo rzutują na decyzje, które mogłyby być inne, gdyby znali prawdę.

Perr pokazuje nam trzy kobiety - dwie siostry i córkę jednej z nich. Każda z bohaterek przeżyła wiele, każda zmaga się z problemem ogromnej wagi. Dwie starsze skrywają przeszłość w zakamarkach umysłów, by ich dzieciom żyło się lżej, bez piętna, bez winy. Tylko czy na pewno?

Tajemnicze słowa Miecia a później zakaz jaki otrzymała Gabriela w stosunku do niego sprawiły, że sekret jeszcze bardziej nęcił. Bohaterka powoli dociera do prawdy, szokującej, traumatycznej... 
Czego szukała Zu? Co teraz znajdzie Gabrysia? Czy Pia wyzna trzymane latami sekrety?
 
Sporo na kartach tej powieści to studium zmiany człowieka. Zu z osoby rozrywkowej i samodzielnej staje się bezbronna i zależna. Pia po trzydziestu latach zamierza wreszcie żyć a Gabriela...? To musicie odkryć sami. Wraz z postaciami stworzonymi przez Perr przeżyjecie falę wspomnień w pakiecie z niedomówieniami, kłamstwami i wspomnianymi przeze mnie tajemnicami. Dzięki narracji Gabrieli i wspomnieniom Zuzanny czytelnik otrzymuje dość pełny obraz wydarzeń. Jaki będzie ich finał? Czy matka i córka odbudują swoją relację?
Polecam Wam ten tytuł!


 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki
 
 
 
 
Za książkę dziękuję
 

 

poniedziałek, 6 grudnia 2021

M.M. Perr "Szepty z lasu"


 
 
 
Autor: M.M. Perr
Wydawnictwo: Prozami
Data wydania: 22 września 2021
Liczba stron: 368
Seria: Podkomisarz Robert Lew  tom 3
 
 
 
 
 
Przez dwa tomy serii z podkomisarzem Robertem Lwem rozwiązywałam sprawę seryjnego mordercy, która wcale nie była łatwa dla organów ścigania, bowiem sprawca był inteligentny i sprytny. Policjanci prowadzący śledztwo przypłacili to nie tylko depresją, ale i utratą rodziny. Drugi tom zakończył się strzelaniną, jednak dopiero teraz dowiedziałam się, co tak naprawdę się wtedy wydarzyło... Czym zajmie się stołeczna policja, skoro sprawę należy uznać za zakończoną?


Sonia Czech nie może poradzić sobie z tym, co zrobiła. Chodzi na terapię, jednak zarówno szefowa jak i przywrócony do służby Robert Lew, martwią się o nią. Dlatego oboje zostają przydzieleni do nowej sprawy, by zdaniem Jaskólskiej, Robert mógł w jej pomóc rozmową w drodze na miejsce.

We wsi Buków pod Ostrowią Mazowiecką zaginęła młoda kobieta a jej matka nie chce współpracować z miejscową policją. Dlaczego? Jagoda ma osiemnaście lat i niestety jej ciało zostaje znalezione w lesie, wiszące na jednym z drzew. Wygląda na samobójstwo, ale w toku śledztwa okazuje się, że to morderstwo. Kto chciał ją zabić? Co Sonia z Robertem odkryją w jej przeszłości? Gdzie zaprowadzą ich tropy, rozmowy i przesłuchania? To dość intrygujące kierunki!
 
Z biegiem czasu i wychodzącymi na jaw "ciekawostkami" we wsi dochodzi do kolejnych zagadkowych śmierci. Ile osób jeszcze będzie musiało umrzeć, by prawda ujrzała światło dzienne? Kolejne ciała wcale nie sprawiają, że policja wie więcej a wręcz umyka im sedno sprawy... Niby to tragedie w małej społeczności, gdzie wszyscy wszystko wiedzą, ale okazuje się, że w każdym domu kryją się jakieś tajemnice i mieszkańcy nie chcą, by przestały nimi być.


Bardzo podobało mi się, że do aktywnego udziału w śledztwie na miejscu został włączony Adam, informatyk, który potrafił spojrzeć inaczej na to, co widzieli jego koledzy. Jego analityczny umysł szukał innych dróg i rozwiązań, co prowadziło do ciekawych zawirowań i zwrotów akcji.

Był taki moment w śledztwie dotyczącym Bukowa, że zostało zawieszone, z powodu priorytetu jakim było porwanie dzieci w Niemczech - mocno mnie ten wątek rozczarował, bowiem tylko namieszał a nie został należycie rozbudowany. Skoro dzieciaki były w Polsce i policjanci mieli uczestniczyć w ich odbiciu to uważam, że albo nie wspominamy o tym w ogóle, ale poświęcamy należytą liczbę znaków a nie tylko ogólnikowo. Na szczęście to jedyne do czego mogę się przyczepić w tej książce.
 
Akcja, jej dobre tempo, zwroty, zaskoczenia a przede wszystkim niespodzianki kryjące się w poszczególnych rozdziałach sprawiły, że wręcz pochłaniałam lekturę. Na koniec otrzymałam też "wow" w finale, choć byłam blisko w wykombinowanych domysłach. Jednak nie wiedziałam wszystkiego, stąd nie mogłam mieć stuprocentowego trafienia. 
Brawa dla autorki! Zwłaszcza, że początkowo bałam się, że po zakończeniu śledztwa z Kalitą nagle w trzecim tomie bohaterowie już nie otrzymają ciekawej sprawy.
 
W tle oczywiście towarzyszymy bohaterom w życiu rodzinnym - co słychać w rodzinie Lwa? Czy uda mu się wreszcie szczera rozmowa z córką? Dlaczego ktoś włamał się do Soni? Jakie ma zamiary?


Podsumowując - "Szepty z lasu" to trzymający w napięciu kryminał, wielokrotnie serwujący czytelnikowi niedowierzanie oraz podsuwający mnóstwo rozwiązań. Podczas lektury nie da się iść prostą drogą przez ten las, od którego wszystko się zaczęło, wkalkulowane w fabułę zostało kluczenie po podmokłych i krętych ścieżkach i sporo trzeba się natrudzić, by dotrzeć do nagrody, jaką jest finał.
Jest to historia o żalu, gniewie, stresie pourazowym i depresji. O długotrwałym i różnorodnym przeżywaniu żałoby, rozstaniach i marzeniach. O ciążach, poronieniach, ucieczkach i tajemnicach, które przez lata nie wyszły na jaw. Polecam!
 
 
 
 
 
"Gdy nikt nie patrzy"
"Szepty z lasu"
 
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach listopadowych wyzwań: Pod hasłem, 52 książki
 
 
 
 
 
Za książkę dziękuję  



sobota, 4 września 2021

Lew wkracza do akcji po raz trzeci, czyli zapowiedź "Szeptów z lasu" M.M.Perr od Prozami

Czy są tutaj wielbiciele Lwa? Roberta Lwa z serii kryminalnej M.M.Perr od Wydawnictwa Prozami?

Mam nadzieję, że tak, mam bowiem świetną wiadomość - już 22 września na rynku ukaże się trzeci tom tej serii "Szepty z lasu". Ja nie mogę się doczekać!

Pod linkami znajdziecie moje recenzje poprzednich tomów:
 
 
Teraz mogę kusić Was przedpremierowym tytułem - oto oficjalny opis:
 
W gęstym lesie otaczającym małą miejscowość Buków wydarza się tragedia. Na jednym z drzew zostaje znalezione wiszące ciało dziewiętnastoletniej Jagody. 

Związane ręce dziewczyny i jej obrażenia wskazują, że doszło do morderstwa. Ponieważ matka ofiary kategorycznie odmawia współpracy z lokalną policją, do sprawy przydzieleni zostają podkomisarz Robert Lew oraz aspirantka Sonia Czech z Warszawy. Gdy śledztwo nabiera tempa, w Bukowie dochodzi do kolejnych tajemniczych śmierci…

 
I jak Wam się podoba? :)

poniedziałek, 28 czerwca 2021

M.M. Perr "Gdy nikt nie patrzy"

 
 
 
Autor: M.M. Perr
Wydawnictwo: Prozami
Data wydania: 14 kwietnia 2021
Liczba stron: 416
Seria z podkomisarzem Robertem Lwem  tom 2
 
 
 
 
 
Kryminał "629 kości" autorstwa piszącej pod pseudonimem M.M. Perr wkroczył do mojego życia intrygując i nie pozwalając zasnąć. Sprawca, któremu nie można udowodnić zbrodni, nietypowy podkomisarz Lew i tragedia jaka go dotknęła... Choć końcówka tej książki wcale nie mówiła o tym co się stało, dość jasno. Czy pożar jego domu był formą zemsty?
Co wydarzy się w tomie drugim - "Gdy nikt nie patrzy"? Ja już wiem...
 
 
Podczas postoju w lesie w drodze na wakacje, pewna rodzina a dokładniej ich pies Pająk, odnajduje worki z pociętymi ludzkimi szczątkami. Sprawę prowadzi aspirant Sonia Czech, wrażliwa i ambitna policjantka, która nadal czuje się zagrożona po śledztwie dotyczącym Brunona Kality. Choć sprawa została wtedy szybko zamknięta z przyczyn politycznych, to Sonia (po pracy) wraz z dawnym przełożonym Robertem Lwem nadal próbują badać kolejne tropy. Choć Lew nie pracuje już w policji to ma wręcz obsesję na punkcie Kality. Czy Soni i Robertowi będzie dane rozwikłanie tamtej sprawy? 
 
W toku śledztwa okazuje się, że worki odnalezione w lesie mogą być wynikiem działalności Brunona... Bo przecież zabijał przez dwie dekady... Można tak po prostu przestać?
 
Policja dociera do rodzin zidentyfikowanych ofiar, których ciała odnaleziono - zostali określeni przez jednego z bohaterów jako pasożyty społeczne. Dlaczego?
 
Anna Barcicka ma wrażenie, że jest obserwowana. Czyżby to był Kalita? Wszak była jedyną osobą, o której myślał że go rozumie. Co wydarzy się między tą dwójką? Czy pomoże to w toku śledztwa? Ależ to były emocje...

Z czasem w prokuraturze zaczyna robić coraz goręcej a pani prokurator uważa, że tylko Lew może dokonać niemożliwego i zakończyć sprawę Kality, jest bowiem nieobliczalny i pozbawiony skrupułów. Co się wydarzy? Jak bardzo skomplikują się sprawy? Kto będzie zagrożony?


Fabuła zmierza w zaskakującym kierunku. Nie sposób jej przewidzieć, bowiem elementy układanki nie  jest łatwo poskładać w całość. Trudno jest odgadnąć kto jeszcze zginie w trakcie tego śledztwa, jaką rolę odegra w nim mały chłopiec czy w jakim celu pojawi się dziewczyna, która uciekła od swojego życia. 
 
Podobał mi się sposób opisania tej historii, prowadzenia śledztwa i fakt, że autorka informuje o tropach, nowościach, telefonach, co pozwala czytelnikowi na samodzielne kombinowanie.
 
Finałowe sceny poniosły mi ciśnienie, martwiłam się o los i życie bohaterów, zupełnie nie spodziewając się takich wydarzeń. Zakończenie pozwala przypuszczać, że będzie kolejny tom z tej serii, tylko na jakich zasadach? Kto pojawi się w miejsce nieżyjących?
 
 
Podsumowując - "Gdy nikt nie patrzy" to kryminał, który wciąga, podnosi napięcie, wywołuje złość, strach i chwilami grozę. Historia, która pokazuje różne oblicza ludzkie, opisuje poczucie własnej wartości i utratę bliskich a co za tym idzie radzenie sobie z żałobą. Autorka opowiedziała nie tylko o pracy policji czy działaniach Lwa, ale również o postaciach drugoplanowych, których życie wielokrotnie porażało! Polecam!



"Gdy nikt nie patrzy"
 
 

 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło, 52 książki
 
 
 
 
 
 
Za książkę dziękuję  



środa, 7 kwietnia 2021

"Gdy nikt nie patrzy" M.M. Perr - premiera za kilka dni - zapowiedź


Już za tydzień, czyli 14 kwietnia swoją premierę będzie miała książka M.M. Perr "Gdy nikt nie patrzy". To już drugi tom serii z podkomisarzem Robertem Lwem wydany przez Wydawnictwo Prozami - jestem ogromnie ciekawa co wydarzy się tym razem, bowiem w "629 kości" końcówka pozostawiła w napięciu!

Moją recenzję pierwszego tomu możecie przeczytać TUTAJ

Oto opis wydawcy o "Gdy nikt nie patrzy":

W lesie nieopodal Warszawy, rodzina jadąca na wakacje, znajduje plastikowe worki z ludzkimi szczątkami. Śledczy dość szybko ustalają tożsamość ofiar. Jedną z nich był młody chłopak – dziedzic niemałej fortuny, drugą – pochodząca z ubogiej rodziny kelnerka. Ofiar pozornie nic nie łączy, a rozmowy z ich rodzinami nie dają jednoznacznych wskazówek co do motywów zbrodni.

Sprawę prowadzi aspirantka Sonia Czech, wnikliwa i ambitna policjantka, której życie toczy się głównie wokół pracy. Sytuacja komplikuje się, gdy odnajdywane są kolejne worki z poćwiartowanymi ciałami. Tymczasem, za sprawą byłego podkomisarza, Roberta Lwa, powraca temat Bruna Kality, podejrzewanego rok wcześniej o seryjne morderstwa. Czy kości znalezione wówczas w skrzynkach w bieszczadzkim domu Kality oraz odkryte w podwarszawskich lasach worki ze szczątkami są ze sobą powiązane? Czy rok wcześniej dopuszczono się rażących zaniedbań w tej sprawie? W prokuraturze robi się gorąco…

 

Skusicie się? :)

czwartek, 14 stycznia 2021

M.M.Perr "629 kości"

 
 
 
 
Autor: M.M. Perr
Wydawnictwo: Prozami
Data wydania: 10 listopada 2020
Liczba stron: 352
Seria z podkomisarzem Robertem Lwem  tom 1
 
 
 
 
 
 
Jeden z wielu debiutanckich kryminałów na rynku wydawniczym - "629 kości" autorstwa polskiej pisarki, która ukryła się pod pseudonimem M.M. Perr. Czy intrygująca okładka z zagadkowym tytułem kryją równie ciekawą treść?
 
 
Profesor Szklarski każdego roku organizuje wycieczki w Bieszczady dla maturzystów. Jednak 14 kwietnia 2018 roku pogoda zaskoczyła warszawską wycieczkę i pośród zamieci śnieżnej byli zmuszeni włamać się do górskiej chaty. W jednym z pomieszczeń odkryli rzędy półek z trzydziestoma kasetkami - w każdej z nich znajdowała się jakaś kość oraz zeszyt z inicjałami, datą i krótkim kalendarium ofiary. 

Kości okazały się ludzkie a sprawą zajmuje się podkomisarz Robert Lew z Warszawy. Antropolog sądowy uważa, że kości należą zarówno do kobiet, mężczyzn, jak i dzieci a w chacie mogły znajdować się nawet dwadzieścia pięć lat. Niektóre mniej. Z uwagi na różnorodność kości, nie wszystkie osoby muszą być martwe.
 
Im więcej Lew wie o sprawie, tym bardziej mu ona śmierdzi. Prowadzi rozmowy z rodzinami potencjalnych ofiar, co jest trudne, gdyż uzyskuje niewiele informacji a dodatkowo nie ze wszystkich kości udaje się uzyskać DNA. A jeśli nawet to nie ma go z czym porównać... 
 
Kiedy już udaje się aresztować podejrzanego, wypowiada on chyba najdziwniejsze słowa jakie mogą paść z ust podejrzanego. Jest sprytny, bezczelny, policjanci nie mogą go złamać, przesłuchania prowadzą donikąd i żadne podchwytliwe pytania nie dają śledczym tego, czego oczekiwali. Podejrzany uważa bowiem, że nikogo nie skrzywdził, psycholog uważa że morderca wkraczał w życie tych ludzi, w przypadku których instytucje państwowe oraz rodzina zawiodły. Byli krzywdzeni, zapomniani, uzależnieni, wykluczeni społecznie...

Na dodatek zaczynają pojawiać się trupy a w śledztwie coraz bardziej przeszkadza... polityka, w osobie premier Ewy Barańskiej. Czy w takich okolicznościach i przy licznych naciskach uda się wyjaśnić sprawę?
Ten wątek to świetne nawiązanie do tego, co dzieje się w realnym życiu i jak szybko niektóre sprawy zostają zamiecione pod dywan...


Bardzo ambitny, ciekawy i zaskakujący kryminał, którego akcja przenosi się między miastami i wioskami, dotykając różnych dziedzin życia. Policjanci próbują stworzyć kalendarium podejrzanego, by porównać go z kalendarium ofiar a także odwiedzają rodziny tych, których udało się zidentyfikować. Ale osób, które otrzymały nieco większe wątki jest tutaj więcej - siostra Krzysztofa, wychowawczyni z domu dziecka, matka Amelki. Wielokrotnie Lew napotyka na patologie, biedę, alkoholizm a nawet na samosąd!
 
Robert Lew to podkomisarz nieidealny. Często pracuje po godzinach przy trudnej sprawie, narażając się tym samym na gniew małżonki i balansuje na granicy rozpadu rodziny. Zapomina o podstawowych czynnościach życiowych, dążąc do szybkiego rozwikłania sprawy. Nie sypia, czysta koszula staje się niewyobrażalnym marzeniem i luksusem. Nie zawsze działa całkowicie zgodnie z prawem.

Podejrzany o morderstwa to dobrze scharakteryzowana postać - nie jest przerażony czy potulny. On wodzi policję za nos, niby przyznaje się, ale nie mogą mu nic udowodnić. Doskonale zna swoje prawa i zachowuje się jak zadowolony z siebie społecznik. Z czego wynika jego postawa? Czy winę ponosi jego sytuacja rodzinna i trudne dzieciństwo? Nie ma czego zazdrościć...


Podsumowując - "629 kości" może nie jest książką wyśmienitą a chwilami staje się bardziej romansem niż kryminałem, ale nie można odebrać autorce dobrych słów za pomysłowość i wielowątkowość książki. Wiele scen, wątków, momentów było dla mnie zaskoczeniem, bowiem inaczej wyobrażałam sobie kierunek, w jakim potoczy się sprawa odnalezionych kości.
Jedynie zakończenie jeszcze długo nie pozwoli mi zasnąć, gdyż nie spodziewałam się... właśnie takiego finału. Dodatkowo, nie do końca mnie przekonuje, że TEN koniec to totalny koniec i liczę na ciąg dalszy w kolejnym tomie, zanim Lew sięgnie po kolejną sprawę.
 
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki
 
 
 
 
 
Za książkę dziękuję  



poniedziałek, 2 listopada 2020

Już wkrótce premiera intrygującego kryminału M.M.Perr "629 kości"

 
Już 10 listopada nakładem wydawnictwa Prozami ukaże się ciekawy kryminał - "629 kości" M.M. Perr. To pierwszy tom 'Serii z podkomisarzem Robertem Lwem' i jestem ciekawa czy przypadnie mi do gustu, ale opis brzmi zaskakująco:

Grupa maturzystów gubi szlak w czasie zamieci śnieżnej w Bieszczadach. Szukając schronienia w stojącej na uboczu chacie, dokonują makabrycznego odkrycia. W jednym z pomieszczeń znajdują trzydzieści drewnianych skrzynek, a w nich setki kości oraz zeszyty, w których opisano ostatnie tygodnie życia każdej z ofiar.

Sprawę prowadzi podkomisarz Robert Lew. Śledztwo okazuje się jednak trudniejsze, niż się tego spodziewał. Wiek niektórych kości oraz substancje chemiczne, którymi zostały potraktowane, utrudniają ich zbadanie. Problemem staje się również ustalenie tożsamości ofiar. Śledczy nie są w stanie powiązać znalezionych szczątków z żadną otwartą sprawą. Wszystko wskazuje na to, że morderca dokonywał przez parędziesiąt lat zbrodni, których nikt nie zauważył…
Sprawa wzbudza powszechne oburzenie społeczne i doprowadza do masowych protestów. Od jej rozwiązania zaczynają zależeć posady wielu ważnych osób, zarówno w Policji jak i w Rządzie oraz Prokuraturze.
Dokąd zaprowadzą ślady? Czy uda się znaleźć sprawcę, gdy presja jest tak duża?
 
 

MM Perr z wykształcenia jest politologiem i analitykiem, uwielbia książki i podróże. Po Southampton, Maastricht i Nowym Jorku, przyszedł czas na Kraków, z którego pochodzi.

 


Ktoś ma ochotę?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...