Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lewandowski Rafał. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lewandowski Rafał. Pokaż wszystkie posty

sobota, 22 czerwca 2024

"...w kryminałach od pytania „kto zabił?” ważniejsza wydaje mi się odpowiedź na pytanie „dlaczego ktoś to zrobił?” - wywiad z Rafałem Lewandowskim - wywiad #25

fot. Piotr Markiewicz
 
Miesiąc temu, czyli 22 maja 2024 roku swoją premierę miał kryminał Rafała Lewandowskiego "Sylwetka doskonała".
 
Ejotkowe postrzeganie świata objęło książkę patronatem medialnym a dziś zapraszam Was na wywiad z autorem. Będzie o pisaniu, pracy, marzeniach, fitnessie oraz zniknięciu. 10 pytań, 10 odpowiedzi.

 
 
 
 
 ejotek: Wydałeś kilka książek i zniknąłeś ze świata literackiego... na ile to lat?

Rafał Lewandowski: Poprzednią książkę wydałem w 2015 roku, więc minęło dziewięć lat. Licząc od ostatniej powieści, bo w międzyczasie, w opublikowanej w 2020 roku antologii „Stulecie kryminału”, znalazło się jedno moje opowiadanie.

 

ejotek: Co w tym czasie działo się w Twoim życiu? Nie tęskniłeś za pisaniem?

RL: Od 2016 roku pracuję w wydawnictwie. Z jednej strony można więc powiedzieć, że nie miałem okazji stęsknić się za pisaniem, bo zawodowo na co dzień zarówno poprawiam cudze teksty, jak i piszę własne. Z drugiej jednak takie typowo twórcze pisanie, to zupełnie coś innego i trochę mi tego brakowało.

 

ejotek: Czyli literki nadal towarzyszyły Ci w codzienności, ale dobrze odgadłam, że zatęskniłeś za napisaniem czegoś dłuższego…

RL: Tak właśnie było. Spory wpływ miał na to też fakt, że ludzie, których poznałem w tej pracy, po godzinach także zajmowali się czymś innym, mieli swoje pasje i jakoś potrafili wygospodarować na nie czas i siły po wyjściu z budynku firmy. To zmotywowało mnie do działania, uznałem, że też tak mogę, a co więcej, chcę. Może przy pracy na pełen etat pisanie powieści, a raczej znalezienie czasu na to, nie jest już tak łatwe jak w czasach studenckich, ale nadal możliwe.

 

ejotek: W jakich okolicznościach pomyślałeś o napisaniu „Sylwetki doskonałej”?

RL: Przyszedł mi on do głowy po tym, jak wybrałem się na zajęcia do klubu fitness. Poszedłem tam z ciekawości, bo trening prowadziła moja koleżanka. Poza tym, że byłem uczestnikiem jej zajęć, to usłyszałem też od niej sporo ciekawostek na temat funkcjonowania takich klubów. Myślę, że opowiadając mi to, nawet przez chwilę nie przypuszczała, że kiedyś wykorzystam to w książce. W „Sylwetce doskonałej” to właśnie instruktorka fitness pada ofiarą morderstwa, ale to już akurat nie ma żadnego związku z moją koleżanką. Jeśli myślicie, że pocąc się niemiłosiernie w trakcie jej treningu, czując, jak pieką mnie mięśnie, przychodziły mi do głowy jakieś mordercze myśli, to nie, to zupełnie nie tak, stanowczo zaprzeczam.

 

ejotek: Intryguje mnie jak długo pisałeś, bo przecież nie jest to „chudzinka” a do tego etat?

RL: Cóż, gdy zaczynałem pisać tę książkę, wiedziałem, co chcę w niej zawrzeć, mimo to nie przypuszczałem, że będzie aż tak długa. Wstępnie pracowałem nad nią pod roboczym tytułem „Fitkryminał”, co raczej nie przywodziło na myśl kilkusetstronicowego tomu, a coś zdecydowanie cieńszego. Samo pisanie książki to jakieś dwa lata – mniej więcej od początku 2020 roku do końca 2021 roku, oczywiście proces ten poprzedzała kilkumiesięczna praca koncepcyjna. Pod koniec 2021 roku powieść była już napisana, ale to wcale nie znaczy, że już mogłem ruszać z pracami wydawniczymi. Kolejne osiem miesięcy poświęciłem na samodzielne dopracowywanie tego tekstu, dopieszczanie go.

 

ejotek: A dlaczego akurat świat fitnessu stał się środowiskiem tego kryminału?

RL: Uznałem, że klub fitness będzie idealnym miejscem akcji ze względu na to, że mogą spotkać się tam rozmaite osoby, młodsze, starsze, z sylwetką mniej lub bardziej doskonałą, wykonujące różne zawody, mające różne cele, zarówno treningowe, jak i życiowe. Było to dla mnie szczególnie istotne, ponieważ w mojej książce przewija się cała galeria ciekawych postaci. Klub fitness dawał mi spore możliwości fabularne, a należy zdawać sobie sprawę, że żadna powieść tak naprawdę nie opiera się na jednym pomyśle. Owszem, zawsze jest jakiś główny zamysł, wiodący wątek, ale na całą książkę składają się tysiące małych pomysłów, tak właściwie każdy z bohaterów ma swoją historię. Poza tym świat fitnessu pasował mi do założeń tej powieści, która miała być przede wszystkim historią o akceptacji. W końcu tego rodzaju zajęcia kojarzą się z dbałością o sylwetkę, próbą zrzucenia zbędnych kilogramów, zmienienia czegoś w swoim życiu, a to z kolei stanowiło dobry punkt wyjścia do poruszenia w tej książce wielu ważnych tematów.

 

ejotek: Czy od początku wiedziałeś „kto zabił” czy może bohaterowie pomieszali Ci nieco szyki?

fot. Piotr Markiewicz
RL: Tak jak wcześniej wspominałem, ta książka powstawała przez kilka lat, sama praca koncepcyjna trwała parę miesięcy, więc zamysł na tę historię długo dojrzewał i w międzyczasie trochę ewoluował, ale jednak odkąd usiadłem już na poważnie do pisania, to trzymałem się wcześniej ustalonego planu. Mimo że książka ma ponad 600 stron i naprawdę bardzo wiele wątków, to jednak nad wszystkim panowałem, nie musiałem wynajmować prywatnego detektywa, żeby pomógł mi w wykryciu sprawcy. Poza tym w kryminałach od pytania „kto zabił?” ważniejsza wydaje mi się odpowiedź na pytanie „dlaczego ktoś to zrobił?”. Zarówno z perspektywy autora, jak i czytelnika tego typu powieści, to właśnie ten psychologiczny aspekt zbrodni interesuje mnie najbardziej. Lubię, gdy wyjaśnienie motywów postępowania sprawcy zaskakuje mnie bardziej niż same jego personalia. Mam nadzieję, że czytelników „Sylwetki doskonałej” także uda mi się pod tym względem zaskoczyć.

 

ejotek: Od premiery książki minął miesiąc, jak została przyjęta?

RL: Całkiem nieźle. Jak na razie docierają do mnie same pozytywne opinie, zarówno od zwykłych czytelników, jak i tych, którzy zajmują się literaturą na co dzień, czyli blogerów książkowych, bookstagramerów czy redaktorów. Myślę jednak, że czas na bardziej miarodajną ocenę przyjdzie później. Minął dopiero miesiąc, książka jest gruba, pewnie wiele osób jeszcze nie zdążyło jej przeczytać.

 

ejotek: Następna książka jest już w planach czy może nawet już się pisze?

RL: Nie jestem w stanie odpowiedzieć na pytanie, kiedy i czy w ogóle ukaże się moja następna książka, bo w tej chwili jeszcze sam tego nie wiem. Oczywiście mam jakieś pomysły, ale czy którykolwiek z nich doczeka się realizacji, to naprawdę trudno mi powiedzieć, bo zależy to od bardzo wielu czynników. Nie jestem zawodowym powieściopisarzem, traktuję to pisanie jako hobby, pieniądze zarabiam gdzie indziej, więc nie muszę wydawać książki co roku, a tylko wtedy kiedy chcę. I jaką chcę. Pod względem marketingowym najlepiej byłoby teraz wydać kolejny kryminał z komisarz Czyż, ale raczej tego nie zrobię, kusi mnie, żeby pójść literacko w zupełnie innym kierunku. Niczego jednak nie obiecuję, ale też niczego nie wykluczam. Może coś nowego ode mnie pojawi się już w przyszłym roku, a może znowu zniknę na parę lat.

 

ejotek: A jakie są aktualnie Twoje marzenia i najbliższe plany?

RL: Jeśli chodzi o najbliższe plany, to póki co skupiam się na promocji „Sylwetki doskonałej”. Chciałbym, żeby ta książka dotarła do jak największej liczby odbiorców, jak pewnie każdy autor zresztą. Marzenia dzielę zwykle na te bardziej i mniej możliwe do spełnienia. Do tych pierwszych zaliczam wydanie kolejnej książki, najlepiej w jakimś dużym wydawnictwie, a jeśli mowa o tych drugich, to zawsze marzyła mi się ekranizacja jakiejś mojej powieści. Albo chociaż serial na jej podstawie. W sumie „Sylwetka doskonała” idealnie by się do tego nadawała.

 

ejotek: Bardzo dziękuję za rozmowę i życzę spełniania kolejnych marzeń oraz realizacji planów.

RL: Również dziękuję za wywiad, a także za zaangażowanie w promocję „Sylwetki doskonałej”.

 

 

środa, 22 maja 2024

Rafał Lewandowski "Sylwetka doskonała" - patronacka recenzja premierowa


 
 
 
Autor: Rafał Lewandowski
Data wydania: 22.05.2024
Liczba stron: 608
Cykl: Komisarz Urszula Czyż  tom 1 
 
 
[materiał reklamowy] barter Autor



Po kilku latach ciszy... powrócił i to w jakim stylu! Rafał Lewandowski ma na koncie kilka wydanych książek, część z nich czytałam i wspominam jako pozytywne w odbiorze historie. Co robił, gdy nie pisał? Ależ pisał, ale nie książki. Praca w wydawnictwie wyzwoliła chyba ponowną chęć do uzewnętrznienia pomysłów tkwiących w głowie, bowiem dziś na rynku wydawniczym pojawiła się "Sylwetka doskonała", oryginalny kryminał rozpoczynający nowy cykl. Cieszy mnie to po finale, jakim uraczył mnie autor. Ale od początku...
 
Jak wyglądają poranki w klubach fitness? Jedni od świtu dbają o formę, inni sprzątają sale po wieczornych treningach i wietrzą pozostałości po mieszaninie zapachów, być może znajdują zapomniane z szatni drobiazgi...
Jednak TEN poranek w ProFicie był zdecydowanie inny... Zostało bowiem znalezione ciało jednej z instruktorek. Nina Rudzka była młoda, piękna, zgrabna i lubiana przez wszystkich - pracowników, klientki... Jak się okazuje, ktoś jednak jej nie lubił i udusił gumą do ćwiczeń. Tylko czym zawiniła?
 
Sprawę prowadzi komisarz Urszula Czyż wraz z aspirantem Szymonem Kubikiem. Policjantów różni wszystko, nie tylko płeć, ale również wiek, podejście do życia, posiadanie rodziny (lub nie) czy znajomych. Pani komisarz jest niezwykle skuteczna w prowadzonych śledztwach, ma swoje sprawdzone metody, sama chce przesłuchiwać wszystkich świadków, by nie umknął jej żaden detal, żadna emocja. Sama zdaje sobie sprawę, że jej obecność w ProFicie jest chichotem losu, wie że to nie miejsce dla niej... Urszula nie jest zbyt miła czy empatyczna, jej relacje z ludźmi są dość osobliwe, jednak czytelnik z czasem otrzymuje odpowiedź, dlaczego tak jest... Żałuję, że ten wątek nie został bardziej rozbudowany.

Kto zabił Ninę Rudzką? Bardzo długo autor trzymał mnie w niepewności. Wraz z policjantami, technikami i informatykami próbowałam dotrzeć do prawdy. Liczne przesłuchania, nie tylko klientów klubu, ale też pracowników, właściciela, męża ofiary nie doprowadziły mnie choćby do właściwych poszlak... Nagrania z monitoringu, analiza wejść, badanie powiązań z ofiarą... Autor wnikliwie przeprowadza nas przez meandry policyjnej pracy pani komisarz, z blaskami i cieniami. Nieobecnymi świadkami, ich niepamięcią czy walką z własnymi traumami czy lękami. Wszystko na nic, kolejne dni nie przynoszą żadnych przełomowych informacji.

Ale spokojnie, czytelnik nie zostaje na lodzie. Wreszcie poznajemy prawdę... Wielkie oklaski dla Rafała Lewandowskiego, bowiem nie udało mi się odgadnąć kto zabił. A tym bardziej dlaczego... Zazdrość? Miłość? Odrzucenie? Pieniądze? Zemsta? Jak myślicie, jaki był motyw? 

Mnóstwo podejrzanych, a raczej potencjalnych sprawców co daje nam zakrojone na szeroką skalę działania.

"Sylwetka doskonała" to wybornie skonstruowany kryminał, niosący nie tylko oryginalną zbrodnię. Autor poza bieżącą akcją podsuwa czytelnikom wstawki z przeszłości - i to nawet wiele lat wstecz - niektórych bohaterów. Opowiada w nich o marzeniach, traumach, radościach, pasjach i załamaniach. Daje to niewątpliwie obraz tego, jak bardzo zróżnicowane postacie stworzył Lewandowski. 
A człowiek podczas lektury zastanawia się, na ile te historie mogą pomóc w odkryciu prawdy o osobie mordercy... Na ile zapamiętywać szczegóły z ich przeszłości... Na ile przeżywać ich emocje... Ja Wam tego nie zdradzę. 

Kiedy wspominam o plusach i minusach tej historii nie mogę zapomnieć o doskonałej umiejętności zwodzenia czytelnika. Zwroty akcji, które sprawiają, że długotrwale budowana teoria upada w mgnieniu oka. Do tego poruszonych wiele problemów społecznych, istotnych dla dzieci i dorosłych - prześladowanie, brak akceptacji czy motywacji, otyłość, kłopoty z komunikowaniem emocji. 
Czego żałuję? Że tak niewiele miejsca poświęcono relacji Mateusza i Poli. Na co czekam? Na drugi tom cyklu, w którym jak sądzę dowiemy się kto zabił panią Anielę... Zanim jednak zostanie wydany, gorąco polecam Wam "Sylwetkę doskonałą", przeczytajcie, oceńcie, mam nadzieję, że pozwolicie zaplątać się w świat fitnessu i spędzicie kilka godzin na lekturze tego kryminału. Polecam!




Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki




Za książkę dziękuję 
Autorowi

sobota, 20 kwietnia 2024

"Sylwetka doskonała" - powrót po latach Rafała Lewandowskiego - zapowiedź patronatu


Znacie twórczość Rafała Lewandowskiego? Ja znam, recenzowałam kilka tytułów, które możecie znaleźć TUTAJ
Z radością przyjęłam wiadomość, że po latach pojawi się nowy, dziewiąty już tytuł w dorobku autora.
 
Będzie to kryminał "Sylwetka doskonała" - premiera już 15 maja 2024! Ejotkowe postrzeganie świata objęło książkę patronatem medialnym. 

OPIS:
Uwielbiana przez klientki instruktorka fitness zostaje zamordowana. Ktoś udusił ją gumą do ćwiczeń. Z opowiadań jej bliskich wyłania się obraz kobiety idealnej: pięknej, mądrej, pracowitej, kochającej żony i wspaniałej córki. Dlaczego ktoś chciałby zabić kogoś takiego? Czy to możliwe, by zginęła jedynie dlatego, że była zbyt idealna?
Sylwetka doskonała to nie tylko kryminał, to także powieść o akceptacji, o tym, jak wszyscy jej potrzebujemy i jak daleko jesteśmy w stanie się posunąć, żeby ją uzyskać.
 
Podrzucam Wam link do przedsprzedaży, która wystartowała już na stronie autora: LINK
Przy zamówieniu 3 egzemplarzy (lub więcej) wysyłka gratis.
 
 
Do wyboru jest książka drukowana i e-book, możecie również pobrać darmowy fragment




czwartek, 3 grudnia 2015

Mini-wywiad z Rafałem Lewandowskim oraz wyniki konkursu! - wywiad #8

Osobę Rafała Lewandowskiego czytelnicy mojego bloga poznali bliżej już w chwili wydania pierwszego tomu trylogii - "Niemego". Wtedy przeprowadziłam obszerny wywiad, w którym i Wy mieliście swój udział. Wywiad jest dostępny TUTAJ


Dzisiaj autor odpowiedział na 5 moich pytań, które dotyczą tylko i wyłącznie trylogii. Zapraszam do lektury, ponieważ wypowiedzi autora są naprawdę ciekawe.






ejotek: Jak to się stało, że po napisaniu kilku odrębnych książek wpadłeś na pomysł stworzenia trylogii? Skąd inspiracja?

Rafał Lewandowski: Po prostu w przypadku pisania książek nie chciałem być tak bardzo schematyczny, ciągle szukałem nowych rozwiązań i pomysłów. Między innymi dlatego też cała moja twórczość jest dość różnorodna, nigdy nie chciałem ograniczać się tylko do jednego gatunku i być autorem, np. wyłącznie kryminałów. Po pierwsze, szybko znudziłbym tym samego siebie i czytelników zapewne też. Po drugie i chyba najważniejsze, zawsze tym pisaniem starałem się coś udowadniać, że potrafię, że mogę, że jestem wszechstronnym autorem, że żaden typ powieści nie jest mi straszny, że z każdym dam sobie radę. Przyznaję, że w przypadku tej takiej literackiej uniwersalności wzorem był dla mnie amerykański autor Dean Koontz, który pisał powieści kryminalne, sensacyjne, horrory, bajki dla dzieci, wiersze, nie bał się też sięgać po motywy z gatunku fantastyki. Zawsze wydawał mi się takim twórcą, który z długopisem potrafi zrobić dosłownie wszystko. Między innymi to właśnie lektura jego książek zainspirowała mnie do stworzenia własnego cyklu. Poza tym uświadomiłem sobie, że wielu z tych autorów, których tak sobie cenię (np. Coben, Nesbø, Nesser czy Koontz właśnie), ma na swoim koncie jakąś serię, która zazwyczaj przynosiła im większy rozgłos niż ich pojedyncze powieści. Doszedłem do wniosku, że też chciałbym zrobić coś takiego, stworzyć jakiś własny cykl, traktowałem to w kategorii wyzwania. Byłem jednak świadomym swych możliwości i ograniczeń realistą, więc od razu wiedziałem, że nie ma co porywać się na jakiś długi cykl, zdawałem sobie sprawę, że nie dam rady uciągnąć dziesięciotomowej serii takiej jak np. ta o komisarzu Van Veeterenie Håkana Nessera. Uznałem, że idealną formą będzie trylogia. Zresztą, wiele literackich serii, które przypadły mi do gustu, było właśnie trylogiami, np. „Millenium” Stiega Larssona. Dziś, kiedy mój cykl został już w całości wydany, jestem pewien, że ta trzytomowa forma była w tym przypadku rozwiązaniem optymalnym i mam nadzieję, że wszyscy, którzy czytali „Niemą Trylogię”, byli nią w pełni usatysfakcjonowani.


ejotek: Ja byłam! :) W poprzednim wywiadzie wyznałeś, że w przypadku trylogii najpierw stworzyłeś bohatera i ułomność jaką postanowiłeś mu podarować, czyli bycie niemym a dopiero potem wymyśliłeś jego przygody. Czy nie bałeś się, że akurat ta przypadłość znacznie utrudni Ci pracę – mam na myśli tu głównie działania Rafaela w „Dziedzicu”, które byłyby diametralnie inne gdyby mówił?


Rafał L.: Oczywiście, że miałem tego typu obawy. Zastanawiałem się, czy będę w stanie napisać choćby jedną powieść, w której główny bohater nie będzie mógł powiedzieć ani słowa, nie mówiąc już o całej trylogii. Przez to trochę zwlekałem z rozpoczęciem prac nad realizacją tego projektu, rozważałem, czy jest sens to zaczynać. Właściwie niewiele brakowało, żeby właśnie przez to, ten cykl w ogóle nie powstał. Miałem już taki moment, że chciałem odpuścić i zabrać się za pisanie czegoś innego, czegoś prostszego. Jednak pomysł na tę trylogię wciąż gdzieś tam tkwił w głowie, nie dawał mi spokoju, coś tam jęczał z wyrzutem: „Co, nie napiszesz? Nie dasz rady? Przerasta cię to?”. W końcu postanowiłem spróbować, uznałem, że przecież w każdej chwili, na każdym etapie prac, będę mógł to przerwać, że w najgorszym razie po prostu nic z tego nie wyjdzie, że warto podjąć próbę, nawet jeśli okaże się nieudana. Oczywiście mógłbym pójść na skróty, wybrać łatwiejszą drogę, czyli obdarzyć bohatera jakąś inną przypadłością, mniej utrudniającą pisanie i prowadzenie akcji. Nie chciałem jednak tego robić, zdawałem sobie sprawę, że takie rozwiązanie finalnie byłoby dla mnie mało satysfakcjonujące, gdybym tak zrobił, to zaliczyłbym pierwszą porażkę praktycznie już na samym starcie trylogii, być może nawet całkiem straciłbym ochotę do jej pisania. Zresztą, gdyby główny bohater nie był niemy, to ta trylogia wyglądałaby zupełnie inaczej, wypadłoby z niej wiele wątków i żartów sytuacyjnych związanych z niedoskonałością Rafaela Wellsa. Może ich miejsce zajęłyby jakieś inne, ale czy lepsze? Wątpię. Jeśli zaś chodzi o same działania niemego bohatera (w całej trylogii, nie tylko w „Dziedzicu”), to były one obmyślane właśnie pod kątem jego ułomności, wręcz inspirowane nią, nawet nie brałem pod uwagę, nie zastanawiałem się nad tym, jak wyglądałyby jego kolejne posunięcia, gdyby jednak potrafił normalnie porozumiewać się z innymi ludźmi. Jego brak mowy stanowił dla mnie punkt wyjścia do stworzenia wszystkich części tej trylogii. Gdyby nie to, to chociażby cała intryga kryminalna nakreślona w „Dziedzicu” (a zwłaszcza samo jej rozwiązanie, którego tu oczywiście nie zdradzę, przeczytajcie książkę, to dowiecie się, jak to wszystko się skończyło) musiałaby zostać rozpisana od nowa, powstałaby z tego zupełnie inna książka. Krótko mówiąc, gdyby Rafael Wells nie był niemową, to nie byłoby „Niemej Trylogii”. Prawdopodobnie nie byłoby wtedy żadnej trylogii mojego autorstwa.


ejotek: Zaczynając pisanie trylogii wiedziałeś o czym będą kolejne tomy czy pomysły pojawiały się w trakcie tworzenia?

Rafał L.: Tak, jeszcze przed napisaniem pierwszego tomu, wiedziałem, o czym będą dwa kolejne. Już na tym etapie prac miałem przygotowane wstępne wersje planów wydarzeń „Bloku” i „Dziedzica”, co wcale jeszcze nie jest równoznaczne z tym, że wraz z postępem prac te konspekty nie były modyfikowane. Wręcz przeciwnie, wprowadzałem do nich sporo zmian i poprawek, dostosowywałem je do zdarzeń opisanych już wcześniej, jednak ich trzon pozostawał niezmienny. W trakcie samego pisania raczej więcej do nich dokładałem, niż wyrzucałem, chociaż to oczywiście także się zdarzało. Niektóre wątki poboczne przychodziły mi do głowy dość nieoczekiwanie, nie było ich w moich pierwotnych planach wydarzeń, ale w większości przypadków podobały mi się na tyle, że jednak postanawiałem znaleźć im miejsce w powieściach i wydaje mi się, że zawsze było to dobrym posunięciem. Dziś nawet nie wyobrażam sobie, że tych fragmentów w trylogii mogłoby nie być. Może i nie miały one znaczącego wpływu na przebieg zdarzeń w poszczególnych tomach, ale stanowią pewną wartość dodaną.


ejotek: A który z tomów najszybciej, najprzyjemniej i najłatwiej Ci się pisało? I dlaczego?



Rafał L.: Właściwie całą tę trylogię pisało mi się sprawnie i dość szybko, bez jakichś dłuższych przestojów czy nieplanowanych przerw. Myślę, że działo się tak dlatego, że dobrze rozplanowałem sobie prace nad poszczególnymi tomami i wybierałem odpowiednie momenty do tego, by na poważnie przysiąść do pisania, tak by nic mi wtedy nie przeszkadzało. Np. „Niemy” powstawał w okresie letnim, pomiędzy końcem jednego roku studiów, a początkiem drugiego, więc mogłem sobie wówczas spokojnie pozwolić na twórcze działania. Ten pierwszy tom był akurat tym napisanym najszybciej. Sądzę, że głównym powodem była jego niewielka objętość, gdyż kolejne tomy okazały się prawie dwukrotnie dłuższe. Wcale jednak nie był on najłatwiejszy, musiałem tu sporo czasu poświęcić na wyszukanie pewnych przydatnych informacji, dokształcenie się w kwestiach chociażby natury historycznej czy medycznej, by w sposób wiarygodny przedstawić je w tej książce. Zaś zdecydowanie najłatwiejszym do napisania był ostatni tom – „Dziedzic”. Wynika to zapewne z faktu, że został on utrzymany w gatunku zbliżonym do kryminału czy też powieści sensacyjnej, czyli w gatunku, w którym czuję się bardzo dobrze, zarówno jako czytelnik, jak i autor. Przeczytałem w życiu sporo takich książek, więc chociażby z tego powodu doskonale zdawałem sobie sprawę, jak powinna wyglądać taka powieść, jakie rozwiązania powinny w niej zostać zastosowane. Poza tym przy pracach nad „Dziedzicem” korzystałem ze swoich wcześniejszych doświadczeń, zarówno stworzenie „Bonusu”, jak i „Zbrodni w BTW” dobrze przygotowało mnie do napisania tomu kończącego „Niemą Trylogię”. Myślę, że gdybym w przeszłości nie wydał tych dwóch wyżej wspomnianych książek, to „Dziedzic” wyszedłby mi nieco inaczej, zapewne gorzej. Skoro powiedziałem tu już o pierwszym i ostatnim tomie, to wspomnę jeszcze i o środkowym – „Bloku”. Też dobrze mi się go pisało, aczkolwiek musiałem włożyć w niego najwięcej pracy. Wtłoczyłem w tę książkę kilka różnych historii, każda z nich wymagała głębszego przemyślenia, dopracowania szczegółów, z tego właśnie powodu (i swej objętości – najgrubszy tom serii) pisanie „Bloku” zajęło mi zdecydowanie najwięcej czasu, o wiele więcej niż na wstępnym etapie prac planowałem na niego przeznaczyć. Jednak jakoś szczególnie mi to nie przeszkadzało, bo pisało mi się go całkiem przyjemnie, miałem wtedy wrażenie, że bez problemu sobie z nim poradzę, że nic nie może mi w tym przeszkodzić. Podsumowując, najszybciej pisało mi się „Niemego”, najprzyjemniej „Blok”, a najłatwiej „Dziedzica”. Domyślam się, że nie takiej odpowiedzi się spodziewałaś.


ejotek: Masz rację, nie takiej. Zaskoczyłeś mnie, ale to chyba dobrze że wszystkie tomy trylogii możesz określić mianem "naj". A na koniec jeszcze dość smutny akcent – twierdzisz, że po trylogii kończysz swoją działalność jako pisarz. Wierzyć mi się nie chce, że tak nagle chcesz rzucić to co polubiłeś i czemu poświęciłeś tyle lat swojego życia, ale przyjmując że tak będzie…. Co teraz będziesz robił? Czemu poświęcisz swój czas, zapełniony dotychczas przez pisanie, korektę, wybieranie okładek i inne działania związane ze swoimi książkami?



Rafał L.: Spodziewałem się tego pytania, byłem pewien, że padnie. Tak, ta trylogia stanowi zakończenie (pozostaje mi mieć nadzieję, że udane) mojej literackiej działalności. To wcale nie jest tak, że rzucam to nagle, przez ostatnie lata wielokrotnie o tym myślałem i już parę razy naprawdę miałem ochotę z tym skończyć. Zresztą, praktycznie od samego początku zdawałem sobie sprawę, że nie będę zajmował się pisaniem w nieskończoność, że kiedyś przyjdzie taki moment, w którym albo nie będę miał czasu na to, by dalej sobie coś tam działać w tym kierunku, albo zwyczajnie stracę wszelką motywację i chęć, by nadal się tym zajmować. Akurat w moim przypadku mamy tu do czynienia z tą drugą ewentualnością. Trudno mi powiedzieć, co teraz będę robił, bo to nie jest tak, że znudziło mi się pisanie, a zainteresowało coś nowego, czemu chciałbym poświęcić czas dotąd przeznaczany na tworzenie tych powieści, nie. Nie zastanawiałem się nad tym, co zamiast. W ostatnim czasie skupiałem się głównie na kwestiach związanych z wydaniem i promocją „Niemej Trylogii”, chciałem, żeby to wszystko zostało zrobione jak najlepiej, dopracowane w każdym najdrobniejszym nawet szczególe. Podejrzewam, że ten czas niejako sam czymś się wypełni, w końcu życie nie może sprowadzać się wyłącznie do pisania. Wydałem osiem książek i to by było na tyle. Czytajcie je, myślcie o nich, pamiętajcie, przekazujcie je dalej. Chciałbym, żeby nawet za kilka czy kilkanaście lat, nadal kogoś one interesowały, nadal trafiały do nowych czytelników, bawiły, smuciły, inspirowały, wzbudzały jakieś emocje, po prostu by żyły własnym życiem. Niezależnie od tego, co będzie działo się z człowiekiem, który kiedyś je napisał.



ejotek: Ja chyba jednak po cichu liczę, że jednak jeszcze kiedyś coś napiszesz... Jak zatęsknisz ! :) Dziękuję Ci bardzo za poświęcony czas i jakże wyczerpujące odpowiedzi. I proszę teraz o rozstrzygnięcie konkursu, który wspólnie organizowaliśmy.



Rafał L.: Przede wszystkim to chciałbym podziękować wszystkim za nadesłaną twórczość. Najbardziej spodobały mi się dwie prace:

- jedyny pomysł "O czym mogłaby być kolejna książka Rafała Lewandowskiego?"
- wierszyk "O trylogii Lewandowskiego słów kilka..."

Jednak ustaliliśmy, że wygrywa jedna osoba, więc nagrodę - Niemą trylogię w "kubraczku" - zdobywa Edyta Chmura.
Magdalenardo za wyżej wspomniany wierszyk nagrodzę "Dziedzicem".


Zwyciężczyniom gratuluję!



I ja dołączam się do gratulacji, prosząc dziewczyny jednocześnie o adresy do wysyłki (choć właściwie to Edytę o potwierdzenie aktualności adresu), które przekażę autorowi. Jednocześnie cieszę się, że to nie ja musiałam dokonać tego wyboru, bo Wasze prace były naprawdę ciekawe.


Odpowiedź konkursową Edyty można przeczytać pod postem konkursowym, zaś Magda swój wierszyk wysłała mi mailem, publikuję zatem - za zgodą autorki:



O trylogii Lewandowskiego słów kilka...

Niejaki Rafael do Niemiec zmierza
i choć jest niemy to wiele zamierza.
Chce przodków swoich poznać,
by wątpliwości swe rozwiać.

Kilka lat później rodzinę zakłada
i w rodzinnym domu śniadania zajada.
Lecz Welssa koszmary nocne nękają,
a w głowie obrazy bloku się przewijają.

Dalsze mu lata upływają w spokoju,
i o nich zapiski trzyma w pokoju.
Jest jeszcze jedna tajemnica z przeszłości,
a sprawa Zuzanny wymaga czujności.

Lecz kim jest dziedzic, tytułowy bohater?
Możliwe odpowiedzi wywierciły mi w głowie krater!
By wreszcie poznać historię tego czytadła,
zgłaszam się do konkursu, by mi nagroda nie przepadła.
 

poniedziałek, 16 listopada 2015

EDIT - Dziś premiera "Dziedzica" R. Lewandowskiego - konkurs

Swoją premierę ma dzisiaj trzeci tom Niemej trylogii Rafała Lewandowskiego - "Dziedzic". Młody autor powoli zbliża się do liczby 10 w dziedzinie wydanych książek. Kto nie miał jeszcze styczności z twórczością Rafała to polecam sięgnąć, bo są ciekawie napisane, z niebanalnymi pomysłami a i forma czy grubość nie odstrasza.

Bohater trylogii to Rafael Wells, który poszukuje przodków oraz ich tajemnic. Jego telefon to sposób komunikowania się ze światem, który nie zawsze jest dla niego łaskawy. Nie zawsze jego życie wygląda idealnie, czasem zaskakuje go pozytywnie, czasem negatywnie. Miłość, przyjaźń, szczerość i zaufanie nie zawsze są tym, na co wyglądają. Każdy tom trylogii opisuje inny etap jego życia, inne perypetie, które dostarczają czytelnikowi wielu emocji. Nie są to kryminały, ale dreszczyk czułam.




Moją recenzję "Dziedzica" możecie przeczytać TUTAJ
Recenzje innych książek autora oraz wywiad znajdziecie TUTAJ



A dziś chciałabym zaprosić Was do udziału w wielopaszczyznowym konkursie.

Do wygrania jest cała Niema trylogia a zwycięzcę wybierze sam autor!

foto z FB autora


A co trzeba zrobić, by wygrać trylogię?

Pomyśleć :) Konkurs jest wielopłaszczyznowy, czyli wykazać się mogą osoby, które mają zdolności w różnych dziedzinach.

Forma jaką chcecie przekonać autora do Waszego pomysłu jest dowolna:
- zadać pytanie do wywiadu (proszę o niepowielanie pytań z innych wywiadów czy konkursów)
- wymyślić hasło reklamowe lub baner dla trylogii (nic nie zostanie wykorzystane bez zgody pomysłodawcy)
- przeczytać recenzje książek autora (moje lub innych osób) i zaproponować o czym autor mógłby teraz napisać np. miejsce akcji, gatunek, temat przewodni...
- napisać rymowankę, wiersz z użyciem tytułów książek autora
- podać wyjaśnienie dlaczego bohater urodził się niemy albo na przekór bezsilnej medycynie podać sposób na wyleczenie (nie trzeba znać książek - jest to czysto hipotetyczne pytanie)
- użyć innych argumentów twórczych


Bardzo proszę o umieszczenie informacji o konkursie na Waszych blogach, profilach FB.


Na prace czekam do 26 listopada, do północy. Wierzę w to, że autor będzie miał dylemat w kwestii wyboru zwycięzcy :)

Powodzenia!


EDIT 17.11.2015

Dziś dotarła do mnie przesyłka z papierową wersją "Dziedzica" oraz ... "kubraczkiem" na całą trylogię. Autorowi dziękuję i gratuluję pomysłu.

Prezentuje się to tak:





Ale mam jeszcze wisienkę na torcie - na "kubraczku" znajduje się fragment mojej recenzji







Są chętni na trylogię w swojej biblioteczce? :)


piątek, 13 listopada 2015

Rafał Lewandowski "Dziedzic" - przedpremierowo




Autor: Rafał Lewandowski
Wydawnictwo: Artystyczny Bełchatów
Data wydania: planowana na 16 listopada 2015
Liczba stron: 218
Seria: Niema trylogia tom 3

Książka objęta patronatem medialnym Ejotkowego postrzegania świata


Książkę można czytać jako odrębną całość, jednak polecam czytanie w kolejności.

Pierwszy akapit recenzji jest spojlerem



Niema trylogia Rafała Lewandowskiego prowadziła nas przez życie Rafaela Wellsa, niemego młodego chłopaka, później mężczyznę, by dotrzeć do wieku dojrzałego. "Niemy" był pięknym wstępem o poszukiwaniu przodków i odkrywaniu tajemnic dziadków; "Blok" przenosił w nieco fantastyczną podróż w czasie, by poznać sekrety rodziców; co czytelnik otrzymuje w "Dziedzicu"? Główny bohater skończył wczoraj pięćdziesiąt lat co świętował z żoną Jagodą, dwójką dzieci Moniką i Konradem oraz rodzeństwem, które zjawiło się w komplecie. Jednak okaże się, że to cisza przed burzą, ponieważ nikt nie spodziewa się co szykuje dla Wellsów los.

Rafael dobrze przeżył dany mu czas a przynajmniej tak mu się wydaje. Spisał swoje życie dla potomnych a zeszyty z tytułami wypisanymi na okładkach (dokładnie takie jak tomy niniejszej trylogii) trzyma w szufladzie biurka swojego gabinetu. Fakt, że jest niemy zdołał już całkowicie zaakceptować i nawet nie określa tego mianem choroby, lecz niedoskonałości. Dwa lata wcześniej zmarł mu ojciec, jednak by liczba członków rodziny się zrównoważyła jedno z dzieci Rafaela już wkrótce obdaruje go wnukiem lub wnuczką.

Zastanawiacie się zapewne co ciekawego jest w tej książce, bo tej pory tylko nudna proza życia?! Najciekawsze dopiero przed nami! W prologu autor przybliża nam postać Zuzanny Dębień, najmłodszej siostry Rafaela, opowiada o jej życiu i karierze gwiazdy a teraz o byciu matką i żoną, zaskakując czytelnika niespodziewaną wizytą w jej domu - bliżej w tym momencie niekreślonych - kobiety i mężczyzny... Na tym kończy się wstęp. Jak się później okazuje Zuzanna po prostu zniknęła. Nikt nie wie gdzie ona jest, czy wyszła z domu sama czy została porwana, ale nie ma żądań okupu. Mijają dni a kobieta wciąż się nie odnalazła. Działania policji są - zdaniem Wellsa - niewystarczające, więc rozpoczyna prywatne śledztwo, które popycha go do niezwykłych czynów odkrywając przy tym wiele tajemnic. Czy Zuzanna się odnajdzie? Dlaczego zniknęła zostawiając swoją nastoletnią córkę i męża bez słowa? Czy miała jakiś wpływ na wydarzenia?

Jednak zniknięcie Zuzy, mimo iż jest głównym wątkiem książki, nie jest jedyną tajemniczą i zagadkową sprawą w życiu Rafaela. Bowiem w jego biurku spoczywa pewna koperta a w niej... odkrywające prawdę o wydarzeniach sprzed lat - a dotyczące działań Jagody - dane. Co kobieta powie mężowi? Jak wytłumaczy się z tego, co on ma "czarno na białym"? Jak jej szokujące wyznanie wpłynie na dalsze relacje małżonków? Czy jej słowa będą prawdziwe? Może ktoś je zweryfikuje?

Wells nigdy by nie przypuszczał, że los po tylu latach i wyrządzonych krzywdach, skieruje jego kroki do Wojtka Sicińskiego. Czy spodziewa się jak naprawdę żyje dawny przyjaciel? Co robił przez te wszystkie lata? Jaką rolę odgrywa w obecnych zawirowaniach u Wellsów? A kim jest nowa postać w tej historii - Sebastian? Dlaczego akurat jego Rafael bierze na cel? Która sprawa okaże się dla bohatera ważniejsza - Jagoda i jej przeszłość czy może teraźniejszość i chęć odnalezienia siostry? Jaki pomysł na zakończenie trylogii miał autor? Czy czytelnik będzie czuł zadowolenie? Jak bardzo historia zatoczy koło a sny się sprawdzą?

Książka zaskakuje kolejnymi tajemnicami, zagadkami i zwrotami akcji. Kiedy czytelnik jest tuż tuż upragnionego rozwiązania, autor nagle dorzuca jakąś informację, wskazówkę czy wręcz zaprzecza naszym domysłom i musimy kombinować na nowo. Ta świetna lektura sensacyjna, nie brakuje w niej bowiem tematu gwałtu, romansu, porwania, śmierci, ale i akcji z bronią w ręku - nie tylko jako działań policji. Sam fakt, że nasz niemy bohater stawia czoło wielu niebezpiecznym akcjom - bez możliwości swobodnego porozumiewania się głosem - jest godny podziwu, zwłaszcza że nie jest już młodzieniaszkiem. Jednak w sytuacji kiedy niemal każdy z jego otoczenia ukrywa coś ważnego, co w dużym stopniu rzutuje lub rzutowało na jego życie, to trudno jest móc komuś ufać i oczekiwać na pomoc. A przecież ON MUSI działać, musi przeć do przodu, niezależnie od tego, z której strony wieje mu w oczy niesprzyjający wiatr. Musi kombinować, główkować i liczyć na to, że nie zginie bezsensownie chcąc wyjąć z kieszeni jedynie telefon, by móc coś "powiedzieć"...

Rafał Lewandowski posługuje się bardzo prostym i łatwym do zrozumienia językiem, który staje się doskonalszy z książki na książkę. Bardzo szybko się czyta kolejne zdania i strony, które - dodając do tego trzymające w napięciu wydarzenia - nie wiadomo kiedy się kończą. Płynność wypowiedzi, ciekawe dialogi, element zaskoczenia oraz niespodziewany finał - to wszystko składa się na świetnie spędzony czas z "Dziedzicem". Choć przyznam szczerze, że zanim wyjaśniła się sprawa Zuzanny to udało mi się odkryć wcześniej, kim była kobieta, która odwiedziła panią Dębień w jej domu (prolog). Ciekawa jestem czy i Wy odgadniecie...

Tak jak wspomniałam, książkę można czytać zupełnie odrębnie, ponieważ autor przypomina kluczowe wydarzenia z poprzednich tomów, by czytelnik nie czuł się zagubiony w razie luk w pamięci. Jednak jest to trylogia i polecam czytać ją we właściwej kolejności, bowiem wydarzenia w których mieliśmy okazję pośrednio (bo jedynie przez karty książek) uczestniczyć, odwołują się do "Niemego" i "Bloku". Zresztą dzięki właściwej kolejności czytania czytelnik odczuwa na końcu coś w rodzaju domknięcia się koła wydarzeń, kiedy poszczególne elementy historii życia Rafaela Wellsa idealnie do siebie pasują. Książkę polecam na długie jesienne wieczory, podróże lub letnie bujanie w hamaku. Emocje gwarantowane.




Książka została przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję Autorowi

poniedziałek, 26 października 2015

"Dziedzic" - trzeci tom trylogii już w listopadzie - zapowiedź

Kto zna twórczość Rafała Lewandowskiego? Kto czytał "Niemego" i "Blok", czyli dwa pierwsze tomy Niemej Trylogii? Komu się podobały?
Czekam na Wasze komentarze :)

A dziś przybywam, ponieważ dopiero co zakończyło się krakowskie święto książek, czyli targi a już na maila dostałam radosną wiadomość od autora: już w listopadzie odbędzie się premiera trzeciego tomu!!!

"Dziedzic" - sądząc po opisie - będzie nieco sensacyjny, ponieważ będą zwroty akcji i trzymająca w napięciu historia. Znika bowiem najmłodsza siostra pięćdziesięcioletniego już Rafaela Wellsa. Kiedy rozpoczyna on poszukiwania, na jaw wychodzą sprawy rodzinne, o których nie miał pojęcia.

Uwielbiam takie książki z tajemnicami w tle. Jestem ogromnie ciekawa co tym razem spotka głównego bohatera i jakie "brudy" przeszłości uda mu się odkryć. A Wy poczuliście ochotę na poznanie trzeciej części trylogii? Lubicie takie wspólne odkrywanie tajemnic razem z bohaterami czytanych książek?

W listopadzie spodziewajcie się mojej recenzji i ...niespodzianki związanej z książką.

piątek, 14 sierpnia 2015

Rafał Lewandowski "Blok"




Autor: Rafał Lewandowski
Wydawnictwo: Coś Pięknego
Data wydania: 30 lipca 2015
Liczba stron: 240
Seria: Niema trylogia tom 2





Jeśli nie znasz tomu pierwszego trylogii nie czytaj pierwszego akapitu recenzji - spojler




W kwietniu tego roku miałam okazję poznać Rafaela Wellsa, młodego bohatera trylogii Rafała Lewandowskiego. Pierwszy tom nosił tytuł "Niemy", w którym to wraz z niemym chłopakiem podróżowaliśmy do Austrii i Niemiec w poszukiwaniu pradziadka. Rafaelowi towarzyszył wtedy najlepszy przyjaciel Wojtek Siciński oraz Weronika - dziewczyna Wojtka. Jak pamiętacie Weronice zależało wyłącznie na kasie i jak tylko wyczuła, że to Wells będzie miał jej więcej zmieniła obiekt zainteresowania. Skutek był taki, że Rafael prawie został zamordowany, ale już w przypadku Weroniki nie mogę użyć słowa "prawie", bowiem zginęła pod kołami jaguara prowadzonego przez Jagodę, tancerkę z tytułami. Od ponad trzech lat zresztą Jagodę Wells, żonę Rafaela...

Cztery miesiące przed rozpoczęciem akcji książki młode (bohaterowie są przed trzydziestką) małżeństwo wprowadza się do domu rodzinnego Wellsów, ponieważ budynek nieco opustoszał od czasu, gdy mieliśmy okazję śledzić "Niemego". Dziadkowie Rafaela już nie żyją, rodzeństwo (które jest w tej książce dość szczegółowo scharakteryzowane) rozpierzchło się po Polsce, ale i poza jej granicami, dlatego też Wellsowie zaproponowali taki układ mieszkaniowy.

Niespodziewanie w dawnej sypialni rodziców, która obecnie jest sypialnią Jagody i Rafaela, głównego bohatera zaczęły nawiedzać sny... Śniła mu się ciemność, z której wyłaniały się ogromne połacie spalonej ziemi oraz ... zaniedbany, ciemny i obskurny blok. Osobiście, gdyby to w jakiś sposób od niego zależało, Rafael nigdy by tam nie wszedł, ale we śnie nie miał zbyt wiele do powiedzenia - tajemnicza siła pchała go do przodu, aż wszedł do budynku, do windy i w niej utknął... I w tym momencie zawsze się budzi, bo nie ma w niej nawet alarmowego przycisku... Jednak od czego są kobiety w życiu mężczyzn...? Jagoda postanawia zakończyć męczarnie męża i podejmuje się odnalezienia bloku ze snu. Jej zdaniem, tylko wizyta w tym miejscu i odkrycie przyczyny wizji może "odczarować" sny Wellsa. Czy uda jej się odnaleźć tajemniczy blok?

Nie byłoby zapewne tej książki, gdyby się nie udało... Blok ze snów okazuje się być zaczątkiem niedoszłego kompleksu Bałtów, na Podlasiu. Osiedle rozpoczęto budować w 1990 roku, jednak stoi tam tylko ten jeden osmolony i opuszczony blok. Dlaczego? Najpierw zaginął kierownik budowy, ale robotnicy nie zaprzątali sobie tym głów i pracowali dalej. Jednak zbliżał się dzień wypłaty... Kiedy przeszukali okolicę i poszczególne piętra bez rezultatu, okazało się, że w piwnicy znaleźli już tylko jego zwłoki. Ktoś ich dotknął i tak rozprzestrzeniła się bakteria, która najpierw wywołała gorączkę a potem śmierć całego zespołu. Co ta historia ma wspólnego z młodym Wellsem? Cóż, on sam tego nie wie, bowiem nikt z jego rodziny nie pochodzi z Podlasia, nie pracował przy budowie bloku i cała ta sprawa jest tym bardziej zagadkowa. O co zatem chodzi?

Młodzi udają się na Podlasie i rozpoczynają swoją wędrówkę po kolejnych kondygnacjach, budzącego przerażenie Rafaela, bloku. Na każdym piętrze znajdują się tylko jedne drzwi (nie jak w normalnych blokach od dwóch do czterech czy nawet więcej), które chętnie otwierają swoje podwoje przed przybyszami. Co się za nimi kryje? Ogólnie rzecz mówiąc (bazując na słowach autora książki)  nielogiczna i chaotyczna czasoprzestrzeń. Bohaterowie nie mają pojęcia co spotka ich za drzwiami kolejnych pięter. Z kim będą mieli okazję się spotkać? Czy trafią do przyszłości czy przeszłości? Czy to co zobaczą i usłyszą będzie dla nich podnoszące na duchu czy dołujące? Czy będą dążyli do tego czy wręcz przeciwnie? Tak wiele pytań, tak mało odpowiedzi... Nie zawsze bowiem wiedzą z kim mają porozmawiać, czego szukać, jak zdobyć potrzebną na tym etapie wędrówki wiedzę. Kolejne piętra bloku Wellsowie porównują do gry komputerowej, gdzie trzeba pokonywać kolejne levele i zdobywać informacje potrzebne na następnych. Wyjątkiem okazały się być drzwi na piętrze ósmym, które nie ustąpiły nawet pod naporem siły... Z jakiego powodu? Co znajduje się pod trzynastką? Przyznam, że mnie samą zaskoczyło to spotkanie... Choć oczywiście większość spotkań i miejsc wywoływała u mnie uczucie zaskoczenia oraz ogromne emocje. Byłam niezmiernie ciekawa co uda się odkryć bohaterom, do czego doprowadzi ich ta wędrówka. Niektóre wizyty były niezmiernie przyjemne (jedzenie ciasta babci Katarzyny, kawa "U Mariana"), jednak niektóre wywoływały szok, niedowierzanie, strach, bezsilność czy rozczarowanie.


"W tym bloku wszystko miało znaczenie, czasem głęboko ukryte, czasem dosłowne, ale jednak każdy, najmniejszy nawet drobiazg pojawiał się w konkretnym, ściśle określonym celu." *  


Książka ma zupełnie inny wymiar niż pierwszy tom trylogii. Wtedy Wells poszukiwał pradziadka i kolejne strony skupiały się na przyziemnych sprawach, rozmowach, spotkaniach. Choć z nutką sensacji to tamta historia bardziej do mnie przemawiała. Nie twierdzę oczywiście, że ta mi się nie podoba, bowiem widać ogrom pracy jaką autor włożył w stworzenie tej powieści. Każde piętro to odrębna historia - albo zupełnie nowa w życiu bohatera albo dotycząca innej płaszczyzny czegoś, co już się wydarzyło. Wells nie ma łatwego życia z powodu faktu, że nie mówi i czytelnik wreszcie ma okazję poznać nieco szczegółów dotyczących tej sprawy.
Mroczne sekrety z życia dziadków Rafaela poznałam w "Niemym" a teraz mogłam przekonać się jak to naprawdę było z jego rodzicami. Czy opowiadali dzieciom prawdę dotyczącą swojej młodości? A jaką wizję przyszłości ma przed sobą Wells i jego żona?

Każdy rozdział to odrębne piętro i odrębna przygoda. Zachęcam do przeczytania drugiego tomu trylogii, bowiem jest bardzo ciekawą i nietypową pozycją na rynku wydawniczym. Nie w każdej książce możemy poznać tak wiele z życia bohaterów w trzech płaszczyznach: przeszłość, teraźniejszość i przyszłość na tak niewielkiej ilości stron. Książka szybko się czyta, jest zaskakująca, emocjonująca, chwilami znacznie podnosi poziom adrenaliny. Zdarzają się momenty humorystyczne, ale i wymagające od bohaterów przemyśleń nad własnym życiem i wyborami, których powinni dokonywać. A finałowa rozmowa małżeństwa z panią sprzątającą teren wokół bloku... genialna puenta. Jestem ogromnie ciekawa jak potoczą się losy Wellsów w trzecim tomie Niemej trylogii.





* R. Lewandowski, "Blok", Poznań, Wyd. Coś Pięknego, 2015, str. 166


Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję Autorowi


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...