środa, 20 września 2017

Agnieszka Walczak-Chojecka "Nie czas na pożegnanie" - recenzja premierowa




Autor: Agnieszka Walczak-Chojecka
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 20 września 2017
Liczba stron: 384
Seria: Saga Bałkańska tom 3


Książkę koniecznie polecam czytać we właściwej chronologii tomów tej sagi






I to już niestety koniec... Zżyłam się z bohaterami Sagi Bałkańskiej Agnieszki Walczak-Chojeckiej, chłonęłam smaki, zapachy, kibicowałam bohaterom... Wraz z nimi przeżywałam wzloty i upadki, smutki i radości oraz tragizm wojny czy powodzi - dwie jakże skrajne katastrofy zbierające śmiertelne żniwo. Jednak przyszła pora na trzeci tom... Myślę, że to chyba zawsze najtrudniejsze zadanie dla pisarza, by w sposób przynajmniej dobry zwieńczyć swe kilkumiesięczne lub kilkuletnie dzieło. Czy Walczak-Chojecka sobie z tym poradziła? A może to jeszcze nie koniec patrząc na finałową scenę... :)


Tom drugi pozostawiał czytelnika w ogromnym zawieszeniu, bowiem w finale Jasmina odkryła, iż jej ukochany Dragan żyje... Nie była zupełnie na to przygotowana - nie tutaj, nie teraz, nie w taki sposób... Ale los miewa inne plany niż sami sobie zaplanujemy. Jednak po niespokojnej nocy w hotelu młoda Chorwatka zostawia śpiącą Katarzynę i sama udaje się do ośrodka "Powrót"... Tu czeka ją przykra niespodzianka - nie będzie miała szansy pokonania amnezji Dragana małymi kroczkami pozwalając mu na przypominanie sobie przeszłości, bowiem chłopak zniknął! Nikt nie wie gdzie jest i obie kobiety wpadają w panikę... Dopiero co odnalazły go po tak długim okresie niepewności, bólu i łez. Wszak myślały, że nie żyje... Mają pretensje do Olji, że ukrywała przed nimi prawdę. Czy i tym razem dziewczyna ma coś wspólnego ze zniknięciem Dragana? Czy nie czuje wyrzutów sumienia i nadal knuje intrygi czy może chłopak sam uciekł nie chcąc zderzyć się z przeszłością i nowymi dla niego twarzami?

Nie zdradzę Wam zbyt wiele... Może tylko tyle, że przez pewien czas Dragan przebywał w szpitalu na Banovom Brdu, gdzie spotkał kogoś z przeszłości, kogo wolałby nie oglądać już nigdy w życiu. Sama nie wiem czy to dla niego lepiej, że nie pamiętał tej osoby...?! Najgorsze jest to, że pobyt w tym miejscu miał być ucieczką a stał się "narzędziem" wpakowania go w znacznie gorsze tarapaty życiowe. Nie wiedzieć czemu i komu tak bardzo zawinił, że ostatecznie stał się ofiarą nienawiści i z każdej strony spadały na niego złe wiadomości. Czy Dragan ma jeszcze szansę na szczęście?
Czy dwie kochające kobiety (Jasmina i Katarzyna) zdołają go jeszcze odnaleźć?
Żadna z nich nie ustaje w poszukiwaniach i sprawdzaniu wszelkich możliwych śladów i miejsc, gdzie mógłby przebywać młody Serb. Często czeka ich zawód, rozczarowanie i przykre sytuacje, jednak za wszelką cenę pragną uściskać bliską osobę - każdy by walczył, prawda?

Pomiędzy kolejnymi podróżami Katarzyna przebywa głównie u matki w Dusznikach, gdzie spotyka się z dawną miłością, zaś Jasmina pilnie przepracowuje swój smutek w teatrze pantomimy u Henryka Tomaszewskiego jednocześnie skupiając się na wychowywaniu syna. Jej krwawiące serce nie potrafi zawalczyć z rozumem o ścieżkę przyszłości i wciąż rani Tarika, nie potrafiąc dać mu ostatecznej odpowiedzi. Czy marzenie młodego weterynarza się spełni?

Mimo iż wojna się skończyła nadal wyją syreny alarmowe, słychać strzały a po niebie przetacza się hałas przelatujących bombowców. Mieszkańcy Bałkanów nadal nie mogą spać spokojnie a i dnie nie pozwalają na normalne życie. Ile jeszcze osób musi zginąć, by mógł zapanować prawdziwy pokój?


Książka była dla mnie ogromną niespodzianką - co autorka przygotowała na koniec tomu? Dzieje się dużo, czasu na nudę nie ma w ogóle a kolejne strony umykają spod palców szybciej niż można zdążyć pomyśleć o tym, by je przewrócić... Nazwałabym powieść wręcz rollercoasterem, gdyż wydarzenia następują po sobie z prędkością światła i dbają o wysoki poziom adrenaliny czytelnika. Dodatkowo nie ma szans, by domyślić się co czeka w kolejnych rozdziałach... Przyznaję, że zupełnie nie wiedziałam, w jakim kierunku poszły myśli Agnieszki Walczak-Chojeckiej... Zwłaszcza, że los bohaterów zmieniał się jakby wiejący wiatr odwracał wciąż ich przyszłość a nie tylko poruszał flagami.

Niezdecydowana Jasmina, zagubiona Katarzyna, wredna Olja, mądry życiowo Tomaszewski czy też wpadający w kolejne tarapaty Dragan - wszyscy muszą zmierzyć się z prozą życia przygotowaną przez Matkę-Autorkę, która nie pozwala im na chwilę wytchnienia :) Miejsce akcji wciąż się zmienia - Belgrad, Nowy Sad, Sarajewo, Kosowo, Czarnogóra, Duszniki-Zdrój, Wrocław oraz Kobierzyce - dostarczając nam czarujących opisów, zaskakujących decyzji oraz trudnych wyborów, ale nie powodując zagubienia.

Podczas lektury każdy czytelnik czeka zawsze na finał - czy będzie to zakończenie otwarte czy może zamknięte... Walczak-Chojecka zafundowała nam to pierwsze pozwalając, byśmy snuli domysły, rozważali różne rozwiązania i dopisując swój własny epilog. Ogólnie jestem zwolenniczką innych "ostatnich zdań", ale przyznaję - w tym przypadku to bardzo dobre zakończenie. A może to znak, iż w nasze ręce trafi tom czwarty?

Niewątpliwie na plus jest tło historyczno-społeczne, w które autorka doskonale wpisała losy swoich - w większości - fikcyjnych bohaterów. Pani Agnieszka nie skupiła się wyłącznie na suchym podaniu dat na początku rozdziałów, ale przybliżyła czym się tamte czasy charakteryzowały - pojawienie się telefonów komórkowych i skutki tej nowinki technologicznej; modne seriale czy muzyka, pielgrzymka Jana Pawła II do Polski. Byłam zaskoczona, iż w fabule ważne miejsce zajęły bardzo traumatyczne dla wielu Polaków wydarzenia z 1997 roku - sama przeżyłam wtedy trudne chwile w swoich rodzinnych stronach, choć byłe one odmienne od tych powieściowych. Książka została wzbogacona poezją co w połączeniu z lekkością pióra autorki zapewnia niezwykłą literacką podróż.



Podsumowując - trzeci tom Sagi Bałkańskiej dostarcza czytelnikowi mnóstwo sprzecznych emocji, zaskakuje wydarzeniami, intryguje, wzrusza i nie pozwala na spokojny sen. Powieść traktuje o zatracaniu się w byciu rodzicem a dla równowagi chwil grozy otrzymujemy rozczulającą gromadkę dzieci. To wyśmienita i wciągająca seria o bratobójczym konflikcie, skupiająca się na losach bohaterów różnych nacji - gorąco polecam!







"Nie czas na miłość"
"Nie czas na zapomnienie"
"Nie czas na pożegnanie"


Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję Autorce oraz



poniedziałek, 18 września 2017

Janet Cherrie "Córka Fanny Hill"




Autor: Janet Cherrie
Wydawnictwo: Replika
Data wydania: 2017
Liczba stron: 320










Zakazany owoc smakuje najlepiej i dlatego śmiem przypuszczać, że mimo iż w większości domów książki zabarwione erotyką nie są zapewne ustawiane w widocznym miejscu biblioteczek, to i tak prędzej czy później latorośle do nich dotrą. Mam rację?
Pamiętam, że razem z bratem znaleźliśmy taką "skrytkę" i przeczytaliśmy wszystko co w niej było między innymi "Pamiętniki Fanny Hill". Nie wiem ile miałam wtedy lat, ale to był mój pierwszy erotyk. Choć nie potrafię po latach nakreślić zupełnie fabuły to w moim umyśle pozostało wspomnienie mocno zaczerwienionych policzków.

Dlatego zaintrygowała mnie "Córka Fanny Hill" wydana przez Replikę. Byłam ogromnie ciekawa jak po tak długim czasie odbiorę historię córki słynnej literackiej kurtyzany.

XVIII wiek, Anglia
Laura Hill bardzo szybko została sierotą. Już mając pięć lat wychowywała się u stryja w Liverpoolu a po jego śmierci - już jako dwudziestotrzyletnia dziewczyna - wyjechała do kuzyna do Farlow's Mills. George ma trzydzieści osiem lat i samotnie wychowuje syna - Henry'ego. Chcąc przygotować go do prowadzenia firmy prosi Laurę, by nauczyła go rachunków. Tylko czy dziewczyna będzie potrafiła wyzbyć się myśli o seksualności w obecności młodzieńca?

Pobyt na wsi sprzyja spacerom, podglądaniu schadzek, ale również pozwala na rozwijanie pasji jaką jest alchemia. Laura ma sprecyzowane plany co do stworzenia wynalazku życia, jednak wcześniej musi pomóc kuzynowi w zdobyciu koncesji na handel z Indiami. Do czego się posuną, by to osiągnąć? Na czym będzie polegała intryga?


Klimat osiemnastego wieku nadaje erotykowi specyficznego uroku - obok powozów, długich sukni i gorsetów są również tajemne przejścia, wyjątkowe domy uciech i jakże odmienne od obecnych relacje międzyludzkie. Prawda jest jednak taka, że Cherrie nie postarała się w kwestii  tła historyczno-społecznego. Zbyt mało wydarzeń, na których tle rozgrywałyby się losy bohaterów. Dość skąpe informacje na temat handlu z Indiami, planowanych celów wypraw morskich czy też ustroju Anglii i sytuacji jej mieszkańców.

Prawdziwej fabuły jest w książce niewiele, autorka skupiła się na erotyce a poza nią jest dość sielankowo i wydarzenia rozgrywają się w kręgu kilku osób. Dopiero pod koniec lektury pojawiają się nowe postacie, jednak nie zmienia to faktu, że powieść nie jest ani odrobinę romantyczna a prawdziwej miłości tu nie uświadczycie. 
Laura opowiada nam o harcach z nauczycielem, potem o uciechach w samym Farlow's - swoich i nie tylko, gdyż panuje ogólna rozwiązłość. Cała książka ukazuje dość otwarte podejście do intymności, części ciała są nazywane różnorodnie - od słodkich czy wręcz śmiesznych, po potoczne i "świntuszkowate", co powoduje iż nie zawsze sceny erotyczne wywołują rumieniec, często śmieszą słownictwem lub zachowaniem bohaterów. Najbardziej ujęło mnie określenie "różowy nosek myszki" :)
"Momentów" jest przecież jednak kilka lub kilkanaście (wybaczcie, ale nie liczyłam...) i nie zawsze jest słodko czy śmiesznie - zdarzają się sceny wyuzdane czy pikantne.

Na uwagę zasługuje pewna tajemnica pana domu w Farlow's Mills, która wychodząc na jaw nieźle miesza w życiu pewnych mężczyzn - zabrakło mi wyjaśnienia jak jeden z nich zareagował na nowinki... Liczyłam na dokończenie tego wątku... Zwłaszcza, że brała w nim udział zjawa.


Doskonale widać, iż akcja dzieje się wiele lat temu, ponieważ często stosowane są archaizmy - nie zawsze zresztą rozumiane przez współczesnego czytelnika. Występują też wyrazy potoczne. Słowo "chędoży", mi nie przeszkadzało, ale już na przykład wyraz "flaszka" powinien zostać chyba zastąpiony "butelką"...


Podsumowując - "Córka Fanny Hill" charakteryzuje się dużą częstotliwością miłosnych uniesień, które z kolei określiłabym jako różnorodne. To oryginalna lektura, głównie z uwagi na akcję osadzoną w osiemnastym wieku, jednak w mojej ocenie jest dość średnia. Wielbiciele literatury erotycznej nie będą zniesmaczeni, ale na ile seksualność ich zadowoli - wszystko zależy od tego czy oddadzą się lekturze dla poznania tej historii czy będą tylko porównywać do hitów gatunku.




Książka przeczytana w ramach wyzwań: Zatytułuj się, 52 książki


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję

sobota, 16 września 2017

Magdalena Witkiewicz "Ósmy cud świata"




Autor: Magdalena Witkiewicz
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 13 września 2017
Liczba stron: 336










Magdalena Witkiewicz to polska autorka, która trafia wprost do serc rodzimych czytelniczek swoimi życiowymi powieściami. Potrafi pisać z humorem oraz o poważnych sprawach, ale w lekkim i przystępnym stylu. Nie będę rozpisywać się o jej biografii, bowiem w internetowym świecie znajdziecie potrzebne informacje. Nie porównam również "Ósmego cudu świata" do "Czereśnie zawsze muszą być dwie", bo to zupełnie nie ten kaliber, wręcz inna bajka i trudno będzie "Czereśnie..." teraz zrzucić z mojego prywatnego piedestału, czy tam TOP1 Magdaleny, jak kto woli :)


Anna ukończyła marketing i zarządzanie, jednak jej największą pasją są podróże. Potrafi pojechać sama w nieznanym kierunku, bez konkretnego planu czy celu. Mając szansę na dobrą pierwszą po studiach pracę, rezygnuje z niej, gdyż musiałaby odwołać wyjazd do Norwegii. Życie Ani śledzimy przez kilka następnych lat - jej codzienność singielki, która jest pewna swej przyszłości, nie martwi się zbytnio jutrem, rozstania leczy podróżami i tylko słowa matki oraz przyjaciółek sprawiają, że marzenia zaczynają boleć... Podróże służbowe choć w minimalnym stopniu zaspokajają głód przemierzania przestrzeni, ale w życiu bohaterki następuje kryzys. Czuje, że łączenie pracy z życiem prywatnym zaczyna ją przytłaczać. Wplątała się z Jackiem w relację, która nie do końca daje jej spełnienie.


"By z kimś być, trzeba umieć się z nim również nudzić". *


On daje jej serce na wyciągniętej dłoni i pragnie wiele.
A ona?
Ona postanawia pojechać na urlop! Przemyśleć swoje decyzje, odzyskać wiarę w miłość i dowiedzieć się gdzieś w głębi siebie, czego tak naprawdę oczekuje od losu i swej przyszłości. Bo będąc z dala od domu łatwiej nam znaleźć właściwe rozwiązanie, ponieważ łapiemy dystans do tego co się wydarzyło.

Swoje kroki Anna kieruje do Wietnamu, gdzie spędza kilka dni z przypadkowo poznanym Tomaszem. Bajkowa sceneria sprawia, że stają się sobie bliżsi niż planowali... Wszak ona chciała być sama i myśleć a on... miał tu być z kimś innym. Dwoje ludzi z mocno poplątaną przeszłością w gorącym słońcu Azji poczuło wzajemną więź, którą zniszczyła jedna kartka papieru... Czy tą relację uda się jeszcze odbudować? A nie będzie to łatwe... Czy może Anka zrozumie, że jej przeznaczeniem jest Jacek? Co podpowie jej serce? Jeśli chcecie się przekonać jak zakończy się ta historia, którą dodatkowo pogmatwają maleńkie stópki, to koniecznie sięgnijcie po "Ósmy cud świata".


Skąd pomysł na Wietnam? W 2014 roku Magdalena Witkiewicz została zaproszona na Międzynarodowy Festiwal Literatury Europejskiej w Hanoi. To wtedy poczuła inspirację, by fabułę jednej ze swych powieści - choć częściowo - umieścić w tym kraju. Z ogromnym zainteresowaniem czytałam o wiecznie młodych Wietnamkach, ruchu ulicznym bez zasad, farmach pereł oraz smakach i zapachach charakterystycznych dla tego zakątka świata. Najbardziej podobały mi się legendy, które opowiadał Tomasz - o powstaniu Jeziora Zwróconego Miecza, o zbieraniu ryżu czy wyspach Ha Long.

Autorka użyła pięknego porównania naszego życia - musimy uważać na to co wybieramy, na co się decydujemy, co komuś mówimy, bowiem życie to nie książka i ma tylko jedno zakończenie. Powieść obfituje w całą gamę przemyśleń na różne tematy bliskie każdemu z  nas: przeszłość rzutująca na przyszłość, problemy damsko-męskie, marzenia lub przerażenie na myśl o macierzyństwie, odzyskiwanie wiary w ludzi, relacje rodziców i dzieci a także miłość przychodząca wtedy, gdy własne dzieci są już dorosłe. Nie zabrakło również przedkładania pracy ponad miłość, gonitwy za pieniądzem czy bólu samotności.


"...czasem życie i praktyka są dużo lepszymi nauczycielami niż teoria serwowana na zajęciach przez profesorów" **


"Ósmy cud świata" wspiera nas na wielu polach - pokazuje, że nie wystarczy marzyć... trzeba zrobić pierwszy krok zaś miłość jest czasem na wyciągnięcie ręki, tylko nie potrafimy tego dostrzec... Aby ją "dogonić" musimy przekroczyć niejedną granicę a wtedy koniecznie powinniśmy zdradzić temu, kogo kochamy, że jest obiektem naszych uczuć. Powieść traktuje również o tym, że pomimo trudności musimy żyć dalej uważając na zgubne "lepiej", "wyżej" czy "więcej". Czasem trzeba odpuścić parcie naprzód "po trupach do celu", bo ważniejsza jest codzienność i bliscy.

Powieść - z nota bene cudownie symboliczną okładką - składa się z trzech części: w pierwszej i trzeciej skupiamy się na życiu kobiety, w drugiej - mężczyzny. To oni są w nich bohaterami i narratorami. Dzięki temu możemy poznać, choć część historii z różnych perspektyw, co pozwala lepiej lokować sympatie i kierować zrozumienie dla decyzji. Ciekawym zabiegiem jest umieszczenie na początku każdego rozdziału powiedzenia wietnamskiego - są naprawdę dające do myślenia :)

Książkę pochłonęłam właściwie w jeden dzień. Popłynęłam z prądem wydarzeń, refleksji i odwiedziłam cudny Wietnam, który Witkiewicz opisała dość konkretnie - jak to w obyczajówce a nie przewodniku turystycznym. Byłam ogromnie ciekawa co wyniknie z obecności dwóch, jakże różnych mężczyzn w życiu głównej bohaterki - każdy miał bowiem wady i zalety. Chcesz odkryć wszystkie skrywane w powieści niespodzianki? Przeczytaj :)


Podsumowując - "Ósmy cud świata" to lektura obowiązkowa dla wielbicieli twórczości Witkiewicz, powieść traktująca o uczuciach, marzeniach, trudnych wyborach i szczęściu, które czai się u progu jak maleńkie ziarenko piasku, by móc stać się dla nas drogocenną perłą.

Wprawdzie wszystkich siedmiu cudów świata nie miałam okazji osobiście zobaczyć, ale swój ósmy cud świata znalazłam :) A Twój ósmy cud?



* M. Witkiewicz, "Ósmy cud świata", Wyd. Filia, Poznań 2017, s. 30
** Tamże, s. 189



Książka przeczytana w ramach wyzwań: Grunt to okładka, Pod hasłem, 52 książki


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję Autorce

czwartek, 14 września 2017

"Moim największym marzeniem jest nieprzerwana praca nad książkami do końca życia" - zapraszam na wywiad z Julitą Strzebecką - wywiad #15


Julita Strzebecka zaistniała w świadomości polskich czytelników dnia 7 marca 2017 roku kiedy to została wydana jej debiutancka powieść - „Nakarm mnie”. Jednak trudno odnaleźć informacje o autorce a tym bardziej o procesie twórczym, pomysłach czy marzeniach. Postaram się uzyskać odpowiedzi na nurtujące pytania u źródła.



Ejotek: Kim jest Julita Strzebecka?
Julita Strzebecka: Osobą, która wreszcie zaczęła spełniać swoje marzenia. I oby mi tak zostało do końca życia ;)


ejotek: Czy w dzieciństwie lub wczesnej młodości pisywała Pani np. do szuflady?
JS: Tak. Pierwszy wiersz napisałam w wieku ośmiu lat – był o tęsknocie i szklance herbaty. Niestety nie zachował się na pamiątkę. Potem przez resztę podstawówki nie interesowała mnie żadna twórczość. W liceum pisywałam wiersze, krótkie opowiadania i nie mniej krótkie scenki z dialogami. Po maturze doszłam do wniosku, że trzeba zająć się życiem. Obiecałam sobie, że kiedy zdobędę wiele doświadczeń i będę miała coś do przekazania, a przede wszystkim będę czuła potrzebę, aby pisać, to do tego wrócę. Ta potrzeba odezwała się i nie dała o sobie zapomnieć. W roku 2009 zdecydowałam, że wracam do pisania. Szybko uznałam, że skoro muszę to robić, bo bez tego żyć dłużej nie potrafię i nie chcę, muszę nauczyć się robić to dobrze. Zaczęłam brać udział w różnych spotkaniach warsztatowych, zajęciach teoretycznych, profesjonalnych kursach pisania. Ćwiczyłam, ćwiczyłam, ćwiczyłam aż w końcu zaczęły pojawiać się efekty.



ejotek: Kiedy i w jakiej sytuacji narodził się pomysł, by napisać książkę?
JS: ‘Nakarm mnie’ to nie jest moja pierwsza książka w ogóle, ale pierwsza, która nie jest ćwiczeniową wprawką. Powstała, ponieważ w pewnym momencie doszłam do wniosku, że przyszła pora żeby napisać coś konkretnego. Wtedy akurat koleżanka z grupy Jola Czarkwiani napisała powieść poruszającą temat anoreksji. Ja wpadłam na pomysł, że napiszę o czymś przeciwnym – o obżarstwie. W trakcie pisania doszłam do wniosku, że książka może być nudna, więc trzeba tam wrzucić coś jeszcze. Feedersi (temat znałam już dawniej) wydawali mi się idealni, głównie dzięki temu, że idealnie pasowali do fabuły.


ejotek: A jak to się stało, że skupiła się Pani na tak trudnej a zarazem oryginalnej tematyce?
JS: Z mojego punktu widzenia tematyka książki nie jest trudna tylko po prostu inna. Nie potrafię pisać o rzeczach, które nie są dla mnie ważne, warte poznania i nie są wyzwaniem.


ejotek: Czy w Pani otoczeniu pojawiły się kiedykolwiek osoby mające problemy z otyłością czy to zupełnie przypadkowy temat?
JS: Temat nie jest przypadkowy. Takie mamy czasy, że jest dużo ludzi otyłych i każdy się z tym spotyka w mniejszym lub większym stopniu. Ale nie każdy wie, iż nie jest to problem wyłącznie natury estetycznej, lecz o wiele głębszy i złożony. Dzięki mojej książce można się dowiedzieć tego i owego, a ponadto coś przeżyć.


ejotek: Jak długo pisała się powieść z uwagi na pogodzenie tego zajęcia z pracą zawodową?
JS: Rok (ale to chyba tylko dlatego, że w wyniku perturbacji zawodowych przez kilka miesięcy nie pracowałam). Ten rok to nie tylko pisanie i poprawianie, ale także zbieranie materiałów. Czasami żeby napisać jedną scenę, musiałam kilka godzin zgłębiać temat.



ejotek: Czy jakieś miejsce szczególnie sprzyjało pisaniu?
JS: Nie było jakiegoś szczególnego miejsca, ale faktycznie długie godziny spędzałam na krześle przy biurku i laptopie. Zdarzało mi się pisać na świeżym powietrzu albo w kawiarni czy na przystanku.


ejotek: Zaintrygował mnie zwłaszcza przystanek :) A jak wyglądało samo pisanie? Miała Pani plan, którego dzielnie się trzymała czy może podczas procesu twórczego bohaterowie nieco zmieniali przyszłość, którą Pani dla nich stworzyła wcześniej?
JS: Zawsze piszę z planem, bo inaczej fabuła się rozłazi. To nie znaczy, że nic nie zmieniam, nie dodaję czy nie wyrzucam – robię to, jeśli uważam, że fabuła na tym skorzysta. Bohaterowie tak silni, jak Joanna czy Wiktor, sami podpowiadają wiele rzeczy, pomagają, nawet potrafią prowadzić, ale nie zmieniają radykalnie fabuły.


ejotek: Kto był pierwszym szczęśliwcem czytającym książkę?
JS: Słowo daję, że nie pamiętam. Przypuszczam, że była to mama.


ejotek: Dokarmiacze i nadmierna otyłość ich „ukochanych” kobiet to dość kontrowersyjny - a dla niektórych nawet niesmaczny - temat. Z jakimi opiniami o książce się Pani spotyka?
JS: Głównie ze zdziwieniem, niedowierzaniem czy nawet szokiem. I choć emocje są bardzo różne – złość, niesmak, obrzydzenie, wstyd, gorycz, niechęć, pogarda, mało kto uważa, że czas poświęcony na przeczytanie powieści był czasem zmarnowanym – najważniejsze jest to, iż czytając można coś przeżyć.


ejotek: W moim odczuciu to bardzo dobry debiut. Czy opinie czytelników miały wpływ na decyzję o napisaniu ciągu dalszego historii Joanny Wysockiej?
JS: Tak. Zanim powieść się nie ukazała, zupełnie nie wiedziałam, jak może zostać odebrana i co ja w ogóle powinnam myśleć. Muszę się przyznać, że bałam się opinii, kiedy książka już zaistniała. Pierwsze przyjęłam z niedowierzaniem. Po jakimś czasie, gdy przekonałam się, że książka się podoba i czytelnicy są zainteresowani kontynuacją, podjęłam decyzję o pisaniu drugiej części.


ejotek: Bardzo mnie to cieszy. Kiedy książka będzie miała premierę?
JS: Nie mam pojęcia. Wydawnictwo dostanie tekst po 17 września.


ejotek: Zatem pozostaje mi cierpliwie czekać na nową odsłonę tej opowieści, choć jestem ogromnie ciekawa co będzie dalej. Czy uchyli Pani odrobinkę tajemnicy?
JS: Taką maleńką odrobinkę ;) Będą dwa główne wątki, kilka pobocznych. Niszczące uczucia, mieszające w głowie emocje, złe wybory, niezaspokojone pożądanie, nałogi, pasje, fetysze i zemsta.
Będzie się działo :)


ejotek: Moja ciekawość sięga zenitu :) Jeśli zdarzają się Pani wolne chwile to na jaki rodzaj relaksu zostają przeznaczone?
JS: Moją ulubioną formą relaksu są spacery i spotkania z ludźmi. Czasami wskazane jest też kino, teatr, koncert albo opera. Wyjazd z miasta na łono natury, zawsze działa niesamowicie.


ejotek: A czy lubi Pani czytać?
JS: Bardzo lubię. Bez czytania i pisania nie da się po prostu żyć.


ejotek: Jakie nazwiska znajdują się na liście najczęściej czytanych?
JS: O, to bardzo długa lista. Uwielbiam czytać dzieła Gombrowicza (wszystkie), Bułhakowa, Tołstoja, Saramago, Ishiguro, Puzo, Kinga i wielu innych, a także książki moich koleżanek pisarek (których jest za dużo, żeby wszystkie wymienić) K. Bulicz-Kasprzak, K. Kołczewska, A. Mentlewicz, A. Lis, A. Brengos, A. Walczak-Chojecka i wiele innych.


ejotek: Kilka nazwisk jest mi bliskich :) Gdyby otrzymała Pani propozycję ekranizacji „Nakarm mnie”, to którzy aktorzy mieliby szansę otrzymania głównych ról?
JS: To reżyser dobiera aktorów i wcale bym się nie wtrącała. Ja marzę o dniu, w którym zostanę zaproszona do pracy nad scenariuszem jako konsultant.


ejotek: Na koniec pytanie, które zadaję każdemu pisarzowi – jakie ma Pani marzenia?
JS: Moim największym marzeniem jest nieprzerwana praca nad książkami do końca życia. Jeśli to marzenie będzie się spełniać, to da mi to siłę do spełniania po drodze tych mniejszych, często zupełnie prozaicznych takich, jak np. ugotowanie dobrego obiadu dla przyjaciół.


ejotek: Bardzo dziękuję za poświęcony czas oraz interesujące odpowiedzi jednocześnie życząc spełnienia wszystkich marzeń – tych dużych i tych maleńkich.
JS: Również bardzo dziękuję i życzę wszystkiego dobrego.



Epilog – zaczytana Joana zadała Autorce pytania – oto odpowiedzi:
1. Co sprawiło że nadała Pani takie lub inne imię swoim bohaterom? Przypadek czy skojarzenie z osobą z otoczenia?

JS: Zawsze imię dopasowuję do bohatera i daję mu to, z którym mi się najbardziej kojarzy. Natomiast inaczej było z Joanną i Wiktorem – to bardzo silne osobowości. Oni już na etapie tworzenia postaci sami wybrali sobie imiona i dali mi o tym znać.


2. Jak to jest u Pani z pisaniem, czy łatwo jest tak po prostu usiąść i zacząć pisać powieść?

JS: Łatwo i niełatwo jednocześnie. Ja siadam do pisania dopiero, jak mam już plan i stworzonych bohaterów, wiem, co chcę powiedzieć i jak. I nie siadam do pisania, jak nie mam w głowie pierwszej sceny, od której wszystko się zaczyna. Jeśli chodzi o ‘Nakarm mnie’ to początek pisałam trzy razy – zostawiłam dopiero, jak byłam zadowolona.

3. Czy w przypadku tej powieści wiedziała Pani od razu jaki będzie jej tytuł czy była jakieś inne robocze? Jeśli tak to czy można z ciekawości je poznać ?

JS: Moja książka najpierw miała tytuł ‘Ślad na jej policzku’ – taki był tytuł pierwszej wersji książki. W drugiej wersji zmienił się środek ciężkości, w związku z tym zmienił się i tytuł.

4. Czy podczas pisania przerywa Pani słowotok żeby sprawdzać i poprawiać? Czy w pierwszej kolejności, że się tak wyrażę "płynie Pani z nurtem rzeki" by potem cofnąć się i czytać wszystko od nowa?

JS: Zasadę mam taką, że jak piszę, to piszę całość i nie poprawiam w trakcie – pierwszą część pisałam na kompie. Drugą część pisałam inaczej, bo głównie w zeszycie i przepisując robiłam tak jakby pierwszą korektę od razu. Przy kolejnej książce wrócę do swojej zasady pisania na kompie i poprawiania po napisaniu całości.




Jak zawsze na koniec – pora na ogłoszenie wyników konkursu :) Miło mi poinformować, iż decyzją Autorki „Nakarm mnie” wygrywają:
Monika Piotrowska –Wegner
Epilog – zaczytana Joana
Edyta Chmura
Martwy Kruk
Chaga
Małgosia Xxookds


Ogromne gratulacje! Bardzo proszę o Wasze adresy na mojego maila (ejotek1980[małpa]gmail.com) – w tytule wpiszcie „Smaczny konkurs – adres”. 




Za wszystkie zdjęcia dziękuję Autorce. 

poniedziałek, 11 września 2017

Agnieszka Meyer "Karmin"




Autor: Agnieszka Meyer
Wydawnictwo: MG
Data wydania: marzec 2017
Liczba stron: 288










Los sprawił, że sięgnęłam po dwa debiuty z rzędu :) Jednak okazały się być zupełnie z innej planety. "Karmin" to powieść dotycząca związków między ludźmi, które bywają oparte na odmiennych oczekiwaniach przez każdego z partnerów. Autorka starała się udowodnić, że nawet najbliżsi sobie, potrafią w ułamku sekundy odmienić swe życie.


Max i Sabina (zwana Seliną)
Selina jest konserwatorką papieru, która opuściła rodzinny Kraków i wyjechała do USA. Otrzymywane zlecenia sprawiają jednak, że bywa w różnych miejscach na świecie - wszędzie tam, gdzie można uratować starą książkę. Praca jest dla niej lekiem na wszystko. A kim jest Max? To Niemiec z Monachium, pracujący w Stanach jako stolarz-artysta. Bywa zaborczy w stosunku do swojej kobiety, ale jednocześnie nie lubi się z nią rozstawać. Oboje naprzemiennie przybliżają nam swój związek, od chwili poznania, poprzez rozmowy o wojnie (co jest tym bardziej ciekawe, że ich przodkowie stali po przeciwnych stronach barykady) i zawiłościach językowych, codzienności, niechęci Seliny do rozmów na trudne tematy oraz wolnym od wstydu podejściu Maxa do cielesności.

Jednak pewnego dnia ich drogi rozchodzą się... Selina wyjeżdża a Max znajduje w koszu na śmieci pewien rachunek, który wywołuje w nim złość...

...oto jak jedno niedopowiedzenie, brak zaufania czy też otwartości, niechęć do szczerej rozmowy zniszczy ich miłość i bliskość...


David
Podczas pobytu w Dublinie Selina poznaje Davida, bardzo dziwnego, tajemniczego i zarazem eleganckiego pasjonata starych ksiąg. Swoje "skarby" trzyma w bankowej skrytce i tylko wtajemniczeni mają szansę poznać ich zawartość. Kobieta jest nim zafascynowana (choć tak naprawdę to nie wiem czy bardziej pragnie jego czy zawartości skrytki). Zadziwia ją jego wielojęzyczność, zaś imponuje ciągłe zaskakiwanie, wieczna niewiadoma i częste podróże - dopiero później zaczyna ją to denerwować w połączeniu z zamartwianiem się o jego zagadkowe ataki. Kim tak naprawdę jest zmieniający nazwiska i paszporty David? Czym zakończy się pełne niedomówień napięcie między nimi? Czy Selina podda się jego hipnotycznemu zachowaniu zapominając o Maximilianie? Czy otrzyma zapłatę za swą pracę?


Jessie
Jessie to operatywna, konkretna i nierozumiejąca trudnej przeszłości Europejczyków obywatelka Ameryki, która zauroczyła się Maxem. W różowych kolorach widzi wspólną przyszłość i stawia kolejne kroki na tejże drodze, między innymi przedstawiając wybranka rodzicom. Jednak los ma dla niej niespodziankę...



Czworo ludzi na dwóch różnych kontynentach zostało uwikłanych w historię o miłości, bliskości i tajemnicach. Ich codzienność przeplata się ze sobą pokazując nam jakie skutki mają podejmowane decyzje. Ich problemy mają wpływ nie tylko na ich własne życie, ale i pozostałej trójki. Jak to możliwe? W jaki sposób autorka połączyła ich losy? Czy prawda wyjdzie na jaw? Dla kogo finał okaże się szczęśliwy?

Każde miejsce, w którym toczy się akcja jest opisane z niezwykłą dokładnością, dzięki temu oczami wyobraźni potrafiłam zobaczyć i poczuć tamten świat - amerykański, włoski, polski - Golden Gate, obozy koncentracyjne czy też Forum Romanum.

Jednak chwilami brakowało mi chronologiczności, gubiłam się w przeszłości i teraźniejszości, próbując odnaleźć się na osi czasu, by dorównać krokom bohaterów. Zaś rozpoczynając nowy rozdział musiałam czekać, by imię bohatera zostało wymienione, by wiedzieć której pary dotyczy oraz czy dany fragment dzieje się tu i teraz czy jest może wspomnieniem...

Powyższy akapit sprawia, iż z całą pewnością stwierdzam, że Agnieszka Meyer nie do końca trafiła w mój gust. Ale przecież nie każdą książką muszę być zachwycona, prawda? To nierealne... A właśnie tak określiłabym "Karmin" - odrealniona opowieść z ukrywaniem prawdy, tęsknotą za ojczyzną i wspomnieniami o wojnie. Nie ma tutaj zbyt wiele akcji, raczej mnóstwo przemyśleń czy dyskusji - to one stanowią o sensie lektury. Brakowało mi nieco adrenaliny, która zwykle towarzyszy mi podczas lektury. Mam wrażenie, że momentami autorka chciała zbyt pięknie czy górnolotnie przekazać swe myśli czytelnikowi i - przynajmniej dla mnie - wyszło trudno i naukowo.

Niewątpliwie na plus muszę zaliczyć opisy zbliżeń, które zostały przedstawione bajkowo, w sposób piękny, delikatny, wręcz jak muśnięcia skrzydeł motyli. A przecież nie tylko o cielesności tu mowa. Meyer wykorzystała swych bohaterów, by pokazać nam, że każdy potrzebuje czasem oddechu, wytchnienia, oderwania od dotychczasowego życia i trudności jakie piętrzą się codziennie.


Podsumowując - "Karmin" jest powieścią trudną, oryginalną i specjalizującą się w ulotności miejsc i języków, ale również barwna i mistyczna. Opowiada o trudnej przeszłości, wspomnieniach i różnorodnych dziełach sztuki. To dość ciężka historia, głównie z uwagi na jej charakter i odmienność od typowych obyczajówek. Na pewno trzeba mieć odpowiedni nastrój i przygotować się psychicznie do odbioru książki o książce, bowiem śmiało mogę stwierdzić, że prócz czwórki żywych bohaterów, piątym jest ONA - niezwykła księga. Bibliofile powinni odkryć ją osobiście a przy okazji otrzymają wskazówkę, by nic w życiu nie odkładać na później...






Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję Autorce

niedziela, 10 września 2017

Znowu radość! Gratki dla Sylwii

W piątek Sylwia zameldowała, że wykonała swoje zadanie :)

Brawo! Zwłaszcza, że to nie było Twoje pierwsze w tym wyzwaniu :)

Cieszy mnie to bardzo, że kolejna osoba ze zbiorowej rundy wyzwania zaliczyła, bowiem czasu coraz mniej a sukcesów coraz więcej :)

Gratuluję! :)




Sylwia miała za zadanie poznać twórczość Krystyny Mirek. Co wybrała na to pierwsze spotkanie?
"Miłość z jasnego nieba"! - wrażenia Sylwii możecie poznać TUTAJ

Dla mnie najważniejsze jest to, że w kolejnej czytelniczce zaszczepiłam miłość do polecanego autora :)


To kto następny zgłosi swój sukces? :)

sobota, 9 września 2017

Agnieszka Turzyniecka "Inspektor Kres i zaginiona"





Autor: Agnieszka Turzyniecka
Wydawnictwo: Szara Godzina
Data wydania: 2013
Ilość stron: 256









Agnieszka Turzyniecka napisała dotychczas dwie powieści: "Dziewczynkę z balonikami" oraz właśnie przeze mnie przeczytany debiut - "Inspektor Kres i zaginiona". Czy sięgając po książki w innej kolejności niż zostały napisane, nie strzeliłam sobie przypadkiem "samobója" i nie czuję rozczarowania? Przekonajcie się jakie są moje wrażenia.


Wiecie co wydarzyło się w Piotrkowie Trybunalskim w pewien majowy czwartek?
Marianna Suchocka zgłasza na posterunku policji zaginięcie swojej dwudziestoośmioletniej córki - Barbary. Wprawdzie Basia jest pełnoletnia, ale mieszka sama i nie kontaktowała się z nimi od soboty. A że jest dziewczyną dobrą, spokojną i lubianą jej milczenie oraz przedłużająca się nieobecność w mieszkaniu budzi niepokój rodzicieli. Kiedy Marianna wraz z policją przybywa do domu córki okazuje się, że drzwi nie były zamknięte na klucz a na dywanie odnaleziono czerwone ślady... Czy to krew? Co stało się z Basią? Czy jeszcze żyje? Prawda okaże się dość niezwykła...

Sprawę prowadzi jeden z najlepszych inspektorów w Piotrkowie - Marian Kres. Rodzice z niepokojem oczekują na wszelkie możliwe wiadomości, jednak policjant niechętnie udziela niesprawdzonych informacji. Ta sprawa stała się jego priorytetem, mimo że mijają miesiące i oficjalnie ją zamknięto. Ambitny inspektor na własną rękę (co skutkuje kłótniami z żoną) poszukuje tropów, kluczy, okłamuje rodzinę i zwierzchników, byle dowiedzieć się czegoś nowego... A trop prowadzi go poza granice kraju.

Początkowo sądziłam, że powieść skupi się na sprawie zaginięcia Basi i aż do samego finału nie będzie wiadomo jaki spotkał ją los. Jednak autorka zrobiła mi niespodziankę! Czytelnik bardzo szybko poznaje prawdę, bowiem pierwszoosobowa narracja została podzielona (w pierwszej części) między dwoje bohaterów - Kresa i młodą Suchocką. To oni opowiadają nam o swoim życiu a już w drugim rozdziale poznajemy prawdę o miejscu pobytu zaginionej. Tyle, że sprawy się komplikują...

W tak zwanym międzyczasie Marian Kres otrzymuje do rozwikłania kolejne sprawy kryminalne, które ubarwiają fabułę a czytelnikowi fundują wiele emocji. Są bowiem ogromnie różnorodne i wcale niełatwe do rozstrzygnięcia. Niespodziewanie pojawiają się nowe informacje, winni zacierają ślady a przebiegły i wciąż myślący o pracy po pracy inspektor stara się myśleć wielotorowo.

Książka składa się z pięciu części i w każdej na pierwszy plan wysuwa się inna sprawa prowadzona przez Kresa a dzięki zmienności narracji znamy różne punkty widzenia. Zarówno sam inspektor, jak i jego żona, współpracownicy, rodziny pokrzywdzonych czy sami podejrzani są niezwykle realnymi postaciami. Każdy otrzymał od Agnieszki Turzynieckiej inną misję, inne cechy wyglądu i charakteru, co sprawia że kolejne śledztwa nie mieszają się ze sobą i bardzo łatwo można przejść z czystym umysłem do kolejnej.

Autorka odwołała się w głównej mierze do relacji międzyludzkich i stworzyła fabułę opartą na polskich realiach. Nie znajdziecie tutaj spektakularnych strzelanin czy pościgów ani nawet magicznych sztuczek w laboratoriach na wzór zagranicznych seriali. U Turzynieckiej jest zwyczajny policjant z dwudziestodwuletnim stażem, różnorodni, ale nie przerysowani czy zbyt majętni bohaterowie. Ogromnym plusem jest akcja, która nie nudzi, fabuła wciąż zaskakuje nowymi wydarzeniami i choć w głównej sprawie panuje względny spokój, to wciąż dostajemy ciekawe wątki poboczne. Powieść jest napisana przystępnym językiem a jej konstrukcja pozwala na snucie własnych domysłów w kolejnych śledztwach. Ciekawa jestem ile Waszych pomysłów pokryje się z tym, co stworzyła autorka :)

Czy dostrzegłam jakieś wady? Owszem! Przede wszystkim poproszę o więcej, bo śledztwa Kresa bardzo mi się podobają.
A tak na serio to kilka scen bym dopracowała, rozmów rozwinęła, sytuacji nie kończyła tak szybko, jeden wyraz został chyba źle użyty (dewaluacja) ale to drobiazgi, które nijak nie obniżają mojej oceny tej wyśmienitej lektury.


Podsumowując - "Inspektor Kres i zaginiona" to bardzo dobra polska powieść obyczajowo-kryminalna. Nie brakuje w niej urozmaiceń, energii oraz napięcia. Czyta się ją szybko i przyjemnie, gdyż fabuła nie pozwala na zapomnienie o losach bohaterów.  Książka jest dopracowana, przemyślana i widać, że autorka poświęciła jej wiele czasu. To udany debiut.






Książka przeczytana w ramach wyzwań: Mini czelendż, Zatytułuj się, 52 książki

piątek, 8 września 2017

Smaczny KONKURS z feedersami - tylko do północy!



Przypominam, iż jeszcze tylko do północy czekam na Wasze zgłoszenia w konkursie.

A jest to bardzo pyszny konkurs :)
Zajrzyjcie TUTAJ i zgłoście się - "Nakarm mnie" wygrywa aż 6 osób!

czwartek, 7 września 2017

Zrobiłam sobie tatuaż!

...
po szczegóły odsyłam Was na mój Instagram - TUTAJ

Zapraszam nie tylko użytkowników Smartfonów, ale z komputerów też zajrzycie. Można podglądać/obserwować, bo jednak nie wszystko pojawia się potem na blogu...

wtorek, 5 września 2017

Sierpniowe szaleństwo na osłodę końca wakacji - stosikowo

Och, żeby tak czytać w tempie równym ilości książek przybywających na półkach... :)

W sierpniu nie przeczytałam może kilkunastu książek, ale za to przygarnęłam ich sporo :)

Oto moje cudowności!







Stosik nr 1

Od prawej:
  1. "Martwe listy" - do recenzji od Filia Mroczna Strona
  2. "Moja siostra mieszka na kominku" - odkupione od Sylwii
  3. "Gdzieś tam w szczęśliwym miejscu" - jw.
  4. "Przypadki pani Eustaszyny"  - jw.


U Sylwii zakupiłam sobie piękną torbę - Sylwia zrobi na torbie każdy, dowolnie wybrany napis :)



A dla córki - łapacz snów :)



Jeśli macie ochotę na własne cudo w postaci torby lub łapacza - zajrzyjcie na dekobzdety :)  TUTAJ lub TUTAJ




Stosik nr 2
Od dołu:
  1. "Porzuć swój strach" - niespodzianka od IV Strony
  2. "Melodia zapomnianych miłości" - do recenzji od Znaku/Między słowami
  3. "Słodkie życie" - do recenzji od Filii
  4. "Siedź cicho"  - do recenzji od Czarnej Owcy



 Stosik nr 3
 Od prawej:
  1. "Wieczność bez Ciebie" - za punkty na granice.pl
  2. "Cierpkie winogrona" - jw.
  3. "Księżyc nad Rzymem" - jw.
  4. "Pensjonat pod Meduzą" - jw.
  5. "Nie proszę o miłość" - niespodzianka od Pascala



Stosik nr 4a - zakupy własne w taniej księgarni. "Tajemniczy ogród" dla Siedmiolatki, ale wielkością nie pasował do poniższej fotki...  Obydwa stosiki kosztowały mnie jedynie 102,50zł! :)


 i 4b - dla córki





Stosik nr 5
Od lewej:
  1. "Heca w kurniku" - do recenzji od Naszej Księgarni
  2. "Zosia z ulicy Kociej" - zakup własny (dla córki) w taniej księgarni
  3. "Zadzwoń, kocham cię" - do recenzji od Naszej Księgarni
  4. "Dziewczyna #9" - zakup własny w taniej księgarni za jedyne 9,90zł
  5. "Latarnia" - jw. - cena 13,50zł



Ufff.... tyle wspaniałości przygarnęłam w sierpniu :) Żadnej z tych książek jeszcze nie przeczytałam, ale to dlatego że wciąż próbuję pozbyć się zaległości z poprzednich miesięcy... Proszę o cierpliwość i dalsze zaglądanie, ponieważ na blogu wciąż coś się dzieje :)

Jestem ogromnie ciekawa, które książki macie, na które macie ochotę, co już czytaliście lub zamierzacie - piszcie :)

poniedziałek, 4 września 2017

Podsumowanie mojego czytelnictwa - sierpień 2017

W lipcu na liczniku pojawiła się jednocyfrowa oznaka tego, ile przeczytałam książek...
Jak było w sierpniu? Również nie udało mi się zdobyć dwucyfrowego wyniku... Ale były to dość grube pozycje i przekroczyłam 3 tysiączki stron :)

Jest super :)
A jak Wam szło w sierpniu?


Liczba przeczytanych książek 9
Liczba przeczytanych stron:   3 406

Co w przeliczeniu na dni daje  110  stron dziennie.
Liczba stron przeczytanych w 2017:  22 614

W ramach wyzwań:
Grunt to okładka - 7
Mini czelendż - 0
Pod hasłem  - 8
12 u Wiedźmy - 1
Zatytułuj się -  3
 
52 książki  - 9
Dla dzieci  - 0
E-booki - 1



Przeczytałam w tym miesiącu:  

"Bez uczuć" Mia Sheridan - Lydia jest córką multimilionera, Brogan to syn ogrodnika z problemem alkoholowym. Ale los bywa przewrotny i odmienia ich życie.... Według swojego ulubionego schematu - ale w żadnym wypadku - nie jest to nudne! pokazuje, że uczucie miłości nie może istnieć bez zaufania ale zostaje stłamszone przez kłamstwa, niedopowiedzenia i brak szczerości. Zaś bieda i bogactwo naprzemiennie plotą losy bohaterów a irlandzki slogan rozbawia w najtrudniejszych chwilach

"Wzgórze Niezapominajek" Anna Bichalska - magiczna opowieść o przyjaźni zrodzonej pod krzaczkiem porzeczek, o stracie, trudnych decyzjach, tęsknocie oraz tajemnicach, które potrafią potrząsnąć naszym życiem. Poruszająca, emocjonująca i przepełniona ciepłem umiejscowiona w przepięknym otoczeniu lasów i jezior

"Madonny z ulicy Polanki" Joanna Marat - to gorzka i przepełniona bólem opowieść o życiu polskich, zwyczajnych kobiet kryjących się w ponurych kamienicach przed światem i jego radościami. W pełni realistyczne oddanie trudności z jakimi trzeba zmagać się każdego dnia licząc na małe radości i odrobinę spokoju czy uwagi innych. Nie jest to łatwa powieść, ale niesie niejedno przesłanie oraz dowód na to, że warto zastanowić się nad tym czy można zmienić coś w swej codzienności, by innym oraz nam samym żyło się lepiej.

"Francuski klejnot" Anna J. Szepielak - piękna, życiowa i bliska sercu opowieść o symbolicznych pożegnaniach, nowych początkach, wyciąganiu ręki na zgodę oraz o losie odmieniającym życie. A wszystko to okraszone humorem i ironią Kaliny pod czujnym okiem łagodnej Bestii

"Jutro będziemy szczęśliwi" Anna Dąbrowska - zimowa opowieść o miłości, przyjaźni, tęsknocie i walce z demonami przeszłości. Autorka zbudowała ciekawe wątki, konkretne postacie i stworzyła bajecznie śnieżną zimę jeszcze przed tą prawdziwą.

"Antykwariat spełnionych marzeń" Dorota Gąsiorowska - opowiada nie tylko o tytułowych marzeniach. Macie szansę poznać magiczne odczuwanie bratniej duszy oraz miejsce, które ludzie kochają i często powracają - zapełnione półkami z zakurzonymi woluminami. Przeczytacie też o aspektach przyjaźni - piękna :)

"Dziecko last minute" Natasza Socha - wielobarwna, intrygująca i humorystyczna, ale traktująca o poważnych sprawach. To opowieść stworzona na serio, ale z przymrużeniem oka i mówi o ciąży z konkubentem, teoretycznym mężu, ojcu, który nie żył, ale nagle pojawił się jako człowiek o gołębim sercu; obrażonej na cały świat matce, szukającej taniej rozrywki córce oraz ciężarnej i mocno tym przejętej głównej bohaterce. A nad tą niezwykłą gromadką unosi się duch Luizy... Bombowa lektura!

"Kobiety ciężkich obyczajów" Natasza Socha - ostatni tom sagi, która opowiada o trudnych relacjach między kobietami, które przeplatają się z niespodziankami jakie niesie im życie, ale również wymaga od nich zmierzenia się z tajemnicami czy błędami przeszłości. Opowieść o miłości, macierzyństwie, kontrowersyjnych wyborach oraz pretensjach ukrytych na dnie serca, które wychodzą na światło dzienne w najmniej odpowiednich momentach. To cudowna seria!

"Popiół za popiół" Jenny Han, Siobhan Vivian - trzeci i zarazem finałowy tom serii amerykańskiego duetu pisarek. Zupełnie nie tego spodziewałam się na końcu tej opowieści, tym bardziej wątku fantastycznego... Kilka rzeczy mnie rozczarowało, ale motyw zemsty wśród nastolatek to ciekawa propozycja w literaturze



Opublikowałam też:

- recenzje książek przeczytanych w lipcu:
"Na zawsze Różany", piąty i zarazem ostatni tom serii Różany Bogny Ziembickiej
"Zaplątana miłość", czyli pierwszy tom Stacji Jagodno Karoliny Wilczyńskiej
- KONKURS - jeszcze macie szansę! :)
- gratulacje dla Magdy i Asi - ukończyły swoje Indywidualne wyzwania :)



Filmy:
"Mój przyjaciel smok" (2016) - 5,5/6
 rozpoczęłam 7 sezon Gry o Tron

niedziela, 3 września 2017

Uwaga osoby z Indywidualnego wyzwania! - przypomnienie

Pamiętacie pewien majowy dzień, kiedy to dziewięcioro śmiałków otrzymało zadania specjalne?

To jest post przypominający, iż termin upływa 21 września. Czyli teoretycznie można to jeszcze zrobić :)

Dwie osoby już zrobiły :)

Jeśli ktoś potrzebuje nieco więcej czasu poproszę o info w komentarzu, wszak to zabawa i nic się nie dzieje - przedłużę  :)

Wszystkie informacje co, kto i do kiedy (choć to już wiemy) znajdziecie TUTAJ

Powodzenia!

sobota, 2 września 2017

Jenny Han, Siobhan Vivian "Popiół za popiół"




Tytuł oryginalny: Ashes to Ashes
Tłumaczenie: Andrzej Goździkowski
Wydawnictwo: Feeria Young
Data wydania: lipiec 2017
Liczba stron: 376
Seria: Ból za ból tom 3








Młodzieżowa seria amerykańskich pisarek dobiegła końca... "Popiół za popiół" to ostatni tom, po którym oczekiwałam wiele... Gdybym nadawała recenzjom tytuły to niniejsza miałaby taki: "Cuda i niewidy na wyspie Jar". Historia trzech nastolatek rozpoczęła się w chwili, gdy skrzywdzone i rozżalone szukały zemsty. Postanowiły zjednoczyć siły, by Ci którzy szczęśliwi cieszyli się kolejnymi dniami młodego życia odpowiedzieli za swe czyny z przeszłości. Tylko czy zemsta zawsze ma słodki smak? Czy za każdym razem daje satysfakcję?

Każda z trzech bohaterek - dzięki pierwszoosobowej narracji w naprzemiennych rozdziałach - przemawia w swoim imieniu. Lillia opowiada o spotkaniach u matki Rennie, które nie zawsze są przyjemne czy radosne a w szkole panuje dziwna cisza. Wbrew wszystkim i wszystkiemu związuje się z chłopakiem, ale musi to ukrywać a kiedy prawda wyjdzie na jaw, reakcja otoczenia mocno ją zaboli. Kat, z dziewczyny żyjącej poza nawiasem szkolnej paczki, staje się teraz kumpelą, organizatorką i pomaga innym w przygotowaniach do przesłuchań na studia. Razem z Lillią poszukują Mary, bowiem od ostatniej tragedii nie miały z nią kontaktu. Dom jednak stoi pusty i nastolatki nie wiedzą czy znalazła ukojenie i opuściła wyspę na zawsze czy może wyjechała na krótko do rodziców. Prawda okaże się straszniejsza niż przypuszczały, bowiem ich wspólniczka zrozumiała wreszcie kim jest i odkryła siłę, jaką dysponuje...


Han i Vivian opisały życie młodych i bogatych na jednej z wysp u wybrzeży Ameryki. Myślą o pięknych strojach, kaszmirowych sweterkach, drogich sukniach, markowych butach, błyskotkach. Jeżdżą do szkoły samochodami, które mają większą wartość niż roczny dochód rodziców tych biedniejszych uczniów - książka doskonale oddaje kontrast. Długie weekendy spędzane na jachtach, marzenia o tym, by studniówkę spędzić na Jamajce... Puste głowy, burżujstwo i zafascynowanie wielkością majątku! Strasznie mnie denerwowało ciągłe przechwalanie się cenami, metkami i tym podobnymi bzdetami. Zwracanie szczegółowej uwagi na wystrój pokoju, który wyglądał jak u gwizdy filmowej a nie uczennicy szkoły średniej... Podobnie jak "walka" o liczbę róż otrzymanych na Walentynki... W tej części kwestie finansowe - bardziej niż w poprzednich - zostały uwypuklone.

Oczywiście nie zabrakło tutaj poważnych tematów - śmierć rówieśnika, odrzucenie przez grupę, kompleksy, marzenia o studiach połączone z brakiem wiary w siebie, zazdrość, przyjaźń wystawiona na próbę czy niepewność w lokowaniu uczuć. Jednak wspomniana tematyka została przyćmiona przez zmanierowanych bogaczy z wysoko uniesionymi nosami, którzy uwielbiają życie na poziomie. Czy dostaną szkołę życia? Czy potrafią zrozumieć błędy? Czy zemsta oczyści atmosferę i serca tych, którzy jej pragnęli czy może spowoduje tylko płacz, śmierć i rozpacz?

Tak naprawdę to spodziewałam się po książce czegoś zupełnie innego... Liczyłam na strony pełne wartkiej akcji, niesamowitych wydarzeń i bombowy finał. A co otrzymałam? Przede wszystkim to sporo nudnych fragmentów, chwilami czytałam powieść tylko dlatego, by ukończyć serię która przecież tak mnie wcześniej wciągnęła. Patrząc obiektywnie to dzieje się niewiele i dopiero końcowe wydarzenia trzymają mocno w napięciu - choć już sam finał to niespodziewane i zaskakujące pomysły autorek. Nie twierdzę, że jest źle, ale chyba miałam inne oczekiwania co do kierunku, w którym fabuła się potoczy.

Dość negatywnie oceniam wątek Mary. Po lekturze finału drugiego tomu liczyłam, że jednak w trzeciej części losy dziewczyny potoczą się zwyczajniej. A tymczasem Han i Vivian poszły w stronę fantastyki, za którą nie przepadam. Odniosłam wrażenie, że los Mary wymknął im się spod kontroli i pobiegł zupełnie innym torem, niż planowały wcześniej, bo jeszcze w tomie pierwszym wszystko wyglądało normalnie. Sądzę, że fani elementów paranormalnych będą bardziej zadowoleni z tej lektury. Mnie to nie przekonało i właściwie zepsuło odbiór całości... Zwłaszcza, że sposoby jakich imały się Lillia i Kat wobec Mary były chyba zbyt proste...

Nie wiem też dlaczego związek Lillii nazywany jest za każdym razem romansem... To dotyczy chyba osób, które są po ślubie i mają kogoś na boku?? A już policjant Eddie, który sięgnął po mikrofalówkę, by nastraszyć bohaterki złożeniem meldunku i aresztem, rozłożył mnie na łopatki :)


To nie wszystkie moje żale, ale nie chcę Was odstraszyć od tej książki, bo to fajna seria. Kto przeczytał dwa tomy koniecznie musi dokończyć a kto nie czytał, może zechce poznać motyw zemsty według wizji amerykańskich dzieciaków  ... Sądzę, że nigdy nie mieliście okazji obcować z taką tematyką. Poza tym, ja nie przepadam za fantastyką i dlatego drażnił mnie ten wątek, zaś Wam może być go nawet za mało :)

Rozdziały są dość krótkie, powrót do lektury kolejnego dnia nie stanowi problemu - na pewno nie zapomnimy ważniejszych elementów, gdyż fabuła jest spójna i pozwala zapamiętać nawet szczegóły. Postacie nie są jednoznaczne i skrywają rozliczne tajemnice a ich serca nie są pewne uczuć co powoduje, że czytelnik nie ma pewności w jakim kierunku rozwinie się dalsza akcja.


Podsumowując - niniejsza młodzieżowa seria nie jest zbyt wymagającą lekturą. Wciąga, intryguje, zaskakuje, ale również pokazuje jak bardzo zemsta może zmienić życie człowieka. Uzmysławia, że aby udowodnić komuś jego winę powinniśmy poszukać innej drogi, ponieważ knucie czy intrygi mające na celu zaszkodzenie temu, kto nas upokorzył może obrócić się przeciwko nam. Ręka mszcząca się na bliźnim może ostatecznie wymierzyć "cios" przeciw nam samym...






"Ból za ból"
"Ogień za ogień"
"Popiół za popiół"



Książka przeczytana w ramach sierpniowych wyzwań: Grunt to okładka, Pod hasłem, 52 książki




Za możliwość przeczytania książki
dziękuję Pani Monice z

piątek, 1 września 2017

Podsumowanie sierpnia i hasło na wrzesień 2017 - Pod hasłem

Koniec wakacji! Witajcie wrześniowo...

Jak minął Wam ostatni miesiąc odpoczynku? Albo praca sierpniowa?

Dziś nie będę pisała o upływającym czasie, wszak "dowód na ten fakt" w poniedziałek o tej porze będzie wraz ze mną w szkole otrzymywał swój pierwszy w życiu plan lekcji :) Moja córcia zaczyna pierwszą klasę!
W naszym przypadku to nieco bardziej skomplikowane, dlatego trochę się denerwuję jak to będzie...

Trzymajcie się dzielnie w nowym roku szkolnym - Waszym w sensie uczniowskim lub nauczycielskim czy też odnośnie Waszych pociech :)

Czytajcie dużo, nie tylko lektury!
I wybaczcie mi psikusa :D


Serdecznie zapraszam do konkursu - mam do rozdania 6 nagród! Szczegóły TUTAJ



Bardzo proszę, zwracajcie uwagę na ten punkt regulaminu, który mówi że wszystkie zgłaszane książki muszą mieć minimum 140 stron. Zaś podając co przeczytaliście pamiętajcie o tytule i autorze :)


Proszę o wpisywanie w komentarzu:  tytułu i autora książki oraz link do recenzji (w tej kolejności) - znacznie ułatwi mi to tworzenie podsumowania. Dziękuję :)

Zapraszam na kilka słów podsumowania sierpnia - hasło brzmiało: trudny czy... trudniejszy i wymagało wybrania jednego z zestawów:

Zestaw A
1. nos    (minimum jeden ludzki nos musi być widoczny na okładce)
2. tytuł książki rozpoczyna się na samogłoskę
3. drzewo/liście    (minimum jeden z tych elementów musi znajdować się na okładce)


Zestaw B
1. kwiat  (minimum jeden dobrze widoczny kwiat musi znajdować się na okładce)
2. dodatkowy napis   (na okładce musi znajdować się tekst, który nie jest ani tytułem, ani autorem, ani wydawnictwem)
3. tyłem   (na okładce musi znajdować się minimum jedna postać widoczna od tyłu)




Wyzwanie ukończyło 26 osób. Przeczytaliśmy w sumie 105 książek





Statystycznie:
  • lit. polska - 44 ; lit. zagraniczna - 61
  • pierwsze miejsce zajmuje Daria Skiba - 12 lektur - gratuluję :)
  • na drugim stopniu podium znalazły się - z wynikiem 8 książek - Monika Piotrowska-Wegner oraz ejotek - brawo!
  • większym powodzeniem cieszył się zestaw A

 

ZESTAW A

Maria Kasperczak
1. Miłosny układ  Layla Wheldon - nos

Marjory
1. "Gra o tron" Martin George R. R. - nos
2. "Obcy" Delinsky Barbara - samogłoska
3. "Nie budźcie zmęczonego weterynarza" Herriot James - drzewa/liście

Gosia B.
1. Poza sezonem Jack Ketchum - nos
2. Opowieść podręcznej Margaret Atwood - samogłoska
3. Luonto Melissa Marwood - liście

Galene
1. Czarne Anna Kańtoch - nos
2. Układ okresowy Primo Levi - samogłoska
3. O ziołach i zwierzętach Simona Kossak - drzewo/liście

anek7
1. Ksiądz Rafał. Niespokojne czasy  Maciej Grabski  - nos
2. Oblubienica z Azincourt  Joanna Hickson - samogłoska
3. Powrót na Staromiejską Anna Mulczyńska - drzewo/liście

Daria Skiba
1. Moja lady Jane  C. Hand, J. Meadows, B. Ashton - nos
2. Enklawa  Ove Logmansbo - samogłoska
3. Alcatraz kontra Bibliotekarze. Kości Skryby  Brandon Sanderson - drzewo/liście
4. Jesteś moją obsesją  Federico Moccia - nos
5. W sieci uczuć  Aneta Krasińska - nos
6. Pierworodna Tosca Lee - nos
7. Alcatraz kontra Bibliotekarze. Piasek Raszida  Brandon Sanderson - nos
8. Dziedzictwo ognia  Sarah J. Maas - nos
9. Stąd nie widać gwiazd  Leszek Celer - nos
10. Jutro będziemy szczęśliwi  Anna Dąbrowska - nos
11. Dance, sin, love. Miłosny układ  Layla Wheldon - nos
12. Poszukiwani, poszukiwany  Małgorzata Falkowska - nos

Zuzanna P.
1. "Noce w Rodanthe"  Nicholas Sparks - nos

Paulina Sarnecka
1. "Uroczysko" Magdalena Kordel - nos
2. "Agencja złamanych serc" Irena Matuszkiewicz - samogłoska
3. "Adwokat" Michael Connelly  - drzewo/liście

Duremka94
1. "Potęga północy" Lara Adrian - nos
2. "Inferno" Dan Brown - samogłoska

Monika Wilczyńska
1. Milion odsłon Tash   Kathryn Ormsbee

Epilog - zaczytana Joana
1. Replika  Lauren Oliver - nos
2. "Awaria małżeńska" Magdalena Witkiewicz, Natasza Socha - samogłoska
3.  "Pracowania dobrych myśli" Magdalena Witkiewicz - drzewo/liście

pasjonatka książek
1. "Woda, która niesie ciszę" Brittainy C. Cherry - nos
2. "Obsesja" Nora Roberts - samogłoska
3. "To jedno lato" Dorota Milli - drzewo/liście
4. "Prawdziwa miłość" Krystyna Mirek  - nos
5. "Życie jak malowane" Karolina Wilczyńska - nos
6. "Kocha, lubi, szpieguje" Joanna Szarańska  - drzewo/liście

Iwona
1. "Furia"  Michał Larek - nos
2. "Urok Grace'ów" Laure Eve - samogłoska
3. "Gałęziste"  Artur Urbanowicz - drzewo/liście
4. "Friendzone"  Sandra Nowaczyk - nos
5. "Do zobaczenia nigdy"  Eric Lindstrom - nos

SmaszKa
1. "Noora" J.K.Johansson - nos
2. "Inwigilacja" Remigiusz Mróz - samogłoska
3. "Przepaść" Nicolas Evans - drzewo/liście
4. "Serena" Ron Rash  - nos

Klaudyna Maciąg
1. Novak Djoković. Zwycięzca Blaza Popović - nos
2. Unbecoming Jenny Downham - samogłoska



ZESTAW B

Monika Piotrowska-Wegner
1. Biała księżniczka  Philippa Gregory - kwiat
2. Śmierć przewodnika rzecznego  Richard Flanagan - napis
3. Wróć za mną  A. Meredith Walters - tyłem
4. Kruk  Piotr Górski - napis
5. Urok Grace'ów  Laure Eve - napis
6. Dan-sha-ri. Jak posprzątać by oczyścić swoje serce i umysł  Hideko Yamashita - napis
7. Nostalgia  Mircea Cărtărescu - tyłem
8. Popiół za popiół  Jenny Han&Siobhan Vivian - napis

Sylwia
1. Zacisze Gosi Katarzyna Michalak - kwiat
2. Bad Mommy. Zła mama Tarryn Fisher - napis
3. Dziewczynka, która widziała zbyt wiele Małgorzata Warda - tyłem
4. Dawka życia Lizzie Enfield  - napis
5. P.S. I like you Kasie West - napis
6. Żałując macierzyństwa Orna Donath - napis

Edyta S.
1. "To się da" Anna Sakowicz - kwiat
2. "We wspólnym rytmie" Jojo Moyes  - napis
3. "Dziewczyna z Brooklynu" Guillaume Musso  - tyłem
4. "Mroczna wieża. Roland" Stephen King - tyłem

Ela Noga Sonrisa
1. Kocha, lubi, szanuje  Alice Munro - kwiat
2. Antykwariat spełnionych marzeń  Dorota Gąsiorowska - napis
3. Dziewczyna z daleka  Magdalena Knedler - tyłem
4. Central Park  Guillaume Musso - tyłem

martucha180
1. Czarne narcyzy  Katarzyna Puzyńska - kwiat
2. Czereśnie zawsze muszą być dwie  Magdalena Witkiewicz - napis
3. Żerca  Katarzyna Berenika Miszczuk - tyłem

Agnesto
1. Zostań ze mną, Karolino  Alina Białowąs - kwiat
2. Szkoła żon  Magdalena Witkiewicz - napis
3. "Dzika" Małgorzata Karolina Piekarska - tyłem
4. "Pensjonat marzeń" Magdalena Witkiewicz - napis

magdalenardo
1. Zapach wspomnień  Ewelina Kłoda - kwiat
2. Przystań Julii  Katarzyna Michalak - napis
3. Pensjonat pod Meduzą  Halina Kowalczuk - tyłem

Wiki
1. "Małżeństwo z odzysku" Agata Przybyłek - kwiat
2. "Danny, mistrz świata" Roald Dahl - napis
3. "Dziewczyna z Brooklynu" Guillaume Musso - tyłem
4. "Cyngiel" Artur Górski - napis




KOŁO RATUNKOWE:


Badylarka Domatorka
1. Kilka dni lata Małgorzata Sobieszczańska
2. Wakacyjne przyjaciółki Luanne Rice
3. Sekret willi Romantica Elizabeth Adler
4. Po północy Diana Palmer
5. Lato na Majorce Emma Straub
6. Światło, którego nie widać Anthony Doerr

Aine
1. Wakacje w Ladispoli Agnieszka Olszanowska
2. Hawajskie alibi Carol Snow
3. W zamkniętym kręgu Viveca Sten




Na moje lektury - zestaw A - złożyły się:
  1. Bez uczuć Mia Sheridan  - nos
  2. Antykwariat spełnionych marzeń  Dorota Gąsiorowska - samogłoska
  3. Francuski klejnot Anna J. Szepielak - drzewa/liście
  4. Wzgórze Niezapominajek Anna Bichalska  - nos
  5. Jutro będziemy szczęśliwi Anna Dąbrowska - nos
  6. Dziecko lat minute Natasza Socha - napis
  7. Kobiety ciężkich obyczajów Natasza Socha  - nos
  8. "Popiół za popiół"  Jenny Han, Siobhan Vivian  - nos
........

Wszystkim, którzy czytali książki według podanego w ubiegłym miesiącu hasła - dziękuję. Czekam oczywiście na linki do książek, które nie doczekały się jeszcze opinii. Gdyby były jakieś braki lub błędy proszę o komentarz w tej sprawie.


Proszę o wpisywanie w komentarzu:  tytułu i autora książki oraz link do recenzji (w tej kolejności) - znacznie ułatwi mi to tworzenie podsumowania. Dziękuję :)




Zapraszam serdecznie nowe osoby do przyłączenia się do nas. Udział w każdym miesiącu nie jest obowiązkowy.  Choć będę motywować, ale o tym w regulaminie :)

Proszę też o podmianę linku pod banerem na aktualny - kierujący do tego posta.



ZASADY WYZWANIA:

  • start wyzwania: 1 stycznia 2013r.; termin zakończenia 5 edycji: 31 grudnia 2017r.
  • w wyzwaniu może wziąć udział każda osoba, niekoniecznie posiadająca bloga
  • do wyzwania można przystąpić w dowolnym momencie
  • wyzwanie z każdym nowym HASŁEM trwa miesiąc kalendarzowy i liczą się książki przeczytane dokładnie w miesiącu trwania hasła
  • wyzwanie polega na przeczytaniu przynajmniej JEDNEJ, dowolnej książki miesięcznie, która będzie zgodna z podanym przeze mnie HASŁEM
  • na swoim blogu zamieszczamy recenzję przeczytanej książki, lub chociaż krótką notatkę, a pod tym postem podajemy link do niej. Na dole recenzji proszę o umieszczenie informacji, że książka została przeczytana w ramach tego wyzwania. Można też zamieścić baner czy etykietę.
  • Osoby, które nie posiadają bloga, zostawiają w komentarzu informację co przeczytały lub mogą przesłać do mnie recenzję to opublikuję na moim blogu wraz z podpisem autora (nie jest to konieczne, tylko gdyby ktoś miał ochotę)
  • Za miesiąc zamieszczę podsumowanie z Waszymi osiągnięciami czytelniczymi oraz podam nowe HASŁO.
  • Na początku każdego kwartału oprócz hasła, pojawi się kwartalne koło ratunkowe. Jest to hasło, które będzie obowiązywało przez 3 miesiące - w tym czasie można skorzystać z niego 1 raz (czyli w jednym, z trzech miesięcy kwartału) - w sytuacji, gdy normalne hasło nie do końca Wam odpowiada (wtedy kiedy go wybierzesz, czytasz tylko wg koła ratunkowego, nie mieszamy z normalnym hasłem). Ryzyko jest oczywiście takie, że nie wiecie co pojawi się kolejnych miesiącach...
  • Do tej pory wśród uczestników losowałam nagrodę książkową. Teraz będzie to DWA losowania! Pierwsze - wśród osób, które będą miały frekwencję 100% (w każdym miesiącu czytały wg Pod hasłem). Drugie - wśród trzech osób, które przeczytają najwięcej książek w 2017 roku - również rozlosuję książkę.
  • By drugie losowanie było bardziej sprawiedliwe, od tego roku zaliczam tylko i wyłącznie książki powyżej 140 stron
  • By uniknąć zgłoszeń, które czasem budzą wątpliwości - nie zaliczam: słowników, książek z przepisami, literatury typowo podróżniczej, albumów (ogólnie książek, gdzie królują fotografie), książeczek z zadaniami, łamigłówek, kolorowanek i pozycji typowo obrazkowych. Komiksy zaliczę, jeśli będą miały naprawdę sporo tekstu (foto zawartości należy wtedy wysłać na maila).



Hasło na wrzesień:
psikus


Kwartalne koło ratunkowe lipiec-wrzesień:
morze, góry czy Mazury?



Wyjaśnienie hasła...
Czytamy książki z psikusami? NIE! Po prostu ejotek znów miał szalony pomysł... :)
Niektórzy mieli na początku sierpnia ochotę czytać oba zestawy, dlatego pomyślałam, że Wam to umożliwię :) Kto czytał w lipcu zestaw A to teraz przeczyta B i analogicznie z zestawem drugim. Fajnie, prawda? :)

Ale żeby nie było, że poszłam na łatwiznę (choć to przecież tak naprawdę 6 haseł w obu zestawach) to postanowiłam ułożyć zestaw C, który będzie ratunkowym, dla tych którym ani A ani B nie pasują...  Zasady, co do ilości/kolejności pozostają bez zmian.
Ot, takie moje promocje w wakacje, zwłaszcza że punkt 3 w zestawie C jest dość szeroki.


Dla przypomnienia oba zestawy:
Zestaw A
1. nos    (minimum jeden ludzki nos musi być widoczny na okładce)
2. tytuł książki rozpoczyna się na samogłoskę
3. drzewo/liście    (minimum jeden z tych elementów musi znajdować się na okładce)


Zestaw B
1. kwiat  (minimum jeden dobrze widoczny kwiat musi znajdować się na okładce)
2. dodatkowy napis   (na okładce musi znajdować się tekst, który nie jest ani tytułem, ani autorem, ani wydawnictwem)
3. tyłem   (na okładce musi znajdować się minimum jedna postać widoczna od tyłu)


I ratunkowy zestaw, wcale nie gorszy a wręcz z bonusami w pkt.3!
Zestaw C
1. budynek (na okładce musi znaleźć się budynek)
2. piśmiennictwo (w tytule lub na okładce) mają znaleźć się przybory do pisania - papier, zwoje papirusu, listy (zaliczę też kopertę), książki (jako już napisana forma), zeszyty, pióra czy ołówki. Nie zaliczam elektronicznych nośników
3. nakrycie głowy lub instrument muzyczny lub pole lawendy  (na okładce musi znaleźć się dowolne nakrycie głowy, na człowieku lub solo albo dowolny instrument muzyczny albo pole lawendy. Elementy te mogą występować razem lub tylko jeden z nich.



Wyjaśnienie koła... 
To ostatni miesiąc, by wykorzystać niniejsze koło. Za miesiąc będzie nowe...

Do zaliczenia koła liczyć się będą okładki książek! Musi być na nich doskonale widoczne to, co zawarłam w haśle, czyli wyraźne morze albo wyraźne góry albo typowe jeziorka, choć pomyślałam sobie, że wyraźne "nitki" rzek też zaliczę.

Pamiętajcie, że jedna górka czy pagórek nie jest górami!
A jeśli woda na okładce nie jest zbyt jednoznaczna, ale tytuł zawiera słowo "morze" / "jezioro" / "rzeka" - też zaliczę.



POWODZENIA! :)





Proszę o wpisywanie w komentarzu, oprócz linka, tytułu i autora książki (w tej kolejności) - znacznie ułatwi mi to tworzenie podsumowania. Dziękuję :)


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...