Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nowy York. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nowy York. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 18 października 2018

James Patterson & Marshall Karp "NYPD Red. Czerwony alarm"





Współautor: Marshall Karp
Tytuł oryginalny: Red Alert
Tłumaczenie: Danuta Stadnik
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Data wydania: wrzesień 2018
Liczba stron: 336
Seria: NYPD Red tom 5









NYPD Red to nowojorski oddział policji stworzony do służenia elicie bogatych i wpływowych obywateli. Burmistrz Muriel Sykes może prosić o wiele nietypowych rzeczy, z którymi nie zwróciłaby się do zwykłych jednostek. Czasami mają większe prawa, ale niestety gromy spadają na nich podwójne. Detektywi Kylie McDonald i Zach Jordan to duet grający w NYPD Red pierwsze skrzypce. Co tym razem przygotowali dla nich przestępcy?

W hotelu Pierre zorganizowano wystawną kolację w ramach kampanii na rzecz potrzebujących zorganizowaną przez Fundację Silver Bullet. Zbierane przez nią fundusze będą przeznaczone na budowę Tremont Gardens - schroniska dla dorosłych. Architekt a zarazem jeden ze wspólników w Fundacji - Del Fairfax - ginie w chwili, gdy zamierza pokazać zgromadzonym slajdy dotyczące schroniska. Drugi ze wspólników - Arnie Zimmer - ginie na budowie. Każdy stracił życie w wyniku wybuchu precyzyjnie skonstruowanej bomby kumulacyjnej, wymierzonej w konkretny cel. Nikt inny nie traci życia... Jaki los czeka pozostałych dwóch wspólników Fundacji? Kto chciałby ich śmierci, skoro starają się ludziom pomagać?

Czterech właścicieli Fundacji
    Strach zaglądający w oczy
        Przeszłość, którą chcieli ukryć
            I los, pragnący pokrzyżować plany na przyszłość
                Jaka będzie cena prawdy?

Jednocześnie ze sprawą tajemniczych bomb detektywi próbują rozwiązać zagadkę śmierci dokumentalistki telewizyjnej - Audrey Davenport, która miała dość nietypowe upodobania seksualne. Została zamordowana również nietypowo - było to autoerotyczne uduszenie. Uwielbiała groźnych partnerów, szukała silnych bodźców, tylko czy to był przypadek? Ktoś celowo miałby ją zabić a może sprawa ma drugie dno?

"Jeśli wierzymy, to próbujemy; jeśli nie wierzymy, to odpuszczamy" *

Poprzednia książka z tego cyklu "Śmierć na żywo" bardzo mnie rozczarowała i trochę obawiałam się tego tomu. Niepotrzebnie! Tym razem akcja rozkręca się szybko, wciąż pojawiają się nowe tropy i wątki a tajemnice podnoszą poziom zaintrygowania. Ślady w śledztwie dotyczącym bomb prowadzą w przeszłość i aż jedenaście stref czasowych od Nowego Jorku, zaś w sprawie erotycznej w zadziwiające miejsca i gabinety. Na deser jest również nieoficjalna afera, którą Zach Jordan stara się załatwić sam a dotyczy zniknięcia ogromnej sumy pieniędzy. Kogo podejrzewa? Czy ma rację? Czy sprawa zakończy się sukcesem?

"Sukces ma wielu ojców. (...) Porażka jest sierotą." **

Kilka momentów lektury szczególnie zapadło mi w pamięć i chcę się nimi z Wami podzielić. Pomimo nie do końca jasnych przewinień i walki o sprawiedliwość oraz wolność, Geraldo Segura ujął mnie niezwykłą historią życia. Wyjaśnienie działania bomby kumulacyjnej, iż można zabić nią flecistę a reszta orkiestry nie zostanie nawet draśnięta - wyjątkowo zadziałała mi na wyobraźnię. Wolę jednak pozytywne działanie a takim było opisanie wyjątkowego nowojorskiego parku stworzonego w nieużywanej drodze kolejowej. Oby częściej projektowano takie cuda w pozbawionych piękna czy przyszłości miejscach.


Podsumowując - "Czerwony alarm" to kryminalna historia o przysługach, wdzięczności, szantażach, szczerości i udawaniu. Poznacie świat biznesu, przestępców i tajemnic, które kryją się za fasadą pozornej dyskrecji; świat w którym pieniądze pokonają wszelkie zasady i przeszkody. Przekonacie się kim jest prawdziwy przyjaciel i czy na każdym, z kim mamy wspólne sekrety możemy polegać. Wygrają pieniądze, koneksje, prawda czy mafia? W tej książce sprawy kryminalne przeplatają się z prywatnymi, co daje całkiem niezłą mieszankę i gwarancję dobrze spędzonego czasu.




* J. Patterson, M. Karp, "Czerwony alarm", HarperCollins Polska, Warszawa 2018, s. 98
** Tamże, s. 167




NYPD Red:
1. "Scenariusz mordercy"
2. "Zdążę cię zabić"
3. "Piętno Kaina"
4. "Śmierć na żywo"
5. "Czerwony alarm"





Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki



Za możliwość przeczytania książki
dziękuję


niedziela, 4 lutego 2018

Sarah Morgan "Cud na Piątej Alei"




Tytuł oryginalny: Miracle on the 5th Avenue
Tłumaczenie: Elżbieta Regulska-Chlebowska
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Data wydania: styczeń 2018
Liczba stron: 304
Seria: Pozdrowienia z Nowego Jorku tom 3




Wprawdzie to 3 tom serii, ale wcześniejsze dotyczą przyjaciółek głównej bohaterki i historie te można czytać niekoniecznie w kolejności ukazywania





W życiu bywa różnie... Kiedy wydarzy się coś złego, myślimy negatywnie, jesteśmy zdołowani i nie zawsze próbujemy zamienić to w coś dobrego... Paige, Frankie i Eva pracowały kiedyś razem, jednak w wyniku redukcji etatów zostały zwolnione... Ale nie poddały się! Może to przyjaźń spowodowała, że obróciły brak pracy w coś niezwykle dobrego?! Założyły własną agencję eventową Urban Genie i z coraz lepszymi wynikami działają w Nowym Jorku.

Eva, czyli główna bohaterka jest prostolinijna, żyje chwilą i uwielbia mówić. Jej hobby jest gotowanie a swoje przepisy publikuje na blogu. Jest uparta i uwielbia dostrzegać wyłącznie jasne strony życia. Zna się na romantyczności, choć właściwie nie ma życia uczuciowego. Nie zamierza uganiać się za facetami, zwłaszcza w ostatnim roku... Wciąż nie doszła do siebie po śmierci ukochanej babci, ale stara się żyć tak, by babcia była z niej dumna... Choćby z góry... Święta są dla niej zawsze trudnym czasem, bowiem nie ma żadnej rodziny a nawet jej przyjaciółki Paige i Frankie mają partnerów.

"...nie znajduje się wielkiej miłości, kiedy się jej szuka. Trzeba cierpliwie czekać, a sama cię znajdzie." *

W ramach najnowszego zlecenia, Eva ma zapełnić lodówkę przysmakami oraz udekorować przed Bożym Narodzeniem mieszkanie pewnego znanego pisarza kryminałów - Lucasa Blade'a. Mężczyzna wmówił wszystkim, że w grudniu będzie pracował w Vermoncie, gdyż zbliża się termin oddania rękopisu do wydawcy. Lucas nienawidzi świąt i zimy a z końcem listopada miewa zły nastrój... Dlaczego? Jaki ból męczy go od trzech lat? Czy te trudne chwile nie przeszkodzą mu w pisaniu?

Prawda jest taka, że Lucas uciekł się do kłamstwa, by mieć święty spokój i nikogo się nie spodziewa a Eva nie jest świadoma, że ktoś będzie się znajdował w mieszkaniu... Skutek jest taki, że śnieżyca szalejąca nad Nowym Jorkiem więzi tych dwoje w apartamencie pisarza. Co wyniknie ze spotkania cynicznego autora kryminałów z niepoprawną romantyczką śpiewającą przy gotowaniu? Czy dojdą do porozumienia i przetrwają? Na ile te dwie emocjonalnie pokiereszowane i tęskniące za kimś dusze będą potrafiły spędzić ze sobą kilka dni? Jakie tajemnice skrywają?

"Nadmiar szkodzi, ale to nie dotyczy miłości ani czekolady." **

"Cud na Piątej Alei" to napisana lekkim i prostym językiem powieść, w której można znaleźć ukojenie, co gwarantuje spokojny wieczór z lekturą. Pośród zimowej scenerii spotkało się dwoje upartych bohaterów - ponury, cyniczny i nieprzystępny pisarz oraz patrząca na życie z radością, pełna energii i pomysłów Eva. Jego fascynują seryjni mordercy, ona nie potrafi nawet czytać takich strasznych opowieści. Każde coś ukrywa i to nie tylko sekrety z przeszłości... Morgan nie zapomniała również o humorze, ironii i słownych przekomarzankach, które dodają powieści uroku.

"Tak dawno się z nikim nie przespałam, że każdy się nada, byle miał puls i ptaszka." ***

Nie znam innych książek autorki, ale nie wykluczone że sięgnę po inne. Jedynymi minusami jest niewydzielona zmienna narracja (Eva kontra Lucas) oraz dość powoli rozkręcający się początek - na szczęście dość szybko akcja się rozkręca i aż do końca trzyma w niepewności, wciąż podsuwając ciekawe fakty i niespodzianki. Czy jest przewidywalnie? Teoretycznie tak, ale czasami mimo iż domyślamy się zakończenia, z wielką przyjemnością poznajemy losy bohaterów, by w finale nadal zaciskać kciuki za to, by nasza wersja okazała się prawdziwą.


Podsumowując - powieść Sarah Morgan to pokryta grubą warstwą białego puchu historia o bólu, utracie, przyjaźni, zdeptanych marzeniach oraz braku weny twórczej, na którą można znaleźć bardzo nietypowe lekarstwo. Jest nieco romantycznie, ale i z maleńkim dreszczykiem, wszak to nie sensacja tylko obyczajówka. "Cud na Piątej Alei" ma jeszcze jeden kontrast - im większy mróz i śnieg na ulicach Nowego Jorku, tym bardziej iskrzy między bohaterami książki. Polecam jako lekturę odprężającą i zarażającą optymizmem.



* S. Morgan, "Cud na Piątej Alei", HarperCollins Polska, Warszawa 2018, s. 11
** Tamże, s. 268
*** Tamże, s. 115



Książka przeczytana w ramach wyzwań: Grunt to okładka, 52 książki


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję

sobota, 18 listopada 2017

Karin Slaughter "Dobra córka"




Tytuł oryginalny: The Good Daughter
Tłumaczenie: Dorota Stadnik
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Data wydania: 11 października 2017
Liczba stron: 560










Wiele razy miałam okazję czytać pozytywne oceny dotyczące książek Karin Slaughter, jednak dotychczas nie miałam szansy, by osobiście to sprawdzić. Jednak "Dobra córka" skusiła mnie swym opisem i pomyślałam, że tak, to będzie mój pierwszy - oby udany - raz... Czy tak się stało?


Pikeville, północna Georgia; rok 1989
Nastoletnie siostry Quinn, Charlotte oraz Samantha trenują bieg sztafetowy wraz ze swoją matką, którą nazywają Gamma. To z powodu szerokiego zakresu jej wiedzy, bo tak naprawdę ma na imię Harriet. Jej męża - Russella, zwanego Rusty, nigdy nie ma w domu, wciąż pracuje. A jako adwokat potępionych ma pełne ręce roboty - reprezentuje członków gangów motocyklowych i narkotykowych, morderców dzieci... Czy jest za to lubiany w małym społeczeństwie miasteczka? Chyba nie, skoro im dom spłonął a tymczasowe lokum, jakim jest stara farma z 'duchem' dawnego właściciela, nie przyniesie rodzinie szczęścia...

Pewnego marcowego dnia, Sam i Charlie uprosiły matkę, by odpuściła im część treningu. Dlaczego Gamma nie przeczuwała, że nie powinna była tego robić? Wtedy nie byłoby ich w domu, gdy dwóch uzbrojonych mężczyzn pojawiło się za kuchennymi drzwiami... Charlie myślała, że to tata i... otworzyła - czego zresztą nie może wybaczyć sobie przez kolejne lata.

Ten dzień miał całkowicie zmienić członków rodziny Quinn... Na oczach nieletnich córek ginie ich matka a one same zostają przez napastników wyprowadzone do lasu... Co tak naprawdę się wtedy wydarzyło? Żadna z nich nigdy nie zdradziła prawdy... Zostały wtedy okrutnie poranione fizycznie i psychicznie, ich relacje uległy znacznemu pogorszeniu. Siostry nie są sobie bliskie, nie zwierzają się z problemów. I niestety nie jest to spowodowane tylko i wyłącznie oddaleniem poprzez miejsce zamieszkania, gdyż po wyjściu ze szpitala Samantha wyprowadziła się do Nowego Jorku. Musiała oddalić się od miejsca, gdzie rozegrała się tragedia... Musiała odciąć się, żyć po swojemu i nie być obiektem wytykanym palcami.


Pikeville, północna Georgia; 28 lat później
Charlie przeżywa trudny czas... Oddaliła się z mężem, zdradziła go i zupełnie nie potrafi poradzić sobie z tym, że Ben wyprowadził się z domu... Dlaczego to zrobił? Czy między nimi jest jeszcze szansa na porozumienie?

Będąc w miejscowej szkole Charlotte jest świadkiem strzelaniny. Zupełnie nie myśląc co robi, biegnie w kierunku skąd padają... Na jej rękach umiera mała dziewczynka a zabójczynią okazuje się Kelly Wilson, ubrana na czarno osiemnastolatka. Na szkolnym korytarzu mają miejsce kolejne tragiczne wydarzenia, mniej lub bardziej krwawe, których wydźwięk okaże się niespodzianką. Obrońcą Kelly prawdopodobnie będzie adwokat spraw beznadziejnych, czyli Rusty. Jednak sprawy coraz bardziej się komplikują. Pojawiają się tajemnice, dziwne zeznania, waleczny prokurator i nożownik, który ponownie zmienia bieg fabuły czyniąc ją coraz ciekawszą.

Od samego początku tej sprawy przypuszczałam, że proces Kelly będzie ciekawym wydarzeniem. Samo zbieranie dowód, poszlak i rozmowy z oskarżoną dostarczyły mi przekonania, że coś jest nie tak... Że ta dziewczyna tego nie zrobiła... Że ta sprawa ma drugie dno... Że prawda jest inna, niż to co widać na pierwszy rzut oka... I że łączy się z wydarzeniami sprzed lat... Czy miałam rację?


"Dobra córka" to opowieść o dwóch siostrach, które zostały niejako zmuszone do życia z daleka od siebie, ponieważ gdy są razem wspomnienia o tragedii nie pozwalają im normalnie żyć. Charlie jako adwokat jest konkretna i pewna siebie, jednak po pracy staje się na powrót zagubiona w problemach, rozpamiętująca przeszłość... Boli ją samotność i nie wyobraża sobie takiego życia, bez Bena. Z kolei Sam jako ambitna rekonwalescentka, powróciła do wystarczającej sprawności, by móc pracować i opiekować się kotem. Jest ambitna, wytrwała w codziennym chodzeniu na basen, co pomaga jej w rozluźnianiu mięśni. Łatwo nie było, ponieważ częste napady agresji, złości i szału utrudniały jej kontakty z otoczeniem. Ponad dwadzieścia lat nie widziała się z ojcem a teraz jeden mail od męża siostry ma zmienić jej życie...

Książka jest pełna niespodzianek, zwrotów akcji a Sam w nowej roli radzi sobie doskonale, w sądzie jest wręcz fenomenalna! Pomimo faktu, iż Slaughter opisała wiele tragicznych wydarzeń to na kartach thrillera nie brakuje humoru. Są tajemnicze listy z więzienia, rozbrajające równania i pytania Gammy a także nie do końca dla mnie zrozumiałe decyzje Rusty'ego...

Autorka sporo uwagi poświęciła relacjom kilku małżeństw - początkowo mocny i trwały związek Bena i Charlie, cudowną choć nie wystawioną na pokaz miłość Gammy i Rusty'ego czy niezwykłe przywiązanie Sam do męża. Na ich przykładzie pokazała, że wszelakie żale i błahostki będą się nawarstwiać, jeśli ich nie wyjaśnimy. Powinniśmy też cieszyć się codziennym szczęściem, bowiem nigdy nie wiadomo, kiedy zostanie nam odebrane. A co do pragnień... zmieńmy nieco kierunek, gdyż zwykle marzymy o tym, czego mieć nie możemy...


Minusem thrillera są dla mnie dwie rzeczy - ogromnie długie rozdziały oraz zbytnia szczegółowość tematów pobocznych. Zupełnie w tej książce nie była mi potrzebna wiedza dotycząca garbników w winie czy mięśni, które są niezbędne podczas biegu. Ja rozumiem, że często w książkach w ramach poszerzenia wiedzy czy ciekawostek raczy się czytelnika takimi smaczkami, jednak tym razem tylko mi to przeszkadzało w odbiorze.

Co do języka i sposobu poprowadzenia tej historii nie mam żadnych uwag - jest ciekawie, intrygująco a zaskoczenia czekają niemal w każdym rozdziale. Trzykrotnie w książce zostaje nam przedstawiony fragment dotyczący wydarzeń w lesie... Dlaczego aż trzy razy mamy czytać to samo? O tym musicie przekonać się osobiście!


Podsumowując - "Dobra córka" to książka o drugim dnie, tajemnicach odłożonych na półkę czy ukrytych w pudełku oraz oczyszczeniu poprzez wyznanie prawdy. Ale również o tym, jak ważne jest by mieć w życiu swojego 'kota' oraz być dla kogoś użytecznym. Niezwykle interesująca i zawiła fabuła wciąga czytelnika w swą sieć i nie wypuści aż poznamy jej zakończenie. Tylko co wspólnego z całym tym bagnem ma jednorożec??
To było naprawdę świetne pierwsze spotkanie z twórczością Slaughter i nie zamierzam na tym zakończyć naszej znajomości.




Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, Wspomnienia z wakacji, 52 książki


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję


niedziela, 29 października 2017

Colleen Hoover "November 9"



Tytuł oryginalny: November 9
Tłumaczenie: Piotr Grzegorzewski
Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: 2016
Liczba stron: 331











Amerykański sen o miłości i problemach zupełnie innych niż nasze polskie to niewątpliwie definicja powieści Colleen Hoover. Pisarka doskonale odnajduje się w historiach o trudnej miłości, która musi pokonać wiele przeszkód rzucanych przez los. To wprawdzie dopiero moje drugie spotkanie z twórczością Hoover, ale myślę, że nie ostatnie.


9 listopada
Fallon O'Neil ma osiemnaście lat i... brak wiary w siebie. Dwa lata temu jej karierę telewizyjną - a przede wszystkim normalne życie - zniszczył pożar a jak wiadomo, w tej branży trzeba mieć ładną buzię... Przez cały ten czas dziewczyna obwinia o tragedię ojca, który podczas wspólnego posiłku w restauracji obwieszcza jej, że zamierza po raz trzeci się ożenić, bowiem... znów zostanie ojcem. Fallon zaś wyznaje, miało to być spotkanie pożegnalne, wyjeżdża bowiem na drugi koniec kraju, by tam próbować stanąć na nogi. Jednak ojciec nie wspiera jej, tak jak powinien a wręcz dołuje. Rozmowa przeradza się w kłótnię, podczas której do boksu znanego aktora i jego córki dosiada się osiemnastoletni Ben i przedstawia się jako... chłopak Fallon. Jego mocne wejście i świetna dyskusja z Donovanem mają być nauczką, tylko czy O'Neil zrozumie przekaz?

Niestety wtrącenie się Bentona pogarsza tylko sprawę i chłopak czuje się winny że chciał pomóc a wyszło jeszcze gorzej... Dlatego w ramach rekompensaty postanawia spędzić z Fallon jej ostatnie godziny w mieście a potem odwozi dziewczynę na lotnisko. Wymieniają się kartkami z zadaniem domowym i zawierają układ - brak kontaktu przez cały rok aż do kolejnego dziewiątego listopada, kiedy znów się spotkają... Czy randki raz w roku mają sens? Czy wspólne chwile wymażą z ich pamięci traumatyczne przeżycia związane z tym właśnie listopadowym dniem? Jakie sekrety skrywają ich serca i umysły?


"Kochała mnie" w cudzysłowie 
Całowała mnie pogrubioną czcionką
PRÓBOWAŁEM JĄ ZATRZYMAĆ wielkimi literami
Zostawiła mnie z wielokropkiem... *


Kolejne lata mijają ogromnie szybko a czytelnik otrzymuje jedynie rozdziały o tytule '9 listopad'. To właśnie wtedy dzięki naprzemiennej narracji Bena i Fallon poznajemy co działo się w ich życiu przez ostatni rok oraz jak wygląda ten konkretny dzień - dzień spotkania. Czy to drugie nie zapomni? Czy przyjdzie? Co jeśli okoliczności nie pozwolą na spełnienie obietnicy? Jak długo wytrzymają będąc cztery tysiące kilometrów od siebie? Czy mają szansę na prawdziwy związek czy tylko fikcyjny?

Na te pytania już nie odpowiem, bowiem radość z czytania tej książki to możliwość samodzielnego odkrycia co kryje kolejny listopadowy dzień. Czy nastąpi i jak potoczą się losy bohaterów... Muszę Was jednak uprzedzić! To nie są zwykli młodzi ludzie, którzy mają kaprysy... Oni dążą do wytyczonego wcześniej celu, tylko traumatyczne przeżycia obojga sprawiają, że wszystko się zmienia jak w pogodzie... Słońce, deszcz, wiatr, grad czy tornado - dokładnie tak można określić to, co ich łączy. Tak naprawdę niewiele o sobie wiedzą, sporo ukrywają i nie są to sprawy błahe. Choć przyznaję, że aż dwie kwestie dość szybko 'rozgryzłam' i w kolejnych rozdziałach wyczekiwałam tylko na potwierdzenie bądź zaprzeczenie czy mam rację.


"Cztery lata  zajęło mi zakochanie się w nim.
Wystarczyły cztery strony, bym się odkochała" **


Jedno jest pewne, historia opisana przez Hoover jest warta poznania, bowiem to świadectwo nietypowego związku, rodzącego się uczucia oraz przeszłości, która jak czarne chmury wisi nad szczęściem dwojga ludzi u progu życia. Autorka nie stworzyła im idealnych warunków dla rozwijającej się miłości a wręcz robiła wszystko, by nie była im dana świetlana przyszłość. Wielokrotnie miałam mord w oczach, często bowiem w moim mniemaniu pokazywali, że są niedojrzali i dziecinni a przecież stawali się coraz bardziej dorośli! Obrażanie, rzucanie kartkami, wybieganie boso z domu... Czy na pewno nie lepiej było porozmawiać i zamiast tracić rok dowiedzieć się prawdy?? Może i tak, ale wtedy opowieść nie byłaby tak ciekawa, zaskakująca i burzliwa...
A dzięki zabiegom autorki jest piękna, przepełniona romantyzmem, ale i tragedią. Ma w sobie nutkę radości i smutku. Niesie odrobinę humoru, jednocześnie łamiąc czytelnicze serce...
Teoretycznie to przedstawicielka gatunku New Adult, ale moim zdaniem śmiało może się podobać również starszym czytelnikom.

Powieść Colleen Hoover jest dowodem na to, jak bardzo chęć poznania koloru czyichś majtek może mieć wpływ na życie ludzi a przykra prawda często jest zastępowana tym, co rozmówcy chcą usłyszeć od siebie nawzajem. Nie zawsze robimy i mówimy to, co powinniśmy, co niejednokrotnie niszczy nasze marzenia i bezinteresowną miłość, którą można przecież okazywać na różne sposoby. Jak potoczy się opowieść o młodym pisarzu i dziewczynie, dzięki której napisał książkę?


Podsumowując - "November 9" to bardzo emocjonująca, wzruszająca, ale i szokująca historia, w której - na przestrzeni lat - możemy uczestniczyć tylko przez kilka dni. Jedynym określeniem, które odda idealnie stworzoną przez Hoover lekturę to - 'rollercoaster' - nawet jeśli akcja zwalnia, możecie mi wierzyć, że to tylko moment na rozpędzenie wagonika a największe przeżycia dopiero przed Wami! Jestem pewna, że nie powstrzymacie się przed otarciem łez czy szepnięciem 'nie wierzę'... albo 'tak myślałam/-łem'.




* C. Hoover, "November 9", Wyd. Otwarte, Kraków 2016, 44%
** Tamże, 77%


Książka przeczytana w ramach wyzwań: 12 u Wiedźmy, Pod hasłem, Wspomnienia z wakacji, 52 książki

wtorek, 31 maja 2016

James Patterson "Piętno Kaina"



Współautor: Marshall Karp
Tytuł oryginalny: NYPD Red 3
Tłumaczenie: Dorota Stadnik
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Data wydania: 18 maja 2016
Liczba stron: 320
Cykl: NYPD Red tom 3








Jak się okazało w kwietniu, niemal wszyscy znają lub choćby słyszeli o Jamesie Pattersonie. Dlaczego akurat w kwietniu? Bo wtedy miałam okazję przeczytać "Zdążę cię zabić" i podzielić się z Wami wrażeniami. Po lekturze wiedziałam, że na pewno nie jest to moje pierwsze spotkanie z autorem, bowiem jego książki są przemyślane i zaskakujące. Czyli mają to, co każdy szanujący się kryminał. Co Patterson zaserwował tym razem?

Znany miliarder Hunter Hutchinson Alden otrzymuje nietypową przesyłkę - w futerale po kamerze swojego syna Trippa znajduje się bowiem głowa szofera Petera Chevaliera, telefon na kartę oraz list pozwalający przypuszczać, kto kryje się za tą zbrodnią. Słowa tam zawarte wyciągają równocześnie na światło dzienne ciemne sprawki Aldena sprzed lat, na których on zarobił bajońskie sumy a które wiążą się niewyobrażalnym cierpieniem ogromu ludzi (końcowe wnioski w tej sprawie wbiły mnie w fotel). Zresztą w tej sprawie kontaktuje się z nim niejaki Kain. Jakie ma żądania? Co wie? Czy może mu zaszkodzić?

Sprawy komplikują się w chwili, gdy detektywi NYPD Red znajdują w parku limuzynę i zwłoki szofera. Zeznania pewnej staruszki wskazują na to, że syn Aldena został porwany, jednak rodzina nie zgłasza tego faktu policji twierdząc, że wyjechał. Jordan i McDonald nie mogą działać w stu procentach jeśli nie mają zgłoszenia, ale z kolei dziadek Trippa i nowa burmistrz mają swoje oczekiwania w tym temacie.

Gdzie doprowadzą detektywów kolejne tropy? Na czyją pomoc będą mogli liczyć? Jak bardzo szokujące informacje staną się ich udziałem? Czy w tym śledztwie wszystko będzie czarne albo białe? Już teraz mogę Wam zdradzić, że tak nie będzie. Bo kto mógł pragnąć śmierci szofera? Jaki miał motyw, by go zabić? Kim jest tajemniczy Kain? No i gdzie jest Tripp? Odpowiedzi na te pytania wcale nie będą tak oczywiste... Bo tropy wielokrotnie będą mylone, osoby godne zaufania okażą się nagle podejrzane, prywatni detektywi nie do końca będą uczciwi a sprawa porwania też będzie miała drugie a nawet trzecie dno. A samo zakończenie... mhmmm... nie spodziewałam się, po prostu.

Zaintrygowani? Mam nadzieję, że tak, ponieważ więcej nie zdradzę! Uwierzcie jednak, że wielokrotnie można przeżyć zaskoczenie a nie ma przecież nic fajniejszego w lekturze niż zwroty akcji i nowe fakty wpływające na wynik śledztwa. U Pattersona dzieje się bardzo dużo, poziom adrenaliny idzie w górę, są emocje, świat polityki i ogromnych pieniędzy, pojawia się motyw chciwości, pazerności i pragnienie władzy. Autor pokazał, że dla niektórych ludzi nie liczy się sumienie, dobra wola ani odruch serca, tylko liczba zer na bankowych kontach. Tylko czy absolutnie zawsze prawda powinna wyjść na jaw?

"Piętno Kaina" to świetnie skonstruowany kryminał czy też może thriller, w którym czytelnik ma ręce pełne roboty, bowiem próbuje odkryć  wraz z detektywami kto jest porywaczem i mordercą. Stara się zrozumieć motywy, przewidzieć kolejne kroki, zrozumieć nietypowe postępowanie (a jest tego trochę). Jednak tożsamość Kaina została skrzętnie ukryta przez Pattersona. Bardzo trudno jest się domyślić kto to jest a w chwili, gdy coś zaczyna nam świtać, pojawiają się informacje, które stawiają nasze teorie pod znakiem zapytania.

Krótkie rozdziały ponownie działają na plus lektury a wartka akcja, doskonały i plastyczny język oraz dopracowane dialogi dopełniają celującej oceny. Zaś sama fabuła to wyborna uczta dla wielbicieli gatunku z elementami humoru, ale i chwilami grozy. A całość została wzbogacona o kolejne perypetie z prywatnego życia Zacha i Kylie. Jednym słowem będzie się działo na wszystkich frontach i Wy nie możecie tego przegapić! Ja już czekam na kolejny tom!






Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki




Za możliwość przeczytania książki
dziękuję


czwartek, 7 kwietnia 2016

James Patterson "Zdążę cię zabić"



Współautor: Marshall Karp
Tytuł oryginalny: NYPD Red 2
Tłumaczenie: Alina Patkowska
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Data wydania: 16 marca 2016
Liczba stron: 352









Nie miałam dotychczas okazji zapoznać się z twórczością Jamesa Pattersona, nigdy nawet nie słyszałam o tym amerykańskim autorze... Aż do teraz, kiedy sięgnęłam po "Zdążę cię zabić" i mogę śmiało stwierdzić, że to był dobry wybór. Dlaczego? Spróbuję to wyjaśnić.

Evelyn Parker-Steele znaleziono na karuzeli w Central Parku. Martwą. Jej ciało ubrane w kombinezon, dostrzeżono szybko, ponieważ morderca uruchomił światło i muzykę. Schemat tej zbrodni pasuje do grasującego w ostatnim czasie w Nowym Jorku Czyściciela. Czy to jego czwarte morderstwo? Wszystko wskazuje na to, że tak, jednak dotychczasowe ofiary nie były osobami tak wpływowymi jak ona. Evelyn to siostra znanego dziennikarza telewizyjnego, córka bogatego właściciela sieci kin oraz żona posiadacza hoteli i kasyn. Prowadziła również kampanię wyborczą Muriel Sykes, kandydatki na burmistrza. Czym zatem taka kobieta mogła narazić się mordercy?

Odpowiedź na to pytanie znajduje się w kluczu, jakim kieruje się Czyściciel podczas wyboru ofiar - są to osoby, które w swoim życiu dopuściły się poważnych przestępstw, jednak nie zostały za to ukarane. Morderca mianował się więc wielkim sprawiedliwym i na własną rękę oczyszcza miasto Nowy Jork z puszczonych wolno zabójców, uzyskując wcześniej ich przyznanie się do winy. Czy uda się ująć tego człowieka zanim zabije piątą osobę? Wszak bardzo trudno go wytropić, bowiem nie zostawia śladów. W chwili, gdy ofiarą Czyściciela pada Evelyn śledztwo przejmuje specjalny oddział policji stworzony przez burmistrza - NYPD Red. Detektywi Zachary Jordan oraz Kylie McDonald mają zaledwie kilka dni na dotarcie do prawdy i udzielenie odpowiedzi na pytania kim jest morderca? Kto może być jego kolejną ofiarą? Czy dotychczasowe ustalenia zwykłych policjantów będą pomocne?
Dlaczego kilka dni? Tu już do śledztwa wmiesza się polityka i potyczka między aktualnym burmistrzem a jego kontrkandydatką. Trwa kampania i każdemu z nich zależy na innych priorytetach w tej sprawie.

Gdybym miała w możliwie najkrótszy sposób opisać książkę, byłoby to jedno słowo: "wow!". "Zdążę cię zabić" to naprawdę świetnie napisana pozycja kryminalna. Dawno nie czytałam tak płynnie i lekko napisanego dzieła z tego gatunku. Wszystko mi się w książce podoba: styl, język, dialogi, krótkie rozdziały, brak skomplikowanych wynurzeń i niepotrzebnych opisów. Autor pisze konkretnie i na temat, co z kolei nie oznacza, że jest to pozycja płytka czy nudna. Nic takiego! Mimo, że akcja książki to zaledwie kilka dni, dzieje się tu tak dużo, że śmiało można zarwać noc, bo z ciekawości można nie zasnąć.

Czytelnik wraz z detektywami stara się rozwikłać zagadkę i choć dość szybko otrzymuje odpowiedź na najważniejsze pytanie to w niczym to nie obniża napięcia czy dobrej zabawy. Kiedy już "razem" odkryliśmy kto jest Czyścicielem, okazało się, że ... nie wszystko poszło po "naszej" myśli - mowa tu o detektywach i o mnie. Patterson nie jeden raz mnie zaskoczył, nie jeden raz wpuścił w maliny i tak pokierował moją dedukcją, że lądowałam w ślepych zaułkach. Niby wiedziałam, ale i tak dałam się nabrać. Niby to było takie proste, ale nie znałam ani motywu, ani logicznego wyjaśnienia, bowiem autor dodatkowo sprytnie manipuluje imionami i nazwiskami, według własnego "widzimisię". Aż do finału, który był niezwykły, niespodziewany dla bohaterów, ale i obfitujący w drżenie serca. Nawet nie wiem kiedy mi minęła ostatnia godzina czytania, bowiem powróciłam do rzeczywistości dopiero, gdy zamknęłam końcową okładkę.

Przecieki, mafia, zemsta, porachunki, spryt, logiczne myślenie i dążenie do prawdy - to wszystko znajdziemy w doskonałym amerykańskim kryminale. Jordan i McDonald wielokrotnie pokazali jak trudne decyzje trzeba czasem podejmować, by dotrzeć do sprawcy. Do jakich forteli podczas przesłuchiwania świadków trzeba się uciec, by uzyskać informację bez nacisków. Udowodnili, że trzeba być wytrwałym i upartym, nawet w sytuacjach kiedy życie prywatne się staje się przyczyną bezsennych nocy. To zresztą kolejny plus książki - zwrócenie uwagi na sprawy prywatne policjantów, które nierzadko mogą im przeszkadzać w pracy i jakże ważne jest, by mieć w kimś oparcie. Autor z właściwym wyczuciem proporcji opisał te dwie sfery życia naszych bohaterów (na pierwszym planie śledztwo a w tle życie prywatne).

Podsumowując przyznaję, że żyłam w nieświadomości. Nie wiedziałam o istnieniu autora, który funduje czytelnikowi tyle niespodzianek, dba o szczegóły i potrafi tak świetnie ułożyć fabułę, że kolejne strony są wręcz wchłaniane. Wciąż coś się dzieje, nie ma niepotrzebnych fragmentów, wszystko jest spójne i intrygujące. Jeśli macie ochotę na chwile zapomnienia z idealnie napisanym kryminałem to ja polecam właśnie ten!




Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki
Baza recenzji Syndykatu ZwB


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję


czwartek, 14 stycznia 2016

Danielle Steel "Pierwszy bal"




Tytuł oryginału: Coming out
Tłumaczenie: Katarzyna Marzec
Wydawnictwo: Świat Książki
Data wydania: 2014
Liczba stron: 176
Oprawa: twarda










Jestem ogromnie ciekawa jakie podejście do imprez w stylu eleganckim mają czytające to kobiety czy dziewczęta... Czy kiedykolwiek marzyłyście o założeniu białej sukienki i zaprezentowaniu się na balu debiutantek? Tradycja tych balów sięga dziewiętnastego wieku, kiedy to były organizowane głównie przez angielską arystokrację i miały wprowadzać w dorosłe życie młode panny. Debiutantkami były dziewczęta z wyższych sfer a ich udział w tym wydarzeniu wielkim wyróżnieniem.


To właśnie zaproszenie na nowojorski bal debiutantek dla osiemnastoletnich bliźniaczek Veroniki i Virginii stało się przyczyną wielkiej awantury w ich rodzinie. Dlaczego?
Dla ich mamy - Olympii Rubinstein - udział w balu debiutantek bardzo wiele znaczył, ponieważ na jeden dzień stała się kimś ważnym i wyjątkowym. Mogła poczuć się piękna. Zwłaszcza, że później życie dosadnie jej pokazało, że nie jest usłane różami. W czasie studiów straciła rodziców a jej pierwszy mąż - Chauncey - ojciec ich trójki dzieci, okazał się niewartym swojej rodziny. Wyjechał, założył nową rodzinę a była żona i dzieci stanowiły już tylko niezbyt przyjemną konieczność w utrzymywaniu niezbędnych kontaktów. Na dodatek uwielbiał ich denerwować, kiedy tylko coś nie działo się po jego myśli.

Teraz Olympia jest szczęśliwą kobietą, bowiem ukończyła studia prawnicze, ma świetną pracę oraz... miłość, zrozumienie i wsparcie a wszystko w osobie drugiego męża - Harry'ego (mają pięcioletniego synka), który jest Żydem. To dla niego kobieta zmieniła swoją religię i przeszła na judaizm, dzięki czemu zyskała w oczach teściowej (zresztą bardzo sympatycznej Friedy), lecz naraziła się tym samym na ostre słowa ze strony byłego męża.

Wróćmy jednak do głównego wątku książki, którym jest zaproszenie na bal... Staje się ono kością niezgody pomiędzy członkami tej nietypowej rodziny. Olympia uważa bowiem, że bliźniaczki powinny zaprezentować się na balu a ona i Harry powinni im towarzyszyć. Jednak tylko jedna z bliźniaczek ma ogromną ochotę na kupno białej sukienki i bycie debiutantką, podtrzymując rodzinne tradycje po mamie, babci i prababci. Jednak Veronica stanowczo odmawia udziału, Harry bierze jej stronę twierdząc, że to impreza dyskryminująca zbyt wielu ludzi i dlatego on nie pójdzie, Chauncey posuwa się do szantażu, by zmusić córki do uczestnictwa i jedynie pięcioletni Max stwierdza mądrze, że z nie wyniknie z tego nic dobrego, bo wszyscy się kłócą...

Olympia na przekór wszystkim postanawia zaprosić na bal debiutantek swoją teściową (Żydówkę) oraz przyjaciółkę Margaret (Afroamerykankę)... Jak zareaguje jej były mąż? Kto w rezultacie pojawi się na balu? Czy ospa lub złamana noga mogą pokrzyżować im plany? A jaką reakcję Olympii wywołają działania i wyznania dzieci? Czy pogodzi się z mężem?

Oj, będzie się działo, bo choć nie jest to powieść wysokich lotów, którą bym nagrodziła czy chociaż oceniła na wiele gwiazdek, to jednak spędziłam z lekturą przyjemne chwile odprężenia zastanawiając się jednocześnie ile tajemnic kryje się w jednej rodzinie i jak ich ujawnianie będzie wpływało na wzajemne relacje. A warto zwrócić uwagę na fakt, że choćby same bliźniaczki to osoby podobne do siebie jedynie zewnętrznie, bowiem tak naprawdę mające zupełnie różne charaktery i upodobania, a tak skrajnie odmienne osoby połączone więzią bliźniaczą.... mieszanka wybuchowa. Książka jest krótka, ale czyta się ją szybko. Działa rozluźniająco, odprężająco choć nie brak jej chwil podnoszących czytelnikowi ciśnienie. Ponadto porusza kilka ważnych kwestii, z którymi może spotkać się każdego dnia niejedna czy niejeden z nas. I mimo, że zakończenie okazało się totalnie zgodne z tym, co przewidziałam to ... miło się ją czytało.




Książka przeczytana w ramach wyzwań: Gra w kolory II, Grunt to okładka, Pod hasłem, 52 książki

poniedziałek, 7 września 2015

Wendy Markham "Lato w Nowym Jorku"




Tytuł oryginalny: Slightly Single
Tłumaczenie: Iwona Maura
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Data wydania: sierpień 2015
Liczba stron: 352










Nowy Jork, miasto możliwości nie tylko dla amerykańskich prowincjuszy, lecz również dla ludzi z całego świata, którzy szukają lepszego życia. Zapewne nie każdemu się udaje, nie każdy osiągnie to, co zamierzał, ale może choć wyrwie się z małej miejscowości, która go ograniczała i "dusiła". Gdzie każdy każdego zna, wie o nim wszystko a rodzice chcą dyrygować krokami potomstwa.

Tracey ma dwadzieścia cztery lata i trzy lata temu opuściła rodzinny dom udając się do położonego osiemset kilometrów dalej Nowego Jorku. Tam jej życie miało się zmienić w bajkę... Ale czy to jest bajka? Tracey bezwarunkowo uwielbia swojego faceta Willa, nie chce zauważać jego wad, błędów i tego, że ją wykorzystuje. Jest ślepo zapatrzona w początkującego aktorzynę, który na domiar złego podnajmuje kąt swojej kawalerki zupełnie obcej dziewczynie - Nerissie, zamiast dzielić go z Tracey. Ona zaś mieszka w obskurnym mieszkaniu, śpi na materacu i wciąż wyczekuje na telefon od Willa, który wyjechał na całe lato na gościnne występy i zupełnie się od niej odciął.

Tracey jest podle traktowana, poddańczo słucha słów Willa, który nie chce by znała adres jego pobytu czy numer automatu telefonicznego. Wciąż jest zajęty próbami, nie ma czasu na rozmowę i nawet jej zapał do tego, by go odwiedzić na weekend, wciąż studzi. Tracey grubiutką i głupiutką dziewczyną, bo choć zdaje sobie z tego wszystkiego sprawę, wciąż twierdzi że go kocha i chce z nim spędzić życie... chyba.  

Czarne ubranie wyszczupla, prawda? Z takiego założenia wychodzi główna bohaterka i postanawia, że musi schudnąć. Zamierza zabrać się za siebie, schudnąć, kupić ubrania w weselszych kolorach oraz zaoszczędzić trochę pieniędzy. Czy jej się to uda? Czy będzie miała na tyle silnej woli, by przejść na dietę i zacząć ćwiczyć? Czy dawny zleceniodawca Willa - Milos - pozwoli jej na bycie kelnerką? Jak Tracey pogodzi dodatkowe zajęcie z pracą w reklamie, gdzie z kolei szef ją poniża, wyznaczając jej zajęcia po godzinach oraz załatwianie swoich prywatnych spraw... potem jeszcze mając pretensje.

Powieść jest bardzo zabawną historią, idealną na odstresowanie i zrelaksowanie. Nie jest to literatura wysokich lotów, ale spędziłam z nią przyjemny czas. Główna bohaterka jest osobą pełną kompleksów, problemów i miewa nawet napady paniki. Jednak ma dwoje przyjaciół, którzy wspierają ją i utwierdzają w przekonaniu, że to nie szata zdobi człowieka: Kate (która właśnie się zakochała) oraz Raphaela - geja, człowieka o bardzo luźnym podejściu do życia. To właśnie na przyjęciu urodzinowym Raphaela, Tracey poznała Buckleya, który okazał się prawdziwym wsparciem po wyjeździe Willa. Dziewczyna jest przekonana, że ten przystojny facet jest gejem. Czy to będzie prawdziwa przyjaźń? Czy ta dwójka ma szansę na coś więcej? Jaka okaże się prawda?

Autorka poruszyła w książce problem rozstania małżonków, z których jedna strona wciąż dąży do pogodzenia (siostra Tracey - Mary Beth). Są też nowe miłości hetero - i homoseksualne, a także wredny charakter - Will, którego zachowanie wkurzało mnie znacznie bardziej niż irytująca Tracey. Jego wyczyny podczas wizyty Tracey, na którą łaskawie się zgodził, zachęcały mnie do uduszenia go gołymi rękami. Już nie wspomnę o jego słowach po powrocie do Nowego Jorku, kiedy to wymusił na Tracey, by do przyjechała do jego mieszkania.

Jak zakończy się ta historia? Szczerze mówiąc nijako, ale podobno to pierwszy tom serii, choć nie jest informacja szeroko rozpowszechniana i nie mam pewności czy pozostałe tomy będą wydane w Polsce. Czy sięgnę po dalsze losy Tracey? Jeśli będę miała taką okazję, to chętnie dowiem się, jak potoczy się jej życie. Czy będzie szczęśliwa? Czy nie popełni błędów swojej siostry? Jak ułożą się jej sprawy służbowe? Choć najbardziej interesują mnie prywatne, bo przecież dziewczyna marzy o mężu, dzieciach i pięknym ślubie... Jaka będzie Tracey po przemianie - tej duchowej, ale i cielesnej. Czy będzie miała silną wolę i jej plan się powiedzie?

Powieść napisana jest przystępnym językiem, ze zdrową dawką humoru oraz samokrytyki. Nie jest przecież łatwo akceptować siebie i jednocześnie marząc, by mieć dwadzieścia kilogramów mniej. Autorka pokazuje na przykładzie Tracey, że warto marzyć i małymi kroczkami dążyć do szczęścia. Czasami trzeba odrzucić zbędny balast (nie tylko w postaci kilogramów), podjąć drastyczne kroki, poszukać innych rozwiązań i walczyć o sobie.




P.S. To bardzo niecodzienne i ogromnie zaskakujące, gdy podczas czytania "Lata w Nowym Jorku" okazało się, że występuje tutaj wątek homoseksualizmu oraz nazwisko Antonowski. W poprzednio czytanej książce "Skrywane pragnienia" Alana Bieleckiego, również występuje ten wątek i to nazwisko... :) Gdybym chciała tak dobrać lektury, byłoby ciężko.



Książka przeczytana w ramach wyzwań: Grunt to okładka, 52 książki



Za możliwość przeczytania książki dziękuję

środa, 29 kwietnia 2015

Gayle Forman "Wróć, jeśli pamiętasz"




Tytuł oryginalny: Where She Went
Tłumaczenie: Hanna Pasierska
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data wydania: styczeń 2015
Liczba stron: 288
Seria: Jeśli zostanę tom 2









Wczoraj prezentowałam moje wrażenia z lektury pierwszej książki z serii Jeśli zostanę, czyli "Zostań, jeśli kochasz". Dzisiaj zapraszam na opinię o kontynuacji. Każdy kto nie czytał pierwszego tomu, czyta recenzję na własne życzenie.

Wiadomo, że nie byłoby drugiej części, gdyby Mia umarła. Owszem, obudziła się a impulsem była dla niej muzyka. Adam - jej chłopak - przyniósł do szpitala iPoda z koncertem zespołu, na którego koncercie byli razem. Słychać tam wyraźnie wiolonczelę i wtedy Mia ściska delikatnie rękę Adama (a cztery dni później się budzi). Wzruszająca scena, którą kończy się pierwszy tom. W drugim jednak Adama zaczynają gnębić wyrzuty sumienia. I to nie dotyczące muzyki, lecz obietnicy... Kiedy dziewczyna była nieprzytomna i prowadziła wewnętrzną walkę życia ze śmiercią, Adam powiedział jej, że nie muszą być razem, byleby się obudziła... Tak się niestety stało. Mia wyjechała, bez słowa wyjaśnienia. Nie wróciła.

W tej powieści narrację prowadzi Adam a akcja ma miejsce w trzy lata po tragicznych zdarzeniach. Okazuje się, że Mia przez długi czas poddawała się operacjom, przeszczepom skóry i rehabilitacji. To właśnie wtedy otrzymała informację, ze dostała się do wymarzonej szkoły w Nowym Jorku. Nie zamierzała czekać całego roku, lecz udać się tam od razu. Nie chciała, by ktokolwiek się nad nią litował. Da sobie radę. Czy dała?

Adam jest właśnie wraz ze swoim rockowym zespołem w Nowym Jorku, bowiem rozpoczynają trasę koncertową. Odnieśli liczne sukcesy, Adam musi wręcz uciekać przed fanami. Udziela licznych wywiadów, w których tematem tabu jest Mia i wydarzenia sprzed trzech lat. Chłopak nie obywa się bez silnych leków uspokajających, czapki z daszkiem i ciemnych okularów. Jego kapela odleciała już do Londynu, gdzie nazajutrz mają rozpocząć promocję i koncerty. Adam został jednak dzień dłużej i los pokierował jego kroki do Carnegie Hall, gdzie z plakatu patrzyła na niego Mia. Tego wieczoru miał odbyć się jej koncert i Adam zamierzał posłuchać jej gry. Ku jego zdumieniu, po koncercie został zaproszony przez dziewczynę za kulisy. Poszli potem na spacer, cały czas rozmawiając. Mia lada chwila zaczyna koncerty w Japonii i chcąc pożegnać się z Nowym Jorkiem, zabiera Adama na sentymentalną podróż po najpiękniejszych, jej zdaniem zakątkach.

Fabuła jest prowadzona dwutorowo. Po pierwsze spacerujemy wraz tą dwójką po różnych zakątkach miasta, jemy, wspominamy, gramy w kręgle. Po drugie - dzięki opowieści Adama poznajemy fakty od chwili przebudzenia Mii. Dowiadujemy się o tym jak potoczyło się życie i kariera chłopaka. O jego smutku, rozpaczy, utracie ukochanej. Poznajemy historię powstania tekstów do piosenek zespołu i trzyletnią przygodę z fanami. Podczas pożegnania z miastem Mia zaś opowiada o swoich trzech ostatnich latach. Jak dawała sobie radę z dala od domu dziadków, bez rodziców i braciszka? Jak zakończy się ta noc? Co przyniesie ranek dla tej dwójki? Czy rozstaną się i każdy wróci do swoich spraw? Czy może zakorzeniona głęboko w nich miłość ma jeszcze jakieś szanse?

Muszę przyznać szczerze, że oceniając pierwszy tom, napisałam że książka jest dobra a tak naprawdę to w stosunku do drugiego jest bardzo dobra. "Wróć, jeśli pamiętasz" było dla mnie jeszcze bardziej nudną lekturą. Meandry popularności bohatera i jego kapeli oraz światka muzycznego wywoływały u mnie niechęć wręcz do poznania kolejnych rozdziałów. Przeczytałam do końca, bo nie ukrywając, nie lubię żyć ze świadomością jak skończyła się dana historia. Czy to filmie czy książce. Jednak jeśli pojawi się kolejna powieść autorki nie kusi mnie, by po nią sięgnąć.

Książka jest kolejnym przykładem, że nie każdy bestseller jest dla każdego.
Niniejszy dla mnie nie jest wart najlepszych ocen. Owszem, zgodzę się że historia jest tragiczna (ale przecież nie jedyna taka w literaturze a znam lepiej napisane), że młoda dziewczyna traci najbliższych i wydaje się, że sama będzie wolała odejść, niż żyć. Podejmuje próbę życia w pojedynkę, z dala od dziadków, blisko swojej wiolonczeli i robi muzyczną karierę w wielkim mieście. To poruszająca historia, ale fragmentami zbyt nużąca.
Opinia o obu tomach jest tylko i wyłącznie moją opinią. Nikt nie musi się z nią zgadzać. Może mam czas "gorszych książek" a może po prostu jestem piętnaście lat za stara, do czytania młodzieżówek...?
Sami podejmijcie decyzję czy sięgnąć po powieść. Chętnie poznam Wasze zdanie.




 

Książka przeczytana w ramach wyzwań: Z literą w tle, 52 książki
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...