Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fotografia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fotografia. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 27 września 2026

"Idealny kadr" Katarzyna Grochowska

 

Autor: Katarzyna Grochowska
Wydawnictwo: Szara Godzina
Data wydania: 22.09.2026
Liczba stron: 344




Czy można zrobić idealne zdjęcie, jeśli przed obiektywem stoi człowiek, którego życie wcale nie jest idealne? I czy można spojrzeć na drugą osobę naprawdę uważnie, kiedy widzi się tylko niewielki fragment jej historii? „Idealny kadr” Katarzyny Grochowskiej to książka, która bardzo mocno gra właśnie tym kontrastem. Pokazuje ludzi, których twarze mogą wyglądać zupełnie inaczej niż ich rzeczywistość. Bo za uśmiechem może kryć się strach, tęsknota, poczucie winy, choroba albo tajemnica, o której nikt nie ma pojęcia.

Jedną z najważniejszych postaci jest Paweł Woliński – fotograf z Krakowa, który zajmuje się sesjami osób śmiertelnie chorych. To już samo w sobie wymaga ogromnej odporności emocjonalnej, ale szczególnie trudne stają się momenty, kiedy przed jego aparatem pojawiają się dzieci. Trudno przejść obojętnie obok sytuacji, w której dziecko powinno myśleć o zabawie, szkole i zwyczajnych dziecięcych problemach, a zamiast tego musi mierzyć się z chorobą i strachem o własne życie. Paweł obserwuje te dzieci przez obiektyw, ale z czasem coraz trudniej zachować mu bezpieczny dystans.

A przecież nie tylko dzieci mają swoje trudne historie. Paweł jest samotnym ojcem, ma własne doświadczenia, błędy i przekonania, które przez lata kształtowały jego życie. Są też trzy kobiety – Róża, Kinga i Liwia. Każda z nich pojawia się w tej historii z własnym bagażem i każda skrywa tajemnicę. I tutaj naprawdę nie warto czytać recenzji ze spojlerami, bo to co odkrywamy samodzielnie i powoli daje największą satysfakcję. Autorka potrafi rzucić czytelnikowi trop, pozwolić mu stworzyć własne przypuszczenie, a później kompletnie zmienić perspektywę.

„Idealny kadr” nie jest jednak wyłącznie opowieścią o trudnych doświadczeniach. Jest również historią o relacjach, zaufaniu, pasjach, błędach i decyzjach, które czasami podejmujemy zbyt pochopnie. O tym, że człowiek może się pomylić, zabłądzić, zranić kogoś albo sam zostać zraniony, a mimo wszystko nie musi oznaczać to końca. Czasami właśnie popełniony błąd pozwala dostrzec, w którą stronę naprawdę chce się iść.

Bardzo spodobało mi się pokazanie tego, że nie zawsze znamy człowieka tak dobrze, jak nam się wydaje. Możemy patrzeć na kogoś i widzieć tylko to, co chce nam pokazać. Tymczasem pod powierzchnią mogą znajdować się całe historie, o których nie mamy pojęcia. W tej książce szczególnie mocno wybrzmiewa myśl, że idealne kadry bywają tylko fragmentami rzeczywistości – wyrwanymi z kontekstu życia, które potrafi być brutalne, nieprzewidywalne i pełne bólu.

I chyba właśnie dlatego ta historia tak dobrze działa. Obok trudnych tematów daje też miejsce na nadzieję. Na nowe więzi, miłość, która nie zawsze pojawia się wtedy, kiedy jej szukamy, i drobne gesty, które potrafią znaczyć znacznie więcej, niż mogłoby się wydawać. A kiedy do tego dochodzą sekrety, wątpliwości i kolejne zaskoczenia, trudno przewidzieć, dokąd właściwie ta historia nas zaprowadzi.

„Idealny kadr” to książka o tym, że życie nie składa się z pojedynczych, pięknych zdjęć. Czasami trzeba zobaczyć coś więcej niż uśmiech na fotografii, zanim zrozumiemy, co naprawdę przeżywa człowiek stojący przed nami. I zdecydowanie warto dać tej historii szansę, szczególnie jeśli lubicie powieści obyczajowe, w których emocje łączą się z tajemnicami i nieoczywistymi zwrotami akcji.

Polecam z całego serca!


Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki

sobota, 23 kwietnia 2022

Agata Przybyłek "Zawsze będę cię kochać"


 
 
 
Autor: Agata Przybyłek
Wydawnictwo: IV Strona
Data wydania: 26 stycznia 2022
Liczba stron: 368
 
 
 
 
 
'Seria z domkami' to - jak mówi o niej sama Agata Przybyłek - cykl nostalgiczny, romantyczny i sielski. Autorka planowała mniej tomów, niż finalnie się ukazało, ale to z radością dla czytelników, bowiem seria ma wiele fanek. "Zawsze będę cię kochać" jest dla mnie dziewiątym spotkaniem z cyklem, pozostał mi jeszcze jeden tom do przeczytania. Jakie wrażenia pozostaną ze mną po lekturze ostatniej części?


Daria Sokołowska właśnie pakuje swoje rzeczy do samochodu. Kamil, jej narzeczony, jest jak zawsze niezadowolony i ma pretensje że wybrała opiekę nad chorym na Alzheimera dziadkiem i wyjeżdża w rodzinne strony. Nie potrafi dostrzec jej potrzeb i marzeń oraz tego, że od dawna Daria czuła się samotna w tym związku. Dla niego bowiem liczy się tylko firma. Czy zmiana otoczenia pozwoli Sokołowskiej dobrze ocenić sytuację i przyniesie odpowiedź na pytanie czy ten związek ma jeszcze szanse?

W rodzinnym miasteczku przywitała Darię cisza, spokój, rzeka i las. Znajome miejsca powoli koją sercowe problemy i kolejne telefoniczne sprzeczki z narzeczonym. Niespodziewanie w jej życiu pojawia się też kolega z lat szkolnych - Paweł Rzepecki, który wnosi swoją osobą radość, beztroskę i możliwość zwykłej rozmowy o sprawach ważnych i błahych. Pomimo tego, że jest właścicielem warsztatu samochodowego, ma czas dla Darii. Między nimi rodzi się szczególna relacja...
Czy to coś trwałego? Co z narzeczonym Darii i jej studiem fotograficznym w stolicy? Jak bohaterka poradzi sobie z opieką nad dziadkiem?
Odpowiedzi na moje pytania znajdziecie w powieści.


Muszę przyznać, że sielskości tej historii nie brak. Podczas lektury wielokrotnie wraz z bohaterami spacerowałam - oczywiście w wyobraźni - po parku czy nad rzekę, wspominając jednocześnie swoje spacery w czasach, kiedy mieszkałam w rodzinnej miejscowości. Perypetie głównych postaci zostały opisane z naciskiem na emocje, bowiem okazji los stawia przed nimi wiele. Zarówno smutnych, jak i radosnych. Na podniesienie ciśnienia pojawia się też wątek włamań, rozbite szyby oraz ingerencja policji i pogotowia a co za tym idzie stres, trauma, niepokój.

Autorka opisała relacje w związkach, rodzące się uczucia, sięgnęła do przodków naszych bohaterów i poznaliśmy również ich historie. Zwróciła uwagę na problem opieki nad chorym członkiem rodziny, który wymaga nieustannej uwagi. 

Co sądzę o ostatnim tomie 'serii z domkami'? Szczerze mówiąc to na finał spodziewałam się większego 'wow'. Chwilami to było jak bajka dla licealistów a zachowanie bohaterów porównywałam z nastoletnim zakochaniem. Oczywiście opowieść jest ciekawa, wątek włamania ożywia, ale od początku wiedziałam kto jest winny i zupełnie nic mnie nie zaskoczyło. Było przewidywalnie, niestety...
Podobały mi się odwołania do przeszłości oraz opowieści o sesjach Darii, które bywały wesołe czy wzruszające.



Podsumowując - "Zawsze będę cię kochać" to opowieść o relacjach międzypokoleniowych, sztuce bycia razem, duszeniu się w związku oraz poszukiwaniu wolności. O tym, że czasami trzeba poczekać na właściwy czas a słuchając głosu serca dać sobie drugą szansę. Historia o tym, że związek to nie odrzucanie siebie i nie powinniśmy się w takiej relacji dusić. 
Weźcie ją pod uwagę wybierając lekturę dla siebie

 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki
 
 
 
 

piątek, 11 czerwca 2021

Monika Cieluch "Do ostatniej kropli krwi"

 
 
 
Autor: Monika Cieluch
Wydawnictwo: Amare
Data wydania: 24 lutego 2021
Liczba stron: 360
 
 
 
 
 
"Do ostatniej kropli krwi" to moje pierwsze spotkanie z twórczością Moniki Cieluch, dotychczas nie słyszałam o autorce. A szkoda, bo bynajmniej ta książka jest dość oryginalna i pokazująca jak pokręcone może być życie, w którym kłamstwa i przemoc to chleb powszedni.
 
Leo ma dwadzieścia sześć lat i właśnie wyszedł z więzienia, choć musi żyć jak przykładny obywatel, bowiem to tylko warunkowy. Zamierza znaleźć mieszkanie i pracę, zerwać z przeszłością i być dobrym przykładem dla młodszego brata Michała, który jest w rodzinie zastępczej. Odpowiadając na ogłoszenie w sprawie pracy, trafia do fotograf Nasturcji Wrońskiej, gdzie zostanie poddany niezłej próbie :) Między tym dwojgiem, jakże różnych ludzi przeskakuje iskra, która z czasem wznieca coraz większy płomień a oni nie mogą się jej oprzeć. 

Niestety świat wokół nie sprzyja temu, co się zrodziło...
 
Dziki nie odpuszcza tak łatwo i przemocą oraz szantażem względem jego najbliższych zmusza Leo do powrotu w gangsterskie szeregi. By znów dla niego walczył, gwałcił, straszył a może i zabijał...

Tylko co na to Michał? Leo chce mu zapewnić przyszłość i dać dobry przykład, ale czy będąc w grudziądzkiej mafii i walcząc w nielegalnych walkach podziemia jest w stanie to zrobić? Jakie stanowisko zajmie zaś Nastka? Czy będzie potrafiła nie myśleć o tym co robi Leo i cieszyć cię jego bliskością? A przede wszystkim kim jest Dziki i dlaczego ma tak dużą władzę w mieście?
 
 
"Do ostatniej kropli krwi" to intrygujący i ciekawie poprowadzony romans erotyczny. Początkowo obserwujemy więzienne życie silnego fizycznie, ale nieporadnego emocjonalnie Leo, który wracając na łono normalności nie może cieszyć się tym, co otrzymał. Jest zmuszony drżeć o bliskich, wciąż jest poobijany, posiniaczony i godzi się na to, czego sumienie nie chce mu wybaczyć. Zamierza uwolnić się ze szponów Dzikiego, ale czy nie będzie to zbyt wysoka cena?
 
Z drugiej strony mamy ambitną, przesądną i kochającą swój zawód panią fotograf, która ojcu i bratu chce udowodnić, że potrafi utrzymać się wykonując zdjęcia. Nieco naiwna kobieta, która nie ma pojęcia jakie zagrożenia czekają na nią w przyszłości. Nie jest świadoma tego, co wie jej matka, Leo i jeszcze ktoś...

Początkowa akcja książki to świat walk, fotografii i gangsterki. Krew się leje, Leo szaleje, Nastka się zakochuje, ale i tak jest w miarę normalnie. Czytelnik nie ma szans odkryć, co przygotowała autorka - tak, był taki moment, że powiedziałam sobie - "no tak, było zbyt spokojnie". Wielokrotnie zaciskałam zęby z napięcia i strachu o życie bohaterów, zdarzało mi się śmiać a zmysłowe chwile niemal wywoływały ciarki. 

Autorka wnikliwie i szczegółowo opisała walki i choć nie wszystko zrozumiałam to nie zagłębiałam się w te pojęcia, bowiem czułam zapach krwi, potu i kolejno spadające ciosy. Bardzo podobała mi się kreacja bohaterów, choć nie ze wszystkimi ich decyzjami się zgadzałam, często wkurzałam się co oni najlepszego zrobili... Cieluch podkreśliła jak bardzo martwimy się o życie i bezpieczeństwo bliskich nam osób, uwypukliła jak wiele jesteśmy w stanie dla nich zrobić, do czego zdolni są Ci, którym zależy tylko na władzy i pieniądzach.

Przyznaję, niektóre wątki można przewiedzieć, innych - nie ma szans, co sprawia, że ta książka oprócz soczystych scen erotycznych, trudnych momentów walk, czasu karkołomnych czasem decyzji jest świetną lekturą. 


Podsumowując - "Do ostatniej kropli krwi" to opowieść o ludziach, którzy mają odrębne priorytety. To historia o pożądaniu, zmysłowości, wściekłości, trudnych wyborach, ale i kłamstwach, walce o spokój czy szczęście. Na pierwszym planie dostrzegamy bad boya i jego damę, brutalne walki, porachunki gangsterskie, rodzące się uczucia a całość określiłabym mianem kryminału z nutką erotyki. W książce nie brakuje zaskoczeń, tajemnic, strachu, jest też trochę romantyzmu i niepewności jak zakończy się ta historia. Gorąco polecam!



 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki
 
 
 
 
 
Za książkę dziękuję
 

sobota, 23 stycznia 2021

Agnieszka Olejnik "Odrobina magii"

 

 
 
 
Autor: Agnieszka Olejnik
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: październik 2020
Liczba stron: 400
 
 
 
 
 
 
 
Przepełnione emocjami, uczuciami i ciepłem - takie są powieści Agnieszki Olejnik, której kilka tytułów miałam już okazję poznać. Dlatego z radością sięgnęłam po "Odrobinę magii", która jest nam potrzebna niezależnie od pory roku.


Trudno w to uwierzyć, ale smutne czy tragiczne wydarzenia w życiu mogą stać się iskierką powodującą, że ulega ono istotnym, pozytywnym zmianom. Przekonali się o tym pochodzący z miasteczka Kornaty bohaterowie. 
 
Zosia została porzucona przez Piotra na kilka miesięcy przed weselem swojego brata, jednak nie mówi o tym nikomu, bo wciąż ma nadzieję, że ukochany do niej wróci. Ma świetną pracę, przyjaciółki, tęsknym wzrokiem spogląda jednak na zakochanych. Z kim pójdzie na wesele, by nie dać byłemu satysfakcji?
Kosma pragnie się ustatkować, kupić mieszkanie, oświadczyć... Jednak jego plan się nie powiódł a on sam skończył jak osiedlowy menel grzebiący w śmietnikach... Na szczęście mógł liczyć na dobre serce pani Jadzi co przerodziło się w niezwykłą relację i obopólną korzyść.
Marek po stracie ukochanej nie potrafi żyć jak dawniej. Przecież byli młodzi, zakochani, pełni pasji i planów... Nawet rozmowy telefoniczne z matką są dla niego trudne a teraz zbliża się Wigilia, którą powinien spędzić u niej - czy przełamie lęki?
I wreszcie Klara, która niespodziewanie zostaje właścicielką kota i musi stoczyć bój nie tylko z nim, ale też z uroczym dziaduniem i facetem, który przejmuje się czubkiem swojego nosa i reputacją. Kiedy dziewczyna zrozumie, że z nim szczęścia nie znajdzie?


Los łączy naszych bohaterów w niesamowitych konfiguracjach, początkowo odrębne życiorysy zaczynają się splatać, spokojne wydarzenia nabierają rumieńców a wesele, do którego wszystko zmierza, staje się chwilą prawdy dla wielu osób.  
 
Z każdą stroną poznajemy też tragiczne lub smutne historie z przeszłości, które wciąż wpływają na decyzje i wybory. Autorka odkrywa karty powoli, by napięcie nie opadało. I tak poznajemy tajemnicę skrywaną latami w rodzinie Kosmy, historię żony Marka, jego rodziców czy też powód, dla którego Klara mieszka z dziadkiem.
Niektórzy otrząsną się dość szybko, inni potrzebują więcej czasu, by zrozumieć że sami muszą zadbać o swoją przyszłość. O marzenia. O miłość czy przyjaźń. A przeszłość muszą zostawić w tyle.

Agnieszka Olejnik zgrabnie poprowadziła zimową akcję ku finałowi, ale zostawiła otwarte zakończenie. Teoretycznie to plus, bo każdy może sobie dopisać ciąg dalszy, jednak ja wolę konkretny epilog. 
To wcale nie pomniejsza wartości książki, bo świetnie wczułam się w opisywane historie. Nie zabrakło śmiechu, wzruszenia czy oburzenia.

Bardzo podobały mi się wątki z kotem, panią Jadzią i jej kuchnią oraz - wbrew pozorom - bufonowatym Piotrem. Każdy dostarczał innego rodzaju wrażeń.

Autorka nie pokazała pięknych, rodzinnych i ciepłych przygotowań do świąt, bowiem nawet kiedy wszystko zmierza do wigilii pełnej niespodzianek, trudno określić to takim mianem. Choć oczywiście to powieść pozytywna i pełna nadziei, można spodziewać się wielu miłych chwil to tak naprawdę nie są to typowe święta. Większa część bohaterów stanowczo pominęłaby tę część roku.


Podsumowując - "Odrobina magii" to zimowo-świąteczna opowieść o smaku wspomnień, o przyjaźni nieznającej różnicy wieku, rozpaczy, rozstaniu, poczuciu winy oraz rodzących się uczuciach. To również lektura o zranionej męskiej ambicji, braku akceptacji, podejmowaniu ryzykownych decyzji, zbiegach okoliczności oraz otwieraniu się na drugiego człowieka. Gorąco polecam!
 
 
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki
 
 
 
 
Za książkę dziękuję
 

 

sobota, 16 maja 2020

Max Czornyj "Zjawa" - przedpremierowo




Autor: Max Czornyj
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 
planowana na 20 maja 2020
Liczba stron: 424
Seria: Komisarz Eryk Deryło  tom 6








Książki Maxa Czornyja recenzuję dość często i nie będę już przedstawiać osoby autora. Ucieszyło mnie bardzo, iż mogę powrócić do serii o komisarzu Deryło i niniejszym mogę Was zachęcić do sięgnięcia po tom szósty! Ależ się dzieje...


Po pełnej napięcia akcji w końcówce poprzedniego tomu, komisarz Eryk Deryło od tygodnia leży sparaliżowany w śpiączce, doświadczając koszmarnych wizji z Ewą w roli głównej. Żona "mówi" mu, że obudzi się dopiero wtedy, gdy odkryje, kto ją zamordował. Czy to naprawdę było morderstwo? Czy komisarz przeżyje? Pierwsza dowie się zapewne Tamara Haler, która wciąż odwiedza swojego przełożonego lub dzwoni, by zapytać o jego stan.

Jednak przestępcy nie czekają na wyzdrowienie Eryka. Szalony i sadystyczny morderca czyha na mieszkańców Lublina - jakim kluczem się kieruje? Co łączy ofiary?
Tamara Haler wraz z Andrzejem Brzeskim, sami poprowadzą sprawę człowieka, który kazał nazywać się "Fotografem". Swoje ofiary utrwala bowiem polaroidem i najczęściej wysyła zdjęcia policji z zagadkowymi znakami, symbolami lub cyframi. Jest okrutny, brutalny, bezlitosny, sprytny i nieuchwytny ponieważ nie zostawia śladów a opis jego zbrodni jest po prostu makabryczny. Morderca jest potworem bez uczuć, który swoją "działalność" rozpoczął od maleńkiego, bezbronnego dziecka... To, co z nim zrobił sprawiało, że wielokrotnie miałam przyspieszony oddech, przy późniejszych - wcale nie było lepiej.

W pewnym momencie morderca przyspiesza, komplikuje, bawi się policjantami i sprawia mu to dodatkową radość. Co kryje jego umysł? Dlaczego morduje i jeszcze wysyła zdjęcia do policjantów czy mediów?


Max Czornyj z każdym tomem rozkręca się coraz bardziej w kwestii wymyślania tortur i sposobów zbrodni. W "Zjawie" zaszokował mnie już pierwszym morderstwem - to był wręcz dramat dla mnie, jako kobiety i matki. Autor potrafi nawet do spokojnej sceny - oczywiście z pozoru - wprowadzić maksymalną ilość napięcia i porządnie podnieść poziom adrenaliny. Niby nic się nie dzieje, ale jednak detale robią swoje. Czornyj tak kluczy, miesza, wydziela informacje i dokłada śladów, że ciężko jest mieć swoje podejrzenia a na koniec okazuje się, że czytelnik nie jest w stanie odkryć, kto jest mordercą. Co zresztą w finałowej scenie sprawia, że znów nie wiadomo jak skończy się ta część. Kto przeżyje? Kto zginie? Które tajemnice się wyjaśnią a z jakimi pozostawi nas autor?

"Zjawa" to mrożący krew w żyłach kryminał, w którym każdy rozdział kończy się zawieszeniem i jednocześnie zapowiedzią, że najgorsze jeszcze przed nami. Wygląd ofiar szokuje nawet doświadczonych śledczych oraz patologa. Przerażające sceny zbrodni mieszają się z ogromną wiedzą Tamary na różne tematy, dzięki którym policjanci szybko łączą pewne fakty, ale nie daje im to potrzebnej przewagi nad zbrodniarzem. Dzięki naprzemiennej akcji śledzimy zarówno działania policji jak i mordercy.


Podsumowując - "Zjawa" to historia o maskowaniu emocji, uczuciach matki, bezradności, strachu, rozpaczy, lęku czy uldze. O świadomości, że śmierć jest tuż tuż a ofiara nic nie może zrobić, by się uratować. Mocna, wciągająca lektura, w której nie brakuje też analizy mowy ciała czy symboli. A kiedy dodać do tego wątek szpitala psychiatrycznego czy serafinów otrzymujemy książkę wyśmienitą. Tylko może nie zaczynajcie jej czytać przed snem, chyba że macie mocne nerwy a obrazy z czytanych historii nie pojawiają się w Waszych snach... Świetna! Wyśmienita!



"Grzech"
"Ofiara"
"Pokuta"
"Trauma"
"Klątwa"
"Zjawa"





Książka przeczytana w ramach wyzwań: Wyzwanie LC, 52 książki




Za książkę dziękuję



niedziela, 4 września 2016

Anna J. Szepielak "Francuskie zlecenie"




Autor: Anna J. Szepielak
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data wydania: lipiec 2016
Poprzednio wydana jako debiutanckie "Zamówienie z Francji"
Liczba stron: 368








Moja przygoda z książkami Anny Szepielak rozpoczęła się lekturą "Dworku pod Lipami" w 2013 roku i z każdą kolejną książką, kolejną opowieścią przenoszącą mnie w inny świat coraz bardziej utwierdzałam się w przekonaniu, że to TEN typ literatury. Właśnie dla mnie. Autorka debiutowała powieścią "Zamówienie z Francji", wydaną w 2010 roku. Niniejsze "Francuskie zlecenie" jest jej lepszym wydaniem drugim, zostało zmienione, ulepszone i otrzymało nową szatę graficzną. Dlaczego więc sięgnęłam niejako po raz drugi po ten sam tytuł? Postaram się to wyjaśnić za chwilę.

Ewa jest młodą i pełną pasji kobietą, w której drzemią nieznane siły i zdolności. Pracuje w szkole, jednak zdaje sobie sprawę, że to nie szczyt marzeń. Od dziecka pasjonowała ją fotografia i w wyniku niefortunnych zdarzeń podczas imienin dyrektora szkoły, rozpoczyna pracę w wymarzonej dziedzinie. Czy mała firma umożliwi jej rozwijanie pasji? Czy introwertycznej i filigranowej Ewie uda się przebić przez nieufność szefa? Czy otrzyma zlecenie życia?

Dzięki Jolce - sekretarce w firmie a zarazem przyjaciółce - to właśnie Ewa udaje się do Francji, gdzie ma przez dwa tygodnie udokumentować przedsięwzięcia rodziny zleceniodawczyni - Elizy. Ewka musi jakoś przetrwać swój pierwszy lot samolotem i odnaleźć się w rezydencji, gdzie nie wszyscy mówią piękną polszczyzną i skrywają niejeden sekret. Ogromny dom wraz z ogrodem i tajemniczymi zakątkami, czteropokoleniowa rodzina pod jednym dachem, ogrodnik mówiący sienkiewiczowską polszczyzną a przede wszystkim odkrywanie zagadek z przeszłości tej rodziny - niezłe wyzwanie dla polskiej fotograf! Niezwykła kwiaciarnia "U Flory", gaje oliwne, lawendowe pola i winiarnie to właśnie ich piękno będzie uwieczniać nasza bohaterka.

Wydarzenia, które jakby czekały na pojawienie się Polki zmieniły ogromnie jej pogląd na własne życie. Spadający przodek, przeszywający wzrok Flory, wizje przy północnej furtce zamkniętej na kłódkę czy bura od Konstancji sprawiły, że Ewa częściej zaczęła rozmyślać o swoich przodkach, kuferku czekającym na nią po śmierci niezwykłej ciotki Eugenii a przede wszystkim uzmysłowiły jej, że niektóre związki są życiowym ciężarem, którego nie warto dźwigać.


"Lepiej jednak popełniać błędy i je naprawiać, niż spocząć na laurach i zgnuśnieć." *


Tak naprawdę to nie wnikałam w to, co też autorka mogła poprawić w książce (choć byłam ogromnie ciekawa tego nowego szlifu), bowiem po trzech latach (tak, wtedy był również wrzesień:) nie pamiętam szczegółów pierwszego wydania. Odkrywałam te historię na nowo, choć wizja całości oczywiście siedziała w mojej pamięci i powoli - wraz z kolejnymi stronami - wyłaniała się, bym mogła wykrzyknąć "pamiętam!". "Francuskie zlecenie" jest na pewno bardziej dopracowane, wydaje mi się jakby przybyło w niej kilka akapitów... Jedno mogę napisać na pewno: w książce znajdziecie smaki, zapachy i widoki Prowansji. Coś, czym można się zachwycać i ekscytować nawet podczas kolejnego czytania tej samej książki. Dodatkowym elementem, który wyróżnia powieść na tle innych jest nietypowe podejście do opowieści ulokowanej - jak wiele innych - w pięknych krajobrazach Francji. Szepielak miała w głowie niezwykłą historię o rodzie, w którym panuje matriarchat, gdzie spadek jest przekazywany wyłącznie kobietom i to nie byle jakim! Muszą posiadać cechy szczególne... Jakie? Jak im się wiodło w życiu? Czy miłość potrafi przetrwać przez wiele dekad mimo śmierci małżonka? A przede wszystkim jak zakończy się historia Ewy i Elizy? Tego już dowiecie się z lektury.


"Czasem nieświadomie robimy więcej dobrego dla innych, niż nam się zdaje." **


Podsumowując - pasjonujące odkrywanie przeszłości rodziny z mnóstwem niespodzianek i szybszym biciem serca. Kufry z dokumentami sprzed lat pozamykane w pokojach. Niezwykła galeria przodków i dziedziczek. Tajemnicza rezydencja, w której mieszają się szczęście i tragedia, radość i smutek, sukcesy i cierpienia całych pokoleń. Bo czasami nie znając prawdy żyjemy według niewłaściwego scenariusza...




* Anna J. Szepielak "Francuskie zlecenie", Nasza Księgarnia, Warszawa 2016, s. 154
** Tamże, s. 272


Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję Pani Dagmarze



sobota, 7 września 2013

Anna J. Szepielak "Zamówienie z Francji"



Autor: Anna J. Szepielak
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 2010
Liczba stron: 364












W kwietniu na moim blogu mieliście okazję przeczytać recenzję ostatniej książki Anny Szepielak - "Dworku pod Lipami". Pisałam wtedy, że nie znam debiutu tej pisarki, ale bardzo chciałabym. Jedna z blogerek - Aine - postanowiła pomóc w potrzebie i przesłała mi powieść - dziękuję! W sieci spotykałam same pozytywne opinie o książce a wyzwanie czytelnicze Sardegny pomogło mi w osobistym poznaniu tej historii właśnie teraz. "Zamówienie z Francji" tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że warto czytać książki polskich autorów, a dodatkowo z jeszcze większą niecierpliwością będę wyczekiwać tych kilku dni, dzielących mnie od premiery "Młynu nad Czarnym Potokiem".

Ewę poznajemy w chwili, gdy pracuje jako nauczycielka w pewnej wiejskiej szkole. Jest to wprawdzie jej zawód, jednak nie czuje się komfortowo wśród rozkrzyczanych dzieciaków, przyklejających gumy pod ławkami, palących w toaletach i brudzących ściany. Pierwszą życiową decyzję kobieta podejmuje tuż po imieninach dyrektora szkoły i składa wymówienie. Pasją Ewy już od dziecka była fotografika i to w tym kierunku chce podążać. Znalazła pracę w małej firmie fotograficznej. W robienie zdjęć Ewa wkłada całe serce, jednak jej szef nie potrafi tego docenić. Wciąż to ktoś inny otrzymuje najlepsze zlecenia. Wszystko się zmienia, kiedy do Polski przylatuje dwudziestopięcioletnia Eliza i stawia szefowi Ewy jeden warunek - sesję fotograficzną w Prowansji ma wykonać kobieta. Nietrudno się domyślić, że kiedy na drugi dzień samolot startuje, na pokładzie obok Elizy siedzi właśnie Ewa. Dziewczyna jeszcze nie zdaje sobie sprawy, ale najbliższe dwa tygodnie spędzone we Francji mają odmienić jej życie.

Ewa jest zdumiona ogromnym domem, wielopokoleniową rodziną mieszkającą wspólnie oraz tym, że w tej rodzinie od wielu lat rządzą kobiety. Fotograficzka ma uwiecznić na zdjęciach kwiaciarnię "U Flory", a także winnice i pola lawendowe, które to mają posłużyć do stworzenia folderu reklamowego działalności rodziny. Z zadaniem tym nie poradziła sobie rodzima firma, czy jedna, niewysoka dziewczyna z Polski podoła temu zadaniu? Czy głowa rodu - babcia Elizy - Konstancja - będzie zadowolona z jej pracy? Jakie tajemnice odkryje przed Polką młodziutki Aleksander, wielbiciel historii rodziny i jej tajemnic? Czy francuska rodzina polubi Ewę i jej nie zawsze łatwe rozwiązania?

Dzięki sympatii okazywanej Ewie przez rodzinę Elizy, kobieta zaczyna spoglądać coraz głębiej w siebie, bardziej rozumieć swoje potrzeby życiowe i potrafi wreszcie podjąć ważne dla niej decyzje. Jakie? O tym przeczytacie już w książce. Autorka udawadnia czytelnikowi jak ważna jest nasza przeszłość, nasi przodkowie i genealogia. Zanim kogoś osądzimy postarajmy się najpierw poznać jego życie i powody dla których podjęli, trudną do zrozumienia przez innych, decyzję. Ewa podczas rozwiązywania zagadek francuskiej rodziny oraz chwil pełnych magii w galerii przodków, przemyślała gruntownie swój stosunek do ciotki Eugenii, która była w jej rodzinie tak zwaną czarną owcą. Dlaczego? Tego też nie zdradzę.

Jak z realizacją zlecenia poradzi sobie Ewa? Czy Elizie uda się przekonać babcię do swoich pomysłów dokonania zmian w firmie? Jakie rodzinne sekrety w Polsce i we Francji odkryje Ewa? I gdzie czeka na nią prawdziwa miłość? Odpowiedzi na wszystkie te pytania znajdziecie w genialnym debiucie Anny Szepielak.

Autorka stworzyła niesamowitą książkę. Jest w niej pełna romantyzmu Prowansja, z uroczymi krajobrazami, sympatycznymi mieszkańcami oraz powietrzem przesyconym miłością. Ale jest też tajemnica, która od pierwszych kart powieści oczekuje na wyjaśnienie i trzyma czytelnika przez wiele stron w napięciu. "Zamówienie z Francji" to naprawdę udany debiut i nie odmówię sobie przyjemności polecenia go każdemu kto jeszcze go poznał. Jest to bowiem magiczna opowieść, która nie tylko przenosi nas w inny wymiar, typowo literacki, ale i przekazuje wiele mądrych życiowych rad: warto walczyć o swoje szczęście, miłość potrafi przetrwać nawet wiele lat po śmierci ukochanej osoby, a także że poznanie swojej genealogii może mieć ogromne znaczenie w naszym życiu. Polecam z całego serca tę ciekawą i ciepłą powieść.


Książkę przeczytałam w ramach wyzwań: Trójka e-pik, Book z nami (2,1 cm), Debiuty pisarskie, Polacy nie gęsi..., 52 książki
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...