Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niepełnosprawność. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niepełnosprawność. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 13 lutego 2023

Aleksandra Rak "Latarnik"


 
 
Autor: Aleksandra Rak
Wydawnictwo: Flow
Data wydania: 25.01.2023
Liczba stron: 384
Cykl: Szept anioła  tom 1 






Cudowna okładka powieści "Latarnik" przekonała mnie, by poznać twórczość Aleksandry Rak. Czy dałam się porwać tej historii?
 
 
Oliwia nie może pogodzić się ze śmiercią matki. Tego samego dnia, gdy Agnieszka Perlińska odeszła, pełna smutku i bólu dziewczyna złożyła wypowiedzenie w pracy, wystawiła mieszkanie na sprzedaż i zerwała zaręczyny. Ileż rewolucji w przeciągu kilku godzin!  
Jeszcze przed śmiercią matki do rąk Oliwii trafił list, w którym chora kobieta opisała miejsce, gdzie się wychowała i czas, gdy była bardzo zakochana. Dlatego teraz bohaterka postanawia pojechać nad morze, poznać przeszłość rodzicielki i poszukać ojca.
 
Zgodnie z planem pojawia się w Płotkach próbując zdobyć interesujące ją informacje dotyczące rodziny matki a jednocześnie poznaje problemy tamtejszej społeczności. Bogusię, która w wyniku wypadku jeździ na wózku inwalidzkim, choć marzyła o własnej piekarni... Jej mąż nie może wybaczyć starszemu synowi czegoś z przeszłości i chodzi do spięć a młodszy... nie tylko jest chory ale i nieszczęśliwie zakochany... Jakie tajemnice kryją się pod ich dachem? To brzmi bardzo zagadkowo!
Sonia często ucieka z domu przed twardą ręką ojca alkoholika, niestety nie do końca zdaje sobie sprawę z tego, że jej zachowanie tak naprawdę nie jest szczytem jej marzeń... Kiedy to zrozumie?
Eleonora jest od lat osobą samotną. Od śmierci męża celebruje wszystko co się z nim wiązało. Zaś Lucyna uchodzi w Płotkach za największą plotkarę, do momentu, gdy traci kogoś bliskiego... Czy zmieni swoje podejście do ludzi?

Jest jeszcze tajemniczy latarnik... Człowiek, który dla wielu jest tylko legendą...

"Wierzysz w anioły?"
To zdanie powtarza się w powieści bardzo często. Bo czy trzeba mieć skrzydła i aureolę, by być dla innych aniołem? Nie, wystarczy dobre serce, chęć pomocy, podarowanie swojego czasu na rozmowę... W tej książce poznacie takiego anioła. Na ile uda mu się odmienić życie mieszkańców tej malowniczej miejscowości? Komu zdoła pomóc? Czy każdy gest spotka się z uśmiechem czy podziękowaniem?


Przepiękna historia o tym, że trzeba szukać piękna obok siebie a nie sięgać po nieosiągalne. 
"Latarnik" wskazuje nam drogę do lepszego jutra, pokazuje że można pokonać zagubienie czy złość pomimo tego, że rozczarowania bolą. Owszem, życie weryfikuje nasze plany i udowadnia, że nie ma przypadków, ale czasem jesteśmy zaślepieni i nie doceniamy tego, kto jest tego wart. Błędy, marzenia, nowe szanse, przemoc domowa, alkoholizm i plany budowy fokarium, które zasieją w bohaterach niepewność i zamęt...
Powieść nie do końca przewidywalna, z zakończeniem otwartym obiecującym wyjaśnienie tajemnic w kolejnym tomie cyklu. Gorąco polecam!





Książka przeczytana w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło (R), 52 książki

czwartek, 21 października 2021

Natasza Socha "Dom marionetek"

 
 
 
Autor: Natasza Socha
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania: 2 września 2021
Liczba stron: 360





Co jest słodsze - zemsta czy wybaczenie?


 
Odpowiedź znajdziemy w kolejnej nieoczywistej i oryginalnej powieści Nataszy Sochy "Dom marionetek".


Joannę ciągnie w nieznane. Chce się schować, uciec po nieudanym związku. Dlatego idealne dla animatorki domu kultury wydaje się ogłoszenie, w którym poszukuje się opiekunki do pięcioletniej dziewczynki. Dodatkowym plusem jest to, że by dotrzeć do domu, w którym miałaby zamieszkać musi pokonać sześćset kilometrów. Czy to wystarczy, by zapomnieć o tym, co ją zraniło?

W Miasteczku na dziewczynę czeka niespodzianka - w trzypiętrowym domu mieszka nie tylko Leon wraz z żoną Magdaleną i jej przyszłą podopieczną Amelką, ale również dwie inne kobiety. 
Każda z nich chce, aby mówić do niej pełnym imieniem.
Każda ma problemy zdrowotne.
Każda jada posiłki o innej porze.
Każda mieszka na innym piętrze.
Każdej Leon poświęca swój czas.
Każdą się opiekuje. 

Magdalena ma ataki histerii, bóle głowy i światłowstręt, Leokadia (matka Leona) zaczyna zapominać o wielu rzeczach i jedynie jego siostra Katarzyna, jest najbardziej z nich zbuntowaną i agresywną mieszkanką.

Tylko skoro kobietom jest źle w tym domu, dlaczego po prostu nie wyjdą? Nie wyjadą? Nie wyprowadzą się?

No i właśnie tutaj kryje się najważniejsza tajemnica powieści. Prawda dotrze do Ciebie, czytelniku powoli, tak jak i do Joanny. Drobne wydarzenia czy słowa powodują, że zaczyna czuć się nieswojo. Podejrzewa, że relacje panujące w tym domu mają drugie dno...
 
Jak zakończy się ta historia? Przyznaję, że spodziewałam się innego finału, choć nie powiem, by ten był zły...


Natasza Socha po raz kolejny mnie zaczarowała, poddała wręcz czemuś w stylu hipnozy powieściowej. Zupełnie nie mogłam oderwać się od opowieści o domu, o którym po Miasteczku krążą ciekawe plotki. Jego mieszkańcy to bardzo zagubione postacie, każda chciałaby osiągnąć szczęście, spełniać marzenia, tylko niestety każdej z nich ktoś stanął na drodze i to uniemożliwił.
 
Autorka umiejętnie opisała emocje i zachowania ludzi w stresowych sytuacjach, pokazała do czego jest zdolny człowiek i na co jest w stanie się zgodzić, by ukryć swe winy. Świetnie nakreśliła osobę, która ponad wszystko pragnie zemsty. Zwłaszcza zemsty za traumatyczne dzieciństwo. Poznajemy je dzięki krótkim rozdziałom z narracją chłopca - wiele z opisanych tam wydarzeń... nie do uwierzenia!

Zresztą podobnie jak obecne zdarzenia z domu w Miasteczku... Nie napiszę Wam więcej, nie zdradzę kto i co zrobił, że się tam znalazł. Nie uchylę nawet rąbka tajemnicy, jak naprawdę wygląda życie codzienne, choć zapewne inne recenzje to zrobią. Sami stańcie się świadkami tego, jak spod warstw wyłoni się obraz prawdy o bohaterach,

Kim są tytułowe marionetki? Kto pociąga za ich sznurki? Ta powieść zasługuje na Waszą uwagę!


Podsumowując - "Dom marionetek" to opowieść o dziwnym i tajemniczym domu, ale przede wszystkim o strachu, zemście, manipulacjach, demonach przeszłości, odrzuceniu, zdradzie, niepełnosprawności czy samotnym macierzyństwie. To niejako podróż w głąb siebie, odkrywanie co nas cieszy, zapominanie o toksycznych relacjach oraz o mocnym instynkcie przetrwania, który "zmusza" nas do kłamstwa. Gorąco polecam!


 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki
 
 
 

niedziela, 3 października 2021

Joanna Tekieli "Szepty pienińskich ścieżek"

 
 
 
Autor: Joanna Tekieli
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 16 czerwca 2021
Liczba stron: 408
 
 
 
 
Wielbicielka górskich wędrówek, ciszy oraz przyrody - Joanna Tekieli, autorka powieści, które zapadły w moje serce. Pod koniec września sięgnęłam po kolejną historię, w której widać miłość do gór oraz to, że powstawała w chwili, gdy tęsknota za wędrówkami stała się największa z powodu szalejącego na świecie koronawirusa. Oto moje odczucia po lekturze "Szeptów pienińskich ścieżek".
 
 
Agnieszka ma trzydzieści siedem lat i właśnie sama zmusiła się do poszukiwania nowej drogi życiowej rzucając pracę w markecie. To nie było zajęcie jej marzeń, ale cóż może robić absolwentka filozofii... Zwłaszcza, że po ostrej krytyce swoich prac nie poszła na ASP. Dwa lata temu rozstała się z facetem, więc teraz zrozumienia poszukuje jedynie u rodziców i przyjaciółki Weroniki.

To właśnie od Werki pada niespodziewana propozycja - wyjazd do Szczawnicy, gdzie w połowie maja zorganizowano trzytygodniowy kurs na przewodników po Pieninach. Początkowo niechętna pomysłowi, w końcu Agnieszka zgadza się i tak przez kolejne majowe dni wraz z dziesięciorgiem innych kursantów poznaje Szczawnicę i jej okolice. Zakochuje się w tamtejszej przyrodzie, w szczytach, ścielących się mgłach oraz małej księgarni prowadzonej przez Łucję. Dodatkowym atutem górskich wędrówek jest to, że zapomina o gnębiących ją problemach i napięciu między rodzicami.


Myślałam, że fabułę książki będzie stanowił jedynie czas trwania kursu... Jednak przeczytałam tak niewiele stronic a kurs się skończył... Zadałam sobie wtedy pytanie - co może być dalej. A to "dalej" było jeszcze lepszą przygodą niż początek tej historii.
 
Agnieszka zakochała się bowiem w Pieninach i rzuciła na głęboką wodę zostawiając daleko w tyle to co było. Znalazła pracę, wynajęła pokój i zaczęła rozkwitać, choć wielokrotnie miewała chwile zwątpienia. 
 
Czy tak właśnie trzeba? Nie oglądając się na nikogo szukać swojego miejsca na ziemi?
Ależ ja przeżywałam kolejne dni życia bohaterki...


Szczerze mówiąc to najchętniej poszłabym śladami bohaterki i pozbawiona wszelakich zobowiązań rzuciła wszystkim i przeprowadziła się w równie nowy i piękny świat. Choć nie potrafię malować a z uwagi na endoprotezę odpadałyby górskie wspinaczki, to nic. Chodzi mi po prostu o ideę - na nowo zachwycić się życiem, znaleźć ciekawą pracę, pasję i cel, miłość oraz satysfakcję z każdego dnia.
 
Ogromnie wkręciłam się w historię Agnieszki. Z wypiekami na twarzy czytałam nie tylko o jej życiu osobistym, ale też problemach małżeńskich jej rodziców, którzy po tak wielu wspólnych latach teraz się rozmijali. Autorka poruszyła też temat niepełnosprawności czy problemów z wagą u nastolatek. Niezwykłą opowieścią uraczyła mnie też Krystyna - o wojnie i Sybirze, jej początkowe oschłe zachowanie zmieniło się z czasem, podobnie jak jej podwórko i pewne decyzje.
 
Pod okiem Trzech Koron narodziły się niezwykłe przyjaźnie a pozytywna energia aż przepełnia czytelnika. Cudownie było przenieść się na szczyty Sokolnicy, Palenicy, Wysokiego Wierchu czy spacerować wzdłuż potoku Grajcarek.
Było mi dość łatwo odnaleźć się w niektórych lokalizacjach, bowiem byłam kiedyś w Szczawnicy, spacerowałam deptakiem, byłam też na Palenicy. Choć tylko wyciągiem.
 
W recenzji nie ujęłam wielu pasjonujących chwil czy wydarzeń - odkryjcie je sami, będą bardziej wartościowe.
 
 
Podsumowując - "Szepty pienińskich ścieżek" to przepiękna i poruszająca opowieść o poszukiwaniu siebie i swojego szczęścia. Cudowne widoki na górskie szczyty, rozległe łąki a nawet zachwycający zapach deszczu. To historia o pochwałach, które uskrzydlają, ale też walce o przyszłość i o popełnianiu błędów; pełna pasji i ekscytacji, ale nie pozbawiona negatywnych cech czy uczuć jak cynizm, zazdrość czy zdrada. Gorąco Wam polecam i żałuję że to koniec!
 
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wrześniowych wyzwań: Pod hasłem, 52 książki
 
 
 
 
 
 
Za książkę dziękuję
 

 

sobota, 26 czerwca 2021

Magdalena Zimniak "Gra poza prawem"

 
 
 
Autor: Magdalena Zimniak
Wydawnictwo: Prozami
Data wydania: 2018
Liczba stron: 432
 
 
 
 
 
 
 
"Gra poza prawem" to moje drugie spotkanie z twórczością autorki. Zaintrygowała mnie ta mroczna okładka...
 
 
Dorota nie istnieje. 
Choć przecież żyje... Oddycha, je, czuje, mieszka obok lasu pod Sopotem i choć ma już dwadzieścia lat to nigdy nie opuściła domu. Nie ma też kontaktu ze światem zewnętrznym. Jak to możliwe?  
To babcia wymogła na mamie, że ukryją ją przed wszystkimi, przed światem... Pewnego do tego domu wchodzą włamywacze i wszystko totalnie się zmienia! Kończy się względny spokój mieszkających tam kobiet.

Ola ma dwadzieścia cztery lata i jest bibliotekarką. Wychowała się w domu dziecka i od tamtego czasu ma jednego prawdziwego przyjaciela, który zawsze jej pomaga i broni - Krzyśka. W swojej szefowej wyczuwa tajemnicę i bardzo chce ją odkryć, chociaż sama głęboko w sercu ukrywa swoją - nikt nie wie co tak naprawdę wydarzyło się w murach bidula...

Gdy dochodzi do spotkania Oli i Doroty świat trzęsie się w posadach - na jaw wychodzą tajemnice, nie tylko z odległej przeszłości a Beata znajduje trupa! Kto i jakie konsekwencje poniesie? A kto zapłaci najwyższą cenę? Kto jest mordercą?

Wielbicielki kryminałów - Beata i Dorota stają się bohaterkami mrocznego kryminału we własnym życiu...

Rozpoczyna się gra...
Dwoje młodych ludzi podejmuje się nieoficjalnego śledztwa... Do jakich informacji dotrą? Kto im pomoże? Komu mogą zaufać i go wtajemniczyć? A komu wyznają całą prawdę?


Włamania, gwałty, porwania, strach, przerażenie i ukrywanie zbrodni. Mur milczenia, trudne dzieciństwo, nieoczekiwane zwroty akcji. Spore emocje wzbudzają relacje matek i córek, nie zawsze łatwe, pozytywne, często posuwające się do rękoczynów i braku zaufania.
 
Prowadzone śledztwo jest niezmiernie dziwne a przez to intrygujące. Nikt nikogo nie zna, nic się nie wiąże, każdy ma swoje tajemnice i trudno jest ułożyć całość historii prowadzącej do zbrodni z maleńkich puzzli. Przyznaję, że trudno jest z wyprzedzeniem domyślić się kto zabił. W trakcie fabuły na jaw wychodzą choroby psychiczne czy romanse.
 
Chwilami akcja mocno abstrakcyjna, nie wszystkim wydarzeniom można wierzyć, iż są realne, zdarzają się nużące fragmenty, ale i tak uważam, że to doskonale napisana książka, która wciąga czytelnika w swój świat. 


Podsumowując - "Gra poza prawem" to thriller z próbą wyjaśnienia realnej zbrodni pełen wściekłości, przerażenia, plątaniny kłamstw, zawodów miłosnych oraz cynizmu. Dzięki naprzemiennej narracji szczegółowo poznajemy uczucia, emocje i myśli bohaterów, co prowadzi do odkrycia wielu tajemnic oraz przyczyn zemsty losu. Polecam!
 
 
 
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło, 52 książki

poniedziałek, 26 kwietnia 2021

W. Bruce Cameron "O psie, który dał słowo"

 

 
 
 
Tytuł oryginalny: A dog’s promise
Tłumaczenie: Edyta Świerczyńska
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: 10 marca 2021
Liczba stron: 472
Seria: Był sobie pies  tom 4
 
 
 
 
 
Uwielbiam powieści Bruce'a Camerona z pieskami w rolach głównych. W najnowszej książce spotykamy Baileya, znanego nam już z poprzednich części tej serii. Pies ten odradzał się kilkukrotnie w różnych wcieleniach, pamiętając je. Jednak kiedy finalnie trafił do oazy spokoju, nieba czy też raju spotkał tam ludzi, których kochał najbardziej - Ethana oraz CJ. Mają oni do niego prośbę, by wrócił i spełnił obietnicę. To ma być szczególna misja - nie będzie nikogo ani niczego pamiętał.

Jak przystało na grzecznego pieska Bailey zgadza się i obserwujemy jego szczeniackie życie. To właśnie psi bohater jest narratorem. Jego oczami i zmysłami poznajemy kolejne dni, kiedy trafia do schroniska taty Sama i Avy, poznaje swoją miłość - suczkę Lacey a potem trafia do rodziny i zostaje Cooperem. Początkowo nie rozumie komend, które wydaje mu chłopiec o imieniu Burke, który jeździ na wózku inwalidzkim. Jednak z czasem uczy się coraz trudniejszych poleceń i próbuje po swojemu zrozumieć relacje łączące Babcię, Tatę Chase'a oraz jego synów Granta i Burke'a. Chłopcy są do siebie wrogo nastawieni - nie dość, że wychowali się bez matki (bo ich zostawiła) to jeszcze Grant jest zły na młodszego brata o niepełnosprawność. 
 
Jaką rolę w ich życiu odegra Cooper? Czy odejdzie i odrodzi się ponownie? Jakie misje na niego czekają? Odpowiedzi znajdziecie w książce - gwarantuję Wam, że niespodzianek i zaskoczeń nie zabraknie.


Z wypiekami na twarzy obserwowałam skomplikowaną więź braterską, związki i rozstania bohaterów, nowe miłości, demony przeszłości, sposoby na wpasowanie się do grona rówieśników czy niezwykłe decyzje. Chyba mogę Wam zdradzić, że we wcieleniu Cooper'a pies nie ukończył misji i powrócił a wraz z nim wielokrotnie Ci sami bohaterowie (choć wciąż starsi), których relacje nieustannie się zmieniały. On sam wciąż szukał tropu ukochanej Lacey... i próbował pojąć, dlaczego psy wiedzą, że po zmianie wcielenia po prostu zmieniły wygląd a ludziom trudno jest zrozumieć, że to ich ukochany pies.

W tle przygód psa i rodziny, do której trafił, obserwujemy "walkę" człowieka z naturą oraz rozrastanie się zrobotyzowanych farm; pojawia się wątek walk zwierząt, próby linczu czy samochodów kierowanych przez drona.

Jak zawsze u Camerona jest konkretnie, bez zbędnych opisów a świat widziany oczami psa i formułowane przez niego myśli często rozbawiają. Autor podarował nam żonglerkę słowną, chwile napięcia, radości, ale i smutku. Pies często nie rozumie co robią ludzie, w jakim celu i czy to ma sens - przecież pies ma inne priorytety, choć jednym z nich jest towarzyszenie, pomaganie i kochanie człowieka.


Podsumowując - "O psie, który dał słowo" to powieść pisana od serca, ku pokrzepieniu serc czytelników, zwłaszcza tych, którzy maja i/lub kochają czworonożnych przyjaciół. Historia pełna humoru, ironii, ale też poczucia winy, bezsilności, strachu i uporu. W opowieści o psie, który wykonuje specjalne misje nauczymy się, że trzeba być pewnym tego, co się chce; walczyć o marzenia, miłość a czasami to co nieosiągalne, stanie się realne. Gorąco polecam!
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki
 
 
 
 
 

niedziela, 31 stycznia 2021

Anna Sakowicz "Zatrzymać czas"


 
 
Autor: Anna Sakowicz
Wydawnictwo: Edipresse Książki
Data wydania: 14 stycznia 2021
Liczba stron: 336
Seria: Plan Agaty  tom 3
 
 
 
 
Trzeci tom serii Plan Agaty noszący tytuł "Zatrzymać czas" Anny Sakowicz można właściwie czytać samodzielnie, bowiem autorka wprowadza czytelnika w losy sióstr Żółtaszek: Agaty i Poli. Choć ze swej strony polecam przeczytanie poprzednich części "Postawić na szczęście" oraz "Dogonić miłość" - nie będzie to stracony czas.


Agata przegrała z siostrą dwa zakłady, ale bardzo się z tego cieszy - urodziła bowiem dziecko i znalazła faceta! Do zrealizowania przed czterdziestką pozostał jeszcze jeden punkt - schudnąć. To będzie najtrudniejsze zadanie, ale kobieta nie zamierza się poddawać. Jej życie rodzinne kręci się wokół synka i Emila a Agata dopiero teraz dostrzega jak bardzo Ci dwaj mężczyźni ją uszczęśliwili. Choć los nie odpuści i wystawi jej niezdecydowanie na poważną próbę... 

Żeby nie było tak sielankowo dziennikarka zostaje wplątana w kolejną aferę wykrytą przez Polę i jej przyjaciółkę Anetę. Dwie przebojowe dziewczyny na wózkach chcą złapać oszusta na gorącym uczynku, co spowoduje wiele śmiesznych, ale i wzruszających sytuacji. Młodsza z sióstr dostarcza rodzinie jeszcze wielu innych emocji - zmartwień, stresów czy niepokojów. Planuje bowiem ślub, ale przecież to byłoby zbyt proste, bo zwyczajnie do niego doszło...


Pikanterii tej historii dodają niewątpliwie rozstania, powroty, oszustwa, aresztowania, pobyty w szpitalu czy domu dziecka, wieczory panieńskie czy ciążowe plany. Anna Sakowicz dostarczyła mi tą powieścią ogrom wzruszeń, ale przede wszystkim globalnie poprawiła humor. Nie tylko zabawnymi sytuacjami, wkrętkami, ale przede wszystkim tekstami Agaty! Jej nieśmiertelne powiedzonka o makolągwach, imadłach czy jeżu kolczastym nieustannie bawiły. 

Duże znaczenie w tym tomie ma macierzyństwo oraz jego planowanie, dostrzegamy plusy i minusy posiadania potomstwa oraz wyzwania jakie stoją przed niepełnosprawnymi pragnącymi zostać matkami. Autorka zwraca też uwagę na fakt, że poważne rozmowy uwierają nas jak zbyt małe buty a szczęście dostrzegamy dopiero wtedy, gdy zostanie wystawione na próbę lub nam odebrane. Na przykładzie jeżdżących na wózkach bohaterek pokazuje, że każdy zasługuje na miłość. 

Agata i Pola właśnie z uwagi na psikusy losu pragną zatrzymać czas. W chwilach, gdy są bardzo szczęśliwe chcą, by nie płynął dalej, by nic się nie zepsuło, by nie było komplikacji, by nikt im tego nie odebrał.


Podsumowując - "Zatrzymać czas" to historia normalnych ludzi, również niepełnosprawnych, pokazana realistycznie, bez ubarwiania czy zniekształcania rzeczywistości. To opowieść o matkach, ojcach, kłamstwach, przyjaźni oraz miłości, o którą walczyć pomagają również postronne osoby. Napisana z humorem książka o strachu, marzeniach, rozpaczy i wyrzutach sumienia, którą gorąco Wam polecam!
 
 
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło, Pod hasłem, 52 książki
 
 
 
 

wtorek, 29 września 2020

Katarzyna Janus "Wszystko jest możliwe"

 
 
 
Autor: Katarzyna Janus
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 17 czerwca 2020
Liczba stron: 448
 
 
 
 
 
 
Katarzyna Janus wydała już osiem książek, jednak ja dopiero teraz poznałam jej twórczość - dzięki powieści "Wszystko jest możliwe". Na półce czeka najnowszy tytuł autorki - "Błękitny dom nad jeziorem" i czy po niego sięgnę będziecie wiedzieli po przeczytaniu niniejszej recenzji.
 
 
Alicja Sadowska uciekła ze stolicy w Karkonosze. W małym, starym domku w okolicach Jeleniej Góry zamierza odzyskać równowagę życiową po tym, jak została pozbawiona praw do wykonywania zawodu. Straciła pracę, cały majątek, ale nie tylko... A wszystko dlatego, że zaufała niewłaściwemu mężczyźnie, on to wykorzystał, skłamał, inni również... i Alicja nie miała z nimi szans. 
 
Poturbowana fizycznie i psychicznie bohaterka rozpoczyna pracę na zmywaku w restauracji 'Strome Zbocze', której właścicielką jest sympatyczna sześćdziesięciolatka - Maria Baran. Kobieta dość szybko podejrzewa, że Alicja coś ukrywa. Jednak nie zmusza pracownicy do wyznań, tylko stara się znajdować jej ambitniejsze zajęcia niż mycie naczyń. W ten sposób Ala poznaje gburowatego i aroganckiego Teodora, wytwórcę serów oraz siostrzeńca Marii, wielbiciela górskiej wspinaczki - Konstantego. Nie jest zbyt zadowolona z nowych znajomości, bowiem uciekając zamierzała cieszyć się samotnością a nie nawiązywaniem relacji damsko-męskich. Ale los ma wobec niej inne plany...


Jak się przekonujemy z czasem, z samotności Alicji niewiele wyszło. W jej małym domku często otwierają się drzwi, nie tylko dla jej zwierzaków, ale przede wszystkim dla pana Józia, małej niepełnosprawnej Joanki, Teodora i Kostka. Z tymi ostatnimi zaczęło ją łączyć coś więcej niż przyjaźń, choć wcale nie będą to łatwe relacje czy decyzje. Pojawia się też nieproszony gość - demon z przeszłości...

Podczas lektury wciąż nasuwały mi się pytania - komu Alicja wyzna prawdę o sobie? Czy pozna tajemnicę Teodora? Czy zgodzi się na jego propozycję? Który z mężczyzn stanie się jej bliższy? Jaki los czeka Joankę? I wiele innych, wynikających z dalszej części fabuły.
 
"Wszystko jest możliwe" to wyborna powieść obyczajowa, opisująca zwyczajne życie, skomplikowane relacje oraz tajemnice, które mocno wpływają na losy bohaterów. Katarzyna Janus kupiła mnie tą historią, usytuowaną u podnóża gór, pośród ludzi o - z reguły - dobrych sercach. 
Jednak nie jest cukierkowa opowieść o miłości, szczęściu do bólu i piciu kawy w promieniach wschodzącego słońca. Nie zabrakło w niej bowiem problemów takich jak alkoholizm, posiadanie niepełnosprawnego dziecka, samotność starszych ludzi, test na ojcostwo, utrata bliskich czy poronienie. Nie każdy wątek kończy się po myśli czytelnika, ale czy to źle? Przekonajcie się sami, bowiem autorka potrafi zaskoczyć :)

Bohaterowie muszą przejść naprawdę wiele, by móc zawalczyć o przyszłość. Autorka miała kilka ciekawych i oryginalnych pomysłów na fabułę, do tego lekki styl, malownicze opisy, ciekawe porównania a plastyczny i łatwy w odbiorze język sprawia, że czytelnik wręcz płynie poprzez kolejne strony, śledząc z zainteresowaniem wydarzenia. Wielokrotnie śmiałam się, zaciskałam kciuki a nawet wstrzymywałam oddech. Nie brakuje ekscytujących momentów, zarówno pozytywnie, jak i negatywnie. Jeśli kolejna powieść Katarzyny Janus okaże się równie relaksująca i przyjemna w odbiorze to niewątpliwie autorka dołączy do moich ulubionych, bo tak sympatyczne obyczajówki to ja lubię.


Podsumowując - "Wszystko jest możliwe" to poruszająca historia o niesprawiedliwościach świata, kłamstwach, rozczarowaniach i niewłaściwie ulokowanych uczuciach, a także utracie ukochanych osób, mobbingu, fałszywych zeznaniach, zdradach i szantażu. Powieść pełna emocji, pożądania, uczuć, lęku, złych przeczuć, bezradności, bezwzględności, walki o dobre imię, niepokoju i lizaniu ran a także o nadziei i marzeniach, które ma każdy z nas. Gorąco polecam!

 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło, 52 książki
 
 
 
 
 
Za książkę dziękuję   



piątek, 14 lutego 2020

Agnieszka Olejnik "Rozmerdane święta"





Autor: Agnieszka Olejnik
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: 13 listopada 2019
Liczba stron: 336





Wprawdzie w tytule tej powieści występuje słowo 'święta', które dawno za nami, ale tak naprawdę bohaterowie dopiero na samym końcu historii siadają do wigilijnego stołu. Z tego właśnie powodu uważam, że nie trzeba sobie odmawiać przeczytania tej książki w lutym, maju czy też sierpniu. Odbiór przesłań jest dokładnie ten sam.

Olgierd Zawada jest trzydziestoletnim nauczycielem języka polskiego w szkole podstawowej, któremu udało się wreszcie wyrwać spod skrzydeł nadopiekuńczej matki-kwoki i zamieszkać oddzielnie. W skrytości ducha marzy o Sarze, nauczycielce WF-u, jednak po jej opowieściach o bogatym i żonatym dojrzałym biznesmenie, z którym spotyka się w weekendy, coraz mniej podoba mu się taka kobieta. Zwłaszcza, gdy w jej głowie zabrzmi złowrogi alarm.

Wyrzucając śmieci, Olgierd usłyszał niecodzienny pisk, który okazał się być szczeniakiem z poważnymi problemami zdrowotnymi. Bardzo wychudzony zwierzak ledwie stojący na łapkach, zwracał bowiem każdy posiłek. Diagnoza jest okrutna, ale nauczyciel zamierza walczyć. Może sprawiła to magia psiaka, ale wokół samotnego dotąd Olgierda pojawiają się wciąż nowe, sympatyczne osoby. Podobnie jak życie jego matki Krystyny, od dawna wdowy, staje się jaśniejsze. Okazuje się, że jesień życia może być równie piękna jak lata młodości, gdy ma się z kim spędzać czas.

W powieści poznajemy też historię Małgosi, która jest samotną matką. Jej mąż nie poradził sobie z tym, co czekało na niego po porodzie. Wytrzymał rok. Serce i upór Małgorzaty sprawiło jednak, że niepełnosprawność dziecka, nie jest bardzo widoczna, chwilami przewyższa nawet inne dzieci.
Z kolei życie Stanisława straciło blask w momencie, gdy odeszła od niego żona. I to nie jakaś młódka, tylko kobieta tuż przed sześćdziesiątką. Staszek dopiero teraz zauważa, ile Bożena robiła w ich domu. Po początkowym załamaniu, przychodzi otrzeźwienie! Przecież to nie koniec życia, trzeba wziąć się za siebie i dostrzegać te piękne chwile, które mu jeszcze zostały.


Historie życia sześciu bohaterów poznajemy naprzemiennie, każdy opowiada swoją, dzięki czemu jest ona bardziej wiarygodna i prawdziwa. Każdy z nich zmaga się z innymi problemami, ma swoje lęki, fobie, traumy oraz marzenia. Początkowo poznajemy opowieści o totalnie odrębnych osobach, dopiero z czasem ich wątki zaczynają się łączyć i zazębiać. Wyjdzie z tego wiele ciekawych sytuacji, pełnych strachu, grozy, ale i śmiechu czy wzruszenia. Będziemy obserwować iskrzenie między bohaterami, nieporozumienia, nadzieje a w finale jedna osoba otrzyma aż nadto niespodzianek. Jak potoczą się losy naszej szóstki? Co stanie się z psiakiem?

Powieść Agnieszki Olejnik nie jest typową książką świąteczną. Tak jak pisałam we wstępie, właściwie sama końcówka jest typowym momentem z choinką, barszczem i prezentami. Dlatego jej treść jest uniwersalna przez cały rok. Przy minimalnym czasie poświęconym na przygotowania, bohaterowie mają miesiąc na zajęcie się innymi problemami - związki, samotność, niepełnosprawność, utrata bliskiej osoby czy odkrycie brutalnej prawdy. I w sam środek wkracza mały kundelek, który początkowo budzi wstręt, niepokój i strach, ale z czasem kradnie serca wszystkich.


Podsumowując - "Rozmerdane święta" to wzruszająca opowieść o trudach codzienności, o życiowej mądrości i głupocie, sercu dla zwierząt, poświęceniu, przereklamowanej miłości damsko-męskiej oraz bezinteresownej i bezwarunkowej miłości w relacji babcia-wnuki. Wspaniała historia o pragnieniu życia na własny rachunek, zadaniach ponad siły, odwadze, podziwie, życiowych sztormach i rozbieżnych pragnieniach. Książka o zwyczajnych ludziach ze zwyczajnymi rozterkami, doprawiona lękiem o czworonoga i humorem, który on wnosi w życie ludzi. Polecam!




Książka przeczytana w ramach wyzwań: Wyzwanie LC, 52 książki





Za książkę dziękuję 



środa, 13 listopada 2019

Magdalena Majcher "Znany szum morza"







Autor: Magdalena Majcher
Wydawnictwo: Pascal
Data wydania: 18 września 2019
Liczba stron: 400
Seria: Saga nadmorska tom 3





Magdalena Majcher wkroczyła w moje życie nagle, ale dzięki lekturze dziewięciu książek wiem, że pozostanie w moich planach czytelniczych na dłużej. Z tego właśnie powodu, sięgnęłam po trzeci tom urzekającej Sagi nadmorskiej. Jaka okazała się moja dziesiąta powieść autorki, czyli "Znany szum morza"?

"Nie mamy wpływu na to, skąd pochodzimy, ale to, dokąd zmierzamy, już zależy od nas." *

Przywędrowali z Kresów do Ustronia Morskiego, uciekali przed Rosjanami, szli tropem wracających do siebie Niemców i nad morzem szukali dla siebie lepszej przyszłości. Mowa oczywiście o głównych bohaterach sagi - rodzinie Zielczyńskich, w której wydarzyło się wiele tragedii a na domiar złego, kolejne pokolenia przekazują sobie w genach nieszczęście.

Najmłodsza latorośl - córka Gabrieli - Jagoda uważa nawet, że kobiety z tej rodziny są nieszczęśliwe, samotne i wisi nad nimi coś na kształt fatum. Dziewczyna zamierza jednak odwrócić bieg zdarzeń i wraz z ukochanym Tomkiem założyć prawdziwie kochającą się rodzinę. Tymczasowo rozdzielają ich studia chłopaka, który postanowił zdobywać wiedzę w Szczecinie, zaś Jagoda musi zdać maturę w Ustroniu. Tomek jest przekonany, że dziewczyna dołączy do niego w dużym mieście, gdyż on nie zamierza wracać do mieściny, z której pochodzi, ale Jagoda nie wyobraża sobie życia w innym miejscu. Czy są w stanie jakoś porozumieć się w tej kwestii?

Przywiązanie Cymerówny do Ustronia jest ogromne, tutaj ma mamę i babcię Marcjannę, której opowieści o dawnych czasach skrzętnie spisuje. Wspomnienia z Kresów, trudna droga w poszukiwaniu nowego domu, utrata bliskich, rodzinne tajemnice, a także życie na Ziemiach Obiecanych niezwykle pasjonują młodą dziewczynę. Ku czemu zmierza jej pasja? Czy uda jej się zrozumieć decyzje przodków i odwrócić kłamstwa nawarstwione latami?

"Dobrze, że chcesz poznawać korzenie, ale nie pozwól, żeby zbyt silne przywiązanie do przeszłości odebrało ci skrzydła." **

Na przestrzeni lat, kobiety z tej rodziny radziły sobie same. Teraz Jagoda czuje się jak one, ponieważ jej związek z Tomkiem to istna huśtawka - raz ze sobą są, raz nie... A potem okazuje się, że los zamierza złożyć na jej barki jeszcze więcej... Dziecko na które czeka będzie niepełnosprawne... Jagoda ma żal do losu, ale jej miłość do synka nie maleje. Dzielna młoda matka zamierza przemienić kolejny rodzinny dramat w coś pozytywnego - odkryjcie sami jej pomysły.

Magdalena Majcher przedstawiła w tej powieści cały wachlarz życiowych zdarzeń - pozytywnych i negatywnych. Nie pominęła odejścia bliskich, rozstań, lęku, bezsilności czy frustracji bohaterów. Podkreśliła jak często miewamy problem z kontrolowaniem emocji, kiedy złość, gniew i rozczarowanie się kumulują. Ale powinniśmy również pamiętać, że nasze potrzeby są tak samo ważne, jak innych i nie należy odkładać własnych na 'kiedyś'. Bo życie jest tylko jedno, a potem można tylko żałować.


Książka jest dowodem na to, że mężczyźni boją się silnych kobiet, które niezależnie od zadawanych sobie pytań, dlaczego to akurat ich dziecko jest niepełnosprawne, każdego dnia walczą o lepsze jutro. Nie akceptują tej sytuacji, żyją z nią, radzą sobie, ale nic ponadto. To zbyt trudne. Zbyt dużo kosztuje - nie tylko złotówek, ale też zdrowia, energii, nieprzespanych nocy i zabieganych dni.

"Starość wydaje się mniej straszna, jeśli się ma kogoś, z kim można przez nią przejść." ***

Bardzo przypadła mi do gustu ta saga, zżyłam się z bohaterkami i czytając o narzekającej na nieudaną starość Marcjannie, miałam wciąż świeżo w pamięci jej obraz z czasów, gdy mieszkała na Kresach. Trudno mi było uwierzyć, że bohaterki tak szybko przemijają, odchodzą, a kolejne pokolenia, mimo że też nie miały nudnego życia, już chyba mnie tak do siebie nie przekonały. Powieść kilkukrotnie sprawiła, że oczy mi się 'pociły', chwile wzruszeń mieszają się ze złością na pewne decyzje. W książce problemy teraźniejszości przeplatają się z klimatem przeszłości.

"Babcia Marcjanna byłaby szczęśliwa, widząc, ile poranionych serc znalazło schronienie 
w jej domu. Domu, przy którym nie było już obcych powiewów wiatru, 
a niebo nad nim nie miało zimnego koloru. Został tylko znany szum morza." ****


Podsumowanie - "Znany szum morza" to niezwykle udane zwieńczenie trzytomowej Sagi nadmorskiej. To przepełniona ogromem emocji, bólu i rozczarowania historia, jaka może spotkać każdego człowieka. Opowieść o zawiedzionym zaufaniu, ulatującej duszy, podeptanych marzeniach, toksycznych związkach oraz próbach podniesienia się po upadku. O szukaniu szczęścia w małych rzeczach, związkach na odległość, piętnie wojny i samozaparciu. A najbardziej o posyłaniu w świat dobra i chwilach, gdy czujemy, że na plecach wyrastają nam skrzydła. Gorąco polecam Wam ten tytuł!





* M. Majcher, "Znany szum morza", Pascal, Bielsko-Biała 2019, s. 76
** Tamże, s. 50
*** Tamże, s. 159
**** Tamże, s. 10





Książka przeczytana w ramach październikowych wyzwań: Pod hasłem, 52 książki




Za książkę dziękuję


sobota, 22 czerwca 2019

Anna Sakowicz "Dogonić miłość"






Autor: Anna Sakowicz
Wydawnictwo: Edipresse Książki
Data wydania: kwiecień 2019
Liczba stron: 352
Seria: Plan Agaty tom 2





Historia polskiej Bridget Jones, czyli Agaty Żółtaszek, którą poznałam w powieści "Postawić na szczęście" Anny Sakowicz bardzo mnie wciągnęła. Dlatego z radością sięgnęłam po kontynuację losów bohaterki, zastanawiając się czy znajdzie wymarzoną miłość, spełniając tym samym jeden z trzech punktów swojego planu trzyletniego.

"...o zgodę na szczęście nie należy nikogo pytać, nawet siebie." *

W życiu Agaty najpierw była posucha, łzy, tęsknota i pragnienie szczęścia. Później zaś pojawiło się trzech przedstawicieli płci przeciwnej, którzy z różną intensywnością i odmiennymi celami zaczęli wnikać w jej codzienność. Emil, Aksel i Darek - jak przyjęli wieści o odmiennym stanie dziennikarki? Intrygujące było przede wszystkim to, jak zareaguje ojciec dziecka...

"Wiadomość o dziecku spadła na niego jak ceramiczna dachówka z chałupy krytej strzechą." **

Jednak los nie szczędzi starszej pannie Żółtaszek atrakcji - dodaje szczyptę strachu z chwilą pojawienia się mężczyzny, którą ją śledzi! Jego sylwetka kojarzy się Agacie z niedźwiedziem grizzly i ma nieodparte wrażenie, że on ją zabije. Kim jest i dlaczego obserwuje przyszłą matkę? Prawda mnie zaskoczyła! Bardzo ciekawa i bogata osobowość bohaterki sprawiła, że z radością śledziłam kolejne tygodnie jej błogosławionego stanu, towarzysząc zarówno we wzlotach, jak i upadkach oraz małym śledztwie mającym na celu ustalenie kim jest obserwujący ją mężczyzna.

W życiu młodszej panny Żółtaszek - Poli - dzieje się równie wiele. Akt wandalizmu skutkuje decyzją o odcięciu pępowiny, czyli pora na samodzielne zamieszkanie! Dla kogo będzie to trudniejsze - dla dziewczyny czy jej rodziców? Polę czeka również ponowne spotkanie z Robertem - czy tym razem coś między nimi zaiskrzy? Młoda i waleczna trzydziestolatka włączy się w akcję pomocy koleżance na wózku, która mieszkając na drugim piętrze bez windy, jest odcięta od świata. Jeśli jednak myślicie, że jej życie jest lekkie, usłane różami to jesteście w błędzie. Wielokrotnie zmaga się z depresją, jeździ na cmentarz szukając ukojenia, nie czuje się atrakcyjną kobietą i nie radzi sobie ze swoją niepełnosprawnością oraz nieodłącznym towarzyszem - wózkiem. Czy to się zmieni?

"Jej entuzjazm dawno prysł i wylegiwał się pewnie gdzieś na hamaku na drugiej półkuli ziemskiej. A jego miejsce zajęły smutek i frustracja. Rozgościły się w niej wygodnie." ***

Choć siostry Żółtaszek ze sobą nie rywalizują, chwilami właśnie takimi kategoriami patrzyłam na ich przygody z pracą, miłością, spełnianiem marzeń. Może takie postrzeganie ich losów ułatwia naprzemienne śledzenie ich codzienności? Nie oznacza to, że siostry zaprzestały wspólnych rozmów, wspierania się i zwierzania z problemów! Wręcz przeciwnie, w każdym trudniejszym momencie potrafią rzucić wszystko i ruszyć na pomoc siostrze.

"Kurczę jego w dupę cara Mikołaja, podżegacza, imperialisty mać!" ****
"... haknij mnie w motykę." *****

Obok miłości siostrzanej Anna Sakowicz pokazała blaski i cienie miłości matki do dziecka. Uczyniła to nie tylko na przykładzie Agaty, ale również jej mamy, która obu córkom stara się pomagać jak może, choć czasami w dosyć skomplikowany sposób. Autorka zwróciła uwagę jak miłość do maleństwa narasta wraz z rosnącym brzuszkiem i choć denerwują dodatkowe kilogramy i rozstępy to serce przyszłej matki cieszy się z każdego ruchu. Życie kobiety, która oczekuje dziecka zwalnia, wiele rzeczy wokół niej tracą na znaczeniu a ona sama jest zdolna do poświęceń.

"Miłość to najpiękniejsze, co się może w życiu przydarzyć. Bierz to uczucie pełnymi garściami i nie zastanawiaj się, co będzie jutro! (...) Życie jest zbyt kruche, by zastanawiać się nad tym, 
czy warto kochać." ******


Podsumowując - "Dogonić miłość" to powieść pokazująca prawdę o byciu osobą niepełnosprawną,  jakimi problemami musi się zmagać w zwykłej codzienności, gdzie my - ludzie poruszający się o własnych nogach - ich nie dostrzegamy. Historia o popełnianiu błędów i ponoszeniu odpowiedzialności za decyzje, które wymuszają podejmowanie kolejnych - jak w dominie; o maleńkim cudzie, zazdrości oraz smaku życia. Piękna i mądra książka, która z lekkością oraz humorem (zwłaszcza tekstami Agaty) sprawia czytelnikowi radość z czytania. Zdecydowanie lepszy tom serii 'Plan Agaty', czytało mi się go znacznie szybciej i przyjemniej. Polecam!





* A. Sakowicz, "Dogonić miłość", Edipresse Książki, Warszawa 2019, s. 252
** Tamże, s.111
*** Tamże, s. 239
**** Tamże, s. 94   [tekst Agaty]
***** Tamże, s. 264  [tekst Agaty]
****** Tamże, s. 297




"Postawić na szczęście"
"Dogonić miłość"





Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki




Za książkę dziękuję


czwartek, 13 czerwca 2019

Anna Sakowicz "Postawić na szczęście"





Autor: Anna Sakowicz
Wydawnictwo: Edipresse Książki
Data wydania: listopad 2018
Liczba stron: 352
Seria: Plan Agaty tom 1






Bridget Jones to bohaterka zapożyczona wprawdzie zza granicy, ale zna ją chyba każdy - charakterystyczna puszystość, liczne zawirowania życiowe i posucha uczuciowa. Oczywiście do czasu, bo jak już sytuacja się zmieniła to mężczyzn do wyboru. Dlaczego o tym piszę? "Postawić na szczęście" Anny Sakowicz opowiada bowiem o polskiej Bridget zmagającej się z realnymi na polskiej ziemi przeciwnościami losu.

"Oszczędzanie było dobrą cechą, ale zdecydowanie nie należało przesadzać, bo można było się obudzić z imponującą kwotą na koncie, ale bez żadnych przyjemnych wspomnień z przeszłości." *

Agata Żółtaszek to - z braku wolnego etatu dziennikarskiego - blogerka i testerka niedocenianych zawodów, które próbuje odczarować. Była już babcią klozetową, wyprowadzała psy a nawet obsługiwała karuzelę, wciąż jednak jest sama i zbyt pulchna. Dlatego zakłada się z siostrą, że trzy lata, które zostały jej do czterdziestych urodzin poświęci na wykonanie planu: rok na schudnięcie, rok na znalezienie faceta i rok na urodzenie dziecka. Czy jej się to uda? Tego Wam nie zdradzę, ale gwarantuję wyśmienitą zabawę podczas obserwowania jej zmagań z kilogramami, randkami i problemami innej natury.

Równolegle z kibicowaniem Agacie poznajemy demony nawiedzające Polę, młodszą o siedem lat siostrę, która od piętnastu lat jeździ na wózku. Dziewczyna nie chce litości, prowadzi aktywny tryb życia, gra amatorsko w koszykówkę, jeździ na randki i jest wziętą graficzką. Jednak zdarzają się takie chwile, gdy nie radzi sobie z wydarzeniami czy reakcjami ludzi i próbuje jakoś odreagować. Niestety, nie jest to objadanie się słodyczami...

Kilkudniowy wspólny wypad sióstr do leśniczówki koło arboretum w Wirtach sprawia, że Pola ulega fascynacji legendą o chłopcu, którego tropem postanawia wyruszyć. Dokąd ją to zaprowadzi? Czy pozna prawdę o śmierci Puttricha? A może ta historia wniesie coś innego do jej życia?

"Czytelnicy dla każdego autora są... (...) Niczym skrzydła dla anioła (...) 
Bez nich się nie poleci." **

Powieść Anny Sakowicz to mądra i niosąca wiele przesłań pozycja. Pokazuje zmagania internetowej twórczości z hejtem, kiedy to sfrustrowani ludzie ukryci za awatarami czy nickami obrażają innych; chorobliwą zazdrość, brak empatii w stosunku do osób niepełnosprawnych oraz dążenie po trupach do celu. A przecież jeśli nie da się do niego dotrzeć prostą drogą, wystarczy dookoła, objazdem. W sposób wyjątkowy autorka pokazała niezwykłą więź między siostrami, które mimo ogromnych różnic potrafią wspierać się w codziennych trudnościach.

"Durna jak stado latających imadeł." ***

Podsumowując - "Postawić na szczęście" to przepełniona humorem historia polskiej odpowiedniczki Bridget Jones o smakowaniu życia, dojrzałej miłości oraz jej poszukiwaniu; postrzeganiu niepełnosprawnych, spełnianiu marzeń, poszukiwaniu drugiej połówki jabłka czy też pomarańczy. Opowieść, która bawi, ale i wskazuje na co powinniśmy zwracać w życiu uwagę; która nosi w sobie zapach przeszłości i wyjaśnia nam, że kiedy myślimy, iż jesteśmy na krawędzi - "To nie krawędź. (...) To tylko krawężnik dzielący dwa światy. (...) Wystarczy, że go pokonasz." ****
Polecam!




* A. Sakowicz, "Postawić na szczęście", Edipresse Książki, Warszawa 2018, s. 51
** Tamże, s. 86
*** Tamże, s. 126  [mój ulubiony tekst Agaty]
**** Tamże, s. 307



"Postawić na szczęście"
"Dogonić miłość"



Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki


czwartek, 28 lutego 2019

Natasza Socha "(Nie) miłość"




Autor: Natasza Socha
Wydawnictwo: Edipresse Książki
Data wydania: 13 lutego 2019
Liczba stron: 304











Natasza Socha bardzo długo pozostawała dla mnie autorką nieznaną, ale kiedy już rozpoczęłam przygodę z jej książkami to... teraz nie potrafię nie sięgnąć po kolejną powieść :) Autorka zapisała się w mojej świadomości jako artystka, twórczyni dzieł nieprzewidywalnych i nietypowych. I gdy tylko pojawia się informacja o premierze, nie czytam opisu - wiem, że muszę poznać powieść bez względu na wszystko, delektować się nową fabułą nie psując wcześniej zabawy. Czym zaskoczyła mnie Socha w pierwszej części nowego cyklu z przedrostkiem 'nie' w tytule?

Czasami mówi się, że ile ludzi tyle różnych zdań. Ile rodzin, tyle problemów. Każdy człowiek ma jakąś historię... Każdy związek ma wzloty i upadki. Bywa tak, że ludzie rozstają się dwa tygodnie przed ślubem... Bywa, że zdradzają podczas nocy poślubnej. Ale zdarza się też tak, że nagle po dziesięciu latach małżeństwa coś się psuje, kończy. Jakby nagle w życie małżonków wkraczała niemiłość... Co zaczęło ich dzielić?

Cecylia Kosowska ma trzydzieści osiem lat i jest ornitologiem na pół etatu; pozostały czas poświęca trzynastoletniej córce Alicji i rozmowom na randkowym portalu (w ramach procesu naprawiania kobiecości). Od kilku tygodni zastanawia się na istotą swojego małżeństwa z Wiktorem. Kłócą się nawet o to, jak teściowa gryzie warzywa czy puste opakowanie po jogurcie w lodówce, którego on nie wyrzucił... Cela krytycznym okiem patrzy na wspólne lata i ocenia, że ich  związek ma "fatalną kreację aktorską, gówniane dialogi i bardzo nudną fabułę." *

Od dawna chciała powiedzieć mężowi, że to nie ma sensu, ale odkładała stwierdzając, że nie teraz, bo wiosna, bo święta... Jednak wreszcie podjęła decyzję - dziś mu powie, że chce rozwodu. Tyle że los miał dla niej inny plan... i właśnie TEGO dnia postawił na jej drodze niezdecydowaną staruszkę, która spowodowała wypadek samochodowy. Plątanina przypadków sprawiła, że Cecylia została zmuszona do poruszania się na wózku inwalidzkim i potrzebowała Wiktora, jego rąk, nóg i siły...

"Bywają bowiem takie momenty w życiu, kiedy druga osoba bardzo się przydaje, nawet jeśli na co dzień ciężko jest z nią wytrzymać." **

Wiktor Kosowski jest wykładowcą na uczelni i do momentu wypadku żony miał podobne myśli, iż żyją obok siebie i chciałby odejść. Zbierał się w sobie, by wyznać Celi że zakochał się w jednej ze swoich studentek. A że nie są to tylko powłóczyste spojrzenia, ale łączy ich coś więcej, na dodatek dziewczyna naciska, więc Wiktor nie chciałby działać na dwa fronty.

Teraz jednak życie pokrzyżowało mu nieco plany, ustaliło inne priorytety. Niedyspozycja żony zmieniła jego podejście do wielu spraw. Robił wszystko by jej pomóc, szukał sposobów by stanęła na nogi, by mógł spokojnie odejść do innej. Każde z nich musiało zmagać się z nową rzeczywistością, jednocześnie myśląc o rozstaniu. Jednak najpierw Cecylia musi być samowystarczalna, musi radzić sobie z codziennymi czynnościami, dla siebie, dla domu a przede wszystkim dla Alicji. Czy przemeblowanie zawartości kuchennych szafek będzie zaczątkiem do przemeblowań w życiu Kosowskich?

"Podobno dobre samopoczucie kobiety zaczyna się właśnie od bielizny. Kiedy założy na siebie coś ładnego, przyjemnego w dotyku, seksownego wreszcie, to nawet jeśli narzuci na to wielki, bezkształtny sweter i tak będzie miała przeświadczenie, że dobrze wygląda. Nawet jeśli wie o tym tylko ona sama." ***

Natasza Socha napisała książkę odrobinę prześmiewczą; potrafi bowiem jak nikt w sposób przewrotny i z sarkazmem wbijać życiowe szpileczki sytuacyjne swoim bohaterom. Nie brakuje ironii, ale i rad, trudności z jakimi zmagają się niepełnosprawni w Polsce, istoty zagubienia, niepewności czy uzależnienia.

Na przykładzie rodziny poddanej ciężkiej próbie pokazała, że miłość polega na obecności drugiego człowieka, na drobiazgach, staraniach, tarciu jabłka czy smarowaniu kremem. Uzmysłowiła czytelnikowi, że czasami nawet da popękanego związku jest nadzieja. A dopóki coś tli się w sercach i umysłach małżonków, dotąd jest szansa na jego odbudowanie. Tylko czy będą mieli na to ochotę? Czy sklejanie i łatanie związku rodziców skończy się dla Ali sukcesem? Co Cecylia i Wiktor wybiorą stojąc na rozdrożu?

"Każdy z nas nosi w sobie jakieś cholerne piekło, z którym musi się codziennie zmierzyć." ****


Totalnie nietypowa, odbiegająca od wymuskanych i wyłącznie radosnych obyczajówek - typowa powieść dla lubiących odmianę. Gratka dla uwielbiających obserwowanie życia innych oraz dla tych, którym przewidywanie finału sprawia przyjemność - śmiem twierdzić, że w tym wypadku niekoniecznie odgadniecie :) Ale powieść jest warta uwagi, czyta się ją szybko i z zainteresowaniem - ogromnie ją polecam!

"Sumienie ludzkie jest czymś skandalicznie wkurzającym. Milczy przez długi czas uśpione albo nieobecne, a kiedy o nim zapominasz, podnosi swój łeb i patrzy ci pytająco w oczy. Zagląda w myśli. I nic nie mówi. Kompletnie nic. 
A milczenie jest czasem o wiele głośniejsze niż strzał z karabinu." *****


Podsumowując - "(Nie) miłość" to powieść-dowód. Dowód na to, że nie zawsze słowo z przedrostkiem 'nie' jest złe. Że życie nie zawsze pozwala nam na osiągnięcie celu, który mieliśmy jeszcze choćby jeden dzień temu... Historia opisująca bałagan myśli, konieczność dążenia do kompromisów czy dokonywania wyborów, ale również pełna frustracji, pretensji, żalu i poczucia niesprawiedliwości. Lekcja o tym, jak rozmawiać ze sprawcą wypadku...Opowieść o przyzwoitości, poczuciu odpowiedzialności, skrobaniu rdzy ze związku oraz współczynniku odczuwania szczęścia.



* N. Socha, "(Nie) miłość", Edipresse Książki, Warszawa 2019, s. 9
** Tamże, s. 16
*** Tamże, s. 174
**** Tamże, s. 193
***** Tamże, s. 223




Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki




Za możliwość przeczytania książki
dziękuję


wtorek, 25 września 2018

Dorota Gąsiorowska "Karminowe serce" - przedpremierowo





Autor: Dorota Gąsiorowska
Wydawnictwo: Między słowami / Znak
Data wydania: planowana na 3 października 2018
Liczba stron: 448











W jednej z ostatnich recenzji pisałam Wam o tym, iż niewiele jest autorek, których drogę śledzę we właściwej kolejności od debiutu. Drugą członkinią tego grona jest Dorota Gąsiorowska, której najnowszą powieść miałam właśnie okazję czytać przed premierą. Dotychczas twierdziłam, że każda kolejna książka jest coraz lepsza, piękniejsza, ciekawsza, intrygująca. Jak będzie z "Karminowym sercem"?

Nadeszła przełomowa jesień w życiu Laury Adamowicz, która po dziesięciu latach opuszcza kawalerkę w stolicy, żegna się z przyjaciółką Agatą i wyrusza do Bukowej Góry w Małopolsce. To tam dobiegł końca roczny remont stuletniego domu, który młoda kobieta zakupiła, by zmieniając otoczenie wyleczyć rany serca i duszy. Dzięki temu, że jest graficzką, może pracować wszędzie, nawet w małej wiosce pośród wrzosowisk. Tylko czy demony przeszłości tam jej nie znajdą? Czy ukoi wreszcie swe cierpienie, ból i tęsknotę? Czy przestanie się bać tego, który ją skrzywdził i oszukał? Jakie niespodzianki mają dla niej mieszkańcy Bukowej Góry?

Już pierwszego dnia uwagę Laury przyciągnął około dziewięcioletni chłopiec z zespołem Downa, który spacerował obok jej domu. A to przecież spory kawałek od centrum, dlatego postanowiła odprowadzić Michałka do cukierni "Złote serce" prowadzonej przez jego mamę i dziadków. Rodzina Witkowskich bardzo szybko zjednuje sobie Laurę ciepłem, dobrocią a także pyszną czekoladą i pralinkami. Kobieta czuje się u nich jak w domu, mama Michałka - Hania staje się bliska jej sercu, ale czy to wszystko nie jest tylko fasadą? Ukrywaniem się z problemami za uśmiechem? Wszak Hania jest z jakiegoś powodu samotną matką a i jej rodzice skrywają pewną historię...

W życiu bohaterki pojawia się cały wachlarz mniej lub bardziej sympatycznych postaci. Mama, która od początku sprawiała wrażenie, iż coś ukrywa przed córką. Kilku mężczyzn zakochanych w Laurze, ale z ciemnymi plamami na przeszłości a nawet zazdrosne dziewczyny czy matki-swatki. Czy serce Adamowicz, choć złamane może jeszcze kogoś pokochać? A właściwie co wydarzyło się w jej życiu, że bez żalu uciekła na koniec świata szukać ukojenia? Co zawierają teczki, które wywołują w niej ból? Co kryje tajemnicza fotografia? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie w powieści.

"...każdy nowy dzień daje szansę na zmiany..." *

Dorota Gąsiorowska to w moim odczuciu mistrzyni pięknych opisów, która tym razem mocno ograniczyła się w swym czarowaniu słowem... Widać to już na pierwszy rzut oka, gdyż książka liczy niewiele ponad czterysta stron. Trochę żałuję, choć będąc w szkole opisy raczej nudziły, gdyż autorka potrafiła mnie nimi naprawdę oczarować. W swej książce Gąsiorowska zawarła ogrom przeżyć, tajemnic i tragedii, które ukryła za zasłonką i trzeba cierpliwie poczekać, by otrzymać odpowiedzi na cisnące się pytania. Owszem, pewnych wydarzeń można się domyślić, ale nie wszystkich a już na pewno nie kalibru okrucieństwa niektórych bohaterów czy finałowych zdarzeń. 

Powieść jest obrazem namalowanym ku czci matek. Zawiera wiele barw macierzyństwa, blaski, cienie, lęk, strach, pragnienie szczęścia a nade wszystko ogromną miłość. Pokazuje z jak trudnymi wyborami musimy się zmagać, wielokrotnie z czegoś rezygnując a czasem upadając...

"Karminowe serce" to również zbuntowana młodość, błędy, samotność, intrygi miłosne oraz magia przyjaźni. Autorka opisała życie, tak jak ono wygląda, bez ubarwiania, wprost. Z brudami z przeszłości, które nas dopadają w najmniej spodziewanym momencie. Z tęsknotami i marzeniami. Z samorealizacją i walką o rodzinę.

Ta książka jest inna. Mam wrażenie, że miała być inna. Coś mi mówi, że ta historia - lub choćby jej zarys - 'siedziała' w głowie autorki i tylko czekała, by się napisać. Nie zawiera tak mocno rozbudowanej fabuły czy zawiłych i licznych tajemnic jak poprzednie cztery powieści. Moje detektywistyczne serce rwie się ku tamtym opowieściom, zaś dusza romantyczki szepce, iż tu było jej lepiej... Hmmm... Sami musicie sprawdzić, co jest lepszą literacką ucztą dla Was.


"Miłości do dziecka nie zastąpi żadna inna miłość." **

Podsumowując - "Karminowe serce" to powieść o tym, jak blisko jest od miłości do nienawiści. O miłości matki do dziecka, która choć musi pokonać wiele, jest ponadczasowa. O samotnym macierzyństwie naznaczonym trudnymi decyzjami i walką o radosną przyszłość potomka. Przepełniona poturbowanymi przez los bohaterami opowieść, która pomimo krwawiących ran w sercu daje nadzieję a jezioro, wrzosowiska oraz fabryczka czekolady Rozalii i Gabriela dopełniają tę otoczkę specjalną magią.



* D. Gąsiorowska, "Karminowe serce", Wyd. Między słowami, Kraków 2018, s. 247
** Tamże, s. 409



Książka przeczytana w ramach wyzwań: Grunt to okładka, 52 książki



Za możliwość przeczytania książki
dziękuję



czwartek, 7 czerwca 2018

Anna Płowiec "W cieniu magnolii"





Autor: Anna Płowiec
Wydawnictwo: Między słowami
Data wydania: maj 2018
Liczba stron: 384










Dawno nie czytałam żadnego debiutu a powieść Anny Płowiec skusiła mnie magicznie brzmiącym tytułem "W cieniu magnolii" oraz postacią tajemniczej dziewczyny na okładce. Czy historia osadzona w Krakowie lat dziewięćdziesiątych i pokazująca rozdarte młodzieńcze serce zawładnęła moim?

Alicja mieszka w kamienicy przy ulicy Grodzkiej w Krakowie wraz z córką Kasią oraz psem Borysem. Pracuje w bibliotece szkolnej a dorabia do skromnej pensji udzielając lekcji hiszpańskiego. Jej poukładany i od lat spokojny świat burzy jeden dzwonek do drzwi... Niespodziewane odwiedziny Janka, z którym nie widziała się od ponad dwudziestu lat, wywołują dawno uśpione wspomnienia. Chłopak wyjechał po studiach do pracy w Chicago a teraz wrócił, by projektować ogród gdzieś pod Krakowem. Ale czy to jedyny powód? Dlaczego odwiedził Alę? Czy miał w tym swój cel?

A teraz autorka przenosi nas w czasie... cofniemy się do chwili, gdy Alicja i Janek byli studentami, choć początkowo w tej historii to nawet nie wiedzieli o swoim istnieniu... Poznali się podczas gry w pokera kilku podpitych młodzieńców, gdzie stawką były jej względy. Ala już wtedy miała chłopaka - Leszka, człowieka niezwykle porywczego, skąpego, prostackiego i traktującego ją jak swoją własność. Czy była z nim szczęśliwa i jak to się stało, że spokojna dziewczyna znalazła się w tak toksycznym związku?

Anna Płowiec doskonale odnalazła się w rzeczywistości lat dziewięćdziesiątych, świecie bez telefonów komórkowych, lecz ze spisami lokatorów i książkami telefonicznymi. Niezwykle szczegółowo scharakteryzowała swoich bohaterów, dzięki czemu czytelnik może bez przeszkód obdarzyć sympatią lub antypatią. Męskie postacie zostały ujęte kontrastowo - naprzeciw zaborczego i przepełnionego gniewem Leszka stanął czuły, opiekuńczy i troskliwy Janek... Niestety los nie zawsze popycha nas w ręce właściwego punktu przeznaczenia... Czasami będąc w związku rozmyślamy o tym, że życie jest bez sensu, gdyż darzymy uczuciem kogoś innego. Czy jeśli ktoś faktycznie jest sobie przeznaczony to prędzej czy później spotka się z ukochaną osobą?

Do męskiego duetu brakuje nam już tylko obiektu westchnień, czyli Alicji. Nie powiem, żeby to była moja ulubiona bohaterka, ale tacy ludzie zdarzają się w życiu... Często denerwowało mnie jej zachowanie - nie mówiła prawdy, kluczyła i ukrywała swoje uczucia a finalnie zrezygnowała z miłości - zastraszona czy głupia? Ona właściwie nie żyła a tkwiła w swoim życiu, jak porcelanowa lalka, którą ktoś postawił na scenie zabawkowego teatrzyku. Nie chciała słuchać dobrych rad przyjaciółki, ani głosu własnego serca. Nie umiała zrezygnować z tego, co czyniło ją nieszczęśliwą... Czy teraz - po latach - jest nadzieja na powrót do tamtych lat? Czy jeszcze zaiskrzy?

"O miłość trzeba walczyć do samego końca." *

Debiutująca pisarka stworzyła naprawdę ciekawą powieść osadzoną w 'moim' Krakowie. Nie brakuje w niej oryginalnych postaci i trudnych tematów - samotne rodzicielstwo, chora na stawy matka (bardzo bliski mi wątek), niepełnosprawność dziecka, utrata bliskiej osoby, wykorzystywanie innych, zaborczość oraz dowód na to, do czego prowadzą niedomówienia i brak otwartości. Są wprawdzie drobnostki, które zaliczyłabym na poczet minusów lektury, jednak ogólny bilans jest niezwykle pozytywny, pomimo opisów i upartej Alicji, która nie potrafiła odseparować się od toksycznego związku. Płowiec pokazała życie bohaterów z dwóch perspektyw - teraźniejszej i z czasów, gdy uczucia dopiero się rodziły pod pachnącym krzewem magnolii...


Podsumowując - "W cieniu magnolii" to bardzo dobry debiut! Idealna historia na Dzień Matki, gdyż pokazuje miłość i troskę rodzicielki, docenia samotne wychowywanie dziecka i niejednokrotne poświęcenia. Jest to powieść o chorej zazdrości, nieszczęśliwej miłości, tragicznych konsekwencjach, uciekaniu przed odpowiedzialnością oraz pogrzebanych marzeniach. Chwilami niezwykle trudna, ale potrzebna. Smutna, raniąca, uderzająca we wrażliwców, ale intrygująca i oryginalnie pokazująca życiowe rozterki.


* A. Płowiec, "W cieniu magnolii", Wyd. Między słowami, Kraków 2018, s. 170



Książka przeczytana w ramach majowych wyzwań: Pod hasłem, 52 książki



Za możliwość przeczytania książki
dziękuję

środa, 17 stycznia 2018

Gabriela Gargaś "Taka jak Ty"




Autor: Gabriela Gargaś
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: marzec 2017
Liczba stron: 448













Moja przygoda z twórczością Gabrieli Gargaś rozpoczęła się w 2015 roku, kiedy to sięgnęłam po "Pośród żółtych płatków róż". Może i książka mnie nie zauroczyła, nie rozkochała, ale podobała mi się na tyle, by sięgać po kolejne powieści. Jakże się cieszę, że posłuchałam wtedy intuicji :) Późniejsze historie były bowiem coraz lepsze - "Tylko Ty", "A między nami wspomnienia", "W plątaninie uczuć" oraz "Wieczór taki jak ten".
Chyba zatem nie dziwi Was fakt, że sięgnęłam również po powieść „Taka jak Ty”? :) A przecież nie czytałam jeszcze wszystkich książek pisarki.


Przyjaźń Karoliny i Mariony rozpoczęła się już na porodówce – choć jeszcze wtedy nie były tego świadome, bowiem to one wtedy przychodziły na świat. Ich mamy połączyła bliska więź a że mieszkały blisko siebie to właściwie całe dzieciństwo spędziły razem – bawiąc się na trzepaku, grając w klasy czy skacząc w gumę oraz szabrując śliwki z całą osiedlową paczką. Rodzice urządzali wspólne imprezy, na których mamy tańczyły na stole, co na długie lata pozostało w pamięci przyjaciółek.

„Miłość to wspólne teraz, to spoglądanie  razem ku przyszłości. Lepszej lub gorszej, ale wspólnej.” *

Życie Karoliny i Mariony mamy szansę obserwować przez kolejne lata… Woda z syfonu, gry na Atari, paczki ze Stanów, fascynacja Bravo Girl, pierwsze imprezy, szlabany, miłostki. Pierwsza w dorosłość wkracza Mariona – wychodzi za mąż, rodzi dwóch synów, jej codzienność to rodzina, praca w domu, ciągłe zmęczenie. Kobieta zapomniała już co to znaczy cisza i chwila dla siebie. Na czele jej listy znajdują się synowie a jako dobra matka chce zapewnić im szczęśliwe dzieciństwo – pełne śmiechu, zabawy, a i czasem piasku czy brudu. Generalnie cieszy się ze swojego życia, choć czasem zazdrości Karolinie… I to właśnie w takim kryzysowym momencie, gdy ma wrażenie że już zawsze będzie w dresie i bez makijażu szyła w domu firany poznaje Bartka – ojca koleżanki z klasy jej synka. Zaczyna się niewinnie – od rozmów, spojrzeń, wyjścia na kawę… Ale z daleka widać jak bardzo między nimi iskrzy… Czy to będzie romans? Czy Mariona porzuci rodzinę i wiele lat budowaną stabilizację?

„(…) życie jest za krótkie na chowanie uraz. A wybaczając, można wiele zyskać.” **

Na szczęście nad zawirowaniami w życiu Mariony czuwa Karolina, która wciąż jest singielką. Jakoś nie potrafi znaleźć swojego miejsca na ziemi – ma problemy z pracą, o mężczyznach życia nie wspominając. Daje sobą pomiatać, źle lokuje uczucia a kolejne związki tylko ją otumaniają i powodują, że traci zdrowy rozsądek. Widząc jednak codzienność przyjaciółki docenia swoje białe ściany, ciszę i szansę na długi sen. Ale i na jej drodze los w odpowiednim momencie postawi mężczyznę godnego najlepszych uczuć. ‘Piorun’, który uderzy w Michała, nie wybierze żadnych szczególnych okoliczności…

Uczucie znienacka spłynęło na Karolinę i Michała, a potem przyszedł ten dzień, który zmienił nieodwracalnie ich przyszłość… Nie takiej się spodziewali… Pragnęli radości, szczęścia, uśmiechu i pierwszych słów swojego dziecka… a otrzymali chorego synka i musieli stoczyć niejedną walkę o niego, siebie, swój związek i przeciwności losu. Dlaczego??

Jakże zwyczajne kobiety, zwykli mężczyźni, żadna tam landrynkowa codzienność, ot szaro i z problemami. Ale przecież tak wygląda prawdziwe życie… Moje, Twoje, Jej… Dlatego kiedy już nasze bohaterki miały dom, męża, dzieci wypowiedziały magiczne i prawdziwe zarazem słowa:



„To już? To tyle? Nic mnie więcej nie spotka?” ***

Powieść pokazuje dwie ogromnie ważne kwestie – miłość i przyjaźń, choć chyba większy nacisk został położony na bliskość bohaterek. Łącząca je relacja jest godna pozazdroszczenia – są dla siebie ważne, pojawiają się zawsze kiedy tylko są potrzebne – wspierają, pocieszają, ocierają łzy i stawiają do pionu.
 
Jeśli zaś chodzi o miłość to Gabriela Gargaś skupiła się przede wszystkim na macierzyństwie, chociaż nie zapomniała o relacjach damsko-męskich. Jednak nie wszystkie nazwałabym miłością, czasem była to fascynacja, zauroczenie oraz romans… Zresztą jeden z nich, którego bohaterami są Stefania i Krzysztof można określić mianem ‘niszczycielskiego’. Dlaczego? O tym musicie przekonać się sami. Gwarantuję mocne przeżycia, złość, wściekłość, żal, współczucie i rozczarowanie. Mocno ściskam kciuki za Karolinę i jej rodzinę w dalszym ciągu historii, którą autorka opowiedziała w powieści „Zanim wstanie dla nas słońce”, licząc że chociaż w ułamku milimetra zrozumiem postępek Stefanii i Krzyśka – to oni będą jej głównymi bohaterami, ale liczę że Gargaś pokaże też główne bohaterki "Takiej jak Ty", które bardzo mocno polubiłam. Nie wiem czy potrafię wybaczyć ‘czarnym charakterom’… [Kurczę, przecież to książka! To tylko bohaterowie! Sami widzicie… tak właśnie wciągnęły mnie perypetie bohaterów, że całą sobą przeżywam i kibicuję]

„Przyjaźń to nie targowanie, kto da więcej, a kto mniej.” ****

Podsumowując - „Taka jak Ty” to piękna i poruszająca (płakałam ze smutku, ale i ze śmiechu) historia zwyczajnych kobiet, które borykają się z problemami różnego kalibru, upadają, błądzą, ale podnoszą się dzięki pomocnej dłoni przyjaciółki i… walczą dalej. Jest to książka, która pokazuje jak trudne wybory są przed nami, jak ostre zakręty do pokonania, jakie błędy możemy popełnić. Alkoholizm, ucieczka, romans, niska samoocena, miłe chwile przykurzone obowiązkami, moc plotek i związki bez przyszłości. Ta książka będzie mi się kojarzyła z pralinkami i wkładaniem dresu do towarzystwa. Ale również z wybaczeniem, tragedią, niepełnosprawnością dziecka, bólem w sercu i rodzącą się miłością. Przeczytałam tę powieść w niecałe dwa dni, tak bardzo zżyłam się z bohaterami, że nie pozwoliłam ot, tak się wyrzucić z ich świata. Gorąco polecam!



* G. Gargaś, "Taka jak Ty", Wyd. Filia, Poznań 2017, s. 258
** Tamże, s. 156
*** Tamże, s. 248
**** Tamże, s. 349




"Taka jak Ty"
"Zanim wstanie dla nas słońce"




Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...