Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Witkiewicz Magdalena. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Witkiewicz Magdalena. Pokaż wszystkie posty

sobota, 30 grudnia 2023

Magdalena Witkiewicz "Zima w Małej Przytulnej"

 
 
 
Autor: Magdalena Witkiewicz
Wydawnictwo: Flow
Data wydania: 08.11.2023
Liczba stron: 360
Cykl: Mała Przytulna tom 3
 
 
[materiał reklamowy] barter Wydawnictwo Flow
 
 
 
 
Drugi tom cyklu o Małej Przytulnej był ciekawy, ale w obliczu sąsiadujących z nim...wyblakł. Dlaczego? Też macie takie zdanie? Bardzo się cieszę, że Autorka w niniejszej opowieści podarowała czytelnikom więcej... Gabrysi! Ta młoda dama jest osóbką wyjątkową, empatyczną, bystrą, zabawną, ale i niezmiernie mądrą. Ale po kolei...

Do Małej Przytulnej zawitała zima, zaś w sercach bohaterów istna wiosna, dzieje się mnóstwo! A dokładniej, mnóstwo dobrego!
Zaglądamy do Tomka-studenta, młodego małżeństwa, które spodziewa się dziecka oraz do lekarza przyjmującego na trzecim piętrze, by uniknąć wizyt towarzyskich... Tylko co z tymi naprawdę chorymi a nie mającymi siły, by wejść? Mogę Wam zdradzić, że czytelnik poznaje spory fragment przeszłości medyka, która niespodziewanie nawet po latach, zmienia bieg jego przyszłości.
Podobnie jak z Balbiną - dopiero teraz poznajemy szczegóły jej wyjazdu na operację. Dowiadujemy się kogo poznała i dlaczego ta znajomość nie przetrwała, mimo że była tak ważna dla obojga... Jednak teraz, piętnaście lat później los znów postanawia postawić na swoim...
Gabrysia jak zawsze zagaduje wszystkich na amen, nawet Gbura z punktu pocztowego. Mam wrażenie, że to jej "wspólne milczenie" odczarowało starszego pana, co zapoczątkowało kolejne dobre uczynki.

W codzienność znanych nam postaci wkroczyły również nowe - Antek z mamą Basią, Jeaninne i Pierre - a jak przystało na arystokratycznego Francuza, który dopiero poznaje język polski nie zabrakło śmiechu w scenach z nim. Jak dla mnie wygrywa "Zupa roszół, kura, krowa, waziwa, dla szystkich!"

Ciepłe gesty, wspólna Wigilia, nowe związki, pożegnanie się z niewygodną przeszłością i radosne spoglądanie w przyszłość, radość dzieci i uśmiech dorosłych - tak w skrócie określiłabym "Zimę w Małej Przytulnej". To taka historia do przytulenia, otula magią, sympatią i pozytywnymi gestami dobrych ludzi. To dla mnie najpiękniejszy i najciekawszy tom tego cyklu, zaraz za nim "Perfumeria na rozstaju dróg". 

"Zima..." to bohaterowie, których nie da się nie lubić, potrafią śmiać się, płakać, wzruszać, ale i pomagać. Mimo problemów, pragną żyć szczęśliwie i podejmują próby, by osiągnąć ten cel. Czy każdemu się uda? 
 
Piękna, zabawna, otulająca, z humorem i przesłaniem. Z nadzieją i mnóstwem ciepła. Gorąco Wam polecam! 


P.S. A papierowe wydanie jest wprost przecudowne!
 
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki
 
 
 
 
 
Za książkę dziękuję
 
 
 

czwartek, 8 czerwca 2023

Magdalena Witkiewicz "Zielarnia pod starym dębem"


 
 
Autor: Magdalena Witkiewicz
Wydawnictwo: Flow
Data wydania: 31.05.2023
Liczba stron: 352
Cykl: Mała Przytulna tom 2
 
 
[materiał reklamowy] barter Wydawnictwo Flow
 
 
Grecja, Tunezja, Hiszpania lub Egipt to kierunki bardzo często wybierane na urlop. Oczywiście są osoby, które wolą spędzać czas na działce lub nad polskim morzem. Czytając książki można literacko odwiedzić wiele miejsc...  a wśród nich urzekającą Małą Przytulną. Znacząco różni się od wcześniej wymienionych, ale chętnie poznałabym tamtejszych mieszkańców.
 
Renata przyjechała do Małej Przytulnej tuż przed Wigilią, kiedy to rozwodem zakończyło się jej małżeństwo z wieloletnim stażem. Dom po babci, której właściwie nie znała, bo matka zerwała z nią kontakt, okazał się w tej sytuacji wybawieniem. Kobieta zamierza zrobić remont a później sprzedać nieruchomość. 
Ale na chwilę obecną w ciszy i spokoju, w otoczeniu rustykalnych mebli i płynącego nieopodal potoku, Renata będzie miała okazję pomyśleć nad swoim życiem oraz losami swoich przodków i córki, która związała się z nieodpowiednim - według Renaty oczywiście - mężczyzną.
 
Mieszkańcy nie powitali jej ciepło a teraz wręcz podglądają i uważają za czarownicę! Wszak mieszka w Zielarni pod starym dębem i jest wnuczką Marii! Nie przeszkadzało im to tylko wtedy, gdy potrzebowali ziół na swoje dolegliwości...

Z zielonych zeszytów bohaterka pozna receptury, które od pokoleń są tej rodzinie. Znajduje się w nich cała wiedza o ziołach, które uważały za skarby.
Z narracji Marii dowiadujemy się, dlaczego kolejne pokolenia kobiet nie miały ze sobą dobrych relacji, dlaczego Józefina odcięła się od Marii, co poskutkowało tym, że Renata nie znała swojej babci... O jej życiu dowiaduje się od Tomka, który był bardzo bliski starszej pani. 

Historia Renaty mnie zaskoczyła, nie spodziewałam się takich wydarzeń jakie zaserwowała autorka, ani takiego finału! Bardzo się cieszę, że to odrębna opowieść od losów bohaterów z "Perfumerii na rozstaju dróg", choć spotkamy tutaj tamtych bohaterów i dowiemy się, co u nich słychać (a nawet poznamy wnikliwiej przeszłość i trudne momenty). Są jednak na drugim planie. 

Na pierwszym są Renata i Maria. I marzenia. Książka najbardziej skupia się właśnie na tym przesłaniu, że należy spełniać marzenia. Walczyć ze wszystkich sił. Nie cofać się, ale zawsze iść do przodu!
Drugim, ale równie ważnym przesłaniem powieści jest akceptacja. Dorosłe dzieci muszą uczyć się na własnych błędach, musimy pozwolić im próbować, a matki powinny stać obok córek i ich wybranków, nawet jeśli się z tym wyborem nie zgadzają. To nie one będą żyły z tym mężczyzną. Najwyżej potem pojawi się znane zdanie "A nie mówiłam...".
Trzeci - wybór. Maria bardzo pragnie, by Renata go miała. Józefinie na to bowiem nie pozwoliła i zapewne dlatego przyszłość jej rodziny tak mocno się poplątała.

Przepiękna historia w cudownym wydaniu. Typowy dla Magdaleny Witkiewicz szczęśliwy finał, ale nie takiego akurat rozwiązania się spodziewałam.
Okazało się bowiem, że egzorcyzmy nie będą konieczne a rozwód nie zawsze oznacza koniec, często to zdecydowanie nowy początek! 
Jeśli myślicie, że powieść jest totalnie sielską bajką, to muszę to naprostować, bowiem nie brakuje tutaj problemów, nie tylko kłopotów zdrowotnych, ale i zawirowań miłosnych. Jest też walka o zwrócenie na siebie uwagi oraz tajemnica jednej z bohaterek, o której nikt nie miał pojęcia. I podejrzenia matki o złe prowadzenie się syna...

Gorąco Wam polecam!
I czekam na "Zimę w Małej Przytulnej"
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem (liść), 52 książki
 
 
 
 
 
Za książkę dziękuję
 
 
 

niedziela, 16 kwietnia 2023

Magdalena Witkiewicz "Perfumeria na rozstaju dróg"

 
 
 
Autor: Magdalena Witkiewicz
Wydawnictwo: Flow
Data wydania: 22.03.2023
Liczba stron: 368
 
 
[materiał reklamowy] barter Wydawnictwo Flow
 
 
 
Lubisz kiedy powieść czaruje Cię prozaicznymi dziedzinami życia? Ja uwielbiam! Ostatnio miałam przyjemność czytać kilka takich - jedne zauroczyły mnie smakiem, inne pełnymi emocji budynkami czy też tajemnicami sprzed lat skrytymi w leśnym bunkrze. Sięgając po "Perfumerię na rozstaju dróg" przeniosłam się w sam środek mgiełki otulającej mnie istną magią zapachów.
 
Laura straciła dziadków, rodziców, ukochanego a nawet rodzinny dom. A skoro nic jej tutaj nie nie trzymało, postanowiła wyruszyć przed siebie, by odnaleźć szczęście. Swój los powierzyła tak naprawdę kobietom, które spotkała na lotniskach - najpierw wyruszyła do Paryża, później do Małej Przytulnej. W tym małym i niezwykle urokliwym miasteczku zjawiła się za sprawą Anieli, jednak już bez niej, za to z córką. 

Dla mieszkańców stanowi ogromną niespodziankę, nie wiedzą kim jest, skąd się wzięła dlaczego u jej boku nie ma mężczyzny. Dla niej samej zagadkę stanowi dom, w którym będzie mieszkać oraz szczelnie otaczający go żywopłot, oddzielający ją od domu sąsiada. Odpowiedzi na swoje pytania otrzyma we właściwym czasie

Laura ma niezwykłą moc - potrafi zaklinać zapachy ziół, owoców oraz kwiatów i zamykać je w fiolkach. Mikstury o zapachu szczęścia spełniają marzenia, a ludzie którzy poczują aromat zaczynają czuć że żyją, że są sobą, że mogą wszystko! Chwila, gdy Laura poznaje człowieka, by dobrać mu zapach jest bardzo oczyszczającym doświadczeniem. Dziewczyna odziera z maski i kostiumu, widzi prawdziwe "ja", tylko czy każdemu się to spodoba?

Chcąc iść przed siebie, tworzyć swoją przyszłość Laura musi przynajmniej spróbować zamknąć za sobą drzwi do przeszłości. Nie będzie to jednak łatwe a ona nie zdaje sobie sprawy, jak dosłownie mężczyźni z jej życia zapukają do niego w teraźniejszości.
 
 
"Perfumeria..." to nie tylko otulająca zapachami historia, ale przede wszystkim oryginalne i wyraziste postacie. Ciekawa świata, dociekliwa i spostrzegawcza Gabrysia, zamykający ulotne chwile w jednym zdjęciu dziennie pan Anatol, który od kilku dekad jest samotny, choć w tym samym miasteczku mieszka kobieta, z którą łączy go prawdziwe uczucie. Są też trzy przyjaciółki, które widzą i wiedzą wszystko o mieszkańcach. Adrian jest lokalnym fotografem i skrywa tajemnicę, która może zaważyć na jego życiu uczuciowym. 
 
Dlaczego Adrian nie wyznał prawdy szybciej? Co ukrywa w swoim domu? Jakie znaczenie w tej opowieści mają dmuchawiec i żywopłot?
 
Nie potrafię powiedzieć, który wątek powieści podobał mi się najbardziej. Każdy niesie sobą szczególne uczucia i wyznania, wyzwania i morały. Wydarzenia z rodzinnego domu Laury, czas związany ze sztuką i miłością w Paryżu, lata spędzone z Anielą czy wyjazd do Małej Przytulnej? A może historia Anieli i żywopłotu? Prawda o Karolu, Gabrielu lub wybór ukochanego? Wątek Marii, Anatola, Malwiny?
 
Przygotuj się na to, że kiedy otwierasz "Perfumerię..." ulatnia się aromat miłości, tęsknoty, pożądania, ale i wspomnień. Zapachy te otulają, wirują i czarują, zawsze są po coś, coś znaczą i pomagają w kwestiach, które nam nie wychodzą, męczą, drażnią. 
Bardzo chciałabym spotkać w swoim życiu taką Laurę, chętnie podałabym jej dłonie i pozwoliła, by odczytała jakie zapachy są mi potrzebne na tej nowej ścieżce życia.
Gorąco polecam Wam tę powieść, bo pokazuje że szczęście trzeba łapać! Gonić za nim ze wszystkich sił!
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki
 
 
 
 
 
Za książkę dziękuję
 

 

wtorek, 12 lipca 2022

Magdalena Witkiewicz "Listy pisane szeptem" - przedpremierowo


 
 
 
Autor: Magdalena Witkiewicz
Wydawnictwo: Flow
Data wydania: planowana na 13 lipca 2022
Liczba stron: 368







Magdalena Witkiewicz, czyli mistrzyni szczęśliwych zakończeń, napisała powieść, która od dawna grała jej w duszy. To nie jest typowa historia z fabułą pełną zaskakujących zdarzeń (choć i takich nie brakuje), ale psychologiczne podejście do związku, zwłaszcza takiego przykurzonego, z dłuższym stażem, kiedy dzieci wyjechały na studia a małżonkowie muszą na nowo zorganizować sobie codzienność. A przecież zapomnieli już jak to było, kiedy się poznali...

Karolina i Sławek to totalne przeciwieństwa i chyba dlatego kiedyś ich do siebie przyciągnęło. 
Ona uwielbia zmiany, on nie znosi. 
Ona to typowa sowa, on skowronek.
Ona jest spontaniczna, on przewidywalny i poukładany.
On jest przykładem typowego samca, który nie zajmuje się domem czy dziećmi, bo uważa, iż wystarczy, że zarabia. Najpierw nie rozumie, że ona potrzebuje odpocząć a kilka lat później nie ma pojęcia o hasłach do Librusa.
 
Ich małżeństwo kilkukrotnie przeżywało poważne kryzysy, rozwód wisiał w powietrzu, bowiem nie potrafili rozmawiać. Każde ukryło się w swojej skorupie i nie potrafili przejść całego procesu - wysłuchać, porozmawiać, zrozumieć. Skupiali się na pretensjach, wyrzutach a najczęściej na milczeniu. 
Jedynym miejscem, gdzie chętnie uzewnętrzniali swoje problemy, potrzeby i przemyślenia o świecie był internet. To tam, w tajemnicy przed światem można napisać wszystko. Stąd listy pisane szeptem. Żeby nikt nie usłyszał.
 
 
Szeptem do mnie mów, mów szeptem. By nikt obcy twoich słów nie słyszał. Jak najciszej proszę mów, A przedtem spójrz w oczy tak, Jak tylko ty patrzeć na mnie umiesz. Chcę uwierzyć, że przede mną nikt Nie uczył się tych słów na pamięć. Więc mów szeptem, szeptem się nie kłamie.

Tekst pochodzi z https://www.tekstowo.pl/piosenka,hanna_banaszak,szeptem_do_mnie_mow.html
Za każdym razem, kiedy w powieści pojawiały się listy pisane szeptem, przypominało mi się kilka wersów piosenki śpiewanej przez Hannę Banaszak:   
"Szeptem do mnie mów mów szeptem
By nikt obcy twoich słów nie słyszał (...)
Lecz mów szeptem szeptem się nie kłamie (...)"

I tak właśnie jest w tej historii - słowa pisane są najszczerszą prawdą. To perspektywa kobiety i mężczyzny dotycząca tego, jak postrzegają siebie i łączącą ich relację. Dwa różne punkty widzenia na te same sprawy. Oczywiście różnica kolosalna! 

Magdalena Witkiewicz wyśmienicie porównała miłość wykreowanych przez siebie postaci - aktualną ludzi dojrzałych i zabieganych z tą sprzed lat, od roku 1995 kiedy dopiero zaczynała kiełkować. Oczywiście, uczucia i emocje z biegiem lat czy dekad ewaluowały, ale czy małżeństwo stawało się lepsze...?

Podczas lektury nieuniknione jest chyba poszukiwanie analogii do własnego życia. Przynajmniej u mnie tak było. Wielokrotnie czułam się, jakbym czytała we własnych wspomnieniach, bo pamiętnika nie prowadzę. Czasami wręcz nie powstrzymywałam wybuchów śmiechu czy komentarzy dotyczących sytuacji, w której znaleźli się bohaterowie. Choć w sumie to bywało pocieszające...
 
Miłość została porównana do dmuchawców zamkniętych w buteleczkach. Dlaczego? Co to oznacza? Kiedy będzie można je uwolnić? Przekonajcie się sami!


Podsumowując - "Listy pisane szeptem" to wciągająca i poruszająca opowieść, mimo że nie posiada typowo wartkiej akcji. Historia o tym, że aby uszczęśliwić innych, trzeba samemu być szczęśliwym a częścią składową tego stanu mogą być pasje. To książka o małżeństwie, macierzyństwie i ojcostwie, o rozterkach, potrzebie wsparcia i bliskości, o tym, by nie zatracić siebie w byciu razem oraz o działaniu sercem, bo nie zawsze rozum ma stuprocentową rację. Autorka poruszyła różnorodne tematy - służbowe, rodzinne, wspomniała o pragnieniu dziecka, godzeniu pracy z prowadzeniem domu i wychowywaniu dzieci, o spełnianiu marzeń, przyjaźni, ale nie pominęła też spraw intymnych. Inna, ale jakże prawdziwa, polecam!
 
 
 
Szeptem do mnie mów, mów szeptem. By nikt obcy twoich słów nie słyszał. Jak najciszej proszę mów, A przedtem spójrz w oczy tak, Jak tylko ty patrzeć na mnie umiesz. Chcę uwierzyć, że przede mną nikt Nie uczył się tych słów na pamięć. Więc mów szeptem, szeptem się nie kłamie.

Tekst pochodzi z https://www.tekstowo.pl/piosenka,hanna_banaszak,szeptem_do_mnie_mow.html
Szeptem do mnie mów, mów szeptem. By nikt obcy twoich słów nie słyszał. Jak najciszej proszę mów, A przedtem spójrz w oczy tak, Jak tylko ty patrzeć na mnie umiesz. Chcę uwierzyć, że przede mną nikt Nie uczył się tych słów na pamięć. Więc mów szeptem, szeptem się nie kłamie.

Tekst pochodzi z https://www.tekstowo.pl/piosenka,hanna_banaszak,szeptem_do_mnie_mow.html
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki
 
 
 
 
 
Papierowy egzemplarz dotrze do mnie od 
a treść poznałam już dzięki Legimi

sobota, 19 marca 2022

Magdalena Witkiewicz "Córka generała"

 
 
 
Autor: Magdalena Witkiewicz
Wydawnictwo: Skarpa Warszawska
Data wydania: 23 lutego 2022
Liczba stron: 384







Kiedy Magdalena Witkiewicz pisała "Córkę generała" nie wiedziała, jak bardzo trafi z klimatem w sytuację w Europie, gdy trafi ona w ręce czytelników.
Gdy powieść się drukowała, również nie byliśmy  świadomi tego, jak realna będzie zawartość poszczególnych stron...
Tylko kolory na flagach będą inne...



Teraźniejszość
Magdalena przetrwała życiową burzę. Nie rozwód, ale dopiero własne mieszkanie wspólnie z córką daje jej poczucie bezpieczeństwa i ulgi. Zgrabnie unika kontaktów z mężczyznami, poza służbowymi oczywiście. Jednak kiedy w jej życiu pojawił się Andreas Schmidt pozwoliła sobie na wyjątek... Kolację w podziękowaniu za ratunek przed podpisaniem niekorzystnego kontraktu... Oboje czują, że coś zaczyna iskrzyć... Ale ON mieszka w Niemczech! 
Jak potoczy się ich historia? Dowiecie się dopiero na końcu książki, bowiem na strychu domu babci w Bukowej Górze Magdalena znajduje starą kołyskę a w niej zagadkowe przedmioty, między innymi zeszyty przewiązane sznurkiem! To właśnie ich zawartość jest najważniejszą częścią powieści.


Przeszłość, lata 30. XX wieku

Miłość nie wybiera.
Nie patrzy na kolor skóry ani język jakim mówimy.
Ani jaka flaga powiewa nad naszą głową.

Elise von Hummel mieszka w Gdańsku. Żyje jak w złotej klatce, pod kloszem i nie ma pojęcia kim tak naprawdę jest jej ojciec. Nie dostrzega tego, co wszyscy wokoło - prawdy. Prawdy o generale, który jest wielbicielem ideologii nazistowskiej i zwolennikiem Hitlera. Ani prawdy o świecie.
Dziewczyna nie zdaje sobie sprawy, dlaczego z uczelni znikają wykładowcy żydowskiego pochodzenia. I nie wierzy tym, którzy prognozują wojnę. Na dodatek jej serce postanowiło zrobić jej psikusa i zakochała się! W tak trudnym czasie...
Tylko czy związek z Andrzejem Taperem ma jakiekolwiek szanse? Polak uczestniczący w antyniemieckich manifestacjach i córka niemieckiego generała??



Burzliwe losy Polaków, Niemców i Żydów obserwujemy na przestrzeni kilku lat. Najpierw naszą przewodniczką jest Elise, później Halina - przyjaciółka Elise, Andrzeja oraz Józefa a czeka nas jeszcze  perspektywa samego Andrzeja, która wnosi w tę historię szczegóły dotychczas nieznane, co pozwala inaczej spojrzeć na pewne wydarzenia.

Czas wojny nikogo nie oszczędza i Magda Witkiewicz świetnie opisała nie tylko same postacie, ale i napełniła emocjami każdą ich decyzję w tym trudnym czasie. Strach o najbliższych, aresztowania, wywózki, ucieczki. Przymusowe bratanie się z wrogiem mające różnorodne podłoże, choć stawką zawsze jest życie. Łzy smutku mieszają się wielokrotnie ze łzami radości czy ulgi. Drobne znaki pozwalają na uczucie nadziei. 
 
Wybornie poprowadzona fabuła, z licznymi niespodziankami, zwrotami akcji oraz zbiegami okoliczności. Z wypiekami na twarzy czytałam o losach nie tylko Elise, choć przypuszczałam, że znaczna większość opowieści, będzie jej historią. Jakże się myliłam! Równie intrygująca okazała się Halina, która chyba nawet mocniej poruszyła moje serce. Jej tragedie i wybory, strach i chwilami igranie z losem - rollercoaster!

Wiecie co czułam i "słyszałam" podczas lektury? Dym, strzały, nadlatujące samoloty, krzyki przerażonych ludzi.
Jakże inaczej czytało się ten tekst, wiedząc, że tak niedaleko od Polski właśnie dzieje się to samo... 
W obu przypadkach do założenia munduru ludzie zostali zmuszeni. Do oddawania strzałów również. 
Że wielokrotnie jak mięso armatnie zostali wysłani do walki.
Walki, której nie chcieli, bo mieli przed sobą życie...
Walki, bo czyimś marzeniem było, by zawisły inne flagi.


Podsumowując - "Córka generała" to przepiękna, poruszająca i chwytająca za serce powieść o miłości, marzeniach, ucieczce i walce o przeżycie. O trudnych decyzjach, zmieniających się priorytetach, szykanowaniu Żydów oraz przede wszystkim o codzienności podczas wojny, która boli każdego zwykłego człowieka, niezależnie od narodowości. To historia o okrucieństwie, żądzy władzy, nienawiści i rozpaczy. W tej książce znajdziecie górę emocji, dolinę wypełnioną strachem oraz morze nadziei. Koniecznie musicie ją przeczytać!





Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki






Za książkę dziękuję Autorce oraz



piątek, 18 marca 2022

Magdalena Witkiewicz "Cześć, co słychać?" - wydanie 2


 
 
Autor: Magdalena Witkiewicz
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 16 marca 2022
Liczba stron: 320
 
 
 
"Cześć, co słychać?" Magdaleny Witkiewicz czytałam już w pierwszym wydaniu, w 2016 roku. Jednak bardzo chciałam Wam pokazać cudowną okładkę wydania drugiego! Moje wrażenia przypominam tamtą recenzją
 
 
 
O Magdzie Witkiewicz polskim czytelniczkom chyba pisać nie trzeba [kto nie czytał żadnej książki, jest przeze mnie proszony o sięgnięcie i skosztowanie:)]. Przeczytana przedpremierowo kolejna powieść, doskonale wpasowuje się w kanon pisarski autorki. Dlaczego? Bo jest lekko i z humorem, ale zarazem daje mocno do myślenia i porusza trudny temat.

Zuzka jest zwyczajną kobietą w zwyczajnej polskiej rzeczywistości. Jak Ty czy ja. 
Ma męża, dzieci, pracę, dom, samochód. Ot, poukładane życie. Choć wiadomo, że idealnie nie jest, bo mąż stał się rutyniarzem, nie obchodzi go romantyzm, nawet w chwilach, gdy uda im się oddać dzieci do babci. A kiedyś przecież było tak pięknie i sielankowo... Było romantycznie, były motyle w brzuchu... Ale to był początek znajomości, kiedy zbliżył ich do siebie Śmierdziel błyszczący :)
A przecież po latach nawet jeśli jest nam źle, to pewne rzeczy stają się już przyzwyczajeniami. Zatracamy siebie i swoje pragnienia w codzienności, w kieracie i odpuszczamy swoje własne potrzeby, dla dobra innych, dla dobra rodziny.

Bohaterka zbliża się do magicznego progu lat czterdziestu i coraz częściej zaczyna się spotykać z przyjaciółkami z czasów szkolnych. Kobiety narzekają na wiek, mankamenty urody, wymieniają się opowieściami o tym, co zmieniło się w ich życiu, czy są szczęśliwe na drodze którą wybrał im los... ale przede wszystkim powracają wspomnieniami do młodych lat...

Wtedy właśnie w głowie Zuzki zapala się kontrolka, która uruchamia cały mechanizm otwierający "szufladkę" z zamkniętymi w niej zdarzeniami przeszłości... A w niej były facet, jej miłość z dawnych czasów, kochanek i utracone szanse, na - być może - inną teraźniejszość. Jakie podejmie kroki? Czy lubiąca spokój, bezpieczeństwo i stabilizację kobieta odważy się na pierwszy krok? Krok, ku otworzeniu tej szufladki... Czy przełamie się i podejmie ryzyko kontaktując się z byłą miłością? Czy wiedząc jak słowa "Cześć, co słychać?" mogą zmienić życie odważy się je zadać? Czy czytelnik zgodzi się z jej wyborami? Czy ma ochotę "trzepnąć ją w ucho", by stojąc na rozdrożu podjęła inne decyzje?

W dobie "naszej klasy", "fejsbuka", blogów, instagramów i innych internetowych wynalazków, jakże łatwo jest nawiązać kontakty ze znajomymi sprzed lat. Jakże łatwo jest przywrócić wspomnienia, poruszyć tym, co już leżało na dnie, zapomniane... Jakże łatwo można mieć pragnienie, by porzucić na kilka godzin poukładane dotąd życie, męża, dzieci i spotkać się z kimś, kto był dla nas bliski... To nic, że to było kiedyś... dawno... nieaktualne... zakończone... 
Może tak naprawdę, wcale nie jest takie nieważne i przeszłe? Może wystarczy słowo, gest, spotkanie, by wszystko na nowo odżyło? Tylko czy warto ryzykować? Czy warto położyć na szali to co jest teraz wraz z tym, co powrót do przeszłości może zniszczyć a nie wiadomo co z niego wyniknie? Choć wiadomo, że zakazany owoc smakuje najlepiej to może warto to przemyśleć?

Ileż to razy w naszym dorosłym życiu zdarza nam się powracać myślami do przeszłości i myśleć "co by było gdyby"... (zwłaszcza, kiedy jesteśmy niewyspani, zmęczeni, niezadowoleni, wszystko się wali a druga osoba zawodzi). Gdybym wtedy powiedziała coś innego? Gdybym wtedy zrobiła coś innego? Gdybym wtedy podjęła inną decyzję? Może byłabym szczęśliwsza? Może byłabym w innym miejscu świata, miała inne życie, inny dom, innego męża... Jedno mi tylko Magda Witkiewicz uświadamia - podobnie jak bohaterce - wiele mogłabym zmienić, ale wtedy nie miałabym córci (Zuzka - dwóch córek). Na szczęście ja nie mam wyrzutów sumienia dotyczących moich byłych związków. To ja je kończyłam i nie odczuwam zupełnie nic radosnego na myśl o tamtych czasach ani że to mogłoby się udać teraz raz jeszcze...


Jedynie trzy razy (albo trzynaście, tak na wszelki wypadek) zastanowię się, zanim napiszę czy powiem do kogokolwiek z przeszłości "Cześć, co słychać?"...


Magda Witkiewicz jak zawsze pokazała, że o czym by nie napisała, jakiego tematu by się nie podjęła to wywołuje w czytelniku szok. I niedowierzanie. Potrafi napisać o rzeczach zwykłych i niezwykłych. Potrafi wwiercić się głęboko do kory mózgowej i zmusić do naprawdę ogromnej pracy. Książkę trzeba na pewno przemyśleć. Ona nie pozwoli przejść nad sobą do porządku dziennego.
Zwłaszcza, że to nie jest po prostu obyczajówka (dlatego, jeśli chcesz odłożyć książkę w trakcie czytania tylko z tego powodu, że wydaje Ci się, że to schematyczne czytadełko - proszę, nie rób tego)! Nie! To obyczajówka z niespodzianką. Tak naprawdę to dopiero przy końcu lektury wychodzi na jaw prawdziwa idea tej powieści. Jaki to trudny i kontrowersyjny temat tym razem skusił autorkę? Tego nie zdradzę, ale uwierzcie... nie da się prędko zapomnieć o książce, zwłaszcza w chwili, gdy przez pryzmat niespodziewanego wątku spojrzymy na całą historię raz jeszcze, ale... inaczej.

"Cześć, co słychać?" zmienia w naszym myśleniu wiele i po prostu warto ją przeczytać!





Wszystkie powtórzenia słowne, które znalazły się w recenzji, są celowe. By zwrócić uwagę, by uwypuklić, by podkreślić.
 
 
 
 
Za książkę dziękuję
 
 

 
 
 
  

wtorek, 15 lutego 2022

Magdalena Witkiewicz "Drzewko szczęścia"


 
 
 
Autor: Magdalena Witkiewicz
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 27 października 2021
Liczba stron: 384
 
 
 
 
 
"Drzewko szczęścia" Magdaleny Witkiewicz jest powieścią, która rozpoczyna się i kończy świętami Bożego Narodzenia. Jednak zdecydowana jej większość to czas pomiędzy nimi, co sprawia, że lektura będzie idealna o każdej porze roku.
 
 
We wsi Pogodna mieszka Kornelia Trzpiot. Dziewięćdziesięcioletnia seniorka rodu podczas Wigilii ogłosiła, że nie umrze bez... herbu! Spanikowana rodzina rozpoczyna gorączkowy podział zadań, zastanawiając się jednocześnie o co chodzi z tym herbem. Tak nagle i w tym wieku?!

Babcia Trzpiot ma jednak niecny plan a herb jest tylko przykrywką. Zdała sobie bowiem sprawę, że może poszukiwania zjednoczą familię, która coraz bardziej się od siebie oddala. Jedna z córek od lat czeka na dobry moment, by wziąć rozwód. Wnuczka wraz z mężem wciąż pracują nie zauważając co robią ich dzieci i czy w ogóle są w domu a ich syn Marek, wcale nie jest zainteresowany znalezieniem sobie dziewczyny. W przeciwieństwie do Konrada, wnuka Kornelii, który miewa ich po kilka naraz! U jednej z bohaterek pojawia się też wątek zdrady sprzed lat i lęk o ojcostwo męża...

Wcale się zatem nie dziwię, że seniorka użyła pięści uderzając w stół - może to pobudzi rodzinę do działania.


Feeria barw doskonale odnosi się w tej powieści do bohaterów, których jest wielu i to jakże różnorodnych. Koniecznie muszę wspomnieć o małym Szymonie, który potrzebuje pomocy bo samotny ojciec nie zajmuje się dzieckiem należycie; jest i Marta, która w dzieciństwie była wyśmiewana i teraz tak szybko nie chce wybaczyć i zapomnieć tamtych słów. Zadziwiającą relacją z seniorką może pochwalić się ksiądz proboszcz Jan, który grywa z nią w karty i wysłuchuje tekstów o jeżach :) Nie mogę pominąć jeszcze Henry'ego Marii Campbell, który pojawia się na końcu każdego rozdziału i dopiero pod koniec dowiadujemy się kim jest... Choć ja zdecydowanie zbyt szybko się domyśliłam, ale i tak było ciekawie, ponieważ zaskoczyły mnie inne wątki! I na koniec wspomnę Wam o Felicji, do której wszyscy lubią się przytulać! Kim jest?
 
Czy Kornelia dostanie swój herb? Albo przynajmniej drzewko szczęścia, czyli genealogiczne? Czy uda jej się scalić rodzinę? Czy opuści ją strach, że po jej śmierci rodzina rozjedzie się po świecie? 
Po roku od rzuconego przez seniorkę wyzwania wszystko się wyjaśni.


Ta powieść to kolejny lek antydepresyjny Magdaleny Witkiewicz, który można stosować bez uzgodnienia z lekarzem czy farmaceutą, w dowolnych dawkach. Nie szkodzi zdrowiu! A wręcz przynosi ulgę, radość, poprawia nastrój i sprawia, że choć na chwilę zapominamy o problemach. Humor jest wyborny, ale i opisane problemy są niezmiernie życiowe i pokazują, jak psują się relacje rodzinne.
 
W powieści dużo się dzieje, czytelnik nie ma czasu na nudę, poza tym intryguje go jak rozwiną się poszczególne wątki. Tutaj każdy z bohaterów wnosi coś ciekawego a najczęściej śmiesznego w fabułę. U jednych są to zaloty z naleciałościami z przeszłości, u innych problemy z nowymi technologiami, niespodzianki podczas poszukiwań przodków czy znaczenie pieczątki używanej na plebanii. Tylko pamiętajcie, że wszystko co złe to "po dziadku Bolku"!
 
 
Podsumowując - "Drzewko szczęścia" to opowieść o samotności w tłumie, o tym że marzenia się spełniają a to co zbyt łatwo przychodzi, nie jest przez nas należycie szanowane. I choć dla niektórych pieniądze mogą wszystko, zwróćmy czasem uwagę na inne elementy naszego życia a przede wszystkim osoby, które są nam bliskie. To historia pełna emocji, odrzucenia, drwin, ale i wyzwań, wytrwałości czy tajemnic. Choć na pierwszym miejscu stawiam humor! Jest wyborny, nieograniczony i... Tę książkę po prostu trzeba przeczytać!

 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki
 
 

 
 
 
 

niedziela, 13 lutego 2022

Magdalena Witkiewicz "Moralność pani Piontek" wyd. 2

 
 
 
Autor: Magdalena Witkiewicz
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 2 lutego 2022
Liczba stron: 304



Zapraszam Was na powieść, która poprawia humor. Pierwsze wydanie ujrzało światło dzienne w 2015 roku. Jednak jako że otrzymałam wydanie drugie z cudownie skromną okładką, przytaczam Wam moją recenzję sprzed kilku lat, lekko zmodyfikowaną, byście mogli sięgnąć po książkę, jeśli jej nie czytaliście.
 
 
 
Masz zły nastrój? Męczą Cię problemy? Nie możesz zasnąć z nadmiaru stresu? Jesteś smutasem i zgryźliwcem? Nie, to nie jest reklama leku antydepresyjnego. Znam coś znacznie lepszego! To wznowiona właśnie powieść Magdy Witkiewicz "Moralność pani Piontek", która jest doskonałym lekiem na powyższe przypadłości. Dlaczego? Zapraszam na moje wrażenia.

Gertruda Piontek przyszła na świat jako starsza z bliźniaczek i zawsze chciała być w życiu tą ważniejszą siostrą, robić wszystko lepiej i wcześniej. Nie zawsze jednak tak się udawało. Krystyna pierwsza wyszła za mąż (ale to Gertrudzie dostało się lepsze nazwisko) i pierwsza urodziła syna. Obie siostry, kiedy tylko nadarzyła się okazja, uciekły z rodzinnego domu na wsi i to w Gdańsku robiły karierę. Gertruda poszła na medycynę i tam poznała swojego przyszłego męża Romualda. Co jej się najbardziej spodobało w tym mężczyźnie? Nazwisko Poniatowski i to dla niego postanowiła wyjść za mąż. Romuald był potulnym małżonkiem, znosił humory swojej ekscentrycznej i nie znoszącej sprzeciwu żony. Pił i jadł tylko z firmowej porcelany, nie mógł mieć psa i musiał trzymać lustro żonie, która zakładała strój i specjalne buty przeznaczone do trumny i robiła próbę generalną swojego wyglądu. Że o trzymaniu ubrań i butów w garderobie w porządku kolorystycznym nie wspomnę... Można oszaleć, prawda?

Najciekawsza akcja rozpoczyna się jednak w chwili, gdy ukochany syn państwa Poniatowskich Augustyn osiąga wiek trzydziestu pięciu lat i nie mogąc znieść już humorów mamusi postanawia się wyprowadzić. Podczas dyżuru w szpitalu znajduje pokój do wynajęcia u pani Halinki, która nie uprzedza w swojej łaskawości, że drugi pokój wynajęła młodej studentce - Anuli. Do czego doprowadzi wspólne mieszkanie tej dwójki? A może trójki, bowiem najlepszym przyjacielem Augustyna jest megapodrywacz Cyryl a chwilowo ma u siebie... remont.

O ile do tego momentu książka była świetna, to teraz stała się boska. A miałam okazję czytać ją również w miejscach publicznych i ludzie zerkali na mnie z ukosa, bowiem nie byłam w stanie powstrzymać uśmiechu a nawet parsknięć.


(...) Magda Witkiewicz świetnie nakreśliła wszystkich bohaterów tej słodko-gorzkiej opowieści i każdy z nich wnosi powiew czegoś nowego. Upiorna żona i matka Gertruda Poniatowska de domo Piontek, potulny mąż Romuald, który wie, że jego zdanie się nie liczy. Dorosły syn-lekarz, zwany przez matkę Gutkiem, który próbuje zerwać się ze smyczy rodzicielskiej a przy tym rozwijać zawodowo i jeszcze poznać miłość życia. Jego przyjaciel Cyryl, podrywacz, zwany przez Gertrudę Cyrylem Przebrzydłym. Anula, dziewczyna mieszkająca w pokoju u pani Halinki, studentka na którą spadł właśnie problem porzucenia przez ukochanego. Jest też sąsiadka pożyczająca Romualdowi książki oraz salowa Anita mająca odegrać w tej historii bardzo ważną rolę. A jeśli dorzucę jeszcze dwójkę sympatycznych i zaradnych dzieciaków z sąsiedztwa Poniatowskich - Mariettę i Kornela a na koniec jeszcze Biszkopta (psa) to uśmiechu Wam nie zabraknie.

Czytelnik i tak jest w komfortowej sytuacji, bowiem domyśla się wielu wydarzeń i tego, jak historia może się potoczyć. Jednak bohaterowie są w gorszym położeniu, nie wiedzą tego co my, nie znają swoich wzajemnych myśli ani działań i dopiero w finale powieści doznają wielu zaskoczeń, niespodzianek i przeżyją szok (sprawa z psem sąsiadów, powaliła mnie na łopatki). Wtedy dopiero na jaw wyjdzie wiele spraw, które wcześniej wydają się podejrzane. Wyjaśni się sprawa urlopu na Malcie, kim jest pani Basia, dlaczego Gutek musiał wyjechać i do czego tak naprawdę przydaje się wosk. Ciekawym wątkiem jest ten z wybieraniem specjalizacji przez Augustyna oraz jego podchody przed wyjazdem (ech, prosto lecz romantycznie). A jajkiem w szklance to mnie autorka zaskoczyła, nie jadłam nigdy takiego...

Myślę, że to powieść nie tylko dla kobiet. Szczerze polecam ją mężczyznom, ponieważ kiedy poznają Gertrudę jako matkę czy żonę to podziękują losowi za to, że kobiety w ich rodzinach nie są takimi harpiami.

Książka jest dopieszczona, dopracowana, przemyślana a humor idealnie wpasował się w mój gust. "Moralność pani Piontek" to nie tylko powieść romantyczna, ale również komedia pomyłek w najlepszym wydaniu. Uwielbiam lekkie lektury, które nie wiadomo kiedy się kończą, tak szybko się je czyta. A szkoda, bo naprawdę można poczuć się odprężonym, zrelaksowanym i zapomnieć o swoich problemach dnia codziennego. Gorąco Wam polecam powieść, nie tylko na wakacyjny wypoczynek.
 
 
 
 
 
Za książkę dziękuję
 
 

 

sobota, 2 października 2021

Magdalena Witkiewicz "Srebrna łyżeczka"

 
 
 
 
Autor: Magdalena Witkiewicz
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 14 lipca 2021
Liczba stron: 352
 
 
 
 
 
 
Magdaleny Witkiewicz przedstawiać nie trzeba. To polska specjalistka od szczęśliwych zakończeń w swoich powieściach. Najnowsza historia to opowieść o miłości, łyżeczce z wygrawerowaną literą L oraz tajemnicach z przeszłości.
 
 
Lidia jest właścicielką dobrze prosperującej firmy sprzątającej w Trójmieście. Pewnego dnia znajduje w skrzynce list w błękitnej kopercie, który wywołuje w niej strach. Nie ma z kim podzielić się swoimi wątpliwościami, ponieważ jest sama. Od rozwodu minęło już sporo czasu. Co kryje koperta? Czego może chcieć od Lidki obca staruszka? 
 

Początkowo myślałam, że to właśnie ten wątek autorka rozwinie i podążymy tropem tajemnic z przeszłości... 
 
Jednak zamysł był inny i udajemy się w przeszłość - owszem, ale do momentu, gdy Lidka ma naście lat i przyspieszony kurs dorastania. Musiała dbać o siebie, potem też o dom, ponieważ matka nie dała jej dobrego przykładu i nadużywała alkoholu. 
Gdy przyszedł udar, dziewczyna była już pełnoletnia. To właśnie wtedy poznała Konrada, trzydziestolatka pragnącego się nią zaopiekować. Lidka czuje się nietypowo w tej sytuacji, bo dotychczas to ona musiała opiekować się kimś innym. To ona musiała być dojrzalsza, mądrzejsza i zorganizowana. Nie miała czasu na rozrywki czy spotkania ze znajomymi. Pod "skrzydłami" Konrada to się zmienia. 
On uważa, że należy jej się zabawa.
Ona poczuła wolność i się nią zachłysnęła aż do bólu.
Pędziła na oślep po latach "więzienia" z matką.
Zniszczyła to, co mogło być piękne, co ich połączyło.

Do wątku upragnionego rozwiązania tajemnic, czyli wyjaśnienia z listu, powracamy na koniec książki. Czy nie jest jeszcze za późno na pewne sprawy? Na pytania, odpowiedzi i naprawę tego, co się zniszczyło?
 
 
I tu pojawia się japońska sztuka naprawiania rozbitych naczyń - technika Kintsugi. Przekonajcie się sami, jak działa i czy warto ją poznać. 

Muszę przyznać, że to dość nietypowa powieść patrząc na dorobek Magdy Witkiewicz. Moim zdaniem, nie ma tak dziwnej drugiej książki przez nią napisanej. Teoretycznie niesie ze sobą wiele zagadkowych spraw, problem alkoholizmu, homoseksualizmu, radzenia sobie w życiu czy też nieradzenia. 
Jednak nie ma we mnie takiej euforii jak zwykle po lekturze książki autorki. Było ciekawie, ale bez szału. Były tajemnice, ale zostały ukryte pod warstwą irytujących zachowań bohaterki. Ja rozumiem jak wiele przeszła, że szybko musiała dorosnąć, ale jej wyskoki były często przesadą i sama o tym wiedziała. 
 
Jak potoczą się losy Lidki? Co w jej życie wniesie pani Irena? Jaka przyszłość czeka Konrada? A przede wszystkim jaki będzie finał tej historii?
 
 
Podsumowując - "Srebrna łyżeczka" to opowieść pokazująca życie dzieci z rodzicami-alkoholikami; przepełniona żalem, błędami, niefortunnymi decyzjami, niepewnością, wyrzutami sumienia czy zdradą. Jest też śmierć, odpowiedzialność, życiowe bagaże, uzmysłowienie ludziom, że czasem trzeba działać szybko, by na niektóre rzeczy nie było za późno. W powieści znajdziemy też stwierdzenie, że miłość nie przychodzi na życzenie oraz że na prawdę trzeba być gotowym.
 
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wrześniowych wyzwań: Pod hasłem, 52 książki
 
 
 
 
 
Za książkę dziękuję
  



poniedziałek, 7 czerwca 2021

Magdalena Witkiewicz "Wizjer" - przedpremierowo

 
 
 
 
Autor: Magdalena Witkiewicz
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: planowana na 16 czerwca 2021
Liczba stron: 382
 
 
 
 
 
Magdalena Witkiewicz to pisarka kojarząca się głównie z powieściami obyczajowymi czy książeczkami dla dzieci; popełniła też duety ze Stefanem Dardą. Tym razem postanowiła wkroczyć samodzielnie na ścieżkę mocniejszej literatury i napisała "Wizjera", który jest określany mianem kryminału lub thrillera. Jak jest w rzeczywistości? 
 

W 1997 roku na IRC-u poznali się Salome, Horus i Nostradamus, przedstawiciele trzech państw, którzy kilka lat później założyli firmę Argus, wykorzystującą najnowsze technologie do zbierania i przetwarzania danych. Każdy analityk marzy, by u nich pracować. 

Laura Kirsch pracuje w jednym z gdańskich banków, ale jest zafascynowana działalnością Argusa, dlatego z wielką radością po raz pierwszy uczestniczy w konferencji dotyczącej baz danych, którą zorganizowano w styczniu 2017 roku w Warszawie. To wtedy poznaje Jurija, jednak mimo iskrzenia... dzieli ich tak wiele. Spotykają się dopiero rok później a potem on bez słowa znika. Brak kontaktu trwa dwa lata, kiedy to Laura dowiaduje się, że Jurij popełnił samobójstwo! Jednak zupełnie nie wierzy w to, co usłyszała, ponieważ mężczyzna kochał życie! Późniejsze wydarzenia utwierdzą ją tylko w tym przekonaniu...

W międzyczasie w jej życiu pojawiło się kilku mężczyzn, z których jeden ma do wykonania tajną misję względem Laury, drugi zaś sprowadził do jej życia kogoś, kto nie znalazł się w nim przypadkowo. Wszystko kręci się wokół Argusa, niektórzy tam już pracowali, inni dopiero będą. A firma rozwija się prężnie zaś najnowszy projekt MoreThanHeart kryje wiele niespodzianek.


W życiu bohaterki pojawia się coraz więcej osób, niewyjaśnionych zdarzeń, zagadek i tajemnic z przeszłości. Kobieta nie zdaje sobie sprawy, że nie wszyscy mówią prawdę, nie każde słowo jest bezinteresowne a ona stała się narzędziem w rękach innych. Chwilami jest naprawdę naiwna i łatwowierna, ale z coraz większym lękiem zaczyna bawić się w detektywa zdając sobie sprawę, że sama niewiele zdziała. W co została wciągnięta? Jakie fakty odkryje? Z czyjej strony grozi jej niebezpieczeństwo? Czego dotyczą jej wyrzuty sumienia?

"Wizjer" to książka, która potrafi wciągnąć i mocno trzymać w szponach fabuły, choć moim zdaniem nie jest to thriller. To bardziej kryminał niosący sporo emocji i napięć. Niewątpliwie autorka ma dar również do tego gatunku, widać że pomysł został starannie przemyślany a sama treść nie jest monotonna (wstawki z FB, Messengera czy aplikacji MTH oraz kilku narratorów). 
Z czasem do czytelnika zaczyna docierać coraz okrutniejsza prawda o tym, co jest starannie ukrywane przed milionami ludzi na całym świecie i dlaczego pewne informacje są tak bardzo chronione. 
Do czego zmierza fabuła? Kto powinien czuć się zagrożony? Komu można zaufać? Co ludzie mają zamiast serca?
 
Historię Laury czyta się naprawdę dobrze, choć bywały momenty, że mnie irytowała. Co musiało się wydarzyć w jej życiu, by wzięła się za racjonalniejsze myślenie i podjęła konkretne działania? Musicie sprawdzić sami.
 
Ja jestem zadowolona z lektury, bowiem w żadnym momencie nie byłam pewna jak zakończy się ta historia a nawet co zastanę w kolejnym rozdziale. Jedynym co mnie rozczarowało to były wątki napisane w taki sposób, że bardzo szybko można się domyślić prawdy; zbyt szybko poznać to, co powinno trzymać w napięciu jeszcze długo i potem wbić w fotel. Ale rozumiem, że nie każdy pisarz czeka z efektem 'wow' do końca i pozwala czytelnikowi "wygrać sobie finał" wcześniej. 

Autorka poruszyła bardzo ważne tematy w swojej najnowszej książce (m.in. cukrzycę typu 1 z którą mam do czynienia na co dzień w osobie mojego dziecka), ale nie chcę Wam zdradzać zbyt wiele - miejcie i Wy niespodzianki do okrywania, podobnie jak ja. Witkiewicz zwróciła też uwagę na to, jak bardzo jesteśmy inwigilowani, podglądani, jak łatwo jest dowiedzieć się o każdym z nas wszystkiego, co tylko ktoś pragnie. To było przerażające!


Podsumowując - "Wizjer" to intrygująca historia o tym, jak często naszym życiem rządzą przypadki, jak bardzo całe serie zdarzeń zmieniają ludzkie losy a zemsta i dążenie do władzy stają się numerem jeden. Mocna pod wieloma względami książka, pokazująca zbiegi okoliczności, spryt, próby rozwikłania wielkich afer, traumatyczne dzieciństwo oraz więzi między matką a dzieckiem, rodzeństwem czy ich brak... Powieść pokazująca jak bardzo jedna chwila nieuwagi rzutuje na psychikę człowieka, który stanowi przez kolejne lata o życiu bądź śmierci innych. Polecam i czekam na kolejne mocniejsze książki autorki!




P.S. IRC wzbudził we mnie wspomnienia sprzed lat. Pamiętam jak rozpoczęłam liceum a dzięki klasie matematyczno-informatycznej mogłam korzystać popołudniami z pracowni komputerowej i właśnie wtedy narodziła się moja ksywka ejotek, kiedy zaczęłam rozmawiać z innymi właśnie na IRC-u :)
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki
 
 
 
 
Za książkę dziękuję Autorce oraz
 

 

piątek, 7 maja 2021

Magdalena Witkiewicz & Natasza Socha "Awaria małżeńska" - wyd. 2

 
 
Autor: Magdalena Witkiewicz, Natasza Socha
Wydawnictwo: Filia
Data wydania:  kwiecień 2021
Liczba stron: 400
 
 
 
 
Rzadko czytuję ponownie książki, ale zdarza mi się sięgać po wznowienia, zwłaszcza kiedy wiem, że czeka na mnie dawka dobrego humoru. Za oknem pada... Koc, herbata i "Awaria małżeńska" (wznowienie).  Z uwagi na permanentny brak czasu i coraz większe zaległości w pisaniu recenzji w tym przypadku podratuję się recenzją pisaną przy okazji pierwszego wydania - w 2016 roku.



(...) żyjemy zupełnie nieświadomie i nie zdajemy sobie sprawy, że czasem śmierć zwykłego kota może stać się momentem, który zrewolucjonizuje nasze życie. Dowód? Przeczytajcie moje wrażenia.

Ewelina i Justyna, niczego złego nie przeczuwające zapracowane kobiety, podróżują gdańskim autobusem linii 122 we wtorkowe popołudnie. Jednak w ułamku sekundy leżą na podłodze niemal jedna na drugiej, z nietypowo  powykręcanymi kończynami. Nie zdają sobie w pierwszej chwili sprawy, że sprawcą gwałtownego hamowania był kot, który niestety nie wyszedł z życiem z tego wypadku. Bohaterki lądują na szpitalnych łóżkach oddziału ortopedycznego - jedna z zagipsowaną nogą, druga - ręką i barkiem. W pierwszym odruchu chcą jak najszybciej stamtąd wyjść, bo przecież nawet unieruchomione lepiej zajmą się domem i dziećmi niż mężowie, którzy - o zgrozo! - nie mają o codzienności bladego pojęcia. Zresztą na własne niejako życzenie żon, bo nawet gdy coś robili, starali się jak mogli, to one po nich poprawiały, dopieszczały i w rezultacie panowie odpuścili... nie jest to dziwne, prawda?

Jednak pierwotny odruch pacjentek, by "biec" do domu, ostudziła pani doktor, stwierdzająca, iż możliwe są komplikacje i pobyt na oddziale będzie konieczny przez co najmniej trzy tygodnie! Panie z każdym kolejnym dniem oswajają się z sytuacją i starają umilić czas najlepiej jak to w tych warunkach jest możliwe: czytają, dyskutują, nawet na tematy intymne (dochodzą na przykład do wniosku, że kobieta, która potrafi sama sobie dać przyjemność czy za pomocą wibratora czy prysznica, ma wyższe poczucie własnej wartości, czuje się lepiej i jest niezależna od faceta) a nawet poprawiają swój wygląd. W najtrudniejszych momentach udzielają porad przez telefon a popołudniami wysłuchują szczerych relacji od dzieci (które mieszczą się w przedziale wiekowym 5 do 11 lat).

A co w tym czasie słychać w domu? Jak radzą sobie Sebastian i Mateusz? Hmmm... Pierwsze dni były najtrudniejsze, bowiem panowie nie mieli nawet wiedzy podstawowej dotyczącej funkcjonowania własnych komórek rodzinnych. Bo po co prasować skarpetki? Jak ugotować krupnik, by nie był ciałem stałym? Dlaczego każde z dzieci na śniadanie je jajko w innej postaci? Dlaczego nie można kupić gotowej nutelli? Co się robi z brudną klatką królika? To papier toaletowy sam nie odrasta na uchwycie? A tu jeszcze przewrotny los sprawił, że wielkimi krokami nadszedł nowy rok szkolny i trzeba najpierw dokończyć kompletowanie wyprawki a potem pogodzić zakupy, pracę, szkoły, przedszkole.... No dobra, tylko jaki jest adres tych placówek?? Później dojdą wywiadówki, zadania domowe, konkursy, wierszyki i piosenki, przebrania a przede wszystkim poradzenie sobie z sytuacją, gdy nad ranem w poniedziałek dziecko przypomina sobie magiczne "co trzeba przynieść lub zrobić na jutro"... znaczy na dziś. I nawet nie ma kiedy oczyszczać synaps... Z czym jeszcze będą musieli zmierzyć się panowie? Ja nie zdradzę nic więcej...

Do tej pory nieogarnięci i niewtajemniczeni tatusiowie, teraz rzuceni na głęboką wodę i zmuszeni do samotnego ojcostwa przez kilka tygodni, muszą sobie radzić. Może mają w głowach chaos, może wykonują plan minimum, byle tylko przetrwać, może nie mają pojęcia o wielu sprawach, bo do tej pory wszystko funkcjonowało dzięki żonom - które tak nawiasy mówiąc są chyba w połowie cyborgami, bo po całym dniu faceci padają na pysk a kobiety wciąż wyglądają na uśmiechnięte i z zapasem sił - ale starają się sprostać, żeby dzieci podczas odwiedzin u mamy, nie miały podstaw do skarżenia się. Bardzo przydatna okazała się również pomoc Dżesiki, która normalnie zajmowała się ptaszkami a teraz pomaga przy dzieciach...

W tym czasie żony nie tylko odpoczęły, ale też przewietrzyły mózgi co poskutkowało podjęciem mnóstwa decyzji, jakże ważnych w chwili, gdy ich związki się sypią czy też "separują". Postanowiły, że już nie będą perfekcyjnymi paniami domu i pozwolą sobie pomagać, choćby coś miało być zrobione gorzej. Ich szpitalny rachunek sumienia miał sprawić, że znów będą szczęśliwymi nie tylko matkami, ale i żonami. Bo przecież kiedyś przeżywali romantyczne chwile...

Świetna komedia z humorem (oraz ironią), który idealnie do mnie trafiał co skutkowało chichotaniem niezależnie od miejsca gdzie czytałam książkę. Boskie teksty, zabawne scenki, rozbrajająca niewiedza i ciekawe pomysły na rozwiązywanie różnorodnych problemów. Autorki postawiły też na popularyzowanie twórczości innych, bowiem wspomniały o Nesbo, Kingu czy Cobenie. Oprócz tego w powieści znajdziemy też prawdy z życia wzięte, które mogą skłonić do przemyśleń i prób ratowania związków i relacji, bo czasem jest jeszcze na to szansa. Witkiewicz i Socha pokazały jak ważne jest zacieśnianie więzi dzieci z ojcem oraz że mama, mimo że kocha ogromnie też czasem potrzebuje oddechu. A zakończenie? Każdy czytelnik myśli, że jest przewidywalne, prawda? Nic bardziej mylnego, ja poczułam się ogromnie zaskoczona a uśmiech zagościł na twarzy...


Podsumowując - ogromnie się cieszę, że sięgnęłam po "Awarię małżeńską", bo to gwarancja dobrej zabawy. Książka aż kipi od ciekawych pomysłów, trafnych spostrzeżeń dotyczących codziennego życia, ale jakże czasem zaskakującego. Bohaterowie zostali dobrze wykreowani, niektórzy otrzymali dość charakterystyczne cechy czy zajęcia. Powieść doskonale spełnia się zarówno w kategorii rozrywkowej, ale też uczy a jest przecież lekka i przyjemna. Ja polecam! Chyba nie tylko kobietom...






Książka przeczytana w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło, Pod hasłem, 52 książki





Za książkę dziękuję



poniedziałek, 8 marca 2021

Magdalena Witkiewicz "Po prostu bądź" - wydanie 2

 
 
 
Autor: Magdalena Witkiewicz
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 27 stycznia 2021
Liczba stron: 368
Wydanie 2
 
 
 
Powieść Magdy Witkiewicz "Po prostu bądź" jest dla mnie wyjątkowa. Nie tylko z uwagi na swoją treść, ale też na okoliczności w jakich ją otrzymałam i czytałam. Książka - w pierwszym wydaniu - miała swoją premierę 7 października 2015 roku a ja otrzymałam jej elektroniczną wersję we wrześniu od Autorki z adnotacją, bym miała co czytać w szpitalu, bo przecież wybieram się na operację. Nigdy nie zapomnę tamtego momentu, tamtych emocji i mojego wzruszenia. Magdo, dziękuję raz jeszcze za Twój gest :) 
Dzięki temu, że miałam książkę w czytniku, byłam w stanie ją przeczytać, papierowych egzemplarzy nie miałam siły utrzymać w rękach. 
Zamieszanie z pobytem w szpitalu sprawiło, że nie otrzymałam papierowego wydania, tym bardziej cieszę się, że wydanie drugie zapełni ten brak :)
 
 
 
Oto moja recenzja z października 2015 roku, gorąco polecam Wam tę powieść :)
 
 
Każdy człowiek niezależnie od miejsca zamieszkania, wykształcenia, wieku i wzrostu ma marzenia. Są one bardzo zróżnicowane, ale dla tego konkretnego człowieka są wyznacznikiem szczęścia, którego przecież każdy z nas pragnie. Jednak nie zawsze jest tak, że można po prostu zrobić to co się chce, bowiem czasem na naszej drodze stają inni, mający - jakże odmienne od naszych - plany co do naszej przyszłości. Jak się z tym czujemy? Czy dostosujemy się do pragnień innych czy walczymy o swoje marzenia? Bywa różnie, ale przejdźmy do przykładów, czyli najnowszej powieści Magdy Witkiewicz, na której kolejne książki czekam zawsze z utęsknieniem i "biorę w ciemno" nie czytając nawet opisu fabuły.

Paulina, zwana również Polą, mieszka wraz z rodzicami na wsi. I właśnie ten fakt (czyli wieś) jest kością niezgody pomiędzy nimi, ponieważ Pola chce iść do liceum a potem na studia i nie chce na chwilę obecną wychodzić za mąż! Natomiast jej rodzice mają na ten temat całkowicie odmienne zdanie. Według nich do pracy w gospodarstwie dziewczyna nie potrzebuje nawet nauki w liceum. Powinna poślubić Adriana i urodzić gromadkę dzieci. Ale Pola nie chce takiego życia. Adrian, który jest jej najlepszym przyjacielem, w ogromnej tajemnicy pomaga dziewczynie w uczestnictwie na gdańskich warsztatach a potem egzaminach wstępnych na studia. Dopiero kiedy okazuje się, że Paulina dostała się na wymarzoną architekturę informuje o tym rodziców. Nie znajduje jednak zrozumienia. Opuszcza rodzinny dom, bez uśmiechu, bez wsparcia, bez pomocy finansowej. Wybiera samotną drogę do marzeń... Jak się to dla niej skończy? Czy będzie zadowolona ze swojego wyboru?

Na studiach Pola radzi sobie nieźle, ma sympatyczną współlokatorkę w akademickim pokoju a na Boże Narodzenie tworzą (z osobami, które nie wyjeżdżają do swoich krajów) niezapomniane chwile i oryginalne potrawy. Jednak świat dziewczyny zmienia się diametralnie z powodu... zakochania. I to nie takiego zwykłego, bowiem obiektem jej westchnień jest wykładowca. Miłość Pauliny okazuje się być wzajemna, ale by mogła się rozwijać muszą poczekać do końca semestru, kiedy to Aleksander przestanie wykładać na jej roku. Uczucie, które zapłonęło w sercach tej dwójki jest gorące, szczere i bardzo porywające. Nad Polą wiszą jedynie czarne chmury z twarzami nieprzystępnych i upartych rodziców. Żadne próby kontaktu się nie powiodły a Paulina nie chce żyć jak jej siostra Magda, z mężem pijakiem i gromadką dzieci, byle zgodnie z wolą innych. Wsparcia udziela Poli siostra Agnieszka, która wraz z mężem Paddym mieszka za granicą. To oni są teraz jej rodziną i pocieszają w najtrudniejszych chwilach życia.

A te właśnie nadeszły, bo przecież żadne radosne dla kobiety momenty, nie gwarantują szczęścia wiecznego. Wystarczy ułamek sekundy, by stracić wszystko co dotychczas dawało nam kopniaka do życia, co radowało serce, duszę, umysł i ciało, co sprawiało że uśmiech każdego ranka pojawiał się na twarzy. Miłość jednego dnia jest, by zaraz potem odejść... Pomimo braku naszej zgody. Jak poradzi sobie Pola na kolejnym życiowym zakręcie? Dlaczego to akurat z niej los sobie zakpił? Czy nie została już wystarczająco odrzucona przez rodziców i pozostawiona sama sobie? 

Na szczęście od dawna tuż obok jest Łukasz, przyjaciel i współpracownik Aleksandra. To on przejmuje teraz podstawową opiekę nad Polą i proponuje jej nietypowy układ. Dlaczego tak zależy mu na szczęściu dziewczyny? Na czym ma polegać jego propozycja i czy zostanie zaakceptowana? Co czuje i myśli ten mężczyzna? Tego już na szczęście nie musimy się domyślać, bowiem autorka pokazała również jego punkt widzenia.

Jak odebrałam najnowszą powieść Magdy Witkiewicz? "Moralność pani Piontek" była dla mnie mistrzostwem pod względem humoru, "Zamek z piasku" i "Pierwsza na liście" były wybitne w tematach poważnych. Jednak "Po prostu bądź" zaliczyłabym do zupełnie innej kategorii - rollercoaster emocjonalny. Ta historia serwuje czytelnikowi szeroki wachlarz od przyjaźni, miłości i szczęścia, poprzez euforię czy tęsknotę, aż do rozpaczy, strachu, gniewu i samotności.  Na przykładzie młodziutkiej Poli otrzymujemy prostą radę życiową, że o to co chcemy osiągnąć musimy walczyć, potem dbać i pielęgnować, bo los bywa przewrotny i nie wiadomo kiedy postanowi nas uszczęśliwić a kiedy dać lekcję pokory wszystko odbierając. Wystarczy przecież sekunda i nasz wyidealizowany świat runie, grzebiąc pragnienia i niewypowiedziane słowa. Niniejszą powieścią autorka stara się nam udowodnić, że życie wymaga rozmowy dwojga bliskich sobie osób. Z jednej strony dlatego, by potem nie żałować, że nie zdążyliśmy a z drugiej, by nie rozmijać się z powodu milczenia. Swoje żale, pretensje i bóle trzeba przekazać temu, kogo darzymy choćby odrobiną sympatii, bo będzie łatwiej uniknąć rozczarowań i błędów.

Paulina jako główna bohaterka jest w głównej mierze osóbką sympatyczną. Bardzo mi zaimponowała, gdy stanęła okoniem w stosunku do rodziny i zapragnęła powalczyć o swoje marzenia. Jednak nie mogę być wobec niej bezkrytyczna, ponieważ niejednokrotnie mnie irytowała i denerwowała swoim dziecięcym zachowaniem oraz skupianiem się zbyt długo na nietypowych amuletach. Pola musiała kroczyć taką ścieżką życia, która wymagała od niej, by szybko podejmowała decyzje jako dorosła osoba i to na dodatek odpowiedzialna nie tylko za siebie. Czy zawsze dawała radę? Nie! Często potrzebowała wsparcia, tłumaczeń a nawet porządnego potrząśnięcia, by wyszła ze skorupy i nabrała na nowo chęci do walki o lepsze jutro.

"Po prostu bądź" została napisana z typową dla Witkiewicz lekkością i banalnością. Autorka wciągnęła mnie w historię miłości, która czasem sprawia, że ludzie błądzą a czasem nie potrafią o niej zapomnieć. Magda posiada szczególny dar, by w najprostszych słowach opowiedzieć historię niesamowitą, dotyczącą problemów, które napotykamy na swojej drodze. Ale robi to w sposób chwytający za serce już od pierwszych stron. Ktoś może powiedzieć, że losy bohaterów czy zakończenie powieści są przewidywalne, ale tak naprawdę nie o to tutaj chodzi. Nie u Witkiewicz. U niej nawet najlepszy finał nie zawsze jest taki, na jaki wygląda. Bo niby prawdziwa miłość zdarza się w życiu raz, ale czy na pewno?

Żeby nie zabierać Waszego cennego czasu, bo przecież lepiej sięgnąć po książkę niż czytać moje o niej wynurzenia, wspomnę jeszcze tylko o trzech sprawach. Każdy rozdział rozpoczyna się idealnie dobranym do jego treści fragmentem piosenki, który wręcz wzmaga odbiór mających nastąpić za chwilę wydarzeń. W powieści przeczytamy nie tylko o miłości czy dążeniu do marzeń, ale również o alkoholizmie i homoseksualizmie, które jakże innej reakcji otoczenia wymagają. A po trzecie i najważniejsze - powieść ta bardzo silnie działa na psychikę czytelnika, wyciska z niego łzy, potrafi wzbudzić najbardziej skrajne emocje, które czasami zmuszają do odłożenia lektury, choć na moment, by złapać równowagę. Czy potrzeba więcej słów, by przekonać Was do przeczytania "Po prostu bądź"?

 
 
 
 

 
 
 
Za książkę dziękuję  



poniedziałek, 12 października 2020

Magdalena Witkiewicz & Stefan Darda "Cymanowski chłód"


Autor: Magdalena Witkiewicz & Stefan Darda
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 30 września 2020
Liczba stron: 352
kontynuacja książki "Cymanowski Młyn"





W przypadku duetu Witkiewicz & Darda to właściwie na dwoje babka wróżyła, bowiem twórczość Magdy znam i uwielbiam, zaś z książkami Stefana nie miałam nigdy styczności. Dlatego sięgając po "Cymanowski Młyn" zupełnie nie wiedziałam co mnie czeka - poza tym, że mistrzowskie połączenie obyczajówki z thrillerem. Jednak kiedy tylko usłyszałam o kontynuacji, czyli "Cymanowskim chłodzie" wiedziałam, że muszę ją poznać! Jaki z tego morał - odnosząc się do tej babki i wróżenia? Muszę poznać twórczość Stefana Dardy :)

W pensjonacie Cymanowski Młyn trwa wielkie oczekiwanie na ślub Jerzego Zawiślaka z Anną. On wciąż tęskni za synem, którego stracił na bagnach; ona zaczęła fascynować się książkami Łukasza o duchach i z każdym dniem czuje coraz większą więź z Hanią - poprzednią żoną Zawiślaka. Dostrzega też dziwne rzeczy, czuje że oprócz żywych, w pensjonacie znajdują się też inne istoty. A kiedy poznała historię Formellów, skojarzyła ją ze swoim zaręczynowym naszyjnikiem. Jak zakończy się wątek ze skarbem?
 
Pustkę w życiu Jerzego wypełnia teraz Adam Kostuch, który pomaga w pensjonacie i leśniczówce. Co zrobi, gdy pozna prawdę o swoim pracodawcy? Jak Adam poradził sobie z tym, że zabił człowieka i w jaki sposób rozwiązał kwestię szantażu, bowiem jego czyn ktoś widział... Do czego był zdolny, by zatrzymać tajemnicę dla siebie? Czy będzie potrafił jeszcze żyć jak dobry człowiek czy może zło odcisnęło na nim trwałe piętno?


Demony przeszłości mają w książce duży udział, różnymi sposobami wnikają w poszczególne wątki, co powoduje że czytelnicy nie mogą być niczego pewni. Wprawdzie nie przepadam za wątkami paranormalnymi, jednak tym razem mają one swój urok. Nie muszę w nie wierzyć, ale bez nich fabuła nie byłaby już tak ciekawa i intrygująca. Zmarli czuwają nad żywymi, dając im nie tylko wskazówki, ich działania znacznie wykraczają ponad udzielanie informacji.
 
 
Tajemnice w Cymanach wciąż się mnożą, nie ma chyba bohatera, który byłby szczery i otwarty. A im więcej ludzie ukrywają tym mroczniej się robi, bo przecież pobliskie bagna nie jeden sekret już skrywają. Na dodatek nad okolicę nadciągnął cymanowski chłód, czyli wyjątkowa przyrodnicza anomalia, która już w listopadzie pokrywa wszystko grubą warstwą śniegu i lodu, choć kilka kilometrów dalej trwa prawdziwa jesień. Co ukryje przed oczami niektórych?
 
"Idzie Cymanowski Chłód. Śnieg zasypie. Nikt się nie dowie..." *
 
Pewne rzeczy zasypał śnieg, ale słowa niosące prawdę powoli wychodzą na jaw. Kolejne tajemnice przestają nimi być, choć nie wszystkie trafiają do właściwych słuchaczy. Serce wielokrotnie w takich chwilach bije mocniej, zwłaszcza że do samego końca nie wszystko jest takie, na jakie wyglądało wcześniej. Do akcji wkracza bowiem zemsta, odrobinę sensacji, kolejne szantaże i... cuda! 



Podsumowując - "Cymanowski chłód" to opowieść, w której maczają swe przezroczystości duchy. Te złośliwe oraz te dobre, chroniące domy wraz z domownikami. Żyjące postacie wciąż nie mogą uporać się z grzechami przeszłości, próbując jakoś naprawić błędy. W tej powieści nic nie dzieje się bez przyczyny; odkryjecie kto dla kogo jest szczęściem, nieszczęściem, prym wiodą tajemnice i sekrety a szantaże i śmierć mieszają się z kłamstwami. Między wartką akcją przemycone zostały ważne wartości - celebrujmy codzienność, bo jest krucha i nigdy nie wiemy jak długo będzie nam dane cieszyć się obecnością bliskich. Kilkukrotnie pojawia się też gorliwie pielęgnowana przez pokolenia kaszubska kultura. Koniecznie przeczytajcie a kto nie zna pierwszej części, to gorąco zachęcam, by poznać od razu obie.
 
 
 
 

* M. Witkiewicz & S. Darda, "Cymanowski chłód", Wyd. Filia, Poznań 2020, s. 158




Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki




Za książkę dziękuję



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...