Pokazywanie postów oznaczonych etykietą latarnia morska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą latarnia morska. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 30 listopada 2021

M.L. Stedman "Światło między oceanami"

 
 
 
Tytuł oryginalny: The Light Between Oceans
Tłumaczenie: Anna Dobrzańska
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 2016
Liczba stron: 432

 
 
 
 
Świetnie ukazała życiowe dylematy pochodząca z Australii M.L. Stedman w swoim debiucie. Tak, to genialny debiut, który doczekał się ekranizacji. Uwielbiam debiuty a ten tytuł polecało mi tak wiele osób, że czułam iż to nie będzie stracony czas.
 
Przenieśmy się w czasie i przestrzeni na maleńką wysepkę Janus Rock, leżącą u wybrzeży Australii, tam gdzie mieszają się wody Oceanu Indyjskiego i Południowego. W 1920 roku były wojskowy Tom Sherbourne otrzymał tam posadę latarnika. Chciał zapomnieć o tym, co przeżył na wojnie i jak wielu ludzi zabił. Z czasem w jego małym królestwie pojawiła się kobieta - Isabel. Była dobrą i kochającą żoną dla tego małomównego mężczyzny, jednak nie potrafiła dać mu dziecka.
 
Był 27 kwietnia 1926 roku, kiedy Isabel sadziła krzew rozmarynu na trzeciej już mogile, gdy usłyszała płacz dziecka. W tym samym czasie Tom przez lornetkę dostrzegł łódź i zawołał żonę. Znaleźli martwego mężczyznę i kwilące niemowlę. Nie wiedzieli, że ta chwila całkowicie zmieni ich życie. I nie tylko ich...
 
Szarpani emocjami nie są pewni jaką decyzję podjąć. Czy matka maleństwa utonęła? A może gdzieś na nie czeka? 
Jednak mając wizję dotychczasowych niepowodzeń i brak szans na kolejną ciążę żony, Tom ulega jej namowom i postanawia zatuszować fakt, że łódka kiedykolwiek dopłynęła na wyspę. Lata mijają, dziewczynka rośnie, ale rośnie jeszcze coś... Wyrzuty sumienia Toma, który... Nie, tego już nie zdradzę.
 
 
Napiszę tylko tyle - koniecznie musicie przeczytać tę powieść! Proponuję też przygotować chusteczki do ocierania łez wywołanych wzruszeniami. 
Autorka nakreśliła wspaniały obraz wojennych bohaterów, po których bliscy jeszcze długo płaczą, samotności, której poszukują, by móc w spokoju przeżyć resztę życia oraz niespodziewane pojawienie się miłości, zmieniającej nieco plany. 
Włożyła w codzienność swoich postaci ból po stracie nienarodzonych dzieci, konieczność godzenia się z kolejnymi traumami a także trud w podejmowaniu decyzji, wcale nie będącej łatwą - czy odnalezione na falach dziecko można uznać za swoje. Dar taki kochać czy też może pozbawić się tego uczucia oddając, bo przecież nie należy do nich...
Przyznaję, że to ogromny dylemat! Bardzo trudna decyzja do podjęcia. Dla obojga. Choć późniejsze wydarzenia zweryfikowały nieco moje postrzeganie ich wyboru. Czy na pewno był dobry? Kto najbardziej na nim ucierpiał? Czy były plusy wydarzeń z kwietnia 1926 roku?
 
Stedman powoli buduje napięcie i nie od razu dowiadujemy się kim był nieżyjący mężczyzna i maleńkie dziecko oraz jakie wydarzenia spowodowały, że znaleźli się w łodzi. Gdy się pozna ich historię to czy punkt widzenia nieco się nie zmienia? Jak potoczy się los głównych bohaterów i ich znalezionej córeczki?
 
Gwarantuję Wam wiele emocji, zwroty akcji jak w kryminale, wiele szczęścia i nieszczęścia ludzkiego, strach w oczach nierozumiejącego dziecka, ale najbardziej poruszył mnie sam finał. Mimo wszystko.


Podsumowując - "Światło między oceanami" cudowny i wzruszający debiut o sile miłości, o przyrzeczeniach, łamaniu obietnic, dobrych intencjach, wyrzutach sumienia, pragnieniu miłości i pełnej rodziny o poronieniach, bólu i rozpaczy oraz o podarunku od losu. To historia w której ścierają się pozytywne emocje z tymi negatywnymi. Naprzeciw podekscytowaniu i uczuciom matki wychodzą wściekłość, złe wybory a godzić je próbują granice wytrzymałości. Żal walczy z nienawiścią a ulga miesza ze smutkiem. Gorąco polecam!


 
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło, 52 książki
 
 

sobota, 14 lutego 2015

Kimberley Freeman "Zatoka Latarni"




Tytuł oryginalny: Lighthouse Bay
Tłumaczenie: Anna Nowak
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data wydania: 21 stycznia 2015
Liczba stron: 496











Rok temu - w styczniu - miałam okazję poznać po raz pierwszy twórczość Kimberley Freeman. Recenzowałam wtedy "Wzgórze Dzikich Kwiatów", które mnie zafascynowało do tego stopnia, że gdy usłyszałam o najnowszym tytule - musiałam go mieć! Czy historia opisana w "Zatoce Latarni" zdobyła moje serce? Czy emocje i tajemnice wyzwoliły adrenalinę? Zapraszam na recenzję.

Autorka, podobnie jak w poprzedniej powieści, prowadzi akcję w dwóch - odległych od siebie o sto dziesięć lat - czasoprzestrzeniach. Jest rok 1901. Poznajemy Isabellę Winterbourne, dwudziestotrzylatkę, która wraz z mężem i załogą jego przyjaciela wyrusza statkiem do Australii. Ich misją jest przekazanie złotej buławy wykonanej przez męża Isabelli - Arthur'a, jako dar dla australijskiego rządu. Kobieta towarzyszy mężowi, ale myślami wciąż powraca do chwil sprzed niemal trzech lat, kiedy to utraciła swoje dziecko. Synek państwa Winterbourne - Daniel - zmarł po piętnastu dniach od narodzin a Isabella nie mogła nawet uczestniczyć w jego pogrzebie. Jedyną pamiątką po dziecku jest czarna opaska na jej nadgarstku a w niej zaszyta koralikowa, dziecięca bransoletka. Jednak mąż, pod wpływem alkoholu i przyjaciela - właściciela statku - chce jej odebrać tą ostatnią cząstkę łączącą i przypominającą o synku. Kobieta podejmuje próbę ukrycia "skarbu", spisuje stan swojej biżuterii i planuje ucieczkę od męża. Jeszcze nie przypuszcza, jakie plany ma wobec niej los. Że w pewien niewyjaśniony sposób pomoże jej w tym. Jednak za jaką cenę?

W wyniku huraganu ich statek - Aurora, rozbija się a ocalenie jest nagrodą tylko dla jednej osoby - Isabelli. Do ostatniej chwili kobieta musi walczyć o życie z Arthurem, potem z bezsilnością, wyczerpaniem, brakiem jedzenia i picia, schronienia oraz orientacji w terenie. Jej jedynym bagażem jest skrzynia. Czy uda jej się dotrzeć do cywilizacji? Czy wychowana dotąd w mieście kobieta, w domu ze służbą będzie w stanie poradzić sobie w nieznanym miejscu? Na swojej drodze spotka tubylców, latarnika a także rodzinę małego Xaviera, którego pokocha. Dlaczego chłopiec tak bardzo przypomina jej synka? Kto jej pomoże? Jakie plany na przyszłość ma kobieta? Czy będzie mogła liczyć na uczciwą i bezinteresowną pomoc drugiego człowieka? Czy brat jej zmarłego męża - Percy Winterbourne - odnajdzie ją w Lighthouse Bay?

Naprzemiennie z losami Isabelli autorka opisuje drugą historię, innej kobiety - Libby Slater. Libby ma czterdzieści lat i złamane serce. Właśnie pożegnała swojego ukochanego - Marka. Zmarł on po dwunastu latach ich nietypowego związku - byli bowiem kochankami. Mark Winterbourne miał żonę a Libby mimo iż, była "tą drugą" nie może teraz poradzić sobie z faktem, że tętniak odebrał jej miłość życia. Rzuca pracę i ukochany Paryż i postanawia wrócić do rodzinnej miejscowości Lighthouse Bay w Australii. Obawia się jedynie o kontakty z siostrą, bowiem skonfliktowane od dwudziestu lat kobiety, wciąż nie umieją się pogodzić i żyć jak prawdziwe siostry. Co stało się powodem niesnasek? Czego Juliet nie może wybaczyć siostrze? Jak zareaguje na jej powrót? A może pomyśli, że Libby chce odebrać jej połowę spadku po ojcu? Że chce udziałów w pensjonacie i kawiarni?

Na szczęście Libby nie musi mieszkać u siostry, bowiem Mark kilka lat wcześniej kupił jej maleńki domek nad brzegiem oceanu. Teraz może swobodnie z niego korzystać, nie tylko zresztą pod względem mieszkalnym, ale i twórczym. Mężczyzna wyposażył go również w sztalugi, pędzle, farby i inne potrzebne do malowania przedmioty. Czy Libby komukolwiek przyzna się do wydarzeń sprzed dwudziestu lat? Albo do związku z Markiem? Czy uda jej się odzyskać siostrę? Czy będzie się czuła bezpiecznie w miejscu, gdzie nocami pojawia się tajemniczy samochód a ktoś chodzi wokół domu, wyraźnie czegoś szukając?

Pytania mogłabym mnożyć, bowiem książka jest kopalnią tajemnic, niespodzianek, niespodziewanych wydarzeń, pościgów, sekretnych pokoi, dzikich lokatorów czy kłamliwych ludzi. Książkę przeczytałam w dwa popołudnia z wieczorami i ... żałuję, że tak szybko opuściłam australijskie klimaty. Bardzo spodobała mi się opisana historia z szumem oceanu w tle. Autorce nie brak wyobraźni, każda scena, rozmowa, sytuacja i myśl została dokładnie przemyślana i pięknie spisana. Wszystko ma swój początek, genezę, powód czy przyczynę, by potem czytelnik mógł wczuć się i zrozumieć działania bohaterów czy otaczający ich świat.

Sama jestem kobietą, więc książka opisująca dwa życiorysy kobiet, dzielnych i mimo przeciwności losu walczących o swoje szczęście, była dla mnie wymarzoną lekturą. Autorka pisze lekko i ciepło a kiedy trzeba potrafi wzruszyć, poruszyć do głębi serca albo wzburzyć. Jestem jej wierną fanką i mam nadzieję, że będę miała okazję przeczytać kolejną powieść, która wyjdzie spod jej "pióra".Jeśli chcecie poznać dramaty życiowe Isabelli i Libby oraz spróbować zrozumieć ich postępowanie, choć nie zawsze dobre, to mające na celu wyłącznie dobro, to koniecznie sięgnijcie po powieść "Zatoka Latarni". Gwarantuję zapomnienie się w lekturze przy wszechobecnym szumie oceanu.






Książka przeczytana w ramach wyzwań: Czytelnicze marzenia 2015, 52 książki


Za możliwość przeczytania książki 
dziękuję Pani Dagmarze z Wydawnictwa Nasza Księgarnia


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...