Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zimniak Magdalena. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zimniak Magdalena. Pokaż wszystkie posty

sobota, 26 czerwca 2021

Magdalena Zimniak "Gra poza prawem"

 
 
 
Autor: Magdalena Zimniak
Wydawnictwo: Prozami
Data wydania: 2018
Liczba stron: 432
 
 
 
 
 
 
 
"Gra poza prawem" to moje drugie spotkanie z twórczością autorki. Zaintrygowała mnie ta mroczna okładka...
 
 
Dorota nie istnieje. 
Choć przecież żyje... Oddycha, je, czuje, mieszka obok lasu pod Sopotem i choć ma już dwadzieścia lat to nigdy nie opuściła domu. Nie ma też kontaktu ze światem zewnętrznym. Jak to możliwe?  
To babcia wymogła na mamie, że ukryją ją przed wszystkimi, przed światem... Pewnego do tego domu wchodzą włamywacze i wszystko totalnie się zmienia! Kończy się względny spokój mieszkających tam kobiet.

Ola ma dwadzieścia cztery lata i jest bibliotekarką. Wychowała się w domu dziecka i od tamtego czasu ma jednego prawdziwego przyjaciela, który zawsze jej pomaga i broni - Krzyśka. W swojej szefowej wyczuwa tajemnicę i bardzo chce ją odkryć, chociaż sama głęboko w sercu ukrywa swoją - nikt nie wie co tak naprawdę wydarzyło się w murach bidula...

Gdy dochodzi do spotkania Oli i Doroty świat trzęsie się w posadach - na jaw wychodzą tajemnice, nie tylko z odległej przeszłości a Beata znajduje trupa! Kto i jakie konsekwencje poniesie? A kto zapłaci najwyższą cenę? Kto jest mordercą?

Wielbicielki kryminałów - Beata i Dorota stają się bohaterkami mrocznego kryminału we własnym życiu...

Rozpoczyna się gra...
Dwoje młodych ludzi podejmuje się nieoficjalnego śledztwa... Do jakich informacji dotrą? Kto im pomoże? Komu mogą zaufać i go wtajemniczyć? A komu wyznają całą prawdę?


Włamania, gwałty, porwania, strach, przerażenie i ukrywanie zbrodni. Mur milczenia, trudne dzieciństwo, nieoczekiwane zwroty akcji. Spore emocje wzbudzają relacje matek i córek, nie zawsze łatwe, pozytywne, często posuwające się do rękoczynów i braku zaufania.
 
Prowadzone śledztwo jest niezmiernie dziwne a przez to intrygujące. Nikt nikogo nie zna, nic się nie wiąże, każdy ma swoje tajemnice i trudno jest ułożyć całość historii prowadzącej do zbrodni z maleńkich puzzli. Przyznaję, że trudno jest z wyprzedzeniem domyślić się kto zabił. W trakcie fabuły na jaw wychodzą choroby psychiczne czy romanse.
 
Chwilami akcja mocno abstrakcyjna, nie wszystkim wydarzeniom można wierzyć, iż są realne, zdarzają się nużące fragmenty, ale i tak uważam, że to doskonale napisana książka, która wciąga czytelnika w swój świat. 


Podsumowując - "Gra poza prawem" to thriller z próbą wyjaśnienia realnej zbrodni pełen wściekłości, przerażenia, plątaniny kłamstw, zawodów miłosnych oraz cynizmu. Dzięki naprzemiennej narracji szczegółowo poznajemy uczucia, emocje i myśli bohaterów, co prowadzi do odkrycia wielu tajemnic oraz przyczyn zemsty losu. Polecam!
 
 
 
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło, 52 książki

poniedziałek, 3 grudnia 2018

Magdalena Zimniak "Białe róże dla Matyldy"






Autor: Magdalena Zimniak
Wydawnictwo: Prozami
Data wydania: 2014
Liczba stron: 304











Powieść Magdaleny Zimniak kusi pastelową okładką i pozytywnie brzmiącym tytułem - "Białe róże dla Matyldy". Zwykła i lekka obyczajówka, prawda? Kiedy kupowałam powieść na warszawskich targach książki w 2015 roku też tak myślałam... Ba, nawet kiedy zaczynałam czytać (nie psułam sobie wcześniej lektury zagłębianiem się w recenzje czy opis) nie przypuszczałam z jakim kalibrem przyjdzie mi się zmierzyć...

W wypadku samochodowym zginęli rodzice Beaty i właśnie dziś, wraz z mężem Konradem i ciotką Matyldą, młoda kobieta zmierza na ich pogrzeb.  Po ceremonii ciotka mdleje i zostaje przewieziona do szpitala, gdzie ma dojść do siebie po stracie siostry.

W trakcie pogrzebu Konrad odbiera telefon z policji - są nowe dowody w sprawie wypadku... Komisarz twierdzi, że to nie był wypadek, gdyż ktoś majstrował przy układzie hamulcowym. Czy mieli wrogów? Beata rozpoczyna śledztwo na własną rękę - szpera w służbowym komputerze matki, rozmawia z jej przyjaciółką... Wciąż pojawiają się nowe informacje i tropy a podążając krok po kroku odkrywa, że życie jej rodziny wcale nie było tak krystaliczne :) Najpierw natyka się na tajemnice ojca i matki, potem ciotki...

Karmiąc koty w domu Matyldy znajduje fotografię ze ślubu ciotki oraz jej dzienniki, do lektury których udziela sobie pozwolenia... Poznaje z nich inny obraz rodziny. Odkrywa mroczne sekrety, dowiaduje się jak wyglądało nastoletnie życie swojej mamy i jej siostry. Beata nie przypuszczała, że Matylda była dzieckiem krzywdzonym, niezauważanym i karanym a sposób jaki znalazła, by zwrócić na siebie uwagę i otrzymać trochę troski i miłości jest przerażający!

Jak dobrze, że Beata wzięła urlop w pracy... Każdą możliwą chwilę wykorzystuje na czytanie dzienników, ukrywa ten fakt nawet przed mężem... To co znajduje, powoduje u niej - zresztą u mnie też - jeżenie się włosów na głowie!
O ile początek książki i wyznania Matyldy były mocne o tyle od połowy powieści zaczyna się wręcz horror.
Nie do wiary do czego ta kobieta była zdolna.
Nie do uwierzenia co potrafiła zrobić, by otrzymać choć gram zrozumienia, pocieszenia, miłości czy czułości...

Uczucie grozy u czytelnika potęguje zmienność narracji - Beata w teraźniejszości, Matylda w przeszłości lub treść jej dzienników... Nie ma wyraźnie oddzielonych momentów zmian narracji, co powoduje, że można zagubić się w zawiłościach fabuły. Śmierć rodziców Anki i Matyldy przeplata się ze śmiercią rodziców Beaty. Tajemnice obu rodzin zaczną wychodzić na jaw. Czasem trudno uwierzyć, że to wszystko mogło się wydarzyć... Że coś takiego mogło zrodzić się w umyśle, nawet chorym...

Umysł czytelnika nie odetchnie, wszystko się pomiesza... Nerwy będą napięte do granic możliwości. Wielokrotnie będziecie w ogromnym szoku. Nie zdradzę Wam żadnych szczegółów, nie potrafię opisać tego, co zaserwowała nam Magdalena Zimniak. Nawet nie chcę... Sami przekonajcie się do czego zdolni są ludzie. Gwarantuję Wam rollercoaster emocji.

Wiem, że moja recenzja nie psuje Wam zabawy przed przeczytaniem tej książki. Wierzę, że zachęciłam. Muszę wspomnieć, że powieść opowiada o chorobie nazwanej zespołem Münchhausena oraz zastępczym zespole Münchhausena, ale nie czytajcie o tym wcześniej. Dajcie się ponieść...


Podsumowując - "Białe róże dla Matyldy" kryją w swej pudrowej okładce makabryczną treść. Tajemnice, traumy, niespodzianki i choroba, która sprawuje władzę nie tylko na osobą nią dotkniętą, ale też nad jej działaniami względem innych. Ta książka intryguje, poraża i na długo pozostaje w pamięci... To trudna emocjonalnie lektura dla osób wrażliwych, zwłaszcza matek - polecam dobrze przemyśleć czy po nią sięgniecie, choć oczywiście warto! Może po prostu melisa wcześniej? :)






Książka przeczytana w ramach listopadowych wyzwań: Pod hasłem, Mini Czelendż, 52 książki
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...