Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fabisińska Liliana. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fabisińska Liliana. Pokaż wszystkie posty

sobota, 28 stycznia 2023

Liliana Fabisińska "Bez podtekstów" / "Zaraz wracam" / "107 sekund"

Moi drodzy czytelnicy,
jak sami widzicie, niewiele się tutaj u mnie działo od... w sumie od listopada. 
W tym czasie jednak czytelniczo coś się działo, więc powoli będę starała się nadrobić zaległości - podsumowania, stosiki... A przede wszystkim recenzje, w przypadku książek, które nie przybyły od Wydawców, będą to krótkie notki.
 
Dziś post dotyczący książek stycznia - przesłuchałam trzy tytuły Liliany Fabisińskiej.
 
 
 

Autor: Liliana Fabisińska
Wydawnictwo: Świat Książki
Data wydania: 27 kwietnia 2022
Liczba stron: 336
 
 
[materiał reklamowy] barter z Wydawnictwo Purple Book
 
 
 
"Bez podtekstów" to komedia romantyczna, w której prym wiodą bohaterowie czterdzieści plus odkrywający "uroki" internetowych portali randkowych.
 
Miłka i Marek przyjaźnią się od studiów, kiedy to on ją uratował na egzaminie, choć wykładowca i tak odkrył mistyfikację. 
On jest po traumatycznym rozwodzie, który trwał pięć lat; ma zakaz zbliżania się do córki nad czym bardzo ubolewa a była żona wciąż coś od niego chce i składa kolejne pozwy. Marek mieszka w hotelu asystenckim, gdzie warunki nie sprzyjają zaproszeniu kogokolwiek.
Miłka jest żoną i matką. Uwielbia swoje dzieci oraz uczniów. Jej mąż nie znosi Marka, ale kobieta nie chce i nie potrafi się od niego odciąć. Wierzy, że ich przyjaźń jest bezwarunkowa.
Gdy wpada na pomysł wyswatania Marka nie wie, że odmieni to życie ich obojga... 

Ze szczegółami poznajemy ich przygody z aplikacją randkową, pomoc Miłki, liczne wiadomości jakie wymieniają z potencjalnymi kandydatkami, intrygujące spotkania, po których często Marek chciał zrezygnować z poszukiwań tej jedynej.

Czy w obliczu wydarzeń przyjaźń tych dwojga nadal będzie tylko przyjaźnią? Czy możliwa jest taka relacja między osobami odmiennej płci i to bez tytułowych podtekstów? Co odkryją szukając miłości dla Marka?

Przyznam szczerze, że tego co odkryli na portalu randkowym nie odgadłam i trochę mnie to zaskoczyło - nie tego się spodziewałam. Zwłaszcza, że tak jak wspomniałam na początku - TO zdecydowanie spowodowało niezłą lawinę!

Powieść jest zabawna, lekka, chwilami przyjemna w odbiorze, chwilami przewidywalna a chwilami... mnie nudziła i powodowała, że niekoniecznie miałam ochotę poznawać dalsze losy bohaterów. Znam lepsze tytuły autorki.
 
 
Za książkę dziękuję 

 
 
 

Autor: Liliana Fabisińska
Wydawnictwo: Purple Book
Data wydania: 28 września 2022
Liczba stron: 320



Przemek i Gabrysia wybrali się w romantyczną podróż przedślubną do Włoch. Wprawdzie Gabi nie nosi jeszcze pierścionka, ale po cichu liczy, że właśnie pośród włoskich krajobrazów go dostanie. Młodzi wynajęli samochód i na własną rękę zwiedzają urocze zakątki. 

Gdy pływali w rajskiej zatoczce wśród skał ukradziono im samochód. Najgorsze jednak jest to, że wszystkie ich rzeczy były w środku! Paszporty, ubrania, telefony i jej zaręczynowy pierścionek! Tak, Przemek zgodnie z jej przypuszczeniami wreszcie się oświadczył.

Tytuł książki odnosi się do słów, które chłopak wypowiedział do narzeczonej zanim zniknął na horyzoncie, by poszukać pomocy - "zaraz wracam"... Jednak pozostawiona na skale Gabi, w samym podkoszulku Przemka jest przerażona, bo godziny mijają a jego nie ma... Zmarzniętą i głodną dziewczynę znajduje starszy mężczyzna - Giuseppe - i zabiera ją do swojego trabucco, czyli dużej drewnianej konstrukcji, będącej maszyną rybacką (bardzo zainteresował mnie ten temat i nie ukrywam, że po lekturze zgłębiałam go jeszcze w internecie).

W dalszej części powieści śledzimy naprzemiennie losy Gabrysi, która próbuje uzyskać kontakt ze światem oraz losy Przemka - wreszcie dowiedziałam się, co mu się przytrafiło! I nie ukrywam, że było to ogromnie zaskakujące!
Sama nie wiedziałam, która narracja była ciekawsza, ale obie ciekawe. Gabrysia miała okazję poznać cudowne włoskie smaki, intrygujących ludzi, narzekać na bolącą pupę i dowiedzieć się jakie znaczenie ma cebula. Początkowo próbowała odnaleźć Przemka, wrócić do Polski, jednak z czasem sytuacja mocno się komplikowała a ona straciła do niego zaufanie...

Włochami pachniało i smakowało. Historia wielokrotnie zaskakiwała, zwroty akcji podnosiły ciśnienie, bo chociaż to powieść lekka, zabawna i przyjemna to jednak towarzyszy jej dreszczyk emocji.
Jeśli mam być szczera, to podobała mi się znacznie bardziej niż "Bez podtekstów". Polecam!
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło, Pod hasłem, 52 książki
 
 
 
 
 
 

Autor: Liliana Fabisińska
Wydawnictwo: Czarna Owca
Data wydania: 24 sierpnia 2022
Liczba stron: 360



Diana jest samotną matką. Wraz z córeczką Olą mieszka w Krakowie. Ich życie przypomina... chyba mogę to napisać - koszmar. Kobieta ma problemy z rozwodem (podpisała kiedyś niekorzystne dla siebie dokumenty) co skutkuje brakiem szans na zasiłek. Nie ma pieniędzy, bo opłacić rachunki. Brak prądu. Brak wody. Jest tylko gaz, ciepło i świece.

Diana próbuje podjąć się każdej pracy. Dosłownie. Co rano odpowiada na wszystkie ogłoszenia. I wreszcie trafi do firmy Norberta. Bogaty, czuły i troskliwy facet nie tylko ją zatrudnia, ale też zakochuje się w niej. Z wzajemnością. 

I wtedy życie Diany i Oli ulega diametralnej zmianie. Jak w bajce... pojawia się piękny dom, ubrania, jest światło i woda oraz mężczyzna spełniający marzenia a dziewczynkę traktuje jak własną córkę. Po kilku latach rodzi się Staś, choć Norbert podobno nie mógł mieć dzieci... Wtedy to nawet teściowa patrzy na Dianę lepszym okiem...
 
Jednak w pewnym momencie piękna bańka pęka... Wystarcza tytułowe 107 sekund, by życie tej rodziny legło w gruzach. Tragedia sprawia, że Dianą targają poczucie winy i wyrzuty sumienia. Oddalają się od siebie z mężem. Z Olą zaczyna się dziwnie zachowywać. Czy jest ktoś, na kogo pogrążona w rozpaczy matka będzie mogła liczyć? 

Jakie znaczenie w tej historii mają makaroniki i podróż do Paryża?
Co ukrywa teściowa?
Kim jest Kaśka Mścicielka?
 
Książka jest teoretycznie obyczajówką, ale możecie mi wierzyć, chwilami targały mną takie emocje jak w thrillerze. Fabuła wciągnęła mnie bez reszty a prawda która zaczęła wychodzić na jaw - to był szok! No po prostu spadły mi kapcie! Co ukrywał Norbert? Co robił, gdy wydarzyła się tragedia? Jaką tajemnicę skrywa przyjaciółka Diany - Gośka? Jak wygląda życie samotnej matki, której myśli krążą wokół każdego grosza? Jak szybko może odmienić się życie - w każdą możliwą stronę...?
 
Diana za wszelką cenę dąży do prawdy i to co odkrywa wstrząsa nie tylko nią... Kłamstwa, intrygi... Gorąco Wam polecam tę historię!

 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło, 52 książki
 
 

sobota, 28 sierpnia 2021

Natasza Socha & Liliana Fabisińska "Schronisko niechcianych żon"

 
 
 
Autor: Natasza Socha & Liliana Fabisińska
Wydawnictwo: Edipresse Książki
Data wydania: 16 czerwca 2021
Liczba stron: 320
 
 
 
Kocham powieści zarówno Nataszy Sochy jak i Liliany Fabisińskiej, zatem nie bałam się ich duetu. Liczyłam, że będzie świetny i nie myliłam się - bomba!


Dom, a właściwie rudera stojąca na końcu tonącej w błocie ulicy Poziomkowej, stał się sztabem kryzysowym czterech kobiet. 
Właścicielką jest Hortensja, na którą mąż zrzucił dom z wizją niekończących się remontów, kredytami oraz pożyczkami u znajomych. Sam uciekł do apartamenciku tuż przy swoim miejscu pracy i zwabił tam ich dwie córki.
Tymczasowo u kuzynki (Hortensji właśnie) mieszka Oliwka, przebojowa adwokat, która wprawdzie nie ma dzieci, ale twierdzi że mąż oznajmił, iż chemia się skończyła, zatem wyniosła się z domu. 
Na Poziomkową trafia też Agata, która nie wiedząc, że Oliwia się wyprowadziła chciała pożyczyć u sąsiadki mąkę. Jako jedyna jest szczęśliwą mężatką i matką trójki dzieciaków (w tym bliźniaki-przedszkolaki Kuba i Filip) i pośród oryginalnie urządzonego wnętrza domu Hortensji, wygłasza mowy jak pokonać rutynę w związku. 
Niespodziewanie do tej trójki dołącza Monika, agentka nieruchomości z pazurem, matka Kacpra i żona Fabiana. Teoretycznie jest zadowolona ze swojego życia i ma pomóc Hortensji w pozbyciu się rudery... Jednak w praktyce pojawia się tutaj, by wylać żale na swoje małżeństwo i oziębłość męża.

 
Wszystkie kiedyś były najszczęśliwsze na świecie. 
Wszystkie mają kompleksy i zazdroszczą innym.
Cztery totalnie różne osobowości, jednak łączy je ten sam problem - faceci.
A faceci po latach spadli z piedestału; z podium o nazwie "ideał" i teraz ich partnerki szukają zemsty.

Najlepsza akcja rozpoczyna się z chwilą, gdy panie postanawiają śledzić panów. Co z tego wyniknie? Co odkryją? Jaka okaże się prawda?
Każda z historii była bardzo ciekawa, wciągająca, ale istnym hitem - jak dla mnie - okazała się ta z życia Agaty!
Niezły kwartecik z tych naszych bohaterek. Istne ziółka! Chwilami było mi ich żal, czasem bałam się, że będą chciały się zemścić; były momenty do płaczu i do śmiechu. 
To książka, której nie możecie nie przeczytać!
Zdrady, przekręty, knucie, szok na twarzach męskich bohaterów (ja go po prostu "widziałam")
 
Tytuł świetnie oddaje treść, finałowe kroki bohaterek oraz przyciąganie domu na Poziomkowej zaskakują, spodziewałam się nieco innego zakończenia, ale to jest zdecydowanie lepsze. Brawo dla autorek!
 
Ta książka naprawdę odzwierciedla historie nas, zwykłych kobiet i problemów, które przeżywamy.
A osobiście bardzo dziękuję za wspomnienie o świnkach morskich i cykorii - w imieniu naszej Tosi :)
 
 
Podsumowując - "Schronisko niechcianych żon" to świetna opowieść o czterech rodzinach, który losy nieźle się pokręciły. Autorki z lekkością, humorem oraz ironią opisały perypetie, których często i my doświadczamy w swoim życiu. Zwróciły uwagę na to, by nie wyolbrzymiać, trzymać się faktów, spojrzeć wstecz i zrobić rachunek sumienia bo może  i my popełniłyśmy błąd, który doprowadził do ekscesów męża. To historia o potrzebie dystansu i czasu, demonach, żalu, złości i poczuciu odrzucenia, postanowieniach oraz przyjaźni ponad wszystko.
 
 
 
 
 

niedziela, 24 stycznia 2021

Liliana Fabisińska "Z jednej gliny"

 
 
 
 
Autor: Liliana Fabisińska
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data wydania: 2014
Liczba stron: 336
Seria: Babie Lato
 

 
Liliana Fabisińska od kilku lat należy do grona polskich pisarek, których powieści czytam w ciemno. Są bardzo poruszające, życiowe, dające nadzieję, niosące pocieszenie. Pojawiają się w nich tematy, które wywołują emocje, ale też humor i tajemnice. "Z jednej gliny" nie jest nowością, ale bardzo się cieszę, że wreszcie po nią sięgnęłam.


Lena, Gośka i Marta spotykają się w małej pracowni Nory, by tworzyć naczynia z gliny. I choć każda z nich pojawiła się tam kierowana innymi pobudkami to szybko zaczyna je łączyć coś więcej niż zajęcia - delikatna nić przyjaźni. 
 
Dla Gośki lepienie z gliny ma być zastępstwem za próby chóru po przebytej operacji. Bardzo ruchliwa, pomysłowa i gadatliwa samotna matka, oczekująca na rozwód ukochanego, by mogła przeprowadzić się do niego do Francji. Czy doczeka się deklaracji z jego strony?
Marta ma za zadanie relaksować się podczas tworzenia naczyń, bowiem wraz z mężem starają się o potomstwo. Kobietę bardzo stresują kolejne niepowodzenia, zwłaszcza że nadal nie znaleziono powodu, dla którego nie może zajść w ciążę. Czy zobaczy upragnione dwie kreski na teście?
Lena z kolei ukrywa prawdziwy powód uczestnictwa w zajęciach. Kombinuje jak może, by nie wyszło na jaw, że jest tutaj służbowo a że polubiła Norę to stara się jej nie szkodzić swoimi obowiązkami. Kim jest i co próbuje ustalić Lena?


Wszystkie trzy bohaterki wykazują się empatią i w zawoalowany sposób starają się pomóc Norze, która mimo braku pieniędzy normalnej pomocy by nie przyjęła. Kobieta została sama z piątką dzieci a na dodatek wokół zniknięcia jej męża pojawiły się znaki zapytania, uniemożliwiające przyznanie jej jakiejkolwiek pomocy. Dlatego by zarobić, zamierza uczyć ceramiki, na której tak naprawdę sam się nie zna... Ponadto przedmioty mające coś wspólnego z Jackiem pojawiają się lub z znikają w tajemniczych okolicznościach. Co wydarzyło się naprawdę?


Niby TYLKO powieść o kobietach i dla kobiet, ale ja napisałabym AŻ, bowiem bardzo mnie ta lektura pochłonęła. Autorka poruszyła w niej wiele problemów z jakimi borykają się kobiety we współczesnym świecie - samotne macierzyństwo, źle ulokowane uczucia, walka o zajście w ciążę, lojalność wobec przyjaciół, radzenie sobie z uporem mężczyzn, rodząca się miłość i przyjaźń.

Cztery jakże różne historie bohaterek, cztery różne charaktery, cztery różne wizje szczęśliwej przyszłości. Wciągnęłam się w kibicowanie kobietom, byłam ogromnie ciekawa czy Marta zostanie mamą, Gośka wyjdzie za mąż we Francji a Nora pozna losy Jacka. Niektóre wątki przewidziałam, rozwój innych był zagadką i zaskoczeniem. Świetnie się bawiłam i odprężyłam przy lekturze.


Podsumowując - "Z jednej gliny" to powieść lekka, przyjemna i zaskakująca z wątkiem kryminalnym. To historia, która uczy, by nie kisić w sobie problemów, zaufać tym, którzy wyciągają pomocną dłoń, dać szansę rodzącym się uczuciom i niezwykłej przyjaźni a także nie bać się stawiać czoła faktom i wydarzeniom. Wciągająca lektura dla wielbicielek powieści obyczajowych, w której nie brakuje złości, bezsilności, żalu, zemsty, nienawiści, facetów, dzieci oraz... targów przemysłu funeralnego :) Polecam!

 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło, 52 książki
 

niedziela, 6 września 2020

Liliana Fabisińska, Maria Fabisińska "Jeszcze chwilę" - przedpremierowo - patronat

 
 
 
 
 
Autor: Liliana Fabisińska, Maria Fabisińska
Wydawnictwo: Silver
Data wydania: planowana na 9 września 2020
Liczba stron: 360
 
 
 
 
 

Powieści Liliany Fabisińskiej nie są dla mnie nowością, nie są zaskoczeniem - są pewniakiem, gwarancją mile spędzonego czasu pośród dobrze wykreowanych bohaterów, których życie płynie z pozoru zwyczajnie, ale nie omijają ich problemy, zawody, bunty. Dlatego z radością przyjęłam książki wydane przez pisarkę wspólnie z mamą Marią w Oficynie Wydawniczej Silver. Po dobrze przyjętej przez czytelniczki powieści "Warto poczekać" przyszła pora na kontynuację - akcja "Jeszcze chwilę" rozgrywa się półtorej roku po wydarzeniach z poprzedniej części.
 
Wieloletnie wrocławskie przyjaciółki Dorota, Jagoda i Hanka ponownie wspólnie stawiają czoła problemom. Główną bohaterką jest tym razem Jagoda - stojąca u progu lat sześćdziesięciu kobieta biznesu, której życie nigdy nie było usłane różami. Młoda Jagoda wstydziła się swojego domu, który wyglądał jak muzeum, wstydziła się surowej i oschłej matki Antoniny, która obwiniała córkę za niepowodzenia małżeńskie. Pozbawiona prawdziwej matczynej miłości, nie potrafiła przelać jej na swoją córkę - Nataszę, która wypomina Jagodzie błędy z przeszłości i robi awantury o drobiazgi. 
 
Z trójkąta babka-matka-wnuczka to właśnie środkowe ogniwo jakim jest Jagoda, nie potrafi się porozumieć z pozostałymi. Zwłaszcza teraz, gdy Antonina zapragnęła zamieszkać w domu opieki 'Pogodna Malwa' i Natasza myśli, że babcia została do tego zmuszona. Jakby tego było mało, Jagoda ulega wypadkowi na budowie, co pociąga za sobą cały szereg kłopotów zdrowotnych, badań i stresu. Bowiem przez wiele lat pracowała na swoją pozycję na rynku a teraz może ją utracić, nie mogąc nadzorować prac i poszukiwać nowych klientów. Jednak są ludzie, na których wsparcie może liczyć, w każdej sytuacji, o każdej porze dnia i nocy - to jej mąż Misza oraz przyjaciółki. Czy uda im się ujarzmić pragnącą pracować Jagodę i przejąć jej obowiązki? 
 
 
Choć na pierwszym planie znajduje się Jagoda, to autorki nie zapomniały o zaspokojeniu naszej czytelniczej ciekawości, opisując wydarzenia z życia Doroty i Hanki. A muszę Wam zdradzić, że i u nich wiele się dzieje - "Szałwia pod Szkłem" nadal funkcjonuje z sukcesami, inspektor Małgorzata Kępińska w sposób szczególny zawładnie umysłami bohaterek, zaś najwięcej zawirowań obserwujemy w życiu Pauliny (synowej Doroty), jednak to tylko początkowe wrażenie... Później bowiem pewna młoda dama postanowi zmienić szkołę, co wprawi jej matkę w stan załamania a ojca w osłupienie i pociągnie za sobą poważniejsze konsekwencje a finałowe wnioski Doroty i Jagody już teraz zwiastują burzę w jednym ze związków, o której przeczytamy już w kolejnej części. Nie mogę się doczekać!

Panie Fabisińskie po raz drugi pokazały, jak napisać książkę o dojrzałych bohaterkach, która zainteresuje i zaintryguje czytelnika w każdym wieku. Zupełnie mi nie przeszkadza, że to nie moja grupa wiekowa, kobiece postacie dostarczają bowiem tyle wiedzy, humoru i przede wszystkim pokazują, jak ważna jest przyjaźń oraz wsparcie, że to właśnie na tym skupia się moja uwaga. Zresztą, zarówno młodsi jak i starsi bohaterowie, również dostarczają wielu wrażeń i emocji.

Powieść porusza wiele ważnych problemów, z którymi muszą radzić sobie nie tylko bohaterki, ale też również zwyczajni ludzie w rzeczywistym świecie. Mamy dziecko, które musi radzić sobie z odejściem ojca, rozpaczą i oschłością matki a przede wszystkim z winą, którą zostało za to odejście obarczone - jak to się odbije na psychice dziecka w dorosłym życiu? Mamy matkę, która nie potrafiła zrozumieć swojego dziecka i zaakceptować jego stylu bycia - czy kiedyś uzyska przebaczenie? Jest też kobieta, która nie pracuje zawodowo, zajmuje się domem, dziećmi i dosłownie każdym aspektem życia, by mąż mógł się realizować zawodowo i wspinać po szczeblach kariery - czy będzie tego kiedyś żałować? Inna bohaterka po burzliwych przemyśleniach przebaczyła zdradę, dla dobra dziecka próbowała skleić rodzinę, choć nie potrafiła już być w niej szczęśliwa - czy decyzja była właściwa?

Piękna i życiowa jest ta historia, w której z uwagi na wiek bohaterów (w przeważającej liczbie dojrzałych) wiele miejsca poświęcono rozważaniom, co wypada po sześćdziesiątce, czy można jeszcze odnaleźć szczęście, czy jest szansa na moc energii i prawdziwy śmiech a przede wszystkim czy może być cudownie a nie tylko "nie jest źle"? Typowo obyczajowa powieść, czyli taka jakie lubię najbardziej - pełna problemów, intryg, zdrad, ale i sytuacji pozytywnych. Można się w niej zatracić, uronić łzę, uśmiechnąć szerzej...
 
 
Podsumowując - "Jeszcze chwilę" to książka o samotności starszych ludzi, braku wybaczenia, poczuciu obowiązku, o pokoleniach niespełnionych matek, szczerych rozmowach oraz oczyszczających łzach. Historia o nagromadzonej latami złości i żalu, braku akceptacji ze strony matki, pasjach, odpowiedzialności oraz o tym, że problemy rosną wraz z dziećmi a prawdziwa przyjaźń nie przemija. Nie brakuje w niej również spełniania marzeń, utraty zaufania, oddania rodzinie, depresji oraz kłopotów zdrowotnych. Gorąco polecam!



"Jeszcze chwilę" to napisana z ogromną mądrością życiową historia o walce z własnymi słabościami i demonami przeszłości. Powieść napełnia optymizmem i daje nadzieję na to, że każdy konflikt można załagodzić. Ale najważniejszym jej elementem jest przyjaźń - na zawsze i mimo wszystko. Gorąco polecam!



 
 
Powieść w super cenie i z autografem możecie zakupić bezpośrednio u Wydawcy - informacje TUTAJ
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach lipcowych wyzwań: 52 książki





Za książkę dziękuję 



niedziela, 23 sierpnia 2020

Znamy już datę premiery "Jeszcze chwilę" L. i M. Fabisińska - patronat - zapowiedź

Z ogromną radością ogłaszam dziś radosną nowinę!

Już 9 września swoją premierę będzie miała powieść Liliany i Marii Fabisińskich "Jeszcze chwilę".

Jako patron medialny książki serdecznie polecam Wam lekturę, sporo się dzieje! :) Jest to kontynuacja losów bohaterek z "Warto poczekać", zatem jeśli polubiliście trzy przyjaciółki będziecie śledzić ich codzienność z zapartym tchem aż do zaskakującego finału!

Zamówienia na książkę Silver będzie przyjmował już od 1 września. Gwarantowane zniżki specjalne, autografy i przedpremierowa dostawa!

Śledźcie informacje na moim blogu lub FB wydawcy :)

sobota, 21 grudnia 2019

Liliana Fabisińska, Maria Fabisińska "Warto poczekać"





Autor: Liliana Fabisińska, Maria Fabisińska
Wydawnictwo: Silver
Data wydania: 24 października 2019
Liczba stron: 360




Żyjemy w trudnych czasach - pracodawcy wymagają, by pracownik był młody, ale z doświadczeniem. Większość ludzi musi dorabiać będąc na emeryturze a ci, którzy stracili pracę po pięćdziesiątce mają niemały problem, by znaleźć nową. Seniorów nikt nie chce! Jak zatem żyć? Z czego? Kiedy zdobywać doświadczenie? Od pierwszej klasy podstawówki? Na problemem seniorów pochyliła się Liliana Fabisińska, której powieści znam i uwielbiam. Tym razem uraczyła mnie swoim duetem z mamą - Marią.

Dorota ma pięćdziesiąt pięć lat i wraz z pracownikami uczelni, świętuje jej dziesięciolecie istnienia. Wcześniej przez dwadzieścia trzy lata pracowała w bibliotece politechniki, gdzie było jej dobrze, bezpiecznie i wygodnie. Ale wszystko już znała, wiedziała, niemal się nudziła, dlatego skusiła się lepszymi perspektywami. Teraz jednak nieformalnie dowiedziała się, że zostaje zwolniona. Czuje się rozgoryczona, bo lada moment miałaby nad sobą parasol ochronny, na cztery lata przed emeryturą.

Nieszczęśliwa, oszukana i szukająca zemsty wraca do domu, idzie się wypłakać do cieplarni po ojcu, gdzie wszystko uschło, gdyż nie miała nigdy czasu na pielęgnację. Przez pracę opuściła tyle ważnych, rodzinnych momentów, zaniedbała ukochane rośliny taty a teraz nie ma ani pracy, ani taty, ani schedy po nim.

Jak nietrudno się domyślić, na jej CV nikt nie odpowiada, telefony zostają bez odpowiedzi. Kobiety u progu emerytury nikt nie chce zatrudnić... Na szczęście Dorota może liczyć na wsparcie męża oraz przyjaciółek Jagody i Hanki, z czasem również na kogoś jeszcze. Przypadek sprawia, że bohaterka widzi na horyzoncie nowy cel, nową szansę dla siebie. Zaczyna odradzać szklarnię jednocześnie na tym zarabiając.

Z radością czytałam o kolejnych dniach pełnych pasji i zaangażowania, o gościach odwiedzających klimatyczne miejsce Doroty. Różnorodne tematycznie zajęcia, barwni uczestnicy, radość z kolejnych zarezerwowanych terminów... a później spokój burzy niefortunne przybycie pewnej córki. Czy biznes Doroty przetrwa?

O palmę pierwszeństwa w tej powieści walczą dwa tematy - przemiana pasji w sposób na zarabianie oraz problemy rodzinne z synem i synową Doroty. Między nią a Pauliną od zawsze iskrzyło a kiedy pojawiły się tajemnice i dziwne zachowanie synowej sytuacja zaczyna być coraz bardziej intrygująca. Zwłaszcza, że tak ważne jest, by Dorota się o niczym nie dowiedziała. A przecież to podsyca ciekawość jeszcze bardziej.

Ta powieść jest cudowna! Zaczynając od strony graficznej, to większy druk doskonale sprawdził się podczas wieczornego czytania, gdy wzrok jest już zmęczony. Wątek kręcący się wokół szklarni, pomysłów na zmiany, tematyki kolejnych warsztatów czy imprez, przygotowania, zakupy, materiały, tworzony klimat... Bajka! Niesamowicie chwytliwy i oryginalny temat. Do tego problem seniorów, którzy walczą o realizowanie się jak najdłużej. Bardzo podobało mi się zderzenie szarej myszki Doroty z kolorowymi ptakami - emerytkami z cudnymi kapeluszami. I jeszcze jeden temat - mieszkający na piętrze domu Doroty i Wojtka - ich syn Rafał z żoną i synkiem. Tajemnica ich relacji, zachowań, kłamstw i niewypowiedzianych pragnień prowadzi na rozwidlenie dróg.

Jest to powieść o sile przyjaźni, która trwa w każdej sytuacji; liczyć na siebie można również w nocy zwołując obrady sztabu kryzysowego. Przyjaciółki wesprą nie tylko słowem, zwerbują do sprawy najlepszych specjalistów, byle ratować bliską osobę. Bo jak to w Polsce bywa, zawsze znajdzie się ktoś, kto wbije nam szpilkę - z zazdrości, na złość czy dla zasady.

Przez kolejne strony się po prostu płynie - powieść wciąga, intryguje, fascynuje, rozśmiesza, ale i doprowadza do łez. Autorki wiedziały o czym piszą, sytuacje są namacalne i realistyczne, bohaterowie mają wady, ale i zalety a sama książka nie zawiera zbędnych informacji. Sporo postaci to ludzie sympatyczni, pragnący pocieszenia, rady i uznania, których da się lubić, ale nie zabrakło "czarnych charakterów" - dbają o podniesione ciśnienie czytelnika.


Podsumowując - "Warto poczekać" to doskonały produkt książkowy duetu pań Fabisińskich. Opowieść o marketingu szeptanym, sukcesie, wdzięczności, spełnianiu marzeń, ale i odwadze, radości z życia i sprawiedliwości. O tym, że powinniśmy w życiu robić to, co daje nam satysfakcję i radość, stawiać cele i je uczciwie realizować. O chrobotku reniferowym, torcie ze szpinakiem, niezbyt miłej wiadomości wigilijnej, duchowym wsparciu czy spełnianiu marzeń wnuka. Wyśmienita historia, pełna życiowych spraw, humoru, ale i łez ze świetnym zakończeniem - chętnie poznam ciąg dalszy (wiosną 2020). Polecam gorąco!





Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki




Za książkę dziękuję


piątek, 29 grudnia 2017

Liliana Fabisińska & Asia Gwis "Grzyby"





Autor: Liliana Fabisińska
Ilustrator: Asia Gwis
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data wydania: 8 listopada 2017
Liczba stron: 96
Oprawa: twarda
Wiek odbiorcy: 6+













Twórczość Liliany Fabisińskiej jest mi doskonale znana - uwielbiam powieści autorki, zaś wraz z córą czytujemy książeczki przeznaczone dla najmłodszych napisane lub przetłumaczone przez pisarkę. W listopadzie zostałam jednak zaskoczona - choć dokładnie to podczas krakowskich Targów Książki, kiedy po raz pierwszy wzięłam do ręki "Grzyby. Dziwne fakty z życia grzybów, o których Nie mieliście pojęcia". Asia Gwis - absolwentka łódzkiej ASP namalowała swoje - nieco więcej niż - trzy grosze i wyśmienita pozycja do nauki i zabawy gotowa!

Odpowiadając na pytanie, które zadałam kilka dni temu - czy grzyby są roślinami czy zwierzętami? Grzyby nie zaliczają się do żadnej z tych grup - są osobnym królestwem, zwanym Funga albo Mykobiota (brawo Aine i Sardegna).


Jest to książka zaskakująca, bowiem tylko częściowo odpowiada na nasze domysły - 'aha, będzie o muchomorach i prawdziwkach'... Niby będzie, ale nie tylko...
Poznamy stanowisko biologów, dowiemy się z czego składa się grzyb i czym między sobą różnią się grzyby kapeluszowe.


Odpowiadając na nasze myśli i tytuł tej pozycji nie mogło zabraknąć swoistego Atlasu - cudowne ilustracje grzybów jadalnych, trujących i znajdujących się pod ochroną znajdziemy na wielu kolejnych stronicach.


Książka zawiera mnóstwo informacji mniej lub bardziej naukowych, o niektórych - przyznaję uczciwie - nie miałam pojęcia, dlatego obie z Siedmiolatką z radością odkrywałyśmy niespodzianki.


Jakich ciekawostek można się dowiedzieć z lektury?
- grzyby często noszą nazwy stare, ludowe
- jakie grzyby można uprawiać w łazience
- co jest potrzebne podczas grzybobrania
- niuanse między parami niemal identycznych grzybów
- jak przetworzyć grzyby
- co to właściwie jest huba
- jaki jest najdroższy grzyb świata
- czy muchomor może być przydatny
- w niektórych krajach za zbieranie grzybów można iść do więzienia
- co to jest tybetańskie złoto (czyli jaki grzyb jest tak nazywany)
- jak wyprodukować kombuchę (grzybek herbaciany)
- ogromne znaczenie grzybów dla medycyny
- grzybowe rekordy


Wpadłam jak śliwka w kompot - znów nawiązanie do Wigilii, ale nic nie poradzę... - kiedy czytałam, że są grzyby-przestępcy, drapieżnicy oraz grzyby świecące. Nie zdawałam sobie z tego sprawy! Jak również, że co piąty grzyb na Ziemi to porost. A miałam tak wymagającą panią od biologii w liceum...

Bardzo podobały mi się strony poświęcone 'grzybowym' potrawom, jako że uwielbiam grzyby... Ale i tutaj poczułam zaskoczenie z uwagi na punkt widzenia autorki :) Znajdziecie tutaj bowiem przepisy nie tylko na pieczarki faszerowane, grzybową czy schabowe z boczniaków, ale również ciasto-pleśniak :)

Ale to chyba kilkanaście ostatnich stron jest dla wszystkich największym 'wow' - bo przecież grzyby to nie tylko twory, które jako pierwsze przychodzą nam na myśl - drożdże, porosty, muchomory czy kurki... Są też inne zjawiska i rzeczy, które określamy mianem 'grzyb', prawda? :)
 
Doskonała pozycja wydana przez Naszą Księgarnię pokazuje młodszym i starszym czytelnikom, że właściwie codziennie stykamy się z grzybami... Nie tylko na Wigilię. Nie tylko w trakcie leczenia. Nie tylko w kuchni. Wielokrotnie nie zdajemy sobie z tego sprawy. Duży format, piękne i kolorowe ilustracje, sporo informacji, które zadowolą czytelników w każdym wieku. To wyśmienita pozycja na długie, szarobure jesienno-zimowe wieczory lub jako wsparcie naukowe naszej wiedzy lub niewiedzy :) Gorąco polecam





































Wszystkie ilustracje pochodzą z książki




Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki


Za możliwość przeczytania książki
dziękujemy


czwartek, 13 kwietnia 2017

Liliana Fabisińska "Zielarnia nad Sekwaną"




Autor: Liliana Fabisińska
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 11 kwietnia 2017
Liczba stron: 544
Seria: Jak pies z kotem tom 3



Książkę należy BEZWZGLĘDNIE czytać dopiero po tomie pierwszym i drugim





Twórczość Liliany Fabisińskiej jest mi bardzo dobrze znana - "Córeczka", "Śnieżynki", "Sanatorium pod Zegarem" oraz "Weranda na Czarcim Cyplu" - to powieści, które miałam przyjemność czytać. I właściwie już po pierwszym spotkaniu wiedziałam, że będę sięgać po kolejne. A czy po - aktualnie - pięciu przeczytanych książkach można powiedzieć, że ktoś jest ulubionym pisarzem, idealnie trafiającym w gust? Nawet jeśli teoria na to nie pozwala, to ja mogę tak napisać :) Liliana Fabisińska doskonale wpasowała się w ten mój i mając pewność dobrze spędzonego czasu sięgam po kolejne tytuły.

"Zielarnia nad Sekwaną" jest trzecim tomem serii Jak pies z kotem i pozwala stęsknionemu czytelnikowi na kolejne spotkanie z Niną oraz Natalią - bardzo nietypowo dopasowanymi przyjaciółkami. Każdy kto przeczytał wcześniejsze tomy cyklu wie, że autorka uwielbia robić niespodzianki, zaskakiwać zwrotami akcji a wyjaśnienia zagadek kryminalnych i tajemnic z przeszłości sprawiają, że można zbierać szczękę z podłogi. Co przygotowała tym razem?

Po wyjaśnieniu sprawy śmierci Doroty w tomie drugim, nasze bohaterki zajęły się swoimi sprawami. Pełna poczucia humoru i spokoju Natalia wróciła na Hel, do Wiktora, Maksa, Adeli i "Mewy". Nadmorską sielankę burzy Stefan zapraszając Natalię do Szwecji. Z tego powodu Wiktor częściej wyjeżdża a swoje towarzystwo oferuje jej Mikołaj, który akurat teraz przyjechał w odwiedziny. Może jego obecność pomoże bohaterce odgonić się od tłumu dziennikarzy....?
Nina wraz z siostrami wciąż prężnie rozwija SIS-4, ale byłoby zbyt spokojnie, więc w ich relacje wkradają się tajemnice. Nie interesująca się sprawami firmy - tak jak inne panny Drop - Kostka wychodzi z inicjatywą wyjazdu do Paryża w celu przejęcia pewnej fabryki. Jednak nie zdradza żadnych szczegółów - po prostu cała czwórka ma spędzić tydzień we Francji. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że dotychczas nie zostawiały firmy jednocześnie, zwłaszcza by pojechać do miasta uznawanego za życiowe upokorzenie. To przez Paryż straciły matkę i stały się smutnymi dziewczynkami w czerni, wysłuchującymi jej tyrad o monarchii. Z przekory nie znają też języka francuskiego, choć opanowały wiele innych.

W Paryżu czekają na Ninę liczne niespodzianki. Zostaje uwikłana w całą sieć dziwnych zdarzeń, zbiegów okoliczności i oczywiście - jak można było przypuszczać - znajdzie się za kratkami... Co się wydarzy, gdy odkryje jaki był prawdziwy powód jej przyjazdu do Paryża? Co zaplanowały siostry? A może lepiej to określić - co uknuły? Jednak w ich plan wkradły się kradzież, strzały i zdjęcia ze spotkań, których nie było sugerujące, że Nina jest morderczynią... Tylko kto nie żyje...? Czy to ona zabiła? Kto stoi za paryskim zamieszaniem?
Z uwagi na dobro śledztwa Ninie zostaje odebrana możliwość kontaktu z siostrami oraz firmą, zostaje jej przydzielony bardzo specyficzny adwokat a z odsieczą na francuską ziemię przybywają... Zgadniecie kto?
Teraz dopiero będzie się działo :)

Jak pokazuje znajomość tej powieści, czasami nawet pobyt na komisariacie może przynieść coś pozytywnego. Niedaleko posterunku Nina znalazła bowiem tytułową zielarnię, która okazała się niezwykle ważnym elementem w życiu... Natalii. Niespodziewane spotkanie z właścicielką przyniosło również wyjaśnienie pewnych zagadek z przeszłości. Szczerze mówiąc to byłam w szoku! Głowę daję, że Wy również nie spodziewaliście się takiego rozwoju wydarzeń... Długo nie mogłam się pozbierać po wyznaniu prawdy dotyczącej tragedii na morzu oraz... Mikołaja. Choć w tym drugim przypadku miałam nieco więcej szczęścia w domysłach.

Jeśli chcecie się dowiedzieć co słychać u znanych nam już bohaterów to koniecznie musicie sięgnąć po powieść. Nina, Natalia, siostry Drop, Wiktor czy Stefan a także Maks i Szprot nie pozwalają na spowolnienie akcji. Każdy dorzuci swój element układanki składającej się na wyśmienitą lekturę. Jak to się stało, że kroki bohaterów autorka skierowała z Paryża wprost do jednego z polskich uzdrowisk - znanego mi zresztą doskonale, bo korzystam z tamtejszych kąpieli leczniczych? Dlaczego zginął Olek? Czy Natalia i Wiktor wezmą ślub? Jakie jest wyjaśnienie mądrości Maksa-psa? Czy Nina odpuści trochę siostrom i sama podda się nieco magii uczucia? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie w "Zielarni nad Sekwaną".

Więcej nie napiszę, bowiem każdym zdaniem mogłabym popsuć Wasze delektowanie się tą historią. A jest ona deser z najlepszej cukierni - pucharek wypełniony ulubionym smakiem lodów, okraszony bitą śmietaną, zrównoważony owocami i podkręcony posypką czekoladową, zaś na szczycie wisienka (czyli finał powieści :D).

Czarująca, intrygująca, odrobinę sensacyjna, ogromnie urokliwa, z mnóstwem tajemnic a przede wszystkim magicznie paryska i zaskakująca - taka jest ta powieść. Napisana cudownym językiem, który sprawia, że książka ma tylko jedną wadę - pomimo ponad pięciuset stron kończy się zdecydowanie zbyt szybko!
Pani Liliano, ja bardzo proszę o czwarty tom :)

Chyba się uzależniłam od tej serii! Recenzując "Werandę na Czarcim Cyplu" pisałam, że oczekuję fajerwerków w kolejnym tomie... I ja naprawdę je miałam! :)



"Sanatorium pod Zegarem"
"Weranda na Czarcim Cyplu"
"Zielarnia nad Sekwaną"



Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki


Za możliwość przeczytania książki 
dziękuję



wtorek, 11 kwietnia 2017

Dziś premiera "Zielarni nad Sekwaną" Liliany Fabisińskiej!

Kochani,
myślałam że zdążę dziś podzielić się z Wami moimi wrażeniami z lektury trzeciego tomu serii Jak pies z kotem, czyli "Zielarni nad Sekwaną" Lliliany Fabisińskiej, ale nie zdążyłam. Dziś wieczorem kończę czytać książkę...

Jest fantastyczna! Jestem w tej chwili na 370 stronie i czytam dosłownie jednym tchem - to jest powieść z gatunku tych, które uwielbiam najbardziej :) Oj, dzieje się :)

Polecam gorąco a na recenzję zaproszę w najbliższych dniach.

poniedziałek, 26 grudnia 2016

Ostatni post z książeczkami dla dzieci... w tym roku

Na prezenty pod choinkę już za późno - a przynajmniej w tym roku - ale chciałabym podzielić się Wami pięcioma propozycjami dla dzieciaków. Niektóre są starsze, inne nowsze, ale każda bardzo nam się podobała - córce i matce. Przecież interesujące książeczki dla dzieci kupujemy lub pożyczamy cały rok :)






Tytuł: Chciwy bogacz. Białoruska bajka ludowa
Autor: nieznany
Artysta malarz: M. Sielaszczuk
Tłumaczenie: B. Oszerowa
Wydawnictwo: Junactwa
Data wydania: 1988
Miejsce wydania: Mińsk
Liczba stron: 16



Bardzo życiowa bajka, która na podstawie głównych bohaterów - dwóch braci - pokazuje jak żyją obok siebie biedni i bogaci.
Bogaty brat wyprawiał wesele dla syna, ale nie zaprosił brata a wręcz wygonił do, gdy ten przyszedł, by z dobroci serca życzyć młodym wszystkiego co najlepsze. Zwyczajnie nie pasowałby do gości... Biedak poszedł łowić ryby w jeziorze, gdyż z tego się utrzymywał. Aż do zachodu słońca udawało mu się złowić jedynie drobne rybki. Ale przy ostatniej próbie złowił ogromną, mieniącą się srebrem rybę, która na dodatek mówiła ludzkim głosem. Jak bardzo bajka ta jest podobna do znanej nam o złotej rybce? Czy biedny brat wybaczył bogatemu zniewagę?

Bajka pochodząca z Białorusi uczy, że biednym trzeba pomagać a bogatym nie zazdrościć. Jaka może być kara za chciwość? Jaki morał płynie z tej opowieści? Sprawdźcie!
Książeczka zawiera ogromną ilość całostronicowych ilustracji, które są bogate w detale i cieszą oko a jednocześnie świetnie oddają treść tej opowieści. Czcionka jest dość duża i dlatego doskonale nadaje się do samodzielnego czytania już przez sześcioletnie dzieci.




wyzwania: Gra w kolory II, 52 książki


# # # # #





Tytuł:Legendy Starego Krakowa
Autor: Jan Adamczewski
Wydawnictwo:Krajowa Agencja Wydawnicza
Data wydania: 1985
Miejsce wydania: Kraków
Liczba stron: 48



Zanim rozpoczniemy naukę historii w szkole, to już od najmłodszych lat poznajemy legendy, baśnie i mity. Dzięki wizycie jednego z pisarzy w przedszkolu mojej córy, dzieci miały możliwość dowiedzenia się jaka jest różnica między legendą a historią.

Niniejsza książeczka zawiera dwadzieścia znanych nam, lub nie znanych, legend między innymi o Smoku Wawelskim, Kopcu Kraka, Wandzie, hejnale mariackim, Lajkoniku, Stańczyku czy Twardowskim. Przyznam szczerze, że nie znam wszystkich zawartych tu opowieści. Niektóre sobie przypomniałam, odkryłam nowe szczegóły, które uleciały z pamięci... Inne zaś dopiero poznałam. Bo czy słyszeliście kiedykolwiek legendę "O dziewczynie, która chciała być żakiem" lub "O gołębiach - rycerzach księcia Probusa". Ja dotychczas nie!

Mojej sześciolatce najbardziej podobały się teksty dotyczące: budowy wież kościoła Mariackiego, Czarnej Damy, urwanego hejnału mariackiego oraz o Wandzie, dzielnym szewczyku i Panu Twardowskim.

Legendy są idealnej długości, by przeczytać je dziecku przed snem, choć przyznam że ich przydługie wstępy wielokrotnie nudziły moją córkę. Czcionka nie jest szczególnie duża, dlatego zupełnie nie miała chęci czytać samodzielnie. Kolorowe ilustracje zwracają uwagę, oddają treść, jednak widać że pochodzą sprzed wielu lat... Plusem jest niewątpliwie możliwość przybliżenia dziecku świata legend o pięknym mieście Krakowie, które przecież znają nie tylko Krakusy.




wyzwania: Gra w kolory II, 52 książki

# # # # #



Autorzy: J. Kowal, L. Nosyriew
Wydawnictwo: Wszechzwiązkowe Biuro Propagandy Sztuki Filmowej
Data wydania: 1986

Książeczkę opracowano na podstawie filmu rysunkowego wytwórni "Sojuzmultifilm"



Nie mam pojęcia, gdzie znajduje się tajga usuryjska, ale tam właśnie mieszkał tygrysek. Malucha bardzo intrygowało pochrapywanie z wierzchołka cydru. Żeby zaspokoić swoją ciekawość - jak na malucha poznającego świat przystało - wdrapał się po pniu i w dziupli odnalazł odpowiedź na dręczące pytanie.

Jednak ciekawym elementem tej bajki - choć nieco fantastycznym - jest słonecznik, który pośród tajgi wyrósł i wyniósł niedźwiadka do nieba. Jak to się stało? Przeczytajcie a poznacie wyjaśnienie burunduka (słyszeliście o takim zwierzątku?).

Piękna opowieść o cudownej krainie, w której mały tygrysek o dobrym sercu otrzymał od losu czy też natury, dar. To idealne przesłanie dla dziecka, że o każdy okruch, o każde ziarenko trzeba dbać. Że każdy najmniejszy współistniejący na tym świecie przedmiot czy istota żywa powinny być traktowane z szacunkiem.

Książeczka jest bardzo dobrze przygotowana do odbioru przez małe dzieci - większość stron zajmują ilustracje - proste, bez nieistotnych szczegółów, by uwaga malucha skupiała się na tym co najważniejsze. Jednak treść raczej będzie odczytywana przez dorosłego, gdyż nawet moja sześciolatka odmówiła czytania małego druku. Choć tak naprawdę dałaby radę, bo wersów jest naprawdę niewiele.




wyzwania: Gra w kolory II, Grunt to okładka, Pod hasłem, 52 książki


# # # # #




Tytuł oryginalny: Judy Moody
Autor:Megan McDonald
Tłumaczenie: Aldona Możdżyńska-Biała
Ilustracje: Peter H. Reynolds
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 2015
Liczba stron: 160
Wiek odbiorcy: 6+
Seria: Hania Humorek tom 1


O książeczkach z Hanią Humorek amerykańskiej pisarki słyszałam wielokrotnie, jednak że lektur nam nie brakuje - nie kupowałam ich. Jednak rówieśnica mojej sześciolatki mieszka na tym samym piętrze.... i jak się słusznie domyślacie, ma na imię Hania :) Posiada też kilka tomów tej serii, postanowiłyśmy zatem sprawdzić zawartość.

Hania Humorek mieszka w Wirginii i miewa zwykle zły humorek oraz kiepską minę. Tego poranka ma tym gorszą, że czeka ją pierwszy dzień szkoły po wakacjach. A przecież ona nie lubi się czesać ani uczyć ortografii. Denerwuje ją myśl, że ma spotkać kolegów, których nie lubi. Na domiar złego będą paradować w koszulkach z nadrukami z wakacyjnych wojaży... Dziewczynka nigdzie w wakacje nie była (bo przecież babcia się tutaj nie liczy), dlatego zamierza sama zrobić sobie wystrzałową koszulkę. Jaka była reakcja dzieci?

Jednym z głównych wątków książeczki jest tworzenie przez klasę Hani wyklejanki. Każdy ma zrobić swoją na dowolny temat. Co wybierze nasza bohaterka? Jak sobie poradzi z tym trudnym zadaniem? Czy skorzysta z zaproszenia Franka Perełki (klasowego pożeracza kleju) i pójdzie na jego urodziny? Mali czytelnicy będą zasłuchani w historie z udziałem Hani i jej brata Smrodka, ich wyprawie do "Chin". Ciekawe pomysły dzieciaków wywołują śmiech, choć czasami bywają absurdalne czy typowo amerykańskie. Z zainteresowaniem śledziłyśmy rozważania Hani na temat zakupu nowego ulubionego zwierzątka - co wybrała? Będziecie zaskoczeni!

Klub SR, chora lalka, a także rozdziały dotyczące najgorszej i najśmieszniejszej przygody oraz wyklejankowy finał - to wszystko czeka na Waszą obecność w pierwszym tomie Hani Humorek.
Czarno-białe grafiki dopełniają tekst a dokładniej pokazują w formie graficznej ciekawsze jego momenty. Czcionka jest na tyle duża, że sześciolatka doskonale radziła sobie z samodzielnym czytaniem. Duże interlinie i marginesy pomagają w tym zadaniu. Książeczka jest małych rozmiarów a rozdziały są idealnej długości, by nie znudzić a zainteresować dziecko. Książeczka wielokrotnie wywoływała śmiech, zdziwienie, oburzenie i rodziła wiele pytań - czyli moim zdaniem spełniła swoją funkcję - nauka czytania oraz dobra zabawa z ciekawą i radosną fabułą.






wyzwania: Gra w kolory II, 52 książki 


# # # # #

 


Tytuł: Matylda i czekoladowe ciastko
Autor: Liliana Fabisińska
Ilustracje: Anna Simeone
Wydawnictwo: Publicat
Data wydania: kwiecień 2015
Liczba stron: 32
Seria: Pierwsze czytanki 



Nie wiem jak to się stało, że nie słyszałam jeszcze o tej serii... A nie jest przecież nowością grudniową, bo wydano ją w kwietniu. Na szczęście córa dostała ją w prezencie urodzinowym :) Bardzo szybko przystąpiłyśmy do czytania, zwłaszcza kiedy Pati odkryła nazwisko Liliany Fabisińskiej na okładce.
Dodatkowo, bohaterką jest Matylda, a to zaś imię bliskiej koleżanki z osiedla :) Matylda - ta książkowa - siedzi w szkolnej ławce z Hanią - czy zdziwi Was, że to imię koleżanki tym razem z piętra? Nie mogłyśmy nie polubić tej książeczki :)

Matylda jest bardzo sympatyczną i radosną dziewczynką. Lubi szkołę, panią, koleżanki oraz wiewiórki skaczące po drzewie za szkolnym oknem. Jednak największą sympatią bohaterki cieszy się cukiernia mijana w drodze do szkoły. Kiedy Matyldę odbiera babcia, zawsze jest kuszona, by wstąpić na pyszne ciastko. Jednak starsza pani jest nieustępliwa... Nici ze słodyczy, bowiem w domu czeka obiad a jako niejadek, Matylda nie może poprzedzać tego posiłku deserem. Żaden, nawet najpyszniejszy obiad zrobiony przez babcię specjalnie dla wnuczki nie jest w stanie zająć uwagi dziewczynki. Wciąż myśli o czekoladowym ciastku z wisienką, co skutkuje nawet tym, że śni jej się ogromna babeczka...

Jak rozwiązać problem niebotycznej ochoty na czekoladowe ciastko? Jak poradzi sobie sprytna bohaterka? I dlaczego święto gruszki tak wiele odmieni w jej życiu? Sama z niecierpliwością oczekiwałam finału...




Niewielka ilość tekstu, duża czcionka, proste wyrazy, ciekawa fabuła, humor i kilkuletnia bohaterka - same plusy sprawiające, że moja sześciolatka z zapałem samodzielnie zagłębiała się w historię. Ilustracje przyciągają dziecięcą uwagę - są zabawne i trafnie ukazują poszczególne sceny. Jedyną rzeczą, która mnie osobiście bardzo rozbawiła to fryzury bohaterów :D

Książeczka pokazuje spryt kilkuletnich dzieci, przekonuje do jedzenia, tłumaczy iż słodyczy nie jadamy przed obiadem i udowadnia, że przygotowywanie posiłków (kanapki) czy pomoc dorosłemu w pieczeniu, może być niezwykłą zabawą. Polecam!



wyzwania: Gra w kolory II, 52 książki

niedziela, 18 grudnia 2016

Jakie książeczki kupić sześciolatce pod choinkę?

Posiadając na domowym stanie samodzielnie czytającą sześciolatkę mogę śmiało stwierdzić jakiego rodzaju lektury przypadają jej do gustu. A kierując się jej zainteresowaniami wiem, z jakich prezentów najbardziej się cieszy - książki obowiązkowo :) Choć Twister, Monopoly z kucykami pony czy książka zwyciężczyni Masterchef junior, które jako jedne z wielu dostała z okazji mikołajkowo-urodzinowych też były super.

Może więc pomogę Wam tym postem i podpowiem tym samym co kupić w ramach prezentu. Choć oczywiście sporo u mnie takich podpowiedzi dla czytelników w każdym wieku :)

Dziś przedstawię książeczki z dwóch serii - Zaczynam czytać z Martynką oraz Czytam sobie.





Moja córa uwielbia książeczki z Martynką w roli głównej. Kiedy była młodsza czytałyśmy je w innym wydaniu, innej formie i to ja byłam stroną czytającą. Tekst był ciekawy, przygody kilkuletniej dziewczynki bardzo intrygowały, ilustracje prześliczne... Czego chcieć więcej? Otóż można postawić kolejny krok i sięgnąć po serię, która sprzyja nauce czytania, ma bowiem zdecydowanie większą czcionkę - Zaczynam czytać z Martynką. Od autorki polskiego tekstu - Liliany Fabisińskiej - wiem, że tekst taki musi być o odpowiednim stopniu trudności, wyrazy muszą być łatwe w wymowie w tej grupie wiekowej a zarazem cała historia musi wciągać. Jest idealnie, gdyż córa gładko radzi sobie z kolejnymi stronami.




Twórcy oryginału: Marcel Marlier & Gilbert Delahaye
Tytuł oryginalny: Petit rat de l`opéra
Tekst polski: Liliana Fabisińska
Wydawnictwo: Papilon
Data wydania: 2014
Liczba stron: 38
Seria: Zaczynam czytać z Martynką



Już w przedszkolu dziewczynki marzą o tym, by uczyć się tańca, a już słowo balet wywołuje w nich ekscytację. Martynka, czyli główna bohaterka niniejszej publikacji, uczęszcza właśnie na takie lekcje. Z precyzją i cierpliwością wykonuje polecenia instruktorki. Musi poznać bardzo szczegółowo każdy ruch i układ, bo w balecie to ważne. Istotny jest układ nóg, łokci czy palców a także tempo wykonywania poszczególnych kombinacji. Trzeba być dokładnym, zwinnym i lekkim. Jednocześnie Martynka przyswaja też inne słowa powiązane z tą dziedziną - primabalerina czy trykot.

Ale najważniejsze są marzenia - o tym, by stanąć na scenie w świetle reflektorów i zobaczyć zachwyt na twarzach widzów, usłyszeć owację na stojąco... Ech... Martynka musi pamiętać, że najpierw trzeba odrobić lekcje a dopiero potem można oddać się marzeniom i ciężkiej pracy podczas treningów.




Twórcy oryginału: Marcel Marlier & Gilbert Delahaye
Tytuł oryginalny: Un trésor de poney
Tekst polski: Liliana Fabisińska
Wydawnictwo: Papilon
Data wydania: 2015
Liczba stron: 38
Seria: Zaczynam czytać z Martynką




Czasami fakt, że ktoś pochodzi ze wsi staje się tematem żartów czy nawet wyśmiewania. Ale kiedy dzieci są małe to nie ma nic piękniejszego niż wakacje u babci na wsi. Pośród łąk i pól, zwierząt gospodarskich mają szansę na zupełnie inne życie, na zdrową żywność a przede wszystkim czyste powietrze. Już o odpoczynku od rodziców nie wspomnę.

Dlatego zupełnie nie dziwi mnie fakt, iż uwielbiana przez kilkuletnie dziewczynki bohaterka otrzymała szansę wakacyjnego pobytu u babci. Wraz z nią pojechali bracia - Janek i mały Alanek. Miastowe dzieciaki mogą odkrywać uroki wsi: dookoła zielono, kwiaty, owady, konie... nie tylko polne :) Można się nimi gonić po łące, ale i dosiąść. Później zaś czeka lekcja dotycząca czyszczenia i trudne słowa do wymówienia przez Alanka: uzda, lonża, siodło, derka. Nasza trójka ma szansę zobaczyć jak wygląda lekcja jazdy konnej a wujek zabiera dzieciaki na konną wyprawę oraz wieczór pod gwiazdami z gitarą. Niespodzianką będzie nocowanie w namiocie!

Książeczka, w której dużo się dzieje - dzieci są pełne emocji kiedy po raz pierwszy mogą dosiąść konia czy spać w namiocie. A przecież nie każdy ma szansę na taki wypoczynek. Za jazdę konną trzeba płacić grube pieniądze.



Duża czcionka, proste wyrazy, barwne i pięknie wykonane ilustracje - to cecha charakterystyczna książeczek z tej serii. Na każdej stronie jest maksymalnie dziesięć wersów tekstu, który jest bardzo interesujący. Moja sześciolatka w kilka minut (łącznie z wpatrywaniem się w ilustracje) potrafi dotrzeć do końca opowieści.
Jeśli zaś dziecko jest dopiero na początku swej drogi w nauce czytania, będzie czyniło naprawdę duże postępy. Przynajmniej takie jest moje zdanie, gdyż trudność nie jest wysoka a wtedy lepiej się czyta i samoocena rośnie.




# # # # #

Drugą serią, która doskonale nadaje się do nauki czytania, bądź doskonalenia tej umiejętności jest Czytam sobie - książeczki mają trzy stopnie trudności, dzięki czemu można je świetnie dopasować do naszego dziecka.
Najlepszym rozwiązaniem na tą chwilę dla mojej sześciolatki jest poziom drugi, gdzie ilość tekstu jest idealnie dopasowana - nie za mało, by nie nudziło i nie za dużo, by nie przytłaczało. W sam raz do przeczytania za jednym "posiedzeniem".




Autor: Joanna Jagiełło
Ilustrator: Daniel de Latour
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 2015
Liczba stron: 48
Seria: Czytam Sobie. Poziom 2: Składam Zdania


W starej wilii "Nad Modrym Stawem" pewna rodzina wynajmowała pokoje. Z finansami było jednak kiepsko i tata Oli, Franka i Mikołaja wyjechał do pracy za granicę. Mama zajmowała się dziećmi a Ola chodziła na dworzec autobusowy, gdzie z własnoręcznie zrobioną reklamą na kartonie zachęcała do wynajęcia kwatery właśnie u nich. I udało się! Starsza pani z ogromną ilością różnych bambetli i nietypowym słownictwem zgodziła się na zakwaterowanie nad Modrym stawem. W praktyce okazało się, że również zachowanie starowinka (która przedstawiła się jako Babula Babalunga) ma niezwykłe - pływa niezależnie od pogody (zresztą olimpijskim kraulem), łowi ryby, łapie kijanki - dzieci są nią zachwycone.

Jednak co noc, mali bohaterowie są wyrywani ze snu przez hałasy. Czy to wiatr? A może Wodne Monstrum? To sprawa niemal kryminalna i dzieciaki którejś nocy wyruszają na przeszpiegi z aparatem! Co odkryją? Sama byłam zdziwiona :)

Ciekawa opowieść z intrygującym odkryciem źródła tajemniczego stukania. Dziecko z zainteresowaniem śledzi losy Oli i Franka, by wraz z nimi rozwiązać zagadkę. Przy okazji finału pojawia się doskonały temat do dyskusji z dzieckiem, bowiem nie każde będzie rozumiało dlaczego miały miejsce takie wydarzenia.
Został również poruszony temat emigracji w celach zarobkowych, kiedy to trzeba pozostawić rodzinę i wyjechać, by zapewnić jej lepszy byt. Jest problem "dzielenia się mamą" z młodszym rodzeństwem oraz pomocy innym.

To wartościowa i zaskakująca lektura, która sprawi małym czytelnikom dużo radości. Choć myślę, że i emocji czy elementu strachu (stukanie nocne) nie zabraknie.







Autor: Rafał Witek
Ilustrator: Emilia Dziubak
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 2013
Liczba stron: 48
Seria: Czytam Sobie. Poziom 2: Składam Zdania


Każdy, czy to dorosły czy dziecko, wie że w czasie deszczu dzieci się nudzą. Bohaterka tej książeczki - Daria - również. Ma już dosyć mokrego świata. Co to za wiosna kiedy zamiast szukać zakwitających kwiatów ona musi wysłuchiwać kropli deszczu stukających o parapet. Umila sobie czas pisaniem maili z Oliwką. Aż tu nagle dziwne dźwięki zza okna zwracają uwagę dziewczynki. Szybciutko założyła kurtkę i buty, chwyciła parasol i wybiegła... Z przejeżdżającego pojazdu na ulicę niespodziewanie wypadła walizka. To od niej zaczęły się niezwykłe wydarzenia, w których mała bohaterka miała okazję brać udział tego popołudnia. Było bardzo magicznie, gdyż znalezisko zawierało skrypty z czarodziejskimi sztuczkami pana Hanumana - magika z cyrku :)

Książeczka nawet mnie zaskoczyła - przede wszystkim myślałam, że Daria uda się na przedstawienie do namiotu cyrkowego - nic z tego. Bo już wydarzenia z jej pokoju... - to istna niespodzianka - Daria musiała na pomoc wzywać Oliwkę oraz Adriana. A do galerii postaci nietypowych i niezwykłych należy zaliczyć pana kuriera - dlaczego? Przeczytajcie koniecznie - sami będziecie mieć banana na twarzy podczas czytania tej książeczki. Mojej sześciolatce podobało się ogromnie!

Do treści tej pozycji mam - z perspektywy rodzica  - jedną uwagę. Otóż Daria wybiegła z domu na ulicę przez nikogo nie zaczepiana, nie zauważona... Tak jakby mieszkała sama i miała prawo do robienia wszystkiego tego, na co ma ochotę...Nie jest to dobry wzorzec dla dziecka.






Autor: Ewa Nowak
Ilustrator: Mikołaj Kamler, Zuzanna Orlińska
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 2015
Liczba stron: 64
Seria: Czytam Sobie. Poziom 3: Połykam Strony


Książeczka składa się z dwunastu rozdziałów. Każdy z nich jest przypisany do jednego z miesięcy, co jak łatwo obliczyć składa się na tytułowy "rok".

Zuzia chodzi do szkoły a po lekcjach szybko biegnie do domu, do swojej pupilki - kotki Izabeli. Uwielbia się z nią bawić wydmuszką czy drapać za uszkiem. Jednak z nadejściem wiosny kotka zaczyna się dziwnie zachowywać a któregoś dnia ucieka przez okno. Zuzia jest smutna i martwi się, że jej ulubienica już nie wróci. Jak ogromna jest jej radość kiedy Izabela wraca... Wprawdzie jest brudna i zabiedzona, ale mama pociesza, że niebawem dojdzie do siebie. Z czasem okazuje się, że kotka skrywa pewną tajemnicę... Uwierzcie, wyniknie z tego wiele pożytku, ale i radości.

Publikacja Ewy Nowak uczy dzieci odpowiedzialności. Pokazuje, że nie wystarczy zachwycić się zwierzakiem a potem rzucić w kąt jak zabawkę! Tak się nie robi! To żywe stworzenie i trzeba się nim opiekować, zwłaszcza że w niektórych przypadkach może przybyć jeszcze kilka pyszczków do wykarmienia :) Tak, bo Izabela urodziła kociaki - urocze stworzonka wprowadziły nieco zamętu w życiu rodziny Zuzi, ale nauczyły ją dbania o zwierzęta a wakacje w domu uczyniły bardziej atrakcyjne. To bardzo wartościowa lektura.



Książeczki z drugiego poziomu Czytam sobie są idealnie dopasowane do małych czytelników. Dzięki zróżnicowaniu stopnia trudności oraz tematyki poszczególnych tytułów, każdy rodzic może dobrać coś odpowiedniego dla swojej pociechy. Jej niewątpliwymi plusami są duża czcionka, niewielka ilość tekstu na stronie a zabawne ilustracje doskonale oddają treść dzięki czemu wyobraźnia dziecka otrzymuje pewien konkretny bodziec i pozwala tworzyć kolejne obrazy już w pamięci. Niektóre wyrazy zostały rozpisane na sylaby w specjalnych ramkach, by ćwiczyć głoskowanie,  zaś po lekturze czekają na malucha pytania, by sprawdzić rozumienie tekstu. W nagrodę można stworzyć Dyplom sukcesu oraz wykorzystać naklejki.

Poziom trzeci tej serii jest bogatszy w tekst, bowiem zawiera już nie 800-900 wyrazów (jak drugi), lecz 2500-2800. Użyto również wszystkich głosek, zdania są dłuższe i bardziej złożone a na końcu lektury znajduje się słowniczek trudniejszych słów, które w tekście oznaczono gwiazdką. Ilustracje już nie dominują i są tylko delikatną odskocznią, bowiem są czarno-białe. Dzięki temu książeczka podnosi samoocenę dziecka, gdyż bardziej przypomina lekturę dla dorosłych. A która pociecha nie chce już być dorosła?? Trzeci poziom jak najbardziej nadaje się dla dzieci w wieku 5-7 lat, ale pod warunkiem, że potrafią czytać bez problemu poziom drugi. Jeśli zaś chodzi o długość całej pozycji - na jeden raz moja sześciolatka nie ma cierpliwości, by ją przeczytać, ale dawkujemy sobie przyjemność i czytamy po dwa rozdziały. Książeczki z tej serii są pożytecznymi i przydatnymi pomocami naukowymi - polecam.






Wszystkie książeczki przeczytane w ramach wyzwań: Gra w kolory II, 52 książki
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...