sobota, 16 czerwca 2012

Emily Giffin "Coś pożyczonego"

Z okładki: Co myślicie o dziewczynie, która idzie do łóżka z narzeczonym najlepszej przyjaciółki? Czy granica między tym, co dobre i złe, naprawdę jest wyraźna? Rachel uważa się za racjonalistkę, która w każdej sytuacji postępuje właściwie. W przeciwieństwie do jej przebojowej przyjaciółki Darcy, nie zawsze lojalnej. Jedna noc sprawia, że role się odwracają. Po przyjęciu z okazji swoich trzydziestych urodzin Rachel budzi się u boku narzeczonego Darcy. Początkowo chce jak najszybciej zapomnieć o całej sprawie, ale zakochuje się i brnie w kłopoty. Tymczasem data ślubu Darcy i Deksa jest coraz bliższa..
Moja opinia:  Początek dramatycznie mi się dłużył, ale jak już zaczęła się akcja to nie mogłam się oderwać, nie mogłam się doczekać kolejnego rozdziału. Realia trochę amerykańskie, ale to przyjemna lektura na podróż, odstresowanie się czy odreagowanie dnia przed snem... choć można czytać do rana. Jest świetna! Od niej zaczęła się moja przygoda czytelnicza z Giffin.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytałaś/-łeś to co napisałam, napisz co o tym myślisz, będzie mi miło :)

Zastrzegam sobie prawo do usuwania komentarzy anonimowych, obraźliwych i spamu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...