sobota, 9 czerwca 2012

Diane Broeckhoven "Jeden dzień z panem Julesem"

Z okładki: Poranek zaczyna się niewinnie, od zapachu kawy, który jak zwykle towarzyszy Alice w drodze z sypialni do kuchni. Dopiero tam odkrywa, że nagle została wdową. Aby móc w spokoju pożegnać się z mężem, ukrywa fakt jego śmierci. Pragnie spędzić z nim jeszcze jeden dzień, by podzielić się wszystkimi niewypowiedzianymi myślami i uczuciami, które kryła w sobie przez długie lata. W tym niezwykłym dniu towarzyszy jej autystyczny chłopiec, dla którego śmierć Pana Julesa oznacza nagły koniec codziennych, nadających rytm jego dobie rozgrywek szachowych. Jeden dzień z Panem Julesem to ciepła, poetycka i poruszająca opowieść o stracie, przemijaniu, ale także o miłości i nadziei.
Moja opinia:  Człowiek umiera, mężczyzna. Jego żona wykorzystuje jeszcze cały dzień w jego obecności, bo powiedzieć mu wszystko to, co bolało ją kiedy żył a nie mogła lub nie chciała mu tego powiedzieć... o romansie, o utracie dziecka w paryskim hotelu... Kobieta ukrywa przed całym światem jego śmierć. Jedynie autystyczny chłopiec "rozumie" ideę i nie mówi nawet własnej matce prawdy.
Dziwna, aczkolwiek ciekawa książka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytałaś/-łeś to co napisałam, napisz co o tym myślisz, będzie mi miło :)

Zastrzegam sobie prawo do usuwania komentarzy anonimowych, obraźliwych i spamu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...