Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biuro matrymonialne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biuro matrymonialne. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 11 września 2022

Magdalena Trubowicz "Do trzech razy miłość"

 
 
Autor: Magdalena Trubowicz
Wydawnictwo: IV Strona
Data wydania: 2020
Liczba stron: 352
Seria: Kupidyn w spódnicy  tom 4







"Do trzech razy miłość" to czwarty tom cyklu Magdaleny Trubowicz 'Kupidyn w spódnicy', w którym spotkamy bohaterów wszystkich poprzednich części.


Ela z Mateuszem oraz Izabela z Tomaszem w dwóch osobnych samochodach zmierzają do Gościńca Zakochlice we wsi Kochlice. Mają tam spotkanie w sprawie wynajęcia sali na wesele... tylko na nieszczęście na ten sam termin! W pensjonacie pojawia się również Wanda Guzik, ale już nie w sprawie wesela a lokalu na tymczasowe biuro, bowiem jej dotychczasowe spłonęło.
 
Właścicielka pensjonatu - Marta - zostanie postawiona przed wieloma trudnymi wyborami a i problemów do rozwikłania jej nie zabraknie. Poza prywatnymi, rodzinnymi czy sercowymi, również te służbowe będą się mnożyły jak króliki w kapeluszu magika. A wszystko z powodu jakże specyficznej klienteli biura matrymonialnego Wandy, którzy w zatrważającej liczbie będą nawiedzali pensjonat siejąc zamieszanie w życiu obu właścicielek oraz pracowników Zakochlic. Czy zdołają oni dostrzec prawdziwe uczucia w tym tłumie?
 
 
Niniejszy, czwarty tom serii jest znacznie lepszy niż poprzedni, dużo lepiej się bawiłam. Bohaterowie to bogaty wachlarz postaci w każdym wieku, odmiennej płci, dobrych i złych, biednych i bogatych, szczęśliwych lub dopiero poszukujących miłości. 
Czytelnika intrygują ich losy, tajemnice a temperament włoskiego kucharza czy kombinacje Wandy dodają pikanterii fabule. 
 
Jednak nie sugerujcie się opisem - totalnie nie pasuje do treści książki!
 

Podsumowując - "Do trzech razy miłość" to lekka i zabawna powieść, która zajmie Wasz czas skutecznie odwracając uwagę choćby od deszczowej pogody. Ale nie jest to historia, która zafascynuje albo na długo pozostanie w pamięci. Przynajmniej nie dla mnie... Intrygi, randki, błędy ani oszust matrymonialny nie są szczytem literackiej formy a jedynie chwilową rozrywką. Mam wrażenie, że w początkowych częściach serii dostrzegłam więcej potencjału niż otrzymałam w tomach końcowych. 




 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach sierpniowych wyzwań: Abecadło z pieca spadło (T), 52 książki

środa, 27 lutego 2019

Joanna Szarańska "Do zakochania jeden rok"






Autor: Joanna Szarańska
Wydawnictwo: IV Strona
Data wydania: sierpień 2018
Liczba stron: 328
Seria: Kronika pechowych wypadków tom 2











Gdy za oknem luty zachowuje się jak kapryśny kwiecień, który zróżnicowaną pogodę plecie, miło jest zanurzyć się w przyjemnej lekturze kryminału, obyczajówki a najlepiej komedii kryminalnej, czyli przygód Zojki i babci Tuszyńskiej. Ten duet potrafi jak nikt rozśmieszyć, rozgrzać i sprawić, że człowiek zapomina o tym, co za oknem. Jakie przygody przeżywały w drugim tomie serii 'Kronika pechowych wypadków'?

Zojka miała przyjechać do babci tylko i wyłącznie na kontrolę poczynań staruszki, ale została z uwagi na kryminalną aferę z odciętą dłonią w torebce a potem... Potem to już tak jakoś wyszło, bo babcia dostarcza wrażeń, natura wprowadza Zojkę w błogi nastrój a i pracę znalazła w "Głosie Wadowic". Jednak afery ucichły, nowe się nie pojawiają i babcia zaczęła się nudzić a jej zgryźliwość wprawiała Zojkę w stan zdenerwowania... Co ta staruszka wymyśliła? Otóż między innymi będzie wnuczkę rozmnażać oraz zamierza poddenerwować rodzinkę - zwłaszcza córki - wizytą u pewnego pana... Czy wszystko pójdzie po myśli każdej z bohaterek?

Dużo się dzieje również u aspiranta Chochołka, który przeżywa liczne urlopowe przygody, zaczął też chodzić na randki. Jednak los przygotował dla niego trudny powrót do pracy, okazało się bowiem, iż czeka na niego afera emerytalna. Starsi ludzie umierają, niby naturalnie, ale bliscy odkrywają dziwne rzeczy... Oprócz tego, że zaczęli przed śmiercią o siebie bardziej dbać to zniknęły z ich mieszkań wszystkie cenne rzeczy. O co tutaj chodzi? Czy ma to coś wspólnego z faktem, iż w Wadowicach powstało biuro matrymonialne?

Istne pandemonium rozpęta się w chwili, gdy wyjdzie na jaw fakt, iż babcia Tuszyńska zniknęła! Zojka tworzy teorie spiskowe co się z nią stało, szuka pomocy u rodziny i znajomych babci, ale niewielu się tym przejęło... Swoje podejrzenia postanawia sprawdzić osobiście i afera nabiera rozpędu - kilkoro bohaterów zapisuje się do biura matrymonialnego, gdyż podobno tam wiedzie trop, Zojkę czekają też spięcia z redaktorem Kordeckim a strach o babcię tylko się potęguje...

Co trzeba mieć w głowie (Asiu Sz., to komplement - czytaj dalej), żeby stworzyć taką fabułę i zagadkę? Nie wiem, ale poproszę więcej! To lepsze niż Agatha Christie, nie miałam nawet grama podejrzeń kto stoi za zniknięciem babci, aż do finału... A do tego atrakcje dodatkowe, bawiłam się przednio!

Powieść Joanny Szarańskiej to worek humoru w pakiecie z mglistą atmosferą grozy wprost z horroru Kinga, z której to wyłaniają się trzaski, posapywania i szelesty. Autorka potrafi zaczarować czytelnika a przekornie pisząc, jest świetna w jego umęczeniu czy też udręczeniu, gdyż serwuje mu naprzemiennie śmiech i chwile napięcia. 

"Babunie nie znikają sobie ot tak! (...) Przynajmniej nasza. Ona nie jest pierwsza naiwna, co ją można wziąć sposobem na wnuczka. (...) 
Babunia jest przecholerą i inaczej się tego określić nie da." *


Podsumowując - "Do zakochania jeden rok" to niebanalna i lekka komedia kryminalna, która ubawi Was do łez. Poza tym czekają na Was przesłuchania, prowokacje, śledzenie podejrzanych, skrojone na dziwną skalę poszukiwania oraz tajemnicze SMS-y. Nie brakuje zawodów miłosnych, brutalnej prawdy o ludziach, maniakalnych żab oraz samotności, nawet na wyższych szczeblach. Szybko, lekko i przyjemnie to najkrótsza definicja tej książki. Gorąco polecam, zwłaszcza na chandrę!



* J. Szarańska, "Do zakochania jeden rok", IV Strona, Poznań 2018, s. 120





"Kłopoty mnie kochają"
"Do zakochania jeden rok"
"Coś tu nie gra"




Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki




Za możliwość przeczytania książki
dziękuję

piątek, 21 września 2018

Magdalena Witkiewicz & Alek Rogoziński "Biuro M"





Autor: Magdalena Witkiewicz & Alek Rogoziński
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: maj 2018
Liczba stron: 320











Życie bywa przewrotne a los złośliwy - trudno się z tym nie zgodzić, kiedy wszystko obraca się przeciw nam, prawda? Przeszłość puka do drzwi w najmniej spodziewanym momencie a jedynym żywym stworzeniem, które nie chce dla nas jest... kot.

Tak pokrótce wygląda życie Barbary Bakuszyckiej. Zresztą wyglądało nie najlepiej już w przedszkolu, kiedy zjawiła w nim Elwira Okoń (zwana Zołzą) i wszystko zaczęło obracać się wokół niej. Mówiąc wprost - panna Okoń wciąż stawała okoniem wobec Basi... Udawała przyjaźń, ale potrafiła z wyrachowaniem ukraść jelonka... A przecież dla kilkulatka dramatem jest utracenie najulubieńszej zabawki. No tak, zaczęło się od jelonka a skończyć się miało - o czym boleśnie w przyszłości przekonała się Barbara - na facetach... Kolejnych trzech opuszczało ją, by wiązać się z Elwirą.

Basia ukryta pod kilkoma warstwami ubrań - zbyt dużych i bez konkretnego koloru czy stylu - z kotem (otrzymanym w spadku po sąsiadce) pod pachą postanawia znaleźć się z dala od dawnego życia. Zwłaszcza, że ojciec ma alergię na kocią sierść, więc tym bardziej utwierdza się w przekonaniu o słuszności wyjazdu do Miasteczka, gdzie stoi puste mieszkanie ciotki Aldony.

Jacek Grot to życiowy nieudacznik. Ma dwadzieścia osiem lat i nie potrafi żadnej pracy utrzymać na dłużej, każda kończy się katastrofą. Felicja Skalska z biura pośrednictwa pracy ma już migrenę widząc Jacka w drzwiach... A Grot wciąż wierzy, że wygląd zewnętrzny kobiety jest na tyle ważny, że zagwarantuje mu świetlaną przyszłość.

Losy dwojga niezbyt poukładanych życiowo ludzi połączy biuro matrymonialne Krystyny Leśnolubskiej "Minerwa". Zarówno Baśka jak i Jacek w dość nietypowy sposób otrzymują w nim pracę i każde na swój sposób próbują łączyć innych w pary... A to wcale nie jest takie łatwe, nawet z algorytmem, który stworzyła Bakuszycka. Miłość wydaje się taka banalna, ale chyba tylko Amorkowi nie sprawia trudności, by strzelić celnie do przeznaczonych sobie osób.

"...może potrzeba intuicji, magii i zbiegu okoliczności, a nie kilo- i megabajtów? W końcu miłości nie da się zmierzyć, zważyć, zaprogramować i przeliczyć w żadnym systemie liczbowym. Albo kochasz, albo nie." *

Jednak nawet w tak małym miasteczku przeszłość daje o sobie znać i zaczyna gnębić Barbarę. Pojawiają się - dosłownie - demony i powoli acz skutecznie zaczynają stawiać jej świat na głowie. Tylko czy to przypadek, że aż tak licznie osaczają Bakuszycką? Od początku wydawało mi się to podejrzane... Ale czyja to mogłaby być wina?
W tym samym czasie Jacek pragnie znaleźć dla siebie partnerkę, co stwarza wiele zabawnych sytuacji. A jeśli dodać do tego przepychanki między wróżką Nasihą a zielarzem Waldemarem to komedia pomyłek gotowa! :) Wyjące alerty, ziółka na uspokojenie czy afera w restauracji "Nad świętym Ekspedytem" to tylko kilka wycinków tej lektury.

Powrót do Miasteczka nie mógłby się odbyć bez choćby wzmianki o znanych nam już bohaterach - zaglądamy do pani Wiesi, Malwiny czy trzynastoletniej już Kalinki. Co u nich słychać po latach? Jaki udział będą mieli w perypetiach Baśki i Jacka? A jak pójdzie tym ostatnim w roli Amora? Czy sami znajdą miłość?


Podsumowując - "Biuro M", czyli kolejne wspólne literackie dziecko Magdy i Alka to doskonała lektura na chandrę, bo przecież śmiech to zdrowie prawda? :) Jest to historia o życiu i jego nieprzewidywalności,elementy grozy przeplatają się z romantyzmem. Autorzy pokazują jak czasami mogą wyglądać randki (boki można zrywać i lepiej się takich scenariuszy wystrzegać) oraz jak poszukiwać szczęścia. Jeśli poszukujecie lekkiej i pozytywnej powieści z humorem, masą dziwnych zbiegów okoliczności oraz wyjątkowo barwnych postaci sięgnijcie po "Biuro M".





* M. Witkiewicz, A. Rogoziński, Wyd. Filia, Poznań 2018, s. 311



Książka przeczytana w ramach sierpniowych wyzwań: Grunt to okładka, Pod hasłem, Zatytułuj się 2, 52 książki



Za możliwość przeczytania książki
dziękuję


poniedziałek, 25 września 2017

Magdalena Trubowicz "Kącik zagubionych serc"

 



Autor: Magdalena Trubowicz
Wydawnictwo: IV Strona
Data wydania: wrzesień 2017
Liczba stron: 336
Seria: Kupidyn w spódnicy tom 1


W swojej recenzji nie zdradzam żadnej kluczowej informacji ponad te, które widnieją w opisie na okładce






Magdalena Trubowicz to autorka czterech świetnie przyjętych powieści! Naprawdę? Ja dowiedziałam się o jej istnieniu dopiero w chwili, gdy ujrzałam magiczną okładkę "Kącika zagubionych serc". Ujęła mnie tablica z tytułem i urokliwe kamieniczki, zwłaszcza ta pod numerem szesnastym... :) Skoro to nie debiut to jest szansa na dobrą lekturę - pomyślałam i przystąpiłam do czytania... Moje wrażenia? Zerknijcie poniżej...


Wanda Guzik ma czterdzieści dwa lata i jest podwójną rozwódką... Chwileczkę, przecież jeszcze w wakacje była szczęśliwą żoną z dwudziestoletnim stażem?! Wprawdzie pierwsze małżeństwo było porażką, ale teraz przecież "spełniała się" jako kura domowa, dbała o męża i syna Jakuba... Do czasu, gdy oboje przyłapali głowę rodziny w niedwuznacznej sytuacji - w małżeńskim łożu znajdował się bowiem wraz z nagą druhną drużynową Katarzyną, która opiekowała się zastępem Kuby... Matka i syn zareagowali dość konkretnie - on zrezygnował z harcerstwa, ona z małżeństwa. Wyprowadzili się do małego mieszkanka i próbują radzić sobie w nowej sytuacji. Czy syn wybaczy ojcu? Jak ułożą się jego relacje z matką, która nie jest w stanie rozpieszczać go finansowo a na dodatek sporo zrzędzi?

Wanda musi bardzo szybko stanąć na nogi i znaleźć dobrą pracę, ale nie jest to łatwe, bo nie może pochwalić się bogatym CV. Rodzina i znajomi uważają ją za nieudolną życiowo i... właściwie mają rację. Jednak każdy w życiu dostaje szansę, prawda? Wanda otrzymała swoją, kiedy zgłosiła się do "Kupidyna w spódnicy" - biura matrymonialnego Sabiny Porąbek. Właścicielka Kupidyna jest na oko sześćdziesięcioletnią samotną kobietą i mawia, że "szewc bez butów chodzi". Tylko czy to w istocie prawda?

Panie polubiły się od pierwszej chwili a ciepła i przyjazna Sabina dostrzegła w Wandzie potencjał do tej pracy. Bo to niełatwe zadanie, by ze szczęśliwym finałem kojarzyć ze sobą ludzi. Niestety, życie bywa brutalne i zaskakujące... Po kilku dniach znajomości z Sabiną Wanda otrzymuje telefon od Tomasza Welta, który drastycznie zmienia jej życie... Kobieta musi podjąć ogromnie ważną decyzję co do przyszłości Kupidyna i tym samym swojej, ale początkowo zupełnie nie chce przyjąć tego do wiadomości. Oto jak wiele zależy od losu i Kostuchy...


Wanda Guzik jest niezwykłą postacią - początkowo zahukana kura domowa, niepotrzebna do niczego poza gotowaniem, praniem, sprzątaniem i zapełnianiem lodówki, kiedy już odreaguje złość, opanuje zrzędliwość, porzuci kompleksy oraz odnajdzie się w nowej pracy staje się wręcz bizneswoman. Jej ironia, humor oraz samokrytycyzm sprawiały, że lubiłam ją coraz bardziej. Chwilami stanowcza i walcząca jak lwica, chwilami potrzebująca wsparcia, zrozumienia i wyciszenia. Co musiało się wydarzyć, by zrozumiała że jest w stanie poradzić sobie w tym nowym i jakże innym życiu?

Bardzo podobały mi się jej innowacyjne pomysły oraz mówienie wprost tego, co myśli. Mam podobnie, choć nie zawsze wychodzi to na dobre. Bohaterka potrafiła wziąć się w garść, złapać życie za rogi i ruszyć losowi naprzeciw przeskakując wszystkie rzucone przeszkody. Pokonała swoje słabości, by móc cieszyć się życiem i jeszcze pomagać innym w szukaniu szczęścia. Klienci biura po przełamaniu wstydu, zdradzali jej swoje pragnienia, sekrety, tajemnice i tęsknoty odkrywając jednocześnie duszę. Niezależnie od płci, orientacji i wieku zgłaszali się samotni, pragnący szczęścia i miłości a czasem choćby towarzystwa do rozmowy.

Jednak nie tylko Wanda jest postacią, która została świetnie scharakteryzowana. W książce jest cała feeria barw.... to znaczy bohaterów - różnorodni pod każdym względem, zaskakujący, oryginalni, szamotający się z decyzjami swoimi lub godzący się na decyzje innych. Zasiedziałe w domu kobiety, niepewni siebie mężczyźni, samotni starsi ludzie... A pośród tego czytelnik otrzymuje wiele niespodzianek: niezwykłe wieści od adwokatów, sekret Sabiny, tajemnicze koperty związane sznurkiem... Nic tylko zrobić kubek gorącej owocowej herbaty i zagłębić się w lekturę.

To świetna powieść! Jeśli pozostałe książki Magdy Trubowicz są równie cudowne to chętnie je poznam. Autorka twardo i wprost opowiedziała o małżeństwach, rozstaniach, zdradach, miłości i stracie. Udowodniła, że nie wszystkie powieści obyczajowe są schematyczne i że jeszcze można czymś czytelnika zaskoczyć. Najpierw zaskoczyło mnie dość oryginalne miejsce akcji, jakim jest Legnica, później dość niecodzienny temat, czyli życie bohaterów kręcące się wokół biura matrymonialnego, co jest dość zaskakujące w dobie portali randkowych. Książkę czyta się przyjemnie, lekko, radośnie a przede wszystkim... szybko :) Zbyt szybko...


Podsumowując - "Kącik zagubionych serc" to książka optymistyczna, choć z elementami smutku. Przepełniona humorem, życiowymi problemami różnego kalibru a jednocześnie bez zbytniej słodyczy czy różowych okularów opowiadająca o związkach, samotności i tajemnicach z przeszłości. Powieść Magdy Trubowicz to historia o tym jak harcerstwo (finalnie) pomaga w byciu szczęśliwym, o miłości od pierwszego wejrzenia (i to nie u nastolatków!) a także o blaszce swojskiego ciasta, które ma uratować świat przed zagładą.
Serdecznie polecam!



"Kącik zagubionych serc"
"Miłość w kolorze bieli"

Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, Zatytułuj się, Wspomnienia z wakacji, 52 książki
#kacikzagubionychserc #magdalenatrubowicz #kupidyn

Za możliwość przeczytania książki
dziękuję

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...