poniedziałek, 12 października 2015

Marta Galewska-Kustra "Zeszytowy trening mowy, czyli ćwiczenia logopedyczne dla dzieci"




Autor: Marta Galewska-Kustra
Ilustracje: Joanna Kłos
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data wydania: wrzesień 2015
Liczba stron: 64
Przedział wiekowy: 0-10









Dwa miesiące temu rozpoczęłyśmy z córą wspólną naukę poprzez zabawę (czyli najlepsze z możliwych rozwiązań dla kilkulatka) z serią "Uczę się wymawiać", która jest skierowana nie tylko dla nauczycieli, logopedów, ale również rodziców. To oni są przecież pierwszymi nauczycielami swoich dzieci. Książeczka "Z muchą na luzie ćwiczymy buzie ..." bardzo się mojemu dziecku spodobała i często do niej wracamy.

Tym razem Marta Galewska-Kustra proponuje nam sześćdziesiąt cztery strony zadań, w trakcie wykonywania których, rodzic może sprawdzić jak dziecko radzi sobie z wymową najbardziej kłopotliwych głosek: k, dz, g, l, ś, ź, ć, dź, s, z, c, sz, ż, cz, dż, r. Wymyślone przez autorkę ćwiczenia zostały podzielone według wieku dziecka i stopnia trudności a przede wszystkim - muszę to podkreślić - są bardzo ciekawymi i wesołymi historiami: pomagamy Kaziowi podpisać zdjęcia z wakacji, odgadujemy zagadki zadane przez Agatkę, jedziemy autobusem i czytamy nazwy przystanków, odwiedzamy mysią norkę i wieżowiec żółwia Andrzeja, ale również łączymy, uzupełniamy i opowiadamy. Jest też gra planszowa! Są zadania, w których trzeba coś dopasować, wyszukać, ale przede wszystkim dużo wymawiać. Nawet jeśli nie wszystkie zadania przypadną do gustu naszego dziecka, to naprawdę jest w czym wybierać i nie wierzę, że maluch nie znajdzie czegoś właśnie dla niego.

Żeby cztero- czy pięciolatek się nie nudził jedynie tylko siedząc i wymawiając, książeczka zmusza do pracy manualnej. Spora część zadań wymaga bowiem sprawnego posługiwania się nożyczkami i klejem, bowiem na kilku ostatnich stronach znajdują się elementy, które dziecko musi wyciąć i wkleić we właściwe miejsca. Nad całością czuwają nie tylko rodzice, ale również trener Leszek. A na koniec, w nagrodę za trudy myślenia, mówienia i liczne starania, choć może nawet nie zakończone sukcesem, czeka dyplom. Wystarczy tylko wypisać i wyciąć, bo przecież nic tak nie motywuje malucha do ponownego działania jak pochwały czy nagrody, prawda?

Mojej córce najwięcej radości sprawiła strona z poznaną wcześniej muszką Fefe i teraz sama bierze do ręki książeczkę, otwiera na stronie 44 i poprawia błędną wymowę tego owada. Dzięki "Zeszytowemu treningowi mowy..." wspólnie spędzony czas okazał się nie tylko radosny, ciekawy i oryginalny, ale też pokazał, z którymi głoskami moja niespełna pięciolatka musi jeszcze popracować. Na szczęście jest ich niewiele. Według autorki, robiąc zaproponowane zadania ćwiczymy nie tylko artykulację, ale i słuch fonemowy, sprawność grafomotoryczną, koncentrację oraz wyobraźnię twórczą. I ja się z tym całkowicie zgadzam.

strony do wycinania
By zadania wydawały się dziecku atrakcyjniejsze, Joanna Kłos zadbała o
graficzną stronę tej pozycji edukacyjnej. Stworzyła ciekawe ilustracje naszych oryginalnych bohaterów i sprawiła jednocześnie, że już same obrazy wzbudzają w dziecku chęć poznania kolejnych zadań. Dodatkowym atutem zeszytu ćwiczeń jest brak naklejek. Nie mam nic przeciwko nim, ale rynek zalała fala "naklejanek", które nie wymagają od dziecka zbyt dużych umiejętności czy wysiłku (no chyba, że zostały kiepsko docięte) i dlatego niniejsza publikacja jest jakże oryginalniejszym pomysłem na uzupełnienie pustych pól w książeczce. Ponadto szeroki wachlarz i spora liczba zadań sprawiają, że nawet po godzinie nie wszystkie są jeszcze zrobione i zabawa nie kończy przez długi czas.









Wszystkie ilustracje pochodzą z książeczki




Książka przeczytana w ramach wyzwań: Gra w kolory II, 52 książki



Za możliwość przeczytania książki
dziękuję Pani Dagmarze z


12 komentarzy:

  1. Fajnie, że takie publikacje są dostępne na rynku. Na pewno pomagają!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomagają, owszem. Moje dziecko tylko na postawie dwóch książeczek autorki nieco poprawiło wymowę w krótkim czasie

      Usuń
  2. Bardzo przydatna "ćwiczeniówka", też pisałam o tej publikacji i podobne wrażenia odniosłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O popatrz, to ja przegapiłam Twój post. Po wrześniowym zastoju nie jestem jeszcze na bieżąco ze wszystkimi blogami i sporo mi umyka.

      Usuń
  3. A ja chciałam tylko zameldować, że napisałam do Cię taaakieego maila :) A nawiasem mówiąc fajnie wygląda ta "ćwiczeniówka". choć Tysiek już chyba za "poważny":)
    Całus!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja wdzięczna za niego melduję, że odpisałam na taaaakiego maila taaaakim mailem :)
      Myślę, że Tysiek za duży na akurat to cudo, ale mniejszym dzieciakom znajomych możesz polecać :D

      Usuń
  4. właśnie zamierzam napisać recenzję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bloga dodam do blogrolla i zajrzę przeczytać :) Zwłaszcza, że zauważyłam recenzowane ostatnio Szepielak i Walczak-Chojecką (tyle że inne tytuły, ale te autorki też u mnie teraz na topie:)

      Usuń
  5. Widzę, że to świetna pozycja dla dzieciaków - zarówno tych mających problemy logopedyczne, jak i tych, których jeszcze one nie dopadły. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie jest tak, jak piszesz :) Myślę, że wiele dzieciaków nawet się nie zorientuje podczas zabawy, że się uczy!

      Usuń
  6. Ćwiczenia ciekawe przez swą różnorodność, ale nie do końca podoba mi się kreska w ilustracjach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kreska jest taka jak w "Z muchą na luzie..." ilustratorka zachowała ideę. Mnie się podobać nie musi (te nosy na przykład), ale to taka odskocznia dla dziecka od wciąż jednolitych baśniowych i wyidealizowanych

      Usuń

Przeczytałaś/-łeś to co napisałam, napisz co o tym myślisz, będzie mi miło :)

Zastrzegam sobie prawo do usuwania komentarzy anonimowych, obraźliwych i spamu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...