Jeśli będziecie mieli dosyć postów z tego cyklu to po prostu mi napiszcie, co? :P Bo ja mam chyba totalnego bzika i nie mogę się opanować - wybaczcie :)
Dziś w programie Anne Ashley "Francuski szpieg" - błędzik drugi i ostatni z tejże książki. Złapaliście go?
czwartek, 8 sierpnia 2013
wtorek, 6 sierpnia 2013
Piotr Kołodziejczak "Bo wiesz..."
Autor: Piotr Kołodziejczak
Wydawnictwo: Borgis
Data wydania: 2009
Liczba stron: 180
Lubię czytać książki o codzienności. Uwielbiam poznawać problemy innych ludzi, śmiać się z nimi kiedy opowiadają dowcip lub świętują oraz płakać, gdy przeżywają trudne chwile. Takie książki pozwalają mi oderwać się od mojej codzienności, od moich problemów, smutków i zmęczenia. Czytając przenoszę się przecież w inny świat i wnikam w środowisko bohaterów. O ileż takie chwile są łatwiejsze i dające odprężenie.
Taką właśnie powieścią o zwykłym życiu zwykłych ludzi jest książka Piotra Kołodziejczaka "Bo wiesz...". To już piąte moje spotkanie z twórczością tego autora i muszę przyznać, że dotychczasowe były w znacznej większości bardzo udane. Autor pisze lekko i potrafi zaczarować czytelnika niespodziewanymi zakończeniami. Czy i w tym przypadku nie odgadnę finału historii?
W jakim celu małżeństwa udają się do kawiarni? Świętują rocznice, wzniecają uczucia po wielu latach bycia razem, spędzają czas z dala od zgiełku miasta pijąc filiżankę pysznej kawy lub egzotycznej herbaty - otóż nie tylko.
Janek, rehabilitant i masażysta w ekskluzywnym ośrodku sportowo-rekreacyjnym "Rajski Park", był zdziwiony tym niecodziennym zaproszeniem. Rok temu ożenił się z Grażyną i raczej nie bywali w kawiarniach, bo przecież tylko on zarabiał i mimo, że nie mieli dzieci utrzymanie domu i niepracującej żony kosztowało. A i rodzicom musiał pomóc. Grażynie podobało się siedzenie w domu, nie była skora do podjęcia pracy a jeszcze mężowi wytykała, że powinien więcej zarabiać. Janek kochał żonę ogromnie, zgadzał się na wiele, ustępował, spełniał zachcianki, ale pracy zmieniać nie chciał, bo ta była jego powołaniem.
Co zatem Grażynie przestało się podobać w ich krótkim małżeństwie? Co skłoniło ją do kawiarnianego wyznania? Do Janka nie dotarło w pierwszej chwili zupełnie to, co żona mu wyjawiła. A mianowicie, że poznała kogoś. Mężczyzna jednak, mimo cierpienia i upokorzenia, wybacza żonie i pragnie nadal z nią dzielić życie. Nie odwodzi go od tego pomysłu nawet drugi cios - Grażyna wcześniej miała jeszcze jeden romans i chce się wyprowadzić z ich mieszkania.
Autor przenosi potem czytelnika w przeszłość, aż do chwili, gdy Grażyna poznaje "tego drugiego". Kim on jest? Czy to takiej odmiany w życiu oczekuje Grażyna? Czy ten mężczyzna zarabia wystarczająco, by sprostać jej wymaganiom? I wreszcie jak ułoży się życie Janka? Czy znajdzie miłość swojego życia? Po odpowiedź na te pytania zapraszam serdecznie do książki "Bo wiesz...".
Powieść ta jest doskonałą lekturą dla kogoś, kto uważa, że za rozpad małżeństwa odpowiadają tylko mężczyźni. Autor przedstawił nam bohaterkę doskonałą, niestety negatywnie... Egoistka, kłamczucha i kobieta do szpiku kości wyrachowana. Nie zależy jej na szczęściu nikogo wokoło, tylko jej samej. To mąż ma harować do późnej nocy, bo zapewnić jej kurs gotowania, a ona wypełniając obowiązki "kury domowej", będzie jeszcze narzekała. To ona zdradziła Janka i jeszcze bezczelnie prosiła go o pomoc podczas wyprowadzki... W głowie mi się nie mieści, że wśród nas naprawdę żyją tak perfidne i irytujące kobiety. A jednak...
Piotr Kołodziejczak po raz kolejny wykazał się doskonałą znajomością zależności pomiędzy płciami i świetnie opisał relacje damsko-męskie. Tym razem zakończenie zaskoczyło mnie troszkę mniej niż podczas lektury innych książek autora, ale to chyba wina opisu na okładce... Niemniej uważam, że piąta z kolei powieść Kołodziejczaka "Bo wiesz..." jest warta przeczytania podczas któregoś wakacyjnego dnia. Polecam.
Książkę przeczytałam w ramach wyzwań: Book z nami (1,4 cm), Polacy nie gęsi..., 52 książki
Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki
dziękuję bardzo Panu Dominikowi

oraz Księgarni dopoduszki.pl

poniedziałek, 5 sierpnia 2013
EDIT Kup książkę
Dzisiaj będzie post ekspresowy. Jedna z moich koleżanek, podczytywaczek bloga zresztą - Aneta K. poprosiła mnie o wystawienie jej książek.
Zatem, jeśli ktoś miałby ochotę to myślę, że w komentarzach można wyrazić chęć a Anetka się do niej ustosunkuje.
Oto książki:
Przy okazji przypominam skromnie o mojej zakładce Targowisko.
EDIT:
1. J.K. Rowling "Trafny wybór". Książka jest jak nowa - przeczytane około 80 stron 13zł
2. P. Coelho "Weronika postanawia umrzeć" . Książka w stanie dobrym. 6zł
3,. Ch. Moore "Brudna robota". Stan książki niemal idealny - jedynie okładka jest trochę sfatygowana - ta fioletowa "ochronna", oprawa jest w stanie idealnym. 8zł
4. D. Koontz "Północ". Książka przeczytana raz, niewielkie ślady użytkowania na okładce. 10zł
5. L. Child "Echo w płomieniach". Stan oceniam jako dobry. 10zł
6. P. Coelho "Być jak płynąca rzeka". Książka jest nowa, jednak brakuje w niej tej białej kartki, która jest zawsze zaraz za okładką - była na niej dedykacja, więc ją wyrwałam. 8zł
7. T. Pratchett "Carpe Jugulum". Książka jest nowa, nigdy nie czytana, ale przeleżała kilka lat w komodzie, dlatego zaznaczam ją jako używaną - jest lekko "zakurzona". 12zł
Zatem, jeśli ktoś miałby ochotę to myślę, że w komentarzach można wyrazić chęć a Anetka się do niej ustosunkuje.
Oto książki:
Wszystkie są w dobrym stanie. Coehlo jest nowy, ale wyrwaną ma jedną stronę, tą pierwszą białą, bo była tam dedykacja.
Za wszystkie 50zł + koszt przesyłki.
Chętni? Rączki do klawiatur :D
Przy okazji przypominam skromnie o mojej zakładce Targowisko.
EDIT:
1. J.K. Rowling "Trafny wybór". Książka jest jak nowa - przeczytane około 80 stron 13zł
2. P. Coelho "Weronika postanawia umrzeć" . Książka w stanie dobrym. 6zł
3,. Ch. Moore "Brudna robota". Stan książki niemal idealny - jedynie okładka jest trochę sfatygowana - ta fioletowa "ochronna", oprawa jest w stanie idealnym. 8zł
4. D. Koontz "Północ". Książka przeczytana raz, niewielkie ślady użytkowania na okładce. 10zł
5. L. Child "Echo w płomieniach". Stan oceniam jako dobry. 10zł
6. P. Coelho "Być jak płynąca rzeka". Książka jest nowa, jednak brakuje w niej tej białej kartki, która jest zawsze zaraz za okładką - była na niej dedykacja, więc ją wyrwałam. 8zł
7. T. Pratchett "Carpe Jugulum". Książka jest nowa, nigdy nie czytana, ale przeleżała kilka lat w komodzie, dlatego zaznaczam ją jako używaną - jest lekko "zakurzona". 12zł
sobota, 3 sierpnia 2013
Zbigniew Rzońca "Plac czarownic"
Recenzja bierze udział w wakacyjnym konkursie dla syndykalistów

Autor: Zbigniew Rzońca
Wydawnictwo: Poligrafia AD REM
Data wydania: 2012
Liczba stron: 140
Zbigniew Rzońca to autor mało znany w naszym kraju. Dlaczego? Jest on bowiem lokalnym, jeleniogórskim dziennikarzem publikującym głównie w "Nowinach Jeleniogórskich". Jego artykuły możemy jednak znaleźć również w "Polityce" oraz "Wprost". Rzońca został nagrodzony za rzetelność w konkursie zorganizowanym w 2010 roku przez Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. "Plac czarownic" jest jego debiutem prozatorskim. Czy udanym? Zapraszam do przeczytania mojej recenzji.
W klasztornej piwnicy należącej do ojców pijarów dochodzi do włamania. Sprawcy zbeszcześcili trumny stojące w krypcie odrywając wieka, zrywając metalowe okucia i niszcząc inskrypcje. Ksiądz Marek, który odkrył włamanie, doznał olbrzymiego szoku na widok zniszczeń i nie potrafił zrozumieć kto i w jakim celu ich dokonał. Po chwili rozważań czy należy w tej sytuacji zawiadomić policję czy nie, ksiądz wystukał "997". Trumny okazały się być cennym zabytkiem, nawet z XVIII wieku i zagadka zaginionej tabliczki z jednej z nich stała się jeszcze bardziej intrygująca. Kto i dlaczego ją ukradł? I czego szukał w historycznych trumnach?
Kiedy rzeczniczka prasowa komendanta jeleniogórskiej policji wysłała do prasy komunikat dotyczący włamania, wywołał on falę nieprawdopodobnych zdarzeń... I to nie tylko na terenie Polski, gdyż okazało się ono mieć ogromne znaczenie również dla obywateli Niemiec i Rosji. Autor wspomina nawet samego Putina...
A zaczęło się od pewnego młodego i - pod wieloma względami - doskonałego Niemca, który w 1945 roku otrzymał zadanie - najważniejsze w swoim życiu. Martin Franz jako niezaprzeczalny as hitlerowskiego lotnictwa miał dostarczyć z Turcji niedużą skrzynkę. Mężczyzna nie wiedział co jest jego zawartością, jednak usłyszał że jest to tajna broń, która może być ostatnią nadzieją Hitlera. O ile początkowo lot przebiegał bardzo spokojnie, to kiedy Franz znalazł się gdzieś w okolicach Karkonoszy jego samolot został uszkodzony przez działka przeciwlotnicze. Świetnemu pilotowi udało się wydostać bez szwanku z samolotu i nawet wynieść skrzynkę. Ukrywał się w Jeleniej Górze pod nazwiskiem Stefan Hanc a tajemniczą przesyłkę ukrył. Co się z nim stało? Czy udało mu się przeżyć trudne historycznie czasy? Co się stało ze skrzynką?
Wracając do czasów współczesnych poznajemy człowieka, który przybywa do Jeleniej Góry w poszukiwaniu zawartości skrzynki, którą przewoził Martin Franz. Wysoki, pięćdziesięcioletni Eugen Stier zatrzymuje się w hotelu "Neptune" i rozpoczyna swoje śledztwo. Pomocy szuka między innymi u księży, w archiwum oraz u nauczycielki historii Magdy, z którą zresztą połączą go nie tylko poszukiwania. Eugen jeździ BMW, kaleczy język polski i pozwala myśleć o sobie jako o inwestorze. Czy przyczyni się to do odniesienia sukcesu? Na wszystkie pytania znajdziecie odpowiedzi w "Placu czarownic".
Książka jest klasycznym kryminałem, w którym znajdziemy i "trupa" i liczne poszukiwania, zagmatwane powiązania, tajemnice i zwroty akcji. Jest też facet szukający skarbów pod ziemią. Autor zwrócił nam uwagę na wiele podstawowych życiowych i codziennych problemów, na przykład brak koszy na śmieci czy miejsc do parkowania, a wszystko to okraszone ciekawym humorem i punktem widzenia cudzoziemca. Dzięki jego wędrówkom i przejażdżkom poznajemy miasto Jelenia Góra i jej okolice.
W "Placu czarownic" znajdziemy też sporo znanych i współcześnie żyjących osób, które mimo iż mają zmienione nazwiska od razu kojarzą się z pierwowzorami. Nawet nazwy partii politycznych można łatwo sobie przetłumaczyć na polską rzeczywistość. Ale nie martwcie się, polityki tu bowiem nie ma zbyt wiele.
Co mnie zaintrygowało? Czemu Rzońca nadał bohaterom wiele prostych nazwisk: Hokej, Lampa, Bułeczka czy Zimny.
Zakończenie, mimo iż spodziewałam się pewnych zawirowań podczas poszukiwań skrzynki Franza, było dla mnie totalnym zaskoczeniem. Chyba czekałam na oczywiste rozwiązanie tej tajemnicy... Książkę czyta się łatwo, szybko i przyjemnie. Można się pośmiać z polskiej rzeczywistości, poznać zależności w świecie polityki w kraju i na świecie. Uważam debiut autora za udany. Chętnie przeczytałabym kolejną jego książkę.
Książkę przeczytałam w ramach wyzwań: Book z nami (0,6 cm), Debiuty pisarskie, Pod hasłem, Polacy nie gęsi..., 52 książki
Baza recenzji Syndykatu ZwB
Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki
dziękuję bardzo
Pani Magdalenie z Wydawnictwa "AD REM"

czwartek, 1 sierpnia 2013
Zamiast podsumowania lipca - Pod hasłem
Sierpień czas zacząć! W ankiecie, która była widoczna w lewym bocznym pasku, 68% głosujących zdecydowało, że lipcowe hasło "Homo sapiens" będzie obowiązywało również w sierpniu. Nie ukrywam, że bardzo mnie to cieszy. Podczas mojego urlopu bowiem, przesłaliście mnóstwo linków do przeczytanych lektur... U niektórych osób numeracja przekroczyła już dziesięć. Nie zdążyłabym stworzyć podsumowania...
Poza tym jest dość łatwe hasło, do którego pasuje ogromna ilość książek - a przecież są wakacje i lekkie hasełko jest idealne.
Wszystkim czytającym dziękuję i równocześnie gratuluję wyników... No i takiej ilości czasu - szczerze zazdroszczę :)
Serdecznie zapraszam do czytania w sierpniu - hasło nadal brzmi "Homo sapiens". Powodzenia!
Linki do recenzji proszę zostawiać pod postem z 1 lipca lub pod tym. :)
Na wrzesień i kolejne miesiące oczywiście przygotuję nowe pomysły :) Drżyjcie :D
Subskrybuj:
Posty (Atom)
