Pokazywanie postów oznaczonych etykietą utrata pracy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą utrata pracy. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 7 lutego 2023

Joanna Tekieli "Zaczarowana zima w Olszowym Jarze"

 
 
Autor: Joanna Tekieli
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 12.10.2022
Liczba stron: 368
Cykl: Olszowy Jar  tom 1
 
 
[materiał reklamowy] barter z Wydawnictwo Filia
 
 
 
 
 
Szukasz pięknie napisanej historii, w której fabuła osnuta jest na magicznej i śnieżnej zimie? Idealną propozycją będzie "Zaczarowana zima w Olszowym Jarze" Joanny Tekieli. Wprawdzie akcja książki zmierza ku świętom Bożego Narodzenia, ale nie jest to motyw dominujący i śmiało można ją czytać przez cały rok, jeśli nie przeszkadza Wam zimowa aura lektury.
 
Weronika pracuje w biurze architektonicznym, jednak nie jest tam doceniana, jej kreatywność jest wręcz tłumiona. Dlatego ogromną radością, choć jednocześnie wyzwaniem okazała się prośba, by przywrócić ducha minionych lat domowi dziadków w Olszowym Jarze, wiosce leżącej około dwie godziny jazdy od Krakowa. Dla bohaterki to nie tylko zadanie do wykonania, choć oczywiście chce zrobić wszystko najpiękniej jak potrafi, by Małgosia była swoim domu szczęśliwa po powrocie z Francji. 
Od dawna Weronika powraca w marzeniach do tej wioski, gdzie spędzała wiele czasu w dzieciństwie. Wraz z Małgosią i przyjaciółką Patrycją było to ich ukochane miejsce na ziemi. Niestety w wyniku konfliktu rodziców oraz problemów dorosłego życia ścieżki trzech kobiet oddaliły się nieco od Olszowego Jaru.

Z każdą stroną widać jak Weronika odżywa będąc na łonie natury... Jak każdy zakątek tego domu i ogrodu sprawia, że jej oczy błyszczą a zmęczenie należy do tych przyjemnych. Bohaterka stara się pogodzić pracę w Krakowie z wyremontowaniem domu Małgosi oraz przygotowaniem go na Boże Narodzenie, bowiem obie kuzynki mają na tym punkcie bzika.

W międzyczasie Weronikę czekają liczne rewolucje życiowe związane z pracą, mężczyzną... a właściwie mężczyznami... Nie obędzie się też bez plotek, sąsiedzkiej pomocy, tajemnic i niespodzianek, również ze strony przyjaciółki!


Joanna Tekieli potrafi oczarować czytelnika. Mnie po raz kolejny zaczarowała spokojnie płynącą opowieścią o teoretycznie łatwym i przyjemnym życiu, wzbogaconym o chwile radości, smutku, dobrego humoru i złe wiadomości. Autorka świetnie operuje słowem i obrazem - tak, bo czytane słowa układają się w wyobraźni w przepiękne pejzaże, niebanalne wystroje wnętrz czy świetnie scharakteryzowane postacie (choć Weronika chwilami wydawała mi się zbyt naiwna, niemrawa i niezdecydowana).
 
 
Sięgając po ten tytuł otrzymałam historię o marzeniach, do których trzeba dążyć małymi krokami, licząc na wsparcie ludzi o dobrych sercach. Ale również o wyrzutach sumienia, porządkach w życiu, błędach przeszłości, sekretach i planach na przyszłość. Zajrzyjcie do Olszowego Jaru, przez tę powieść po prostu się płynie...
 



Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki





Za książkę dziękuję
 
 


piątek, 26 sierpnia 2022

Magdalena Trubowicz "Zakochani w słowach"

 
 
 
Autor: Magdalena Trubowicz
Wydawnictwo: IV Strona
Data wydania: 2019
Liczba stron: 344
Seria: Kupidyn w spódnicy  tom 3





"Zakochani w słowach" to trzeci tom cyklu Magdaleny Trubowicz 'Kupidyn w spódnicy'. Można go jednak czytać niezależnie od poprzednich, bowiem jedynym elementem łączącym jest postać Eli, pracownicy salonu sukien ślubnych, która występuje tylko na początku powieści.
Klimatyczna okładka i znajomość dotychczasowych części sprawiły, że sięgnęłam po - z założenia lekką i przyjemną - lekturę. 
 
 
Zapraszam Was do biblioteki, w której spotkacie większą część bohaterów tej książki.
Tomasz jest nieśmiałym informatykiem, który uwielbia swoją pracę w bibliotece. Udziela lekcji przychodzącej tam aktorce - Kornelii Wyrostek, którą podziwia i do której wzdycha. Tylko czy wschodząca gwiazda to doceni?
Izabela pracuje razem z Tomaszem, przyjaźnią się. Jest to postać wrażliwa, ekscentryczna i czuła na problemy innych. Gdy dowiedziała się o problemach zdrowotnych sąsiada, nie omieszkała znaleźć dom dla jego psa, bo przecież do szpitala z panem nie mógł pojechać.
Dyrektorką biblioteki jest Zofia. Ciotka Tomasza i matka dziewiętnastoletniej Patrycji. Kobieta dbająca o czytelników, inwestująca w nowości, ale jednocześnie uwielbiająca mieć wszystko i wszystkich pod kontrolą. Nawet męża Kazimierza.
Dlatego nie dziwią decyzje i kłamstwa rodziny Zofii, której członkowie pragną choć odrobinę wolności, co prowadzi do wielu zabawnych sytuacji.

Bohaterów czekają niespodziewane wizyty, zaskakujący i powtarzający się bałagan w jednym z działów, spisek dotyczący pewnej podróży oraz... gryzonie! 


Autorka naprawdę starała się, by powieść była lekka, przyjemna, z odrobiną dreszczyku i humoru, ale... może komuś się spodoba. Mnie nie urzekła. Chwilami wręcz nudziła i umykały mi pewnie fragmenty. 
Owszem wątek prowadzenia warsztatów dla mężczyzn przez Tomasz był ciekawy, zabawny okazał się casting do filmu a wizyta w szpitalu - poruszająca. 
Bohaterki pokazały prawdziwe "ja", co przyczyniło się do tego, że na przestrzeni ponad trzystu stron Tomasz dojrzał. Przemienił się z nieopierzonego młodzieńca w poważnego mężczyznę, który wie czego chce od życia i wreszcie dostrzega, kiedy płeć piękna ma zamiar go wykorzystać.

Tak wyglądają plusy i minusy. Mnie powieść nie porwała, ale sami podejmijcie decyzję co do lektury tego tytułu.


Podsumowując - "Zakochani w słowach" to historia o bibliotekarzach i miłości do szeroko pojętej kultury, nie tylko książek. Opowieść o marzeniach, lęku przed wyznaniem prawdy, facetach-ciamajdach, wierze w siebie, kłamstwach oraz życiowych zmianach. O uczuciach, relacjach rodzinnych i międzypokoleniowych, trudnych decyzjach i wychodzącej na jaw prawdzie.




"Zakochani w słowach"
"Do trzech razy miłość"





Książka przeczytana w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło (T), 52 książki




piątek, 17 czerwca 2022

Natasza Socha "Zemsta"

 
 
Autor: Natasza Socha
Wydawnictwo: Lekkie
Data wydania: marzec 2022
Liczba stron: 368
Cykl: Agencja Rozbitych Serc  tom 1






Natasza Socha kupiła mnie swoimi nieoczywistymi historiami, które zaskakują, idą w nieprzewidywalną stronę lub są po prostu oryginalne. 
Rzucająca się w oczy różowa okładka pierwszego tomu serii Agencja Rozbitych Serc mocno mnie zaintrygowała a opis zapowiadał, że będzie ciekawie i z humorem. Czy tak było?
 
 
W życiu trzydziestojednoletniej Agaty nastąpił trudny dzień - gówniana środa. Od roku pracowała w recepcji kancelarii prawnej w Warszawie, jednak dziś musiała spakować swoje rzeczy i zwyczajnie opuścić budynek. Dlaczego? Otóż została kochanką niewłaściwego człowieka - swojego szefa, który omamił ją pięknymi słówkami. A teraz została bez pracy, bez oszczędności, z kotem i kredytem we frankach! Dopiero teraz wyrzuca sobie, że poświęciła karierę dla kilku upojnych nocy.

Musi odetchnąć. Znaleźć plan B. Swoje kwalifikacje zamierza analizować u rodziców, w małej miejscowości pod Kutnem. To właśnie tam, wpada na pomysł, że zostanie... detektywem! Będzie zarabiała na życie demaskując niewiernych mężów i kochanków, bo jako była kochanka, przecież zna się trochę na rzeczy. 
Agencja Rozbitych Serc w mobilnym biurze rusza na pomoc kobietom, które podejrzewają, ale nie mają pewności, że są zdradzane. Agacie uda się poprowadzić kilka naprawdę intrygujących spraw jednocześnie rozmyślając, jak zemścić się na byłym szefie.


Po perypetiach w jakich uczestniczy, Agata traci ochotę na bycie w związku, choć sytuacja w jaką wpakowała się na własne życzenie, wcale nie poprawiała jej nastroju. Jak wybrnie z kłamstw wobec Jakuba? Czy zemsta na Jerzym się powiedzie?

Natasza Socha stworzyła świetną powieść detektywistyczno-humorystyczną. Bohaterka nie jest kobietą idealną, co jeszcze bardziej zbliża ją do klientek. Potrafi spojrzeń na siebie krytycznym okiem, użyć kamuflarzu, podstępu, ale i pocieszyć. Stara się na wszystkie sposoby dać odpowiedź kobietom, by miały pewność z kim żyją.
Nie potrafię powiedzieć, która sprawa najbardziej mi się podobała, bowiem każda serwowała dawkę humoru, ironii oraz niespodziankę w finale.


Podsumowując - "Zemsta" to powieść o tym, że człowiek pragnie znać prawdę, ale się jej boi. Że zawsze trzeba szukać rozwiązań i obowiązkowo - zawsze mieć cel! Historia o zdradzie, smutku, kompromitacji, błędach oraz szansach od losu. Poza świetnie opisanymi postaciami znajdziecie tutaj również lekkie pióro autorki, a także gamę emocji, wstyd, zastraszanie czy tajemnice. Koniecznie muszę poznać drugi tom tej serii. Polecam!



Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki




Za książkę dziękuję



sobota, 22 stycznia 2022

Katarzyna Michalak "Panna z Bajki"


 
 
 
 
Autor: Katarzyna Michalak
Wydawnictwo: Znak Jednym Słowem
Data wydania: 29 września 2021
Liczba stron: 320
 
 
 
 
 
 
Katarzyna Michalak - pisarka, którą pokochało wiele Polek, choć licznym gronem byli też hejterzy. Jej książki sprzedawały się jak świeże bułeczki a tu nagle autorka zniknęła... Przez dłuższy czas nie pojawiła się nowa książka. Zresztą i ja nic michalakowego nie czytałam...  Czy "Panna z Bajki" to ciekawa historia?



Autorka zaczęła od przerwanego ślubu, gdy w drzwiach kościoła stanął przystojniak i obwieścił, że zna powody, dla których małżeństwo nie może być zawarte... Byłam bardzo ciekawa co będzie dalej, co się wydarzy, po czym okazało się, że... "cięcie"! Bo to tylko kolejny odcinek serialu...
 
Nagłe wejście Olgierda zepsuło scenariusz i spowodowało całą lawinę wydarzeń w życiu wielu osób. Scenarzysta odszedł, asystentka reżysera - Magda - choć ma dzień wolny, ma znaleźć "na wczoraj" nowego scenarzystę i tylko sam Igor Orłow, reżyser, jest z tej sytuacji zadowolony. Dlaczego? Tego nie zdradzę, zwłaszcza, że nie w każdym względzie będzie mu do śmiechu, bowiem zostanie wkręcony w randkę w ciemno!

Hania Ruczaj uciekła z Warszawy do domku letniskowego ojca, który wyremontowała i nazwała Bajką. To właśnie tam pisze scenariusze, które potem czyta wraz z przyjaciółkami Magdą i Lenką.
To właśnie tam leczy złamane serce i próbuje zrozumieć to, co wydarzyło się dwa lata wcześniej.
To właśnie tam, tęskni za utraconymi marzeniami zostania primabaleriną.
 
Bardzo przeszkadza jej samotność, więc przyjaciółki rejestrują ją na portalu randkowym i próbują znaleźć idealnego kandydata. I tutaj mogę uprzedzić Wasze pytanie - nie, nie umówi się z reżyserem, kombinujcie dalej :)
Drugie marzenie Hani też ma szansę się ziścić dzięki przyjaciółkom, czyli realizacja scenariusza filmowego...
 
 
"Panna z Bajki" to taka trochę bajka. Są piękne bohaterki, myślący tylko o sprawach cielesnych mężczyźni, są marzenia, niespełnione miłości, jedni ranią drugich a drudzy kolejnych. Są zdrady, jest utrata bliskiej osoby, matka zostawiająca swoje dziecko, kłamstwa, nieporozumienia a na koniec trochę happy endów. 
 
Co może się wydarzyć kiedy w jednej książce spotka się dwóch reżyserów, scenarzystka, księgowy, zwariowane przyjaciółki, aktor prosto z Ameryki oraz ktoś z przeszłości, kto ponownie zamiesza w życiu i sercu jednej z postaci? Jaka jest prawda o wydarzeniach sprzed dwóch lat? Co się wtedy stało i dlaczego? Czy warto dać drugą szansę?

Powieść jest pomieszaniem romantycznej strony autorki z nutką sensacyjną, bowiem tragedii i demonów przeszłości a co za tym idzie lejących się łez nie brakuje. W każdym razie dzieje się, choć chwilami przeskakiwanie w czasie dwa dni wcześniej czy później nieco mnie zagubiło.
 
Autorka pokazała czytelnikom jak łatwo jest zniszczyć czyjeś życie. Odejściem, kłamstwem, brakiem zaufania. Opisując zaś świat filmu dała do zrozumienia, że to nie tylko obrazy jakie możemy obejrzeć na szklanym ekranie, ale aktorzy, scenarzyści, wizażyści i całe rzesze ludzi, którzy go tworzą. Z krwi i kości, ze swoimi pragnieniami i stresem, który trzeba jakoś rozładować... Czy każdy zdradza na planie filmowym, choćby nie wiem jak kochał? Czy drugie połówki będą to w stanie zaakceptować?
 
 
Podsumowując - "Panna z Bajki" to lekka, odrobinę romantyczna historia o spełnianiu marzeń i miłości, która czeka gdzieś obok, trzeba tylko wyciągnąć dłoń. Tylko czy wymarzonego księcia tak łatwo złapać za rękę? Jest to opowieść pozornie banalna, ale niesie ładunek emocji, które chwilami wywołują uśmiech, chwilami zaciskanie pięści ze złości a czasem też łzę wzruszenia. Jest ból odrzucenia, rozstania i powroty - czasem świat rozbłyska milionem barw a czasem ochlapie błotem... Na pocieszenie jest humor Magdy i jej marzenie, by mieć świnkę morską! Polecam na odprężenie w weekend
 
 
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki
 
 
 
 
Za książkę dziękuję
 


 

poniedziałek, 26 lipca 2021

Magdalena Wala "Zanim wybaczę"

 
 
Autor: Magdalena Wala
Wydawnictwo: Pascal
Data wydania: marzec 2021
Liczba stron: 384
Seria: Splątane losy  tom 1
 
 
 
 
Żałuję... 
I to bardzo mocno...
Żałuję, że tak długo zwlekałam z sięgnięciem po powieść Magdaleny Wala. Tłumaczyć się mogę jedynie brakiem czasu. Jednak wreszcie otworzyłam książkę... Jakie emocje czekały na mnie podczas pierwszego spotkania z twórczością autorki?
 
 
Karolina Dziarska mieszka ze swoją apodyktyczną babcią Krystyną, ponieważ rodzice wyjechali na dłużej. Starsza pani uważa, że wnuczka powinna zrezygnować z pracy i wyjść za mąż, bowiem według jej zasad kobiety powinny zajmować się domem. Babcia wciąż kontroluje dziewczynę, umawia na randki w ciemno i ma wyśrubowane wytyczne. 

W wyniku odbywania jednej z "kar" za zachowanie niezgodne z wolą babci, Karolina odnajduje w starej korespondencji dość grubą, nieotwartą jeszcze kopertę. Znajduje w niej pamiętnik, który zabiera ze sobą udając się do Zaborza na Warmii, gdzie dzięki przyjaciółce Majce, znalazła nową pracę. 
 
Losy Karoli jako recepcjonistki w pensjonacie Jesionowy Zakątek, śledzimy naprzemiennie z wydarzeniami z okresu II wojny światowej, które w pamiętniku opisała młoda dziewczyna. 
Teraźniejszość to ciekawe zdarzenia, które miały miejsce w pensjonacie; bardzo miła szefowa Dorota, mistrz kuchni Aleks oraz codzienne spotkania z Majką - to dla Karoliny niemal raj. Oczywiście nie można pominąć tego, co ją przestraszyło, czy wyprowadziło z równowagi...

Jednak zdaniem samej bohaterki jej codzienność nijak nie ma się do przeszłości i życia autorki pamiętnika. Bardzo długo nie wiedziała nawet, jak ona ma na imię, ale przerażało ją to co spotkało dziewczynę z czasów wojny. Każda strona wywoływała w Karoli ogromne emocje a przy okazji wyszło na jaw, jak bardzo powinna dążyć do wyjaśnienia rodzinnych tajemnic.


Uwielbiam powieści obyczajowe z tajemnicami i przeszłością w tle, w których rodzą się uczucia a zagadki mnożą się, nie pozwalając odłożyć książki, zanim nie poznamy rozwiązań. Taką właśnie perełkę dostałam w postaci "Zanim wybaczę". Autorka podarowała czytelnikom bardzo wyraziste postacie, piękne okoliczności przyrody, "czarne charaktery", ale również sytuacje mrożące krew w żyłach czy zmuszające do śmiechu. 

Czytelnik chłonie historię Karoli oraz autorki pamiętnika a lekkość pióra autorki i nienadużywanie słów w opisach sprawiają, że wręcz prześlizguje się przez kolejne rozdziały zauroczony. Cudownie było przenieść się do Zaborza i przeżywać wraz z bohaterami ich losy. Nie zabrakło mi emocji - zarówno pozytywnych jak i negatywnych. A w kwestii tajemnic - Magdalena Wala umiejętnie potrafi sprawić, by czytelnik zmylił drogę prowadzącą ku prawdzie.


Podsumowując - "Zanim wybaczę" to przepiękna powieść o wybaczeniu, tajemnicach i utracie... honoru, godności, szacunku, rodziny i tożsamości. Nie brakuje w niej egoizmu, pogardy, rozgoryczenia, wstydu, strachu, gniewu i współczucia. Bohaterowie wielokrotnie pragną poczucia bezpieczeństwa swojego czy bliskich, nawet za cenę życia. Z ochotą sięgnę po kolejny tom a Wam gorąco polecam lekturę pierwszego!
 
 
 
 
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki
 
 
 
 
 
Za książkę dziękuję
 

 

poniedziałek, 19 kwietnia 2021

Joanna Szarańska "Wymrrrruczane szczęście"

 
 
 
Autor: Joanna Szarańska
Wydawnictwo: IV Strona
Data wydania: 10 lutego 2021
Liczba stron: 384
Seria: Na tropie miłości  tom 2
 
 
 
 
 
Masz chandrę? Focha? Szukasz książki, która przywróci Ci pozytywne myślenie i dobry nastrój? Owszem, ja wiem że nie każdy humor każdemu odpowiada, ale mnie niewątpliwie podnosi na duchu ten tworzony przez Joannę Szarańską. Czy kot z powieści "Wymrrrruczane szczęście" dał się lubić?


Emilia Kot wpadła w życiowy dołek. Jej małżeństwo rozpadło się przez... mysz! A na dodatek jego fundamenty były regularnie podkopywane przez szwagierkę. Wraz z ośmioletnimi bliźniętami - Sabinką i Sebastianem - wyjeżdża do Krakowa i szuka pomocy u kuzyna - Bolesława, właściciela Kulawego Bociana. I choć ten pomocy członkowi rodziny nie odmawia to zazdrość i - o, zgrozo! znów myszy - sprawiają, że Emilka ponownie zostaje bezrobotna i bezdomna. 

Los jednak wyciąga do niej pomocną dłoń w osobie ekscentrycznej staruszki z laseczką, która rozwiązuje powyższe problemy młodej matki. Emilka nie tylko ma gdzie mieszkać, ale również pracę. Szkoda tylko, że posada u gburowatego i roztrzepanego pisarza w kryzysie wiąże się z tak wieloma stresującymi chwilami... Ale mając dzieci nie można wybrzydzać. 
 
Tylko co w sytuacji, gdy między głównymi bohaterami zaczyna iskrzyć, chociaż się nie lubią i nic o sobie nie wiedzą? Jak poradzą sobie z codziennymi, nieuniknionymi spotkaniami? Czy pisarz odzyska porządek i natchnienie? A przede wszystkim kto stoi za zniknięciem kotki? Dodam tylko, że to bardzo charakterny zwierzak z oryginalnym imieniem :)


Wyborna lektura, która wielokrotnie rozbawiała mnie do łez, nawet gdy bohaterom do śmiechu nie było. Grzegorz Owczarek kontra Emilia Kot, czyli pracodawca i jego pracownica to duet wybuchowy, zdeterminowane bliźnięta, które w chwilach nudy mogą wszystko! Zwłaszcza, że są napędzane niesamowitą miłością do kotów i pragnieniem posiadania takiego zwierzaka. 
Nie zapominajmy też o pełnej ikry i zdecydowania babci Trudzi! Kojarzycie tę staruszkę? Czytający "Wyszczekaną miłość" przeżyją przemiłe deja vu, gdyż starsza pani znowu wprowadza konkretne działania, dyryguje wszystkimi i sprawia, że inaczej patrzymy na wiele spraw. Zresztą nie tylko Gertruda przybyła z psich do kocich przygód...
 
Powieść obyczajowa połączona z komedią sprawiła, że oderwałam się od wszelakich problemów i towarzyszyłam Emilce w toksycznym małżeństwie, a później z zapartym tchem obserwowałam jej próby powrotu do normalnego życia oraz psoty bliźniąt - każdemu potrafiły się wymknąć i postawić na swoim. Rozbawiły mnie ich próby spiknięcia mamy oraz rozumowanie łupania. 

Świetnie wykreowani bohaterowie, nie tylko Ci z pierwszego planu, wyborny zwierzak kradnący często widowisko, któremu podarowano narrację w kilku rozdziałach, zaręczyny, guzy a nawet wiązanie sznurem! Na deser dostajemy zakupy w markecie budowlanym, gdzie w dość specyficzny sposób przebiegają rozmowy między sprzedającym a kupującymi - osoby, które nie znają bohaterów innej serii autorki (z ulicy Weissa) nie do końca zrozumieją zawarty tam humor sytuacyjny.


Podsumowując - "Wymrrrruczane szczęście" to lektura lekka, zabawna, przyjemna i niosąca coś więcej niż odrobina relaksu. Bawią bohaterowie i sytuacje w jakich się znaleźli, do śmiechu doprowadza podejście kota do ludzi i wydarzeń, który nie rozumie koci umysł. A ośmioletnie bliźnięta rozwalają system! Jest to historia z życiowymi rozdrożami, goryczą, rozbitymi rodzinami, rozczarowaniem a nawet rozwodem. Specyficzny humor Szarańskiej rozświetla ponurą codzienność a liczne zwierzęta dodają uroku. Gorąco polecam!
 
 


 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwań:  Pod hasłem, 52 książki
 
 
 
 
 
 
  

czwartek, 28 stycznia 2021

Richard Paul Evans "Zimowe sny"

 
 
 
Tytuł oryginalny: A Winter Dream
Tłumaczenie: Hanna de Broekere
Wydawnictwo: Znak Literanova
Data wydania: 2013
Liczba stron: 272





Richard Paul Evans to dla mnie męski punkt widzenia świata w obyczajówkach. Bardzo lubię powieści autora i co jakiś czas wracam do jego twórczości. Tym razem sięgnęłam po "Zimowe sny" otrzymując nagrodę za ten powrót :)
 
 
Joseph Jacobson (zwany J.J.) ma dwadzieścia dziewięć lat i dwanaścioro rodzeństwa, choć prawdziwie rodzonego brata tylko jednego, z czwartego małżeństwa ojca. Wszyscy pracują w rodzinnej agencji reklamowej w Denver, często odnosząc sukcesy i zdobywając nagrody. Jednak pomiędzy rodzeństwo wkracza zazdrość, starsi bracia nie mogą znieść tego, że Joseph jest chwalony, ma świetne pomysły a na dodatek otrzymał od ojca szczególny prezent... Dlatego, gdy najmłodszy z trzynaściorga - Ben - wpada w tarapaty, znajdują sprytny sposób, by pozbyć się J.J. 

Zazdrość i zemsta wiodą prym w działaniach braci, którzy postawili Josephowi szalone warunki. I choć trudno mu się z nimi pogodzić wie, że tylko tak może pomóc Benowi. W tamtej chwili był zrozpaczony i zły, nie liczył już na nic pozytywnego w swoim życiu. Został zesłany i odrzucony. Miał zapłacić wysoką cenę za cudze grzechy - utracił pracę, miłość, rodzinę... Czy w nowej firmie będzie mu lepiej? 
 
 
Koniecznie musicie sięgnąć po tę powieść. Nie mogę napisać nic bardziej intrygującego w recenzji, ponieważ zepsułabym Wam najlepszą zabawę w odkrywanie perypetii Josepha. A musicie mi wierzyć, że sporo się dzieje. Nijak nie byłam w stanie odgadnąć co się wydarzy, co autor zaplanował dla swojej postaci. Nie sposób przewidzieć gdzie będzie mieszkał po wyjeździe z Denver, kogo spotka na swojej drodze, jak ułoży się jego życie zawodowe i uczuciowe ani czy uda mu się jeszcze skontaktować z rodzicami...

Bardzo podobał mi się wątek April, zwiedzanie Chicago i odkrywanie kuchni różnych krajów; zresztą ogólnie kobiety pojawiające się epizodycznie mocno namieszały w życiu bohatera. 
 
Evans potrafi pisać z niezwykłym polotem, lekko, konkretnie, bez zbytecznych opisów. Intryguje, zaskakuje, szachuje zwrotami akcji i licznymi niespodziankami - łza się kręciła, ale i śmiechu nie zabrakło. Wielokrotnie pokazał, że czasami drobiazgi mają ogromny wpływ na nasze życie. Pozostawił nas z rozmyślaniami na temat tego czy lepsza jest niewiedza czy prawda; marzenia kolorowe czy czarno-białe oraz że poświęcenie może przynieść korzyści.

Jestem bardzo mocno zaskoczona tą opowieścią (pozytywnie), wielokrotnie nie mogłam uwierzyć w to, co czytałam, zwłaszcza, że ani okładka, ani opis, ani tytuł nie oddają tego, co kryje się w tych niecałych trzystu stronach. Choć jak się przekonacie, tytuł ma naprawdę ogromne znaczenie w fabule.



Podsumowując - "Zimowe sny" to ogromnie zaskakująca historia mężczyzny, któremu zemsta i odrzucenie przyniosło wiele pozytywów w życiu. Gdyby nie nieuczciwość brata, nigdy nie osiągnąłby tak wiele. To opowieść o braterskiej miłości, pięknej duszy, wyrzutach sumienia, zazdrości, trudach miłości, kryptonicie, bolesnych przeżyciach i plastrze na niepowodzenia. Gorąco polecam, wyśmienita lektura! 





Książka przeczytana w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło, Pod hasłem, 52 książki

sobota, 21 grudnia 2019

Liliana Fabisińska, Maria Fabisińska "Warto poczekać"





Autor: Liliana Fabisińska, Maria Fabisińska
Wydawnictwo: Silver
Data wydania: 24 października 2019
Liczba stron: 360




Żyjemy w trudnych czasach - pracodawcy wymagają, by pracownik był młody, ale z doświadczeniem. Większość ludzi musi dorabiać będąc na emeryturze a ci, którzy stracili pracę po pięćdziesiątce mają niemały problem, by znaleźć nową. Seniorów nikt nie chce! Jak zatem żyć? Z czego? Kiedy zdobywać doświadczenie? Od pierwszej klasy podstawówki? Na problemem seniorów pochyliła się Liliana Fabisińska, której powieści znam i uwielbiam. Tym razem uraczyła mnie swoim duetem z mamą - Marią.

Dorota ma pięćdziesiąt pięć lat i wraz z pracownikami uczelni, świętuje jej dziesięciolecie istnienia. Wcześniej przez dwadzieścia trzy lata pracowała w bibliotece politechniki, gdzie było jej dobrze, bezpiecznie i wygodnie. Ale wszystko już znała, wiedziała, niemal się nudziła, dlatego skusiła się lepszymi perspektywami. Teraz jednak nieformalnie dowiedziała się, że zostaje zwolniona. Czuje się rozgoryczona, bo lada moment miałaby nad sobą parasol ochronny, na cztery lata przed emeryturą.

Nieszczęśliwa, oszukana i szukająca zemsty wraca do domu, idzie się wypłakać do cieplarni po ojcu, gdzie wszystko uschło, gdyż nie miała nigdy czasu na pielęgnację. Przez pracę opuściła tyle ważnych, rodzinnych momentów, zaniedbała ukochane rośliny taty a teraz nie ma ani pracy, ani taty, ani schedy po nim.

Jak nietrudno się domyślić, na jej CV nikt nie odpowiada, telefony zostają bez odpowiedzi. Kobiety u progu emerytury nikt nie chce zatrudnić... Na szczęście Dorota może liczyć na wsparcie męża oraz przyjaciółek Jagody i Hanki, z czasem również na kogoś jeszcze. Przypadek sprawia, że bohaterka widzi na horyzoncie nowy cel, nową szansę dla siebie. Zaczyna odradzać szklarnię jednocześnie na tym zarabiając.

Z radością czytałam o kolejnych dniach pełnych pasji i zaangażowania, o gościach odwiedzających klimatyczne miejsce Doroty. Różnorodne tematycznie zajęcia, barwni uczestnicy, radość z kolejnych zarezerwowanych terminów... a później spokój burzy niefortunne przybycie pewnej córki. Czy biznes Doroty przetrwa?

O palmę pierwszeństwa w tej powieści walczą dwa tematy - przemiana pasji w sposób na zarabianie oraz problemy rodzinne z synem i synową Doroty. Między nią a Pauliną od zawsze iskrzyło a kiedy pojawiły się tajemnice i dziwne zachowanie synowej sytuacja zaczyna być coraz bardziej intrygująca. Zwłaszcza, że tak ważne jest, by Dorota się o niczym nie dowiedziała. A przecież to podsyca ciekawość jeszcze bardziej.

Ta powieść jest cudowna! Zaczynając od strony graficznej, to większy druk doskonale sprawdził się podczas wieczornego czytania, gdy wzrok jest już zmęczony. Wątek kręcący się wokół szklarni, pomysłów na zmiany, tematyki kolejnych warsztatów czy imprez, przygotowania, zakupy, materiały, tworzony klimat... Bajka! Niesamowicie chwytliwy i oryginalny temat. Do tego problem seniorów, którzy walczą o realizowanie się jak najdłużej. Bardzo podobało mi się zderzenie szarej myszki Doroty z kolorowymi ptakami - emerytkami z cudnymi kapeluszami. I jeszcze jeden temat - mieszkający na piętrze domu Doroty i Wojtka - ich syn Rafał z żoną i synkiem. Tajemnica ich relacji, zachowań, kłamstw i niewypowiedzianych pragnień prowadzi na rozwidlenie dróg.

Jest to powieść o sile przyjaźni, która trwa w każdej sytuacji; liczyć na siebie można również w nocy zwołując obrady sztabu kryzysowego. Przyjaciółki wesprą nie tylko słowem, zwerbują do sprawy najlepszych specjalistów, byle ratować bliską osobę. Bo jak to w Polsce bywa, zawsze znajdzie się ktoś, kto wbije nam szpilkę - z zazdrości, na złość czy dla zasady.

Przez kolejne strony się po prostu płynie - powieść wciąga, intryguje, fascynuje, rozśmiesza, ale i doprowadza do łez. Autorki wiedziały o czym piszą, sytuacje są namacalne i realistyczne, bohaterowie mają wady, ale i zalety a sama książka nie zawiera zbędnych informacji. Sporo postaci to ludzie sympatyczni, pragnący pocieszenia, rady i uznania, których da się lubić, ale nie zabrakło "czarnych charakterów" - dbają o podniesione ciśnienie czytelnika.


Podsumowując - "Warto poczekać" to doskonały produkt książkowy duetu pań Fabisińskich. Opowieść o marketingu szeptanym, sukcesie, wdzięczności, spełnianiu marzeń, ale i odwadze, radości z życia i sprawiedliwości. O tym, że powinniśmy w życiu robić to, co daje nam satysfakcję i radość, stawiać cele i je uczciwie realizować. O chrobotku reniferowym, torcie ze szpinakiem, niezbyt miłej wiadomości wigilijnej, duchowym wsparciu czy spełnianiu marzeń wnuka. Wyśmienita historia, pełna życiowych spraw, humoru, ale i łez ze świetnym zakończeniem - chętnie poznam ciąg dalszy (wiosną 2020). Polecam gorąco!





Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki




Za książkę dziękuję


czwartek, 31 stycznia 2019

Agata Przybyłek "Siedem cudów"





Autor: Agata Przybyłek
Wydawnictwo: IV Strona
Data wydania: 31 październik 2018
Liczba stron: 384













Teoretycznie jest już po świętach, ale dekoracje nie zniknęły jeszcze z ulic a choinki czy ozdoby z niektórych mieszkań; czasami nawet śnieg nas zaskoczy dlatego sięgnęłam w styczniu po bożonarodzeniową powieść, bowiem na dobre książki zawsze jest dobry czas. Poza tym, to one wybierają czytelnika :)

"Ciesz się z życia, zamiast wymyślać sobie problemy. Jest za krótkie, żeby to robić. 
Nie warto się zadręczać." *

W Gdańsku studenci walczą z ostatnimi zaliczeniami i kolokwiami, jednak myślami są już w rodzinnych domach, na Wigilii mającej nadejść już niebawem. Jednak nie wszyscy mają gdzie pojechać. Nie każdy podchodzi do zbliżających się dni z radością... U niektórych zdarzy się coś niespodziewanego... Czy czeka ich czas cudów?

Monikę bolą już nogi oraz kręgosłup od stania codziennie na szpilkach przy promocji perfum w drogerii. Trzyma się tylko dzięki myśli o wysokim wynagrodzeniu oraz premii, dzięki czemu będzie mogła spokojnie pozwolić sobie na zakup upominków dla bliskich. Nie może doczekać się wyjazdu do rodziców. Jednak jej ostatnie pracujące dni zmąci wizyta Ksawerego, dawnego ukochanego. Choć ich serca wciąż dla siebie biją, nie mogli być razem. Dlaczego? Szczerze mówiąc, powód był dla mnie nie do końca logiczny... Ja bym tego tak nie zostawiła...

Maciek, brat Moniki, jedzie do rodziców wcześniej niż ona, gdyż planuje zaręczyć się z ukochaną Gosią. Jednak jak się sami przekonacie, pech go nie opuszcza, choć pomysłów miał wiele... Czy nie straci zapału i uda mu się pozyskać upragnione 'tak'?

Marek, ojciec Moniki i Maćka, będzie miał odmienną wiadomość dla rodziny... Nic wesołego, zwłaszcza w przedświątecznym czasie... Czy będzie miał odwagę wyznać prawdę bliskim? Co powie na to jego żona, Jola?

I jest jeszcze Ania, dziewczyna z domu dziecka, którą ukochany porzucił z ciążowym brzuchem. Nie znosi Bożego Narodzenia i tego całego szaleństwa... Jaką rolę odegra w tej historii?

"...niekiedy miłość to za mało i że nie da się zmienić przeszłości, choćby bardzo się chciało. 
Można kształtować tylko teraźniejszość i przyszłość." **

Agata Przybyłek pokazała nam cudowną zimę - skrzącą, mieniącą, mroźną, urokliwą, którą wykreowani bohaterowie podziwiają, jednocześnie walcząc z codziennością i oczekując na świąteczny czas. Autorka skupiła się na kilku postaciach, ale za to doskonale je opisała, dzięki czemu znamy ich myśli, emocje, przeżycia, marzenia. Łatwiej się z nimi identyfikować, lub nie. Łatwiej kibicować, lub wściekać się kiedy coś im się nie udaje czy podejmują niewłaściwe - z naszego punktu widzenia - decyzje. Zresztą sami zamartwiając się nie mogą spokojnie spać w nocy.

Już przez kartki książki możemy poczuć kuchenne zapachy - pierników, ciast, barszczu czy ryb. Pachnie też choinka i wyczuwalne jest ciepło domowego ogniska. Bohaterowie wiedzą, że najważniejsze nie są prezenty - choć oczywiście miłe - nie oprawa świąt, ale to, że mogą być razem. A przecież przewrotny los nie zawsze na to pozwala... Więc może czasem lepiej nie wspominać, odpuścić, odciąć się i poczekać co przyniesie jutro? :)


"Świat jest dokładnie taki, jakim chcemy go postrzegać. Smutny i ponury albo słoneczny i pełen nadziei. To ty decydujesz, jakie zakładasz okulary." ***


Podsumowując - "Siedem cudów" to opowieść otoczona magią świąt, pokazująca jak różnorodnie może wyglądać kilka dni poprzedzających Wigilię. Jak bardzo różnimy się w postrzeganiu czasu, który z założenia powinien być uroczysty i rodzinny. Jest to powieść przepełniona miłością, bliskością, radością, ale i problemami, rozdrapywaniem ran, tęsknotą, smutkiem czy samotnością. Teraźniejszość przeplata się z bolesnymi wspomnieniami bohaterów, a myśli o przyszłości przepełniają serca. Czy spełnią się tytułowe cuda?



* A. Przybyłek, "Siedem cudów", Wyd. IV Strona, Poznań 2018, s. 264
** Tamże, s. 294/5
*** Tamże, s. 377



Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki



Za możliwość przeczytania książki
dziękuję

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...