czwartek, 27 października 2016

Wyniki konkursu z "Bliźniaczką" oraz wywiad z Dominiką Dudziak - wywiad #10



Serdecznie zapraszam Was na wywiad, który przeprowadziłam z debiutującą autorką - Dominiką Dudziak. Jestem ogromnie zadowolona z rezultatów - zresztą sami możecie poznać ją bliżej.


Zanim zaczniecie czytać, chciałabym Wam jeszcze podziękować za liczny udział w tym konkursie :)






O Dominice Dudziak usłyszałam dzięki książce „Bliźniaczka”. Jest to debiut powieściowy autorki, o której w Internecie - a szczególnie w blogosferze - jest ogromnie cicho. Moja recenzja była pierwszą i trudno jest dotrzeć do jakichkolwiek informacji z zakresu autorka-książka. Postaram się dzisiaj odmienić ten stan rzeczy i dzięki wywiadowi przybliżyć nieco osobę tej młodej pisarki.




Ejotek: Kim jest Dominika Dudziak – autorka „Bliźniaczki”?

Dominika Dudziak: Cóż, na pewno nie taką młodą pisarką :) Rocznik 1978. Na co dzień pracownicą dużej firmy, mamą oraz szczęśliwą właścicielką kota i psa. Wieczorami i w weekendy pasjonatką tańca i sportu oraz pożeraczką książek. Choć nie do końca wiadomo, czy to ja pożeram je czy one mnie.


E: Czy w dzieciństwie lubiła Pani czytać książki? 

DD: Nie tyle lubiłam czytać, co byłam uzależniona od czytania. Pod koniec podstawówki skończyła mi się szkolna biblioteka. Na szczęście w liceum mogłam zacząć od nowa. Czytam praktycznie wyłącznie książki, w których występuje przynajmniej jeden trup. No chyba, że chodzi o noblistów. Ich książki czytam trzy razy wolniej niż pozostałe, żeby nasycić się każdym słowem. A także czegoś nauczyć. To jak indywidualne lekcje pobierane u mistrzów.


E: A kiedy narodziło się pragnienie, by coś napisać? Jak zaczęła się ta przygoda z tworzeniem?
DD: Bardzo wcześnie. Pamiętam, że jakoś we wczesnej podstawówce wygrałam konkurs na opowiadanie o miłości ogłoszony w gazetce dla nastolatek. Nagrodą był zestaw kosmetyków, a ja byłam za mała, żeby ich używać. W siódmej klasie z kolei napisałam w ramach pracy domowej opowiadanie o morderstwie. Mój tato został wezwany do szkoły…


E: Czy odniosła Pani w tej materii jakieś sukcesy czy może wszystko zostawało w szufladzie?
 
DD: Pisałam głównie opowiadania i czasami wysyłałam je na rozmaite konkursy. Jedno ukazało się w magazynie „Chimera” jako jeden z 24 najlepszych debiutów roku, pozostałe wygrywały pomniejsze konkursy. „Bliźniaczka” to moja trzecia powieść. Dwie wcześniejsze nadal czekają na swój moment.


E: Czy pierwszy recenzent Pani twórczości zgłosił się na ochotnika czy został o to poproszony? 

DD: Niewiele osób z mojego otoczenia wie, że piszę. Ci, którzy wiedzieli, nie mogli się doczekać, aż skończę książkę. Pierwszą czytelniczką była przyjaciółka, zresztą autorka projektu okładki.


E: Będąc nieświadomą zapytałabym, jak „Bliźniaczka” odbierana jest przez czytelników, ale z uwagi na wiedzę w tym zakresie zmodyfikuję nieco pytanie – co w tej książce powinno Pani zdaniem najbardziej czytelników zainteresować?

DD: Przeczytałam w życiu setki kryminałów i powieści sensacyjnych, więc wiem, za co ludzie tak je kochają. Lubią sami rozwikływać zagadki, ale tak naprawdę nikt nie chce domyślić się zakończenia. Zadaniem autora jest zaprosić czytelnika do labiryntu zdarzeń, pozwolić mu zgadywać, gdzie znajduje się wyjście, sprawić, by krążenie po nim sprawiało mu frajdę, a na koniec wyprowadzić go w miejsce, w którym kompletnie nie spodziewał się znaleźć.
Myślę, że każdy, kto lubi być zaskakiwany i oczekuje od książki mocnych emocji, będzie zadowolony, że bliżej poznał „Bliźniaczkę”.


E: Skąd pomysł na udział bliźniaczek w powieści? Ma Pani bliźniaczkę?

DD: Nie mam, ale kto by nie chciał mieć? Moja mama jest z bliźniąt, więc trochę wiem, jak wygląda takie dzieciństwo. Zawsze jej zazdrościłam.


E: Też zawsze marzyłam o siostrze :) Czy podczas tworzenia debiutanckiego kryminału wiedziała Pani jak się zakończy czy dopiero w trakcie ukształtował się pomysł na finał?
 
DD: Wiedziałam od początku. Każda scena w książce zmierza ku temu finałowi, choć czasami krętymi ścieżkami. Oczywiście dla przyjemności czytelników.


E: Kręte ścieżki podnosiły mi bardzo ciśnienie... A jak długo pisała Pani „Bliźniaczkę”?

DD: Około roku. W tym czasie żyłam trochę w skórze Kat. Potem mi tego brakowało.


E: Czy swoje pomysły czerpie Pani z życia czy są raczej całkowicie fikcją?

DD: Chyba nie umiałabym oddzielić jednego od drugiego. Jestem dobrym słuchaczem, więc ludzie opowiadają mi mnóstwo historii, które sami przeżyli albo gdzieś usłyszeli. Każda z nich jakoś we mnie rezonuje, a niektóre przebiły się – choć oczywiście w nieco przefiltrowanej formie – do powieści.


E: W jaki sposób objawia się u Pani „wena”? Przychodzi znienacka i wtedy trzeba zapisać pomysły gdzie się da czy może po prostu zasiada Pani do pisania i … pisze?

DD: Rzadko przychodzi znienacka. Na ogół po prostu wypróbowuję w wyobraźni różne scenariusze, aż do skutku. Nie zapisuję pomysłów, bo historię widzę w wyobraźni jak film, myślę obrazami i dźwiękami. Siadam do pisania, kiedy „film” jest już gotowy i wtedy piszę bez przerwy.


E: Jakie ma Pani sposoby na spędzanie czasu w jesienne wieczory?

DD: Po pierwsze: ludzie. Staram się spotykać z nimi równie często jak latem, choć nie zawsze mam ochotę wychodzić z domu, kiedy jest zimno. Uwielbiam rozmawiać z ludźmi, szczególnie słuchać.
I oczywiście książki. Wciąż jestem od nich uzależniona i muszę dbać, żeby fikcyjny świat nie wyssał mnie z tego realnego.


E: A czy jest takie miejsce, gdzie lubi Pani odpoczywać, zaszywać się przed światem albo uciekać od problemów?

DD: Tak, mam takie swoje miejsca w wyobraźni. W realnym świecie nie. Teraz pomyślałam, że to chyba dziwne…


E: Powróćmy jeszcze na chwilę do pisania – jakie są plany na przyszłość? Czy będzie kolejna książka?

DD: Oczywiście. Inna bohaterka, inne zagadki, ale emocji i zaskoczeń nie zabraknie. Czarnego humoru także.


E: A jakie ma Pani marzenia – jako autorka i jako kobieta?

DD: Chciałabym, żeby „Bliźniaczkę” poznało jak najwięcej osób. A z marzeń osobistych to dom z widokiem na morze. Najchętniej ciepłe.


E: Życzę zatem ich spełnienia dziękując za poświęcony czas, a w imieniu czytelników mojego bloga za uchylenie rąbka tajemnicy i wyjawienie kilku informacji o sobie.

A jednocześnie zapraszam do drugiej części wywiadu, czyli pytań od czytelników.





Paulina Sarnecka
Interesuje mnie czy autorka trenuje krav magę jak Kat, skąd pomysł na ten wątek?

DD: Tak, trenowałam krav magę przez kilka lat. Opisy scen walki oraz treningów są więc oparte na mojej osobistej wiedzy i doświadczeniu, choć sama nigdy nie walczyłam poza salą. I oby to się nie zmieniło!



Katarzyna Iwańczak
Dlaczego właśnie kryminał? Ja od dzieciństwa uwielbiam wszystkie historie z dreszczykiem, jestem miłośniczką kryminałów, nawet gdy czytam inną literaturę podświadomie czekam na jakieś zwłoki:) Więc dlaczego kryminał, a nie np. jakiś romans z rozlewiskiem czy uroczyskiem w tle?


DD: Mam tak samo! To chyba kwestia gustu, jak lubowanie się w owocach morza albo malarstwie impresjonistów. Ja lubię zagadki, uwielbiam kombinować podczas czytania, a kryminały stwarzają największe pole do tego. Samo śledzenie akcji, jak to się dzieje w przypadku czytania powieści obyczajowych, jest zajmujące, ale rozwikływanie tajemnicy czyjegoś nagłego zgonu czy innego przestępstwa dużo bardziej angażuje mnie intelektualnie i emocjonalnie. Piszę więc o tym w myśl zasady, że co kocham najbardziej, tym się dzielę.



martucha180
Co bawi i śmieszy autorkę?

DD: Uwielbiam humor sytuacyjny, obrazowy, a za najzabawniejszy widok na świecie uważam kota goniącego upadającą nakrętkę po parkiecie i nie wyrabiającego się na wirażu :) Ogólnie łatwo mnie rozśmieszyć, sama też często prowokuję ludzi do śmiechu, stąd obecność humoru w „Bliźniaczce”. Nie umiem traktować siebie tak bardzo serio, moi bohaterowie także.



Gab riela
Sądzę, że miejsce, w którym pisarz tworzy książki, może mieć wpływ na powstałe później teksty. Czy uważa Pani, że np. tworząc historie podczas pobytu na wsi, autor zgrabniej opisuje malowniczość przyrody, niż gdyby robił to w mieście?

DD: Każde miejsce, w którym kiedykolwiek byłam ma na mnie jakiś wpływ, jednak niekoniecznie w czasie rzeczywistym. Nałogowo gromadzę wspomnienia, wrażenia, obserwacje i korzystam z tego w dowolnym momencie. Myślę, że wielu autorów także czerpie z takich zasobów pamięci, a część po prostu tworzy światy wyobrażone od początku do końca.



Czarne Espresso
Czy miała Pani cały scenariusz w głowie, wszystko rozpisane w punkcikach i realizowała Pani konsekwentnie ten plan, czy może bohaterowie żyli swoim życiem, czasem Panią zaskakiwali, historia sama się toczyła w miarę pisania?

DD: Tak jak wspomniałam wcześniej, miałam dobrze przygotowany scenariusz zdarzeń. Nie dało się jednak uniknąć zaskoczeń ze strony Kat i jej przyjaciół, szczególnie w dziedzinie relacji męsko-damskich. Te wątki nieco „odpuściłam” i pozwoliłam im toczyć się naturalnie, dostosowując dynamikę relacji między bohaterami do tego, co się wokół nich działo. Dzięki temu życie uczuciowe Kat nie jest przewidywalne, jej emocje zaskakują często ją samą. Myślę, że tak jak w przypadku innych wątków, Czytelnikowi ciężko będzie odgadnąć, czym to wszystko właściwie się skończy.



Małgosia Xxookds
Jaka książka odegrała w Pani życiu największą rolę?

DD: „Mistrz i Małgorzata”. Przeczytałam ją jako czternastolatka. To była książka graniczna, która sprawiła, że porzuciłam literaturę dziecięcą i młodzieżową, a weszłam w świat „książek dla dorosłych”. Jest jeszcze „Czarny obelisk” Remarque’a. Olśniło mnie połączenie humoru z gorzką refleksją, podobnie zresztą jak w „Mistrzu i Małgorzacie”. Moim zdaniem, żadna literatura nie może być aż tak poważna, by unikać humoru.



Aingeal Maith
W "Bliźniaczce" intryguje mnie imię :) Czy zdrobnienie jest przypadkowe, czy jednak coś z niego wynika ;)


DD: Nic nie jest przypadkowe… Kat sama chciała, by tak ją nazywano, nie znosiła innych form swojego imienia. Czytelnik może sam to zanalizować, jak psycholog, który powoli poznaje życie bohaterki. Ja jako autor jednak nie podaję gotowych wniosków. Wierzę, że robienie Kat psychoanalizy to niezła zabawa.



Jagoda G.
W książce porusza Pani wiele trudnych i bolesnych tematów, takich jak śmierć czy molestowanie dzieci. Co było dla Pani najtrudniejsze w pisaniu tych wątków?

DD: Trudne były wątki, kiedy złe rzeczy zdarzały się dzieciom. Musiały być opowiedziano mocno, ponieważ chciałam pokazać, jak takie wydarzenia wpływają na całe późniejsze życie ofiar i świadków traum. Aby jednak nie przytłoczyć Czytelnika, ciężkie tematy starałam się równoważyć lżejszymi, a zbyt duże napięcie rozładowywać humorem. Sama Kat także ma do siebie ogromny dystans, który stanowi o jej sile.


Czy postać Kat ma swój pierwowzór? Czy też może bohaterka została wymyślona przez Panią?

DD: Kat jest wymyślona, ale gdyby istniała naprawdę, chciałabym mieć ją po swojej stronie. Inne postacie też są fikcyjne, ale lubię sobie wyobrażać, że gdzieś po świecie chodzą ludzie podobni do niektórych moich bohaterów. Mam nadzieję, że Czytelnicy także wybiorą sobie swoje ulubione postacie i będą im kibicować podczas czytania „Bliźniaczki”.




Konkurs

DD: Bardzo dziękuję za wszystkie pytania. Na część odpowiedziałam, do niektórych jeszcze nie dojrzał czas - a może po prostu ja - ale nad każdym się uczciwie zastanawiałam. Wszystkie odpowiedzi na pytanie konkursowe (uzasadnienia) wydały mi się przekonujące i chętnie wysłałabym książkę do każdej z Pań, ale musiałam dokonać konkretnego wyboru… Mam nadzieję, że mimo to „Bliźniaczka” – czy papierowa czy jako e-book – zagości na półkach Czytelniczek i dostarczy rozrywki, rozśmieszy, czasem przerazi, a na pewno zaskoczy. Tego serdecznie Paniom życzę i jeszcze raz dziękuję za udział w konkursie z „Bliźniaczką”.




Nagrody wędrują do:


Moniki Piotrowskiej-Wegner
za pytanie:
Zakładając, że Niebo istnieje, co chciałaby Pani usłyszeć od Boga u bram Raju?

Mówiąc szczerze, zastanawiam się nad tym pytaniem już jakiś czas i na razie nie chciałabym się dzielić odpowiedziami, bo każda wydaje mi się zbyt osobista. W każdym razie doceniam pytania, które dają do myślenia, stąd decyzja o nagrodzie.




martuchy180
za pytanie, co mnie śmieszy (odpowiedź powyżej).
Już samo zastanawianie się nad tym wywołało mój uśmiech, za co dziękuję. Poza tym mam wrażenie, że jeśli ktoś chce dowiedzieć się, co śmieszy drugą osobę, to naprawdę chce ją bliżej poznać. Mogę się mylić, ale i tak przyznaję nagrodę. 
 

Wiktorii Guziewicz
za treść odpowiedzi:

Psychologia jest nie tylko moim zawodem, ale też wielką pasją. Dlatego bardzo chcę przeczytać "Bliźniaczkę", w której (jak piszesz w recenzji) sporo miejsca zajmują sesje psychologiczne i tzw. "trudne" tematy. Bardzo lubię też śledzić pracę policji oraz zastanawiać się nad motywami, myślami i działaniami morderców (przeczytałam trochę książek i obejrzałam mnóstwo seriali o takiej tematyce). Książki takie jak "Bliźniaczka" zawsze dają mi do myślenia. Podczas czytania, ale też długo po analizuję bohaterów, wydarzenia, emocje, myślę, co kieruje postępowaniem danego bohatera, jak bardzo kiedyś był zraniony itp. I jeszcze do tego wszystkiego dużo tropów i niewiadomych... Zafascynowała mnie sama Twoja recenzja, co więc będzie jak sięgnę po "Bliźniaczkę"?”

Przyznaję nagrodę i życzę pasjonującej analizy psychologicznej moich bohaterów oraz poruszania się w meandrach ich podświadomości i wspomnień. Oraz po prostu dobrej rozrywki w jesienne wieczory!


Serdecznie gratuluję!
Poproszę o Wasze adresy na mojego maila z tytułem - Bliźniaczka - adres. Jeśli macie ochotę na dedykacje to proszę o informacje w tej kwestii. A potem... życzę miłej lektury :)

13 komentarzy:

  1. No i wykrakałaś, Ejotku! Bardzo dobrze! Cieszę się, że autorka wybrała moje pytanie i gratuluję pozostałym laureatom!

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluję:)
    Właśnie jestem w połowie "Bliźniaczki" i jestem w szoku!
    Biorę wszystko w ciemno, co Pani Dominika napisze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli nie tylko ja byłam :) Dla mnie to bardzo udany debiut i mam wrażenie, że Twoje zdanie będzie podobne jak zakończysz czytanie. Ogromnie jestem ciekawa Twoich wrażeń wtedy :)
      Chętnie przeczytam kolejną książkę autorki

      Usuń
  3. Po Twojej recenzji zastanawiałam się nad przeczytaniem książki, no ale teraz to po prostu muszę ją mieć ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałam pogratulować wygranym😀

      Usuń
    2. A co Cię teraz przekonało Gosiu? :)

      Usuń
  4. Gratuluję zwycięzcom! Monweg, Twoje pytanie jest boskie :) Tak na serio. Zmusza do przyjrzenia się własnemu życiu, poszukania w nim sensu.
    Pani Dominika zaciekawiła mnie swoim podejściem do pisania, świadomym, przemyślanym. Rozejrzę się za ebooki em, trafiają się nieźle promocje, zwłaszcza w czasie targów. Także dla klientów, którzy nie jadą do Krakowa.

    OdpowiedzUsuń
  5. O kurczę... ale super :) Dziękuję bardzo.

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudownie! Bardzo się cieszę z wygranej :) Czeka mnie fascynująca lektura :)
    Dziękuję pani Dominice Dudziak za wybór i Tobie Ejotku za zorganizowanie tego konkursu :)

    OdpowiedzUsuń

Przeczytałaś/-łeś to co napisałam, napisz co o tym myślisz, będzie mi miło :)

Zastrzegam sobie prawo do usuwania komentarzy anonimowych, obraźliwych i spamu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...