sobota, 30 listopada 2019

Daria Skiba "Nasze jutro"





Autor: Daria Skiba
Wydawnictwo: Vectra
Data wydania: wrzesień 2018
Liczba stron: 360
Seria: Uwolnij mnie tom 2


Kto nie czytał powieści "Uwolnij mnie" niech nie czyta 3 pierwszych akapitów mojej recenzji




Daria Skiba to niepozorna długowłosa blondynka, która przygodę z pisaniem rozpoczęła od bloga a aktualnie zabawia się uczuciami czytelników, mrożąc im krew w żyłach swoimi powieściami. To już moja trzecia książka młodej pisarki, koniecznie musiałam poznać dalsze losy Diany i Alana z debiutu Darii, czyli książki "Uwolnij mnie".

Osiemnastoletnia Majka wyjechała z rodzicami do Gdańska, by spotkać się na warsztatach kuglarskich z młodymi ludźmi z grupy Lumos. Od dziecka jest zafascynowana pokazami ogniowymi i marzy, by dołączyć do wrocławskiej Enigmy, dlatego na gdańskich warsztatach zamierza podszkolić swoje umiejętności. Poznani tam Kornelia i Szymon jeszcze pojawią się w jej życiu... Zwłaszcza on - tajemniczy chłopak z trudną i bolesną przeszłością, który na myśl o Majce zaczął się uśmiechać. Co zrodzi się między nimi?

Rodzice Majki mają do spełnienia w Gdańsku inną misję - zamierzają skoczyć razem na bungee z 90-metrowego żurawia. Czy Dianie uda się pokonać lęki Alana? Tak, to właśnie oni są rodzicami Majki. Minęło wiele lat od koszmaru jaki stał się udziałem Diany, od traumy jaką zafundował jej Patryk. Do równowagi dochodziła przez długi czas a mąż dzielnie ją wspierał w domu i na terapiach, jednak od czasu pobytu w Gdańsku koszmar powraca... Diana wciąż widzi Patryka i zaczyna panikować w miejscach publicznych a co za tym idzie, martwi się o bezpieczeństwo córki.
Moją uwagę zwróciła niesamowita relacja Diany z córką, świetny kontakt, przyjaźń i zaufanie.

"To ona sprawiła, że nasze jutro w ogóle miało szansę zaistnieć." * [Diana o córce]

Jednak dobra książka nie byłaby dobrą książką, gdyby wszystko układało się cudownie, pozytywnie i z uśmiechem bohaterów na twarzach. Chociaż początkowo myślałam, że właściwie to nic nadzwyczajnego się nie dzieje... Ale od czego są zaskoczenia?! I ironia losu...
Daria Skiba spokojne życie rodziny zmienia w coraz większy koszmar, choć nie funduje nam takich przeżyć jak w przypadku pierwszej części tej historii opisanej w debiucie.

"...wszystko jest możliwe, trzeba w to tylko mocno wierzyć." **


Temat choroby bliskiej osoby i świadomość, że odwiedzam ją by się właściwie już tylko pożegnać, jest mi doskonale znany i wciąż dla mnie trudny, dlatego ten wątek bardzo mocno mnie poruszył. Trudna przeszłość Szymona nie była łatwą dla osoby wrażliwej a od momentu, gdy rodzice Majki zobaczyli jej chłopaka... zaczęła się karuzela zdarzeń, która wirowała coraz szybciej. Owszem część pomysłów autorki można było przewidzieć, ale czy wszystkie? Przekonajcie się sami, obowiązkowo sięgając najpierw po "Uwolnij mnie" a dopiero później po niniejszą powieść "Nasze jutro". Gwarantuję, że emocji Wam nie braknie.

"Łzy nie są objawem słabości, a powoli odradzającej się siły, 
która została uśpiona w naszych ciałach." ***

Daria Skiba opowiedziała historię, w której przekonujemy się jak to jest, gdy czujemy się winnymi czyjejś śmierci, gdy tragedie z przeszłości znaczą naszą teraźniejszość oraz przyszłość i mimo wsparcia wcale nie jest łatwo się od nich uwolnić. Czasami kilka minut potrafi zaważyć na naszym życiu, odmienić go całkowicie a potem ponosimy konsekwencje podjętych wtedy decyzji.

Na przykładzie Diany autorka pokazała nam, że przechowujemy zdjęcia dotyczące nie tylko dobrych czy miłych chwil, ale tak naprawdę wyrzucenie ich nic nie da, bowiem znajdują się w naszych sercach i umysłach. W książce pada bardzo ważne pytanie - czy można zrezygnować z miłości, tylko dlatego, że ktoś tego od nas oczekuje. Jakie jest Wasze zdanie?


"Czasami nie tylko czyny świadczą o naszej odwadze i dojrzałości, ale nawet same słowa. Wypowiedziane w odpowiednim momencie potrafią zdziałać cuda, podobnie jak cisza, 
kiedy jest potrzebna." ****


Podsumowując - "Nasze jutro" to opowieść o pragnieniu bycia lepszym dla drugiej osoby,  kształtowaniu własnej drogi, strachu, zagubieniu i zakopanym uczuciu. O ludzkich słabościach, poranionej duszy, konieczności przezwyciężenia własnych traum dla szczęścia dziecka, poczuciu winy, walce z demonami, ale przede wszystkim o różnych odcieniach miłości - młodzieńczej w przypadku nastolatków, dojrzałej, trwałej, wieloletniej i dodającej sił w przypadku życiowego partnera oraz nierozerwalnej więzi matki z dzieckiem. Serdecznie polecam!




* D. Skiba, "Nasze jutro", Vectra, Czerwionka-Leszczyny 2018, s. 146
** Tamże, s. 35
*** Tamże, s. 219
**** Tamże, s. 284



"Uwolnij mnie"
"Nasze jutro"




Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki




Za książkę dziękuję


piątek, 29 listopada 2019

Eliza M. Domagała "Brakujące ogniwo"






Autor: Eliza M. Domagała
Wydawnictwo: Lucky
Data wydania: 2019
Liczba stron: 384






Kiedy w Polsce szaro, buro, zimno i ponuro, któż nie skusiłby się na - choćby literacką - podróż na Rodos... Podczas krakowskich targów książki do lektury swojej powieści zachęciła mnie osobiście Eliza Domagała, która akcję umieściła właśnie na tej greckiej wyspie, piętrząc tajemnice i zagadki sięgające do przeszłości.

Weronika jedzie do mieszkania ojca, by spędzić z nim jego urodziny. Jednak na miejscu czeka na nią nienaturalny wręcz porządek i liścik, w którym Aleksander informuje córkę, iż wyjechał, nie wie kiedy wróci, ma go nie szukać, nie martwić się i przesyła jej... całuski! Zmartwiona i wściekła, że ojciec jej nie uprzedził zaczyna myszkować w jego rzeczach. Odnajduje wskazówki, które naprowadzają Weronikę na możliwe miejsce pobytu ojca.

Lubiąca działać i podejmować szybkie decyzje dziewczyna bierze nagły urlop w pracy i leci na Rodos, gdzie mieszkają ludzie życzliwi, ale niezbyt zainteresowani problemami innych. Na szczęście trafia na kilkoro pomocnych i sympatycznych osób, które wesprą ją w poszukiwaniach.

Nie będzie to łatwe, bowiem na pierwszy plan wysuwa się sprawa budowy Kolosa Rodyjskiego oraz zamieszanie związane z przybyciem wielu ważnych osób na uroczystość wmurowania kamienia węgielnego. Posąg ma być napędzany energią słoneczną i stanowić centrum kulturalne. Tak często jak zebrania inżynierów i architektów odbywają się tajemnicze spotkania w podziemiach kościoła... To uczestnicy Zgromadzenia próbują zebrać wymaganą liczbę uczestników do przeprowadzenia pewnego rytuału... Pierwszy architekt myśli o chwale a Zgromadzenie o klątwie!

Cudownie było podążać wraz z Weroniką przez kolejne miasta greckiej wyspy, poznawać kulturę, zwyczaje, zabytki oraz mentalność mieszkańców. Najbardziej podobało mi się w Lindos oraz w stolicy wyspy (stolicą jest miasto Rodos), gdzie działo się najwięcej, mogłam "spróbować" tradycyjnych dań, "posłuchać" muzyki, poczuć klimat tamtejszych restauracji czy kawiarni, ale również "zwiedzić" posterunek policji. 

Autorka prowadzi czytelnika poprzez kolejne strony zagadek i niezwykłych wydarzeń a ich początek sięga aż do czasów starożytnych. To właśnie tam swoje źródło miały zdarzenia, których teraz obawiają się członkowie Zgromadzenia. Czy uda im się odwrócić bieg zdarzeń? Czy tym razem ochronią ludzkie życie?

W powieści obserwujemy wielu ciekawych bohaterów drugiego planu - każdy wnosi sobą ciekawą historię, z reguły z przeszłości. Są przewodnicy z Polski - Magda i Piotr, który jednocześnie angażuje się w pomoc Christosowi, przystojny Włoch Marco kręcący się wokół Werki, jest też sam Christos oraz właścicielka wytwórni ceramiki Nikoleta. Bardzo barwne postacie, które - poza jedną - stawiają przede wszystkim na szczerość, pomoc innym i pozytywne myślenie o przyszłości wyspy.

Eliza Domagała podarowała mi coś, co bardzo lubię, czyli książkę pełną tajemnic, walk dobra z złem, prób morderstwa i niespodziewanych ciąż. Jest rodzynek w postaci "czarnego charakteru" a na deser opowieści pojawia się rytuał. I to jest chyba jedyna rzecz, które mnie nieco rozczarowała - spodziewałam się czegoś bardziej spektakularnego. Niemniej skutki już mnie zaskoczyły! Nie spodziewałam się, że taki będzie finał walki tych ludzi o życie innych. Choć po zakończeniu lektury mam wrażenie, iż Domagała zostawiła sobie furtkę, by wrócić do tej historii.


"...jeśli widzisz dla siebie okazję na coś dobrego, 
to nie odwracaj od niej wzroku, bo to nieładnie."*


Podsumowując - "Brakujące ogniwo" to opowieść o przywiązaniu do bliskich, do tradycji oraz do pamięci o przodkach, którą powinniśmy pielęgnować i doceniać oraz przekazywać kolejnym pokoleniom. Historia o przeszłości, która niespodziewanie wgryza się w teraźniejszość; syndromie wiecznych chłopców; niedomówieniach, różnych rodzajach związków, powracających uczuciach i życiowych przełomach. Gorąco polecam Waszej uwadze literacką wyprawę na Rodos!





* E.M. Domagała "Brakujące ogniwo", Wyd. Lucky, Radom 2019, s. 35




Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki




Za książkę dziękuję




niedziela, 24 listopada 2019

Nadia Szagdaj "Sprawa Pechowca"




Autor: Nadia Szagdaj
Wydawnictwo: Dragon
Data wydania: 16 października 2019
Liczba stron: 320
Seria: Kroniki Klary Schulz  tom 1





Kryminały retro polubiłam dzięki twórczości pewnego polskiego pisarza. Później zaczęłam sięgać po ten gatunek za sprawą Nadii Szagdaj, która pokazała mi świat z początków XX wieku, w którym na dodatek bryluje kobieta-detektyw. Choć może bryluje to słowo mocno na wyrost, bowiem w pierwszym tomie tak naprawdę stawia dopiero debiutanckie kroki. Znam bohaterkę z piątego tomu serii "Nowe śledztwa Klary Schulz" - "Bella Donna", który został wydany w czerwcu 2019 roku.

IV 1910 r., Breslau (Wrocław)
Uzdolniona rysowniczka Klara Schulz wraz z mężem Bernardem, znanym chirurgiem i kardiologiem, uczestniczą w przedstawieniu operowym. Szybko okazuje się, że to będzie wyjątkowy wieczór, bowiem w trakcie występu ginie znany baryton - Emmanuel Heiss a dyrektor techniczny zauważa, że nic nie odbywało się tak, jak zwykle.

Marząca o karierze detektywa Klara szybko przekonuje się, że nie był to wypadek a doskonale zaplanowane morderstwo. Kobieta otrzymuje pierwsze w swoim życiu zlecenie, by dotrzeć do prawdy w tej sprawie. Tylko czy to będzie takie proste... Na pewno nie, bowiem śmierć ponoszą kolejne osoby a ona mimo pomocy swojego ojca - Heinricha Krencke - byłego policjanta, wciąż nie może znaleźć punktu zaczepienia.

Niebezpieczeństwo zawisa nad jej rodziną i nad nią samą a niezwykła i ryzykująca zdrowie a nawet życie Klara rusza ku coraz nowym tropom. Gdy tylko pojawia się jakaś nowa poszlaka, trop, czy hipoteza, następuje zmiana w jej myśleniu. Swoje spostrzeżenia zapisuje w formie Kronik Detektywistycznych Klary Schulz a dzięki pomocy przyjaciół (patologa i psychiatry) wciąż wyprzedza policję o kilka kroków. Czy wiedza o tatuażach, kodach, symbolach i nutach pomoże jej w odkryciu, kto jest mordercą?


Byłam mocno zaintrygowana co i w jaki sposób autorka ukryła w nutach; z zainteresowaniem śledziłam kolejne kroki myślącej logicznie, kreatywnie i abstrakcyjnie początkującej pani detektyw. Ekshumacja, wykonywanie szkiców nieboszczyka, 'przychodząca' do pięcioletniego Fritza (synka Klary) babcia Marie, która o coś go prosi; traumatyczne wspomnienia bohaterki z dzieciństwa dotyczące matki oraz potwory, które wmawiają sobie, że oczyszczają ziemię ze śmieci.

Szagdaj zaserwowała sporo zaskakujących wydarzeń, włącznie z coraz większym szokiem, gdy prawda zaczyna wychodzić na jaw... a już finał jest iście królewski. Naprawdę dużo się dzieje w tej książce a pamiętajmy, że w 1910 roku technologie różniły się nieco od obecnie stosowanych. Dlatego należy spojrzeć na zaskoczenia nieco łaskawszym okiem, nie będą tak spektakularne, jak gdyby akcja była osadzona współcześnie. Zresztą kilku szczegółów się zapewne domyślicie.

Nie ukrywam, że konstrukcja kryminału sprzyja jedynie pani-detektyw; czytelnik nie ma szans odkryć wszystkiego, bowiem nie wszystkie ślady czy informacje są mu podawane do wiadomości. Dla równowagi, mamy szansę poznać traumatyczne wydarzenia z czasów, gdy Klara miała trzynaście lat a które wciąż powracają do niej na jawie i w snach.


"Nie ryzykujesz, nie wiesz" *


Podsumowując - "Sprawa Pechowca" to kryminał retro traktujący o trudnej przeszłości, powracających koszmarach, matce pragnącej poznać prawdę o śmierci syna, nieszczęśliwych wypadkach i drugim dnie. O strachu o bezpieczeństwo bliskich, nieoczekiwanych zdarzeniach, niecierpliwości i ratunku w ostatniej możliwej chwili. Książce nie brakuje też ciekawych opisów oraz zdjęć z opisywanego okresu. Polecam Wam podróż w czasie do Breslau, czyli Wrocławia sprzed ponad stu lat.




* N. Szagdaj, "Sprawa Pechowca", Wyd. Dragon, Bielsko-Biała 2019, s. 133  [życiowe motto Klary]




Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki




"Sprawa Pechowca"





Za książkę dziękuję


czwartek, 21 listopada 2019

Agnieszka Lingas-Łoniewska "Tylko raz w roku"





Autor: Agnieszka Lingas-Łoniewska
Wydawnictwo: Burda Książki
Data wydania: 30 października 2019
Liczba stron: 232





W tym roku Agnieszka Lingas-Łoniewska mocno mnie zaskoczyła, bowiem znałam ją dotychczas z dostarczania emocji raczej ekstremalnych, sensacyjnych i dramatycznych. A tu niespodzianka - autorka napisała powieść świąteczną. Jak poradziła sobie w tej scenerii 'dilerka emocji'?

XII 2013, Wrocław
Wigilia powinna być dla każdego czasem miłej i rodzinnej atmosfery oraz wyłącznie dobrych wiadomości. Niestety to szczęście ominęło licealistkę Elę Bracką, która właśnie w ten szczególny wieczór dowiedziała się, że rodzice się rozwodzą. By rozładować nagromadzone emocje i wypłakać w spokoju, zabiera psa Ramzesa i rusza na spacer koło Pergoli. Ze śniegowej zaspy ratuje ją Kamil Wysocki, student architektury, który z kolei ucieka od sztywnej, zimnej domowej atmosfery i Wigilii spędzanej z wyniosłą i oschłą matką. Między młodymi iskrzy a kolejne miesiące ogromnie odmieniają ich wspólne życie. Jesteśmy świadkami magii pierwszego pocałunku czy odkrywania wrażliwych miejsc.


kolejne Wigilie 2014 - 2019
Jednak nigdy nie jest tak, że w życiu spotykają nas tylko sukcesy, radości oraz błogie marzenia o uroczej przyszłości... Cudowną miłość Eli i Kamila zaczyna bowiem pożerać robak, zwany zazdrością, zawiścią, rozstaniem i brakiem akceptacji. Matka chłopaka nie widzi dla syna przyszłości z tą dziewczyną, wciąż szuka okazji, by ich rozdzielić. Z pomocą przychodzi znajomy architekt z Paryża, który proponuje mu pracę u siebie, jak tylko obroni dyplom. I choć według planu Ela ma dołączyć do Kamila na francuskiej ziemi to w jej życiu rozpoczyna się pasmo nieszczęść i tragedii, które niweczą te zamierzenia. Czy ta miłość może się odrodzić?

Obserwujemy dwa rodzaje ucieczki przed powracającymi wciąż wspomnieniami. Wyjazd z rodzinnej miejscowości, bo każde miejsce przypomina ukochaną osobę oraz ucieczkę w trwały związek z kimś innym. Jednak prawdziwego uczucia, nic i nikt nie jest w stanie zapomnieć. Mimo walki, ta sztuczka się nie uda. Jedynie kolejne ciosy od losu sprawiają, że bohaterowie wciąż cierpią. Czy jest szansa na świąteczny cud?


Agnieszka Lingas-Łoniewska dała radę, przekazała tą powieścią maksimum emocji. Wydarzenia pozytywne i negatywne przeplatają się ze sobą i biorąc czytelnika z zaskoczenia dostarczają mu wrażeń, wzruszeń, złości a nawet wściekłości. Tej książki nie da się przeczytać bez reagowania na fabułę. Bo jak spokojnie przejść wobec rozwodu rodziców, kłamstw matki, wyjazdu ukochanego i utraty najbliższych? Jak poradzić sobie z nauką nowej rzeczywistości z drugim partnerem rodzica czy z dobijającą diagnozą dotyczącą najbliższej osoby?

Dzięki naprzemiennej narracji Eli i Kamila doskonale odczuwamy to, co oni. Wiemy co myślą, odkrywają przed nami powody swoich decyzji - tych właściwych, ale również błędnych. Nie sposób nie kibicować ich miłości. Zwłaszcza, że historia napisana przez Lingas-Łoniewską nie jest słodką bajeczką pod choinkę, ale posiada charakterystyczną dla pisarki zwiększoną liczbę dramatów.

Przez towarzyszące nam codziennie stres, zmęczenie i zabieganie nie dostrzegamy tego, co naprawdę się liczy, czyli uczuć, rodziny oraz małych szczęść. A przecież w życiu najważniejsze jest to, by mieć cel i dążyć do niego patrząc wyłącznie w przyszłość.


Podsumowując - "Tylko raz w roku" jest Wigilia. "Tylko raz w roku" zdarzają się cuda, które zawdzięczamy magii świąt i miłości. Klimatyczna historia o utraconych nadziejach, wyrzutach sumienia, niespełnionych marzeniach, samotności, naprawianiu błędów oraz ludzkich dramatach, których życie nam nie szczędzi. A między nimi zrozumienie, wybaczenie, odzyskanie zaufania oraz wyznanie prawdy. To opowieść o rodzącej, ale i gasnącej miłości, ucieczce przed wspomnieniami a przede wszystkim pokręconych ludzkich losach. Gorąco polecam!





Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki




Za książkę dziękuję
Autorce

wtorek, 19 listopada 2019

Lucyna Olejniczak "Księżniczka"






Autor: Lucyna Olejniczak
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 4 kwietnia 2019
Liczba stron: 232





Kiedy słyszę Lucyna Olejniczak, moim pierwszym skojarzeniem jest saga 'Kobiety z ulicy Grodzkiej', której sześć tomów totalnie mnie zauroczyło. Aż do tej chwili nie znałam innych powieści autorki, jednak na krakowskich targach książki otrzymałam od wydawnictwa "Księżniczkę" i postanowiłam sprawdzić autorkę w innej konfiguracji literackiej.

Lena jest laborantką i dzięki tej szpitalnej posadzie, poznała Olafa - lekarza, który jest teraz jej mężem. Młodzi postanowili wyjechać z Krakowa i zamieszkać w jego rodzinnym domu pod Warszawą, dlatego Lena odwiedza swoich rodziców w jednym z nowohuckich mieszkań. Chce się pożegnać przed wyjazdem, w jakiś sposób oddzielić swoje dotychczasowe życie od czekającej ją przyszłości. Jednak mimo swojej dorosłości bohaterce trudno jest uwolnić się spod wpływu ojca i wręcz kuli się na jego widok. Zachowuje się, jakby nadal była od nich zależna, choć ma przecież swoją małą, dwuosobową rodzinę. Mając trzydzieści lat, wciąż ma poczucie winy, że zostawia rodziców...

Podczas wizyty Lena powraca wspomnieniami do wydarzeń, na które patrzyła oczami małej dziewczynki. W rozdziałach usytuowanych naprzemiennie z teraźniejszą, dorosłą Leną, poznajemy świat z perspektywy Lenki - księżniczki tatusia. Dziewczynka opowiada o zapuszczaniu włosów do komunii, pochodzie pierwszomajowym, wizycie francuskiego generała czy radzieckiej kosmonautki. Z uśmiechem na twarzy przypomina sobie jak z ukochaną babcią poszła bronić krzyża na Osiedlu Teatralnym w 1960 roku.

Świat widziany oczami dziecka ma inne priorytety a drobiazgi urastają do rangi bardzo ważnych. Lenka opisuje swój pokój, w którym spała z siostrą Zosią. Obie kuliły się pod kołdrą, gdy tata wchodził do środka i zastanawiały się, na którą tym razem trafi. Córki molestował, żonę bił wypominając brak wykształcenia i marzył, że ze starszą już Leną zamieszka w Wiedniu jak mąż i żona. Taki z niego szanowny inżynier biorący udział w tworzeniu Nowej Huty, wciąż pod wpływem...


Powieść jest historią o jednej z krakowskich rodzin, w której nie działo się dobrze. Na tle wydarzeń politycznych i społecznych - zamach na pomnik Lenina w Alei Róż (1979), ogłoszenie stanu wojennego (1981), dokwaterowywanie obcych ludzi do mieszkań, poznajemy trudnego w obyciu Bronka i jego najbliższych. Nie stanowiło dla niego problemu poniżanie żony - podobno dla jej dobra - czy paradowanie nago w obecności córek albo niewłaściwe ich dotykanie. 

Dopiero po latach, w chwili gdy chce opuścić blokowisko w okolicach Placu Centralnego, Lena dowiaduje się, jak wielu sąsiadów wiedziało o krzywdzie małej Lenki. Tyle osób wiedziało i nikt nie zareagował... Bali się dobrze sytuowanego pana inżyniera? Lena czuje do nich nienawiść za to milczenie.
Czy krzywdy wyniesione spod rodzinnego dachu można wybaczyć? Czy miłość zakryje to, co złe? Czy socjalizm niósł tylko takie właśnie wzorce?

Lucyna Olejniczak napisała powieść trudną tematycznie, bo choć we wspomnianej wcześniej sadze problemów nie brak, tutaj są bardziej widoczne, mocniej odczuwalne, gdyż historia rozgrywa się na mniejszej liczbie stron. Dwie płaszczyzny czasowe pokazują przeżycia bohaterki w różnym wieku. Jak wydarzenia z czasów dzieciństwa ukształtowały ją, jako kobietę. Ta książka to nieliczny na rynku wydawniczym tytuł, w którym występują sami negatywni bohaterowie. Czy tak postrzegane jest polskie społeczeństwo z okresu socjalizmu?


Podsumowując - "Księżniczka" jest opowieścią o szczęśliwych, choć ulotnych chwilach z dzieciństwa, o odrzuceniu, tchórzostwie, strachu i złym dotyku rodzica wobec dziecka. O zmowie milczenia oraz alkoholu, który sprawia, że rodzina drży ze strachu, gdy ktoś pije bez umiaru. Historia o dziecku, przerażonym, zaszczutym, któremu odebrano wiele marzeń i trzymano na krótkiej psychologicznej smyczy. A jej dziecięcy bagaż doświadczeń będzie stawał się coraz cięższy... i dorosła już bohaterka będzie miała trudności z jego dźwiganiem.
Ze swej strony polecam dźwiganie tematu czytelniczo, warto.





Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki




Za książkę dziękuję


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...