Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kazimierz Dolny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kazimierz Dolny. Pokaż wszystkie posty

piątek, 24 lipca 2020

Katarzyna Zyskowska-Ignaciak "Ucieczka znad rozlewiska"





Autor: Katarzyna Zyskowska-Ignaciak
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data wydania: 2012
Liczba stron: 288






Bohaterki książek uwielbiają uciekać. Z reguły na wieś lub do lasu, gdzie czekają na nie chatki, kotki a czasem książęta na białych koniach. Ale przecież gdyby zawsze tak było, byłoby nudno, prawda? Dlatego Kasia Zyskowska-Ignaciak wymyśliła odmienną wersję...

Franciszka Melzer, lat dwadzieścia dziewięć, pracuje w biurze turystycznym w Kazimierzu Dolnym. Wciąż mieszka z rodzicami na obrzeżach miasteczka, ale już za tydzień sytuacja ulegnie zmianie, ponieważ wyjdzie za mąż. Jak każda panna młoda ma ogrom wątpliwości czy małżeństwo z Kubą da jej szczęście. Oliwy do ognia dolewa fakt, że na jej wieczór panieński siostra Helena zaprosiła chiromantę, który wszystkim obecnym kobietom uzmysłowił, że nadchodzi czas zmian, choć nie wszystkie były świadome tego, jakie one będą.

Lawina ruszyła, gdy Frania biegła od fryzjera na parking i o mały włos nie wpadła pod samochód... który prowadziła jej pierwsza miłość - Andrzej. Dlatego kilka godzin później uciekła sprzed drzwi kościoła, pozostawiając osłupiałą rodzinę a przede wszystkim zrezygnowanego Kubę. Wyjechała do Warszawy, gdzie los podarował jej telewizyjną karierę, kilku adoratorów a przede wszystkim wsparcie przyjaciółki, która wyciągnęła ją z płaczliwego stanu. Z czasem zaczyna stawać na nogi, spotykać się z Heleną, która korzystając z odwagi młodszej siostry, w dniu jej niedoszłego ślubu obwieściła rodzinie, że odchodzi od męża!


Frania od zawsze była pod wielkim wpływem matki, dyrektorki liceum. Poukładana i romantyczna, nudna i robiąca to, czego oczekują od niej inni, brakowało jej odwagi, by żyć po swojemu podejmując swoje - choć może czasem błędne - decyzje. Rozpoczynając pracę i nowe życie w stolicy, wreszcie zaczęła czuć satysfakcję, szczęście i spełnienie. A z czasem mogła śmiało powiedzieć, że jest u siebie, ze sobą i po swojemu. Jedynie jej uczucia wciąż nie mogą ostatecznie się zdefiniować - sama nie wie o kim myśleć... Który mężczyzna jest jej przeznaczony, los jednak czuwa i podpowie jej to we właściwym momencie. 

Na bohaterkę czeka również misja ratowania - nie tylko pewnego paskudnego, porzuconego szczeniaka ale przede wszystkim relacji z matką, bowiem przez kilka miesięcy nie miały ze sobą kontaktu.



Kasia Zyskowska-Ignaciak stworzyła lekką i zabawną opowieść o zwyczajnej kobiecie, która pełna rozterek szuka tego jedynego. Gdy jest z Kubą - myśli o Andrzeju, gdy spotyka się z Andrzejem - powraca do chwil z Kubą. Jej ciągłe rozterki wcale nie pomagają jej w codzienności, ale może wreszcie zrozumie kogo kocha...
Narracja Franki jest niezwykle przyjemna w odbiorze, bohaterka opisuje swoje myśli i przeżycia z humorem a niektóre sytuacje wywołują u czytelnika napady chichotu.


Podsumowując - "Ucieczka znad rozlewiska" to opowieść o ucieczce z pięknej nadwiślańskiej krainy do stolicy, o podejmowaniu ryzyka, bezradności, życiowych rewolucjach i zakrętach, straconym czasie, wyrzutach sumienia oraz odwadze w walce o szczęście i miłość. Historia o pojednaniu ze sobą, poznawaniu długo skrywanej prawdy oraz o konfrontacji z przeszłością. Polecam na popołudniowy relaks






Książka przeczytana w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło, Wyzwanie LC (pies), 52 książki

czwartek, 26 października 2017

Dorota Gąsiorowska "Melodia zapomnianych miłości"




Autor: Dorota Gąsiorowska
Wydawnictwo: Znak Literanova
Data wydania: lipiec 2017
Liczba stron: 464











Swoją przygodę z twórczością Doroty Gąsiorowskiej rozpoczęłam w lutym 2015 roku lekturą powieści "Obietnica Łucji". Z każdą kolejną książką, warsztat autorki był coraz lepszy a tajemnice ciekawsze i bardziej zaskakujące. Zaś opisywane różnorodne historie wciągały mnie bardziej i bardziej... Dlatego nie mogłam odmówić sobie "Melodii zapomnianych miłości", które otwierają drzwi do świata muzyki i stosunków międzyludzkich.


Cztery lata temu świat trzydziestoletniej Bianki i jej ojca Zygmunta się zawalił... Pomimo rozlicznych prób walki o zdrowie Marianny, zaciągnięte kredyty nie uratowały najbliższej im osoby... Matki i żony. Z pensji pracownika filharmonii i nauczycielki nie są w stanie podnieść się z długów. Dlatego nie słuchając rad ojca, Bianka przyjmuje propozycję Klary i postanawia wyjechać do Kazimierza Dolnego, by pomóc jej niewidomemu synowi. Nigdy nie zależało jej na pieniądzach, ale tym razem nie zwraca uwagi na coś niepokojącego, co dostrzegła w oczach wyniosłej kobiety i pomimo złych przeczuć zamierza uratować domowy budżet. Umowa, którą podpisała musi jednak pozostać tajemnicą wobec domowników rezydencji w Kazimierzu... Czy młoda kobieta poradzi sobie z zadaniem które otrzymała? I czego tak naprawdę oczekuje od niej Klara? Nie jest to do końca oczywiste...

Tuż przed wyjazdem, ojciec podarował Biance skrzypce po babce Walentynie, które dotychczas spoczywały w szafie i od wielu lat nie były używane przez nikogo. Nawet przez samą właścicielkę... Jaka tajemnica się z tym wiąże? Dlaczego cudowny instrument w pięknym, wiśniowym futerale został zapomniany? Jaką zagadkę kryje? Co odnajdzie w nim Bianka?


Jako mała dziewczynka miałam okazję być w Kazimierzu Dolnym nad Wisłą i do tej pory wciąż marzę, by pojawić się tam znowu, bowiem to bardzo urokliwe miasteczko. Niezwykle ucieszyła mnie ta literacka wycieczka, dzięki której wraz z Bianką 'odwiedziłam' ponownie śliczny ryneczek, zakole Wisły, ruiny zamku... Dzięki opowieści Gąsiorowskiej poznałam wielu ciekawych bohaterów a także winnicę na Fiołkowym Wzgórzu i liczne tajemnice, które skryły się w tym zakątku kraju.

Bianka to bohaterka bardzo pozytywna - lubiana, wrażliwa i oszczędna, choć chwilami ogromnie bojaźliwa i nie do końca wiedząca czego chce. Wrzucona na 'głęboką wodę', czyli do mrocznego i zimnego domu, w którym podaje się tylko cierpką herbatę, odprawia przesadne modły przed posiłkiem a zniszczone meble potęgują zapach strachu. Jedynym jasnym punktem pobytu okazuje się żywiołowa gospodyni Marta, która szybko staje się bratnią duszą Bianki.
Moją sympatię zdobyli Małgosia (ach, ta jej tajemnica!) oraz dobroduszny pan Rysio a jego babcia - Serafina stała się orędowniczką kręcącego się po obejściu licha i skarbnicą wiedzy o mrocznej przeszłości. W żadnym wypadku nie mogę zapomnieć o siejących zamęt w fabule Samuelu oraz Olafie czy 'cieniu' Klary - Vincencie. To bardzo specyficzne i doskonale scharakteryzowane postacie.

Rozpoczynając lekturę pamiętajcie, że każdy skrywa tajemnicę, ale nie wszyscy mają ochotę, by ujrzała światło dzienne. Z zapartym tchem śledziłam historię ludzi, którzy nie zawsze sięgają po to, o czym marzą najbardziej. Niektórzy zadręczają się przeszłością, obwiniają innych o własne niepowodzenia, nie potrafią cieszyć się przyjaciółmi czy prawdziwie kochać. Niszczą jedynie to, co mogłoby stać się odskocznią, radością i balsamem na udręczoną duszę.

Z każdą kolejną stroną powieści na jaw wychodzą nowe tajemnice, które Bianka próbuje rozwikłać, gdyż niespodziewanie okazuje się, że... los nieprzypadkowo wysłał ją do Kazimierza! Odkrywa bowiem, że to miejsce ma coś wspólnego z jej przodkami. 

Dorota Gąsiorowska wpisała w fabułę również historię i legendy dotyczące Kazimierza Dolnego oraz miłość króla do Estery, w której pomagały tajne korytarze. Niewątpliwym plusem jest dbałość autorki o szczegóły, jak kolor nieba czy wzór na filiżance, które zupełnie nie nudzą a dodają magii i uroku kolejnym zdaniom powieści. Jedynym minusem jest dla mnie brak podziału na rozdziały, które ułatwiałyby odnalezienie się w wątkach po przerwie w lekturze.



Podsumowując - "Melodia zapomnianych miłości" to pełna tajemnic opowieść o cierpieniu, pasji oraz prawdziwej miłości, która potrafi przetrwać wiele będąc jednocześnie zdolną do wszystkiego. Przepełniona uczuciami i przeszłością historia, której główny wątek rozgrywa się w przepięknym Kazimierzu Dolnym, w domu mistrzyni intryg. Gąsiorowska stworzyła historię o relacjach braterskich, straconych szansach, wybaczeniu po latach, chowaniu głowy w piasek oraz wypalonym płomieniu miłości. Jednym z przesłań jest to, iż nie powinniśmy oglądać się za siebie, tylko walczyć o przyszłość i w tym kierunku patrzeć.
A wszystko to okraszone dźwiękami skrzypiec... Koniecznie musicie ją przeczytać!




Książka przeczytana w ramach wyzwań: Wspomnienia z wakacji, 52 książki



Inne książki autorki:



Za możliwość przeczytania książki
dziękuję



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...