Strony

środa, 30 kwietnia 2014

Kwietniowe nabytki nieco przystopowały - stosik


Witajcie ostatniego dnia kwietnia. Czas biegnie jak szalony, dopiero pokazywałam książki z marca a tu już pora na kwietniowe nabytki. W tym miesiącu przystopowałam zwłaszcza z książkami recenzyjnymi, ponieważ półka do czytania już nie chciała pomieścić nowych. Owszem, kilku egzemplarzy, z których zrezygnowałam żałuję ogromnie, ale cóż... życie.
Na szczęście po kryzysie czytelniczym w lutym coraz lepiej idzie mi odrabianie zaległości.
Może kiedyś będę na bieżąco? :D

A oto stosik:



Od dołu:
  1. "Biała Masajka" - zakup własny w Biedronce za 9,99zł
  2. "Zamek z piasku, który runął" - kolejne tomy z prenumeraty Czarnej Serii
  3. jw.
  4. "Morderstwo w zaułku" - egzemplarz recenzencki od Wydawnictwa Dolnośląskiego, dzięki temu, że współtworzę blog "Na tropie Agathy" - dziękuję :)
  5. "Brudny świat" - zakup własny w Lidlu za 24,99zł
  6. "Rówieśnik komputera" - egzemplarz recenzencki od Autora - dziękuję
I to tyle... Tylko dwa egzemplarze do recenzji oznaczają, że w maju powinnam być w miarę na bieżąco :) Tradycyjnie pytam Was co kusi, co odstrasza, na które tytuły macie ochotę i polecacie a które odradzacie.

Jakie macie plany na weekend majowy? Wyjeżdżacie? Zostajecie w domu? Co będziecie czytać?

*  *  *  *  *  * 

Chyba nie trzeba przypominać, że jutro pierwszy dzień miesiąca? Niektórzy już niecierpliwie dreptają nogami :P
Zapraszam na nowe hasło w "Pod hasłem" :) Sami wybraliście trzyliterowe hasło i rano odkryję je przed Wami :)

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Sarah Jio "Marcowe fiołki"



Tytuł oryginału: The Violets of March
Tłumaczenie: Julia Gryszczuk-Wicijowska
Wydawnictwo: Znak / Między słowami
Data wydania:  2014
Liczba stron: 304







O książkach Sarah Jio słyszałam i czytałam niejednokrotnie, zawsze były to pozytywne opinie zachęcające do czytania. Jednak do tej pory nie dane mi było poznać choćby jedną jej powieść... Aż do teraz. Spodziewałam się dobrej lektury, książka już z daleka pachniała "chwilą błogiego odprężenia", ale to co zastałam między jej okładkami sprawiło, że na długo pozostanie w mojej pamięci.

Emily Wilson mieszka w Nowym Jorku, jest mężatką (choć już niedługo) oraz autorkę bestsellerowej książki sprzed dziesięciu lat. Aktualnie jej życie to pasmo niepowodzeń. Joel odbiera z ich mieszkania ostatni karton ze swoimi rzeczami i odchodzi do innej kobiety a jego związek z Emily jest już tylko formalnie małżeństwem - do chwili orzeczenia ich rozwodu. Kobieta była rozbita wewnętrznie po wiadomości, że mąż ją opuszcza, jednak nie potrafiła zapłakać nad rozpadem ich małżeństwa. Podczas spotkania ze swoją przyjaciółką Annabelle, Emily podejmuje decyzję o wyjeździe w miejsce, gdzie będzie mogła na nowo poukładać swoje życie, pomyśleć nad przyszłością, przeboleć stratę a może i uronić łzę, by móc wreszcie napisać kolejną książkę. Ostatnio nie miała zupełnie weny twórczej.

Jej wybór oazy spokoju pada na małą wyspę Bainbridge w pobliżu Seattle, gdzie mała Em spędzała wakacje u ciotecznej babki Bee. Szczególny klimat wyspy, sympatyczni mieszkańcy, wspomnienia z beztroskiego dzieciństwa oraz urokliwe miejsca dające spokój i wyciszenie były dla kobiety obietnicą lepszego jutra. Postanowiła spędzić na wyspie miesiąc, jednak jak to często w życiu bywa jej plany nie do końca się powiodły... Jak wiele może zdarzyć się w tak krótkim czasie? Emily zatrzymała się oczywiście u stęsknionej Bee i dostała pokój noszący w sobie wielką tajemnicę. Zresztą sama ciocia od wielu lat skrywała takich tajemnic całe mnóstwo. Już w pierwszych dniach pobytu Emily spotkała kilkoro mieszkańców wyspy: starszego pana Henry'ego, młodego Jack'a, Grega czyli swoją miłość z licealnych lat oraz przyjaciółkę Bee - Evelyn.

Jednak największą tajemnicą a zarazem niespodzianką był pamiętnik, który
źródło
Emily znalazła w pokoju, który zajmowała u Bee. Był to notatnik w aksamitnej, czerwonej oprawie zawierający historię pewnej kobiety z 1943 roku. Swoje losy spisuje na jego kartach Esther, której życie nie rozpieszczało. Miała poznać co to miłość, ale i samotność. Miała poznać uczucia, które są dla matki najtrudniejsze. Pod wpływem czego Esther postanowiła spisać swoje życie? Kto mógł sądzić, że kiedyś jej słowa okażą się ważne? Co ma wspólnego życie Esther z życiem Emily?
Z każdą kolejną czytaną stroną Em jest coraz bardziej zafascynowana bohaterami opowieści i miłością Esther do Elliota. Dziennik w dość niezrozumiały sposób przypomina kobiecie jej własne życie a mieszkańcy wyspy wciąż coś przed ukrywają... Tajemnicze pojawienie się dziennika w szufladzie szafki nocnej, nagłe zniknięcie zdjęcia z półki w domu Henry'ego, skrywane spotkania Jack'a aż wreszcie słowa Evelyn, by przeczytała cały pamiętnik Esther, by dotrzeć do prawdy... By poznać ją wreszcie całą. Ale jaką prawdę? Czego ma ona dotyczyć? Jak się dowiedzieć wszystkiego kiedy ciocia Bee milczy i na żadne pytanie nie chce udzielić odpowiedzi? Jak bardzo ta tajemnica z przeszłości dotyczy Emily i jej rodziny? I jaką rolę odegrali w niej mieszkańcy Bainbridge?

Autorka pisząc "Marcowe fiołki" stworzyła tak naprawdę dwie opowieści: jedną o życiu Emily a drugą - Esther. Dopiero kiedy na samym końcu powieści czytelnik wraz z bohaterką odkrywa, co tak naprawdę wiąże te dwie kobiety i ich historie, możemy mówić o jednolitej akcji. Sama nie wiem co bardziej ciągnęło mnie do lektury... Czy chęć poznania dalszych losów Esther, odkrycia jej tajemnic i dotarcia do prawdy o jej śmierci; czy też może ciekawość dotycząca Emily i faktu kto stanie się obiektem jej nowej, prawdziwej miłości i jak zareaguje na odkryte rodzinne rewelacje.

"Marcowe fiołki" to teoretycznie historia skupiająca się na tytułowym marcu, akcja toczy się w tym jednym miesiącu i tylko w momentach dotyczących Esther cofamy się w przeszłość. Uwielbiam takie książki, które prócz bieżących problemów bohaterów przenoszą mnie do życia wcześniejszych pokoleń. Z jednej strony mogę bowiem poznać inne obyczaje, zachowania i inny sposób postrzegania świata. Z drugiej zaś, fascynują mnie powracające nagle problemy z przeszłości. Z mocnym biciem serca próbuję, wraz z bohaterami, odkryć tajemnice, wyjaśnić je i sprawić, by aktualnie żyjący mogli czerpać dobre nauki z życia poprzednich pokoleń. Któż nie lubi bawić się w detektywa i samodzielnie rozwikłać zagadki przeszłości?

Kiedy trafiam na świetną książkę, o której wiedziałam że jest warta przeczytania, biję się w pierś i pytam sama siebie - dlaczego tak długo zwlekałam. Przecież "Marcowe fiołki" to nie nowość! Niestety, żeby móc przeczytać wszystkie wymarzone książki musiałabym być bezrobotną singielką, która na dodatek otrzymała ogromny spadek. Ot, pomarzyć można... Życie jest jednak bardziej brutalne i mimo iż mam ogromną ochotę na poznanie innych powieści Sarah Jio, nie potrafię obiecać, że niedługo będę mogła Wam o nich napisać. A przede wszystkim życie to nie książka... A wracając do powieści: jeśli szukacie doskonałej powieści, z genialną fabułą, trzymającą w napięciu akcją, z odrobiną thrillera, łyżką miłości oraz szklanką tajemnic to koniecznie przeczytajcie "Marcowe fiołki". Autorka pięknie uwypukliła każdego z bohaterów, opisała piękno tej maleńkiej wyspy, a całość ubarwiła mnóstwem uczuć i emocji, które obowiązkowo pojawiają się w ludzkim życiu sprawiając, że bohaterowie stają nam się jeszcze bardziej bliscy.

"Marcowe fiołki" są debiutancką powieścią autorki, która została uhonorowana przez "Library Journal" najlepszą książką 2011 roku. Nie dziwi mnie to zupełnie. A jeśli dodam, że prawa do publikacji powieści Sarah Jio zostały już sprzedane do 22 krajów, nie powinno Was już być przed monitorami! Pędźcie gdzie tylko możecie, by zdobyć tą książkę - to pięć wciągających bez reszty godzin z fascynującą lekturą.




Książkę przeczytałam w ramach wyzwań: Z literą w tle, 52 książki



Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki
dziękuję serdecznie Pani Małgorzacie
z Wydawnictwa Znak/ Między słowami

niedziela, 27 kwietnia 2014

Kanonizacja Jana Pawła II - konkurs papieski

Przeżycie tych chwil, jakże podniosłych dla Polaków, kiedy to nasz polski papież zostaje świętym pozostawiam już zaciszom Waszych domów i serc.

Jednak w związku z tym podniosłym wydarzeniem chciałabym zaproponować Wam udział w Konkursie Papieskim. Można wygrać książkę dotyczącą Papieża-Polaka. Chcecie? Nagrody sponsoruje Wydawnictwo M.


ZASADY:

  1. Organizatorką konkursu jestem ja - Ejotek oraz Wydawnictwo M, które przekazało mi książki na potrzeby konkursu - dziękuję :)
  2. Nagrodami w konkursie są nowe egzemplarze książek widocznych na banerze konkursowym (powyżej)
  3. Konkurs rozpoczyna się 27.04.2014 r. a kończy 16.05.2014 r. o godz. 23:59
  4. Wyniki ogłoszę w ciągu 3 dni.
  5. Jeśli zwycięzca w ciągu 2 dni od dnia publikacji posta z ogłoszeniem wyników nie poda adresu do wysyłki nagrody, wybiorę kolejną osobę.
  6. W konkursie mogą wziąć udział tylko osoby zamieszkałe na terenie Polski.
  7. Co zrobić by wygrać jedną z dwóch książek? 
  • wpisz w komentarzu "zgłaszam się"
  • jeśli zechcesz obserwować bloga - będzie mi miło, ale nie jest to wymagane
  • umieść na swoim blogu podlinkowany do tej notki baner - napisz gdzie go znajdę
  • podaj swój e-mail 
  • napisz tytuł książki, którą chcesz otrzymać
  • Napisz w komentarzu o swoim wspomnieniu dotyczącym Jana Pawła II (max 10 zdań) np. Twoje spotkanie, urzekająca homilia, jakieś słowo czy gest, które kojarzą Ci się z Karolem Wojtyłą 

Powodzenia!

środa, 23 kwietnia 2014

Post tajemniczy, ale też ważny

Witajcie w dniu imienin Wojciecha, między innymi jednym z nich jest mój brat... :) Najlepszego!

W Poniedziałek Wielkanocny przeczytałam świetną książkę, ale jakoś nie potrafię napisać recenzji... Wciąż rozmyślam. Gwarantuję, że książka warta uwagi, znana i lubiana.

Do tego czasu mam dla Was zadanie. Mam coś w rodzaju małej ankiety. Na hasło w maju mam dwa pomysły - zagłosujcie w komentarzach, którą wersję wolicie, to wezmę to pod uwagę :D Taka promocja :)

1. Hasło trzyliterowe, związane z tytułem
2. Hasło sześcioliterowe, również dotyczy tytułu, ale w nieco inny sposób niż to powyżej

Wiem, oczekiwaliście gotowych haseł, ale byłoby zbyt łatwo i bez niespodzianki 1 maja.... :D Zapraszam do wypowiedzi.


I mam jeszcze informację dotyczącą wygrywania. Nie, nic nie wygrałam, ale miałam na myśli Was. Ktoś pamięta, że niedługo będzie rocznica bloga...? Ja tak i mam pewnien plan.... Jak się coś wyklaruje to powiadomię Was koniecznie :)

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Esther García Llovet "Surowe"



Tytuł oryginału: Las crudas
Tłumaczenie: Aleksandra Bielaczyc
Wydawnictwo: Poniekąd
Data wydania: 15 lipca 2013
Liczba stron: 156











Esther García Llovet jest hiszpańską autorką, w której dorobku znajdują się trzy powieści oraz liczne opowiadania. Z wykształcenia jest reżyserem filmowym i psychologiem klinicznym, których połączenie uwydatnia się w jej twórczości. "Surowe" to debiut Llovet na polskim rynku wydawniczym.

Książka, z racji swojej niewielkiej liczby stron (156), jest z pozoru "pestką" dla osób, które czytają dużo, często i jest to dla nich czynność przyjemna. Jednak nie jest tak w przypadku tej lektury. "Surowe" to - jak wskazuje sam tytuł - bardzo surowa treść, uboga w opisy, okrojona w akcję. Autorka wprawdzie jako odnośnik do tytułu wskazuje w książce kogo miała na myśli pisząc "surowe", jednak jak dla mnie, dość surowo Pani Llovet potraktowała tutaj swoich bohaterów, a co za tym idzie - czytelników.

Romo Esmiz, czyli główny bohater jako jedyny odnajduje w sobie siłę, by oddać ostatnie pożegnanie Gabrielle - żonie swojego kolegi Włocha. To właśnie pogrzebem rozpoczyna się bowiem akcja książki. Czytelnik poznaje wtedy sylwetkę Włocha, który pracuje w telewizji a teraz traci żonę co odbiera jego dalszemu życiu sens. Od tej chwili nieustannie będzie miewał różne wypadki, które ewidentnie będą działały na szkodę jego zdrowia i życia. Ale znajomość z nim daje Esmizowi szczególne poczucie bycia potrzebnym, a także możliwość nagłośnienia problemu Bico (o którym za chwilę) na szerszą skalę. To właśnie na pogrzebie Gabrielle Esmiz poznał Panią Major, która zafascynowała go do tego stopnia, iż zaangażował nawet Włocha do ustalenia jej tożsamości, adresu - czegokolwiek, by móc dowiedzieć się o niej jak najwięcej.

Panią Major okazuje się być Perika, matka Bico, nielegalna imigrantka z Salwadoru, kobieta często zmieniająca miejsca zamieszkania. Z nie do końca jasnych powodów staje się ona chorą miłością Esmiza. Mężczyzna stara się jej pomóc: organizuje im dokumenty, zbiórkę pieniędzy na leczenie Bico, który miewa bardzo dziwne ataki chorobowe. Co jest ich przyczyną?

Esmiz jest właścicielem restauracji, która wprawdzie nieźle prosperuje, ale Esmiz nie płaci dostawcom. Wciąż musi się przed nimi ukrywać, gdyż godzinami wyczekują go przed drzwiami. O samej restauracji autorka niestety pisze niewiele, jak gdyby lokal nie był tu najważniejszy - ot, miejsce zarobkowania.
Autorka w życie powyższych bohaterów wplata również wątek byłej teściowej Esmiza - Poppy Starszej, z którą nieustannie - z reguły przypadkiem - się spotyka i rozprawia o swoim byłym małżeństwie. Nie do końca rozumiem potrzebę jej pojawiania się w jego historii. Kolejnym z wątków jest też temat porwania Małej C., której siostra pojawia się programie telewizyjnym Włocha a później zostaje jeszcze kilkakrotnie w książce wymieniona a opis jej wyglądu stanowi dość ważną część historii i jest bardzo szczegółowy. Historia porwania bardzo przypomina mi prawdziwe zaginięcie Madeleine McCann w Portugalii, gdzie wypoczywała z rodzicami.

Powieść zakończona jest pogrzebem, która to uroczystość jest idealnym, klamrowym objęciem wydarzeń z początku lektury. Czyja to tym razem śmierć?

Już od wielu miesięcy mam to szczęście, że książki starannie dobierane do czytania, stają się lekturami, które mnie fascynują, interesują i na długo zostają w moim sercu czy umyśle. Czytając ciekawą lekturę nie mogę się od niej oderwać a kolejne rozdziały wręcz płyną ku końcowej okładce. Niestety, "Surowe" nie zaliczają się - przynajmniej dla mnie - do tej kategorii książek. Autorka nie dała mi tego, czego najbardziej oczekuję - fabuły. Wydarzenia mające tutaj miejsce są chwilami oderwane jedne od drugich, w jednym zdaniu autorka potrafi o dwóch kobietach napisać "ona" i trzeba dobrze się  wczytywać, by zrozumieć co i kogo dotyczy. Zmęczyła mnie ta powieść, choć i powieścią ciężko mi ją nazwać, biorąc pod uwagę liczbę stron. "Surowe" poleciłabym tym, którzy uwielbiają jedynie zarys książki, gdzie emocje, akcję, przemyślenia i opisy postaci lubią wyobrażać sobie sami. Mnie opis i zapowiedź książki skusiły, ale muszę przyznać - pomyliłam się - to lektura dla osób lubiących nietypowe i eksperymentalne książki.




Książkę przeczytałam w ramach wyzwań: 52 książki


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki 
dziękuję bardzo 
Pani Natalii


środa, 16 kwietnia 2014

"Lato Moralnego Niepokoju" - zbiór opowiadań




Autor: praca zbiorowa
Wydawnictwo: Poligrafia AD REM
Data wydania: 2013
Liczba stron: 230











Ktoś, kto czytuje mój blog zapewne dziwi się widząc recenzję opowiadań, bowiem nie jestem ich wielbicielką i notki tego typu pojawiają się bardzo okazjonalnie. Czym skusiło mnie "Lato Moralnego Niepokoju"? Już  sam tytuł sprawił, że czułam się zaintrygowana i pytałam samą siebie "dlaczego akurat taki tytuł"? Czego dotyczą niepokoje i dlaczego zaplątana jest w to moralność? Najlepszym sposobem było naoczne sprawdzenie niniejszej pozycji książkowej, co też i właśnie zakończyłam czynić. Oto rezultaty.

Zbiór składa się z trzynastu opowiadań, które są dość zróżnicowane pod względem gatunkowym i tematycznym. Każdy czytelnik, który sięgnie po lekturę znajdzie coś dla siebie, bowiem autorzy zadbali o dobre teksty dla wybrednych odbiorców. Jeśli nie spodoba Wam się romans ani obyczajówka, to może zaciekawią odmiany fantastyki. Jedno jest pewne - to naprawdę świetnie skonstruowana antologia, idealna na letnie chwile, gdy czasu między licznymi zajęciami mamy akurat na jedno opowiadanie. A o czym przeczytamy?

"Trąbka" Moniki Chodorowskiej jest historią ciężarnej kobiety, która mając do rozwikłania ogromny problem życiowy skupia się na śledzeniu tajemniczego mężczyzny. Nieumiejętne kłamstwa doprowadzają ją do mieszkania starszej pani, która opowiada jej historię swojego życia. Pod wpływem pani Leokadii Basia podejmuje decyzję, która wcześniej była dla niej niepojęta. Ale jak bardzo przydatne są czasem losy innych w unikaniu naszych własnych błędów?

"Noc na plaży" autorstwa Pawła Michała Szymańskiego to niespotykana analiza życia Maksa. Młody mężczyzna stracił niedawno żonę i nie może odnaleźć się bez niej w dalszym życiu. Nie potrafi pogodzić się z rakiem, który odebrał mu największe szczęście. Nie potrafi też zająć się pisaniem książki, wciąż wraca do swojej straty. Bólu nie umie ukoić nawet wierny pies, dlatego Maks zabiera przyjaciela i wyrusza nad morze, by poleżeć na plaży z piwem i porozmyślać. Spotyka tam kilka osób, każdą z innym podejściem do życia - a jego wnioski po rozmowie ze staruszkiem - zaskoczyły nawet ojca Maksa... Ale czasami najprostsze rozwiązania potrafią oczyścić i dać siłę.

"Yalla,Yalla" Zosi Calar przeniosło mnie we wspomnienia dotyczące pobytu w Egipcie. Z ogromnym sentymentem wróciłam, choćby  w myślach, do chwili gdy miałam okazję pojeździć na wielbłądzie... Autorka opowiada pustynną przygodę małżeństwa, które wybrało się na dwugodzinną wyprawę na wielbłądach. Jednak jak wiadomo zwierzęta bywają uparte i płochliwe... Jak się okazuje sam fakt, by wielbłąda dosiąść nie jest największym problemem bohaterki, pojawiają się większe. Oto po intrydze zostaje ona uprowadzona do wioski beduinów, A gdzie jest mąż? Co jest fatamorganą a co rzeczywistością? Gdzie zaczyna się sen i kończy jawa oraz odwrotnie...?

Ilekroć czytamy, słuchamy czy oglądamy o poczynaniach naszych posłów i senatorów mamy ochotę cisnąć w nich tekstem "obyście na bezludnej wyspie wylądowali". Jednak czy to nasze życzenie się spełniło czy też może autorka miała inny pomysł na tą okoliczność, ale jedno jest pewne - "Przeniesieni" Doroty Bury jest humorystyczną formą. Członkowie sejmu i senatu, ubrani w garnitury i garsonki znienacka pojawiają się na bezludnej wyspie... Jednak nikt z nich nie wie jak to się stało, każdy kładł się chyba spać... Poszukiwanie wody i żywności, tworzenie obozowiska - politycy próbują jakoś przetrwać ten czas.

Natomiast "Pokusa" Agnieszki Kunickiej dotyczy marzeń pewnego dyrektora spółki. Mężczyzna zaniedbuje żonę Magdę, ale ciekawym okiem spogląda na zastępczynię sekretarki z pięknym tatuażem skorpiona nad biustem. Jego marzenia przenoszą się z jawy do snów. Pojawiają się tam również panie z księgowości oraz Magda w towarzystwie wachlujących ją osiłków. Ale czy to na pewno sen? Warto marzyć, by potem zagubić się między sferami? Gdzie kończy się rzeczywistość?

Jak nie lubię fantastyki, to akurat opowiadanie "Staruchy" Bożeny Mazalik sprawiło mi radochę. Bardzo relaksacyjnie czytało mi się o staruszkach-kuzynkach, które uwielbiały spędzać czas na cmentarzu. Śledząc jednego menela, który włamał się do grobowca, Weronika postanowiła go tam zamknąć. Dlaczego obserwowały akurat ten grobowiec? Dojdziecie do tego poznając dwie kuzynki, które mieszkają w bardzo dziwny sposób - mają mieszkanie oficjalne i nieoficjalne, a do tego ich gościem bywa czasem Bolo Dostojny - krasnoludek. Starsze panie żyją ze złota, jednak jak długo...? To już nie zależy od nich. Od kogo? Jaki cyrograf podpisały? Do czego potrzebowały biochemicznych studiów Róży?

Przypadkowo spotkany podczas imprezy w nocnym klubie mężczyzna daje bawiącej się z nim kobiecie karteczkę. Jednak nie z telefonem, lecz miejscem  i datą spotkania. Kobieta pod pretekstem odwiedzin u odnalezionej w Internecie koleżanki opuszcza na weekend męża i dzieci i udaje się w nieznane. Para ludzi spędza ze sobą błogie godziny, odpoczywają w swoim towarzystwie na łonie natury. Każde z nich czuje się z drugim bardzo dobrze, lecz zdają sobie sprawę, że to czas wyrwany jednorazowo z normalnego i nudnawego życia. Czym zakończy się ich wspólny czas? Tego dowiecie się już z ciekawego opowiadania Hanki V. Mody - "Niewinność".

"Sen nocy letniej albo wieczory z Lilly" Jolanty Rawskiej trochę mnie rozczarował. Spodziewałam się romantycznego opowiadania a tutaj już sam tytuł jest zbyt długi i nieadekwatny zupełnie do treści. Wieczory z Lilly to jedynie facet z tarasu podsłuchujący i podglądający właścicielkę domu, w którym mieszka. Zazdrosna od zawsze żona go zostawia a jego uwielbienie do Lilly rośnie. Nie zrozumiałam morału z tej historii.


K.B. Ambroziak w "Ostatnim marszu czarnej królowej" opowiada o spotkaniu po latach dwóch kumpli ze studiów. Pisarz Laurence odwiedza w Holandii Arthura, jednak jaki jest cel jego wizyty? Początkowo to zwykłe spotkanie - wspomnienia, poranne bieganie, alkohol... Laurie przypadkowo nakrywa córkę właściciela domu na myszkowaniu w mieszkaniu kolegi. Jednak prawda jaką próbował wyjaśnić pisarz, dotyczy zupełnie innych sfer ich życia sprzed lat - ale co się tak naprawdę stało w przeszłości i jak daleko posunęli się bohaterowie...? Przecież różne są obiekty miłości...

"Dałem słowo człowiekowi" Krzysztofa Pochwickiego oraz "Letni niepokój" Staszka Taumaturga Kiersztyna pozwolę sobie zupełnie pominąć w swojej recenzji. Dlaczego? Otóż w przeciwieństwie do "Staruch" są to typowe przykłady gatunku fantastyki, której ogólnie nie czytuję, nie rozumiem i nie chcę błędnie interpretować.

"Eliksir" Magdaleny Niziołek-Kiereckiej przypomniał mi o czasach studiów, kiedy to sporo czasu spędzałam w świętokrzyskiem oraz przeniósł w czasy czytania bajek i legend. Każdy, niezależnie chyba od wieku i rejonu zamieszkania, słyszał kiedyś o Łysej Górze, Świętym Krzyżu czy Tokarni. To właśnie z bohaterkami opowiadania - Elą i Martą - odwiedzamy tamte miejsca. W dość sprytny sposób Ela nakierowuje trasę spaceru na samotny domek w lesie, gdyż oczekuje znalezienia tam zielarki i uzyskania magicznego eliksiru. Jednak nie każdemu jest dane zobaczyć i otrzymać... Czy Ela będzie uważała podróż za udaną? To naprawdę ciekawa historia z nutką magii. A i nie brak w niej zwykłego kota o niezwykłym imieniu - Bronia.

Ostatnie opowiadanie antologii, czyli "All inclusive" Magdaleny Woźniak zabiera czytelnika w podróż za granicę. Beata zostaje wkręcona przez własną matkę w rodzinny wyjazd na Białoruś. Odnalazła bowiem po latach swoją kuzynkę i postanowiły wyruszyć w rodzinne strony. Beata zgodziła się zostać organizatorką i przewodnikiem po Białorusi, ułożyła nawet program zwiedzania. A wszystko kosztem prawdziwego urlopu w raju, czyli wymarzonej Grecji. Autorka skupia się na relacjach rodzinnych, opisuje emocje i złote rady drugoplanowych postaci, a przede wszystko urzeka opisami, dialogami oraz zabytkami Białorusi. A zakończenie daje do zrozumienia, że czasem jest ważniejszego niż wyścig szczurów i wszędobylski materializm.

Antologia jest dla mnie naprawdę dużym wyzwaniem. Wolę czytać powieści i nic tego nie zmieni, gdyż w nich akcja trzyma w napięciu, przez setki stronic śledzę losy tych samych bohaterów i zasypiając pamiętam a czym były ostatnie rozdziały. Opowiadania nie mają w sobie tyle mocy sprawczej, gdyż czytając "Lato Moralnego Niepokoju" łapałam się na tym, że nie potrafiłabym wymienić z pamięci tytułów i treści poszczególnych dzieł. Może dlatego, że nie wszystkie wywarły na mnie większe wrażenie czy miały zbyt mało kojarzące się z treścią tytuły... Mimo to, książka podarowała mi wiele przyjemnych chwil z lekturą, bowiem każdy skrawek lektury nosi w sobie pokłady emocji i historie ludzkich istnień, które zwykle są przecież naznaczone nieszczęściami, marzeniami czy pragnieniami. Kolejnym plusem zbioru jest jego różnorodność, o której pisałam już na początku. Przecież nie musi podobać nam się całość, nikt nie jest omnibusem czy wielogatunkowcem. Jeśli chodzi o mnie, to z największym sentymentem będę wspominać osiem opowiadań, bowiem to one podarowały mi moc emocji i przemyśleń. Zgodnie z tytułem jest to świetna lektura na lato... a to już wkrótce!




Książkę przeczytałam w ramach wyzwań: Polacy nie gęsi II, 52 książki



Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki 
dziękuję bardzo 
Pani Magdalenie z Wydawnictwa "AD REM"


poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Simone van der Vlugt "Bezpiecznie jak w domu"



Tytuł oryginału: Blauw Water
Tłumaczenie: Aleksandra Górska
Wydawnictwo: Feeria
Data wydania: marzec 2014 
Liczba stron: 234








Nigdy dotąd nie miałam styczności z literaturą holenderską. Nie dlatego, że się przed nią broniłam, ale dlatego, że nigdy żaden tytuł nie zachęcił mnie do sięgnięcia ani nie zwrócił mojej uwagi. Jeśli jednak pisarze z Holandii piszą tak nieźle jak Simone van der Vlugt, to chętnie poznam ich twórczość.

Autorka prowadzi akcję książki dwutorowo, jednak z większym naciskiem na wydarzenia w domu Lisy. Lisa wraz z córeczką Anouk mieszka z dala od innych domostw. Tego feralnego dnia kobieta wiesza spokojnie pranie na suszarce przed domem. Z pomiędzy prześcieradeł wyłania się sylwetka mężczyzny, który zmierza w kierunku Lisy. Jednak coś w jego wyglądzie sprawia, że kobieta odczuwa lęk i postanawia biec do domu. Niestety, nie zdążyła zamknąć drzwi na klucz i ten silny mężczyzna wdziera się do kuchni. Jak wygłodniałe długim okresem postu zwierzę rzuca się na jedzenie. Lisa łudzi się, że kiedy mężczyzna zaspokoi głód opuści jej dom, ale to złudne nadzieje. Kobieta musi myśleć nie tylko o swoim bezpieczeństwie, ale i o swojej pięcioletniej córeczce - Anouk. Jaką taktykę przyjąć wobec zbiegłego
źródło
psychopatycznego mordercy, by nie skrzywdził żadnej z nich. Ile uda im się wytrwać w zamkniętym domu, z zasuniętymi zasłonami i koniecznością spania w piwnicy? Jak długo można balansować na granicy strachu pomieszanego z litością, złością i próbą udawanego współczucia wobec tak okrutnego człowieka. Co jest w stanie zrobić matka by chronić swoje dziecko?

Lisa próbuje zaprzyjaźnić się z Mickiem Kreugerem, mimo prawdy jakiej dowiaduje się o mężczyźnie. Jego przeszłość wywołuje w niej mdłości, jednak wymyślone historie pozwalają jej uniknąć kolejnych ran, jakie w przypadku nielojalności zadaje jej oprawca. Czy matce i córce uda się kiedyś żyć normalnie i bez strachu? Szansa na ratunek pojawia się wraz z Sentą, dziennikarką, która wracając do domu po przeprowadzonym wywiadzie gubi się we mgle. Trafia na domostwo Lisy i chce zapytać o drogę, jednak przez szybę dostrzega niebywałą sytuację. Pędzi więc jak wariatka, by sprowadzić pomoc, ale warunki atmosferyczne oraz mgła i kręta droga powodują, że kobieta traci panowanie nad samochodem i wpada do kanału wodnego. Czy uda jej się ujść z życiem? Teraz w jej rękach spoczywa nie tylko jej los, ale i okaleczonej kobiety, którą widziała przez okno... Co stanie się z Lisą? Czy dotrze do niej pomoc w obliczu wypadku Senty? Jak zakończy się ta historia?

źródło
"Bezpiecznie jak w domu jest bardzo przewrotnym tytułem, bowiem dom kojarzy się z ostoją, ciepłem, rodziną a przede wszystkim z bezpieczeństwem. Jednak w tej książce znaczenie domu zostało zniweczone. W obliczu pojawienia się psychopaty w normalnym dotychczas życiu Lisy, dom sam w sobie nie ma już dla niej takiego znaczenia. W tak trudnej chwili kobieta wyrzuca sobie różne usterki i braki, jakie pomogłyby jej teraz, gdyby o nie zadbała wcześniej. A co z ojcem Anouk? Dlaczego nie wrócił po południu z pracy, by uratować je z tego koszmaru? Również w równolegle prowadzonej historii Senty dowiadujemy się, iż w jej życiu znaczenie domu nie jest idealne. Dlaczego? Tego dowiecie się już z tej holenderskiej lektury.

Książka nie należy do gatunku tej literatury, w której aby dotrzeć do konkretnej akcji, musimy przebrnąć przez liczne opisy sytuacji, osób czy wydarzeń mających wpływ na to, co się zdarzy. Tutaj autorka nie owija w bawełnę, nie męczy ani nie nudzi czytelnika. Od pierwszych zdań uderza w nas mocnymi zdarzeniami, które wywołują gęsią skórkę i podnoszą adrenalinę. Bądźcie przygotowani na jej spadek dopiero kiedy skończycie czytanie tej pasjonującej lektury, bowiem napięcie ani przez chwilę nie opuszcza relacji czytelnik-książka. Radzę nie rozpoczynać czytania wieczorem, gdyż trudno zasnąć po kilku rozdziałach. Prędzej już zarwiecie noc, niż odłożycie historię Lisy na stolik nocny. Pozycja ta jest napisana bardzo konkretnie, bez zbędnych treści, ze świetnymi dialogami i wyrazistymi postaciami. A jak przystało na doskonały psychologiczny thriller znajdziemy w nim gamę uczuć i emocji, czasem skrajnych, które towarzyszą bohaterom podczas ogromnie trudnych i przerażających dni. Fabuła wciąga tak bardzo, że nie sposób się uwolnić. Na szczęście podczas czytania nikt nie zamyka nas na klucz... Rewelacja!




Książka przeczytana w ramach wyzwań: Grunt to okładka, 52 książki
Baza recenzji Syndykatu ZwB




Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki 
dziękuję bardzo 
Pani Aleksandrze z Wydawnictwa Feeria

sobota, 12 kwietnia 2014

Dodatek do stosu marcowego oraz klimat wiosenno-świąteczny trzylatki

Publikując stosik w poprzednim miesiącu miałam przypuszczenie, że być może coś do mnie jeszcze w marcu dojdzie... Faktycznie - 31 marca otrzymałam przesyłkę z recenzyjną publikacją od Harleqiun/Mira. Zawsze tak jest jak tylko nie poczekam do ostatniego dnia miesiąca....

A oto i książka:





Jak widać klimat świąteczny choćby z pozoru jest :P 
Co sądzicie o lekturze?



Lepszy klimat w temacie wiosny i Wielkanocy stworzyła - przy moim niewielkim udziale - moja córa - oto wyniki:

Nasza wielkanocna "choinka".



A pod sufitem... ---> zbliżenie niżej




I na koniec dzisiejsza praca (to jeszcze nie koniec, w przygotowaniu produkcyjnym są koguciki i owieczki):



A czy u Was trwają już przygotowania, choćby klimatyczne do świąt?

środa, 9 kwietnia 2014

Miriam Elia, Ezra Elia "Dziennik Edwarda Chomika 1990-1990"




Tytuł oryginału: The Diary of Edward The Hamster
Tłumaczenie: Maria Zalasa
Wydawnictwo: Feeria
Data wydania: marzec 2014 
Liczba stron: 86







Jakby to zdarzyło się wczoraj, pamiętam dzień kiedy wraz z młodszym bratem i rodzicami wracałam samochodem do domu a na siedzeniu obok, w akwarium siedziała świnka morska. Byłam ogromnie szczęśliwa mając swojego pierwszego zwierzaka, swojego prywatnego. Biało-rude zwierzątko było początkowo nieufne, jednak z czasem nauczyło się prostego porozumiewania ze mną a nawet biegało za mną jak piesek. To było kilka wspaniałych lat. Może dlatego poczułam chęć przeczytania książki o chomiku, wszak to również gryzoń.

Na polskim rynku wydawniczym spotkałam się już z książkami o psach czy kotach, jednak wyłączając literaturę typowo poradnikową, jest to pierwsza
Edward i Wolf
taka pozycja dotycząca chomików. Brytyjskie rodzeństwo Miriam oraz Ezra Elia stworzyli ilustrowaną opowieść napisaną w formie dziennika. "Dziennik Edwarda Chomika" jest zapisem życia maleńkiego, posępnego chomika - Edwarda, którego mieli kiedyś na własność. Zwierzątko rozpoczyna swoje wpisy do notesu od chwili, gdy mija sześć miesięcy jego pobytu u tych, którzy zakupili go w sklepie zoologicznym. Dość krótkie wpisy informują czytelnika, iż Edward ma bardzo rewolucyjne i filozoficzne podejście do życia, zwłaszcza swojego chomiczego. Edward postanawia bowiem zrezygnować z kołowrotka (zwłaszcza w dzień), który w normalnych warunkach stanowi przecież główną rozrywkę gryzoni. Przed swoimi właścicielami kryje się w sianie, gdyż obawia się kolejnych prób złamania jego woli i odebrania mu wolności. Jakie to próby? W ludzkim rozumieniu są to tak naprawdę zabawy, mające na celu zajęcie czasu chomikowi na przykład ułożenie labiryntu z książek i rolek po papierze toaletowym czy umieszczenie go w kuli. Ale Edward ma na temat takich zabaw inne zdanie.

Edward i Camilla
Zwierzątko opowiada o swoim pierwszym spotkaniu z weterynarzem, który ustalił jego płeć. W szarą codzienność Edwarda, składającą się głównie z biegania w kołowrotku (postanowienia o jego nieużywaniu nie dotrzymał), picia wody i jedzenia ziarenek, wkrada się egzotyka - strajk głodowy. Chomik chciałby bowiem uzyskać wolność. Jak skończy się ten manifest? By zapobiec samotności Edwarda jego właściciele kupują mu towarzyszy zniewolenia: bezmyślnego chomika Wolfa, który z żaden sposób nie jest w stanie być dla Edwarda prawdziwym kumplem a następnie seksowną chomiczkę Camillę. Artystyczna dusza nowej towarzyszki wyciąga naszego bohatera z mrocznych czeluści rozmyślania nad sensem życia w niewoli. Jak ułoży się ich wspólne mieszkanie w jednej klatce?

Może nie jest to ekscytująca powieść ani mroczny kryminał, ale bardzo oryginalna lektura o charakternym chomiku. Edward wysławia się jak uczony
Edward - uroczy myśliciel, prawda?
filozof czy dominujący polityk i walczy o wolność duszy, woli, ciała i umysłu. Autorzy nie skupili się na pięknych zdaniach, lecz na prostym przekazie, gdzie akcent na poszczególne kwestie kładzie rodzaj i krój czcionki. Całości dopełniają czarno-białe ilustracje zrobione w ogromnie skromnej formie, w najprostszy możliwy sposób. Wszystko to daje czytelnikowi sporo do myślenia... Przecież to nie kolorowe bohomazy czy rozbudowane zdania zrobią na czytelniku wrażenie tylko treści jakie przekazuje nam Edward - chomik. Polecam jako rozluźniającą lekturę, nie tylko dla właścicieli chomików.


Wszystkie ilustracje pochodzą z książeczki.



Książka przeczytana w ramach wyzwań: Grunt to okładka, 52 książki



Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki 
dziękuję bardzo 
Pani Aleksandrze z Wydawnictwa Feeria

niedziela, 6 kwietnia 2014

Jill Mansell "Nie traćmy ani chwili"



Tytuł oryginału: Don't Want to Miss a Thing
Tłumaczenie: Małgorzata Hesko-Kołodzińska
Wydawnictwo: Literackie
Data wydania: luty 2014
Liczba stron: 480











Jill Mansell to autorka brytyjska, lecz swoimi książkami podbiła rynek wydawniczy na całym świecie. Jej humorystyczne romanse są bestsellerami a czytelnicy zachwyceni i domagający się wciąż więcej. Kiedy po raz pierwszy zetknęłam się z jej nazwiskiem, zupełnie nie miałam pojęcia czego się spodziewać. Zwyczajnie nie miałam do tej pory pojęcia o istnieniu Jill Mansell. Jednak zostałam przekonana przez Panią Magdę z Wydawnictwa Literackiego, tym że jest to "najlepsza książka tej autorki". Musiałam to sprawdzić.

A zaczęło się tak z pozoru zwyczajnie... Dwudziestoośmioletni przystojniak Dexter cieszy się życiem i nie zamierza w tej chwili wiązać się z żadną kobietą na dłużej. Jeszcze dobrze nie pozna jednej a już z nią zrywa i podrywa następną. Liczą się dla niego głównie zaloty, potem to już przecież nuda. Kiedy jego starsza siostra - Laura - rodzi mu siostrzenicę, podstępem zjawia się w środku nocy w szpitalu, by pokochać tą małą istotkę - Delphi. By wejść na oddział musiał użyć swojego czaru osobistego wobec pielęgniarki a z kolei aby jej nie urazić po wspólnie spędzonej nocy (ale dopiero na drugiej randce, bo przecież na pierwszej nie wypada) Dex daje się jej wmanewrować we wspólne oglądanie domów za miastem. Mieszkanie w apartamentowcu w Londynie stało się już dla niego nudne i postanawia nabyć miły domek na wsi. Ot, choćby na wypady weekendowe.

Podczas oglądania jednej z posesji - willi Jałowcówki - na Dexa i Alice spada, niemal z nieba, karp. Tak, to nie pomyłka, chodzi o rybę. A w ślad za nim pojawia się dziewczyna z sąsiedztwa - Molly - wraz z przeprosinami. Karp był prezentem od jej - byłego już - chłopaka. Molly miała dosyć jego prostackiego zachowania i nie brania pod uwagę jej życia i pragnień. Graham chciał o zbyt wielu rzeczach decydować samodzielnie i do tego był nieodpowiedzialny, czasami wręcz dziecinny. Takie dosyć nietypowe okoliczności sprawiły, że Molly i Dexter mieli okazję się poznać, jednak nie sądzili że jeszcze kiedykolwiek spotkają.

Ale przecież życie potrafi pisać niezwykłe scenariusze... Niespodziewanie Laura ginie pod kołami samochodu i pozostawia swoje jedyne dziecko samo na świecie. Delphi trafia tymczasowo do rodziny  zastępczej, ale opiekę nad małą ma - wedle woli Laury - ma sprawować Dexter. Tylko jak prowadzący hulaszcze życie kawaler ma podjąć się tak trudnego zadania jakim jest opieka nad kilkumiesięczną dziewczynką? Dex postanawia kupić willę Jałowcówkę i wraz z siostrzenicą zamieszkać w Briarwood, oczywiście w sąsiedztwie Molly. Że tych dwoje ma się ku sobie widać od samego początku znajomości i [Uwaga spojler] mimo, że zakończenie książki było do przewidzenia ogromnie podobała mi się droga bohaterów do happy endu.
Jakie zdanie w sprawie opieki Dexa nad małoletnią będzie miała opieka społeczna? Czy mężczyzna poradzi sobie nie tylko z wychowywaniem małej dziewczynki ale i z pogodzeniem się z utratą swojej wielobarwnej przeszłości?

Autorka stworzyła świetną powieść, z uroczymi bohaterami, dopracowanymi dialogami i ciekawą fabułą. Nie tylko postać Dexa i Molly zostały szczegółowo opisane, bowiem poznamy też wiele osób z dokładnie zarysowanymi życiorysami. Frankie prowadzi kawiarnię, w której kiedyś kręcono znany serial, wychowuje nastolatkę i poznaje niesamowitą tajemnicę męża. Lois pracuje w pubie, jest bardzo bezpośrednia w stosunku do mężczyzn i chyba właśnie z tego powodu nie może znaleźć tego jedynego... Amanda jest lokalną panią doktor, która nie zawsze stanowi wzór cnót, ale zarzucając sidła na Dexa nie spodziewa się, że dowie się jakież to plotki krążą o niej po miasteczku. Stefan jest ojcem Lois, mieszka w przyczepie na uboczu Briarwood i rzeźbi w drewnie, wspominając dwie największe miłości swojego życia. Ciekawymi postaciami w książce są również Shaun, Vince (a szczególnie jego babcia) oraz Henry, ale o tym jakie role odegrają w całej historii musicie się już przekonać osobiście.

Powieść jest napisana bardzo naturalnie, wprost z życia, bez zbędnych upiększeń i nadinterpretacji. Sporo w niej humoru, ale i życiowych problemów... Są zdrady, narkotyki, zazdrość i złamane serca. Jednak dzięki lekkiemu stylowi autorki, czytelnik płynie wręcz przez książkę i przeżywa perypetie bohaterów, jakby to były zdarzenia dotyczące kogoś znajomego. Nie znam innych tytułów Jill Mansell (błąd!), ale i bez tego mogę stwierdzić, że to faktycznie doskonała książka. Nieczęsto zdarza mi się czytać literaturę brytyjską w tak świetnym wydaniu i w tak dobrym humorze. Nie traćcie zatem ani chwili i przeczytajcie!




Książką przeczytałam w ramach wyzwań: Czytam opasłe tomiska, Pod hasłem, 52 książki



Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki 
dziękuję bardzo Pani Magdalenie 


czwartek, 3 kwietnia 2014

Magdalena Kordel "Malownicze. Wymarzony dom"



Autor: Magdalena Kordel
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: luty 2014
Liczba stron: 400
Seria: Malownicze tom 1













W życiu funkcjonuje przysłowie, że "co się odwlecze to nie uciecze" - tak przynajmniej mawiała moja matematyczka z liceum. Wiele razy tęsknym wzrokiem patrzyłam na półkę, gdzie stoi książka Magdy Kordel "Okno z widokiem", ale wciąż nie mogłam zacząć jej czytać. Jednak jej najnowsza książka stała się dla mnie ogromnym marzeniem, które udało mi się spełnić. Nie mogłam zatem dłużej się opierać...

Mówi się, że każdy mężczyzna powinien zbudować dom, posadzić drzewo i spłodzić syna. No cóż, życie bywa brutalne i nie każdemu jest to pisane. A z kolei literatura ma na ten temat zgoła odmienne zdanie, bo przecież dom nie zawsze trzeba budować. Można go zdobyć na różne sposoby... Nie zawsze logiczne zresztą. Podobnie jest też z wyborem, bo niby to człowiek wybiera sobie dom, ale w praktyce czasami zdarzają się sytuacje odwrotne i dom nie tylko sobie właściciela "wybiera", ale też akceptuje.

Madeleine (zwana potocznie Magdą) jest tłumaczką języka francuskiego w firmie, której szefem i właścicielem jest Grzegorz, prywatnie również jej partner. Jednak kobieta nie jest z nim szczęśliwa i rozmyśla jak zakończyć ten dziwny i męczący związek. Bo ile można żyć niby razem, ale mieszkać osobno i nawet wieczory spędzać oddzielnie? A życzenia Grzegorza dotyczące domowych obiadków spełniać trzeba było, bo niby integrują związek... Kiedy Madeleine powzięła decyzję o rozstaniu, sytuacja rozgrywająca się w biurze szefa tylko jej pomogła w realizacji zamierzonego celu. By uczcić swoją wolność, kobieta udała się do swojej przyjaciółki Klary. Kiedy pojawiła się tam również pani Lilka - matka Klary - okazało się, że jest ich już dwie - kobiety, które poczyniły w swoim życiu poważne zmiany. Gdy podczas trzeciej butelki wina udało się wyciągnąć z Lilki jej problem okazało się, że jest nim dom w Malowniczem, u podnóża Sudetów. Posesję kupiła bowiem w tajemnicy przed mężem, uznając, iż jest to majątek po zaginionym przed wojną krewnym.
Następnego dnia rano na głowę Magdy posypały się wymówki Klary, gdyż pod wpływem emocji oraz alkoholu kobieta kupiła od Lilki tajemniczy dom. I to tak bez obejrzenia go... Czy da się w nim w ogóle przenocować, by ocenić jego wartość i przydatność do remontu?

Skoro Madeleine rzuciła pracę i faceta postanowiła spożytkować swój nadmiar wolnego czasu i udać się do Malowniczego na oględziny domu. Kupiła przecież "kota w worku". Będąc już w drodze spodziewała się ruiny i liczyła się z tym, iż będzie musiała szukać noclegu. Na miejscu czekała ją jednak niespodzianka - dom nadawał się do pozostania w nim na noc. Choć bez kilku problemów na samym początku się nie obyło, to po ciężkiej nocy w zacisznej miejscowości, ranek ukazał Magdzie piękno okolicy, a poznane osoby miały stać się jej bliskie. Nawet miejscowy pijaczyna, pan Miecio odmienił swoje życie pod wpływem uroku osobistego Madeleine - mniej pił, zaczął bardziej o siebie dbać a nawet kumpli od kieliszka zdołał namówić na kursy językowe.

Od samego początku pobytu Magdy w Malowniczem na jej drodze los stawiał ludzkie troski. Mała Marcysia jest sierotą a razem z czternastoletnią siostrą są wychowywane (choć bardziej "chowane" a nie wychowywane) przez dziadków nie stroniących od kieliszka i imprez. Dziewczynka pokochała Magdę od pierwszej chwili, gdy tylko ją poznała i kiedy tylko mogła spędzały razem czas. W domu Magdy swoje miejsce znalazła też Julka, której ojciec nawet nie zauważył, iż zdała maturę. Postanowił wyjechać z domu po kryjomu, pozostawiając dziewczynę samą sobie i tajemnicom upominających się o niego z przeszłości. Kiedy Julka znalazła niespodziewanie list od nieżyjącej już mamy do babci (która zresztą zmarła niedługo po mamie) a w nim wiele dziwnych informacji i prośbę o wyjaśnienie przeszłości, postanowiła udać się na południe kraju i odszukać Krysię. To ona podobno może pomóc w odkryciu demonów z przeszłości jej ojca - Kacpra. Dziewczyna nawet się nie domyśla jaka tajemnica została przed nią ukryta. A autorka trzyma czytelników w ogromnym napięciu, bowiem stopniowo dawkuje kolejne drobiazgowe informacje z tamtych zdarzeń, a finałowe rozwiązanie możemy poznać dopiero po koniec powieści.

W Malowniczem mieszkają na ogół sympatyczni ludzie, a wśród nich pani Leontyna, Łucja, Tymoteusz czy Marysia z Uroczyska. Marysia zajęła się remontem domu Magdy, Łucja pomagała wyjaśniać wiele problemowych spraw, pani Leontyna sprzedaje w magicznym sklepiku a Tymek.... A Tymek zawrócił w głowie Julce, z wzajemnością zresztą. Jednak młodzi nie zdają sobie sprawy jak tajemnice z przeszłości ich rodziców mogą wpłynąć na ich życie. W oczekiwaniu na powrót Krysi do miasteczka Julka z Tymkiem korzystają z uroków gór i poznają swoje wzajemne uczucia. Czy powrót Krysi zmieni ich relacje? Jak te rewelacje wpłyną na ich związek? Czy wizja remontu Marysi spodoba się Magdzie? Musicie przekonać się osobiście!

Książka Magdy Kordel wciągnęła mnie zupełnie. W drugiej połowie lektury zupełnie nie pamiętałam już Grzegorza, czyli szefa Magdy... Przecież tyle się działo. Wraz z bohaterką poznałam wielu mieszkańców Malowniczego, ich problemy, zaszłości i marzenia. Magda jak dobry duch pomagała wszystkim wokoło: proboszczowi, Julce, siostrom Marcysi i Ani, panu Mieciowi. Na domiar wszystkiego w Malowniczem pojawiła się też jej własna zbuntowana siostra Kaśka (a później przyjedzie jeszcze ich brat z kumplem), z kolczykami, tatuażem i dominującym czarnym kolorem w ubiorze i makijażu. Jej świetne przeciwieństwo stanowiła z kolei sąsiadka Magdy, którą dziewczyna zaprosiła do siebie. Pani Basia była jak babcia dla całej, zamieszkującej dom gromady. Czy w całym tym zamieszaniu Magda odnajdzie siebie? A może uda jej się odnaleźć w tej górskiej miejscowości miłość? Czy kupiony dom pokocha ją tak samo jak ona jego?

Powieść nie jest idealną lekturą, w której wszyscy są szczęśliwi i panuje istna sielanka. Owszem autorka podarowała nam humor, miłość, przyjaźń czy bezinteresowną pomoc innym ludziom, jednak sporo uwagi poświęciła problemom i ich rozwiązywaniu. Jak bowiem pomóc dzieciom zaniedbywanym przez dziadków, choć to przecież rodzina? Jak wesprzeć dziewczynę, która przez osiemnaście lat swojego życia była przekonana, że jej dziadkowie pochodzą z Mazur? W jaki sposób nakłonić zbuntowaną siostrę, że taki styl życia nie prowadzi do niczego dobrego? A przecież trzeba jeszcze zająć się swoimi bolączkami i żyć naprawdę szczęśliwie. Magda tak rozkwitła w nowym domu, pokochała okolicę, góry z ich widokami na rozległe przestrzenie, że rozbudziła w sobie właśnie taką pozytywną chęć pomocy sympatycznym mieszkańcom miasteczka. Magdy przeszła tutaj istną szkołę życia i przetrwała.

Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością Magdaleny Kordel i z Malowniczem. Jednak na pewno nie ostatnie. Książka łączy bowiem w sobie wszystko to, co uwielbiam w literaturze, zwłaszcza polskiej. To idealna lektura na każdą porę roku, świetny poprawiacz humoru i genialna maszyna do przenosin w czasie i przestrzeni. Tylko uważajcie na nasz polski, zwykły i biegnący nieustępliwie czas! Na drugi dzień czekają obowiązki, a ta powieść potrafi wciągnąć...



Książkę przeczytałam w ramach wyzwań: Czytam opasłe tomiska, Polacy nie gęsi II, Czytelnicze marzenia 2014, 52 książki


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki
dziękuję serdecznie Pani Aleksandrze 
z Wydawnictwa Znak


wtorek, 1 kwietnia 2014

Podsumowanie marca i hasło na kwiecień 2014 - Pod hasłem

Witajcie kwietniowo!

Na początku chciałam Wam podziękować za kolejny miesiąc wspólnego czytania. Dziękuję też za pozdrowienia i inne miłe słowa - przepraszam, że nie odpisuję na każdy komentarz - jest to po prostu fizycznie "nieogarnialne" a nie chcę rezygnować z wyzwania.
Dziękuję też tym uczestnikom, którzy podają lektury zgodnie z moją prośbą, czyli oprócz linka także TYTUŁ i AUTORA, w tej właśnie kolejności, gdyż mogę wtedy szybko skopiować dane do podsumowania. Wystarcza mi wtedy czasu na poczytanie Waszych recenzji.

Szczególnie chciałam powitać pięć nowych uczestniczek wyzwania: Pani_Wu, Karolina, Marta Marple, Molencja, Vicky222 - fajnie że jesteście :) Życzę miłej zabawy

Choć zapewne tego początku nikt nie czyta to i tak napiszę, że z okazji Prima Aprilisa nie będzie u mnie żadnych żartów, nie lubię ich ogromnie. Hasło jest naprawdę takie i nie należy się martwić, że jutro je zmienię.
Ciekawość mnie zżera jak Wam się podoba kwietniowe hasło? Dodam może tylko, że hasło na maj już wymyśliłam - wracam do tytułów :)




Zapraszam na kilka słów podsumowania miesiąca marca kiedy to hasłem było "Bez spacji".

Wyzwanie ukończyło 37 osób. Przeczytaliśmy w sumie 107 książek!


Statystycznie:
  • lit. polska - 44, lit. zagraniczna - 63
  • W marcu najwięcej lektur jednowyrazowych przeczytała Wiki - 14 - i to jej należą się największe brawa! Jednak nie mogę nie wziąć pod uwagę faktu, że aż 10 z nich to krótsze formy ze zbiorów. Dlatego ogromne gratulacje składam również monweg, która przeczytała 8 książek oraz Aine i Agnieszka Dorsz - po 7 lektur! :)


Elżbieta Noga
1. Saszeńka Simone Montefiore
2. Heban Ryszard Kapuściński

Aga Bur
1. Krucjata Philippa Gregory
2. Wybory  Ruta Sepetys
3. Easylog Mariusz Zielke

monweg
1. Kuzynki Andrzej Pilipiuk
2. Księżniczka Andrzej Pilipiuk
3. Dziedziczki Andrzej Pilipiuk
4. Obsesja Marta Grzebuła
5. Inferno Dan Brown
6. Bezcenny Zygmunt Miłoszewski
7. Wędrówka Deborah Harkness
8. Niehalo Ignacy Karpowicz

Gosia B
1. Walkirie  Paulo Coelho
2. Domofon Zygmunt Miłoszewski
3. Macocha Jadwiga Czajkowska

Aga (Agusiek na LC)
1. Alex Pierre Lemaitre
2. Sobowtór Tess Gerritsen
3. Delirium Lauren Oliver

Alice Liddell
1. Zauroczenie Margit Sandemo
2. Otchłań Margit Sandemo

Plichcia
1. Pajęczyna Agatha Christie
2. Niewinny Harlan Coben
3. Przemiana Jodi Picoult
4. Dziedziczka Mary Higgins Clark
5. Brzemię Mary Westmacott

Anna T
1. Gorączka Dee Shulman
2. Przysięga Kimberly Derting

Klaudyna Maciąg
1. Oszustki Kerstin Ekman
2. Europejka Manuela Gretkowska

Luka
1. Wampir Enric Lluch, Fernando Falcone
2. Delikatność David Foenkinos
3. Wysłanniczka Stephen Miller
4. Silos Hugh Howey

sygin09
1. Zdrada  Karin Alvtegen
2. Przysięga  Kimberly Derting
3. Głos  Arnaldur Indriðason
4. Zaginione  Mo Hayder
5. Kłamstwa Diane Chamberlain

Wiki
1. "Gwiazdy" ze zbioru opowiadań "Historie, w których nic się nie dzieje" Igor Kulikowski
2. "Marzec" ze zbioru opowiadań "Historie, w których nic się nie dzieje" Igor Kulikowski
3. "Lato" ze zbioru opowiadań "Historie, w których nic się nie dzieje" Igor Kulikowski - wspólny link do 1-3
4. "Przewoźnik" ze zbioru opowiadań "Marzyciele i pokutnicy" Krzysztof Spadło
5. "Oczy" ze zbioru opowiadań "Marzyciele i pokutnicy" Krzysztof Spadło
6. "Niepokorni" ze zbioru opowiadań "Marzyciele i pokutnicy" Krzysztof Spadło
7. "Kopacze" ze zbioru opowiadań "Marzyciele i pokutnicy" Krzysztof Spadło
8. "Szczęściarz" ze zbioru opowiadań "Marzyciele i pokutnicy" Krzysztof Spadło - wspólny link do 4-8
9. "Płatonow" ze zbioru "Wybór dramatów" Antoni Czechow
10. "Mewa" ze zbioru "Wybór dramatów" Antoni Czechow - wspólny link do 9-10
11. Niewidzialne Heather Graham
12. Kosogłos Suzanne Collins
13. Lit-6 Risto Isomäki
14. Walkirie Paulo Coelho

martucha180
1. Inferno Dan Brown
2. Intuicja Patricia Cornwell

Agnieszka Perzka
1. Delikatność David Foenikos
2. Porwana Róża Lewanowicz

Marjory
1. Bazyliszek Masterton Graham
2. Zakładniczka Rojas Clara

Aine
1. Kuzynki  Andrzej Pilipiuk
2. Księżniczka Andrzej Pilipiuk
3. Dziedziczki Andrzej Pilipiuk
4. Drewniak Dorota Combrzyńska-Nogala
5. Gupikowo Monika Kowaleczko-Szumowska
6. "Dożywocie" Marta Kisiel
7. Cienioryt Krzysztof Piskorski

Damian
1. ORO  Marcel A. Marcel

Iwona S.
1. Azyl  Izabela Sowa

Sylwuch
1. Szczeniaki Mario Vargas Llosa
2. Chuliganka Izabela Jung
3. Usteczka Pola Kinski
4. Szarańcza Gabriel García Márquez

Claire G.
1. Przędza  Gennifer Albin

Pani_Wu
1. Nemezis  Agatha Christie

Karolina
1. Rage Richard Bachman

kwiatusia
1. Oszukana Marta Grzebuła

tikichomiktaki
1. Omerta Mario Puzo

Marta Marple
1. Intruz Stephenie Meyer

Molencja
1. Zagrożeni C. J. Daugherty

Melania
1. Sejf  Tomasz Sekielski

Joana
1. "Shantaram" Gregory David Roberts

magdalenardo
1. Zorkownia Agnieszka Kaluga

Aneta K.
1. "Kontakt" Amanda Quick
2. "Skandal" Amanda Quick

Agnieszka Dorsz
1. MIŁ.OŚĆ Ewa Kasprzyk
2. Pamiętnik Nicholas Sparks
3. Kamerdyner Wil Haygood
4. Szkocja Robin McKelvie
5. Wielbiciel Charlotte Link
6. Mona Dan T. Sehlberg
7. Dyscyplina Marina Anderson

Freya
1. Kostnica Graham Masterton
2. Chłopcy Jakub Ćwiek
3. Dreszcz Jakub Ćwiek
4. "Dwukropek" Wisława Szymborska

Lina
1. Genom Siergiej Łukjanienko
2. Załatwiaczka Milena Wójtowicz
3. Micro Michael Crichton, Richard Preston

Kasia Roszczenko
1. Poczekajka K. Michalak
2. Zachcianek K. Michalak
3. Bezdomna K. Michalak
4. Zmyślona K. Michalak
5. Zauroczenie A. Sowa

anek7
1. Ranczo Robert Brutter, Jerzy Niemczuk

Vicky222
1. Pamiętnik Nicholas Sparks
2. Delirium Lauren Oliver


Na moje lektury pasujące do wyzwania złożyły się:
1. Zorkownia Agnieszka Kaluga


........

Wszystkim, którzy czytali książki według podanego w marcu hasła - dziękuję. Czekam oczywiście na linki do książek, które nie doczekały się jeszcze opinii. Gdyby były jakieś braki lub błędy proszę o komentarz w tej sprawie :D


Proszę o wpisywanie w komentarzu, oprócz linka, tytułu i autora książki (w tej kolejności) - znacznie ułatwi mi to tworzenie podsumowania. Dziękuję :)

Zapraszam serdecznie nowe osoby do przyłączenia się do nas. Udział w każdym miesiącu nie jest obowiązkowy. Proszę też o podmianę linku pod banerem na aktualny - kierujący do tego posta.

ZASADY WYZWANIA:
  • start wyzwania: 1 stycznia 2013r.; termin zakończenia: 31 grudnia 2014r.
  • w wyzwaniu może wziąć udział każda osoba, niekoniecznie posiadająca bloga
  • do wyzwania można przystąpić w dowolnym momencie
  • wyzwanie z każdym nowym HASŁEM trwa miesiąc kalendarzowy
  • wyzwanie polega na przeczytaniu przynajmniej JEDNEJ, dowolnej książki miesięcznie, która będzie zgodna z podanym przeze mnie HASŁEM
  • na swoim blogu zamieszczamy recenzję przeczytanej książki, lub chociaż krótką notatkę, a pod tym postem podajemy link do niej. Na dole recenzji proszę o umieszczenie informacji, że książka została przeczytana w ramach tego wyzwania. Można też zamieścić baner.
  • Osoby, które nie posiadają bloga, zostawiają w komentarzu informację co przeczytały lub przesłać do mnie recenzję to opublikuję na moim blogu wraz z podpisem autora (nie jest to konieczne, tylko gdyby ktoś miał ochotę)
  • Za miesiąc zamieszczę podsumowanie z Waszymi osiągnięciami czytelniczymi oraz podam nowe HASŁO.

Hasło na kwiecień:

308-348 & 458-498


Wyjaśnienie: 
Z okazji dzisiejszego "święta" Prima Aprilis, postanowiłam zrobić hasło nie dotyczące tytułów, bo psikusów nie będzie (nie lubię i już).

Zaliczam książki, które będą się kończyły dowolną liczbą stron, ale muszą mieścić się w podanych zakresach.
Ale uwaga: bierzemy pod uwagę tą liczbę, która jest w książce wydrukowana na ostatniej stronie z tekstem lektury (nie liczymy podziękowań, posłowia, przypisów, spisu treści itp.) a nie podaną na stronach portali czy wydawnictw.



POWODZENIA! :)




Proszę o wpisywanie w komentarzu, oprócz linka, tytułu i autora książki (w tej kolejności) - znacznie ułatwi mi to tworzenie podsumowania. Dziękuję :)