Strony

poniedziałek, 31 sierpnia 2020

Joanna Szarańska "Poranki na Miodowej 1"

 

 

 

 

Autor: Joanna Szarańska
Wydawnictwo: IV Strona
Data wydania: marzec 2020
Liczba stron: 376
Seria:  Na Miodowej tom 1






Twórczość Joanny Szarańskiej nie jest mi obca, przeczytałam kilka jej powieści i tylko jedna nie przypadła mi do gustu. Jednak ja się tak szybko nie zrażam i dlatego z radością rozpoczęłam przygodę, z serią 'Na Miodowej' licząc, że trafi w mój gust.
 
Małgosia jest tuż po trzydziestce, żyje w luźnym związku i jest pisarką. Jej partner - Robert - nie zna całej prawdy o przeszłości Małgorzaty, kobieta nie chwali się tym kto i gdzie ją wychowywał. Jaki ma w tym cel? 
Ale przeszłość potrafi przypomnieć o sobie w najmniej spodziewanym momencie... Małgorzata otrzymuje list w błękitnej kopercie a przecież takich używała tylko... ciotka Wanda. Bohaterka musi szybko zmienić swoje plany na najbliższe dni i udać się do miejsca, które przez wiele lat nazywała rodzinnym domem, ponieważ ciotka jej potrzebuje.

Na miejscu czeka na nią dom pełen wspomnień, księgarnia którą pokochała jako mała dziewczynka oraz Basia z piekarni naprzeciwko nadal wspierająca ją w trudnych chwilach. Jednak jej celem jest przede wszystkim zmierzenie się ze staruszką po piętnastu latach życia z dala od siebie. Jakie będą ich pierwsze słowa po latach? Jakie jeszcze demony spotka Małgorzata na Miodowej?


Powieść skupia się na przeszłości i teraźniejszości Małgorzaty, która musi zmierzyć się z licznymi demonami - odejściem matki, pozostawieniem przez ojca a potem z surową i zimną ciotką. Obie znalazły się w nowej sytuacji, trudnej i skomplikowanej - dzięki fragmentom pisanym kursywą poznajemy dzieciństwo Małgorzaty niezmiernie szczegółowo. Myśli i tęsknoty kilkuletniej dziewczynki, jej marzenia i drobne radości.
Teraźniejszość znaczą na życiowej drodze bohaterki księgarnia, wizyty w szpitalu, odwiedziny w piekarni, deadline na nową powieść i znajomość z Leonem Brodzkim, którego obwinia o zniszczenie brzozowego zagajnika.
 
Joanna Szarańska poruszyła wiele życiowych tematów, jak bycie sierotą, miłość do gór, życie z piętnem przeszłości czy podejrzenia poważnej choroby u dziecka. Wraz z bohaterami przeżywamy wzloty i upadki, powracamy nie tylko do miłych chwil z przeszłości, odkrywamy nowe pragnienia, zawieramy znajomości, ale również staramy się rozumieć podejmowane przez nich decyzje. Czy mieszkańcy pogodzą się z budową nowego osiedla? Skąd Małgorzata zaczerpnie pomysł na nową książkę? Czy coś połączy ją z Leonem? Co postanowi pisarka w kwestii ciotki Wandy? I czy w tym tomie dowiemy się, dlaczego Małgorzata ukrywała przeszłość?

Powieść lekka i niosąca nadzieję; napisana w dwóch płaszczyznach czasowych z pierwszoosobową narracją daje poczucie podróży w czasie i poznanie wydarzeń zarówno z przeszłości, jak i teraźniejszości. Szarańska z ogromnym wyczuciem opisała emocje i uczucia targające małą dziewczynką, której dzieciństwo było bardzo trudne i naznaczone mnóstwem łez; jej radość na widok półek pełnych książek i chłopca z sąsiedztwa, w którego towarzystwie zapominała o tym, co złe. 


Podsumowując - "Poranki na Miodowej 1" to historia o zagubionym dziecku, trudnych relacjach między dorosłymi i niezrozumiałych wydarzeniach dla małej dziewczynki. Czy po piętnastu latach będzie potrafiła zrozumieć to, co wtedy było poza jej zasięgiem? Książka opowiada o wyrzutach sumienia, znieczulicy, kłótniach, rozczarowaniach, samotności oraz skomplikowanych relacjach rodzinnych. Obserwujemy też jak życie zatacza koło, jak ludzie zamieniają się rolami a liczba pytań bez odpowiedzi rośnie. Gorąco polecam powieść, której drugi tom już jest dostępny.




Książka przeczytana w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło, 52 książki
 

niedziela, 30 sierpnia 2020

Wyniki niespodzianki, czyli Diabelska krzyżówka z Hrabią - wyniki :)




Ależ mnie nastraszyliście!





Początkowe dni, kiedy czekałam na Wasze krzyżówki to był dla mnie czas smutku - myślałam, że nikt nie podejmie się rozwiązania tych kilkunastu haseł, które stworzyłam.
Na szczęście nie zawiedliście! :) Dziękuję za wszystkie nadesłane prace - i te wypełnione w całości i te niedokończone - widać, że dobrze się bawiliście.






Otrzymałam kilka poprawnie i w 100% wypełnionych diagramów - wśród tych osób wylosowana została zwyciężczyni.


Jest nią....
               .... Sylwia Kuś!



Serdecznie gratuluję! Oczekuj na maila z wytycznymi co wygranej.


Raz jeszcze wszystkim dziękuję za zabawę :)

sobota, 29 sierpnia 2020

Magdalena Majcher "Port nad zatoką"





Autor: Magdalena Majcher
Wydawnictwo: Pascal
Data wydania: 17 czerwca 2020
Liczba stron: 300






Czy warto wierzyć w miłość od pierwszego wejrzenia? Czy warto dawać drugą szansę? A może kocha się tylko raz i nie należy próbować tego zmieniać? Odpowiedzi na te pytania "udzieli" nam bohaterka powieści "Port nad zatoką" Magdaleny Majcher.


Adrianna Kolska jest niezmiernie ciekawą osobą. Bohaterka ma czterdzieści pięć lat, jest kostiumografem, wykłada również łacinę na Uniwersytecie Śląskim. Po dwudziestu latach małżeństwa rozstała się z mężem - Radkiem, stopniowo oddalali się od siebie a czarę goryczy przelała sprawa ich córki - Malwiny. Dziewczyna nie potrafiła pogodzić się z prawdą, którą latami przed nią ukrywano, co rzutowało na relacje jej rodziców.

Na szczęście nadal się kochali, nadal za sobą tęsknili i po niemal rocznej separacji, dali sobie szansę na przeżycie drugiej młodości. Udało im się wrócić do siebie dość naturalnie i spędzić szczęśliwy czas. Niestety radosne chwile przerwał niespodziewany telefon... Ada znów została sama. Najbardziej denerwowało ją, że wciąż coś "musi" a każda rzecz przypomina jej Radka. Wszystko straciło sens, nawet ukochana praca; zniknęła wiara, nadzieja a Adrianna zrozumiała jak kruche jest życie.

Pragnąc zmian, podjęła spontaniczną decyzję - przeprowadza się do Helu. Urokliwe miasteczko urzekło ją już podczas wspólnego pobytu z siostrą, kupiła zatem dom do remontu odmieniając tym samym swoje życie całkowicie. I choć smutek i rozpacz nadal ją nawiedzały to przynajmniej otoczenie nie przypominało szczęśliwych chwil u boku męża. Wprawdzie zdała sobie sprawę, że przeprowadzka, pozbycie się oszczędności i brak perspektyw na zarobek to nieco szalony krok, ale potrzebowała tego. Liczyła, że wszystko się ułoży i napotkała wiele przeszkód, to znalazła ludzi na których mogła polegać.

Niespodziewanie w jej codzienność wkroczył mężczyzna, tylko czy kobieta czująca się jak wybrakowana będzie potrafiła się na niego otworzyć? Czy będzie chciała, skoro wciąż tęskni za Radkiem? A przede wszystkim czy zdoła zapomnieć o tym, że może stracić kolejną osobę? Sięgnijcie po lekturę i sami przekonajcie się czy tęsknoty i pragnienia wystarczą, by ta dwójka mogła być razem.


Magdalena Majcher poruszyła w swojej powieści wiele ważnych tematów, z którymi spotykamy się w naszym życiu. Reakcja rodziny na nastoletnią ciążę, wejście do rodziny osoby o innym kolorze skóry, świadoma rezygnacja z rodzicielstwa z uwagi na chorobę genetyczną, nagła utrata bliskiej osoby czy też samotne rodzicielstwo. Znaczną rolę odegrał w książce wątek adopcji - czy i kiedy powiedzieć dziecku, że jest adoptowane. Każda decyzja niesie bowiem za sobą masę wątpliwości - przede wszystkim o reakcję dziecka. Rodzice adopcyjni muszą starać się bardziej, muszą być pewni swojej decyzji oraz świadomi, że prędzej czy później dziecko pozna prawdę i zacznie poszukiwać prawdziwych rodziców i tylko od wychowania zależy jakie decyzje podejmie w sprawie utrzymywaniu kontaktu z jednymi i drugimi rodzicami.

Autorka postawiła w tej książce na zwykłe ludzkie potrzeby.
Potrzebę obecności drugiego człowieka w naszym życiu.
Potrzebę zwykłej rozmowy, choćby z kimś obcym.
Uzmysławia, by cieszyć się każdym dniem.
Życiem.
Czerpać radość z małych rzeczy.
I doceniać to, co się ma.

Cudownie nadmorski klimat, małomiasteczkowa społeczność, sympatyczni bohaterowie, których łączą przyjaźnie, sympatie oraz odrobina francuskiej rzeczywistości za sprawą rodziny Gabrysi. Oto relaksująca powieść z poważnymi przesłaniami, idealna nie tylko na wakacyjny czas, warto przedłużyć literacko czas urlopu i sięgnąć po tę książkę również w jesienne wieczory.


Podsumowując - "Port nad zatoką" to powieść o bólu, strachu, ukrywaniu lęków oraz spełnianiu się w pracy. To historia o trudnych decyzjach, które odbijają się echem w naszej przyszłości; roli rodziców w życiu małych istot; samotności i potrzebie zmian. O zbyt luźnych relacjach rodzinnych, nawiązywaniu nowych kontaktów oraz zmierzaniu przed siebie niezależnie od przeszkód i nie oglądając się za siebie. Trzeba wytyczać nowe, małe i łatwe do osiągnięcia cele, które pomogą nam w odzyskaniu wiary w siebie i poszukiwaniu pasji w aktualnej codzienności. Polecam!






Książka przeczytana w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło, 52 książki





Za książkę dziękuję


piątek, 28 sierpnia 2020

Franco Forte, Scilla Bonfiglioli "Dziewczynka z Sobiboru"






Tytuł oryginalny: La bambina e il nazista
Tłumaczenie: Anna Wziętek
Wydawnictwo: Bukowy Las
Data wydania: 24 czerwca 2020
Liczba stron: 328
beletrystyka






Sobibór to polska wieś w województwie lubelskim, tuż przy granicy ukraińskiej, która aż do maja 1942 roku nie wyróżniała się w dziejach kraju niczym szczególnym. Ale wtedy przyszło zło... Zło w najczystszej postaci. Przy stacji kolejowej Sobibór, Niemcy w ramach akcji "Reinhardt" utworzyli obóz zagłady, w którym prowadzono eksterminację Żydów. Poruszająca powieść historyczna "Dziewczynka z Sobiboru" to świadectwo tego, że nie można wszystkich mierzyć tą samą miarą.

Hans Heigel to teoretycznie zwyczajny porucznik rezerwy SS. Jednak kiedy poznajemy jego osobę bliżej okazuje się, że nie jest fanatycznym Niemcem, nie popiera idei III Rzeszy, nie zgadza się z decyzjami, jakie podejmuje jego naród. Jednak ma rodzinę - żonę Ingrid i córeczkę Hanne - dlatego musi pracować i udawać, dla ich bezpieczeństwa. Jego spokojna sytuacja zmienia się z chwilą, gdy Hanne umiera a on - po stłumieniu powstania w warszawskim gettcie - dostaje przeniesienie.

Jego nową placówką ma być polski obóz koncentracyjny w Sobiborze. Nie potrafi odnaleźć się w tak okrutnym miejscu pracy, gdzie niemieccy oficerowie szydzą z przybywających Żydów a sami cieszą się życiem w każdej sytuacji. Opisuje jak wygląda obóz, jak odbywa się selekcja... Pewnego czerwcowego dnia w życiu Hansa następuje przełom - wśród Żydów wysiadających z kolejnego pociągu, dostrzegł dziewczynkę łudząco podobną do Hanne. Obiecał sobie wtedy, że zrobi wszystko, by uratować małą Leę oraz jej mamę. Tylko jak to zrobić w piekle obozu koncentracyjnego?

Postawa Hansa mocno mnie wzruszyła. Wielokrotnie ryzykował własnym życiem dla obcej dziewczynki, dbał jak o własne dziecko, ukrywał, dokarmiał, wyszukiwał zajęcia, kłamał i oszukiwał narażając się jednocześnie na kpiny. Każdy dzień przynosił nowe wyzwania i niespodzianki a Hans żył w nieustannym strachu i stresie, obserwował straszne okrucieństwo, w którym czasami musiał uczestniczyć a najgorsze były coraz bardziej przerażające rozkazy z Berlina. Jak ten o likwidacji obozu i przeniesieniu oficerów do innego... W jaki sposób bezpiecznie zabrać Leę ze sobą?


To nie jest "zwykła" książka o obozach koncentracyjnych; to nie tylko obserwowanie trudnej egzystencji więźniów czy ich pracy, kiedy pogodzeni z poniżaniem, kopali rowy dla siebie samych albo szli na spotkanie z tlenkiem węgla lub cyklonem B. To przede wszystkim historia małej żydowskiej dziewczynki, która została na świecie sama, zdana na łaskę lub niełaskę niemieckiego porucznika. Wokół niej rozgrywają się sceny, których nie wyśniłaby w najgorszym koszmarze. Ten rok z jej życia był niezwykle traumatyczny; musiała znaleźć w swoim małym serduszku ogrom siły i odwagi, by przetrwać. Czy Hansowi uda się dotrzymać obietnicy i uratować dziecko? Do czego się posunie, by ochronić Leę?

Żałuję, że ta powieść historyczna jest wytworem wyobraźni, ale jestem przekonana, że nie tylko Hans wyłamał się ze schematu nazisty. A przynajmniej mam taką nadzieję, że takich Niemców o dobrym sercu było więcej i że w realnym świecie uratowali innych, okazywali im serce, pomagali jak mogli. Bo przecież obozy koncentracyjne pozbawiają ludzkiej godności, odzierają z masek - nie tylko więźniów, ale również oficerów. Nie każdy jest w stanie wytrzymać to psychicznie, czego dowód mieliśmy w tej powieści.

Książka nieustannie mnie zaskakiwała, intrygowała i sprawiała, że nie mogłam oderwać się od poznawania losów Lei i Hansa. Wciąż zmieniające się rozkazy, innowacyjne pomysły i brutalne zachowanie niektórych postaci sprawiały, iż drżałam o małą Żydówkę. Do ostatniej chwili nie jest pewne, którzy bohaterowie przetrwają - zarówno spośród więźniów, jak i i Niemców. Tym bardziej nie ma pewności, że dwójka głównych postaci ujdzie z tej masakry żywa. Gwarantuję Wam, że emocji w trakcie lektury nie zabraknie, choć najwięcej znajdziecie ich w finale.



Podsumowując - "Dziewczynka z Sobiboru" to przejmująca opowieść o małej dziewczynce, która ocaliła kogoś, by on mógł uratować ją. To historia o utracie, bólu, poniżeniu i wszechobecnej śmierci; o krukach i gołębiach oraz walce dobra ze złem; o niebotycznym okrucieństwie oraz okruchach dobra. Powieść jest dowodem na to, że każdy jest indywidualnością a nawet w najgorszym miejscu na ziemi może znaleźć się ktoś, kto da innym nadzieję. Mocno chwyta ze serce, niejednokrotnie wyciska łzy, powoduje zaciskanie pięści ze złości... Polecam!





Książka przeczytana w ramach wyzwań: Wyzwanie LC, 52 książki




Za książkę dziękuję


Problemy z FB - pomożecie?

Kochani, po moich postach na FB widać, że nic się tam ostatnio nie dzieje... Myślałam, że problem leży w starym laptopie, który finalnie musiałam zastąpić nowym. Ale dziś problem z FB wciąż jest ten sam...

Nie mogę się zalogować, mam komunikat o pętli przekierowań, o ciasteczkach - ale nawet jeśli je włączę, wyczyszczę i co tam FB jeszcze chce to nadal nie działa... A nawet jeśli mi się uda logowanie to nie jestem w stanie opublikować żadnego posta!!!

Pomóżcie, może ktoś miał taki problem i wie jak go rozwiązać, bo w czeluściach internetu nie znalazłam rady, która by mi pomogła.

środa, 26 sierpnia 2020

Agnieszka Lingas-Łoniewska "Przebudzenie"





Autor: Agnieszka Lingas-Łoniewska
Wydawnictwo: Burda Książki
Data wydania: 29 lipca 2020
Liczba stron: 272
Seria: Łatwopalni tom 2





"Przebudzenie" to kontynuacja losów Moniki, Sylwii, Jarka i Grześka z "Łatwopalnych" Agnieszki Lingas-Łoniewskiej. Moja recenzja będzie tak napisana, by nie zdradzić w niej nic znaczącego z fabuły, co mogłoby zepsuć Wam dobrą zabawę.


Z dala od siebie Monika i Jarek próbują na nowo znaleźć cel w życiu. Każdy po swojemu radzi sobie z tęsknotą, przeszłością i pragnie móc znów marzyć.

ONA wreszcie ma wsparcie w matce, która wyznała jej prawdę i nie szuka już przeszkód do wspólnych rozmów; nie obwinia córki o nieudane życie. Co jest cenne zwłaszcza w sytuacji, w której się znalazła.

ON podejmuje wszelkie starania, by pogodzić się z wydarzeniami sprzed lat, bardzo pragnie odpuszczenia win, chce pamiętać o swojej rodzinie, ale jednocześnie prosi ich o pozwolenie na ponowne szczęście. I choć nie wie czy Monika da mu drugą szansę, to przygotowuje pewną niespodziankę...

Jednak w obliczu nadchodzących wydarzeń, nie jest pewne czy Monika będzie miała szansę ją zobaczyć. Czy będzie miała szansę na cokolwiek... Bowiem pojawi się zemsta... Zemsta tak silna, że nie zawaha się przed wyrządzaniem krzywdy, nawet niewinnym. W akcję ratunkową włączy się również bohater trylogii 'Zakręty losu' - Lucas i przez epizodyczne pojawianie się w "Przebudzeniu"  zdąży troszkę namieszać.


Spory kawałek tego literackiego tortu autorka poświęciła byłemu chłopakowi Moniki - Grześkowi, który kilkukrotnie mnie w tej książce zaskoczył. Oczywiście pozytywnie. Jego wątek jest znacznie bardziej rozbudowany, możemy poznać emocje nim kierujące, pobudki czy decyzje w naprawdę wielu kwestiach. Bohaterką drugiego planu, której również poświęcono więcej stron - Sylwia - nadal zmaga się z mężem alkoholikiem. Musi podejmować wyzwania i bije się z myślami jak chronić dzieci i siebie w obliczu braku zmian w zachowaniu Marcina. Jaką decyzję podejmie? I czy nie będzie żałowała rozpoczęcia remontu?

Doskonałe poprowadzenie wątków, ciekawe i różnorodne postacie, pełna napięcia akcja dotycząca Moniki jako ofiary zemsty, pływające w powietrzu drobinki zazdrości, miłości i pożądania. A do tego wciąż powracająca przeszłość, która przepracowana z jednej strony, uderza z innej. Kiedy już wydaje się, że bohaterowie odetchną i rozpoczną planowanie wspólnej przyszłości, nagle wkracza ktoś, kto znów będzie próbował namieszać. Oczywiście z różnym skutkiem, więc za szybko nie cieszcie się z dobrodziejstwa Lingas-Łoniewskiej w tej kwestii. A po niespodziewanym finale nie ma wątpliwości - trzeba poznać trzeci tom!

Łatwopalną serię autorki określiłabym jako powieść obyczajową z elementami romansu i szczyptą sensacji. Nie brakuje uczuć i emocji, które są tutaj kluczowe, by móc przeżywać wydarzenia wraz z bohaterami. To książka, którą czyta się niezwykle szybko - idealna czcionka, wartka akcja, zaskoczenia, nie przesadzona liczba stron i w jedno popołudnie można przeżyć kilka wzlotów i upadków z literackiego świata. A któż nie lubi takiego relaksu...




Podsumowując - "Przebudzenie" to kontynuacja ze sporą liczbą wrażeń, które utrzymują właściwy poziom zaintrygowania, co do dalszych losów bohaterów. To historia o ucieczkach, błędnych decyzjach, niedotrzymanych obietnicach, gniewie i frustracji; jest żal do siebie i świata; walka o siebie i rodzinę a także pożądanie i pogmatwane życie. Na przykładzie tej powieści potwierdzają się dwie znane prawdy - czasem na wszystko jest za późno oraz że wtrącająca się rodzina nie zawsze dopomoże w szczęśliwym rozwiązaniu problemów. W oczekiwaniu na tom trzeci, polecam





"Łatwopalni"
"Przebudzenie"
"Wybaczenie"




Książka przeczytana w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło, Pod hasłem, 52 książki





Za książkę dziękuję


wtorek, 25 sierpnia 2020

Agnieszka Lingas-Łoniewska "Łatwopalni"





Autor: Agnieszka Lingas-Łoniewska
Wydawnictwo: Burda Książki
Data wydania: 29 lipca 2020
Liczba stron: 304
Seria: Łatwopalni  tom 1





Przeszłość nieubłaganie wpływa na naszą teraźniejszość i przyszłość. Nasze decyzje czy niespodzianki od losu sprawiają, że albo jesteśmy szczęśliwi albo wciąż czegoś żałujemy, mamy do siebie pretensje, cierpimy. Doskonale opisała to Agnieszka Lingas-Łoniewska w trylogii 'Łatwopalni', której dwa wznowione tomy miałam okazję czytać.

Jarek Minc ma trzydzieści dziewięć lat i motocykl, którym wciąż przemieszcza się po Polsce, uciekając. Cztery lata temu w jego życiu doszło do traumatycznych zdarzeń, za które wciąż się obwinia; nie potrafi sobie wybaczyć. Koszmary budzą go z krzykiem każdej nocy. Przypadek sprawia, że pojawia się w małej miejscowości pod Wałbrzychem i spotyka na ulicy Monikę Rudzką, kobietę smutną, wręcz szarą. Widząc jej niechęć do mężczyzny zagadującego ją z czarnego samochodu, postanawia jej pomóc. Wynajmuje pokój u pań Rudzkich nieświadomy, jak bardzo zmieni nie tylko swoje życie.

Monika jest miejscową nauczycielką języka polskiego. Mieszka z matką - Marią, z którą nie ma dobrych relacji; może winna jest temu prawda sprzed lat, ukryta jedynie w sercu Marii? Dziesięć lat temu Monika została sama, zerwał z nią "złoty chłopiec" - Grzesiek, syn miejscowego biznesmena i podążając za pragnieniami ojca ożenił się z kimś innym. Jednak obiecał Monice, że nie da jej spokoju - dlaczego, skoro ma teraz swoją rodzinę?


Dwoje skrzywdzonych ludzi, zagubionych, spragnionych bliskości drugiego człowieka odnalazło się w pokoiku na poddaszu. Monika i Jarek zaczęli się do siebie zbliżać i choć skrywane tajemnice długo nimi pozostawały, to z każdym dniem stają się coraz bardziej otwarci. Napięcie między nimi rośnie i choć chcieliby wiele, demony im nie pozwalają. Po każdym kroku do przodu, krok do tyłu. Oboje są pełni obaw co do przyszłości, oboje walczą ze sobą, swoimi uczuciami oraz z małomiasteczkowym postrzeganiem i na deser - z zazdrością. A kiedy dołączy do tego zemsta... ich los będzie niepewny. 

Z każdą stroną lektury pojawia się coraz więcej pytań - czy Maria wyzna córce prawdę? Co tak naprawdę wydarzyło się w życiu Jarka i czy zacznie zależeć mu na przyszłości bardziej, niż na przeszłości? Kogo wybierze Monika i czy jej serce zniesie zmiany, które przygotowało życie? Czy Sylwia będzie miała siłę na walkę o miłość do męża alkoholika?
Tak, to jeden z problemów drugiego planu - alkoholizm. Wielka miłość naznaczona pijącym współmałżonkiem, jak postrzegają to dzieci, ile trudu musi wtedy włożyć żona, by utrzymać rodzinę. Jak długo jest w stanie walczyć...

"Łatwopalni" to znana mi już powieść, czytałam ją bowiem kilka lat temu, jednak jak się okazało w trakcie lektury, w głowie pozostał mi jedynie zarys. Historię odświeżyłam sobie ze szczegółami a emocje pojawiły się tak mocne, jakbym nie znała jej zupełnie. Znając również twórczość autorki miałam pewność, że nie będzie różowo. Zawsze kiedy jest zbyt dobrze, Agnieszka wprowadza do fabuły "czarny charakter", który miesza, kombinuje i sprowadza na bohaterów pozytywnych - kłopoty. Książkę czyta się szybko, lekko i przyjemnie. Fabuła dostarcza nie tylko wzlotów i upadków, ale również tajemnic, kłamstw i niedopowiedzeń. Tak naprawdę jest poprowadzona w taki sposób, że czytelnik nie ma pewności, jak zakończy się ten tom.


Podsumowując - "Łatwopalni" to historia pełna emocji i zawirowań, drapieżności, traum i celnych ripost; tęsknoty, bólu, żalu, rozczarowania i sekretów rodzinnych. Serca matek będą pełne współczucia dla losu dzieci, wielokrotnie będzie konieczność przeprowadzenia szczerych rozmów. Bohaterów męczą wyrzuty sumienia, demony przeszłości, ale i pożądanie. Często żyją jedynie połowicznie, czekając na zmiany, ale przecież same nie nadejdą... To powieść o nienawiści, niespełnionej miłości, wycofaniu i marzeniach, polecam!





Książka przeczytana w ramach wyzwań: Zatytułuj się, 52 książki





Za książkę dziękuję


poniedziałek, 24 sierpnia 2020

Zofia Ossowska "Pensjonat Samotnych Serc"





Autor: Zofia Ossowska
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: lipiec 2020
Liczba stron: 384






Ludzie nieszczęśliwi często powracają myślami do przeszłości i próbują odnaleźć ten moment, to wydarzenie, tą decyzję, kiedy się pogubili, kiedy źle wybrali życiową drogę. Zastanawiają się wtedy czy gdyby dokonali innego wyboru, byliby szczęśliwsi... Tylko że takie "gdybanie" po fakcie niewiele zmienia. Zapraszam Was na Mazury, gdzie takich rozmyślań wiele unosi się w powietrzu.



"Nie warto męczyć się z kimś, przez kogo jesteśmy nieszczęśliwi." *

Wiesława Kasiuk nie dała się namówić rodzicom do opuszczenia ojcowizny, jej dom od zawsze był w pobliżu jeziora Mamry i tak miało pozostać. Gdy odszedł ukochany mąż postanowiła, że nie chce spędzić starości samotnie. To właśnie wtedy powstał Pensjonat Samotnych Serc, w którym Wiesia przyjmowała tylko i wyłącznie ludzi ze złamanymi sercami. Swoją dobrocią, cierpliwością i serdecznością gospodyni leczy zranione dusze; również popisową szarlotką!

Pewnego dnia w progu jej Pensjonatu zjawia się Matylda Jaśmin, analityczka finansowa z Warszawy. Kobieta wciąż ze strachem ogląda się za siebie, boi się nawet odbierać połączenia telefoniczne. Do ostatniej chwili nie wiedziała czy ucieczka od męża się powiedzie. Chciał ją stłamsić, uzależnić, poniżyć i odseparować od znajomych. Zależało mu na kontrolowaniu jej i udowodnieniu, że jest słaba i bezbronna. W najważniejszych, ale jednocześnie najtrudniejszych chwilach, nie było go przy niej. Matylda nie wie jak to się stało, że z ideału - za jakiego go uważała - stał się damskim bokserem.


"Nie zawsze da się jednak przewidzieć, że ktoś nam najbliższy nie jest tym, za kogo go uważamy, Że pewnego dnia zdejmie maskę i odsłoni swoją prawdziwą twarz. Obcą, budzącą w nas lęk..." **


Pani Wiesia o gołębim sercu oraz kojące otoczenie łąk i lasów sprawiły, że Jaśmin zaczęła się otwierać i po wielu łzach wypłakanych w poduszkę, opowiedziała gospodyni swoją historię. A nie jest ona łatwa i bezbolesna; wstrząsnęła nawet panią Kasiukową, która przecież podobnych opowieści wysłuchała już wiele. Matylda cofnęła się do czasów swojej pierwszej miłości, wyraziła też żal, że nie doceniła mężczyzn, którzy na nią zasługiwali i dlatego spotkała ją kara w postaci tyrana Wojtka. Opowiedziała też jak go poznała i kolejne etapy zmian człowieka, z którym żyła. Mati zdaje sobie sprawę, że teraz czeka ją najtrudniejszy moment - by się nie poddać, nie ugiąć, nie wrócić i ponownie nie dać sobą pomiatać. Czy pośród mazurskich łąk znajdzie wsparcie? Kto najbardziej pomoże jej w trudnych chwilach? Jak zakończy się ten wątek?

W powieści poznajemy nie tylko historię kobiet - Wiesi i Matyldy, ale również Artura Kasiuka - syna gospodyni. Mężczyzna od początku jest zamknięty w sobie, gburowaty i stroniący od ludzi. Jaka tragedia spotkała tego trzydziestopięcioletniego człowieka? Bardzo długo kazał czytelnikowi czekać na wyznanie prawdy. Przeczucia mnie nie myliły...


"Nie ma sensu być z kimś na siłę. Samotność wcale nie jest taka zła." ***


Zofia Ossowska już po raz drugi zabrała mnie w przepiękną podróż. Podróż w głąb człowieka, jego uczuć, pragnień, tragedii i bolesnej przeszłości. Znów udowodniła, że czas akcji nie jest najważniejszy, niezależnie od tego w jakim miejscu historii umieści swoich bohaterów to i tak czytelnik zatraci się w lekturze. "Pensjonatu Samotnych Serc" nie można czytać bez emocji. Nie wierzę bynajmniej, że ktoś tak potrafi. Podczas każdej z opowieści, wraz z narratorami przeżywałam ich smutki i radości; zaciskałam pięści ze strachu o ich los, życie, zdrowie. Zastanawiałam się, kim trzeba być, jakim "gatunkiem człowieka", by w taki sposób traktować innych i z premedytacją się nad nimi znęcać. Myślałam też o tych chwilach, gdy bohaterowie tracili bliskich i z różnym skutkiem próbowali uporać się z żałobą.

Autorka prowadzi narrację naprzemiennie - w teraźniejszości i przeszłości poszczególnych postaci, które doskonale nakreśliła. Myślę, że każdy z nas chciałby się znaleźć w tym magicznym miejscu, by pozbierać się po traumie, zapomnieć o smutku i zaleczyć rany pod okiem wróżki Wiesi. Podoba mi się pomysł na fabułę, na historie życiowe bohaterów, uwielbiam realizm w stylu Ossowskiej, która każdym zdaniem zabiera w inny świat - totalnie odcinałam się od rzeczywistości i przenosiłam do mazurskiej wsi. Dlatego bardzo cieszy mnie fakt, że to nie koniec. Zaskakujący finał powieści zwiastuje nie mniej emocji w dalszym jej ciągu, który obiecała autorka.

Moją uwagę przyciągnęły jedynie dwie rzeczy, jeśli chodzi o negatywy książki - zupełnie nie rozumiem jej podziału na części, nic to nie wnosi do odbioru lektury, nie oddziela mocno zróżnicowanych okresów czy wydarzeń. Autorka mocno nadużywała również określania bohaterów ich nazwiskami, wprawdzie nie rzutuje to na wysoką jakość powieści, ale uważam, że była lepsza alternatywa.


"Dwoje wojowników, którzy postanowili stawić czoła bolesnym przeżyciom i zawalczyć o szczęście. Cierpienie, które przez ostatnie lata niszczyło oboje od środka, połączyło ich ze sobą." ****


Podsumowując - "Pensjonat Samotnych Serc" to naprawdę wyróżniająca się pośród innych obyczajówek książka. Jest przepełniona przykrymi doświadczeniami, żalem, bólem, rozpaczą i wyrzutami sumienia; toksyczne relacje wiodą tutaj prym a żałoba, depresja i poronienia jeszcze bardziej uwierzytelniają przeżycia bohaterów z krwi i kości. Znajdziemy tutaj również motyw miłości do zwierząt, pielęgnowania pamięci ofiar II wojny światowej, pojednania i wybaczenia a także rozczarowania i wręcz śmiertelnego przerażenia. Czy wszystkie bolesne rany uleczy lekarz-czas? Koniecznie sprawdźcie sami - świetna lektura!



* Z. Ossowska, "Pensjonat Samotnych Serc", Wyd. Filia, Poznań 2020, s. 178
** Tamże, s. 66
*** Tamże, s. 179
**** Tamże, s. 382




Książka przeczytana w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło, 52 książki




Za książkę dziękuję




niedziela, 23 sierpnia 2020

Znamy już datę premiery "Jeszcze chwilę" L. i M. Fabisińska - patronat - zapowiedź

Z ogromną radością ogłaszam dziś radosną nowinę!

Już 9 września swoją premierę będzie miała powieść Liliany i Marii Fabisińskich "Jeszcze chwilę".

Jako patron medialny książki serdecznie polecam Wam lekturę, sporo się dzieje! :) Jest to kontynuacja losów bohaterek z "Warto poczekać", zatem jeśli polubiliście trzy przyjaciółki będziecie śledzić ich codzienność z zapartym tchem aż do zaskakującego finału!

Zamówienia na książkę Silver będzie przyjmował już od 1 września. Gwarantowane zniżki specjalne, autografy i przedpremierowa dostawa!

Śledźcie informacje na moim blogu lub FB wydawcy :)

sobota, 22 sierpnia 2020

Wykorzystaj weekend na krzyżówkę z Hrabim! :)

Kochani,
zostało zaledwie kilka dni, by rozwiązać krzyżówkę dotyczącą romansu historycznego "Diabelski Hrabia" Melisy Bel.

Jest weekend, zatem idealny czas, by poświęcić te kilka minut na jej rozwiązanie :)

Nagroda jest wyjątkowa, bowiem zwycięzca będzie autorem imienia i nazwiska bohatera do kolejnej książki autorki!

Krzyżówka nie musi być rozwiązana w całości, by móc wziąć udział. Gorąco zapraszam - akcja trwa do wtorku 25 sierpnia a wszystkie szczegóły znajdziecie TUTAJ

piątek, 21 sierpnia 2020

Katarzyna Zyskowska-Ignaciak "Przebudzenie"





Autor: Katarzyna Zyskowska-Ignaciak
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data wydania: 2011
Liczba stron: 304
Seria: Babie Lato














Czy sny bywają prorocze? Czy przed przeznaczeniem można uciec? Czy szef może pozytywnie zaskoczyć? Aż wreszcie ile może się wydarzyć w kilka dni w życiu dziennikarki działu plotkarskiego? Sprawdźmy...


Trzydziestoletnia Zuzanna Pilchowska w wieku czterech lat straciła rodziców. Wychowała ją babcia Marysia, która nie odsłoniła przed wnuczką tajemnic z przeszłości rodziny. Liczyła, że wraz z jej śmiercią, Zuzie nie będzie groziło niebezpieczeństwo, mimo że zostanie sama na świecie. Jednak los chciał inaczej. Dziennikarka dostaje najpierw tajemniczego maila z informacją o morderstwie w Anglii a później list informujący, iż została spadkobierczynią Jonathana Murray'a. Niewiele z tego rozumie, ponieważ nie znała tego mężczyzny. Dopiero wizyta w kancelarii Aleksandra Zybertowicza sprawia, że życie Zuzki diametralnie się zmienia - bez pukania i bez pytania wkroczyła w nie przeszłość i rodzinne tajemnice. Najwidoczniej słowa babci się nie sprawdzą.

Po rozmowie z prawnikiem Zuzanna udaje się na Mazury, by obejrzeć ziemię, którą odziedziczyła. Chce również poznać historię tego miejsca. W tamtej chwili nie miała pojęcia, jak bardzo jej pojawienie się w okolicy Doby, wywoła zainteresowanie mieszkańców i jakie wydarzenia pociągnie za sobą. Jest śledzona, coś ważnego jej ginie, dochodzi też do włamania, rękoczynów a także dziwnych słów demonicznej staruszki. Zuza dowiaduje się co ma wspólnego z pruskim rodem z XVI wieku oraz klątwą a historia jej rodu pokrywa się w dziwny sposób ze snem o pożodze w pałacu nad jeziorem. Z czasem pojawia się coraz więcej listów a wszystkie luki zapełniają się informacjami, co zaczyna ją prowadzić do prawdy... ale czy na pewno? Tarot nieco miesza jej w głowie jeśli chodzi o trzech mężczyzn, którzy kręcą się wokół niej. Czy właściwie odgadła kto jaką rolę odgrywa i kto okaże się 'czarnym charakterem'?


Katarzyna Zyskowska-Ignaciak znów ze zwykłego tematu - jakim jest otrzymanie spadku - uczyniła ciekawą historię, pełną tajemnic, listów i opowieści przepełnionych wojennymi przeżyciami. W życie bohaterki wkraczają zagadkowe symbole, rozstania, zaręczyny, bałtyjscy poganie, przyciągająca ją wyspa Gilma oraz przystojny Filip, od pierwszego wejrzenia wywołujący zaskakujące reakcje. 

Początek lektury był dla mnie trudny, nie mogłam się wciągnąć w fabułę, nie wydarzyło się nic niezwykłego... jak to na początku. Jednak z czasem, gdy zaczęło pojawiać się coraz więcej zagadek, dziwnych zdarzeń a fabuła nabierała rozpędu nie mogłam jej wręcz odłożyć! Byłam bardzo ciekawa kto stoi za negatywnymi zdarzeniami, kto działa na niekorzyść Zuzki. I całe szczęście, że nie zaprzestałam czytania lektury! Bowiem finał okazał się ogromnie zaskakujący, zupełnie nie spodziewałam się takiego obrotu spraw. Choć gdzieś w podświadomości układał mi się obraz, że nie wszystko jest takie, jakie się wydaje i nie każdy działa w dobrej wierze.


Podsumowując - " Przebudzenie" to opowieść oryginalna; o sztuce kompromisów, zbiegach okoliczności, złych przeczuciach i rozliczaniu z przeszłością. Autorka przekazuje nam bardzo ważną rzecz - powinniśmy tworzyć rzeczywistość a nie czekać biernie na wydarzenia, należy też na naszej drodze wypatrywać przeznaczenia, bowiem nie każdemu udaje się przed nim uciec. W książce znajdziemy wiele historii o Bałtach i Galindach, nieślubnych dzieciach i zemście, polecam Wam tę książkę na wolne popołudnie.





Książka przeczytana w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło, 52 książki

środa, 19 sierpnia 2020

Don i Susie Van Ryn, Newell, Colleen i Whitney Cerak, Mark Tabb "Pomylona tożsamość"




Tytuł oryginalny: Mistaken Identity
Tłumaczenie: Patryk Dobrowolski
Wydawnictwo: Hachette Polska
Data wydania: 2011
Liczba stron: 304
Seria: Niesamowite historie







Rzadko sięgam po biografie czy autobiografie, ale czasami robię wyjątek, gdy książka mnie zaintryguje. "Pomylona tożsamość" od dawna stała na mojej półce i choć opis kusił, to niestety zdradził to, co powinno być w tej historii do końca tajemnicą - trochę mnie to rozczarowało. Jednak chciałam przeczytać książkę, by poznać szczegóły. Jak ją odebrałam?


Dwudziestego szóstego kwietnia 2006 roku studenci i ich opiekunowie wracali na Uniwersytet Taylora po przygotowaniu bankietu w Fort Wayne. Jeden z vanów którym podróżowali, zderzył się z ciężarówką a w wyniku wypadku pięcioro z dziewięciorga pasażerów poniosło śmierć. Do szpitala trafiła w bardzo ciężkim stanie jedna ze studentek, którą zidentyfikowano jako Laurę Van Ryn. 

Książka jest świadectwem rzeczywistych przeżyć dwóch rodzin i to z ich perspektywy poznajemy wydarzenia. Tamtego dnia u Van Rynów oraz Ceraków rozdzwoniły się telefony, między rodzicami i rodzeństwem Laury oraz Whitney zapanowała stresująca atmosfera. Kiedy uzyskali konkretne informacje jedni cieszyli się nadzieją, drudzy rozpoczęli planowanie pogrzebu. Fabuła bardzo dokładnie opisuje nam tamte chwile, ze szczegółami poznajemy rozkład dnia obu rodzin oraz niezliczone modlitwy jakie odmawiali - za zdrowie lub spokój wieczny. Laura i Whitney uczęszczały na uczelnię katolicką, Cerakowie i Van Rynowie to bardzo religijni ludzie, dlatego powieść jest przepełniona modlitwami, chwilami zadumy czy fragmentami pisma świętego - jak dla mnie to nieco tego za dużo, na potrzeby wydania książki śmiało można było to odrobinę zmienić.


Przez bardzo długi czas Laura pozostawała w śpiączce, bez kontaktu z otoczeniem. Odwiedzała ją nie tylko najbliższa rodzina, ale również znajomi, przyjaciele, studenci. Rozumiem, że na początku identyfikacja była utrudniona, bowiem na opuchniętej twarzy znajdowały się sińce, zadrapania, bandaże. Jednak z czasem, gdy rany zaczęły się goić a dziewczyna zaczęła dochodzić do siebie, ktoś powinien się zorientować, że to nie Laura! Ponadto, jak mogło dojść do tak rażącego błędu podczas identyfikacji w dniu wypadku?! Kto jej dokonywał?!

Mam wrażenie, iż Van Rynowie po prostu chcieli w niej widzieć Laurę. Odsuwali myśli, że to może nie być ich córka; nie chcieli takiej informacji do siebie dopuścić. Zwłaszcza że wielokrotnie pojawiały się sygnały czy jej słowa, świadczące o tym, kim jest! Dlaczego nikt nie zainteresował się drobiazgami jak buty, które nie były jej a miała je na nogach, ślad po kolczyku... Dlaczego nikt nie posłuchał głosów tych odwiedzających, którzy od lat znali Laurę i po wizycie w jej pokoju mieli wątpliwości? Dlaczego trwało to aż pięć tygodni?


Tak, dopiero po pięciu tygodniach prawda wyszła na jaw. Kiedy już Cerakowie ułożyli sobie życie po stracie córki i próbowali żyć bez niej otrzymali telefon od koronera - to właśnie tą sceną rozpoczyna się książka. Jeden telefon o drugiej nad ranem wprowadza w ich codzienność tak szokującą wiadomość, że Whitney prawdopodobnie żyje.

Tematyka książki jest dość oryginalna, chwilami szokująca. I nie mam tu na myśli dość szokującej zamiany (choć częstsze są sytuacje z zamianami niemowląt w szpitalu po urodzeniu), niecodzienna jest też religijność rodzin i dziękowanie Bogu nawet w chwili, gdy traci się dziecko. Zabrakło mi jednak prawdziwych emocji, są one zbyt ukryte za modlitwami. Może to właśnie z tego powodu momentami czułam, jakby słowa które czytałam nie były prawdziwe a nieco wyolbrzymione. Reakcje nie do końca odebrałam jako realne.
Fabułę ubarwiają teksty z bloga, treści listów czy wpisów z dzienników, do tego naprzemienna narracja każdej z rodzin.
Jestem pewna, że książkę warto przeczytać - ale trzeba do niej podejść z dużą dozą segregowania czytanych słów.


Podsumowując - "Pomylona tożsamość" to prawdziwa historia o utracie nadziei, jej niespodziewanym odzyskaniu, żalu, uczuciu nierealności gdy rodzic musi pożegnać swoje dziecko; o pokonywaniu zakrętów oraz cudów, które czasami się przecież zdarzają. Jest to niecodzienna opowieść o życiu, śmierci, miłości oraz wierze. Warto ją poznać







Książka przeczytana w ramach wyzwań: Abecadło z pieca spadło, 52 książki

poniedziałek, 17 sierpnia 2020

Alex Kava "Złowrogie niebo"




Tytuł oryginalny: Desperate Creed
Tłumaczenie: Katarzyna Ciążyńska
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Data wydania: 25 czerwca 2020
Liczba stron: 352
Seria: Ryder Creed  tom 5



CIA, FBI, policja walczą każdego z przestępczością na całym świecie. Nie jest lekko, ale bardziej przewidywalnie niż gdy walczy się z żywiołem. "Złowrogie niebo" to pełna napięcia fabuła osadzona w jeden tylko weekend, gdy Alabamę nawiedziła cała seria tornad. Ale to nie jedyny temat kolejnego thrillera Alex Kavy, która po raz piąty łączy w jednej książce dwoje swoich bohaterów - Maggie O'Dell oraz Rydera Creeda. 

O tym, jak bardzo życie człowieka może zmienić jeden telefon, przekonała się Frankie Russo, pracownica agencji marketingowo-reklamowej, do której o piątej rano zadzwonił kolega z pracy - Tayler Gates. Podczas wideorozmowy rozmawiali o jego prywatnym śledztwie dotyczącym podejrzeń, iż w produktach pewnej obsługiwanej przez nich firmy znajdują się niebezpieczne dla zdrowia substancje. Tyler zaaferowany przekazuje jej ważne informacje, jednak nie udaje mu się dokończyć... W kadrze Frankie dostrzega dwóch facetów, którzy atakują Gatesa, przejmują jego telefon i niestety wszystko o niej wiedzą. Kobieta czuje, że musi uciekać...

Śledzona, przerażona, bez potwierdzonych informacji czy Tyler żyje zmierza na Florydę, gdzie liczy na pomoc Hanny Washington, współpracownicy Rydera Creeda. Hanna obiecała przyjaciółce kontakt z funkcjonariuszką FBI - Maggie O'Dell. Nikt jednak nie przewidział, jakim problemem stanie się pogoda, bowiem w Alabamie szaleją tornada. Niszczycielska siła skomplikuje spotkanie Maggie i Frankie a wielu ludziom odbierze dach nad głową i życie.

W samym środku zniszczeń pojawia się Ryder Creed ze swoją ulubienicą Grace, która ma znaleźć żywe lub martwe ofiary tornad, które sięgnęły ziemi. Byłam jak zawsze pod wrażeniem działań tego małego psiaka.


Opisy miejsc, przez które przeszło tornado, niezwykle plastyczne i sugestywnie wywołujące ciarki na długo pozostaną w mojej pamięci. Moment, gdy bohaterowie widzieli na horyzoncie czarny wirujący klin zmierzający w ich stronę... czułam ich strach, napięcie i niepokój o to, czy będzie jakieś potem. Akcja książki obejmuje tylko jeden weekend i tylko wtedy odnotowano w Alabamie siedemnaście tornad. Oczywiście w najbardziej narażonych rejonach byli oni - Maggie, Frankie, Ryder oraz Jason. Czy wszyscy przeżyją? Do końca nie ma tej pewności, bowiem żywioł nieźle się na nich uwziął... Są też przemykające cienie, mające własne cele...

Naprzemiennie do wydarzeń dotyczących tornad, autorka zabiera nas na Florydę, gdzie z Hanną i jej synami na farmie znajduje się Brodie. Jeśli czytaliście poprzednie tomy tej serii, to zapewne dobrze kojarzycie - to zaginiona przed szesnastu laty siostra Rydera, którą w czwartym tomie cyklu udało się uratować. Ja niestety przegapiłam "Instynkt łowcy" i o kulisach tamtych wydarzeń wiem tylko tyle, ile zostało opowiedziane teraz. Brodie choć ma dwadzieścia siedem lat zachowuje się zupełnie nieadekwatnie do wieku. Nie można się dziwić, po tym co przeszła. I tak stara się być silna. Wciąż zmaga się z demonami przeszłości, analizuje, odkrywa świat na nowo, cieszą ją prozaiczne rzeczy.


Alex Kava to niezmienny poziom dobrej literatury, nawet jeśli tematyka główna jakiegoś tomu nie zapiera tchu to nadrabiają wątki poboczne. Tym razem wszystkie cztery wątki dostarczyły mi niemało emocji, nie brakowało niespodzianek, chwil, gdy miałam wrażenie iż zaraz wszystko przestanie istnieć, są też zaskakujące zakończenia poszczególnych wątków. W twórczości autorki cenię krótkie rozdziały, jasno określone miejsca akcji, konkretne dialogi i opisy występujące tylko wtedy, gdy są niezbędne do nakreślenia odczuwanych przez postacie smutku, radości, strachu czy ulgi. Na koniec Kava zawsze odkrywa wszystkie karty, nie pozostawia nas z domysłami co w zestawieniu z jej lekkim stylem (choć pisze o niełatwych sytuacjach) sprawia, że na lekturę jej książek nie marnuje się czasu.



Podsumowując - "Złowrogie niebo" to wielowątkowa historia z dreszczykiem w stosunku do ludzi, przestępstw oraz natury. Dostajemy wielu znanych nam już bohaterów, nowi dodają kolorytu, nie ma typowego śledztwa, bowiem i miejsce akcji nie jest standardowe. To opowieść o tajemnicach koncernów, nielegalnych działaniach, które za wszelką cenę powinny pozostać ukryte przed oczami świata; o pracy łowców burz i ryzyku jakie podejmują; o psach poszukujących i wzruszających chwilach ich tryumfu a przede wszystkim o ludziach, którzy z narażeniem życia ruszają, by pomagać innym w trudnych chwilach. Thriller, który opowiada o sprawach zwykłych i niezwykłych - zaginięciach, odnalezieniach, porzuceniu, zagubieniu, szczęściu i stracie a przede wszystkim o tym, że miło jest wiedzieć, że ktoś się o Ciebie martwi i możesz na niego liczyć. Polecam wielbicielom książek Kavy a zwłaszcza serii z pieskami w roli bohaterów (czyli Ryder Creed).





Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki




Za książkę dziękuję


niedziela, 16 sierpnia 2020

Autorka "Zatrutych serc" Angelika Ślusarczyk - alfabet autorski


Miesiąc po premierze "Zatrutych serc" Angeliki Ślusarczyk (której to książce miałam przyjemność patronować) mam dla Was niespodziankę - alfabet autorski :)

Poprosiłam Angelikę, by do każdej litery alfabetu dopisała słowo, które jako pierwsze się jej kojarzy. Zapraszam do zapoznania się z wynikami tej zabawy :)




A – anioł. Od zawsze wiedziałam, że gdzieś jakiś nade mną czuwa. Poza tym, lubiłam zbierać figurki przedstawiające te postacie i do tej pory mam ich kilka na swojej półce. Wiele osób w podstawówce mówiło do mnie zamiast Angelika – właśnie Angel, stąd też sentyment do tego wyrazu. J
B – brokuły. Okropnie ich nie lubię jeść.
C – czas. Tak szybko płynie do przodu, a ja chciałabym go na chwilę zatrzymać. Zbyt szybko pędzi, a my, ludzie, często nie doceniamy tych krótkich, cennych chwil…
D – dawca. Jestem Honorowym Dawcą Krwi, kiedyś i być może stanę się Dawcą Organów. Na ten moment oddaje krew i cieszę się, że ratuje ona życie. Nie boli, nie trzeba za to płacić, a kogoś uszczęśliwiam, co również cieszy i mnie.
E – emocje. Jestem osobą, która dużo czuje i staram się, by moje książki przepełnione były emocjami, które Czytelnicy mogą poczuć.
F – Franek. Tak na imię ma mój chomik, uwielbiam zwierzęta i kocham je całym sercem.
G – grzmoty. Nie cierpię tego głosu, szczególnie w nocy… Najzwyczajniej się boję.
H – hobby. Każdy z nas je ma, prawda?
I – Indie. Miejsce, które mnie niezwykle intryguje. Kiedyś z pewnością odwiedzę to miejsce.
J – jabłecznik. Uwielbiam szarlotkę, tak jak i zielone jabłka. Żeby nie było za słodko, trzeba się dokwasić i wzbogacić witaminowo. J
K – kosmetyka. Jestem z zawodu technikiem usług kosmetycznych i teraz, nie wyobrażam sobie pracy w innym zawodzie.

L – Lilka. Tak ma na imię moja główna bohaterka z całkiem nowej historii, którą obecnie piszę.
Ł – łabędź. Uwielbiałam za dziecka chodzić z rodzicami na spacer nad Wisłę i karmić piękne łabędzie. Dawało mi to wiele radości.
M – muzyka. Uwielbiam jej słuchać. Często mnie inspiruje i motywuje do pisania.
N – „Naucz się beze mnie żyć” tytuł mojej debiutanckiej powieści. J
O – obecność. Jak nic innego, to właśnie cenię w drugim człowieku,. Że jest nie tylko wtedy, kiedy on czegoś potrzebuje, ale i jest wtedy, kiedy ja potrzebuję otuchy…
P – podróżowanie. Uwielbiam poznawać nowe miejsca, niekoniecznie za granicą, ale i u nas w Polsce. Cudze chwalimy, swego nie znamy… Dlatego ja poznaję, przynajmniej się staram.
R – rosół. Niegdyś nie lubiana przeze mnie potrawa. A im jestem starsza, tym bardziej mi smakuje. J
S – szczerość. Zawsze byłam, będę i jestem szczera. Coś, co powinno być zaletą każdego człowieka na tej planecie.
T – tatuaż. Planuję w przyszłości zrobić sobie kilka symbolicznych znamion.
U – uczciwość. Nie potrafię być człowiekiem nieuczciwym i nigdy nie zrozumiem tych, którzy to potrafią i przez to później ponoszą srogie konsekwencje.
W – wagary. Od szkoły podstawowej do technikum włącznie, byłam na wagarach tyko raz! ;D
Z – zwierzenia. Mam kilka zaufanych osób, śmiało policzę ich na palcach u dłoni, jednak nie zawsze jestem na tyle otwarta, by zwierzać się z dręczących mnie problemów…
Ź – źródło. Akurat niedaleko mnie, znajduje się źródełko bł.Anieli Salawy.
Ż – życie. Mamy je jedno, więc nie marnujmy go, a wykorzystujmy w pełni!


Jak Wam się podobają skojarzenia Angeliki?

sobota, 15 sierpnia 2020

Alicja Sinicka "Oczy wilka"





Autor: Alicja Sinicka
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: 17 czerwca 2020
Liczba stron: 408
Seria:  Oczy wilka tom  1




Alicja Sinicka zachwyciła mnie "Stażystką" i od chwili jej przeczytania sięgam po każdy wydany tytuł autorki. Do znajomości wszystkich jej książek brakowało mi tylko "Oczu wilka" - debiut Sinickiej, który doczekał się wznowienia. Czy zachwyciła mnie podobnie jak inne książki?


Lena Kajzer od trzeciego roku życia mieszkała z ciocią Melanią, pisarką, która zastępowała jej matkę i ojca po ich tragicznej śmierci. Teraz jednak dziewczyna w dość niecodziennych okolicznościach została sama i nawet pamiętnik ciotki nie pomógł jej w zrozumieniu tego, co się wydarzyło. Dlatego zdecydowała się na przeprowadzkę z Katowic do oddalonej o dwieście kilometrów Głębi na Dolnym Śląsku. Przyjaciółka ze studiów - Jolka znalazła dla nich staż w jednej z fabryk.

Swoje pojawienie się w Głębi Lena obwieściła w dość nietypowy sposób - uderzając w terenowe bmw, którego właścicielem okazał się wysoki brunet z lazurowymi oczami, przypominającymi hipnotyzujące spojrzenie wilka - Artur Mangano. Syn właściciela fabryk, okazałej willi i opływającego w fortunę Włocha od pierwszej chwili zauroczył Lenę. Nie może przestać o nim myśleć, pojawia się wszędzie tam, gdzie jest i ona. Jakaś niewidzialna siła ją do niego ciągnie, choć Jolka wielokrotnie ostrzegała, by trzymała się od Mangano z daleka.

Pomyślicie, że tak naprawdę to nuda. Niczym się ta książka nie wyróżnia, jednak to dopiero początek. Od chwili gdy Lena znalazła w gabinecie Artura szokujące zdjęcie akcja zaczyna nabierać tempa, choć miałam wrażenie, że więcej jest tylko zagadek i tajemnic. Lena wciąż wpada w kłopoty, kumple Artura muszą ją ratować a sam Artur wciąż znika w pracy, niezależnie od pory dnia czy nocy. Przeprowadza podejrzane rozmowy telefoniczne, prowadzi szemrane interesy i musi uważać na włamania do firmy, twierdzi też, że dziewczyna nie jest na pewne informacje gotowa. Kajzer z czasem przekonuje się, że on znał Melanię, wie o tym co spotkało jej rodziców, jak również posiada obszerną wiedzę o niej samej. Dlaczego? W jakim celu? Jak to możliwe? Kim tak naprawdę jest Artur?

Lena jest królową wpadania w tarapaty, chce zapomnieć o przeszłości, ale teraźniejszość jej na to nie pozwala. Za punkt honoru dziewczyna postawiła sobie poznanie tajemnic Artura i wbrew nakazom oraz zakazom dąży do obranego celu. Choć nie jest jej łatwo, gdy Mangano nagle odcina się od niej, znika bez słowa wyjaśnienia, choć wcześniej szeptał czułe słówka czy obdarował drogimi prezentami. Lena jest skołowana - jego oczy ją uspokajają, ale widzi w nich strach i niepewność. Pod wpływem jego dotyku relaksuje się, ale w sercu odczuwa niepokój. Nie jest pewna czy uczucie do Artura ma szansę zagościć w jej życiu na dłużej... Zwłaszcza po tym, co się dowiedziała! Po tych kłamstwach! Co zrobi gdy pozna całą prawdę? Czy wybaczy Arturowi? 


Nie wiem czy istnieje czytelnik, który domyśliłby się całej prawdy o wydarzeniach z "Oczu wilka". Myślę, że ani przeszłości ani tym bardziej wydarzeń bieżących nie ma szans przewidzieć. W wielu momentach nie dowierzałam, że czytam debiut! Książka wielokrotnie wbija w fotel, wywołuje milion pytań, można snuć stos domysłów a liczba zagadek nie maleje, ponieważ rozwiązania okazują się zgoła inne. Głębska mafia, narkotyki, chloroform, tajne przejścia, niewiarygodnie wyposażone samochody, Hieny i tajemnicze skróty to tylko ułamek tego, co znajdziecie w tej powieści. Powieści z domieszką romansu i sensacji, bowiem nie brakuje tutaj wspaniałych scen zbliżeń czy tych, podnoszących adrenalinę.

Alicja Sinicka stworzyła wielu kontrastowych bohaterów, są doskonale wpisani w swoje role, dokładnie scharakteryzowani, wyraziści a dodatkowo skrywający liczne sekrety. Jak przystało na dobrą książkę znajdują się wśród nich również 'czarne charaktery'. Dwójka głównych bohaterów, czyli Lena i Artur to zderzenie odmiennych osobowości. Ona - lekkomyślna, naiwna, chwilami zbyt uległa, zaś On to ideał mężczyzny, uprzejmy, przystojny, wysławiający się jak nie-facet, tajemniczy, mroczny, intrygujący, pociągający.

"Oczy wilka" czyta się wyjątkowo szybko, bowiem ciekawość jest silniejsza. Poza tym to lekka pozycja, niekoniecznie realna (nawet mnie nie przeszkadzał wątek nieco fantastyczny), ale doskonale sprawdza się w oderwaniu od rzeczywistości. Gdy akcja pędzi, wciąż pojawiają się zaskakujące wydarzenia a tajemnice przestają nimi być to właściwie nie ma szans na odłożenie lektury. Książka wciąga tak mocno, że właściwie moją uwagę zwróciły tylko pojedyncze słowa, które totalnie mi się nie podobały jak 'ślepia' w odniesieniu do oczu człowieka (słowo akceptowalne w sytuacji, gdy porównuje się oczy do ślepi wilka) czy 'fajcata', jako twarz człowieka. Ale to drobiazgi.

Rozpoczynająca trylogię powieść "Oczy wilka" to zupełnie inna gatunkowo historia od znanych mi dotychczas z dorobku Sinickiej; tamte były bardziej kryminalne. Tutaj - tak jak wspomniałam - jest romans połączony z sensacją i odrobinką nierealności. Jednak muszę przyznać, że już nie mogę się doczekać, co znajdę w kolejnych tomach serii.


"Dopóki nie pogodzisz się z przeszłością, nie zrobisz kroku naprzód." *
 

Podsumowując - "Oczy wilka" to świetnie zajmująca czas opowieść o - z pozoru - zwykłym życiu świeżo upieczonej stażystki, która nieświadomie / podświadomie zbliża się do lokalnego przystojniaka. Wbrew sobie. Wbrew radom innych. Wbrew rozumowi. To historia pełna emocji, gniewu, frustracji, strachu, nadziei i bezradności. Nie brakuje bólu po utracie bliskich, niezrozumienia i tajemnic a irracjonalność niektórych wydarzeń czy zachowań bohaterów dodają tylko smaku. Gorąco polecam!












* A. Sinicka, "Oczy wilka", Wyd. Kobiece, Białystok 2020, s. 135



"Oczy wilka"
"W jego oczach"
"Otwórz oczy"




Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki





Za książkę dziękuję


środa, 12 sierpnia 2020

Max Czornyj "Córka nazisty"





Autor: Max Czornyj
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 29 lipca 2020
Liczba stron: 352





Max Czornyj jawił mi się dotychczas jako mistrz thrillerów, dlatego z niemałym zdziwieniem przyjęłam informację, że oto napisał książkę o miłości! Żeby nie było zbyt słodko, umieścił akcję "Córki nazisty" w czasach II wojny światowej, co sprawia, że wszechogarniająca śmierć, głód, lęk o życie zmieniają losy ludzi a czytelnikom podnoszą poziom adrenaliny. Jak oceniam tę powieść?


Greta Rott ma ponad osiemdziesiąt lat, Alzheimera i - jak twierdzi - gen zła, odziedziczony po hitlerowskim ojcu. Od jedenastu lat opowiada swojej terapeutce Alicji Nowińskiej o wydarzeniach i emocjach z okresu dzieciństwa, gdy wraz z ojcem jeździła limuzyną do obozu, gdzie z komina wydobywał się gryzący dym. Greta wspomina przerażające eksperymenty, przemarsze więźniów, swój pobyt w internacie i pierwszą miłość. Wspierając finansowo różne towarzystwa stara się odkupić winy sprzed siedemdziesięciu lat, choć była wtedy dzieckiem i wydarzenia wokół, nie były jej winami. 

Od swojej psycholożki Alicji, Greta otrzymuje dziennik dwunastoletniej Anny Dunajewskiej, którego lektura ma jej pomóc w walce z Alzheimerem. Anna wraz z matką trafiła do KL Lublin (Majdanek). W zabranym w pośpiechu brulionie, dziewczynka opisuje wędrówkę na stację, podróż bydlęcymi wagonami mając za niewidocznych towarzyszy brak tlenu i niewiedzę a później golenie głowy i tatuowanie numeru. Życie córki i matki zmienia się w chwili, gdy jeden z esesmanów postanawia im pomóc. Czego chce w zamian? Jak teraz będzie wyglądała ich przyszłość?

Z każdą przeczytaną stroną pamiętnika Greta odkrywa coraz straszniejszą prawdę o swoim ojcu, dochodząc jednocześnie do wniosku, że nikt nie jest tylko dobry lub tylko zły. Czy staruszka, pomimo choroby, zrozumie wreszcie, że nie odpowiada za winy Martina? Że była tylko niewinnym dzieckiem, któremu przyszło żyć w okrutnych czasach? Czy zdąży przed śmiercią ukoić swoje sumienie?

Najchętniej napisałabym po prostu "wow!" albo "cudna!", jednak postaram się ubrać w słowa moje wrażenia po przeczytaniu tej powieści. Czornyjowi należą się ogromne brawa, przede wszystkim za to, że wyszedł poza pisanie thrillerów, bowiem jak widać, w innych gatunkach też świetnie mu idzie wyprowadzanie czytelników na manowce.

"Córka nazisty" to powieść napisana po doskonałym researchu historycznym, fakty umiejętnie zostały połączone z fikcją literacką. Przejmujące wspomnienia Grety oraz jej poczucie winy i bezradność wobec postępującej choroby przeplatają się ze wspomnieniami Anny, której dziennik jest tak naprawdę traumatycznym i pełnym bólu świadectwem niepewnego jutra a także wspomnieniem nieznanych losów ojca.

Akcja powieści początkowo wprowadza malutki chaos - przeskoki w czasoprzestrzeni oraz postacie, które niby nie mają ze sobą związku. Jednak z czasem wydarzenia rozpędzają się jak pendolino, bowiem Max Czornyj zadbał o to, by ani na chwilę nie odkładać lektury. Książka wciąga, dostarcza niesamowitych emocji, sieje niepewność o los bohaterów, by finalnie rzucić na kolana! Nie tego się spodziewałam! Zupełnie nie takiego zakończenia oczekiwałam! Kiedy wszystkie karty zostały odkryte, musiałam poświęcić kilka minut na dojście do siebie.


Podsumowując - jeśli macie ochotę na przeniesienie się do czasów wojny, jeśli nie straszne Wam obozy, głód, śmierć i ratowanie życia za wszelką cenę to gorąco polecam Wam "Córkę nazisty". Historię kobiety, której umysł spłatał figla okrywając ją zanikami pamięci; obwiniającą się o tragedię tych, którzy ponieśli śmierć; o winy jednego z hitlerowców, którego uważała za ojca. Jest to poruszająca i niewątpliwie zaskakująca opowieść o niezrozumiałych decyzjach, niespełnionej miłości, odrzuceniu i przewartościowaniu życia. Sięgnijcie i przekonajcie się sami, jak bardzo poplamiony brulion może zmienić ludzką przyszłość. Polecam, wyborna lektura!






Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki





Za książkę dziękuję


poniedziałek, 10 sierpnia 2020

Rozwiąż krzyżówkę i wygraj oryginalną nagrodę! ["Diabelski Hrabia" Melisy Bel]


Witajcie Hrabiomaniacy!

Od dawna zapowiadałam niespodziankę, którą jako patron medialny "Diabelskiego Hrabiego" dla Was przygotowałam.

Dziś mija 3 miesiące od premiery debiutu Melisy Bel i to właśnie dziś niespodzianka ujrzy światło dzienne.










Zadanie polega na rozwiązaniu poniższej krzyżówki. Wygra osoba, która będzie miała najwięcej poprawnych odpowiedzi. W przypadku remisu - losowanie.

Jeśli nie udało Ci się rozwiązać każdego hasła, nie szkodzi - może inni będą mieli błędy lub też nie odgadną 100% - nie rezygnujcie!

Skan/zdjęcie rozwiązanej krzyżówki lub same odpowiedzi należy przysłać na mojego maila ejotek1980[małpa]gmail.com

Na Wasze rozwiązania czekam do 25 sierpnia, do północy. Wyniki ogłoszę w ciągu 14 dni

Nagroda: Zwycięzca otrzyma prawo wymyślenia imienia i nazwiska bohatera, które Melisa Bel umieści w drugim lub trzecim tomie serii, której pierwszym tomem jest "Diabelski Hrabia"!


Życzę Wam miłej zabawy! Powodzenia!


P.S. Zabawa jednocześnie na blogu, FB i IG






















PIONOWO

1. Przebrała się za nią Jocelyn na balu przebierańców
2. Jaki kolor sukni miała Jocelyn na balu z okazji urodzin hrabiny matki?
3. 139, 9, 4
4. Cykl w jakim został wydany „Diabelski Hrabia”
5. Imię osoby na cześć której Jocelyn organizowała przyjęcie urodzinowe
6. Ile lat ma lady Jocelyn Ashton
7. Na jakim meblu siedział hrabia, gdy Jocelyn opowiadała mu jak idą przygotowania do balu?
8. Podczas zabawy w chowanego ukryła się w nim m.in. Jocelyn
9. Nazwa posiadłości hrabiego
10. Jak miał na imię markiz, którego Jocelyn powitała w posiadłości hrabiego w ciemnozielonej sukni?




POZIOMO
1. Imię barona – przyjaciela hrabiego
2. Miejsce, w którym Jocelyn wykąpała się w sukni
3. Rasa psa lorda Gilforda
4. Imię kota Jocelyn
5. Jak miał na imię hrabia Winston
6. Jaki naszyjnik Eleanor pożyczyła Jocelyn na bal?
7. Do jakiego pomieszczenia w rezydencji hrabiego trafiła Jocelyn włamując się?
8. Oryginalne imię zwierzęcia, które ukradła Jocelyn
9. Kogo podczas koncertu musiał zastąpić hrabia Winston?
10. Miejsce, w którym Nicolas opowiedział Jocelyn historię swojej rodziny





niedziela, 9 sierpnia 2020

Tess Gerritsen "Śladem zbrodni"





Tytuł oryginalny: In Their Footsteps
Tłumaczenie: Jacek Żuławnik
Wydawnictwo: Harper Collins Polska
Data wydania: 8 lipca 2020
Liczba stron: 288
Cykl: Beryl Tavistock   tom 1




Kiedy rozpoczynałam lekturę "Śladem zbrodni" zupełnie nie wiedziałam czego się spodziewać, ponieważ to moje pierwsze spotkanie z twórczością Tess Gerritsen. Intrygujący opis został idealnie uzupełniony okładką z kajdankami i odciskami palców, co sugerowało wyśmienitą lekturę. Czy taka była?

Beryl i Jordan Tavistockowie to rodzeństwo, które wychował wuj. Przed dwudziestu laty stracili rodziców i przez cały ten czas, żyli ze świadomością, iż zostali osieroceni w wyniku tajnej akcji, gdyż Madeline i Bernard byli członkami brytyjskiego wywiadu. Straszna prawda uderza w nich z całą mocą podczas przyjęcia w rezydencji wuja, na której zgromadzili się finansiści, dyplomaci a także emerytowani oraz aktywni szpiedzy. Rodzeństwo nie wierzy, że ojciec mógł zabić matkę i popełnić samobójstwo! On ją kochał! 

Niezwłocznie wyruszają do Paryża, by na miejscu spróbować odkryć prawdę o śmierci rodziców. Bardzo szybko przekonują się, jak bardzo ich działania są komuś nie na rękę. Tak jakby sprawa od 1973 roku żyła tylko w świadomości tych, którzy coś o niej wtedy wiedzieli - o ile przeżyli... Teraz, ze stanu uśpienia wybudzają ją pytania młodych Tavistocków. Swoją aktywnością wywołali niepokój u tych, którzy sądzili że pozacierali ślady skutecznie. Będą próbowali powstrzymać rodzeństwo za wszelką cenę. Dlatego padnie niejeden strzał, wybuchnie niejedna bomba a to przecież nie koniec atrakcji. Beryl i Jordan bardzo szybko przekonują się, że są śledzeni i wielokrotnie tylko o włos unikają śmierci; niebezpieczeństwo wciąż depcze im po piętach a trop prowadzi do Grecji i Berlina. Udaje im się ustalić, że w grę wchodziło nie tylko zabójstwo, ale też szpiegostwo i zdrada stanu. Na szczęście mogą liczyć na wsparcie i ochronę, lecz muszą pamiętać, że nie każdy przyjaciel, jest nim naprawdę.


"Śladem zbrodni" to kryminał z wątkiem romansu, dzięki któremu wartka akcja, w której trup się ściele, zostaje chwilami zastopowana na rzecz narastającego pożądania między Beryl a pewnym przystojniakiem. Wciągająca fabuła bez zbędnych opisów gwarantuje, iż nie można się nudzić. Wielokrotnie pojawia się szybszy puls i lęk o życie bohaterów. Prywatne śledztwo młodych Tavistocków prowadzi w różnych kierunkach, czasami napotykają na mur milczenia, czasem na nieżyjących świadków. Autorka wciąż pozostawia nowe informacje, które skutecznie odciągają czytelnika z właściwej drogi; myli tropy, podrzuca dane, które w żaden sposób nie pomogą w odpowiedzi na pytanie kto zabił agentów. Celowo po macoszemu potraktowała drugie dno w tej sprawie, dzięki czemu finał i tym samym osoba mordercy do końca były zaskoczeniem!

Ciekawi i zdeterminowani bohaterowie stojący po różnych stronach barykady stanowią doskonały element tej książki, dodają pikanterii i zmniejszają szansę na wcześniejsze domyślenie się prawdy. Kluczą, kombinują, każdy ma jakieś tajemnice i ciemne sprawki a także mroczną przeszłość. Książkę czyta się naprawdę szybko, choć nie jest to hit pośród kryminałów, jakie zdarzyło mi się czytać. Twórczości autorki nie skreślam, bo lektura należała do przyjemnych, jednak liczę na lepsze tytuły, które wyszły spod jej pióra.


Podsumowując - "Śladem zbrodni" to prowadząca w przeszłość historia pełna kłamstw, tajemnic i namiętności. Opowieść z dreszczykiem emocji zaprawiona odrobiną ironii i humoru, opisująca walkę o władzę, brak lojalności, zawiedzione nadzieje, zdrady i potrzebę zemsty. Gerritsen podarowała czytelnikom liczne niespodzianki, rozczarowania oraz porażki bohaterów, które podzieliła między nich niezależnie od płci. Polecam na upalne popołudnie.






Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki




Za książkę dziękuję


czwartek, 6 sierpnia 2020

Podsumowanie mojego czytelnictwa - lipiec 2020




To był wyśmienity czytelniczo lipiec :) U Was też?

Oby nasz sierpień był jeszcze lepszy!








Liczba przeczytanych książek:     13
Liczba przeczytanych stron:      4 322

Co w przeliczeniu na dni daje  139   stron dziennie.
Liczba stron przeczytanych w 2020: 23 054
E-booki w 2020: 9



W ramach wyzwań:

Abecadło z pieca spadło - 3
Mini Czelendż 5 - 0
Pod hasłem - 4
Wyzwanie LC - 8
Zatytułuj się 4 - 1
 
52 książki  - 13
Dla dzieci  - 0
E-booki - 4





Przeczytałam w tym miesiącu:    

Tajemnicza książka, o której pisać na razie nie mogę, to odległa premiera w Znaku - przyjmijmy, że 350 str.


"Miłość na wrzosowisku" Anna Łajkowska - przepełniona miłością historia osadzona pośród angielskich wrzosowisk, po których spacerują zakochani i biegają szczęśliwe psy. Opowieść o rozterkach dorosłych i nastolatek, o dojrzałych i niedojrzałych decyzjach, które czasami z ogromną mocą potrafią uderzyć w nas, gdy się tego najmniej spodziewamy. Książka kładzie nacisk na życiowe wybory, sprzeczne uczucia, sytuacje bez wyjścia, rozpacz, poświęcenie a także emocjonalne zawieszenie czy zaangażowanie. Dobra i relaksująca lektura, polecam

"Poplątane ścieżki" Agata Sawicka - wzruszająca, pełna emocji i tajemnic opowieść o kobietach żyjących w różnych czasach, jednak każdej z nich przytrafiła się miłość "z kolcami". Jest to historia pełna bólu, łez, tęsknoty, przepełniona żalem i niejednokrotnie będąca świadkiem upokorzeń czy odrzucenia. Rozstania (te z winy ludzi lub bez ich udziału), egoizm, poświecenie rodziców dla dzieci, spełnienie marzeń czy zemsta to wszystko przeplata się ze sobą. Napięcie wciąż rośnie, bohaterowie nie pozwalają się nudzić. Gorąco polecam wszystkim wielbicielom polskich obyczajówek!

"Zatrute serca" Angelika Ślusarczyk - opowieść pełna szoków, sinusoid i tragizmów, łez, niedowierzania i rozpaczy. To książka o naprawianiu błędów, wychodzeniu ze skorupy, wyrzutach sumienia oraz utracie przyjaciela. Powieść pełna wartości, złych wyborów, negatywnych emocjach, sentymentach oraz potrzebie doceniania tego, co mamy. O tym, że czasami sekunda niewłaściwie wykorzystana, źle podjęta decyzja i nasza przyszłość zmienia się diametralnie a ból ukoić trudno. Szkoda, że to się tak skończyło... Gorąco polecam Wam tę zaskakującą powieść!

"Ugly love" Colleen Hoover - powieść, która niesie z emocjonalnym prądem ku finałowi, nie bacząc na łzawe ofiary po drodze. Przepełniona ludzkimi dramatami, tajemnicami, frustracją i rozczarowaniem historia, w której trudno jest odnaleźć winnych. Żal, rozpacz, poczucie winy i przebaczenie mieszają się ze sobą i rozdzielają między bohaterów. Jest to książka o potrzebie zamknięcia przeszłości, o wątpliwościach, wstydzie, bólu, strachu, trudnych wyborach, pożądaniu, które obezwładnia, oraz czystej i brudnej miłości - która zwycięży? Polecam Wam ten poruszający tytuł!

"Uwięzieni w raju" Jennifer Barrie - pasjonująca przygoda - o ile jest się obserwatorem z perspektywy wygodnego fotela. Ci ludzie przeżyli większą przygodę, niż się spodziewali. Jest to historia o uporze w dążeniu do celu, pokonywaniu trudności i oporu mieszkańców, o sile i determinacji, walce z kradzieżami i brakiem dostaw. O życiu w pięknej krainie, która wcale miodem i mlekiem nie płynie, bowiem tubylcy wolą postawę roszczeniową i ciężko im zrobić cokolwiek, by odmienić swój los.

"W deszczu" Anna Dąbrowska - poruszająca historia o walce - o siebie i o marzenia. O zniszczonym życiu, alkoholizmie, postrzępionym sercu, błędach i traumie. Opowieść o życiu chłopca, na którego zbyt wcześnie spadły obowiązki; który przeżył tak wiele a nie zabrakło mu chęci, by stać się kimś. Jest to książka o ucieczce od wspomnień, kłamstw, demonów, o ciężkiej pracy, wytrwałości, utraconym szczęściu oraz plusach i minusach sławy. Nie sposób pominąć sens życia, dylematy czy rany z przeszłości oraz utratę życiowego celu. Tej powieści nie da się szybko zapomnieć - gorąco polecam!

"Ucieczka znad rozlewiska" Katarzyna Zyskowska-Ignaciak - opowieść o ucieczce z pięknej nadwiślańskiej krainy do stolicy, o podejmowaniu ryzyka, bezradności, życiowych rewolucjach i zakrętach, straconym czasie, wyrzutach sumienia oraz odwadze w walce o szczęście i miłość. Historia o pojednaniu ze sobą, poznawaniu długo skrywanej prawdy oraz o konfrontacji z przeszłością. Polecam na popołudniowy relaks

"Dom z kryształu" Elżbieta Ceglarek - powieść "Dom z kryształu" napisało samo życie... to znaczy Elżbieta Ceglarek, która zaczerpnęła tematykę wprost z codzienności niejednej kobiety. Nie tylko Polki. Bowiem przemoc domowa, bicie, poniżanie, ciągłe awantury dotykają kobiety na całym świecie.

"Biznesowa miłość" Elżbieta Ceglarek - "Biznesowa miłość" to kontynuacja losów Dagmary i jej bliskich zawartych w "Domu z kryształu". Powieść jest tak niewielkich rozmiarów, że właściwie określiłabym ją mianem nieco bogatszego epilogu.

"Rzeźnik" Max Czornyj - mocna książka oparta na faktach, podczas lektury której wielokrotnie krew ścina się w żyłach, włoski się jeżą a żółć podchodzi do gardła. To książka-przestroga, byśmy uważali na to, co dzieje się w naszym otoczeniu - teraz, jutro, za rok, bo nigdy nie wiemy, w kim czai się diabeł, gotowy w każdej chwili pozbawić nas życia. "Rzeźnik" to rozważania na temat życia i śmierci, miłości, szczęścia i zemsty. To zupełnie inna pozycja w twórczości Czornyja niż dotychczas wydane, zresztą wolę go chyba w fikcyjnych historiach. "Rzeźnika" polecam, ale sami zdecydujcie czy macie tak mocne nerwy, bo ją poznać.

"Pamiętnik Szeptuchy" Dorota Gąsiorowska - powieść wielowątkowa i pełna tajemnic, zagadek i splotów zdarzeń. Historia o porządkach w życiu i trudnych decyzjach, niezwykłych więziach, przeczuciach, pasjach i niedomówieniach, a także o bólu, strachu, porzuceniu, potrzebie akceptacji przez matkę, niepewności czy wyrzutach sumienia. Nie wyobrażam sobie, że wielbiciele polskiej literatury obyczajowej a tym bardziej twórczości autorki, mogliby jej nie poznać. Przepełniona emocjami gorąco polecam - cudowna powieść!



"Jeszcze chwilę" Liliana Fabisińska, Maria Fabisińska - kontynuacja "Warto poczekać"; premiera we wrześniu; jeszcze nie mogę nic ujawnić, ale nie mogę doczekać się 3 tomu :)