Strony

piątek, 30 czerwca 2017

Misja specjalna "Zatytułuj się" - z nagrodą!

Dzisiaj kończy się Akcja Czytelnicza "Dublowanie". Niebawem przedstawię przebieg i wyniki.

Ale wiecie, że moja głowa jest pełna pomysłów, prawda?

Jest ich tak wiele, że moja Nadworna Graficzka - Jola, nie nadąża z produkcją banerków - Jolu, dziękuję Ci bardzo za wolne chwile poświęcane moim wymysłom! Wiem, że masz ciężki czas w pracy :)


Dlatego też, żeby nie było nudno oraz żeby znów oddać Wam jakąś książkę wymyśliłam nową akcję :) Cieszycie się? Wchodzicie w to?


BANER:


W rezultacie baner zrobiłam sama, ale nie byłoby to możliwe bez pomocy Joli :)


Warunkiem wzięcia udziału w Misji specjalnej jest:

  • umieszczenie baneru na blogu lub FB (poproszę wtedy o link)
  • przeczytaniu lektur odpowiadających Misji (o czym będzie mowa za chwilę)
  • zamieszczeniu linku do recenzji na blogu lub portalu typu lubimy czytać/granice/webook/inne...
  • adres wysyłkowy (lub korespondencyjny) na terenie Polski 
  • zgłoszenia i linki umieszczamy w zakładce Misji

Co można zyskać?
Świetną zabawę w wyszukiwanie tytułów oraz nagrodę książkową, bowiem przewiduję losowanie wśród osób, które ukończą Misję z sukcesem. Zwycięzca na pewno będzie miał kilka propozycji do wyboru (tym razem książki będą z mojej biblioteczki, ale w stanie bardzo dobrym, wręcz idealnym). W przypadku dużej liczby osób, które wykonają zadanie, dopuszczam możliwość nagrodzenia 2 osób.


A na czym polega Misja? Co oznacza "Zatytułuj się"? 
Przez najbliższy rok bardzo istotnym elementem będzie nasze imię i nazwisko oraz tytuły książek, które będziemy czytać.
Do każdej litery swojego imienia i nazwiska, które to dane widnieją w naszych dowodach osobistych (drugiego imienia nie bierzemy pod uwagę - chyba że będziecie chcieli; a kto ma dwuczłonowe nazwisko ma więcej pracy - sorki :D), musimy dopasować odpowiedni tytuł książki. Liczą się pierwsze litery tytułów.

Podaję przykład - choć tylko na moim imieniu - ale będziecie wiedzieć o co mi chodzi :)
E - "Epidemia"
W - "Wędrowne ptaki"
E - "Emmanuelle"
L - "Lirogon"
I - "I nie było już nikogo..."
N - "Nakarmię cię miłością"
A - "Anatomia uczuć"


Więcej szczegółów w zakładce ZATYTUŁUJ SIĘ


Łatwe prawda? :) Do Misji można się zgłaszać do 15 sierpnia. Później linki mogą posyłać już tylko osoby zgłoszone.

To kogo zapisać?  :)
Pamiętajcie, że Wasze ostateczne zgłoszenia muszą znaleźć się zakładce Misji :)

Czy mogę Was prosić o reklamę? Na Waszych blogach, Instagramach i co tam jeszcze macie :) Będę wdzięczna za rozpowszechnienie Misji specjalnej :)

Powodzenia!

czwartek, 29 czerwca 2017

Magdalena Kołosowska "Kształt gruszki"



Autor: Magdalena Kołosowska
Wydawnictwo: Feeria
Data wydania: 16 czerwca 2017
Liczba stron: 342














Niepozorna okładka, na której niewątpliwie zabrakło mi gruszki... Dość niecodzienny tytuł... Dlaczego ja właściwie sięgnęłam po powieść Magdaleny Kołosowskiej? Okładki nie są dla mnie jedynym wyznacznikiem a tytuł mnie zaintrygował, ponadto czytałam już kiedyś książkę pióra autorki - "Trawa bardziej zielona" i liczyłam, że otrzymam kawałek ciekawej a zarazem zwyczajnej kobiecej historii.


"O miłości wiemy niewiele. Z miłością jest jak z gruszką. Gruszka jest słodka i ma kształt. Spróbuj zdefiniować kształt gruszki."
Andrzej Sapkowski *



Wiesz jak to jest kiedy nagle cały świat się wali na głowę? Gdy na wszystkich płaszczyznach czeka nas rozczarowanie, ból, łzy i kłopoty? Dwudziestosiedmioletnia Iga Przybyłowicz może Ci o tym opowiedzieć, bowiem tak źle nie było jej nigdy wcześniej - straciła pracę a facet, z którym planowała ślub, zostawił ją... czyszcząc jednocześnie jej konto bankowe. Minęło już trzy lata a ona wciąż leczy rany, w ciszy, w samotności, z dala od znajomych i przyjaciół. Zniknęła nawet z portali społecznościowych, by żadną drogą nie można było do niej dotrzeć, by nie musiała odpowiadać na pytania.

Paweł Nowacki zna Igę od przedszkola. Ich ogromna więź, przyjaźń na dobre i złe narodziła się kiedy mieli po trzy latka i trwa nadal... Ale czy na pewno? Dlaczego dziewczyna przestała odbierać telefony? Dlaczego nie reaguje na żadną próbę kontaktu? Przecież to on pomógł jej po śmierci matki, choć mieli wtedy po siedem lat. To on wspierał, zawsze był obok, robił herbatki, śniadanka... Zawsze mogła na niego liczyć. Dlatego teraz Paweł zjawia się niespodziewanie w Krakowie, pod drzwiami mieszkania Igi licząc, że dzięki efektowi zaskoczenia dowie się jaka jest przyczyna jej dziwnego zachowania.

Ależ iskrzy w mieszkaniu przy ulicy Gertrudy tej nocy... Jednak nie uwierzycie! Nazajutrz każde z nich zaczyna żyć swoim życiem, w milczeniu, bez rozmowy, bez wyjaśnienia... Dla każdego ta noc miała inne znaczenie, inny wymiar. Nie do końca zdają sobie sprawę co tak naprawdę do siebie czują. Nie wiedzą jednak, że los postanowił spłatać im figla... Paweł wrócił do Marleny, do Poznania a Iga dość chętnie porzuciła Kraków oraz wspomnienia i wyjechała do pracy do Gdańska, który stał się jej bliski. Co rano budziły ją mewy a kawę piła patrząc na morze.... Dzięki przeprowadzce odbudowała relacje z ciotką Polą, młodszą siostrą nieżyjącej matki.


Cztery lata później
Iga po raz pierwszy po kilkuletniej przerwie jedzie do rodzinnego Krakowa. Jednak nie jest w samochodzie sama... Kto z nią jedzie? Jak najbliżsi zareagują na "nowych" członków rodziny? Czy kobieta zdołała tak naprawdę podnieść się po porażkach sprzed lat? A może zasłużyła tylko na znakomitą pozycję zawodową? Czy i komu będzie w stanie opowiedzieć całą prawdę i wyjawić najtrudniejsze sekrety? Czy wszystkie podejmowane decyzje będą dobre? Czy Ty postąpiłabyś tak samo jak bohaterka?


W powieści Magdaleny Kołosowskiej nie ma mnogości bohaterów, ale Ci którzy się tutaj znaleźli, mają specjalną misję. Nie są tutaj przez przypadek a ich życie oraz postępowanie w trudnych czy radosnych chwilach pokazuje, że podejmowane decyzje mają wpływ nie tylko na nas, ale również na życie innych. Autorka wybornie ich scharakteryzowała a dzięki temu, że opowiedziana historia jest narracją trzecioosobową, ale ukazaną z perspektywy różnych postaci, nasze pojęcie o wydarzeniach, myślach i odczuciach jest pełniejsze.

Lektura jest przepełniona i przesycona zwyczajnymi ludźmi i totalnie prozaicznymi problemami - utrata bliskiej osoby, samotne rodzicielstwo, zerwanie kontaktów z bliskimi, ale jest też mowa o utracie pracy, kradzieży, nadużyciu alkoholu czy poważnej sytuacji zdrowotnej. Kołosowska pokazała jak ważna w naszej codzienności jest przyjaźń i miłość, która nie zawsze jawi nam się jako oczywiste uczucie. Ale jest też tajemnica, która wisi nad rodziną Igi - czy zdąży wyjaśnić się we właściwym czasie? Czy nie lepiej było od razu powiedzieć prawdę? Jak potoczy się życie Igi? Czy będzie miała jeszcze szansę na odzyskanie spokoju i szczęścia?

Bardzo ciekawym zabiegiem, który intryguje i zaskakuje czytelnika, są fragmenty tekstu pisane kursywą. To niezwykłe świadectwo dotyczące przeżyć jednej z bohaterek, które wywoływało u mnie ciarki na plecach...

Książkę czytało mi się znakomicie - prosty a jednocześnie plastyczny i doskonały w odbiorze język, dużo konkretnych dialogów, sporo wydarzeń (czasem nawet rollercoasterów) rzutujących na ciekawą całość. Nie brakuje też zagadek, niespodzianek oraz chwilami irytujących decyzji. Ale łatwiej osądzać innych, prawda? Czy mamy pewność - my czytelnicy - że podjęlibyśmy inne, lepsze?

Jedyną rzeczą, która mi przeszkadzała w odbiorze opowieści są powtórzenia. Kołosowska zbyt często powracała do relacji między Igą a Pawłem w słowach, iż 'byli razem, ale...', 'znali się, ale...', 'ile razy bywał w jej kuchni' oraz 'z ilu pomieszczeń składało się mieszkanie na Gertrudy' - miałam wrażenie, że to ja czytam wciąż te same strony...


"Kształt gruszki" to historia rozsądnej, ambitnej i odpowiedzialnej - a czasami irytującej swym zachowaniem (ale nie na tyle, by mnie to od lektury odrzucało, ot taki jej urok) - Igi Przybyłowicz, którą zaślepił związek z Wojtkiem i wszystkie te cechy, ulotniły się w mgnieniu oka stawiając ją trudnej sytuacji. Ale patrząc z drugiej strony, gdyby nie porzucił jej i nie okradł to może nigdy nie doszłaby do właściwych wniosków? Może nie miałaby szansy na miłość? Powieść jest lekką i sympatyczną obyczajówką idealnie pasującą na letni wypoczynek.



* Zamiast dedykacji, autorka zamieściła te właśnie słowa...



Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję


wtorek, 27 czerwca 2017

Ekologiczny KONKURS z chomikiem z kosmosu!

Kochani,
dawno nie było u mnie żadnego konkursu, prawda? :)

Dlatego spodziewajcie się w najbliższym czasie co najmniej trzech i jeszcze pewnej akcji :) Chcecie??


Zatem ruszamy z pierwszym!


Rzecz dotyczy chomika, który przybył z kosmosu...


BANER:



ZASADY:

  1. Organizatorką konkursu jest właścicielka bloga Ejotkowe postrzeganie świata, czyli ja - ejotek a nagrody podaruje Autor :)
  2. Oświadczam, że nie odnoszę żadnych korzyści materialnych wynikających z organizacji konkursu
  3. Nagrodą w konkursie jest 10 egzemplarzy e-booka "Mati, Rafi i chomik z kosmosu"
  4. Konkurs rozpoczyna się 27.06.2017 r. a kończy 06.07.2017 r. o godz. 23:59  
  5. Wyniki ogłoszę w ciągu 7 dni.
  6. Wygrane książki są w formie elektronicznej, potrzebny będzie jedynie adres e-mail, zatem nie jest ważne gdzie mieszkacie (kraj) :)
  7. Co zrobić by wygrać ? 
  • zgłoś się
  • obserwuj bloga - nieobowiązkowe, ale będzie mi miło
  • można również polubić profile na FB - Autora, Wyd. Ridero oraz mój - również będzie nam miło
  • umieść na swoim blogu podlinkowany do tej notki baner (powyżej), można też umieścić informację na FB, google + czy w innym miejscu
  • w przypadku osób chętnych do udziału a nie posiadających bloga, FB czy innych kanałów proszę o takową informację oraz podpisanie się przynajmniej imieniem 
  • podaj swój e-mail - będzie potrzebny jeśli wygrasz, by przesłać książkę
  • pytanie konkursowe: "Czym dla Ciebie jest ekologiczny styl życia?"
  • w komentarzach możecie również umieszczać pytania do Autora książki, które mogą pojawić się później w wywiadzie
        
Powodzenia!


poniedziałek, 26 czerwca 2017

Katarzyna Michalak "Czerwień Jarzębin"




Autor: Katarzyna Michalak
Wydawnictwo: Znak Literanova
Data wydania: maj 2017
Liczba stron: 304
Seria: Leśna Trylogia tom 2









"Czerwień Jarzębin" Katarzyny Michalak to powieść, na którą czekałam od października ubiegłego roku, czyli od chwili gdy poznałam pierwszy tom tej trylogii - "Leśną Polanę". Teraz jednak przyznaję, że nie sięgnęłam po lekturę od razu kiedy pojawiła się w moich progach... Dlaczego? Otóż bałam się! Tak, bałam się kolejnych mocnych momentów jak w poprzedniej części. Bałam się, że to będzie znów szok... Czytałam wiele książek, które wyszły spod pióra autorki, jednak ta seria boli mnie chyba najmocniej...

Kiedy kończyłam przygodę z "Leśną Polaną" byłam okrutnie zła, wściekła i .... brak mi nawet słów, by opisać to co czułam po TAKIM zakończeniu... Dlaczego?

Bracia Prado wycierpieli wiele w swoim dzieciństwie, nie poddali się jednak i osiągnęli w życiu sukces. Choć na chwilę obecną to tylko udana kariera, liczą również na szczęście w miłości. Marzą o założeniu rodziny.
Antoni Leszeński, starszy już człowiek, który doskonale wie do czego zdolna jest bestia. Na własnej skórze odczuł, jak bardzo boli nienawiść. To właśnie on najlepiej rozumie Wiktora Prado, obaj mają namacalne ślady po razach Kuchcińskiego, byłego prokuratora, kata z Rakowickiej. Antoni jest jedynym człowiekiem, poza braćmi Prado, który wie dlaczego tak naprawdę jego córka Gabrysia została dziewięć lat temu porzucona przez miłość swojego życia... Choć niejako dzięki tamtym wydarzeniom poznała swoje przyjaciółki - Julię i Majkę.

I właśnie wtedy - w końcówce pierwszego tomu - okazuje się, że Gabrysia zniknęła! Najbliższe jej osoby umierają ze strachu a wręcz przerażenia, bowiem do porwania kobiety przyznaje się bestia... Czy uda się ją uratować? Czy będzie w jednym kawałku?
Z takimi pytaniami i emocjami pozostawiła mnie autorka... Co było dalej? Jak ten wątek potoczył się w drugim tomie? Nie zgadniecie! Nie macie żadnych szans.... Ja też nie miałam. Tego nie można było przewidzieć...
Tajne telefony braci Prado zaczynają dzwonić - szukają oni pomocy wszędzie, nawet niezbyt legalnej, byle dowiedzieć się czegoś o losie Gabi. I nagle historia zostaje pokazana z jej perspektywy. Co się działo od chwili, gdy wyszła ze szpitala od Julii? Musicie przekonać się sami...

Ale to nie jedyna taka chwila, w której miałam chęć mordu w oczach... Katarzyna Michalak zadbała, by poziom adrenaliny wciąż utrzymywał się na wysokim poziomie. Dlatego podarowała czytelnikom lot Julii, areszt na Włościańskiej, trudne chwile w życiu Majki oraz Patryka. Jeśli jednak myślicie, że tym razem nie poznacie szczegółów dotyczących krzywdy, jaką Kuchta wyrządzał niewinnym to się mylicie - serce podchodziło mi do gardła w jednym z fragmentów...

Był w książce moment, kiedy pomyślałam niezbyt po polsku, ale w wyniku dwóch niezwykłych wydarzeń w ciągu jednej nocy - "yyyy.... no ok, ale co w takim razie będzie w tomie trzecim, skoro teraz otrzymałam właśnie to??" No dobrze, kilkanaście stron teoretycznej sielanki w życiu bohaterów wystarczy, prawda... Dlatego już w końcówce przeżyłam kolejne tragedie. Było zbyt różowo, za dużo już pojawiało się uśmiechu, szczęścia i miłości... Jestem ogromnie ciekawa jak z przyczyn tego wątku wybrnie autorka.


Tak, wiem to nieco chaotyczna recenzja, ale pisana pod wpływem silnych emocji - wszak około północy zakończyłam lekturę i obawiając się spłycenia moich wrażeń, nie pozwoliłam sobie na zwykłe przetrawienie. Zresztą nie ujawniam tutaj zbyt wiele - każdy element, każde słowo, gest czy choćby dzwoniący telefon to w tej książce bomba zegarowa! Nigdy nie wiadomo, kiedy i gdzie wybuchnie. Dlatego pozostawiam Was z niedosytem i chęcią poznania tej historii osobiście.

Powieść czyta się bardzo szybko, wręcz z niecierpliwością przewracane kartki mają bowiem przybliżyć nas do rozwikłania kolejnych tajemnic. Tylko może warto nie czytać tomu do końca i pozostawić go w chwili pojawiania się kolejnych zwierząt aż do momentu, gdy dostępne będą "Błękitne Sny"?

Katarzyna Michalak składa tą powieścią swoisty hołd - bezimiennym ofiarom Kuchcińskiego oraz "Wilczkowi" - czyli Antoniemu Leszeńskiemu, który jako jedyny nie ugiął się przed bestią z UB. Bardzo duży nacisk położyła również na moc przyjaźni, która jest silniejsza niż miłość, przenosi góry i nie zna granic. Miłość w tej serii ma dość ograniczony zasięg, jest towarem deficytowym i bohaterowie ogromnie się boją w niej zatracić. Ogromnym atutem opowieści są postacie dwóch mężczyzn - doktora Braniewskiego oraz doktora Masłowskiego. Lekarze, którzy bezinteresownie niosą pomoc - przyjaciołom i obcym, nie patrząc na koszty ani własne zmęczenie. Jeden z nich jest nam już znany, drugiego dopiero poznacie, ale obaj odegrali bardzo istotną rolę w życiu naszych postaci.

"Czerwień Jarzębin" to również nawiązanie przez Michalak do bestii, które szczują w internecie. Nie tylko fizyczne znęcanie nad innymi prowadzi przecież do załamań, bólu i strachu. Zwróćcie uwagę, że w czasach nowinek technicznych, wciąż musimy walczyć ze spamem, hakerami i hejtami. Nie niszczmy innym życia, bo nie wiadomo, kiedy trafi na nas... Oby nigdy!


Podsumowując - powieść jest lekturą obowiązkową dla tych, którzy czytali "Leśną Polanę" i mają siły na więcej. Nie zabraknie Wam wrażeń, emocji, wzruszeń, szoku ani strachu. Będzie niepokój, złość, ale i zrozumienie. To nie jest lekka ani sielankowa pozycja, ale jej lektura daje do myślenia. Polecam!





"Leśna Polana"
"Czerwień Jarzębin"
"Błękitne Sny"


Książka przeczytana w ramach wyzwań: 12 u Wiedźmy, 52 książki



Za możliwość przeczytania książki
dziękuję



niedziela, 25 czerwca 2017

Kolejne krakowskie spotkanie z Joanną Stovrag!

Zainteresowanie książką "Chwila na miłość" nie słabnie... I dobrze! Jest warta uwagi i czasu poświęconego na lekturę :)

Kto jeszcze nie miał okazji spotkać się z autorką bałkańskiej opowieści ma ostatnią przed wakacjami szansę - serdecznie zapraszam :)




piątek, 23 czerwca 2017

Anna Mentlewicz "Zemsta na ekranie" - PATRONAT





Autor: Anna Mentlewicz
Wydawnictwo: Melanż
Data wydania: 19 czerwca 2017
Liczba stron: 416










Pisarze uwielbiają zostawiać nas, czytelników, w zawieszeniu i z niedosytem po lekturze finału swoich powieści. Mam na myśli zwłaszcza pierwsze tomy serii, które sprawiają, że nie wiemy co będzie dalej, bowiem autor mógł pójść właściwie w każdą stronę... Czy losy bohatera się wyprostują czy wręcz przeciwnie - będzie musiał stawić czoło kolejnym problemom?

Końcówka "Pewnej pani z telewizji" udowodniła mi, że nie ma możliwości odgadnięcia co autorka przygotowała dla swych postaci oraz że potrafi zaskoczyć. Pozostawiła Stellę w bardzo trudnej sytuacji - pobitą, zdenerwowaną, rozbitą psychicznie i fizycznie. Kobieta przeżyła ogromną traumę, zawiodła się na kimś, po kim spodziewała się przyjaznych uczuć, kto tak bardzo przypominał jej niedawno utraconą miłość. Jednak Jacek okazał się być dwulicowym człowiekiem, dążącym do jej zniszczenia. Na deser zaś ciotka Wanda dorzuciła niespodziankę dotyczącą ojca dziennikarki. Zatem w "Zemście na ekranie" mogło zdarzyć się wszystko, prawda?

Zadbana, piękna, obowiązkowa i niezmiernie uczciwa prowadząca talk-show "Rozmowy o niewidzialnym" Stella Lerska musi podjąć ogromnie trudną decyzję - jak zakończyć sprawę pobicia, by uwolnić się od koszmarów. Musi przyjmować leki na depresję i ataki paniki, gdyż w różnych sytuacjach odczuwa zawroty głowy, osłabienie i nawet osuwa się po ścianach. Co zezna w sprawie Jacka? Czy to pozwoli jej zapomnieć? A może Miliński nie zamierza odpuścić i będzie nadal jej zatruwał życie?

Lerska w tym tomie odkryje również nieco prawd o przeszłości swojej rodziny. Ciotka poprosiła ją o wyjazd do Berlina - do ojca... To on żyje? Dlaczego nikt jej nie powiedział?? Z jakiego powodu matka i ciotka zataiły ten fakt? Na dodatek okazuje się, że jednak ojciec zmienia plany i to on przyjeżdża do Polski. Dlaczego? Stella nic z tego nie rozumie, ale nadal nie dowiaduje się prawdy... Czy chętnie spotka się z Gerardem? Jak zareaguje na jego wyznanie? Kto był bardziej zaskoczony prawdą dotyczącą powodu zniknięcia Gerarda z życia Lerskiej - Stella czy ja? Przyznaję, że było to nietypowe i nie sądziłam, że właśnie dlatego matka Stelli zabroniła mu kontaktu z córką... Ale to były inne czasy... trzydzieści pięć lat wcześniej społeczeństwo inaczej postrzegało problem, który zmusił ją do podjęcia takiej właśnie decyzji. Czy w innym czasie byłaby inna?

Jeśli jednak myślicie, że to już koniec zagadek, tajemnic i niespodzianek to jesteście w błędzie. Anna Mentlewicz ma głowę pełną pomysłów i nie pozwala czytelnikowi na nudę.
Bardzo dużo zmian czeka Stellę w telewizji - nowy kontrakt oraz zmiany w programie, których pragnie lub niekoniecznie... Jak wybrnie z kłopotliwych sytuacji? Czy domyśla się jaką potyczkę słowną przygotował dla niej los? Jedno jest pewne - jestem ogromną fanką tematyki, jaką wykorzystuje w swoim talk-show. Nie ma tam żadnych schematów, utartych rozmów czy wyświechtanych sloganów. Pełen profesjonalizm. Zwłaszcza, że atmosfera zaczyna być napięta - w telewizji, ale również na uczelni. Co wymyślili studenci? Musicie sprawdzić już sami :)

Jeśli nadal nie jesteście przekonani, że to oryginalna, zapadająca w pamięć oraz dająca do myślenia powieść obyczajowa, to mam jeszcze "asa w rękawie". A dokładniej - papugę :) Za sprawą nowego sąsiada, w życiu Stelli pojawia się Żakuszka - niezwykły ptak, który nie tylko potrafi mówić, ale również żywo i aktywnie uczestniczy w konwersacjach. Dawka humoru w trudnych chwilach gwarantowana!


Annie Mentlewicz świat telewizji jest doskonale znany a jego cienie i blaski widać na kartach tej książki. Dzięki jej obyciu w środowisku możemy dokładnie poznać nie tylko pracę zespołów redakcyjnych, montażystów, ale też prezesów, którzy nie zważając na nic podejmują decyzje, nie do końca zgodne z sumieniami, zwłaszcza podwładnych. Liczą się tylko pieniądze. Nie człowiek. Jak nie ulec magii "szmalu"? Jak wyświadczać innym przysługi, by nie okazały się być "niedźwiedzimi"? Jak żyć właściwie - z honorem i szacunkiem do samego siebie, by kolejne pokolenia myślały o nas dobrze?

Wiele pytań powstało w mojej głowie po lekturze "Zemsty na ekranie". To powieść skłaniająca do refleksji - na warsztat kładziemy zarówno życie i postępowanie bohaterów, które analizujemy pod kątem tego, czy dokonali właściwych wyborów. Możemy też nieco skrytykować, jeśli naszym zdaniem, można było problem rozwiązać lepiej. Ale są też pytania, które dotyczą tego, co będzie dalej... Co autorka zaplanowała dla swoich postaci? Czy Stella nadal będzie prowadziła "Rozmowy o niewidzialnym"? Jaki będzie finał jej relacji z Jackiem? Czy znajdzie wreszcie szczęście w życiu prywatnym?

Nie wiem jak Wy, ale ja zawsze podczas czytania mam swoje teorie w temacie "co będzie dalej"... Nie inaczej jest teraz, bowiem nie czuję się usatysfakcjonowana wątkiem Gerarda, brakuje mi czegoś mocnego w tej historii. Podobnie rzecz ma się z ciotką Stelli - Wandą. Już w pierwszym tomie miałam wrażenie - które teraz się jeszcze spotęgowało - ona coś ukrywa! To niemożliwe, że ot tak po prostu jest samotną kobietą... Doszukuję się tutaj - nieporuszonej w żadnej mierze - zagadki. Ale przecież przed nami tom trzeci! Ciekawa jestem czy autorka spełni tam moje marzenia i choć w jednym z tych wątków otrzymam wyjaśnienie. Byłoby fantastycznie spotkać się również z papugą :)


Podsumowując - "Zemsta na ekranie" to fascynująca opowieść o świecie mediów, w którym wszystko się może zdarzyć. Trzeba umiejętnie dobierać zaufanych współpracowników, bo czasami przyjaciele okazują się wrogami... Intrygi, kłamstwa i tytułowa zemsta dostarczają - poprzez doskonale scharakteryzowanych bohaterów - wielu emocji, które nie odpuszczają aż do ostatniej strony. Książkę czyta się bardzo szybko i niezwykle przyjemnie, gdyż wciąż czekają na nas zaskoczenia i problemy do rozwiązania. Pozostaje oczekiwać na trzeci tom. Kto czeka ze mną?






"Pewna pani z telewizji"
"Zemsta na ekranie"



Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję Autorce oraz

czwartek, 22 czerwca 2017

Anna Gibasiewicz "Baśń o perle"




Autor: Anna Gibasiewicz
Wydawnictwo: Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza
Data wydania: 2017
Liczba stron: 54










Chcecie poczuć się jak dzieci? I to nie za sprawą puzzli, lodów czy wesołego miasteczka? Zapraszam Was na słów kilka o pewnej baśni, która skradła moje serce...

Za górami, za lasami, w pewnej dalekiej krainie mieszkał kupiec, który w pojedynkę wychowywał córkę - jedynaczkę. Dziewczyna miała na imię Elwika i za nic nie zważała na ojca czy ukochaną nianię. Liczyły się dla niej tylko bogactwa, skarby i coraz to nowsze suknie. Rozkapryszona i rozpieszczona Elwika nie brała pod uwagę wieku czy zmęczenia kupca, nie baczyła też na pory roku...Tym razem wymyśliła sobie, że ponad wszystko musi posiąść perłę, najpiękniejszą i najcudowniejszą, która błyszczy tysiącem blasków. Fałszywy kruk tylko ją utwierdzał w przekonaniu, że to właśnie ta perła stanie się źródłem jej szczęścia i tylko dzięki niej będzie możliwe jej małżeństwo ze szlachetnym młodzieńcem - bywalcem wydawanych przez kupca licznych balów.

Kochający ojciec chcąc nie chcąc musiał wyruszyć do nieznanej krainy i zdobyć perłę, bowiem żadne tłumaczenia nie trafiły do Elwiki. Zdradzę, że udało mu się zdobyć drogocenny przedmiot, ale ile to kosztowało jego i innych... O tym musicie już przeczytać sami, zwłaszcza że to dopiero początek tej baśni.

"Baśń o perle" jest napisana pięknym językiem; bardzo plastycznym, trafiającym do różnych grup odbiorców. Niezależnie od tego ile masz lat, treść niewątpliwie Cię ucieszy. Z drżeniem serca śledziłyśmy kolejne losy Elwiki. Trzymałyśmy kciuki za jej ojca a później za samą dziewczynę, kiedy wyruszyła ona w drogę.
Baśń została podzielona na trzy części, które powodują iż widzimy podobieństwo do konstrukcji według schematu wstęp-rozwinięcie-zakończenie. Zabieg ten sprawia, że z coraz narastającym napięciem oczekujemy na kolejne wydarzenia. Czcionka jest na tyle duża, że kilkulatki mogą samodzielnie poznać opowieść o perle. A warto... Dlaczego?

Historia Elwiki przypomina mi wiele baśni, które miałam okazję poznawać w dzieciństwie. Dziecko ma szansę rozróżnić dobro od zła. Zrozumieć, że nie jest ważne to co posiadamy, ale to co mamy w sercu. Córka kupca początkowo patrzyła tylko na bogactwo i nie zwróciła uwagi na ludzi gromadzących się wokół niej, którzy otaczali ją troską i opieką. Nie dostrzegała miłości, choć w głębi siebie ogromnie jej pragnęła. Jednak wzrok przesłaniały jej pragnienia rzeczy namacalnych, co przeradzało się tylko i wyłącznie w pychę, chciwość i wywyższanie się.

To opowieść z morałami. Jestem godna podziwu, jak wiele mądrych prawd zmieściła autorka w tak krótkim utworze. I to wcale nie na siłę, kolejne przesłania są po prostu świetnie wkomponowane w treść. Nie ukrywam, że niektóre wydarzenia do końca pozostały dla mnie niespodziankami, nie udało mi się odgadnąć wszystkich wcześniej.


"Baśń o perle" to klasyka gatunku - magiczna, przepełniona głębokimi ideami, w której obowiązkowo pojawia się walka dobra ze złem a jeden z bohaterów doznaje olśnienia i zmienia swoją postawę. Sporo tu również uczuć oraz dobra płynącego zewsząd do głównych postaci. Gorąco zachęcam Was do poznania osobiście lub przeczytania najmłodszym tej baśni - jest ponadczasowa i bardzo poruszająca.






Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję Autorce

poniedziałek, 19 czerwca 2017

"Zemsta na ekranie" Anny Mentlewicz - dziś ma premierę!


Intryguje Was świat telewizji?
Zastanawiacie się jak wygląda tworzenie programów "od kuchni"?
Jak powstają nowe pomysły?

Niezwykłą ucztą, która odpowie na Wasze pytania jest seria Anny Mentlewicz.

Mocno stąpająca po ziemi Stella, której nie brak problemów na wszystkich frontach - praca, życie osobiste a nawet tajemnicza przeszłość jej rodziny - nieustannie mnie zaskakuje.


Mieszkańcy Warszawy oraz okolic mają szansę wziąć udział w oficjalnej premierze książki:








Zanim przeczytacie moją recenzję, która już niebawem, wspomnę o dwóch faktach:
- macie ochotę wygrać "Zemstę..."? Już teraz - jako blog patronujący książce - zapraszam na konkurs :)
- papuga na okładce nie znajduje się tam bez powodu - to niezwykła bohaterka tej powieści :D  Jest źródłem ogromnej dawki humoru!

niedziela, 18 czerwca 2017

SJ Hooks"Debiutant"




Tytuł oryginalny: Absolute Beginners
Tłumaczenie: Aga Zano
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Data wydania: 24 maja 2017
Liczba stron: 272
Seria: Absolute tom 1








Nie czytałam w ostatnim czasie żadnego erotyka a tym bardziej naprawdę dobrego. Dlatego postanowiłam skusić się na "Debiutanta", licząc na ucztę zmysłów. Czarno-biała okładka, na której wyróżniają się jedynie dwa czerwone elementy - usta oraz tytuł - zapowiadała wyborną lekturę pośród pragnień i zbliżeń dwojga ludzi. Zapraszam na słów kilka o fabule i moje wrażenia.

Stephen ma trzydzieści trzy lata i jest wykładowcą literatury angielskiej w San Francisco. Jest postrzegany jako niemrawy, nudny i beznadziejnie ubierający się "emeryt". Młodszy brat - Matt - stara się go rozruszać, zapewnić towarzystwo i rozrywkę a nawet wraz z matką umawiają Stephena na randki w ciemno. Tylko czy mają one szansę powodzenia skoro poznawanie nowych ludzi wywołuje u niego stres? Z każdą z tych kobiet nasz bohater spotkał się tylko raz... Dlaczego?

Życie wykładowcy przestało być przewidywalne i beznadziejne z chwilą, gdy uczęszczająca na jego zajęcia panna Wilde stała się dla niego kimś więcej, niż tylko studentką. Para rozpoczyna spotkania, które dla przyszłości obojga muszą pozostać sekretem. Seks z młodszą o dziesięć lat dziewczyną jest dla Stephena prosty, przyjemny i zdecydowanie zmienia jego podejście do sfery będącej dotychczas tematem tabu.

To zadziwiające co panna Wilde zrobiła z tym statecznym i poważanym wykładowcą. Odważna, otwarta i pewna siebie studentka udowodniła, że każdego można nauczyć bycia dobrym kochankiem. Dzięki temu, że nie odczuwała wstydu ani nagości i mówiła wprost o tym czego oczekuje, wspólne chwile obfitowały w niespodziewane zdarzenia - oczywiście dla Stephena... Mężczyzna ogromnie dużo się nauczył od młodej kochanki, która nie krytykowała jego braku doświadczenia, tylko instruowała krok po kroku co ma robić, by obojgu sprawiało to radość i dawało oczekiwaną przyjemność.

Para głównych bohaterów została bardzo dobrze scharakteryzowana. Poznajemy zarówno ich wygląd, osobowość, wady i zalety a także zawiłości życia osobistego. Sceny erotyczne są bardzo dobrze napisane a z czasem obfitują w coraz większą liczbę emocjonujących momentów... Można poczuć szybsze bicie serca czy włoski podnoszące się do góry...
Ale - no właśnie - to wszystko co mogę napisać na plus o tej książce. A zapowiadało się tak dobrze!

"Debiutant" to historia bardzo zgrabnie wymyślona, z ogromnym potencjałem na intrygującą erotyczną przygodę a zakończyła się dla mnie klapą. Fabuła jest tutaj naprawdę uboga, niewiele się dzieje poza relacją Julii i Stephena. Bohaterów drugiego planu nie dość, że nie ma zbyt wielu to jeszcze nie wprowadzają do opowieści powiewu świeżości czy choćby dodatkowych zdarzeń, które powodowałyby moje oczekiwanie na kolejne strony.

Zawiodłam się też na postaci wykładowcy - gdzie w dzisiejszych czasach znajdziemy faceta po trzydziestce, który nie zna podstaw seksualności człowieka i nie potrafi w żadnej mierze dogodzić partnerce? Zresztą i o swoim ciele nie ma zbyt wielkiego pojęcia a powtarzane w kółko - a właściwie wyjąkane - "eeeee" nie podnosi mojej oceny. To niestety wszystko na co go stać w chwili stresu, czyli gdy tylko widzi lub czuje pannę Wilde.

Książka autorstwa SJ Hooks to historia życia przewidywalnego nauczyciela, którego codzienność zmienia właścicielka mieszkania przepełnionego artystycznym nieładem. Julia Wilde jest dwudziestodwuletnią dziewczyną. Nieposkromioną, prowokującą i zafascynowaną nową relacją. Czy ten związek ma szansę przetrwać piętrzące się trudności? Czy mogą sobie ufać i nikt nie dowie się o potajemnych spotkaniach? Tego już musicie dowiedzieć się sami, jeśli pomimo wytkniętych przeze mnie wad, macie ochotę na "Debiutanta". Ja muszę zastanowić się poważnie nad faktem czy chcę przeczytać kontynuację, czyli "Absolwentkę".






Książka przeczytana w ramach wyzwań: Grunt to okładka, Pod hasłem, 52 książki


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję


czwartek, 15 czerwca 2017

Agnieszka Krawczyk "Słoneczna przystań"




Autor: Agnieszka Krawczyk
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 26 kwietnia 2017
Liczba stron: 512
Seria: Czary codzienności tom 3


Książkę koniecznie należy czytać jako ostatnią z serii






"Nie chcę! Nie chcę! Protestuję!"
Takie słowa wypowiedziałam, kiedy skończyłam czytać powieść Agnieszki Krawczyk. Dlaczego? Przecież uwielbiam twórczość autorki i w ogóle polskich pisarek? Czemu zareagowałam właśnie tak? Postaram się odpowiedzieć na intrygujące Was pytania.

Jednak najpierw przenieśmy się do Zmysłowa, uroczego i z pozoru spokojnego miasteczka w pobliżu Cieplic. Turyści i kuracjusze dostrzegają tutaj wyłącznie ciszę, uroki małej miejscowości oraz piękno krajobrazu. Popołudnia i wieczory spędzają w kawiarni "3 Siostry i 3 Koty", gdzie o wyjątkowy nastrój oraz smak i zapach przekąsek dbają przemiłe właścicielki.

Pomyślicie - sielanka... Nic bardziej mylnego! To cisza przed burzą, którą coraz bardziej odczuwa Agata. Z trzech stron będą nad jej głową gromadziły się gradowe chmury, ale na szczęście ma oparcie w siostrach i przyjaciołach, bo nie zawsze wie jak postąpić czy jaką decyzję podjąć i lubi to skonsultować. Jak twardo stąpająca po ziemi Niemirska poradzi sobie z problemami? Żona burmistrza nie przebiera w środkach, by zmusić Agatę do sprzedaży działki, by mogła wybudować termy. Posuwa się do szantażu a nawet wysyła z misją miejscowego księdza. Jej dwulicowość jest doskonale widoczna w chwili, gdy musi prowadzić rozmowy dotyczące planowanej wystawy obrazów Ady Bielskiej. Musi przemienić się wtedy w profesjonalistkę i jako dyrektorka domu kultury rzeczowo omówić szczegóły z Niemirską. Czy wystawa ma szansę na powodzenie w takiej sytuacji?
Nie możemy również zapominać jak zakończył się drugi tom serii Czary Codzienności... Do życia sióstr wkroczył przecież z butami Tomasz Halicki pragnący... No właśnie, czego on tak naprawdę chce... Bo wciąż kręci i mąci, ale nie potrafi się określić i jest nieszczery. A potem jeszcze do gry zaprasza Lorę Hagen i w Zmysłowie zrobi się niezły kocioł...
Agata musi odnieść się również do szybszego bicia własnego serca, tylko do dyskusji włączy się umysł, tłumaczący jak i co wypada, więc sytuacja stanie się patowa... Co się wydarzy, by Niemirska podjęła walkę o szczęście? A może woli wyperswadować sobie miłość?

Rozważna i o dobrym sercu Daniela będzie ulegała jego porywom (ach te uczucia...:), nie mogąc się opędzić od adoratorów. Z zaangażowaniem wspiera Agatę a jednocześnie widać z jak wielką pasją tworzy swoją książkę kucharską. Jednak lepiej jej nie drażnić, bo kiedy jest wściekła potrafi ciskać gromy a mówienie wprost to jej specjalność, więc wiecie... można usłyszeć to i owo.

W powieści nie zabrakło nowych bohaterów, którzy wnoszą dużo ciekawych wątków i zabawnych lub irytujących sytuacji. Powracają również postacie doskonale nam znane, ale czasem po znacznych przemianach. Tylko czy są one szczere? Jak bardzo namieszają? Komu należy kibicować a kto będzie nam "grał na nerwach"?
Bardzo spodobała mi się postać Lucyny, nowej bohaterki, ale jakże właściwie osadzonej w tym tomie. Jej wiedza oraz humor i postawa ekologów wielokrotnie poprawiali mi nastrój i uspokajali skołatane nerwy... Choć nie wiem czy nie powinnam skorzystać z kąpieli krajobrazowych Danieli, które podobno są najlepszą terapią dla skołatanej duszy...

A propos ukojenia - moją sympatią cieszyły się spotkania bohaterów pod lipami - było sympatycznie, klimatycznie i nastrojowo. Z wielką chęcią usiałabym wieczorem w tak zorganizowanym miejscu z przyjaźnie do mnie nastawionymi ludźmi. Bohaterowie podczas tych spotkań, nie tylko relaksowali się przy niebiańskich potrawach czy niezwykłej herbatce, ale przede wszystkim obmyślali plan wyparcia Trzmielowej z szaleńczego projektu. Szukali wparcia i argumentów z różnych stron, od wielu osób, oczywiście z różnym skutkiem. Czy mieszkańcom uda się uratować Zmysłowo przed termami?

Agnieszka Krawczyk podarowała swoim czytelnikom naprawdę duży kawałek dobrej obyczajówki, bowiem powieść liczy ponad pięćset stron. Znajdziemy w niej wiele problemów, które dotykają normalnych ludzi w zwyczajnym życiu. Jest niespodziewana ciąża, zemsta, miłość sprzed lat, niepewność dokonanych wyborów tuż przed ślubem czy też uczucie przenoszące góry. Sporo miejsca autorka poświęciła wartościom, które powinny wieść prym - miłość, przyjaźń, niesienie pomocy słabszym. Żądza pieniądza i hołd składany niewłaściwym ideom doskonale pokazują jak bardzo nieszczęśliwymi ludźmi możemy się stać. Krawczyk nie zapomniała też o błędach, które przecież popełniamy wszyscy. Jednak udowodniła, że nawet jeśli nam się przytrafiają, nawet gdy powielamy potknięcia innych to czasami sytuacje na tyle się różnią, że nasz wybór można usprawiedliwić.

Spokojna, leniwa i wspaniale letnia, ale i z odpowiednią dawką emocji, uczuć i niespodzianek - taka jest ostatnia powieść z serii Czary codzienności. Jest to lektura idealna na nadchodzący czas, kiedy można usiąść z napojem chłodzącym pod lipą, kasztanem czy po prostu na balkonie i zatopić się w problemach innych.

Trochę żałuję, że moja przygoda z trzema siostrami dobiegła już końca (teraz już rozumiecie początek mojej recenzji). To był wspaniały czas, gdy mogłam śledzić losy niezależnej Agaty, łagodnej Danieli i bardzo dojrzałej jak na swój wiek Tosi. Każdy ich dzień przynosił coś nowego i pozwalał mi oderwać się od własnej - często trudnej - rzeczywistości. A wszystko dlatego, że Agnieszka Krawczyk potrafi czarować słowami, przenosić w czasie i przestrzeni opisami a czynić życie barwniejszym wprowadzając do niego swoich bohaterów.

Macie ochotę na ciepłą, bajeczną i zaczarowaną powieść z akcją w małej, podgórskiej miejscowości? Zatem z całego serca polecam Wam "Słoneczną przystań", ale koniecznie na samym końcu tej serii.






"Siostry"
"Przyjaciele i rywale"
"Słoneczna przystań"
"Magiczny wieczór"


Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję


środa, 14 czerwca 2017

Dziś premiera "Córki wiatrów" Magdy Kordel!


Dzisiaj swoją premierę ma najnowsza i dotycząca wydarzeń z przeszłości powieść Magdaleny Kordel.


Moje wrażenia możecie znaleźć TUTAJ


Kto już czytał?

Kto posiada, ale jeszcze nie poznał treści?

A kto czytał i uważa tak jak ja, że to wprawdzie nie Malownicze, ale też można się zakochać? :)






Na wewnętrznym skrzydełku  książki możecie znaleźć moją rekomendację:

Zupełnie nowe oblicze Magdaleny Kordel, która tym razem intryguje barwną historią rozgrywającą się tuż po powstaniu listopadowym. "Córka wiatrów" to niezwykła powieść o tajemnicach z przeszłości i sile kobiet. Piękna historia o przyjaźni, zaufaniu, utracie, miłości oraz kruchości życia. A w tle porywczy mężczyźni dążący do przelewu krwi. Polecam!





 Jestem ogromnie ciekawa Waszym wrażeń! Czekam na opinie :)

niedziela, 11 czerwca 2017

Natasza Socha "Zula i porwanie Kropka"




Autor: Natasza Socha
Ilustrator: Agnieszka Antoniewicz
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data wydania: kwiecień 2017
Liczba stron: 192
Wiek odbiorcy: 6-10
Seria: Czarodziejka Zula tom 1








Twórczość Nataszy Sochy znałam dotychczas jedynie z punktu widzenia literatury dla dorosłych, jednak kiedy pojawiła się Zula - czułam, że muszę to sprawdzić :) Wszak wielu pisarzy tworzy dla różnych grup wiekowych i to z powodzeniem. Jak mi się podobało? I co powiedziała moja niebawem Siedmiolatka?


Zula ma dziewięć lat, burzę rudych włosów i uwielbia ubierać się na "chłopczycę". Najbliższy rok ma spędzić u ciotek-bliźniaczek Meli i Heli, czyli starszych sióstr jej matki - Anieli. Dlaczego? Otóż rodzice będący lekarzami odkryli powołanie do leczenia dzieci w Afryce, więc dom z wieżyczkami i jakże nietypowymi mieszkankami ma stać się teraz jej lokum. Jednak dziewczynce ogromnie się podoba w Poziomkowie i zupełnie nie rozumie dlaczego mama tak skrupulatnie prosiła siostry, by były grzeczne. Przecież one tak się ucieszyły na widok siostrzenicy, której nie widziały siedem lat! Dlaczego?

Początkowa niechęć i podkówka na buzi Zuli bardzo szybko zmieniła się pod wpływem uroczych ciotek. Czuła się tutaj doskonale, miała bowiem oryginalny pokój, własne zwierzątko (a nawet dwa) oraz niesamowite potrawy na stole. Postarała się również o nowych kolegów a później.... Później zaczęło się robić magicznie... Zula powoli odkrywała swoje zdolności, które wywoływały zdziwienie, przerażenie, ale i radość - w zależności od tego kogo dotyczyły i jak się objawiały. Dzięki budzącej się w niej magii, dziewczynka utarła nosa nielubianej Druzjannie a później wzięła udział w poszukiwaniach zaginionego pupila swojej wychowawczyni - pieska Kropka.


To oczywiście tylko ułamek zabawnej opowieści o dziewczynce z rodziny czarownic, która
niezmiernie spodobała się nam obu. Magiczna i mądra historia o przyjaźni, chęci niesienia pomocy, w której nie brakuje również "czarnych charakterów" w osobach Druzjanny oraz porywaczki Kropka. Na przykładzie tej książeczki dzieci bardzo łatwo zrozumieją jak odróżnić dobro od zła i dlaczego nie wypada być złośliwym czy pazernym.

Natasza Socha wyśmienicie poradziła sobie z dotarciem do młodszych czytelników. Zula jako ich równolatka znakomicie czuje się w roli przewodniczki po świecie magii i czarów. Jest wręcz charyzmatyczna i potrafi zjednać sobie przyjaciół, choćby dotychczas nie lubili się wzajemnie. Zula nie ma zbyt wygórowanych marzeń, jednak drażnią ją pewne sytuacje czy osoby i stara się je zmieniać po swojemu.

Jeśli chodzi o stronę graficzną to muszę przyznać, że zrobiła na mnie ogromne wrażenie - proste czarno-białe ilustracje, zabarwione jedynie kolorem żółtym doskonale oddają treść książeczki, jednocześnie nie odwracając od niej uwagi dziecka. Czcionka jest na tyle duża, że moja płynnie czytająca córa była w stanie poznawać sama kolejne rozdziały, jednak są one na tyle długie, że pod koniec już się niecierpliwiła, dlatego uważam, że czytelnikom w tym wieku powinno się pomóc w lekturze (my czytamy na przykład strony naprzemiennie), by nie odczuwało zniechęcenia, choć sama opowieść wywołuje pytania, śmiech, zainteresowanie i pragnienie poznania zakończenia.

Ciekawa grafika, intrygująca i magiczna bohaterka oraz niezwykłe przygody młodych przyjaciół to niewątpliwe atuty tej książeczki, dlatego jeśli jeszcze jej nie znacie to zachęcam do sięgnięcia. Gwarantuję, że nawet dorośli czytelnicy będą czuli zainteresowanie przygodami uroczej Zuli i choć na chwilę pozazdroszczą jej umiejętności :)






"Zula i porwanie Kropka"
"Zula w szkole czarownic"



Książka przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, 52 książki




Za możliwość przeczytania książki
dziękujemy



Wyniki BONUSA!

To był wzór.
Waszym zadaniem było poważnie, lub mniej poważnie, odwzorować okładkę - sposoby były dowolne.

Otrzymałam tylko dwie prace konkursowe.


Pierwsza - mam nadzieję, że Magda mnie nie zamorduje, ale chciałam docenić jej pracę - przerobiła nieco swoje zdjęcie ślubne :) Prawda, że widzicie podobieństwo? [napiszcie, że tak to może przeżyję :)]






I druga - to efekt pracy totalnie twórczej. Autorka użyła - jak sama napisała - kredek wodnych, akwareli szkolnych, suchych pasteli oraz masy wody...
Oto praca Agnieszki Z.:





Szkoda, że nie mam dwóch książek, bo obie dostałybyście ode mnie po nagrodzie...  Jednak w tej sytuacji - wybaczcie, ale moje serce skradła praca....


.... Agnieszki.


Agnieszka - gratuluję! Twój adres już mam, zatem książka dołączy do Twojej przesyłki :)

sobota, 10 czerwca 2017

Konkurs urodzinowy - WAŻNE - kto nie dostanie nagród?

Mam nadzieję, że po takim tytule wszyscy uczestnicy konkursu to przeczytają...

Kochani,
sami w komentarzach zauważyliście ile czasu kosztowało mnie zorganizowanie tego konkursu. Od chwili wymyślania, negocjacji z wydawnictwami w sprawie nagród poprzez kolejne etapy i to jeszcze nie jest dla mnie koniec pracy.

W tym czasie każdą możliwą chwilę poświęcałam konkursowi... Mało czytałam, recenzji na blogu jest malutko... Zwłaszcza w ostatnim czasie.

Dlatego proszę doceńcie to.... Kiedy prosiłam, by zadania konkursowe wpływały z tematem maila "Urodzinowy konkurs" - nie wszyscy to szanowali... maile wyławiałam często z gąszcza innych maili i przenosiłam do właściwego folderu.... A co gdyby mi umknęły gdzieś między innymi i wylądowały w koszu??

Ale jest sobota, gotuję obiad, wychodzę z córką do kina i na kinderbal i naprawdę mam masę pracy.... Zamiast kopiować po prostu Wasze adresy z maili tworzę tego posta...

Dlatego dwie ważne sprawy!


1. Mail z adresem MUSI być przesłany z tego samego adresu mailowego co zadania konkursowe - nie pisałam o tym, bo dla mnie to jednoznaczne...
2. Proszę o przesłanie adresu wg podanych przeze mnie wytycznych w mailu z wynikami - chodzi mi o tytuł maila - niestety nie mam czasu na łowienie spośród dziesiątków innych maili tych Waszych adresowych - proszę uszanujcie mój czas.

Będę wdzięczna :)

piątek, 9 czerwca 2017

Konkurs urodzinowy na 5 lat bloga - WYNIKI, czyli co dla kogo :)

Dziś jest Dzień Przyjaciela!
Czy to nie super okazja do publikacji ostatecznych wyników? :)


Poniższe wyniki miałam gotowe już wczoraj późnym wieczorem, jednak jak zawsze w takich sytuacjach - musiałam się z podjętymi decyzjami "przespać" :)  [i jeszcze przygotować posta musiałam :)]

Przydzielanie zakończyłam dokładnie o 22:58 a wcześniej czekałam na Wasze ewentualne dopiski w dziedzinie co chcielibyście jeszcze na "tak"/"nie"/już posiadam...

Zanim poznacie wyniki chciałabym napisać kilka słów.

Po pierwsze BARDZO dziękuję Wam za udział! Nie wiem jak Wy, ale świetnie się bawiłam, pomimo że musiałam podejmować strasznie trudne decyzje. Mam jednak nadzieję, że będziecie zadowoleni z efektów naszej wspólnej pracy :) Że razem ze mną skorzystacie z poleceń, krzyżówek...

Po drugie - szkoda, że niektórzy zamykali sobie drogę do mniej znanych książek, bowiem.... zresztą wnikliwie przeczytajcie kto i co wygrywa, najlepiej do samego końca - bądźcie cierpliwi!

Po trzecie - już teraz zapraszam Was na FB - kiedy osiągniemy liczbę 400 polubień, znów będzie książka do wygrania :)
Kiedy kolejny konkurs na blogu? Jeszcze nie wiem, ale bądźcie czujni. Do jutra trwa jeszcze bonus!




Bardzo chciałabym podziękować - w imieniu swoim (i Waszym chyba też :) - sponsorom, bez których nie byłoby świetnej zabawy i pięknych nagród! Dziękujemy! :)



SPONSORZY:



























A poniższe NAGRODY wędrują do (kolejność książek przypadkowa z maila, w którym wystartował konkurs - tak jak pisałam nagrody były przyznawane wg kolejności punktowej - opublikowanej wczoraj):



Paulina Sarnecka




Jagoda G.

Krystyna Cieśla

Jagoda G.

Beata Kandzia

Agnieszka Z.

Sylwia Wełna


Gosia S.


Agnieszka Ciepichał

Aine

magdalenardo

Sylwia Wełna

Agnieszka Ciepichał


Monika Piotrowska-Wegner

pasjonatka książek
Marzena Pająk

Aine

Robert Czyżycki
Gosia S.

Bernadeta Rohda

Epilog - zaczytana Joana
Robert Czyżycki

Edyta Chmura

Agnieszka Z. oraz Magdalena Urbańska

Magdalena Urbańska
pasjonatka książek oraz iza81 (Wyszomirska)

magdalenardo oraz Czarne Espresso

Magdalena Woźniak oraz Badylarka Domatorka

Chaga, Czarne Espresso oraz Epilog - zaczytana Joana
Sylwia Waligóra

Katarzyna Iwańczak
Bernadeta Rohda

Sylwia Waligóra

Krystyna Cieśla
Monika Wilczyńska

Gosche Books

Chaga


Jak już zapewne zauważyliście, niektóre osoby dostały po więcej niż jednej nagrodzie, ponieważ było Was mniej niż nagród. Druga runda zaczynała się znów na początku tabelki punktowej i przyznawałam to co jeszcze miałam do rozdania. Jednak niektórzy chcieli tylko kilka tytułów, więc czasem zdarzyło się tak, że osoby z mniejszą liczbą punktów mają po dwie nagrody a te z większą - po jednej.


GRATULUJĘ!!! :)
Liczę, że jesteście choć ciut zadowoleni, bowiem starałam się, by każdy otrzymał coś ze szczytu swej listy marzeń.


Bardzo proszę teraz o przesłanie adresów na mojego maila [ejotek1980(małpa)gmail.com]

Bym mogła sprawie rozdzielić Wasze adresy, bowiem część nagród wysyłam sama a część muszę przekazać do Wydawnictw - proszę wpiszcie w tytule maila "Urodzinowy konkurs - adres".
Usprawni to moją pracę i przyspieszy wysyłkę. Będę też wdzięczna za informacje mailowe lub w komentarzach, że nagrody do Was dotarły.
UWAGA - osoby, które otrzymają nagrody z Wyd. Prószyński proszone są o podanie w mailu również numeru telefonu.

Wprawdzie wiele z Waszych adresów posiadam z poprzednich konkursów, zwłaszcza urodzinowego, ale mogło się coś zmienić i nie chciałabym błędnie wysyłać.



Raz jeszcze dziękuję za udział i gratuluję!

                                                             ejotek