Strony

piątek, 31 października 2014

Jan Polkowski Laureatem Nagrody IDENTITAS




Z radością informujemy, że laureatem pierwszej edycji Nagrody Identitas został Jan Polkowski, autor ŚLADÓW KRWI próbę stworzenia wielkiej panoramy skomplikowanych polskich losów, pytanie o nasze splątane korzenie, a przy tym pokaz maestrii w operowaniu językiem polskim.







Przewodniczący Jury Nagrody części literackiej – Paweł Lisicki tak uzasadnił ten wybór:

,,Kapituła nagrody Identitas zdecydowała się nagrodzić książkę "Ślady krwi" Jana Polkowskiego. To dzieło wybitne, w oryginalny i głęboki zarazem sposób pokazujące losy całego pokolenia Polaków. Jednocześnie jest to piękna przypowieść o poszukiwaniu tożsamości przez jednego człowieka, głównego bohatera książki, który pragnąc odnaleźć siebie i zrozumieć kim jest musi zmierzyć się z przeszłością swoją, swojej rodziny, swego narodu.
Książkę Polkowskiego wyróżnia też niezwykły język, czysty, nasycony metaforami, mocny, prawdziwie poetycki. To proza najwyższych lotów.

Więcej informacji o książce:


środa, 29 października 2014

Magdalena Lewecka "Moja lista szaleństw"



Autor: Magdalena Lewecka
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 2012
Liczba stron: 264











Czy tego chcieliśmy czy nie - nadeszła jesień. A co za tym idzie długie i chłodne wieczory, mgliste dni i szybkie przemieszczanie się po chodnikach bez szans na pogawędkę z kimkolwiek, bo wszystkie członki ciała sztywnieją na zimnie. Szukamy wtedy okoliczności łagodzących otaczający świat, w postaci herbatek z miodem czy dobrych lektur. Jeśli brakuje Wam pomysłów w zakresie opcji drugiej to zachęcam do przeczytania niepozornej książeczki "Moja lista szaleństw". Nie pamiętam skąd się u mnie wzięła, ale po cichu gratuluję sobie ówczesnego zakupu.

Marta ma prawie trzydzieści lat i właśnie zostaje singielką. Wspólnie ze swoim kilkuletnim (stażowo) facetem Michałem, podejmują bowiem decyzję o rozstaniu. Początkowo łatwo nie jest, Marta bowiem rozmyśla nad słusznością podjętej decyzji i martwi się, że takiej "starej" to już przecież nikt nie zechce. Na szczęście w kłopotach sercowych może liczyć na przyjaciółkę Kaśkę. I to właśnie podczas ich babskiego wieczoru Marta tworzy listę szaleństw. Kiedy była w związku nie mogła sobie przecież na takową pozwolić. A dokładniej na jej realizację. Co znajduje się na rzeczonej liście? Między innymi: upicie się, podróż w nieznane, piękny facet i seksowna bielizna. Niezły zestaw, prawda? Czy Marta zrealizuje choć część planu?

Czytając książkę ubawiłam się "po pachy". Marta to bowiem zwariowana dziewczyna, choć z pozoru poukładana. Jak sobie wyobrażacie zabawianie swojego "byłego" podczas wesela jego siostry, na którym to występujecie nadal w charakterze pary, bowiem on nikomu nie powiedział o statusie waszego związku? Kolejnym niezłym wątkiem jest Tomek - poznany w klubie didżej, z którym to połączy Martę coś więcej niż wspólne picie drinków. Jak bardzo Tomek pomoże jej zapomnieć o niedawnym związku? A może większe znaczenie dla Marty będzie miał kolega z pracy (tyle że z innego oddziału firmy), z którym ma okazję spotkać się na weekendzie firmowym? Szymon od dawna pisywał do niej smsy i maile z podtekstami a ona wcale nie była mu dłużna. Czy firmowa miłość ma szansę się narodzić?

Jak potoczą się miłosne perypetie Marty musicie dowiedzieć się sami czytając książkę. Dodam tylko, że autorka zachwyciła mnie! Świetnie nakreśliła bohaterów, są zakręceni - każdy na swój sposób, co sprawia że nudzić się z nimi nie można. Najbardziej spodobała mi się postać... nie, otóż właśnie nie żadnego faceta, ale babci! Babcia Marty to tak nietuzinkowa i niesamowita starsza pani, że musiałam szczękę z ziemi zbierać :) Poważnie. W ogóle powieść jest mega humorystyczna, nie brak w niej również chwil grozy, bowiem bohaterka uwielbia wpadać w tarapaty. Jednak reakcja jej rodziców na takowe - bezcenna.

Nie chcę zbyt bardzo zdradzać Wam fabuły, stąd piszę wiele bardzo luźnych przemyśleń, bez zbytniej chronologii i konkretyzowania. Nie chcę Wam psuć ewentualnego osobistego czytania książki. Jest naprawdę boska. Lekki język, widoczne ogromne zaangażowanie w każde słowo napisane w historii bohaterki. Autorka powinna napisać jeszcze wiele powieści, które potrafiłyby - jak ta pozycja - rozproszyć mgłę za oknami naszych domów i naszych serc. Przeczytajcie koniecznie - daję słowo, że to będzie dobrze wykorzystany czas.





Książka przeczytana w ramach wyzwań: Grunt to okładka, Z literą w tle, 52 książki

poniedziałek, 27 października 2014

18 Międzynarodowe Targi Książki - Kraków 2014

Kiedy wszyscy już Targi opisali, na gorąco i na chłodno ja przedstawię Wam mój punkt widzenia tego wydarzenia. Może ktoś jeszcze zechce mnie poczytać? :)
Tylko przygotujcie sobie kubek gorącej herbaty, ponieważ to będzie długaśny post obejmujący sobotę i niedzielę.


Na początek organizacyjnie:
Wejście na szczęście miałam blogerskie (zaproszenie - plus dla organizatorów), zatem i kolejkę krótką. Zmieniło się to, że szatnia jest teraz płatna - 2 zeta!
Nowe hale, do których dojście poprzez krajobraz księżycowy a na dodatek trzeba długo iść. No jak dla mnie taki Expo bus to przegięcie, bez sensu trasa i godziny odjazdu. Przydałaby się normalna miejska komunikacja...
Więcej miejsca w halach = więcej wystawców = więcej kilometrów do przejścia = jeszcze bardziej bolące nogi podczas kursowania między A, B, C i D, żeby spotkać danego autora.
Minus ode mnie: brak zgrupowania książki dziecięcej w jednym miejscu oraz 

Po raz pierwszy byłam na Zjeździe Blogerów w jednaj z sal konferencyjnych. I wiecie co? Ogólnie to porażka organizacyjna, ale dzięki niej mogłam się przedstawić, co z kolei połączyło moją twarz z ksywką i kilka osób dzięki temu poznałam :) Choć i tak nie wszystkich, którzy czytają mój blog albo ja ich blogi. Do tej pory byli tylko blogami, ksywkami a teraz mogę napisać śmiało:

Aine - miło było po raz kolejny móc się z Tobą spotkać i zamienić kilka słów
magdalenardo - moja siostro pod wieloma względami - Tobie dziękuję szczególnie za naszą rozmowę :)  czuję jakbyśmy znały się od lat... [Nie uwierzycie, ale spośród licznej przecież oferty książkowej Wyd. Filia nabyłyśmy z Magdą taki sam pakiet 3 książek - co odkryłyśmy podczas spotkania blogerów]
AnnRK - fajnie było wypatrzyć Cię w tłumie! Nareszcie wyłowiłam Cię na pogawędkę
Sardegna - w zeszłym roku się nie udało, ale tym razem cieszy mnie rozmowa z Tobą. Dzięki też za doradzanie w sprawie Kasi Z.-I.

Dzięki Targom zmaterializowały się dla mnie również: Pani_Wu, ania notuje, anek7, Archer, Agnes i przedstawicielka jednego z wydawnictw - Dorotko N. dzięki że się pojawiłaś!
Spotkałam osoby już mi wcześniej znane: KassWarz, Ktrya


Dziękuję Wam wszystkim za możliwość spotkania, uścisku czy wymiany kilku słów. A jeśli kogoś pominęłam to przepraszam i proszę o komentarz! :)





Tym razem Targi miały być dla mnie spokojniejsze. Uraz kolana, dużo więcej powierzchni do przejścia a przede wszystkim potrzeba spokojnej rozmowy z blogerami i autorami. A nie tylko międzystoiskowa bieganina. I wiecie co? Udało mi się! Mam mniej autografów, spotkałam mniej celebrytów, nie zwiedziłam całości Targów, ale jestem szcześliwa i mam naładowane Targowo-książkowe akumulatorki :) Wystarczą na rok :)
Zwłaszcza, że rozmowa z Panią Marylą (Wyd. M) dodała mi otuchy i dlatego wiem, że dobre wyważenie składników życia może być zrozumiane.


A oto autorzy, których spotkałam:

Paulina Ptasińska - autorka "Wesela". Sympatyczna rozmowa mimo, iż nie miałam okazji poznać wcześniej ani autorki ani jej twórczości.









Krystyna Mirek - od dawna podczytywałam jej bloga, jestem po lekturze 3 książek i ogromnie czekałam na osobiste spotkanie. Nareszcie się udało! To bardzo ciepła osoba, z którą mogłabym długo w noc prowadzić takie rozmowy.






Agnieszka Lingas-Łoniewska przyłapana z nienacka na stoisku dużegoKa i do tego w nowym image'u :) (ledwie poznałam autorkę) Witam w gronie blondynek :) Dziękuję - Ty już wiesz za co :)








Małgorzata Kalicińska - nie miałam jeszcze okazji czytać żadnej książki autorki, na żywo też po raz pierwszy, ale wszystko przede mną...







Agnieszka Walczak-Chojecka - określiłam ją sobie "autorką z ikrą", okładka książki zaś mnie zauroczyła. Ciekawe czy będzie równie żywiołowa co jej autorka?









Krzysztof Ziemiec - na żywo okazał się mniej poważny niż na szklanym ekranie :) Jednak wspólna fotka zawiera zbyt głupie miny... 








Roman Czejarek - dotychczas znany jedynie jako "głos" Lata z Radiem. Nie byłam zaskoczona jego spontanicznością, swobodnością w kontakcie. Przemiła pogawędka o książkach, wzajemnych księgozbiorach (mój wymięka przy 3 pokojach w książkach autora) i porównaniu naszego recenzowania różnych pozycji :)





Omena Mensah - tym razem - dzięki niewielkiej kolejce - zdecydowałam się na podejście do kobiety biznesu, mediów i pogody :) Krótka acz treściwa wymiania kilku zdań dotyczyła zastosowania wykształcenia w życiu oraz dlaczego akurat dziennikarstwo jako droga życiowa.







Dorota Ponińska - jej książkę (pierwszy tom serii "Emilia") kupiłam gdzieś przypadkiem. Jednak jako że lubię takie polskie, babskie serie sądzę, że po przeczytaniu tego tomu skuszę na kolejny. Na Targach była akurat premiera "Marii", autorka pracuje nad trzecim tomem.










Kasia Zyskowska-Ignaciak, to nasze drugie spotkanie. Pierwsze, bodajże 2 lata temu było w biegu. Teraz kulturalnie, na siedząco, chwila rozmowy, autograf...nic to że w książce od konkurencyjnego wydawnictwa :P






Agnieszka Krawczyk - i znów: boska okładka, kusząca wręcz i nieznana mi autorka. Co wyniknie z lektury? Zobaczymy.







Ewa Bauer  i "Kurhanek Maryli", o którym czytałam jeszcze przed Targami. W kolejce do autorki stałam za... nią samą :) Czekałyśmy na opuszczenie stoiska przez poprzednich gości. Mimo, iż nie czytałam żadnej książki miałyśmy o czym rozmawiać :)




Przyłapałam też na Targach:

Jacek Cygan






Maja Włoszczowska


Wiecie co mnie fascynuje najbardziej? No bo że my kojarzymy autorów to wiadomo, nic nadzwyczajnego. Ale że autorzy nas kojarzą... W takiej masie ludzi. Pamiętają sytuacje, imiona, ksywki czy cienie na okładkach... :) To bardzo miłe


A teraz trochę o samych książkach...

Na początek stosik z akcji Drugie życie książki. Podobnie jak w poprzednim roku zabrałam ze sobą kilka książek, po które wiedziałam że już nie sięgnę i wymieniłam na:



Na Stoisku Sonia Draga nie powinnam się była pojawiać... Kosze z książkami po 10zł ...<mdleje> I wtopiłam, oto wynik:




A teraz stosik recenzyjny, który przyprowadziłam ze sobą do domu (oprócz Mariski wszystkie z autografami):


  1. "Podarunek" - od autorki - Dziękuję :)
  2. "Szukaj mnie wśród lawendy. Zuzanna" - od autorki - Dziękuję :)
  3. "Wesele" - od Novae Res - Dziękuję :)
  4. "Rozmowy z dystansu" - od Wydawnictwa M
  5. "Mariska z węgierskiej puszty" - jw. - Dziękuję Pani Marylo :)





Stosik zakupowy z autografami:


Dodam tylko dwa zdania o spotkaniach z autorkami, których fotek nie zamieściłam.
Bogna Ziembicka - uwielbiam coroczna rozmowy z nią na sofach Otwartego. Mimo że nie zaczęłam jeszcze czytania sagi o Różanach to nasze tematy - gdyby nie kolejni czytelnicy - nie miałyby końca. Dziękuję :)
Anna J. Szepielak - zbyt mało czasu na dłuższą pogawędkę. A szkoda, bo autorka doskonale pamięta mój szczególny egzemplarz "Dworku Pod Lipami" z cieniem :) Dziękuję za kolejne spotkanie.






Stosik, hmmm... dlatego że chciałam ogromnie przeczytać te książki:

Moja miłość do Christie nie wymaga wyjaśnień :)
Evans zauroczył mnie kiedyś i kiedy zobaczyłam "List" wraz ze słowami na papierowej obejmie, że jeśli mnie nie poruszy mogę wymienić...? Muszę przeczytać!
A "Przebudzenie" to sprawka Sardegny i Aine - nie mogłam się zdecydować które książki autorki kupić a dziewczyny mi zbytnio nie pomagały, więc kupiłam dwie zamiast jednej :P


Gadżety pozaksiążkowe:




A tak pozatargowo - stosiczek z większości października:


"Dom na szczycie klifu" kupiłam w Matrasie w bajecznej cenie 18zł a "Lesio" patrzył smutno z półki maleńkiego saloniku prasowego.



Podsumowując pełnoletnie Targi stwierdzam, że mimo niedociągnięć i tak było super! Liczę na swoją obecność za rok: 22-25.10.2015 ! Będziecie?
Uczymy się na błędach, więc może i organizatorzy wyciągną wnioski?

A podsumowanie książkowe? Komentować nie trzeba (napiszę tylko, że kasę odkładałam cały rok, po kilka złotych do skarbonki):



piątek, 24 października 2014

Derek Miller "Norweskie noce"



Tytuł oryginalny: Norwegian by Night
Tłumaczenie: Łukasz Praski
Wydawnictwo: Feeria
Data wydania: 24 września 2014
Liczba stron: 392











Wielokrotnie w blogosferze pojawiała się dyskusja dotycząca tego, czym kierujemy się w wyborze książki, którą zamierzamy przeczytać. Zawsze też biorąc w niej udział pisałam, że najważniejszy jest opis, czasem rekomendacje (co nie sprawdza się w przypadku premier), natomiast niewiele swojej uwagi poświęcam okładce. A może dokładniej - nie stanowi ona dla mnie najważniejszego wyznacznika tego, czy lektura warta jest sięgnięcia po nią. Jednak tym razem muszę przyznać szczerze, że pokierowałam się okładką w mniej więcej osiemdziesięciu procentach i zgodziłam zrecenzować. Dlaczego? Książka jest wydana w serii "Nox Sensacja", z którą miałam już styczność dzięki genialnie trzymającej w napięciu "Bezpiecznie jak w domu" czytanej w kwietniu tego roku. Czy wybór i tym razem był słuszny?

Sheldon Horowitz ma osiemdziesiąt dwa lata i jest byłym żołnierzem Marines oraz weteranem wojny w Korei. Po śmierci dwóch najbliższych osób - żony i syna - zgadza się na przeprowadzkę z Nowego Jorku do Oslo, do wnuczki. Nie jest to łatwo podjęta decyzja, ale w ojczystym kraju Larsa męża wnuczki, mężczyzna będzie miał opiekę i towarzystwo, a także wsparcie w demencji, którą podejrzewała u niego nawet żona. Czy choroba potwierdzi się w nadchodzących wydarzeniach? A może ważniejsze okażą się umiejętności nabyte na polu walki? Czy staruszek podoła zadaniu, które ma dla niego norweski los?

Sheldon mimo woli staje się świadkiem awantury u sąsiadów. Pod drzwiami jego mieszkania pojawia się kobieta z siedmioletnim chłopcem. Sheldon nie rozumie ich języka, jednak domyśla się, że grozi im niebezpieczeństwo. Po chwili wahania wpuszcza ich do mieszkania, jednak późniejsze wypadki sprawiają, iż mężczyźnie udaje się uratować tylko chłopca. Jego matka niestety zostaje zamordowana. Kto i dlaczego ją zabił? Kim był dla chłopca? Jak Sheldon poradzi sobie z dzieckiem w obcym kraju? Przecież będzie tropiony przez dwa przeciwstawne obozy: policję i mordercę. Kto odnajdzie go pierwszy? A może niespodziewanie będzie to wnuczka?

Muszę przyznać, że kuszące było poznanie książki o której czytałam, że autor dołącza do świetnej norweskiej trójki pisarskiej i że wprawdzie jego twórczość jest inna, ale dająca porównywalną satysfakcję... Hmmm... Nie znam jeszcze dzieł Larssona, Mankella ani Nesbo, ale mam ogromną nadzieję, że jednak Miller okaże się być zdecydowanie w tyle za nimi (zwalę to na karb debiutu). Ta książka nie dała mi bowiem tak świetnie zagospodarowanego czasu jakiego oczekiwałam. Pomysł jest naprawdę ciekawy: staruszek z podejrzewaną demencją, który niejedno na wojnie przeszedł, ma na sumieniu śmierć syna, potem utracił żonę i musiał opuścić kraj, nagle postanawia uratować czyjeś życie poprzez akt otwarcia drzwi. Do tego pojawiają się w książce również jego wspomnienia z wojny, wojna na której był jego syn, okoliczności pojawienia się w życiu Sheldona i jego żony - wnuczki Rhei. Drugie ciekawe ujęcie wojny to historia Envera - jednak nie zdradzę jakie znaczenie ma ona w książce. Dowodzi to jedynie temu, że niestety wojna nie dość, że niesie ogromne straty w ludziach, to również w psychice tych, którzy musieli walczyć i przeżyli.
 W "Norweskich nocach" pojawia się również ciekawy wątek żydowski, odniesienie się do Żydów przez inne nacje, a także sporo szczegółów jak byli oni traktowani podczas wojen.


Niestety, moim zdaniem autor nie wykorzystał świetnych pomysłów i nie zafascynował mnie swoim językiem ani sposobem ujęcia historii bohaterów i wydarzeń składających się na główną fabułę. Dla mnie zawartość książki to trochę chaotyczna plątanina wojen, współczesności, realizmu, majaków bądź wyobrażeń. Nie powiem, że lektura to była beznadziejna, bo nie była. Nie powiem, że szkoda na nią czasu, bo nie było tak źle. Jednak nie mogę całym sercem polecić jej do czytania, tak bardzo jak wielokrotnie polecam Wam książki. Niewątpliwie znajdą się tacy, którzy zachwycą się twórczością Millera, będą też może tacy, którzy zawiodą się całkowicie. Ja tym razem staję pośrodku, gdyż to będzie najbardziej sprawiedliwa ocena. Do wyższej niestety zabrakło czytania z zapartym tchem...




Książkę przeczytałam w ramach wyzwań: 52 książki
Baza recenzji Syndykatu ZwB



Za możliwość przeczytania i zrecenzowania 
książki dziękuję bardzo Pani Monice 
z Wydawnictwa Feeria

czwartek, 23 października 2014

Wirus górą

Ponad tydzień ciszy postowej na blogu ejotka... Kto bywa tu często wie, że to niezbyt normalne. Ale los miał dla mnie inne zajęcia :(
W niedzielę tworzyłam właśnie recenzję książki i miałam zacząć pisać następną, kiedy moje dziecię postanowiło przerwać sielankę wymiotami... Od 22-giej do 2-giej w nocy walczyliśmy z tym i cukrami. Nie dało się. Poddaliśmy się i wezwaliśmy karetkę. Także przepraszam za brak postów, komentarzy - nie było mnie w domu do wtorkowego wieczoru, kiedy to mnie również dopadł wirus (zresztą mąża też, tyle że łagodniej) i całą niemal noc miałam to samo co córa (pomógł lekarz i zastrzyk). Ostatnią noc wreszcie (od soboty) normalnie przespałam. I oto jestem.
Powoli czujemy się lepiej, jemy więcej dietetycznych rzeczy i może jutro uda mi się dokończyć recenzję.
Dlatego uważajcie, bo wirus ten nie odpuszcza szybko a wiem, że działa w różnych częściach kraju!

środa, 15 października 2014

Blog ejotka w nowym miejscu w sieci

Może na FB się nie znam... i blog nie prowadzi tam aktywnej działalności.
Może i na Twitterze zaczęłam coś pisać, ale jakoś nie idzie...
Jednak życie pisze swoje scenariusze i nie mam na tyle czasu, by wszędzie prężnie działać...

Ale Ejotkowe postrzeganie świata pojawiło się w nowym miejscu:




Zajrzycie? Zapraszam: TUTAJ


poniedziałek, 13 października 2014

Gratulacje dla Kasi!

Dziś niedługo po wybiciu południa otrzymałam link od Kasi, która była trzecią uczestniczką mojego ostatniego pomysłu wyzwaniowego.





Jak się okazuje to trzecie pozytywnie - i przed czasem - ukończone wyzwanie! Zatem ogromnie Ci Kasi gratuluję!
Do tego Kasia deklaruje sięgnięcie po kontynuację przeczytanej książki.  Cieszę się tym samym, że Indywidualne wyzwanie czytelnicze wciąż się sprawdza :)

Link do lektury Kasi: Magdalena Kordel - "Malownicze. Wymarzony dom"


Zatem pozostaje nam trzymanie kciuków za Melanię ! :)