sobota, 31 stycznia 2015

AnnRK dołączyła do grona "Zaliczyli Indywidualne"

Uwaga! Niniejszym ogłaszam, że siódmą uczestniczką mojego wyzwania, która zaliczyła zadanie z wynikiem pozytywnym jest AnnRK :)
Aniu gratuluję raz jeszcze :)




Ania wybrała "Opowieść niewiernej" spośród powieści Magdy Witkiewicz.
I jak sama mi napisała w komentarzu wklejając link: Dla mnie to faktycznie było wyzwanie, bo niezbyt często czytam literaturę tego typu, ale warto było. :)

Cieszę się ogromnie, że to moje wyzwanie takie trochę "na siłę" przecież, bo niejako "zmuszam" Was do czytania, idzie póki co w dobrą stronę. Mamy 100% wykonanych zadań!

Obecnie kibicujemy Miłośniczce Książek i Aine! Do boju dziewczyny!

czwartek, 29 stycznia 2015

Renata Kosin "Tajemnice Luizy Bein"




Autor: Renata Kosin
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data wydania: 2014
Liczba stron: 528












Chyba przestanę czytać książki... Poważnie! A wiecie dlaczego? Bo z emocji kiedyś zejdę z tego świata, nie poznawszy wszystkich powieści, które poznać chciałabym. Z tym zaprzestaniem czytania to oczywiście żartuję, ale z tymi emocjami to już nie. Styczeń obfituje w moim życiu w naprawdę świetne książki. Jak ja to robię, że tak dobrze trafiam? Ot, zwyczajnie. Ze szwajcarską lub zegarmistrzowską precyzją dobieram lektury. Pewnie, że zdarzają mi się wątpliwości, zwłaszcza w przypadku autorów, z których twórczością nie miałam jeszcze okazji się zapoznać. Ale w takich przypadkach korzystam z poleceń osób, które kierują się podobnym gustem czytelniczym do mojego.
Tak oto udało mi się - nareszcie! - sięgnąć po najnowszą książkę Renaty Kosin "Tajemnice Luizy Bein", bo choć na półce mam jeszcze "Bluszcz prowincjonalny", to wciąż odsuwałam je od siebie z myślą "innym razem". Jednak przyznaję - to błąd. Zatem poznałam twórczość kolejnej autorki, której wcześniej nie znałam i ... się zakochałam.

Wartembork jest warmińskim miasteczkiem, na którego starówce prowadzone są wykopaliska archeologiczne. Na cmentarzu mnichów zostaje odnaleziony szkielet kobiety w wianku ze srebrnych róż i ze szkieletem dziecięcym w objęciach. Wszystko wskazuje na to, że są to szczątki Luizy Bein, dziedziczki dworu, o której miejscu pochówku nikt nic nie wiedział. Zagadkę stanowi jednak szkielet dziecka, bowiem Luiza miała tylko jednego syna - Fryderyka, który zmarł w sędziwym wieku i miał rodzinę. Zagadkę postanawia rozwiązać młoda dziewczyna - Klara Figiel - studentka dziennikarstwa. Udaje się w tym celu do Szwajcarii, do Alexandra Beina, potomka Luizy i wraz z nim rozpoczyna przygodę swojego życia. Alex nie jest wprawdzie tak chętny do poszukiwań odpowiedzi na pytanie "kim jest dziecko?", ale zostaje niejako zmuszony do działania. Po części przez Klarę, która wciąż nie wyznała mu całej prawdy o sobie i powodach, dla których chce poznać prawdę. Drugim powodem są nieznani sprawcy, którzy najpierw włamują się do domu Alexa i kradną coś, co jest niezbędne w poszukiwaniach. Później dokonują włamania również do mieszkania Klary, kradną jej też torebkę. Młodzi nigdzie nie mogą czuć się bezpieczni, nie wiedzą komu mogą ufać a informacje, które zdobywają niby przybliżają ich do wyjaśnienia zagadki, ale pojawia się coraz więcej pytań i tajemnic z przeszłości. Jak bowiem zareagują na fakt, że osoby które miały im pomóc nagle zostają zamordowane tuż przed ich przybyciem? A jak się poczują, gdy odkryją, że kilka lat temu spotkali się ich ojcowie?

W całej sytuacji "oliwy do ognia" dolewa matka Klary, która wyjechała z Polski i unika kontaktu z córką. Koleżanka dziewczyny - Iwonka - zostaje wzięta za nią samą (nie zdradzę jak się to skończyło) a chciwość i kłamstwa tylko utrudniają zadanie. Co młodzi znaleźli na rycinach? Jak poradzą sobie bez skradzionych przedmiotów? Czy ustalą tożsamość dziecka? Jakie niespodzianki czekają ich po drodze? Co łączy tych dwoje? Miłość, więzy krwi czy po prostu przyjaźń? Koniecznie musicie poznać odpowiedzi na powyższe pytania - oczywiście w powieści.

Autorka jest humanistką i mieszkanką Warmii, stąd zapewne miejsce akcji powieści oraz pięknie napisana historia. Książka czyta się wprost sama, przewracanie stron to tracenie cennego czasu a kolejne rozdziały sprawiają, że czytelnik zapomina o przyziemnych sprawach jakimi są jedzenie, picie czy spanie. Lektura zajęła mi dwa dni a dokładniej dwa wieczory aż do północy i jedno popołudnie. I właśnie w tym czasie mogłam pomarzyć o tym, że jestem detektywem (to było kiedyś moje ogromne marzenie) i wraz z bohaterami próbuję rozwikłać rodzinne zagadki i tajemnice. To niesamowite jakie tempo nabiera akcja książki od chwili, gdy pojawiają się w niej pościgi, śledzenie, próby kradzieży i kradzieże, włamania, czyhanie na życie ludzi i zwierząt, morderstwa. Czyż to nie ekscytujące móc odkrywać nowe elementy układanki, odnajdywać schowki, skrytki, odczytywać szyfry i małymi krokami, ale zbliżać się do celu mimo walki z czasem i przeciwnościami losu? Kto nie chciałby nagle odnaleźć nowych członków swojej rodziny albo ukrytych pamiątek? Nazwałabym książkę nie tylko zwykłą powieścią obyczajową. Dla mnie to wręcz powieść sensacyjno-detektywistyczna.

Nie mogę nie wspomnieć o tym, że powieść to istny kunszt literacki, uczta wręcz. Pani Renata zadbała o miliony szczegółów, dzięki którym ta powieść jest perełką a czytelnik wie, że historia mimo swojej fikcyjności, nosi cechy realizmu. Mogła zdarzyć się naprawdę, bo nie znajdziemy tutaj żadnych przesadnych wydarzeń, opisów czy postaci. Jest kilka znanych każdemu odnośników do świata rzeczywistego na przykład postacie Narutowicza czy Nowowiejskiego, a także miejsca w Polsce i Szwajcarii, które istnieją naprawdę (Barczewo czyli Wartembork, Interlaken, jezioro Lugano). Autorka sporo się napracowała przed stworzeniem powieści, by poznać wiele dziedzin, o których chciała napisać a jednocześnie zrobić to dobrze. Musiała działać z umiarem, by czytelnika nie znudzić nadmiernymi wiadomościami, ale jednocześnie dać mu możliwość odczucia klimatu lektury.

Czytając powieść miałam bardzo wyraźne skojarzenie z pewną polską trylogią ("Cukiernia pod Amorem"), w której również mają miejsce wykopaliska i odnalezienie szkieletu kobiety z pierścieniem. Tutaj szczątki kobiety zostają odkryte w wianku i z dzieckiem. Niby podobne, ale jakże inaczej autorki poprowadziły późniejszą akcję. 

Przez ponad dwa i pół roku prowadzenia bloga nauczyłam się, że najtrudniej jest mi pisać o tych świetnych książkach. I tak jest w tym przypadku. Słowa nie oddadzą tej niesamowitej aury powieści. Jeśli choć przez chwilę chcecie poczuć się jak detektywi, chcecie wplątać się w coś, co znacznie podnosi poziom adrenaliny to koniecznie przeczytajcie "Tajemnice Luizy Bein". Ja się zatraciłam totalnie i odliczam tygodnie do kwietniowej premiery następnej książki autorki "Kołysanka dla Rosalie", która ma być kontynuacją niniejszego tytułu. Po takim zakończeniu opowieści o Luizie nie mogło być inaczej. Kto czeka wraz ze mną?





Książka została przeczytana w ramach wyzwań: Z literą w tle, Pod hasłem, Czytelnicze marzenia Ejotka, 52 książki

środa, 28 stycznia 2015

Diana Palmer "Nora"




Tytuł oryginalny: Nora
Tłumaczenie: Jacek Żuławnik
Wydawnictwo: Harlequin / Mira
Data wydania: listopad 2014
Liczba stron: 384
Seria: Romans [Mira]










Diana Palmer przez wiele lat była dziennikarką a kiedy zajęła się pisarstwem, ta sztuka ją pochłonęła. Napisała ponad dziewięćdziesiąt książek, które zostały przetłumaczone na wiele języków. Twórczość Palmer to głównie romanse, które osadzone są w różnych sceneriach. Tym razem autorka zaprasza czytelnika do Teksasu. Akcja książki rozpoczyna się w roku 1902 i opowiada o ówczesnych zwyczajach, obyczajach i konwenansach. Są takie momenty, kiedy chciałabym przenieść się w przeszłość i choć przez kilka dni móc pokazać się w uroczych sukniach, ale już bez gorsetów :) Jednak panujące wtedy zakazy dla panienek strasznie mnie od tych marzeń oddalały. Mimo, że panną już nie jestem.

Eleanor Marlowe, zwana potocznie Norą, jest jedyną córką angielskiego bankiera. Uwielbia przygody i podróże, poznała nawet Afrykę, choć ma ona pozostać w jej pamięci jako negatywne wspomnienie. Dlaczego zdarzenie z tej wyprawy będzie miało tak ogromny wpływ na jej życie? A nawet szczęście?
Nora jest dobrze wykształcona, uważa się za pannę z dobrego i zamożnego domu. Uwielbia czytać książki, na kartach których odkrywa fascynujących mężczyzn. Swe romantyczne i dziewczęce wizje miewa zwłaszcza w odniesieniu do kowbojów i marzy, by zobaczyć Dziki Zachód.

Okazja, jak to w powieściach bywa, nadarza się dosyć szybko. Kuzynka Nory - Melly, mieszka właśnie w Teksasie i zdaniem matki potrzebuje bratniej duszy, by wsparła ją w sercowych problemach. Nora wyrusza więc w odwiedziny do siostry swojej matki - cioci Helen i jej męża Chestera, który prowadzi ranczo. Na miejscu dziewczyna poznaje prawdziwe i brutalne życie Zachodu. Ma okazję również spotkać przedstawiciela kowbojów, śmierdzącego, spoconego i z butami oblepionymi łajnem. Gdzie podziali się mężczyźni, o których czytała w książkach? Cal Barton, bo tak nazywa się zarządca wuja, jest arogancki, bezczelny i stara się udowodnić Norze, że niższy status społeczny wcale nie oznacza, iż jest się gorszym człowiekiem. Cóż, książka nie byłaby typową powieścią romantyczną, gdyby nie połączyła dwójki, początkowo zupełnie do siebie niepasujących ludzi. Jednak zgodnie z powiedzeniem "Kto się czubi ten się lubi" Nora czuje zafascynowanie Calem i wzajemnie. Spotykają się potajemnie, pomimo konwenansów. Co z tego wyniknie? Czy tych dwoje będzie razem? Przecież jeśli zdecydują się na wspólne życie Nora zostanie wydziedziczona! Dziewczyna opuszcza jednak Teksas, by przyjąć zaproszenie z Londynu i poznać królową. Czy zatęskni za bezczelnym kowbojem? Czy do jeszcze kiedykolwiek się zobaczą? Czy Nora pozna tajemnicę Cala? Czy będzie umiała mu wybaczyć?

Tak przedstawia się początek historii panny Nory, która dość brutalnie zostaje sprowadzona z marzeń na ziemię. W tle autorka opowiedziała jeszcze kilka innych historii - innych bohaterów. Mamy na przykład opowieść o miłości Melly, zakazanej i nie pochwalanej przez otoczenie. Jest również miłość Helen do Chestera, która poskutkowała wydziedziczeniem jej. W książce nie brak również miłości braterskiej, która okraszona jest genialnymi wręcz dyskusjami pełnymi humoru. Diana Palmer opisała wielu bohaterów na tyle szczegółowo, że można poczuć jakby się ich znało osobiście. Nawet czarne charaktery, których w powieści nie brak. Sporo jest tajemnic, niedopowiedzeń i różnego rodzaju walki - o zdrowie, o rodzinę, o ukochaną osobę czy o szeroko pojętą przyszłość.

Diana Palmer wymyśliła dość ciekawą scenerię dla swojej powieści - Teksas. Zupełnie inny świat dla angielskiej dziewczyny. Początkowo treść lektury nieco mnie nudziła, zalatywała typowym romansidłem i nie sądziłam, że coś ciekawego może się jeszcze zdarzyć. Jednak z każdą kolejno przewracaną kartką nabierałam coraz większej ochoty na poznanie dalszych losów Nory i Cala. Czy będą razem? Bo przecież działają na siebie jak magnesy i naprzemiennie się zbliżają i oddalają od siebie. Co się stanie, kiedy na jaw zaczną wychodzić sekrety i tajemnice, które oboje zatrzymali w swoich sercach? Wszak nie zdają sobie sprawy, że otrą się o trudne chwile z tego powodu.

Powieść jest lekką i przyjemną odskocznią od kryminałów, biografii (zapewne, bo ja nie czytuję) czy literatury faktu. Początkowo strasznie denerwowała mnie przepychanka słowna między Norą i Calem oraz ich zachowanie. Późniejsze wydarzenia rozkręciły jednak akcję i stworzyły całkiem sympatyczny klimat. Może i nie jest genialna, ale taka w sam raz. Zachęcam do zapoznania się z powieścią, w przypadku potrzeby sięgnięcia po coś lżejszego.





Książka została przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki 
dziękuję bardzo Pani Monice

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Indywidualne wyzwanie czytelnicze #9

Wczoraj lub dziś w tym miejscu powinna znajdować się recenzja książki D. Palmer, ale nie mam weny. Z kolei wczoraj zaczęłam czytać pewną powieść jednej z polskich autorek i ... przepadłam. Czytałam wczoraj do północy, dziś w ciągu dnia, kiedy tylko miałam kilka minut i za chwilę biorę się znów za lekturę :) Ależ mnie wzięło :)
Dlatego o kilka dni przyspieszam dziewiątą odsłonę :)






Na czym polega wyzwanie?

Wyzwana: Aine
Cel: przeczytać dowolną książkę Grażyny Jeromin-Gałuszki
Termin: 22 marca 2015 roku

Rozliczenie: pochwal się linkiem do swoich wrażeń - powodzenia!


piątek, 23 stycznia 2015

Cecelia Ahern "Love, Rosie"



Tytuł oryginalny: When Rainbows End
Tytuł pierwszego wydania: "Na końcu tęczy" (2013)
Tłumaczenie: Joanna Grabarek
Wydawnictwo: Akurat
Data wydania: grudzień 2014
Liczba stron: 512






Wielokrotnie z różnymi blogerkami wymieniałam uwagi dotyczące tego, że czasem trudno jest opisać wrażenia po przeczytaniu książki. Tak jest i w tym przypadku... Powieść wywołała we mnie tak dużo różnorodnych emocji, że nie wiem od czego zacząć, by recenzja nie była chaotyczna i dała Wam pełny obraz tej uczty, której dostąpiłam...

O tym jak ważna jest przyjaźń, mimo iż czasem przez ocean, pisałam niedawno. O tym, że miłość i poświęcenie matki dla dziecka nie znają granic, wie każda kobieta, która jest mamą. A że los czasem bywa okrutny a nawet złośliwy, wie niemal każdy. Dlaczego o tym piszę? Otóż ta książka opowiada właśnie o tym.

Rosie i Alex mieszkają w Dublinie i od wczesnego dzieciństwa łączy ich przyjaźń. Poznałam ich życie od chwili, gdy Rosie obchodziła swoje siódme urodziny. Przyjaciele dzielą ze sobą wszystkie dobre i złe chwile, wysyłają kartki z wakacji, zapraszają na uroczystości rodzinne, siedzą nawet w jednej szkolnej ławce. Razem chodzą na wagary i razem zostają zawieszeni. Ich więź jest tak silna, że wszyscy wokół im zazdroszczą. Jest wprost sielankowo, aż do chwili gdy ojciec Alexa dostaje ofertę pracy w ... USA. Siedemnastoletni chłopak nie ma wpływu na decyzję rodziców i musi wraz z nimi wyjechać. Pomimo swojej rozpaczy z powodu pozostawienia przyjaciółki. Obiecują sobie dalszą korespondencję przez ocean a Rosie planuje pójść na studia właśnie w Stanach. Jednak przewrotny los staje im na drodze - Alex nie pojawia się w Irlandii z powodu problemów z lotem i na bal szkolny Rosie idzie z innym chłopakiem. Chwila zapomnienia powoduje, że dziewczyna musi odwołać wyjazd za granicę, ponieważ nie da się studiować tak daleko od domu, od rodziców kiedy za kilka miesięcy ma się zostać matką. Macierzyństwo wymaga od Rosie wielu wyrzeczeń, wielu nieprzespanych nocy, pojawiają się problemy z pracą, mieszkaniem, emocjami. Jak poradzi sobie osiemnastoletnia dziewczyna, która musi sama wychować córkę? Jak pogodzi bycie matką i obowiązki na niej ciążące ze swoimi marzeniami o pracy w hotelu a najlepiej swoim własnym? Czy kiedykolwiek uda jej się przeskoczyć przez "kłody" rzucane pod nogi przez los? Czy jej przyjaźń z Alexem przetrwa przez liczne próby: małżeństwa, dzieci, zdrady, tajemnice i niewyjaśnione sytuacje? Czy to możliwe, że tych dwoje łączy tylko przyjaźń? Odpowiedzi znajdziecie już w powieści.

Autorka przeprowadza czytelnika przez prawie pięćdziesiąt lat życia bohaterów. Fabuła jest w całości opisana dość nietypowo - nie spotkałam się jeszcze z takim rozwiązaniem - w formie listów, e-maili, treści kartek okolicznościowych, czatów, zaproszeń. To właśnie z nich dowiadujemy się o upływie czasu oraz o kolejnych wydarzeniach: ślubach, pogrzebach chrzcinach, urodzinach. Dzięki tej formie czytelnik ma szansę na poznanie myśli i uczuć wszystkich bohaterów, gdyż poznaje ich punkt widzenia, kiedy piszą o zdarzeniach do innych. Zapisy pozwalają również na to, że czytelnik jest lepiej poinformowany niż bohaterowie, którzy nie są w stanie powiedzieć czy napisać sobie o swoich wzajemnych uczuciach, jednak zwierzają się przyjaciołom czy rodzeństwu.
Ponadto niniejsza listowo-mailowa forma książki powoduje, iż czytelnik nie czuje się znudzony zbytecznymi opisami (gdyż ich tu nie znajdzie) a w tempie ekspresowym przewraca kolejne kartki. Powieść jest napisana lekkim i przystępnym językiem, zawiera różnorodne wątki (studia medyczne, czat dla rozwiedzionych, poszukiwanie więzi ojciec-córka po latach, praca ze znienawidzoną niegdyś osobą) a nawet zwroty akcji. Jak w dobrej sensacji.

Powieść dostarczyła mi wielu pozytywnych i negatywnych chwil. Wzruszałam się, śmiałam, płakałam, cieszyłam, ale również denerwowałam i "mruczałam pod nosem" nie mogąc pojąć wielu decyzji Alexa czy Rosie. Były momenty trudne, kiedy to złorzeczyłam na los utrudniający ludziom bycie szczęśliwymi. Chciałam wtedy rzucić książką w kąt, ale ... nie mogłam. Pragnienie poznania zakończenia było silniejsze. Warto było? Oczywiście! Finał opowieści nie do końca jest bowiem tak oczywisty. Można mieć miliony wątpliwości jak autorka zakończy historię Rosie. Czy pozwoli jej wreszcie na pełnię szczęścia? Czy zdobędzie wymarzony hotel? Czy odnajdzie miłość po wyjeździe Alexa i po zdradzie męża? Jak potoczy się jej życie z dorastającą Katie, która w wielu przypadkach idzie dzielnie w ślady matki? Podpowiem tylko jedno - to właśnie Katie uświadomi Rosie najważniejszą rzecz w życiu.

Muszę przyznać, że nie przeczytałam debiutanckiej książki autorki "P.S. Kocham Cię", mimo że stoi na mojej półce oraz że czytałam mnóstwo pozytywnych opinii (zamierzam to nadrobić). Ale na szczęście dla mnie, po raz kolejny posłuchałam intuicji i kiedy otrzymałam propozycję recenzji "Love, Rosie" nie wahałam się. To była świetna decyzja! Jeśli macie szansę, również nie powinniście zwlekać. Każdy kto choć kilkakrotnie odkrył, że jego gust czytelniczy jest podobny do mojego, powinien przeczytać powieść. Ja jestem bardzo zadowolona z tej ciepłej, wzruszającej i niesamowitej lektury.





Książka została przeczytana w ramach wyzwań: Grunt to okładka, 52 książki


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję bardzo Pani Darii z



oraz Wydawnictwu


środa, 21 stycznia 2015

Jacek Krakowski "Przerwane śledztwo"




Autor: Jacek Krakowski
Wydawnictwo: Pi
Data wydania: 2012
Liczba stron: 189
Seria: Super kryminał tom 7






Czy zastanawialiście się kiedyś co bylibyście w stanie zrobić dla kariery? Dla dobrze płatnej posadki, skórzanego fotela, najnowszej klasy samochodu oraz bogatego w zera konta bankowego? Czy wyrzeklibyście się rodziny, przyjaciół i swojej przeszłości? Byleby tylko osiągnąć swój cel... niezależnie od ceny jaką trzeba zapłacić...

Pierwsze moje spotkanie z twórczością Jacka Krakowskiego miało miejsce dwa lata temu, kiedy miałam okazję przeczytać "Zgubne dziedzictwo". Już wtedy poznałam młodą policjantkę Laurę Sawicką. Musiała rozwikłać rodzinną zagadkową śmierć. Tym razem działa z polecenia swojego wujka i pomaga Rudolfowi Kornatowiczowi, dyrektorowi banku.

Rudolf zatrudnia Laurę, by rozwikłała zagadkę sprzed czterdziestu lat i oczyściła honor jego ojca. Stanisław Kornatowicz powrócił bowiem do domu w Skamielinie w 1967 roku, mimo że został już uznany za zmarłego podczas wojny. Oficjalnie nikt nie wiedział, że Stanisław jest w Niemczech. Jego powrót wywołał niemałe poruszenie wśród rodziny i sąsiadów. Czy ktoś ma coś do ukrycia? W wyniku szamotaniny młodych chłopców i próbujących rozdzielić ich ojców pada strzał. Ginie jeden z młodych - Leszek a Stanisław zostaje oskarżony o to morderstwo. Umiera jednak w więzieniu. Czy było to samobójstwo?

Dlaczego akurat teraz Rudolf pragnie wyjaśnić tamtą historię? Hmmm... na to pytanie nie odpowiem, ponieważ zepsułabym całą zabawę w podchody podczas czytania książki. Jedno jest pewne: dawno nie czytałam tak pokręconej lektury. Autor tak namieszał w życiorysach bohaterów, że nie pogubienie się graniczy z cudem. Kto był kim dla kogo? Kto miał z kim dziecko ślubne czy nieślubne? Dlaczego Stanisław wrócił do domu akurat teraz a nie od razu po wojnie? A może komuś zależało na wrobieniu go w to morderstwo?

Jest to nietypowy kryminał. Zwykle przeprowadzane rozmowy z osobami mogącymi coś wiedzieć o sprawie odbywają się raz czy dwa, wnoszą coś istotnego dla sprawy. Jednak nie tym razem. Laura musi wielokrotnie przepytywać tych samych uczestników tamtych wydarzeń, bowiem ich wiek bywa przeszkodą dla odtworzenia z pamięci wielu szczegółów. A może to nie pamięć a niechęć? Sprawa okazuje się mieć coraz to nowe tropy, sporo zamieszania, ciekawe punkty widzenia kolejnych bohaterów, aż wreszcie kolejne zagadkowe śmierci. Iluż to już podejrzanych miała Laura... A jakie rozwiązanie na nią czeka...

Czy polecę Wam książkę? I tak, i nie. Jeśli pragniecie świetnego klasycznego kryminału to polecam Christie czy choćby Joe Alexa. Jednak dla umilenia sobie czasu w poczekalni u lekarza czy podróży pociągiem będzie idealna. Tylko nie liczcie, że od razu będziecie wiedzieli kto jest czyim dzieckiem, czyim rodzicem a czyim wrogiem...




Książka przeczytana w ramach wyzwań: Grunt to okładka, 52 książki
Baza recenzji Syndykatu ZwB

poniedziałek, 19 stycznia 2015

Indywidualne wyzwanie czytelnicze #8

Sześć osób zakończyło już sukcesem, siódma (AnnRK) walczy :)
Zatem by nieco szybciej ruszyć wyzwanie, bo lista osób i autorów, których mieliby ochotę przeczytać, ale jakoś nie idzie - rośnie! Dziś zatem zapraszam do zabawy ósmą osobę, wkrótce pojawi się dziewiąta.


Liczę, że #8 pójdzie w ślady poprzedniczek i też weźmie udział w zabawie :)





Na czym polega wyzwanie?

Wyzwana: Miłośniczka Książek
Cel: przeczytać dowolną książkę Magdaleny Witkiewicz
Termin: 08 marca 2015 roku

Rozliczenie: pochwal się linkiem do swoich wrażeń - powodzenia!

sobota, 17 stycznia 2015

Danielle Steel "Podarunek"




Tytuł oryginalny: The Gift
Tłumaczenie: Tomasz Wyżyński
Wydawnictwo: Znak / Między słowami
Data wydania: 2013
Liczba stron: 288





Kilkanaście dni temu miałam okazję przeczytać książkę o tym samym tytule, tyle że autorstwa Krystyny Mirek. Posiadając w swojej biblioteczce dwie książki "Podarunek" postanowiłam sprawdzić, jak dwie różne autorki, z dwóch różnych krajów, po dwóch stronach oceanu rozumieją znaczenie słowa podarunek. Co wyszło mi z tego porównania? Zapraszam na recenzję powieści amerykańskiej pisarki Danielle Steel, której popularność jest ogromna. Jej liczne powieści są wręcz uwielbiane przez kobiety na całym świecie. Ja również zaliczam się do tego grona - chcąc zagłębić się typowo kobiecą lekturę, ale poruszającą ważne tematy sięgam właśnie po Danielle Steel.

Maribeth Robertson ma szesnaście lat i mieszka wraz z rodzicami i dwójką rodzeństwa w Onawie, w stanie Iowa (czterysta km od Grinnell). Jest ambitną dziewczyną, która chce ukończyć szkołę a potem iść na studia. Jednak jej ojciec jest przeciwny edukacji córki, uważa bowiem, że do zmieniania pieluch kobietom wykształcenie nie jest potrzebne. Matka Maribeth nigdy nie przeciwstawia się mężowi, jest uległa i w razie konfliktów nie ma siły przebicia, by móc stanąć po stronie dzieci.

Jednak w szkolnym życiu Maribeth ma wydarzyć się coś, na czym dziewczynie bardzo zależy... Bal z okazji święta wiosny. Nawet sukienkę sobie pożyczyła, tyle że ojciec zabrania jej ubrać tej pięknej kreacji. Zrozpaczona nastolatka przebiera się w skromną sukienką z kołnierzykiem i udaje na bal z kolegą. Ale on woli towarzystwo kolegów i alkoholu. Smutna Maribeth wpada w oko szkolnej gwieździe drużyny futbolowej - Paulowi. Wysoki i ciemnowłosy przystojniak zaprasza dziewczynę na hamburgera a potem na przejażdżkę. Fascynuje go ta drugoklasistka, zwłaszcza że dotychczasowa dziewczyna go rzuciła. Maribeth zaś czuje podniecenie w obecności Paula i kiedy znajdują ustronne miejsce w parku, dochodzi między nimi do zbliżenia. Dalszego ciągu nietrudno się domyślić... Niechciana ciąża, odrzucenie przez partnera, awantura w domu, wyblakłe marzenia i przyszłości... Decyzję o tym co będzie dalej podejmuje za nią ojciec, jednak ona i tak postanawia żyć po swojemu i ... na własną rękę opuszcza miejsce wybrane przez tatę. Wyjeżdża, wynajmuje pokój, podejmuje pracę jako kelnerka i spotyka Tommy'ego. Młodzi sporo czasu spędzają wspólnie i zbliżają się do siebie, oboje doświadczeni przez życie... Jak potoczą się losy dziewczyny? Czy postąpi zgodnie z wolą ojca w sprawie nienarodzonego jeszcze dziecka? Jak długo uda jej utrzymać swój stan w tajemnicy?

Tommy zaczął jadać w restauracji w Grinnell, w której pracę podjęła Maribeth, odkąd jego rodzina przeżyła tragedię i mama przestała gotować. W święta Bożego Narodzenia rozchorowała się pięcioletnia Annie, siostra Tommy'ego i niestety zmarła. Od tamtego czasu rodzice przestali ze sobą rozmawiać a nawet się zauważać. Każdy na swój sposób pogrążył się w żałobie. Wszyscy kochali słodką i mądrą dziewczynkę i teraz nie mogą odnaleźć się w rzeczywistości bez niej. Tommy opowiada Maribeth o siostrze podczas licznych wycieczek, zabiera ją na cmentarz. Jak chłopak odbierze przemilczenie przez nią tak ważnego faktu, jakim jest ciąża, skoro sam był z nią całkowicie szczery?

Dwie autorki (Mirek i Steel), dwie historie, ale jakże kobiece podejście do interpretacji słowa "podarunek". Każda z powieści jest inna, jednak każda nosi w sobie ładunek pozytywnej energii. Mimo problemów jakie musimy
w życiu przezwyciężyć autorki udowodniły, że wsparcie innych jest nam bardzo potrzebne.
Jednak skoro opisałam już książkę K. Mirek w innej recenzji, skupię się na D. Steel. Jej twórczość jest znana z ciepłych opowieści traktujących o różnorodnych kłopotach kobiet, ale i sposobach, jakimi radzą sobie z ich rozwiązaniem. Autorka opisała dwie rodziny, dwie historie, jakże odrębnych biegunów tej samej sprawy dotyczą - dziecka.

Wraz z rodziną Maribeth próbowałam zrozumieć postawę ojca - nie udało mi się. Nikt nie powinien odbierać dziecku prawa do nauki! Nikt nie ma prawa do potępiania błędu w taki sposób, wszak uczymy się na błędach a i sami kiedyś, w młodości wiele popełniliśmy.
Natomiast razem z rodzicami Tommy'ego płakałam po śmierci Annie. To musi być straszne, kiedy rodzic musi pożegnać swoje ukochane dziecko.

"Podarunek" to naprawdę lekka, choć poruszająca powieść. Jeśli macie 3 godziny czasu i ochotę na coś niezobowiązującego, co nie każe tropić morderców jak w kryminałach, to polecam. To książka, która wciąga i wzrusza, która dzięki rzeczywistym problemom pary nastolatków i ich rodzin, stanowi fajną obyczajowo-psychologiczną powieść z ogromnym ładunkiem wszelakich uczuć i emocji.




Książka została przeczytan w ramach wyzwań: 52 książki

czwartek, 15 stycznia 2015

Podsumowanie roku 2014 #3 - MEGA podsumowanie Pod hasłem

Ufff.... sporo czasu mi zajęło tworzenie tego posta i podkładu do jego stworzenia, czyli tabelki. Chwilami dostawałam już oczopląsu, ale walczyłam dzielnie. Chciałam Wam bowiem pokazać jak wygląda podsumowanie całego roku wyzwania Pod hasłem. Mojego pierwszego autorskiego wyzwania.
Podobne tworzyłam rok temu, ale teraz bardziej się przyłożyłam do szczegółów i uważam, że wyszło lepiej. Sami ocenicie - no to lecimy [polecam teraz zrobić sobie herbatkę :)]:





Styczeń
uczestnicy - 36
liczba przeczytanych książek - 65
w tym polskie - 22
lider miesiąca w liczbie przeczytanych - martucha180, Plichcia, Aine oraz Lina

Luty
uczestnicy - 33
liczba przeczytanych książek - 68
w tym polskie - 18
lider miesiąca w liczbie przeczytanych - Joana, kwiatusia i Lina

Marzec
uczestnicy - 37
liczba przeczytanych książek - 107
w tym polskie - 44
lider miesiąca w liczbie przeczytanych - Wiki

Kwiecień
uczestnicy - 27
liczba przeczytanych książek - 48
w tym polskie - 10
lider miesiąca w liczbie przeczytanych - monweg oraz Agnieszka Dorsz

Maj
uczestnicy - 32
liczba przeczytanych książek - 80
w tym polskie - 27
lider miesiąca w liczbie przeczytanych -  Plichcia

Czerwiec
uczestnicy - 27
liczba przeczytanych książek - 43
w tym polskie - 12
lider miesiąca w liczbie przeczytanych - Plichcia

Lipiec
uczestnicy - 32
liczba przeczytanych książek - 160 !!!
w tym polskie - 54
lider miesiąca w liczbie przeczytanych - Klaudyna Maciąg

Sierpień
uczestnicy - 34
liczba przeczytanych książek - 187!!!!
w tym polskie - 58
lider miesiąca w liczbie przeczytanych - Agnieszka Dorsz

Wrzesień
uczestnicy - 26
liczba przeczytanych książek - 70
w tym polskie - 19
lider miesiąca w liczbie przeczytanych - Aine, Plichcia

Październik
uczestnicy - 20
liczba przeczytanych książek - 44
w tym polskie - 13
lider miesiąca w liczbie przeczytanych - Plichcia

Listopad
uczestnicy - 20
liczba przeczytanych książek - 86
w tym polskie - 47
lider miesiąca w liczbie przeczytanych - pasjonatka książek

Grudzień
uczestnicy - 21
liczba przeczytanych książek - 57
w tym polskie - 24
lider miesiąca w liczbie przeczytanych - Plichcia


GRATULUJĘ!!!


Podobnie jak w roku 2013, tak i w 2014, miesiące wakacyjne widać gołym okiem! Znacząco widać wtedy wzrost czasu i czytelnictwa.

Wyniki są wprawdzie w tendencji zniżkowej tj. uczestników z każdym miesiącem coraz mniej, ale jest grupa stałych uczestników i to mnie cieszy. Wciąż zaczynają zabawę nowe osoby, dlatego Dziękuję Wam wszystkim za zabawę :) I za to, że w styczniu mam co robić tworząc to podsumowanie - moja tabelka w Excelu jest urocza :)


W sumie w 2014 roku przeczytaliśmy 1015 książek! To o 63 książki więcej niż w 2013 roku.
W tej liczbie 1015 - tylko 348 to literatura polska.
W 2014 roku w wyzwaniu wzięły udział 63 osoby! Co oznacza, że aż 63 ludziki choć raz w ciągu roku sięgnęły po książkę wg mojego hasła.

Natomiast jeśli jesteście ciekawi, kto wywiązał się z wyzwania w 100%, czyli wziął udział w każdym miesiącu tego roku - zapraszam (alfabetycznie):

Gratuluję ogromnie
Aine
ejotek
Gosia B.
Joana
Klaudyna Maciąg
Lina
Marjory
Melania
Plichcia
Sylwuch

W tym gronie znajduje się 5 osób, które ukończyły w 100% wyzwanie również w 2013 roku. Są to:

Aine
ejotek
Joana
Lina
Sylwuch

Czy za rok będę mogła skopiować nasze nicki i umieścić jako 100% w 2015? Zobaczymy. Powodzenia!


Nie mogę nie wspomnieć o jednej osobie, która zaczęła swój udział w styczniu i zabrakło zaledwie jednego miesiąca do pełnego roku. A że moje hasła bywają czsem trudne, do tego dochodzą codzienne problemy to chciałam tą osobę wyróżnić. Jest to: monweg, czyli Monika Piotrowska-Wegner.
Monia - gratulacje!


Wspomnę też o tych, którym do pełnego roku zabrakło 2 miesięcy. [A co, skoro już się męczyłam nad tym podsumowaniem to pokażę co mi wyszło :)]

Iwona S. - brak w listopadzie i grudniu
martucha180 - brak w kwietniu i grudniu
kwiatusia - brak w kwietniu i grudniu
Wiki - brak w październiku i grudniu

I Wam serdecznie dziękuję i gratuluję :)


Wyróżnię jeszcze dwie osoby, które udział w wyzwaniu zaczęły w marcu:
Pani_Wu - nie opuściła żadnego miesiąca do końca roku
vicky222 - brak tylko w maju

Wam też gratuluję i czekam na 12 miesiący tego roku :)


Mam nadzieję, że żadnej gafy nie popełniłam, ponieważ niektórzy uczestnicy czasem zmieniali nazwy / nicki / nazwiska. Jeśli zauważycie błąd proszę o informację. Zresztą z tego powodu mogłam kogoś pominąć jeśli nie odnotowałam takiej zmiany.

Tak właśnie zakończyliśmy drugi już rok wyzwania. Obecnie trwa trzecia edycja, do której zapraszam i zachęcam wszystkich niezdecydowanych.


Przypomnienie haseł z całego roku 2014:

Styczeń: BRAK

Luty: Skaczą, fruwają, pływają, biegają 

Marzec: Bez spacji

Kwiecień: 308-348 & 458-498

Maj: NIE 

Czerwiec: Trup

Lipiec: Kropka

Sierpień: 2 w 1

Wrzesień: Przeżyjmy to jeszcze raz




Które hasło najbardziej Wam się podobało? A które najmniej? Które sprawiło najwięcej trudności? Które było tak przyjemne, że z chęcią byście je powtórzyli? 
Chętnie poczytam Wasze opinie i inspiracje :)     

środa, 14 stycznia 2015

Alex Kava "Mroczny trop"




Tytuł oryginalny: Breaking Creed
Tłumaczenie: Katarzyna Ciążyńska
Wydawnictwo: Harlequin / Mira
Data wydania: listopad 2014
Liczba stron: 320
Seria: Ryder Creed tom 1






Uwielbiam zwierzęta! Wy też? No, może nie wszystkie uwielbiam, ale o tym później... Od chwili swoich narodzin przebywałam w otoczeniu zwierząt. Dziadek hodował gołębie, króliki, kury, kaczki. Miał też konia, na którym na oklep jeździłam po podwórku. Była kotka, która na strychu nad stajnią powiła kocięta, a także następujące po sobie liczne psy. Kiedy byłam w podstawówce dostałam świnkę morską - tak naprawdę pierwsze własne zwierzątko. Moja miłość do czworonogów była ogromna i nawet ugryzienie przez psa sąsiada tego nie zmieniła. Mimo, że pamiętałam tą lekcję bardzo długo. Nie lubię jedynie zwierząt typu pająki, węże, mrówki czy osy. Z powyższych powodów niniejsza książka była dla mnie strzałem doskonałym, choć pewne fragmenty zapadną na długo w moją świadomość. Dlaczego? Przeczytajcie o moich wrażeniach.

Ryder Creed to były żołnierz a obecnie świetny psi trener w Stanach Zjednoczonych. Razem ze swoimi czworonogami jest proszony o pomoc w poszukiwaniach ludzi czy narkotyków. Ostatnio zrobiło się o nim głośno i stał się wręcz celebrytą. Kiedy Amerykańska Straż Wybrzeża poprosiła do o sprawdzenie podejrzanego o przemyt narkotyków statku rybackiego Blue Mist, zabrał ze sobą ulubienicę Grace i podjął się zadania. Jednak okazało się, że pod pokładem czeka na nich niespodzianka. Pod tonami ryb znaleźli bowiem piątkę dzieci. Czy to przemyt? Nielegalni uchodźcy czy może dzieci zostały porwane? Czy to kartel narkotykowy jest za to odpowiedzialny?
Do wspomnień o tej piątce dzieci Ryder wraca ponownie na lotnisku, podczas kolejnego zadania i wyszukiwania narkotyków. Grace wyczuwa bowiem czternastoletnią Amandę, która prosi Creed'a o pomoc. Mężczyzna zabiera ją do domu swojej partnerki Hanny, która niechętnie odnosi się do dziewczyny, ale w rezultacie pomaga jej pozbyć się z ciała narkotyków. Czy mają świadomość, że "właściciele" nastolatki i tak trafią na jej trop i przyjadą, by odebrać swoją własność? Czy pomoc Amandzie ma być dla tresera swoistą namiastką tego, że pomaga młodej dziewczynie i może wiele lat temu, ktoś pomógł jego siostrze? Kiedy byli nastolatkami, Bondie wysiadła z samochodu, by skorzystać z toalety na stacji benzynowej i zaginęła.

Agentka FBI Maggie O'Dell zajmuje się sprawą zwłok wyłowionych z rzeki w Waszyngtonie. Ciało mężczyzny ma widoczne ślady torturowania, ukąszeń a do gardła wciśnięte prawo jazdy. Mimo poznania tożsamości ofiary agentka wcale nie przybliża się do przyczyn śmierci, zwłaszcza że ukąszenia zostają zidentyfikowane jako pogryzienia przez mrówki ogniowe występujące setki kilometrów od Waszyngtonu. Uwagę Maggie zwraca też tatuaż na lewej łopatce mężczyzny. Czy okaże się on pomocny w ustaleniu mordercy? Agentka szukając wskazówek postanawia udać się do domu ofiary, kontaktując się z tamtejszymi władzami. Co zastanie na miejscu? Czy żona ofiary pomoże FBI ustalić co mogło się wydarzyć? Jakie były motywy zbrodni? I dlaczego ciało zostało podrzucone aż w Waszyngtonie?

Maggie i Ryder mieli już kiedyś okazję się spotkać, teraz znów będą współpracować, jednak nie wiedzą jak wiele te właściwie trzy sprawy mają wspólnych punktów. Nie zdają sobie też sprawy co czeka ich podczas przeszukiwania terenu wokół domu ofiary wyłowionej z rzeki. To właśnie te fragmenty książki wywoływały u mnie dreszcze strachu. Jednak nie zdradzę Wam dlaczego. Napiszę jedynie, że Grace nie ucierpiała w wyniku prowadzonych działań tropiących. Czy współpraca tych dwojga doprowadzi do pozytywnego finału sprawy? Jak potoczy się nieuniknione spotkanie Rydera i przedstawicieli kartelu? Koniecznie trzymajcie się fotela podczas czytania tej lektury!

Kolejny tom przygód Agentki FBI, który miałam okazję czytać (kolejność czytania tomów nie ma tak naprawdę znaczenia). Jest to nieco inna konstrukcja thrillera, niż "Płomienie śmierci". Tam śledztwo policyjne jest szeroko zakrojone, typowe "burze mózgu", odprawy, świadkowie, sprawdzanie terenu wokół podpalanych budynków. Tutaj niewiele się dzieje a profilerka Maggie udaje się w teren, zamiast siedzieć w biurze, analizować wyniki sekcji zwłok, dowody i ustalać profil mordercy. Ale czy odczytuję to na minus książki? Nie do końca. Autorka skupiła się bowiem tym razem na psach, ich pracy, zdolnościach i ukazaniu jak bardzo mogą być przydatne ludziom, gdy tylko zostaną dobrze przeszkolone. Jestem naprawdę pod dużym wrażeniem. Strasznie się związałam emocjonalnie z czworonożnymi bohaterami "Mrocznego tropu". Również nie każdy tytuł z serii musi wyglądać tak samo, mieć ten sam schemat, bo przecież byłoby nudno i przewidywalnie. A tak, dostałam oryginalnie prowadzone śledztwo, w którym bierze udział nie tylko policja, FBI, DEA, ale też treser psów i Jason - były żołnierz z Afganistanu, który stracił rękę. Widoczny jest też wpływ polityki na sprawę, jednak czy to pomaga?

Podsumowanie będzie krótkie - jeśli lubicie mocne wrażenia, wartką akcję, ciekawych bohaterów, niespodzianki i podnoszący się poziom adrenaliny - to koniecznie sięgnijcie do tej książki. Jednak uważajcie - są fragmenty, gdzie krew w żyłach płynęła mi naprawdę szybko... Tak jak pisałam wcześniej, są zwierzątka, których nie lubię, a które bywają groźne...





Książka została przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki



Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki 
dziękuję bardzo Pani Monice

poniedziałek, 12 stycznia 2015

Pod hasłem - hasło na luty 2015

Pewnie przecieracie teraz oczy ze zdumienia i zastanawiacie się co też ejotek znów wymyślił... przecież jest połowa miesiąca stycznia a tu hasło na luty.

Otóż to nie pomyłka.

To jeszcze nie hasło ostateczne, ale jakoś musiałam Was tytułem postu tutaj ściągnąć :D

Wymyśliłam sobie hasło m.in. na luty już w poprzednim roku (zresztą jak pisałam Sylwuch pod jakimś komentarzem), podobnie jak 13 innych pomysłów, potem tylko wybieram co kiedy będzie.
Ale... pojawiło się coś co mi nieco pomieszało szyki a mianowicie taka lista z 50 hasłami, w oryginale po angielsku (nie wiem się to nazywa, ale jakieś wyzwanie). Wiele z Was podjęło się czytania wg tego klucza. Kilka propozycji tam ujętych już u mnie było - i tu jestem spokojna (oni ściągnęli ode mnie :P). Ale jest tam też kilka punktów, które mam na mojej liście pomysłów. Nie chciałabym tego dublować, dlatego będę kombinować tam gdzie się da.

I właśnie tak jest z hasłem na luty. Dziś oczywiście nie powiem jak będzie brzmiało, ale żeby ruszyło potrzebuję Waszej aktywności w komentarzach już dziś.

Wyjaśniam: Kto wie, że będzie chciał wziąć udział w lutowej odsłonie to bardzo proszę o wpisanie pod tym postem roku swoich narodzin.

Zaznaczam jednak, że nie będziemy czytać książek wydanych w tymże roku!

Owszem jest to pewna podpowiedź dla Was czym będę się kierowała w lutym, ale znając mnie... nie wiem czy zgadniecie co wymyślę :D

Liczę na Wasze szczere odpowiedzi, zweryfikować nie mam jak, muszę Wam zaufać. Zresztą sami nie wiecie czy ewentualne fałszerstwo wyjdzie Wam na dobre, prawda?

Wasze daty będę wpisywała do tego postu, jako edit. A 1 lutego ogłoszę co i jak.

A co jeśli ktoś przeoczy ten post, zapomni wpisać rok, zdecyduje się na wyzwanie w lutym? Spokojnie, będzie można dołączyć później, jednak chcę i Wam ułatwić życie i żebyście już 1.02 znali szczegóły.

Mam nadzieję, że napisałam to jakoś składnie :)

Pozdrawiam serdecznie i dziękuję Wam za miłe słowa, to dzięki Wam wciąż mam głowę pełną pomysłów :)


EDIT 

Baza do lutowego hasła:
Agnieszka Dorsz - 1983
anek7 - 1969
Elenkaa_ - 1992
Jenah - 1983
Sonrisa Art - 1985
magdalenardo - 1982
pasjonatka książek - 1976
Plichcia - 1978
Melania - 1975
Lina - 1985
Sylwuch - 1991
Aine - 1972
Gosia B - 1972
Agnesto - 1982
monweg - 1966
Mońcia - 1973
kwiatusia - 1984
Lolilola - 1990
Nyja_ - 1983
ejotek - 1980

niedziela, 11 stycznia 2015

Podsumowanie roku 2014 #2 - książki i cyfry

W ramach kilku podsumowań roku 2014 dzisiaj chciałabym Wam napisać o cyferkach oraz o książkach, które wywołały u mnie szczególne emocje. Które w jakiś sposób zapadły mi w pamięć.
Niektórzy robią TOP10, ale ja nie potrafię wybrać aż tak małej ilości książek. Zapraszam zatem do przejrzenia mojej listy, może ktoś będzie chciał skorzystać z recenzji i przeczyta książkę :)

  1. Freeman Kimberlay "Wzgórze Dzikich Kwiatów"- wiele blogerek wyraziło już zachwyt nad tą powieścią. Genialna książka! Każdy kto uwielbia rodzinne sagi w połączeniu z tajemnicami z przeszłości powinien ją przeczytać. Babcia, wnuczka i odkrywanie przeszłości równocześnie z próbą uporania się z problemami teraźniejszości
  2. Christie Agatha "A.B.C." - Agatę uwielbiam, ale to pierwsza jej książka, którą czytałam gdzie pojawiła się osoba seryjnego mordercy
  3. Michalak Katarzyna "Ogród Kamili" - pierwszy tom kwiatowej trylogii, która pokazuje nie tylko dążenie do marzeń, ale i trudne chwile w życiu: śmierć bliskich, wypadki i przyjaźń czy miłość działające jak balsam
  4. Abowicz Ela "Lucyna w opałach" - humor, humor i jeszcze raz humor, genialna polska wersja Bridget Jones
  5. Mlek Katarzyna "Na wietrze diabeł przyjechał" - zbiór sześciu opowiadań opartych na legendach dotyczących wiatru wiejącego w Beskidach, miałam ciarki na plecach
  6. Kaluga Agnieszka "Zorkownia" - Agnieszka jest wolontariuszka w hospicjum, przejmująca książka ściskająca za serce
  7. Kordel Magdalena "Malownicze. Wymarzony dom" - wyśmienita polska rzeczywistość z bohaterami, którzy na długo nie mogą zostać zapomnieni przez czytelnika: ich problemy, fajny język i humor stanowią o dobrej lekturze
  8. Van der Vlugt Simone "Bezpiecznie jak w domu" - niesamowita książka, w której napięcie pojawia się już od pierwszej strony - porywacz przetrzymuje w domu matkę z córką. Lekturę przeczytały wszystkie moje koleżanki z pracy. Najlepiej przeczytać ją w całości bez odkładania na półkę
  9. Jio Sarah "Marcowe fiołki" - pierwsza książka tej autorki i nie ostatnia, jej genialne powieści trafiają idealnie w mój gust i dają kobiecą powieść z nutką tajemnicy, miłości i emocji
  10. Ellison J. T. "Umarli nie kłamią"- moje pierwsze spotkanie z autorką i od razu udane, wiedziałam że na jednej jej książce się nie skończy. Detektyw z wydziału zabójstw po traumatycznych przejściach, szkocki zamek, dwóch mężczyzn oraz historia z przeszłości. A do tego świetne dialogi i napięcie
  11. Michalak Katarzyna "Zacisze Gosi" - drugi tom kwiatowej trylogii, w którym nie brak emocjonujących chwil
  12. Christie Agatha "Morderstwo w zaułku"- cztery opowiadania, w których akcja jest stopniowana, z każdym tekstem coraz bardziej podnosi się adrenalina
  13. Etzold Veit "Cięcie" - to dopiero był emocjonujący debiut, seryjny morderca Bezimienny morduje bez "zmrużenia okiem", mumifikuje zwłoki a wszystko to jest dokładnie przemyślane. Na dodatek wysyła wiadomości dotyczące morderstw do pani detektyw...
  14. Mirek Krystyna "Szczęście all inclusive" - czym dla różnych osób jest szczęście, jak je zdefiniować? Autorka odpowiada na te pytania w scenerii uroczej Krety
  15. Jio Sarah "Dom na plaży"  - sympatyczna obyczajówka z miłością i wojną w tle. Czy miłość przetrwa? Świetna książka!
  16. Spindler Erica "Stan zagrożenia"- bezdzietne i dobrze sytuowane małżeństwo chce adoptować dziecko, nie wie jednak, że matka adopcyjna jest na celowniku płatnego zabójcy. Książka trzyma w tytułowym "stanie zagrożenia" naprawdę cały czas
  17. Cygler Hanna "Kolor bursztynu" - połączenie obyczajówki z nutką sensacji. Choć wielu uważa książkę za kiepską, dla mnie była ciekawą, lekką i zarazem emocjonującą lekturą. Nutka tajemnicy a w tle bursztyny
  18. Sullivan J. Courtney "Zaręczyny"- pięć części, pięć historii z miłością, samotnością i problemami w tle. A motywem przewodnim są diamenty, które łączą wszystkie historie na końcu książki
  19. Jio Sarah "Jeżynowa zima" - dziennikarka Claire podczas pisania o zimie natrafia na zaginięcie chłopca w 1933 roku. Zagłębia się w historię a prawda o tamtych wydarzeniach jest brutalna...
  20. Ellison J. T. "Pocałunek śmierci"- początek książki mrozi krew w żyłach - mała dziewczynka roznosi po domu krew na swoich bosych stópkach. To krew jej zabitej ciężarnej matki. Kto ją zabił i dlaczego? To niesamowite rozwiązanie, ale nieprędko do niego można dojść
  21. Gutowska-Adamczyk Małgorzata "Podróż do miasta świateł. Rose de Vallenord" - ciąg dalszy historii Róży z Wolskich z tomu pierwszego. Tym razem to dojrzała kobieta po przejściach, która nie do końca jest szczęśliwa... Dlaczego? przeczytajcie polsko-francuską opowieść
  22. Ellison J.T. "Złodziej dłoni"- trzecie spotkanie z twórczością autorki, morderca zabija młode dziewczyny a porzucając ciała odcina im dłonie. Czy bohaterowie znajdą winnego? Zaskakujące zakończenie!
  23. Bakari Bahia "Cudownie ocalona" - poruszające wspomnienia trzynastolatki, która przez dziewięć godzin dryfowała po oceanie uczepiona fragmentu samolotu, nie do końca zdająca sobie sprawę, że nastąpiła katastrofa i tylko ona ocalała...
  24. Michalak Katarzyna "Przystań Julii" - trzeci i zarazem ostatni tom trylogii, szkoda że to koniec, bowiem polubiłam bohaterki i ich perypetie. Świetna trylogia dla lubiących polskie kobiece obyczajówki
  25. Holt Jonathan "Carnivia. Herezja" - rok temu czytałam pierwszy tom trylogii (ten jest drugi) i akcja rozgrywająca się w dwóch światach Wenecji (realnym i wirtualnym) spodobała mi się. Może nie powala, ale jest dość oryginalna
  26. Wardęszkiewicz Elżbieta "Klucz" - genialny debiut! ojciec mający w świadomości obóz koncentracyjny znęca się nad córką i żoną. Córka przeciwstawia się mu, mimo kar spadających jej wtedy na głowę. Jakie będzie miała relacje z mężem czy własnym dzieckiem? Polecam

O tych lekturach, które podobały mi się mniej nie będę pisać. Zasłona milczenia :)


Łącznie w 2014 roku przeczytałam 68 książek (w 2013 - 94). Biorąc pod uwagę rodzinne wydarzenia i tak jest nieźle.
W tym lit. polska - 27


Opublikowałam 155 postów (w 2013 - 219, ale wtedy starałam się, by co drugi dzień był post. Teraz brak mi na to czasu. Jedynie w styczniu 2015 mogę Wam obiecać bogactwo postów, zaglądajcie do listy postów w archiwum, żeby nie przegapić :))

Na chwilę obecną liczba obserwatorów bloga to 176 osób a wyświetlenia przekroczyły 146 tysięcy. Dziękuję :)

Google + czy FB nie posiadam, więc takowych liczb nie będzie :P



2014 rok to również kilka nowych współprac z Wydawnictwami, którym serdecznie dziękuję za zaufanie a często za wyrozumiałość! :)


Poznałam nowych autorów, poprzez przeczytane książki oraz osobiście na Targach Książki w Krakowie - bardzo miło wspominam te chwile :)

Mega wydarzeniem tamtego roku były Targi Książki w Krakowie właśnie (na innych nie bywam). Nowe hale, mnóstwo wydawnictw, nowe znajomości, nowe współprace i poznanie większej ilości blogerów na żywo a przede wszystkim nieco więcej czasu poświęciłam na rozmowę z nimi :) Uwielbiam ten klimat, który ładuje mi akumulatory na kolejny rok.

sobota, 10 stycznia 2015

Gabriela Gargaś "Pośród żółtych płatków róż" - przedpremierowo!




Autor: Gabriela Gargaś
Wydawnictwo: Feeria
Data wydania: 14 stycznia 2015
Liczba stron: 312











Tym, którzy często czytają moje recenzje, nie muszę pisać kolejny raz, ale bywają tutaj nowe osoby - uwielbiam polską literaturę. Czytam jej sporo, ponieważ uwielbiam usytuowane w naszej rzeczywistości problemy. Nie niemieckie, nie amerykańskie, nie portugalskie ani nie chińskie. Ale nasze, które rozumiem i mogę odnieść do nich swoje własne życie. W polskich powieściach obyczajowych odnajduję nie tylko spokój czy wyciszenie, ale również szeroko pojęte emocje, powodujące łzy, wzburzenie czy złość. Przyznam otwarcie, że w takiej literaturze szukam ukojenia po ciężkim dniu, ale również szansy na zamartwianie się problemami innych, choć na czas przebywania w świecie fikcji literackiej. Niejednokrotnie odnajduję też problemy swoich znajomych, rodziny czy swoje własne. Tak, doświadczenia bohaterów bywają bolesne, ale pouczające.

Patrząc na moje ostatnie recenzje mogę śmiało stwierdzić, że początek tego roku zaliczę do udanych. Dlaczego? Miałam okazję przeczytać a potem podzielić się z Wami opiniami o dwóch polskich obyczajówkach, ta jest trzecia. Do tego już druga przedpremierowa!
Twórczość Gabrieli Gargaś była mi do tej pory nieznana. Mimo, że kusiła to nie zakupiłam, a tym bardziej nie przeczytałam żadnej jej książki. Aż do teraz... Czy uległam czarowi jej wyobraźni? Czy pierwszy raz pozostanie jedynym? Zachęcam do zapoznania się z moim zdaniem o książce "Pośród żółtych płatków róż".

Joanna i Zuzanna są trzydziestopięcioletnimi kuzynkami. W dzieciństwie często spędzały ze sobą czas, wyjeżdżały na wieś do cioci Zosi, jednak później ich drogi się rozeszły. Aśka wyszła za mąż za Michała, dorobiła się dobrego stanowiska, z wizją na awans, apartamentu, samochodu i ... kryzysu małżeńskiego. Dlaczego? Michał jest nauczycielem i uwielbia swoją pracę. Jednak żona wstydzi się jego profesji, myśli tylko o karierze a coraz mniej o swoim małżeństwie. Michał marzy o wspólnym spędzaniu czasu a nie o kolejnych imprezach, gdzie trzeba się pokazać. Do tego pragnie dziecka... a dla Aśki to drażliwy temat. Jaki jest tego powód? Czy mąż bez końca będzie przymykał oko na uniki żony? A może kobieta ma jakieś swoje tajemnice z przeszłości?
Zuzka w przeciwieństwie do kuzynki jest singielką. Ma pracę i mieszkanie kupione wspólnie z tatą na kredyt. Nie myśli o dziecku ani o karierze, tylko o ... swoim kochanku. Ma bowiem romans z żonatym mężczyzną. Robert ma piękną żonę, dorosłego syna i dwie słodkie małe córeczki. Nie jest mega przystojnym, wysokim brunetem, tylko niskim, łysiejącym facetem z brzuszkiem. Dlaczego zatem oszukuje rodzinę i żonę, której wielu mu zazdrości? Czego szuka w ramionach kochanki? A co Zuza widzi w mało atrakcyjnym - z wyglądu - kochanku? Na jak długo wystarczy kobiecie bycie tą drugą?

W książce pojawia się jeszcze trójka znaczących bohaterów. Agnieszka jest uczennicą Michała. Osiemnastolatka prowadzi dość imprezowy tryb życia i nie stara się dbać o swoją reputację. Traktuje seks bardzo lekko a teraz postanawia uwieść nauczyciela.
Wojtek to z kolei poważny i pracujący na swoje utrzymanie dwudziestoośmioletni student. Jego pierwsze spotkanie ze starszą od niego kobietą ma dość burzliwy przebieg, ale potem chłopak podejmuje walkę o jej serce.
Najbardziej tajemniczą osobą z tej trójki drugoplanowych bohaterów jest ciotka Zofia. Kobieta stara się podtrzymywać na duchu swoje siostrzenice zawsze wtedy, kiedy zawitają do niej z wizytą. A jakoś tak się utarło, że zdarza się to, gdy mają problemy. I to poważne. Czy stara panna może zrozumieć młode dziewczyny? W ich mniemaniu staruszka nic przecież nie wie o miłości, małżeństwie i konfliktach w nim występujących. Jakże są w błędzie. Kuzynki darzą ciocię ogromnym szacunkiem, zrozumieniem i miłością. Co zmieni się w ich uczuciach i myślach, gdy poznają jej historię? Gdy ciocia postanowi opowiedzieć o swojej przeszłości, miłości, tajemnicach?

Czuję się teraz jak statek - "trafiony-zatopiony". Tak, muszę poznać inne tytuły, które wyszły spod ręki autorki. Bowiem pierwsze spotkanie zaliczam do udanych. Czytając książkę nie doszukiwałam się błędów, nieścisłości czy innych mankamentów, ale całkowicie wciągnęłam się w życie bohaterów. Bardzo mocno przeżywałam ich niepowodzenia, bo przecież zdrada jest bolesnym problemem, nie tylko dla zdradzanego małżonka. Cierpi wiele osób, choć nie zawsze są tego świadome (na przykład dzieci).

Autorka bardzo wnikliwie opisała punkt widzenia wszystkich stron mających coś wspólnego ze zdradą. Jest to - oprócz miłości - kluczowy temat powieści. Muszę przyznać, że książkę wręcz pochłonęłam. Czytałam zachłannie, przerzucając szybko strony, chcąc jak najszybciej dowiedzieć się co było dalej. Jak potoczyło się życie bohaterów. Kto komu dał szansę? A kto podjął zdecydowane kroki na "nie"? Kto komu wybaczył? Czyja miłość była na tyle silna, że pokonała wszystko? Jakie tajemnice ukrywali bohaterowie? I jaką rolę w ich historii odegrały żółte róże?

Jeśli chcecie poznać odpowiedzi na powyższe pytania musicie koniecznie przeczytać najnowszą powieść Gabrieli Gargaś! Jest napisana bardzo pięknym i prostym w odbiorze językiem. To idealna książka dla kogoś, kto uwielbia antystresowe lektury. Kto lubi różnorodnych i mocno zarysowanych bohaterów, przyziemne problemy, a także bardzo liczne tajemnice, które przenikają do teraźniejszości i mają wpływ na przyszłość, ten powinien skusić się na "Pośród żółtych płatków róż". Ja się skusiłam i nie żałuję ani minuty.





Książka została przeczytana w ramach wyzwań: 52 książki



Za możliwość przeczytania książki 
dziękuję bardzo Pani Monice
i Wydawnictwu Feeria


piątek, 9 stycznia 2015

Moje wyzwania czytelnicze w 2015 roku

Podsumowałam już mój udział w wyzwaniach w 2014 roku, to teraz chciałam Wam pokazać jakich podejmę się w 2015.
Zgodnie z tym co pisałam już kilkakrotnie na wielu blogach, znów zmniejszam ilość wyzwań. Jak sobie przypomnę 2013 rok... (kilkanaście) to o zgrozo!
Nowych wyzwań nie podejmuję żadnych, choć kusi niejedno. Pozostanę przy poniższych i skupię się na książkach recenzenckich oraz przede wszystkim z mojej półki. Nie każcie liczyć ile z posiadanych jest nieczytana...

Oczywiście zachęcam do wzięcia udziału w moich autorskich wyzwaniach :)

Do dzieła zatem - trzymajcie kciuki, by za rok podsumowanie wypadło w miarę nieźle :) Nie mówię genialnie, bo to nie wyścigi, ale dobra zabawa i pasja! Nie zapominajcie :)




Moje autorskie wyzwanie
 
Czas trwania: 2013-2015 rok
Cel: Przeczytać w danym miesiącu co najmniej jedną książkę, która pasuje do podanego HASŁA
Szczegóły TUTAJ



* * *

 Moje autorskie wyzwanie

Czas trwania: 2013-2015
Cel: Przeczytać wymarzone książki ze swojej biblioteczki, które czekają na to od dawna
Szczegóły TUTAJ
Tam też moje rozliczanie się z wyzwaniem


 * * *
Czas trwania: 2013-2015
Cel: Przeczytać minimum jedną książkę, której imię i/lub nazwisko autora rozpoczyna się na zadaną literkę

Szczegóły TUTAJ




* * *

Czas trwania: 2014-2015
Cel: Przeczytać minimum jedną książkę, której motyw okładki pasuje do podanego hasła


Szczegóły TUTAJ




* * *

Czas trwania: 2012 - 2015 rok
Cel: Przeczytać minimum jedną książkę A. Christie na pół roku
Szczegóły TUTAJ




* * *


Czas trwania: 2015 rok
Cel: Przeczytać 52 książki w roku
Szczegóły TUTAJ









A Wy ilu wyzwań się podjęliście? To mniej czy więcej niż w roku ubiegłym? Z ilu zrezygnowaliście? Ile nowych Was skusiło?

czwartek, 8 stycznia 2015

Magdalena Witkiewicz "Pierwsza na liście" - przedpremierowo!




Autor: Magdalena Witkiewicz
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 14 stycznia 2015
Liczba stron: 352












W czasach szkoły podstawowej miałam przyjaciółkę. Przez większość z tych ośmiu lat edukacji, siedziałyśmy razem w trzeciej ławce przy oknie. Byłyśmy jak "papużki-nierozłączki", w szkole razem, na wycieczki rowerowe razem, na wycieczkach klasowych razem. Oczywiście na dłuższych pobytach poza domem spałyśmy na sąsiednich łóżkach. Obie blondynki o niebieskich oczach... Cudowna przyjaźń, która mimo że nasze drogi rozeszły się po szkole, bo wybrałyśmy licea w różnych miastach, nie ustała. Aż do 2005 roku. Rozdzieliły nas tysiące kilometrów i ocean. Udało nam się odnaleźć - póki co wirtualnie, tak jak wielu ludziom, dzięki jednemu z internetowych serwisów społecznościowych. Macie taką przyjaciółkę? I przyjaźń na dobre i złe? A może coś Was poróżniło i warto to przełamać, porozmawiać, bo życie jest zbyt cenne i szkoda je marnować na bzdury...

Z twórczością Magdy Witkiewicz miałam już okazję się zapoznać. Przeczytałam "Opowieść niewiernej", "Milaczka" i "Panny roztropne", a potem również "Balladę o ciotce Matyldzie". Sięgając zatem po "Pierwszą na liście", czyli piątą z kolei dla mnie powieść, mogę powiedzieć, że jestem choć troszkę znawczynią i wielbicielką (już nie troszkę, a bardzo) książek autorki. Od pierwszego spotkania Magda Witkiewicz jawiła mi się jako osoba pisząca tak trafnie i z emocjami, że od razu trafiła w moje serce i gust czytelniczy. Humoru i prawdziwych problemów również nie zabrakło. Książki, które miałam dotychczas okazję czytać, były dla mnie typowymi, dość radosnymi obyczajówkami, z wyjątkiem może "Opowieści niewiernej". Co autorka przygotowała w najnowszej powieści?

Patrycja Szafranek ma dwie córeczki, pustkę po mężu - który wybrał karierę a nie ograniczającą jego wolność rodzinę - oraz zdiagnozowaną białaczkę. Zaczyna więc pisać na laptopie listy do swoich córek, starając się pozostawić po sobie ślad w ich przyszłym życiu i chcąc zwrócić im uwagę, co jest najważniejsze, czym należy się kierować. Niespełna osiemnastoletnia Karolina, córka Patrycji, odnajduje listę stworzoną przez matkę, na której widnieją cztery nazwiska. Wprawdzie plan Patrycji był inny, ale skoro już teraz Karola zdobyła listę, zaczęła działać. Dziewczyna zamierza porozmawiać z całą czwórką i uzyskać pomoc w ratowaniu mamy... Jednak czy będzie to takie łatwe? Poza przyszywaną babcią Zosią odnalezienie pozostałej trójki to już nie takie łatwe zadanie dla młodej dziewczyny. Nie zamierza się jednak poddać! Stawką jest życie. Czy uda jej się odnaleźć wszystkie osoby z listy mamy? Czy udzielą jej pomocy? Czy uda się znaleźć dawcę?

Ina, czyli Karolina Rybińska jest znaną w stolicy dziennikarką śledczą i prasy brukowej. Mieszka sama a otaczające ją wnętrze charakteryzuje się wręcz surowością.  Nie ma żadnych cech zamieszkania i to przez kobietę. Ale najważniejsza jest praca. Kobieta przeszła w swoim życiu bardzo wiele i nie czuje się na siłach, by związać swoje życie z kimkolwiek. Ina nie ma pojęcia, że dzwonek do drzwi, który wyrwie ją z oparów tytoniowego dymu i oderwie od seksafery, gruntownie wpłynie na jej przyszłość. Kto czeka za drzwiami? Jakich rewelacji dowie się kobieta? A przede wszystkim czy zechce wyjść ze swej skorupy i pomóc?

Grażyna wiedzie spokojnie życie u boku męża z dwójką małych dzieci i teściową chętną do pomocy. Z dnia na dzień los postanawia z niej zadrwić i stawia na jej drodze nieszczęście. Jednak niedługo potem los puka do Grażyny jeszcze raz: w postaci historii z przeszłości. Kobieta bowiem jako młoda dziewczyna zgłosiła się jako potencjalny dawca szpiku. Teraz otrzymuje maila... Teściowa jest temu przeciwna, sama bohaterka też nie jest do końca przekonana jaką podjąć decyzję. Wszak dawno temu oddała próbkę krwi do badania. Co musi się zdarzyć, żeby Grażyna ostatecznie zadecydowała czy podejmie próbę ratowania kogoś? Czy uda jej się pozbierać po życiowej tragedii?

Trzy kobiety i z pozoru trzy różne historie. Najbardziej podziwiałam ducha walki Karoliny, która pokonywała wszystkie możliwe przeciwności losu, byle tylko dać szansę swojej mamie. Niejednokrotnie musiała uciekać się do podstępu czy kłamstwa, ale stawka była tego warta. Sama nie wiedziała czy ej trud się opłaci, choć głęboko w to wierzyła, to jednak los rzucał jej pod nogi tylko kłody. Na szczęście ludzie starali się pomagać, ile tylko mogli. Karolina musiała przemierzyć wiele kilometrów, nie tylko na terenie Polski, by umieć odpowiedzieć sobie na pytanie: "kogo tak naprawdę obchodzi los mamy?". Sama jeszcze nie wiedziała, że na końcu tej walki, tej drogi i tych nerwów czeka ją niespodzianka. I to niejedna.

"Pierwsza na liście" to powieść, która tak człowieka pochłania, że zapomina o świecie i zagłębia się w historii bohaterek. Książkę przeczytałam w nieco ponad cztery godziny a myśli w mojej głowie szalały. Potem potrzebowałam doby, by poukładać wszystko na spokojnie i dopiero móc spisać w formie recenzji. Powieść nie jest w żadnym wypadku lekką obyczajówką. Choć nie brakuje chwil, że podczas czytania ma się na ustach uśmiech, to jednak zdecydowanie częściej pojawiają się łzy. Jeśli sięgacie po książkę to z paczką chusteczek w pakiecie. Sama tematyka to już temat wzruszający, niosący cierpienie, ból i często śmierć a jeszcze kiedy czytelnik zwiąże się emocjonalnie z bohaterkami...

Autorka nie bała się sięgnąć po trudne tematy i mimo, że kojarzyła mi się dotychczas głównie z humorystycznymi opowieściami, to uważam że sprostała zadaniu i stworzyła opowieść z dziedziny bardzo życiowej. Miałam już do czynienia w polskiej literaturze z powieściami, które podejmują tematy naprawdę trudne. Ta jest kolejna a jednocześnie pierwsza dotykająca tematyki bycia dawcą szpiku. Uważam, że taka książka jest potrzebna na naszym rynku wydawniczym, bo może dzięki niej ktoś komuś uratuje życie. A akurat w tym przypadku jest to całkowicie bezpieczne!
Jednak nie tylko ten temat poruszyła Magdalena Witkiewicz, znajdziemy też problemy małżeńskie, zdrady, śmierć, ale są też uczucia - miłość czy przyjaźń, które mimo upływu lat są dla nas bardzo istotne, tylko czasami trzeba wyciągnąć rękę na zgodę czy podjąć kroki, by to utracone uczucie i osobę odzyskać.



Książka przeczytana w ramach wyzwań: Grunt to okładka, Czytelnicze marzenia 2015, 52 książki


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję bardzo Autorce
oraz Wydawnictwu



środa, 7 stycznia 2015

Przypomnienie o Piromanach

 



Pamiętacie jeszcze o akcji?

Przypominam delikatnie o szansie dla Emilii na wydanie książki - ma czas do 25 stycznia!

Więcej na ten temat w moim poście TUTAJ oraz na FB Piromanów, portalu Polakpotrafi.pl oraz blogu Emilii.

G. Gargaś "Pośród żółtych płatków róż" - zapowiedź

Już 14 stycznia premiera najnowszej książki Gabrieli Gargaś!


Lubicie twórczość pisarki? Wyczekujecie na tę książkę?


Książka już do mnie dotarła i wkrótce poznacie moje zdanie na temat pierwszego spotkania z twórczością autorki.





A o czym jest książka?

Informacja ze strony Wydawnictwa:

Kilka osób, różne życiowe drogi, rozmaite wybory, nie zawsze jasne motywacje. Zuza, Joanna, Michał, Robert, Milena, Wojtek, ciocia Zosia i jej ukochany Zygmunt to prawdziwi, pełnowymiarowi ludzie. Bohaterowie Gabrieli Gargaś żyją w świecie, który nie jest czarno-biały, i oni też nie są czarno-biali – podejmują trudne, nieraz kontrowersyjne decyzje, wiążą się z nieodpowiednimi ludźmi, szukają siebie – i nie zawsze znajdują. Zawsze jednak dążą do szczęścia, pragną i desperacko poszukują miłości. Miłości, która nadaje sens życiu, która sprawia, że chcesz śmiać się głośno i oddychać pełną piersią.
„Życie pisze różne scenariusze, a my nie zawsze dokonujemy właściwych wyborów. Nie mamy prawa osądzać wyborów i moralności innych, bo nigdy nie znaleźliśmy się na ich miejscu i nie wiemy, co nimi kieruje. Czasami nic nie jest takie, jak nam się wydaje. Nie zawsze miłość wygrywa, może tylko w bajkach. Nie zawsze rozum bierze górę nad pożądaniem, a namiętność potrafi być zgubna. Każdy wybór niesie za sobą konsekwencje. Niekiedy dobre, innym razem złe. Na nic nie mamy stuprocentowej gwarancji, a tym bardziej na miłość. Na tym polega istota życia.”


Kto ma ochotę przeczytać? Kto niecierpliwie wyczekuje? Kogo skusiłam?

wtorek, 6 stycznia 2015

Czytelnicze marzenia - kto się pochwali?

Pamiętacie jak w listopadzie 2013 roku wymyśliłam i opublikowałam wyzwanie? Kilka osób chwaliło baner, pomysł, kilka zadeklarowało udział. Ciekawa jestem czy ktoś o nim pamiętał i co udało się przeczytać :P

Pochwalicie się?
Ja na bieżąco uzupełniam zakładkę z tym wyzwaniem. Idzie nieźle, co zresztą podsumowałam w poście wczorajszym. Do tego wyzwania, przypomnę, przeczytałam 13 książek w 2014 roku! :)

Kto nie wie o co chodzi, bo jest tutaj nowy zachęcam do zajrzenia TUTAJ i przemyślenie sprawy.

poniedziałek, 5 stycznia 2015

Podsumowanie roku 2014 #1 - mój udział w wyzwaniach czytelniczych

W 2013 roku brałam udział w kilkunastu wyzwaniach. Stało się to już wręcz gonitwą, dlatego w 2014 mój udział w wyzwaniach był ograniczony. Sporo przemyślałam a i życie dokonuje swoich wyborów. Cieszę się z moich wyników w roku 2014, mimo że może nie są imponujące i idące w setki.
Nie ma cudów, jest życie pozablogowe i to ono wiedzie prym: rodzina, zdrowie i praca. Blog i czytanie cieszy, ale nie może rządzić.
W każdym wyzwaniu osiągnęłam tyle, ile mogłam. W każdym wzięłam udział co miesiąc - to się dla mnie liczy najbardziej.

Plan na 2015 rok dotyczący wyzwań? Jeszcze mniej ich będzie. Zamierzam nadal czytać sporo nowości (czyli zapewne recenzenckie) oraz książki "kurzołapki" z własnych półek. Zapraszam do zakładki Wyzwania 2015.



Zatem podsumowując 2014:






Pod hasłem - autorskie
Przeczytanych: 26 (w tym jedna dotąd nie opisana)
Miesięcznie: każdy miesiąc zaliczony
 

Czytelnicze marzenia Ejotka - 2014 - autorskie
Przeczytanych: 13, czyli średnio 1 na miesiąc jest - jestem zadowolona :)




 
Z literą w tle
Przeczytanych: 25 (w tym 1 nie opisana)
Miesięcznie: każdy miesiąc zaliczony :)
  
 



Grunt to okładka
Przeczytanych: 19
Miesięcznie: każdy miesiąc zaliczony :)




Czytam opasłe tomiska
Przeczytanych: 26 ( w tym 1 nie opisana)
Łącznie liczba stron: 10 079 
- szału nie ma zapewne w stosunku do liderów, ale jak dla mnie nieźle


 
Na tropie Agathy
Przeczytanych: 4
Wymóg: 2 książki na rok

 


52 książki
Przeczytanych: 68
Cel - 52 - osiągnięty :)





 

Polacy nie gęsi... II (2013/2014)
Przeczytanych: 30
Miesięcznie: każdy miesiąc zaliczony








 
Trójka e-pik
Przeczytane: 8
Niestety wyzwanie działało tylko do lutego
ZAWIESZENIE WYZWANIA przez autorkę






niedziela, 4 stycznia 2015

Krystyna Mirek "Podarunek"




Autor: Krystyna Mirek
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: listopad 2014
Liczba stron: 380











Wprawdzie Boże Narodzenie już za mną, ale klimat świąteczny wciąż daje o sobie znać. Choinka błyszczy na komodzie światełkami, na regale stoi pokaźna szopka a dziecię wieczorem rozjaśnia pokój zimnymi ogniami. Dlatego też postanowiłam, że jest to dobry moment na przeczytanie ciepłej opowieści o spełnianiu marzeń. A że miałam już przyjemność zatapiania się w książki Krystyny Mirek, wiedziałam czego mogę się spodziewać po zawartości lektury. Czy i tym razem powieść mnie wciągnęła w swój wymiar? Czym okaże się tytułowy "Podarunek"?

Świat przygotowywał się do Wigilii. Wokoło skrzył śnieg a stacje radiowe wprowadzały w świąteczny klimat kolędami. Jednak Marta odczuwała radość i czerpała siłę z atmosfery tylko wtedy, gdy znajdowała się daleko od domu. I męża. Nazywała do nawet Obcym Człowiekiem, który poślubiony kilkanaście lat temu był inną osobą: czułą, kochającą i pełną zrozumienia. A teraz Krzysztof prowadził w kuchennej atmosferze kolejną już batalię z Martą o kolację wigilijną. Oczywiście z obecnością swojej matki, bo przecież jest samotna. Ale Marta nie chciała spotkać się w tym pięknym rodzinnym czasie z teściową. Ostatnio życie wymykało się jej z rąk. Nie cieszyła się pracą, dziećmi ani tym, że weszła do szanowanej rodziny. Miała już wszystkiego po dziurki w nosie! O ile w pracy, czyli w krakowskim banku, nie miała powodów do narzekań, o tyle w domu - dramat na całej linii. Dzieci wolały spędzać popołudnia z nosami w ekranach komputerowych, mąż w telewizyjnym. Marta była tą "złą", kiedy kazała dzieciom się myć czy spać. Zresztą do sypialni udawała się sama. Czuła się źle i samotnie w wynajmowanym mieszkaniu. A jak gdyby było tego mało to do konfliktów rodzinnych swoje trzy grosze dodawała mama Krzyśka, która wciąż wyrażała swoje niezadowolenie osobą synowej. I wtedy Marta nie wytrzymała. Wyszła na zimowy balkon i posłała do nieba maleńką prośbę, by los okazał się dla niej łaskawszy i dał jej trochę szczęścia. Owszem, los spełnił prośbę kobiety, ale czy według jej zamysłu?

Drugą bohaterką powieści jest Kaja, która z Martą ma niewiele wspólnego. No, może jedynie to, że razem pracują. Kaja jest młoda, ładna i ... zadłużona. Kupiła na kredyt mieszkanie, bo nie chciała mieszkać z rodzicami. Wyposażyła gustownie, też na kredyt. Ale żyć chciałaby nieco ponad stan i nie do końca wystarcza jej na to wypłata. Dlatego zaciąga coraz nowsze długi, w banku gdzie pracuje, u znajomych czy partnerów. Cóż dziwnego, że Ci którzy odkrywają, do czego są dziewczynie potrzebni, biorą nogi za pas. Tak stało się i tym razem... Kaja została sama na Wigilię z cateringiem jak dla kilku osób. Jednak wpada na pomysł, który znacząco wpłynie na jej życie, choć tak naprawdę długo jeszcze nie będzie tego świadoma. Co los przygotował dla niej? Jak dziewczynie uda się wypłacić z ogromnych długów, by nie musiała zostać zlicytowana jej wypieszczona kawalerka?

Trzecią ciekawą postacią w "Podarunku" jest Eleonora, teściowa Marty, która została sama w dużym domu z ogrodem, młodzi się wyprowadzili do wynajmowanego mieszkania. Nie potrafi zrozumieć syna, który zostawił matkę dla takiej kobiety jaką jest synowa. Wciąż wytyka Marcie błędy, nie potrafi się z nią porozumieć, nawet dla dobra całej rodziny. Dopiero samotna Wigilia - by nie psuć klimatu świąt synowi - sprawia, że wszyscy zaczną zastanawiać się nad tym, co zmienić, by wzajemne stosunki mogły być choć poprawne. Ale czy naprawdę Eleonora musiała zasłabnąć i znaleźć się w szpitalu, bo w życiu i myśleniu bliskich coś się zaczęło zmieniać? Czy jest nadzieja na nić porozumienia między teściową a synową?

Co sądzę o moim czwartym spotkaniu z twórczością autorki? Już po pierwszej przeczytanej książce wiedziałam, że to jest ten typ powieści, które uwielbiam najbardziej. Ciepłe opowieści o takich samych ludziach jak ja, którzy przeżywają w życiu nie tylko wzloty, ale też upadki. Jednak udaje im się, choć czasem trwa to dość długo, wyjść na prostą i znaleźć drogę do szczęścia. Jeśli myślicie, że "Podarunek" to słodziuchna i radosna książka to jesteście w błędzie. Przede wszystkim jest to historia słodko-gorzka z morałem w tle. Choć bardziej trafnie będzie jeśli napiszę, że z kilkoma morałami. Autorka w cudowny sposób przenosi czytelnika w świat wykreowany w powieści. Ma niesamowity dar obserwacji i wynik jest widoczny w osobach bohaterów. Nie są to idealni ludzie, mający idealne życie. Taka książka byłaby nudna. Bohaterowie nie mają też wymyślonych problemów, typowych dla obcokrajowców czy niełatwych do rozwiązania. Są tacy jak ja czy Ty. Ja mam jeden problem, Ty masz inny i razem możemy się z powieści czegoś nauczyć. Możemy czerpać wiedzę, pomoc, radę, nazwijmy to jak chcemy, ale powieść nie tylko opisuje problem, nie tylko wytyka błędy, ale i stara się je rozwiązać. Pokazuje drogi do pokonania przeszkód i wypłynięcia na spokojniejsze wody rzeczywistości.

Ależ mi wyszło naukowo i psychologicznie, ale chciałam Wam pokazać czego można spodziewać się po lekturze dobrej na każdą chwilę w roku, jednak chyba najlepiej wpasowuje się ona w klimat Bożego Narodzenia. Ja gorąco polecam i przestrzegam: uważajcie czego pragniecie od losu :)




Książka została przeczytana w ramach wyzwań: Pod hasłem, Czytelnicze marzenia Ejotka 2015, 52 książki





Za książkę dziękuję Autorce
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...