środa, 31 lipca 2013

John Altman "Gry szpiegów"

Recenzja bierze udział w wakacyjnym konkursie dla syndykalistów


Tytuł oryginału: A gathering of spies
Tłumaczenie: Wojciech Szypuła
Wydawnictwo: Amber
Data wydania: 2000
Liczba stron: 174
Seria: Biblioteka Dziennika






Zastanawialiście się kiedyś jak wygląda "inna" strona wojny? Nie ta, gdzie wydaje się rozkazy na polu walki. Nie ta, gdzie ratuje się ludzi w szpitalach polowych. I wreszcie nie ta, gdzie każdy zwykły obywatel martwi się tym czy przeżyje kolejne bombardowanie. Pisząc "inna strona wojny" mam na myśli działania krajów walczących, które są uzależnione od decyzji władzy, która z kolei posiłkuje się doniesieniami szpiegów. Książka Altmana uzmysłowiła mi jaką rolę odgrywają oni podczas działań wojennych.

Działająca w Anglii organizacja MI-5 zajmuje się przechwytywaniem szpiegów niemieckich i zmuszaniem ich do przejścia na stronę wroga. Nie każdy szpieg się na to zgadza, ale zawsze jakieś rozwiązanie udaje się znaleźć, choćby drastyczne. Programem prowadzonym przez MI-5 dowodzi profesor Andrew Taylor, który wcześniej był wykładowcą uniwersyteckim. W grudniu 1942 roku zleca on sprowadzenie do siebie swojego przyjaciela z dawnych lat, doskonałego szachistę, profesora literatury klasycznej - Harrisa Winterbotham'a. Harry ze względu na swoje poglądy polityczne, znajomość szyfrów oraz fakt, że od początku wojny nie miał kontaktu ze swoją żoną, przebywającą wtedy w Polsce, ma otrzymać od Taylora zadanie specjalne. Jakie? Czy zgodzi się na jego wykonanie? A może wiek lub tusza sprawią, że mu się nie uda? Rozwiązanie tej tajemnicy już w książce.

Równolegle akcja rozgrywa się również w Niemczech oraz Stanach Zjednoczonych. Hitler wraz ze swymi zaufanymi ludźmi przeprowadza liczne rozmowy dotyczące strategii wojennych, wysłuchuje raportów na temat działalności szpiegów oraz niesubordynacji niemieckich przywódców. Podjęte przez niego decyzje będą miały przecież ogromne znaczenie dla Europy oraz świata.
Zaś za oceanem swoją działalność szpiegowską ponawia pewna młoda kobieta. Jest ona najlepszą agentką Abwehry a przez wiele lat pozostawała w ukryciu. Teraz udało jej się odkryć wielką tajemnicę amerykańskiej nauki, która może sprawić, iż Niemcy bezapelacyjnie wygrają wojnę. Kobieta nie przebierając w środkach musi przekazać wiadomość do właściwych osób w Niemczech. Jednak po tak długim uśpieniu i z tyloma tropiącymi ją osobami nie będzie łatwo. Kim ona jest? Czemu za wszelką cenę chce dowieść swej świetności? Czy cel zostanie osiągnięty? A może brytyjskiemu agentowi i organizacji MI-5 uda się ją powstrzymać i pilnie strzeżona amerykańska tajemnica nie dotrze do Hitlera? Odpowiedzi znajdziecie w "Grach szpiegów".

Książka Johna Altmana okazała się być świetną lekturą. Już odpuszczę krytykę małej czcionki i kiepskich marginesów, po prostu ta seria tak ma. Autor stworzył świetny thriller szpiegowski z wartką akcją sprawiającą, że trudno oderwać się od lektury. Do samego końca nie wiadomo jak zakończą się losy głównych bohaterów. Jeżeli ktoś nie lubi książek ociekających krwią to niech sobie "Gry szpiegów" daruje - jest jej tu ogrom, często i szczegółowo są opisywane krwawe sytuacje. Altman świetnie wykreował bohaterów, a już postać kobiety-szpiega jest genialna. Mamy okazję poznać nie tylko jej działania, ale również liczne przemyślenia, które tłumaczą jej decyzje i kolejne kroki do osiągnięcia zamierzonego celu.

Jest to thriller mający w sobie wiele emocji, pokazujący różne aspekty wojny a także skrajne zachowania ludzi żyjących w stresie i napięciu. Autor nie skupił się na zbędnych opisach, lecz jedynie na konkretach dających czytelnikowi przyjemność z lektury. Ogromnie polecam!



Książkę przeczytałam w ramach wyzwań: Od A do Z, Debiuty pisarskie, Pod hasłem, Z półki, Book z nami (1,1 cm), 52 książki
Baza recenzji Syndykatu ZwB

poniedziałek, 29 lipca 2013

Po prostu lipcowy stosik i troszkę informacji

Lipiec nie był dla mnie zbyt bogaty w nowe nabytki - i dobrze, bo mam sporo książek recenzyjnych jeszcze z poprzednich dostaw... A i pasowałoby nadgonić troszkę lektury własne - liczne perełki zresztą, których doczekać się nie mogę.
Aine - o oddaniu "Zamówienia..." też pamiętam - póki co proszę o jeszcze trochę cierpliwości :)

A oto stosik w całości:




  1. "Trzy kobiety z Westport" - Monika Oleksa (polska pisarka) doceniła moją pracę konkursową na swoim blogu i otrzymałam książkę właśnie od niej - dziękuję :)
  2. "Dziewczyny atomowe" - do recenzji - Wydawnictwo Otwarte - dziękuję
  3. "Zgoda na szczęście" - mam wcześniejsze dwa tomy serii; ten tom kupiłam podczas urlopu, kiedy zrobiliśmy mały wypad do dużego miasta i była tam księgarnia Świata Książki - cena 23,90zł
  4. "Gdzie jesteś, Leno?" - od Syndykatu Zbrodni w Bibliotece - wyróżnienie w czerwcowej edycji wakacyjnego konkursu dla syndykalistów - bardzo dziękuję :)
  5. "Rok na Majorce" - w czwartek upolowałam w Biedronce :) za 24,99zł
Na stosiku brakuje e-booka "Pośród złudzeń", który przesłała mi sama autorka - Julia Deja. Bardzo dziękuję :)


Co myślicie o tych książkach? Macie, czytaliście, odradzacie, polecacie? Jakie wrażenia?

Podczas urlopu nie udało mi się wyrobić czytelniczego planu... pogoda zbyt piękna by czytać sprawiła, że mi skóra z pleców schodzi... żal było się nie opalić a czytanie na takim słonku odpadało.

* * *



Korzystając z faktu, że jestem "na antenie", chciałabym Wam napisać słów kilka o jednej z książek ze stosiku - "Dziewczyny atomowe" Denise Kiernan.

Książka ukazała się 3 lipca i wiele wskazuje na to, że to hit, internetowe opinie, które znalazłam są tylko pozytywne. Czy ktoś z Was już czytał?
Jak należy się przygotować do czytania? Bo w końcu to książka o wojnie... I to nie z gatunku fantastyki.

Młode kobiety, które dobrowolnie opuszczają domy, by pracując w fabryce pomóc w trudnych czasach swojemu krajowi... To główny temat książki amerykańskiej dziennikarki. Do tego trochę tajemnicy, projekty rządowe, wielkie poświęcenie i polski ślad w tej liczącej ponad 400 stron książce. W moich planach czytelniczych została zaplanowana na sierpień. Oby się udało. Nie mogę doczekać się lektury.




 
* * *

Witam serdecznie nowych obserwatorów bloga :) Jest Was już 111 - miło mi bardzo.

A licznik wyświetleń też nie próżnuje.... pokazuje już ponad 31 tysięcy! :) Dzięki

czwartek, 25 lipca 2013

Alex Kava "Płomienie śmierci"

Recenzja bierze udział w wakacyjnym konkursie dla syndykalistów




Tytuł oryginału: Fireproof
Tłumaczenie: Katarzyna Ciążyńska
Wydawnictwo: Harleqiun / Mira
Data wydania: 19 czerwca 2013
Liczba stron: 408





Czytając książkę byłam święcie przekonana, że to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki a tym bardziej z bohaterką większości jej dzieł - Maggie O'Dell. Jakież było moje zdziwienie, kiedy po sprawdzeniu na liście książek przeczytanych okazało się, że czytałam kiedyś "Dotyk zła"... Musiało to być chyba jeszcze na studiach, bo za nic w świecie nie pamiętam tamtej książki i zawartej w niej historii. Zamierzam ją przeczytać raz jeszcze. A "Płomienie śmierci" potraktowałam - mimo wszystko - jako pierwszą czytaną książkę amerykańskiej autorki licznych thrillerów. Wstyd, bo to już dwunasta jej powieść.

Maggie O'Dell to policjantka z długoletnim stażem pracy, specjalizująca się w tworzeniu portretów psychologicznych. Nic więc dziwnego, że wraz z agentem Tully'm zostaje wezwana na miejsce kolejnego pożaru, który wybuchł w Waszyngtonie. Przed obojgiem postawiono trudne zadanie - mają stworzyć portret sprawcy podkładającego ogień. Nie jest to jednak łatwe, gdyż do tej pory pożary pochłaniały jedynie budynki a tym razem na miejscu zdarzenia zostaje znalezione ciało kobiety. Identyfikację utrudnia jej zmasakrowana twarz. Czy zabójcą jest podpalacz? Czy jej ciało znalazło się przypadkiem w miejscu podłożenia ognia? Dlaczego komuś zależało na utrudnieniu pracy policji? Czy czaszka znaleziona w budynku należy do kolejnej ofiary tego samego mordercy? I gdzie jest reszta ciała? Czy agentce uda się odnaleźć sprawcę podpaleń? Książka jest idealną historią dla kogoś kto uwielbia prowadzić śledztwo wraz z policją czy FBI - pytania same się nasuwają podczas czytania.

Działania śledcze utrudniają Maggie silne bóle głowy, które spowodował uraz sprzed czterech miesięcy. Podczas akcji agentka została ranna w głowę a jej przełożony zginął, co powoduje u niej liczne wyrzuty sumienia. O'Dell nie może sobie poradzić również ze swoją przeszłością. Mimo że od tragicznej śmierci jej ojca minęło wiele lat, kobieta wciąż myśli o tym, że z jednej strony był to odważny człowiek ratujący innych z płomieni, lecz z drugiej nie może mu wybaczyć tego, że zdradził matkę. Maggie pierwszy raz prowadzi sprawę dotyczącą pożarów, co jest kolejnym silnym bodźcem kierującym jej myśli do przeszłości i strażaków - kiedyś był nim ojciec, teraz jest przyrodni brat. Czy kobiecie uda się pogodzić z własną przeszłością, by móc bez przeszkód skupić się na pracy?

Trudna przeszłość wpływa nie tylko na pracę agentki. Maggie nie potrafi porozumieć się z własną matką, która już wielokrotnie próbowała sobie odebrać życie. Kathleen nie potrafi zrozumieć dlaczego Maggie wpuściła pod swój dach przyrodniego brata Patricka, bo przecież to jego matka próbowała odebrać jej ojca. Niestabilność emocjonalna Maggie i jej kiepski stan psychiki wpływają również na to, że jest sama. Sama i samotna. Niby w jej otoczeniu jest mężczyzna wielbiący ją i chcący dbać na codzień, ale kobieta odrzuca go i tworzy między nimi barierę, zupełnie zbyteczną. Czy agentce uda się otworzyć przed Benjaminem? Czy jej dom zapełni się nie tylko psami ale i bliskimi ludźmi? I czy dzięki temu mężczyźnie stanie się bardziej ufna i mniej nerwowo oglądająca się za siebie?

Alex Kava stworzyła świetną historię. Dała czytelnikowi silną i niezłomną bohaterkę, która rozwiązuje zagadki nieprzyznając się do własnych słabości. Znaczącą rolę w powieści odgrywa też Cornell Stamoran, aktualnie bezdomny, który kiedyś był "kimś", a teraz jest tropiony przez FBI. Ciekawymi postaciami są też Samantha Ramirez, samotna matka, operatorka kamery, współpracująca z Jeffery'm Cole'm, jednym z najlepiej opłacanych dziennikarzy śledczych jednej ze stacji telewizyjnych. Niesamowite, jak ich życie opisała autorka i jaką rolę odgrali w historii podpaleń. A jeśli dodam jeszcze, że jest ktoś, kto uparcie i z ogromnym podnieceniem śledzi Maggie O'Dell to cała opowieść stanie się jeszcze lepszym czytelniczym kąskiem. Z mojej strony nie przeczytacie o "Płomieniach śmierci" złego słowa! Polecam.



Książkę przeczytałam w ramach wyzwań: Book z nami (2,5 cm), Czytamy kryminały, Trójka e-pik, 52 książki
Baza recenzji Syndykatu ZwB


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki 
dziękuję bardzo Pani Monice

poniedziałek, 22 lipca 2013

Minęła połowa roku 2013...

Sześć miesięcy tego roku już za nami. Postanowiłam, więc zrobić małe podsumowanie mojego udziału w wyzwaniach czytelniczych.


Trójka e-pik to już od zeszłego roku moje ulubione wyzwanie. Choć jest kilka świetnych to zawsze pod Trójkę dobieram lektury. Teraz kiedy pojawiły się w moim blogowym życiu również książki recenzyjne jest trudniej, ale walczę :)

Od stycznia do maja przeczytałam w ramach tego wyzwania zawsze 100% lektur w każdym miesiącu. W sumie 20 książek. W czerwcu 2/3 wyzwania, bowiem zabrakło biografii - nadrobiona w lipcu. W lipcu na bank będzie 2/3, a czy uda się całość - zobaczymy.

* * *


Wyzwanie Jenah to co miesiąc zaskakująca mnie literka, na którą ma zaczynać się nazwisko autora. Gdybym tylko na tym wyzwaniu się skupiła moje półki zaczęłyby wreszcie być używane... Ale niestety łącząc wszystkie moje wyzwania, nie mam na tyle czasu - staram się co miesiąc przeczytać choć jedną książkę. Od stycznia do czerwca udało mi się w ramach tego wyzwania przeczytać 16 książek. Całkiem zadawalający mnie wynik :)

* * *

Wyzwanie Chomika to z kolei literki początkowe tytułów książek. Tu akurat zaskoczenia nie ma, z góry wiadomo jaka literka przypada na kolejny miesiąc, bo autorka po prostu uczy nas kolejności liter w alfabecie :) Też fajne wyzwanie, ale że nie potrafiłam wybrać mniejszej ilości wyzwań to staram się również i tu przeczytać choć jedną książkę w miesiącu. 12 przeczytanych w ramach wyzwania książek od stycznia do czerwca - pięknie :)

* * *

Tu akurat tytułu wyzwania tłumaczyć nie trzeba. Jednak czytelnictwo w tym temacie nie idzie już tak świetnie... Bo nie zawsze łatwo jest ustrzelić debiut... Ale przez pół roku udało mi się trafić na 6 debiutanckich książek - chyba nie jest najgorzej, zwłaszcza że nie szukam ich specjalnie tylko same wpadają mi w ręce.


* * *



Czytamy kryminały to wyzwanie, w którym nowe hasło pojawia się raz na dwa miesiące. Do wyboru są zawsze dwie kategorie, do których trzeba dopasować lektury. W ramach tego wyzwania udało mi się przeczytać tylko 4 kryminały... oj kiepsko... jakoś mi się ostatnio w życiu trafia bardzo mało książek, które tak uwielbiam...








* * *


Wyzwanie, które ma przybliżać nas do polskiej literatury. Od zawsze ją lubiłam, ale potem częściej sięgałam po zagraniczną. Od roku powróciłam do częstego czytania książek polskich autorów, bo naprawdę WARTO!
Przez te pół roku przeczytałam 23 książki. Piękny wynik, prawda? :) Dajcie mi więcej czasu to dam radę więcej... wiem - to niemożliwe, żeby wydłużyć dobę.


* * *

Jako, że do wyzwania Przeczytaj tyle ile masz wzrostu po wielu dziwnych zachowaniach założycielki nie zostałam przyjęta, postanowiłam podjąć to wyzwanie, ale pod egidą tego portalu. Póki co jakimś dziwnym trafem nie wyrabiam normy, ale liczę że może jakimś cudem uda mi się ukończyć wyzwanie z sukcesem. Do końca czerwca miałam 46 książek - suma grzbietów: 70,5 cm. Trzymajcie kciuki!

* * *

Wyzwanie rozpoczęło swoje działanie dopiero 1 maja. By mu sprostać, trzeba przeczytać 17 książek, których tytuły rozpoczynają się na kolejne litery hasła: Czytaj to się opłaca.
Do końca czerwca udało mi się dopasować 6 lektur. Chyba nie jest źle. Może uda mi się je zakończyć z sukcesem, ale im dalej tym trudniej.

* * *

Wyzwanie miejskie dotyczy czytania książek o polskich miastach. W każdym miesiącu autorka podaje temat lub tematy. Pierwsze półrocze zakończyłam z niemal 100% sukcesem. Jedynie w maju nie udało mi się przeczytać do wyzwania żadnej lektury, ale w pozostałych miesiącach zawsze miałam jedną na koncie.





* * *



Wyzwanie, które pobudza wspomnienia z dzieciństwa. U mnie tym bardziej, że czytam córci - oprócz rynkowych nowości - również książeczki, które czytano mnie kiedy byłam malutka. W ramach tego wyzwania udało mi się w każdym miesiącu coś zrecenzować - łącznie 11 książek w sześć miesięcy. Napisałam "zrecenzować", bowiem czytam ich znacznie więcej, a niektóre wielokrotnie w ciągu jednego dnia. Jednak nie mam na tyle czasu by wszystkie opisać.







* * *

To w zasadzie najmniej chyba wymagające ode mnie wyzwanie. Po pierwsze Agathę Christie uwielbiam, a po drugie wymagane jest przeczytanie tylko jednej książki na pół roku. Zanim w moim życiu pojawiły się książki recenzyjne czytałam więcj dzieł tej autorki, teraz będzie to pewnie mniej, ale i tak w pierwszej połowie roku przeczytałam 2 książki Christie.


* * *

Wyzwanie, które popularnie w myślach nazywam sobie "Michalaczkiem" :) Wyzwanie nie ma ram czasowych, niczego nie narzuca, mamy się tylko oddać błogiej lekturze książek p. Kasi i poznać je wszystkie. A że autorka wciąż o nas dba i pisze kolejne to jest co czytać :) W tym roku przeczytałam 4 jej powieści.





* * *


Moje autorskie wyzwanie. Trwa od stycznia, gromadzi ponad 20 osób, które co miesiąc czekają na moje hasło... W ramach własnych wymyślonych haseł przeczytałam 16 książek, w każdym miesiącucoś do hasła dopasowałam. Zachęcam wszystkich do udziału - nie jest on obowiązkowy co miesiąc, coś pasuje - prześlij link! :)


* * *

W wyzwaniu Z półki brałam już udział w zeszłym roku, wtedy sprostałam niskio postawionej sobie poprzeczce. W tym roku wybrałam najwyższy poziom Mistrz - powyżej 31 książek przeczytanych z własnej półki, zakupionych przed 2013 rokiem. Jednak pojawiły się książki recenzyjne i czytanie własnych nabytków w takiej ilości jak założyłam stoi pod znakiem zapytania... trudno :) Na koniec czerwca miałam 17 sztuk.


* * *

Zasad tego wyzwania tłumaczyć nie trzeba. I to na pewno uda mi się ukończyć z sukcesem :) Na koniec czerwca mam na liczniku 42 książki :)








Z doskoku w tym roku udało mi się przeczytać po jednej ksiażce do wyzwań: Czytamy fantastykę Miłośniczki Książek oraz do Book trotter.

Naturalnie wszystkie szczegóły moich WYZWAŃ znajdziecie w zakładce "Wyzwania czytelnicze 2013".


Zwyczajnie zwariowałam.... Gdybym miała tych wyzwań mniej, przecież lepsze miałabym wyniki. Ale chyba w tym przypadku motywuje mnie to, że mogę poznać różnorodne książki według różnych kluczy doboru. Nie wiem czy bezpieczne jest obiecać sobie, że w przyszłym roku wezmę na siebie mniej wyzwań? To zapewne zależeć będzie od ilości współprac... Myślicie, że podołam wyzwaniom w tym roku? Czy uda mi się zakończyć choć część z nich sukcesem? Trzymajcie kciuki :)

sobota, 20 lipca 2013

Christopher Hyde "Fala"

Recenzja bierze udział w wakacyjnym konkursie dla syndykalistów



Tytuł oryginału: The wave
Tłumaczenie: Bartosz Skierkowski
Wydawnictwo: Amber
Data wydania: 2004
Liczba stron: 160
Seria: Biblioteka Dziennika nr 2







Christopher Hyde to kanadyjski pisarz o wszechstronnych zainteresowaniach: analityka rynkowa, redagowanie, dziennikarstwo telewizyjne, aż wreszcie pisarstwo. Jako dziennikarz zajmował się takimi tematami jak ochrona środowiska i nowoczesne technologie, jednak kiedy zaczął pisać, skupił się głównie na fikcji politycznej oraz thrillerach z wątkiem historycznym. Tworzy również pod pseudonimem Paul Christopher. "Fala" jest debiutem pisarza z 1979 roku.

Wyobraź sobie, że jesteś inżynierem geologiem i pracujesz w Biurze Kontroli i Bezpieczeństwa Środowiska Naturalnego jako Dyrektor regionalny. Do Twoich obowiązków należy nadzorowanie stanu wszystkich amerykańskich zapór na rzece Kolumbia. Nie jest Ci łatwo, bowiem Twoja praca zależy od działania zapór po kanadyjskiej stronie, ale informacji o tamtych niestety nie posiadasz. A przecież w zakresie Twoich obowiązków leży również zapewnienie bezpieczeństwa zakładom pracy położonym wzdłuż rzeki, że nie wspomnę o wielu istnieniach ludzkich. Czyż takie życie nie odciska śladu na człowieku? Czy taka praca nie wymaga wiele siły, zwłaszcza psychicznej? Zwłaszcza dla osoby, która jest w trakcie rozwodu, bo partnerka okazała się być osobą nieskorą do bycia żoną zwykłego urzędnika?

Taką osobą jest główny bohater książki - Jonathan Kane. Nie podoba mu się fakt, że w żaden sposób nie jest w stanie dowiedzieć się nic na temat stanu kanadyjskich zapór. A przecież to one mogą - w razie awarii - spowodować wielkie straty również po amerykańskiej stronie granicy. Od dawna przecież padało a Kanadyjczycy stworzyli zapory nie z betonu, ale z ziemi. Nie są tak trwałe! Nikt nie chciał - lub nie mógł - Jonathanowi pomóc w zdobyciu informacji. Dopiero Charlene Daly, dziennikarka i nowa partnerka inżyniera, postanowiła zaspokoić jego ciekawość i skontaktowała go z Halleranem, kanadyjskim dziennikarzem, który zajmuje się tematem zapór. Jonathan wybiera się do niego i lecą wspólnie w miejsca, które budzą ciekawość Kane'a. Okazuje się, że geolog miał rację - stok uległ pod powierzchnią wody erozji, która może doprowadzić do poważnego osunięcia. Po powrocie do domu Jonathan zostaje zaatakowany i traci przytomność. Kto i w jakim celu zrobił zamach na jego życie? Czy Kane'owi uda się uratować miliony ludzi przed ogromną katastrofą skoro on sam stał się celem polowania? Czy obecność dziennikarki pomoże głównemu bohaterowi w walce o wysłuchanie jego teorii i podjęcie działań? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie już w książce. 

Równolegle do akcji z tamami na rzece toczy się drugi wątek - ekologiczny. Grupa młodych ludzi prowadzi działania zmierzające do wtargnięcia do bazy nuklearnej. Ale czy cała trójka chce tego w tym samym celu? Czy to tylko pozory? Co się stanie jeśli im się nie uda? A może dotrą do swojego celu i zdobędą reaktor? Tylko co tak naprawdę będzie bardziej opłacalne...?

"Fala" to również tajemnicze spotkania, dziwne rozmowy, ucieczki, ranni i zabici. Ofiar jest sporo, ale tak naprawdę śledztwo nie ma się jak odbyć... Dlaczego? Nie zdradzę.
Jak czyta się książkę Hyde'a? Początkowo okropnie... małe literki, małe marginesy, a przez to dużo tekstu na stronie, co męczy trochę oczy. Akcja rozkręca się naprawdę powoli. Miałam kilka myśli o porzuceniu tej lektury. Ale teraz nie żałuję, że przetrwałam ten kryzysowy moment, ponieważ jak już się akcja rozkręciła to podniosło mi się ciśnienie... Były takie momenty, że musiałam na kilka sekund przerwać czytanie, żeby emocje opadły. Tak więc podsumowując - książka jest warta poznania, mimo że porusza trudne tematy i naukową wiedzę. Jeśli ktoś potrafi przetrwać trud grafiki i nudzący wstęp to niech sięgnie koniecznie.


Książka przeczytana w ramach wyzwań: Debiuty pisarskie, Trójka e-pik, Z literą w tle, Z półki, Book z nami ( 0,9 cm), Book trotter, 52 książki
Baza recenzji Syndykatu ZwB

czwartek, 18 lipca 2013

Sara Fawkes "Na każde jego żądanie" - recenzja gościnna



Tytuł oryginału: Anything He Wants
Tłumaczenie: Barbara Kwiatkowska
Wydawnictwo: Amber
Data wydania: 2012
Liczba stron: 320











Okładka kusi: 
1. miejsce na Amazonie w kategorii erotyka 
2. miejsce na Amazonie w kategorii erotyka: najbardziej oczekiwane książki Bestseller "New York Timesa" i "USA Today". 
Dodatkowo na okładce widnieje jeszcze jedna zachęta: Więcej akcji, więcej erotyki niż w "Pięćdziesięciu twarzach Greya". 

Greya nie czytałam, ale jego sukces znany jest chyba każdemu. "Na każde jego żądanie" jest moim drugim erotykiem i chyba śmiało mogę już przyznać, że nie jest to do końca gatunek, który mi podpasował. O czym zatem jest ten "rewelacyjny" erotyk? 

Młoda i niedoświadczona Lucy zaczyna pracę tymczasową w wielkiej korporacji. Praca biurowa nie jest jej wymarzonym zajęciem - Lucy bowiem miała zostać prawnikiem. Śmierć rodziców rzuciła cień na jej szczęście, plany, marzenia. Zmuszona do sprzedania swojego rodzinnego domu, przenosi się do Nowego Jorku i tam próbuje ułożyć sobie życie od nowa. Każdego dnia na korytarzu mija "nieznajomego" - mężczyznę, który jest ucieleśnieniem jej marzeń - seksowny, o obłędnych zielonych oczach, zawsze gustownie ubrany. Lucy codziennie w myślach układa sobie różne scenariusze z nieznajomym w roli głównej - niekoniecznie myśli te należą do tych "grzecznych". Pewnego dnia, kiedy to dziewczyna po raz kolejny "przypadkowo" wpada na niego w windzie - winda staje, a między nimi dochodzi do dość intymnej "konfrontacji". Zaraz potem akcja nabiera tempa - nieznajomy okazuje się Prezesem owej korporacji, a Lucy z pracownika biurowego awansuje na jego prywatną asystentkę, która ma być dostępna i "chętna" na każde jego żądanie. Praca asystentki może przynieść jej olbrzymie pieniądze, ale czy gra będzie warta świeczki? Jeremiah, bo tak nieznajomemu na imię - wciągnie ją nie tylko w wir namiętności i mrocznych fantazji erotycznych, ale i w międzynarodową grę szpiegostwa korporacyjnego... 

Muszę przyznać, że przeczytanie tej książki to było naprawdę wyzwanie. Napisana jest prostym językiem, którego prostota aż razi. Już na drugiej stronie rzucił mi się w oczy "babol" i co jakiś czas byłam zaskakiwana kolejnym kwiatuszkiem. Nawet mój mąż, z którego humanista jest taki, jaki ze mnie matematyk - śmiał się razem ze mną z każdej głupoty( bo tak to niestety trzeba nazwać), którą dane mi było odkryć (a kilka pewnie przeoczyłam). Połowa książki to opisy erotycznych ekscesów - ok, wiem że to erotyk, ale ilość seksu (w tym głównie brutalnego) po prostu mnie przytłoczyła. Niedawno czytałam inny erotyk i tam, choć seksu było dużo - czytałam go z dużo większą przyjemnością, bo oprócz seksu - była ciekawa treść. 

Postać Lucy jest po prostu tragiczna. Facet traktuje ją - nie oszukujmy się - jak Panią lekkich obyczajów (czego nie ukrywa - ich relacje są dla niego czysto "biznesowe"), a ona po 2 dniach gotowa jest wyznać mu miłość i żyć z nim do końca świata (a najlepiej o jeden dzień dłużej). Po kilku tygodniach gotowa jest niemal oddać za niego życie. Kiedy ktoś próbuje ją zabić - ta nie ma oporów żeby jeszcze tego samego dnia zostać skrępowaną na życzenie swojego "Pana" i oddać mu się na milion różnych sposobów (oczywiście czerpiąc z tego olbrzymią przyjemność). Nieważne, że ktoś czyha na ich życie - Pan każe - głupiutka Lucy wymazuje strach w kilka sekund i spełnia życzenie Pana. 

Książka słabiutka. Język zbyt prosty, słownictwo ubogie i wulgarne, niemal co chwilę powtarzane są te same słowa, opisy. Sceny erotyczne nie wywołały u mnie żadnych reakcji - spłynęły po mnie jak po kaczce. Oczekiwałam po książce (rzekomo lepszej od światowego bestsellera) zdecydowanie wyższego poziomu. Jedyny plus, to końcowe sceny akcji. Małe zamieszanie, zagadkowe porwanie, próby zabójstwa - tylko dzięki temu dobrnęłam jakoś do końca... 
 
 
Aneta Kęska


Książka przeczytana w ramach wyzwania "Pod hasłem"

wtorek, 16 lipca 2013

Czy tylko ja widzę tu kwiatuszka? #8

Kiedy zabierałam się za czytanie książki "Cień tajnych służb" Doroty Kani, znalazłam w jednej recenzji informację, że książka nawet nie ma literówek i dobrze się ją czyta.... no jakby to powiedzieć... znalazłam kilka, sfotografowałam dwie, dziś pierwsza z nich.



Znaleziona? :D

niedziela, 14 lipca 2013

Maria Nienartowicz "Bajkowy przewodnik dla dzieci. Karpacz"





Autor: Maria Nienartowicz
Wydawnictwo: AD REM
Data wydania: 2011
Liczba stron: 96
Seria: Bajkowe Karkonosze













W drugiej połowie czerwca dzięki przewodnikowi z tegoż wydawnictwa zabrałam Was na wycieczkę do Szklarskiej Poręby. Jednak wakacje dopiero startują i przyda Wam się jakiś inny pomysł na wypoczynek. Dzisiaj zabiorę
Herb miasta
Was do Karpacza - dolnośląskiego miasta, leżącego u stóp Śnieżki. Jako trzyletnia dziewczynka byłam w Karpaczu z rodzicami, jednak w pamięci nie
zostały z tamtego wyjazdu jakiekolwiek wspomnienia. Trzeba to będzie nadrobić w przyszłości.
Maria Nienartowicz


Dziś po raz drugi naszymi sercami i umysłami zawładną Skrzaty, które pod wodzą Autorki - Marii Nienartowicz przeniosą nas w malownicze zakątki Karkonoszy. Jak przystało na przewodnik adresowany dla dzieci, zawiera on nie tylko opisy miejsc, które można zwiedzić, ale i świetne dodatki. Karpacz "ułatwią" nam zwiedzać kredki, notesik, skrzacie pocztówki, linijka oraz mapa miasta i okolic.


Podobnie jak w przewodniku opisywanym w zeszłym miesiącu, tak i tutaj młodzi turyści mogą zbierać pieczątki w różnych miejscach Karpacza. Są to m.in. restauracje, kawiarnie, księgarnia, biblioteka, aquapark, lodowisko a nawet biura turystyczne i piekarnia. Za cierpliwe odwiedzanie tych miejsc Skrzat może otrzymać Trofeum.


W przewodniku znajdziemy 14 propozycji na krótkie wycieczki, które zostały nazwane Wyprawami. Każda z nich pokaże nam coś nowego, unikatowego, coś co dostarczy nam wrażeń poznawczych i nie pozwoli się nudzić. Wyprawy te zaprowadzą małe Skrzaty do Muzeum Sportu, nad Zaporę na Łomnicy czy do centrum miasta, gdzie wznosi się niespotykana przecież w takim miejscu - granitowa góra o wysokości 726 m n.p.m. - Karpatka.

Krasnoludki zaprowadzą nas do Kotła Łomniczki, powspinają się po Kruczych Skałach, a także zjedzą kozi serek ucząc się jednocześnie, że będąc między zwierzętami należy zachowywać się cicho. Jedna z Wypraw zaprowadziła ciekawskie maluchy do rodzicielskiego Ogrodu pełnego ziół i kwiatów, gdzie maluchy uczyły się je rozpoznawać, a także wyrywać chwasty. W górach podczas wycieczek Skrzaty widziały wiele roślin będących pod ścisłą ochroną!


Co jeszcze znajdziemy w tym oryginalnym informatorze? Są tutaj przedstawione sylwetki osób, które są związane z Karpaczem, albo tu mieszkały albo tworzyły, są to głównie artyści.



Jednak większą część przewodnika stanowią jednak miejsca. Znajdziemy tu informacje dla rodziców, czyli typowe wiadomości pamiętane jeszcze z lekcji geografii (lub nie :P ) ale również historie opowiedziane maluchom przez Ducha Gór, językiem przystępnym i prostym.
Twórcy nie zapomnieli też o malowankach, grach i krzyżówkach dla najmłodszych.
Jedną z ciekawostek zawartych na kartach kolorowego przewodnika jest Najmniejsza ulica w Polsce.


Chyba nie jestem w stanie opowiedzieć o wszystkich zaletach przewodnika. Poza tym jestem nim tak zauroczona, że chyba nie dostrzegłabym minusów, nawet gdyby jakieś były.



Każdy zmęczony wędrowiec może się udać do jednej z reklamowanych restauracji czy kawiarni i posilić się przed dalszą drogą. Jeśli ktoś woli samodzielne pieczenie w domu - dla niego też Skrzaty przygotowały coś pysznego - przepisy na słodkości :)




O czym jeszcze opowiedzą nam krasnoludki? O pomniku Ducha Gór, Karkonoskim Parku Narodowym, o najwyższym szczycie Karkonoszy - Śnieżce oraz wizycie w miejscu, które spodobało im się chyba najbardziej - Miejskim Muzeum Zabawek. W Kotle Łomniczki Skrzaty na chwilę przystaną na Cmentarzyku Ofiar Gór z pamiątkowymi tablicami. Czyż te maluchy nie są kochane?


Serdecznie zapraszam do zapoznania się z magicznym przewodnikiem, który nie tylko pokaże nam ciekawe miejsca, ale również zainteresuje - czymś innym niż codzienne klocki i lalki - nasze pociechy.





Książeczkę przeczytałam w ramach wyzwań: Odnajdź w sobie dziecko, Book z nami (0,8 cm), Polacy nie gęsi..., Pod hasłem, 52 książki




Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki 
dziękuję bardzo 
Pani Magdalenie z Wydawnictwa "AD REM"





Wszystkie zdjęcia pochodzą z przewodnika

czwartek, 11 lipca 2013

Joanna Chełstowska, Ludwik Kozłowski "Riko i my. O kotach, ludziach, przyjaźni i zaufaniu"



Autorzy: Joanna Chełstowska, Ludwik Kozłowski
Wydawnictwo: Pierwsze
Data wydania: maj 2013
Liczba stron: 223












Kiedy jakiś czas temu dostałam maila z informacją, że istnieje możliwość zrecenzowania książki o kocie miałam sprzeczne uczucia. Oczy na okładce patrzą tak czarująco, kociak choć wielki wygląda na sympatycznego a i opis bardzo mnie zaintrygował. Zastanawiałam się jedynie co można napisać o kotach na tylu stronach? Czy taka książka zaciekawi kogoś, kto uwielbia zwierzęta ale nie ma w domu kota? Postanowiłam to sprawdzić.

Riko to ogromny szarobury kocur, który pod wieloma względami jest inny niż przedstawiciele jego gatunku. Samiec-kot nie opiekuje się przecież młodymi ani nie ratuje innych kociaków z opresji. Ale Riko to wyjątek. Gdy doczekał się ze swoją Szarosrebrną czterech małych kociąt, dostarczał im pożywienie, dbał jak umiał i pomagał, bo przecież nie mógł liczyć na pomoc gospodarzy, w których szopie mieszkali. Z ich strony kocia rodzina mogła spodziewać się kopniaków, kija i kamieni.

Pewnego dnia, podczas rutynowego obchodu po okolicy i polowania na myszy, Riko spostrzega zmiany. Dotychczasowa oaza spokoju - łąka - zmienia się nie do poznania, bowiem przyjechali na nią ludzie wraz z ciężkim sprzętem - koparkami, spychaczami. Rikiemu zburzyło to nieco plan polowania, ale codziennie sprawdzał postęp robót i z niepokojem stwierdził, że niedługo zamieszkają tu ludzie, ponieważ budowane są nowe domy. A przecież ludzie niekoniecznie oznaczają dla kotów coś pozytywnego, bo na przykładzie swoich gospodarzy kocur widział, że człowiek może zrobić kotu krzywdę.

Kiedy już nowe domy zasiedlili ludzie, Riko za cel najważniejszy postawił sobie obserwację jednego z  domostw. Okazało się, że mieszkają tam kobieta, mężczyzna i kot - stary i chory Czorcik. Co wyniknęło ze znajomości Rikiego z tymi ludźmi? Jakie nawiązali relacje? Czy ogromny i silny kot zaprzyjaźnił się ze staruszkiem czy próbował się go pozbyć? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie naturalnie w książce "Riko i my".

Książka napisana jest z perspektywy kota. I to kot jest w niej najważniejszy, a właściwie wiele kotów, bo z czasem pojawia się ich więcej niż tylko Riko wraz ze swoją małą rodzinką. Autorzy napisali świetne dzieło, pokazujące ludziom, jak należy traktować te małe, mruczące i ocierające się o nasze nogi stworzenia. Pokazali świetnie, że koty też czują, mają swoje potrzeby a także, że potrafią cierpieć. Niejednokrotnie spotykamy się przecież w życiu z krnąbrymi zachowaniami człowieka, a przecież to my jesteśmy istotami najbardziej myślącymi i powinniśmy opiekować się bezbronnymi zwierzakami. Bo jak taki kot ma sobie poradzić w zimie, gdy nie ma jak upolować myszy a gospodarz ciska tylko kamieniami zamiast postawić miskę z ciepłym mlekiem? Nie z każdej choroby kot potrafi wylizać się sam - pomóżmy kotu dojść do zdrowia, ale wcześniej wytłumaczmy mu co się dzieje.

Mimo, że nie jestem "kociarą" książka mnie urzekła. Czytało mi się ją bardzo szybko i nawet w drodze do pracy, kiedy to jadę zaledwie dziesięć minut tramwajem, zdołałam poznać zwykle dwie nowe przygody kociaków. Jest to lekka lektura, bardzo zabawna, ale i podejmująca trudne relacje człowiek-kot oraz kot-kot. Zaryzykuję stwierdzenie, że to autorzy są bohaterami tej książki, bo czytając ją widać, że piszący mają "bzika" na punkcie miuczących futrzaków. Na końcu książki znajduje się słownik kociej mowy, z którego możemy się nauczyć odczytywać zachowania naszego zwierzaka - kiedy jest zadowolony a kiedy nie. Jeśli więc ktoś z Was potrzebuje miłej i odprężającej książki to serdecznie polecam zapoznanie się z opowieścią o czarującym kocie Riko. Rewelacja!



Książkę przeczytałam w ramach wyzwań: Book z nami (1,2 cm), Pod hasłem, Polacy nie gęsi..., Debiuty pisarskie (Kozłowski), 52 książki


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki 
dziękuję Pani Magdalenie z Wydawnictwa Pierwsze.pl 


oraz Panu Grzegorzowi z portalu czytanienieszkodzi.pl




wtorek, 9 lipca 2013

Ejotkowe informacje urlopowe

Fotka z mojego archiwum

Kochani!

Jako, że nastał czas letniego urlopowania chciałabym dziś podzielić się z Wami pewnymi informacjami. Nie chciałabym ich zostawiać na ostatnią chwilę, bo wiadomo... pakowanie...

Odpoczynkowi będę się oddawać w dniach  13-27 lipca. Nie wiem jak będzie z dostępem na internetu, zatem:

1. Nie zostawię Was całkowicie - ustawię kilka postów na czas mojej nieobecności, żebyście o mnie pamiętali i komentowali :) Jedynie linki z tych publikacji podeślę gdzie trzeba po powrocie.

2. Po powrocie postaram się choć troszkę nadrobić Wasze blogi i choćby poczytać posty. Oraz oczywiście poodpisywać na komentarze na moim blogu.

3. Wszystkie książki, które przeczytam podczas urlopu: WYZWANIOWE, RECENZYJNE czy INNE będę opisywać po powrocie zapewne, zatem bardzo proszę o wyrozumiałość i cierpliwość, bo do końca miesiąca nie pozostanie mi wtedy wiele czasu.

4. Widzę po napływających linkach, że lipcowe hasło z wyzwania "Pod hasłem" bardzo przypadło Wam do gustu. W związku z tym, że przez 2 tygodnie nie będę mogła uzupełniać linków, nie zdążę na 1 sierpnia z podsumowaniem. Wpadł mi więc do głowy pomysł:
Czy w związku z wakacjami zgadzacie się na to, żeby obowiązujące w lipcu hasło przedłużyć również na sierpień?
Od kilku dni działa w tym celu ankieta. Proszę o głosy.

Chyba o niczym nie zapomniałam....
pozdrawiam zatem
ejotek :)

niedziela, 7 lipca 2013

Czy tylko ja widzę tu kwiatuszka? #7

Do mojej akcji poszukiwania i fotografowania literówek znalezionych w książkach przyłączyła się Aine, która przysłała mi jakiś czas temu fotkę - Harlan Coben "Bez śladu". Zamieszczam zatem i czekam na Wasze reakcje i  spostrzegawczość.


sobota, 6 lipca 2013

Dorota Kania "Cień tajnych służb"



Autor: Dorota Kania
Wydawnictwo: M
Data wydania: maj 2013
Liczba stron: 212












Dorota Kania ukończyła studia filozoficzne w Warszawie, pracowała jako dziennikarka w radiu, telewizji oraz przede wszystkim w prasie. Jej ulubionym tematem jest historia najnowsza a zwłaszcza rola służb specjalnych PRL w życiu zwykłych i niezwykłych obywateli. Dorota Kania kocha dziennikarstwo śledcze i nieustannie lustruje w swoich publikacjach osoby z pierwszych stron gazet. Niekiedy jej działania i teksty balansują chyba na granicy tajemnicy,  gdyż wielokrotnie była ona skazywana wyrokami za zniesławienie czy naruszenie dóbr osobistych.

"Cień tajnych służb" to współczesna literatura faktu, a dotyczy zdarzeń, które miały miejsce w ciągu ostatnich dwudziestu trzech lat w naszym kraju. Znajdziemy tutaj wyniki śledztw najgłośniejszych polskich samobójstw i zabójstw. Autorka w czternastu rozdziałach opisuje nam pokrótce biografie mniej lub bardziej znanych osób. Bo któż nie zna słynnej sprawy zabójstwa Jaroszewiczów w podwarszawskim Aninie? Kto nie czytał o Olewniku czy Lepperze? Czy kogoś nie intryguje śmierć Papały? Sporo się działo w ich sprawach, ale chyba jedynie w mediach, bo prawda w żadnej z tych spraw nie ujrzała światła dziennego. Żaden zwykły człowiek nie jest w stanie dociec, co tak naprawdę się zdarzyło, dlaczego Ci ludzie nie żyją i kto jest temu winien. Nie mamy po prostu dostępu do dokumentacji sądowej, prokuratorskiej czy archiwalnej. Dorota Kania miała taką możliwość i dzięki temu możemy stwierdzić ponad wszelką wątpliwość, że w wielu śledztwach, w których miały miejsce tajemnicze zniknięcia, pojawiają się funkcjonariusze służb PRL. Czy to zbieg okoliczności? A może to pracownicy służb specjalnych tak nieoficjalnie rządzili i rządzą naszym krajem?

Najciekawszymi sprawami dla mnie były w tej książce najgłośniejsze z nich, opiszę jednak tylko jedną sprawę, by nie odbierać potencjalnym czytelnikom radości z poznawania nowych faktów i analizowania dowodów.
Podwójne zabójstwo państwa Jaroszewiczów miało miejsce w nocy z 31 sierpnia na 1 września 1992 roku. Dorota Kania ujawnia, że p. Piotrowi zmieniono przed śmiercią koszulę - w jakim celu? Do podpisania jakich dokumentów został zmuszony w ostatniej chwili? Dlaczego zabójcy odkręcili gałki z mebli w bibliotece Jaroszewiczów? Autorka podaje kilka możliwych hipotez, dlaczego mogło dojść do tego zabójstwa. Jedną z nich jest fakt, iż Piotr Jaroszewicz miał prawdopodobnie informację, kto zdefraudował złoto z Funduszu Obrony Narodowej.
Kolejnym przypuszczalnym politycznym motywem śmierci małżeństwa może być to, że w 1945 roku Piotr Jaroszewicz miał możliwość zapoznania się z dokumentami zdeponowanymi w archiwum niemieckim w Radomierzycach. Niektóre z tych dokumentów trafiły na stałe w ręce Jaroszewicza. Czy zrobił z nich użytek? Czy chciał wykorzystać wiedzę  w nich zawartą do pisanych przez siebie książek?

"Cień tajnych służb" nie jest łatwą i lekką lekturą. Czyta się ją podobnie do kryminału, jednak tutaj jest trochę trudniej. Pojawia się dużo więcej nazwisk, stanowisk czy instytucji, a przecież nie zawsze i nie każdy wie kto kim był i czym się zajmował, żeby nie pogubić się nawet wtedy, gdy zostaje nam to wytłumaczone. Książka jest jednak wciągająca i niejedna czytająca ją osoba chciałaby zapewne przeczytać jej dalszy ciąg za kilka lat. Może coś kiedyś się jeszcze wyjaśni w tych sprawach. Choć zaginione dokumenty czy dowody rzeczowe już raczej się nie odnajdą... Zapewne zostały celowo zniszczone lub skradzione przez nieznanych sprawców. Wiele jest uchybień, które miały miejsce w sprawach przedstawionych w książce m. in. opóźnione przesłuchania świadków, niewykorzystanie dowodów dostarczonych do odpowiednich instytucji czy tajemnicze zgony.

Autorka wykazała się niebywałą odwagą pisząc tego typu książę. Bo przecież nie od dziś wiadomo, że mieszanie się w sprawy polityczne, zwłaszcza powiązane z mafią, nie jest bezpieczne. Wniosek można wyciągnąć chyba tylko jeden - Dorota Kania za cel nadrzędny postawiła sobie poinformowanie społeczeństwa polskiego o tym, co zostało przed nim ukryte. Zachęcam do przeczytania "Cienia tajnych służb", bo warto poznać kulisy śmierci kilku ważnych dla Polski osób.



Książkę przeczytałam w ramach wyzwań: Debiuty pisarskie, W prezencie, Polacy nie gęsi..., Book z nami (1,6 cm), Trójka e-pik (czerwiec), 52 książki



Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki 
dziękuję bardzo Pani Dorocie 

czwartek, 4 lipca 2013

Pod etykietą kwiatków książkowych, ale nie z książki

Już jakiś czas temu miałam Wam pokazać ciekawy artukuł, który czytałam w sieci, ale zapisałam go "byle gdzie" i zapomniałam... Dlaczego jest ciekawy? Przeczytajcie sami... Czy nikt nie robił korekty?




Jakie jest Wasze zdanie? czekam na komentarze

środa, 3 lipca 2013

Piotr Kołodziejczak "Kobieta niespodzianka"



Autor: Piotr Kołodziejczak
Wydawnictwo: Borgis
Data wydania: 2011
Liczba stron: 192












O Piotrze Kołodziejczaku zrobiło się ostatnio w blogosferze głośno za sprawą jego najnowszej książki "W kajdankach namiętności". Miałam okazję przeczytać tę oraz dwie inne książki autora oraz przeprowadzić z nim wywiad. "Kobieta niespodzianka" jest szóstą powieścią człowieka, który zajmuje się nie tylko pisaniem, lecz również komponowaniem oraz zarządzaniem firmą produkującą kosmetyki.

Akcja powieści toczy się w Warszawie, zwykłym mieście, gdzie mieszkają zwykli ludzie ze zwykłymi problemami (powtórzenia celowe). Magda i Andrzej to małżeństwo z ponadtrzydziestoletnim stażem. Poznali się w latach osiemdziesiątych w Międzyzdrojach, jednak ich znajomość nie zakończyła się wraz z końcem lata, lecz zaowocowała starszą córką Basią. Osiem lat później na świat przyszedł Romek, czyli rodzina była w komplecie, bo przecież wielu rodziców marzy, by mieć dwójkę dzieci, każde innej płci. Małżonkowie bardzo się kochają, darzą zaufaniem, szacunkiem i nawet ich dzieci wciąż zauważają ich zakochanie.

Basia niedawno ukończyła studia, jej pierwsza praca okazała się niewypałem, prawo jazdy zdała dopiero za siódmym razem. Dziewczyna czuje się z tym źle, brak jej pewności siebie, bez której przecież ciężko jest się przebić w jakiejkolwiek dziedzinie życia. Jednak i przed nią życie stawia szansę - Basia ma zmienić swoje życie diametralnie: nowa praca, ekscentryczna szefowa, trener tenisa... Czy dziewczyna przestanie być szarą myszką i skorzysta z szansy? Jak ułożą się jej stosunki z Eweliną? Co jeszcze dostanie w prezencie od życia?

Romek to typowy nastolatek, uczeń liceum, który większość wolnego czasu spędza przed komputerem. Nie jest jednak pustym chłopakiem, którego mózg pochłonęły w całości gry komputerowe. Potrafi udzielać dobrych rad siostrze i rodzicom, lecz niełatwo jest wymusić na nim zrobienie czegoś pożytecznego.

Mimo codziennej rutyny, powtarzalności i przewidywalności ta czteroosobowa rodzina żyje szczęśliwie. Aż do czasu, gdy pewna młoda dziewczyna zadzwoni do pracy Andrzeja a nazajutrz się tam pojawi. Kim jest? Jakie ma oczekiwania wobec tego poważnego i statecznego człowieka jakim jest Andrzej? Jak na jej istnienie zareaguje sam zainteresowany? Tego dowiecie się już z książki.

Przeczytałam w swoim życiu wiele różnych historii. Obejrzałam wiele filmów. Gdyby nie sama końcówka książki, mogłabym powiedzieć, że osobę Marty bardzo szybko rozszyfrowałam. Dość sprawnie wydedukowałam - niemal jak podczas czytania kryminału - kim jest dla Andrzeja i jakie mogą wyniknąć konsekwencje z jej pojawiania się w jego spokojnym i poukładanym życiu. Ale autor nie pozwolił, by myśleć o jego powieści, że jest sztampowa. Zakończenie totalnie mnie zaskoczyło. I jednocześnie udowodniło, jak bardzo nasze życie może się zmienić pod wpływem pojawienia się jednej kobiety - niespodzianki.

Książka napisana jest prostym w odbiorze językiem, akcja toczy się szybko, a czytelnik żałuje wręcz, że tak szybko zmierza do końca lektury. Chętnie poznałabym ciąg dalszy tej opowieści. Wydawnictwo Borgis przyzwyczaiło mnie do faktu, że książki Piotra Kołodziejczaka są wydane na grubym papierze, dużą czcionką i ze sporą ilością światła na każdej stronie, dzięki czemu czyta się je bardzo przyjemnie i płynnie. Jedynie okładka jest znów tym minusikiem, do którego można mieć zastrzeżenia. Mimo to polecam zawartość "Kobiety niespodzianki".




Książkę przeczytałam w ramach wyzwań: Book z nami (1,4 cm), Polacy nie gęsi..., Trójka e-pik, Pod hasłem, 52 książki


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki 
dziękuję bardzo Panu Dominikowi

oraz Księgarni dopoduszki.pl

poniedziałek, 1 lipca 2013

Podsumowanie czerwca i hasło na lipiec - Pod hasłem


Witajcie wakacje! tak zapewne krzyczy od piątku wiele osób. Każdy kto jest związany ze szkolnictwem ma już prawie wakacje i to długie. Ja niestety już od dawna miewam tylko krótkie urlopy w pracy... Ważne że jest już lipiec, czyli jest nadzieja, że w końcu zrobi się piękna pogoda. Życzę wszystkim udanych urlopów oraz wielu przeczytanych, wymarzonych książek.

Korzystając z chwili uwagi proszę o wybaczenie, jeśli zaniedbałam ostatnio jakieś Wasze komentarze - część już uzupełniłam. Niestety nie zawsze nasze życie układa się zgodnie z naszymi marzeniami.



Podsumowując czerwcową edycję wyzwania "Pod hasłem", kiedy to hasło brzmiało PAŃSTWA-MIASTA:

Wyzwanie ukończyło 28 osób. Przeczytaliśmy w sumie 48 książek.

Statystycznie:
  • lit. polska - 14; lit. zagraniczna - 34
  • w czerwcu aż trzy książki znajdują się na szczycie podium w kategorii "popularność": "Rok na Majorce", "Dom na Sycylii" oraz "Rzeźniczka z Małej Birmy" - żadnej nie czytałam, choć wszystkie bardzo kuszą
  • liderką czerwca została Książkowe zauroczenie! Przeczytała 7 książek. Na drugim miejscuz wynikiem 5 książek znalazła się Joana! Obu dziewczynom serdecznie gratuluję wyników. Zresztą każdy kto przeczytał choć jedną lekturę nich czuje się wyróżniony :)

Nasze czytelnictwo w czerwcu wyglądało tak:

Joana
1. Merde, rok w Paryżu Stephen Clarke
2. Bądź zdrowa, Lizbono Ane Veloso
3. Katedra w Barcelonie Ildefonso Falcones
4. Skandal w wielkim mieście Holly Denham
5. Hiszpański milioner Kim Lawrence

Paulina Kwiatkowska
Dom na Sycylii Rosanna Ley

Futbolowa
1. Alice's Adventures in Wonderland Lewis Carroll
2. Obsługiwałem angielskiego króla Bohumil Hrabal

Gosia B
Miasto trumien Gary Braunbeck

ania notuje
1. Sześć grabów do Monachium Mario Puzo
2. Francuska oberża Julia Stagg
3. Biała nowa Anglia Stephen L. Carter

Recenzje Kiti
Dom na Sycylii Rosanna Ley

Książkowe zauroczenie
1. Rzeźniczka z Małej Birmy Hakan Nesser
2. Dominikana Christopher P. Baker
3. Stambuł i zachodnia Turcja Tristan Rutherford, Kathryn Tomasetti
4. Miami i Florida Keys  Mike Miller
5. Romans z Turcją Joy Stocke, Angie Brenner
6. Karaibska tajemnica Agatha Christie
7. Tajlandia Phil MacDonald, Carl Parkes

Melania K.
1. Krokodyl z kraju Karoliny Joanna Chmielewska
2. Proroctwo o Watykanie Jacques Neirynck

Sylwuch
Młode Chiny Krzysztof Kardaszewicz

Zuzia
Magia Avalonu Aprilynne Pike

Agnieszka Perzka
Pożegnanie z Afryką Karen Blixen

Sophie di Angelo
Droga do Różan Bogna Ziembicka

zorija
1. "Endymion" Dan Simmons
2. "Weneckie zaręczyny" Nicolas Remin

Agnesto
Rok na Majorce Anna Klara Majewska

Agata Adelajda
Lustra miasta Elif Safak

Lina
1. Kurs do Genewy Bartłomiej Rychter
2. Chorwacka przystań Anna Karpińska

Aine
1. Śmierć w Breslau Marek Krajewski
2. Bajki czeskie Jan Drda

Miłośniczka Książek
Rok na Majorce  Anna Klara Majewska

Mol Ksiażkowy
Kocham Nowy Jork Lindsey Kelk

Wiki
Kra kra krakowski kryminał Paweł Oksanowicz

Aneta K.
1. "Niania w Nowym Jorku" Rebecca Winters
2. "Światła Paryża" Lucy Gordon

jjon
"Cierń Miasta Lwa" Lucy Lum

Obsesja Kasiulka
Rzeźniczka z małej Birmy Hakan Nesser

Nutinka
Podróż do miasta świateł: Róża z Wolskich Małgorzata Gutowska-Adamczyk

Karmazynowa Królowa
Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną Dorota Masłowska

magdalenardo
Beverly Hills 90210 Mel Gilden

anek7
1. Bezsenność w Tokio Marcin Bruczkowski
2. Festung Breslau Marek Krajewski


Na moje lektury pasujące do wyzwania złożyły się:
1. Bajkowy przewodnik dla dzieci. Szklarska Poręba Maria Nienartowicz
2. Francuski szpieg Anne Ashley

........

Wszystkim, którzy wzięli udział w czerwcowym czytaniu bardzo dziękuję. Gdyby były jakieś braki lub błędy to proszę o komentarz w tej sprawie :D Zapraszam serdecznie nowe osoby do przyłączenia się do nas. Proszę też o podmianę linku pod banerem na aktualny - kierujący do tego posta.

ZASADY WYZWANIA:
  • start wyzwania: 1 stycznia 2013r.; termin zakończenia: 31 grudnia 2013r.
  • w wyzwaniu może wziąć udział każda osoba, niekoniecznie posiadająca bloga
  • do wyzwania można przystąpić w dowolnym momencie
  • wyzwanie z każdym nowym HASŁEM trwa miesiąc kalendarzowy
  • wyzwanie polega na przeczytaniu przynajmniej JEDNEJ, dowolnej książki miesięcznie, która będzie zgodna z podanym przeze mnie HASŁEM
  • na swoim blogu zamieszczamy recenzję przeczytanej książki, lub chociaż krótką notatkę, a pod tym postem podajemy link do niej. Na dole recenzji proszę o umieszczenie informacji, że książka została przeczytana w ramach tego wyzwania. Można też zamieścić baner.
  • Osoby, które nie posiadają bloga, zostawiają w komentarzu informację co przeczytały lub przesłać do mnie recenzję to opublikuję na moim blogu wraz z podpisem autora (nie jest to konieczne, tylko gdyby ktoś miał ochotę)
  • Za miesiąc zamieszczę podsumowanie z Waszymi osiągnięciami czytelniczymi oraz podam nowe HASŁO.

Hasło na lipiec:

Homo sapiens



Wyjaśnienie:
Z uwagi na wakacyjny miesiąc, do hasła, które MUSI znaleźć się w tytule, zaliczę zarówno płeć, imiona czy nazwiska, stanowiska, jak i np. nazwy członków rodzin, czy po prostu słowo "człowiek", "ludzie". Zapewne znajdziecie jeszcze inne pasujące do hasła słowa. Powodzenia!


Oby lipiec sprzyjał w zasobne półki oraz wiele wolnego czasu. Miłych lektur! :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...