środa, 27 czerwca 2012

Mamo, narysuj mi...

W różnym wieku dzieci różnie to zdanie wyrażają... uśmiechają się, pokazują, naśladują, mówią. Ale zawsze chodzi o to samo - o zabawę z maluchem, wspólne rysowanie, bo przecież nie od zawsze maleństwo umie samo trzymać kredkę a co dopiero stworzyć cały obrazek.
Pamiętam jak ja sama długo się martwiłam, że córa sama kredki nie trzyma... ale już trzyma, rysuje kreski, daje rączkę czy przedmioty do odrysowania.
Rozumie gdzie trzeba narysować słoneczko, chmurki czy kotka.

Problem pojawia się wtedy gdy stwierdzi, że mam jej coś narysować. A ja zdolności plastycznych nie mam... Pytam "Co narysować?" i widzę, że pokazuje paluszkami, że coś małego... Hmmm... I tak powstają "ptaki", mniejsze i większe (kiedy rączkami pokazuje, że ma to być coś dużego)


Najlepiej to wychodzi mi słoń :) piękny prawda? :P


Wielką miłością mojej córci są konie. Już tyle razy naśladowała konika, chcąc przekazać, żeby go narysować, że idzie mi coraz lepiej ... hihi To moje najlepsze do tej pory dzieło



A tak wyglądały początki... "Dodatkami" starałam się upiększyć całość...


Czasem udaje się zadowolić dziecię prostym obrazkiem


Albo jeszcze prostszym ale kolorowym


Dużym zainteresowaniem cieszą się zegary różnego kształtu, koloru i wielkości


Ale czasem trzeba się postarać... zwierzaki być muszą... wyglądają... ehhhh... ale wstyd... ciekawe czy ktoś zgadnie co to za osobniki :P



A co Wy najczęściej rysujecie dzieciakom?

sobota, 23 czerwca 2012

Gert Godeng "Lilie z Jeruzalem"

Z okładki: W zaparkowanym na ulicy Oslo samochodzie wybucha bomba. Sprawa trafia w ręce detektywa Skarphedina Olsena, który równolegle pracuje nad inną sprawą: z mieszkania na Starym Mieście zniknął starszy pan, na podłodze została kałuża krwi i kilka zeszytów z notatkami dotyczącymi alchemii. Olsen szuka pomocy u swojego siostrzeńca, Fredrica Drum...

Moja opinia: Oprócz historii z 14-letnim Ahradem to tak do 50 strony się nudziłam. Jak już się akcja rozkręciła to chwilami nie mogłam nadążyć za rozbieganymi oczami, byleby szybciej i szybciej, dalej i do końca... Średnia i tak wychodzi niezła :) Całą książkę moje myśli i tak były z Ahradem, strasznie mi było pogodzić się z tym, że do niego strzelano... Cała historia dość niezwykła, Fredric i Sharpedin nieźle kombinowali, bardzo mi się to dochodzenie podobało. A wyniki nieoczekiwane, wszystkie moje pomysły okazały się być nietrafne. Polecam!

Zasłyszane... w tramwaju

To chyba tradycją się stanie. Serię zrobię :P Jako, że moim najczęstszym środkiem transportu miejskiego jest tramwaj (od kiedy mi "szybki tramwaj" zrobili) to i sporo ciekawostek się podczas podróży zauważa.
Wczoraj jechałam rano, zaraz po ósmej. Tuż za motorniczym stanął chłopiec, na oko lat 8-9. I wiecie co robił? Śpiewał. Już sam ten fakt był szokujący, zwłaszcza że ciut fałszował. Ale to nie o tym ta cała historyjka. Najważniejsze jest to CO śpiewał a mianowicie "Panie dobry jak chleb" - pieśń religijną.  Wszyscy którzy mieli okazję słyszeć treść byli w szoku. No ja trochę też. Rzadki przypadek.
Najczęściej to przecież dzieciaki albo z telefonami albo z mp3 czy mp4 się spotyka. Z muzyką bardziej - nazwijmy to - dyskotekową.

czwartek, 21 czerwca 2012

Żłobkolaczek

Znaliście takie określenie jak w temacie posta? Nie? Macie rację, bo chyba nie istnieje. Wymyśliłam je kiedy się okazało, że moja córcia dostała się do żłobka. I to samorządowego :)
Byłam dziś właśnie podpisać umowę. Najważniejsze że kierowniczka jest strasznie super, nie jak to była czasem w różnych miejscach, że są to nadęte baby. Grupa 2 będzie na piętrze, widziałam sale zabaw, jadalnię, szatnię i plac zabaw. Jest też wózkownia. Żłobek znajduje się po drugiej stronie ronda niż moja praca. Zaczynamy od września. Do tego czasu muszę małą nauczyć pić kakao (jeszcze nie piła), ale nie wiem jakie ... Bo widziałam jadłospis, generalnie to w większości problemów być nie powinno. Leżakowanie jest od ok. 12:30 więc też powinno się udać. Zaczynam mieć stresa.
Pozostaje więc dwie obawy: jak Patrysia się zaaklimatyzuje i druga: co będzie z moją pracą. Liczę w tych sprawach na kciuki.

Podejrzane w tramwaju

Wiem, że to mało kulturalne zaglądać ludziom przez ramię, ale... Zobaczyłam, że pani czyta książkę. A jak wiadomo ja dobrej książce nie przepuszczę. Przeczytałam dwa akapity i mi się spodobała, więc kiedy nadarzyła się okazja usiadłam tak, żeby tytuł zobaczyć... I zobaczyłam :) Zapamiętałam (czyli szare komórki działają jeszcze). Sprawdziłam na lubimy czytać co to za "Opowieść żony" i się okazuje, że zapowiada się naprawdę bardzo ciekawie. Autorka to Lori Lansens a o czym jest książka? O 43-letniej mężatce, ciut puszystej, która oddala się od męża. Nagle on znika zostawiając jej list i 25 tysięcy dolców. Ona rusza jego śladem, przechodzi po drodze metamorfozę i gubi kilogramy. Nie mogę się doczekać kiedy to przeczytam.

sobota, 16 czerwca 2012

Najnowszy mini-stosik


Oto moje ostatnie nabytki literackie z końca maja. Z forsą cienko na tym wychowawczym to i książek mało kupuję, czasem nawet jakieś używki w stanach bardzo dobrych. Ale że byłam wtedy u mamy, miałam imieniny to i na te dwadzieścia parę złotych ją "naciągnęłam" :) w Biedronie były po 11 z groszami za sztukę. Jeszcze nie czytałam, ale się przymierzam. Jak tylko skończę serię Godenga (Krew i wino).

John Grisham "Wezwanie"

Z okładki: Profesor prawa Ray Atlee zostaje wezwany przez umierającego ojca. Legendarny sędzia chce przekazać swoją ostatnią wolę. Ale kiedy Ray przyjeżdża do domu, ojciec już nie żyje. Pozostawił testament, w którym podzielił mizerny majątek pomiędzy dwóch synów. Tylko dlaczego nie wspomniał ani słowem o trzech milionach dolarów w gotówce, które Ray znajduje w jego gabinecie...?

Moja opinia:  Czyta się szybko, akcja toczy się całkiem sprawnie, nie ma przydługiego wstępu. Autor ukazuje co z człowiekiem może zrobić duża forsa, jak bardzo można czuć się jak zaszczute zwierzątko. Zakończenie zaskakuje, spodziewałam się innego, inne wyjaśnienia kombinowałam, ale gdzieś w podświadomości czułam, że tak to mogło być... Jedna z pierwszych książek tego autora.

Tony Parsons "Kroniki rodzinne"

Z okładki: Cat, Jessica i Megan zostały w dzieciństwie porzucone przez matkę. Dzięki temu wychowały się na silne, niezależne kobiety, które dokładnie wiedzą czego pragną. Cat kocha swoje nieskrępowane życie i nie chce go rujnować posiadaniem dziecka. Jessica ma wspaniałego męża i tworzy z nim udaną dwuosobową rodzinę, ale bez dziecka czuje sie niespełniona. Dlaczego więc, mimo intensywnych wysiłków, nie może zajść w ciążę i musi poddać się piekłu sztucznego zapłodnienia? Najmłodsza Megan jest w ciąży z przygodnie poznanym Australijczykiem. Chce ją przerwać uważając, że nie powinno się mieć dziecka z mężczyzną, którego się nie kocha. Wszystkie trzy przekonają się jak trudno jest dotrzymać wierności własnym przekonaniom. Trzy siostry. Trzy pary. Dwie ciąże. Szóstka młodych ludzi próbujących rozwiązać trudne problemy miłości i seksu i zrozumieć znaczenie posiadania rodziny.

Moja opinia:  Przeczytałam w 2011 roku, normalnie super książka! totalnie życiowa.... o miłości, upadku, pragnieniu rodzicielstwa i niespodziankach jakie niesie życie - wszystko to pokazane na przykładzie 3 sióstr, matki która ich zostawiła w dzieciństwie, ojca który próbował je wychować...
a potem każdej z nich inaczej toczy się życie, zmieniają swoje decyzje pod wpływem wydarzeń a w innych niezmiennie trwają

Emily Giffin "Coś niebieskiego"

Z okładki: Coś niebieskiego ukazuje dalsze losy Darcy i Rachel, bohaterek bestsellerowej powieści Coś pożyczonego. Wciągająca historia przyjaźni i zdrady, ale przede wszystkim poruszająca opowieść o wewnętrznej przemianie, dojrzewaniu do macierzyństwa i miłości. Darcy ma wszystko, o czym marzą kobiety ? urodę, seksapil, męskie zainteresowanie, wyczucie stylu, świetną pracę, przystojnego i bogatego narzeczonego. A także lojalną przyjaciółkę Rachel.
Tydzień przed ślubem Dex rzuca Darcy. Ona przyjmuje to w miarę spokojnie. Jednak gdy dowiaduje się, że zdradził ją z Rachel, w której zakochał się z wzajemnością, wpada we wściekłość. Obwinia oboje o rozpad swego narzeczeństwa, choć sama ma romans z drużbą Deksa, Marcusem, i spodziewa się jego dziecka.


Moja opinia: Mam nadzieję, że Ci którzy nie czytali części pierwszej nie zaczęli przygody od tej książki. Nie będę dużo pisać, bo boję się że mogłabym zepsuć całą historię spojlerem. Ta część jest napisana z perspektywy Darcy, dzieje się dużo więcej niż w Coś pożyczonego. Napiszę tak: Bomba! No takiego zakończenia to ja się nie spodziewałam. Polecam każdemu

Emily Giffin "Coś pożyczonego"

Z okładki: Co myślicie o dziewczynie, która idzie do łóżka z narzeczonym najlepszej przyjaciółki? Czy granica między tym, co dobre i złe, naprawdę jest wyraźna? Rachel uważa się za racjonalistkę, która w każdej sytuacji postępuje właściwie. W przeciwieństwie do jej przebojowej przyjaciółki Darcy, nie zawsze lojalnej. Jedna noc sprawia, że role się odwracają. Po przyjęciu z okazji swoich trzydziestych urodzin Rachel budzi się u boku narzeczonego Darcy. Początkowo chce jak najszybciej zapomnieć o całej sprawie, ale zakochuje się i brnie w kłopoty. Tymczasem data ślubu Darcy i Deksa jest coraz bliższa..
Moja opinia:  Początek dramatycznie mi się dłużył, ale jak już zaczęła się akcja to nie mogłam się oderwać, nie mogłam się doczekać kolejnego rozdziału. Realia trochę amerykańskie, ale to przyjemna lektura na podróż, odstresowanie się czy odreagowanie dnia przed snem... choć można czytać do rana. Jest świetna! Od niej zaczęła się moja przygoda czytelnicza z Giffin.

Kulinarnie

No i się stało. W końcu zrobiłam Patrysi rybę w folii. Jakoś nigdy się nie składało a dziś nic innego nie wymyśliłam... Więc siup rybę do folii, troszkę vegety, masełka i czekam teraz na żarłoczka - liczę że będzie smakowało.
Do tego zakończyłam dziś rano tworzenie kolorowej galaretki z tych magicznych co to ostatnio o nich pisałam. Postaram się uchwycić zdjęciem te kolorki :)

P.S. Gdyby ktoś poszukiwał pomysłu co by tu poczytać pod jabłonką to tutaj można poszukać pomysłu: http://lubimyczytac.pl/zapros/dXNlci0=

czwartek, 14 czerwca 2012

Gert Godeng "Wilk z głową człowieka"

Z okładki: Fredric Drum, Skarphedin Olsen i dwaj jego koledzy z Centrali Policji Kryminalnej spędzają urlop w górskiej chacie. Szybko okazuje się, że nie jest to zwykły wypad na łono natury. Wokół nich zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Wędka Skarphedina eksploduje, ktoś ginie bez śladu.

Moja opinia: Pod koniec książki było napisane, że to cztery doby przebywali w górskiej chacie. Zdziwiłam się. Tyle się przecież wydarzyło, więc niemożliwe żeby w tak krótkim czasie... A jednak. Początkowo może się wydawać nieco nudnawa i niezrozumiała, ale z każdą stroną jest coraz więcej zagadek, tajemnic, niespodzianek. I to nie tylko w temacie owiec i wilków. A zakończenie - podejrzewałam nie tą osobę co trzeba... czyli dobrze napisana książka.

Zmiany

Mój blog się przepoczwarzył (ufff... trudne słowo). Jest trochę zmian graficznych, trochę nowych "bajerów". Mam nadzieję, że to ułatwi a nie utrudni znalezienie poszczególnych elementów.
Chętnie przyjmę sugestie w każdym razie :)
Jak się okazuje, coraz więcej osób prowadzi bloga. Coraz więcej osób ucieka tu z forów. Każdy chce mieć "swój" kącik do którego wstępu nie będzie miał każdy.
W życiu z kolei - bez zmian. Nadal panuje cisza. No cóż... mężczyźni nie rozumieją swoich błędów i chcą nic zmieniać.

Cytat na dziś: „Moglibyśmy pójść do mnie, złapać w telewizorze jakiś późnowieczorny film i porobić notatki.”
Clive Cussler

wtorek, 12 czerwca 2012

Chodź pomaluj mój świat

       

Dziś na zakupach w osiedlowym Kefirku coś do mnie z półki zawołało: były to galaretki w boskich kolorach! :) nie widziałam jeszcze takich. Szafirową i Ametystową zakupiłam. A są jeszcze: Rubinowa, Turkusowa, Bursztynowa. No super są. Widział już ktoś takie? A jak smakują i wyglądają w rzeczywistości?

Uzależnienie

Będąc w szpitalu miałam na sali panią Ewę, tuż po 50-tce. Mówiła, że kilka lat temu wpadła w nałóg - czytania książek. Pracowała wtedy w takim miejscu, że mogła poczytać, więc zaczynała lekturę, po powrocie do domu kończyła i tak w kółko. Jak o tym opowiadała, to włos się na głowie jeżył. Uwielbiam czytać, znam wiele takich osób, ale w nałóg...? no ja bynajmniej nie mam na takowy czasu.
Do tej pory p. Ewa jest a odwyku: rozwiązuje krzyżówki, haftuje krzyżykiem i zajmuje się wnuczką.

niedziela, 10 czerwca 2012

Gert Godeng "Kodeks śmierci"

Z okładki: Fredric Drum, bohater powieści Gerta Nygardshauga, smakosz i wielbiciel dobrych win, udaje się tym razem do Włoch. Na zlecenie uniwersytetu w Rzymie ma odczytać stary grecki tekst. Nagle jednak okazuje się, że został wplątany w dramatyczną intrygę. Toczy się walka na śmierć i życie; ważną rolę odgrywają tu elementy filozofii antyku i średniowieczne przesądy, a niewidoczny, cyniczny morderca pozostawia ofiary bez zewnętrznych śladów przemocy.

Moja opinia: Od samego początku książki już zaczęły się tarapaty Fredrica. Opowieść fajna, zagadka ciekawa, wiele dziwnych zdarzeń, morderstwa długo niewyjaśnione i tajemnicze. Zakończenie zaskakujące, choć może ciut za bardzo udziwnione. Książka zawiera trochę romantyzmu - Genevieve, trochę muzyki i jak zawsze dreszczyk emocji i wino.

Gert Godeng - "Laleczka"

Z okładki: W odległej górskiej dolinie dochodzi do sensacyjnego archeologicznego odkrycia. W torfowisku zostają przypadkowo znalezione dwie tak zwane mumie bagienne i kilka przedmiotów pokrytych tajemniczymi znakami. Znawca win i były kryptolog Fredric Drum przyjeżdża na miejsce, by wziąć udział w pracach archeologicznych. Niespodziewanie znajduje się w centrum dramatycznych wydarzeń, w których bardzo ważną rolę odegra pewna tajemnicza laleczka.
Pstrągi, zapierająca dech w piersiach natura, archeologia i mity oto elementy ekscytującej historii z Fredrikiem Drum w roli głównej.


Moja opinia: Archeologia, mumie bagienne, Eskimosi i magiczne laleczki, chory umysł z powodu chciwości, piękna dolina z jeziorami - tak w skrócie można opisać tą książkę. Bardzo ciekawa historia, której finału nie jest łatwo się domyślić. Główny bohater tradycyjnie odnosi liczne obrażenia, są zamachy na jego życie, ale na końcu znów jest górą.

Gert Godeng "Dzban Miodu"

Z okładki: Fredric Drum przybywa do St, Emilion, jednego z najbardziej znanych rejonów winiarskich we Francji, by kupić wino dla małej restauracji w Oslo, której jest współwłaścicielem. Zostaje wciągnięty w sprawę tajemniczego zniknięcia w ciągu ostatnich miesięcy siedmiorga mieszkańców miasteczka. Wiele wskazuje na to, że Fredric zostanie ósmą ofiarą.

Moja opinia: Pierwszy tom serii Krew i wino. I faktycznie książki te zawierają trochę nazw dobrych roczników :) krwi też. Poszczególne tomy rozgrywają się w różnych miejscach globu, a główny bohater pije wino i rozwiązuje zagadki kryminalne.
Napisana może nie tak lekko jak u Agaty Christie, ale ciekawa historia. Nieoczekiwane wyjaśnienie zagadki, tajemnicza Twarz i jej pobudki, szokujące powody zniknięć ludzi... Ciarki na plecach jak to sobie człowiek wyobrazi.

Zdrowie w rozmiarze 40

2 marca zaczęło się leczenie. W dwa miesiące przytyłam 2 kg, widać to na pyszczku, brzuchu, pupie. Musiałam zakupić nowe spodnie i kilka maskujących bluzek. Mąż się śmieje, że w ciąży jestem... Tak jakbym nie wolała... Jednak przy moim leczeniu to póki co niemożliwe a przy obecnej sytuacji to nie wiem nawet czy chcę... Wcale nie jest mi z tym dobrze. Niby przy moim wzroście mogę jeszcze mieć kilka kg, ale... No cóż zdrowie bynajmniej ważniejsze, lek działa po troszkę. Widać efekty na dłoniach najbardziej, do tego ilość tabletek do łykania mi się zmniejsza. Szkoda że nie wszyscy potrafią człowieka w tym temacie pocieszyć i wesprzeć.

Motto na jutro: „Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła” - W. Szymborska

sobota, 9 czerwca 2012

Elizabeth Gilbert "Jedz, módl się, kochaj"

Z okładki: Elizabeth Gilbert przed trzydziestką miała wszystko, o czym powinna marzyć nowoczesna kobieta: męża, dom za miastem, dobrą pracę. Mimo to nie była ani szczęśliwa, ani spełniona. Przeżyła rozwód, ciężką depresję i nieszczęśliwą miłość. A potem zaczęła szukać siebie na nowo.

Moja opinia:  Bałam się tej książki, po opisie sądziłam że to zupełnie nie moja bajka... I generalnie całą przeczytałam... nie jest to faktycznie mój styl, czyli książka z typową akcją, gdzie czeka się na kulminację, wyjaśnienie, rozwikłanie....
Jest to książka o poszukiwaniu siebie, o poszukiwaniu szczęścia, o pożegnaniu przeszłości... Psychologiczno-przemyśleniowa książka w trzech różnych krajach, trzech różnych aspektach.

Emily Giffin "Sto dni po ślubie"

Z okładki: Sto dni po ślubie Ellen spotyka Leo, swoją dawną wielką miłość. Odżywają uczucia ukryte głęboko w sercu. I budzą się wątpliwości – czy jej mąż Andy jest tym jedynym, z którym chce być już zawsze? Piękna i mądra
opowieść o miłości. 


Moja opinia: Zgadzam się ze stwierdzeniem z okładki: "Piękna i mądra opowieść o miłości". Sporo stron musiało jednak minąć zanim mnie ta książka wciągnęła, ciut słabsza niż niebieskie i pożyczone tejże autorki, ale to moja opinia. Książka ciekawa, wzruszająca i nie tylko o miłości ale i przyjaźni, prawdzie, szczerości i szczęściu. Końcem oczywiście popłynęły mi łzy...

Diane Broeckhoven "Jeden dzień z panem Julesem"

Z okładki: Poranek zaczyna się niewinnie, od zapachu kawy, który jak zwykle towarzyszy Alice w drodze z sypialni do kuchni. Dopiero tam odkrywa, że nagle została wdową. Aby móc w spokoju pożegnać się z mężem, ukrywa fakt jego śmierci. Pragnie spędzić z nim jeszcze jeden dzień, by podzielić się wszystkimi niewypowiedzianymi myślami i uczuciami, które kryła w sobie przez długie lata. W tym niezwykłym dniu towarzyszy jej autystyczny chłopiec, dla którego śmierć Pana Julesa oznacza nagły koniec codziennych, nadających rytm jego dobie rozgrywek szachowych. Jeden dzień z Panem Julesem to ciepła, poetycka i poruszająca opowieść o stracie, przemijaniu, ale także o miłości i nadziei.
Moja opinia:  Człowiek umiera, mężczyzna. Jego żona wykorzystuje jeszcze cały dzień w jego obecności, bo powiedzieć mu wszystko to, co bolało ją kiedy żył a nie mogła lub nie chciała mu tego powiedzieć... o romansie, o utracie dziecka w paryskim hotelu... Kobieta ukrywa przed całym światem jego śmierć. Jedynie autystyczny chłopiec "rozumie" ideę i nie mówi nawet własnej matce prawdy.
Dziwna, aczkolwiek ciekawa książka.

Emily Giffin "Dziecioodporna"

Z okładki: Prowokująca historia małżeńska. Claudia i Ben nie chcą mieć dzieci, wolą robić karierę, podróżować, korzystać z życia. Do czasu. Pewnego dnia Ben oświadcza, że pragnie dziecka. Claudia nie zamierza zostać matką. Jak potoczą się ich losy? Czy ich małżeństwo wytrzyma tę próbę?

Moja opinia: Książka bardzo przypomina "Kroniki rodzinne" Parsonsa.
Opowiada też o 3 siostrach, tyle że w tej Claudia jest główną bohaterką i to głównie jej historia jest opowiadana.
Podobała mi się ciut mniej niż "Coś niebieskiego" i "Coś pożyczonego", ale nie mogłam się doczekać zakończenia.... Im miałam mniej stron do końca, tym bardziej nie chciałam żeby się skończyła.
Będą razem czy nie? Zmieni zdanie w kwestii dzieci czy będzie uparcie w tym trwać... Polecam

piątek, 8 czerwca 2012

Gert Godeng "Trumna Numer 5"

Z okładki: Przez pół roku, które upłynęło od czasu brutalnego zamordowania jego żony i córki, Skarphedin Olsen uważał siebie za swojego własnego dziadka, Fredrica Drum. Olsen fantazjował o tajemniczych znakach i figurach, wielkich statuach, które zmieniają swoje położenie, starożytnych językach oraz fantastycznych smacznych sosach. Teraz zostaje "uleczony". Kiedy w zachodniej części Oslo pojawiają się nagle pozbawione głowy zwłoki, okazuje się, że uzdrowiony detektyw będzie miał okazję wykorzystać wszystkie swoje umiejętności. Wkrótce bowiem na światło dzienne wypłynie kolejne ciało z odciętą głową. A także Fredric Drum...

Moja opinia:  Generalnie to brakowało mi tutaj Fredrica Drum... nie do końca chyba zrozumiałam końcówkę poprzedniego tomu... albo autor specjalnie coś pokombinował... Okaże się może w kolejnych tomach - oby.
Rolę główną odgrywa policjant, który prowadzi sprawę morderstw, zna się na kuchni i odnosi liczne obrażenia, ucieka śmierci. Ale co dziwne dzwoni do kogoś, kto przecież zginął w poprzednim tomie...
Tom zawiera więcej szczegółów kryminalnych, mniej filozofowania i starych kultur czy języków niż dotychczas. Zaskakujące zakończenie i osoba sterująca wszystkim.

Gert Godeng "Palec Kasandry"

Z okładki: Ogromny posąg przemieszcza się w cudowny sposób z Muzeum Narodowego w Oslo do domku w dolinie Lommedalen, pojawia się pewien średniowieczny biskup, komuna punków oddaje się kultowi tajemniczego posążka, a w Oslo odbywa się kongres iluzjonistów. Usiłując rozwikłać zagadkę śmierci przyjaciela, Fredric Drum znajdzie się w samym centrum pozornie absurdalnych wydarzeń.

Moja opinia:  Moim zdaniem jest to najsłabsza książka tej serii - z dotychczas przeczytanych. Jest w niej sporo filozoficznych wynurzeń, slang czapistów, fizyka i iluzjoniści. Wydarzenia toczą się wokół czterotonowego granitowego posągu króla Asurbanipala a Fredric Drum odnosi kolejne obrażenia i snuje kolejne teorie dotyczące morderstw. Zakończenie proste i ciekawe.

Euro 2012 Kraków

Będąc dziś obok Krakowskiej Strefy Kibica spotkałam na przystanku dwie panie. Pierwsza około 75-letnia (przyjmijmy że to p. Jadzia) patrzyła na Strefę i cieszyła się, że mamy Euro, że też będzie kibicować i nawet swoje siostry do swojego domu zaprosiła do wspólnego wiwatowania. Druga miała lat około 50 (powiedzmy p. Dorota) na euforię p. Jadzi odpowiadała tylko "phi". Była nastawiona bardzo negatywnie, stwierdziła że ona jest obojętna do tego wydarzenia, nie wiedziała nic a nic na temat mistrzostw. I wiecie co mnie w tym zdziwiło najbardziej? Nie to, że p. Dorota była na nie, nie każdy przecież musi wszystko wiedzieć, kibicować, malować barwy narodowe na policzkach. Najbardziej zdziwiło mnie podejście do tematu p. Jadzi, staruszki, która najchętniej to by się na stadion udała, bo udało jej się dożyć takiego wydarzenia w naszym kraju. A było jej naprawdę przykro, że sąsiadka z ławki  "odbiera" jej swoimi słowami radość z tego rodzinnego spotkania.
Gooool! :)

Motto na jutro:  Jedna z najtrudniejszych rzeczy w życiu - dobrze wykorzystać czas wolny !

wtorek, 5 czerwca 2012

Głosowanie - kliknij

Może zjawi się tu ktoś kto jeszcze o tym nie wie:

Mój chrześniak Łukasz startuje w konkursie o Euro, praca już w W-wie. Zagłosujcie proszę CODZIENNIE na niego www.tydzienjezykow.pl/letswin.php/prace/1424    Dzięki bardzo :)

poniedziałek, 4 czerwca 2012

Gert Godeng "Dziewiąty Pierwiastek"

Z okładki: Fredric Drum przebywa w Egipcie. Pozornie zupełnie bez przyczyny zostaje uwikłany w zagadkę, która doprowadza go niemalże na skraj szaleństwa. W grę wchodzą śmierć i życie, historia antyczna, Piramida Cheopsa, mumie i niewyjaśnione morderstwa. Klasyczny kryminał w stylu Nygardshauga porusza takie kwestie jak mistyczne doznania czy wiedza ezoteryczna.
Napięcie aż do ostatniej strony gwarantowane.


Moja opinia: Najlepsza z dotychczas przeczytanych czterech książek z tej serii! Super  się czyta. Może dlatego, że byłam w Egipcie, w Kairze, pod piramidami, na bazarze i widziałam Miasto Umarłych. Czytając oczami wyobraźni przenosiłam się ponownie w tamte miejsca. Akcja bardzo szybka, ciekawie ułożona intrygująca zagadka z typowym dla autora niesamowitym zakończeniem. Polecam!

Tygodniówka

Witam po tygodniowej nieobecności. Ogólnie to niewiele się zmieniło, ale kilka nowych szczegółów się pojawiło:

- Patrysi idą trójki i wyjść nie mogą... (Kornelii wyrosły dwa pierwsze ząbki - górne dwójki)
- na Dzień Dziecka Patrysia dostała rowerek z kaczorkiem :) i wózek dla lalki, ubaw był po pachy jak woziła nim Kornelię :)
- przez ten tydzień pobytu u rodziców przeczytałam kolejną książkę (jeszcze dziś recenzja pewnie)
Szkoda tylko, że pogoda się popsuła :(

Wszędzie wokoło flagi... samochody, mieszkania, ludzie... Wy też coś przystrajacie na Euro?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...